candyca
27.07.10, 05:03
Dawno temu skarzylam sie Wam,ze maz unika zblizen. W kwestii
czestotliwosci nic sie nie zmienilo,tyle ze tym razem role sie
odwrocily. Ja robie wszystko by nie kochac sie z nim. Przed kilkoma
laty potrzebowalam sexu jak powietrza i odrzucanie mnie przez meza
spowodowalo blokade. Sex dziala na mnie torche jak alkohol na
alkoholika,nie mozna skonczyc na jednym (razie). A skoro nie ma
mozliwosci na wiecej niz raz w miesiacu,do tego 3-minutowy sex to
lepiej isc na "odwyk". Po takim jednym razie w miesiacu czuje sie po
prostu podle. Jestem jeszcze bardziej sfrustrowana niz w pozostale
30 dni "odwyku".
I wiecie co? najgorsze jest to,ze maz nie zauwazyl roznicy. A nawet
jesli zauwazyl to dobrze mu z tym bo nic nie mowi,nie nalega,nie
zacheca,nie "molestuje". Nie widzi roznicy w moja checia kochania
sie codziennie(kilka razy dziennie) a totalna obojetnoscia. Ja sama
nie moge sie nadziwic,ze tak moglo sie stac. Gdyby ktos powiedzial 5
lat temu,ze bede funkcjonowac normalnie(albo prawie normalnie) nie
uprawiajac sexu,nie uwierzylabym.
Dlaczego jestem atrakcyjna dla innych a nie dla wlasnego meza?
Pewnie nigdy nie bylam tylko z jakichs powodow udawal...