Dodaj do ulubionych

Zrób to sam(a)...

02.03.10, 12:21

Parafrazując słowa pana Słodowego, skoro już się rozpędziłem, to kolejny wątek
założę :). Ktoś podzieli się doświadczeniami/opiniami na temat masturbacji
mając w tym czasie stałego partnera? Z tego, co głoszą niektóre teorie to
posiadając partnera i mając w miarę regularne kontakty seksualne owa czynność
powinna stopniowo zanikać, co niestety w moim przypadku kompletnie się nie
sprawdza od x lat. Będą w związku 8 lat ciągle odczuwam potrzebę zaspokajania
się w ten sposób, co może być wytłumaczone rzadkimi kontaktami, ale czy tylko?
Jak to u was wygląda? Robicie to sami(e) czy nie odczuwacie już takiej
potrzeby? Nawet jeśli przydarza nam się udane pożycie to potem skutkuje tym,
że stanowi "motywację" do zrobienia tego samemu, że nie wspomnę o oglądanych w
tajemnicy "ciekawych" obrazkach. Czym waszym zdaniem można wytłumaczyć ciągłą
ochotę na robienie sobie samemu dobrze? Ze swej strony dodam tylko, że bardzo
lubię patrzeć kiedy kobieta robi sobie dobrze, może to wynika z tego typu
pragnień?
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Zrób to sam(a)... 02.03.10, 12:34
      Poczytaj wątek Glam o masturbacji. Co było do powiedzenia to już tam padło.
      • rozczarowany_35 Re: Zrób to sam(a)... 02.03.10, 12:43
        Jakiś link? Bo wyszukiwarka to tu chyba średnio działa albo słowa nie te...
      • zyg_zyg_zyg Re: Zrób to sam(a)... 02.03.10, 12:50
        songo3000 napisał:

        > Poczytaj wątek Glam o masturbacji. Co było do powiedzenia to już
        tam padło.


        E tam, Songo. Wszystko już przecież było :-) Skład forum stale się
        zmienia, a świeże mięsko ;-) może oznaczać świeże podejście do
        tematu...
        • mwiktorianka Re: Zrób to sam(a)... 02.03.10, 17:00
          Ja to robię...niestety.Ostatnio coraz cześciej mi sie zdarza,ponieważ ilośc sexu jest dla mnie niezadowalająca.Wtedy kiedy miałam tyle ile potrzebowałam nie robiłam sobie sama.Czasem sama tez ogladam filmy porno.Przykre to,ze bedac w stalym zwiazku człowiek jest do tego niejako zmuszony...
    • evenjo Re: Zrób to sam(a)... 02.03.10, 21:06
      uwielbiam się masturbować, nigdy nie zrezygnowałam i raczej nie zrezygnuję z tej
      formy sprawiania sobie rozkoszy. Obecność stałego, chwilowego partnera czy
      partnerów nie ma tu większego znaczenia. Dla mnie to trochę jak z
      jedzeniem-można jeść w miłym towarzystwie, we dwoje, w samotności. Ja lubię
      jeść, lubię seks i lubię swoje ciało w związku z tym lubię robić sobie dobrze,
      gdy tylko mam na to ochotę, co oznacza, że nie zawsze mogę "mieć pod ręką"
      mężczyznę.
    • yoric Re: Zrób to sam(a)... 03.03.10, 04:11
      Mam podobny schemat. Częstotliwość ekhem...'tego' bardzo słabo koreluje z tym,
      czy mam partnerkę, czy nie i ile razy uprawialiśmy udany seks choćby i danego dnia.
      Ogólnie wielu ludzi mam mylne mniemanie, że seks służy do zaspokojenia popędu.
      No służy, ale nie tylko, a może nie przede wszystkim. Służy do odreagowania
      stresu, do podniesienia samooceny, do zasłużenia na pierścionek :), itd. itp.
      etc. Podobnie masturbacja.
    • yoric Odnośnie tytułu 03.03.10, 04:14
      Mały PS odnośnie tytułu i Słodowego: pamiętam z domowej biblioteczki pozycję
      taką jak "Zrób to sam w domu i w zagrodzie"!
    • candyca Re: Zrób to sam(a)... 03.03.10, 04:44
      W moim watku poruszylam sprawe masturbacji,jako krzywde. Nie
      uwazam,ze masturbacja zanika gdy wspolzycie jest satysfakcjonujace.
      Jak ktos to lubi to nie ma na to "lekarstwa". Wszystko fajnie tylko
      gorzej gdy masturbacja jednego z partnerow odbiera sex drugiemu. To
      juz jest przykre i zmusza do masturbacji pokrzywdzonego partnera
      (albo do zdrady).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka