gulfcraft
19.03.10, 00:31
Witam wszystkich, pisze ten post z desperacji. Jesteśmy ze sobą 5 lat a od
roku mamy cudowne dziecko, które nie sprawia żadnych problemów. Problemem w
naszym związku jest niemal całkowity brak seksu wynikający z ... no właśnie...
Odkąd urodziło się nasze dziecko (w zasadzie nawet od około 2 lat coś się
psuło) nasz seks legł w gruzach. Przez pierwsze kilka miesięcy nie uznawałem
tego za problem gdyż bylem przy porodzie , wiem czym on jest dla kobiety i
potrzebuje ona czas na regenerację oraz dojście do siebie psychicznie w czym
bardzo swojej narzeczonej pomagam. Prawię jej komplementy (by nie miała
poczucia, iż po porodzie jest gorsza itp), przytulam, daje kwiaty, robię
romantyczny nastrój, kąpiel ze świecami itp ale to kompletnie nic nie daje.
Zaznaczam, iż od samego początku to ja wstaję do dziecka w nocy, przewijam,
chodzę z nim na spacery i odciążam partnerkę jak się tylko da w pracach
domowych i we wszystkim w czym tylko mogę jak nie jestem w pracy. Pomimo tego
na każdą propozycję seksu słyszę- "nie". Rozmawialiśmy o tym ale ona uważa, ze
problemu nie ma, do lekarza z tym nie pójdziemy bo ona uważa, że nie ma
problemu a mnie powiedziała już, ze ona się bez seksu obejdzie i go nie
potrzebuje a ze ja potrzebuje, to moja sprawa. Dziecko nas nie przytłacza
pracą i jest kompletnie bezobsługowe (ogólnie zero problemów). Zaznaczam, iż
sam ciężko pracuję by utrzymać narzeczoną i dziecko ale moja praca jest
kompletnie niedoceniana (zarówno zarobkowa jak i ta w domu). Słyszę jedynie,
ze to jest "mój psi obowiązek". Jedynymi autorytetami mojej partnerki jest jej
rodzina oraz znajomi, którzy jakby mogli weszli by nam na głowę a w związku z
tym, ze ja się temu przeciwstawiam i nie dam się podporządkować jestem
"najgorszy" i na tym tle było już wiele awantur. Wielokrotnie kupowałem
kwiaty, bieliznę i ... "daj mi spokój, nie chcę, nie teraz, jestem zmęczona".
Osobiście mam tego dość i rozważam rozstanie bo brak szacunku (choć twierdzi
że kocha) i zero seksu to dla mnie porażka. Mam 32 lata, dbam o higienę
(fizyczną i umysłową) o swój wygląd też, znajomi dziwią mi się, że jeszcze nie
zdradziłem ale trwam w wierności bo jeszcze kocham (choć po wielu
upokorzeniach chyba przestaję). Proszę o jakąś rade co z tym robić bo dla
dobra dziecka nie ma chyba sensu ciągnąć czegoś kompletnie bez przyszłości :/