Niedoczytanie.

16.10.03, 21:42
Takie dziwne pytanie:
Czy czesto Wam sie zdaza niedoczytac ksiazki do konca?
W moim przypadku jest to tak, ze jak siegne pamiecia w stecz(daleko nie musze) to nie znajduje takiego precedensu. Zawsze, zawsze do konca. Mimo,ze juz nienawidze ksiazki, bluznie na nia i mam do siebie pretense to doczytuje. Nigdy tez tego nie zaluje. A zdazylem juz przeczytac takie badziwia o ktorych az wstyd mi tutaj pisac. ;) No dobra, przyznam sie. Kiedys przeczytalem 'Komusutre' Olina (ktos slyszal?) i cala sterte publicystycznych wymiotow kupionych po 3 zl w antykwariatach. Wielka perla to 'Elementy socjotechniki Soidarnosci' tow. Leslawa Wojtasika, ktorego z tego miejsca goraco pozdrawiam. ;)
    • reptar Re: Niedoczytanie. 17.10.03, 08:11
      Raczej doczytuję, choć nieraz wiąże się to z dużym samozaparciem. Bardzo ciężko
      było z doczytaniem "Zaślubin patyków" i "Drewnianego morza" Carrolla, "Kronik
      abisyńskich" Isegawy i "Cmentarzyska Bezimiennych Statków" Pereza-Reverte.
      Książki doczytałem, ale było to w zamian pożegnanie z ww. autorami. Przynajmniej
      na jakiś dłuższy czas.

      Z przypadków niedoczytania przypominam sobie teraz głównie "Dar" O'Leary'ego.
      Zirytowała mnie ta książka okrutnie. I jeszcze "Tortilla Flat" Steinbecka się
      tu załapie jako przykład czegoś, czego nie dałem rady doczytać do końca.


      Na tle tych wszystkich wyżej wymienionych całkiem nieźle wypada "Przygoda
      fryzjera damskiego"   ;-)   doczytałem ją bez większego bólu.
    • reptar Re: Niedoczytanie. 17.10.03, 08:50
      Jeszcze jeden przypadek niedoczytania, dla mnie wyjątkowo efektowny, mi się
      przypomniał. Chodzi o Glena Cooka. Jestem wielbicielem jego talentu, a cykl
      "Czarna Kompania" zaliczam do najważniejszych dzieł literackich w ogóle.
      Przeczytałem na razie wszystkie 10 tomów, podobno piszą się następne.
      Drugim cyklem Cooka są "Przygody detektywa Garretta" - i w tym również jestem
      rozsmakowany w stopniu znaczącym, i każdy nowy tom idzie do czytania poza
      kolejką.

      I wreszcie trzeci cykl - "Imperium Grozy". Wziąłem się za pierwszy tom. Do końca
      brakło mi dosłownie ze 30 stron. Nie dałem rady. Potem docierały do mnie głosy
      innych czytelników, wśród nich i takie, że to tylko pierwszy tom jest taki
      skopsany, że to jedna z najwcześniejszych książek Cooka, a potem jest lepiej...
      Ale już było za późno. Pierwsze trzy tomy, które zawczasu cierpliwie sobie
      uskładałem zanim zacząłem czytać, oddałem do biblioteki. I raczej nie zanosi
      się na to, bym miał kiedyś wrócić do "Imperium Grozy". A inne książki Cooka -
      jak najbardziej, bo to naprawdę świetny pisarz.
    • mema Re: Niedoczytanie. 17.10.03, 18:38
      Niedoczytanie zdarza mi się czasami, jak mnie książka znudzi, to nie ma siły...
      Ostatnio niedoczytałam MAszyny rózniczkowej W. Gibsona, choć inne jego ksiażki
      czytałam z zapartym tchem.
      Wczesniej- wyławiam tytuły z tego morza niedoczytanych: "Franky furbo"-
      Whartona (druga i ostatnia książka tego pana, jaką zaczełam czytać),
      autobiografia (niektórzy mówią: autokreacja) Dalego (choć to mój ulubiony
      malarz), kilka książek przydatnych mi z powodów zawodowych (np. świetna zresztą
      Dzien dobry i co dalej- E. Berne, Zrozumieć samobójce, Lutowy człoiwiek).
      Aktualnie status niedoczytanej zdobywają "Dalsze dociekania" Borgesa. ale i ja
      coś sie ostatnio rozleniwiłam intelektualnie i wolę lekką, pomysłowa s-f.
      • mowawe Re: Niedoczytanie. 17.10.03, 19:02
        Wspomniany przez Ciebie Lutowy człowiek jest jedną z moich ostatnich
        rozczarowań. Długo polowałam na niego. Wreszcie zdobyłam i po przeczytaniu
        kilkunastu stronnic ogarnęło mnie zniechęcenie absolutne. Zamierzam jednak
        sięgnąć do książki ponownie i nie dać się :)
        Z książek niedoczytanych przypominam sobie Whartona i drugą część Ptaśka.
        Miała chyba tytuł Al.
        Niedocztałam także książki Chmielewskiej - Lądowanie w Garwolinie.
        Raczej nie zniechęcam się szybko i staram się doczytać. Książka nawet nużąca
        może mieć coś ciekawego co nam umknie bo zrezygnujemy.
        Całkowicie zamierzonym niedoczytaniem było porzucenie książki Wojny plemników.
        Przeczytanie całej książki groziło nabawieniem sie tendencji paranoidlanych w
        stosunku do swojego partnera :))

        pozdrawiam mema - moją koleżankę po fachu - o ile sie nie mylę :)
      • sutekh1 Re: Niedoczytanie. 21.10.03, 14:34
        ja ostatnio przedoczytałem genialną rzecz GULLO,GULLO bulatovic'ia.wydanie piw-u
        kilkanascie lat temu.spróbujcie niedoczytać
    • Gość: ryża małpa Re: Niedoczytanie. IP: *.lublin.mm.pl 18.10.03, 21:57
      Niestety zdarza mi się i to chyba za często, po prostu twierdzę, ze jak cos
      mnie męczy albo irytuje to szkoda czasu , lepiej zabrać się za cos lepszego
      zwłaszcza , ze mam mała obseje , że nie zdążę w życiu przeczytac wszystkiego
      czego chciałam.Czasami zdarza się tak, że na początku jestem książką zachwycona
      a potem męczy mnie maniera . Tak było z wspomnianymi prze Reptara " Kronikami
      abisyńskimi" albo jeszcze z " Tytusem Graonaem " ( zanim tam się zcazęło cos
      dzić to umarłam z nudów i nadmiaru opisów w tej samej manierze).
      Czasami po prostu trafiam na bubel - tak miałam z "Alchemikiem" .
      • kiniakk Re: Niedoczytanie. 18.10.03, 22:55
        Też nie skończyłam "Alchemika":)POza tym wstyd się przyznać,ale 3 razy
        zaczynałam "Silmarillon" Tolkiena i za każdym razem utykałam w połowie:/,tak
        samo było z "Klaudyną" Colette ://
        • Gość: ryża małpa Re: Niedoczytanie. IP: *.lublin.mm.pl 19.10.03, 09:20
          Heh, to i tak wytrwałeś. Sillmarilion zarzuciłam gdzieś przy śopiewających
          starcach czyli na jakiejś 10 stronie:)
    • Gość: wannabekiwi Re: Niedoczytanie. IP: *.sympatico.ca 19.10.03, 20:24
      Ja sie teraz zastanawiam nad niedoczytaniem "Dzumy". Juz trzeci raz do tego
      podchodze i tym razem utknelam gdzies w polowie, moze ciut dalej.
      Opornie mi tez idzie "All the names" José Saramagao, chociaz jego "Blidness"
      przeczytalam bez problemu w pare dni.
    • Gość: tamaryszek Re: Niedoczytanie. IP: 158.194.194.* 20.10.03, 18:49
      tez utknelam przy Cmentarzysku bezimiennych statkow, i zawsze utykam przy
      Krystynie Kofcie, w zadnej z jej ksiazek nie przekroczylam 30 stron...
      • haiko Re: Niedoczytanie. 20.10.03, 20:11
        Do dzis nie wiem co o tym myśleć. Nie doczytałam "Ptaśka" Wartona. Tak drażniło
        mnie jego entuzjastyczne podejście do bohatera, że odłożyłam książkę . To było
        dość dawno i nie wiem, czy zdecyduję się do tego wrócić. Nie mogę nawet
        powiedzieć czy książka jest dobra. Po porostu irytuje mnie wmuszanie przez
        autora przyjęcie określonego punktu widzenia. W tym przypadku powinien dać nam
        polubić bohatera, a nie po prostu zacząć go opisywać, może nie tyle w
        superlatywach, ile z góry przekonując nas do jego dziwactw, stawiając go nieco
        w lepszym świetle niż jego otoczenie.
        Staram się kończyc to co zaczęłam, nawet jeżeli mnie to nie przekonuje. Kilka
        razy natrafiłam na niespodziankę np. podobny przypadek jak u Wartona był
        w "Buszującym zbożu". Tam też młody gniewny był a priori lepszy niż inni. Ale
        koniec książki rozwiał takie złudzenie i do dziś uważam, że był to jeden z
        najsprytniejszych chwytów pisarskich. Niestety po Wartonie nie spodziewam się
        tego, tym bardziej ,że oglądałam film ,który mi się nawet podoba. Ale z innych
        względów niż fabuła.
        • Gość: wqrwiony Re: Niedoczytanie. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:16
          za małolata czytałem różne takie w stylu pamiętniki
          Fanny Hill i jak już dochodziłem do finału, to zarzucałem
          czytanie.
          Z lektur niefizjologicznych, Czarodziejska Góra, II tomu
          nie czytałem, bo ktoś mi zajebał. Ostatnie fragmenty
          braci Karamazaow, proces się wlekł a ja nie miałem casu i
          ochoty siedzieć podczas rozpraw i słuchać pieprzenia
          prokuratora. Widnokrąg -Myśliwskiego, dojechałem do
          połowy tylko dlatego, że wydałem parę zeta, a w twardej
          oprawie trochę kosztuje. Żałuję że nie był pozłacany
          grzbiet, może bym dojechał do końca, bo za pozłacany
          grzbiet pewnie musiałbym wybulić jeszcze więcej.
          Myśliwskiego bardzo cenię. Kamień na Kamieniu to JEDYNA
          książka do której wracałem i do której wrócę.

          • eviy Re: Niedoczytanie. 21.10.03, 17:34
            Ja tylko lektury szkolne jeśli były szczególnie niezjadliwe...ale bardzo
            rzadko... takie ksiażki czytane "dla przyjemności" zawsze czytam do końca-a
            nuż na ostatniej stronie będzie cos co mnie zachwyci....:)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja