Dodaj do ulubionych

"Łaskawe" Littela - ktoś czytał?

30.09.08, 16:36
Ostatnio o niej głośno. Kilka wypowiedzi w tonie bardzo afirmacyjnym. Padają
słowa: "arcydzieło". Ktoś czytał i się podzieli wrażeniami?
Obserwuj wątek
    • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 30.09.08, 17:28
      Jeszcze nie ma wsprzedaży. Od 3 października,chyba że chodzi Ci o
      oryginał lub inne tłumaczenia. Strasznie droga ta książka,więc chyba
      poczekam na zakup przez pewne biblioteki. Szkoda.
      Ale moja znajoma czytała-mieszka w Brazylii-w oryginale i jej się
      podobała,jeżeli tak to można ująć.
      • Gość: klepson pracowita grafomania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.10, 15:54
        zacznę racjonalnie: zalety - Littell przeczytał jak sam twierdzi ponad dwie
        setki książek o trzeciej rzeszy, czytał wszelkie źródła, spotykał się z
        historykami, sam jeździł w miejsca, które opisuje w książce - i to czuć -
        zabawił się w Wołoszańskiego - dzięki temu mamy w tej grubaśnej książce
        kompilację wielu różnych zdarzeń, sytuacji, osób, postaw, zachowań, które
        rzeczywiście najprawdopodobniej lub na pewno miały miejsce. dzięki tak mocnemu
        researchowi Littell za jednym zamachem odgania tych, którzy mogliby zanegować
        książkę, jako czystą pornografię, czy chory wymysł twórcy - w końcu, powie
        Littell zgodnie z prawdą, w końcu wszystko co opisuję zdarzyło się naprawdę albo
        po prostu są na to papiery, podania, dokumenty. Research dał mu więc alibi.
        Druga rzecz dobra w tej książce to problem orientacji seksualnej bohatera -
        bardzo prawdziwe studium pragnień homoseksualnych, prawdziwy sposób opisania
        ukrywania swoich zabronionych przez otoczenie ciągot, opis uwodzenia. to
        wszystko daje bardzo ciekawe ukazanie hipokryzji panującej w SS - wszyscy udają
        wielkich Niemców, rasę panów, a tak naprawdę każdy coś ukrywa, coś za co mógłby
        z powodzeniem być pozbawiony życia przez własną formację. Tu według mnie kończą
        się zalety zaczynają wady. Głównym zarzutem jest ogólnie pojmując GRAFOMANIA
        tego utworu. Na grafomanię zawsze składa się bardzo wiele rzeczy. Zaczniemy z
        dołu - język 'Łaskawych' jest nierówny, autor nie ma jednolitego stylu, w stylu
        nie ma konsekwencji (np język głównego bohatera pod wpływem wydarzeń mógłby się
        zmieniać - nie dzieje się tak) język pływa - raz jest jakby żywcem przepisany z
        notatek autora z jakiegoś opracowania historycznego, innym razem jest rażąco
        sentymentalny w narracji. generalnie przypomina w stylu (i to nie jest tylko
        kwestia tłuaczenia) język gazetowy, reportażu, nowiny, sensacji - mógłby nosić
        miano surowego - autor wyraźnie stylizuje na drobiazgowość i rzeczowość Tomasza
        Manna (objętość książki to też rodzaj maniery, udawania, próżności - mogłaby być
        dwa razy krótsza - objętość 'Łaskawych' niczemu nie służy poza mnożeniem
        ciekawostek znalezionych w źródłach) - ale czuć że tylko stylizuje, udaje,
        zamienia się w manierę, a nie - jest naprawdę. po prostu język 'Łaskawych' jest
        brzydki, nie ma stylu, klimatu, atmosfery, zdania nie zostają w ogóle w pamięci
        - tak jak to się dzieje w przypadku prawdziwych arcydzieł literatury. Kolejna
        sprawa to bohater - również pływa - raz jest taki, raz taki, tak naprawdę
        niewiadomo jaki. raz ma charakter, raz go nie ma. autor po prostu bardzo
        mechanicznie z poradnikiem 'jak pisać książkę lub scenariusz filmowy' siedział i
        próbował uczynić zadość wszystkim postulatom - że bohater musi mieć rysę w
        swojej historii, że musimy go lubić żeby za nim podążać (wiele razy bohater
        staje w obronie różnych słabych - a to pomaga przenieść rannego Żyda, a to
        próbuje podnosić racje żywnościowe innym) - tworzy to bohatera nudengo i
        płaskiego - gdyby nie jego homoseksualizm to właściwie byłby chyba nikim. nie
        wiem jaki ma charakter i kim jest. z czego to może wynikać? może z tego, że
        autor za dużo przeczytał i pospisywał a za mało sobie wyobraził to co naprawdę
        jego bohater mógłby czuć? Przez takiego bohatera i opowiadanie pierwszoosobowe,
        subiektywne, które właściwie nie ma nic wspólnego z subiektywnością co działa
        jako kolejne uchybienie, a nie zabieg artystyczny - przez takiego bohatera
        opowiadanie jest często puste, płaskie. podejrzewam, że źródła, które czytał
        Littell są o wiele bardzie wstrząsające i próbował jakoś ten wstrząs przenieść
        do swojej książki - niestety zbyt często przypomina to artykuł w gazecie niż
        literaturę. Kolejną sprawą jest akcja - nagromadzenie ważnych momentów w
        historii rzeszy - front wschodni, stalingrad, berlin - zamysł by chodzić z
        jednym bohaterem jak w grze komputerowej i niczym forrest gump uczestniczyć
        prawie przypadkiem we wszystkich historycznych najważniejszych wydarzeniach -
        tworzy to po prostu MONTAŻ ATRAKCJI - jak w cyrku, przechodzimy od jenej do
        drugiej, każdy znajdzie coś dla siebie - są opisy mordów i sposobów, wynaturzeń
        w charakterach, kontrowersyjnych decyzji - trochę jak dziennikarstwo śledcze a
        nie literatura. Montaż atrakcji też supełnie odrealnia tę książkę - nie jest
        możliwe by pojedyncza osoba mogła przejść wszystkie te sytuacje w realu i nie
        zginąć, tudzież nie dojść do wysokiego stanowiska, tudzież nie zostać odnotowaną
        na kartach historii. tworzy to bujdę na resorach - jednocześnie autor chce by
        było bardzo prawdziwie i dokumentalnie - i nie chce tego zarazem - bo przecież
        jest to literacka fikcja. takie trochę Ogniem i mieczem czy Krzyżacy - i
        niestety również o podobnej doniosłości czytadło. nagromadzenie atrakcji
        powoduje coś przeciwnego od zamierzeń autora - ja supełnie nie wierzę na koniec
        w tego bohatera. Wystarczyło przecież opleść - jak Tomasz Mann - zdarzenia o
        podobnej sile - tylko wokół Stalingradu albo Auschwitz. Ale nie - autor chciał
        mieć i to i to. Nazwałbym to więc rażącą megalomanią. Jeśli chodzi o sens
        książki to jest on jasny - pokazać behind enemy lines to co się działo- a działo
        się wiele. tyle że jest to napisane na poziomie tysiącstronicowego reportażu w
        Wysokich Obcasach. PRzeraża to mieszczucha i krytyka (który nie przeczytał
        przecież dwustu ksiązek o SS i III Rzeczy) ale tylko tyle. Jest jak sensacyjny
        dokument o dzieciach wykorzystywanych seksualnie, ale nie ma za wiele wspólnego
        z prawdziwym dziełem. Ma cechy wielkiego dzieła (temat, objętość, ważność itp)
        ale nim nie jest - i jest to typowe dla grafomanii, która często bardzo myląco
        udaje sztukę i nabierają się na to najznakomitsze umysły. Książka funkcjonuje
        jako sensacja sezonu, jest wykalkulowanym produktem. I dobrze, niech sobie
        będzie - mieszczuchy w tym ja dowiedzieliśmy się kilku łakomych kąsków bo
        niekoniecznie nam się chciało je wygooglować. Ale krew mnie zalewa kiedy
        autorytety zachwalają 'Łaskawe' - podobnie miałem przy Wojnie polsko ruskiej -
        hit sezonu jak piosenki Celine Dion czy Beyonce. ludzie się przestraszą, że było
        tak strasznie w tej drugiej wojnie i... już. nazywanie tego wielką sztuką to
        wielka przesada.
        • Gość: szymonnn Re: pracowita grafomania IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.10, 00:15
          'klepson' przeczytałem twoją recenzję - i odpowiadam, bo jest to jedna z niewielu wypowiedzi na temat "Łaskawe", która wnosi coś ciekawego do dyskusji. Świetne, bystre spostrzeżenia. Nie zgadzam się co do stwierdzenia, że nie było tam zdań które zapadają w pamięć. Zgadzam się za to, gdy napisałeś, że czym różniłby się Aue gdyby nie był homoseksualistą? W jakimś wywiadze Littell powiedział, że ta orietnacja po to aby gł.bohater był outsiderem-obserwatorem w swojej społeczności. W sumie szczere uzasadnienie, bo gdyby nie ten status byłby po prostu nudny. Pomijając całkiem ciekawe dyskusje filozoficzne gdyby nie wycieczki do pornograficznego świata Aue byłby nijakim, jałowym biurokratą.

          Jedyne co zrobiło na mnie wielkie wrażenie to gra z czytelnikiem - Littell zbrukał lub poddał perwersyjnej hipertrofii wszystkie standardowe i jednocześnie pospolite tematy konieczne w każdej dobrej książce jak miłość (do Any) czy przyjaźń (z Thomasem). To zrobiło na mnie wrażenie.
          • Gość: klepson Re: pracowita grafomania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.10, 02:01
            ale chyba przyznasz szymonie że końcówka jest jak wyjęta z taniego filmu akcji
            klasy B - dwóch największych wrogów musi się spotkać i stoczyć walkę, najlepiej
            w jakiejś dziwnej scenerii (tu zoo). jest w tej książce sporo niezłych
            szczegółów i pomysłów, ale złożywszy w całość - grafomania. Miałem nawet taką
            przygodę - z powodu niedopatrzenia zakładka wylądowała mi jakieś sto stron
            później. jak gdyby nigdy nic czytałem dalej i nic nie zauważyłem dopóki dopóty
            rozdział jakoś szybko się skończył. najlepszy dowód na to, że tych stu stron
            mogłoby nie być. a może wielu innych stron? jedną z najbardziej rażących część
            (tak jeszcze pastwiąc się nad tym 'dziełem') jest fragment kiedy Aue jest w domu
            siostry. No czegoś takiego to już dawno nie czytałem. Miałem problemy z
            okropnościami przy Jelinek, bo były prawdziwe, tu śmiałem się od natłoku
            histerii seksualnych autora. Jeśli myśli że wielka sztuka rodzi się z połączenia
            tarcia członkiem o drzewo tudzież łechtaczkę tudzież własne gówno i pot spod
            pach (mniej więcej w tm stylu) to zmyliły go podobne sytuacje u Jelinek i
            Houellebecq'a. pozazdrościł tamtym nagród i uznania, mówiąc brutalnie.
            Wykalkulował książkę jak towar i już, na taką 'wielką' literaturę stanowczo się
            nie zgadzam.
            • aleks652 Re: pracowita grafomania 27.04.10, 10:47
              Świetnie ująłeś to "wykalkulował książkę". Też miałam takie wrażenie. Idealnie
              złożył tematy, które są kontrowersyjne i rokują na niezły zarobek. Zresztą widać
              kto broni tej książki- ludzie którzy będą chwalić każde gówno byleby kontestować
              i to obojętnie co. "Łaskawe" to chwilówka, na którą nabiorą się tylko Ci, którzy
              szukają w literaturze kontrowersji, a nie dobrej książki.

    • spacey1 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 11:34
      Ksiązka w Polsce od 3 października, zapowiadana jako mega-wydarzenie. Dziś
      czytałam duży artykuł o tej książce w Forum z marca i jakkolwiek może to
      faktycznie być wydarzenie, to jednak budzące wiele kontrowersji. Kilka
      przytoczonych fragmentów nieco mnie zniesmaczyło. Myślę, ze spróbuję przeczytać
      z ciekawości, ale nie mam na razie przekonania, że to jest arcydzieło.
      • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 11:37
        Ale to wcale nie ma być arcydzieło w mniemaniu autora,ot tak
        napisał,bo miał potrzebę wewnętrzną. Odsyłam do wywiadu w sobotniej
        Wyborczej.Kiepskiego,dodam, mimo że b. szanuję Pawła Smoleńskiego.
      • spacey1 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 11:57
        Odniosłam się do określenia w pierwszym wpisie
        • pani.zemsta OK 01.10.08, 11:59

      • kubissimo Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 02.10.08, 20:56
        juz jest w warszawskich ksiegarniach. zachecajace rozmiary. zniechecajaca cena :/
        na razie najtaniej w merlinie, ale moze ktos da mniej? ;)
        • mironida Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 09.10.08, 15:40
          kubissimo napisał:

          > juz jest w warszawskich ksiegarniach. zachecajace rozmiary. zniechecajaca cena
          > :/
          > na razie najtaniej w merlinie, ale moze ktos da mniej? ;)

          Oczywiście, że droga - nikt nie wydaje 1000-stronicowych "kobył" za 30 zł.
          Widziałam "Łaskawe" na Allegro - tylko 50 zł i trzeba jeszcze sprawdzić, czy nie
          sprzedaje jej wydawca (też może być taniej). Mi się nie chce czekać na
          przesyłkę, bo się zraziłam ostatnio co do poczty w naszym kraju, więc przebiegnę
          się po księgarnaich.
          • wellla zaczynam czytać... 31.10.08, 10:41
            zacznę czytać niebawem...
    • brocha Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 12:28
      Czekam na tą książkę od dawna. CO do arcydzieła - jak z każdą książką, każdy
      czytelnik sam oceni.
      • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 13:16
        Szkoda tylko,że jest tak cholernie droga ok.56-57 zł.
        • spacey1 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 13:19
          ma ponad 1000 stron
          • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 13:28
            yes,ale to może się okazać 1000 str. przegadanych. Zawsze ryzyk-
            fizyk.
            • Gość: Paryżanin Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 13:44
              Strata pieniędzy. 1000 stron o wyższości seksu homo, hetero ( do własnej
              siostry) zabarwiona opisami rozstrzeliwanych Żydów i opisów zblazowanych panów
              świata ( czytaj funkcjonariuszy Państwa). Książka napisana według schematu - daj
              czytelnikowi krew ( wojna ), okrucieństwo ( eksterminacja Żydów ), dodaj sceny
              seksu (kazirodztwa + homo- nikt nie odważy się krytykować aby nie zyskać miana
              anty....) dodaj trochę igrzysk i masz przebój sezonu ( tylko reklamowy!!)
              Ale to moja ocena, ja uważam że straciłem pieniądze.
              • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.10.08, 13:45
                Rozumiem czytane w oryginale?
                • Gość: pan sutkacy Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.08, 14:35
                  yo!
                  Paryżanin, okej, bo fragmenty były w "Forum" (albo tylko jeden
                  fragment), z dwa miechy temu chyba, to jest ta linia treści:
                  estetyzacja na maksa morderstw, patrzenie na wieszanie Żydów i
                  Żydówek, myślenie o orgazmach umierających itepe. Ale chyba nie
                  tylko tym ta ksiażka jest wyłożona....
                  Pewnie warto, pewnie wzbudzać dyskusje będzie i dlatego dostała
                  Goncourtów.
              • nangaparbat3 oj, Paryżaninie 01.01.09, 11:26
                Czemu piszesz o książce, ktorej w ogole nie czytaleś?
                Mnie co prawda daleko do konca, ale po 400 stronach juz chyba spokojnie moge
                napisac: seksu tam dozy naprawde aptekarskie, a epatowania mordowaniem
                kogokolwiek - w ogole epatowania czymkolwiek - zero.
    • yanga Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 02.10.08, 22:53
      Bardzo wyważony i wyczerpujący artykuł w ostatnim "Tygodniku
      Powszechnym". Myślę, że na nim poprzestanę.
      • Gość: vlady Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.eranet.pl 04.10.08, 12:53
        Czytałam O książce, jej samej jeszcze nie, na razie zastanawiam
        się nad prawdopodobieństwem głównego bohatera, które
        wydaje się wą†pliwe, co gorsza naiwne. O ile bardzo prawdopodobne
        jest bycie jednocześnie mordercą, homoseksualistą, najgorszego
        rodzaju seksualnym perwersem, kazirodcą z kompleksem Edypa, o tyle
        dodanie do tego wybitnej, klasycznej erudycji jest pomysłem
        śmiesznym i banalnym. Mieszanka ta staje się utopią.
        Co wg mnie najciekawsze jest to, że ludzie CHCĄ czytać o takich
        postaciach, chcą czytać o obrzydliwościach, poznawać litera po
        literze etapy niesamowitych seksualnych praktyk, kolejne fazy mordu,
        czytać szczegółowe opisy zmasakrowanych ciał, często takie opisy
        czytamy 2 razy, cofamy się od razu o kilka zdań, jeszcze raz
        analizujemy, jednocześnie wyobrażając sobie to. Autor jest jednym z
        nas, podobało mu się napisanie takiej powieści, podejrzewam, że czuł
        specyficzną rozkosz, jaką teraz odczujemy my, w znakomitej
        większości. Takie absolutne- bo teoretyczne, uwolnienie wszystkich
        instynktów, wypowiedzenie wszystkich złych, obrzydliwych myśli,
        które czasem plączą nam się w głowie, popełnienie tego wszystkiego
        poprzez tego bohatera, podejrzewam że może przynieść nam ulgę. Bo
        oczywiście, nikt z nas nie posunąłby się w prawdziwym życiu do
        podobych czynów, ale nasz mózg łaknie takich emocji, myślę, że
        docieramy tu do prawdziwej człowieka natury...To jest moje zdanie,
        osoby, który wierzy, że ludzie z natury są źli, niestety. Cały czas
        zastanawiam się nad tym, czy przeczytać tę książkę, czy może nas ona
        WZBOGACIĆ???
        • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 04.10.08, 13:41
          Unless You try it You'll never know it.
        • mironida Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 09.10.08, 15:34
          Też się nad tym zastanawiam, dlatego w tym tygodniu chciałam tę książkę wreszcie
          zakupić, żeby skończyć z tym dylematem. Niestety w prasie o niej pełno (mam
          pliczek wyciętych recenzji na biurku), lecz książki w księgarniach nie
          uświadczysz :( Na razie pozostaje mi lektura fragmentów, wywiadów (z
          antypatycznym niestety autorem) i opinii krytyków. Jak wreszcie ją upoluję,
          podczytam kawałek i Ci odpowiem, czy warto :)
          • drzewko214 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 09.10.08, 21:12
            Witam,
            dzisiaj kupilam.
            Zaczelam czytac;z recenzji "naokladkowych" wynika,ze bestseler w Niemczech
            (miedzy innymi).

            Dam znac za kilka godzin jak sie czyta.

            Pozdr.


            Drzewko
        • Gość: mahade Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.09, 19:38

          no kochana, Ty chyba tak nie myslisz?
          to nie sa jakies fantazje, ktorych nalezy sie pozbyc z naszych mozgow - to sa
          fakty; nie jest prawda, ze nikt z nas by sie do tego nie posunal - owszem Niemcy
          to robili w czasie wojny, takie sa fakty
          dwa - uwazasz, ze seks to tylko po ciemku, pod koldra na misjonarza, bo inaczej
          to perwersja? gratuluje, nie wiem, gdzie tacy ludzie jeszcze sie uchowali


          Gość portalu: vlady napisał(a):

          > Czytałam O książce, jej samej jeszcze nie, na razie zastanawiam
          > się nad prawdopodobieństwem głównego bohatera, które
          > wydaje się wą†pliwe, co gorsza naiwne. O ile bardzo prawdopodobne
          > jest bycie jednocześnie mordercą, homoseksualistą, najgorszego
          > rodzaju seksualnym perwersem, kazirodcą z kompleksem Edypa, o tyle
          > dodanie do tego wybitnej, klasycznej erudycji jest pomysłem
          > śmiesznym i banalnym. Mieszanka ta staje się utopią.
          > Co wg mnie najciekawsze jest to, że ludzie CHCĄ czytać o takich
          > postaciach, chcą czytać o obrzydliwościach, poznawać litera po
          > literze etapy niesamowitych seksualnych praktyk, kolejne fazy mordu,
          > czytać szczegółowe opisy zmasakrowanych ciał, często takie opisy
          > czytamy 2 razy, cofamy się od razu o kilka zdań, jeszcze raz
          > analizujemy, jednocześnie wyobrażając sobie to. Autor jest jednym z
          > nas, podobało mu się napisanie takiej powieści, podejrzewam, że czuł
          > specyficzną rozkosz, jaką teraz odczujemy my, w znakomitej
          > większości. Takie absolutne- bo teoretyczne, uwolnienie wszystkich
          > instynktów, wypowiedzenie wszystkich złych, obrzydliwych myśli,
          > które czasem plączą nam się w głowie, popełnienie tego wszystkiego
          > poprzez tego bohatera, podejrzewam że może przynieść nam ulgę. Bo
          > oczywiście, nikt z nas nie posunąłby się w prawdziwym życiu do
          > podobych czynów, ale nasz mózg łaknie takich emocji, myślę, że
          > docieramy tu do prawdziwej człowieka natury...To jest moje zdanie,
          > osoby, który wierzy, że ludzie z natury są źli, niestety. Cały czas
          > zastanawiam się nad tym, czy przeczytać tę książkę, czy może nas ona
          > WZBOGACIĆ???
    • Gość: zasmakiesz Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.chello.pl 10.10.08, 20:04
      Nie potrafię ocenić.Serio.
      Bo co powiem: podobała mi się-zle,bo jak może się "podobać".
      Nie podobało -tez nie powiem,bo nie w tych kategoriach się ocenia.
      Zapewne kazda nacja oceni zgodnie z tym, co jej się z tej książki przyda.
      Może za kilka dni,jakoś te sprzeczne uczucia sobie poukładam.
    • Gość: robert Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 15:38
      Odradzam czytanie tej książki. Treść jest zła i nie jest to żadne dzieło literackie. Jeżeli nie chcecie mieć kłopotów ze swoim życiem (ludzie głęboko wierzący będą rozumieli o czym piszę), to w ogóle nie kupujcie tej książki. Jak ją macie i zauważyliście niepokojące sytuacje , które możecie skojarzyć z czasem posiadania jej, to czym prędzej ją spalcie.
      Żadna cena nie jest warta tego co przez tą książkę może was dotknąć.
      • pani.zemsta Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 23.10.08, 18:12
        Daruj się kolo. Ludzie głęboko wierzący- ;-DDDD !
        • Gość: jaija Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.10.08, 22:26
          Toż to brzmi, jakby przez tę książkę można było samego Księcia Ciemności wywołać, przez sam fakt posiadania może?
          :D:D:D
          Kolego, to co piszesz, to jest jakiś pogański zabobon. Jak kto mocno wierzy, to mu żadna książka w tym nie przeszkodzi.
      • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.01.09, 00:31
        Hahahahahahaha. To jest recenzja ksiazki! "Ludzie gleboko wierzacy
        odradzam".
    • pavvka Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 23.10.08, 16:12
      A kto napisał, że arcydzieło? Bo ja parę recenzji czytałem i wszyscy
      recenzenci mieli jednak trochę wątpliwości co do książki.
      • ydorius Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 24.10.08, 14:00

        Bo żaden do końca nie przeczytał :-)
        A "przekartkować" takie cóś, raczej trudno.

        m,
        .y.
    • Gość: Gość gazeta.pl Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.08, 13:20
      Polecam recenzję Macieja Konarskiego:
      www.psz.pl/tekst-13843/Laskawe-Jonathan-Littell
    • Gość: tulipanna Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.08, 09:28
      Jestem w trakcie lektury. Książka jest wstrząsająca, cyniczna,
      miejscami obrzydliwa, ale niestety przede wszystkim - dość nudna.
      Zbyt wielka ilość informacji, przytłaczająca ilość nazwisk, stopni
      wojskowych, wydarzeń. Chaos. Owszem, czyta się dość szybko, ale
      głównie po to, żeby jak najszybciej skończyć. Przygnębiająca,
      niesmaczna, przereklamowana. O wojnie i jej okrucieństwach można
      wstrząsająco, ale znacznie ciekawiej, lepiej. Dokończę, ale bez
      zachwytu.
      • Gość: Lusjello Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.chello.pl 19.11.08, 16:56
        Kończę czytać - to baaardzo dobra powieść jest - przerażający punkt widzenia
        narratora, zło poprzez swoją codzienność staje się niemal dotykalne ale to
        właśnie pomaga ustawić w sobie trwale właściwe - ludzkie spojrzenie na każda
        ideologię za którą przecież zawsze skrywa się zbrodnia. To książka w obronie
        dobra... i człowieka po prostu....
        Bycie Maxem Aue to piekło zasłużone.....
      • Gość: ja Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.eranet.pl 23.11.08, 16:06
        przeładowane i nudne, ale potrzebne
        • marpiosko Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 24.11.08, 15:18
          Skończyłem i nadziwić się nie mogę,skąd ten szał i zadęcie!
          -Bo tak:
          Jako"siedzący po uszy"w historii 2 wojny,stwierdzam z pełną
          odpowiedzialnością:autor sumiennie odrobił lekcje,ale nie napisał niczego(w
          sferze faktograficznej),o czym bym już nie czytał.Mało tego:mógł wydobyć z
          archiwów o wiele bardziej wstrząsające opisy"Ostatecznego rozwiązania"!
          -Mające szokować opisy zachowań głównego bohatera,są mało oryginalne,wydumane
          i"przefajnowane"! I nudne do tego!!! Facet zajmuje się głównie staniem z boku i
          komentowaniem tego co widzi,a od czasu do czasu uprawia działalność
          womitacyjno-defekacyjną.Sądząc z częstotliwości i barwności opisów"fizjologii
          wydalniczej"Auego,ta dziedzina musi Littella co najmniej fascynować!
          Podsumowując-dość nudna i przereklamowana książka! Recenzentowi,który miał
          czelność porównać z nią"Wojnę i pokój"zalecam częste,zimne prysznice!!!
          Przydadzą mu się!
          I jeszcze słówko do orła,który kilka komentarzy wcześniej sugeruje palenie tego
          dzieła,bo"niesie ono zło".
          STUKNIJ TY SIĘ CZŁOWIEKU I PRZYPOMNIJ,DO CZEGO PALENIE KSIĄŻEK PROWADZI!!!
          • Gość: Lusjello Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.chello.pl 06.12.08, 15:16
            Palenie książek prowadzi do raka serca....
    • skrybcia Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 06.12.08, 16:15
      Miażdżąca recenzja pióra Agaty Sikory ukazała się w
      ostatnich "Nowych Książkach" (12/2008). Polecam zapoznać się przed
      kupieniem :)
    • vivyan Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 08.12.08, 10:11
      Ja właśnie czytam. Nie, źle. Staram się czytać. Przebrnęłam przez
      jakieś 200 stron i zmuszam się do czytania dalej. Na razie mam kilka
      spostrzeżeń. Jak juz ktoś wcześniej napisał, autor dobrze odrobił
      lekcje i przygotowanie merytoryczne do popełnienia tego tomiszcza
      ma, to fakt. Ale matkobosko, ludzie, to jest po prostu NUDNE.
      Potwornie nudne. I nie pomagają sprytne zabiegi typu narrator=samo
      zuoo ;) Jak na razie dla mnie to nic innego jak tylko efekciarska
      ściema obliczona na piorunujacy efekt bo wiadomo, temat straszny. Na
      mnie, póki co, nie działa w ogóle. Ale z obowiązku postaram sie
      doczytać to "arcydzieło" do końca. Mniej cierpliwym sugerowałabym
      odczekanie, aż się to cudo pojawi w biliotekach. :)
    • Gość: Sweet Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.resetnet.pl 14.12.08, 18:15
      Czytałem. Dzisiaj zakończyłem. Dlaczego czytałem? Proste , bo jestem Żydem
      urodzonym po wojnie, żyję w Polsce i chcę wiedzieć i zrozumieć dlaczego gdybym
      urodził się parę lat wcześniej to miałbym wyrok...Niestety dalej nie
      rozumiem.Książka jest znakomita ale nie odpowiada na główne pytanie. Nie
      uwierzycie. Szukając odpowiedzi przeczytałem także pamiętnik Eichmanna , Main
      Kampf i inne. Co łączy te wszystkie "dzieła" z Łaskawymi. Wszędzie mamy do
      czynienia z inteligentnymi, wykształconymi Europejczykami. Nie z
      bandziorami!!!Byłoby łatwiej zrozumieć i odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO? Może
      jeszcze napiszę co o tym wszystkim myślę. Muszę ochłonąć po przeczytaniu jednej
      z najlepszych książek jakie dotąd czytałem.
      • marpiosko Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 16.12.08, 14:59
        A ja zapytam"Sweeta":
        Jakim cudem chciałeś uzyskać odpowiedź na pytanie:"DLACZEGO"od typa,który
        urodził się po wojnie i temat o którym pisał zna WYŁĄCZNIE ze słyszenia?!!
        Z całym szacunkiem,ale puknij Ty się w globus!!!!!
        • Gość: Mara Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 16:52
          Bo zło jest uniwersalne i nie trzeba być świadkiem konkretnych wydarzeń. Jego
          mechanizm psychologiczny jest zawsze taki sam, wydarzenia to tło. A dlaczego
          inteligentni ludzie? Poziom inteligencji nie ma znaczenia, jeśli chodzi o
          mechanizmy wdrukowania zachowań socjo-kulturowych. To kwestia osobowości i jej
          uległości lub nie wobec ostracyzmu i norm społecznych. To są bardzo
          skomplikowane procesy :)))
          Prosze sie przyjrzeć samemu ilu iluzjom i konwenansom ulegacie w róznych
          dziedzinach życia.:)))
        • Gość: sweet Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.resetnet.pl 16.12.08, 21:43
          Pukam się w ten globus już ładnych 20 lat. Jeśli zaliczyłem MainKampf, pamiętnik
          Eichmanna , raporty z Norymbergi, Rozmowy z Katem itp itd to każdy /chyba/
          przyzna ,że szukam ODPOWIEDZI dość intensywnie. Przyznam , że po przeczytaniu
          tego wszystkiego dalej nie potrafię rozumieć jak do tego mogło dojść w kraju
          Bachów , Mozartów ,Mannów ......
          • Gość: urbi Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.08, 20:16
            musieli to zrobić; ja tak to sobie wyjasniłem ,ale nie wiem dlaczego? z zemsty,
            nienawiści..
          • Gość: do sweet Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.4web.pl 20.12.08, 21:09
            Bo ty czytasz rzeczy bez sensu, wybacz...jakim cudem Pamietniki
            Eichmana, albo gadzinówka- manifest Hitlera wyjasnia ci Holokaust?
            Puknij no się w glowe, czy, zeby zrozumieć dlaczego istniało
            niewolnictwo czytasz "Chatę wuja Toma"?

            Poczytaj coś na innym poziomie, moze "Dziennik " Klemperera, albo
            nawet niedawno wydaną "Aimee i Jaguar" Eriki Fischer - to sa rzeczy,
            które krok po kroku pokazują jak od drobiazgu mogło dosc do wywózki
            Żydów w bydlęcych pociagach do obozów Zagłady. Żeby zobaczyć
            mechanizm nie trzeba, a wrecz nie anzlezy czytać twórców mechanizmu -
            tzreba czytać ludzi widzacych to z boku, albo doswiadczających
            mechanizmu codziennie.
            • weekend_w_fontainebleau Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.12.08, 21:50
              to stary spór, czy holocaust był czymś wyjątkowym, jedynym w swoim
              rodzaju i niesprowadzalnym do jakichś ogólnych mechanizmów - czy nie.

              całkiem przekonującą odpowiedź na pytanie "dlaczego" można znaleźc
              też w książkach, w których ani razu nie pada słowo holokaust, np. w
              eksperymentalnej psychologii społecznej.

              z grubsza: zabija się, bo zabijają inni, grzech jest odwrotnie
              proporcjonalny do liczby ludzi, którzy mu się oddają...dlatego
              niemiecki mieszczuch, który w swoim mieszkaniu nie skrzywidziłby
              nawet muchy, umieszczony w obozie koncentracyjnym, w pewnym systemie
              relacji, zabijał z łatwością...

              to przerażające, ale najwyraźniej tak jest. nie wiem jak ma się do
              tego littell, bo książki jeszcze nie czytałem, ale czy naprawdę jego
              zamiarem było właśnie wyjaśnienie tych spraw?

              • zdanka1 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.12.08, 22:32
                dlatego
                > niemiecki mieszczuch, który w swoim mieszkaniu nie skrzywidziłby
                > nawet muchy, umieszczony w obozie koncentracyjnym, w pewnym
                systemie
                > relacji, zabijał z łatwością...

                I własnie dlatego wciąz wszyscy pytają dlaczego - nie sa w stanie
                zrozumieć, jak to mozliwe, ze ta śmierć była tak mechaniczna,
                drobiazgowa, przemysłowa, wraz z przeliczeniem wyrwanych zebów i
                protez. Przeraza, nie tyle samo zjawisko, co styl zjawiska - Sowieci
                wymordowali więcej ludzi niż naziści, ale nie tak ...widowiskowo.

                Nie ma sensu czytać Eichmana - sedno tkwi gdzieś między upokorzonym
                narodem bezrobotnych, filamami Leni Riefenstahl ze zjazdu partii
                (atmosfera!), a znalezieniem kozła ofiarnego, dojonego bezlitosnie
                z kasy (przejmowanie własnosci żydowskiej ruchomej i nieruchomej).

                W zasadzie, to mało brakowało a kiedyś wybory wygrałby w Polsce
                niejaki Tymiński - facet znikąd. Wszystko jest mozliwe, jesli tylko
                kilka czynników w odpowiednim miejscu i czasie zbierze się w jedno.
                • Gość: sweet Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.resetnet.pl 21.12.08, 22:13
                  > polski czy francuski mieszczuch, który w swoim mieszkaniu nie skrzywidziłby
                  > nawet muchy, umieszczony w obozie koncentracyjnym, w pewnym
                  systemie
                  > relacji, zabijałby z łatwością...

                  Zgadzacie się z tym? To przecież takie proste...i naukowo uzasadnione.
          • nangaparbat3 sweet 01.01.09, 12:00
            dalej nie potrafię rozumieć jak do tego mogło dojść w kraju
            > Bachów , Mozartów ,Mannów ......

            Sweet, źle stawiasz pytanie - zamiast o to, dlaczego mogło do tego dojsc w
            jakims komkretnym kraju, trzeba pytac, dlaczego czlowiek jako gatunek robi takie
            rzeczy. Pieknie pisze w "Przedwiosniu" Żeromski: I wtedy okazało się, ze kazdy
            naród ma w sobie żyłkę do rzezi.
            Absolutnie nie chce przez to umniejszac wymiaru etycznego (czy raczej
            nieetycznego) ostatecznego rozwiązania czy usprawiedliwiac Niemców - ale myślę,
            ze warto pamietac, ludobojstwo bylo/jest dziełem wielu cywilizacji i dotyczy nas
            wszystkich, ludzi po prostu.
            Zacheceam do lektury prac pisanych przez antropologow czy etologow - nie są aż
            tak zideologizowani jak historycy czy psychologowie. Chociaż "Ucieczka od
            wolnosci" Fromma tez nie jest niedorzeczna, na odwrót.
            Z innych, na przykład to:
            www.animal-liberation.pl/index.php?d=428
            Wiele tam o ludobojstwie, i wydaje się, że pozwala spojrzenie biologa cos zrozumiec.
          • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.01.09, 00:34
            Swietne pytanie sweet. Zapewne dlatego Aue zna dobrze greke.
    • Gość: a_s Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.gprs.plus.pl 27.12.08, 22:50
      Nie mam "wyraźnego" zdania na temat tej książki. W tej dyskusji (?)na temat
      książki zainteresował mnie sweet. Też sobie zadawałam pytanie "dlaczego", też
      szukałam na nie odpowiedzi w różnych książkach, tych o których piszesz również,
      szukałam również po tej drugiej stronie. W książce "Łaskwe" odpowiedzi na pewno
      nie ma. Myślę sobie, że pisanie książek które są "wymyślone" na temat holokaustu
      to pewien nietakt w stosunku do świadków tych wydarzeń. Tym bardziej, że Littel
      ma bogatą wyobraźnię w tym względzie. Wolałabym by nikt nie wymyślał takiego
      sposobu opisywania masowych mordów, odczuć sprawców, nawet jeśli te "lekcje"
      piszący (autor) odrobił bardzo rzetelnie.
      Jest w tej książce coś "niezdrowego", co każe ją czytać. Może masochizm? A może
      ktoś kto też był doktorem, tylko nie Aue?
    • Gość: xlx Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.chello.pl 30.12.08, 19:32
      Książka naga, bezczelna, brutalna. Ukazuje brnięcie do celu każdym kosztem, bo
      najważniejszy jest Volk. Zmusza do myślenia i przeanalizowania pewnych faktów,
      rozliczenia historii. Autor nikogo nie tłumaczy, ale obarcza system
      odpowiedzialnością, Naród jest odpowiedzialny i każdy obywatel, bo wiedzieli
      wszyscy.
      Warta przeczytania, przemyślenia, zastanowienia się...
      • ornaczanska Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 31.12.08, 11:19
        Przeczytałam 200 stron i nie zmogłam tego dalej. Kilka osób
        wcześniej skrytykowało książkę, jak tylko podtrzymam zdanie tych,
        którzy mówią, że nudne. Nudne, wydumane, przegadane. Żal mi kasy
        wyrzuconej na tę książkę, chyba dam ją bibliotece
        • nangaparbat3 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 01.01.09, 12:03
          Czytam powoli i z wysiłkiem, ale nie dlatego, ze nudne. To ostatnie określenie,
          jakie przyszloby mi do głowy.
          Trudne, wymagajace, angazujące i rozum, i emocje.
          Świetna literatura.
    • pawdux Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 12.01.09, 04:20
      Właśnie skończyłem czytać Łaskawe. Książka przygnębiająca, pełna złej energii, z
      gatunku tych, które trzeba odchorować. Niewątpliwie jednak duża i ważna rzecz.

      Z wielu wątków najbardziej frapujące jest pokazanie polityki III Rzeszy poprzez
      bezwład machiny biurokratycznej, jako wypadkowej działania wielu małych sił.
      Rozkazy wodzów są świadomie nieprecyzyjne, mają zachęcić podwładnych do
      odczytywania intencji i własnej inicjatywy. Niżej mamy rywalizujące ze sobą
      instytucje o sprzecznych interesach (Wehrmacht, SS, elity przemysłu). Na to
      wszystko nakładają się intrygi urzędników, dowódców, ambicje różnych ekspertów,
      korupcja itp.

      Na początku książki śledzimy np. proces decyzyjny w sprawie przyszłości górskich
      Żydów z Kaukazu. Powołuje się kolejne komisje, zaprasza specjalistów, organizuje
      narady, prowadzi badania terenowe. Wygląda to zupełnie jak we współczesnej
      korporacji albo w Komisji Europejskiej.

      Opis działania technokratycznej machiny może się wydać niektórym nudny.
      Czytelnik dziś nie jest przyzwyczajony do trudności i tak dużej liczby
      szczegółów. Na pewno nie jest to książka rozrywkowa i dla każdego. Trzeba
      powiedzieć, że ma też wady.

      Osobowość głównego bohatera przejawia się głównie w karykaturalnej liczbie
      zboczeń i perwersji. Poza tym jest postacią płaską i dość nudną. Jest niby
      erudytą, ale nie ma własnych poglądów, jest SS-manem, ale nie przejawia żadnej
      inicjatywy w działaniu.
      Jego podróże po okupowanej Europie są tylko pretekstem do barwnych opisów
      kluczowych etapów wojny. Mamy, więc ostatnie dni kotła pod Stalingradem, rzeź w
      Babim Jarze pod Kijowem, likwidację Oświęcimia i słynne marsze śmierci, zagładę
      węgierskich Żydów. Są też dość banalne opisy Kaukazu (gdzie bohater oczywiście
      spotyka Jungera i czyta Lermontowa), bombardowany Berlin, kolaborantów
      okupujących kafejki Paryża (tu oczywiście musi spotkać Celina) etc.

      Tak duża liczba rzeczywistych szczegółów, miejsc i sytuacji początkowo
      fascynuje. Mamy tu przecież historię wojny w pigułce, a w pamięci, co chwila
      pojawiają się obrazy znane z filmów. Jednak są to najczęściej opisy banalne i
      ich przewidywalność w końcu zaczyna przeszkadzać. To wszystko już wiemy, znamy,
      o tym gdzieś już czytaliśmy.

      Najgorsze jednak, że nie rozwija to specjalnie akcji, ani bohatera. Można
      sądzić, że chodziło o cel komercyjny, lub o ambicję pisarza by ogarnąć całość,
      powiedzieć wszystko, zaskoczyć czytelnika wiedzą i erudycją. Taki styl pisania
      nie do końca się sprawdza. Ponoć autor pisał wcześniej raporty i opracowania
      polityczne, zajmował się też białym wywiadem. To trochę czuć, brakuje
      dramaturgii w prowadzeniu akcji, rozwoju bohatera, kluczowych scen.

      To wszystko na razie przeszkadza mi by uznać tę książkę za dzieło wybitne, ale
      kto wie może z czasem zmienię zdanie. Na razie jest to książka bardzo dobra a
      każdego, kto czuje się na siłach by przebrnąć przez ponad 1000 stron gorąco
      zachęcam.

      P
      • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.01.09, 00:46
        1. Wreszcie jakas calosciowa opinia. Gratuluje. Choc z wiekszoscia
        zdan sie nie zgadzam.
        2. Poniewaz jestema na 650 stronie wiec trudno mi powiedziec cos
        ostatecznie ale... uwazam ze swietna rzecz. Trudno sie ja czyta bo
        autor zadal sobie wiele trudu by opisywac z detalami mechanizmy
        dzialania roznych sluzb, relacje miedzy nimi, sporo jest rozwazan
        jezykoznawczych itp Ale to nie sa puste przebiegi.
        3. Pozdrawiam, na razie. :)
        3. Pozdrawiam
        • nangaparbat3 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.01.09, 17:48
          hansgrubber napisał:

          > 1. Wreszcie jakas calosciowa opinia.

          Bo zeby ją wydac, trzeba przeczytac calosc.
          Mnie jeszcze zadna książka tak ciężko nie szła - ale moze dlatego, ze jak się
          zanosiło, odkladałam. A ta sie nie daje odlozyc, mało tego, gdzieś od 600 strony
          wlasnie zaczęlam żałowac, ze niektore fragmenty traktowałam pobieżnie.
          • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 20.01.09, 20:54
            Czytaleś "Nietotę" Micińskiego? To dopiero ciężko idzie. :) Ok ja
            700.
    • rafekx Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 18.02.09, 12:32
      ...a ja uważam, że książka jest dobra. Nawet bardzo dobra. Nie jest przyjemna, lekka, nie nastraja pozytywnie, nie ma "hepi-endu"... Jeśli ktoś by mnie spytał, to powiedziałbym, że nie ma też wyraźnej akcji, jakiegoś wyraźnego wątku fabularnego - ot, facet się miota po całej Europie, tam, gdzie rzuca go rozkaz lub zachcianka przełożonych. Robi to czy tamto - tak, zabija Żydów, ale nie dużo, i bardziej przez przypadek bo akurat zabrakło "rąk" do dobijania, tak, ma kilka homoseksualnych przygód i kilka rzewnych reminescencji stosunków kazirodczych ale... to wszystko opisane jakby bez emocji i z dystansu. (UWAGA! SPOILER!) Nawet na temat zabójstwa własnej matki nie wspomina słowem - stało się, wszystkie fakty mówią, że to ja, ale wyparłem to z pamięci i nawet takiej myśli do siebie nie dopuszczam.
      Jedna rzecz w tej książce naprawdę szokuje: nie, nie układanie ludzi "na sardynki" i zabijanie strzałem w głowę dobiero kiedy leżą na stosie ciał (oszczędność miejsca i pracy); nie jest to także żadna ze scen seksu.
      Szokujące jest odkrycie, że Niemcy zabijali Żydów nie z nienawiści, nie zaślepieni negatywnymi uczuciami i w afekcie. W rzeczywistośi większości się to nie podobało, czuli odrazę do tego co robią, wielu uważało, że jest to "niewłaściwe", "niehonorowe", "uwłaczające"... Nie, oni eksterminowali Żydów bo były co do tego naukowe przesłanki. Bo cała oficjalna machina niemieckiej nauki, propagandy i kultury zbudowała podstawy i przesłanki skutecznie przekonujące całość społeczeństwa, że to co robią jest konieczne. Że jest to rzecz, którą trzeba zrobić nawet jeśli nie jest to przyjemne. Naukowcy, literaci, wojskowi, lekarze - wszyscy dostarczali dowodów na "żydowskie zagrożenie".
      I jest jedna rzecz w tej książce, która czyni z niej jedną z lepszych jakie czytałem. Język (brawa dla tłumacza!) - jest bardzo dobrze napisana.
      W "Czarodziejskiej górze" Mann'a też nic się nie dzieje. Ludzie jedzą (obżerają się 6 razy dziennie), leżakują (3 razy dziennie), spacerują (raz dziennie), rozmawiają (cały czas) oraz rozmyślają (w przerwach pomiędzy powyższymi). I tak przez 7 lat. W skrócie: nic się nie dzieje. A książkę czyta się wyśmienicie. Tak samo jest z "Łaskawymi". Brawo!
      • stachkonwa Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 19.02.09, 21:04
        Dodam jeszcze tą upiorną logikę wyjaśniania, że zabić kobiety i dzieci trzeba,
        ponieważ jest to bardziej humanitarne rozwiązanie niż zostawić ich samych sobie
        po zabiciu wyłącznie mężczyzn. Oraz tego zwodniczego narratora, który potrafi
        tak się wybielić, że już już człowiek zaczyna myśleć "no ja przecież na jego
        miejscu". Wielka rzecz
        • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 22.02.09, 11:59
          Jest jeszcze jedno co w tej ksiazce poraza - wiem ze to dzis mocno
          naduzywane slowo ale niech tam - swiat Maxa Aue ma swoja wewnetrzna
          logike choc oparty jest na zbrodni i szalenstwie, ale wlasnie taki
          moglby istniec po wojnie - o ile wojna zostalaby wygrana. Logika
          utozsamienia sie z autorem jest pulapka w ktora latwo wpasc czytajac
          te ksiazke i... o to wlasnie chodzi.
          Bardzo dobra ksiazka.
          • Gość: kikos Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.09, 22:16
            ta książka jest świetnie napisana, a poza tym to mimo iż
            przeczytałam wiele książek o nazizmie , holcauscie etc to żanda mi
            tak bardzo nie obrzydziła nazizmu i Hitlera jak właśnie ,,Łaskawe".
            dlatego będę broniła tego arcydzieła

            pozdrawiam
            • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 21.04.09, 21:30
              Koncowka jest nieco oderealniona. Ci niemieccy gliniarze scigajacy
              Aue w totalnym chaosie upadajacego Berlina, bezpieczna w sumie
              wycieczka przez pol miasta, zakonczona w ZOO ( czyzby pointa? ) i
              szokujace zabojstwo przyjaciela.
            • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 17.04.10, 16:26
              Tez uwazam ze to książka niezwykła.
    • mahadeva Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 11.07.09, 18:15
      ja teraz czytam wreszcie mam czas
      ksiazka idealna, dobrze, ze gruba :)
      podciagam watek, bo jest wspaniala
    • sukiennica Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 11.10.09, 20:41
      Przeczytalam. Bolalo. Nie ze wzgledu na to, ze ksiazka jest zle
      napisana czy nudna. Po prostu jest to ksiazka potrafiaca sprawiac
      bol i bezlitosnie opisujaca kazde mozliwe okrucienstwo. Nie wydaje
      mi sie aby autor mial zamiar dokonywania jakichkolwiek rozliczen,
      odpowiadania na pytania typu "dlaczego". Dla mnie byl to suchy,
      szczegolowy i wyjatkowo rzetelny opis bez jakiegokolwiek komentarza.

      Na pewno nie przeczytam "Laskawe" Littela ponownie.
      Jednoczenie nie sadze abym mogla ta ksiazke zapomniec.
      Czy warto? Co do tego nie mam watpliwosci.
      Warto.
      • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 14.10.09, 14:36
        Ja mysle ze to proba pokazania ze swiat taki moglby istniec dalej.
      • aleks652 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 27.04.10, 10:52
        Mnie to na pewno nie bolało. No chyba, że dlatego, że wydałam pieniądze na książkę i dałam zarobić temu grafomanowi.
        Jak dla mnie ta książka wpisuje się w nurt wojennego dna literackiego. Mniej więcej taki sam poziom jak Kontrakt panny Brandt tylko, ze tam znowu dla odmiany wszystko ociekało lukrem, a SS-man był w głębi duszy dobry. I jedno i drugie przejaskrawione.
        • hansgrubber Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 30.04.10, 13:10
          A jakieś konkrety? :)
    • brundlefly Dobra, ciekawa, ważna książka. 22.05.10, 20:25
      Pierwsze chyba tych rozmiarów epickie dzieło na temat najważniejszych i
      najbardziej traumatycznych dla całej kultury wydarzeń XX w. Kiedyś w końcu
      musiało takie coś powstać.
      Czyta się bardzo dobrze, praktycznie w żadnym miejscu książka nie nudzi - no
      może znajdzie się dosłownie kilka mielizn, w których autor poleciał w nawał
      faktów, detali, nazw własnych, skrótów - ale w przeważającej części styl jest
      nienaganny, klarowny, a jednocześnie nasycony treścią - żadnego wodolejstwa.
      Owszem, można się przyczepić do wrzucania zbyt wielu grzybów w jeden barszcz -
      bo i holocaust (działania einsatzgruppen i obozy koncentracyjne), i front
      wojenny (stalingrad) i homoseksualizm, i kazirodcza miłość, i śledztwo
      kryminalne (smutni panowie clemens i ten drugi - postacie z lekka Kafkowskie) i
      romans (Helena) i tajemnicze szare eminencje zza kulis dodające książce
      spiskowego dreszczyka (mandelbrod i leland). Można odnieść wrażenie, że to taki
      patchwork marketingowo wykalkulowany, zresztą przedsięwzięcie w tym względzie
      zwieńczone pełnym sukcesem. Razi trochę pomieszanie stylów – bo czasem do bólu
      realistyczne, wstrząsające fragmenty wymieszane są z pewnymi patentami rodem z
      niezbyt poważnej literatury popularnej, czegoś a la James Bond – tak odebrałem
      wspomniane już fragmenty dotyczące tajemniczego dra Mandelbroda – postaci
      wyrazistej, groteskowej i świetnie skądinąd skonstruowanej, ale bardziej
      pasującej do roli wyrazistego łotra w kolejnym filmie o Batmanie niż do
      zakorzenionej w realiach opowieści o czymś tak ważnym i wstrząsającym jak
      holocaust. Pomieszanie tych konwencji wydaje mi się lekko w złym guście.
      Tak to jest z tą książką – zawiera wiele smaczków, wiele fascynujących,
      świetnych fragmentów, rozwiązań fabularnych, obserwacji, epizodów, patentów –
      ale całość przypomina nieco pękaty wór, do którego to wszystko powrzucano dość
      bezładnie. Fragmenty genialne znajdują się w towarzystwie lekko żenujących. To
      rzutuje na całościową ocenę dzieła, ale nie zmienia faktu, że lektura znacznej
      części tej książki jest naprawdę fascynująca. Osoby wypowiadające się tu na
      temat rzekomej grafomanii i nudy tej książki raczej nie można uznać za znające
      się na literaturze.
      Sam zabieg stworzenia narracji „od wewnątrz” tego totalitarnego molocha III
      Rzeszy, próba symulacji stylu myślenia i argumentacji człowieka uformowanego
      psychicznie przez ten system i jego specyficzną logikę, uwikłanego w jego
      polityczny realizm – to coś samo w sobie bardzo odważnego i ciekawego, i myślę,
      że w tym wydaniu całkiem przekonującego.
      W warstwie historycznej dotyczącej wojny i holocaustu w zasadzie nie mam książce
      nic do zarzucenia, bo przecież nie może być zarzutem fakt, że w zasadzie książka
      nie mówi o tych zagadnieniach niczego całkiem nowego, a tylko niejako ubiera w
      atrakcyjny, plastyczny literacki kostium wnioski, jakie wyciągnęły w swoich
      naukowych opracowaniach osoby takie jak Hannah Arendt czy Philip Zimbardo.
      Wrażliwość na detal, klimat intelektualny epoki, styl wypowiedzi – to wszystko
      robi intensywne wrażenie, autor wyczuł to wszystko idealnie. Opis naukowego
      plenum dotyczącego kwestii eksterminacji tzw. bergjuden, historia Jakowa –
      małego żyda pianisty, który stał się maskotką oddziału SS dopóki nie
      stracił rąk i wiele innych pojedynczych wątków – to kawałki naprawdę literacko
      wyśmienite.
      Tym, co mógłbym zarzucić książce jest brak odpowiedniego uzasadnienia dla
      niektórych zabiegów – tak jak homoseksualizm świetnie tu uzupełniał postać i
      dodawał napięcia do fabuły, tak np. nie wiem właściwie po co ta cała historia
      kazirodczego uczucia do siostry. Historia nieświadomego morderstwa matki i jej
      kochanka oraz tego kafkowskiego śledztwa dwóch detektywów – literacko to niezłe,
      ale jakoś nie pasuje do całości, zwłaszcza, że pod koniec zaczyna przybierać
      charakter chyba niezamierznie humorystyczny (podobnie jak absurdalna scena
      ugryzienia Hitlera w nos). Ale być może wymaga to głębszej interpretacji -
      metaforycznej, symbolicznej, nie wiem. Może ktoś ma ciekawe, własne wyjaśnienie
      tych wątków, z chęcią przeczytam.
      Na pewno lektura nie zawiedzie osób interesujących się tą tematyką, osoby
      nastawione na lekturę w stylu Dana Browna mogą się jednak znudzić.
      "Czarodziejska góra" to to może nie jest, ale kawał ciekawego tekstu na pewno.
    • scarlet22 Re: "Łaskawe" Littela - ktoś czytał? 13.09.13, 22:45
      No właśnie już tyle o niej słyszałam, ale nie mogę się zabrać... Przeraża mnie objętość ;]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka