Dodaj do ulubionych

"Samotnosc w sieci" - kto czytal ?

25.12.01, 20:29
Wlasnie skonczylam czytac wyzej wymieniona ksiazke, ktora pozyczyl mi kolega,
a w ktorej rzekomo zaczytuja sie internauci polscy. Chcialabym wyrazic tutaj
na forum swoje ublolewanie spowodowane faktem, ze takie ksiazki pojawiaja sie
na naszym rynku. Smiem twierdzic, ze jest to badziewie gorsze od harlekinow.

Przerazliwie dlugie, nudne, ckliwe i oderwane od rzeczywistosci czytadlo.
Powiedzcie mi, jak mozna umiescic w jednej ksiazce tego rodzaju watki:

- dawna ukochana glownego bohatera jest gluchoniema, lecz piekna. Nie dane
jest im zyc razem, poniewaz piekna ginie zmiazdzona koparka (tak tak :))))

- romans ksiedza z zakonnica w czasach komuny. Od uroczej pary odwraca sie
oczywiscie caly swiat. Ta piekna historia milosna konczy sie smiercia
zakonnicy w wypadku samochodowym. SB podaje do wiadomosci publicznej
komunikat, ze zakonnica byla w chwili wypadku pijana, nacpana, oraz miala
spirale w macicy (komunikat jest oczywi�cie nieprawdziwy i ma na celu
wylacznie skompromitowanie kleru).

- glowna bohaterka i glowny bohater zakochuja się w sobie przez internet
(hehehe). Spotykaja się w koncu w Paryzu (alez to oryginalne !) i bzykaja się
ze soba (jakzezby nie ?). Pozniej nasza pania bzyka jeszcze, a raczej gwalci w
czasie miesiaczki jej wlasny maz i pani zachodzi w ciaze. Nie wie w koncu z
którym z nich. Opuszcza Jakuba (tego z internetu), zostaje z mezem. Dziecku
daje na imie Jakub, a Jakub z netu idzie na dworzec, żeby rzucic się pod
pociag.

Jest to jakies kuriozum na naszym rynku literackim. Jaki wydawca w ogole
splamil się publikacja tej �wielkiej prozy�, to nie wiem.

Co sadza o tym �dziele� ci, którzy ja przeczytali ? Jestem bardzo ciekawa
opinii.
Obserwuj wątek
    • Gość: ACh Re: IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 26.12.01, 19:32
      nie znam ksiazki, sluze rada, jesli sie nikt nie odezwie to znaczy ze musisz
      troche pogrzebac w historii tegoz forum bo ja juz gdzies czytalam opinie o tej
      ksiazce
      pozdrawiam
      • dummy Re: 26.12.01, 23:38
        ACh, dzieki za rade. Skorzystalam, okazala sie sluszna. Znalazlam watek
        o "Samotnosci w sieci" i bylam w lekkim szoku, poniewaz widzialam tam bardzo
        poztywne opinie na jej temat. Naprawde, wiem. Sa ksiazki lepsze i gorsze, ale ta
        porazila mnie wrecz glupota, durnymi ogranymi chwytami (kobita, ktora siwieje w
        ciagu jednej nocy, heheh. Sorki panie Wisniewski, ten chwyt stosowal juz
        Aleksander Dumas w "Hrabim Monte-Christo", jest nieco zwietrzaly), koszmarna,
        nieczytelna konstrukcja, nudnymi wywodami na tematy w zaden sposob nie majace
        szansy zainteresowac czytelnika. No, moze zagorzalych chemikow (ci, co znaja
        ksiazke wiedza o co chodzi, heheh).
    • Gość: fragola Re: IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 20:30
      Utknęłam na 163 stronie w pazdzierniku i nie moge dalej ruszyć.
    • buh Re: 26.12.01, 23:36
      pierwsza strona jest strawna. mnie najbardziej rozwalilo jak ta kobieta i gosc
      puakali czytajac (i piszac) historie milosci do niewidomej panny... sorry.
      zenada totalna.
      • dummy fragola i buh 26.12.01, 23:42
        Wlasnie o to mi chodzi. Ja skonczylam ta ksiazke, bo sie zawzielam (nie
        cierpie nie konczyc ksiazek), ale darowalam sobie niestety wiekszosc
        zawartosci tego "dziela", bo nie moglam strawic.

        Ta panna byla gluchoniema, a nie niewidoma, buh :)))) Ale jeden kij, i tak ja
        przeciez koparka zmiazdzyla :)))
        • buh Re: fragola i buh 27.12.01, 11:18
          :)))))))
          fakt, głuchoniema. pisałem w stanie wzburzenia emocjonalnego, bo 45 minut
          wcześniej byłem świadkiem pobicia moich kolegów i sam prawie oberwałem. ale nie
          zmienia to mojej oceny tej książki.
          • Gość: Dru Re: DLA MNIE BOMBA! IP: 159.107.89.* 27.12.01, 13:37
            A mnie ta ksiazka porazila. Komus, kto w swoim zyciu przezyl choc jedna
            podobnie skazana na bardzo zle zakonczenie, a jednak bardzo porywajaca i piekna
            historie, z pewnoscia stopnieje serce czytajac te ksiazke. Jest to ksiazka dla
            ludzi bardzo wrazliwych (lub raczej dla nich sie nie nadaje!). A poza tym
            trudno, zeby kazdemu podobalo sie to samo. Dla mnie ksiazka ta jest prawdziwym
            cudem prozy.
            • Gość: fragola Re: DLA MNIE BOMBA!/Dru IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 14:13
              Jestem uważana za bardzo wrażliwą osobę,romantyczną humanistkę,ale jednak muszę
              przyznać,że książka Wiśniewskiego jest kiczowata.I proszę nie dokonuj
              charakterystyki osób,którym się nie podobała.
              P.S. Przeżyłam kilka lat temu wielką miłość zakończoną tragicznie(mój chłopak
              zginął w wypadku).Wierz mi:ktoś kto przeżył coś takiego nawet często nie
              potrafi wyrazić słowami co czuje.Może właśnie dlatego tak nie lubię banalnych
              słów.Pozdrawiam.
              • Gość: Dru Re: DLA MNIE BOMBA! IP: 159.107.89.* 27.12.01, 15:23
                To, ze Twoim zdaniem ksiazka jest kiczowata nie znaczy to wcale, ze taka jest
                obiektywnie. Ja sie z tym nie zgadzam, wiec mamy pole do dyskusji. Wspolczuje
                tragicznych przezyc, jednak mialam na mysli raczej inny rodzaj tragizmu, jakim
                jest niespelniona milosc, zazdrosc. Znam osoby, ktore sa nia zachwycone, tak
                jak ja jestem. Trudno tutaj oceniac, gdy chodzi o subiektywne odczucia, ludzkie
                wspomnienia. Ksiazka jest napisana sprawnym jezykiem. A historia? W naszych
                skomputeryzowanych czasach nie wydaje sie bardzo prawdopodobna.
                • Gość: fragola Re: DLA MNIE BOMBA! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 17:07
                  Książka nie jest napisana według mnie sprawnym językiem.Ale chyba trochę Cię
                  rozumiem.Są książki,które trafiają po prostu do serca i "Samotność w sieci"
                  przemówiła do Ciebie.Szanuję to.Przedmówcy (łącznie ze mną) wyrazili własną
                  opinię.Ty też,ale proszę nie pisz na przyszłość,że "tylko wrażliwi potrafią ją
                  docenić".
            • Gość: Gosiek Re: DLA MNIE BOMBA! IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.12.01, 20:13
              Oczywiscie każdy ma prawo do własnego zdania,ale powiem jestem zaskczona tyloma
              negatywnymi opiniami na temat "Samotności w Sieci".Dla mnie jest jedna z
              najlepszych książek jakie ostanio czytałam.Mam znajmoych którzy ustawiaja sie w
              kolejce do przeczytania tej pozycji i wszytscy sa oczarowani.Uwazam ,iż
              Wisniewski jest naprwade interesujacym facetem i oby takich było jak najwiecej.
              Ksiązka daje sporo do myślenia i nie jest wcale oderwana od rzeczywistości.Dal
              mnie naprwde super i bede ja każdemu gorąco polecac.
              Pozdrawiam
              • Gość: Sol Re: opinia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 17:29
                wedlug mnie Pan Wiśniewski wetknał w fabułe wszystko, co tylko mogł, czyli
                wymienione wyżej tragedie, kalectwa, superszybkie osiwienie i inne takie.
                Umieścił fabułę w realiach, które nie powinny były przemówić do przeciętnego
                uzytkownika netu w naszym kraju - no bo kto na boga zajmuje sie genetyka na
                swiatowym poziomie? Zgadzam się, że to Harlequin do n-tej. Co do stylu...nie ma
                sie czym zachwycac ale czytalam gorsze grafomanstwa. Ale kupilam te ksiazke z
                totalna premedytacja, wiedzialam co kupuje, wiedzialam po co (bylam w dolku i
                chcialam sie dobic). I co? No i sie rozrzewnilam nad tym gniotem... To jest
                dopiero prosze panstwa, tragedia.....
                • Gość: Słońce Re: opinia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 22:30
                  No i co z tego, ze Harlequin - czy to w jakis sposob obniza ocene tej ksiazki?
                  Czy tylko ambitne nudziarstwa w stylu Ulissesa maja miec wziecie? Mysle, ze
                  Samotmosc, to ten rodzaj powiesci, ktora mozna przeczytac raz - a dobrze.
                  Drobiazgowosc opisow czyni ja potrosze reportazem a potrosze romansem. Do tej
                  pory nikt w Polsce tak nie pisal o milosci. I tutaj trzeba oddac Wisniewskiemu
                  honor. Reszta - to kwestia gustu i literackich upodoban.
                  pzdr
                  • Gość: Sol Re: opinia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 23:06
                    Gość portalu: Słońce napisał(a):

                    > No i co z tego, ze Harlequin - czy to w jakis sposob obniza ocene tej ksiazki?

                    Tak, obniza, bo w Harlequinowym pisarstwie brak miejsca na wyobraznie, tam
                    wszystko jest typu "kawa na ławę".

                    > Czy tylko ambitne nudziarstwa w stylu Ulissesa maja miec wziecie?

                    Szkoda, ze jesli ambitne to dla Ciebie od razu nudziarstwo : (

                    > pzdr
                    Ja również


                    • Gość: Słońce Re: Do Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 00:05
                      Lapiesz mnie za slowka, a to nidgy nie wychodzi dyskusji na dobre...
                      Czy mozesz powiedziec, co to znaczy dobra literatura? Dobry pisarz? Czy to ten,
                      ktory pisze wylacznie dla siebie, czy ten, ktory pisze dla siebie, a przy
                      okazji dla czytelnika? Joyce byl ambitny - postawil sobie za zadanie nie
                      pisania dla plebsu. Udalo sie - wiele osob tej ksiazki nie doczyta do konca -
                      no nie sposob poprostu przy tym wysiedziec. I co? Ambicja ambicją, a jaki
                      efekt?
                      Nie wiem kim jestes, ale twoje zachowanie - negowania na wiele mozliwych
                      sposobow tej ksiazki mnie smieszy. Moze sie cos komus nie podobac, ale nie
                      mozna od razu o drugim dyskutancie twierdzic cyt. "szkoda, ze dla ciebie to co
                      ambitne jest od razu nudziarstwem". Przeciez nic o mnie nie wiesz... Nie wiesz
                      kim jestem, czym sie zajmuje. Ferujesz wyroki. Jezeli dla ciebie Ulissess jest
                      w porzadku, no to OK. Ale nie pokazuj wyzszosci osobom, ktore maja odmienne
                      zdanie. Dla mnie Ulisess to nuda nad nudy.
                      A ksiazka Wisniewskiego jest dla mnie ewenementem - nikt do tej pory nie pisal
                      tak w Polsce o milosci. No tak, ale ksiazka sie dobrze sprzedaje - znaczy -
                      czyta ja plebs... Bestseller - znaczy harleqiun, brukowa literatura? Czy aby
                      napewno?
                      Czy myslisz, ze ludzie, ktorzy zachwycja sie Wisniewskim nie siegna po
                      Ulisessa? A jezeli nawet, to czy sa oni druga grupa czytelnikow,
                      podczytelnikami? Samotnosc holduje klozetowej literaturze, no bo jak to sie ma
                      do Joycea?
                      Co do harlequinow - mijasz sie z prawda. Jest wiele romansow, o ktorych nie
                      wiesz jak sie zakoncza - jezeli sie uprzesz mozesz do takowych zaliczyc wlasnie
                      Samotnosc - do konca nie wiesz co sie wydarzy. D'accord?
                      Kawa na lawe - no i co w tym zlego? Czy zawsze musimy piac na wysokie C i
                      czytac tylko klasykow?
                      pzdr
                      • Gość: Sol Re: Do Słońca IP: 10.128.131.* 02.02.02, 15:16
                        Gość portalu: Słońce napisał(a):

                        > Lapiesz mnie za slowka
                        Bo po prostu lubię to robić : )))
                        > Czy mozesz powiedziec, co to znaczy dobra literatura? Dobry pisarz? Czy to ten,
                        > ktory pisze wylacznie dla siebie, czy ten, ktory pisze dla siebie, a przy
                        > okazji dla czytelnika?
                        Dla mnie dobry pisarz, to (upraszczajac bardzo) taki, ktory stwarza cos z niczego
                        (hmmm, ogromna metafora). pozwol, ze na razie nie bede sie nad tym rozwodzic, bo
                        to bardzo obszerny temat.

                        > Nie wiem kim jestes, ale twoje zachowanie - negowania na wiele mozliwych
                        > sposobow tej ksiazki mnie smieszy. Moze sie cos komus nie podobac, ale nie
                        > mozna od razu o drugim dyskutancie twierdzic cyt. "szkoda, ze dla ciebie to co
                        > ambitne jest od razu nudziarstwem". Przeciez nic o mnie nie wiesz... Nie wiesz
                        > kim jestem, czym sie zajmuje. Ferujesz wyroki.
                        Mysle, ze troszke nadinterpretujesz moje wypowiedzi. Nie zauwazylas pewnej ironii
                        (bedaej kontynuacja lapania za slowka : ))

                        Jezeli dla ciebie Ulissess jest w porzadku, no to OK. Ale nie pokazuj wyzszosci
                        osobom, ktore maja odmienne zdanie. Dla mnie Ulisess to nuda nad nudy.
                        W porzadku, forum to wymiana opinii. Nie ublizylam Ci,a przynajmniej nie mialam
                        takiego zamiaru.
                        > A ksiazka Wisniewskiego jest dla mnie ewenementem - nikt do tej pory nie pisal
                        > tak w Polsce o milosci. No tak, ale ksiazka sie dobrze sprzedaje - znaczy -
                        > czyta ja plebs... Bestseller - znaczy harleqiun, brukowa literatura? Czy aby
                        > napewno?
                        Powiedz mi, prosze, skoro mowisz, ze nikt TAK w Polsce do tej pory nie pisal o
                        milosci jak Pan Wisniewski-co masz na mysli? JAK pisze o milosci Pan Wisniewski,
                        ze jest to novum? Inna sprawa, ze bestseller to w 80% przypadkow tworczosc
                        srednich lotow. Nie zawsze niskich, ale rowniez nie najwyzszych. Jesli cos jest
                        wielbione przez wielu, widocznie jest pisane z mysla o masowym odbiorcy. Jesli
                        chce sie dotrzec do masowego odbiorcy trzeba wyposrodkowac poziom, czyli go
                        obnizyc. Niestety-prawa rynku, wypadkowa....
                        > Czy myslisz, ze ludzie, ktorzy zachwycja sie Wisniewskim nie siegna po
                        > Ulisessa?
                        Nie, nie sadze, ze czytelnicy "S@motnosci..." to czytacze li tylko Harlequinow i
                        Daniele Steel (bo tak chyba wywnioskowalas z mojej wypowiedzi). Wiele osob czyta
                        roznego rodzaju literature. Z roznych powodow.
                        A jezeli nawet, to czy sa oni druga grupa czytelnikow, podczytelnikami? Samotnosc
                        holduje klozetowej literaturze, no bo jak to sie ma do Joycea?
                        Nie, nie holduje "klozetowej literaturze". Ja sie tak o tej ksiazce nie
                        wyrazilam, i nie wiem czy zauwazylas, ze nie potepiam w czambul stylu pisania
                        Wisniewskiego. Nie podoba mi sie konstrukcja fabuly.
                        > Co do harlequinow - mijasz sie z prawda. Jest wiele romansow, o ktorych nie
                        > wiesz jak sie zakoncza - jezeli sie uprzesz mozesz do takowych zaliczyc wlasnie
                        > Samotnosc - do konca nie wiesz co sie wydarzy. D'accord?
                        > Kawa na lawe - no i co w tym zlego? Czy zawsze musimy piac na wysokie C i
                        > czytac tylko klasykow?
                        Czy ja mowilam, ze ZAWSZE? szerokie horyzonty i otwarty umysl znacza wiecej i
                        wiecej daja niz jednotorowosc. Wtedy ma sie pole do porownywania : ) A od ciglego
                        piania wysokiego C faktycznie mozna ochrypnac : )))
                        Co do "S@motnosci..."-dla mnie rozwoj fabuly byl nader przewidywalny.
                        > pzdr
                        Ja rowniez

                        • Gość: Słońce Re: Do Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 23:09
                          Faktycznie, lubisz lapac za slowka i z tego praktycznie sklada sie cala Twoja
                          odpowiedz. W porzadku, nie musiala podobac ci sie Samotnosc...masz do tego
                          prawo;-))
                          Piszesz, ze autor bestsellerow pisze dla wszystkich. A czy myslisz, ze ktos
                          piszacy dana ksiazke wie, ze bedzie to bestseller? Ktos mowi - teraz napisze
                          bestseller? No opamietania troche...o tym, ze jest to dobrze sprzedajaca sie
                          ksiazka decyduja czytelnicy. I tylko oni.
                          Pytanie - czy bestseller to zla literatura - pozostje otwarte...
                          I nie lap mnie wiecej za slowka, bo choc lubisz to robic, to mam wrazenie, ze
                          bez tego Twoja wypowiedz bedzie znacznie ubozsza...
                          • Gość: Sol Re: Do Słońca IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 23:42
                            Gość portalu: Słońce napisał(a):

                            > Faktycznie, lubisz lapac za slowka i z tego praktycznie sklada sie cala Twoja
                            > odpowiedz.
                            Aaa, nie cala, kochanenka, nie cala : )))))
                            > Piszesz, ze autor bestsellerow pisze dla wszystkich. A czy myslisz, ze ktos
                            > piszacy dana ksiazke wie, ze bedzie to bestseller?
                            Tak, mysle, ze mozna przewidziec czy dany twor bedzie popularny czy nie. Moda
                            jest bardzo wyrazista. W kazdej dziedzinie Sztuki czy sztuki. Nie jest tak trudno
                            utrafic w gusta publiki. Juz nie mowie o tak prostych chwytach jak dzielka
                            powstajace na fali ataku na NY, ksiazki o wągliku czy poradniki o H. Potterze czy
                            o tym jak zdobyc przyjaciol czy jak schudnac. Ale pomysl, wiadomo, ze internet
                            jest coraz bardziej popularny w Polsce; wiadomo, ze coraz wiecej znajomosci jest
                            zawieranych via internet, pojawiaja sie artykuly w prasie o internetowych
                            malzenstwach. Czy trudno przwidziec, ze jesli sie napisze ksiazke o takiej
                            znajomosci, zauroczeniu czy milosci to kupi ja masa ludzi? Wiele osob kupi ja, bo
                            ma nadzieje, ze odnajdzie tam odbicie wlasnej znajomosci, wlasnych zawodow
                            uczuciowych czy wlasnych uniesien. Zreszta, o ile sie nie myle, to pierwsza w
                            Polsce ksiazka o takiej tematyce byl "Cz@t", nie czytalam, wiec nie moge sie
                            wypowiadac.
                            >Ktos mowi - teraz napisze bestseller? No opamietania troche...o tym, ze jest to
                            dobrze sprzedajaca sie ksiazka decyduja czytelnicy. I tylko oni.
                            Nie, o tym decyduje rowniez reklama szeroko pojeta. Nie doceniasz jej sily w
                            dzisiejszym swiecie....
                            > Pytanie - czy bestseller to zla literatura - pozostje otwarte...
                            Tak, chyba tak...chetnie wdam sie w dyskusje na ten temat ale daj mi czas zebym
                            znalazla na to czas : )))
                            > I nie lap mnie wiecej za slowka, bo choc lubisz to robic, to mam wrazenie, ze
                            > bez tego Twoja wypowiedz bedzie znacznie ubozsza...
                            Uuuu, to ma byc chwyt pod ambicje? Czasem wyczytujesz miedzy wierszami tresci,
                            ktorych tam brak a czasami tresci dosc wyraznych nie dostrzegasz.... Coz, taki
                            minus braku mimiki i gestykulacji : )

                            Zapomnialas o pozdrowieniach : ) Ja nie: ) Pozdrawiam.

                            • Gość: Słońce Re: Do Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 20:26
                              Tiaaa, net juz jest taki, ze nie widze cie ani nie slysze, a szkoda - wtedy
                              nasza dyskusja moglaby byc pelniejsza.
                              Pomyslalam, ze watek o bestsellerach - czy to zawsze zla literatura - dac na
                              ogol - zobaczymy co ludzie powiedza...
                              pozdrowki - pelne;-))
            • Gość: Mimi Re: DLA MNIE BOMBA! IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 13:39
              nie czytam szmir i pustych romansideł.Przeczytałam "Samotność w sieci" i jestem
              zachwycona.Czytam bardzo dużo i raczej potrafię odróżnić głupią szmirę od
              wartościowej książki.Czytając "Samotność w sieci" chyba rzeczywiście trzeba być
              choć trochę wrażliwym!!!
    • Gość: Marcin "Samotność.." jest jedną z lepszych 2001 książek.. IP: 217.110.225.* 07.01.02, 19:28
      "Dummy" ma najprawdopodobniej ciężki PMS. Albo miała gdy to pisała.
      Ja tego nigdy wprawdzie nie zrozumię (PMS-u), ale mogę się "wczuć".

      U mnie w programach "dummy" jest poprostu bezużytecznym "dummmy"
      Które znika nie majac znaczenia.

      Ta opinia o "Samotności w Sieci" Wiśniewskiego jest najgłupszą najbardziej
      pozbawioną podstaw czyli najbardziej "dummy" jaką czytałem.
      Tylko Leppper mógł być bardziej "bezpośredni".

      Mam nawet podejrzenia, że została napisana przez panienkę, która wysmarowała
      wypracowanie na kilkadziesiąt stron i nikt jej to nie opublikował bo się
      poprostu poznał.
      I teraz mści się na wszystkich. Gdyby mogła to zrugałaby także Wisławską i
      Miłosza. Za cokolwiek.

      "Samotność w Sieci" jest jedną z lepszych książek wydanych w Polsce w 2001.
      I Stasiuk też to wiedział. Bo "Czarne (współwydawca) to wydawnictwo Stasiuka.

      Dzięki Bogu nie wszyscy są "dummy" na tym świecie.

      Dummy Talibanizm. To byłoby straszne.


      • buh Re: 08.01.02, 01:15
        obrażasz mnie. i dummy obrażasz, nie pozwalając na własny osąd. to, że Stasiuk
        to wydał, nie znaczy, że jest dobre (zresztą to i tak względne pojęcie). Są też
        względy komercyjne przecież. nie sensu się kłócić, kto ma rację, bo każdy ją
        ma. i ten który krytykuje, i ten, który chwali. dla mnie to gniot, dla Ciebie
        dobra książka. i tego nie zmienisz. ani ja nie przekonam Ciebie, ani Ty mnie.
        • dummy Dzieki Buh :) 08.01.02, 21:31
          Przeciez mozna po prostu napisac swoja recenzje ksiazki, a nie obrzucac
          obelgami tych, ktorym sie ona nie podoba, prawda ? A wlasnie, czemu to Marcinek
          nie napisal recenzji ? Dalej nie wiem, czemu ta ksiazka mu sie podoba :)))
      • dummy Marcinku, moje ty chamidło :) 08.01.02, 21:29
        Na poczatku moze powiem gwoli wyjasnienia, ze:

        - nie mam PMS-u, poniewaz biore od lat pigulki antykoncepcyjne, dzieki ktorym nie
        przechodzi sie PMS-u. To tak, zebys cos wiedzial wiecej o tych sprawach :)

        - po drugie, nie pisze wypracowan i jak na razie nie wysylalam jeszcze nigdzie
        tego, co napisalam :)

        - po trzecie - moze bys zauwazyl, ze ja nie pisze o osobach, ktorym sie podoba
        omawiana ksiazka, ze maja iloraz inteligencji szympansa, wiec czemu ty o mnie
        piszesz w sposob tak negatywny , hę ? :)

        - po czwarte, nie rozumiem ludzi, ktorzy uwazaja, ze jesli recenzja czegos, co im
        sie podoba jest negatywna, to od razu musi byc do dupy (a wiem, ze nie jest :)))

        - po piate, skoro to wydal Stasiuk, to stracilam resztki szacunku dla niego :)))

        Narazisko :)


    • Gość: Max Re: Samotność jak Titanic IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 00:10
      To ciekawe , co tu wypisujecie. Od zawsze czytam książki z górnej półki i wiem , co to jest dobra
      literatura. "Samotność w sieci" można określić mianem ckliwego kiczu, ma swoje tanie chwyty ale jak
      się to czyta, w jedną noc i to jest zasługa tej książki. Czytałem ją z zainteresowaniem, bo mnie się
      przydarzyła taka historia, internetowa miłość, szaleństwo i ten straszny głód tej drugiej osoby, ta
      gorączka, więc czytając, czytałem jakby o sobie. Jeśli ktoś idzie do kina, to film dla niego jest wtedy
      dobry, gdy zapomni o bożym świecie przez te dwie godziny,jaki by niebył, podobnie jest z książką.
      Czytając czuje się często, że to łatwizna ale czyta się. Jeśli ktoś z piszących dokona tej sztuki, aby
      książkę przeczytano to już jest wielki sukces. Rozejrzyjcie się po mieszkaniu, jest tam sporo książek,
      ile jest wśród nich wielkich szanowanych dzieł ale jaka nuda, nic do czytania. To jest tak jak z filmem
      "Titanic", sprawnie zrealizowana tandeta ale jakie powodzenie. Dla mnie koszmarnym dziełkiem (z tej
      samej internetowej półki) była np: Tu, LUCY Fiony Walker, zupełne dno i odmóżdżenie i jaka nuda.
      Pozdrawiam Max
    • Gość: Martyna Samotność w Sieci IP: 217.110.225.* 02.02.02, 00:24
      Gdy czytam te wypowiedzi, to przypominają mi się studenckie czasy. Trzeba było
      koniecznie czytać to czego nie czytał tzw. "motłoch". A "motłochem" był każdy,
      kto na "naszych" prywatkach w akademiku nie pił z nami wódki.

      Mam wrażenie, że tutaj odzywają się tylko wysocy wyrośnięci ludzie co to z dumą
      i autorytatywnie stwierdzają, że, cytuję "od zawsze czytam książki z górnej
      półki i wiem, co to jest dobra literatura".
      To jest nieząy kawałek polskiego typowego zarozumialstwa.

      Ja także czytam dobrą literaturę. Chociaż jestem drobna i mała. I do "górnych"
      półek" sięgam dopiero z krzesła. Wiśniewski napisał coś innego. Opowiedział
      sprawnie i interesująco w swojej książce niesamowite historie. Wzruszył,
      doprowadził do tego, że zainteresowałam się genetyką i Internetem. Poprostu, i
      tu wysoki MAX ma rację, zapomniałam przy czytaniu tej książki o Bożym świecie.
      Ani przy Stasiuku, ani przy Tokarczuk, ani przy innych Waszych nudnych
      tzw. "górnych półkach" nie udało mi się to.

      I trzeba naprawdę wstawać na palce, aby być jeszcze wyższym, aby twierdzić, że
      ta książka to cytuje "wyrośniętego" to "ckliwy kicz".

      No tak, ale "motłoch" to wszyscy inni...

      Z wyrazami
      Martyna, Genewa




      • Gość: buh Re: Samotność w Sieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.02.02, 00:52
        gdy czytam Twoją wypowiedź, przypomina mi się podstawówka i skłonność
        nauczycieli do zbiorowej odpowiedzialności i uogólniania...
      • Gość: Słońce Re: do Martyny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 12:54
        Jest dokładnie tak jak piszesz - to rodzaj faszyzmu - ja jestem lepszy i
        inteligentniejszy bo czytam takich to, a takich autorow...Ja rowniez mam zle
        wspomnienia ze studiow pod tym wzgledem. Zyjmy tak, jak chcemy zyc, i czytajmy
        to, co chcemy!
        pzdr
        • Gość: buh Re: do Martyny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.02.02, 13:05
          pokażcie mi choć jeden mój wpis, świadczący o tym, że się wywyższam i pozuje
          na 'inteligencika'...
          • Gość: ixi Re: do Martyny IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.02.02, 12:34
            Ksiazka dostala w Elle recenzje "rozpaczliwie sentymentalne". Skoro Elle, ktore
            nie lansuje jakiejs super ambitnej literatury tak ja opisalo, to cos w tym musi
            byc. Dla mnie jedyna zaleta tego czytadla jast kilka trafnych spostrzezen
            psychologiczno-socjologicznych. Poprzez nagromadzenie watkow problematyczno-
            katastrofalnych ( tu i gluchoniema, tam nieszczesliwe malzenstwo, tu
            homoseksualizm, tam dziecko z bialaczka - chyba wszystkie chwyty z Harlekinow
            zostaly wykorzystane ) autor osiagnal (przynajmniej w moim wypadku) efekt
            odwrotny - to wszysto malo ze nie wzrusza, ale wrecz smieszy. A najbardziej
            denerwowalo mnie to, ze wszyscy wyrazali tam uczucia w jeden sposob - klekali,
            plakali i calowali po rekach. Za pierwszym razem moze to i wzrusza, ale za 10-
            tym juz tylko smieszy.
            Nie jestem wrogiem literatury lekkiej - ale uwazam, ze jak cos robic, to robic
            to dobrze. A, moim zdaniem, autorowi "Samotnosci..." to sie nie udalo.
            Przepraszam za brak polskich czcionek, ale cos mi sie komputer buntuje.
      • Gość: lester Re: Samotność w Sieci IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 12.02.02, 06:05
        Tez przeczytalem te ksiazke kilka dni temu, czytalem ja dwa albo trzy dni,a
        jestem czlowiekiem zajetym.Mam ponadto niezdrowy zwyczaj czytac kilka ksiazek
        naraz S@motnosc czytalem rownolegle z Blaszanym bebenkiem i Harry P. and the
        goblets of fire, - (czysta ciekawosc o co tez w tym wszystkim chodzi H.P.
        Podobalo mi sie. Troszke za duzo autor staral sie pomiescic w jednej ksiazce -
        taka sklonnosc do dygresji , rozbuchanych dygresji, ale trzeba przyznac
        trzymalo mnie przy tej ksiazce do konca, choc zgodze sie ze rozwoj akcji
        przewidywalny, no ale co z tego ciekawie sie czytalo - kompletnie rozne to od
        Grassa ale warto przeczytac, spokojnie moge to polecic znajomym, dodac warto ze
        autor jest tylko o rok ode mnie mlodszy - moze to tez ma znaczenie.
      • Gość: celno Martyna, gratuluje! IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.02, 00:56
        ... w jaki sposob skomentowalas niektore pozostawione tu wypowiedzi. Zgadzam
        sie z Toba w zupelnosci i pozdrawiam.
    • Gość: Luego Re: IP: *.bial.gazeta.pl 14.02.02, 15:47
      Dummy, podpisuje sie pod Twoja wypowiedzia obiema rekami. Uwazam, ze ksiazka
      jest tandetna i bazuje na dosc niskich emocjach Czytelnikow (albo inaczej:
      manipuluje nimi, bo wie jakie beda rekacje). To taki troche sprawniejszy
      (nadety i silacy sie na erudyte, co mu sie srednio udaje, na dodatek nudny!)
      Wharton albo Coelho... Takie jest moje odczucie.
      Luego
      • Gość: Ntalia "Samotność w Sieci" to nie manipulacja!!! IP: 217.110.225.* 25.02.02, 16:52
        Nie zgadzam sie z Luego.

        "Samotność w Sieci" to jedna z lepszych książek wydanych ostatnio w Polsce.
        Pełna wrażliwości oraz niesamowitej erudycji.
        Wiśniewski to nadzwyczaj skromny człowiek. Spotkałam go w Słupsku ostatnio.
        Profesor (Newsweek ostatnio opublikował jego artykuł o chemii miłości) mówiący
        ze skromnością i zdumieniem o swoim sukcesie.

        Ta książka, druga za Sapkowskim ale przed Pilchem i Grocholą, najlepsza książka
        roku 2001 według użytkowników Wirtulanej Polski to żadna manipulacja.

        Stawiam ją u siebie na półce obok Bułhakowa i często wracam do niej.

    • Gość: Balbinka Re: IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 30.03.02, 18:04
      Trzy nicki, wciaz to samo IP - 217.110.225.* - i egzaltowane, nachalne
      pochwaly dla Samotnosci. Zajrzyjcie do watku "Samotnośc - ciekawostka". Tych
      pochwal jest kilkadziesiat we wszystkich watkach, z mnostwem nickow, i
      zmienianą plcia. Ktos oszalal. W tamtym watku podejrzewaja...autora.
    • joaskaw Re: samotnosc w sieci - kto czytal? 30.03.02, 22:22
      Az tak zle nie powiedzialabym o tej ksiazce. Trzeba przyznac, ze jest w niej
      wiele naiwnosci, a konwencja i stylistka jest zywcem wzieta z romansu - ale
      mimo wszystko pochlonelam ja w jeden wieczor a pod koniec plakalam jak bobr. :)
      Chocby dlatego - warto bylo, bo juz dawno nie plakalam nad ksiazka.
    • Gość: Ginny Re: IP: *.net.bialystok.pl 31.03.02, 17:46
      Przeczytałam jakieś 3/4 książki, jak na razie. Romans jak cholera.
      Przewidywalny. Banalny, choć sprawnie napisany. To ja wolę "Titanica".
    • Gość: dudu Re: Tego nie wydał Stasiuk, lecz Prószyński IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 02:10
      j.w
      • Gość: Lucilla Re: Tego nie wydał Stasiuk, lecz Prószyński IP: 192.168.229.* 08.04.02, 16:03
        Właśnie skończyłam to czytać. Po pierwsze: zakończenie jest niepokojąco podobne
        do tego z "Zaklinacza koni" (książki, nie filmu, bo w filmie zmienili je w
        happy end). Po drugie: jest oczywiste, że niektóre postaci pojawiają się po to,
        by autor miał pretekst do popisania się wiedzą: Murzynka Virginia po to, by
        mógł opowiedzieć pośmiertne losy mózgu Einsteina, kumpel Jim - by przedstawić
        mechanizm działania narkotyków, szczególnie kokainy.
        • Gość: Krrra Re: Tego nie wydał Stasiuk, lecz Prószyński IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 18:49
          Nie czytalam i nie zamierzam czytac, ale to akurat nie jest zabieg
          dyskredytujacy pisarza. On po to wprowadza rozne postacie, aby mogly powiedziec
          te, a nie inna kwestie. To samo robi Reverte.Ale nie przeczytam, bo źle trawie
          melodramaty, a juz sieciowy melodramat....
          • Gość: Lucilla Re: Tego nie wydał Stasiuk, lecz Prószyński IP: 192.168.229.* 09.04.02, 16:56
            To była refleksja, a nie próba zdyskredytowania...
    • livotchka Re: 10.04.02, 14:16
      "wpleciona w te historie tragedia ludzka podzialala na mnie stokroc lepiej niz
      wszystkie sloiki psychotropow" - to cytat z "samotnosci" wlasnie... wydaje mi
      sie ze ta ksiazka ma byc wlasnie taka odtrutka, nagromadzenie historyjek , z
      ktorych kazda kolejna pobija na glowe poprzednia jesli chodzi o wstrzas jakiego
      doznaje sie czytajac /wystarczy wspomniec akcje z zabijaniem krow, czy
      wietnamska swinie wdowy ;) /, podlana sosikiem genialnego wrecz poczucia
      humoru przez zlotoustego autora... na co odtrutka? - na ten stan duszy,
      skradzionej przez jakiegos "Jakubka" :) Kazdy kto biegal do perfumerii wachac
      jego wode, kto poranki w pracy zaczyna od ICQ, kto pisal kilkustronicowe mejle
      zeby podzielic sie z nim swoim dniem i kto zbiera artykuly , ktore moglyby
      takiego Jakubka zainteresowac wie o czym mowie. Kto nie wie, ten "samotnosc"
      odbiera przez zupelnie inny pryzmat i dla niego w istocie bedzie to ksiazka
      mega kiczowata aczkolwiek tak blyskotliwa ze nie wolno zalowac poswieconego jej
      czasu :)))
      • Gość: kaj A mnie się podobało! IP: *.komfort.pl 15.04.02, 11:20
        A mnie sie podobało. Piękna i mądra książka. Autor jest elokwentny i daje temu
        upust. Poza tym trzeba czasem przeczytać coś o miłości. Chocby nawet trąciło to
        odrobinę Harlequinem. Nie udawajmy, każdy z nas tego czasem potrzebuje. Tylko
        wstydzi sie przyznać.
    • Gość: celno Dummy nieszczesliwa?! Luego zakompleksiony(a)?! IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.02, 00:47
      Dummy czy Ty jestes pozbawiona uczuc? Czy sa ksiazki, ktora Cie wzruszaja? A
      moze bylas bardzo nieszczesliwa, skoro tak bardzo skrytykowalas te historie
      (biorac pod uwage, ze nie wierzysz w uczucie, ktore moze zrodzic sie w
      Internecie, mozna by wnioskowac, ze zawiodlas sie albo rozczarowalas jakas e-
      znajomoscia). Mysle tez, ze chyba za malo przezylas, skoro te historie wydaja
      Ci sie nieprawdopodobne. One sa niesamowite i wzruszajace i z pewnoscia
      niecodzienne, ale to tylko plus dla tej ksiazki. Moim zdaniem to ksiazka, w
      ktorej nie ma niepotrzebnych zdan. Jesli uwazasz, ze jest inaczej to podaj mi
      prosze numery stron.
      A jesli Luego uwaza, ze Wisniewski musi "sie silic na erudyte" i "mu sie to nie
      udaje" to Ty chyba Luego masz kompleksy. Wystarczy spojrzec na okladke i
      przeczytac o tym kim jest Wisniewski z wyksztalcenia i z zawodu, mozna
      odwiedzic Jego strone (ktora jest podana rowniez na okladce) i przekonac sie
      czy taki czlowiek musi "silic sie" na erudycje! Ktos kiedys na jakims czacie
      powiedzial, ze ta ksiazka jest niemalze popularno-naukowa:)) Mozna by sie bylo
      w duzym stopniu z tym zgodzic. Niesamowite jest dla mnie tez to, ze czlowiek z
      takim wyksztalceniem (mam na mysli nauki scisle) potrafil napisac taka ksiazke.
      Ktora czyta sie w takim napieciu. Uwazam, ze ksiazka ta jest swojego rodzaju
      arcydzielem i wiem, ze zostanie to w przyszlosci docenione.
      Jesli chodzi o dyskusje czy Stasiuk czy Proszynski?! Wyraznie jest to napisane
      na 3 i 4 stronie. Wiec skoro Stasiuk "dopuscil" taka ksiazke do wydania, to
      powinien byc to dla tych, ktorzy nie przeczytali jeszcze "SwS" wiekszy
      autorytet niz Dummy czy Luego (ktorym zycze wiecej miejsca w zyciu na
      wzruszenia). Pozdrawiam i zachecam do dyskusji o poszczegolnych watkach, noi o
      Jakubie oczywiscie:)) Przeciez nie mozna nie zachwycic sie tym mezczyzna!
      • Gość: Ada sz. Re: Do Celno IP: *.kaliny.szn.pl 05.05.02, 13:20
        Dlaczego, Celno, tak naskakujesz na Dummy i Luego? Myślę, że za poważnie
        podchodzisz do pewnego rodzaju "pisarstwa":) Wiesz? Przeczytałam tę książkę i -
        pomimo (a może dlatego - pewnie zaraz powiesz), że nie jestem znawczynią
        tzw. "ambitnej" literatury i lubię od czasu do czasu poczytać sobie coś
        lekkiego - to , przy całym moim zaciekawieniu i pozytywnym podejściu,jestem
        rozczarowana:(
        Czym? Grafomaństwem i pójściem na łatwiznę p. Wiśniewskiego. Widzę też,
        dlaczego ta książka zrobiła furorę i jestem zła na siebie, że ja również dałam
        się nabrać. Po prostu Wiśniewski trafił z tematem w odpowiedni czas. To był
        dobry chwyt. Widzisz, Celno, internet zdobywa coraz większą popularność,
        znajomości "z sieci" stają się coraz bardziej popularne... a jeszcze gdy ktoś
        napisze coś o uczuciach to sukces murowany!
        Założę, się, że gdyby autor wydał tę książkę jakieś 2 lata wcześniej, to nie
        zostałaby tak bardzo zauważona.
        I wiesz? Też przeżyłam coś pięknego w sieci....bardzo podobnego:) {teraz pewnie
        i Dummy uśmiechnie się z ironią, ale co tam:)}
        Jeszcze zanim przeczytałam "S@motność..." Umawianie się na określoną godzinę,
        potem real i ciągle tak samo...a może i lepiej. Nie mów więc ani mnie, ani
        innym, że są pozbawieni uczuć i dlatego nie doceniają umiejętności
        p. Wiśniewskiego. Są ksiązki, które naprawdę czyta się jednym tchem (także
        romanse, ale nie tylko i wcale nie pisane przez erudytów), ale nie tę. Mnie
        było trudno przetrawić nawet połowę jej zawartośći. Przeczytałam tylko dlatego,
        że się zawzięłam.
        Naprawdę, Celno, nie rozumiem Twojej egzaltacji. To chyba właśnie Ty nie
        przeżyłaś nigdy niczego prawdziwego. Przepraszam, jeśli uraziłam, ale doprawdy
        jestem zdumiona. Czym tutaj się wzruszać? I kim? Bo napewno nie bohaterem
        głównym.
        Hmmm, a znając zapędy niektórych "świetnych" autorów, to pewnie niedługo ukaże
        się część druga tej powiastki. Ciekawe tylko czy tak samo dobra:)

        Pozdrawiam.
      • masaker Re: Dummy nieszczesliwa?! Luego zakompleksiony(a)?! 10.05.02, 13:55
        Pisałem o tym w innym wątku, ale powtórzę, bo lubię się powtarzać.
        Moim zdaniem "Samotnosć w sieci" jest koszmarnie kiczowata. Przecież te historie ludzi, którym los
        pourywał głowy, serca, rodziny i rozum, czytane jednym ciągiem zmuszają do smiechu. Bo jakże tu
        płakać, kiedy wszystko jest na jedno kopyto - autor przesciga sam siebie w wymyslaniu coraz to
        potworniejszych wydarzeń w życiu bohaterów. W ogóle książka jest do dupy, bo jest o niczym. Wiem,
        wiem, tam chodzi o miłosć, ale o głębi uczucia wcale nie dowiadujemy się od bohaterów na podstawie
        ich przeżyć czy romantycznych chwil. Musimy uwierzyć autorowi na słowo, że on i ona strasznie się
        kochają. I jeszcze ta scena z samolotem linii TWA. Już, już miałem nadzieję, że cos się wydarzy, dzięki
        czemu książka ożyje i ZOBACZĘ tę wielką miłosć, ale dupa - wszystko rozeszło się po kosciach w trzech
        akapicikach.
        A propos porównania do Harlequina. Jest jak najbardziej na miejscu. Tak jak i tam, w "Samotnosci..."
        pojawiają się zdania typu (to nie jest cytat): "Nikt jeszcze nie pisał do niej o takich sprawach w ten
        sposób." No cóż, wypada uronić łzę nad miałkoscią dotychczasowej egzystencji bohaterki. Poza tym - czy
        ktos potrafi mi powiedzieć, czym różnią się od siebie poszczególne postaci kobiece w tej książce?
        Wszystkie są dobre, mądre, miłe, czułe itd. Można zamienić je miejscami i nic się nie stanie. Gdyby w
        pewnej chwili zamiast głównej bohaterki posadzić przy komputerze epizodyczną Jennifer, nasz ukochany
        Jakubek nawet by się nie zorientował w podmianie.
        No i styl. Opis przyjaciółek gł.boh. jest wzięty żywcem z poradników typu "Jak przeżyć w związku z
        sadystycznym dewiantem bez doznawania zaburzeń psychicznych."
        W ogóle ok. 75% tresci książki to paplanina, która ani nie rozwija fabuły, ani nie rozwija osobowosci
        bohaterów, ani tak naprawdę nie dotyka żadnego problemu. Po prostu sieczka.
        A zauważyliscie, że wszystko w tym tekscie układa się w tak cholernie przewidywalny sposób? Zwłaszcza
        zakończenie.
    • effa Re: niestety czytalam 09.05.02, 11:05
      ... kulawa to literatura (?) okropnie. kiedy czytasz Harlequina to wiesz po co
      siegasz a tu jednak spodziewa sie człowiek sie czegos innego, ale moze sie myle?
      historyjka jest prosta do bolu zebow, zakonczenie, delikatnie mowiac, zenujace
      i jeszcze to upiorne zdrobnienie "Jakubek"...;)... brr szczesliwie mam to za
      soba i nikt mi nie powie, ze sie zcepiam a nie czytalam.
      • dummy Dyskusja jeszcze trwa ? Świetnie :) 19.05.02, 22:43
        Ojojoj :))) Strasznie dlugo mnie bylo na forum i nie przypuszczalam, ze ten
        temat jeszcze w ogole istnieje. Poszukalam go, bo chcialam ta swoja
        recenzje "Samotnosci" komus pokazac.

        Widze, ze dyskusja sie mocno rozwinela. Powiem jeszcze od siebie kilka slow.

        Strasznie mnie dziwia jakies spekulacje ze strony niektorych uzytkownikow,
        jakobym byla jakas nieszczesliwa zgryzliwa osoba niezdolna do przezywania
        wzruszen. Nie bardzo rozumiem - jesli np. komus nie podobala sie
        ksiazka "Ragtime" (ktora jest jedna z moich ulubionych), to nie przyszloby mi
        do glowy oceniac w ten sposob adwersarzy. Nie podoba sie, to sie nie podoba i
        juz ! Kazdy moze wyrazic swoje zdanie. Nie probujcie moi drodzy bawic sie w
        domoroslych psychologow, bo to... zabawne :)))

        Przeczytalam w swoim zyciu setki ksiazek i bylo wsrod nich troche takich, ktore
        mnie wzruszyly. Oczywiscie nie bylo ich wiele, bo wzbudzanie emocji przez
        ksiazke to jest duza sztuka i nie kazdy pisarz to potrafi...

        A "Samotnosci w sieci" nie lubie za absurdalnosc i infantylnosc tresci oraz
        grafomanska forme. I nikt mnie na pewno nie przekona do tej ksiazki. Tak po
        prostu.

        Moja recenzja "Samotnosci" byla dosc zlosliwa, przyznaje. Celowo ! Bo mnie
        zirytowala, a jak mnie cos zirytuje to staje sie zlosliwa.

        Pozdrawiam wszystkim - i zwolennikow mojej opinii i moich adwersarzy :)
    • Gość: ewa Historia nieszczesliwej milosci w .... IP: 195.24.18.* 08.07.02, 12:41
      ....w bardzo dobrze znanym mi swiecie

      Super rewelacyjna ksiazka zwlaszcza dla umyslow scislych do ktorych sie
      zaliczam.
      Duza dawka wrazliwosci, namietnosci i tak bliskiej mi szeroko pojetej nauki.
      To zabrzmi banalnie ale patrze teraz inaczej na to co wokol mnie.
      E.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka