melapela2
13.08.09, 09:29
Zachęcona samymi bardzo dobrymi opiniami na merlinie:
merlin.pl/Prowincja-pelna-marzen_Katarzyna-Enerlich/browse/product/1,677098.html
zdecydowałam się na zakup książki.
Wczoraj wieczorem doczytałam do 120 strony i........ sama nie wiem
jak to wyrazić. Dawno nie zdarzyło mi się czytać czegoś tak mdłego i
beznadziejnego.
Akcja dzieje sie na Mazurach, a główna bohaterka to redaktorka
lokalnej gazety. Pewnego dnia poznaje (służbowo i prywatnie) pewnego
Niemca (fotograf, który przyjechał na delegację, a zarazem syn
przedwojennego mieszkańca miasta). Po dwóch dniach znajomości idą do
łóżka, poprawiają następnego dnia z rana, a zaraz potem panienka
zabiera go ze sobą (i ze swoimi dwoma przyjaciółkami) na weekendowy
wyjazd do trzeciej przyjaciółki (w mieszkaniu której znowu idą do
łóżka). Pan Niemiec przedstawia się przyjaciółkom jako chłopak pani
głównej bohaterki, a pani główna bohaterka rozmyśla o wspólnej
przyszłości (po trzech dniach znajomości i czterech stosunkach).
Dodam jeszcze, że oboje są po trzydziestce (żeby nie było, że to
jakieś czytadło o nastolatkach).
Jak dla mnie, Grochola przy tym to szczyt kunsztu literackiego.
Na tam forum nie pojawił się żaden wątek dotyczący tej książki, a ja
nie wiem czy to ja jestem dziwna, czy ta książka. Jeśli ta książka,
to skąd te rewelacyjne opinie na merlinie?
Czy ktoś to czytał i mógłby sie podzielić swoimi wrażeniami?