Dodaj do ulubionych

banalne do bólu

17.03.10, 15:02
Hej,

Seks z moją parnerką od lat to delikatnie rzecz ujmując "nie ogień".



Wogóle mam wrażenie że jakby z obowiązku, co raz rzadziej

I tak od kilku lat albo nie ma nastroju,albo jest w ciąży, potem
jest po ciąży i nie ma nastroju. Wogóle to seks dla niej to nagroda
za dobre sprawowanie, tak to odczuwam. Zaczynam się zastanawiać co
ze mną jest nie tak.
Powiem tak że genralniem może panny nie mdlały przy mnie na
zawołanie ale jakoś zawsze było trochę emocji.

Masturbacja jest ok, ale ile można to robi się nudne i żenujące.

Szczerze to w tym momencie widzę jedną możliwą opcje, znajduję
kochankę i prowadzę podwójne życie. Ludzie ludziom zgotowali taki
los:)

Obserwuj wątek
    • gardenersdog Re: banalne do bólu 17.03.10, 15:10
      Człowiek człowiekowi wilkiem...

      W każdym razie nick adekwatny;)
    • gomory Re: banalne do bólu 17.03.10, 15:21
      Sam sobie zgotowales taki los. No sorry... ale przeciez nie ja sie
      chajtnalem z Twoja zona ;).
      Nikt lepiej od niej nie moze wiedziec dlaczego nie chce sie z Toba
      bzykac. No i nie badz taki egocentryk. Zamiast zastanawiac sie co z
      Toba "nie tak", pokombinuj dlaczego niby zona mialaby miec ochote
      rozkladac przed Toba nogi? Taki jestes niezwykly, ze to az tak
      przyjemne? Dlatego ze jest zona? Bywa, ze ten wladca pierscieni na
      palcu mogl miec ograniczona moc, teraz czar prysnal i jestes
      przynudnawy. Jesli Ci sie chce, to moze jakas zupelnie nowa magie
      musisz wymyslec?
      • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 15:30

        Kolejny na forum pan z rozszczeniową postawą do życia "jemu się
        należy i już".

        Tak całkiem banalnie to zastanawiam się skąd facet, przy którym
        kobiety nie mdleją, będzie przez reszte życia erotycznego wynajdował
        to "darmowe wspomaganie seksualne swojego małżeństwa"?
        • gomory Re: banalne do bólu 17.03.10, 15:58
          Nazwa forum moze wyobrazenie roznych desperatek moze podsuwac ;).
          • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:32
            :-)

            Tak, tak wiem, już się o tym przekonałam:-) Pare razy też chciałam
            podobny tekst napisać:-)
        • symmetryisall Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:36
          Zaraz roszczeniową. To co ma gość zrobić? Zacząć medytować? Ćwiczyć MMA, żeby
          się wyładować?

          Niektórym tu widzę trudno zrozumieć, że dla innych niektórych seks jest rzeczą
          zupełnie naturalną, codzienną i niewarunkowaną pierdylionem dodatkowych
          okoliczności. Tak samo jak jedzenie, rozmawianie czy sen. Różnie może być w moim
          życiu, ale na te rzeczy to nie wpływa - jem, śpię i rozmawiam, nawet jak mnie
          coś wk..wi albo muszę rano wstać. I na tej samej zasadzie uprawiam seks. I kiedy
          - zostając przy analogii kulinarnej - druga strona nagle stwierdza "ja to
          właściwie mogę wp...dalać suchy chleb i parówki z czajnika, nie chce mi się
          gotować", to reakcja jest jedna - WTF? I zaczyna się kombinowanie.

          Wyjścia są oczywiście różne - można prowadzać rozczarowującą drugą połówkę do
          dietetyków, można zacząć szukać nowych egzotycznych przypraw, wyszukiwać
          superprzepisy na superdania w Internecie i każdą kolację podawać przy świecach i
          nastrojowej muzyce - a można także po prostu rozejrzeć się za kimś, kogo cieszy
          jedzenie jako takie bez dodatkowej gimnastyki. Zwłaszcza że w pewnym momencie
          można dojść do wniosku, że satysfakcja ze wspólnej kolacji jednak tej
          gimnastyki i całodniowych przygotowań warta nie jest. Kiedy na przykład druga
          strona na pytanie "I jak, dobre?" odpowiada bez entuzjazmu "Może być".

          I teraz tylko pytanie, kto co wybierze. Można tak, a można inaczej. Każdemu jego
          porno, jak to mówią.

          • izabella9.0 Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:47
            Może pora w końcu zrozumieć ze większość kobiet traktuje seks
            emocjonalnie i dla nich nie jest to coś równoznaczne z jedzeniem ,
            rozmawianiem czy snem czyli jak ją wkur..sz to Ci nie poleci tyłka dać.

            do autora to ile macie dzieci ze ciągle jest w ciąży albo po ciąży.Może
            ona już nie ma ochoty być inkubatorem.Poza tym jak wieje nudą w waszym związku tow i na was obojga nie tylko jednej strony.
            • lavenders27 Re: banalne do bólu 22.03.10, 18:38
              "Może pora w końcu zrozumieć ze większość kobiet traktuje seks
              emocjonalnie i dla nich nie jest to coś równoznaczne z jedzeniem ,
              rozmawianiem czy snem czyli jak ją wkur..sz to Ci nie poleci tyłka dać"

              Gdyby mężczyźni zadali sobie trud, by to zrozumieć, to nie byłoby tego działu
              forum :)
              • urquhart Re: banalne do bólu 22.03.10, 18:47
                lavenders27 napisała:
                > "Może pora w końcu zrozumieć ze większość kobiet traktuje seks
                > emocjonalnie i dla nich nie jest to coś równoznaczne z jedzeniem ,
                > rozmawianiem czy snem czyli jak ją wkur..sz to Ci nie poleci tyłka dać"
                > Gdyby mężczyźni zadali sobie trud, by to zrozumieć, to nie byłoby tego działu
                > forum :)

                Wytłumacz mi tylko jedno dlaczego zakładasz a priori że to mężczyźni powinni się
                dostosować do kobiet, a akurat nie odwrotnie???
                • symmetryisall Re: banalne do bólu 22.03.10, 20:33
                  > Wytłumacz mi tylko jedno dlaczego zakładasz a priori że to mężczyźni powinni si
                  > ę
                  > dostosować do kobiet, a akurat nie odwrotnie???

                  A to akurat dobre pytanie.
                  • aneta-skarpeta Re: banalne do bólu 22.03.10, 22:26
                    bo do tej pory to one dostosowywały sie do was:P


                    a powaznie to łatwiej byc milszym dla zony niz przerobic w sobie stosunek dosexu
                    i oddzielac go od wrednego zachowania męża:)
                    • songo3000 Re: banalne do bólu 23.03.10, 00:57
                      > a powaznie to łatwiej byc milszym dla zony
                      No nie wiem, zależy dla jakiej żony ;)
                      • aneta-skarpeta Re: banalne do bólu 23.03.10, 13:08
                        dla takiej, którą sobie sam wybrał:D
          • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:50
            Mnie też seksu brakowało i dalej odczuwam pewien niedosyt, choć
            sporo sie zmieniło:-)

            Nie uważałam jednak, że "MNIE się należy" i facet powinien się do
            MNIE dostosować, tylko zastanawiam się co zrobić, żeby mu się
            chciało:-) Jestem w tym związku nie bez powodu. Gdyby było tak źle,
            że "musiałabym" szukać kochanka, to po co w ogóle w takim związku
            tkwić?
          • redstiletto Re:do symetrycznego 17.03.10, 17:04
            Czy sugerujesz że pomimo wcześniejszych deklaracji skreślanych na tym forum
            wybrałeś "drugą opcję"??
            No i napisz wreszcie jak poszło Wam na terapii...
            Żadnych zmian na lepsze???

            Pozdrawiam

            • symmetryisall Re:do symetrycznego 17.03.10, 17:46
              Nie, nic takiego nie zrobiłem, chociaż wydaje mi się, że zaczynam rozumieć
              ludzi, którzy się na takie wyjście decydują.

              Co do terapii i zmian - to jest dość zabawna historia. Pierwszą wizytę musiałem
              odwołać, bo pochorowało się nam dziecko. W czasie między pierwszą a drugą wizytą
              doszło do kolejnej rozmowy, która właściwie nic nowego nie wniosła (przynajmniej
              z mojej perspektywy), ale zadziałała jakoś tak, że właściwie pójście na terapię
              wydało się nam obojgu bezcelowe - w tym znaczeniu, że powiedzieliśmy sobie
              właściwie wszystko, co mogliśmy sobie powiedzieć na terapii, i teraz decyzja, co
              z tym zrobić, należy i tak do nas. Plus sytuacji jest taki, że seks wrócił, a
              żona zaczęła przejawiać pewną inicjatywę w tych sprawach - choć nie aż taką,
              jaka mi się marzy. Minus sytuacji jest taki, że dotarło chyba do mnie
              ostatecznie, że po prostu różni nas poziom i erotyczności, i libidowości - przy
              czym na szczęście ten pierwszy mniej. Żonie częstotliwość raz na tydzień bez
              fajerwerków do szczęścia po prostu wystarczy i choćby przyszło stu seksuologów i
              terapeutów, nic tu nie wymyślą. Taki lajf.

              Przygnębiło mnie to trochę, a zarazem natchnęło zrozumieniem dla ludzi
              wybierających tę łatwiejszą opcję - bo dopóki jest wiara, że da się coś jeszcze
              wykrzesać, to można się starać, ale jak człowiek się przekonuje, że to już maks
              tego, co się da wyciągnąć, to łatwo o frustrację i radykalne kroki.
              • redstiletto Re:do symetrycznego 17.03.10, 18:01
                A jednak szczera rozmowa i chęci wystarczą...
                No i kasa zaoszczędzona:)
                Życzę powodzenia.

                Pozdrawiam



              • zakletawmarmur Re:do symetrycznego 17.03.10, 18:50
                > jaka mi się marzy. Minus sytuacji jest taki, że dotarło chyba do
                mnie
                > ostatecznie, że po prostu różni nas poziom i erotyczności, i
                libidowości - przy
                > czym na szczęście ten pierwszy mniej.

                A Ty myślisz, że jesteś mężem idealnym?

                Twoja żona jest taka jaka jest. Pewnie ma bardzo dużo fajnych cech,
                których nie miałaby np. jakaś wysokolibidowa. Ty przyzwyczaiłeś się
                do tych cech i już ich nie dostrzegasz. Skupiasz się tylko na tych
                cechach, których Twoim zdaniem żonie brakuje.

                Kiedyś w TV leciał taki program, dwie dwaj mężowie wymieniali się na
                jakiś czas żonami. Gdybyście panowie tak wymienili się z moim
                facetem to po miesiącu docenilibyście jakie skarby macie w domu:-)
                To byłaby najlepsza terapia małżeńska świata:-)
                • symmetryisall Re:do symetrycznego 19.03.10, 09:20
                  "A Ty myślisz, że jesteś mężem idealnym? Twoja żona jest taka jaka jest. Pewnie
                  ma bardzo dużo fajnych cech, których nie miałaby np. jakaś wysokolibidowa. Ty
                  przyzwyczaiłeś się do tych cech i już ich nie dostrzegasz. Skupiasz się tylko na
                  tych cechach, których Twoim zdaniem żonie brakuje."

                  Oczywiście, że nie jestem mężem idealnym. Oczywiście, że żona ma mnóstwo
                  świetnych cech i ogólnie rzecz biorąc codziennie rano powinienem zmawiać
                  modlitwę dziękczynną do bóstw opiekuńczych, jak mi się zajebiście trafiło - co
                  mówię zaledwie z odrobinką sarkazmu, bo faktycznie uważam, że trafiło się jak
                  ślepej kurze.

                  Tyle tylko, że a) jesteśmy na forum ludzi sfrustrowanych brakiem seksu w
                  małżeństwie, co mnie ośmiela do narzekań na ten temat, b) człowiek jest tak
                  skonstruowany, że wyraźniej odczuwa to, czego mu brakuje, niż to, co ma. A
                  najlepiej w ogóle to by było, jakby nie brakowało niczego. Co rozsądkowo można
                  sobie tłumaczyć jako pragnienie głupie i nieżyciowe, ale co z tego.

                  Poza tym nie trafia do mnie argument "ty też nie jesteś idealny", bo kojarzy mi
                  się z "a u was to murzynów biją". Jestem świadom swoich wad, ale nie widzę
                  koniecznej bezpośredniej korelacji między nimi a swoim niedostatkiem seksualnego
                  wyżycia. Innymi słowy, gdybym tych wad nie miał, nie jest powiedziane, że jakość
                  mojego seksualnego pożycia by wzrosła. Dlatego też śmiało sobie tu marudzę, bo
                  też, po prawdzie, nic innego mi nie pozostało.
                  • zakletawmarmur Re:do symetrycznego 19.03.10, 19:44
                    > wyżycia. Innymi słowy, gdybym tych wad nie miał, nie jest
                    powiedziane, że jakoś
                    > ć
                    > mojego seksualnego pożycia by wzrosła. Dlatego też śmiało sobie tu
                    marudzę, bo
                    > też, po prawdzie, nic innego mi nie pozostało.

                    No ale wtedy mógłbyś uważać, że zasługujesz na "żonę idealną" więc i
                    TY starać się nie musisz. Wtedy można już tylko oczekiwać:-)

                    Może ja nie z innej frakcji jestem. Zawsze zazdrościłam ludziom,
                    którzy potrafią tak umniejszać swoje wady, którzy odpowiedzialność
                    potrafią przerzucić na kogoś innego. Może faktycznie tak się łatwiej
                    żyje i więcej z tego życia można wycisnąć...

                    > Tyle tylko, że a) jesteśmy na forum ludzi sfrustrowanych brakiem
                    seksu w
                    > małżeństwie, co mnie ośmiela do narzekań na ten temat, b) człowiek
                    jest tak
                    > skonstruowany, że wyraźniej odczuwa to, czego mu brakuje, niż to,
                    co ma.

                    Możemy oczywiście tylko marudzić. Do tego też forum się przydaje.
                    Może jednak lepiej w pewnym momencie spojrzeć obiektywnie na nasze
                    związki i przeanalizować czy faktycznie są takie złe a może jednak
                    nie tkwimy w nich za karę?
                    • symmetryisall Re:do symetrycznego 21.03.10, 19:31
                      > Może ja nie z innej frakcji jestem. Zawsze zazdrościłam ludziom,
                      > którzy potrafią tak umniejszać swoje wady, którzy odpowiedzialność
                      > potrafią przerzucić na kogoś innego. Może faktycznie tak się łatwiej
                      > żyje i więcej z tego życia można wycisnąć...

                      A tu już nie rozumiem docinku. Czyli co, umniejszam swoje wady i przerzucam
                      odpowiedzialność na drugą stronę? Powinienem się biczować, przypominać sobie,
                      jaki jestem marny, i wmawiać, że sam jestem sobie winien? No może i jestem, ale
                      ani by to nie poprawiło sytuacji, ani mojego samopoczucia, więc nie widzę sensu.

                      > Możemy oczywiście tylko marudzić. Do tego też forum się przydaje.
                      > Może jednak lepiej w pewnym momencie spojrzeć obiektywnie na nasze
                      > związki i przeanalizować czy faktycznie są takie złe a może jednak
                      > nie tkwimy w nich za karę?

                      Ja tak nie umiem. Pamiętam wciąż rozmowy z matką, która nie potrafiła zrozumieć,
                      że mnie wk...wia, jak jest zima, mokro, zimno i ciemno. Mówiła "Przecież nie
                      masz na to wpływu, po co się tym denerwujesz?" A ja nie kontroluję swoich
                      emocji, jeśli coś mnie męczy i irytuje, to zaklinanie tego i próby
                      koncentrowania się na przyjemnościach tej irytacji nie usuną, co najwyżej
                      pozwolą o niej chwilowo zapomnieć. I tak też jest z niedostatkiem seksu.
                      Frustruje mnie jego brak, chociaż nie mam na to wpływu, a rekompensować go sobie
                      nie umiem.
                      • zakletawmarmur Re:do symetrycznego 21.03.10, 20:46
                        > A tu już nie rozumiem docinku. Czyli co, umniejszam swoje wady i
                        przerzucam
                        > odpowiedzialność na drugą stronę? Powinienem się biczować,
                        przypominać sobie,
                        > jaki jestem marny, i wmawiać, że sam jestem sobie winien? No może
                        i jestem, ale
                        > ani by to nie poprawiło sytuacji, ani mojego samopoczucia, więc
                        nie widzę sensu
                        > .

                        Nie było to konkretnie do Ciebie. Raczej do tych ludzi, którzy za
                        sytuacje w której się znaleźli obwiniają wszystkich dokoła.

                        > Ja tak nie umiem. Pamiętam wciąż rozmowy z matką, która nie
                        potrafiła zrozumieć
                        > ,
                        > że mnie wk...wia, jak jest zima, mokro, zimno i ciemno.
                        Mówiła "Przecież nie
                        > masz na to wpływu, po co się tym denerwujesz?" A ja nie kontroluję
                        swoich
                        > emocji, jeśli coś mnie męczy i irytuje, to zaklinanie tego i próby
                        > koncentrowania się na przyjemnościach tej irytacji nie usuną, co
                        najwyżej
                        > pozwolą o niej chwilowo zapomnieć. I tak też jest z niedostatkiem
                        seksu.
                        > Frustruje mnie jego brak, chociaż nie mam na to wpływu, a
                        rekompensować go sobi
                        > e
                        > nie umiem.

                        Może ja potrafię bardziej kontrolować swoje emocje... Choć
                        przyznaje, że potrzebuje czasu. Kiedy zyskuje świadomość jakie coś
                        jest i dlaczego to nie potrafię sie dłużej gniewać, że nie jest
                        takie jakie chciałabym, żeby było. Może dlatego, że za dużo lat
                        zmarnowałam próbując spełniać oczekiwania innych ludzi, może
                        dlatego, że wiem co to znaczy brak akceptacji. Nie oczekuje, że ktoś
                        będzie dla mnie coś robił/poświęcał. Jeśli chce to super- doceniam
                        to, jeśli nie chce- też to rozumiem bez pretensji:-)

                        Trudno z wrażliwego, nieśmiałego chłopaka zrobić macho co to zdziera
                        z kobiety majtki i bierze ją siłą. Jeśli kobieta takiego potrzebuje
                        i to tu i teraz to sam przyznaj, jakie ma szanse na cudowną
                        przemianę? Jeśli związała się z tym pierwszym to nie powinna
                        oczekiwać, że kiedykolwiek facet stanie się tym drugim. Każdy krok w
                        tym kierunku traktowałabym raczej jako "miły dar od losu" a nie
                        jako "coś co mi się należy":-)
                    • janznepomuka Re:do symetrycznego 21.03.10, 22:53
                      W kwestii seksu ... no cóż są możliwe minimalne dopasowania....tak, np.
                      jak jedno chce 3 razy w tygodniu a drugie 4, to nawet szansa na
                      kompromis jest całkiem spora....(sarkazm zamierzony).

                      Tylko z libido i potrzebami jest trochę jak z pragnieniem
              • arronia Re:do symetrycznego 17.03.10, 18:52
                symmetryisall napisał:

                > doszło do kolejnej rozmowy, która właściwie nic nowego nie wniosła (przynajmnie
                > j
                > z mojej perspektywy), ale zadziałała jakoś tak, że właściwie pójście na terapię
                > wydało się nam obojgu bezcelowe - w tym znaczeniu, że powiedzieliśmy sobie
                > właściwie wszystko, co mogliśmy sobie powiedzieć na terapii, i teraz decyzja, c
                > o
                > z tym zrobić, należy i tak do nas.

                Tania wymówka ;) Tego, co by wniosło dodanie nowego elementu w postaci osoby
                trzeciej, nie wiecie. Ale skoro wam lepiej, to się tylko cieszyć.
                • symmetryisall Re:do symetrycznego 19.03.10, 09:22
                  > Tania wymówka ;) Tego, co by wniosło dodanie nowego elementu w postaci osoby
                  > trzeciej, nie wiecie. Ale skoro wam lepiej, to się tylko cieszyć.

                  Jest to trochę wymówka, być może, i zgadzam się, że nie wiem, co by dała
                  terapia. Nie wykluczam wcale, że jeszcze kiedyś na nią wrócimy, ale w tamtym
                  momencie nasze stosunki wyglądały tak, że gdybyśmy siedli przed terapeutą, a on
                  by spytał "No to w czym problem?", to właściwie moglibyśmy powiedzieć tylko "Już
                  w niczym".
                  Zobaczymy za czas jakiś.
      • pogodnywilk Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:19
        partnerka nie żona, gdyby nie dziecko pewnikiem bym się zawinął nie
        chcąc jej swoją osobą.. marnować życia, mam wrażenie, że w większości
        odezwały się jednak panie, których ton wypowiedzi świadczy iż same mają
        problem...
        A potem same płaczą w poduszkę bo facet poszedł do normalnej mającej jakikolwiek popęd płciowy, szkoda gadać
        • bi_chetny Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:33
          drogi wilku, nie kręcisz swojej partnerki i tyle. Albo znajdziesz
          metodę, żeby jednak zakręciło, albo się z nią rozstań. po co kochanka ?
          • pogodnywilk Re: banalne do bólu 17.03.10, 21:37
            wiesz mi się już chyba nie chcę, próbowałem
            Zostawić...pewnie się tak skończy bo w końcu się wyda co robie
            nie będzie mi się chciało zachować BHP
            bo po co?
        • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:34

          A te "normalne" płaczą w poduszkę, bo jednak do żony wrócił "dla
          dobra dziecka":-)
        • skarpetka_szara Re: banalne do bólu 17.03.10, 16:37
          a dlaczego nie pojdziesz do seksuologa z nia?

          Dlaczego z nia nie porozmawiasz dlaczego nie chce z toba seksu, czy
          cos powinienes zrobic inaczej itd... rowniez powiedz jej ze nie
          widzisz bez-seksu zycia, wiec jezeli nie bedzie chciala z toba isc
          do seksuologa (nie to ze to jej wina, ale WASZ wspolny problem) to
          zmusza cie tym do szukania wrazen poza malzenstwem i czy jest ok z
          tym.

          PS: jakie bylo wasze pozycie wczesniej? zawsze tak nudnawo?
          • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 17:01
            No ale wtedy musiałby coś zrobić. ON. A przecież MU się należy:-)
            • zawle Re: banalne do bólu 17.03.10, 17:42
              Ja mam, szczerze mówiąc nieco inne spojrzenie na seks. Albo się chce
              z tym kimś, albo nie. Jak się chce, moż być niewygodnie, po stresie,
              przy zmęczeniu, w złym dniu. Jak się nie chce, to można oczywiście
              próbować podnieść nieco temperaturę...niestety tylko trochę i na
              krótko. Daje to złudne poczucie sprawczości, jest się do czego
              odwoływać i co wspominać w dniach gorszych...ale to nadal "byleco".
              Pokochać swoje życie, albo je zmienić.
              • zawle Re: banalne do bólu 17.03.10, 17:45
                zaklętawmur:
                A te "normalne" płaczą w poduszkę, bo jednak do żony wrócił "dla
                dobra dziecka":-)

                Dobre! Czysta prawda.
            • hanulek_czarnulek Re: banalne do bólu 17.03.10, 17:48
              hmmm należy się, nie należy...A dlaczego piszecie, że nie kręci swojej żony?
              Skąd to wiecie. Moze potrzebuje porady psychologa/seksuologa, moze problem leży
              gdzieś głębiej. No i dlaczego zdarza się, że niezłe ciacha cierpią posuchę we
              własnej sypialni? Bo nie wyrzucił skarpetek do kosza? Bo nie kupił kwiatków na
              walentynki? Kobiety są czasami zbyt roszczeniowe. Oczekują od mężczyzn
              poświęceń, wyznań miłości, jej dowodów, heroicznych czynów, w zamian co
              oferując? A no seks właśnie. Jak się facet nastara, to stara da..
              • zakletawmarmur Re: banalne do bólu 17.03.10, 18:31

                A kto biedaka zmuszał do wiązania się z taką kobietą, która ma takie
                oczekiwania? A może jednak te wasze okropne żony takie złe nie są?
                Może z jakiś powodów chcieliście z nimi być, tylko teraz już się do
                ich plusów przyzwyczailiście i nie zwracacie na nie uwagi?

                Przed ślubem kwiatków na walentynki nie dawaliście? Skarpetki
                rzucaliście gdzie popadło? Nie, pewnie bardziej wam zależało. Po
                ślubie baba zaklepana więc już nie ma sensu się starać? Dlaczego ta
                zasada nie miałaby działać też w drugą stronę? Dlaczego ONA po
                ślubie ma się starać?
                • deodyma Re: banalne do bólu 17.03.10, 22:23

                  > Przed ślubem kwiatków na walentynki nie dawaliście? Skarpetki
                  > rzucaliście gdzie popadło? Nie, pewnie bardziej wam zależało. Po
                  > ślubie baba zaklepana więc już nie ma sensu się starać? Dlaczego
                  ta
                  > zasada nie miałaby działać też w drugą stronę? Dlaczego ONA po
                  > ślubie ma się starać?




                  na ogol przed slubem sporo par mieszka oddzielnie, wiec nie ma
                  rzucania skarpet, gdzie popadnie a z kwiatkami bywa roznie.
                  nikt nie zmienia sie z dnia na dzien, tylko z czasem wszystkie cechy
                  wylaza z ludzi i tyle.
                  znam tez pary, gdzie po slubie przestaja sie starac oboje, jak tez
                  znam pary, ktore nie staraly sie dla drugiej strony przed slubem.
              • zonazdradzona Re: banalne do bólu 22.03.10, 10:53
                bo znaczna część kobiet tak ma, że jak facet je "dostrzega" w ciągu
                dnia, okazuje czułość i zainteresowanie to pojawia się ochota na seks
                i nie działa to na zasadzie "coś za coś", że on ma zapracować, tylko
                jak reakcja łańcuchowa
        • redstiletto Re: banalne do bólu 17.03.10, 18:08
          Kiedyś też byłam jedną z kobiet które myślały o sobie że "mają problem"...
          Prawda okazała się dużo mniej skomplikowana...
          • volfi Re: banalne do bólu 18.03.10, 21:39
            skarpetka_szara napisała:
            "a dlaczego nie pojdziesz do seksuologa z nia?
            Dlaczego z nia nie porozmawiasz dlaczego nie chce z toba seksu, czy
            cos powinienes zrobic inaczej itd... rowniez powiedz jej ze nie
            widzisz bez-seksu zycia (...)"

            No właśnie, autor wątku nie wspomniał czy taka rozmowa miała miejsce.

            Pogodnywilku, żona nie spełnia Twoich potrzeb? A czy Ty spełniasz jej potrzeby?

            Miałam taki problem z facetem, że oboje mieliśmy popęd na podobnym (wysokim) poziomie, ale on przez niezaspokajanie moich psychicznych potrzeb zniechęcał mnie do zbliżeń. No i co? Mój men miał pójść do baby co chce obojętnie jak, byle się zaspokoić. A ja miałam sobie znaleźć ciekawego amanta, który będzie przynosić mi czekoladki i rozmawiać ze mną o nowych zjawiskach w sztuce performance?

            Tak też można, on przed zaśnięciem marzy o "spuszczeniu z kija", a ona o księciu na białym/różowym koniu :) Tylko po co...?
            • askazbielan Re: banalne do bólu 22.03.10, 07:57
              Drogi założycielu wątku.
              Pytanie nr 1. Ile miesięcy temu urodziło się wam dziecko?
              Pytanie nr 2. Ile macie dzieci?
              Pytanie nr 3. Czy Ona chciała mieć dziecko? Czy to była wpadka?
              Pytanie nr 4. Czy Ona kiedykolwiek miała orgazm z Tobą? Czy zawsze
              kończysz, odwracasz się dupskiem do ściany i po wszystkim?
              Pytanie nr 5. Czy kochasz się z nią tak jak ona chce i lubi, czy też
              przyznasz, że nigdy jej o to nie pytałeś?
              Pytanie nr 6. Zabezpieczasz się Ty, czy ona?

              Dlaczego takie pytania?
              Bo u znajomego, który miał podobny dylemat i podejście do życia,
              problemy minęły kiedy zaczął się kochać ze swoją żoną w
              prezerwatywie.Ona się najzwyczajniej w świecie...bała ciąży. A
              tabletek nie mogła, spiralki też nie.

              • pogodnywilk Re: banalne do bólu 23.03.10, 14:12
                odpowiadam po kolei
                - 2 lata
                - drugie w drodze
                -tak chciała , nie wpadka
                - i tak i nie, wg kolejności
                - nie pytałem, improwizacja zawsze mi się sprawdzała
                - jak nie planowaliśmy dziecka, używałem prezerwatyw

                dodam że zawsze było mi mało
                • aneta-skarpeta Re: banalne do bólu 23.03.10, 14:29
                  > - nie pytałem, improwizacja zawsze mi się sprawdzała

                  to skoro nie pytałeś to może nie jestes tak dobry jak uważasz?

                  nie mówie tego złośliwie

                  > - drugie w drodze


                  masakra, zdradzasz zone w ciązy?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka