Dodaj do ulubionych

szałowa impreza urodzinowa

12.07.10, 08:29
Piszę bo chcę się podzielić.

Otóż, sobota, gorąco, szałowa impreza urodzinowa w gronie znajomych, niemalże
przyjaciół.
Jestem solenizantem: dostaję życzenia, całusy. Dziewczyny szałowo ubrane kuszą
swoimi wdziękami. Żona również w kusej kiecce. Alkohol, taniec... sięgamy po
bitą śmietanę, dziewczyny skropione pianką więc trzeba je wylizać. Jako
gospodarz raczej dbam o wszystkie koleżanki bez wyjątku. Moja żona jest
natomiast adorowana przez 1 kolegę, trochę mnie to irytuje więc nadmiernie
wylewam na nią bitą śmietanę - chce się bawić to niech ma (taki objaw
zazdrości). Ona to dostrzega..i po paru godzinach idziemy na górę. Szybki
seks, cały czas wzdycha, że cudownie że jestem zazdrosny o tego
kolegę..Wzdycham że tak i że już chcę ją mieć dla siebie. Schodzimy na
dół..gubimy się w tłumie. Nie ma jej.. gdzie jest? Szukam na parkiecie - nie,
kuchnia - nie. Wpadam do łazienki: pod prysznicem jest nago z inną koleżanką i
tym właśnie kolegą. Miałaś na mnie czekać syczę.. Ale nie było cię - mówi
niewinnie. Wpadam w szał...
Co było dalej nawet nie chcę pisać. Rozpieprzyłem imprezę i pokłóciłem się z
żoną.. To efekt do czego prowadzi namiętność i alkohol. Teraz siedzę w pracy i
myślę o swoim życiu. Jest we mnie pustka.
Obserwuj wątek
    • m00nlight Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 09:52
      To się nazywa upadek moralności :P

      Dobrze Ci tak, osobiście jestem zgorszona :P
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 11:15
        To ocena moralna.
        Ale ja czuję, że nie potrafię już dać żonie tego co otrzymuje od innych. Przy
        innych zgadza się - przynajmniej odnoszę takie wrażenie - na zachowania jakie
        przy mnie są jej obce. Np. jak widziałem jak zmysłowo brała do ust loda (takiego
        zwykłego na patyku) od tego kolegi na imprezie to myślałem że mnie trafi! Na
        ogół o lodzie nie chce nawet słyszeć...ostatniego robiliśmy rok temu...
        • druginudziarz Re: szałowa impreza urodzinowa 17.09.10, 23:57
          bia_my napisał:

          > To ocena moralna.
          > Ale ja czuję, że nie potrafię już dać żonie tego co otrzymuje od innych. Przy
          > innych zgadza się - przynajmniej odnoszę takie wrażenie - na zachowania jakie
          > przy mnie są jej obce. Np. jak widziałem jak zmysłowo brała do ust loda (takieg
          > o
          > zwykłego na patyku) od tego kolegi na imprezie to myślałem że mnie trafi! Na
          > ogół o lodzie nie chce nawet słyszeć...ostatniego robiliśmy rok temu...

          Ja się tam nie znam, ale może czas zmienić kolegów?
          Bo podobno kobiety kumpli są nietykalne, ale może jestem staroświecki...
      • sisi_kecz Re: M00nlight, patrz- poniżajace zabawy!;) 12.07.10, 12:58

        m00nlight napisała:

        > To się nazywa upadek moralności :P
        >
        > Dobrze Ci tak, osobiście jestem zgorszona :P'

        to nie dziwi... zimna rybko ;-)

        duze pozdro!!!
        • m00nlight Re: M00nlight, patrz- poniżajace zabawy!;) 12.07.10, 17:20
          Sorry, ale jak mam faceta to go nie zdradzam. I tego samego oczekuję.

          Więc, mam rozumieć, kto się nie puszcza po kątach z obcymi ludźmi
          to 'zimna ryba'? :O
          • bia_my Re: M00nlight, patrz- poniżajace zabawy!;) 12.07.10, 17:31
            >Więc, mam rozumieć, kto się nie puszcza po kątach z obcymi ludźmi
            > to 'zimna ryba'? :O

            Za duży skrót myślowy.
          • sisi_kecz Re: M00nlight, patrz- poniżajace zabawy!;) 12.07.10, 21:56
            Zażartowałam z tego,co napisałaś do bia_my w pierwszym poście, że
            sie niemoralnie zabawia.
            Jako psycholog powinnas wiedzieć, że:
            a) normy to sprawa względna i nieuniwersalna.
            Taka a taka norma, obowiazuje tylko w konkretnej umowie społecznej
            danego społeczeństwa, i to co jest "normalne" dla Twojego środowiska-
            monogamia, wierność, partnerstwo jest "nienormalne" dla
            społeczności tybetańskiej.
            b) to na co dwoje ludzi sie umawia dobrowolnie i co nie krzywdzi
            fizycznie czy psychicznie żadnej ze stron, ani reszty świata, to
            jest tylko ich sprawa.
            c)w ogóle nie ma ludzi "normalnych",
            d) seks, w którym nie uczestniczysz nie powinien wywoływać Twoich
            emocji i ocen- to nieprofesjonalne, pani psycholog ;-)

            Można wypowiadać sie co do relacji i problemu Autora w zwiazku z
            zaistniałą sytuacją, a komentarz moherowy to gloryfikacja
            swojego "jedyniesłusznego".

            no, sorry.







            • m00nlight Re: M00nlight, patrz- poniżajace zabawy!;) 13.07.10, 10:53
              Wiem wiem

              Ale zauważ, skoro ktoś opisuje swoje intymne przeżycia na publicznym
              forum, co już samo w sobie jest formą ekshibicjonizmu, musi się
              liczyć z oceną innych, moralną także.

              Po prostu wyraziłam swój brak zaskoczenia 'emocjonalną pustką'
              autora po takich właśnie wybrykach.

              Wiadomo, co kto se ustali- to ma- o ile układ odpowiada obu stronom
              i dla nikogo nie jest krzywdzący. Jeśli natomiast pojawia się
              szeroko rozumiany dyskomfort psychiczny/ emocjonalny w związku z
              danym zachowaniem- tu granice i normy jak widać zostały naruszone.

              Fakt, skrót myślowy więc i sprostowanie.

              PS wypowiadam się jako człowiek nie jako psycholog.
    • izabella9.0 Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 11:44
      łączę się z Tobą w bólu.
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 11:48
        no zabrzmiało trochę sarkastycznie..
        Czuję się podle bo:
        1) zachowałem się niegodnie w stosunku do żony
        2) obraziłem przyjaciół..
        Teraz pytanie: jak to wszystko poukładać? Czy jest z tego jakieś wyjście? Jeśli
        nawet tak, to czy uda mi się kiedyś wzbudzić wielką namiętność u żony? Czy po
        prostu na nią już nie działam... Dlaczego podczas uprawianiu seksu była
        podniecona tym że jestem o nią zazdrosny? Tego nie rozumiem!
        • izabella9.0 Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 11:52
          "Czy jest z tego jakieś wyjście? "

          Zorganizujcie sobie orgię ale tym razem z prawdziwego zdarzenia
        • aneta-skarpeta Re: szałowa impreza urodzinowa 20.07.10, 12:16
          Ja bym na Twoim miejscu zrobiła tak

          porozmawiała z zoną, że odcinamy grubą krechą to co było i ustalamy
          jakies zasady, zeby nie było podobnych niespodzianek

          jesli nie jestes tak liberalny jak myslałes to porozmawiaj z nią o
          tym i cos ustalcie

          cała syt jest o tyle bardziej skomplikowana, ze sam dales jej
          przyzwolenie, macie taką formę zabawy..po prostu poczules ze w
          pewnym momencie powinno byc stop, a nie było

          co do podniecenia, ze byles zazdrosny- mysle ze wiele kobiet tak ma
          i moze to swiadczyc o tym, ze podnieca ją, ze jeszcze tak silnie
          reagujesz-> czyli wzbudzasz emocje seksualne u niej
    • songo3000 Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 12:09
      Prawda jest taka, że trzeba się było dołączyć i zaszaleć. Te życie
      masz tylko jedno a związki trwają jeszcze krócej. Twój właśnie się
      kończy m.in. na własne życzenie zresztą.

      > To efekt do czego prowadzi namiętność i alkohol
      Bzdura. To efekt tego do czego prowadzi brak szczerości w
      podstawowych sprawach. Sprawach dotyczących swoich potrzeb.
      • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 12:26
        > Bzdura. To efekt tego do czego prowadzi brak szczerości w
        > podstawowych sprawach. Sprawach dotyczących swoich potrzeb.

        Czyli wynika z tego że ją bardziej kręci ktoś inny?
        Jak to widzą panie?
        Po waszych wypowiedziach jeszcze bardziej się gubię w ocenie sytuacji...
        • songo3000 Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 12:36
          A co w tym dziwnego, że 'ktoś inny' kręci bardziej? Po (dajmy na to)
          miesiącu przebywania z daną osobą zawsze znajdziesz inną, która
          bardziej kręci. Pytanie tylko co dalej.

          Ważne jest to co zwykle - jakie żonuś ma potrzeby i jakie są Twoje
          pragnienia.

          Jeżeli dla pani od czasu do czasu mała odmiana byłaby miła ale
          generalnie leci na Ciebie to przy Twoim wyraźnym oporze w tym
          temacie pewnie pozostałaby monogamistką lub nieźle się ukrywała.
          (śmiem twierdzić, że tak funkcjonuje WIĘKSZOŚĆ ludzi w związkach, no
          wyłączając islam :)

          Jeżeli jednak potrzebuje tego jak ryba wody to... wszystko zależy od
          Twoich potrzeb i zahamowań.
          • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 12:44
            songo3000 napisał:

            > A co w tym dziwnego, że 'ktoś inny' kręci bardziej? Po (dajmy na to)
            > miesiącu przebywania z daną osobą zawsze znajdziesz inną, która
            > bardziej kręci. Pytanie tylko co dalej.
            Wiesz nie powiem - mieliśmy już małe co nieco z innymi 2+2 (masaże, wspólna
            kąpiel), ale zawsze byliśmy wtedy razem w jednym pomieszczeniu (nawet pod
            prysznicem). Do szału doprowadziło mnie że poszła beze mnie wiedząc, że mój
            poziom zazdrości zmalał i w tym momencie byłem baaardzo zazdrosny. Gdyby
            szepnęła po tym szybkim seksie że idzie się wykąpąć i może zrobimy to we 3 albo
            we 4 - to bym się zgodził bez wahania. Wkurzyła mnie jej ...obojętność? Poczułem
            się niepotrzebny. (kompleks?)
            • songo3000 Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 12:55
              W tego typu zabawach zawsze ważne są ich reguły. Reguły muszą być
              jasne, klarowne i niesprzeczne. To z nią obgadaj i to ustalcie raz a
              dobrze. Chcesz lepszej komunikacji - postaw sprawę jasno.
              • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:05
                > W tego typu zabawach zawsze ważne są ich reguły. Reguły muszą być
                > jasne, klarowne i niesprzeczne. To z nią obgadaj i to ustalcie raz a
                > dobrze. Chcesz lepszej komunikacji - postaw sprawę jasno.

                W tym momencie najgorsze wydaje mi się że wybuchnąłem złością i wyprowadziłem ją
                siłą spod prysznica... Nie mówiąc już o gorzkich epitetach..
                Komunikacja to raz a rękoczyny to dwa (paskudnie się z tym czuję)
            • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:05
              bia_my napisał:

              > songo3000 napisał:
              >
              > > A co w tym dziwnego, że 'ktoś inny' kręci bardziej? Po (dajmy na to)
              > > miesiącu przebywania z daną osobą zawsze znajdziesz inną, która
              > > bardziej kręci. Pytanie tylko co dalej.
              > Wiesz nie powiem - mieliśmy już małe co nieco z innymi 2+2 (masaże, wspólna
              > kąpiel), ale zawsze byliśmy wtedy razem w jednym pomieszczeniu (nawet pod
              > prysznicem). Do szału doprowadziło mnie że poszła beze mnie wiedząc, że mój
              > poziom zazdrości zmalał i w tym momencie byłem baaardzo zazdrosny. Gdyby
              > szepnęła po tym szybkim seksie że idzie się wykąpąć i może zrobimy to we 3 albo
              > we 4 - to bym się zgodził bez wahania. Wkurzyła mnie jej ...obojętność? Poczułe
              > m
              > się niepotrzebny. (kompleks?)

              sam przeczytaj co piszesz...

              nie mogla Cie znalezc? Na domowce? Faktycznie trudne zadanie.
              Chciala isc sama, tyle.
              Widac te mile slowka podczas seksu to zwykle pierdolenie bez odzwierciedlenia w
              rzeczywistosci.
              • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:07
                ditchdoc napisał:

                > Widac te mile slowka podczas seksu to zwykle pierdolenie bez odzwierciedlenia w
                > rzeczywistosci.

                Podczas seksu 1001 razy pytała czy jestem zazdrosny o tego gościa...
                Jak zapytałem: czy chciałaby aby ją zerżnął..to nie uzyskałem odpowiedzi, ale
                głośny jęk (czy to był orgazm)
                Nie wiem jak to tłumaczyć? Dlaczego ją to tak podniecało że jestem zazdrosny??????
                • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:11
                  bia_my napisał:

                  > ditchdoc napisał:
                  >
                  > > Widac te mile slowka podczas seksu to zwykle pierdolenie bez odzwierciedl
                  > enia w
                  > > rzeczywistosci.
                  >
                  > Podczas seksu 1001 razy pytała czy jestem zazdrosny o tego gościa...
                  > Jak zapytałem: czy chciałaby aby ją zerżnął..to nie uzyskałem odpowiedzi, ale
                  > głośny jęk (czy to był orgazm)
                  > Nie wiem jak to tłumaczyć? Dlaczego ją to tak podniecało że jestem zazdrosny???
                  > ???

                  nie ze jestes zazdrosny, bo wyobrazila sobie jak ten typ ja "rznie", co sam
                  zasugerowales, kobiety lubia myslec o innych podczas seksu, nic dziwnego. Zle ze
                  kilka minut pozniej sa razem w wannie, bez Ciebie bo nie mogla Cie znalezc...

                  serio potrzeba Ci wiecej wskazowek czy w koncu zrozumiesz?
                  • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:16
                    ditchdoc napisał:
                    > nie ze jestes zazdrosny, bo wyobrazila sobie jak ten typ ja "rznie", co sam
                    > zasugerowales, kobiety lubia myslec o innych podczas seksu, nic dziwnego.
                    O to nie jestem zazdrosny - pewnie sam podświadomi lub nie sam tak robię.


                    Zle z
                    > e
                    > kilka minut pozniej sa razem w wannie, bez Ciebie bo nie mogla Cie znalezc...

                    To mnie wyprowadziło na maksa z równowagi...
                    >
                    > serio potrzeba Ci wiecej wskazowek czy w koncu zrozumiesz?

                    Powiedź jasno bo jestem przytępiony
                    • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:25
                      chciala go wyruchac, bez Ciebie obok.

                      Serio, nie znalezc kogos na domowce? Gorszego bzdetu nie slyszalem.

                      Uratowales twarz przez to ze rozjebales impreze, gdybys tego nie zrobil to
                      wogole bylbys w jej oczach pizdeczką i byloby bardzo szybko po zwiazku,
                      najpewniej z tamtym typem by tego dopelnila.

                      Stalo sie jak sie stalo, macie jakis dziwny uklad w tym zwiazku ktorego nie chce
                      komentowac,masz jedna opcje,

                      raz do konca zycia ustal z nia ze NIE MA ZABAW Z INNYMI PODCZAS MOJEJ
                      NIEOBECNOSCI. Nie i chuj, nie ma mnie, nie mozesz znalezc, jestem chory, nie
                      chce mi sie to nic nie robisz. Jak laska bedzie miala jasnosc w tej sprawie to
                      wiecej taka sytuacja sie nie powtorzy, jezeli sie powtorzy to masz jasny sygnal
                      z jej strony ze ma Cie w dupie. Tyle.

                      I wykresl to "solenizant nawalil" z tematu bo robiac zadyme tylko zyskales w jej
                      oczach. Co miales z usmiechem dolaczyc sie do jakiegos kurwa typa i twojej
                      nagiej zony w wannie mowiac "o kochanie nie moglas mnie znalezc?"

                      Daj spokoj. Twoja kobieta ma pociag do kurestwa i musisz o tym pamietac. Jasne
                      przedstawienie regul jak napisalem wyzej sprawi ze to sie nie powtorzy, a jak
                      sie powtorzy to bedzie to jednoznaczne z koncem zwiazku.
                      • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:30
                        ditchdoc napisał:


                        > Daj spokoj. Twoja kobieta ma pociag do kurestwa i musisz o tym pamietac. Jasne
                        > przedstawienie regul jak napisalem wyzej sprawi ze to sie nie powtorzy, a jak
                        > sie powtorzy to bedzie to jednoznaczne z koncem zwiazku.

                        Tak, tylko przy tym dałem jej solidne klapsy w mokrą pupę i posypały się
                        epitetny...z tego nie jestem dumny - można to było rozegrać inaczej....

                        Czy to koniec związku? Jeszcze przed nami rozmowa na ten temat...
                        • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:33
                          Tak, tylko przy tym dałem jej solidne klapsy w mokrą pupę i posypały
                          się
                          > epitetny...

                          od lat próbuję męża namówić, a on nic :(((
                          • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:36
                            rumpa napisała:

                            > Tak, tylko przy tym dałem jej solidne klapsy w mokrą pupę i posypały
                            > się
                            > > epitetny...
                            >
                            > od lat próbuję męża namówić, a on nic :(((


                            mojej się to pewnie nie spodobało....
                            • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:40
                              to nawet tego nie wiesz?

                              po 12 latach...

                              • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:46
                                rumpa napisała:

                                > to nawet tego nie wiesz?
                                >
                                > po 12 latach...
                                >
                                Powiedź mi jako kobieta proszę.
                                Wcześniej pytałem ją czy by chciała żeby on ją rżnął. To mówiła że nie, bo coś
                                tam. A tym razem tylko jęk (rozkoszy...?)
                                • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 14:00
                                  ją musisz zapytac,niestety

                                  ale i tak widzę że odpowiedź wykrecisz do góry nogami

                                  chcesz usłyszeć że mimo nagłej pustki w tobie wszystko jest ok i
                                  bedzie dobrze

                                  no więc chyba nie będzie, nie gdy pojawiła się pustka

                                  gdyby to był tylko gniew, zadrość, podniecenie

                                  ale pustka?

                                  jak ci koleżanka napisała chyba te zabawy nie dla ciebie.
                                  • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 14:04
                                    rumpa napisała:

                                    > jak ci koleżanka napisała chyba te zabawy nie dla ciebie.

                                    Próbowałem wcześniej we 4 - i było podniecenie.

                                    Teraz mnie wkurzyło że poszła beze mnie, i że potem wywołałem awanturę.

                • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:12
                  a jak inaczej ma poznać że jest kimś wiecej niż najlepszą dupą jaką
                  kiedykolwiek rżnąłeś?
                  • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:14
                    rumpa napisała:

                    > a jak inaczej ma poznać że jest kimś wiecej niż najlepszą dupą jaką
                    > kiedykolwiek rżnąłeś?
                    Poprzez zazdrość? I mizianie się z innymi przy mnie?
                    • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:25
                      wiesz, jestescie dość wyzwoleni :)))
                      mojemu staremu wystarczyło jak się perfidnie gapiłam na jego kumpla z
                      bujną czupryną - mało z siebie nie wyskoczył, to było takie słodkie,
                      tez miałam super orgazm :))) ale ja wtedy miałam 24 lata :)))

                      a może do waszego szerokiego spektrum seksualnego dochodzi sado -
                      maso psychiczne?
                      wiesz, bodźce się nudzą, potrzebne są coraz silniejsze...
                      • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:29
                        > wiesz, bodźce się nudzą, potrzebne są coraz silniejsze...
                        Myślisz że jak zapytałem czy by chciała aby ją tamten rżął to ..doszła?;) (to
                        tak na pocieszenie, bo nie pamiętam kiedy miała ze mną orgazm).

                        Może potrzebujemy takich bodźców, tylko dlaczego poszła pod ten cholerny
                        prysznic sama...?
                        • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:32
                          ile wy jesteście razem?

                          czy dlatego zaczęliście się tak bawić bo ona nie miała orgazmu?
                          • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:34
                            rumpa napisała:

                            > ile wy jesteście razem?

                            jesteśmy 12 lat
                            >
                            > czy dlatego zaczęliście się tak bawić bo ona nie miała orgazmu?
                            Miała (ale nie często). zaczeliśmy pewnie aby było bardziej pikantnie.
                            Myślisz że wtedy właśnie wyobraziła sobie że on ją rżnie.??nie odpowiedziała mi
                            na to pytanie..tylko stęknęła mocno a ja doszedłem.
                            • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:39
                              no odpowiedziała, bez przesady, większość komunikatów przekazujemy
                              językiem ciała

                              wiesz dlaczego kuchnia indyjska jest taka pikantna?
                              bo jedzą okropne, pozbawione smaku przegotowane mamałygi zrobione z
                              byle czego co im się uda uchronić przed zgniciem
                              żeby to w ogóle przełknąć potrzebują duuuużoooo przypraw

                              a teraz weź pomidora, jabłko - potrzebujesz jakiś przypraw?
                              • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:49
                                rumpa napisała:

                                > no o
                                > a teraz weź pomidora, jabłko - potrzebujesz jakiś przypraw?

                                tylko dlaczego po udamy seksie ze mną (bo miała orgazm myśląc o nim) poszła z
                                nim pod prysznic?
                                • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:50
                                  bo chciała jeszcze jeden?

                                  bez myslenia o czymkolwiek?
                                  • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:51
                                    rumpa napisała:

                                    > bo chciała jeszcze jeden?
                                    >
                                    > bez myslenia o czymkolwiek?
                                    Ale zapewniam że to seksu (patrz stosunek) tam by nie doszło...
                                    ale jak chciała to dlaczego beze mnie???
                                    • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:54
                                      bia_my napisał:

                                      > rumpa napisała:
                                      >
                                      > > bo chciała jeszcze jeden?
                                      > >
                                      > > bez myslenia o czymkolwiek?
                                      > Ale zapewniam że to seksu (patrz stosunek) tam by nie doszło...
                                      > ale jak chciała to dlaczego beze mnie???

                                      to jest pytanie ktore powinienes jej zadac, nie komus na forum.
                                      Widac byl powod.
                                      • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:56
                                        > to jest pytanie ktore powinienes jej zadac, nie komus na forum.
                                        > Widac byl powod.

                                        Zadam. Powód (mam w głowie: bo chciałabyć nieżle wymacana przez tego gościa).
                                        Tylko dlaczego beze mnie skoro wcześniej takie macanki robiliśmy razem i nas to
                                        podniecało (może chciała pójść nieco dalej (np. tarmosić mu penisa), a przy mnie
                                        się krępowała)
                                    • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:57
                                      ja się poddaję :(((
                                      tak bardzo ją kochasz czy tak bardzo się boisz że ją stracisz?
                                      • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 14:00
                                        rumpa napisała:

                                        > ja się poddaję :(((
                                        > tak bardzo ją kochasz czy tak bardzo się boisz że ją stracisz?

                                        Nie odpadaj. proszę wyjaśnij mi spojrzenie kobiety.
                                        Myślisz że ona poprostu wolałaby z nim niż ze mną?
                                • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:52
                                  bia_my napisał:

                                  > rumpa napisała:
                                  >
                                  > > no o
                                  > > a teraz weź pomidora, jabłko - potrzebujesz jakiś przypraw?
                                  >
                                  > tylko dlaczego po udamy seksie ze mną (bo miała orgazm myśląc o nim) poszła z
                                  > nim pod prysznic?

                                  dlatego ze nie smakujesz jak pomidor czy jablko.

                                  Serio czlowieku uporządkuj
                                  1. ruchasz swoja zone, mowisz jej czy mysle jak rucha ja tamten koles, ona wtedy
                                  jeczy czy dostaje orgazmu...
                                  2. znajdujesz swoja zone naga z tym kolesiem pod prysznicem, po tym jak to ona
                                  nie mogla Cie znalezc...

                                  ...
                                  ja juz koncze bo nic wiecej nie da sie powiedziec. Motywy twojej zony sa dla
                                  mnie jasne jak dzisiejsze slonce. Dziwne tylko ze dla Ciebie nie no ale, w sumie
                                  inaczej jest po twojej strony barykady. Ciezko jest kilka rzeczy przyznac.

                                  Zapomnij o sprawie ale nie przepraszaj. Ustaw twarde reguly. Nic bez Ciebie, nic
                                  bez niej.

                                  Spadam, wszystko co mam do powiedzenia.
                        • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:33
                          bia_my napisał:
                          > tylko dlaczego poszła pod ten cholerny
                          > prysznic sama...?

                          serio, wciaz nie wiesz?

                          Dlaczego twoja zona idzie sama pod prysznic z kolesiem na mysl o ruchaniu z
                          ktorym dostala orgazmu? I nie moze Cie znalezc na imprezie domowej, w twoje
                          urodziny...

                          dlaczego?
                          why?
                          warum?

                          serio?
                          • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:35
                            ditchdoc napisał:

                            > bia_my napisał:
                            > > tylko dlaczego poszła pod ten cholerny
                            > > prysznic sama...?
                            >
                            > serio, wciaz nie wiesz?

                            Zapewniam cię że on by jej nieprzeleciał
                            najwyżej nieźle wymacał i tyle..
                            • ditchdoc Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:40
                              bia_my napisał:

                              > ditchdoc napisał:
                              >
                              > > bia_my napisał:
                              > > > tylko dlaczego poszła pod ten cholerny
                              > > > prysznic sama...?
                              > >
                              > > serio, wciaz nie wiesz?
                              >
                              > Zapewniam cię że on by jej nieprzeleciał
                              > najwyżej nieźle wymacał i tyle..


                              serio? (poraz kolejny), impotent?

                              Nie przepraszaj jej bo nie masz za co, powiedz ze ja kochasz i dlatego tak
                              zareagowales. Zgadzasz sie i lubisz (o ile to prawda) takie zabawy ale jestes
                              jej mezem i chcesz wiedziec i byc przy tym zawsze. Sytuacja w ktorej ona cos
                              "robi" z innym mezczyzna bez twojeje wiedzy jest niedopuszczalna. Jak sie na to
                              nie zgadzasz to out.

                              Ja ciagle nie rozumiem, moja zona z innym?
                              Ja pierdole..
                              No ale, rozni ludzie rozne zestawy panvitan.
                              • bia_my Re: Impreza zajebista 12.07.10, 13:43
                                > > Zapewniam cię że on by jej nieprzeleciał
                                > > najwyżej nieźle wymacał i tyle..
                                >
                                >
                                > serio? (poraz kolejny), impotent?
                                To wiem na 1001.

                                > Nie przepraszaj jej bo nie masz za co, powiedz ze ja kochasz i dlatego tak
                                > zareagowales. Zgadzasz sie i lubisz (o ile to prawda) takie zabawy ale jestes
                                > jej mezem i chcesz wiedziec i byc przy tym zawsze.
                                To brzmi jak dobra rada. Muszę jeszcze przymyśleć. (bo jednak doszło do
                                rękoczynów ...)
                                • ditchdoc Re: Impreza zajebista 12.07.10, 13:48
                                  bia_my napisał:
                                  > To brzmi jak dobra rada. Muszę jeszcze przymyśleć. (bo jednak doszło do
                                  > rękoczynów ...)

                                  wyprowadziles ja sila spod prysznica i dales kilka klapsow w dupe?
                                  Same klapsy w tej sytuacji to raczej dosyc komiczna sytuacja miala byc. Zapomnij
                                  o "fizycznej" czesci tej sytuacji, nic sie jej nie stalo, w pysk nie dostala a
                                  lisc sie nalezal.

                                  Nie masz za co przepraszac. To TWOJA zona i to zobowiązuje nawet w otwartym
                                  zwiazku jak wasz. Jak sie nie podoba to zawsze jest rozwod i wtedy niech siedzi
                                  pod prysznicem z kim chce i kiedy chce. Ustalcie twarde reguly w koncu. Zlamanie
                                  jest jednoznaczne.
                                  • bia_my Re: Impreza zajebista 12.07.10, 13:50
                                    ditchdoc napisał:

                                    > bia_my napisał:
                                    > > To brzmi jak dobra rada. Muszę jeszcze przymyśleć. (bo jednak doszło do
                                    > > rękoczynów ...)
                                    >
                                    > wyprowadziles ja sila spod prysznica i dales kilka klapsow w dupe?
                                    > Same klapsy w tej sytuacji to raczej dosyc komiczna sytuacja miala byc. Zapomni
                                    > j
                                    > o "fizycznej" czesci tej sytuacji, nic sie jej nie stalo, w pysk nie dostala a
                                    > lisc sie nalezal.
                                    >

                                    no nie do końca... pojawiły się epitety - kazałem jej zakończyć imprezę, a że
                                    była w szoku to ją popychałem (z tym bardziej się głupio czuję). Te klapsy to
                                    były zabawne chociaż mocne!
                            • rumpa Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:41
                              co on by zrobił,to jedno
                              co ona chciała żeby on zrobił, to zupełnie co innego

                              tak dla porządku i logiki, bo może chciała być tylko nieźle wymacana,
                              nie wiem, nie siedzę u niej w głowie, nie znam jej

                              niestety, ty chyba też nie...
                              • bia_my Re: Impreza zajebista, tylko solenizant nawalił 12.07.10, 13:45
                                rumpa napisała:

                                > tak dla porządku i logiki, bo może chciała być tylko nieźle wymacana,


                                Raczej wymacana nieźle - przecież pod tym prysznicem była jeszcze jedna
                                koleżanka (nie żona tego kolesia), którą ja bym też wymacał...ale się wkurzyłem
                                bo (już to pisałem).

                                Gdyby on ją wymacał przy mnie to by mnie to nawet podnieciło...ale skoro
                                doszedłem do prysznica później to mnie to wkurzyło...
    • ditchdoc Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:46
      sorry ale twoja zona to kurew

      jakbym zobaczyl swoja nagą z jakims typem w kiblu to oboje bym ubil na miejscu..

      ja bym sie zawijal z tego "zwiazku", szybko. Gdybys nie przyszedl w czas to by
      Cie po prostu zdradzila, w twoje urodziny i z Toba 20 metrow dalej.

      Serio chcesz zycie ukladac z kims takim?
      • rumpa Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:49
        e tam zaściankowy jesteś :)))
        a poza tym, pan pisze że w zasadzie chetnie by dołączył :)))
        • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:53
          rumpa napisała:

          > e tam zaściankowy jesteś :)))
          > a poza tym, pan pisze że w zasadzie chetnie by dołączył :)))
          Bo wcześniej tak bywało, ale zawsze byliśmy razem..tym samym mi uciekła
          bo..(???) i dlatego mnie krew zalała
        • ditchdoc Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:57
          rumpa napisała:

          > e tam zaściankowy jesteś :)))
          > a poza tym, pan pisze że w zasadzie chetnie by dołączył :)))

          nie zasciankowy, nie moge zrozumiec jak mozna dzielic sie swoja kobieta.
          Natomiast gdy i kobieta chce sie soba "dzielic" to bym zapchal raz na koniec i
          podziekowal ozieblym "czesc"

          Serio, inny mezczyzna z moja kobieta? Nadzy?
          bez jaj
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:49
        ostra ocena. byli we 3 pod prysznicem (jeszcze z jedną koleżanką)
        wydaje mi się że doszło by jedynie do masażu...
        wzajemnego - bez stosunku.
        Jak wspomniałem wkurzyłem się bo mnie tam nie było! sam masaż ze mną mnie by tak
        nie wyprowadził z równowagi
    • sisi_kecz Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:49

      bia_my napisał:

      > Piszę bo chcę się podzielić.'

      nie ma sprawy, kto dzieli ten mnoży ;-)


      szałowa impreza urodzinowa (...)
      > Jestem solenizantem: dostaję życzenia, całusy.'
      tak na marginesie to byłeś jubilatem, solenizantem będziesz w dniu
      imienin.

      A co do reszty akcji:
      - fajnie, życie jest jedno, w dodatku krótkie, szczególnie u kobiet
      ten okres kiedy 'skropione pianką więc trzeba je wylizać'- mija jak
      z bicza; strzelił.

      Wpadam do łazienki: pod prysznicem jest nago z inną koleżanką i
      > tym właśnie kolegą. Miałaś na mnie czekać syczę..'
      Znaczy umówiliscie sie na czworokąt, tylko zamarudziłeś w tym tłumie?

      Rozpieprzyłem imprezę i pokłóciłem się z
      > żoną.. To efekt do czego prowadzi namiętność i alkohol. '
      Jest takie powiedzonko: "Alkohol nie pomoże Ci naprawić Twoich
      problemów...mleko w sumie tez nie!" :-)
      A połączenie namiętności i alkoholu po prostu wydobywa to, co w
      człowieku siedzi.
      Czujesz pustkę, to znaczy ze takie fajne zabawy nie są dla Ciebie,
      przynajmniej nie z ta kobietą, do której czujesz zaborczą chęć
      posiadania.
      Pewnie trójkącik żona, koleżanka i Ty, nie wzbudziłby takiej furii,
      prawda? ;-)

      duze pozdro!!!
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 12:52
        sisi_kecz napisała:
        > szałowa impreza urodzinowa (...)
        > > Jestem solenizantem: dostaję życzenia, całusy.'
        > tak na marginesie to byłeś jubilatem, solenizantem będziesz w dniu
        > imienin.
        solenizant

        > Wpadam do łazienki: pod prysznicem jest nago z inną koleżanką i
        > > tym właśnie kolegą. Miałaś na mnie czekać syczę..'
        > Znaczy umówiliscie sie na czworokąt, tylko zamarudziłeś w tym tłumie?
        nie nie umawialiśmy sie na nic... ale nie mogła mnie znajeźć - tak mówiła - więc
        poszła pod prysznic (nie wiedziałem że tam jest - szukałem jej)


        > A połączenie namiętności i alkoholu po prostu wydobywa to, co w
        > człowieku siedzi.
        Wrrr... ochyda!


        > Czujesz pustkę, to znaczy ze takie fajne zabawy nie są dla Ciebie,
        > przynajmniej nie z ta kobietą, do której czujesz zaborczą chęć
        > posiadania.
        > Pewnie trójkącik żona, koleżanka i Ty, nie wzbudziłby takiej furii,
        > prawda? ;-)
        Nie, chodziło że poszła tam beze mnie (wcześniej tak nie robiliśmy)
    • mujer_bonita Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 13:24
      bia_my napisał:
      > kuchnia - nie. Wpadam do łazienki: pod prysznicem jest nago z inną koleżanką i
      > tym właśnie kolegą. Miałaś na mnie czekać syczę.

      No tak - najgorsze co może Cię spotkać w seksie grupowym to... zostać pominiętym :D :D :D
      • rumpa Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 13:30
        100/100
        :)))))))))))))
        bomba
        • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 13:32
          rumpa napisała:

          > 100/100
          podsumowanie 100% tylko tam jeszcze nie było seksu, ale początek fajnej zabawy
          (pewnie na stosunku by się nie skończyło).
          Wszedłem pod ten prysznic i nawet zdjąłem majtki, ale jak zobaczyłem że
          koleżanka ma na sobie majteczki a moją żona już całkiem naga to mnie szlag
          trafił!!! Gdybyśmy tam razem weszli w ten układ 4 to byłoby pewnie inaczej...
          • i-sztar Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 13:41
            imprezy koleżeńskie tak sie kończa a potem pręzej czy później
            rozwodem wielu par dlatego lepeij nie robic takich imprez
            • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 13:47
              i-sztar napisała:

              > imprezy koleżeńskie tak sie kończa a potem pręzej czy później
              > rozwodem wielu par dlatego lepeij nie robic takich imprez

              Dzięki za komentarz, ale szukam teraz jak z tego wyjść..
    • edypia111 Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 16:10
      Przecież Ty sam wiesz bez nas, a w każdym razie przeczuwasz odpowiedzi na wszystkie swoje wątpliwości. Żonę ten koleś kręcił i miała ochotę z nim być sama. I gdyby nie było trzeciej koleżanki, też by z nim poszła pod ten prysznic. I Twoja obecność nie miała żadnego znaczenia, a raczej Twoja nieobecność była pożądana pewnie.
      Nie mam noc do powiedzenia w kwestii dania jej w tyłek czy rozpieprzenia imprezy ponad tyle, że zrobiłeś to, co każdy facet zrobiłby na Twoim miejscu.
      Zastanowiłabym się nad szerszym kontekstem, skoro żona bierze prysznic z innym, a Tobie nie zrobi nawet ręką...
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 16:15
        edypia111 napisała:

        > Przecież Ty sam wiesz bez nas, a w każdym razie przeczuwasz odpowiedzi na wszys
        > tkie swoje wątpliwości. Żonę ten koleś kręcił i miała ochotę z nim być sama.
        Wcześniej nie wchodziło to w rachubę.. byliśmy już (masaże+prysznic) we 4 wraz z
        jego żoną, a teraz władowała się po prysznic z nim beze mnie. Pewnie nie byłoby
        seksu ale dobre macanie..


        > Zastanowiłabym się nad szerszym kontekstem, skoro żona bierze prysznic z innym,
        > a Tobie nie zrobi nawet ręką...
        Robi (..) i jak dobrze czytałaś był nawet szybki seks na imprezie.
        Ale na imprezie przy nim zachowywała się tak dziko jak ze mną już nie było 1001
        lat. dawała do wylizania bitą śmietanę z dekoldu...lizała namiętnie
        podstawionego loda na patyku i takie tam..a potem ten prysznic (bo nie mogłam
        cię znaleźć) i jeszcze pod prysznicem była już nago (a koleżanka miała jeszcze
        majteczki) - i szlag mnie trafił..boję się że namiętność się skończyła ...
        • edypia111 Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 16:23
          Pewnie duża część pań tu się nie zgodzi, ale ja jestem prosta dziewczyna i myślę, że żona albo po prostu Cię nie kocha, albo zauroczyła się kimś innym lub jedno i drugie oczywiście. To nie tylko kwestia czystego popędu, bo (podkreślam po milionkroć - według mnie) u nas seks i uczucie to często jedno i jakość związku przekłada się na seks.
          W jakimś sensie, gdyby zastosować nieprzychylną interpretację, to żona - kolokwialnie mówiąc - zrobiła Cię w trąbę i zdradziła z tym gościem, w jakimś sensie za Twoją aprobatą, bo wiedziała, że się dość łatwo z tego wyślizga, bo - jak sam piszesz - przecież taka była atmosfera i robiliście to już w takiej konfigiuracji itd. JAk dla mnie nie byłoby różnicy między tym czy dała sobie włożyć palca czy penisa. Nie było Cię przy tym i ona nie chciała byś przy tym był i tyle.
          • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 16:40
            >JAk dla mnie nie byłoby różnicy między tym czy dała sobie włożyć >palca czy
            penisa. Nie było Cię przy tym i ona nie chciała byś przy >tym był i tyle.

            Czy tego nie można rozdzielić? Może kocha ale miała ochotę na to z nim bo
            wiedziała że bede zazdrosny co ją podnieca?
            • edypia111 Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 16:58
              Można to rozdzielić.
              Może zrobiła to, bo wiedziała, że będziesz zazdrosny. Moim zdaniem jednak nic w Twojej opowieści na to nie wskazuje jednak.
              • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:05
                Ale pisałem wcześniej jak uprawialiśmy ten szybki seks na piętrze, to podniecało
                ją że jestem zazdrosny..więc wykluczam to że zrobiła to ze strachu że bede
                zazdrosy. wiec może chciałabyć dobrze wymacana bez mojej obecności.
              • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:13
                edypia111 napisała:

                > Można to rozdzielić.
                > Może zrobiła to, bo wiedziała, że będziesz zazdrosny.

                Czy jest możliwe (pytanie zadaję ponad 1001 raz tutaj), że podnieca moją żonę to
                że jestem o nią zazdrosny?
                Jak się kochaliśmy to pytała mnie czy jestem zazdrosny, jak powiedziałem jej że
                tak to mnie namiętnie pocałowała i powiedziała suuper... więc czy myśl że jestem
                zazdrosny nie doprowadzała u niej do orgazmu? a tym samym poszła pod ten
                prysznic aby zwielokrotnić doznania rozkoszy czyli podniecenia bo wiedziała że
                bede zazdrosny?
            • i-sztar Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:03
              w sumie co sie stało to sie nie odstanie . przygotuj
              kolacje "zapros "zonę porozmawiajcie i ustalcie ze wiecej
              takich imprez nie bedzie. gdyby na tej imprezie jakas inna
              kobietka ci zakrecila w głowie to żony bys nie pilnował)
              • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:08
                > w sumie co sie stało to sie nie odstanie . przygotuj
                > kolacje "zapros "zonę porozmawiajcie i ustalcie ze wiecej
                > takich imprez nie bedzie.
                Tak musi być, albo że nie będzie albo że ZAWSZE razem.

                >gdyby na tej imprezie jakas inna
                > kobietka ci zakrecila w głowie to żony bys nie pilnował)
                Może jeszcze rok temu tak. ale tym razem kontrolowałem się i wcale tak nie
                chciałem. chciałem suuper zabawy z żoną, a ona mi taki numer.
                • i-sztar Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:32
                  a żona tego żąłuje? porozmawiajcie o tym w takim razie
                  rozwiażcie ten temat do konca co zaszło i nigdy do tego nie
                  wracajcie bo nie rodzrapuje sie starych ran no i czasami warto
                  wybaczyc
                  • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 17:38
                    >czy żałuje?
                    nie wiem ciągle siedzę w pracy - nie ma czasu na rozmowę(w niedzielę też nie
                    było okazji)...
                    A jak ona stwierdzi że to TYLKO moja wina bo TAK OSTRO zareagowałem?
                  • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 18:27
                    > a żona tego żąłuje? porozmawiajcie o tym w takim razie
                    > rozwiażcie ten temat do konca co zaszło i nigdy do tego nie

                    Żona twierdzi że nie potrzebuje czasu na rozmowę?
                    Dlaczego? Dlaczego? Bo boli ją moja reakcja?
    • bia_my _rozmowa 12.07.10, 19:36
      Jak na teraz żona nie chce rozmawiać...mówi że potrzebuje czasu...
      • bia_my Re: _rozmowa 13.07.10, 07:27
        Rozmawialiśmy. Żona twierdzi że w 100% jej celem nie było mizianie pod
        prysznicem - chciała się ochłodzić... Powiedziała, że nie dała by się wymacać
        (nie mówiąc o seksie) - jeśli inaczej myślę to jej nie ufam.
        Co ją absolutnie boli to to że ją brutalnie stamtąd wyciągnąłem, że ją
        szarpałem, wyzywałem i uderzyłem. I to że to było na oczach innych, którzy nie
        zareagowali. Tego najbardziej mi wstyd, że dopuściłem się rękoczynów...
        • bia_my Re: _rozmowa 13.07.10, 07:29
          bia_my napisał:

          > Rozmawialiśmy. Żona twierdzi że w 100% jej celem nie było mizianie pod
          > prysznicem - chciała się ochłodzić... Powiedziała, że nie dała by się wymacać
          > (nie mówiąc o seksie) - jeśli inaczej myślę to jej nie ufam.

          Jeszcze jedno: powiedziała, że była tak pijana że mogłem ją poprostu delikatnie
          zabrać, przytulać i dać kolesiowi do zrozumienia - to moja laska wara! a ja ją
          brutalnie ... na końcu przyznała, że skoro byłem aż tak zazdrosny to trzeba było
          jemu dać w ryj a ją tarmosić.
          • ditchdoc Re: _rozmowa 13.07.10, 09:07
            a co ten koles jest winny?

            dobrze zrobiles, przestan przepraszac to jej sie bardziej spodoba
            • bia_my Re: _rozmowa 13.07.10, 09:11
              > a co ten koles jest winny?
              wiedział że jest nadźgiana i ją zaciągną pod prysznic.
              Stwierdziła, że pewnie od samego początku miał na to ochotę


              > dobrze zrobiles, przestan przepraszac to jej sie bardziej spodoba
              Dobrze że ją wyszarpałem?
              Nie przeprosiłem za to - powiedziałem że czuję się z tym podle że ją szarpałem.
              Przecież mogłem ją wyciągnąć inaczej. Ona próbowała mnie uspokoić ale byłem tak
              rozgniewany że się nie dałem.
              • ditchdoc Re: _rozmowa 13.07.10, 09:20
                bia_my napisał:

                > > a co ten koles jest winny?
                > wiedział że jest nadźgiana i ją zaciągną pod prysznic.
                > Stwierdziła, że pewnie od samego początku miał na to ochotę

                czyli co, twoja zona nie bedzie nigdy pila alkoholu bez Ciebie obok broniacego
                jej honoru? Co ona bezwladna lalka ktora wpuszcza kazdego kutasa ktory wyciagnie
                po nia reke?
                Daj spokoj, te durne tlumaczenie "bylam pijana, on byl pijany, nie moja wina".
                Jezeli twoja zona jest atrakcyjna to milion chlopow chca ja wyruchac, do niej
                nalezy skuteczne odmawianie.

                > > dobrze zrobiles, przestan przepraszac to jej sie bardziej spodoba
                > Dobrze że ją wyszarpałem?
                > Nie przeprosiłem za to - powiedziałem że czuję się z tym podle że ją szarpałem.
                > Przecież mogłem ją wyciągnąć inaczej. Ona próbowała mnie uspokoić ale byłem tak
                > rozgniewany że się nie dałem.

                dobrze zrobiles, przestan mowic ze czujesz sie podle bo dobrze zrobiles. Jakbym
                ja swoja znalazl naga z jakims typem pod prysznicem to bym jej tak wyjebal ze
                zanim wylecialaby z domu odbilaby sie od kazdej sciany. Wy macie jakis dziwny
                zwiazek w ktorym pozwalasz innym macac twoja zone wiec to nie zobowiazuje ale
                taki strzal w pysk w twoje urodziny, w twoim domu, bo "nie mogla Cie znalezc".

                Jakby chciala i jakby podobalo sie jej kiedy jestes o nia zazdrosny upewnilaby
                sie ze bylbys obecny kiedy jest z innym mezczyzna.

                Powtarzam poraz n-ty, zajebiscie zrobiles, przestan jej mowic ze zle sie czujesz
                bo tylko spierdolisz. Wyruchaj jak szmate zeby wiedzila ze jestes panem,
                zobaczysz jaka bedzie szczesliwa.
                • bia_my Re: _rozmowa cd wtorek 13.07.10, 09:28
                  > Jezeli twoja zona jest atrakcyjna to milion chlopow chca ja wyruchac, do niej
                  > nalezy skuteczne odmawianie.
                  A przynajmnie mocno wymacać - FAKT.

                  > Jakby chciala i jakby podobalo sie jej kiedy jestes o nia zazdrosny upewnilaby
                  > sie ze bylbys obecny kiedy jest z innym mezczyzna.
                  TO dobry argument ale i tak jestem wściekły że ją dotknąłem. Takie mam swoje
                  zasady - więc proszę to też szanuj.

                  > Powtarzam poraz n-ty, zajebiscie zrobiles, przestan jej mowic ze zle sie czujes
                  > z
                  > bo tylko spierdolisz. Wyruchaj jak szmate zeby wiedzila ze jestes panem,
                  > zobaczysz jaka bedzie szczesliwa.
                  Myślę, że to nie będzie szybko możliwe.... Ciekawe czy panie też tak sądzą jak ty?



                  • poitevin Re: _rozmowa cd wtorek 13.07.10, 10:06
                    Ciekawe czy panie też tak sądzą jak
                    > ty?
                    >

                    Nie wiem, co sądzą wszystkie panie, ale ja mam wrażenie, że z tobą
                    coś nie halo.

                    Kobita ci się puściła (czy się chciała pukać czy macać, to nie ma
                    większego znaczenia) a ty tłumaczysz, że biedną myszkę jakiś kutas
                    zbałamucił. Jesteś ślepy, albo głupi.
                    Laska po prostu ma cię w doopie. Im szybciej sobie to uświadomisz,
                    tym lepiej dla was.
                    • bia_my Re: _rozmowa cd wtorek 13.07.10, 10:11
                      poitevin napisała:

                      > Laska po prostu ma cię w doopie. Im szybciej sobie to uświadomisz,
                      > tym lepiej dla was.
                      Twierdzi że jej się życie zawaliło...
                      Wychodzi na to że nie ma do końca w doopie chociaż wiedziała co robi (pomimo
                      tego że była pijana)...
                      Czyżbym się łudził że mnie kocha?
                      • poitevin Re: _rozmowa cd wtorek 13.07.10, 10:19
                        > Twierdzi że jej się życie zawaliło...


                        No tego to już się nie da skomentować:DDD

                        A ty naiwny misiaczku oczywiście jej wierzysz...
                • sisi_kecz Re: _rozmowa 13.07.10, 10:24
                  Osobnik: ditchdoc napisał:
                  Jakbym
                  > ja swoja znalazl naga z jakims typem pod prysznicem to bym jej tak
                  wyjebal ze
                  > zanim wylecialaby z domu odbilaby sie od kazdej sciany.'
                  (...)
                  Wyruchaj jak szmate zeby wiedzila ze jestes panem,
                  > zobaczysz jaka bedzie szczesliwa.'

                  Prośba do moderacji: czy on mógłby swoje kompleksy wobec kobiet
                  wylewać gdzieś poza burtą tego forum ?

                  dziekuje za uwagę.
                  • ditchdoc Re: _rozmowa 13.07.10, 10:32
                    sisi_kecz napisała:
                    > Prośba do moderacji: czy on mógłby swoje kompleksy wobec kobiet
                    > wylewać gdzieś poza burtą tego forum ?
                    >
                    > dziekuje za uwagę.
                    >
                    >

                    jestem w szczesliwym zwiazku droga pani

                    ale owszem, szmaty traktuje tak jak szmaty winny byc traktowane, twarda reka.
                    Kiedys tez bylem mieciutki wobec pan jak autor. Nic dobrego z tego nie bylo.

                    pozdrawiam :)
    • marek_gazeta Re: szałowa impreza urodzinowa 12.07.10, 20:40
      Nawarzyłeś piwa, a teraz pytasz, co z tym zrobić.

      Normalny facet, mający normalne odruchy, nie pozwala, aby jego kobietę, którą kocha i na której mu zależy, oglądał nago jakiś inny facet, nie mówiąc o zlizywaniu z dekoltu bitej śmietany. No i nie wspominając innych, jeszcze bardziej seksualnych zachowań. Mogę zrozumieć gości, którzy - rezerwując żonę dla siebie - pukają na boku co się da (nie pochwalam takich zachowań, ale są to zachowania logiczne z punktu widzenia odruchów biologicznych egoistycznego samca). Jednak "dopuszczanie" (konotacje celowe) innego samca do własnej kobiety świadczy o tym, że coś z relacją w związku jest bardzo nie halo.

      Nie wiem, co robić po wielu latach w małżeństwie, kiedy w łóżku wieje nudą, bo nie byłem w takiej sytuacji. Czytałem rady, aby spróbować w większym gronie; moim zdaniem takie próby są ryzykowne, ale nie o to chodzi. W Twoim przypadku, jak się wydaje, jest inaczej - żona Cię nadal kręci, ale Ty jej już nie. Zatem nie ma równowagi.

      Nie mam również doświadczeń z seksem grupowym, ale potrafię sobie wyobrazić, że przekraczać kolejne granice jest bardzo łatwo. Ogromne emocje, do tego alkohol; jeśli druga para (współuczestnicy) jest atrakcyjna, to do full contact dojść musi. Może żona próbowała zrobić kolejny kroczek, traktując całą sytuację (impreza - wypisz wymaluj - orgietka) jako zaproszenie czy przyzwolenie? Pozwoliłbyś, aby w Twojej obecności "wytarmosiła" koledze małego? A oblizała? Wzięła do buzi? Do cipki na chwilę? W pupę? Gdzie jest ta granica, bo moim zdaniem od jednego do drugiego jest tylko mały kroczek? Zadawałeś sobie takie pytanie ZANIM zaczęliście zabawę w "większym gronie"?

      Nie wiem, co siedzi w głowie Twojej żony, ale najwyraźniej ma ochotę na pełną konsumpcję owego kolegi. Jeśli jego żona Cię wystarczająco kręci, to może warto pójść na całość; jeśli nie, to może nie. Tak czy owak, pożądanie żony do Ciebie raczej nie wróci, bo z jakiej niby przyczyny? (Powodem megapodniecenia żony w trakcie opisanej imprezy był ów kolega, nie Ty).
      • songo3000 Pomijając infantylne rozważania o normalnościach 12.07.10, 20:51
        warto w końcu przebić się przez swoje zadufane ego i przyjąć do
        wiadomości, że babeczki podczas seksu też potrafią myślec i
        podniecać się zupełnie inną osobą niż bieżący 'pukacz', hehehe.
        • potwor_z_piccadilly Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 12.07.10, 23:16
          Bia_my. Przestan sie zadreczac. To nie jest Twoja Wina. Zapominasz ze to byly
          Twoje urodziny a nie umowna orgietka. To ty powinienes byc w centrum uwagi zony
          a nie jekis koles. Twoja reakcja byla absolutnie sluszna i meska. Tak powinien
          zareagowac kazdy facet gdy jego zona w ramach urodzinowego prezentu puszcza sie
          z jakims gosciem. Zachowala sie jak gowniarz a teraz nadrabia mina i gra o
          dominacje w zwiazku. Twoja rola jest udowodnic jej i sobie ze to Ty grasz w tym
          zwiazku pierwsze skrzypce. Swoja droga prawdopodobnie nie ustaliliscie miedzy
          soba granic swawoli do ktorych mozecie sie dopuscic. Takie ustalenia dla dobra
          Waszego zwiazku powinny byc dokonane. Nic to jednak prawdy nie zmienia ze
          malzonka popelnila cos co mozna porownac z reakcja malego, obrazonego i
          wierzgajacego dzieckia ktoremu zabroniono jesc nadmiar lodow. Nie gniewem i
          obrazaniem Twojej meskosci powinna po tym wszystkim zareagowac lecz slowem
          przepraszam ze zepsulam ci swieto. Towarzystwem sie nie przejmuj, zyc z nimi nie
          musisz a i tak juz Wam dupy obsmarowali.
          • efi-efi Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 05:33
            bia_my napisał:
            >>Czy jest możliwe (pytanie zadaję ponad 1001 raz tutaj), że >>podnieca moją żonę to
            >>że jestem o nią zazdrosny?

            - Weźże otwórz oczy!
            W czasie Waszego wcześniejszego 2+2 ze wspomnianym kolesiem Twoja żona nakręciła
            się pewnie tymi masażami na maxa, nie skonsumowała tego związku więc w niej
            siedział cały czas.
            Poszła pod prysznic bez Ciebie bo na cholerę jej TY tam, koleżanka była dla
            niepoznaki, że niby robią dalej tyle tylko na ile Ty się zgadzasz.
            Ona ma na tego kolesia mega ochotę. Nie na Ciebie!

            A tak na marginesie, skąd ta Twoja 1001% pewność co do wierności kolegi?
            • bia_my Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 07:33
              efi-efi napisała:

              >
              > - Weźże otwórz oczy!
              > W czasie Waszego wcześniejszego 2+2 ze wspomnianym kolesiem Twoja żona nakręcił
              > a
              > się pewnie tymi masażami na maxa, nie skonsumowała tego związku więc w niej
              > siedział cały czas.
              > Poszła pod prysznic bez Ciebie bo na cholerę jej TY tam, koleżanka była dla
              > niepoznaki, że niby robią dalej tyle tylko na ile Ty się zgadzasz.
              > Ona ma na tego kolesia mega ochotę. Nie na Ciebie!

              Twierdzi że od samego początku wpychałem ją w jego ręce - i to była prawda...
              Więc teraz chciała poczuć się, wyluzować, ale czuła że ma granice - nie
              dopuściłaby go do siebie.


              >
              > A tak na marginesie, skąd ta Twoja 1001% pewność co do wierności kolegi?

              No, nie przeleciałby jej przy koleżance, najwyżej zrobił palcówkę
          • bia_my Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 07:43
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > Bia_my. ...
            > Nie gniewem i
            > obrazaniem Twojej meskosci powinna po tym wszystkim zareagowac lecz slowem
            > przepraszam ze zepsulam ci swieto.

            To prawda, ale to ja ją upokorzyłem przy innych... - nie powinienem jej uderzyć!


            >Towarzystwem sie nie przejmuj, zyc z nimi ni
            > e
            > musisz a i tak juz Wam dupy obsmarowali.
            To na bank!
          • m00nlight Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 11:00
            Nie zgadzam się.

            W moim mniemaniu Autor najpierw dał przyzwolenie do takich zachowań
            (sam świętym nie będąc), potem zasugerował że zazdrość go podnieca,
            a jak przyszło co do czego to zareagował tak, że sam się tego nie
            spodziewał.

            Żona jest skołowana, bo nie wie o co kaman- najpierw przyzwala a
            potem się rzuca.

            Trzeba było najpierw ustalić wyraźne granice, a nie igrać z emocjami.
            • bia_my Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 11:04
              > Żona jest skołowana, bo nie wie o co kaman- najpierw przyzwala a
              > potem się rzuca.

              Dokładnie po rozmowie mam takie wrażenie. Dodatkowo twierdzi że myślała że to
              wszystko ok

              >
              > Trzeba było najpierw ustalić wyraźne granice, a nie igrać z emocjami.

              Przerosły nas te emocje... Czy z tego wybrniemy obronną ręką?
              • m00nlight Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 17:03
                Życzę abyście wybrnęli.

                Warunkiem będzie naprawde szczera (!) rozmowa.

                Nie wiem tylko czy zdobędziecie się na nią tak samodzielnie. Może
                wizyta w poradni małżeńskiej? Terapeuta wam doradzi, postawi (lub
                nakrunkuje was) na postawienie odpowiednich pytań, zadba o to by
                zbyt mocne emocje nie przeszkadzały w komunikacji.

                Myślę że oboje musicie sobie nieco przewartościować dotychczasowe
                życie, zastanowić się, czego tak naprawdę przebujecie, do czego
                dążycie, i czy te potrzeby/ dążenia zmieją w tym samym kierunku...
        • m00nlight Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 13.07.10, 10:56
          Ale fantazjować a działać to zupełnie dwie różne historie, zauważ.
        • aneta-skarpeta Re: Pomijając infantylne rozważania o normalności 20.07.10, 13:03
          Ja bym nie była taka pewna, że mąż jej już nie kręci

          skoro zabawiaja się w ten sposób to przy odpowiedniej dawce alko i
          odpowiednio dobrej zabawie mogła sie "zapomnieć"

          nie wieszałabym na niej psów, bo małżeństwo to lubi różne zabawy i
          eksperymenty, więc skoro mąż jej pozwalał na różne rzeczy, sobie
          także to nie mozna teraz kogos winić

          błąd, że się nie dogadali gdzie jest granica
      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 07:50
        > Nie wiem, co robić po wielu latach w małżeństwie, kiedy w łóżku wieje nudą, bo
        > nie byłem w takiej sytuacji. Czytałem rady, aby spróbować w większym gronie; mo
        > im zdaniem takie próby są ryzykowne, ale nie o to chodzi. W Twoim przypadku, ja
        > k się wydaje, jest inaczej - żona Cię nadal kręci, ale Ty jej już nie. Zatem ni
        > e ma równowagi.

        Zona twierdzi że kręciło ją to że się podoba (ogólnie), ale robiła to dla mnie -
        chciała abym był zazdrosny i "walczył""dbał""adorował" ją.. tego nie zrobiłem -
        mogłem podejść "odbić ją" i powiedzieć to moja własność!
        • potwor_z_piccadilly Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 08:34
          Przestan wreszcie jojczyc. Jestes facetem czy nie. Przyjmij stanowisko ze jesli
          popelniles blad to tylko po to by nie popelnic go ponownie. Przyznam ze troszke
          ich popelniles. Pofantazjowales, bezmyslnie pobawiles sie w gre erotyczna a
          kobita sie zaangazowala. Jej tlumaczen nie sluchaj i nie przyjmuj do wiadomosci.
          Tez cos, wlazla gola poza twoimi plecami do golego chlopa (publicznie na oczach
          obcych ludzi) bo chciala wyrazic swa milosc do Ciebie i Cie zadowolic pobudzajac
          do zazdrosci. Co to za bajki. Zwariowales.
          Ujme to krotko powiedzonkiem z broda. Sraly muchy, bedzie wiosna, bedzie lepiej
          trawa rosla.
          Tylko swoja twarda i rozwazna postawa mozesz ten problem rozwiazac. Korzac sie
          zrujnujesz obraz prawdziwego mezczyzny w oczach zony i to bedzie prawdziwy koniec.
          • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 08:44
            > Tylko swoja twarda i rozwazna postawa mozesz ten problem rozwiazac. Korzac sie
            > zrujnujesz obraz prawdziwego mezczyzny w oczach zony i to bedzie prawdziwy koni
            > ec.
            Korzę się że ją publicznie sponiewierałem.
            Reszta, że jestem wkurzony że tak zrobiła i to podtrzymałem.
            Potrzebujemy więcej czasu dla siebie, muszę też odpocząć od pracy (wczoraj
            siedziałem 13 godzin, w sobotę przed imprezą aż do 17 - to chore)
            • potwor_z_piccadilly Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 08:56
              Aha, mam sadzic ze sedzia publicznie wlepiajac dwa lata bandziorowi tez powinien
              sie ukorzyc a nawet pocalowac w raczke.
              • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:02
                Rozróżnijmy:
                1. ona i ja wiemy że ona źle zrobiła
                2. ona uważa że powinien jej "pomóc" wyjść z tego z twarzą
                (można było ją wyprowadzić inaczej a nie siłą - była tak pijana że perswazją
                można także było)
                3. ona uważa że nie powinienem jej szarpać etc (a ja się z tym czuję parszywie)
                Nie ważne że popełniła błąd (świadomie czy pod wpływem alkoholu) - ja mogłem ją
                z tego inaczej wyprowadzić...
                Takie jest moje stanowisko. Moja żona nie jest bandziorem.
                • ditchdoc Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:13
                  cztaj jeszcze raz co potwor napisal

                  powiedz ze zareagowales jak zareagowales bo ja kochasz itd.
                  powiedz jej zeby nigdy wiecej tego nie robila, bez Ciebie nic, nigdy.

                  miej jaja, nie kop sie tak bo nie masz za co. Pisalem juz i potwor tez Ci
                  napisal, to ze rozjebales impre to tylko lepiej dla waszego zwiazku.

                  A twoja zona niech nie pierdoli ze "mogles mu przyjebac a ja przytulic i
                  wyprowadzic". Ustalmy, poszla tam w wiadomym celu bo tego chciala. Bic tego typa
                  nie masz za co, ja sponiewierales slusznie. Koniec tematu.

                  Im dluzej traktujesz siebie jako winowajce i chodzisz z przeszklonymi oczami tym
                  gorzej dla Ciebie. Kobiety nienawidza takich mend. Zrobiles jak zrobiles, imo
                  slusznie, twoj dom, twoja impreza, zona przyznala ze zle zrobiles, ty ja kochasz
                  i jestes zazdrosny wiec wszystko rozjebales, ja tez potraktowales ostro dajac
                  jej wyrazny sygnal co o tym myslisz. Ustal w koncu reguly, wyruchaj swoja zone i
                  przestan tyle pracowac. To chore i szkoda zycia.
                  • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:19
                    > powiedz ze zareagowales jak zareagowales bo ja kochasz itd.
                    > powiedz jej zeby nigdy wiecej tego nie robila, bez Ciebie nic, nigdy.
                    TAK zrobiłem

                    >

                    > A twoja zona niech nie pierdoli ze "mogles mu przyjebac a ja przytulic i
                    > wyprowadzic". Ustalmy, poszla tam w wiadomym celu bo tego chciala. Bic tego typ
                    > a
                    > nie masz za co, ja sponiewierales slusznie. Koniec tematu.
                    Też tak uważam, ALE ona twierdzi że do niczego by nie doszło (tj. do stosunku).
                    Powiedziała że jeśli myślę inaczej to jej nie ufam. Powiedziałem jej że była tak
                    nagrzana że zrobiłby jej palcówkę nie wiedząc kiedy ... powiedziała że zna swoje
                    granice i by do tego nie dopuściła. Kolesia nie mam za co prać. weszły mu laski
                    pod prysznic to sobie z nimi był.



                    >
                    > Im dluzej traktujesz siebie jako winowajce i chodzisz z przeszklonymi oczami ty
                    > m
                    > gorzej dla Ciebie. Kobiety nienawidza takich mend. Zrobiles jak zrobiles, imo
                    > slusznie, twoj dom, twoja impreza, zona przyznala ze zle zrobiles, ty ja kochas
                    > z
                    > i jestes zazdrosny wiec wszystko rozjebales, ja tez potraktowales ostro dajac
                    > jej wyrazny sygnal co o tym myslisz. Ustal w koncu reguly, wyruchaj swoja zone
                    > i
                    > przestan tyle pracowac. To chore i szkoda zycia.

                    Oczy mam przeszklone że ją szarpałem (i tak podczas rozmowy z nią rzuciłem
                    szklaną z wściekłości mówiąc jej jak to mnie zabolało że wlazła tam nic mi nie
                    mówiąc (swoją drogą ona niby uważa że nie musiała mówić - ale to jeszcze muszę
                    potwierdzić) - więc dałem do zrozumienia że mnie to ciągle wkurza. A pracę rzucę
                    i już!

                    • ditchdoc Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:26
                      nie rzucaj pracy chyba ze masz inna, cos trzeba w zyciu robic

                      natomiast zona toba gra jak dzieckiem, dobrze wie ze powinna zdrowy wpierdol
                      dostac ale skoro Ty dajesz soba pomiatac to ciagnie to dalej. Ona ma wladze w
                      waszym zwiazku, Ty za nia biegasz nie na odwrot. Ty znajdujesz ja pod prysznicem
                      z innym bez twojej wiedzy :)

                      te jej "do niczego by nie doszlo, znam swoje granice" mozesz o kant dupy
                      rozpierdolic. Jak miales w zyciu kilka kobiet dobrze wiesz ze w ustach kobiety
                      to gowno znaczy. Im lepiej ja macasz tym dalej sie posuwasz i nigdy nie
                      uslyszysz "nie".

                      Dobrze zrobiles ze ja "wytarmosiles". Lepiej to niz uznac ze nic sie nie stalo,
                      znacznie lepiej. Po pierwsze wie ze Ci na niej zalezy, po drugie wie ze masz
                      jaja na miejscu i jak widzisz swoja babe z innym to dostajesz szalu.

                      Badzo zle ze ona nie ma takich uczuc do Ciebie, gowno ja obchodzi z kim jestes
                      sek zeby ona sie bawila. To zle, imo bedzie Cie zdradzac bo wyraznie oddales jej
                      pierwszenstwo w zwiazku.
                      • bia_my Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:37
                        > nie rzucaj pracy chyba ze masz inna, cos trzeba w zyciu robic
                        i tak to miałem zrobić, a jak pracuję po 13 to nawet nie mam czasu znaleźć.

                        > Badzo zle ze ona nie ma takich uczuc do Ciebie, gowno ja obchodzi z kim jestes
                        > sek zeby ona sie bawila.
                        Ona uważa - zresztą to było raz tak na maksa - że wcześniej to mnie to gówno
                        obchodziło.


                        Co do innych lasek to powierdzam... ale i tak wiem na 1001% że by ją nie
                        przeleciał..
                        • ditchdoc Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:46
                          napisalem Ci to samo w innym temacie, w odpowiedzi na twoje "pokazuje jej ze
                          zalezy mi na niej bardziej niz na wszystkim innym, pracy tez"

                          bardzo powazny blad
                          po co sie starac o cos co ma sie za darmo?

                          Ona zjebala i uwierz dobrze o tym wie ale gra toba jak dzieciaczkiem bo moze.
                          Zachowales sie zajebiscie i teraz placzami wszystko pierdolisz. One tego
                          nienawidza. Te cale pieprzenie ze chca mezczyzny ktory bedzie mily, dobry,
                          szanowal itd. to gowno prawda. Potem sie okazuje ze ruchaja jakiegos gogusia z
                          baru bez szkoly.

                          Jest twoja i chuj. Jak sie nie podoba to powiedz jej rozwod i wtedy niech robi
                          co chce i z kim chce bez twojej wiedzy.

                          Jak nadal bedziesz robil to co robisz, kreowal sie na pizdeczke, z zasada ze
                          kobiety nigdy nie uderzy to szybko zacznie ruchac kogos innego. I bedzie koniec.
                          Jak masz zamiar kontynuowac uzalanie sie nad soba i nad tym ze ja ostrzej
                          potraktowales (slusznie) to zacznij ukrywac majatek bo nie dosc ze zacznie sie
                          kurwic to Ty bedziesz ich oboje utrzymywal.

                          Nie rzucaj roboty tylko pracuj jak czlowiek, 8h. Czesc twojego niezdecydowania i
                          brak meskich cech mozna zlozyc na przepracowanie. Po 12h w pracy tez czuje sie
                          jak pizda.
                      • marek_gazeta Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 09:38
                        Ditchdoc słusznie prawi. Zachowałeś się jak facet i nie marnuj tego robiąc teraz z siebie ofermę. Co więcej, jestem przekonany, że w oczach żony swoim zachowaniem sporo zyskałeś. Nie spieprz tego kajając się teraz i usprawiedliwiając na lewo i prawo, bo prawdziwy facet tego nie robi.
                        • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 09:43
                          marek_gazeta napisał:

                          > Ditchdoc słusznie prawi. Zachowałeś się jak facet i nie marnuj tego robiąc tera
                          > z z siebie ofermę. Co więcej, jestem przekonany, że w oczach żony swoim zachowa
                          > niem sporo zyskałeś.

                          To zdanie facetów? A kobiety też tak sądzą?
                          Dla mnie ciągle nie do przebaczenia jest to że ją tarmosiłem.
                          qrwa teraz ona nawet nie uważa że źle zrobiła wchodząc pod prysznic...(tak to
                          teraz wygląda)
                          • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 09:47
                            bia_my napisał:
                            > qrwa teraz ona nawet nie uważa że źle zrobiła wchodząc pod prysznic...(tak to
                            > teraz wygląda)

                            oczywiscie ze nie, niby dlaczego skoro Ty placzesz i ja przepraszasz?

                            Jezu czlowieku, zmadrzej w koncu.
                          • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 09:49
                            bia_my napisał:
                            > Dla mnie ciągle nie do przebaczenia jest to że ją tarmosiłem.

                            dla mnie, dla mnie, dla mnie, DLA MNIE

                            dla Ciebie, nie dla niej. Rozumiesz ze sam sobie wkrecasz? Dla niej to dobrze ze
                            ja sila wyprowadziles tylko spierdoliles placzem i przeprosinami za cos za co
                            ona powinna przepraszac. Dlugo i na kolanach.
                          • marek_gazeta Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 09:55
                            Bo się na niej wieszasz, szukasz usprawiedliwienia, potwierdzenia, że dobrze zrobiłeś. Próbujesz się tłumaczyć. Rozmieniasz swój kapitał na drobne. To o takich facetach De Angelo pisze, że są "needy, clingy, insecure".

                            Nie rozumiesz, że czasami milczenie jest warte tysiąca słów?

                            Jeszcze raz powtórzę za innymi: znalazłeś żonę nagą z innym gościem pod prysznicem. Wkurwiłeś się, rozpieprzyłeś imprezę. Zachowałeś się jak facet. Teraz nie masz ochoty o tym gadać. Może za tydzień, jak Ci minie kurwica, a może już nigdy. (I jeśli będziecie gadać, to tylko o zasadach na przyszłość, zero tłumaczenia się). Tak powinieneś postąpić. A ona niech sobie wszystko przemyśli.
                            • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:03
                              Wychodzi na to że macie rację...........sic!
                              Uważa że to był błąd, ale było na to przyzwolenie..
                              Czyli generalnie chciała być wymacana i tyle.. (pewnie bez stosunku, a może
                              paluszek)...

                              Teraz o ile będzie przyszłość (Tak powiedziała) to zgodziła się pogadać o
                              zasadach...
                              qrwa czuję że tracę przewagę!
                              • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:09
                                bia_my napisał:
                                > Teraz o ile będzie przyszłość (Tak powiedziała) to zgodziła się
                                > pogadać o zasadach

                                no oczywiscie, ona ma przewage w zwiazku jak wlasciciel nad swoim pieskiem.

                                "o ile bedzie przyszlosc"
                                tyle masz z placzow i zalow kiedy to ona powinna codziennie rano budzic Cie
                                obciagankiem i sniadankiem w lozku w nadziei ze jej wybaczysz.



                            • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:04
                              no i niech da jej do zrozumienia wczesniej ze jak to sie powtorzy to niech
                              wypierdala i bez opcji powrotu. Niestety z taka postawa jaka teraz koles
                              prezentuje laska parsknie smiechem no ale, jak przestanie "rozmieniac" sie na
                              drobne to bedzie ok.

                              Powiedz jej dzisiaj ze nie zalujesz i ze to ona zjebala, bez placzu i
                              przeprosin, twardym spokojnym tonem, ze wiecej to nie moze sie powtorzyc (to co
                              ona zrobila). Dla Ciebie jest koniec tematu.
                              Zerznij SWOJA zone i narazie tyle.

                              Ja tez koncze bo wiecej nie da sie napisac. Przestan wysylac smski z pytaniami
                              "co myslisz". Pierdolisz jej mysli na ten temat. Ty masz racje (a masz) i chuj.
                              W takiej formie jak teraz zmierzasz wprost do krawedzi bo ona ma Cie za kawalek
                              szmaty ktora ma za darmo, dla ktorej nic nie musi robic bo przeciez ona idzie z
                              innym typem nago do wanny bez twojej wiedzy (swojego meza). Ty przepraszasz, ty
                              placzesz bo ja fizycznie potraktowales. Nie masz za co poraz ostatni pisze,
                              zachowales twarz. Zapewniam Cie ze wszystkie baby maja Cie za zajebistego jebake
                              z tej imprezy, no o ile twoja zonka nie posmiala sie z nimi z twoich placzow o
                              przeprosin.

                              Jak sie jej nie podoba to mam nadzieje ze jest intercyza.
                              • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:08
                                ditchdoc napisał:

                                dzięki...najgorsze że od słowa do słowa okazuje się że macie (nieco) racji..
                                Ciekawe czy panie też tak myślą.
                                • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:10
                                  pani odpowiedzila Ci na stronie wczesniej

                                  "Ciekawe czy panie też tak sądzą jak
                                  > ty?
                                  >

                                  Nie wiem, co sądzą wszystkie panie, ale ja mam wrażenie, że z tobą
                                  coś nie halo.

                                  Kobita ci się puściła (czy się chciała pukać czy macać, to nie ma
                                  większego znaczenia) a ty tłumaczysz, że biedną myszkę jakiś kutas
                                  zbałamucił. Jesteś ślepy, albo głupi.
                                  Laska po prostu ma cię w doopie. Im szybciej sobie to uświadomisz,
                                  tym lepiej dla was. "
                              • marek_gazeta Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:16
                                > Powiedz jej dzisiaj ze nie zalujesz i ze to ona zjebala, bez placzu i
                                > przeprosin, twardym spokojnym tonem, ze wiecej to nie moze sie powtorzyc (to co
                                > ona zrobila). Dla Ciebie jest koniec tematu.

                                I niech to będzie KRÓTKA rozmowa. Spokojny, rzeczowy komunikat faceta. I ucięcie tematu. Żadnych pogaduch do poduchy i rozstrząsania niuansów z miliona kątów widzenia.

                                Dodam, że zrobisz lepsze wrażenie, jeśli po powrocie do domu odczekasz dłuższy czas, zbywając jej ewentualne próby nawiązania rozmowy. Sam wybierzesz odpowiedni moment, w którym - patrz wyżej.
                            • sisi_kecz Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:16

                              To o takic
                              > h facetach De Angelo pisze, że są "needy, clingy, insecure".'

                              bo żeście sie Panowie przyczepili hurtem do bia_my z tą
                              bezdyskusyjna i jedynie właściwa tezą, że facet musi ciagle
                              imponować, zero czułości, okazywanie wyższości, bycie Szwarcenegerem
                              i Rudolfem Valentino w jednym.
                              Ok, jest to jakaś metoda i pewnie na niektóre babki działa, ale jak
                              to mówi mój ulubiony komik Carlos Mencia: "obciągnęłaś swojemu
                              facetowi? gratulacje! zdałaś, potrafisz obciągać wszystkim facetom
                              na świecie:)
                              Wylizałeś swoja babkę i doprowadziłeś ją na szczyt? nie ciesz sie,
                              to znaczy tylko tyle, że potrafisz zrobić dobrze tej jednej babce".
                              Nie możecie przykładać modelu zimny drań i łasząca sie do niego
                              laleczka, do związku bia_my, bo oni tak nie funkcjonują.
                              I to będzie też komiczne, ale już w efekcie ubocznym, jak on zacznie
                              grać przed nią twardziela.

                              W ich związku, z tego co on opisuje są relacje oparte na tym, że
                              obje wiedzą co czują, mają bardzo dużo skrajnych i głębokich emocji,
                              i skoro kochaja sie i ciągną związek pomimo różnych wybojów, a
                              również z fajerwerkami, to znaczy że u nich ten model zdaje egzamin.
                              Ten incydent pod prysznicem, to wynik:
                              - niedogadania, nieprzemyślenia pewnych pociągających ale i
                              niebezpiecznych zabaw, na które jak widać nie są gotowi.
                              - prosty fakt, ze nawet jak jest dobrze, to czasem ma sie ochotę na
                              małą odmianę, bo w przyrodzie ideałów nie ma.

                              duze pozdro!!!

                              • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:20
                                > Ten incydent pod prysznicem, to wynik:
                                > - niedogadania, nieprzemyślenia pewnych pociągających ale i
                                > niebezpiecznych zabaw, na które jak widać nie są gotowi.
                                Niedogadanie - FAKT
                                że to niebezpieczne to było widać

                                > - prosty fakt, ze nawet jak jest dobrze, to czasem ma sie ochotę na
                                > małą odmianę, bo w przyrodzie ideałów nie ma.
                                Też to jej powiedziałem. On nie pracuje po 12 godzin, przygodzi wypączety do
                                domu, robi świetne drinki etc. A ona chciała być adorowana czego zabrakło ode
                                mnie. i poszła bo chciała aby poszedł dalej a nie tylko lizanie pianki z
                                dekoldu... (to też mnie lekko qrwia, że TO ona chciała...jestem bezsilny)
                                • marek_gazeta Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:39
                                  > poszła bo chciała aby poszedł dalej a nie tylko lizanie pianki z
                                  > dekoldu

                                  Ale przecież już zapewniła, że do niczego by nie doszło. Czyli "pójście dalej" miało polegać na komplementach zachwyconego widokiem nagiej kobiety kolegi.
                                  • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:51
                                    marek_gazeta napisał:

                                    > > poszła bo chciała aby poszedł dalej a nie tylko lizanie pianki z
                                    > > dekoldu
                                    >
                                    > Ale przecież już zapewniła, że do niczego by nie doszło. Czyli "pójście dalej"
                                    > miało polegać na komplementach zachwyconego widokiem nagiej kobiety kolegi.
                                    >

                                    No ale pod prysznicem to jeszcze wspólne namydlanie i mycie...czyli macanka..
                                    Nie chcę już tego roztrząsać.
                                    Razem doszliśmy że to było nierozsądne.
                              • bia_my Re: rozmwa_wtorek2 13.07.10, 10:21
                                > Ten incydent pod prysznicem, to wynik:
                                > - niedogadania, nieprzemyślenia pewnych pociągających ale i
                                > niebezpiecznych zabaw, na które jak widać nie są gotowi.
                                Niedogadanie - FAKT
                                że to niebezpieczne to było widać

                                > - prosty fakt, ze nawet jak jest dobrze, to czasem ma sie ochotę na
                                > małą odmianę, bo w przyrodzie ideałów nie ma.
                                Też to jej powiedziałem. On nie pracuje po 12 godzin, przygodzi wypączety do
                                domu, robi świetne drinki etc. A ona chciała być adorowana czego zabrakło ode
                                mnie. i poszła bo chciała aby poszedł dalej a nie tylko lizanie pianki z
                                dekoldu... (to też mnie lekko qrwia, że TO ona chciała...jestem bezsilny)
                                • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek2 13.07.10, 10:25
                                  bia_my napisał:

                                  > domu, robi świetne drinki etc. A ona chciała być adorowana czego zabrakło ode
                                  > mnie. i poszła bo chciała aby poszedł dalej a nie tylko lizanie pianki z
                                  > dekoldu... (to też mnie lekko qrwia, że TO ona chciała...jestem bezsilny)

                                  tu jest dowod na to ze zgadzasz sie na macanki 2v2 tylko ze wzgledu na nia. Zle.

                                  Szukaj sobie innej dupy, badz atrakcyjny dla innych kobiet, niech i zona
                                  pobedzie troche zazdrosna.
                                  Strzelam ze wiele razy Cie zdradzila, bo wyglada to jak wyglada.
                              • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:21
                                sisi_kecz napisała:

                                > bo żeście sie Panowie przyczepili hurtem do bia_my z tą
                                > bezdyskusyjna i jedynie właściwa tezą, że facet musi ciagle
                                > imponować, zero czułości, okazywanie wyższości, bycie

                                oczywiscie ze nie, to nawet nie jest mozliwe i nie potrzebne

                                Ale w sytuacji takiej jak u autora "czulosc" ktora okazuje wobec zony w sytuacji
                                w jakiej sa jest absolutnie zla.

                                Zgadzam sie tez ze jak kogos bawi swing i oboje sie na to zgadzaja to sure, ale
                                obecnosc malzonka jest obowiazkowa. Bez wiedzy malzonka to zwykle kurwienie sie.
                              • marek_gazeta Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:43
                                > bo żeście sie Panowie przyczepili hurtem do bia_my z tą
                                > bezdyskusyjna i jedynie właściwa tezą, że facet musi ciagle
                                > imponować, zero czułości, okazywanie wyższości, bycie Szwarcenegerem
                                > i Rudolfem Valentino w jednym.

                                Chyba jako Schwarzenegger w jednym? Bo Valentino to dość miękki był.

                                Nie rozumiesz. Idą na romantyczny, wieczorny spacer we dwoje na opuszczonej plaży, gwiazdy mrugają, morze się mieni - facet może i powinien być czuły i miękki. Goła żona pakuje się gościowi pod prysznic, żeby dać się wyruchać - ma być wkurwiony i twardy. To chyba jasne?
                                • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 10:48
                                  > . Goła żona pakuje się gościowi pod prysznic, żeby dać się wyruchać - ma być wk
                                  > urwiony i twardy. To chyba jasne?

                                  Twardy...ale może bez przesady - zwłaszcza że na 1001% do seksu by nie doszło
                                  tylko do macania i namydlania...
                                  Byłem ZA twardy - i to mnie boli - ją też ....
                                  A to nasze wspólne życie!
                                  • potwor_z_piccadilly Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:17
                                    Uspokoisz sie z tym 1001%. Na 1001% to Stalin nie zyje.
                                    Sluchaj chlopakow bo maja jaja.
                                    • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:20
                                      potwor_z_piccadilly napisał:

                                      > Uspokoisz sie z tym 1001%. Na 1001% to Stalin nie zyje.
                                      > Sluchaj chlopakow bo maja jaja.

                                      Wiem jedno - nie chciałbym się o tym dowiedzieć po imprezie!
                                • sisi_kecz Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:11
                                  Aleeee, Valentino kobiete rozkochiwał, elektryzowal spojrzeniem
                                  stalowego błękitu, namiętnie całował aż do krwi , a potem robił taki
                                  manewr że puszczał ścisk w jakim ją trzymał i ona odurzona leciała
                                  na glebę, a pół kina mdlało z wrażenia.
                                  Teraz trzeba chlostać babke pejczem w ubraniu z lateksu z dziurą na
                                  dziury, lub przynajmniej przyprowadzić jurnego kolege do spółki,
                                  dlatego wydaje nam sie że ten Valentino "miętki był" ;-)

                                  Rozumiem, rozumiem, ze w sytuacjach spokojnych jestesmy spokojni, w
                                  sytuacjach stresujacych jestesmy nerwowi.
                                  Czyli na załaczonym obrazku jak bia_my sie stresuje to najpierw w
                                  furii szarpie swoją żonę, co na niego nie poczekała, a potem w
                                  długotrwałym stresie wykonuje milion niepotrzebnych sms-ów, rozmów,
                                  bije sie z myslkami i ogólnie jest zakręcony.
                                  On nie jest typem twardziela z filmow, których sie naoglądaliście i
                                  nie będzie stał w niewzruszonej pozie przed płaszczącą sie u stóp
                                  kobietą.
                                  Fajnie, że mu to radzicie, ale to trochę tak jakbyscie kazali mu
                                  zrobić potrójny piruet, bez lodu i bez łyżew:
                                  on nie ma instrumentów ani umiejętnoci do takich działań,
                                  ale to nie przekreśla jego szans u kobiety... nawet jesli będzie to
                                  inna kobieta ;)
                                  Naprawdę skuteczniejszy będzie jesli będzie sobą.
                                  Ponieważ troszke tu widac, że zona znudziła sie tym, ze bia_my nawet
                                  w czasie szybkiego numerka, na jaki uciekli w trakcie imprezy, bez
                                  przerwy gada i upewnia sie o jej podnieceniu (oszalałabym, jak
                                  ranyjulek :/!)
                                  i szuka bardziej bezceremonialnych wrażeń, to nic nie stoi na
                                  przeszkodzie, aby bia_my czasem "wziął ją na ostro" i bez gadki-
                                  szmatki na wstępie i w trakcie.
                                  Ale jestem przeciwna, aby obecny kryzys rozwiązywał takimi
                                  nieoczekiwanymi sposobami, bo jesli ma trafić z żoną na tory
                                  porozumienia to wystarczy, że szczerze pogadają, tak by zrozumieć ,
                                  gdzie jedno i drugie poczuło sie skrzywdzone i co robić by tego na
                                  przyszłość uniknąć. Jeśli ona go kocha, to nie powtórzy akcji bez
                                  niego i koniec filozofii.

                                  Dziwne, że mówicie o akceptacji i tolerancji dla swingu, a za
                                  chwile: goła pakuje sie k..tasowi pod prysznic.
                                  Podwójne standardy, naprawdę...

                                  A inna sprawa, co ciągle powtarzam- bia_my nie nadaje sie jeszcze
                                  (wcale) do takich akcji, bo mam problem (lub zaletę;) z zazdrością.

                                  duze pozdro!!
                                  • bia_my Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:18
                                    > Ale jestem przeciwna, aby obecny kryzys rozwiązywał takimi
                                    > nieoczekiwanymi sposobami, bo jesli ma trafić z żoną na tory
                                    > porozumienia to wystarczy, że szczerze pogadają, tak by zrozumieć ,
                                    > gdzie jedno i drugie poczuło sie skrzywdzone i co robić by tego na
                                    > przyszłość uniknąć. Jeśli ona go kocha, to nie powtórzy akcji bez
                                    > niego i koniec filozofii.
                                    Pogadaliśmy teraz ona chce mieć czas...zaproponowała mi terapię na moje furie..
                                    dziś idę do psychiatry..muszę odpocząć i podumać z nią bo przecież też ją kocham
                                    (praca też mnie zabija...)

                                    >
                                    > Dziwne, że mówicie o akceptacji i tolerancji dla swingu, a za
                                    > chwile: goła pakuje sie k..tasowi pod prysznic.
                                    > Podwójne standardy, naprawdę...

                                    To nie był swing - to były głupie zabawy w macanie..bez stosunku

                                    > A inna sprawa, co ciągle powtarzam- bia_my nie nadaje sie jeszcze
                                    > (wcale) do takich akcji, bo mam problem (lub zaletę;) z zazdrością.

                                    Wydaje mi się że trzeba będzie wrócić do źródeł..i być ze sobą dla siebie...aby
                                    siebie nie krzywdzić.
                                    • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:28
                                      ty idziesz do psychiatry? Bo rozjebales impre po nakryciu zony?

                                      Jezu...
                                      Nic nie ogarniasz stary. Facet z sukcesami jak rozumiem, masz dom a zona
                                      romzmienila Cie na drobnitkie male pieseczki. Ona probuje sie kurwic na twoich
                                      urodzinach, twierdzac ze nie mogla Cie znalezc, w twoim domu a Ty idziesz do
                                      psychiatry.

                                      Zycze powodzenia, serio. Ale w ciagu max kilku miesiecy spodziewam sie tematu
                                      typu "zona mi nie daje", "zona mnie zdradza", "zona mnie zostawila dla
                                      smieciarza". Sorry, do tego zmierzasz.

                                      Niemniej, trzymam kciuki.
                                      • bia_my Re: doktor 13.07.10, 11:43
                                        Idę bo muszę zwolnić (a w pracy nie dostanę urlopu).
                                        idę bo chce być przy niej
                                        idę bo ją kocham

                                        Mam nadzieję że twoje wróżby się nie sprawdzą...
                                      • marek_gazeta Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 11:48
                                        > ty idziesz do psychiatry? Bo rozjebales impre po nakryciu zony?
                                        >
                                        > Jezu...
                                        > Nic nie ogarniasz stary.

                                        Brawo. Właśnie o to chodzi. Facet nic nie kuma.

                                        Mam parę znanomych małżeństw. "Partnerskich", jak to się ładnie mówi, ludzie na poziomie, wykształceni, atrakcyjni, mający własne zdanie i własne hobby. Związki funkcjonują - o ile wiem - bardzo dobrze. Ale w każdym z nich facet pokazał jaja (sam się zdziwiłem, kiedy się dowiedziałem, w jaki sposób) - narysował granice i nie pozwolił ich przekroczyć. Nie chodziło akurat o jakieś sprawy z seksem, ale o relacje w związku. Ich kobiety wiedzą, że mają w domu chłopa, a nie misia.

                                        I mam kumpla - wykształcony, na poziomie, dobrze zarabiający. Jakiś czas temu druga z kolei kobieta wykopała go na zbity pysk, wcześniej zdradzając i wysysając z kasy. Ale gość był na każde skinienie, nieustająca pomoc i adoracja. Zrezygnował z kolegów, z życia prywatnego, a w końcu dostał kopa w de. W dodatku - kiedy jakiś gość na imprezie się do jego kobiety dobierał, to przewracał oczami i się obrażał, zamiast klientowi przywalić (duży jest, ma czym). Oczywiście - może to były złe kobiety, może szukały sponsora, gdyby jednak zachowywał się jak facet, to może albo by się okazały nie takie złe, albo sam zakończyłby te związki wcześniej.

                                        Życie nie jest proste - nie wystarczy codziennie przynosić kobiecie kwiatki i mówić jej "kocham". Trzeba jeszcze mieć jaja.

                                        PS. A pomysł z psychiatrą dobrze ilustruje ich wzajemne relacje - widać, kto tu jest "na górze".
                                        • ditchdoc Re: rozmwa_wtorek 13.07.10, 12:03
                                          koles mysli ze jak spelni kazda jedna zachcianke zonki to ona bedzie go kochac.
                                          Blad.

                                          Nie chce juz wiecej pisac, czytaj to wkolo jezeli dalej robisz to co robiles.

                                          WIedz tylko jedno, fakt ze leczyles sie psychiatrycznie na "napady gniewu"
                                          znacza ze w przypadku rozwodu zostajesz z niczym bo masz papiery, na jej
                                          kurestwo bedzie twoje slowo, znaczace cale nic.
                                          Jak nie chcesz dla siebie to zrob to dla mnie, nie idz do psychiatry, nie masz
                                          po co.
                                          • arronia Re: rozmwa_wtorek 15.07.10, 09:06
                                            Co wy z tym psychiatrą? Wilk żelazny? Żółte papiery?

                                            Dlaczego się idzie do psychiatry, a czym się tam zajmuje, to mogą być
                                            różne sprawy. Może być tak, że autor wątku pójdzie z powodu "napadów
                                            gniewu", a zajmie się niskim poczuciem wartości, albo trudnościami w
                                            komunikowaniu się, albo skłonnością do uwieszania się na innych,
                                            albo... Psychiatra nie działa na zlecenie żony, nawet jeśli to ona
                                            jest pomysłodawcą przedsięwzięcia.

                                            Może "wysyła" lekkomyślnie, myśląc, że zniknie jedna negatywna cecha
                                            męża i tyle, będzie fajniej. Może nie bierze pod uwagę, że zmiany
                                            pociągają za sobą zmiany. Że w związku jeśli zmienia się jedna
                                            osoba, to zmienia się układ. Kto wie, jakie zmiany mogą się zacząć
                                            dziać...
                        • bia_my Re: wtorkowa rozmowa cd 13.07.10, 10:05
                          marek_gazeta napisał:

                          > Ditchdoc słusznie prawi. Zachowałeś się jak facet i nie marnuj tego robiąc tera
                          > z z siebie ofermę. Co więcej, jestem przekonany, że w oczach żony swoim zachowa
                          > niem sporo zyskałeś. Nie spieprz tego kajając się teraz i usprawiedliwiając na
                          > lewo i prawo, bo prawdziwy facet tego nie robi.

                          Czyżbym znów tracił pozycje..muszę zacząć milczeć (skąd to qrwa wiecie - ja mam
                          40 i dalej jestem doopa?)
                          >
                          • ditchdoc Re: wtorkowa rozmowa cd 13.07.10, 10:12
                            tylko nie milcz bez sensu, jak obrazona dziewczynka

                            po prostu przestan jeczec i marudzic, przepraszac i tlumaczyc. Ty masz racje,
                            ona nie. W 100%.

                            Wbij to sobie do 40 letniego lba.

                            Nie wiem jak wczesniej sie mialy sprawy miedzy nami ale jak byles w tym stopniu
                            ulegly wobec zony i ona ma mozliwosci, duzo znajomych, wyjazdy sluzbowe itd.. to
                            masz rogi jak skruwysyn.
          • novationen Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 12:03
            no żesz k*rwa... człowieku spuść spodnie i sprawdź czy masz jeszcze
            k*tasa czy ze wstydu już Ci spi*rdolił... - to oczywiście do tego
            Pana, którego żona ma zapędy do rozdawania dupy na lewo i prawo...

            Jak dla Ciebie macanie żony przez obcych facetów nie jest zdradą to
            ruchanie też byc nie powinno bo praktycznie niewielka już w tym
            różnica... - jeśli tak jest to jesteś totalną pizdeczką...
            przeczytałem wszystkie, wszystkie posty i tyle osób ile Ci pewne
            rzeczy próbuje uświadomić to aż dziw, że nic nie dociera...


            nie mam takich doświadczeń, ale powiem Ci jedno, gdyby nie to że
            kiedyś zaświtała mi odrobina zdrowego rozsądku to dzis byłbym po
            ślubie z taką właśnie kobietą... skrytą dupodajką w połączeniu z
            wysoko rozwiniętym stadium histeryczki, ofiary i męczennicy...
            bo tak... niby nie chciała, ale prawie dała, niby jej z Tobą dobrze,
            ale odpływa jak jej mówisz o ruchaniu z innymi (sic!), a potem Ty
            bierzesz winę na siebie a ona to skutecznie wykorzystuje pierdoląc o
            zawalonym świecie itp itd... może jej się własnie zawalił bo jej nie
            wydupczyl, bo przerwałeś...??!!??

            Zastanów się czlowieku z kim Ty wogóle jestes, zanim obudzisz się
            będąc trzęsącym się geriatrykiem, który będzie sobie pluł w brodę, że
            jak mógł być szczęsliwy to się męczyl z jakąś śliwką...




            • sisi_kecz Re: kamieniowanie 14.07.10, 12:39
              Czytam takie wpisy jak novationen'a, którego głównym sukcesem
              zyciowym było uchronienie sie przed związaniem z "dupodajką", co
              mimo wszystko nie obnizyło mu poziomu lęku przed seksualna stroną
              kobiety, to nie sądzę aby postawa Jezusa z Nazaretu, który stanął w
              obronie Marii Magdaleny jakos wpłynęła na ogólną mentalność.

              A szkoda, bo to podejście sprzed 2000 lat było bardziej cywilizowane
              niż to współczesne kamieniowanie zony Autora.

              Umknęło Wam, że oni wspólnie organizują i uczestniczą w takich
              zabawach? że bia_my wylizuje dekolty innych kobiet i maca koleżankę
              w czworokącie?
              że wzajemnie sie podniecali i podjudzali swoją zazdrosną grę tematem
              tego trzeciego?

              No cóż, kobiety musza nadal pamiętać, że jak przyjdzie co do czego,
              i pan w przypływie furii wycofa sie z wczesniejszych ustaleń- to na
              tylko na KOBIETĘ polecą kamienie rzucone przez tłum gawiedzi.
              • novationen Re: kamieniowanie 15.07.10, 09:14
                Zatem przepraszam, cofam co powiedziałem o kobietach, a dodaję: oni
                wszyscy są chorzy i tyle. Takie jest moje zdanie. Może każdy kiedyś
                tam myślał o trójkącie i czworokącie, ale w gruncie rzeczy jeśli
                ludzie są w związku i doprowadzają do tego typu zabawy, to dla mnie są
                skreśleni moralnie...

                nie umiem sobie wyobrazić, żeby mi żonę / dziewczynę posuwał gość na
                moich oczach na wspólnej imprezie, albo jak to
                powiedziałaś "wylizywał"...
                • novationen Re: kamieniowanie 15.07.10, 09:15
                  no chyba, że to ze mną jest coś nie halo... bo może się mylę, wszak
                  cóż mogę powiedzieć mając 23 lata prawda?
                  • sisi_kecz Re: kamieniowanie 15.07.10, 16:27
                    Mając 23 lata mógłbys już dawno swingować, to nie kwestia wieku
                    tylko inklinacji do pewnych działań :)
                    Nie interesuje Cię to i nikt Cię nie zmusza.
                    Trudno sobie wyobrazić, co kręci kogoś w seksie, który nas nie
                    pociąga, ale spokojnie, bez nerwów przymusu nie ma.

                    Zawsze mnie bawi, jak hetero men mówi: za nic nie odwrócę sie tyłem
                    w obecności tego geja.
                    Zupelnie jakby każdy homek rzucał sie bez zaproszenia na obojetnie
                    jaki męski tyłek.
                    Zawsze wtedy komentuję, że trudno byloby mi stać zawsze przodem do
                    wszystkich facetów ale faktycznie igram z ogniem;)

                    Tak samo swingersi nie zaciągają do swoich klubów niechętne orgiom
                    osoby- nie trzeba sie zarzekać o swoim sprzeciwie i wygłaszać
                    oswiadczeń- kogo to interesuje? bo na pewno nie swingersów. Nie łażą
                    od drzwi do drzwi jak Jehowi, z pytaniem: chciałby Pan do naszego
                    ośmiokąta?
                    Sam bys musiał dobrze pokombinować, żeby sie na swingową imprezę
                    załapać, w dodatku byś musiał za to płacić :)))

                    duze pozdro!!!
        • i-sztar Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 17:14
          to to tak sie sprawy mają , jako kobieta powinnam stac za kobieta
          ale nie będę , dobrze postapiłes i podoba mi sie pomysł wyruchania
          pokaż jej że skoro jest twoja własnościa to ty jestes jej Panem a
          ona twoja s..ą i szmatą i ostro z nia to jej sie odechce
          innych samców ihihhi
      • takiero Re: szałowa impreza urodzinowa 07.09.10, 13:20
        Witam
        Nasza firma zajmuje się produkcją waty cukrowej na urodzinach , eventach itp.
        Produkcja waty cukrowej u ciebie na imprezie to koszt 200zł. Cena ta zawiera dojazd, obsługę, oraz produkcję waty na maxa dla twoich gości. W ciągu godziny jedna maszyna jest w stanie obsłużyć do 300 osób.

        www.watazusa.pl
        Krzysztof Bieniek
        662 087 580
        • songo3000 LOL :))) 07.09.10, 13:39
          I rozumiem, że z pracownikami można wato-cukrowe orgie na imprezach... Dobrze, że prysznic zapewniony, hehe.
          O, jest nawet telefon :) zaraz dodamy do odlotów w dziale 'słodkie perwersje'.
    • m00nlight Krótko 13.07.10, 11:04
      Porwałeś się na coś, co cię przerosło.

      Ciebie i ją.

      A teraz nie wiesz co z tym fantem zrobić, ona też, wydaje mi się że
      wszytskie te gierki teraz, to tylko przykrywka dla prawdziwych
      emocji.

      Nie postawiliście sobie granic w zabawach i oto efekt, opłakany.
      • bia_my Re: Krótko 13.07.10, 11:06
        m00nlight napisała:


        > Nie postawiliście sobie granic w zabawach i oto efekt, opłakany.
        Niby było powiedziane ale zabrakło 1 podstawowego stwierdzenia:
        zabawa w granicach ALE tylko RAZEM..
        Teraz tłumaczy się że też chodziłem do sauny z innymi, ale sauna to nie to samo
        co obmacywanie się pod prysznicem tak?
        • songo3000 Re: Krótko 13.07.10, 12:42
          Eee, przykładowo ja tam w saunie z koleżankami to różnie rzeczy
          robię :) więc to może nie być dla niej takiej oczywiste, hehe.

          Jedna poważna rada: słuchaj się SWOICH odczuć a nie
          forumowych 'dicków'.
          • bia_my Re: Krótko 13.07.10, 13:29
            moje odczucia to to że chcę z nią być...
            bo ją kocham
            • marek_gazeta Re: Krótko 13.07.10, 15:46
              Tyle, że wszystko, co robisz, sprawia, że Ty ją jeszcze bardziej kochasz, a ona ma Ciebie coraz głębiej w de. Rozumiesz? Żeby być razem, obie strony muszą tego chcieć. Ona też musi coś do Ciebie czuć - miłość, podziw, szacunek. Uwieszając się i miaucząc niczego w jej oczach nie zyskasz.

              Mam znajomą, która do dziś pamięta, jak kiedyś się upiła i zaczęła się głupio zachowywać, a jej były chłop wziął ją na plecy jak worek ziemniaków i z imprezy wyniósł. Wspomina to z nostalgią i taką pewną nutą podziwu. Kobiety lubią, jak ich faceci pokazują zdecydowanie i przejmują stery.

              To tyle, chyba już za dużo postów w tym wątku wygenerowałem. Przeczytaj cały wątek jeszcze raz i przemyśl. Polecam też dywagacje wspomnianego De Angelo na temat "wussy behavior" i dlaczego kobiety wieją od takich gości.
            • m00nlight Re: Krótko 13.07.10, 17:07
              Więc walcz.

              I nie daj sobie wcisnąć kitu.

              To co się stało macie poniekąd na własne żyenie, i ja 'winę' za całą
              sytuację widzę pośrodku.

              Zamiast więc się dziecinnie spierać czym sauna rózni się od
              prysznica, przyznajcie że oboje święci nie jesteście, macie swoje
              wybryki na koncie i CO DALEJ Z TYM FAKTEM?
    • rosapulchra-0 Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 14:11
      ja tylko w kwestii formalnej - te klapsy to jakiego rodzaju były?

      taki jak ten:

      www.youtube.com/watch?v=ZKjPnyHikk4

      czy taki jak ten:

      ziza.ru/2010/06/01/zlobnyjj_prim.html






      sorry.. nie mogłam się opanować..
      • sisi_kecz Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 14:27
        eeee, reżyserowany szajs...

        myślałam rosapulchra, że coś z własnego archiwum domowego podajesz
        na ilustrację opowieści z wątku .

        ;-)
        • rosapulchra-0 Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 14:52
          reżyserowany, niereżyserowany, fakt - szajs i w dodatku nie mój ;)
          ja to nudna jestem, mężatka z prawie dwudziestoletnim stażem, z trójką dzieci w
          domu, więc takie szalone imprezy to już nie dla mnie, niestety.. a już zabawy
          wspólne ze znajomymi pod prysznicem! <przewraca oczami jak moher> toż to
          sodomnia i gomoria w jednym!

          idę pokurować mój nietolerancyjny, katolicki krzyż, albo jaki okład z młodej
          piersi by się przydał..
          • sisi_kecz Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 15:16

            idę pokurować mój nietolerancyjny, katolicki krzyż, albo jaki okład
            z młodej
            > piersi by się przydał..

            matko dzieciom, nie ściemniaj! ;-)
            że
            na bolący krzyż marzysz o cyckach:
            masaż z męskich energetycznych dłoni plus okład z twardego penisa,
            to prawdziwa wersja!

            :)))
            • rosapulchra-0 Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 16:21
              no, dobrze czytasz, na bolący krzyż przydałby się okład z takich młodych,
              jędrnych męskich piersi, mocno i czule ułożonych na obolałych pleckach, a reszta
              atrakcji (z twardego penisa to chyba wkład ;-)) jako suplement leczenia
              zbolałego kręgosłupa moralnego :)))
              • sisi_kecz Re: szałowa impreza urodzinowa 13.07.10, 16:28
                aaa no tak, to takie pierwsi;)

                każdy ma innego fetysza ;-))
                grunt żeby krzyż Cię przestał łupać!
    • lambert77 Nie to żebym był jakimś świętym 13.07.10, 15:21
      ale jeżeli dobrze zrozumiałem że jakbyś bzyknął nie swoją żonę w trakcie imprezy
      to by było oki ale jak już ktoś bzyknie twoją żonę to nie jest oki :)??
      • m00nlight Moralność kalego. 13.07.10, 17:08
        Lizać 'koleżanki po dekoltach' wporzo, przyłapać żonę w większym
        gronie pod prysznicem- beeee

        Granice 'wierności' można sobie ustalić dowolnie. Warunek- JEDNAKOWO
        z obydwu stron.
        • rosapulchra-0 Re: Moralność kalego. 13.07.10, 17:30
          ojtamojtam, pijani byli przeca, prawda? po pijaku wszelkie granice się
          zacierają, im też mogły. W końcu największy odsetek facetów przyłapanych na
          zdradzie właśnie pijaństwem się tłumaczy. Tylko dlaczego, gdy pijany kierowca
          popełni wypadek samochodowy i zabije kilka osób po drodze, to to jego pijaństwo
          absolutnie nie jest okolicznością łagodzącą? A to peszek..
        • potwor_z_piccadilly Re: Moralność kalego. 13.07.10, 17:31
          "Bo w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo na raz"
          Tadeusz Boy Zelenski
          • efi-efi Re: Moralność kalego. 13.07.10, 21:15
            To ja Ci z punktu widzenia kobiety powiem.
            Przeczytaj sobie dokładnie co Ci napisał "ditchdoc" .
            Zareagowałeś normalnie, jak facet z jajami, a teraz robisz z siebie cipeusza i
            tyle. A raczej żadna kobieta nie lubi mieć takiego kogoś w domu.
            Sam siebie okłamujesz i stąd taka reakcja na drugi dzień. Dopuść do siebie, że
            to ona "zgrzeszyła", a nie TY rozpieprzając imprezę i dając klapsy na dupę
            niewiernej.
            Ona Cię doskonale zna i wie, że może obracać kota ogonem, a Ty każde tłumaczenie
            łykniesz.

            Jak można tak kombinować żeby przyjąć takie pokrętne założenie, że "skoro poszła
            z innym , zdjęła galoty i się dobrze bawiła to wcale nie dlatego, że ma na tego
            kolesia ochotę, tylko chce wzbudzić we mnie zazdrość i marzy żebym to ja ją
            wydupczył".
            Sytuacja była prosta , czytelna i Twoja reakcja na nią była prawidłowa.
            Nie kombinuj - przyjm prawdę na klatę - jak facet, nie przepraszaj bo do
            kur..nędzy to ona ma Cię przeprosić. Wypnij się na nią , choćby na siłę, niech
            łazi za Tobą i zastanawia się co też to stało się misiowi, który do tej pory
            dawał sobie wchodzić na łeb.
            • potwor_z_piccadilly Re: Moralność kalego. 13.07.10, 21:58
              On obawia sie ze jego twarda postawa bedzie odebrana jako chamstwo i despotyzm.
              Nie potrafi odroznic sylwetki normalnego, twardego mezczyzny od wulgarnego,
              chamskiego buraka. Nie wie ze kobiety oczekuja od mezczyzny twardej postawy i
              zdecydowania w sprawach zasadniczych, waznych. Natomiast w sprawach zwyklych,
              codziennych szukaja ciepla i mozliwosci wsparcia sie na twardym, meskim
              ramieniu. On miesza te sprawy. Dziwnym trafem nie potrafi sobie tej ukladanki
              ulozyc. Biadoli w sytuacji gdzie facet powinien reagowac ostro a staje sie
              upierdliwy gdy trzeba objac ramieniem.
              Mam nadzieje ze zalapie. Jesli nie to i tak za kilkanascie lub dziesci lat
              wszystko sie zmieni naturalnie i beda grzecznie, pod raczke maszerowac do
              koscolka na niedzielna msze.
    • pan_z_ogonkiem Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 11:36
      twoja zona zachowala sie jak najbardziej ok!
      tylko ta kolezanka jakos malo rozgarnieta jest.
      W majteczkach pod prysznic??? Glupia pinda... ;)
    • anihania Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 11:41
      hahahaha tak jest w tobie pustka, bo rano zadzwonił budzik i czar porno imprezy
      prysł
      • ai_no_corrida Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 12:17
        a ja mam wrazenie, ze wątkotworcę oprócz tego co mowi wprost bardzo
        kręci ta sytuacja. zbyt często jak na moj gust przywoluje "macanki
        i paluszki" podczas gdy po ok 150 wpisach wszyscy wiedzą co się
        zdarzylo pod prysznicem.
        a wracając do tematu - sądzę, że po prostu dziewczyna doszla bo
        myslami byla z kolegą. sądzę, ze doskonale wiedziala co robi
        wchodząc pod prysznic. i nie wydaje mi się zeby "znala swoje
        granice". gdybys nie pojawil sie o czasie mam przekonanie graniczące
        z pewnoscią ze by byl full contact. to kolega ją kręci. nie ty.
        • potwor_z_piccadilly Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 12:41
          I to wlasnie chcemy Ci chlopie wbic do glowy. Jak sobie tej prawdy nie
          przyswoisz to rogi beda Ci rosly jak stad do Plutona.
    • skarpetka_szara Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 17:42
      nawet fajny watek...

      Ja to widze tak: powinniscie o tym wydarzeniu "zapomniec", czyli
      powiedziec: "obydwoje popelnilismy bledy, obydwoje przepraszamy,
      nauczylismy sie na przyszlosc jak reagujemy". I do tego juz nie
      wracac. Obydwoje byliscie pijani, obydwoje bawicie sie z ogniem, z
      adrenalina i emocjiami w zwiazku.

      Powiem tak: zabawa w wymienianie partnera, albo seks grupowy, czy
      male orgietki, to zabawa dla specyficznych ludzi, ale otwartych,
      powaznych, znajacych konsekwencjie a przedewszystkim wiedzacych jak
      sami sie zachowuja.

      Ty, wydajesz mi sie szczeniakiem ktory po latach w malzenstwie sie
      nudzi i z zona chca byc "otwarci". Problem w tym, ze nie dorosles
      do tej gry w ktora probujesz grac. Najpierw wpychasz zone w
      rece/usta innego faceta, dajesz jej fantazjowac o tym w lozku, a
      potem dostajesz furji gdy ona poddaje sie wkoncu tym emocjiom,
      chemi... Jakim prawem? To tylko czlowiek i nie wiele kobiet by sie
      powstrzymalo w takiej sytuacji, majac taki zwiazek (zwiazek w
      ktorym partner lubi patrzec jak ktos inny obmacuje jego zone).

      Zachowales sie jak szczeniak konczac impreze. I na przyszlosc: nie
      baw sie w te klocki jezeli nie potrafisz. To nie jest zabawa dla
      kazdego, a Twoje emocjie pokazaly Ci co tak naprawde czujesz.

      A jezeli bedziecie to kontynuowali - to zapiszcie sobie co mozna a
      czego nie. A to co sie stalo: przeproscie siebie, w tym jest duzo
      Twojej winy. I wiecej do tego nie wracajcie. Przeproscie tez
      gosci.

      • m00nlight Słusznie prawi... 14.07.10, 20:05


        ... nalać jej wódki :)
        • skarpetka_szara Re: Słusznie prawi... 15.07.10, 16:11
          dzieki!
      • bia_my Re: cd 14.07.10, 21:13
        > Ja to widze tak: powinniscie o tym wydarzeniu "zapomniec", czyli
        > powiedziec: "obydwoje popelnilismy bledy, obydwoje przepraszamy,
        > nauczylismy sie na przyszlosc jak reagujemy".
        Słowo "przepraszam" jeszcze nie padło. Po rozmowie idziemy razem na terapię. To
        teraz wydaje nam się najwłaściwsze.

        > A jezeli bedziecie to kontynuowali - to zapiszcie sobie co mozna a
        > czego nie. A to co sie stalo: przeproscie siebie, w tym jest duzo
        > Twojej winy. I wiecej do tego nie wracajcie. Przeproscie tez
        > gosci.
        Przyznaję, masz w tym dużo racji - to ja to wymyśliłem i ..
        Gości przeprosiłem osobiście.

        CDN
      • potwor_z_piccadilly Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 22:42
        No i co z tego. Sprawe rozlozylas na czynniki pierwsze prawidlowo. Diagnoza
        sluszna, ale gdzie recepta. Wybacz, ale wezel widzisz. Nie dajesz jednak
        wskazowki jak go rozwiazac. Twierdzisz ze maja sie dogadac. Jak moga sie dogadac
        w sytuacji gdy jedno mimo popelnionych bledow kocha a drugie z obrzydzeniem
        twierdzi "nawet ci w reke nie wezme". To nie jest brazylijski serial. To powazny
        konflikt.
        • skarpetka_szara Re: szałowa impreza urodzinowa 15.07.10, 16:08
          Tak sie zachowuje zona, gdyz zostala zle potraktowana, co gorsza
          przy gosciach. Miala przyzwolenie na takie zachowanie, i nagle
          wybuchl jakis problem. Chcesz recepte? prosze: powtorze sie:

          Trzeba zaczac od przeproszenia sie wzajemnego, i nie winic sie
          wzajemnie za to co sie stalo. Potraktowac to jako: "wypadek przy
          pracy".

          Powiem ci szczerze, autora wymagania wobec zony sa zbyt
          wygorowane. To tak jakby dawal jej loda w upalne lato - ale
          powiedzial - "mozesz potrzymac, popatrzec, - ale nie jedz" Trudno
          sie oprzec jak pot sie leje, prawda?

          Kobiety, ktore nie maja checi zachowywac sie jak autor i jego zona -
          tez czasami maja trudnosci z opamietaniem sie. Gdy na widok kogos
          nogi sie uginaja, a jest sie w tancu - trudno sie oprzec, ale
          oczywiscie wiekszosc wkoncu sie opiera. Ale co dopiero wymagac od
          kobiety ktora nie ma normalnych granic??? Dajesz jej niesamowite
          erotyczne przezycia z innym facetem, a potem robisz sceny gdy to za
          daleko dojdzie??? Niesprawiedliwe i tyle. Autor powinien zaczac
          od zrozumienia zony, i chyba on pierwszy powinien przeprosic.
          Napewno ona nie zasluguje na pretensjie.

          Jezeli, tak jak autor mowi, uwazaja ze poradnia malzenska im w tym
          pomoze, co swietnie - to zawsze dobry pomysl aby udac sie do
          specjialisty. Moim zdaniem wszyscy powinni zaczynac od poradni
          zanim otworza swoje malzenstwo na obcych.

    • carela Re: szałowa impreza urodzinowa 14.07.10, 21:22
      Ostatnie zdanie Twojego postu jest kluczem i rozwiązaniem zagadki.
      Pustka to bezradność i niemoc.
      Zastanawiasz się nad swoim życiem, to dobrze.
    • tully.makker jakze trafna autodiagnoza 15.07.10, 11:51
      Jest we mnie pustka.
    • femi1504 Re: szałowa impreza urodzinowa 18.07.10, 12:20
      Przyłączam się do zdania skarpetki. Nie interpretuj tych zdarzeń tylko w odniesieniu do tego 1 wieczoru. Liczy się kontekst. A kontekst to wy macie niezły ;-) Zerknęłam do innych twoich postów. Z jednej strony zachęcałeś ją do eksperymentów. Dostałeś erekcji masując kark jej koleżanki. Kobieta zrobiła się zazdrosna. Chciała, żebyś też poczuł zazdrość. Kilka drinków, gorące, upalne lato, zimny prysznic, przystojny kolega i gotowe. A że wcześniej nie ustaliliście granic tych ryzykownych zabaw, efekt opłakany.

      Dlaczego była tak podniecona twoją zazdrością? Bo poczuła, że jej na tobie zależy.

      Czy kolega jej się podobał? Sądzę, że tak. A tobie nie podobała się jej koleżanka? Nawet nie wspominając o gibkim ciele twojej współpracowniczki. Pokusy zawsze się pojawiają. Pytanie tylko czy potrafimy się im oprzeć.

      Zwróciłeś uwagę, że bardzo dużo pracujesz. A tamten tylko 8 godzin i ma czas na robienie wymyślnych drinków. Może na tym polega część problemu. Może nieco oddaliliście się od siebie. Czasami warto byłoby wymasować JEJ kark, a nie koleżanki. Czasami wystarczy, że powiesz, że jesteś wykończony po pracy i po prostu ją przytulisz.

      I nie radzę słuchać rad tych wszystkich dicków z forum. Gdybyś dał jej z plaskacza, już mogłoby być po waszym małżeństwie. Odradzam przemoc fizyczną. Jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogłeś zrobić. To tylko taki kobiecy punkt widzenia ;-)

      Trzymam kciuki. Życzę powodzenia. Macie szanse, bo nadal się kochacie, tylko oboje nieco się pogubiliście.
      • lavenders27 Re: szałowa impreza urodzinowa 18.07.10, 17:17
        Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Proste.
      • bia_my Znów razem! 20.07.10, 10:03
        > Trzymam kciuki. Życzę powodzenia. Macie szanse, bo nadal się kochacie, tylko ob
        > oje nieco się pogubiliście.

        Właśnie... znów jesteśmy razem. Uratowała nas.. wspólna miłość.
        CD nastąpi i pewnie Wam też opiszę. Dziękuję za wasze zdania i te hard i te soft ;)
        • sisi_kecz Re: Znów razem! 20.07.10, 11:19
          Bia_my,
          miło, ze wpisujesz tak szczęśliwe zakończenie :)

          A czy bedzie za duzą niedyskrecją jesli opiszesz, czy byłeś u
          terapeuty i czy on wskazał, że problem był w Twojej furii, czy gdzie
          indziej?

          Tak to rozbierałeś na szczegóły, a teraz ogólnikiem podsumowałeś,
          wiec dopytuję, ale jeśli to prywatna sprawa- to nie było pytania.

          duze pozdro!!!
          • ditchdoc Re: Znów razem! 20.07.10, 11:34
            sisi_kecz napisała:

            > Bia_my,
            > miło, ze wpisujesz tak szczęśliwe zakończenie :)
            >
            > A czy bedzie za duzą niedyskrecją jesli opiszesz, czy byłeś u
            > terapeuty i czy on wskazał, że problem był w Twojej furii, czy gdzie
            > indziej?
            >
            > Tak to rozbierałeś na szczegóły, a teraz ogólnikiem podsumowałeś,
            > wiec dopytuję, ale jeśli to prywatna sprawa- to nie było pytania.
            >
            > duze pozdro!!!

            jego... furii?

            AHAHAHAHAHHAHAHA :D
            • sisi_kecz Re: Znów razem! 20.07.10, 11:48
              Masz słabą pamięć dick.
              Bia_my wspominał, że zona prosiła go o wizytę u specjalisty w
              związku z furią, w ktora wpadł gdy znalazł ją pod prysznicem.

              Tyle sie napracowałeś w tym wątku, aby bia_my chociaż "liścia" żonie
              puścił, skoro nie poobijał nią wszystkich ścian w domu.
              Rozumiem, że jest Ci przykro, że zlał Twoje zajebiste porady i w
              związku z tym, tylko śmiech pusty Ci pozostał...

              zal.pl
              • sisi_kecz Re: Znów razem! 20.07.10, 11:48
                ups!
                przepraszam: ditch nie dick.

                zawsze mi sie jakoś myli...
                • ditchdoc Re: Znów razem! 20.07.10, 12:08
                  sisi_kecz napisała:

                  > ups!
                  > przepraszam: ditch nie dick.

                  jestem pewien ze jak bardzo bedziesz sie starac w koncu sie uda zapamietac/przepisac

                  trzymam kciuki ;)
                • sympatycznaimila bia_my 20.07.10, 12:11
                  Czytając ten wątek przypomniała mi się historia z moim eks.
                  Oczywiście jest mniej hardcorowa, wręcz soft, ale nieco ilustruje Twoje/jej
                  zachowanie.
                  Kiedyś P. zapytał mnie:
                  - Wiesz, pamiętasz jak kiedyś rozmawialiśmy o jakiejś koleżance w łóżku? Tak
                  ostatnio się zastanawiałem nad czymś więcej. Rozmawiałem z D. o tym czy nie
                  chciałby dołączyć do nas, powiedział, że bardzo mu się podobasz i chętnie by
                  spróbował.
                  - No wiesz, nie jestem tego pewna. Może i bym chciała, ale trochę się boję, w
                  końcu to Twój bliski kumpel.
                  - Ale podoba Ci się? Jest przystojny, może miałabyś ochotę na małe bzykanko w
                  trójkę? No zgódź się, będzie fajnie, zrobimy Ci dobrze.
                  - Nie wiem, może, nic nie wykluczam, ale to chyba zbyt wiele dla mnie. Zobaczymy.
                  - Ha! wiedziałem, że Ci się podoba Ty mała puszczalska dziewczynko. Czyli jednak
                  na niego lecisz, co? Wolisz jego ode mnie?!! [etc.]

                  i cała seria wyrzutów, że dlaczego, jak to, przeciez on tylko żartował i chcial
                  sprawdzić moje zamiary. takie obrzydliwe podpuszczenie, przy czym jak nie byłam
                  do końca zdecydowana, wręcz niepewna to uznał że na 100% chciałabym się z nim
                  przespać. Ochrzanił mnie, chociaż sam zachęcał i prowokował.
              • ditchdoc Re: Znów razem! 20.07.10, 12:11
                sisi_kecz napisała:

                > Masz słabą pamięć dick.
                > Bia_my wspominał, że zona prosiła go o wizytę u specjalisty w
                > związku z furią, w ktora wpadł gdy znalazł ją pod prysznicem.
                >
                > Tyle sie napracowałeś w tym wątku, aby bia_my chociaż "liścia" żonie
                > puścił, skoro nie poobijał nią wszystkich ścian w domu.
                > Rozumiem, że jest Ci przykro, że zlał Twoje zajebiste porady i w
                > związku z tym, tylko śmiech pusty Ci pozostał...
                >
                > zal.pl


                gdyby nie rozpierdolil imprezy wtedy na pewno bylby koniec ale co ty tam wiesz

                myslalem ze sie tylko czepiasz ale wyglada na to ze jestes po prostu glupia ;)

                nie czytaj moich postow jak Ci tak wadza, to az tak proste nieszczesliwa dziewuszko.
                • sisi_kecz Re: Znów razem! 20.07.10, 12:26
                  ditchdoc napisał:

                  wyglada na to ze jestes po prostu glupia ;)
                  > '

                  chętnie byś mi puścił liścia, co ? :)))
                  • ditchdoc Re: Znów razem! 20.07.10, 12:28
                    sisi_kecz napisała:

                    > ditchdoc napisał:
                    >
                    > wyglada na to ze jestes po prostu glupia ;)
                    > > '
                    >
                    > chętnie byś mi puścił liścia, co ? :)))

                    za glupote nigdy, za duzo sobie dopisujesz w swojej malej glowce
          • bia_my Re: Znów razem! 20.07.10, 12:01
            > Tak to rozbierałeś na szczegóły, a teraz ogólnikiem podsumowałeś,
            > wiec dopytuję, ale jeśli to prywatna sprawa- to nie było pytania.

            Więc.. oboje doszliśmy (też przy dużej pomocy małieżeńskiej kryzysowej wizycie u
            specjalisty), że przyczyna tkwi w nas. Oczywiście za furię odpowiadam sam w
            100%, ale przyczyna była (jest(?)) w nas.

            Co dalej?
            Kilkutorowo:
            po 1) odpowiedzenie sobie na pytanie co jest najważniejsze: mocne zaangażowanie
            w pracę (wynik: stres, zmęczenie), czy małżeństwo (żona, rodzina etc)?
            Efekt: pewnie poszukanie innej (może lepszej pracy)
            po 2) odpowiedzenie dlaczego się aż tak zaniedbaliśmy? Efekt: Koncentracja na
            swoich potrzebach (oboje potrzebujemy duuużej dawki czułości etc - bez tego nie
            możemy żyć) oraz szczerość.
            po 3) furia, czy przyczyną był m.in. alkohol (może na razie lepiej odstawić)

            Generalnie jesteśmy razem, ale to dopiero wyjście z ostrego zakrętu.
            Trzeba uważać, aby nie wpaść znów w poślizg.
            Przed nami dłuuuga prosta a może następny wiraż?

            CD... n?
            • sisi_kecz Re: Znów razem! 20.07.10, 12:32

              Kilkutorowo:
              > po 1) odpowiedzenie sobie na pytanie co jest najważniejsze: mocne
              zaangażowanie
              > w pracę (wynik: stres, zmęczenie), czy małżeństwo (żona, rodzina
              etc)?
              > Efekt: pewnie poszukanie innej (może lepszej pracy)
              > po 2) odpowiedzenie dlaczego się aż tak zaniedbaliśmy? Efekt:
              Koncentracja na
              > swoich potrzebach (oboje potrzebujemy duuużej dawki czułości etc -
              bez tego nie
              > możemy żyć) oraz szczerość.
              > po 3) furia, czy przyczyną był m.in. alkohol (może na razie lepiej
              odstawić)'

              Jestem pod wrażeniem, ze po jednej wizycie już tak głęboko
              specjalista rozebrał problem.
              W każdym razie wydaje mi sie- laikowi, sensowne chociaż niełatwe do
              realizacji.
    • forencka Re: szałowa impreza urodzinowa 29.07.10, 12:08
      A widzisz takie zabawy niestety są fajne w ograniczonym zakresie. Może to
      tchórzostwo, ale ja tam nawet nie zaczynam ;)
      • aneta-skarpeta Re: szałowa impreza urodzinowa 29.07.10, 17:11
        jest to z pewnością łatwiejsze w zwiazkach przelotnych czy takich o
        luxniejszej formule- spotykamy sie gł na bzykanko i dobra zabawę
        itd:)
    • euphoria77 Re: szałowa impreza urodzinowa 09.08.10, 22:13
      Przebrnęłam przez wszystkie wpisy dotyczące tego wątku i mogę
      wyciągnąc po krótce anstępujące wnioski:
      to co autor wątku tworzy wraz ze swoją małżonką trudno nazwać
      dorzałym związkiem albo w ogóle związkiem jako takim. Kazdy próbuje
      Tobie wytłumaczyć bardzo delikatnie na swój sposób (jestem pod
      wrażeniem bardzo stonowanej wypowiedzi nawet ditchdoca:), jaki jest
      prawdopodobny powód zachowania Twojej żony, ale do Ciebie drogi
      autorze pewne oczywistości w żaden sposób nie docierają. Ponawiasz
      te same pytania sprawiając wrażenie, że i tak nie oczekujesz żadnej
      rady ani spojrzenia obiektywnego na sprawę. Albo są one dla Ciebie
      mimo wszystko oczywiste, ale starasz się w jakiś sposób
      usprawiedliwiać swoją lubą i wypierać okrutną prawdę o fikcji
      waszego "związku". Stworzyliście bardzo liberalny układ od początku,
      to teraz się tego trzymaj, bo zmiana zasad może nie przypaść Twojej
      także bardzo liberalnej małżonce do gustu. Pozdrawiam
      • euphoria77 Re: szałowa impreza urodzinowa 09.08.10, 22:17
        hmm dopiero teraz doczytałam końcówkę "znów razem", przyznaję się
        bez bicia ;)
        ok, życzę powodzenia na przyszłość
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka