sisi_kecz
23.04.10, 11:30
Wierność zamiast wyzwolenia seksualnego sprawia, że cieszymy się z
seksu bardziej niż kiedykolwiek. Ci, którzy skaczą z kwiatka na
kwiatek, nie mają pojęcia o prawdziwej rozkoszy i zaufaniu.
Z monogamią jest tak, że, kiedy już jej zakosztujemy, zaczyna nam
się podobać! Z badań wynika, że ponad dwie trzecie Polaków,
pozostających w stałych związkach, nie myśli o zmianie partnera i
chciałoby utrzymać związek do końca życia. Deklarują też stały
poziom satysfakcji seksualnej w małżeństwie przez wiele lat, także w
wieku emerytalnym! Podobnie w Ameryce: prawie 70 proc. pozostających
w stałych związkach jest zadowolonych z seksu. I okazuje się, że
małżonkowie odczuwają większą satysfakcję seksualną niż wolni.
Z psychologicznego punktu widzenia jesteśmy stworzeni do budowania
więzi emocjonalnych z innymi ludźmi. Zaś socjologowie uważają, że to
właśnie monogamia jest prawdziwym afrodyzjakiem - daje nam to, czego
tak naprawdę w seksie szukamy. Dla większości z nas ważniejsze od
dreszczyku emocji jest bezpieczeństwo, stałość i przywiązanie. Seks,
zarezerwowany wyłącznie dla jednej osoby, staje się źródłem nie
tylko fizycznych doznań. Prawdziwa bliskość sprawia, że satysfakcja
z seksu nabiera także charakteru duchowego. Są jeszcze inne luksusy:
dzięki małżeńskiej wierności nie musimy się obawiać chorób
przenoszonych drogą płciową. Nie musimy się też bać ciąży. Nawet
jeśli do niej dojdzie, dziecko będzie owocem miłości, a nie wpadki.
Dopiero w bezpiecznej atmosferze sypialni możemy się naprawdę
odprężyć. Lęk i wieczne obawy odzierają seks z przyjemności. Podczas
przelotnego spotkania, opierającego się na seksie, skupiamy się na
unikaniu potencjalnego niebezpieczeństwa, zamiast skoncentrować się
na przeżywaniu rozkoszy. W dodatku, nasza tzw. potrzeba seksualna
składa się z dwóch części: popędowej i emocjonalnej, czyli z
czystego pożądania oraz pragnienia miłości. Seks bez miłości to
połowa sukcesu!
Seksualne przygody są przereklamowane! Bo seks powinien być wyrazem
bliskości i miłości. Prawie wszystkie 30-latki przyznają, że
zadowolenie z seksu zaczęły odczuwać dopiero u boku stałych
partnerów. Wynika to z tego, że w stałym związku, w którym partnerzy
są zdrowi i wzajemnie sobie wierni, mogą w łóżku zrobić dosłownie
wszystko. Stały związek po prostu gwarantuje maksimum łóżkowych
przyjemności, a minimum rozczarowań. Bliskość i intymność, budowane
w każdej minucie, kumulują się każdego dnia w momencie namiętności.
Prowadzi to do erotycznych eksplozji.
Z punktu widzenia mężczyzn sytuacja wygląda podobnie. Dlaczego?
Udowadnianie swojej męskości co rusz przed nową partnerką i lęk
przed kompromitacją (obawia się jej aż 20 proc. Polaków) obdzierają
miłosne figle z przyjemności. Jak wynika z badań przeprowadzonych w
29 krajach - najbardziej zadowoleni z życia seksualnego są
ustatkowani, żonaci 40- i 50-letni panowie, choć częściej niż ich
młodsi koledzy skarżą się na kłopoty z erekcją. To samo badanie
wykazało, że prawie 90 proc. osób po rozwodzie (obu płci), zamiast
korzystać z wolności i poszukiwać erotycznych doznań, wchodzi
ponownie w związki małżeńskie.
Co w takim razie pcha nas ku seksualnym przygodom? Psychologowie
twierdzą, że jest to niezbyt trafiony sposób na poszukiwanie
bliskości lub zagłuszanie nękających nas kłopotów.
Dodatkowe plusy wynikające z wierności:
- Orgazm masz jak w banku, bo tylko ten jedyny wie, jak cię do niego
doprowadzić.
- Nie odczuwasz presji uprawiania seksu. Kochasz się, kiedy masz
ochotę, a jeśli nie masz? Idziesz spać!
- Tylko bliskość może sprawić, że złączycie się w jedność w
erotycznym uniesieniu.
- Nie musisz udawać szczuplejszej i piękniejszej, niż jesteś w
rzeczywistości, przecież on cię już nieraz widział!;)
źródło: www.papilot.pl, artykuł z działu: Związki i seks.