senta.fa
13.01.09, 16:49
Dzień dobry. Czy zastałem może jakichś fanów postmodernistycznej pseudo-powieści (zresztą wszystko, co postmodernistyczne, powinno mieć przedrostek "pseudo"), jaką jest "Gra w klasy" - książka będąca w gruncie rzeczy czystym bełkotem, a którą podniecają się rzesze ludzików, nie wiedzieć czemu głownie dziewcząt o poglądach lewicowych.
Jeśli można, chciałbym dać próbkę stylu autora. Oto ona:
"W miarę upływającego czasu, będę czuł coraz mniej, wspominał coraz więcej, ale czymże jest wspomnienie, jeśli nie językiem uczuć, słownikiem twarzy i dni, i zapachów, które powtarzają się jak czasowniki i przymiotniki w przemówieniu, ukradkiem przemykając się poza samą rzecz, aż do czystej teraźniejszości, zasmucając nas lub moralizatorsko pouczając, do chwili kiedy sami stajemy się moralistami, twarz zwrócona wstecz otwiera szeroko oczy, zaś prawdziwa zaciera się powoli, tak jak na starych fotografiach, i nagle Janusem jest już każdy z nas."
Chciałbym dodać, że klawisz z kropką w mojej klawiaturze działa bez zarzutu, wcale się nie zaciął - to naprawdę jest jedno zdanie! Wiem, ciężko w to uwierzyć.
Mam pytanie: czy ktoś rozumie coś z tego bełkotliwego cytatu? Bo ja niestety nie. To znaczy rozumiem każde słowa z osobna, ale już całości - nie. :( Jak na mój gust, koleś, który to pisał, musiał coś brać. I nie było to nic lekkiego.