Dodaj do ulubionych

Zdrada po 25 latach-co robić?

27.06.10, 20:39
Sprawa dotyczy koleżanki, która zupełnie nie wie co robić.Wręcz odechciewa jej
się żyć.Prosi Was o pomoc.
27lat po ślubie, 2 dorosłych dzieci, piękny dom, stabilizacja.Według niej i z
obserwacji znajomych-dobrana para, i,wszędzie razem, zero przemocy i skoków w
bok.On ma firmę, ona prowadzi dom.
Od 2 lat ona czuje, że coś jest nie tak(zdecydowanie mniej seksu, on zaprzecza
jej domysłom).
W końcu poznaje prawdę-ich wieloletnia znajoma zawładnęła jej mężem.Mąż
obiecuje zostawić kochankę, ale jakoś nie może.Pomieszkuje w domu i u
kochanki-atmosfera straszna.I tak mijają 2 lata.Ona prosi, tłumaczy, straszy,
szantazuje, że powie wszystkim znajomym jaki z niego łajdak-to na nic.
Mąż kupuje mieszkanie na schadzki, ale nie na kochankę tylko na swojego
brata.A moja koleżanka pała chęcią zemsty na rywalce.Chce za wszelką cenę ją
ośmieszyć w środowisku, u sąsiadów itd.Pragnie zemsty!!!!Ja zdecydowanie nie
pochwalam jej pomysłów, ale jest uparta.Jeszcze rok temu mąż chciał przepisać
na nią dom, żeby tylko dała mu spokój, ale ona nie zgodziła się bo zależy mu
na nim, a nie na pieniądzach.
Co jej poradzić? Powiedziałam jej o tym forum, że może obce osoby które miały
podobne przeżycia -będą w stanie jej pomóc.Koleżanka jest atrakcyjna, zadbana,
zainwestowała w siebie, znalazła pracę, ale jak twierdzi po prawie 30 latach,
nie może przejść koło tego obojętnie.Nie chce budować nowej rodziny.Chce tylko
z powrotem mieć męża i przyjaciela.Proszę, pomóżcie bo mnie już nie słucha.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 21:12
      W sumie wszystko lezy w jej (kolezanki) rekach. Powatpiewam by
      zemsta cos odbudowala pomiedzy nia a mezem. Przede wszystkim powinna
      wyjsc od tego czy sama ma ochote przebaczac i przewartosciowac
      malzenstwo na nowo. Bo nie jest juz takim jak bylo. Druga sprawa czy
      maz jest do tego sklonny. Z Twojego postu to jednak wcale nie
      wynika. Jesli jest tak, ze tylko jedna strona chce zwiazku to za
      slabe spoiwo. W takim przypadku doradzalbym jej skupienie sie na
      rozstaniu, a Tobie na jej wsparciu w trudnym czasie. Jesli maz
      naprawde nie chce z nia byc to trzeba sie z tym dzielnie pogodzic,
      bo nic tego nie odmieni.
      • iva31 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 21:37
        Zgadzam się z Tobą. Mąż nie chce być z nią, jest zafascynowany kochanką.Wpada
        czasami do domu, sprawdzi pocztę, zamieni kilka zdań i znowu znika.Najgorsza w
        tym wszystkim dla mnie jest ta ogromna chęć zemsty, ośmieszenia.
        • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 21:44
          A co w tym dziwnego? Po prostu w takich momentach jasno i wyraźnie
          jak niektórzy są PASKUDNI paskudni.

          Zawsze mnie śmieszy jak to 'wedle otoczenia' dana osoba/para 'dobrze
          wygląda'. Głupi ludkowie widzą tylko maski społeczne i biorą to za
          dobrą monetę. Jak przychodzi co do czego to dopiero widać jak wielki
          pokłądy wredności/nienawiści/fanatymu ale też i miłości człowiek w
          sobie NAPRAWDĘ nosi.

          Czy widząc swoja koleżankę i jej meża dalej uważasz jak to w środku
          ich związku było 'happy'?
          • iva31 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 21:55
            Powiem tak;po 27 latach trudno widzieć wielką namiętność, "diabliki" w
            oczach.Jedak zawsze ona i on mieli sobie coś do powiedzenia, lubili swoje
            towarzystwo, cieszyli się będąc ze sobą, mieli podobne poczucie humoru, wszędzie
            bywali razem.Tak więc czy nowy tyłek może spowodować tak diametralną zmianę w
            całkiem zgranym małżeństwie?
            • songo3000 Taa, ta zła przyszła i omotała szczęśliwą parę... 27.06.10, 22:12
              Toż właśnie tłumaczę - długookresowo nie może. Skup się na faktach a
              nie na pobożnych życzeniach: Skoro wszystko (i to wcale nie
              przejściowo) wyleciało w pizdu to małżeństwo wcale NIE BYŁO 'całkiem
              zgrane'. A przynajmniej takie przestało być w jakimś momencie i to
              na długo przed 'kochanką'. Ta inna kobieta spełnia jakieś podstawowe
              potrzeby mężusia, których żonuś najwyraźniej spełniać nie
              zamierzała.

              I bardzo wątpliwe, że o sam seks tu chodzi. Seks z nową kobietą jest
              jak bomba - wybucha, czasami bardzo efektownie ALE potem napięcie
              opada i 'skruszony mężuś' potulnie wraca do domu. Jeśli jednak nawet
              nie przebąkuje o powrocie to musi chodzić tu o uczucie. Uczucie
              którego wcześniej zabrakło. Nowym emocjom bardzo łatwo wcisnąć się
              do czarnej dziury, która pod maską 'szczęśliwej rodziny' może ssać
              człowieka jak wir. Jakoś o wiele trudniej wejść im w mocne i
              szczęśliwe relacje, które Ty tu usiłujesz widzieć.

              Oczywiście ludzie są tylko ludźmi i możliwy jest każdy scenariusz.
              Np. taki, że 'ta trzecia' jest agentką CIA i szantażem wykorzystuje
              faceta do swoich niecnych celów. No tak, jest jeszcze kwestia
              prawdopodobieństwa...
            • gomory Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 22:22
              Tym razem sklanialbym sie ku opinii Songo. Malzenstwo zgranym bylo
              tylko w oczach Twoich, jego zony i byc moze otoczenia. Jednak maz
              kolezanki bez watpienia tak nie uwazal, skoro chetnie ulokowal swe
              uczucia poza malzenstwem. Byc moze byl niezwykle skrytym
              czlowiekiem, a ona nie zdawala sobie sprawy bo i zdac nie bardzo
              mogla jak bardzo sa od siebie oddaleni. No i jakie braki panuja w
              ich malzenstwie. Nowy tylek to tylko katalizator. Smutne ale tak
              bywa, samo zycia. Mozna jej tylko zyczyc by szczesliwiej ulokowala
              swoje uczucia gdy znajdzie kogos zacnego dla siebie :).
            • janznepomuka Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 20:59
              > Powiem tak;po 27 latach trudno widzieć wielką
              > namiętność, "diabliki" w oczach.

              No i masz odpowiedź.....u mnie diabliki były w oczach całe 25 lat
              (po prawdzie bez 1 miesiąca)....u mojej żony nie było ich nigdy....
              Zrozumiałem to w końcu i....


              .... rozstajemy się, ja już całkiem oficjalnie jestem z inną
              kobietą....za dosłownie 2 tygodnie się wyprowadzam......

              A na zewnątrz
              • kag73 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 21:25
                janznepomuka napisał:

                > > Powiem tak;po 27 latach trudno widzieć wielką
                > > namiętność, "diabliki" w oczach.
                >
                > No i masz odpowiedź.....u mnie diabliki były w oczach całe 25 lat
                > (po prawdzie bez 1 miesiąca)....u mojej żony nie było ich nigdy....
                > Zrozumiałem to w końcu i....
                >
                >
                > .... rozstajemy się, ja już całkiem oficjalnie jestem z inną
                > kobietą....za dosłownie 2 tygodnie się wyprowadzam......
                >
                > A na zewnątrz
      • czerwony.poll74 A tam jakie przebaczanie i przewartościowanie 09.07.10, 01:09
        Nie zależy na pieniądzach bo o nich nie myśli, na nic nie brakuje. Nie chodzi o pieniądze, nie chodzi o miłość, tylko o ukłutą ambicję, wściekłość, że ktoś coś jej podebrał. Przypomina mi się słynny dialog.
        "kto cię kupił Franz?"
        "Masz rację, każdy ma swoją cenę"
        "A jaka jest twoja"
        "Chciałbym, żeby taka jedna mnie kochała..."

        Psy 2 rozmowa Franza Mauera z Sawczukiem pod koniec filmu, tak sobie skojarzyłem.
    • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 21:36
      Jedyne co można tu powiedzieć to "jak kto sobie pościele tak i się
      wyśpi". Dotyczy to także dzieciatych mężatek 'zajmujących się
      domem'. Koleżance możesz przekazać jedynie (o ile już się do grobu
      nie wybiera), żeby 'słała' z głową swoją przyszłość.

      Ponieważ stan trwa ileś tam lat to IMHO forum nie jest właściwym
      miejscem. Tu nie o brak seksu chodzi (który może być pobocznym
      wątkiem) tylko brak uczuć w ich, byłym już związku. Nie ma co
      kombinować. Kochanka nie 'zawładnęła', nie 'przekupiła' i
      nie 'wyprała głowę' tylko zaoferowała... wszystko to czego
      w 'obudzoną' żonusią najwyraźniej nie było. Zawiłe i skomplikowane
      relacje i perypetie to tylko w Dynastii były. Życie jest o wiele
      prostsze, hehe.
      • efi-efi Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 22:16
        No, ale chyba rozmawia z mężem? Pyta co dalej, co on chce? Jakie jest jego
        stanowisko?
        • iva31 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 22:29
          Oczywiście, że rozmawiała.Mówiła o dzieciach(wprawdzie doroslych, ale jednak
          dzieciach), o rodzinie, uczuciach, ale On chce mieć wolność i spokój i nic poza
          tym nie liczy się.Mam wrażenie, że spore pieniądze troszkę pomieszały mu w
          główce.Ja radzę jej przeczekać, jak tak bardzo zależy jej na nim.Dziwne jest
          to, że on nie mówi o rozwodzie.
          • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 22:45
            > Mówiła o dzieciach
            Czyli próbowała szantarzować dziećmi :)

            > o rodzinie
            Przecież nie ma tu już żandej rodziny

            > uczuciach
            Jakich uczuciach? Że ona 'kce'? Bo on to już ma bukiet uczuć, tyle
            że gdzie indziej, prawda?

            > On chce mieć wolność i spokój
            Znaczy się od żonusi bo przecież nie od kochanki, hehe. A teraz skup
            się, pomyśl: DLACZEGO to jedynym pragnieniem kochającego i PODOBNO
            KOCHANEGO mężusia jest uwolnienie się od żonusi???

            > Mam wrażenie, że spore pieniądze troszkę pomieszały mu
            Możesz rozwinąć? Bo co jakiś czas rzeczywiści wzrost atrakcyjności
            faceta i nabranie przez niego jaj do pomyślenia w końcu o sobie
            kwitowane jest przez babeczki 'pomieszało mu się w głowie', 'pewnie
            ma kryzys wieku jakiegośtam' :)
            • aandzia43 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 23:10
              Wszystko w porządku, Songo, rozebrałeś krótki post autorki na czynniki pierwsze
              starannie i zjadliwie. Czemu, nie, taka wizja sytuacji dobra jest, jak i każda
              inna. Ale zapomniałeś o jednym zdaniu: "zastanawiam się, dlaczego on nie chce
              rozwodu?" Otóż moim zdaniem nie chce rozwodu, bo mu wygodnie żyć tak, jak żyje.
              Tchórz.
              • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 27.06.10, 23:15
                Zgadzam się :) tylko nie ma czasu pisać o rzeczach oczywistych :)))

                Kurdę, naprawdę musze już iść ;P
    • dadaczka co ona może? znaczy Twoja przyjaciółka 27.06.10, 23:49
      jak jej zależy na utrzymaniu tego dziwacznego związku
      (khm.. "związku"..podkreślam cudzysłów) to nie mścić się, schować
      dumę i urazę do kieszeni, cierpliwie robić mężusiowi herbatki czy
      tam kawki jak raczy wpaść i czekać, czekać... może coś wyczeka
      (znaczy, że z kochanką mu nie wyjdzie albo zbyt męczące będzie i
      wróci "na łono"). Może się uda.

      A jak się nie uda, to nie wróci. Ona (znaczy koleżanka) niewiele
      straci poza urażoną dumą i godnością osobistą.

      Opcja druga: zemsta, szarpanie niewiernego męża i jego wybranki itp,
      itd da tylko tyle, że mąż uzna ją za kobietę bez klasy i wcześniej
      czy później oskarży o rozpad małżeństwa (bo to zła kobieta była...
      nudna, nie starała się, szklankę nie tak myła, a może za bardzo
      mamusię lub tatusia kochała? różne są powody...). Męża w takim
      układzie może już uznać "za byłego" - cudu trzeba albo poważnych
      powodów finansowych, żeby zechciał zostać w małżeństwie. Za to ona
      (przyjaciółka) swojej wątrobie i nerwowm ulży...na chwilę...bo to
      żadna ulga i tak będzie musiała swoje wypłakać i odcierpieć zanim
      jej to wszystko zobojętnieje.

      Popieprzone to wszystko, popieprzony ten świat, popieprzone związki.
      Być matką i żoną niepracującą - niedobrze, bo sobie pościelesz na
      przyszłość jak najgorzej, zostaniesz w takiej sytuacji bezbronna.
      Być matką i żoną pracującą - też ciężko, tatusiowie gremialnie od
      odpowiedzialności czują sie zwolnieni, a ty ganiasz jak pies z
      wywieszonym językiem usiłując wszystko ogarnąć - a tu kołdra ciągle
      za krótka, jak z tej naciągniesz, to z drugiej wystaje, ciągle coś
      nie tak, ciągle poczucie winy.

      Najprościej byłoby nie mieć dzieci, być w związkach póki jest miło i
      przyjemnie, życ dla siebie, o siebie się tylko troszczyć tak
      naprawdę. Da się. Tylko ..no coś ominie, ta wielka miłość do
      dziecka, największa w życiu, radości i duma, może mniejsza samotność
      na starość (przy pewnej dozie farta, bo przecież wychowanie dziecka
      też tego nie gwarantuje). Ale coś za coś. Nie da się mieć
      wszystkiego, nieprawdaż?

      Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu Twojej przyjaciółki. Łatwo
      gdybać, trudno uczucia ogarnąć w takiej sytuacji. Na dzisiaj wydaje
      mi się, znając siebie, że o zemście bym nie myślała. Raczej o tym,
      jak sobie pomóc, jak o siebie zadbać w takiej sytuacji, jak siebie
      doprowadzić do pionu. Z mężem czy bez - to sprawa wtórna. Choc
      raczej bez, bo po co taki mąż? No chyba, ze ktoś tak kocha, że życia
      bez nie widzi albo (dla tej lub dla innych przyczyn) ma tyle ma siły
      i cierpliwości, że wszystko to przetrzyma. Ja - znając siebie - nie
      miałabym tyle siły.
    • vitek_1 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 01:26
      Każdy facet po 25 latach małżeństwa pragnie znaleźć sobie młodą
      ładną pocieszycielkę. Ale 90% tego nie robi. Dlaczego? Bo im portfel
      nie pozwala. Z trudem utrzymują dom, żonę, dzieci, samochód, rząd, i
      co tam jeszcze mężczyzna ma na utrzymaniu, żeby jeszcze dokładać do
      tego 20-latkę szukającą sponsora.

      Problem pojawia się wtedy kiedy faceta stać na to żeby ową 20-latkę
      zasponsorować, wynająć mieszkanko na schadzki itd.

      Co ma w takiej sytuacji zrobić żona? Nie wiem, może kupić sobie
      porsche? Zawsze to jakoś pocieszy.
      • songo3000 LOL 28.06.10, 09:39
        "Każdy facet"... "JA w imieniu polskich kobiet"... "w 90%" (ani
        grama mniej czy więcej)...

        Takie teksty z miejsca dyskredytują i kwalifikują autora do ciemnej
        masy. A chwilę wcześniej pisałem, że jak sobie pościelesz... :)
      • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 13:43

        vitek_1 napisał:

        > Każdy facet po 25 latach małżeństwa pragnie znaleźć sobie młodą
        > ładną pocieszycielkę.




        jestes pewny, ze kazdy?
    • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 13:41
      nie rozumiem kobiet, naprawde.
      po jaka cholere babka ma sie mscic na tej kochanicy meza?
      jak chce isc do tamtej, niech idzie w pizdu.
      znam podobny przypadek, tyle tylko, ze pan zostawil zone po 16
      latach malzenstwa a wczesniej chodzili wszedzie za raczke, na kazde
      wczasy razem, stawiani za wzor innym malzenstwom i co?
      i gowno.
      po latach on zostawil zone, dwojke dzieci i poszedl do kochanki,
      ktora ma trojke dzieci, gdzie kazde dziecko mja z innym mezczyzna.
      kochanka zyje z mezem , ale zonkos, ktory zostawil rodzine , kupil
      sobie kawalerke, gdzie spotyka sie ze soja kochanka.
      okazalo sie, ze przez wszystkie lata malzenstaw zdradzal swoja
      malzonke.
      zona okazala sie na tyle madra kobieta, ze machnela na niego reka,
      nie zabiega o niego, nie walczy. nie interesuje sie tymm, co on robi
      i dojrzewa do rozwodu.
      tymczasem on sam ma do niej prenetsje, ze ona o niego nie walczy a
      powinna o niego zabiegac:D
      gdy ona mowi o rozwodzie, on szybko zmienia temat na inny.
    • skarpetka_szara Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 28.06.10, 21:09
      Maz pewnie przezywa kryzys wieku sredniego. (czy aby jestes pewna
      ze to jego pierwsza zdrada?) Na miejscu Twojej kolezanki bym zajela
      sie soba i wkoncu mialabym troche przyjemnosci z zycia wydajac meza
      pieniadze. Np: podroze, nowe hobby, nowego kochanka, itd....

      Tymi hobby moze sobie zajac czas aby sie nie stresowac, a mezowi
      moze przejsc.

      Moj byly szef tak mial ze zdradzal zone z kochanka i od kochanki
      jak sie klocili to probowal kilkadziesiat razy odejsc, ale ciagnelo
      go jak misia do miodu - nie mogl skonczyc. A wiem to bo ta cizia
      tez pracowala u nas, a on sie zwierzal mojej kolezance (zreszta
      widac od razu bylo kiedy sie kloca a kiedy nie bo byla zupelnie
      inna atmosfera pracy - bardzo nieprofesjonalne)
      • songo3000 Baby to jednak są paskudne 28.06.10, 23:01
        Jak tylko jakaś inna samiczka okaże się w miarę atrakcyjna dla
        FACETA to od razu 'ździra', 'cizia', 'szmata'....
        • kag73 Re: Baby to jednak są paskudne 28.06.10, 23:24
          Nie? A tak naprawde to ON (ten facet) lajdak i sku..el!
          • iva31 Re: Baby to jednak są paskudne 29.06.10, 08:30
            Dziękuję Wam bardzo za refleksje i porady.Cieszę się, że moje rady były
            podobne.Mam nadzieję, że cokolwiek weźmie sobie do serca i co
            najważniejsze-zrezygnuje z zemsty!
        • skarpetka_szara Re: Baby to jednak są paskudne 29.06.10, 14:57

          Songo, ale ja ta kobiete znalam, pracowalam z nia przeciez, miala
          meza, dziecko, itd... Mojego szefa zapraszala do domu, czasami jej
          maz tam byl nic nie podejrzewajac, moim zdaniem to wstretne.

          Pozatym nie byla dobra osoba - wiem z doswiadczenia.

          Ty jednak nie mozesz powiedziec ze tak nie bylo.
      • iva31 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 29.06.10, 16:31
        Niestety, to inwestowanie w siebie wykorzystując pieniądze męża jest
        niemożliwe.Od samego początku mąż wydzielał mojej koleżance czyli żonie, kasę na
        życie.Była to kwota poniżej średniej krajowej i to zdecydowanie. Z tych
        pieniędzy dalo się żyć, ale nie oszczędzać.Teraz zupełnie już nic nie daje.Ja
        namawiam ją na złożenie sprawy o alimenty(jej standard życia znacznie się
        obniżył), ale ona nie jest do tego kroku przekonana.Sprawa sądowa jeszcze
        bardziej oddali ją od męża, a ona liczy nadal na jego powrót.On doskonale wie,
        że jest w lepszej sytuacji.
        • cyklista6 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 12:00
          Myślę, że Twojej przyjaciółce potrzeba rozmowy z jakąś panią adwokat. Nie chodzi
          od razu o rozwód, ale o to aby być przygotowanym na wszelkie, również te
          najgorsze możliwości. Kiedyś mi coś przemknęło, że jest jakaś organizacja
          pomagająca kobietom, które są w podobnej sytuacji. Nie chodzi o to, jak się
          najszybciej rozwieść tylko jak zabezpieczyć swoje interesy.

          Wbrew pozorom takie postępowanie może być otrzeźwiające dla pana, który ma forsę
          i wydaje mu się, że jest 'king of the world' niczym di Caprio. A jeżeli on użyje
          argumentu, że ona się zachowuje nielojalnie wobec niego, to należy go
          maksymalnie wyżąć i wyrzucić.
          • songo3000 Di Caprio to grubas :))) 30.06.10, 14:13
            Di Caprio to grubas :)))

            Co do Pani/Pana Adwokat to jak najbardziej. Rozmowa może okazać się
            bardzo otrzeźwiająca... dla ex-żonusi. Konfrontacja tego co może jej
            (i reszcie psiapsiułek) się wydawać w temacie 'mi się mależy' ze
            stanem faktycznym może być ciekawa. A i wcześniejsza oferta ex-
            meżusia wyda się bardzo hojna, hehe.
        • skarpetka_szara Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 19:37
          Kolezanka chyba nie zna praw. Moim zdaniem powinna jak najszybciej
          zroic kopie wszystkich dokumentow (ona moze nie wiedziec co jest
          wazne dla prawnika), i pojsc do prawnika - nie po rozwod ale zeby
          wyjasnil jej jej prawa i opcjie prawne.

          Pozatym nigdy nie wie, moze te kopie moga sie przydac kiedys, gdy
          on bedzie chcial rozwodu. Bo ... prawde powiedziawszy, facet juz ja
          by dawno kopnol w dupe gdyby nie sprawy finansowe. Moze po prostu
          stara sie jej wmowic ze jest tylko na jego lasce aby latwiej mu
          bylo wtedy wynegocjowac dobry dla niego uklad rozwodu, pochowac
          swoje pieniadze.

          Slyszalam o sytuacji, kiedy wlasnie facet zdradzal zone, a zona
          rozwcieczona sprzedala jego (baaardzo drogi) samochod za 50
          centow. I mogla. Oddala mu potem 25 centow jako jego polowe.
          • santo_inc Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 19:48
            To chyba nie u nas sprzedała ten samochód za 50 centów, bo u nas by nie mogła...
            • skarpetka_szara Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 01.07.10, 04:06
              Nie, nie w PL, ale w USA, moj nauczyciel prawa omawial ta
              sytuacjie. Zadal potem pytanie: jezeli za 50 centow sprzedala
              samochod, to pytanie jest za ile sprzedala ich dom? lol.
              • santo_inc Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 01.07.10, 21:45
                > Nie, nie w PL, ale w USA, moj nauczyciel prawa omawial ta
                > sytuacjie.

                No to się nie wymądrzaj, bo tamten porządek prawny do naszego ma się tak jak
                pięść do nosa.
                • skarpetka_szara Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 07:03
                  nie mowilam tego jako rade prawna ale jako cos dowcipnego. czyli
                  jak zona moze czasami utrzec nosa mezowi. Nie koniecznie w PL.

                  Wyluzuj sie.
                  • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 14:26
                    Defraudacja/okradanie jeszcze-męża i/lub siebie raczej trudno
                    zaliczyć do 'utarcia nosa'...
                    No, przynajmniej można potem odpowiedzieć klarownie na pytanie z
                    gatunku czym różni się prostytutka od dziwki, hehehe.
          • urquhart nowe pomysły 01.07.10, 21:26
            skarpetka_szara napisała:
            > Slyszalam o sytuacji, kiedy wlasnie facet zdradzal zone, a zona
            > rozwcieczona sprzedala jego (baaardzo drogi) samochod za 50
            > centow. I mogla. Oddala mu potem 25 centow jako jego polowe.

            Dobre :)

            Teraz doszedł kolejny oręż w walce o puszczenie w skarpetkach męskiej świni.
            Marszałek zatwierdził ustawę o eksmitowaniu sprawców przemocy domowej bez sądu.
            Wystarczy przyładować sobie patelnią w łeb, wezwać i męska świnia ugotowana na
            cacy, nawet jeśli mieszkanie jest jego odrębną własnością.
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
            jest dojrzała - by kawitator
            • skarpetka_szara Re: nowe pomysły 02.07.10, 07:07

              wiesz, wiem ze to jest dla wielu mezczyzn niesprawiedliwe, ale
              pomysl sobie ile kobiet teraz cierpi w zwiazkach ze maz ich
              psychicznie lub fizycznie maltretuje, a one nie maja gdzie pojsc,
              uciec z WLASNEGO domu...

              I ile kobiet sobie same przywala patelnia? na serio, naprawde nie
              jest to jakies normalne zachowanie. Zazwyczaj te kobiety sa
              naprawde wystraszone i pobite przez facetow. Tylko jakas jedna na
              milion wykorzysta ta sytuacjie i sie sama pobije (sick).

              Czasami lepiej wybrac mniejsze zlo.
              • urquhart Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga! 02.07.10, 10:47
                skarpetka_szara napisała:

                > Zazwyczaj te kobiety sa
                > naprawde wystraszone i pobite przez facetow. Tylko jakas jedna na
                > milion wykorzysta ta sytuacjie i sie sama pobije (sick).
                > Czasami lepiej wybrac mniejsze zlo.

                Zazwyczaj w Niemczech kradną Polacy. Może by im konfiskować bez sądu mienie w ramach mniejszego zła to nie będą kraść?

                Nie jedna na milion, znacznie więcej. To podobna sytuacja prawna już okazała się okazją do licznych nadużyć z zemsty.
                Jak wprowadzono w 2006 natychmiastowy areszt dla oskarżonych o pedofilię ilość spraw wzrosła o 5 - 10 razy. Z zemsty na faceta. Sami prokuratorzy skarżyli się ze trudno im odsiewać zemsty od prawdziwych przypadków pedofilii. Polecam żeby wyrobić sobie zdanie:

                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3221911.html
                zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,7413335,Rozwod__potem_prokurator_i_zarzut_pedofilii.html
                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zona-idzie-do-wiezienia-bo-oskarzyla-meza-o-pedofilie,wid,11958134,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1a731_____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • aandzia43 Re: Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga! 02.07.10, 11:49
                  > Jak wprowadzono w 2006 natychmiastowy areszt dla oskarżonych o pedofilię ilość
                  > spraw wzrosła o 5 - 10 razy. Z zemsty na faceta. Sami prokuratorzy skarżyli się
                  > ze trudno im odsiewać zemsty od prawdziwych przypadków pedofilii.

                  Zemsta, zemsta i nic więcej, prawda? A ja i tak się cieszę, że pedofilia i
                  przemoc w rodzinie wylazły z ciemnego kąta świadomości społecznej, i że prawo
                  idzie za (równolegle?) tą świadomością. Rozumiem jednak, że niektórym błogo było
                  i bezpiecznie w "starych dobrych czasach".
                  Nadużycia paragrafów, jakie by one nie były, zawsze będą. Logiczne chyba. Czy to
                  ma stanowić podstawę do rezygnacji z ustanawiania porządku prawnego?
                  • urquhart Re: Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga! 02.07.10, 12:03
                    > ma stanowić podstawę do rezygnacji z ustanawiania porządku prawnego?

                    Ale o czym ty mówisz? Mówimy właśnie o zmianie porządku prawnego które tworzy okazje do nadużyć! Areszt czy eksmisja na podstawie decyzji prokuratora po ZAWIADOMIENIU o przestępstwie!

                    Porządek prawny to karanie po osądzeniu przez sąd, żeby wyeliminować możliwość zemsty, pomówień, załatwiana własnych interesów itp.
                    • kutuzow Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej... 02.07.10, 12:58
                      W nowoczesnym Państwie podstawą Prawa jest doktryna iz każdy jest
                      niewinny do czasu aż nie udowodni się jego winy.
                      Tyle w teorii, bo ostatnio zaczęły się pojawiać przepisy które
                      stawiają tą doktrynę na głowie i dziwnym trafem wszystkie są
                      związane z ew konfliktem miedzy kobietami i mężczyznami.

                      Przykłady:

                      - molestowanie seksualne: Uważa się że dana osoba jest winna i na
                      czas trwania wyjasnienia jest odsuwana ze swych obowiązków (słynny
                      case w fabryce Frito Lay w Grodzisku Mazowieckim, okazało się iż
                      kilka pracownić pomówiło swego szefa - gość miał nieźle przerąbane
                      potem).

                      - przemoc w rodzinie -przypadek który opisywał urquhart. Jest
                      zgłoszenie przestępstwa (bez orzekania o winie) - efekt facet ląduje
                      na bruku (nawet jeśli to małżonka sama okładała się wałkiem żeby
                      mieć dom dla siebie).

                      - postępowanie alimentacyjne.
                      Wystarczy że facet RAZ spóźni się z zapłatą alimentów a jego ex,
                      małżonka ma prawo do tego aby komornik zabezpieczył CAŁY jego
                      majątek na rzecz kolejnych alimentów i to niezależnie od ich
                      wysokości. Sam znam kumpla który w ten sposób ma zablokowaną
                      sprzedaż domu, samochodu i działki na kolejne 15-20 lat (w
                      zależności od tego jak długo będzie się uczył jego syn). Sprzedaż
                      możliwa jest jedynie po uzyskaniu zgody małżonki a jak się
                      domyślacie ona nie ma na to ochoty (nie po to złapała faceta "za
                      jaja" żeby teraz odpuszczać).

                      - pedofilia, także opisana przez Urquhart-a.
                      O konsekwencjach dla psychiki dziecka, takich pomówień, które mają
                      na celu zemste na ex mężu nawet nie trzeba pisąc. Jak mówią jak
                      rzuciś w kimś błotem, zawsze coś przylgnie na stałe, żebym nie wiem
                      jak się próbował oczyścić.


                      Wkurza mnie to że prawo zaczyna robić chore wyjątki -które są
                      świetną okazją do łatwej zemsty.
                      • urquhart W większości na taki zabieg decydują się kobiety 02.07.10, 13:29
                        kutuzow napisał:
                        > Tyle w teorii, bo ostatnio zaczęły się pojawiać przepisy które
                        > stawiają tą doktrynę na głowie i dziwnym trafem wszystkie są
                        > związane z ew konfliktem miedzy kobietami i mężczyznami.

                        Jeszcze podkreśliłbym co pisze praktyk o wykorzystywaniu oskarżeń w zemście lub chciwości w odniesieniu do CO DRUGIEJ sprawy rozwodowej zamiast mamić się naiwnymi przypuszczeniami o "jednej na milion":

                        Sebastian Kordel, zielonogórski adwokat karnista, przyznaje, że w co drugiej sprawie cywilnej małżonkowie sięgają po paragrafy z kodeksu karnego. Najczęściej przy orzekaniu rozwodów - by udowodnić winę partnera, lub ograniczeniu praw do opieki nad dziećmi. W grę wchodzą oskarżenia o znęcanie się nad rodziną, molestowanie, pobicia, itd. W większości na taki zabieg decydują się kobiety. - Czasami z chęci zysku, czasami z zemsty. W rozwodzie orzeczenie o winie małżonka jest potrzebne do zasądzenia alimentów także dla partnera (...) W 2008 r. prokuratorzy z zielonogórskiego okręgu (obejmuje południową część województwa) wszczęli 59 postępowań dotyczących pedofilii. W tym roku tylko do końca października było ich 54. Ze statystyk wynika, że tylko co szósta ze spraw, jakie wpływają do prokuratury, nie kwalifikuje się do wszczęcia dochodzenia lub śledztwa.
                        (czyli samym zielonogórskim koło 270 pomówionych z zemsty! - link powyżej w dyskusji)
                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                      • eudajmonika Re: Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej 02.07.10, 14:40
                        Twoja teza, Kotuzow, opiera się na nieścisłych przesłankach.
                        Jak wyjaśnisz takie instytucje jak areszt tymczasowy, areszt wydobywczy, zakaz zbliżania się itp instrumenty? Czy to również stawianie wspomnianej doktryny na głowie? Jeśli tak, to JAK wyobrażasz sobie zabezpieczenie praw pokrzywdzonych w procesie Frito Lay i Bielbawie i w innych tym podobnych sprawach, takie aby nie uchybialo zasadzie domniemania niewinności?
                        A w sprawach o zabójstwo, w porachunkach zorganizowanej przestępczości, niektórzy gangsterzy przesiedzieli "niewinni" miesiące i lata, zanim im dowiedziono winy lub niewinności. Nadużyto wobec nich zasady domniemania niewinności?
                        • kutuzow Re: Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej 02.07.10, 14:57
                          eudajmonika ---> pozwól że zacytuje za wikipdeią (jak chcesz moge
                          poszukac źródeł w kodeksie):
                          "O tymczasowym aresztowaniu rozstrzyga sąd na wniosek prokuratora,
                          kierując się potrzebą zapewnienia prawidłowego biegu postępowania.
                          Sąd oznacza okres tymczasowego aresztowania, który w zasadzie nie
                          może przekraczać trzech miesięcy"

                          Jak widzisz tutaj także decyzje podejmuje SĄD!!! po uwzględnieniu
                          dowodów ew. przestępstwa. Nie ma tak, że niewinnego człowieka ktoś
                          zatrzymuje na ulicy i dochodzi do wniosku, a teraz go zamknę na 3
                          miesiące -ot tak dla jaj (przynajmniej w ustroju demokratycznym).

                          Co do Frito Lay, w Polsce brakuje "instytucji" pozwów cywilnych za
                          straty moralne. Gdyby taki Pan fałszywie pozwany mógł się ubiegać o
                          wielotysięczne odszkodowanie od pozywających go fałszywie kobiet, to
                          następna kobieta która miałaby taki sam pomysł (na zemstę poprzez
                          fałszywe oskarżenie o molestowanie) pewnie by się zastanowiła dwa
                          razy przed ew. oskarżeniem.

                          Co do sprawy w Bielbawie - nie wypowiadam się bo nie wiem jak się
                          skończyła.
                          • eudajmonika Re: Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej 02.07.10, 15:20
                            Kto decyduje o zajęciach komorniczych, o zakazie kontaktów z dzieckiem w
                            przypadku rzekomego jego molestowania?
                            Zastanów się, o czym rozmawiamy - czy o rutynowych działaniach prawnych (zakaz
                            zbliżania się, zajęcie komornicze), które w Twojej opinii naruszają zasadę
                            domniemanej niewinności, czy o bezprawnym zamykaniu na 3 lata "ot tak sobie"? Ty
                            wkładasz wszystko do jednej pralki.
                            Wspomniałeś o pogwałceniu prawa - jednej z jego doktryn, więc się do tego
                            odniosłam. Prawda jest taka, że w wymienionych przez Ciebie sprawach
                            okołorozwodowych OBIE strony traktują prawo instrumentalnie dla własnych celów -
                            zarówno kobiety skarżąc (rzekomo) fałszywie swoich eksów, jak i (rzekomo) winni
                            eksi odwołując się do wspomnianej zasady. Te nadużycia pokazują tylko jedno - że
                            prawo będzie naturalnie ewoluować w stronę amerykańskiej jurokracji i choć to co
                            wspomniałeś, tzn. pozwy cywilne za szkody moralne wydają się być pieśnią
                            przyszłości w Polsce - to jest to raczej bliska przyszłość.

                            -
                            • kutuzow Re: Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej 02.07.10, 15:59
                              eudajmonika ---> ponieważ się spieszę, odniosę się tylko tylko do
                              kwesti zajęcia komorniczego. Chciałbym żebyś rozróżniła zajęcie
                              wynikające z nie wywiązywania się z nałożonych płatności
                              alimentacyjnych (co jest normalne i popieram takie działania mające
                              na celu ściganie opornych płatników) od działania PREWENCYJNEGO.

                              Wyobraź sobie taką analogię. Na codzień jeździsz ostrożnie
                              samochodem. Raz jednak dostałaś 3 pkt za przekroczenie dozwolonej
                              prędkości o 10 km/h (drobiazg by się zdawało).
                              Przy kolejnej kontroli patrol drogówki zabiera Ci prawo jazdy, tak
                              na wszelki wypadek, bo skoro raz przekroczyłaś prędkość, to zapewne
                              dokonasz tego znowu, więc lepiej prezencyjnie temu zapobiec.

                              Tak właśnie wygląda sprawa z zajęciami prewencyjnymi. Facet może
                              płacić super punktualnie alimenty, nie zalegać, a wystarczy że raz
                              się spóźni i ex małżonka juz ma podstawę do wejścia mu na jego
                              majątek (na poczet PRZYSZYŁYCH alimentów) nawet jeśli przez cały
                              okres będzie je spłacał nadal punktualnie to nie może nic zrobić ze
                              swoim majątkiem! To jest dopiero niesymetryczność prawa i
                              jednocześnie wspaniały bat w rękach ex żony.

                              prezencyjne
                            • urquhart Re: Jesteś winny, do czasu aż nie udowodnisz swej 02.07.10, 16:10
                              Widać szkoda że mężczyźni nie mszczą się w rewanżu żeby to nie było bezkarne.
                              Raptem JEDNA kobieta została przełomowo skazana niedawno na miesiąc wiezienia za składanie fałszywych zeznań o pedofilii męża o czym trąbiły media na taką ilość pomówień i kłamstw.
                              I to też tylko dlatego ze udało mu się nagrać na magnetofon jak ustawia świadków jak mają kłamać w sądzie...

                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • kati1973 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 14:14
      przestać prosić, zająć się sobą,
      Udawać, że już nie chce z nim być.
      Rozwijać pasje. Wycofać się.
      Ja osobiście wystawiłabym mu walizki za drzwi, ma dwie i dwa ciepłe
      obiadki.
      Pomyśleć o sobie i swoim honorze
      Nie da się zmusić nikogo do miłości
      Zemsta nic nie daje, być ponad tym.
      Jeśli będzie się mścić straci w jego oczach
      A ona musi być podziwina, nie zależna i porządana
      Jeśli mąz kocha kochankę to nic nie pomoże
      Zapomnieć i zacząć, życ od nowa
      • vitek_1 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 14:31
        kati1973 napisała:

        > Ja osobiście wystawiłabym mu walizki za drzwi

        za drzwi domu, który jest ich wspólną własnością, zapomniałaś dodać.

        Twoja wypowiedź jest tak naiwna jakbyś miała 6 lat.
        • kati1973 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 22:50
          bo ze mnie, glupia i naiwna kobieta
          ja tez nie wyprowadzilam meza, jakos nie chcial, to poszlam sama,
          zabralam dziecko i wynajęłam miesszkania. Zabrałam jedną szafkę.
          To się nazywa godność. Pewnie nich siedzi i jęczy, albo żyje pod
          jednym dacham i godzi się na kochanicę.
          jednak są tacy co się godzą na wyprowadzkę
          Twoja wypowiedź również mało tzw dojrzała, bo nie bierzesz wszytki
          możliwości, oceniasz i obrażasz, żeby sobie ulżyć. Pomogło?
          • kati1973 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 30.06.10, 23:03
            i sorry za literówówki to ta naiwność, że zostanie wybaczone :P
    • nerika Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 01.07.10, 21:12
      nie walczylabym,wszystko jest jasne.kryzys wieku sredniego
    • fajnyschatz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 01.07.10, 23:36
      Moim zdaniem to bardzo dziwny układ. Po pierwsze nie rozumiem tego gościa, że po
      tylu latach małżeństwa wszedł w związek ze znajomą znaną od wielu lat. Po
      pierwsze wziął sobie na kark następną, leciwą kobietę, która nie wiadomo w czym
      przewyższa małżonkę (w każdym razie w opisie sprawy tego nie ma). Po drugie
      jeśli ma choć trochę wyobraźni to musiał wiedzieć, że to wyjdzie na jaw. Po
      trzecie jeśli już chciał przepisać na żonę dom to mógł od razu wystąpić o rozwód
      to zachowałby chociaż pół tego domu, z tym że nie wiem co z firmą. Za mało danych.
      Ja na jego miejscu po prostu bym się wyprowadził. Nie rozumiem co to za
      straszenie, że znajomi się dowiedzą. Albo mam przyjaciół, którym jest obojętne z
      kim sypiam, albo jakieś dziwne środowisko, dla którego to skandal. Tym bardziej
      chętnie bym to środowisko zmienił.
      Nie wiem w jakim wieku są osoby wypowiadające się na tym wątku. Ja natomiast
      wiem jak uciążliwe mogą być żony blisko 50-tki. Codzienne wahania nastrojów,
      oczekiwanie bycia adorowanym jak u świeżo zakochanej nastolatki, obrażają się o
      każdą duperelę, potrafią naubliżać, a same wpadają w depresję przy
      najdrobniejszej krytyce, szczególnie gdy czują, że jest ona słuszna.
      Panowie odchodzący do młodszych kochanek to nie żaden kryzys wieku średniego,
      jak to tu sobie niektóre tłumaczą. To po prostu normalna kolej rzeczy, naturalne
      zjawisko, które było przez dziesiątki lat hamowane normami obyczajowymi, a teraz
      jest nam facetom po prostu łatwiej. Na miejscu Twojej przyjaciółki
      "odzwyczaiłbym" się od męża i zajął się czymś ciekawym. Tym bardziej, że nie ma
      ona problemów egzystencjalnych, bo facet jak widać jest obrotny.
      • poitevin Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 08:16
        fajnyschatz napisał:
        > Panowie odchodzący do młodszych kochanek to nie żaden kryzys wieku
        średniego,
        > jak to tu sobie niektóre tłumaczą. To po prostu normalna kolej
        rzeczy, naturaln
        > e
        > zjawisko, które było przez dziesiątki lat hamowane normami
        obyczajowymi, a tera
        > z
        > jest nam facetom po prostu łatwiej

        Fajny, odszedłeś już od żony?
        • sisi_kecz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 09:24

          > Fajny, odszedłeś już od żony?'

          no skąd ??!
          nie odszedł.
          Ale ma taką śmiałą projekcję.
          ;-)
        • aandzia43 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 09:38
          > Fajny, odszedłeś już od żony?

          No wieszszsz!!! Cóż za niestosowne pytanie! Jeszcze się znajomi i rodzina dowiedzą!
        • fajnyschatz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 12:23
          Formalnie nie. Nie ma takiej potrzeby, bo mamy osobne miejsca
          zamieszkania, ale widujemy się za dwa razy w tygodniu.
          Sprawy majątkowe mocno komplikują takie decyzje. Nawet jeśli jest
          wola, żeby się finansowo dogadać to trzeba zbyt wiele płacić w
          sądzie, u notariusza i u adwokata.
          • zakletawmarmur Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 14.07.10, 18:45

            Ale Twoja żona ma wolną rękę w sprawie seksu??
      • dadaczka Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 08:48
        fajnyschatz napisał:

        > wiem jak uciążliwe mogą być żony blisko 50-tki.

        Hmmm
        tego nie wiem, ale wiem, jak uciążliwi mogą być mężowie koło 50-tki.
        Trzeba cierpliwości i motywacji, żeby z takim wytrzymać.
        • fajnyschatz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 12:25
          Wiem. Słyszałem, że ciągle pierdzą i się nie golą. I co gorsza
          podobają im się młodsze :-)
          • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 12:49
            im sie mloddze podobaja, co nie znaczy, ze oni podobaje sie mlodszym.
            chociaz sama mam 35 lat, nie chcialabym miec 50 letniego chlopa.
            • fajnyschatz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 13:03
              A jednak ci 50 letni bardzo często znajdują sobie towarzyszki
              poniżej 30stki. Stereotyp, że młode lecą tylko na kasę się nie
              sprawdza. Przyczyny są bardziej złożone. Być może to
              niesprawiedliwe, ale niestety starsze panie mają się gorzej.
              • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 13:15
                tak znajduja sobie, chyba na boku, wszak i tak siedza u boku
                swoich "podstarzalych zon":D
                mloda siksa sie takim zabawi, naciagnie na kase, ile tylko sie da,
                kopnie w dupe, i poszuka sobie nastepnego.
                sorry, ale ja sama bym tak zrobila.
                • fajnyschatz Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 13:24
                  Zaraz tam młoda siksa. Uważam, że kobieta 28-35 to nie jest już
                  młoda siksa. A jeśli związek jest przelotny i bardzo luźny to chyba
                  z korzyścią dla obydwu stron. Jak ktoś da się naciągać na kasę to
                  trudno. Ja bym się nie dał. Jestem bardzo oszczędny :-)
                  • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 13:26
                    wiesz, taki oszczedny facet jak Ty, nie ma szans u znacznie mlodszej
                    kobiety.
                    w koncu z jakiej racji mialaby Ci dawac dupy za darmo?
                    bez urazy:)
                    • poitevin Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 15:08
                      w koncu z jakiej racji mialaby Ci dawac dupy za darmo?
                      > bez urazy:)

                      To ty nie wiesz??? Przecież Fajnemu młode laski dają za darmo, bo
                      jest bardzo fajny. Byłby jeszcze fajniejszy, ale ma niefajną żonę i
                      to go frustruje.
                  • i-sztar Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 12.07.10, 13:24
                    do pana fajnego ? schaca

                    pisałeś że żona w wieku 50 lat chce byc adorowana a czy to cos
                    nie tak z jej strony? przeciez ciągle jest kobietą . piszesz że
                    faceci maja sie lepeij poderwia taką 35 latke a ona to nie
                    wymaga adorowania????? mężczyźńi za to ok 60 dziadzieją na maxa a
                    kobiety kwitną widze to po moich rodzicach ,uważam ,że faceci
                    szukaja młodszych bo juz im w tym wieku psychika siada i chca sie
                    sprawdzic jacy to sa wspaniali a jest inaczej no chyba ze ma kase
                    niestety
      • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 08:53

        > Nie wiem w jakim wieku są osoby wypowiadające się na tym wątku. Ja
        natomiast
        > wiem jak uciążliwe mogą być żony blisko 50-tki. Codzienne wahania
        nastrojów,
        > oczekiwanie bycia adorowanym jak u świeżo zakochanej nastolatki,
        obrażają się o
        > każdą duperelę, potrafią naubliżać, a same wpadają w depresję przy
        > najdrobniejszej krytyce,



        ale wszystkie kobiety takie sa???
        i przepraszam, ale dlaczego kobiata ok 50-roku zycia nie mialaby byc
        adorowana przez wlasnego meza, gdy tymczasem wszedzie sie czyta, ze
        ona sama powinna wciaz o niego zabiegac, paradowac polnaga po
        chalupie, zeby sie przypadkiem mis nie obrazil i nie odszedl do
        innej kobiety:D
        a gdy to o kobiete trzeba troche pozabiegac, poadorowac, to juz zle.
        to sie chyba tyczy obojga, prawda?
        ona adoruje jego, on ja.
        • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 08:54
          mialo byc, zeby sie przypadkiem mis nie rozmyslil-nie obrazil:)
        • urquhart Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 14:01
          deodyma napisała:
          > i przepraszam, ale dlaczego kobiata ok 50-roku zycia nie mialaby byc
          > adorowana przez wlasnego meza, gdy tymczasem wszedzie sie czyta, ze
          > ona sama powinna wciaz o niego zabiegac

          Dlaczego? Bo atrakcyjność na seksualnym rynku wtórnym kobiety spada z wiekiem
          znacznie szybciej niż mężczyzny (o ile ma pozycje i zasoby).
          Dlatego ewentualnie można go celowo uczynić nieatrakcyjnym niszcząc jego pozycje
          i zasoby :)


          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
          jest dojrzała - by kawitator
          • kutuzow Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 15:01
            urquhart ---> widze ze nie śledzisz najnowszych osiągnięć kobiecej
            nauki, gdybyś czytał wątek
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113426097,113504608,Reprezentatywny_.html
            to byś wiedział że jest odwrotnie, tj im starsza kobieta tym więcej
            adoratorów (tylko do nas jeszcze nie doszedł w pełni ten trend)

            ;-)
            • zakletawmarmur Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 14.07.10, 12:39
              > to byś wiedział że jest odwrotnie, tj im starsza kobieta tym
              więcej
              > adoratorów (tylko do nas jeszcze nie doszedł w pełni ten trend)

              A gdzie coś takiego wyczytałeś?
              Przeczytałam ten wątek z góry na dół i nie widzę, żeby jakakolwiek
              kobieta napisała, że z wiekiem zyskujemy na atrakcyjności.

              Pamiętam jak kiedyś w pociągu pewien pan żalił się, że jego wnuk
              umawia się z chłopakami, inny pan z pociągu podsumował to wywodem:
              "Ja tego nie rozumiem jak mężczyzna może z mężczyzną. Przecież to
              obrzydliwe. Zadbałby trochę o siebie, pracy poszukał, pieniądze
              odłożył to może jakąś fajną dziewczynę by wtedy znalazł".
              Ja i inni młodzi ludzie w przedziale uśmiechnęliśmy się do siebie
              porozumiewawczo i nie ciągnęliśmy dalej tematu. Bo i po co? Obciach,
              ale ze pan miał swoje lata, zrozumiały.

              Twój post w tamtym wątku skojarzył mi się bardzo z reakcją tego
              dziadka. Gdybyś takim tekstem "zastanów się co z Tobą jest nie tak,
              że wziąłeś sobie starszą babkę" wystrzelił w środowisku np.
              artystycznym albo kobiet sukcesu to zrobiłbyś sobie mega obciach.
              To delikatnie próbowałam Ci wyperswadować a nie, ze kobiety z
              wiekiem robią się atrakcyjniejsze.

              Mam pełną świadomość, że 18-latki są atrakcyjniejsze ode mnie, tak
              jak ja jestem atrakcyjniejsza od przeciętnej 40-latki (choć znam i
              takie z którymi na ciało od razu bym się zamieniła). Skłamałabym
              jednak pisząc, że takie pary młody facet+ dojrzała kobieta nie
              istnieją. Z tego co wiem w PL średnia różnica wieku wynosi dwa lata.
              Skoro więc jest tyle panów z dużo młodszymi dupami to ktoś musi z
              drugiej strony wyrównywać:-) Nie twierdzę, że to zdarza się u dużego
              % par, ale jednak zdarza. Tak samo jak i pary młoda dupa i stary
              gość nie zdarzają się jakoś wyjątkowo często (oczywiście są
              środowiska, które te statystyki śrubują).
              Jak dla mnie zachowałeś się jak ignorant. Jeśli ktoś dokonał innego
              wyboru niż Ty to znaczy, że coś musi być z nim jest nie tak. A może
              po prostu miał inne od Ciebie preferencje? Ponadto dopisałeś sobie
              treści, których nie było. Po co? Po to, żeby zbyć nas na zasadzie,
              że "zaklinamy rzeczywistość". Jeśli to są te logiczne, męskie
              argumenty to ja dziękuje Bogu, że jestem kobietą:-)
          • deodyma Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 02.07.10, 15:46

            Dlaczego? Bo atrakcyjność na seksualnym rynku wtórnym kobiety spada
            z wiekiem
            > znacznie szybciej niż mężczyzny (o ile ma pozycje i zasoby).
            > Dlatego ewentualnie można go celowo uczynić nieatrakcyjnym
            niszcząc jego pozycj
            > e
            > i zasoby :)
            >



            bzdety.
            nie wiem czy zauwazyles, ale niejednokrotnie kobieta dwa razy
            starsza od 20-letniej siksy, ma duzo wieksze powodzenie, niz taka
            mlodka.
            ja sama mam duzo wieksze powodzenie, jako kobieta 35-letnia,
            mezatkai matka, niz wtedy, gdy bylam 20+ niewiasta:D
            spotkalam sie tez z opiniami mlodych chlopakow, ktory woli isc do
            lozka z 40-latka, niz z rowiesniczka w swoim wieku.
            • urquhart pidziestka? 02.07.10, 16:01
              deodyma napisała:
              > mezatkai matka, niz wtedy, gdy bylam 20+ niewiasta:D
              > spotkalam sie tez z opiniami mlodych chlopakow, ktory woli isc do
              > lozka z 40-latka, niz z rowiesniczka w swoim wieku.

              To prawda, tak, 20tka dziś oczekuje co faceta z furą i komórą i jeszcze wybrzydza, a 40+ zadowoli się ochotnikiem z twardym kutasem. I faktycznie na czatach 40+ mają wzięcie u narajanych dwudziestolatków gołodubców. No ale pidziestka o której mówisz to już ma pod górkę. Powyżej 40+ nie ma już ofert...
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • deodyma Re: pidziestka? 02.07.10, 16:39
                ale chyba zdajesz sobie sprawe, ze kobieta 40+ jest juz ustawiona w zyciu, wiec
                czegoz wiecej jej potrzeba, niz ochotnika z twardym kutasem?:D
                mam przyjaciolke, ktora ponad 40 lat i wsrod chlopow moze przebierac, jak w
                ulegalkach, ale babka ma wszystko i byle kogo tez nie chce.
                na brak powodzenia nie bedzie cierpiala nawet do 60-roku zycia:)
                zeby nie bylo, kobieta nie jest zdesperowana, samotna kobita.
                ma dwoch doroslych synow z pierwszego malzenstwa.
              • zakletawmarmur Re: pidziestka? 14.07.10, 18:50
                No ale pidziestka o
                > której mówisz to już ma pod górkę. Powyżej 40+ nie ma już ofert...

                A 50-latkowie to mają mega branie?

                IMO kobiecie w każdym wieku łatwiej jest znaleźć kochanka niż
                mężczyźnie-równolatkowi- kochankę.
    • kici10 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 07.07.10, 22:58
      Dlatego ewentualnie można go celowo uczynić nieatrakcyjnym niszcząc
      jego pozycje
      i zasoby :)

      I to niech się stanie hasłem przewodnim Twojej przyjaciółki.
      Zwłaszcza, że tym samym jej atrakcyjność wzrośnie. Po co komu
      niewolnik, jak wkoło tyle towaru?
      Zemsta, to całkiem fajna rzecz. Przynajmniej oszczędza własne
      zdrowie. A najlepszą zemstą jest własny sukces. A ile wolności się
      zyskuje.
      • efi-efi Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 08.07.10, 05:41
        kati1973 napisała:
        >>przestać prosić, zająć się sobą,
        >>Rozwijać pasje.

        - Najpierw trzeba mieć jakieś pasje , żeby je móc rozwijać. Kobieta pewnie
        skupiała się całe życie na dzieciach i uprasowanych koszulach mężusia.
        • efi-efi Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 08.07.10, 05:49
          : fajnyschatz napisał:
          >> Stereotyp, że młode lecą tylko na kasę się nie
          >>sprawdza. Przyczyny są bardziej złożone. Być może to
          >>niesprawiedliwe, ale niestety starsze panie mają się gorzej.

          - A Ty jak zwykle pierdzielisz swoje wywody o wyższości starych chłopów nad
          starymi babami :)
          Prawda jest taka, że temu co ma pozycję społeczną i kasę jest łatwiej
          niezależnie od płci. Ustawiona piędziesięcioletnia kobieta nie ma problemów ze
          znalezieniem 20-30 letniego jurnego byczka, a ustawiony piędziesięciolatek bez
          problemu znajdzie sobie młodą, chętną dupę.
          Tylko bo jaki ch... dorabiasz do takiego czystego i klarownego układu jakąś
          ideologię?
          • gomory Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 08.07.10, 07:43
            > Tylko bo jaki ch... dorabiasz do takiego czystego i klarownego układu jakąś ideologię?

            Zeby powku...ac laski w necie ;)
          • 30bzy30 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 10.07.10, 16:16
            tak jestesmy po 25 latach mam sie gorzej niż moja o 10 lat młodsza sasiadka i co
            z tego leciała na nieego bo myslała ,że ma pieniądze jak szybko jej miłość
            znikła jak sie okazało ,że ma kupe kredttów do spłaty dostałam po łbie jak w
            takich wypadkach sąsiadka ma już nowego adoratora ja i mój mąż w dołku ,do mnie
            doszło,że sprzeda się byle dupie aby młodsza a jemu że są lepsi od niego kazdy
            kij ma dwa końce
        • songo3000 Re: Zdrada po 25 latach-co robić? 09.07.10, 00:29
          No, pretensje o taki (ewentualny mocno zresztą) stan rzeczy to można
          mieć tylko do SIEBIE. Z tym, że faktycznie, pustaki zawsze mają ją
          do całego świata dla odmiany :)
    • czerwony.poll74 Zakładając że sprawa dotyczy koleżanki 09.07.10, 01:12
      Nie bardzo wierzę w to, że koleżanki a nie Ciebie, ale jeśli naprawdę chodzi o koleżankę, to dam radę tobie. Nie doradzaj i nie pakuj się między wódkę i zakąskę, oni się pogodzą bo są ludźmi interesu, dogadają się wcześniej czy później, a tym będziesz winna. Jeśli faktycznie chodzi o koleżankę... a kochasz go?
      • iva31 Re: Zakładając że sprawa dotyczy koleżanki 09.07.10, 09:48
        Nie zamierzam nikogo przekonywać, że sprawa nie dotyczy mnie, bo to nie ma
        znaczenia.Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest fakt, że po co miałabym pisać
        inaczej niż jest-przecież i tak nikt z Was nie zna mnie ani koleżanki.
        Co do ingerowania w ich sprawy-Wasze obiektywne spojrzenie i rady miały pokazać
        koleżance czy zemsta która ją owładnęła do nieszczęsnej kochanki jest dobrym
        kierunkiem.Inaczej jest jeśli mówię jej tylko ja, a inaczej -jeśli poczyta
        wypowiedzi innych.Dla niej komputer jest "czarną magią" -ona ma 51 lat.A co do
        tego, że oni się pogodzą-niestety, bardzo w to wątpię gdyż ten stan rzeczy trwa
        zbyt długo, a mąż z każdym dniem traktuje ją obojętniej.
        • sisi_kecz Re: Sprawa dotyczy koleżanki 09.07.10, 10:46
          Sądzę, ze postąpiłaś bardzo dobrze, zakładając ten temat. Jesteś
          dobrą przyjaciółką i instynktownie szukasz dla niej różnych źródeł
          pomocy.
          Ten kierunek przypomina trochę szukanie grupy wsparcia. Bo to, co
          przeżywa teraz Twoja kolezanka, to traumatyczna sytuacja i
          szczególnie jako kobieta potrzebuje zrozumienia.
          Może powinna też mieć taki temat na forum typu: po przejściach, czy
          zdradzone zony, czy jakoś tak, gdzie mogłaby poczytać więcej
          podobnych historii i zobaczyć, ze kobiety z jej sytuacji wyszły i
          poukładały sobie zycie?
          Moze by zobaczyła, że są pewne etapy, które przechodzi każda
          zdradzona osoba, a chęć szukania zemsty jest jednym z nich.

          Fajnie, ze ma w tym wszystkim dobrą przyjaciółkę, bo na pewno
          najważniejsza jest teraz pomocna dłoń i czas jaki możesz jej
          poswięcić. Ma kogoś, kto ją podtrzyma, na wybojach, na ktore
          zepchnął ją romans jej męża.

          duze pozdro!!!
        • i-sztar Re: Zakładając że sprawa dotyczy koleżanki 10.07.10, 15:21
          ja po
          1- zadbalabym o swoja przyszłośc dom niech przepisze na mnie
          2- zemscilabym sie na kochance przeciez ona wiedziala ze jest
          zonaty
          3 a na koniec znalazlabym sobie młodszego faceta
          • i-sztar Re: Zakładając że sprawa dotyczy koleżanki 12.07.10, 13:29
            do pana fajnego ? schaca

            pisałeś że żona w wieku 50 lat chce byc adorowana a czy to cos
            nie tak z jej strony? przeciez ciągle jest kobietą . piszesz że
            faceci maja sie lepeij poderwia taką 35 latke a ona to nie
            wymaga adorowania????? mężczyźńi za to ok 60 dziadzieją na maxa a
            kobiety kwitną widze to po moich rodzicach ,uważam ,że faceci
            szukaja młodszych bo juz im w tym wieku psychika siada i chca sie
            sprawdzic jacy to sa wspaniali a jest inaczej no chyba ze ma kase
            niestety
            PoprzedniSortuj: drzewkood najstarszegood najnowszegodrzewko
            odwrotnedrzewko
            od najstarszego
            od najnowszego
            drzewko odwrotne
            Pokaż wszystkie Następny
    • style_girl05 POPRAW RELACJE W ZWIAZKU! Poradnia2010 PROGRAM TV 14.07.10, 18:28
      Międzynarodowy producent telewizyjny poszukuje do nowego programu
      telewizyjnego małzeństw ,ktore maja problemy.
      Jezeli chcecie otrzymać bezpłatną pomoc psychologa ,mediatora
      oraz poprawic swoje relacje w zwiazku i uniknąc rozwodu zapraszamy do udziału w
      programie.
      Kontakt 607-220-457 , mail poradnia2010@wp.pl
      • zakletawmarmur Re: POPRAW RELACJE W ZWIAZKU! Poradnia2010 PROGRA 14.07.10, 18:40

        To ma być coś na wzór Jerry'ego Springera?
        ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka