David Mitchell "Konstelacje"

IP: *.c196.msk.pl 12.04.09, 23:39
Żadna nowość, ale dłuuugo zabierałem się do tej książki, choć jej autora
uważam za jednego z najciekawszych (naprawdę) współczesnych pisarzy. Ma dwa
atuty: jego powieści dzieją się "w czasie rzeczywistym" zwłaszcza jeśli chodzi
o popkulturę, a mimo czerpania z "podrzędnych" gatunków rozrywki to nadal
pełnoprawna literatura. Po drugie i ważniejsze, Mitchell jak mało kto potrafi
opowiadać.

Jednak "Atlas chmur" trochę dał mi w kość. To najambitniejsza rzecz Anglika,
najsprawniej napisana, ale dla mnie przede wszystkim - świadectwo wyczerpania
formuły (jest jeszcze kwestia podobieństwa do "Ulvertonu" Adama Thorpe'a).

O "Konstelacjach" czytałem różne opinie (dzięki, Brain!) i jakoś z dnia na
dzień, z miesiąca na miesiąc, spadały niżej w rankingu książek do
przeczytania. Aż się w końcu zmusiłem. I... chyba nie żałuję. Ma wszystkie
atuty prozy Mitchella: jest zabawna, niby niepoważna, ale coś tam niesie,
przekazuje. I diablo sprawnie napisana.

Problem w tym, że tak naprawdę nie wnosi nic nowego. Zmiany niby są, ale dla
kogoś, kogo zachwycił "Sen numer 9", szybko oczywistym się staje, że są one
pozorne, symulowane. Subtelniej potraktowana rzeczywistość? Bo Mitchell
zmienia temat, trochę styl, ciężar zainteresowania przenosi ze "scenariuszy"
na "ludzi"? Nie... Książka ma identyczną konstrukcję jak jej poprzedniczki. To
bardziej zbiór autonomicznych opowiadań (tytułowe konstelacje?), niż powieść.
Inne podobieństwa są głębiej ukryte, ale można je dostrzec.

Głupia sprawa, bo zniechęciła mnie w sumie bardzo dobra książka. Po tym jednak
pisarzu obiecuję sobie jednak bardzo dużo, wielkie, wielkie rzeczy, a pod
pewnymi względami pozostaje on - niestety - ciągle na etapie debiutu.
    • broch Re: David Mitchell "Konstelacje" 13.04.09, 15:22
      Ciekawe dlaczego polski tytul nie ma wiele wspolnego z oryginalem.
      Black swan green to nazwa miejscowosci, mozna wiec bylo zostawic w spokoju jak
      jest.
      "Konstelacje" to pomysl tlumacza, ktory w ten sposob gubi zart autora o
      labedziach w okolicy gdzie toczy sie akcja powiesci. Moim zdaniem problem
      powiesci pisanych z punktu widzenia dziecka wynika z faktu ze faktycznie powiesc
      jest pisana przez doroslego, co odbiera spora czesc "autentycznosci".
      Niezaleznie od tego czy pisal Golding, czy Salinger czy Mitchell. Swiat dziecka
      widziany oczami doroslego, ktory stara sie pokazac swiat dziecka itd jest malo
      przekonywujacy.

      Z Twojego opisu (rozdzialy jak niezalezne opowiadania) wynikaloby ze tlumacz
      sporo od siebie "dolozyl" w celu raczej niejasnym. Mitchell odszedl w Black swan
      green od formuly z chocby Atlasu chmur. Faktycznie zalozeniem jest
      konwencjonalna forma powiesci. Jesli rozdzialy nie "plyna" wynika to bardziej z
      ograniczenia techniki Mitchella niz swiadomego wyboru. Tzn w wypadku Black swan
      green.
      • Gość: adas Re: David Mitchell "Konstelacje" IP: *.c196.msk.pl 14.04.09, 18:05
        Prawda. Pisanie z perspektywy dziecka jest chyba najbardziej ryzykowną formą
        prozy i udaje się rzadko. Głównie wtedy, gdy autor daje znać (mniej lub bardziej
        bezpośrednio), że to "tylko" taka maniera, licencia poetica, a tak naprawdę
        przemyca opinie "dorosłego".

        Mitchell też zna ten problem. I próbuje go ominąć. Co prawda nie ucieczką w
        fantazję/sf jak w poprzednich powieściach - zastępują ją mniej lub bardziej
        jawne nawiązania do dotychczasowej twórczości Anglika (ale też tego typu
        literatury). Efekt finalny jest jednak zaskakująco podobny do poprzednich
        książek. Ja tak to odbieram. Brakuje prawdziwego uczucia, czegoś co sprawia że
        mnie ta książka naprawdę zainteresuje. A odrobina pasji by się przydała przy tej
        tematyce.

        Dla mnie te rozdziały są jednak ucięte nie tylko z winy tłumacza (tytuły nadaje
        kto?). Rzeczywiście, może to być w pierwszym rzędzie wynik ograniczeń
        technicznych Mitchella.
    • Gość: tyda Re: David Mitchell "Konstelacje" IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.04.09, 16:18
      Mam w zasięgu ręki dwie pozycje tego autora: Sen nr 9 i Konstelacje.
      Od czego zacząć?
      • Gość: adas Re: David Mitchell "Konstelacje" IP: *.c196.msk.pl 14.04.09, 17:49
        od "Snu". To jego najbardziej udana powieść. I niech Cię nie zrażą gry z
        konwencją cyberpunku w pierwszym rozdziale - ja prawie się poddałem, a byłby to
        błąd.
        • Gość: tyda Re: David Mitchell "Konstelacje" IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.04.09, 17:57
          Dzięki. Pozdrawiam.
          • pomme Re: David Mitchell "Konstelacje" 15.04.09, 08:54
            ja mam własnie atlas chmur i konstelacje, do tej pierwszej
            podchodziłam, nie wiem ile razy, i nie dałam rady ... konstelacje
            wciąz czekaja
Pełna wersja