timelessone
09.10.09, 02:38
Sytuacja standardowa tutaj: potrzeby żony raz na miesiąc/dwa.
Potrzeby moje 2-3 razy w tygodniu. Rozmowy odbyte, pozycje znane.
Dodatkowe rozmowy nic nie zmieniają. "To ty masz problem z seksem,
nie ja", "Co ja zrobię, że mi się nie chce", "Boże... znowu"
W dodatku z jednym z moich przyjaciół nawiązała przyjaźń. Platoniczną
(jak sądzę). Zwracałem uwagę, że to niebezpieczna sytuacja, bo może
się wymknąć spod kontroli. Zostałem zbyty i wyśmiany (Na zasadzie: co
ty? Ja z nim? Niemożliwe!)
Tyle, że ostatnio trafiłem na wycinek rozmów... Między innymi
opowiadania o wzwodach, żartobliwe propozycje seksualne itp.
Nie podejrzewam, żeby żona mnie zdradziła, choć wykluczyć nie mogę.
Jak wybrnąć z całej sytuacji?
Co zrobić żeby powalczyć o swoje życie seksualne?
Jak postąpić wobec jej (w zasadzie mojego) przyjaciela?
timelessone