Gość: daria13
IP: 83.238.100.*
21.03.08, 11:12
Lektura esejów literackich Coetzeego Dziwniejsze brzegi skłoniła mnie do
refleksji nad zagadnieniem obiektywizmu w tego typu działalności. Nie chodzi
mi tu o tak banalny problem, jak kwestia braku obiektywizmu z zazdrości o
lepszą twórczość rywali, ale o czytanie innych przez pryzmat swojego własnego
pisarstwa, swoich prywatnych preferencji. Wszak dobry pisarz ma bardzo
dokładnie wykrystalizowany gust, upodobania, swój własny niepowtarzalny styl i
wszelkie poważne odstępstwa od takiego kanonu mogą mu przeszkadzać, a co za
tym idzie, rzutować na jego oceny.
Czytając Dziwniejsze brzegi odnoszę wrażenie, że moje wątpliwości są chyba
czysto teoretyczne i bezpodstawne, bo akurat te eseje są bardzo wyważone i tak
naprawdę mało w nich krytyki jako takiej, znacznie więcej tekstów na temat
wpływu biografii i kontekstu historycznego na powstawanie poszczególnych dzieł
wybitnych (mniej lub bardziej) kolegów i koleżanek po piórze. Ale przecież nie
wszystkie prace krytyczne pisarzy na temat twórczości innych literatów są tak
wyważone i precyzyjne, jak eseje autora Hańby.
Może czytający nas pisarze mogliby coś powiedzieć na temat oceny dzieł innych
twórców i wpływu na nią miary własnego pisarstwa. Albo zwyczajnie
poteoretyzujmy na ten temat.
Pozdrawiam:)