Dodaj do ulubionych

Mój narzeczony mnie nie chce...

18.09.10, 16:42
Wiem, że to wątek dla małżeństw, ale my nim niedługo będziemy a ja mam ostatnio poważne wątpliwości... Nie jesteśmy ze sobą długo bo 9 miesięcy, ale wszystko się toczyło dotychczas tak, że możliwe że spędzimy całe życie razem... O co chodzi..a mianowicie o brak seksu...

Jestem kobietą z chyba nienormalnie wysokim libido, uwielbiam seks i nie jestem ani krztynkę pruderyjna i w swoim życiu trochę poeksperymentowałam... On nie miał wiele partnerek ale przez pierwsze miesiące przeżywaliśmy cudowny seks...nie był dziki ani namiętny...taki by całe dnie nie wychodzić z łóżka i tylko się kochać...od początku czegoś mi brakowało...ale było mi dobrze...mimo że nie miałam ani razu orgazmu..

Oczywiście winy szukam w sobie bo:
- może ja go tak do końca nie podniecam? Kocha mnie, szanuje i traktuje jak przyjaciółkę ale nie jak kochankę na całe życie?
- może go onieśmielam? lubię rozmawiać o seksie, fantazjować, oglądać filmy ero-i pornograficzne...
- może on nie lubi seksu ze mną? nie zgrywamy się w nim?
- może za dużo wymagam i oczekuję?

Ja mogłabym się kochać codziennie nawet po kilka razy...On raz na 2 tygodnie... i zawsze to ja inicjuję seks, staram się być namiętna ale on we mnie to gasi... i czuję że u mnie napięcie seksualne rośnie a w nim opada...

Np. jak uprawiamy seks, to kiedy skupiamy się na mnie - czyli seksie oralnym lub jakiś zabawkach to... on już nie ma potem siły i chęci by już dokończyć to klasycznie...i mam poczucie, że takie zabawy go zniechęcają i wcale nie podniecają...

Czasami jak już się pieścimy i ja jestem rozgrzana on urywa wszystko i nie chce iść dalej...
a jak się zaczynam tym martwić smucić to kocha się ze mną ale mam wrażenie że z łaski... a nie tego że mnie pragnie...

Ja po prostu tego nie rozumiem, próbuję z nim rozmawiać i zadałam mu te same pytania co powyżej i nie usłyszałam nic niepokojącego w odpowiedzi...a mimo to jest coraz gorzej....
Ja go bardzo kocham, ale mnie ogromnie frustruje to jak wygląda nasze życie seksualne... próbowałam się do niego dostosować ale ja nie umiem zamknąć tego jaka jestem i się zmienić... i po prostu sama się zaspokajam...a robi się to coraz smutniejsze...
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 17:04
      Po prostu to nie ten facet. Mowi sie trudno, szuka sie dalej. Nie dobraliscie sie, nie jest kandydatem na meza dla Ciebie. Niestety, zdarza sie, sama milosc nie wystarczy do zbudowania dobrego i trwalego zwiazku, tak samo jak tyko seks to tez za malo.
      • ryszard_mis_ochodzki jak wielu z nas jest dobrymi lekkoatletami? 25.11.10, 21:27
        wiec skad przekonanie ze akurat kochankami wszyscy powinnismy byc dobrymi?

        zwlaszcza ze podobno jako narod chojnie przez nature niejestesmy obdarzeni a z wypowiedzi kobiet ma to duze znaczenie

        kobiety maja coraz wiecej partnerow niz kiedys, co za tym idzie doswiadczenie i porownanie

        sila rzeczy tych dobrych kochankow dla wszystkich niestarczy

        okazuje sie ze to co mialo uczynic kobiety szczesliwymi, wieksza samoswiadomosc i doswiadczenie w kontaktach z mezczyznami sprowadzilo na nie nieszczescie

        zaznaly szczescia i teraz wiedza, maja swiadomosc czego im brakuje

        kiedys mialo sie jednego chlopa nie bylo porownania a czego oczy nie widza tego sercu nie żal

        i tak oto drogie sufrazystki/feministki poprzez emancypacje sciagnely klopoty na caly ród ludzki bo nie cierpia na tym tylko kobiety ale i takze mezczyzni,

        wcale niesa tacy glupi jak by moglo sie wydawac i zdaja sobie sprawe ze nie staja na wysokosci zadania a wlasciwie oczekiwan partnerki

        nie ma wyjscia z tej sytuacji, jedne z was zostana same, inne pogodza sie z mezem 'fajtlapa' inne beda wyrywac sobie nawzajem te nieliczne niewybrakowane egzemplarze

        i zostana tylko marzenia/romanse(ksiazkowe)/opery mydlane powodzenia
        • kretynofil Twoj facet sie wycofuje bo sie Ciebie boi... 26.11.10, 08:28
          ...a Ty im bardziej czujesz sie odepchnieta, tym bardziej na niego naciskasz. W ten sposob oddalacie sie od Ciebie coraz bardziej - on chce sie z Toba kochac rzadziej niz "normalnie" mialby ochote (bo boi sie Twojej dominacji), a Ty chcesz to robic czesciej niz "normalnie" bo ciagle Ci czegos brakuje.

          Nie chce byc nudny, juz o tej ksiazce pisalem - ale opisane sa w niej dokladnie takie same sytuacje jak Twoja:

          merlin.pl/Jak-kochac-sie-z-ta-sama-osoba-do-konca-zycia-i-wciaz-to-lubic_Dagmar-O-prime-Connor/browse/product/1,780351.html

          Zapewniam Cie ze zaproponowana metoda rozwiazania Waszego problemu zaskoczy Cie bardzo ;)
        • uwolnic_cyce Re: jak wielu z nas jest dobrymi lekkoatletami? 26.11.10, 10:51
          ryszard_mis_ochodzki napisał:

          nie ma wyjscia z tej sytuacji, jedne z was zostana same, inne pogodza sie z mez
          > em 'fajtlapa' inne beda wyrywac sobie nawzajem te nieliczne niewybrakowane egze
          > mplarze
          >
          > i zostana tylko marzenia/romanse(ksiazkowe)/opery mydlane powodzenia

          Etam Misiu. Po co zaraz taki defetyzm? Przecież można mieć w domu, tego jak mówisz fajtfape (fajtprącie chyba), bo przecież może się przydać do innych rzeczy. Do tego zaś wziąść sobie popychacza na boku. I wtedy nastanie szczęśliwość.
        • druginudziarz Re: jak wielu z nas jest dobrymi lekkoatletami? 03.12.10, 18:38
          ryszard_mis_ochodzki napisał:

          > wiec skad przekonanie ze akurat kochankami wszyscy powinnismy byc dobrymi?

          Pewnie z filmów i z prasy ;)
    • arronia Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 17:05
      9 miesięcy to jednak nie aż tak długo. Nie dekada, nawet nie dwa-trzy lata, po których chemia "ma prawo" siadać i życie seksualne się stonować.

      Ty się lepiej dowiedz, na czym stoisz, zanim się zwiążesz-uwiążesz.

      Przerwy w trakcie pieszczot, nieprzechodzenie do seksu genitalnego - może on ma coś nie tak z hydrauliką (były niedawno wątki o tym, jaki to bolesny problem do mężczyzny i jak trudno mu się z tym "ujawnić").

      A może po prostu się różnicie. Za bardzo na satysfakcjonujący związek. Bo liczyć na to, że ślub coś w sprawie seksu zmieni na plus, nie możesz. Bo niby jak by to miało zadziałać? Nie samym seksem związek stoi, ale jak seks leży... No, rozejrzyj się po forum.
      • binookl Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 17:32
        Właśnie czytam to forum i coraz bardziej mnie to przeraża...
        Ja byłam w takich relacjach - nie związkach, gdzie seks był naprawdę zajebisty i z najwyższej półki.. ale nie było w tym tego co jest teraz bliskości i miłości tylko pustka. Bo ja Go bardzo kocham... To pierwszy związek w którym udało mi się wnieść i otrzymać tyle zaufania, bezpieczeństwa, akceptacji i przyjaźni...
        I czułabym się okropnie rezygnując z tego tylko dlatego, że nie ma dla mnie satysfakcjonującego seksu..a z drugiej strony tak jak mówicie, boję się być taka sfrustrowana a nawet jeszcze bardziej niż jestem teraz...
        • absynt72 Musisz dokonać wyboru 18.09.10, 17:57
          Czy to wszystko o czym napisałaś wystarczy byś była szczęśliwa w związku, w którym będzie ci non-stop brakowało seksu. Tu nikt Ci nie doradzi sama musisz to rozstrzygnąć w swojej głowie, jedyne co Ci mogę doradzić, z czym jak przypuszczam zgodzi się 99% forumowiczów, to nie licz na to, że "jak się ożeni to się odmieni", że po ślubie będzie lepiej, więcej, częściej. Może być tak jak teraz albo gorzej.
        • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:29
          do "binoold"-poczytaj wątek :"moj maz zakochal sie w innej" i znajdziesz wytlumaczenie tego wszystkiego....
        • zdzisiek66 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 08:20
          No to uzgodnij ze swoim lubym, że on będzie od miłości zaufania bezpieczeństwa i przyjaźni, a od seksu będą inni, bo on sobie nie radzi.
          Ew. możecie ustalić, że on będzie dwa razy dziennie odwalał pańszczyznę i zaspokajał cię językiem i wibratorem, a stosunek wtedy, gdy będzie miał ochotę, raz na dwa miesiące.
        • passos A po prostu pójść do... 26.11.10, 09:56
          razem do seksuologa.
          Bo on doskonale wie, że masz wysokie wymagania i bogatą przeszłość erotyczną za sobą. Ponieważ sam ma znacznie mniejsze doświadczenie - to z góry stawia go na gorszej pozycji i powoduje stres. Stres sprawia, że niekoniecznie wszystko może wychodzić tak jak chce. To, że nie wychodzi tak jak chce sprawia, że zaczyna unikać seksu...
          Pogadaj z nim szczerze i nie myśl o szukaniu trzeciej osoby!
          Niech ewentualnie zrobi badania hormonalne - jeżeli z nim wszystko OK - to cały problem leży w głowie i jest do rozwiązania. Może nie zawsze to będzie seks kilka razy dziennie - ale w tygodniu już na pewno tak.
          I zignoruj tych wszystkich specjalistów na forum co radzą ci się rozstać i szukać kochanka!
          • passos Re: A po prostu pójść do... 26.11.10, 09:57
            Oczywiście "on" - oznacza twojego faceta!
    • marek_gazeta Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 17:36
      No cóż - szukaj innego.
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 18:34
        A jakie są wasze znaki zodiaku ? - ty zapewne ognisty...
    • ore.ona Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 19:08
      kiedy skupiamy się na mnie - czyli seksie oralnym lu
      > b jakiś zabawkach to... on już nie ma potem siły i chęci by już dokończyć to kl
      > asycznie.<
      > Czasami jak już się pieścimy i ja jestem rozgrzana on urywa wszystko i nie chce
      > iść dalej...<

      Może go frustrować to że nie masz/nie miałaś nigdy orgazmu z nim
      Może nie lubić pieścić Cię oralnie/ nie każdy mężczyzna to lubi- teraz jest mniejszy poziom namiętności i ta odzywa się w nim/
      Może nie lubić zabawek/ myśli zesputa, albo ja ją/penis/ nie podniecam tylko zabawki
      Może zastanawia się czy jesteś odpowiednią kandydatką na żonę/wycofywanie się/
      Może ma niskie libido i po okresie fascynacji wróciło do normy/przemyśl dalsze pożycie/
      Dużo może być powodów..
    • binookl Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 20:06
      Cały dzisiejszy dzień o tym myślę...przyznam, że nawet myślałam o tym by wprowadzić osobę trzecią do związku...ale czułabym się obrzydliwie sama ze sobą...
      i myślę o takim rozwiązaniu:

      Poświęcić trochę więcej czasu na wypracowanie jakiejś metody na nasz związek.
      - zacząć intensywnie na ten temat rozmawiać i wypracować jakiś kompromis
      - spróbować zrozumieć jego a on mnie...
      - poczytać jakiejś fachowej literatury z zakresu seksuologii i seksiatrii... być może we dwoje pogadać z seksuologiem...

      jeśli to nie poskutkuje.. to zastanowić się nad przyszłością...

      wypędzony - jestem skorpionem i naturalnym ognistym rudzielcem, i stereotypy się w tym zakresie sprawdzają... :P
      • triss_merigold6 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 18.09.10, 21:04
        Wszystko pięknie, starasz się, ale IMO na dłuższą metę to bezcelowe. Nie przerobisz pana całkowicie, a dostosowują się będziesz coraz bardziej sfrustrowana. 9 miesięcy to niedługo, lepiej rozważ inną wersję przyszłości. Bez tego akurat pana.
        • arronia Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 09:00
          Gdyby to jeszcze była sprawa techniczna, zdrowotna, to pół biedy - bo można próbować coś z tym robić. Ale cała reszta przyczyn w najmniejszym stopniu dobrze nie wróży. A nawet przy zdrowotnej, jest jeszcze ten częsty męski opór przed przyznaniem się do problemu. Znowu odeślę na forum - do wątków o takich przypadkach.
          • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:36
            do arronia-ona pisze,ze on nie mial za wiele partnerek............Ja znam facetow to zapewne o to chodzi.jesli ona miala zbyt wielu jego zdaniem,to....on jej nigdy nie bedzie chcial....Jesli jest juz w pewnym wieku to moze miec taki kompleks....nazwijmy to kompleksem dziewictwa....i to go tak stresuje,ze...woli byc obojetny,,,

            Z drugiej strony partnerka taka jak on....no no.....to bedzie jakas tragedia.
            Jesli oni rzeczywiscie maja okazje sypiac razem to..nieciekawie to wyglada....

            • maminka-2 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:53
              To chyba nie o to chodzi, że on ma kompleks, tylko zywczajnie pewnie jest zażenowany wyuzdaniem baby, która nonstop chce się bzykać, oglądac pornosy i an dodatek miała tryliony partnerów. Szkoda faceta dla nimofomanki.
              • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:55
                do maminka-nic ujac,nic dodac.No chyba,ze ona lubi jego ogladac....a to juz inna sprawa....
              • kasiunte do maminka-2 25.11.10, 23:04
                jesteś kobietą? jeśli tak, to tym bardziej nie rozumiem jak jedna kobieta może tak o drugiej napisać! skandal! jak możesz tak ją oceniać, zwłaszcza jej nie znając? co to znaczy wyuzdana? bo lubi seks? bo miała więcej niż jednego faceta?? bo lubi atrakcje?
                Boże, jaka w tobie zawiść i hipokryzja, jak również podwójna moralność!

                Autorko wątku - życzę Ci jak najlepiej! przemyśl koniecznie ten związek, bo po ślubie może być tylko gorzej, to co jest spieprzone, nie naprawi się niestety.
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:54
        do binoold-nie ma zadnej rady.Chodzic moze o 3 rzeczy:1) brak pozadania jesli jestescie w zwiazku realnie lub niesmialosc,2) wyrzuty sumienia,ze nasza sfere seksualna zajmuje ktos inny,a tak byc z formlnego punktu widzenia nie powinno....>>>>zdrada!!! czyli blokada.
    • ditchdoc Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 11:22
      jak jest nie tak juz na poczatku to po co pchac sie dalej?

      "bo go kocham", jak nie bedzie Cie chociaz w miare dobrze ruchal to niczego to nie zmieni, bedzie bardzo zle albo bedziesz miala kolesia na boku od ruchania, czego, jezeli faktycznie go kochasz, mu nie zrobisz. Takze podziekuj mu za wspolprace, niech on sobie szuka czegos bardziej dla niego, Ty sobie szukaj kogos temeperamentem podobnego do siebie.

      Innej drogi nie ma.
    • glamourous Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 15:38
      Widac, ze masz straszliwe parcie na malzenstwo i stabilizacje, skoro, po 9 miesiacach znajomosci z facetem planujesz "spedzenie razem calego zycia", w dodatku w obliczu tak powaznych zgrzytow jak seksualne niedopasowanie. Wyglada mi to na idealizowanie rzeczywistosci za wszelka cene i naginanie jej do swoich aktualnych tesknot. Niebezpieczna strona takiego parcia na szklo jest przymykanie oczu na wiele niebezpiecznych symptomow oraz tendencja do - niestety - zawracania Wisly kijem. Teraz akurat jestes chwilowo na takim etapie, ze wazniejsze jest dla Ciebie zrozumienie i pozaseksualna sfera zwiazku, niemniej przeciez i teraz niesatysfakcjonujacy (ilosciowo i jakosciowo) seks bardzo Ci doskwiera. A wiedz, ze z czasem lepiej nie bedzie. Pan bedzie wykazywal coraz mniej zainteresowania, bo wyglada mi na typowego niskoerotycznego niskolibidowca z zahamowaniami (zabawy erotyczne go nudza i demotywuja) - wiec im wiecej Ty bedziesz sie starala i wywierala presje na polepszenie i "uczęstszenie" seksu, tym bardziej on sie bedzie wycofywal. A twoja frustracja bedzie sie nasilac. I nie ma tu za bardzo miejsca na kompromisy, bo natury czlowieka nie zmienisz, nie wychowasz, nie nagniesz do swoich kryteriow i standardow. Nie ma sily, zeby kure-nielota sila perswazji zamienic w wysoko latajacego orla. W tej dziedzinie nie ma skutecznych kompromisow, bo seks sie albo lubi i czuje podobnie, albo nie - reszta jest tylko "ciagnieciem za uszy" ktora frustruje obie strony. Zreszta, dlaczego to on powinien nagiac sie do Ciebie, a nie Ty do niego? Z kolei - czy myslisz, ze przy takim temperamencie i apetycie na cielesnosc jaki masz, to Wasze porozumienie dusz oraz zgranie na innych plaszczyznach na dlugo Ci starczy? Teraz Ci sie pewnie wydaje ze tak, ze milosc moze gory przenosic - lecz rzeczywistosc po opadnieciu pierwszego uczuciowego entuzjazmu oraz hormonalnej fascynacji okazuje sie niestety duzo mniej rozowa.
      Jednym slowem z perspektywy zyciowego oraz forumowego doswiadczenia pzychylam sie do zdania przedmowcow : nie walczyc z wiatrakami i nie tracic czasu, tylko szukac dalej.
      • bigbadpig [offtop] odnośnie do parcia na szkło 19.09.10, 21:24
        wszystko pięknie powiedziane, jedno mi się nie zgadza - gdzie autorka wykazuje parcie na szkło? nie zapisała się do idola, nie zbluzgała Ibisza na blogu, nie udzieliła wywiadu dla se :p
        • glamourous Re: [offtop] odnośnie do parcia na szkło 20.09.10, 13:08
          Sorki jezeli wyrazilam sie zbyt doslownie, powinnam jakis cudzyslow wstawic zeby bardziej ironie zaznaczyc ;-)
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 21:10
        do GLAMOUROUS-to sedno tematu.I zapewne bedzie jak piszesz.Jest tylko jedno ale....czy to do tej zony taki on jest,czy gdy sie pojawi na widnokregu inna kobieta to nagle wszystko sie zmienia....choc przyzwoitosc mu nie pozwala...

        Bo tak normalnie to ja nie spotkalam faceta,ktory by mogl sie powstrzymac z dalsza akcja gdy sie tylko z nim wpakuje do lozka.Ba! Gdy tylko mnie widzi! Nie trafil widac na kobiete dla siebie...bo...nie wytrzymalby w monogamii psychicznej nawet gdyby kogos takiego spotkal....
    • kobieta_z_polnocy Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 21:33
      A przyszło ci do głowy, że on po prostu ma niskie libido i nie potrzebuje seksu każdego dnia? I cokolwiek byś nie robiła, jego biologii nie zmienisz. Jeżeli dodasz do tego swoje potrzeby, to nic dziwnego, że facet zaczyna się wycofywać. Przerywa pieszczoty oralne? Wyraźny znak, że jemu takie zabawy nie odpowiadają (dlaczego, to inna bajka i mało istotna; facet ma do tego prawo). Czuje się przytłoczony twoim nienasyceniem (seks kilka razy dziennie oznacza, że ciebie nie zadowala). Wie, że nie jest w stanie dotrzymać ci kroku.

      Może też być tak, że jego uczucia do ciebie chłodnieją. Ty planujesz wspólne życie po niecałym roku, on być może powoli zmienia zdanie, a przynajmniej stwierdza, że lepiej się nie spieszyć. Niewykluczone, że twoje wyuzdanie nie za bardzo mu się podoba jako cecha przyszłej żony (wiesz, małżonka ma się szanować, itp.).

      Jakby nie było, niewiele tu się zmieni. Jedyne o co możesz walczyć to jego szczerość. Zawsze to jakieś ukojenie wiedzieć na czym się stoi.
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:32
        do kobieta z polnocy-sex kilka razy dziennie to sexoholizm....Ja rozumiem,ze na poczatku znajomosci moze sie to przytrafic kazdemu,ale jesli to stala potrzeba to......radzilabym psychiatre od uzaleznien,,,,,bo to z pozadaniem meza/zony nie ma za wiele wspolnego.....
    • kobieta-praktyczna Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 22:07
      Jestem pełna podziwu dla mądrości wypowiedzi moich dwóch poprzedniczek.
      (kobieta-praktyczna i też już doświadczona).
    • tully.makker Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 22:12
      Jestes nachalna i nie dajesz facetowi sie wyjkazac, co tym bardziej przytlumia jego i tak juz pewnie niewysokie libido.
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:50
        do tully-to na pewno tez.....ale ...tu juz doszlo do jakiejs konsumpcji stricte fizycznej.....bo gdyby nie doszlo,a bylo w fazie dochodzenia do tego....to zapewne NIESMIALOSC...stres spowodowany silnym oddzialywaniem seksualnym....

        A tu tego nie ma .Z opisu nie wynika,,,,,No bo gdyby cos bylo miedzy nimi to pożądanie to by ona wyczula z duzej odleglosci (chyba,ze jest innej orientacji),a ewentualnie nieporadnosc w ruchach....
    • aga_agula82 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 19.09.10, 22:38
      >taki by całe dnie nie wychodzić z łóżka i tylko się
      > kochać...od początku czegoś mi brakowało...ale było mi dobrze...mimo że nie mia
      > łam ani razu orgazmu..

      A mnie zastanawia coś innego,jak wytrzymujesz,zeby nie mieć orgazmu przez 9 m-cy?dlaczego nie mówisz mu o swoich potrzebach ani nie naprowadzasz go w trakcie seksu,aby zrobił ci dobrze(chyba,ze to wszystko przerabiałaś i nie dało rezultatu?nie zadawaj mu pytań,bo może wstydzi się wyznać prawdę...moze zaboleć...?!)

      dlatego masz potrzebę siedzenia cały dzień w łózku bo nie jesteś zaspokojona,piszesz,ze było ci dobrze,no tak,bo koleś wybierał dobre techniki ale nie kończył tego,co zaczął.Z drugiej strony piszesz,ze miałaś wielu facetów i masz doswiadczenie tym bardziej nie wiem jak wytrzymujesz 9m-cy bez orgazmu...i myslisz o ślubie?!,wiesz ile par po ślubie zdradza i bierze rozwód bo brak seksu lub nieudany seks są efektem nawarstwiajacych sie problemów.
      • lilyrush Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 20.09.10, 09:27
        aga_agula82 napisała:

        >
        > A mnie zastanawia coś innego,jak wytrzymujesz,zeby nie mieć orgazmu przez 9 m-c
        > y?dlaczego nie mówisz mu o swoich potrzebach ani nie naprowadzasz go w trakcie
        > seksu,aby zrobił ci dobrze(chyba,ze to wszystko przerabiałaś i nie dało rezult
        > atu?nie zadawaj mu pytań,bo może wstydzi się wyznać prawdę...moze zaboleć...?!)
        >

        To akurat nie jest takie proste. Byłam trochę czasu z facetem, z którym seks był świetny i go uwielbiałam. Ale przez kilka miesięcy orgazmu z nim nie było. I absolutnie nie była to kwestia jego umiejętności czy chęci. Gdzieś w mojej głowie coś sie przyblokowało.
        Ale oboje wiedzieliśmy, ze w takiej sytuacji długoletniego trwałego związku z tego nie będzie
    • xciekawax Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 20.09.10, 19:36
      Wiesz, zazwyczaj po malzenstwie jest tylko gorzej, w najlepszym wypadku tak samo.
    • annie26 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 22.09.10, 20:03
      Bardzo przykro mi czytać Twojego posta. Przypominasz mi siebie sprzed kilku lat.
      Też znałam sie z facetem 8 miesięcy. Wzięliśmy ślub, mimo, że miałam tak samo niezaspokojone potrzeby jak Ty. Przed ślubem było lepiej, pokazał mi, że potrafi. Niestety później już tylko gorzej.
      Bardzo długo nie wiedziałam o co chodzi, mąż tłumaczył się stresem, zmęczeniem.
      Teraz jesteśmy 2 lata małżeństwem a ja żyję w celibacie. Nie potrafię go zdradzić, wiec zaspokajam sie sama ale jestem bardzo nieszczęśliwa.
      Okazało, że problemy są głębsze, nie jest tak łatwo to wszystko wyprostować.
      Ja bym go na razie nie przekreślała, radzę wybrać się do psychologa. Myślę, że to lepszy wybór niż seksuolog. Najważniejsze, żebyś się dowiedziała w czym tkwi problem tak na prawdę i zdecydowała czy jest to dla Ciebie do przejścia czy nie.
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:59
        do annie-to nic nie pomoze.On jej nie pozada,moze tez byc innej orientacji.Ale watpie w tym przypadku....
    • anika305 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 11:59
      Po Twoim poście wnioskuję, że masz naprawdę dużo większe doświadczenia niż Twój partner - to może być problem dla Ciebie bo potrzebujesz więcej i dla niego bo potrzebuje zacząć "od początku". I nikogo nie ma za co winić. No może jedynie za to, że do tej pory uczciwie nie pogadaliście co dla związku nie wróży najlepiej - chodzi o zaufanie, szczerość, wspólne budowanie wspólnej przyszłości. Co za ironia - 9 miesięcy znajomości to nie wiele w świetle całego wspólnego życia a bardzo dużo czasu jeśli chodzi o brak orgazmu czyli nieszczerość w związku.
      Mam podobnie jak Ty temperament tyle, że z moim M startowaliśmy w naszym związku od początku można by rzec od pieszczot jak nastolatki (wymuszone okolicznościami ale generalnie uważam to za dar losu)aż dorastaliśmy wspólnie do gadżetów. cóż, jest to fascynująca droga zwłaszcza, że towarzyszy jej szczera rozmowa i pełne zaufanie. To tyle ode mnie :-) Powodzenia w podjęciu właściwej decyzji bo sex jest bardzo ważny w związku.
      • bakoma1 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 18:18
        zaraz posypia się na mnie gromy ale ja mam taką sytuację za sobą. Moja przyjaciółka była zaręczona 3 lata z takim własnie facetem. Przy winie rozmawiałysmy o tym jak nam jest z naszymi facetami w łóżku i ona dokładnie tak to opisywała. Gośc zostawił ją na tydzien przed slubem, dla...mężczyzny. Tak moi drodzy, okazał się gejem, a ze był z bardzi szanowanej rodziny warszawskich prawników katolików nie mógł sobie tego wybaczyć. potem z nim rozmaiwałam o tym (wpadliśmy an siebie po latach na ulicy), jego seks z ta dziewczyna po prostu brzydził. Udawał zmęczonego, pieprzył coś o niskim libido, a pieszczoty oralne przerywał bo zbierało mu sie na wymioty. jelsi juz dochodziło do stosunku, robił to niejako z łaski i litości. do dzis jest w szczęśliwym zwiazku z tym facetem, dla którego zostawił moja koleżankę. Ot tyle tylko, z własnego podwórka dorzucę.
        • anika305 Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 18:59
          zdarza się i tak... w przypadku Twojej przyjaciółki przynajmniej przed ślubem a nie po 25 latach wspólnego pożycia i wspólnych dzieci.
          nie każdy problem w łóżku świadczy o byciu gejem- czasami to po prostu zmęczenia lub nieśmiałość, różnica temperamentów:-)
    • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:25
      POCZYTAJ WĄTEK MOJ MAZ ZAKOCHAL SIE W INNEJ!!!!!! TO DLA CIEBIE!

      Generalnie jesli ktos o tym pisze czy prowokuje to....widac,ze ma problem.Nie jestescie dobrze dobrani seksualnie i to sie nigdy nie zmieni.

      Mozna cos kombinowac z zastraszaniem,ze jest jakas inna kobieta/mezczyzna....tylko jaki ma sens?? Sex wyżebrany,na zasadzie "nie kcem lecz muszem".....

      Generalnie ja to wszystko czytam i te wasze problemy to widac kompletne roznice charakterow,celow etc,NIEDOSTATECZNA ATRAKCYJNOSC WZAJEMNA!!!!
      Dodam,ze czesto zdradzajace osoby dostaja nagle przyplywy namietnosci gdy chca zagluszyc sumienie.....

      Ja bym w czyms takim nie wytrzymala.....
    • 3kilos Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:39
      No to hardkor... Przypomina mi to sytuację w jakiej byłem ja... tylko z drugiej strony, tak jabym był twoim narzeczonym. Bardzo kochaliśmy się z moją dziewczyną, wszystko było ok, nie nudziliśmy się ze sobą, ale w łóżku bylo po prostu źle. W końcu odeszła po ponad roku razem, płakała ale stwierdziła że dłużej tak nie może. Oboje poradziliśmy sobie z bólem, teraz ona jest z kimś i jest szczęśliwa. Ja jestem sam i też się z tego cieszę. Bo lepiej być samotnym niż w ch... związku z osobą z którą jest ŹLE.
      • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 20:43
        Ona pisze o braku pożądania....a to w zasadzie jest pelna dyskwalifikacja w zwiazku...Bo sex to mozna jakos "robic",ale namietnosc etc to juz trudno udawac....w szczegolnosci mezczyznie...kobiety to potrafia....
        • grz-aneczka Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 21:24
          rany - tak czytam wasze wypowiedzi ludzie i się załamuję. Wszyscy się zachowują jakby żyli w hipermarkecie: nie pasuje ten produkt, weź inny. A nie uważacie, że nad wzajemnym dopasowaniem w łóżku można pracować? Że łatwo jest znaleźć kogoś z kim jest dobrze w łóżku, a trudno znaleźć kogoś do kogo można mieć zaufanie i z kim się tworzy, buduje dobry związek! Jeśli coś psuje się w jednej strefie wcale nie znaczy, że trzeba "wymienić na lepszy model". Jeśli się kogoś kocha, można wspólnie stawić czoła problemom. Trzeba próbować i walczyć o związek. Wtedy to związek ma jakąś wartość. Do założycielki wątku: może warto porozmawiać z jakimś specjalistą...Spróbować drążyć temat, szukac rozwiązania. Nie poddawaj się łatwo - bo potem się będziesz zastanawiać, czy wykorzystałaś wszystkie możliwości.
          • songo3000 Dokształć się naiwniaczko 25.11.10, 21:57
            > A nie uważacie, że nad wzajemnym dopasowaniem w łóżku można pracować?
            Co by się nie rozwodzić - TO BZDURA. Jeżeli na początku seks nie gra, nie ma tego pożądania to sobie można pobajdurzyć od 'docieraniu się' i innych tego typu pierdołach.
            Możesz poprawiać relacje i jakość seksu, dążyć do coraz lepszego pożycia... jak jest ku temu konkretna i satysfakcjonująca obydwoje baza.
            • grz-aneczka Re: Dokształć się naiwniaczko 25.11.10, 22:21
              A skąd wiesz, że tutaj bazy takiej nie ma? Może facet ma jakiś problem, w którym trzeba mu tylko pomóc i gdy się go rozwiąże, rozbudzi się seksualnie?
              Tak łatwo ferujecie wyroki - zostaw go, jesteście niedopasowani itp. A skąd wiecie - może ten związek jest bardzo dobry - kochają się, szanują, ufają, są otwarci, mają wspólne zainteresowania, lubią ze sobą rozmawiać. Czy warto tak z punktu rezygnować z czegoś wartościowego bez poszukania drogi rozwiązania jednego problemu? Od razu rzucić faceta i poszukać kogoś nowego? Tak najłatwiej, ale można dużo stracić.
              Nie mówię, że kobieta ma się ciągle męczyć. Może tylko poszukać rozwiązań problemu, gdy się nie uda, gdy wykorzysta wszelkie ścieżki - wtedy sobie powiedzieć "nie mogę tak, to koniec".
              • zigzac1 Re: Dokształć się naiwniaczko 25.11.10, 22:42
                Nie ma czegos takiego, jak problem do rozwiązania w takiej sytuacji. Pożądanie nie obudzi się w nim nagle, jeśli ona będze z nim rozmawiać, albo pojdą na psychoterapię.
                Byłam w takim związku 10 lat.
                Taki post moglabym pewnie w którymś momencie tamtego małżeństwa napisać sama.
                Ileż to było rozmów, ile zachęt, bielizny. Ile łez w końcu.
                Dobry, przyjaciel jakich mało, opiekuńczy, wrażliwy. O podbnych poglądach w wielu sprawach.
                Spokończyło się zbyt późnym rozwodem.
                Dopiero po latach zrozumieliśmy, że nie można skleić dzbanka, którego nigdy nie było...
                Jest z inną kobieta i wiem , że jest im wpaniale. A mnie jest wspaniale z obecnym mężem.
                Szkoda życia na czekanie. Naprawdę. Niczego nie zmienisz, a Twoje życie będzie pełne upokorzeń i konfliktów.
              • janznepomuka Re: Dokształć się naiwniaczko 01.12.10, 13:17
                Takie posty ruszają. Ile Ty masz lat? Czy Ty wiesz, co piszesz?

                Terapia ma sens, jak są jakieś pozytywne doświadczenia, tylko nagle (np. po porodzie), albo czasem długofalowo (np. zmęczenie tzw. prozą życia) coś się posypało.....coś, do czego warto wracać.

                A co tu jest? 9 miesięcy frustracji. I PEWNOŚĆ, że akurat TEJ frustracji nic nie zniweluje. Bo gej, nie gej, nisko- czy superniskolibidowiec przez pierwsze miesiące RUCHA JAK NAJĘTY. I nie mają dla niego znaczenia uwarunkowania psychiczne, bo chemia pożądania stłumi wszystko. Jak jest miłość......

                A jak miłości nie ma, to nie ma i tej chemii. I już nie będzie.

                Tak, nie zaliczyli "wpadówy" za pierwsym razem i dlatego mają szanse na normalne życie. Ale NIE RAZEM!!!!!!!!!

                Jan
            • anika305 Re: Dokształć się naiwniaku 26.11.10, 14:16
              Parę linijek posta a Ty już wiesz, że nie ma bazy... Facet się nie wypowiedział na forum a Ty już wiesz, że to faktycznie brak pożądania... Człowieku zanim zaczniesz wyzywać ludzi od naiwniaków przyjmij opcję, że się mylisz- nie każdy a może nikt nie jest taki jak Ty na szczęście..."niedopasowanie" w łóżku może okazać się zwykłą chorobą....9 miesięcy to niedługi staż związku pewnie wszystkiego sobie nie powiedzieli, może facet coś ukrywa- nie koniecznie gejostwo. Kiedyś czekało się do ślubu na sex i średnio się na tym wychodziło. Dziś zaczyna się od sexu i nie ma czasu na poznanie człowieka i też się średnio na tym wychodzi. Zamiast dążyć do lepszego pożycia należy dążyć do lepszego poznania... Reszta sama się wyklaruje- pasuje albo nie pasuje... i wtedy zostawić.
          • iamhier Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 22:51
            do grz-aneczka-jak bede miala z 60 lat to pewnie napisze,ze tak.Mozna,,,,,
    • wsadzam nie miałaś z nim ani jednego orgazmu? 25.11.10, 21:42
      o mój Boże. albo to totalny lamer i dno 5 m mułu, albo jesteście do siebie w ogóle niedopasowani.

      i pisze Ci to facet, którego Kobieta miała z nim 150 orgazmów na godzinę. więc to doceń. chcesz więcej dobrych i skutecznych rad - odpisz. choć przypuszczam że się onieśmielisz i dyskusji nie będzie. a szkoda....
      • triss_merigold6 Re: nie miałaś z nim ani jednego orgazmu? 25.11.10, 21:47
        Liczyła? Niech da patent, jak to zrobić, bo IMO w trakcie orgazmu ciężko jest się skupić akurat na liczeniu.
        • songo3000 Re: nie miałaś z nim ani jednego orgazmu? 25.11.10, 21:59
          A kto miał liczyć, przecież kolo 'wsadzam'... wsadzał tylko ;)))
      • iamhier Re: nie miałaś z nim ani jednego orgazmu? 25.11.10, 22:54
        do wsadzam-znasz takie powiedzenie,ze jak krowa duzo ryczy,to malo mleka daje?
      • nikodem_73 Re: nie miałaś z nim ani jednego orgazmu? 26.11.10, 00:08
        150 na godzinę... Mhm. czyli chcesz napisać, że skończyłeś po niecałych 30 sekundach, po czym zrobiłeś aproksymację w skali godziny? Ale chłopie - po co się ograniczasz? Trzeba było napisać, że w ciągu roku dziewczyna zaliczyła 1314000 orgazmów.
    • semmitar Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 25.11.10, 23:16
      Bardzo nieprzyjemna sytuacja...
      MOIM zdaniem, którego nie musisz uznawać, po prostu powinnaś poszukać sobie innego gentlemana.
      Taka sytuacja odbije się negatywnie na Tobie, na Twojej psychice albo zaczniesz szukać zaspokojenia gdzie indziej, co również powoli bedzię Cię wyniszczać.
      Bardzo Ci współczuję bo niezależnie od podjętej decyzji będzie Ci ciężko -na początku bądź później.
      Trzymaj się i zrób co DLA CIEBIE najlepsze
    • gall.anonim.pn Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 00:16
      Zawieś na forum swoje foty. Jeśli jesteś "piękna inaczej" to się dziwię jak on w ogóle spiłował te dziewięć miesięcy.
    • eleonoreroosevelt Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 01:03
      dziewczyno... malzenstwo opiera sie na seksie,wiec jesli juz teraz masz problemy na tym tle z twoim partnerem, daj sobie spokoj.pozniej nie bedzie lepiej i bedziesz kolejna niezaspokojona frustratka... zycze ci jak najlepiej, ale przemysl to sobie dobrze
    • senseiek Nie miec orgazmu oznacza beznadziejny seks.. ;-) 26.11.10, 02:28
      > Jestem kobietą z chyba nienormalnie wysokim libido, uwielbiam seks i nie jestem
      > ani krztynkę pruderyjna i w swoim życiu trochę poeksperymentowałam... On nie m
      > iał wiele partnerek ale przez pierwsze miesiące przeżywaliśmy cudowny seks...ni
      > e był dziki ani namiętny...taki by całe dnie nie wychodzić z łóżka i tylko się
      > kochać...od początku czegoś mi brakowało...ale było mi dobrze...mimo że nie mia
      > łam ani razu orgazmu..

      Hahaha!!

      "przeżywaliśmy cudowny seks" a "nie miałam ani razu orgazmu", to sa raczej biegunowo przeciwstawne doznania.. ;-)

      Nie miec orgazmu oznacza beznadziejny seks.. ;-)

      > Ja mogłabym się kochać codziennie nawet po kilka razy...On raz na 2 tygodnie...
      > i zawsze to ja inicjuję seks, staram się być namiętna ale on we mnie to gasi..
      > . i czuję że u mnie napięcie seksualne rośnie a w nim opada...

      Pierwszy raz w zyciu slysze o nimfomance ktora nie ma orgazmu..
      Z wlasna reka tez nie masz??
      A z wibratorem??

      > Np. jak uprawiamy seks, to kiedy skupiamy się na mnie - czyli seksie oralnym lu
      > b jakiś zabawkach to... on już nie ma potem siły i chęci by już dokończyć to kl
      > asycznie...i mam poczucie, że takie zabawy go zniechęcają i wcale nie podniecaj
      > ą...

      Moze masz niedomyta cipe.. ? ;P
      A wtedy wsadzanie tam jezyka powoduje natychmiastowa niechec do czegokolwiek wiecej, bo odchodzi chec na seks..

      Mycie (dokladne!!) jej doslownie 3 minuty przed seksem oralnym, ladnie pachnacymi plynami np. Nivea Sport/Energy pod prysznic, jest OBOWIAZKOWE.. Oczywiscie nie sikasz, ani tym bardziej nie robisz kupy, po tym dokladnym myciu, bo bedziesz musiala je zaczynac od nowa.. ;)

      > Ja po prostu tego nie rozumiem, próbuję z nim rozmawiać i zadałam mu te same py
      > tania co powyżej i nie usłyszałam nic niepokojącego w odpowiedzi...a mimo to je
      > st coraz gorzej....
      > Ja go bardzo kocham, ale mnie ogromnie frustruje to jak wygląda nasze życie sek
      > sualne... próbowałam się do niego dostosować ale ja nie umiem zamknąć tego jaka
      > jestem i się zmienić... i po prostu sama się zaspokajam...a robi się to coraz
      > smutniejsze...

      Jesli to nie jest redakcyjny trolling, to masz najgorszego kandydata na meza jakiego tylko moglas znalezc..
    • kozak.damski Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 08:23
      binookl napisała:

      /....../
      trafiłaś po prostu na geja, zdarza się. Ożeni się z tobą, żeby mieć tzw "parawan", a potem zaprzestanie seksu zupełnie, no może jeszcze przedtem cię zapłodni.
    • binookl Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 09:03
      Nie myślałam że wątek trafi na główną -_-

      Minął jakiś czas...porozmawialiśmy i z terapeutą i ze sobą...

      dalej jest beznadziejnie... tzn. seks jak już jest - jest gorący i jest fajnie...bardzo mocno się stara ale częstotliwość wciąż jest słaba :(

      i wciąż nie przychodzi to co powinno przyjść... orgazm...mam na niego blokadę i koniec i kropka...z rozmów z terapeutą na indywidualnej terapii, doszliśmy że to strach przed bliskością i całkowitym otwarciem się. Moje poprzednie doświadczenia miały charakter czysto seksualny, bo taki mi odpowiadał - jest tylko seks, ew. przyjaźń i nic więcej by czuć się zobowiązaną... więc mogłam czuć się swobodnie bo mi po prostu niezależało...

      a teraz jest osoba na której mi zależy
      ale i też mam sporo wątpliwości w tej sferze, w każdej innej już nie...

      ...

      często powtarzacie że może być gejem... a ja jestem tylko przykrywką,
      też mam takie myśli...
      choć w grę chyba raczej wchodziłaby biseksualność...
      jestem bardzo otwarta w seksie i bezpruderyjna, i nie miałabym problemu z ew. zdradą kontrolowaną czy też biseskualnymi trójkątami, które też w przyszłości się zdarzały...
      rozmawiałam z nim o tym i zrobił mi awanturę oto że jak mogłam sobie w ogóle pomyśleć że kręcą go faceci... ;/ mnie tam kręcą dziewczyny i się z tym przed nim nie ukrywam...
      o ew. większym gronie w związku też dla niego jest nie do pomyślenia...

      no i chyba w tym jest problem...

      on czuje ogromny kompleks tego że ja mogę i chcę kilka razy na dzień,
      mam dużą fantazję seksualną i duże doświadczenie...
      i chyba czuje się przez to mniej męski... bo ja jestem jego pierwszą kochanką...
      i boi się że go zdradzę...
      • gomory Re: Mój narzeczony mnie nie chce... 26.11.10, 12:13
        > i boi się że go zdradzę...

        Tak to przedstawiasz, ze gdyby w tej historii wszystko wygladalo jak jest opisane, to z jego strony takie obawy bylyby rozsadne.
    • myff Re: Ty po prostu... 26.11.10, 09:06

      Ooo tak, z dziewicą, to sobie można dopiero bosko pobrykać. Powiedz, kotku, co taka dziewica- nówka sztuka nieśmigana umie? Co daje? Poza oczywiście satysfakcją, że jest się tym pierwszym?
      Za pierwszym razem, to się jeszcze poryczy z bólu. I gotowa uciec z łóżka i tam nie wracać, bo jednak zły dotyk boli całe życie. Seks z dziewicą i prawiczkiem to żadna frajda.Moim osobistym zdaniem.

      Zaś do autorki, 9 miesięcy to rzeczywiście niedużo. Chyba jednak za mało, żeby planować całe wspólne życie, zwłaszcza, że jednak tak ważna dla Ciebie kwestia leży i kwiczy. Może póki to jeszcze możliwe zostańcie tylko serdecznymi przyjaciółmi i Ty znajdź, spotkaj kogoś bardziej dopasowanego do siebie. A on kogoś bardziej pasującego do siebie. Inaczej pożre Was oboje frustracja i zniszczy nawet to co może jeszcze pozostać w tej relacji.
      On wcale nie musi być gejem, tak jak nie każda kobiet, która nie lubi z różnych przyczyn, nawet nie do końca uświadomionych seksu nie jest automatycznie lesbijką.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka