peppa_the_pig
05.11.10, 12:59
Mam pytanie do tych, którzy zostali zdardzeni przez swoich partnerów i postanowili jednak spróbować z tych czy innych względów.
O tym, że mąż ma romans dowiedziałam się oczywiście przypadkowo, krył się z tym rewelacyjnie. Po prostu z laską miał kontakt praktycznie tylko i wyłącznie w czasie pracy. Żadnych telefonów, żadnych smsow, tylko maile, głównie w czasie pracy, ewentualnie wieczorami, jak pracował. Przy czym widywali się czasami w pracy, no i niestety na delagacji... Podobno zdradził raz. Poźniej nie bardzo były okazje i też chyba jakoś tak specjalnie nie miał parcia. ale maile były i to pewnie duzo. I takie, które by mnie bolały. nie widziałam, ale mogę się domyślić.
w momencie kiedy się dowiedziałam (banalnie, w czasie urlopu jak nie bylo mnie w domu sprawdził pocztę na moim kompie i zapomniał zamknąć stronę...), wszystko się skończyło. Podobno oczywiście. Ale z tego co mówi, co widzę, wydaje mi się, że jest to prawda. Ale nie to jest ważne, w tej kwestii i tak mi nie pomożecie ;-)
A teraz tak może bardziej do meritum: nie wiem czy potrafię wybaczyć, jesteśmy razem, myślę, że gdyby nie było dzieci, trzasnelabym drzwiami i kazała mu znikać z mojego życia. nie wiem czy dałabym mu szansę. ale ciągle to rozgrzebuję, ciągle o tym myślę, zdarzają się momenty, że robię mu straszne wyrzuty, mówię, że mu nie wierzę, ciągle coś insynuuję. i mam takie dziwne wrażenie, że będę mu w stanie wybaczyć i jakoś przejść do normalności jak sama zrobię coś takiego co on... czy to jest normalne, że tak myślę? nie jest to tak, ze mam straszne parcie, żeby to zrobić, zeby się zemścić, bo to nie o to chodzi. może chodzi o dowartościowanie?
Czy ktoś z was też tak miał? Jeśli tak, to czy to zrobiliście i jaki to miało wpływ na rozwój waszego związku?