Dodaj do ulubionych

Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co robić :(

29.05.10, 23:46
Witajcie w sumie nie wiem od czego zacząć bo dużo tego.Jestem w związku małżeńskim kilka lat.Mamy dwoje dzieci,półtoraroczną dziewczynkę i miesięcznego chłopczyka.Związek trwa od ok 5 lat a po ślubie jesteśmy już 3 lata.Tylko w pierwszym roku naszego związku było super jeśli chodzi o sex,żona naprawde była wspaniała.Od nie wiem, 3 lat to się zmieniło i mimo że mamy 2 dzieci to życia seksualnego nie ma :(
Ja mam bardzo duży temperament jeśli chodzi o sex,żona nie :(
Średnio nawet nie wiem ile razy w kwartale się kochamy,tak tak,liczyć muszę już kwartalnie.Może raz,może dwa,może wcale.Straciłem rachubę.Początkowo myślałem,że może coś ze mną nie tak,pytałem żony,rozmawialiśmy często,okazało się,że z mojej strony wszystko OK.Teraz po urodzeniu drugiego dziecka wiem,że kobieta może stracić libido itp.Rozumiem to i nie nalegam.Ale np. w okresie ciąży nie kochaliśmy się w ogóle,przed ciążą tylko wtedy gdy planowaliśmy 2gie dziecko(zdarzało się,że nawet dwa razy w tygodniu,to było dla mnie coś wspaniałego)teraz znowu cisza.Kiedyś rozmawiałem poważnie z żoną(przypomne związek małżeński trwa ponad 3 lata)prosiłem,mówiłem,że to ważne,że mam bardzo stresującą pracę i sex naprawdę potrafi mnie rozluźnić,żona mówiła OK był sex i później znowu miesiące ciszy.Próbowałem nawet delikatnie dać do zrozumienia,że taka sytuacja może mnie doprowadzić do tego,że ją zdradzę(pewnie bym tego nie zrobił ale już chwytałem się brzytwy by jakoś to jej wytłumaczyć,że to dla mnie ważne).Często bywało i jest tak,że jak dochodzi już z mojej inicjatywy do pieszczot,żona szczytuje,odwraca się i idzie spać a ja??Ja nie istnieje.Próbowałem już różnych sztuczek,kupowałem żele,okcesoria,było ok jak ja ją zadowalałem a ja już zadowalany nie byłem :(
Od jakiegoś czasu zacząłem oglądać filmy xxx i się masturbować(mimo,że cały czas mam ochote na żonę ale nic się nie dzieje więc zaspokajać w jakiś sposób się muszę)
Wiem na 100% że żona nikogo nie ma,nie ma zdrady w naszym związku.Tylko co teraz robić?mam już do tego się przyzwyczaić?Do filmów porno?Boję się,że może przyjść czas że żonę zdradzę tylko po to by zaspokoić swoje potrzeby a bardzo bym tego nie chciał.Rozmowy nie pomagają,prośby nie pomagają,straszenie nie pomaga... Co więc jeszcze mam robić?Mam 32 lata i stresującą bardzo pracę,chcę w jakiś sposób też odreagować.Poza tym ,że żona taka jest "oschła" jeśli chodzi o sex jest wspaniałą kobietą ale ja bardzo się męcze,nie macie pojęcia jak bardzo ;(
Może jakieś sugestie,porady co jeszcze mogę zrobić?Bedę naprawdę wdzięczny.
Przepraszam,jeśli ta wypowiedz nie ma ładu ani składu,wiem,że jest chaotyczna ale piszę w pośpiechu wykorzystując to że żona śpi.Gdyby się dowiedziała,że napisałem ten wątek,pewnie by mnie zabiła :(
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 07:28
      a może właśnie powinna te wątek przeczytać?
      • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 08:34
        Byłoby po mnie :(
        Dodam jeszcze,że w sumie do samego seksu doszło hmm,nawet nie wiem,może rok temu? więcej,jeśli już coś uda mnie się wybłagać to "laseczka" z finałem tylko i wyłącznie w ręczniku papierowym,zawsze tak jest od lat bo żona na widok spermy prawie mdleje :(
        Przed wczoraj zrobiłem taki test.Kupiłem żel durex play.Powiedziałem o tym żonie,popatrzyła krzywo i tak żel tydzień sobie stał.Mówię,ok to ja zacznę.Rano zacząłem "zabawe",pieszczoty żony,żel do ręki itp itd.Żona zadowolona odleciała po paru minutach(zabawy ręczne) po odlocie odwróciła się i KONIEC a ja?A mnie nie było :/Spytałem a co ze mną?Odpowiedz,kochanie później,później,może laseczke Ci zrobie.O 22 (nigdy nie było u nas spontanu,wszystko zaplanowane,zawsze pytanie czy teraz masz ochotę itp)żona spytała chcesz wkońcu tą laseczke?Wiecie co?Odpowiedziałem NIE.Jakoś,nie wiem,nie wytrzymałem itp.Żona grzecznie poszła spać.Jestem ostatnio przez to bardziej nerwowy,przypuszczam że inaczej pewnie traktuje żonę,kłótni nie ma itp. ale ja widzę,że mam w środku taki żal,pretensje,że ja ją zaspoajam,wymyślam różne rzeczy fajne a nic z tego nie mam,oprócz może laseczki raz na kilka miesięcy z finałem w ręczniczku ;(
        Wiem jedno,gdyby to przeczytała byłoby po mnie.W sumie piszę ten wątek by się wyżalić bo nie mam w sumie z kim pogadać o tym.Przyjaciółka jedna wie o tym i poprostu twierdzi że mam przejeb.... i tyle a to mało pocieszające jest stwierdzenie. ;(
        Już sam nie wiem.Co chwilę mówię jej,jesteś seksowna,pociągająca,podniecasz mnie NIE DZIAŁA.Nie mówiąc tego też nic nie wskóram.Ostatnio wpadłem na pomysł by może nieraz nago po domu pochodzić,spać nago NIE DZIAŁA.Przecież ja mam potrzeby,pragnienia,fantazje ;( Dłużej tak nie wytrzymam.Raz już powiedziałem,że jak tak dalej pójdzie to chyba ją zdradzę,to otrzymałem odpowiedź,że chłopy to samce i tylko jedno im w głowie ;( Więc dałem sobie spokój z rozmowami bo ileż można,kilka lat rozmów,to już wg mnie wystarczająco długo.Echh... Mam MEGA doła :(
        P.S Ostatnio zapoponowałem,że może nagram nas podczas... tak chciałem sprawdzić,czy może ją to rozgrzeje,zaciekawi,usłyszałem,że jestem chory ;(
        • deodyma Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 08:52
          nie chce Cie dolowac, ale mam wrazenie, ze zona chciala seksu tylko
          wtedy, gdy trzeba bylo ZROBIC dzieci a teraz dzieci sa, wiec seks
          jej nie potrzebny.
          • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 09:51
            Biorę też to pod uwagę ale... przecież chyba musi być z tego jakieś wyjście?Przecież dalej tak nie można,no nie można tak :(
            • evenjo Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 10:15
              Owszem, można. Mój dawny kochanek, po zrobieniu swojej żonie dzieci, gdy nadal chciał seksu, usłyszał, że "ma sobie czegoś poszukać na mieście". No, to poszukał.
            • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 10:23
              nie ma chyba prostego rozwiązania
              pierwsza sprawa to fakt, że Twoja żona uważa, że wszystko jest ok.
              chociaż w waszym łóżku wieje chłodem, ona nie ma obowiązku dostosowywać się do
              statystycznej średniej z innych związków i jak widać nie ma też zamiaru.

              wobec tego moje zdanie jest takie, jeżeli zależy Ci aby jakoś jeszcze spróbować
              ustawić ten właśnie związek (domyślam, się, że zależy) musisz uświadomić żonę,
              że po pierwsze jest królową śniegu, a nie "jesteś samcem, myślisz tylko o tym".
              to ona się myli , co pokazuje choćby to forum, a dopóki się myli uważając siebie
              za normę, łatwiej jest jej uciekać od problemu, zrzucając jego symptomy na Twoje
              'zboczenie'

              jeśli byłbyś jej w stanie jakoś przekazać, że jesteście niemal białym
              małżeństwem i zwykle związki aby przetrwać muszą wyglądać inaczej - znajdziecie
              się w punkcie: "mamy nietypowy związek w którym jest tarcie z którym trzeba coś
              zrobić"

              nie sądzę, abyś mógł ją zaatakować wykładem połączonym z wykresami, ale gdyby
              Twój dobry kumpel w atmosferze spotkania w dwie pary sprytnie coś zasugerował
              jaki z niego kogut i rzucił liczbą realistyczną, a dla Twojej żony ogromną, to
              byłby pewnie jakiś kierunek. to mógłby być przyczynek do jakiejś rozmowy - dzień
              później mógłbyś powiedzieć, że Twoja koleżanka mówi, ze ma super faceta bo kocha
              się z nią niemal codziennie i Ty nie rozumiesz dlaczego jesteś w takiej ciemnej
              dupie. to jakaś podpowiedź z mojej strony, ale możesz ten fragment ominąć ;) i
              pewnie rozegrać to doroślej :P

              a kiedy udałoby Ci się wytłumaczyć, że potrzeba seksu to nie dziwactwo, że
              ludzie głodni seksu (tak jak tu na forum) prawie zawsze rozważają wśród opcji
              zdradę lub zakończenie związku, z zawsze to doradzają im inni - to będzie moment
              abyś uświadomił żonę, że ten związek nie przetrwa, co tu jest ważne to chyba to
              aby nie poczuła się szantażowana bo to na pewno jej nie rozbudzi, ale aby uznała
              istnienie problemu. druga sprawa, abyś sam nie utknął w bagnie - wyznacz sobie
              czas, który masz zamiar czekać na jakieś zmiany - daj jej miesiąc czy dwa na
              ogarnięcie się, pół roku na widoczne zmiany lub widoczną pracę (nie wiem - te
              liczby to przykłady)
              ten czas jest ważny aby ona nie mogła powiedzieć "ok, kiedyś coś postaram się
              zmienić" i zapomnieć; ale również po to abyś sam miał motywację za jakiś czas do
              krytycznej oceny jej zaangażowania w problem. jeśli powiesz jej "chciałbym abyś
              za miesiąc powiedziała mi, czy chcesz iść do lekarza (możemy iść razem) czy
              czujesz, że sama na razie coś zdziałasz" to za miesiąc będziesz miał bazę (także
              dla siebie samego) aby ocenić na ile ona w ogóle zaangażuje się w problem
              związku a na ile można ją zacząć uważać za egoistkę działającą na szkodę związku

              a jeśli zauważysz, że się stara, jeśli poczujesz, że chce coś zrobić - zacznij
              ją uwodzić tak jak byś to robił poznając kogoś interesującego

              nie wiem jakie masz szanse, ale na pewno warto postawić sprawę na łagodnym
              ostrzu noża :p aby nie zamienić się w zgorzkniałego starca za życia

              uwaga! to tylko moja wyssana z palca teoria
              • mujer_bonita Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 10:47
                bigbadpig napisał:
                > ustawić ten właśnie związek (domyślam, się, że zależy) musisz uświadomić żonę,
                > że po pierwsze jest królową śniegu, a nie "jesteś samcem, myślisz tylko o tym".
                > to ona się myli , co pokazuje choćby to forum, a dopóki się myli uważając siebie
                za normę, łatwiej jest jej uciekać od problemu, zrzucając jego symptomy na Twoje
                > 'zboczenie'
                (...)
                > Twój dobry kumpel w atmosferze spotkania w dwie pary sprytnie coś zasugerował
                > jaki z niego kogut i rzucił liczbą realistyczną, a dla Twojej żony ogromną, to
                > byłby pewnie jakiś kierunek. to mógłby być przyczynek do jakiejś rozmowy - dzień
                > później mógłbyś powiedzieć, że Twoja koleżanka mówi, ze ma super faceta bo kocha
                > się z nią niemal codziennie

                Absolutnie odradzam tego typu licytowanie się i ustalanie 'seksualnych norm',
                którym trzeba sprostać! Forum pokazuje, że ona się myli????? W którym miejscu?
                Forum pokazuje, że ludzie są RÓŻNI, że mają RÓŻNE potrzeby, RÓŻNE libido, RÓŻNĄ
                erotyczność. Pokazanie komuś - 'patrz średnia krajowa jest taka i do tego mamy
                dążyć' to jakieś wielkie nieporozumienie!!

                Atakowanie 'bo znajomi robią'? A jak JEJ znajome robią raz na rok to co? Będzie
                mogła żądać dostosowania się do nich? Absurd!


                Ten związek to całkiem klasyczny na forum problem ROZBIEŻNOŚCI potrzeb - ani jej
                ani jego potrzeby nie są 'nienormalne' - po prostu są inne i to trzeba sobie
                uświadomić. Nie dawać się zbywać - jak mówi 'jesteś samcem' to odpowiadać 'NIE
                DA SIĘ UKRYĆ' :D

                Generalnie doradzam autorowi wątku przyjęcie postawy w rozmowie - 'takie są MOJE
                potrzeby, te potrzeby nie są w związku zaspokajane i co mamy z tym zrobić'.
                Wyznaczyć to czego potrzebujesz i zapytać żony możliwie spokojnie, wprost jak
                ona widzi możliwości realizacji. Może wspólna wizyta u seksuologa, może
                kochanka. Argument 'średniej krajowej' wyciągać tyko w momencie, jeżeli okopie
                się na stanowisku 'wstrętnego samca' ale nie po to żeby pokazać 'to jest norma a
                Ty jesteś poza' tylko 'zobacz - statystyczny Polak uprawia seks x razy w
                tygodniu, więc wszystko ze mną ok'.

                I najważniejsze - nie dawać się zbywać.
                • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 11:00
                  spokojnie bonita :P
                  może coś napisałem niejasno nie chce mi się czytać tak rozbudowanych swoich
                  wypocin raz jeszcze - człowiek pisze, że żona mu się zasłania tym, że jest
                  samcem. dlatego tą całą 'statystykę' doradzałem - aby uświadomił jej, że to
                  bzdura, że kobieta też może chcieć się kochać, że są takie i takiej jej on by
                  pragnął.

                  ta rada:
                  > jak mówi 'jesteś samcem' to odpowiadać 'NIE DA SIĘ UKRYĆ' :D
                  konstytuuje kłamstwo jakoby to tylko po stronie mężczyzny mogło występować
                  pragnienie seksu, co właśnie jego żonie pomaga trwać w sytuacji - ja jestem ok,
                  więc co miałabym zmieniać?

                  a koleżanki które powiedzą, że kochają się raz w roku raczej nie będą w związkach :P

                  @bonita - tak już tylko między nami z potrzeby obrony: napisałem, że "ona nie ma
                  obowiązku dostosowywać się do statystycznej średniej z innych związków" więc nie
                  rozumiem skąd ta kontra
                  • mujer_bonita Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:04
                    bigbadpig napisał:
                    > dlatego tą całą 'statystykę' doradzałem - aby uświadomił jej, że to
                    > bzdura, że kobieta też może chcieć się kochać, że są takie i takiej jej on by
                    > pragnął.

                    No i co wynika z tego że 'może chcieć'? Dokładnie NIC. Może ale nie MUSI - ludzie są różni. Wmawianie kobiecie, że jest nienormalna bo 'kobieta może chcieć' to jest jakieś niezłe kuriozum :D

                    > konstytuuje kłamstwo jakoby to tylko po stronie mężczyzny mogło występować
                    > pragnienie seksu, co właśnie jego żonie pomaga trwać w sytuacji - ja jestem ok,
                    > więc co miałabym zmieniać?

                    A co ma piernik do wiatraka? Dlaczego niby stwierdzenie, że on jest samcem myślącym o seksie ma niby 'konstytuować' występowanie pragnienia seksu TYLKO po stronie mężczyzny? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego! BA - to SAMA PRAWDA, że w ICH związku występuje TYLKO po jego stronie :)

                    IMO totalnie bez sensu jest licytowanie się i próba przeciągnięcia 'normalności' na swoją stronę. Obie strony SĄ normalne - mają po prostu różne potrzeby i w tym leży problem, na którym należy się skupić.
                    • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:20
                      kobieta na różnicę płci zrzuca winę za rozbieżność potrzeb (w moim domyśle -
                      różnica płci jest nie do zlikwidowania, więc nie ma co zmieniać)

                      napisałem KOBIETA NIE MA OBOWIĄZKU SIĘ DOSTOSOWAĆ DO STATYSTYKI, halo!

                      uznałem, że twórca wątku powinien ją uświadomić, że nie ma takiej zasady, żeby
                      kobieta była hamulcowym dla seksu w związku

                      >wmawianie kobiecie, że jest nienormalna
                      możesz mnie zacytować jak to proponowałem, bo sam nie mogę znaleźć

                      kiedy zaczęłaś fechtować możliwymi odmianami słów normalność i normalny,
                      odmieniając mój post przez tendencyjnie dekonstruktrowane INTERPRETACJE to ja
                      się wolę wycofać :p

                      jasne, można próbować unikać tematu innych - co też napisałem do autora wątku -
                      "możesz to pominąc, możesz zrobić to doroślej"
                      jednak propozycja podchodów wyniakała z jego wyrażanej obawy przed otwartą
                      komunikacją - jak rozumiem istnieje w związku jakieś tabu przy tym temacie, i
                      można je łamać lodołamaczem a można próbować obejść

                      ogólnie może i Twoje porady są lepsze, spoko, że są różne.
                      autor sobie wybierze coś może.

                      wkurza mnie jednak ta forumowa taktyka na zasadzie, zinterpretuję post
                      poprzednika tak, żeby brzmiał najbardziej idiotycznie.
                      Derrida twierdził, że nie ma zdań jednoznacznych więc prorokuję Ci sukcesy na
                      tym polu :P
                      • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:21
                        * dekonstruowane (napisanie tego mnie przerosło :P )
                      • mujer_bonita Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:36
                        bigbadpig napisał:
                        > uznałem, że twórca wątku powinien ją uświadomić, że nie ma takiej zasady, żeby
                        > kobieta była hamulcowym dla seksu w związku

                        No i po raz kolejny pytam - CO TO DA? Konkretnie - ONA nie chce. Co z tego, że 'kobieta nie musi być hamulcem' skoro ona i jej potrzeby są? Co da uświadomienie jej, że inne kobiety są inne? Co to konkretnie ma spowodować?
                        • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 17:51
                          > Co to konkretnie ma spowodować?

                          nie sądzę abyś zrozumiała
                          • mujer_bonita Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 21:03
                            bigbadpig napisał:
                            > nie sądzę abyś zrozumiała

                            Jassssne - genialny tekst :D
                            • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 23:18
                              [offtopic]
                              dobra: PRZEPRASZAM!

                              parę godzin mnie to gryzło :P

                              mam wrażenie, że okopałaś się na pozycji i tak dalej, ale niech będzie - nie
                              wierzę w prawdę uniwersalną. ostatecznie, niech żyje pluralizm poglądów.

                              od dawna cenię Twój... upór :D
                              [/offtopic]
        • arronia Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 10:11
          > Byłoby po mnie :(

          Ale jakie to to "byłoby po mnie"?
          - Skończyły by się nadzieje na seks jakikolwiek (i tak już go prawie
          nie masz, więc co za różnica...)?
          - Rozpadłby się Wasz związek? (Czyli jest sklejony tylko udawaniem,
          że problemów nie ma? Droga donikąd! Albo i tak do rozpadu, tylko
          później i przykrzej, albo do męczenia się ze sobą latami.)
          - Boisz się jej reakcji? A czemu? Dla niej mały chłopczyk jesteś?
          Taki, co mu można zrobić burę, awanturę, ukarać? (Swoją drogą jeśli
          jesteś, to wiedz, że małych chłopczyków się nie pożąda, pożąda się
          dorosłych mężczyzn.)
          - Boisz się, że jej będzie przykro? Cóż, nie zawsze wszystko może być
          na zasadzie cacy-cacy. Czasem to "przykro" motywuje do zmian.

          Nie ma norm, że tyle i tyle seksu jest o.k. Wy macie problem, bo
          macie różne potrzeby. Staraj się tak myśleć o problemie i tak go
          żonie przedstawiać. Żeby uniknąć odbijania piłeczki przez wrzucanie
          do worka "zboczeńcy". Jeśli ona mówi na Twoje propozycje: facetom
          jedno w głowie, nie zaprzeczaj, przyznaj jej rację i spytaj może, co
          ona na to. Żona chyba nie rozumie, że problem macie oboje - bo ma go
          związek. Ty nie masz tyle seksu, ile byś chciał (i ten brak jest
          duży, to nie mały głodzik), ona może niedługo stracić ciebie (albo
          chociaż samą twoją wierność na początek).
          • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 17:16
            Zabiłaby mnie i koniec. :(
            A że żona nie rozumie ze to nasz problem to prawda ale ile razy mozna mówic,tłumaczyć?Ja juz straciłem siły na to,ilez mozna?
    • fragile_f Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:04
      Czy ja dobrze rozumiem, ze wymagasz od zony seksu, w sytuacji kiedy macie
      1-miesieczne oraz 1,5 roczne dziecko? Przeciez ona jest w połogu jeszcze..

      A w druga ciaze zaszła, gdy pierwsze dziecko mialo 9 miesiecy..

      Przepraszam, ale ja tu widze zmeczona opieka nad dziecmi kobiete, ktorej libido
      lezy i kwiczy, bo jest nieprzytomna po calym dniu, nie ma kiedy sie wyspac, nie
      ma chwili dla siebie etc. Pan maz przychodzi ze stresujacej pracy i wymaga
      obslugi, bo jak nie, to zdradzi - faktycznie, cholernie motywujace i seksowne ;)

      Moze jakies male wakacje pomoga? Wywiezienie dzieci na weekend do dziadkow? Moze
      zona krepuje sie obecnoscia potomstwa w domu ;) Chociaz na teraz to nie jest
      najlepszy pomysl, bo zona karmi.

      Poza tym... Nie obraz sie chlopie, ale widok faceta zebrzacego o "laseczke", jak
      to nazywasz, dla mnie bylby KOMPLETNIE demotywujacy!
      Zrobilabym ja "z łaski" i przestalabym niestety myslec o tym panu w kategoriach
      seksualnych..
      • arronia Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 12:39
        Teraz połóg. Z drugiej strony żonie się robi palcówkę (i dureksami wabi
        - nie wiem, do jakiego seksu).Z trzeciej: może miała u nich teraz
        działać zasada ja ci palcówkę, ty mi loda. Z czwartej - mało
        prawdopodobne przy braku komunikacji. W sumie kupy się to jakoś nie
        bardzo trzyma. Jak się autor nie ogarnie z chronologią i zeznaniami, to
        wyjdzie, że troll.
        • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 13:05
          Jaki trol?Spokojnie,pisałem,że może troszkę chaotycznie to wyglądać bo niezbyt mam możliwość pisać długo i składnie :(
          Co do połogu.Teraz maleństwo ma 2 miesiące starsze prawie 2 lata.Pisałem wcześniej,że ten teraźniejszy okres rozumiem,że może mieć niskie libido,do zabaway palcami sama żona dała znać że chce to zadowoliłem ją a ciężko było jej mi zrobić to samo?(nie musi być sex,chyba wiesz,że są przeróżne sposoby by faceta doprowadzić do orgazmu,chyba że nie wiesz to poczytaj o tym).
          Mnie zmęczyło już takie kilkuletnie proszenie,rozmowy,błagania itp itd a akurat teraz znalazłem to forum i jest to miejsce gdzie chciałem uzyskać porady.A nazywanie mnie trolem to troszkę nie było na miejscu nie uważasz?
          • fragile_f Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 13:15
            on_3_2 napisał:

            > Jaki trol?Spokojnie,pisałem,że może troszkę chaotycznie to wyglądać bo niezbyt
            > mam możliwość pisać długo i składnie :(
            > Co do połogu.Teraz maleństwo ma 2 miesiące starsze prawie 2 lata.

            No to fakt, dwumiesiecznie dziecko to juz hoho! Samo sie ubiera, karmi i
            przesypia cale noce! I na zakupy chodzi, ale to tylko jak skonczy zmywac ;)

            Pisałem wcześn
            > iej,że ten teraźniejszy okres rozumiem,że może mieć niskie libido,do zabaway pa
            > lcami sama żona dała znać że chce to zadowoliłem ją a ciężko było jej mi zrobić
            > to samo?

            Hej, a wiesz co? Moze ona usypiala po tym, jak ja zaspokoiles, bo... Byla ZMECZONA?


            (nie musi być sex,chyba wiesz,że są przeróżne sposoby by faceta doprow
            > adzić do orgazmu,chyba że nie wiesz to poczytaj o tym).

            Uwierz mi, znam bardzo wiele sposobow na doprowadzenie partnera do orgazmu ;)

            > Mnie zmęczyło już takie kilkuletnie proszenie,rozmowy,błagania itp itd a akurat
            > teraz znalazłem to forum i jest to miejsce gdzie chciałem uzyskać porady.

            Jestescie 5 lat po slubie, z czego 3 lata zona byla w ciazy, pologu, znow w
            ciazy a potem znow w pologu - wtedy miala rozumiem byc tym demonem seksu? ;)

            PS. Na mnie błaganie dziala lekko.. Demotywujaco.. Od razu widze jojczacego
            faceta, ktory mendzi, zeby mu za przeproszeniem zrobic dobrze. I robie, z łaski,
            z nastawieniem - odbebnie, da mi swiety spokoj..
            • songo3000 Miałem się już nie udzielać ale 30.05.10, 13:52
              Skoro któraś coś tak komicznego wykrztusiła :)))

              > z czego 3 lata zona byla w ciazy, pologu, znow w
              > ciazy a potem znow w pologu
              Idąc tym tokiem rozumowania w ciąży i połogu to całe dorosłe życie być można, hehehe.

              Swoją droga to rozumiem, że seks w ciązy jest fe, bo z grubą babą... no ale to ja podobno jestem zboczeniec i szowinista a tu proszę, nieoczekiwane poparcie od strony kobiet :D
              • krzysztof-lis Re: Miałem się już nie udzielać ale 30.05.10, 15:44
                > > z czego 3 lata zona byla w ciazy, pologu, znow w
                > > ciazy a potem znow w pologu
                > Idąc tym tokiem rozumowania w ciąży i połogu to całe dorosłe
                > życie być można, hehehe.

                Chyba u słonic. U ludzi ciąża to 44 a połóg 6 tygodni, zdaje się, prawda?
            • izabella9.0 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 15:05
              "Jestescie 5 lat po slubie, z czego 3 lata zona byla w ciazy, pologu,
              znow w
              > ciazy a potem znow w pologu - wtedy miala rozumiem byc tym demonem
              seksu? "

              1.5 lat razem , 3 po ślubie

              2. w jakim połogu ? czy w trakcie połogu planuje się ciąże ? Skoro
              tak to nie dość ze się jest gotowym fizycznie na ciążowy trud to i
              na seks bez którego ciąży nie będzie , wiec dlaczego ten seks był tak
              rzadko ?dlaczego nie był na całego ?



              • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 16:03
                izabella9.0 napisała:

                > "Jestescie 5 lat po slubie, z czego 3 lata zona byla w ciazy, pologu,
                > znow w
                > > ciazy a potem znow w pologu - wtedy miala rozumiem byc tym demonem
                > seksu? "
                >
                > 1.5 lat razem , 3 po ślubie
                >
                > 2. w jakim połogu ? czy w trakcie połogu planuje się ciąże ? Skoro
                > tak to nie dość ze się jest gotowym fizycznie na ciążowy trud to i
                > na seks bez którego ciąży nie będzie , wiec dlaczego ten seks był tak
                > rzadko ?dlaczego nie był na całego ?
                >
                >
                >
                Na całego nigdy nie było.Żona tylko głównie po bożemu :/ i nic więcej.Ale i tak lepiej tak niż wcale albo raz na rok :/
      • cmielak_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 13.07.10, 17:57
        Nareszcie ktoś to poruszył. Dzięki fragile_f, bo myślałam, że mnie
        rozniesie. Kobita ledwo zipie, cały dzień obłapiają ją małe rączki,
        pewnie karmi piersią, leją się z niej poty, krew, mleko, nie
        dosypia, nie dojada, a ma być demonem seksu i robić laseczki. Seks
        to ostatnia rzecz o jakiej myśli. Poczekaj cierpliwie za dwa lata
        bedziesz miał seks i francuskie dziwactwa
    • izabella9.0 jesteś : 30.05.10, 12:27
      1. za dobry ,
      2. za mało zdecydowany !!!!

      Zona wie ze może się nie liczyć z Twoimi potrzebami bo nic nie
      zrobisz , czuje się bezpiecznie , wie ze nic jej nie zagraża i cie
      olewa na całej linii.

      faktem ze dla wielu kobiet takie cackanie się z nami (
      pantoflarstwo) nie jest pociągające ( nie wiem jak dla twojej zony )


      Zacznij być bardziej zadecydowany , przestań jej mówić ze cię kręci
      ,przestań się z nią cackać , weź jej wywal te wszystkie dureksy przed twarz i powiedz żeby se to schowała do babcinego kuferka bo
      tobie to już nie jest potrzebne bo znalazłeś sobie inny sposób żeby
      sobie poradzić ze swoimi potrzebami - niech się domyśla jaki.

      Normalnie funkcjonuj ale nie okazuj jej żadnego zainteresowania nawet
      najmniejszego - Jeśli ona zacznie czuć się zagrożona i się do Ciebie dobierać tez ją olej , jak ulegniesz po krótkim czasie wszystko wróci
      do stanu wcześniejszego .Niech ona teraz Ciebie zdobywa.

      Jeśli to nie poskutkuje to krzyżyk na drogę.

      PS: wiadomo ze czasem hormony sprawiają ze nie ma się ochoty , ze
      seks staje się być niepotrzebny ale można to odkręcić tylko trzeba chcieć
      • kag73 Re: jesteś : 30.05.10, 12:59
        Moze najpierw ze spokojem, okolicznosci nie sprzyjaja takiemu
        stawianiu sprawy: Oni maja MIESIECZNE dziecko. Miesiac po porodzie
        to ja o seksie nie myslalam, raczej o tym kto moglby w nocy za mnie
        wstac do dziecka, bo co zasnelam to dzieciak do karmienia sie budzil.
        Jak na moj gust, kobieta jest wykonczona, bo ma jeszcze drugie male
        dziecko. Kiedy miala zaszalec jak albo w ciazy byla, albo w pologu,
        albo w nastepnej ciazy.
        Postaraj sie odciazyc zone, zorganizowac czas dla Was np. w weekend,
        jedno dziecko do dziadkow, skorzystac z momentu jak drugie spi,
        wtedy probowac, z uprzednim uprzedzeniem zony nawet. Ale ciezko,
        taki maluch czesto sie budzi.
        Uwierz, jak mielismy male dziecko umawialismy sie na seks, bo
        inaczej bysmy nie podolali.Tyle bylo do zrobienia i tak malo czasu
        nagle, maz dluuugo w pracy, wieczorem zmecznie, telewizor, komputer,
        czytanie. Naprwade staralismy sie, zeby pojsc chodz raz w tygodniu
        swiadomie wczesniej do lozka.
        Poza tym jak juz jej robisz masaze i piescisz palcami, musisz
        wychwycic odpowiedni moment i sie pakowac do srodaka(ale czy ona juz
        jest gotowa, po 4 tygodniach?). Wiecej wyrozumialosci i
        cierpliwosci, powiedzialabym. Tak zdecydowaliscie, albo tak sie
        stalo, ze w krotkim czasie urodzila Wam sie dwojka dzieci a to
        kompletnie zmienia zycie i potrzeba czasu, zeby znow sie w tym
        odnalezc, przyzwyczaic i znow funkcjonowac tez jako para.
        Postaraj sie dbac o erotyke w zwiazku, przyjemna atmosfere, odciazac
        troche zone i daj jej troche czasu, ale potem nie przegap momentu.
        • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 13:08
          Masz racje,źle napisałem,dziecko ma 2 miesiące a teraz jest akurat czas że o tym pomyślałem,że chcę się z Wami podzielić... to trwa już kilka lat(ten okres jest zrozumiały dla żony i nie mam do niej o to pretensji)To mogło tak wyglądać z moich wypowiedzi ale poprostu nałożyło to się tak,że kilka lat mrozu ,teraz też i ja świra dostaje :(
        • fragile_f Re: jesteś : 30.05.10, 13:10
          Dokładnie.. Kobieta połżywa ze zmeczenia i niewyspania, karmi piersia, jedno
          dziecko budzi sie co 3h na karmienie, drugie wymaga uwagi, zabawy, spacerow - a
          tutaj pan maz WYMAGA obslugi, bo jak nie, to zdradzi!

          Wez ty ja kochany odciaz, powstawaj w nocy, zorganizuj jakas pomoc do dziecka,
          zaopiekuj sie maluchami w weekend - idz z nimi na spacer, ona w tym czasie niech
          odsapnie..
          • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 13:23
            fragile_f napisała:


            >
            > Wez ty ja kochany odciaz, powstawaj w nocy, zorganizuj jakas pomoc do dziecka,
            > zaopiekuj sie maluchami w weekend - idz z nimi na spacer, ona w tym czasie niec
            > h
            > odsapnie..
            >
            A skąd wiesz,że tego nie robie?
            I piszę drugi raz,że teraz żonę rozumiem ale przez te kilka lat do tej pory naprawde nie było różowo i teraz jest chyba jakieś Apogeum :(
            Może to też jest właśnie moja wina? Dlatego Was pytam o radę,a tutaj widze,że niektórzy na mnie siadają :(
            • fragile_f Re: jesteś : 30.05.10, 13:30

              > A skąd wiesz,że tego nie robie?
              > I piszę drugi raz,że teraz żonę rozumiem ale przez te kilka lat do tej pory nap
              > rawde nie było różowo i teraz jest chyba jakieś Apogeum :(

              Bo zona przez 3 lata byla na zmiane w ciazy lub w pologu......?

              Podpowiedz - hormony+zmeczenie.

              > Może to też jest właśnie moja wina? Dlatego Was pytam o radę,a tutaj widze,że n
              > iektórzy na mnie siadają :(

              To, ze byla w ciazy niewatpliwie jest po czesci Twoja zasługa ;))

              Co konkretnie robisz przy dzieciach i w domu? O ktorej zona chodzi spac, o
              ktorej wstaje, czy macie jakas pomoc dla dzieci, o ktorej wracasz z pracy?
              • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 13:37
                fragile_f napisała:


                > Co konkretnie robisz przy dzieciach i w domu? O ktorej zona chodzi spac, o
                > ktorej wstaje, czy macie jakas pomoc dla dzieci, o ktorej wracasz z pracy?
                Chodzę o 7:30 do pracy,wracam 15:30 teraż wiadomo żona nie pracuje.Pomoc mamy wielką,rodzice nam pomagają.
                Ale Ty znowu szukasz przyczyny w teraźniejszości albo ja nie rozumiem.Teraz tak, 3 lata trwa połóg żony??Tak mam to rozumieć?Jeśli tak to OK,nie ma sprawy,zaciskam zęby i czekam aż minie ;)
                Mówię,okres teraźniejszy aż tak bardzo mnie nie boli bo ją rozumiem(chociaż jeśli ja bawię się rączką by ją zadowolić to nie wierzę,że tym samym żona nie może się odpłacić) ale ok, może się mylę.
                • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 13:39
                  Dopiszę,że jak przychodzę do domu,faktycznie zjem i już jest późno.Na mojej głowie jest starsze dziecko,kąpie ,karmie i ok 20:30 kłade spać.Żona zajmuję się małym,ja też pomagam,nosząc,karmiąc,przy mnie szybciej się uspokaja.No i muszę przyznać,że tylko tyle mogę jej pomóc :(
                  • songo3000 Ehhh, 'menszczyzno' 30.05.10, 16:05
                    W związku partner może zachowywać się dokładnie tak jak SAMI mu na to pozwolimy. Albo partner się do tego dostosowuje albo wymiksowuje :)
                    Jednym słowem masz dokładnie to, na co sam zapracowałeś.

                    Z tego jak to przedstawiasz jesteś całkiem niezłym wołem pociągowym w tym związku. Taki facet to skarb. Ba, niekiedy babeczki go nawet kochają. Nie ma to jednak nic wspólnego z pożądaniem. Seksualnym pożądaniem uściślając.

                    Wbrew pozorom w tym punkcje babeczki i faceci dalece się nie różnią. Pożąda się kogoś kto... jest inny, choć trochę tajemniczy, emanujący swego rodzaju seksualną energią (nie mówię tu o 'napaleniu'), choć trochę w jakimś aspekcie władczy, kto w jakimś momencie potrafi powiedzieć NIE, mam to w dupie. No, który nam się choć trochę też podoba :)

                    Jak na dłoni widać za to, że na dłuższą metę nie kręcą osobnicy w typie Roboto-Sprzątaczko-Poświęcalki oraz Misia-Puchatka-Do-Rany-Przyłóż.

                    I najważniejsze: autorytatywnie stwierdzam :) że NIC nie wskórasz:
                    - prosząc,
                    - grożąc (no, chwilowo jak dobrze postraszysz),
                    - więcej biorąc na siebie w tym związku.

                    Za to wiele >możesz< osiągnąć zmieniając swój wizerunek. W oczach żonusi ale PRZEDE WSZYSTKIM w swoich oczach i OTOCZENIA.

                    W zasadzie to banalne, zastanów się co byś musiał zrobić aby dobrać się do tyłka jakiejś innej babeczki. Musiałbyś być w jakiś sposób EkscytującY.

                    Oczywiście zawsze istnieje okoliczność, że TA babeczka nigdy nie będzie na CIEBIE lecieć (co nie oznacza, że nie zrobi się w kilka sekund mokra jak poczuje zapach łysego sąsiada brutala z naprzeciwka)
                    W tej sytuacji jasno i rzeczowo rozważcie razem 'co dalej'.

                    Aha, pohukiwań wiecznie zmęczonych oszołomów majaczących coś o 3-letniej cięży nawet nie czytaj. Niech leczą swoje fobie na kimś innym ;P
                    • on_3_2 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 30.05.10, 16:15
                      Ale uwierz mi(może zabrzmi nieskromnie) żebym miał dobrać się do innej babeczki nie muszę bardzo się starać.Mój wizerunek jak i w pracy(może w domu nie,jestem bardzo spokojny,oprócz jak się zdenerwuje) jest OK.Odbierany jestem BARDZO POZYTYWNIE ;) co mnie oczywiście cieszy.Zawsze miałem tak,że więcej posiadałem koleżanek niż kolegów.Jakoś tak już było,mam świetny kontakt z kobietami i dlatego wiem,że jeśli chciałbym zdradzić zajęlo by mi to może 5 minut ale nie chcę narazie.Szukam innego wyjścia ale wiem,że filmy xxx już mi nie wystarczają, bo ileż można?
                      • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 30.05.10, 19:47
                        Twoja deklaracja jest nie tyle nieskromna co w świetle faktów Twojego problemu - nierealistyczna, hehe.

                        Arabski erotoman-gawędziarz otoczony wianuszkiem wczasowiczek grzecznie idących spać po hotelowej kolacji to nie to samo co brytyjski James Bond dupczący co wieczór inną laskę.
                        • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 10:10
                          a to już kompletna bzdura, Songo

                          jedno z drugim kompletnie nie ma nic wspólnego
                          • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 11:02
                            Rozwiń myśl, bo nie nie zupa, o której można powiedzieć, że Ci nie smakuje ;)
                            • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 11:49
                              to czy żona daje czy nie nijak sie nie przekłada na wianuszek chetnych
                              dookoła do dupczenia i przelecenia i mozliwość wykonania skoku w bok.
                              Mój małzonek dupczy mnie nader regularnie, ja się nawet starac nie
                              musze, żeby go podkręcić, wystarczy że jestem hehe, a jakos nigdy
                              nawału adoratorów nie przezywałam. I jest tu sporo pań które zdaje się
                              maja zupełnie odwrotną sytuację.
                              • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 12:10
                                Ja o czym innym :)
                                Można być całkiem interesujący dla kobiet i nijak to się nie przełoży na ich chęć do ściągania przed nami majtek albo można babeczki kręcić tak, że ściągają je przez głowę :)))

                                'Dawanie' czy nie przez żonuś jest pochodną, nie efektem tego drugiego typu facetów. No, chyba że babeczka nadaje na zupełnie innych falach ale wtedy przydaje się odrobina uczciwości. I to z jej strony głównie.
                                • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 22:45
                                  ja takich "wszechdziałających" na wszystkie babeczki nie znam,
                                  sorry, podobnie jak wszechdziałających kobiet na wszystkich facetów.
                                  To jakieś popłuczyny z romansów, jak dla mnie. A zakresów fal jest
                                  naprawdę dużo. Ja osobiscie nigdy nie zrozumiem wielbicielek Brada
                                  Pitta, a moj mąż kompletnie przegapił moją koleżankę, za która
                                  umierała połowa uczelni, a jak pokazałam palcem, to stwierdził że
                                  nic specjalnego, i na pewno nie dlatego żeby mi nie robić
                                  przykrości, bo łeb mu zawsze latał jak na śrubie.
                                  Na tej stronie co podałeś z amatorskimi filmikami jest taka para w
                                  masce. On tę swoją babkę kręci, ja bym chyba dostała trwałego zaniku
                                  popędu na taki widok jaki facet prezentuje itd...
                                  powtarzam nie znam ani jednego faceta typu

                                  można babeczki kręcić tak, że ściągają j
                                  > e przez głowę :)))

                                  działającego na jakies tabuny kobiet - i do tego trwale ,cheche.
                                  Takich widywalam tylko na filmach :)))
                                  Nawet psychofanka Pattinsona sie zmyła po spotkaniu z nim osobiście,
                                  rozczarowana rzecz jasna :)))
                                  • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 22:53
                                    > o jakieś popłuczyny z romansów, jak dla mnie.
                                    No i widzisz jaki ze mnie romantyk :) Nawet na 3 część anemika z żonusią idę :)))
                                    • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 23:33
                                      czwartą sobie daruj :)))
                                      będzie ciąża ekstremalna i poród przez przegryzanie brzucha - takie
                                      wampirze cesarskie cięcie :)
                                      piata znów ok

                                      a jak przeżyłeś drugą? Mój chłop cięzko, nie wiedziałam o co biega
                                      , w koncu zajarzyłam skąd brak poczcia humoru i nagły przypływ
                                      potrzeb intelektualnych - miedziany indianin z pięęęęękną gołą klatą
                                      i o zgrozo - cudownie włochaty ... na głowie

                                      musze przyznać, że dawno się tak nie śmiałam

                                      i bez anemików proszę, Edzio to najbardziej krwisty kochaś jakiego
                                      ostatnio na ekranie widziałam :)
                                      majtki same spadają hehe
                                      • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 02.06.10, 00:20
                                        rumpa napisała:

                                        > wampirze cesarskie cięcie :)
                                        Wiem, wiem :) już usłyszałem świeżą relację 'książkową'. Całkiem ciekawa koncepcja, chociaż przy niektórych shortach fantasy i tak wypada dosyć blado, hehe.

                                        > piata znów ok
                                        Piąta powiadasz... Dziękuję za pomysł za 'niespozdziewajkę' :)

                                        > a jak przeżyłeś drugą? Mój chłop cięzko, nie wiedziałam o co biega
                                        Film był po prostu słabszy od pierwszej części, jak to przeważnie z sequelami bywa. No, Rambo II się wyłamał ;)))

                                        Co tam film, liczy się otoczka: zmysłowy wypad do galerii handlowej, romantyczna kolacja w BurdelKingu, ognisty seks w samochodzie na paringu i takie tam.

                                        > i bez anemików proszę, Edzio to najbardziej krwisty kochaś jakiego
                                        > ostatnio na ekranie widziałam :)
                                        > majtki same spadają hehe
                                        Przez głowę zapewne :))
                                        • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 02.06.10, 00:47
                                          Film był po prostu słabszy od pierwszej części,

                                          taaaa, jasneeeee, bujać to my ale nie nas :D)
                                          też to usłyszałam :)))
                                          pewnie nie zwróciłam uwagi zajeta kontemplacją miedzianych mięsni i
                                          cudwnego kaloryferka, uroczo nadetych usteczek i przepięknych włosów
                                          ochhhhh, a chłop w rejsie, co ja zrobię teraz...

                                          Co tam film, liczy się otoczka: zmysłowy wypad do galerii handlowej,
                                          romantyczn
                                          > a kolacja w BurdelKingu, ognisty seks w samochodzie na paringu i
                                          takie tam.

                                          mówisz - wypad do galerii handlowej ? juz Ty wiesz jak kobietę
                                          podniecic :))) stare sposoby najlepsze :)


                                          Przez głowę zapewne :))

                                          no jasne :)))
                                          • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 02.06.10, 18:58
                                            > pewnie nie zwróciłam uwagi zajeta kontemplacją miedzianych mięsni i
                                            > cudwnego kaloryferka, uroczo nadetych usteczek i przepięknych włosów
                                            Obiektywnie rzecz biorąc, to nawet rozumiem :)))

                                            > mówisz - wypad do galerii handlowej ? juz Ty wiesz jak kobietę
                                            > podniecic :))) stare sposoby najlepsze :)
                                            A jak jeszcze zbiorę się w sobie i z uśmiechem na ustach ocenię te wszystkie ciuchy w przymierzalniach, które ze sobą tam zaciągnie to już w ogóle... ;P
                                            • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 02.06.10, 22:37
                                              A jak jeszcze zbiorę się w sobie i z uśmiechem na ustach ocenię te
                                              wszystkie ci
                                              > uchy w przymierzalniach, które ze sobą tam zaciągnie to już w
                                              ogóle... ;P
                                              >

                                              żartujesz? wlecze Cię do przymierzalni? a kto za te ciuchy płaci?
                                              kurcze, nigdy w życiu nie ciągnęlam faceta do sklepu, chyba za
                                              mientka jestem :)))
                                              i zawsze mam niesamowitą uciechę jak widzę takiego biedaka z obłędem
                                              w oku - tak, w tym też pieknie wyglądasz :)))
                    • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 10:04

                      Cóż, związała sie z tym konkretnym facetem. I byc może, w ogóle i z
                      definicji nigdy z facetem atrakcyjnym seksualnie dla niej by sie nie
                      związała :))) bo nie to jest dla niej atrakcyjne :))) a nawet wręcz
                      przeciwnie i była klasyczna wersja demo.
                      Jak dla mnie, odczekać do końca karmienia, niektóre kobiety tak maja
                      że im to wyłacza seks, poza tym bez sensu w razie badan
                      hormonalnych, następnie umawiasz spotkanie u seksuologa i
                      informujesz że brak obecnosci i współpracy traktujesz jak
                      oświadczenie że jej na tobie nie zależy jako na mężczyźnie i w
                      zwiazku z tym czujesz sie w tym aspekcie zwiazku zwolniony ze
                      zobowiazań. I odmawiasz seksu, najlepiej zmień łózko , w razie gdyby
                      doznała nagłego erotycznego przypływu, bo to bedzie pic na wodę,
                      upierajac się przy seksuologu i terapii.
                      • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 10:44
                        Rumpa, super ale powtarzam, że do tego trzeba mieć jaja. Jak na razie od lat są tylko 'rozmowy w toku' a nie działanie.
                        • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 31.05.10, 11:44
                          no wiesz, najpierw jedna ciąża - pewnie myslał że tak trzeba albo co,
                          potem połóg,i karmienie zapewne, było kiepsko ale nadzieja i tak
                          dalej, po 7 miesiącach druga ciąża - w ciąży sie nie prowadzi takich
                          rozmów, moim zdaniem trzeba by byc ostatnim chamem żeby taka akcję
                          odwalic, tak zupełnie serio to na cos takiego czasu po prostu nie
                          było, bo sie to wszystko skomasowało.A wcześniej jak zrozumiałam było
                          ok.
                          • songo3000 Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 12:04
                            W ciąży nie ALE pomiędzy/przed była cała masa czasu na DZIAŁANIE, nieprawdaż?
                            • rumpa Re: Ehhh, 'menszczyzno' 01.06.10, 14:07
                              no więc pisze że uzasadniona wtedy była wiara że wszystko się
                              wyprostuje jak hormony skończą wariować, skończy się pierś itd...babka
                              opanuje szał macierzyński itd...ale przyszła druga ciąża i sie rypło

                • fragile_f Re: jesteś : 30.05.10, 13:54
                  Tzn. powiem Ci tak - ja czuje potrzebe rewanzu zawsze ;) Ew. kontynuacji zabawy.
                  I uwazam, ze partnerstwo w lozku to sytuacja, kiedy jedna osoba sprawia drugiej
                  przyjemnosc - ale bez automatycznego oczekiwania, ze dostanie cos w zamian, bo
                  "sie nalezy" ;) To jest wolna wola drugiej strony, a nie handel wymienny - ja
                  tobie zrobie to i to, a w zamian wymagam tego i tego.

                  Co do zony moge powiedziec tylko tyle - Twoje pieszczoty przyjmuje na zasadzie
                  "fajnie bylo, to ja ide spac, bo jestem wykonczona", bo po prostu jej libido lezy.

                  Pewnie przez to, ze zona karmi piersia - po prostu nie ma ochoty. Przez hormony.
                  Przedtem byla w ciazy - tez przez to samo mogla nie miec checi. A przedtem tez
                  karmila piersia - i tak dalej.. I tak sie te 3 lata uzbieraly.

                  Jedyne co moge Ci poradzic, to przeczekac pare miesiecy. Jak skonczy karmic,
                  hormony wroca do normy - ochota powinna wrocic. Sam mowiles, ze przy staraniach
                  o drugie dziecko kochaliscie sie dosyc czesto - bo moze juz cos tam drgnelo w
                  jej organizmie ;) Tylko zaszla znow w ciaze i sytuacja sie potworzyla.

                  Postaraj sie jej nie naciskac, nie pros o lodzika, bo to ponizajace ;)
                  Zobaczysz, zacznie sie rewanzowac, jak tylko w koncu sie wyspi i odstawi malego
                  od piersi ;)

                  Jest tez czarny scenariusz - ma juz dzieci, to seks jest jej niepotrzebny. Ale o
                  tym postaraj sie chwilowo nie myslec, po co sie denerwowac ;)

                  Plus to, o czym pisalam ja i jeszcze pare osob - nie stawiaj sie na pozycji
                  proszacego o uwage chlopczyka. Mnie chlopcy nie podniecaja, Twojej zony i reszty
                  kobiet na swiecie pewnie tez nie ;) Badz mezczyzna. Kochajacym, pomocnym - ale
                  doroslym facetem.
                • deodyma Re: jesteś : 30.05.10, 14:05
                  a zanim urodzilo sie pierwsze dziecko, jak czesto seks goscil w
                  Waszej alkowie?:D
                  wyzej pisales, ze seks byl wtedy, gdy staraliscie sie o dziecko.
                  z
                  • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 14:32
                    Wcześniej tylko w pierwszym roku naszego związku było cudownie.Później już niestety seksu było jak na lekarstwo:( a od tak 4 lat można powiedzieć że go nie ma,oprócz momentu starania się o 1wsze dziecko.Drugie też planowaliśmy ale jakoś przyszło znacznie szybciej więc za dużo tego seksu nie było.Oczywiście podczas ciąży nic a nic no i teraz też nie ale teraz żonę rozumiem ale wcześniej? Nie wiem co o tym myśleć.
                    • deodyma Re: jesteś : 30.05.10, 14:46
                      no to faktycznie nieciekawie...
                      a potem jedna z druga lamentuje, ze maz ja zdradza.
              • izabella9.0 Re: jesteś : 30.05.10, 13:59
                ja jednak będę trzymać stronę autora

                - skoro ktoś jest zmęczony nie planuje drugiego dziecka. Nikt nikogo nie zmusza .to jest świadoma decyzja obydwojga - kobiety też a nawet przede wszystkim kobiety bo jeśli nie jest gotowa , nie doszła do
                siebie daje sobie więcej czasu..

                - jeśli się planuje drugie dziecko znaczy się ze jest się gotowym
                na obciążenie fizyczne jakim jest kolejna ciąża, wiec o jakim połogu
                my tu mówimy w tym konkretnym czasie ?? A mimo to seks był tylko GÓRA 2 razy w tygodniu i to zapewne tylko i wyłącznie w celach
                prokreacyjnych ?

                - ona nie liczy się z jego potrzebami bo jej jest tak wygodnie , seks
                był od biedy 2 razy w tyg bo chciała tylko dziecka jakby nie można
                był okresu starań wykorzystać maksymalnie na zabawę

                - niech autor napisze za pól roku co się zmieniło założę się ze nic ( jeśli oboje nie zmienia swojego podejścia )mimo ze 3 dziecka moze
                nie być a co za tym idzie usprawiedliwienia dla niej.

                - kobieta która liczy się z potrzebami partnera tak nie postępuje

                takie jest moje zdanie

                • deodyma Re: jesteś : 30.05.10, 14:07
                  zgadzam sie z Toba.
                  zreszta z tego co pisze autor, zona wiecznie bedzie zmeczona, czy to
                  za rok, czy to za 10 lat...
                • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 14:38
                  Ja jestem pewien,że za pół roku jak nic nie zrobię,będzie to samo.Będzie później,nie teraz,nie mam ochoty,zboczony jesteś,chory,jak tak można,a czemu tu a sru tu i tu tu tu...
                  Więc ja nie wiem co mam robić.
                  Przykład z dzisiejszego dnia.
                  Wstajemy razem,dzieci fakt już nie spały.Siedzimy przy stole,robię żonie masaż,całuję w szyjkę itp itd. widać,że zostaje odtrącony więc przestaje bez niczego,ano słowa,nic.
                  Żona poszła do kościoła,piszę do niej sms,czy jest coś co byś chciała zmienić w związku(cos takiego,taki niewinny głupi sms) odpisałą więcej czułości,to ja już nie KUMAM!!! Zapytałem z której strony bo nie rozumiem... to następnie żona mnie pyta,co mnie wzięło na takie rozmowy.Wg niej wszystko jest WPORZĄDKU.Super rodzina,niczego nam nie brakuje,planowaliśmy dwójke dzieci,mamy,jest OK.Setki rozmów było przedtem,mówiłem,tłumaczyłem,nic jak grochem o ścianę.Ręce mi opadają a nogi nie chcą nosić :(
                  • deodyma Re: jesteś : 30.05.10, 14:51
                    nie trzeba bylo pisac do niej smsa, gdy byla w kosciele.
                    trzeba bylo z nia pogadac, gdy z tego kosciola wrocila.
                    kawa na lawe bez owijania w bawelne.
                    mowisz, co Ci na watrobie lezy, co Ci sie nie podoba, co Ci
                    przeszkadza, do czego taka sytuacja moze doprowadzic itd...
                    powiedziec jej wszystko to, co napisales w zalozonym przez siebie
                    watku i jeszcze wiecej.
                    jesli to jej nie ruszy, to juz na cud bym nie liczyla tym bardziej,
                    ze sytuacja trwa juz 4 lata, gdy tymczasem starsze dziecko nie ma
                    jeszcze dwoch lat.
                    • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 16:04
                      deodyma napisała:

                      > nie trzeba bylo pisac do niej smsa, gdy byla w kosciele.
                      > trzeba bylo z nia pogadac, gdy z tego kosciola wrocila.
                      > kawa na lawe bez owijania w bawelne.
                      > mowisz, co Ci na watrobie lezy, co Ci sie nie podoba, co Ci
                      > przeszkadza, do czego taka sytuacja moze doprowadzic itd...
                      > powiedziec jej wszystko to, co napisales w zalozonym przez siebie
                      > watku i jeszcze wiecej.
                      > jesli to jej nie ruszy, to juz na cud bym nie liczyla tym bardziej,
                      > ze sytuacja trwa juz 4 lata, gdy tymczasem starsze dziecko nie ma
                      > jeszcze dwoch lat.
                      Takich rozmów było przez ten okres dziesiątki,jak nie setki więc stosuje już inną metode,stosuje hmm, raczej próbuje..ale nic nie wychodzi z tego dobrego. :(
                  • krzysztof-lis Re: jesteś : 30.05.10, 15:49
                    > (...) pyta,co mnie wzięło na takie rozmowy.Wg niej wszystko jest
                    > WPORZĄDKU.Super rodzina,niczego nam nie brakuje,planowaliśmy dwójke
                    > dzieci,mamy,jest OK.

                    A bo widzisz, Twoja żona, jak spora część kobiet będąc w związku rozumuje:
                    * ja czegoś chcę --> my czegoś chcemy,
                    * on czegoś chce --> on czegoś chce.

                    No i teraz CHCIAŁA (ona) dwójkę dzieci, to je macie.
                    • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 16:07
                      No dobrze, a teraz pytam,jest jakieś wyjście z tej sytuacji?Ja nawet nie myślę o rozwodzie,separacji,za bardzo kocham dzieci,ją i w ogóle.Już częściej myślę niestety o zdradzie.Brzmi to okropnie ale o tym nieraz myślę,by tylko sobie w jakiś sposób ulżyć.Wiem,wiem,zaraz mnie zjecie za to ale tak mam i co mam zrobić? :(
                    • kawitator Re: jesteś : 30.05.10, 16:26
                      Problem leży w Tobie.
                      W twoim charakterze i nie wiem czy jakieś rady tu pomogą. Jesteś tatuńcio, podnóżek i bankomat w jednym. Jak tego nie zmienisz to nie licz na żaden seks małżeński.
                      Jak piszesz żona ma duża pomoc, wiec na pewno dwa tygodnie da sobie sama (z pomocą) świetnie radę. Tyłek w troki i wyjazd na grzyby, na ryby lub na lwy by Należy Ci się jak psu buda
                      Po powrocie zobaczysz. Jak otworzy dziobek to zapowiedz ze tak ci się spodobało bo zboczone kobitki były, że od teraz zawsze już będziesz jeździł sam i robisz to tylko dla niej aby nie musiała sie tak strasznie poświęcać.
                      Tu abyś zrozumiał co mówi do ciebie Twoja jeszcze właścicielka podaje taki uproszczony słownik męsko- damski

                      Dla Ciebie czyli jak kobieta mówi to =
                      1 tak = nie, tak, być może
                      2 nie = tak, nie, być może
                      3 być może = nie chyba że tak
                      4 MY potrzebujemy = ja chce
                      5 przepraszam = będziesz żałował
                      6 musimy porozmawiać = będziesz miał kłopoty
                      7 oczywiście zróbmy to = tylko spróbuj
                      8 rób co chcesz = zapłacisz mi za to później
                      9 nie jestem zdenerwowana = oczywiście jestem zdenerwowana ty klarnecie
                      10 jestes bardzo miły = czy seks jest jedyną rzeczą o której myślisz ?

                      Dla twojej ślubnej co by zaczęła co nieco kapować czyli jak facet mówi to =
                      1 jestem głodny = jestem głodny
                      2 jestem śpiący = jestem śpiący
                      3 jestem zmęczony = jestem zmęczony
                      4 ładna sukienka = masz super dołek między piersiami
                      5 kocham cię = chcę się z tobą seksu teraz natychmiast w tej chwili
                      6 jestem znudzony = czy chciałabyś seksu
                      7 czy mogę Ci coś powiedzieć = chciałbym seksu z tobą
                      8 czy chciałabyś pójść do kina = chciałbym seksu z tobą
                      9 czy możemy zatańczyć = chciałbym seksu z tobą
                      10 czy mogę zaprosić cie na kolację = chciałbym seksu z tobą
                      11 Buciki nie pasują ci do torebki = jestem gejem
                      • on_3_2 Re: jesteś : 30.05.10, 17:05
                        No to mnie pocieszyłeś.Takie podejście nie jest w moim stylu :(
                        Wg mnie byłoby chamskie,niestety ale to mój punkt widzenia.
                        • krzysztof-lis Re: jesteś : 30.05.10, 17:15
                          > No to mnie pocieszyłeś.Takie podejście nie jest w moim stylu :(
                          > Wg mnie byłoby chamskie,niestety ale to mój punkt widzenia.

                          I dlatego Ty nie masz seksu, a ja (cham) tak. ;p

                          Zrozum, że attraction is not a choice. Ona nie może się zmusić, by Cię nagle
                          zacząć pożądać. Albo zaczniesz być w stosunku do niej mniej uległy, albo dupa
                          blada.

                          Zastanów się, czy większą krzywdę zrobisz jej "ustawiając ją do pionu" swoim
                          "chamskim" zachowaniem, czy nie umiejąc postawić się, a potem zdradzając albo
                          odchodząc.
                          • rumpa Re: jesteś : 31.05.10, 09:16
                            Wiesz Krzysiu, po takim stażu to nawet lejący alkoholik ma jeszcze
                            seks.
                            I ciekawe jak długo go będziesz miał...
                            ciagle zakładasz, że to ty w razie niezadowolenia wymienisz żonę na
                            bardziej kompatybilny model.
                            Tyle że to młodziutka kobieta, dopiero dojrzewa i dorasta i wcale
                            się nie zdziwię jak bedzie na odwrót.
                            A tak a propos co ty robisz żeby twoja zona chciała z tobą byc? Bo
                            już wiemy że chodzisz po domu wymemłany, przesiadujesz przed
                            komputerem, zapedzasz do roboty w połogu...Jaka wiec jest tajemnica
                            Twojego sukcesu?
                            • krzysztof-lis Re: jesteś : 31.05.10, 17:57
                              > Jaka wiec jest tajemnica Twojego sukcesu?

                              Z definicji, tajemnic się nie zdradza, więc powiem tylko, że zaspokajam ważne
                              dla niej potrzeby.
                              • mujer_bonita Re: jesteś : 31.05.10, 19:25
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Z definicji, tajemnic się nie zdradza, więc powiem tylko, że zaspokajam ważne
                                > dla niej potrzeby.

                                Znaczy się - przynosisz kasę? ;)
                              • rumpa Re: jesteś : 31.05.10, 19:39
                                wiesz, potrzeby mozna zaspokajać na różnym poziomie :)))
                                no i czasem bywa tak, moja kumpela właśnie odkryła że mąż zaspokaja
                                jej potrzeby w tak fatalnym stylu i za taka cene że prawie jak by
                                nie zaspokajał :))), po 10 latach, jak dorosła i się troche
                                rozejrzała dookoła
                                ja jej mówiłam że to cwaniak juz lata temu a ona ciagle uważała że
                                to wszystko jest ok. Za to teraz jak przejrzała na oczy i zobaczyła
                                jak kobiety są traktowane gdy sa kochane,po prostu kochane, gorycz i
                                bunt sa ogromne. No i zero seksu rzecz jasna :)))
                        • peter_jurgen_boock Jak się ma miękkie serce, 30.05.10, 23:35
                          to trzeba mieć twardą dupę :P
                        • kag73 Re: jesteś : 31.05.10, 14:48
                          Ja tez sadze, ze to chamskie. Sa rozne kobiety, jak bym mnie taki cham z
                          dwojka dzieci zostawil sam i pojechal na ryby na dwa tygodnie, to by
                          zapomnial co to seks ze mna na najblizsze 3 miesiace!

                          Na mnie taki typ faceta nie dziala. Na mnie dziala partner, pomocny,
                          pomagajacy, na ktorego moge liczyc. Kobiety sa rozne.
                          Niemniej jednak zonie bym powiedziala na Twoim miejscu, moze poczekala
                          jeszcze az dzidzius troche podrosnie, ale potem wylozyla kaw na lawe jak
                          sie czujesz, czego Ci brakuje, czy chce razem z Toba cos zmienic, bo
                          jezeli nie, poszukasz kogos na boku, albo rozpadnie Wam sie zwiazek. I to
                          tak na powaznie, zeby doznala szoku i w to uwierzyla.
                          Wtedy rozmowa czego ona chce, czego by sobie zyczyla, czego oczekuje w
                          seksie. Bez wyrzutow zapytac o jej odczucia i uczucie. Zapewnic o milosci
                          i probowac, jezeli zechce.
                          • on_3_2 Re: jesteś : 31.05.10, 18:16
                            No i tak trzeba będzie chyba zrobić.Dzięki
                            • teddy2000 a moze 25.07.10, 16:09
                              A moze zona jest przemeczona i nie ma sily miec ochote? Zamiast sie
                              zrzymac i grozic zdrada, zacznij pomagac w domu i przy
                              dzieciach.Spraw aby zona miala choc chwile wytchnienia dziennie,aby
                              wypoczela i miala czas zadbac o siebie. Zostan z dziecmi a niech ona
                              pojdzie do kosmetyczki i fryzjera. Czy wstajesz w nocy do maluchow?
                              Daj zonie przespac chociaz jedna noc aby nie musiala wstawac w nocy
                              do dzieci. To wszystko pozwoli jej odpoczac, zadbac o siebie, poczuc
                              sie kobieta, a nie tylko nianka, kucharka, praczka i sprzataczka.
                              Wtedy wroci jej ochota na seks.
                          • kawitator Re: jesteś : 31.05.10, 18:29
                            Ja tez sadze, ze to chamskie. Sa rozne kobiety, jak bym mnie taki cham z
                            dwojka dzieci zostawil sam i pojechal na ryby na dwa tygodnie, to by
                            zapomnial co to seks ze mna na najblizsze 3 miesiace!

                            Wyobraż sie ze sie zgadzam to chamskie

                            takie kupczenie tyłkiem
                            Jak by został czytaj zrobił tak jak chce to ma dupci a jak się nie posłucha i nie daj Boże zrobi to czego aktualnie nie akceptuje to szlaban na seks
                            Mała wina mały szlaban Duża wina duży szlaban Dwutygodniowy wyjazd na ryby = 3 miesięczny szlaban na seks z zona Byłes niegrzeczny to nie dostaniesz
                            A jak by się zasłużył czyli zaopiekował lub dofinansował na ten przykład biletami narodowego banku polskiego to masz kochanie dupci jak chcesz i ile chcesz ?
                            Chamstwo i drobnomieszczaństwo a fe.
                            • kag73 Re: jesteś : 31.05.10, 18:59
                              takie kupczenie tyłkiem
                              > Jak by został czytaj zrobił tak jak chce to ma dupci a jak się nie posłucha i
                              > nie daj Boże zrobi to czego aktualnie nie akceptuje to szlaban na seks
                              > Mała wina mały szlaban Duża wina duży szlaban Dwutygodniowy wyjazd na ryby = 3
                              > miesięczny szlaban na seks z zona Byłes niegrzeczny to nie dostaniesz
                              > A jak by się zasłużył czyli zaopiekował lub dofinansował na ten przykład bileta
                              > mi narodowego banku polskiego to masz kochanie dupci jak chcesz i ile chcesz ?
                              > Chamstwo i drobnomieszczaństwo a fe.

                              Odnioslam sie do seksu, bo o jego bark tutaj chodzi i o to co niby mialoby
                              zwiekszyc jego popyt w oczach malzonki. Jestem zdania, ze na pewno nie takie
                              chamstwo, przynajmniej jak dla mnie, ale kobiety sa rozne, nie byloby nic z
                              mojej strony, zadnych obiadkow ani wiekszego zainteresowania jego osoba, mila
                              moze bym byla, potem sama zoragnizowala sobie rowniez czas bez niego a o seks
                              musialby sie niezle postarac i moze bym ulegla, ale to ja, ja jestem seksiara i
                              nie ma u mnie systemu nagrod i kar, ale jego partnerka i tak juz nie chce seksu,
                              to myslisz, ze po 2 tygodniach jego nieobecnosci by sie nagle zgodzila, po tym
                              jak sie wypial, przeciez problem w tym, ze jej na seksie nie zalezy. Miala by po
                              prostu jeszcze jeden powod, zeby z nim nie sypiac, ot co.
                              Co innego gdyby jej np. opowiedzial, ze przypadkowo spotkal na ulicy byla
                              przyjaciolke i co tam ona gadala. Albo wspomnial, ze doczepila sie do niego
                              jakas blondyna w pracy i nie wiadomo czego chce, wszyscy mowia, ze na niego
                              leci, ale on gdzie tam, sam nie wie. Takie cos na kobiety dziala, niby nic, ale
                              w srodku serce maja w gardle.
                            • zakletawmarmur Re: jesteś : 31.05.10, 20:02

                              Rozumiem, że gdyby żona zostawiła Cię samego z dwójką małych dzieci
                              i wybyła z koleżankami nad morze, żeby popracować nad opalenizną, to
                              po powrocie czekałaby na nią kolacja przy świecach i pierścionek z
                              brylantem?
                            • mujer_bonita Re: jesteś : 31.05.10, 20:10
                              kawitator napisał:
                              > Wyobraż sie ze sie zgadzam to chamskie
                              > takie kupczenie tyłkiem
                              > Jak by został czytaj zrobił tak jak chce to ma dupci a jak się nie posłucha i
                              > nie daj Boże zrobi to czego aktualnie nie akceptuje to szlaban na seks

                              Szlaban czy brak ochoty? Kobieta ma mieć zawsze ochotę niezależnie od zachowania partnera? Był tu taki kiedyś co wprost twierdził, że czy pije czy bije dupy trzeba dać. Chyba jest was więcej ;)
                            • aandzia43 Re: jesteś : 31.05.10, 20:15
                              Szlaban na seks za "przewiny" to akurat ten rodzaj oddalenia się żony
                              od męża, który statystyczny facet odczuwa najboleśniej. Przeciętny
                              samiec homo sapiens może nie zauważyć, albo zauważyć i zlekceważyć,
                              bo upierdliwość to dla niego znikoma, nadąsanej miny żony, jazgotu
                              (da się przeżyć, kiedyś w końcu ochrypnie), wyrzutów (udajemy, że nie
                              słyszymy) braku ciepłej strawy (zje kanapkę i popije oranżadą). Ale
                              przedłużający się post łóżkowy zaczyna go w pewnej chwili uwierać. I
                              wtedy do świadomości pana dociera, że naprawdę go "nikt mnie nie
                              kocha w tym domu". "Szlaban na seks" bywa bardzo często tylko jednym
                              z wielu wyrazów niechęci żony do męża. Zazwyczaj nie tym pierwszym
                              przez nią manifestowany, ale pierwszym przez niego zauważanym.
                            • arronia Re: jesteś : 31.05.10, 23:25
                              > Ja tez sadze, ze to chamskie. Sa rozne kobiety, jak bym mnie taki
                              cham z
                              > dwojka dzieci zostawil sam i pojechal na ryby na dwa tygodnie, to
                              by
                              > zapomnial co to seks ze mna na najblizsze 3 miesiace!
                              >
                              > Wyobraż sie ze sie zgadzam to chamskie
                              >
                              > takie kupczenie tyłkiem
                              > Jak by został czytaj zrobił tak jak chce to ma dupci a jak się nie
                              posłucha i
                              > nie daj Boże zrobi to czego aktualnie nie akceptuje to szlaban na
                              seks

                              Pewnie handel tyłkiem się zdarza. Z autopsji nie znam zjawiska.

                              Za to wiem, że przy odpowiednim nagromadzeniu żalów, złości i
                              niesnasek żądze potrafią zniknąć dość totalnie. Na jakiś czas. Na
                              mnie konflikty nigdy nie działały stymulująco. (Dobrze, że kłótliwa
                              nie jestem, więc uwiąd okołoniesnaskowy przechodzę rzadko).

                              Kobieta zostawiona z dziećmi i domem na głowie może "nie być
                              najszczęśliwsza". I mała szansa, żeby ją to roznamiętniło. Burzenie
                              poczucia absolutnej pewności - jasne, takie po prostu jest życie i
                              niedobrze o tym zapominać. Ale chamskie zagrywki tej pary nie
                              zbliżą...
                          • deodyma Re: jesteś : 31.05.10, 18:41

                            > Ja tez sadze, ze to chamskie. Sa rozne kobiety, jak bym mnie taki
                            cham z
                            > dwojka dzieci zostawil sam i pojechal na ryby na dwa tygodnie, to
                            by
                            > zapomnial co to seks ze mna na najblizsze 3 miesiace!




                            moze na poczatlu facet jakos by to przezyl, ale gdybys po raz
                            kolejny dupy mu nie dala przez 3 msc, znalazlby chetna gdzie
                            indziej:D
                            tego kwiatu pol swiatu i zawsze jakas wyposzczona sie znajdzie.
                            • kag73 Re: jesteś : 31.05.10, 19:00
                              Tylko, ze ona mu wlsnie od miesiecy nie daje, wiec co jej zalezy
                              • kawitator Re: jesteś : 01.06.10, 09:17
                                Oj kobitki
                                Wyszły z was wasze obawy i fobie co pominę milczeniem bom łagodny ostatnio i nie będę się przywalał. Pokazałyście też niezrozumienie i niemożność oddzielenia się umysłowego od aktualnych kobiecych stereotypów

                                Ogólnie reprezentujecie cuś takiego

                                Facet aby miał seks w domu to musi się zasłużyć Ma być miły spolegliwy i w ogóle musi się strać bo inaczej nie będę miała ochoty co jest całkowicie uzasadnione i zrozumiałe Ma się kurde starć bo to ja trzymam swoja dupę w garści i decyduję a on nie ma innej drogi aby się dorwać do miodu

                                Zapominacie jednak o drugiej stronie medalu
                                Facet jak nie będzie miał seksu to nie będzie się zasługiwał był miły spolegliwy absolutnie przestanie się strać Jest on tak skonstruowany, że do szczęścia nie potrzeba mu tysięcy pierdółek jak kobitce ale seksu żarcia i walki Nie ma seksu i żarcia bo walczę na zewnątrz to się wynoszę bo mówiąc językiem kobitek – Nie są zaspokajane moje podstawowe potrzeby.


                                I co mamy pat?

                                Przypominam podstawy podstaw
                                Przyjemność z seksu została „wymyślona „ przez naturę aby dwa osobniki płci przeciwnej się bzykały i rozmnażały bo inaczej wykonywanie tych głupich ruchów gdy przyjemność byłaby wątpliwa jaki by miało sens.
                                Więziotwórcza i płatnicza rola seksu została „wymyślona” w tych gatunkach gdzie opieka nad potomstwem była bardziej efektywna gdy robili to oboje rodzice oraz musiała trwać znacznie dłużej. Seks był wtedy jedyną waluta a ograniczenie dostępu podnosiło jej wartość
                                Przez dobry seks oraz choć stwarzanie wrażenia wyłączności kobitka przywiązywała do siebie faceta który wtedy współfinansował i współuczestniczył w odchowaniu potomstwa.
                                Obecnie Kobitkom otoczonym opieka państwa i nabuzowanym ideami woman power pomyliły sie przyczyny ze skutkami
                                Nie damy jak nie będziesz robił to i co chcę bo mam cie zaklepanego wobec prawa i zawsze już będziesz musiał łożyć bo inaczej opresyjne męskie państwo wsadzi cie do ciupy ( w polskich wiezieniach siedzą nie bandyci a w większości alimenciarze co potwierdza przytoczone wyżej tezy)
                                Teraz wróćmy do naszego ON-ego 3 i coś tam
                                Facet oczywiście jeszcze przez jakiś czas będzie się starał z przyzwyczajenia lub do wypalenia sie więzi która powstała w okresie testowym kiedy to kobitka usilnie pracowała w naturalny sposób nad jej zbudowaniem jak to klasycznie i ładnie opisuje autor wątku
                                Natura jednak nie znosi próżni lub mówiąc dosadniej facet nie znosi przepełnienia jader i znacznie szybciej niż to się wydaje takiej treserce co to miała go w garści zacznie mieć ten seks zupełnie gdzie indziej
                                Jak będzie miała szczęście to tylko zacznie chodzić do panienek negocjowalnej cnoty co grozi tylko nieznacznym uszczupleniem kwot przeznaczanych na waciki i kremy. Nie są to sumy znaczące bowiem ten sposób uzyskiwania seksu jest o wiele mniej kosztowny niż fundowanie sobie żony
                                Jak opisywana przez ON-ego jego żona wstrętna niedajka będzie miała pecha to zaopiekuje się nim kolejna co przedstawi swój program demo i wtedy ON 3 i coś tam dojdzie do wniosku że dalsze inwestowanie w swoja dotychczasową jest zupełnie pozbawione sensu i oddali się w siną dal.
                                ( nawiasem polecam On-emu zalinkowanie żonce tych predykcji ;-) )

                                Teraz rady które spowodowały taką reakcje kobitek
                                Kiedy okres demo nie kończy sie wraz z pierwszym dzieckiem
                                Z innych zupełnie powodów nieporuszanych tutaj z chęci zachowania klarowności przekazu.
                                Okres demo nie trwa wiecznie ale można zachować w miarę poprawne działanie programu . Wróć w miarę przyzwoitą chęć kobitki do starania się dalej a co za tym idzie znośną częstotliwości i jakość współżycia
                                Rady facetów w tym wątku, oczywiście przejaskrawione jak to na forum dotyczą właśnie tego

                                Facet ( choć u kobitek to też działa ;-) ) powinien zachować w małżeństwie sporą część JA Nie powinien dać się pochłonąć i być w całości MY co reprezentuje w postaci aż przesadzonej nasz autor.
                                Mieć swoje pasje, swoje życie poza. Nie być proszącym na dwóch łapkach pudelkiem ale wilkiem
                                Być sobą i mieć jaja czyli być Mężczyzną
                                ( po dokładniejszą definicje co pod tym rozumiem wysyłam do archiwum forum )

                                Jak nie poskutkuje to po prostu nie jesteś TYM facetem dla swojej jeszcze żony. Walenie głowa w mur zwykle nie przynosi efektów. Pozostaje wtedy zlecić fachowcom przygotowanie materiałów do pozwu rozwodowego. Sprawdzić czy dzieci aby na pewno twoje i udać się dalej już swoja drogą ( polecam drogę TAO)

                                • sisi_kecz Re: jesteś : 01.06.10, 11:00
                                  To było najśmieszniejsze, przemadrzałe "coś", jakie w tym miesiącu
                                  przeczytałam.

                                  Buhaha, bedę sie śmiała przez cały dzień, a moze jeszcze dłużej.

                                  Szkoda, że tego typu mędrcy od teorii męsko-damskich, najszybciej
                                  szukają rodzinnego ciepełka, jak im starość w oczy zaglądnie i żona
                                  zaczyna byc potrzebna, aby wygodniej sie żyło.
                                  Już bez walki, z domowym żarełkiem i wspomnieniem, że " kiedyś to
                                  byłem łóżkowym gigantem".

                                  Bardzo śmieszne, naprawdę przezabawne, dzieki kawi :)))
                                  • krzysztof-lis Re: jesteś : 01.06.10, 18:53
                                    > Szkoda, że tego typu mędrcy od teorii męsko-damskich, najszybciej
                                    > szukają rodzinnego ciepełka, jak im starość w oczy zaglądnie i żona
                                    > zaczyna byc potrzebna, aby wygodniej sie żyło.

                                    Bredzisz. Żona potrzebna, żeby żyło się wygodnie? To się pielęgniarkę zatrudnia,
                                    co wychodzi ZNACZNIE taniej.
                                    • sisi_kecz Re: jesteś : 01.06.10, 20:33
                                      Zjawisko silnego pragnienia ożenku najsilniej widoczne jest u panów
                                      emerytów. Wykazują to konkretne badania, a nie czyjeś "widzimisię",
                                      jak w przypadku prześmiesznych "teorii" kawitatora.

                                      Bardzo ciekawy artykuł o tym, w archiwalnej Polityce: "Urok siwych
                                      gołąbków", że przytoczę tu ilustrujący tezę fragment:
                                      Z badań amerykańskich wynika, że w pierwszym roku po śmierci żony
                                      umiera 67 proc. wdowców, a wdów po śmierci męża tylko 3 proc. Anna
                                      Klatkiewicz z Uniwersytetu Medycznego im. Marcinkowskiego w Poznaniu
                                      donosi, że w rok po śmierci współmałżonka obserwuje się gwałtowne
                                      obniżenie odporności i ogólnego stanu zdrowia osieroconej osoby.

                                      Ma więc szczęście ten, kto dożywa swych dni obok żony. (...)Prof.
                                      Bogdan Wojciszke pisze, że dziesiątki badań na świecie dowodzą
                                      dobroczynnego wpływu małżeństwa i na mężczyzn, i na kobiety.

                                      Izraelskie studium z udziałem 10 tys. mężczyzn, których badano w 5-
                                      letnim odstępie, wykazało, że brak kochającej i wspierającej żony
                                      zwiększał ryzyko zapadalności na anginę pectoris i inne choroby.
                                      Osierocenie pogłębia też depresję, która, zdaniem gerontologów,
                                      dotyka i tak 26 proc. ludzi starych.
                                      Małżeństwo, zdaniem prof. Wojciszke, pełni rolę bufora chroniącego
                                      przed stresem. Przeżywane radości stają się we dwoje większe, a
                                      dzielone kłopoty łatwiej znosić. On i ona wspierają się z miłości,
                                      przyjaźni, z rutyny, ze strachu przed samotnością. I z nienawiści
                                      także. W pewnej starej parze żona mści się na mężu za to, że w
                                      młodości permanentnie ją zdradzał i upokarzał. Teraz jest
                                      nieruchawy, reumatyczny, a ona z upodobaniem biega po kumach i
                                      klubach, zostawiając go z termosem gorącej herbaty przy fotelu, za
                                      co jej nie znosi i też marzy o zemście. Ale się nie rozstają.
                                      (...)
                                      Nie gańmy starych za to, że ledwo pochowawszy współmałżonka,
                                      rozglądają się rozpaczliwie po paniach i panach. Wchodzą w
                                      konkubinaty, a nawet żenią się. Głównie mężczyźni. To oni mają
                                      szansę na ujście z owych śmiertelnych 67 proc. po stracie
                                      towarzyszki życia. 70 proc. wśród nowożeńców po sześćdziesiątce to
                                      mężczyźni. Jak podaje we wspomnianej już publikacji dr Dorota
                                      Kałuża, ekonomistka z Uniwersytetu Łódzkiego, na sto kobiet w wieku
                                      75–79 lat, które wyszły w 2006 r. za mąż, przypadło prawie 446
                                      mężczyzn nowożeńców w tym samym wieku. Na 100 kobiet 85-letnich i
                                      starszych, które stanęły na ślubnym kobiercu, przypadło 654,5 ich
                                      równolatków, którzy ożenili się w tym samym roku."

                                      Ciekawe, ze nikt z tego stada napalonych na powtórnych ożenek
                                      staruszków, nie policzył że pielęgniara wyszłaby taniej? ;)))

                                      Takie są fakty, że to wielkie chojractwo supermachosów kończy sie,
                                      gdy zabraknie zabielanej ogórkowej, wtedy chodu do biura
                                      matrymonialnego ;)
                                      • kag73 Re: jesteś : 01.06.10, 21:24
                                        Otoz, kobiety duzo lepiej znosza samotnosc niz mezczyzni, to potwierdzone
                                        naukowo. Moze jest cos w niedawno tutaj postawionej tezie, ze mezczyzni kochaja
                                        silniej/bardziej. Apropos jest to tez zdanie mojego meza, bo coz niby trzyma
                                        faceta przy kobiecie, ktora juz dala mu potomstwo, czyli ciaglosc jego genow?
                                        Musi to byc milosc, inaczaj juz dawno szukal by innych kwiatkow do zapylenia, w
                                        koncu cel osiagniety.
                                        Glupie gadanie naiwnych mezczyzn, ktorym cos sie wydaje. Gdyby bylo tak jak
                                        pisze Krzys, zaden facet nie szukal by stalej partnerki, tylko chadzal by do
                                        prostytutek, bo to zdecydowanie taniej. Tymczasem prawda jest taka, ze wszyscy
                                        chca milosci drugiej osoby i w dodatku boja sie samotnosci.
                                        • krzysztof-lis Re: jesteś : 01.06.10, 21:41
                                          > Glupie gadanie naiwnych mezczyzn, ktorym cos sie wydaje. Gdyby
                                          > bylo tak jak pisze Krzys, zaden facet nie szukal by stalej
                                          > partnerki, tylko chadzal by do prostytutek, bo to zdecydowanie
                                          > taniej. Tymczasem prawda jest taka, ze wszyscy chca milosci
                                          > drugiej osoby i w dodatku boja sie samotnosci.

                                          Ale to JEST taniej, bez względu na to, co na ten temat myślisz. Tylko to nie
                                          jest jedyny czynnik, który wpływa na decyzję mężczyzn.

                                          Faceci też pragną miłości, tego też nikt tu chyba nie podważa. Zestaw
                                          prostytutka+sprzątaczka+kucharka tej miłości nie zapewni.
                                          • kag73 Re: jesteś : 01.06.10, 21:49
                                            To zalezy od wielu czynnikow, czasami we dwoje wychodzi taniej, dwie wyplaty
                                            albo w niektorych krajach ulgi podatkowe, to po pierwsze.
                                            Po drugie zalezy od czestotliwosci podanych uslug. A tak poza tym to po co to
                                            glupie gadanie, skoro jakos ten czynnik nie ma przebicia:))
                                          • mujer_bonita Re: jesteś : 01.06.10, 21:49
                                            krzysztof-lis napisał:
                                            > Ale to JEST taniej, bez względu na to, co na ten temat myślisz.

                                            I po raz kolejny - przy średniej krajowej w okolicy 3300 brutto - nie jest :)
                                    • songo3000 LOL, nawet 3 tygodni Keczupowa nie wytrzymała 01.06.10, 21:35
                                      Wygrałem zakład :PPP
                                      • kag73 Re: LOL, nawet 3 tygodni Keczupowa nie wytrzymała 01.06.10, 21:50
                                        A o co sie zalozyliscie?
                                        • songo3000 Re: LOL, nawet 3 tygodni Keczupowa nie wytrzymała 01.06.10, 22:04
                                          Hy, to całkiem perwersyjne więc na prv zapytaj :) Z połowicą się założyłem nie z Keczupową. Siska pewnie by szybciej sobie paluchy odgryzła niż dała mi wygrać :DDD
                                • arronia Re: jesteś : 01.06.10, 11:59
                                  A na co człowiek ma większy wpływ:
                                  - na własne pożądanie
                                  - czy na własne zachowanie (w tym "wewnątrzzwiązkowe")?
                                  Kobietka ma sobie nakazać: ok, dla dobra sprawy zrobię się mokra na
                                  jego widok (nie ważne, że jestem na niego wściekła, mam żal,
                                  pretensje itd., "jakoś" to odetnę i się jednak podniecę)? I czy seks
                                  budowany na negatywnych emocjach (przełamywanych - o ile uznać, że
                                  się da, że lubrykant, nogi rozłożyć, oczy zamknąć, emocje odciąć i
                                  wio) jest więziotwórczy? Może kobieta raz czy drugi "da", ale czy
                                  poczuje się od tego bliżej męża, podejdzie do niego z większą
                                  otwartością, będzie bardziej nastawiona na pracę nad związkiem?
                                  Hm....

                                  A może facet może coś zrobić ze swoim zachowaniem - na które ma
                                  wpływ, zwierzęciem jest, ale trochę ewolucja mu dała narzędzi? Może
                                  jechać na ryby i zostawić babę, może nie jechać, może ją zabrać, może
                                  z nią porozmawiać, może "ponegocjować", itd. itd. Różne rzeczy może.
                                  Różne rzeczy dają różne skutki. Jak nie bierze tego pod uwagę, to
                                  baran jest.

                                  (Wszystko to działa też w drugą stronę: kobieta ma wpływ na swoje
                                  działania, mężczyzna na swoje żądze niewielki. Obydwoje mogą się na
                                  seks otwierać lub nie, mogą sobie pomóc wyobraźnią, ale pole manewru
                                  duże nie jest. Co innego w sprawie zachowań. I przekonań w dużym
                                  stopniu też.)
                                  • aandzia43 Re: jesteś : 02.06.10, 21:10
                                    > Kobietka ma sobie nakazać: ok, dla dobra sprawy zrobię się mokra
                                    na
                                    > jego widok (nie ważne, że jestem na niego wściekła, mam żal,
                                    > pretensje itd., "jakoś" to odetnę i się jednak podniecę)? I czy
                                    seks
                                    > budowany na negatywnych emocjach (przełamywanych - o ile uznać, że
                                    > się da, że lubrykant, nogi rozłożyć, oczy zamknąć, emocje odciąć i
                                    > wio) jest więziotwórczy?

                                    Oczywiście, ze nie jest więziotwórczy. To znaczy wróc: wzmacnia
                                    pewnie przywiązanie męża do żony, albo przynajmniej tolerancję na
                                    nią. Większośc facetów na Matce Ziemi tak żyje i niczego więcej do
                                    szczęscia nie potrzebuje. Według Kawiego to "dawanie seksu" chłopu
                                    wystarczy, by funkcjonowało hm... małżeństwo, czyli układ sponsor-
                                    utrzymanka. Rzeczywiście, do przetrwania biologicznego wystarczy.
                                    Oczywiście, że statystyczny facet do szczęścia potrzebuje seksu i
                                    jak go nie ma, to zły jest jak osa. Ja też tak mam;-) Ale jak
                                    kobieta narzeka, że jest nieszczęśliwa, wkurzona i niespełniona, że
                                    czegoś tam, ważnego dla niej, w życiu jej brakuje, to cała męska
                                    populacja (Kawi pewnie też) śpieszy z dobrymi radami typu: "To
                                    spraw, by ci to dał/zasłuż sobie/kombinuj kobieto". Jak facet
                                    narzeka, to Kawi grzmi, jak popaprany prowincjonalny księżulo z
                                    ambony: "Kobieto, daj mu to!!! Wszak on tego potrzebuje!!! Nie
                                    rozumiesz tego!!!" (Oczywiście, że rozumiemy potrzebę. Ale każdemu
                                    według potrzeb nie brzmi dobrze;-) Tego typu myślenie jest tak
                                    głęboko zakorzenione, że powierzchowna "ogłada" i logiczne myślenie
                                    w męskiej częsci narodu siada w sytuacjach choc troche wzbudzjaącyhc
                                    emocje. W tym przypadu emocje wzbudza fakt, że facet by miec seks,
                                    musi zrobic coś poza wyciągnięciem portfela, czy wygraniem potyczki
                                    o stado samiczek. Że musi spróbowac zmodyfikowac troszeczkę swoje
                                    postępowanie. Wejrzec w siebie. To zaiste wielki dyshonor dla
                                    męskiego ego. Wszak on jest doskonały taki, jaki jest. Mnie
                                    roztłumaczał to detalicznie mój terapeuta, bardzo facetowski facet,
                                    ostry, nie pierdaczący się niepotrzebnie z pacjentem, i jak widac, z
                                    dużym dystansem do siebie i swojej płci:-)

                                • aandzia43 Re: jesteś : 02.06.10, 21:21
                                  > Pokazałyście też niezrozumienie i niemożność oddzielenia
                                  > się umysłowego od aktualnych kobiecych stereotypów


                                  Właśnie po raz kolejny dałeś przepiękny popis niemożności
                                  oddzielenia się umysłowego od wszechwładnych męskich stereotypów.
                                  Jak babie źle z chłopem, bo jej nie daje to: niech se zmieni
                                  chłopa/widac nie zasłużyła/niech zasłuży/niech zmieni postępowanie.
                                  Jednym słowem: działaj kobieto, to może miec będziesz.
                                  Jak chłopu źle z babą, bo mu nie daje to znowu tekst do baby: co
                                  czynisz kobieto, działaj kobieto, daj mu kobieto, on tego
                                  potrzebuje.
                                  I jak można nie kąsac, że między destrukcyjnym dla pożądania staniem
                                  na dwóch łapkach i płaszczeniem się, a otwartością na potrzeby
                                  kobiety jest przepaśc?

                                  Trochę więcej w poście do Kag.
                                  • kawitator Re: jesteś : 04.06.10, 14:56
                                    Może by przeczytać jak sytuację która przeżywa autor wątku opisuje zawodowy terapeuta

                                    Od pewnego czasu Krzysztof nie jest zadowolony z pożycia z żoną. Trzy lata temu urodził im się syn, na którego długo czekali. Lidka – żona Krzysztofa – zaczęła unikać seksu już wtedy, gdy była w ciąży. Potem tłumaczyła się zmęczeniem powodowanym opieką nad dzieckiem i nieprzespanymi nocami. Krzysztof kocha żonę i jest wyrozumiały. Rozumie, że kobieta jest skupiona przede wszystkim na wychowywaniu dziecka, bo synek bardzo potrzebuje matki. Cierpliwie czeka, aż sytuacja się unormuje i zniknie problem niewystarczających kontaktów seksualnych.
                                    Jednak nic się nie zmieniało. Dziecko rosło, a postawa Lidki była wciąż taka sama. Krzysztof wielokrotnie próbował z nią o tym rozmawiać, ale każda rozmowa kończyła się kłótnią, a potem cichymi dniami. Lidka czuła się urażona zarzutami Krzysztofa, nie przyjmowała do wiadomości jego argumentów. Tłumaczyła, że wszystko w domu jest na jej głowie i wieczorami nie ma na nic siły, a i tak wciąż jest wiele do zrobienia. Krzysztof natomiast był coraz bardziej zły na żonę i coraz trudniej było mu zrozumieć jej zachowanie. Uważał, że jest nadopiekuńcza. Choć dziecko było już duże, nadal wydawało jej się, że tylko ona potrafi się nim właściwie opiekować. Krzysztof miał dosyć wymuszonych kontaktów seksualnych z żoną i tego, że bez entuzjazmu podchodziła do wspólnego planowania wolnego czasu – wypadu za miasto czy choćby spędzenia miłego wieczoru. W pewnym momencie zauważył, że ta sytuacja przestaje być bolesna, a żona staje się mu coraz bardziej obca. Nie zależy mu już na zmianie tej sytuacji – zakochał się w koleżance ze szkoły średniej, która jest sama po rozwodzie i rozumie jego samotność w relacji z żoną. Koleżanka obdarza go upragnionym uczuciem i zainteresowaniem, o które tak walczył u żony.
                                    Mimo silnych pozytywnych uczuć, jakie nim zawładnęły, Krzysztof nie potrafi zdecydować się na ujawnienie tego związku. Na początku jest zdezorientowany i niepewny, więc woli nie robić nic pochopnie. Później, kiedy największe emocje opadają, dochodzi do głosu poczucie winy, lęk przed utratą rodziny i kontaktu z dzieckiem. Boi się zranić żonę.

                                    Narastający konflikt w domu powoduje, że Krzysztof odczuwa przewlekły stres, z którym nie umie sobie poradzić. Lidka jest dla niego ważną osobą (to matka jego dziecka), mimo to nie jest w stanie przebić się przez mur niechęci, jaki powstał między nimi, a próby rozmów tylko pogarszają sytuację. Krzysztof czuje się opuszczony i oszukany, jakby znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Jak radzi sobie z tymi dotkliwymi uczuciami? Uruchamia destrukcyjne zachowania ucieczkowe: rozpoczyna romans z kobietą, która jest w nim zakochana – obdarza go silnym uczuciem i zainteresowaniem. Szuka w związku z Krzysztofem ukojenia po nieudanym małżeństwie. Krzysztof, choć nieświadomie, traktuje ją w tej relacji „użytkowo” – romans znieczula go i oddala od negatywnych emocji, które przeżywa w relacji z żoną. Krzysztof nie umie powiedzieć stanowczego „nie” postawie żony i nie oczekuje wyjaśnienia sprawy. Unika wysiłku związanego z naprawą takiego stanu rzeczy, ale też unika decyzji o rozstaniu. Nie stać go na otwarte powiedzenie, że oczekuje zmiany w zachowaniu żony. Nie oczekuje w relacji z żoną zaspokojenia potrzeby bliskości – znalazł kobietę, która mu tę bliskość zapewnia. Jednak kochankę traktuje równie „doraźnie i wyrywkowo” jak Lidka traktuje jego. Prawdopodobnie dzięki romansowi Krzysztof nie tylko zaspokoił sfrustrowane potrzeby, ale i odreagował w ten sposób nagromadzoną w stosunku do żony złość. Doświadczył, jak bolesna może być zależność od jednej kobiety, jeśli nie można oczekiwać kontaktu z nią we wszystkich ważnych dla związku sferach. Życie na dwa fronty, równoczesne utrzymywanie relacji z dwiema kobietami, może być sposobem, w jaki usiłuje poradzić sobie z tym przykrym doświadczeniem...

                                    Jest to część artykułu Izabeli Wożyńska-Więch
                                    zacytowane ze strony www.charaktery.eu


                                    • urquhart Re: jesteś : 05.06.10, 08:46
                                      kawitator napisał:
                                      > Może by przeczytać jak sytuację która przeżywa autor wątku opisuje zawodowy ter
                                      > apeuta
                                      >Jednak kochankę traktuje równie „doraźnie i wyrywkowo” jak Lidka traktuje jego.

                                      Fe, to kobieta może traktować partnera „doraźnie i wyrywkowo” jak ma małe dziecko?
                                      Tak przecież robią tylko szowinistyczni faceci , świnie...
                                      Znowu psycho dycho knują przeciwko kobietom poświęcającym się dzieciom :)
                                      _____________________________________
                                      A łyżka na to: niemożliwe!
                                    • aandzia43 Re: jesteś : 06.06.10, 13:10
                                      > Może by przeczytać jak sytuację która przeżywa autor wątku opisuje
                                      zawodowy ter
                                      > apeuta
                                      >

                                      Czytałam (niejeden tego typu artykuł), no i jak to się ma do moich
                                      postów? Chyba, ze chodzi o to, by wysunąc postulat o powrocie do
                                      dawnych dobrych czasów, kiedy to tego typu problemów w małżeństwach
                                      raczej nie było, bo dupa należała sie chłopu jak psu buda. Dupa, nie
                                      satysfakcja małżonki z pożycia. Wtedy rzeczony Krzysztof pewnie nie
                                      doznawałby frustracji z powodu braku seksu. Jak nieco bardziej
                                      cywilizowany, to może dotknęłoby go poczucie niespełnienia z powodu
                                      kompletnej obojętności partnerki na te śmieszne ruchy, co je na niej
                                      wyczynia.
                                      Rozumiem frustrację Krzysztofa z artykułu, bo seks lubię i spełnia
                                      on w moim życiu związkowym rolę więziotwórczą. (Bliższa jest mi jego
                                      postawa wobec pożycia seksualnego, niż postawa jego małżonki) Ale to
                                      jest możliwe, tylko przy pełnym zaangażowaniu mojego partnera w
                                      nasze wspólne łóżkowe poczynania. Nie widzę sposobu na
                                      satysfakcjonujące rozwiązania odgórne tych kwestii. I nie sądzę też,
                                      by sposobem na rozwiązanie tych problemów mogło byc obciązanie
                                      jednej strony odpowiedzialnością na nie.
                                      • kawitator Re: jesteś : 06.06.10, 16:36
                                        Nijak się nie ma mój post do Twojego
                                        Na Twoją szarżę z pochylona kopia zastosowałem unik bo kruszyć kopie nie chce mi się a tekst tak sobie wsadziłem bo wydawał się w temacie wątku .
                                        Kiedyś z powodów zawodowych musiałem zapoznać się i stosować tak zwana logikę rozmytą Jako żywo nadaje się ona świetnie do opisywania tego co się dzieje miedzy ludźmi a to już powoduje poczucie bezsensu kolejnych wypowiedzi Dodatkowo uważam, że optymalnym sposobem zapisywania tych wielowymiarowych zależności i oddziaływań byłby rachunek macierzowy ale dalibóg nie ma pojęcia jak to ogryźć ze strony formalnej tak aby macierz nie spuchła w nieskończoność
                                        Zdaję sobie sprawę z niejednoznaczności i wielowymiarowości opisywanych tu sytuacji a nakładając na to współczesne poglądy na temat myślenia które warstwę decyzyjna coraz bardziej przesuwają do naszej nad czy jak wolisz podświadomości generuje obraz o którym mogę powiedzieć tylko, że tak naprawdę nic nie wiem a mogę się tylko domyślać z nikłym zresztą prawdopodobieństwem zrozumienia i dotarcia do prawdy.

                                        Pokazanie komuś bardzo ogólnych praw rządzących stosunkami a parach damsko-męskich powinno skończyć się skierowaniem do linku „polecane lektury” którego utworzenie uważam za jedno z większych zasług modów. Jak mu się zechce to przeczyta i zrozumie a potem zastosuje. Jak nie zrozumie lub nie potrafi zastosować tych prostych skierowanych do szerokiego kręgu odbiorców przekazów to co można mu wytłumaczyć w kilku słowach wypowiedzi na forum.

                                        Jak mu się nie zechce czytać to znaczy, że tak naprawdę sprawa go ( ją) wali i wszelkie tłumaczenia tym bardziej nie mają sensu

                                        Jeżeli chodzi o tak zwane Casusy czyli sprawy jednostkowe to :
                                        Aby móc coś poradzić to jak w sterowaniu trzeba
                                        Wiedzieć co się dzieje
                                        Mieć wiedzę do tego aby świadomie wybrać sposób działania zmieniający sytuację
                                        Otrzymać prawdziwa informacje zwrotną co się dzieje po zastosowaniu
                                        Skorygować sposób działania

                                        Na forum nie jest spełniony żaden z tych warunków

                                        Ludzie przedstawiają swoja sytuacje i problemy w sposób delikatnie mówiąc daleki od rzeczywistości co ilustruje wyraźnie przypadek „Mojejnogi”
                                        Wiedza wypowiadających się (łącznie ze mną) – nie będę się śmiał głośno ale po prostu żadna
                                        Czasami w wypadku co bardziej nawiedzonych nawet gorzej niż żadna. Jak nie wiesz nic, to wiesz że nic nie wiesz. Jak się coś tam dowiedziałeś i wydaje ci się żeś już fachowiec to jest dopiero groźne
                                        Informacja zwrotna nie następuje a jak już wystąpi to jej wiarygodność jest żadna

                                        Wynikiem tego co napisałem jest sytuacja że w przeważającej większości odpowiadający głownie wyrażają swoje własne fobie i frustracje
                                        ( a poza tym wszystkie kobitki są wredne ;-)) )
                                        ( w starych dobrych czasach kobiety były bite i przeciążane pracą przez wrednych facetów aż przyszły trzy feministki pomachały biusthalterami i stała się wolność i teraz naprawdę nie bijemy facetów jak to nie jest niezbędne Każdy facet marzy o powrocie starych dobrych czasów i śni o waleniu biczem schylonej nad rolą kobitki ewentualnie o tym aby rzeczona kobitka ciągnęła pług coby koń się nie zmęczył )

                                        Czasami w przypływie dobrego humoru i nadmiaru czasu piszę aby pokazać, że gdaczące tu zgodnym chórkiem kobitki nie mają pojęcia o czym gdaczą i ich sposób widzenia świata nie tylko nie jest jedyny ale czasami jest błędny Robię to także aby wspomóc nieliczne niedobitki męskie na forum które same nie dają już rady prostować spaczonych poglądów kobitek
                                        Przestałem udowadniać poszczególnym kobitkom że piszą głupoty lub prościej ze są durne z dwóch podstawowych powodów
                                        Raz, że to jest za proste i satysfakcji intelektualnej żadnej nie przynosi, a dwa, że obiecałem jednej z moderatorek

                                        Rzekłem
                                        Hwog!
                                        A teraz czekam na odpowiedz ( jest duże prawdopodobieństwo ze dobrze zgadłem co i to napisze w odpowiedzi na takie cuś co sprokurowałem )
                                        • krzysztof-lis Re: jesteś : 06.06.10, 21:07
                                          > Robię to także aby wspomóc nieliczne niedobitki męskie na forum
                                          > które same nie dają już rady prostować spaczonych poglądów kobitek

                                          Dziękujemy, doceniamy. :)
                                        • aandzia43 Re: jesteś : 07.06.10, 14:31
                                          Każdy face
                                          > t marzy o powrocie starych dobrych czasów i śni o waleniu biczem
                                          schylonej nad
                                          > rolą kobitki ewentualnie o tym aby rzeczona kobitka ciągnęła pług
                                          coby koń się
                                          > nie zmęczył )

                                          Hehe, nie każdy, myślę (ośmielam się, sorry), że tylko co dziesiąty
                                          ;-) To krzepiące ;-)


                                          > Przestałem udowadniać poszczególnym kobitkom że piszą głupoty lub
                                          prościej ze s
                                          > ą durne z dwóch podstawowych powodów
                                          > Raz, że to jest za proste i satysfakcji intelektualnej żadnej nie
                                          przynosi, a d
                                          > wa, że obiecałem jednej z moderatorek


                                          Masz rację, wielkiej satysfakcji nie przynosi. Poza tym chwały też.
                                          Więc i ja staram się nie pisać niektórym kolegom, że WEDŁUG MNIE są
                                          durni.


                                          > A teraz czekam na odpowiedz ( jest duże prawdopodobieństwo ze
                                          dobrze zgadłem co
                                          > i to napisze w odpowiedzi na takie cuś co sprokurowałem )

                                          Po raz kolejny wymądrzasz się, że zgadłeś, co napiszę w odpowiedzi,
                                          ale ja nie mam możliwości zweryfikować twojej wszechwiedzy na ten
                                          temat ;-)

                                          Poza tym spoko :-)
                                      • urquhart ci co nie mają ochoty 07.06.10, 00:21
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Czytałam (niejeden tego typu artykuł), no i jak to się ma do moich
                                        > postów? Chyba, ze chodzi o to, by wysunąc postulat o powrocie do
                                        > dawnych dobrych czasów, kiedy to tego typu problemów w małżeństwach
                                        > raczej nie było, bo dupa należała sie chłopu jak psu buda. Dupa, nie
                                        > satysfakcja małżonki z pożycia (...) Nie widzę sposobu na
                                        > satysfakcjonujące rozwiązania odgórne tych kwestii. I nie sądzę też,
                                        > by sposobem na rozwiązanie tych problemów mogło byc obciązanie
                                        > jednej strony odpowiedzialnością na nie.

                                        Wygodny relatywizm.
                                        Fizyczna jak i materialna strona związku to zaciągnięte wzajemne zobowiązanie. Kto się z niego nie wywiązuje sądzę jest zaniedbania odpowiedzialny.
                                        Cóż faktyczne dzisiejsza kultura pilnuje głownie satysfakcji kobiety w związku.
                                        Paradygmat związku seks za zasoby nie działa.
                                        Znaczy działa w jedną stronę tylko egzekwując alimenty na tych co NIE MAJĄ OCHOTY płacić bo kasa należy sie jak psu buda niezależnie od satysfakcji małżonka ze związku.

                                        _____________________________________
                                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                        • aandzia43 Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 16:16
                                          > Wygodny relatywizm.
                                          > Fizyczna jak i materialna strona związku to zaciągnięte wzajemne zobowiązanie.
                                          > Kto się z niego nie wywiązuje sądzę jest zaniedbania odpowiedzialny.

                                          Ach, te wygodne dla facetów stereotypy. Zauważ, że całkowita odpowiedzialność
                                          mężczyzny za materialną stronę związku jest i była zawsze mitem. Na niepracujące
                                          zarobkowo żony zawsze mogli sobie pozwolić tylko najlepiej ustawieni w
                                          społeczności. Im stabilniejsze i bogatsze społeczeństwo, tym warstwa szczycąca
                                          się nie przynoszącymi do domu (czy nie wytwarzającymi w domu) dóbr materialnych
                                          żonami była liczniejsza. Poza tym to była ta warstwa, która pozostawiała po
                                          sobie świadectwa swojego stylu życia i do której stylu życie się aspirowało. Jak
                                          się ma podstawową wiedzę historyczną, to można to wydedukować. Ale rozumiem, że
                                          wygodniej jest wisieć na stereotypach :-)
                                          Jeszcze tylko dodam, że połowiczne zaspokajanie potrzeb materialnych żony i tak
                                          szło zazwyczaj (i idzie) w parze z całkowitym podporządkowaniem jej sobie w
                                          sferze intymnej.
                                          • krzysztof-lis Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 17:35
                                            > Zauważ, że całkowita odpowiedzialność mężczyzny za materialną
                                            > stronę związku jest i była zawsze mitem.

                                            Jakim mitem, skoro to powszechnie obowiązujący model rodziny w Polsce?

                                            Dziś, mimo "równouprawnienia", w dalszym ciągu uważa się, że facet ma obowiązek
                                            zająć się zarabianiem na dom, gdy kobiecie zachce się zrezygnować z pracy i
                                            zajmować się dziećmi do skończenia przez nie studiów. Nikt nie pyta tego faceta,
                                            czy ma na to ochotę. Jeśli nie ma ochoty, ergo jest niedojrzały do posiadania
                                            rodziny. Jeśli nie potrafi zaspokoić wszystkich potrzeb materialnych, też jest
                                            niedojrzały do posiadania rodziny.
                                            • aandzia43 Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 18:15
                                              Jest mitem, który odmóżdża przedstawicieli i jednej i drugiej płci i bywa
                                              wyciągany przy różnych okazjach i interpretowany, jak się komu spodoba.
                                              • krzysztof-lis Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 19:22
                                                > Jest mitem, który odmóżdża przedstawicieli i jednej i drugiej płci
                                                > i bywa wyciągany przy różnych okazjach i interpretowany, jak się
                                                > komu spodoba.

                                                Czyli twierdzisz, że w dzisiejszym polskim społeczeństwie nie oczekuje się od
                                                mężczyzny, że w razie czego weźmie się za robotę i zaspokoi wszystkie potrzeby
                                                rodziny, by kobieta mogła się "realizować" w domu?

                                                Ale masz jakieś wsparcie?

                                                Bo jak siedzę na różnych forach, to e-krowy przodują w prezentowaniu postawy,
                                                którą Ty określasz jako mit...
                                                • kag73 Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 19:38
                                                  Przestan Krzysiu, gdzie Ty zyjesz. Juz z facetow takich cieciow nie rob, co sie
                                                  na wszystko zgodza. Przede wszystkim o takich sytuacjach decyduje porfel czyli
                                                  czy facet zarobi tyle, ze wystarczy na utrzymanie rodziny. Po drugie kiedy i czy
                                                  kobieta chce wracac do pracy. Co na to mezczyzna. Bywaja tacy co nie chca by
                                                  zona pracowala, niektore im ulegaja. W efekcie koncowym wiekszosc par wspolnie
                                                  podejmuje decyzje co w ich przypadku bedzie najlepsze.
                                                  Nie wiem gdzie Ty zyjesz, ja znam tylko kobiety pracujace, wyjatki zajmujace sie
                                                  dzieckiem/domem. duzo z nich pracuje za smieszne grosze, ale coz, nie ma
                                                  wyjscia, bo i te grosze sa potrzebne.
                                                  • krzysztof-lis Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 19:44
                                                    > Przestan Krzysiu, gdzie Ty zyjesz. Juz z facetow takich cieciow
                                                    > nie rob, co sie na wszystko zgodza.

                                                    Nie twierdzę, że się na wszystko godzą, tylko że się od nich wszystkiego oczekuje.

                                                    > Nie wiem gdzie Ty zyjesz, ja znam tylko kobiety pracujace, wyjatki
                                                    > zajmujace sie dzieckiem/domem.

                                                    Czytam fora. Może mam przez to spaczony pogląd na życie, bo na forach siedzą
                                                    głównie nudzące się w domu e-krowy? Kto wie...
                                            • mujer_bonita Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 18:21
                                              krzysztof-lis napisał:
                                              > Dziś, mimo "równouprawnienia", w dalszym ciągu uważa się, że facet ma obowiązek
                                              > zająć się zarabianiem na dom

                                              'Uważa się' a życie swoją drogą idzie.
                                              • aandzia43 Re: ci co nie mają ochoty 08.06.10, 18:27
                                                > 'Uważa się' a życie swoją drogą idzie.

                                                Jako i zawsze szło. Czy za Piasta, czy za IIIRP.
                                                • songo3000 AD 2010 09.07.10, 16:30
                                                  W epoce post-kaczystanowej... jest jak jest. Facet ma zarabiać i
                                                  tyle. Nie trzeba dorabiać do tego martyrologii, po prostu Koleżanki
                                                  usuńcie z rozważań zdanie wąziutkiej samoświadomej 'elite society'
                                          • songo3000 Re: ci co nie mają ochoty 09.07.10, 16:16
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Na niepracujące
                                            > zarobkowo żony zawsze mogli sobie pozwolić tylko najlepiej
                                            ustawieni w
                                            > społeczności.
                                            Thx Andzia, m.in. właśnie dlatego mam Cię w 'friends-ach' ;DDD
                      • izabella9.0 kiwiator jesteś boski :DDDDDDDDDd leżę 30.05.10, 18:21
                      • chanandlerbong Re: jesteś : 30.05.10, 19:58
                        No i brawo kawi, jedyna rada w temacie.
    • takiktos26 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 18:41
      Co prawda nie wiele wniosę do dyskusji, ale co tam, też się wypowiem :)

      Wydajesz mi się bardzo uległy. Po tym w jaki sposób piszesz, ciągłe ":(" mordki,
      jak opisujesz rozmowy w domu z żoną, Twoje zachowanie. Boisz się, że żona
      zobaczy ten wątek na forum i Cię zabije...Nie wydajesz się być osobą stanowczą,
      brak Ci asertywności w związku.

      Napisałeś, że wiele razy rozmawiałeś z żoną. Ale np. pomysł z wysyłaniem sms'a,
      bądź co bądź, z dość poważnym tematem kiedy ona jest w kościele wskazuje, że za
      te rozmowy w cztery oczy mogłeś też zabierać się jak pies do jeża. Żeby tylko
      jej nie skrzywdzić lub nie zdenerwować.
      Nie rozumiem też sytuacji, kiedy ona nie chcę zaspokajać Ciebie, a jak ona tylko
      da znak, że ma ochotę, żebyś Ty ją zadowolił to biegniesz bez zastanowienia z
      nadzieją, że ona to odwzajemni. Próbowałeś odmawiać? Powiedzieć jej, że nie bawi
      Cię to, że ona sobie ulży, a Tobie z wielkiej łaski czasem laseczkę zrobi (albo
      i nie)? Miej swój honor, bo równie dobrze przez seks mogłaby Tobą manipulować
      ile wlezie.

      Porozmawiaj z żoną dokładnie jak to opisujesz tu na forum, albo nawet pokaż jej
      ten temat. Ma małe libido, nie jesteś już dla niej atrakcyjny, ma kochanka, albo
      inne powody - to niech to powie. Zmuś ją do zajęcia jakiegoś stanowiska, bo
      nigdy nie będziesz wiedzieć na czym stoisz. A jak będzie się upierać, że sama
      nie wie, to zabierz ją do seksuologa, bo to normalne już nie jest, że nie zna
      powodu swojego zachowania.
      • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 19:07
        Ten sms to naprawdę nie powód strachu itp.Tylko uwierz mi,setki rozmów było,poważnych i mniej i zawsze w 4 oczy.Żona mówiła,że nie wie czemu,że nieraz się wstydzi,że zmęczona,że to że tamto...Uległy teraz jestem bo nie mam siły już.Uwierz mi to trwa ładnych kilka lat,ok 3,5-4 lata więc... ile mogę być stanowczy.. Nieraz już rzygać mi się chce na samą myśl,że znowu mam jej to powiedzieć,że jest źle,że w sumie seksu nie ma,że ja chce a ona nie,no ile razy można?Przecież ja tutaj napisałem bo wyczerpałem już wszystko co możliwe.Moja przyjaciółka sama już twierdzi,że żona przegina.. więc coś musi być nie tak.Rozwodu nie chce bo żona oprócz tego to jest wspaniałą kobietą,tylko ten seks którego nie ma :(
        Uległy... teraz może i jestem ale może nie uległy a zrezygnowany,przybity,zmęczony tym.Stałem się pewnie bardziej obojętny,nerwowy,taki inny pewnie.Ja to wiem,już nawet nieraz nie staram się nic robić w tym kierunku bo na 100% wiem jak to się skończy :( Łudzę się,czytam,pytam ale widzę,że chyba już tak musi zostać :(
        • takiktos26 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 19:20
          Wstydzi się? Męża z którym ma już dwójkę dzieci? To już jest bardzo niepokojący
          sygnał.
          Pytałeś o jej potrzeby? Spytać wprost, czy potrzebuje seksu i jak często? Lepiej
          się dowiedzieć, niż żyć w niepewności. Jak okaże się, że ma rzeczywiście małe
          libido to sprawa jest jasna. Jak powie, że potrzebuje, ale to, czy tamto jej
          przeszkadza, to umówić się na jakiś dzień, gdzie uda się wyeliminować wcześniej
          te problemy (przynajmniej na chwile), które jej przeszkadzają. Nie ma w tym
          spontaniczności, ale zawsze.
          • on_3_2 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 30.05.10, 20:14
            Oczywiście że pytałem i potrzeby żona ma dużo mniejsze niż ja :/
            A jeśli chodzi o częstotliwość,było wszystko super przez jakiś pierwszy rok naszego spotykania się(byłem w 7 niebie) i później podczas starania się o 1wsze dziecko(wtedy nieraz nawet kilka razy dziennie-wtedy już w ogóle byłem jak Bóg ;) bo przy drugim dziecku jakoś szybciej poszło i aż tak się starać nie musieliśmy.No i do tej pory cisza... Tzn.nie do końca bo może raz na pół roku do zbliżenia doszło.Teraz tak naprawdę proszę mi uwierzyć nie pamiętam kiedy się kochałem z żoną,kiedy ona mnie zaspokoiła w obojętnie jaki sposób.Przecież jest tyle innych sposobów oprócz seksu żeby zaspokoić partnera :/
        • songo3000 Przecierz sam sobie przeczysz :) 30.05.10, 19:54
          Mówisz o stanowczości przez.... 4 lata 'rozmów'. Albo ściemniasz (przed samym sobą być może) albo nie masz pojęcia co to znaczy być stanowczym, zdecydowanym, twardym.
          Stanowcza rozmowa to byłaby JEDNA. A potem nastąpiłaby reakcja i działanie, być może nieprzyjemne. Tyle w temacie.

          > Moja przyjaciółka sama
          > już twierdzi,że żona przegina.. więc coś musi być nie tak.
          Coś musi być nie tak bo... przyjaciółka twierdzi tak twierdzi.
          Kolego, Ty najzwyczajniej nie masz JAJ.

          Znajdź je w końcu a część życia Ci się wyprostuje, część skomplikuje ale istotna część w końcu znacznie uprości.
          • on_3_2 Re: Przecierz sam sobie przeczysz :) 30.05.10, 20:17
            Sugerujesz że mam rozwodzić się?Nie zrobię tego bo nie chce i koniec.Ciekawe co masz na myśli twierdząc że nie mam jaj i że stanowcza rozmowa to byłaby JEDNA. A potem nastąpiłaby reakcja i działanie, być może nieprzyjemne.Nieprzyjemne czyli rozstanie się tak?Tego nie biorę pod uwagę.
            • songo3000 Re: Przecierz sam sobie przeczysz :) 30.05.10, 21:03
              Jeżeli widzisz tylko dwa rozwiązania czyli biadolenie do usranej śmierci lub rozwód, czyli to co jest najprostsze a i tak Cię przeraża to powtarzam: nie masz żadnych jaj, nie masz pojęcia jak zachowuje się facet, który je ma.

              Facet z jajami nie jojczy w nieskończoność tylko działa. Swoją postawą, zachowaniem, osiągnięciami pokazuje innym babeczkom, w tym żonusi 'tak, warto na mnie lecieć, warto o mnie się starać'. Przecież tu nie tylko o seks chodzi ale o całokształt. W Twoich postach nie ma NIC o tym, jak to żonuś walczy o twoją osobę, robi cokolwiek abyś został w tym związku. Bzykanko jest tylko/aż kwintesencją tych starań. Ona najwyraźniej tego nie robi bo nie musi, nie ma za bardzo PO CO się starać.

              Wmawiaj sobie dalej, że przyjdzie magiczny seksuolog, który wytłumaczy połowicy, że ma Cię zacząć pragnąć a ona to kupi, weźmie pastylkę i zrobi się na Twój widok mokra.
              Wmawiaj sobie dalej albo znajdź jaja do zmian.
    • tully.makker troll 30.05.10, 19:54
      po porodzie przez 6 tygodni nie wolno sie bzykac, ojciec dwojga
      dzieci tym nie wie?
      • on_3_2 Re: troll 30.05.10, 20:20
        Wie i do czego pijesz? A te 4 lata wstecz to co?
        Nawiasem mówiąc już są ponad 2 miesiące ale,jak pisałem już Wam setki razy,tak naprawdę nie chodzi mi o okres teraźniejszy bo wiem,że żonie teraz może być ciężko ale teraz akurat Wam o tym napisałem i poruszyłem sprawę teraźniejszą,może i źle zrobiłem.
        • krzysztof-lis Re: troll 30.05.10, 20:57
          Trochę źle, bo według większości forumek kobieta po porodzie jest święta i
          nietykalna i nic nie wolno od niej wymagać.

          Przy czym to "po porodzie" wydłuża się w cudowny sposób czasem nawet na kilka
          czy kilkanaście lat.
          • rumpa Re: troll 31.05.10, 09:31
            nie jest swieta, tylko - zmęczona ciążą i porodem, karmi -
            ekwiwalent wycieczki na rysy - codziennej, ma rozszalałe - mniej lub
            bardziej hormony, zarówno płciowe jak i na przykład tarczycy,
            dochodzą kwestie charakterologiczne, umiejetność odnalezienia się w
            nowej sytuacji, z nowym ciałem. Aaaa i do tego musi przeciez,
            zdaniem obecnych tu panow, nauczyc jak byc ojcem niedorobiona męską
            ofiarę losu, bo to nie jest , ich zdaniem , dla nich naturalne a
            dla kobiety jest - łuchacha, podobnie jak zmywanie garów i
            sprzątanie.
            Nigdy w całym swoim życiu nie bedziesz poddany takim zmianom
            fizycznym i obciążeniom jak kobieta po porodzie, wiec wyluzuj nieco,
            ok?
            a co do wydłuzenia - jedne po prostu nie maja ochoty na seks -
            prolaktyna albo jakis tam problem z wychowaniem , typu kobieta -
            matka to nie kochanka a inne po prostu dostaja pawia jak sobie
            przypomna zachowanie męża w czasie ciąży i po porodzie. Inna rzecz
            że jeszcze nie spotkałam pana który by zauwazył że sie zachowywał
            jak dupek czy lodówka emocjonalna...no chyba że po 20 latach ale
            wtedy to troche późno.
            • songo3000 Re: troll 31.05.10, 11:00
              Hehe, czyli jeśli pan 'nie zachowywał się jak dupek', panie fizycznie chora nie jest a dzieckiem zajmują się w sprawiedliwych proporcjach to seks z automatu wraca, tak? :) Czy może jednak... zawsze znajdzie się >coś< co 'usprawiedliwi' sytuację 'nie bo nie' :D

              Ja jednak widzę, że jest grupa pań, które po ciąży najzwyczajniej w świecie (świadomie/nieświadomie, nieważne) WIEDZĄ, że na przedłużający się tmiwisizm w łóżku nie mogą sobie pozwolić i ochota seks 'magicznie' wraca. Oczywiście jest jeszcze jedna, stale rosnąca grupa babeczek, które w takiej sytuacji myślą, że MOGĄ olać sprawę bez negatywnych konsekwencji. A potem jest wielkie zdziwienie i płacz :) Czasami rzeczywiście mogą bo:
              - facet seks ma (przynajmniej z nią) w głębokim poważaniu
              - facet był kandydatem na ojca ale już nie na partnera
              - facet w ogóle się do mało czego nadaje ale z pewnych powodów, niekoniecznie finansowych :) cwaniej się go jeszcze trzymać,
              - ...
              • rumpa Re: troll 31.05.10, 11:38
                a jednak widzę, że jest grupa pań, które po ciąży najzwyczajniej w
                świecie (świadomie/nieświadomie, nieważne) WIEDZĄ, że na
                przedłużający się tmiwisizm w łóżku nie mogą sobie pozwolić i ochota
                seks 'magicznie' wraca.

                chyba wyraziłam się jasno że zalezy to do wielu czynników - mnie
                wróciła ochota i to w ciagu dwu tygodni ale - miałam bardzo lekki
                poród tylko dwie godziny całość, seks lubiłam zawsze i moja sredna
                liczyła się w ile razy na dzien a nie na tydzień czy miesiac, po
                tygodniu włozyłam spódnice sprzed ciąży - swietna sylwetka tylko
                baaardzo duże piersi :))), dziecko śpioch, zero lęków o moje
                macierzyńskie kompetencje, totalny tumiwisizm jeśli chodzi o
                porządek, prasowanie i higienę - wyparzanie wszystkiego i inne takie
                debilizmy, pomoc rodziny, obecność meża, i takie poczucie dumy z
                niego - był przy porodzie, skapował sie i dał recznik do gryzienia,
                pierwszy przewinął i ubrał dziecko, choc dławił sie z nerwów - taki
                był słodki wtedy, kapał, niuniał bobaska - innymi słowy byłam
                niezmęczona, zaopiekowana i dopieszczona, i miałam poczucie że jest
                przy mnie facet który staje na głowie żeby byc dobrym ojcem.
                Nie była to kwestia pozwalania sobie czy nie pozwalania, w dodatku
                ja mam podły charakter i jakbym wyczuła ślad ponaglania innego niz -
                wyglądasz zajebiście z tym cycem, wrałłłł - to seksu prędzej by nie
                było niz by był bo poczułabym sie zlekceważona i potraktowana jak
                rzecz. Po drugim porodzie tak różowo nie było - mąż podpadł w czasie
                ciąży poważnie, u dziecka podejrzewano przez parę miesięcy ciąży od
                samego początku w zasadzie - chorobę z mozliwym skutkiem
                smiertelnym, ja miałam cukrzycę ciążową i ledwo chodziłam, tydzien
                po urodzeniu syna do klopa szłam po scianach, całe 6 metrów, tak
                byłam wyczerpana, zmarł mój ojciec w miedzyczasie, miałam
                wymagającego, ruchliwego czterolatka - ledwo zyłam innymi słowy i
                seksu po prostu nie było, chyba nawet cztery miesiace, a jęsli był
                to bardzo sporadyczny.
                Natomiast satysfakcjonujacy seks po porodzie i ochota na niego z
                cała pewnoscią nie zależą od swiadomosci "pozwalnia czy nie
                pozwalania sobie" a raczej zależą - negatywnie.
    • ksd78 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 31.05.10, 02:24
      cześć
      trafiłam tu przypadkiem, ale jak widzę tak miało być.
      mam 32 lata ja mam taki sam problem, dokładnie taki sam probem.
      Jestem matką dwóch córeczek i żoną od siedmiu lat, znamy się osiem.
      Jeśli chcesz pogadać o tym to podaje adres ksd78@wp.pl.
      Chętnie pogadam, może razem dojdziemy do jakiegoś wspólnego wniosku,
      wymienimy się doświadczeniem tego przypadku. Ja jestem wierna
      mężowi, ale też jest mi jest już ciężko i nie wiem co zrobić. Może
      Ty poradzisz mi co zrobić, Ty jesteś facetem może odpowiesz mi jak
      to wygląda z waszej strony. Odezwij się. Narazie.
    • marek_gazeta Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 31.05.10, 11:05
      Ja również zwróciłem uwagę na wielokrotnie powtarzanie "żona by mnie zabiła". Zabić mogłaby próbować za pukanie dziwek na boku, na pewno nie za próbę rozwiązania poważnego problemu. Wg mnie takie sformułowania sugerują nierównowagę w związku - być może jesteś pantoflarzem, być może nie, ale żona, jak się wydaje, ma widoczną przewagę. Jeśli kobieta czuje, że "jesteś pod kontrolą", to pewnie nie widzi potrzeby napinania się.

      Sprawę trzeba postawić jasno: mie będę tolerował tego dalej. Oczywiście, niewykluczone, że trzeba jeszcze poczekać - może to być uzaleznione od kondycji dziecka, problemów itp. Najwyżej jeszcze miesiąc-dwa pojedziesz na ręcznym. Ale potem kawa na ławę. "Wrócę jutro później", na pytanie dlaczego, "mam wizytę u seksuologa, mam dosyć seksu raz na kwartał, szukam rozwiązania". Niech czyta Twoje wątki, niech wie, że rozwiązanie będzie takie lub inne.

      Warto próbować typowych sztuczek - mniej bywać w domu (wiem, dzieci, więc trzeba tutaj dozy rozsądku albo niani), nowe, męskie hobby, staranne ubieranie się, samotne wyjścia "na piwo", no i zero błagania o seks w międzyczasie.

      Jeśli chodzi o normę częstotliwości współżycia - oczywiście, że to sprawa indywidualna, ale punktem odniesienia jest pierwszy okres związku, no, może drugi, kiedy już początkowa euforia opada. Ponadto, opisane sytuacje wskazują na mocno egoistyczną i w sumie oziębłą kobietę.
      • rumpa Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 31.05.10, 11:54
        Warto próbować typowych sztuczek - mniej bywać w domu (wiem, dzieci,
        więc trzeb
        > a tutaj dozy rozsądku albo niani), nowe, męskie hobby, staranne
        ubieranie się,
        > samotne wyjścia "na piwo", no i zero błagania o seks w
        międzyczasie.


        taaaak, to ją na pewno, z małymi dziećmi , rozerotyzuje do
        szaleństwa :)))

        prawdopodobnie jest tak jak napisałes na koncu, ergo - pewnie albo
        rozwód albo kochanka. Oczywiscie po przyciśnieciu z seksuologiem.
        • possessive tylko nie mówcie nic żonie.. 31.05.10, 12:44

          Tylko nie mówcie nic żonie bo zabije:)). Ciekawe, jak tu zacząć się
          bzykać z żoną w tajemnicy przed żoną? No Panie! Nie rozśmieszaj
          mnie Pan.. i jak ty chcesz seks załatwić z małżonką? Anonimowo przez
          pełnomocnika? Wreszcie ktoś mnie dzisiaj rozbawił.
    • amj6 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 02.06.10, 12:41
      nie napisałeś co prawda co żona robi w domu a co Ty - stwierdzam więc, że
      zapewne Ty teraz "pracujesz" a ona z Twojego punktu widzenia "bawi się w dom".
      Obiadek gotowy jak przyjdziesz do domu? W miarę posprzątane i bawi dzieci? Jeśli
      tak to spróbuj dać jej odpocząć - wiem z własnego doświadczenia jak samo
      zajmowanie się domem (bez dzieci!) jest męczące... Skończ z późnym wracaniem do
      domu, braniem nadgodzin, i udawaniem wielkiego pana bo to TY pracujesz. Postaraj
      się przychodzić wcześniej niż zwykle do domu / ewentualnie wstać kilka godzin
      wcześniej (a nie żeby wszystko było gotowe jak wrócisz) i sam zrobić obiad!
      posprzątać, umyć naczynia, przygotować żonie kąpiel a samemu zająć się dziećmi -
      zafundować jej poza czasem (góra 8 godzin!) który spędzasz w pracy odpoczynek i
      relaks, niech sobie poleży, posłucha muzyki lub poczyta książkę bez dzieci i
      domu na jej głowie. nie leć do niej z każdym problemem, i żadnego wypominania!!
      bo ja zrobiłem to i tamto.. i żadnego nakłaniania do seksu i żadnych podtekstów
      - zafunduj jej tak... z tydzień takiego prawdziwego odpoczynku - niech poczuje
      się kobietą której mąż o nią dba i troszczy się o jej samopoczucie NIEOCZEKUJĄC
      niczego w zamian. wtedy możesz liczyć że będzie miała siłę i ochotę na taką
      zabawę. w innym przypadku nie licz że zajmując się domem i małymi dzieciakami
      będzie jeszcze się zajmowała Twoim stresem.
      • amj6 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 02.06.10, 13:27
        i jakby mi ciągle mąż nudził że seks seks i seks i że on nie ma seksu, i że on
        chce seksu i że jest źle - musimy porozmawiać czemu nie ma seksu to gdybym była
        nastawiona negatywnie do "seksu" to to ciągłe biadolenie bardziej by mnie w tą
        stronę na NIE popychało :/
        weź się opanuj - przestań sprowadzać rozmowy do seksu, ok - to jest skutek ale
        nie powód. więc jak chcesz z nią porozmawiać to spróbuj nie używać W OGÓLE słowa
        (i synonimów) "seks". zapytaj ją czemu czuje mało czułości od Ciebie, co możesz
        zrobić aby była szczęśliwa, a nie dlaczego mimo iż wydaje Ci się że jesteś czuły
        (i wiadomo że za każą tą czułość oczekujesz SEKSU) to ona ci seksu nie daje...
        zapytaj co możesz zrobić aby było jej lżej, a nie co możesz zrobić żeby się
        później z Tobą kochała. zapytaj jakie są jej marzenia, porozmawiaj z nią o
        życiu, o czymkolwiek tylko nie o seksie - przestań sprowadzać wszystkie problemy
        do braku seksu, nie oczekuj takiej nagrody (seksu...) za cokolwiek co robisz,
        przestań o tym mówić i nie rób zawiedzionej miny jeśli nie układa się po Twojej
        myśli. omg jak można po zaspokojeniu kobiety wypalić "a ja?" to jest jakieś oko
        za oko?
        ogólnie to szczerze, musi być jej cholernie ciężko - wygląda to tak jakbyś
        wszystko co robisz robił po to bo może za to otrzymasz od niej seks... czy ty
        jesteś oby normalny?
        gdyby każdy masaż, każdy pocałunek, pieszczoty, każdy zrobiony obiad przez
        mojego męża oznaczały że on sobie myśli że w zamian może go w taki czy inny
        sposób zaspokoję to ja bym bardzo podziękowała ale wolę nie. to jest wolna WOLA!
        a to jest Twoja żona! jeśli TY nie potrafisz za darmo sprawić jej przyjemności
        to idź i lepiej już ja zdradzaj :/
        skoro i tak CI tego brakuje to się nastaw np że przez najbliższe miesiące i tak
        nic z tego nei będzie, nic takiego u niej nie otrzymasz, i z tym w głowie jej
        pomagaj, zabawiaj, kochaj i rób co tylko sobie wymarzy - ciesz się jej
        szczęściem, bez oczekiwania czegoś w zamian.
        jeśli sprawisz, że ona będzie szczęśliwa, będzie czuła się bezpiecznie, będzie
        czuła Twoje oparcie, będziesz jej pomagał we wszystkim i że będzie czuła że
        robisz to wszystko bo ją kochasz, i uwielbiasz jak jest szczęśliwa - a nie po to
        aby coś w zamian ugrać, to nei ma szans aby ona jeśli Cię kocha nie chciała
        Ciebie także uszczęśliwić.

        i jak zrobisz da niej coś miłego, i ona już w końcu nie daj boże stwierdzi
        (sobie w głowie - no dobra, ulżę mu) i zaproponuje Ci seks, loda czy cokolwiek
        to prawidłową reakcją jest zaciśnięcie zębów, przytulenie jej i
        odpowiedź:"kochanie nie trzeba, nie oczekuję nic w zamian, robię to bo uwielbiam
        widzieć cię szczęśliwą" i nie dać się przekabacić że niby to w porządku a ona
        chce (baju baju) - jak będzie chciała to zrobi to wtedy kiedy nie będziesz się
        tego spodziewał, i nie będzie to widoczną odpowiedzią na to co ty właśnie dla
        niej zrobiłeś.
        przestań błagać i zadowalać się łaską - to nie jest pociągające, skoro tyle
        wytrzymałeś, wytrzymasz jeszcze trochę tak by to zmienić.
        • songo3000 W Folwarku Zwierzęcym jest taka scena 02.06.10, 17:34
          gdzie objuczony koń, po pracy dostaje 'burę' za całokształt od ŚWINI. Jego reakcją też było "będę pracował więcej"... zdechł a mięcho odwieźli do rzeźnika :)
        • izabella9.0 ale bzdury wg mnie 02.06.10, 18:54
      • songo3000 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 02.06.10, 17:26
        > zajmowanie się domem (bez dzieci!) jest męczące... Skończ z późnym wracaniem do
        Ciekawe, moja połowica ujęła to tak: pewnie 'zajmowanie się domem' byłoby męczące, gdyby moje dobre samopoczucie i ochota na seks były daleko w tyle od lśniącej podłogi. Tak więc... bullshit panienko z okienka :)

        > się kobietą której mąż o nią dba i troszczy się o jej samopoczucie NIEOCZEKUJĄC
        A wtedy może, może, kiedyś... a może wcale nie, hehe. Po prostu będzie miała więcej czasu na telewizor.
        • efi-efi Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 02.06.10, 21:56
          songo3000 napisał:
          >>Hehe, czyli jeśli pan 'nie zachowywał się jak dupek', panie fizycznie >chora
          nie jest a dzieckiem zajmują się w sprawiedliwych proporcjach to >>seks z
          automatu wraca, tak? :) Czy może jednak... zawsze znajdzie się >>coś< co
          'usprawiedliwi' sytuację 'nie bo nie' :D

          - Jak mi jakiś facet pieprzy, że żona po porodzie powinna:mieć ochotę na seks po
          6 tyg.-bo tak piszą (faceci rzecz jasna)albo max po 3m-cach , albo....,
          albo , że nad PMS można zapanować, albo nad menopauzą to mu proponuję żeby wziął
          0,7l whisky, absoluta czy co tam chce wysokoprocentowego, wypił i był, kurwa,
          trzeźwy.
          Jak to się nie da???!!
          Jak kocha, to się da!

          • mujer_bonita Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 02.06.10, 22:27
            efi-efi napisała:
            > - Jak mi jakiś facet pieprzy, że żona po porodzie powinna:mieć ochotę na seks po
            > 6 tyg.-bo tak piszą (faceci rzecz jasna)albo max po 3m-cach , albo....,
            > albo , że nad PMS można zapanować, albo nad menopauzą to mu proponuję żeby wziął
            > 0,7l whisky, absoluta czy co tam chce wysokoprocentowego, wypił i był, kurwa,
            > trzeźwy.
            > Jak to się nie da???!!
            > Jak kocha, to się da!


            Boskie :) Leżę i kwiczę ze śmiechu :D
            • korcz81 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 04.06.10, 12:00
              To leż i kwicz, może świński ryjek Ci wyrośnie.
              A co do bzdurnego postu powyżej- Jak mi jakaś baba pieprzy, że facet może być wierny kobiecie wbrew swojej samczej naturze( bo nad testoronowymi chcuciami można zapanować), to proponuję jej laxigen na szybko do wzięcia. Co, srać się chce? Jak kocha to śrać nie pójdzie.
              • rumpa Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 04.06.10, 13:12
                ja panuje nad moim pms-em - to znaczy jestem go świadoma, ostrzegam
                bliskich i staram się unikać sytuacji powiedzmy - zapalnych

                w planach mam prywatną piwnicę gdzie będę mogła przeczekać trudny
                czas :)))


                poza tym jest duża różnica między powstrzymaniem sie od czegoś a
                zmuszeniem do czegoś czy wręcz wykreowaniem w sobie dzikiego
                entuzjazmu do owej czynności

                nikt nie oczekuje od pana aby nie leciał na rozmaite panie, ale
                zwinąc dupę w troki i nie zaczynać zbyt bliskich interakcji jest
                nieporównywalnie łatwiej
                ryjka nie mam, proszę o inne przykłady :)
          • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 04.06.10, 13:29
            > nad PMS można zapanować, albo nad menopauzą to mu proponuję żeby
            wziął
            > 0,7l whisky, absoluta czy co tam chce wysokoprocentowego, wypił i
            był, kurwa, trzeźwy.

            skąd Ci się wzięło to 0,7l? chcesz powiedzieć, że pod wpływem PMS'a
            jesteś jak po 0,7 whisky?
            jeśli nie to co ma na celu to porównanie? ma być zabawnie? bo sensu
            korelacji chyba nie ma. pewnie, że wszyscy jesteśmy więźniami
            fizjologii, ale to jeszcze nie powód, żeby tworzyć naciągane
            porównania.

            jak kobieta mówi, że się nie może opanować bo ma pms'a to jej powiem,
            żeby wypiła 0,5l piwa i zapanowała nad sobą - da się? oczywiście, że
            się da. czy to coś wnosi do tematu?
            • lavenders27 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 05.06.10, 00:08
              Typowe. Kobita, której celem jest małżeństwo i dziecko. Jak facet zostanie
              zaobrączkowany i zapłodni, to w zasadzie potrzebny jest już tylko do
              przynoszenia kasy.

              Ja rozumiem, ze kobieta może mieć mały temperament, ale żauważcie, że ten "typ"
              kobiety do czasu zapłodnienia mógłby z łóżka nie wychodzić, a po pojawieniu się
              dziecka - całkowity celibat. Zwykle wybierają sobie na partnerów facetów, którzy
              są b. odpowiedzialni i wiedzą, że jak już urodzą mu dziecko, to on ich nie
              zostawi. Więc po co mają się starać, skoro wszystko mają za free do końca życia?

              Twoja żona już pokazała, że jak jej zależy, to temperament ma ognisty - a jak
              jej nie zależy, to temperament leży nieużywany. Niestety, na seksie jej nie
              zależy, bo nie zależy jej na Tobie. Gdyby rzeczywiście jej zależało, to nie
              olewałaby sprawy, tylko uczciwie z Tobą porozmawiała i szukała rozwiązania
              problemu, albo przynajmniej sensownego kompromisu.

              Każda - powtarzam, każda kobieta, która kocha - potrzebuje bliskości, dotyku,
              pieszczot, potwierdzenia swojej atrakcyjności w w oczach partnera. Zmuszają się
              tylko te, dla których to przykry obowiązek. Niestety mężczyźni wola powiedzieć,
              że "żona ma mały temperament", niż przyjąć do wiadomości, że ich nie kocha i
              jest z nimi dla w własnej wygody.
              • zakletawmarmur Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 06.06.10, 13:46
                > Ja rozumiem, ze kobieta może mieć mały temperament, ale żauważcie,
                że ten "typ"
                > kobiety do czasu zapłodnienia mógłby z łóżka nie wychodzić, a po
                pojawieniu się
                > dziecka - całkowity celibat. Zwykle wybierają sobie na partnerów
                facetów, którz

                Zauważ, że tu było inaczej. Koleś pisze, że dobry seks był tylko w
                pierwszym roku związku, po dwóch latach "chodzenia" (czyli wychodzi,
                że 1 rok z kiepskim seksem) wzięli ślub. Kobieta nie ściemniała go
                udając napaloną nimfomankę, żeby zagarnąć jego zasoby. Nie dbała o
                tą sfere życia już przed dziećmi i ślubem.

                Ja stawiam, że jest to typowy problem "męża bez jaj". Ona ma w tym
                związku przewagę i czuje, że nie musi się z nim liczyć. Nie ma też w
                sobie tej wrażliwości, żeby "poczuć" że wykorzystuje tą przewagę,
                żeby dążyć do "swojej wizji związku" kosztem wizji swojego męża.
                Z takimi osobami (obu płci) nie można się dogadać nie używając
                argumentu siły. Jeśli facet chce poprawić związek musi pokazać, że
                ma jaja i nie da się tak łatwo spławić.
                • songo3000 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 06.06.10, 21:35
                  ...o czym trąbię tu od początku bez echa jakiegoś - czyli trafiony :)))
              • zakletawmarmur Problem "nie można mieć wszystkiego" 06.06.10, 19:33
                To nie jest raczej problem wykorzystania biednego misia w celach
                reprodukcyjnych tylko problem "nie można mieć wszystkiego".

                Ja to widzę raczej tak:
                1. On poznaje dziewczynę z "wyższej pułki". Taką, z którą warto się
                związać, mieć dzieci. Dziewczyna na niego nie leci (już po roku się
                z nim nie bzykała) ale ma inne fajne cechy, których nie miały te
                kobiety, które na niego leciały:-)
                Ona poznaje faceta, który może i nie jest tym podniecającym ją
                przystojniakiem ale za to nie traktuje jej jak "kryzysowej
                narzeczonej". "Z ładnej miski się nie najesz"- pewnie taką zasadą
                kierowała się dziewczyna.
                2. Uczciwie wchodzą w utylitarny związek. Facetowi też jest to na
                rękę, bo wie, że druga taka okazja mu się nie trafi. Żeby ją przy
                sobie utrzymać poświęca sferę seksu. Ona zresztą też- jest mu wierna.
                3. Rodzą się dzieci.
                Mężczyźnie sama świadomość, że już ma potomstwo wystarcza do
                zaspokojenia swoich potrzeb względem niej. Zaczyna tracić motywacje
                do wstrzemięźliwości... Ma to wewnętrzne przekonanie, że dziewczyna
                nie zmieni ich materiału genetycznego, nie spali ich w kominku,
                będzie o nie dbać nawet jeśli on będzie ją zdradzał, zmuszał do
                seksu lub opuści. Po co dalej stara umowa ma obowiązywać, skoro on
                jest już spełniony? Coś jak z tymi ratami, gdyby nie było przymusu
                prawnego wielu osobom nie chciałoby się ich płacić po otrzymaniu
                towaru.
                Ona dalej nie ma ochoty na seks, nie szuka kochanka. Jest w porządku-
                przestrzega umowy jak wcześniej:-)

                Jak będzie wyglądał pkt.4?

                Pewnie pan za pięć lat zacznie szukać sobie kochanek, wśród tych
                wszystkich mniej atrakcyjnych od swojej żony kobiet. Będzie je
                ściemniał dając nadzieje na stały związek i bzykał dopóki mu
                pozwolą. I będzie robił z siebie cierpiętnika twierdząc, że to
                wszystko wina jego żony:-) Nagle się okaże, że ona go w ten związek
                i dzieci wkręciła. Tak jasne:-)
                W końcu żona się dowie i albo od razu się rozwiedzie, pozbawi go
                pieniędzy i dzieci a następnie znajdzie sobie kogoś, przy kim okaże
                się, że jednak kłodą nie jest albo mu wybaczy, weźmie go pod
                pantofel i już kompletnie pozbawi jaj, seksu i radości życia.

                Może oczywiście nie mam racji. Może facet zrozumie, że wina leży po
                jego stronie i to on musi coś zrobić, żeby wzbudzić w żonie
                pożądanie. Może zrozumie, że z racji SWOJEGO wyboru musi mieć pod
                górkę.
            • urquhart Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 05.06.10, 10:26
              bigbadpig napisał:
              > jak kobieta mówi, że się nie może opanować bo ma pms'a to jej
              powiem,
              > żeby wypiła 0,5l piwa i zapanowała nad sobą - da się? oczywiście,
              że
              > się da. czy to coś wnosi do tematu?

              Niektóre chłopy chleją na umór nie panują nad soba i baby się dziwią
              że ich chłopy są wtedy nie do zniesienia :)
              _____________________________________
              A łyżka na to: niemożliwe!
          • songo3000 Pierdoły :) 06.06.10, 02:34
            > albo , że nad PMS można zapanować
            Hehe, wiesz jak ktoś nie umie/nie chce zapanować nas swoim zachowaniem to co najmniej traktuje się go jak duże dziecko a już na pewno nie daje niczego wartościowego do ręki.

            Przykład bardzo życiowy: przez stulenia na podstawie takich właśnie PIERDÓŁ, które tu wypisujesz uważało się/uważa, że baby nie nadają się do armii. Tu niespodzianka, są nawet kapitanami norweskich nuklearnych łodzi podwodnych. Jeżeli któraś by choć pomyślała o nietrzymaniu w ryzach PMSów i innych sresów kop w dupę byłby niesamowity. A tu proszę... o, kurcze jak się bardzo CHCE to jednak się DA.
            • peter_jurgen_boock Norwegia nie ma nuklearnych okrętów podwodnych. 06.06.10, 20:57
              To tak dla uściślenia.
              • songo3000 Re: Norwegia nie ma nuklearnych okrętów podwodnyc 06.06.10, 21:43
                Racja, racja. Pokićkało mi się z 'Vanguargami' z British Navy bo niedaleko pływają ;)
            • rumpa Re: Pierdoły :) 07.06.10, 09:57
              songo, spróbuj przyswoić prosty fakt - nie wszystkie kobiety mają
              PMS, wiesz?
              Podobnie jak nie wszystkie kobiety mają mieśniaki, cięzkie porody,
              bolesne miesiączki, wielkie dupy i obwisłe cycki po dziecku.

              Moja szwagierka nie ma PMs-a, jest do bolu odporna psychicznie,
              absolutnie obowiązkowa i pozbawiona empatii. Jej męża bulwersuje
              kara śmierci za cudzołóstwo przez kamieniowanie, ona nie ma z tym
              żadnego problemu - przecież takie są zasady, nie? Podejrzewam że
              przyłączyłaby się bez żenady po drodze do restauracji i apetytu by
              jej to nie zepsuło.
              Myslę że byłaby swietnym dowódcą polskiego okrętu nuklearnego
              :)))obrociłaby w perzynę cały kraj i nigdy nie cierpiała na
              bezsenność.
              Taki specyficzny rodzaj tępoty, charakterystyczny dla wojskowych,
              jeden z powodów wybrania takiej kariery i wzmacniany szkoleniem.

              A pms też może byc różny - moja przyjaciółka płacze i jest strasznie
              biedna, a ja chodzę jak przysłowiowa wściekła krowa i jestem żółta
              na twarzy, sińce pod oczami.ludzie sie pytają czy nie jestem chora,
              mija cudownie pierwszego dnia miesiączki.

      • lavenders27 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 05.06.10, 01:02
        Skończ z późnym wracaniem do
        > domu, braniem nadgodzin, i udawaniem wielkiego pana bo to TY pracujesz.

        Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.

        Wróciłam do pracy zaraz po powrocie ze szpitala. Od 8 do 13 siedziałam w
        kancelarii, a od 14 "bawiłam się w dom", zajmowałam dzieckiem i robiłam to, co
        czego nie zdążyłam w pracy. I chociaż byłam wycieńczona - i psychicznie i
        fizycznie - to z utęsknieniem czekałam na te "pół godziny dla nas", kiedy mogłam
        się rozluźnić i zrelaksować po ciężkim dniu w ramionach męża.

        Chyba nigdy tak mi nie zależało na bliskości, czułości i akceptacji, jak wtedy -
        seks sprawiał, że znowu byłam seksowną, atrakcyjną, szczęśliwą kobietą. Faktem
        jest, że jakość tych zbliżeń często daleka była od ideału - bywało i tak, że
        moja aktywność ograniczała się tylko do rozłożenia nóg, bo na nic innego nie
        miałam siły - ale seks był. I to prawie codziennie.

        Choć przyznaję, ze mój mąż był dla mnie ogromnym oparciem w tym czasie - oprócz
        swoich obowiązków robił co mógł, żeby mnie odciążyć - nie miał o nic pretensji i
        nie wymagał cudów. Także w sypialni. Przyznaję, że gdyby się nie starał i nie
        angażował, to seksu też pewnie by nie było. Ani dalszego ciągu małżeństwa...
        • zakletawmarmur Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 06.06.10, 08:50

          > Choć przyznaję, ze mój mąż był dla mnie ogromnym oparciem w tym
          czasie - oprócz
          > swoich obowiązków robił co mógł, żeby mnie odciążyć - nie miał o
          nic pretensji
          > i
          > nie wymagał cudów. Także w sypialni. Przyznaję, że gdyby się nie
          starał i nie
          > angażował, to seksu też pewnie by nie było. Ani dalszego ciągu
          małżeństwa...

          No widzisz, Twój mąż też coś z siebie dał.
          A gdyby tak tuż po porodzie zaczął Ci marudzić, że jeśli nie będzie
          seksu to on sobie poszuka na boku? Jeśli zamiast wsparcia
          wyczuwałabyś presje i całkowity brak zrozumienia nowej sytuacji?
          Gdyby zamiast pomocy oferował Ci wyzwiska, że wyglądasz nie tak,
          poświęcasz mu mniej czasu, że dziecko jest dla Ciebie ważniejsze?
          Gdyby nie doceniał Twoich starań tylko oczekiwał od Ciebie "takiego
          życia jak przed ciążą" nie oferując pomocy w realizacji tego celu?
          Starałabyś się tak bardzo?
          Jeśli miejsce zrozumienia zastępują nadmierne oczekiwania "tu i
          teraz" to każdy człowiek będzie się raczej wycofywać niż
          mobilizować.

          > Chyba nigdy tak mi nie zależało na bliskości, czułości i
          akceptacji, jak wtedy
          > -
          > seks sprawiał, że znowu byłam seksowną, atrakcyjną, szczęśliwą
          kobietą.

          Też mi się wydaje, że w odpowiednich warunkach, seks jest dla
          kobiety bardzo ważny. Pomaga jej poczuć się kochaną co na tym etapie
          życia jest bardzo ważne. No i często doznania są lepsze:-)
          • roberion Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 13:36
            Bardzo się tu wszyscy rozpisali, nie przeczytałem wszystkich postów
            na ten temat, ale dużą część. Problem leży tutaj w fizjologii
            kobiecego ciała. Kobieta maiała ochotę na seks przed urodzeniem
            pierwszego dziecka. Później instynkt macieżyński jest tak silny, że
            tłumi popęd płciowy. To tak jak by Cię ząb bolał albo miał byś
            obstrukcję to też byś na seks się nie decydował, bo masz ważniejszy
            problem. Ciągły stres tłumi popęd seksualny. Dlatego partnerzy
            często nie pałają do siebie pożądaniem, jednak mając romans poza
            związkiem ich seks jest super, bo nie są związani z kochankami tymi
            wszystkimi przyziemnymi sprawami, które zaprzątają ich umysł w np.
            małżeństwie. Przykładowo, żona ma ciągły żal do męża, że jej nie
            pomaga w domu i przy dzieciach, nienawidzi go za to i karze brakiem
            zainteresowania w łóżku. Kochaniek nie ma wobec tej pani takich
            obowiązków więc wystarczy, że powie: ja bym Cię na rękach nosił,
            wszystko bym robił (będąc jednocześnie sto razy większym leniem od
            męża) i zostaje obdarowany wspaniałym gorącym wspóżyciem z nią BO
            NIE MA ONA PODSTAW ABY ŻĄDAĆ OD NIEGO CZEGOKOLWIEK.
            Jak to rozwiązać? To dziecinnie proste - ten Pan musi się od tej
            Pani oddalić na tyle, aby znów być na pozycji NIEZALEŻNEJ, czyli,
            np. płacić alimenty, mieszkać osobno a żona da mu to czego pragnie
            przy okazji odwiedzin dzieci. Ja tak miałem. Jak się znowu
            wprowadziłem to jest znowu susza w łóżku. Kobieta musi być na
            pozycji petenta wtedy ma potrzebę użycia swoich wdzięków w celu
            uzyskania czego tam chce... Tak to działa niestety. Chyba, że
            kobitka kocha chłopa bardziejn niż dzieciaki, a tom się żadko
            zdarza. Kto popiera moją teorię?
            • urquhart Kobieta musi być na pozycji petenta 07.06.10, 13:59
              roberion napisał:
              > Kobieta musi być na
              > pozycji petenta wtedy ma potrzebę użycia swoich wdzięków w celu
              > uzyskania czego tam chce... Tak to działa niestety.

              Może to i logiczne rozumowanie, ale ciutkę nieaktualne. Czasy patriarchatu przeminęły. Teraz facet jest na pozycji petenta, co małżonka chce należy się jej jak psu buda. A jak coś się nie podoba sfeminizowane sądy zaraz małżonkowi to uświadomią :)

              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • zakletawmarmur Re: Kobieta musi być na pozycji petenta 07.06.10, 16:00
                Mam czasami wrażenie, że mieszkamy w różnych krajach...
                Kobita po rozwodzie dostanie połowę majątku, wspólnie wypracowanego
                przez czas trwania małżeństwa (jeśli pan szybko się rozwiedzie to
                niewiele dostanie) i jakieś liche alimenty na dziecko. Mąż po
                rozwodzie (a jeśli nie miał kochanki/ żony nie lał to "bez
                orzeczenia winy") nie spełnia już żadnych potrzeb żony:-)

                Tak, jeśli chodzi o przyznanie prawa do opieki nad dziećmi to jest
                prawda. To jedyny "przywilej" kobiet. Tylko większość panów i tak ma
                to w d... Sam nie raz pisałeś, że to naturalne, że mężczyzna po
                rozwodzie dziećmi się nie interesuje tylko nową partnerką:-)

                Swoją drogą jesteś bardzo tolerancyjny do mszczenia się na połowicy,
                która nie dawała poprzez zdradę, niepłacenie alimentów na dzieci.
                Dlaczego nie jesteś tak samo tolerancyjny dla mszczenia się na tych
                drugich poprzez utrudnianie kontaktu z dziećmi, rozwody z
                orzeczeniem winy i alimenty na siebie? Może sprawiedliwie byłoby
                przyjąć jedną taktykę- np. taką, że każda forma zemsty jest zła:-)
                • urquhart Re: Kobieta musi być na pozycji petenta 07.06.10, 16:52
                  Zaklęta, ty to chyba faktycznie w innym kraju żyjesz. Na równoległych forach
                  aktywistki co tu zaglądały co obserwowałem sobie doradzają jak się mścić w
                  majestacie prawa puścić dziada w skarpetkach i utrudnić życie i jak sobie
                  poradziły że mu w sądzie szczęka opadła. Nie spotkałem się żeby faceci nawet nad
                  tematem mszczenia się na byłej dyskutowali, tym bardziej chwalili. Stąd mój
                  cynizm nad zagadnieniem teoretycznego równouprawnienia.
                  Traktowanie zaś dzieci przedmiotowo i apetyt na te "liche alimenty" wychodzi zaś
                  zawsze przy temacie opieki naprzemiennej i jest bardziej bulwersujące dla mnie
                  niż obojętność panów.
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                  jest dojrzała - by kawitator
                  • zakletawmarmur Re: Kobieta musi być na pozycji petenta 07.06.10, 18:06

                    Nie wiem w jaki sposób można "puścić pana w skarpetkach" bo prawo
                    raczej mocno takie zapędy ogranicza:-)
                    Nie doceniasz mężczyzn:-) Może tak głośno o tym się nie mówi. Może
                    męskie poczucie sprawiedliwości nie pozwala Ci widzieć jak kombinują
                    faceci i ich zagrania podciąga pod "należną im sprawiedliwość"...

                    Mężczyzna też jest zawsze przekonany, że to wszystko wina jego eks,
                    on jest oczywiście niewinny. Eks żona wszystko robi źle, nie nadaje
                    się na matkę, źle wydaje pieniądze:-) Wasza płeć popełnia te same
                    błędy, tylko wam się wydaje, że to "sprawiedliwość", kobietom tak
                    samo zresztą.

                    Zamiast spróbować postawić się w sytuacji żon wszędzie doszukujecie
                    się jej złych zamiarów i błędów.

                    Postaw się też w sytuacji kobiety. Typowa sytuacja, mąż odchodzi do
                    innej (strategia małpy to typowo męska strategia:).
                    Mąż ją porzuca dla kochanki- ma to prawo boleć? Ma
                    Kobieta ma prawo mieć z początku problemy finansowe? Ma

                    Co robi typowy mąż? Uważa, że kobieta nie ma prawa mieć tych
                    kłopotów. Powinna polubić jego kochankę i dostać tak dużą podwyżkę,
                    żeby z dnia na dzień ułożyć sobie życie. Nie myśli o eks żonie w
                    kategoriach troski.
                    Co robi kobieta postawiona w sytuacji, w której z dnia na dzień
                    wymaga się od niej za dużo? Nie myśli zdrowo rozsądkowo tylko myśli
                    o zemście.

                    A gdyby tak pan zamiast dla kochanki rozwiódł się z nią wcześniej?
                    Gdyby pogadał z eks żoną, czy nie potrzebuje jakiegoś wsparcia,
                    pomocy z jego strony? Gdyby dał jej to poczucie troski... Gdyby
                    myślał o jej uczuciach zamiast o tym "jak zrobić sobie dobrze jej
                    kosztem". Myślisz, ze ona zastanawiałaby się "jak puścić go w
                    skarpetkach"?

                    > Traktowanie zaś dzieci przedmiotowo i apetyt na te "liche
                    alimenty" wychodzi za
                    > ś
                    > zawsze przy temacie opieki naprzemiennej i jest bardziej
                    bulwersujące dla mnie
                    > niż obojętność panów.

                    Może tak byłoby najsprawiedliwiej:

                    wiadomosci.onet.pl/2172556,11,ojcowie_chca_rownowaznej_opieki_nad_dziecmi,item.html
        • urquhart Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 00:29
          lavenders27 napisała:
          > że jakość tych zbliżeń często daleka była od ideału - bywało i tak, że
          > moja aktywność ograniczała się tylko do rozłożenia nóg, bo na nic innego nie
          > miałam siły - ale seks był. I to prawie codziennie.

          Jak podobne rady dawała Milska że przełamywanie przez kobietę "braku ochoty"
          powoduje że facet też dostaje ochoty na rzeczy na które normalnie ochoty nie ma
          i działa więziotórczo, feministki mało jej żywcem nie zjadły.

          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
          jest dojrzała - by kawitator
          • aandzia43 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 14:16
            > Jak podobne rady dawała Milska że przełamywanie przez kobietę
            "braku ochoty"
            > powoduje że facet też dostaje ochoty na rzeczy na które normalnie
            ochoty nie ma
            > i działa więziotórczo, feministki mało jej żywcem nie zjadły.

            Nie wiem, czy akurat feministki (cokolwiek, ktokolwiek przez to
            rozumie). Mam wrażenie, że raczej kobiety, które mają smutne
            doświadczenia w przełamywaniu niejednego "braku ochoty" na to, czy
            owo, i które nie doczekały się "dostania ochoty" ze strony faceta.
            • urquhart Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 14:40
              aandzia43 napisała:
              > rozumie). Mam wrażenie, że raczej kobiety, które mają smutne
              > doświadczenia w przełamywaniu niejednego
              > doświadczenia w przełamywaniu niejednego "braku ochoty" na to, czy
              > owo, i które nie doczekały się "dostania ochoty" ze strony faceta.

              Cóż jeżeli samemu się jest świecie przekonanym że "brak ochoty" jest warunkiem
              wystarczającym wymiksowania się to trudno spodziewać się że faceci dostaną nagle
              ochoty na to co nie maja :)
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
              jest dojrzała - by kawitator
              • aandzia43 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 16:24
                Sie zgadza jak najbardziej. Ale ja pisałam o czymś innym. Mianowicie o zjawisku
                rozczarowania brakiem pozytywnego odzewu ze strony partnera, kiedy przełamało
                się już swój chwilowy "brak ochoty" z miłości do partnera, a nie uzyskało się
                nic w zamian. Z grubsza porównałabym to do zeżarcia super fantastycznie i z
                finezją przyrządonej potrawy, beknięcia, pierdnięcia i odejścia od stołu bez słowa.
          • bigbadpig Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 01:58
            > feministki mało jej żywcem nie zjadły

            feministki zabiły Ci kogoś z rodziny?
            • aandzia43 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 16:17

            • aandzia43 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 16:18
              Nic mu nie zjadły. Każdy musi mieć swojego Czarnego Luda (albo Czarną Wołgę) ;-)
          • lavenders27 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 14.06.10, 13:12
            Ale je nie przełamywałam braku ochoty!
            Ochotę to ja miałam OGROMNĄ, tylko sił brakowało! :)


            Gdybym nie miała ochoty, to seksu by nie było - to oczywiste. A ochotę miałam,
            bo raz że męża bardzo kocham i uwielbiam tę taką bliskość jaką daje seks, a dwa
            - że on naprawdę robi wszystko, żebym tej bliskości pragnęła. Problemy też się
            pojawiają, ale - rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy - i rozwiązujemy je na
            bieżąco, nie zamiatając niczego pod dywan, bo wtedy robi się jeszcze większy
            syf. Sekret tkwi w tym, że oboje walczymy o ten ogień, bo obojgu nam zależy na
            związku.

            Dlatego uważam, ze nie ma czegoś takiego jak permanentny brak ochoty na seks u
            kobiety (z wyłączeniem jakichś zaburzeń seksualnych czy okresów typu
            choroba/ciąża/stany depresyjne/śmierć kogoś bliskiego itp.). Jeśli kobieta
            kocha, a facet stara się żeby było jej przyjemnie w łóżku, to nie ma takiej
            opcji, żeby seksu nie lubiła.
        • possessive Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 09:48
          lavenders27 napisała:


          >
          > Wróciłam do pracy zaraz po powrocie ze szpitala. Od 8 do 13
          siedziałam w
          > kancelarii, a od 14 "bawiłam się w dom", zajmowałam dzieckiem i
          robiłam to, co
          > czego nie zdążyłam w pracy. I chociaż byłam wycieńczona - i
          psychicznie i
          > fizycznie - to z utęsknieniem czekałam na te "pół godziny dla
          nas", kiedy mogła
          > m
          > się rozluźnić i zrelaksować po ciężkim dniu w ramionach męża.

          E tam leniuch jesteś;-), przecież można tak, jak w mieście kobiet
          Felliniego: z niemowlęciem na ręku mieszać w garnku podczas gdy
          małżonek posuwa cię od tyłu. Aha i jeszcze nogą mieszać powidła
          śliwkowe. To oszczędność czasu i dowód na niespotykaną pracowitość
          małżonki.
          Szkoda, że te nowoczesne kobity to takie leniwe łajzy, co nie?:-D
          • efi-efi Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 07.06.10, 16:30
            bigbadpig napisał:
            >>skąd Ci się wzięło to 0,7l? chcesz powiedzieć, że pod wpływem PMS'a
            jesteś jak po 0,7 whisky?

            ojejku , używam skrótów myślowych, które jak się okazuje większość osób rozumie,a
            Ty bierzesz wszystko dosłownie.
            Nie, nie czuję się jakbym była nagrzana. Jestem cały czas poirytowana, wszystko
            i wszyscy mi przeszkadzają. I nienawidzę tego stanu u siebie! Najbardziej
            przeszkadza ten stan właśnie mi bo reszcie ludzkości schodzę przez te dwa dni z
            oczu. Co nie zmienia faktu, że jestem wkurzona cały czas nawet jak tego nikt nie
            zauważa. I niestety nie pomaga na to pyralgina albo inne rennie czy co tam chcesz.

            Poza tym co Ty masz do gadania na temat PMS, menstruacji czy samopoczucia w
            czasie i po ciąży. Nawet pytajnika nie stawiam bo tak bardzo jest to pytanie
            retoryczne.:)


            >>żeby wypiła 0,5l piwa i zapanowała nad sobą - da się? oczywiście, że
            >>się da. czy to coś wnosi do tematu?

            Odnosiłam się tutaj do uwagi autora, że żona miesiąc wcześniej urodziła dzieciaka.
            Naprawdę tak trudno w to uwierzyć, że można nie mieć ochoty na NIC miesiąc po
            porodzie, kiedy ma się rozszalałe hormony , obolałe ciało, cyce z mlekiem, i
            podpaskę między nogami (tak, tak, po porodzie się krwawi).
            Pomijam małego kosmitę, który matkę absorbuje bez reszty.




            songo3000 napisał:
            > albo , że nad PMS można zapanować
            >Hehe, wiesz jak ktoś nie umie/nie chce zapanować nas swoim >zachowaniem to co
            najmniej traktuje się go jak duże dziecko a już na >pewno nie daje niczego
            wartościowego do ręki.

            wiesz... nie ma tu mowy o tym, że ktoś nie umie/nie chce zapanować nad swoim
            zachowaniem.
            W czasie tzw. PMS-u ja osobiście odczuwam poirytowanie (chyba aż taki wyjątkowym
            wyjątkiem nie jestem w tej materii skoro ktoś sobie zadał trud i zbadał i nazwał
            ten stan) żeby nie rzec notoryczny wkurw. Nie jestem w stanie tego mojego
            poirytowania wszystkimi i wszystkim opanować, natomiast nie demonstruję tego
            całemu światu. Jestem podminowana W ŚRODKU.

            A tak na marginesie, Songo, piszesz czasami jak stary zgred.








            • songo3000 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 00:59
              > A tak na marginesie, Songo, piszesz czasami jak stary zgred.
              :DDD
          • lavenders27 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 14.06.10, 13:21
            Oj, jak by mnie posuwał od tyłu, to niczego bym w rękach nie utrzymała, nie
            mówiąc już o jakimkolwiek ruszaniu nogami ;)

            Ale jak się CHCE, to wszystko się da ;D
    • buntego Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 12:20
      no to mam ten sam problem.... tyle że jestem żoną, a mąż to typowy pies ogrodnika..
      • niemampralki Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 08.06.10, 18:35
        po co ciągniecie ten wątek skoro założyciel milczy od 1,5tygodnia?
        zastanówcie się !!
        • anika.74 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 13.06.10, 20:04
          życzę powodzenia skoro tak kochasz żonę to musisz jej to wszystko co tutaj
          napisałeś powiedzieć .najlepiej zaproś ja gdzieś tak po prostu i szczerze
          porozmawiajcie powodzenia !!!
          • lavenders27 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 14.06.10, 12:56
            Dobra. Doczytałam. Zgadzam się z wersją zaklętej w mur.
            Gość wziął sobie za żonę księżniczkę z "wyższej półki", a teraz ona dyktuje mu
            warunki.

            W sumie, gdybym miała takiego męża, który spełni każde moje życzenie w zamian za
            samo "bycie z nim", to też bym pewnie totalnie olewała jego potrzeby. No bo po
            co się starać, skoro on i tak i tak mnie nie zostawi? To jest bardzo ludzki
            odruch - nie szanujesz tego, co samo lezie ci w ręce.

            Po dłuższym namyśle proponuję panu inwestycję w nowe ciuchy, perfumy i samotne
            wyjścia wieczorami co by wzbudzić w małżonce zazdrość. Jak to nie pomoże, to
            chyba jedyną sensowną opcją jest rozstanie. Po co zdradzać, oszukiwać, chować
            się po kątach, skoro można się spokojnie rozstać i ułożyć życie na nowo?
            Przecież ona też się męczy w takim związku z facetem, na którym jej kompletnie
            nie zależy.
            • songo3000 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 10.07.10, 11:32
              > Po dłuższym namyśle proponuję panu inwestycję w nowe ciuchy,
              perfumy

              Nie 'wzbudzić zazdrość' bo to chwilowy efekt ale faktycznie na
              wyższą pułkę się wspiąć. To chyba jedyna droga.
    • gruba-kicia Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 09.07.10, 14:12
      a może żóna po 2 porodzie stała sie luźniejsza i nie odczuwa
      satysfakcji ? chcialabym miec meza żeby chciał sie czesto kochac
      • edzia.6 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 10.07.10, 11:18
        OJ! JA RÓWNIEŻ ALE Z TĄ MOJĄ LODÓWKĄ TO RACZEJ MAŁO
        PRAWDOPODOBNE,WIĘC ZACZNE SZUKAĆ KOCHANKA......!!!
    • mofisto31 Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 31.05.20, 07:20
      moja żona od ponad roku unikała seksu. A to migrena a to zmęczenie czasami raz na miesiąc dawała dla świętego spokoju. Też myślałem że mnie zdradza ale to nie możliwe raczej. Prosto z pracy do domu. To ja myślałem o zdradzie bo byłem zupełnie zdruzgotany z braku seksu. Wpadłem na pewien pomysł który być może uratował moje małżeństwo. Zacząłem szukać jakiegoś skutecznego środka który nieświadomie pobudzi żonę. Znalazłem takie tabletki Feminam Libido które można też rozpuszczać i które działają już od jednej trochę większej dawki nie trzeba brać codziennie co w mojej sytuacji nie zdałoby egzaminu. W składzie mają jakieś zioła z USA i Ameryki Południowej ale mniejsza o to. Powiem tak zadziałało to już pierwszego weekendu gdy zastosowałem mój podstęp. Teraz kochamy się 3 - 4 razy w miesiącu głównie w weekendy gdy ja też mam ochotę. W porównaniu z tym co było wcześniej czyli raz na miesiąc to duży postęp. Żona miała chyba jakieś zaburzenia libido
    • kekoo Re: Brak seksu od dłuższego czasu,nie wiem co rob 11.06.20, 08:13
      działają te tabletki tak jak pisałeś OK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka