sisi_kecz
08.04.10, 08:38
Krótki opis:
powrót mena o 22 z delegacji. Rozmowa z godzinkę. On zostaje na
drinku, ja dostaje buzi na dobranoc. Mam nerwa przed zasnięciem, bo
mi tam w pracy ktoś fika, wiec zasypiam z godzinę. Budzi mnie men,
bo "jestes seksi i mam straszna ochote na Ciebie".
Mruczę " ale jutro Ty robisz mleko dla juniora o 6 rano"...
Rano. Wrzask głodnika o szóstej. Mój łokieć w mena. Men wielkie
zdziwo i pretensja.
Zabrał młodego ale nie mam co liczyć na śniadanie ;)
Krótki wniosek:
nie budź żony, jak nie chcesz być budzony;)
takie proste, takie sprawiedliwe i takie partnerskie, więc dlaczego
foch?
duze pozdro!!!