Gość: Duch
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.12.08, 17:56
Przeczytałem ten fantastyczny zbiorek i poważnie się zastanawiam -
czy we współczesnej literaturze forma ma jeszcze znaczenie, czy już
nie. Co mam na myśli: w "Uślubionych" (tak jak i "Sąsiadach") forma
jest piekielnnie ważna, oryginalna. Autor napisał bardziej "COŚ"
niż "O CZYMŚ" albo przynajmniej te dwie kwestie są równie ważne.
Obecnie więszość pisarzy tylko "o czymś", czyli dostarcza
czytelnikom opisów, które mają wywołać efekt emocjonalny: " i
pocałował ją" itp. Czyli co? - Bruno Schulz nie miałby dziś żadnych
szans, żeby się przebić, bo jego fantastyczny język jest już za
trudny, bo nie ma tam mowy o miłości ani zabijaniu? Jak to jest?
Może dlatego "Uślubieni" to taka perełka?