Dodaj do ulubionych

Monogamia jest na topie!

23.04.10, 11:30

Wierność zamiast wyzwolenia seksualnego sprawia, że cieszymy się z
seksu bardziej niż kiedykolwiek. Ci, którzy skaczą z kwiatka na
kwiatek, nie mają pojęcia o prawdziwej rozkoszy i zaufaniu.

Z monogamią jest tak, że, kiedy już jej zakosztujemy, zaczyna nam
się podobać! Z badań wynika, że ponad dwie trzecie Polaków,
pozostających w stałych związkach, nie myśli o zmianie partnera i
chciałoby utrzymać związek do końca życia. Deklarują też stały
poziom satysfakcji seksualnej w małżeństwie przez wiele lat, także w
wieku emerytalnym! Podobnie w Ameryce: prawie 70 proc. pozostających
w stałych związkach jest zadowolonych z seksu. I okazuje się, że
małżonkowie odczuwają większą satysfakcję seksualną niż wolni.

Z psychologicznego punktu widzenia jesteśmy stworzeni do budowania
więzi emocjonalnych z innymi ludźmi. Zaś socjologowie uważają, że to
właśnie monogamia jest prawdziwym afrodyzjakiem - daje nam to, czego
tak naprawdę w seksie szukamy. Dla większości z nas ważniejsze od
dreszczyku emocji jest bezpieczeństwo, stałość i przywiązanie. Seks,
zarezerwowany wyłącznie dla jednej osoby, staje się źródłem nie
tylko fizycznych doznań. Prawdziwa bliskość sprawia, że satysfakcja
z seksu nabiera także charakteru duchowego. Są jeszcze inne luksusy:
dzięki małżeńskiej wierności nie musimy się obawiać chorób
przenoszonych drogą płciową. Nie musimy się też bać ciąży. Nawet
jeśli do niej dojdzie, dziecko będzie owocem miłości, a nie wpadki.
Dopiero w bezpiecznej atmosferze sypialni możemy się naprawdę
odprężyć. Lęk i wieczne obawy odzierają seks z przyjemności. Podczas
przelotnego spotkania, opierającego się na seksie, skupiamy się na
unikaniu potencjalnego niebezpieczeństwa, zamiast skoncentrować się
na przeżywaniu rozkoszy. W dodatku, nasza tzw. potrzeba seksualna
składa się z dwóch części: popędowej i emocjonalnej, czyli z
czystego pożądania oraz pragnienia miłości. Seks bez miłości to
połowa sukcesu!
Seksualne przygody są przereklamowane! Bo seks powinien być wyrazem
bliskości i miłości. Prawie wszystkie 30-latki przyznają, że
zadowolenie z seksu zaczęły odczuwać dopiero u boku stałych
partnerów. Wynika to z tego, że w stałym związku, w którym partnerzy
są zdrowi i wzajemnie sobie wierni, mogą w łóżku zrobić dosłownie
wszystko. Stały związek po prostu gwarantuje maksimum łóżkowych
przyjemności, a minimum rozczarowań. Bliskość i intymność, budowane
w każdej minucie, kumulują się każdego dnia w momencie namiętności.
Prowadzi to do erotycznych eksplozji.

Z punktu widzenia mężczyzn sytuacja wygląda podobnie. Dlaczego?
Udowadnianie swojej męskości co rusz przed nową partnerką i lęk
przed kompromitacją (obawia się jej aż 20 proc. Polaków) obdzierają
miłosne figle z przyjemności. Jak wynika z badań przeprowadzonych w
29 krajach - najbardziej zadowoleni z życia seksualnego są
ustatkowani, żonaci 40- i 50-letni panowie, choć częściej niż ich
młodsi koledzy skarżą się na kłopoty z erekcją. To samo badanie
wykazało, że prawie 90 proc. osób po rozwodzie (obu płci), zamiast
korzystać z wolności i poszukiwać erotycznych doznań, wchodzi
ponownie w związki małżeńskie.
Co w takim razie pcha nas ku seksualnym przygodom? Psychologowie
twierdzą, że jest to niezbyt trafiony sposób na poszukiwanie
bliskości lub zagłuszanie nękających nas kłopotów.

Dodatkowe plusy wynikające z wierności:
- Orgazm masz jak w banku, bo tylko ten jedyny wie, jak cię do niego
doprowadzić.
- Nie odczuwasz presji uprawiania seksu. Kochasz się, kiedy masz
ochotę, a jeśli nie masz? Idziesz spać!
- Tylko bliskość może sprawić, że złączycie się w jedność w
erotycznym uniesieniu.
- Nie musisz udawać szczuplejszej i piękniejszej, niż jesteś w
rzeczywistości, przecież on cię już nieraz widział!;)

źródło: www.papilot.pl, artykuł z działu: Związki i seks.
Obserwuj wątek
    • eudajmonika Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 14:49
      Naciągane.
      Weźmy to: "Prawie wszystkie 30-latki przyznają, że zadowolenie z seksu zaczęły odczuwać dopiero u boku stałych partnerów. [...] Stały związek po prostu gwarantuje maksimum łóżkowych przyjemności, a minimum rozczarowań."
      Równie dobrze można powiedzieć, że wzmiankowane trzydziestolatki założyły związek z tym partnerem (po próbach), który im w łóżku odpowiadał, czyli, że autor publikacji myli skutek z przyczyną.

      Poza tym trzydziestolatki mówią tak, bo jeszcze nie wiedzą, że po 15 latach stałości stały związek przestaje być gwarantem czegokolwiek jeśli chodzi o życie intymne. Zaczyna być za to być nie lada wyzwaniem.

      Jak dla mnie to monogamia ma jedną zaletę - zamiast co tydzień przesiadywać w knajpie celem zaspokojenia żądz, mam więcej czasu na hobby ;-).
      • zaklopotany_maz Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 16:50
        A ja się zgadzam. Z żadną kobietą nie było mi tak jak jest z moją
        żoną (i od razu mówię, że nie dlatego się z nią ożeniłem). Po prostu
        bliskość emocjonalna sprawia, że jesteśmy sobie bliźsi również w
        łóżku - lepiej się rozumiemy, jesteśmy bardziej otwarci i
        bezpośredni a uczucia duchowe potęgują te cielesne.

        Nie ma lepszej kochanki niż żona! :)
        • all_my_senses Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 18:37
          > Nie ma lepszej kochanki niż żona! :)


          czyja?
          • zaklopotany_maz Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 19:11
            Każdego własna. W każdym razie, na pewno dla mnie moja.

            all_my_senses napisała:

            > > Nie ma lepszej kochanki niż żona! :)
            >
            >
            > czyja?
            • songo3000 Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 19:55
              Spoko, sprawdzimy jak to jest z tą Twoją żoną ;P
            • all_my_senses Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 23:20
              zaklopotany_maz napisał:

              > Każdego własna. W każdym razie, na pewno dla mnie moja.
              >
              > all_my_senses napisała:
              >
              > > > Nie ma lepszej kochanki niż żona! :)
              > >
              > >
              > > czyja?


              czyżby na pewno własna?
              to czemu tylu facetów realizuje się z cudzymi babami?
              i skąd się wzieło powiedzonko:"...ech,żebyś ty jeszcze cudza była"?
              • sisi_kecz Re: Monogamia czy monotonia? 24.04.10, 12:02
                Ale o czym mówimy?:

                A/- monogamia- jeden partner seksualny- nie ma związku, nie ma
                formalności.
                B/- monogamia- jeden związek z jedną osobą- związek jest ale
                nieformalny.
                C/- monogamia- jeden związek z jedną osobą- związek formalny.

                Cienkie bolki, które psy wieszaja na monogamii, zwykle sa w układzie
                C/ i skaczą umoczyć w sytuację A/ lub B/.

                Nie mam nic, do kogoś kto żyje w trójkącie, czworokącie itd. gdzie
                wszyscy o sobie wiedza i akceptuja sytuację- każdy ma prawo
                realizować sie jak mupasuje jesli nie krzywdzi innych. A Ci ktorzy
                biora ślub i potem psioczą na warunki, powtarzalność widoku skóry
                żony, zupy pomidorowe zamiast żurku i cichaczem robią sobie dobrze-
                zwykłe zera.

                małpiszony podwójnie uwieszone ;)

                duze pozdro!!!
                • songo3000 Re: Monogamia czy monotonia? 24.04.10, 17:54
                  > zwykłe zera.
                  >
                  > małpiszony podwójnie uwieszone ;)
                  Ojojoj, czyżby Cię Sisi strach obleciał, że mężulo cichcem do kategorii 'c' ucieka? Taki jazgot i besztanie... na zimno to raczej się nie przytrafiają :)))
                  • sisi_kecz Re: Monogamia czy monotonia? 24.04.10, 20:29
                    sam sie zapytaj mojego mena, jeśliś ciekawy, no i jeśli masz
                    odpowiednie gabaryty, aby przyjąć odpowiedź, ehehehe.
                    Odważne i zaczepne te człowieki w sieci ;)

                    W temacie:
                    ino stwierdzam fakty,
                    dookoła tyle brudnych i niemęskich zachowań, które w dodatku
                    podciągane są pod zachowania "sprytne, dobrze kombinujące, po prostu
                    niedające sie wrobić w monogamię"- to je nazywam po imieniu.
                    IMO- of course ;)
                    • songo3000 Re: Monogamia czy monotonia? 25.04.10, 01:53
                      Straszenie starszym bratem raczej nie jest przejawem pewności siebie, koleżanko :P

                      > odpowiednie gabaryty, aby przyjąć odpowiedź, ehehehe.
                      Ale odpowiem Ci po męsku - mam.
                      • sisi_kecz Re: Monogamia czy monotonia? 25.04.10, 12:18
                        Doszukiwanie sie w mojej zdecydowanej opinii, na prosty do moralnego
                        roztrzygniecia temat, wyrazu mojego lęku czy niepewności, na
                        zasadzie:
                        "sisi pisze, ze oszukiwanie partnera/rki jest be, to pewnie sama boi
                        sie że jest oszukiwana, bo inaczej miałaby do tego stosunek obojętny"

                        jest przejawem ...

                        niech sobie czytelnik sam uzupełni,
                        bo po Tobie odpowiedzi sie nie spodziewam- i jest to niezależne od
                        gabarytów;.
                        • songo3000 Re: Monogamia czy monotonia? 25.04.10, 12:47
                          > jest przejawem ...
                          ... przenikliwości? ;D

                          Sisi żartować dobrze ale z Sisikeczup żartować to już źle :DDD
                          • sisi_kecz Re: Monogamia czy monotonia? 25.04.10, 21:51
                            staram sie żartować z rzeczy, zjawisk, zachowania, no ale święta nie
                            jestem, personalnie tez czasem dowalę- niedobra sisi.

                            żarty z moich poczynań wielokrotnie doprowadzały mnie do łez... łez
                            ze śmiechu, wiec nie tu pies pogrzebany.
                            niedobre i poniżej akceptowalnego dla mnie poziomu, jest wyśmiewanie
                            sie z mojej rodziny- tutaj mam alergie, bo nie będzie jakis jeden z
                            drugą, wycierał sobie ust czy palcy ich osobami.

                            Rzekłam.

                            W temacie: Nieakceptowanie zdrady w monogamicznym związku-to nie sa
                            takie same mechanizmy, co w homofobii, że często homofob jest
                            ukrytym gejem. Jeśli potepiam "cudzołożenie" to nie jest to pogląd
                            niepewnej swojej "jedyności" baby, na ogólnie legalne i należące do
                            praw człowieka działanie wolnego wyboru/doboru.
                            Za cudzołożenie ponosi sie konsekwencje prawne, religijne,
                            majątkowe,społeczne, itd.
                            Poza tym, wg tej logiki, potępiając zdradę w monozwiązku
                            przenikliwość nakazywałaby mnie nazwać skrytozdrajczynią raczej ;)

                            także tego... znowu cienizna.
      • sisi_kecz Re: Eudajmonika 23.04.10, 21:04
        Pewnie, ze to nie jest żadna naukowa publikacja tylko wyraz jakiegos
        (zapewne kobiecego bardziej) punktu widzenia i nie mozna wymagać
        żelaznej logiki czy niepodważalnych tez.
        Wkleiłam, bo myślę że część osób (nawet myląc przyczynę ze skutkiem)
        może mieć podobne poglądy, lub szukać jakieś podbudowy dla swojej
        postawy życiowej. Mąż_zaniepokojony, np.

        Naukowo wymierny jest z pewnością Twój argument, że monogamista
        traci mniej czasu na zorganizowanie sobie seksu ;)
        dobre:)

        Dla mnie z takich ubocznych zalet istotne jest też to, że nie
        bardzo lubię "pracować" w żeńskich zespołach ;)

        a w odwrotnej sytuacji zarządzanie męskim personelem pozbawia mnie
        poczucia kobiecości i w ogóle nie leży w moim temperamencie.
        Więc znam swój wyrok :)

        duze pozdro!!!
        • eudajmonika Pochwała monogami 26.04.10, 14:04
          Sisi, masz rację, że bycie monogamistą wymaga hartu ducha i w chwilach
          zwątpienia warto się postarać o wsparcie. I właśnie dlatego chętnie czytam
          wszelkie świadectwa długoletnich monogamistów, którzy mają coś do powiedzenia.
          Niestety przytoczona publikacja stanowi łatwy cel dla niewybrednych żartów (vide
          Song-O-Cola), bo brak w niej autentycznego przeżycia i niestety, nieco kuleje
          intelektualnie ;-(.

          Od siebie mogę napisać tyle, że bywa, że tęsknię za tymi latami, kiedy nie byłam
          w stanie myśleć o niczym innym, niż tylko o tym jak pachnie i smakuje mój facet
          ..., maniakalnie byłam w nim zakochana. Zajmowało mi to praktycznie cały czas,
          wszystkie myśli i energię życiową. A to oznacza, że nie miałam czasu nie tylko
          na hobby (;-P), ale również na jakikolwiek rozwój intelektualny, zawodowy,
          społeczny, towarzyski, a nawet - emocjonalny. Bo w tamtym czasie liczyły się dla
          mnie tylko te najbardziej pierwotne emocje, takie zachłanne pragnienie bycia
          fizycznego z ukochanym.
          Jeśli miałabym przeżywać cyklicznie takie uniesienia, to nie miałabym czasu na
          wiele więcej, nie byłabym w stanie poznać siebie, drugiego człowieka, świata.
          Miłość "postuniesieniowa" to umożliwia, bywa też dobrym motorem rozwoju, pod
          warunkiem, że przebolało się, że wiosna minęła i nastało lato w pełnym
          rozkwicie, z czasem przyjdzie kolorowa jesień i zima, a z każdej pory można
          czerpać pełnymi garściami.
          Myślę, że monogamia jest całkiem dobrym rozwiązaniem dla osób, dla których ważny
          jest rozwój.

          I na koniec, żeby nie było tak świętojebliwie, to napiszę tylko, że bywają dni,
          że żałuję gorzko, że nie nadaję się do trójkątów i czworokątów i wtedy bluzgam
          strasznie na monogamię.
          • sisi_kecz Re: Pochwała monogami 27.04.10, 20:42
            Bardzo mi sie podoba Twój wpis, aż za duzo materiału na rozmowę ;)

            Chociażby to, o świadectwach długoletnich monogamistów.
            Pary z udanym 50-letnim stażem, budzą wielki podziw i są
            odniesieniem, ile sami dokonalismy na polu związków i uczuć.
            Paradoksalnie im wiekszy fanfan tulipan i tzw. puszczalska, tym
            bardziej łzę wzruszenia upuszczą na jubileuszu swoich dziadków,
            kiedy Ci, trzesąc juz lekko kolankami tańczą przytulanego, jak w
            dniu ślubu, okrągłe kilka dekad temu.
            Piękny jest obraz ludzi, którzy przebrnęli meandry losu, momenty
            zwątpienia i cięzkie chwile i wspierają sie, w doskonały juz po
            latach, sposób.
            Akceptuja swoje wady, przymykają oko na małe grzeszki, zgadują w lot
            potrzeby i pamiętają o ulubionych drobiazgach.
            Mozna niewybrednie zartować, okazywać pogardę, wybrać inną drogę czy
            pogodzić sie, że samemu nie da sie rady takiego jubileuszu i
            zazyłości osiągnąć- ale nie można nie doceniać.

            Potem piszesz o stanie zakochania, wręcz chemicznej euforii
            trawiącej mózg, z pierwszego okresu znajomości ze swoim meżem.
            To ten najmilej wspominany etap, przez wiekszośc z nas.
            Super, że wydobyłaś i określiłaś zalety i mozliwości jakie mają
            etapy późniejsze- często mylone z przemijaniem uczucia.
            'wiosna minęła i nastało lato w pełnym
            > rozkwicie, z czasem przyjdzie kolorowa jesień i zima, a z każdej
            pory można
            > czerpać pełnymi garściami.'

            Nie uważam pochwały monogamii za świętojebliwośc, bo mnie fakt
            iż "promuje to rozwiązanie kościół" mało wzrusza i porusza.
            W moim życiowym doświadczeniu zawiera sie, stety/niestety dużo
            (chyba wszystkie oprócz wielożeństwa ;) kombinacji męsko-damskich.
            "Tymi ręcami" wypracowałam swoje stanowisko i może dlatego nie mam
            kompleksów bedac monogamistką.

            Artykuł, który wkleiłam ma swoje braki i nie jest poparty osobistym
            świadectwem, ale jesli wystarczył na kanwę Twojego bardzo ciekawego
            postu- to nic więcej od niego nie wymagam :)

            duze pozdro!!!
            • eudajmonika Re: Pochwała monogami 30.04.10, 10:43
              No, może pokażę swoją malkontencką twarz, ale naprawdę niebardzo atrakcyjne
              jawią mi się te złote gody na trzęsących się kolankach.
              Pewnie jeszcze nie ma we mnie zgody na taką niemoc i brak alternatyw. No i w
              sumie cóż to za zasługa? Obchodzący złote gody AD 2010 nie mieli w latach godów
              kryształowych zbyt wielu alternatyw - w latach siedemdziesiątych celebrowali
              swoją małą stabilizację w podstawowej komórce rodzinnej, wobec ostracyzmu, z
              jakim spotykały się rozwódki trwając na reducie instytucji małżeństwa. Nie, ja
              dla moich dziadków wielkiej atencji nie żywię, ani łez nie ronię z wzruszenia
              nad ich pożyciem.
              Prawdziwy podziw ogrania mnie za to kiedy patrzę na takich 40-parolatków z
              kilkunastoletnim stażem. Mając na uwadze siły odśrodkowe działające na takie
              związki, jawiące się możliwości i alternatywy jestem naprawdę pod wrażeniem.
              Nawet sobie zalążek takiej listy wspierających się małżeństw w szołbiznesie
              założyłam, raczej krótką, ale krzepiącą - otwierają ją Janerkowie, dalej
              Waglewscy, (to ze znanych), jest tam też kilka mniej znanych lokalnych par.
              • aandzia43 Re: Pochwała monogami 30.04.10, 16:48
                No i w
                > sumie cóż to za zasługa? Obchodzący złote gody AD 2010 nie mieli w latach godów
                > kryształowych zbyt wielu alternatyw - w latach siedemdziesiątych celebrowali
                > swoją małą stabilizację w podstawowej komórce rodzinnej, wobec ostracyzmu, z
                > jakim spotykały się rozwódki trwając na reducie instytucji małżeństwa. Nie, ja
                > dla moich dziadków wielkiej atencji nie żywię, ani łez nie ronię z wzruszenia
                > nad ich pożyciem.

                Hihi, mam tak samo. Żadna zasługa trwać w małżeństwie dziesiątki lat, jeśli
                alternatywy brak. Mieć pokusy, nie dać im się i jeszcze na koniec nie żałować -
                to jest osiąg.
                • sisi_kecz Re: Pochwała monogami 30.04.10, 19:40
                  Dziwne.
                  Co daje Wam obu- eudajmoniko i andziuu, poczucie by sądzić, że
                  ludzie do lat np. 80-tych nie mieli pokus by prysnąć z małżeństwa?
                  Kosmiczne nadużycie jakiegoś powierzchniowego myślenia o pokoleniu
                  dzisiejszych dziadków, ze to nudne ramole przez całe życie były i
                  spełniali sie w przekraczaniu norm w robocie i malowaniu sztandarów
                  na zbliżający sie pochód pierwszomajowy ?

                  Odpowiedzcie, bo sie będę dziwić bez końca...

                  duze pozdro!!!
    • songo3000 Ale pierdoły :) 23.04.10, 20:02
      Coca-cola to najlepszy napój na świecie. Regularne jej picie zapobiega różniastym kłopotom żołądkowym, zatruciom itp. Ankietowani nastolatkowie twierdzą, że nie mają potrzeby zmiany napoju na inny. Im więcej go piją tym bardziej im smakuje. Zalecamy regularne picie coca-coli. Badania wykazały, że osoby które pijają różne napije (w tym gazowane i niegazowane) same nie wiedzą czego chcą a przez to odczuwają mniejszą satysfakcję z tego picia. Ponadto po kilkunastu latach uskarżają się na różnorakie problemy natury gastrycznej.

      Obok coca-coli jedynym napojem, którego właściwości są mocno zbliżone jest wódka.
    • arronia Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 21:26
      Z badań wynika, że ponad dwie trzecie Polaków,
      > pozostających w stałych związkach, nie myśli o zmianie partnera i
      > chciałoby utrzymać związek do końca życia. Deklarują też stały
      > poziom satysfakcji seksualnej w małżeństwie przez wiele lat, także
      w
      > wieku emerytalnym!

      A jak to się ma do ilości deklarowanych zdrad?

      > - Orgazm masz jak w banku, bo tylko ten jedyny wie, jak cię do
      niego
      > doprowadzić.

      Gorzej, jak "ten jedyny" nie umie cię doprowadzić.
      Pułapka.

      > - Nie odczuwasz presji uprawiania seksu. Kochasz się, kiedy masz
      > ochotę, a jeśli nie masz? Idziesz spać!

      Gorzej, jak się ochoty rozmijają. Ilościowo, jakościowo. Zwłaszcza na
      dłuższą metę.

      > - Nie musisz udawać szczuplejszej i piękniejszej, niż jesteś w
      > rzeczywistości, przecież on cię już nieraz widział!;)

      I się napatrzył.
      I mu się opatrzyłaś.
      I marzy o szczuplejszych, piękniejszych i nowszych.

      (Powyższe napisałam ja, fanka monogamii. Niech będzie, że seryjnej.)
    • aandzia43 Re: Monogamia jest na topie! 23.04.10, 22:48
      Monogamia jest OK. Ma swoje pułapki i nie zawsze się sprawdza, ale
      to tak, jak z demokracją: doskonała nie jest, ale i tak nic lepszego
      nie wynaleziono.
    • sajminia Re: Monogamia jest na topie! 24.04.10, 01:12
      Monogamia to wywieszona biała flaga.
      To marzenia i rządzę przysypane piaskiem.
      Kto mi powie że tysięczny sex tą samą kobietą jest lepszy niż
      pierwszy sex z kobietą nową, świeżą, której każdy centymetr ciała
      jest zagadką, jest tajemnicą do odkrycia…

      To tak jakby jeździć co roku na wakacje w to samo miejsce, pewne,
      sprawdzone,
      bezpieczne. Owszem fajnie, ale czy nie potęguje to uczucia
      całkowitego wykastrowania,
      poza innymi aktywnościami, również w dziedzinie sexu…

      To mnie przemawiają inne wyniki badań, które mówią że faceci nie
      wchodzą
      w związki pozamałżeńskie głownie z tego powody, że trudno im znaleźć
      chętną,
      ot i cała tajemnica wierności małżeńskiej…
      • kag73 Re: Monogamia jest na topie! 25.04.10, 04:49
        "To mnie przemawiają inne wyniki badań, które mówią że faceci nie
        > wchodzą
        > w związki pozamałżeńskie głownie z tego powody, że trudno im
        znaleźć
        > chętną,
        > ot i cała tajemnica wierności małżeńskiej… "

        Nie zgadzam sie z tym. Mysle, ze to kwestia bardziej zlozona i jak
        najbardziej indywidualna. Zalezy od bardzo wielu czynnikow, miedzy
        innymi od temperamentu, potrzeb, doswiadczen w przeszlosci,
        zadowolenia w zwiazku, moralnosci, lojalnosci, lenistwa,
        wygodnictwa, wyobrazen, nastawienia i wielu wielu innych. I to nie
        tylko w przypadku mezczyzn, ale rowniez w przypadku kobiet.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka