wrozkasalome
23.01.08, 00:17
Nie zmylą mnie koszyczki porostów
Na tych kamieniach widzę krew
Zgineła na nich piękna Anita
Całując się z kochankiem
A księżyc oświetlał ich jasnym promieniem
Kiedy patrzę na to miejsce
Moje serce przeszywa tęsknota
Która jest niewytłumaczalna
Mieszają się w umyśle historie kochanków
Odczuwalne jak bicie serca
W pustym białym pomieszczeniu
Jej kochanek miał gardło indyka
Gulgotał w imponujący sposób
Smak zawodu znał od dzieciństwa
W zastygłej twarzy wyryły się płomienie
Które strawiły ciało jego matki
Najpiękniejszej w mieście kurtyzany
Zielone pastwiska zakwitły w sercu
By zmienic się w martwy poligon
Posępnośc wryła się w jego duszę
Okryło ją znamię Otella