Dodaj do ulubionych

Pytanie do zdradzonych

05.11.10, 12:59
Mam pytanie do tych, którzy zostali zdardzeni przez swoich partnerów i postanowili jednak spróbować z tych czy innych względów.
O tym, że mąż ma romans dowiedziałam się oczywiście przypadkowo, krył się z tym rewelacyjnie. Po prostu z laską miał kontakt praktycznie tylko i wyłącznie w czasie pracy. Żadnych telefonów, żadnych smsow, tylko maile, głównie w czasie pracy, ewentualnie wieczorami, jak pracował. Przy czym widywali się czasami w pracy, no i niestety na delagacji... Podobno zdradził raz. Poźniej nie bardzo były okazje i też chyba jakoś tak specjalnie nie miał parcia. ale maile były i to pewnie duzo. I takie, które by mnie bolały. nie widziałam, ale mogę się domyślić.
w momencie kiedy się dowiedziałam (banalnie, w czasie urlopu jak nie bylo mnie w domu sprawdził pocztę na moim kompie i zapomniał zamknąć stronę...), wszystko się skończyło. Podobno oczywiście. Ale z tego co mówi, co widzę, wydaje mi się, że jest to prawda. Ale nie to jest ważne, w tej kwestii i tak mi nie pomożecie ;-)
A teraz tak może bardziej do meritum: nie wiem czy potrafię wybaczyć, jesteśmy razem, myślę, że gdyby nie było dzieci, trzasnelabym drzwiami i kazała mu znikać z mojego życia. nie wiem czy dałabym mu szansę. ale ciągle to rozgrzebuję, ciągle o tym myślę, zdarzają się momenty, że robię mu straszne wyrzuty, mówię, że mu nie wierzę, ciągle coś insynuuję. i mam takie dziwne wrażenie, że będę mu w stanie wybaczyć i jakoś przejść do normalności jak sama zrobię coś takiego co on... czy to jest normalne, że tak myślę? nie jest to tak, ze mam straszne parcie, żeby to zrobić, zeby się zemścić, bo to nie o to chodzi. może chodzi o dowartościowanie?
Czy ktoś z was też tak miał? Jeśli tak, to czy to zrobiliście i jaki to miało wpływ na rozwój waszego związku?
Obserwuj wątek
    • dobraiwierna Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 13:09
      cokolwiek zrobisz da sie zrozumiec, ale na litosc boską!
      Nie zasłaniaj się dziećmi bo to żałosne!
      • gacusia1 Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 13:29
        To nie jest zalosne. Gdy ma sie ustabilizowane zycie,dzieci i nagle jak grom z jasnego nieba trafia nas taka wiadomosc,to ostatnia rzecza jaka chcemy jest burzenie tego do konca. Burzenie tej stabilnosci,ktora budowalismy przez lata. Pomijam fakt,ze to jest zburzone przez "zdrajce" ale mam tu na mysli odczucia zdradzanej osoby. Oczywiscie,zgadzam sie w 100% ,ze najlepiej byloby odejsc lub wyeksmitowac drania ale to jest nie tylko nasze zycie. To zycie calej naszej rodziny. Duzo latwiej jest rozstac sie gdy dzieci nie ma,albo gdy ojciec jest podlym ojcem,jednak gdy wczesniej wszystko (na niby) gralo jak w zegarku a dzieci uwielbiaja tatusia to naprawde nie jest proste.
        mam juz jeden rozwod za soba. Moja corka miala 4,5 roku. To bylo zle dla niej doswiadczenie. Pozostal pewnego rodzaju zal do mnie,ze odeszlam ale w tamtej sytuacji-gorszej niz opisanej przez autorke-bylo to lepsze wyjscie z dwojga zlego. Latwo jest tak mowic-nie zaslaniaj sie dziecmi-gdy ma sie dokad odejsc,gdy ma sie rodzine,przyjaciol,inny dom,dobra prace,jednym slowem-niezaleznosc... Gdy kobieta tylko dorabia za marne grosze lub nie pracuje wcale,rodzina daleko badz wcale.... Postawione ZA i PRZECIW wcale nie przewazaja szali na ZA odejsciem.
        • sisi_kecz Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 13:42
          Zgadzam sie z Tobą, gacusiu.

          Miałam 3letnie dziecko jak rozstałam sie z byłym- bezpośrednia przyczyna: jego zdrada, właściwa przyczyna czyli powód zdrady- rozjazd charakterów itp..
          Potwierdzam, ze odejść kiedy to odejście jest zburzeniem szczęśliwego świata dziecka- to jest okropne uczucie robienia mu krzywdy.
          Kiedy nie ma awantur i alkoholu, żadnej patologii, tylko jest zdrada i wygaśnięcie uczuć, to wydaje sie, że to za mało by rozwalać dziecku życie.
          I jest dylemat: ja i moje szczęscie czy spokojne sny dziecka.
          Wiele sie mówi, że dziecko i tak czuje że między rodzicami jest wrong, ale rozejście sie i wyprowadzka to dopiero namacalne i straszne przezycie dla poczucia bezpieczeństwa malucha.
          Odeszłam, ale to nie uchroniło dziecka od problemów, są inne, w każdym wypadku: czy sie zostanie czy odejdzie- pojawiają sie problemy.
          Nie ma rozwiązania idealnego, ja wybrałam sie nie poświęcać, szczególnie że nie było mowy aby coś między mną a eksem sie odrodziło, czy w ogóle jakkolwiek funkcjonowało.

          Znamienne , ze często czytam na forum o parach, gdzie nie ma kredytu dzieci ani ślubu, a i tak sie nie rozstają chociaż ich współżycie to farsa.
          Zatem uważam że zasłanianie sie dziećmi to nie do końca prawda- chyba bardziej liczy sie własna konstrukcja psychiczna i własne potrzeby- chociażby przyzwyczajenie i stabilizacja.

          duze pozdro!!!
        • peppa_the_pig Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 13:53
          moze zasłaniam się dziećmi, bo tak mi wygodniej usprawiedliwić to, że jednak daję szansę. Wcześniej mój stosunek do zdrady był jeden - koniec związku. Wcześniej łatwo było mi coś takiego deklarować, bo nie byłam w takiej sytuacji...
          A między nami jest dobrze, lepiej niż przed tym jak się dowiedziałam, wtedy dość często były jakieś dziwne pretensje jego do mnie, czułam się niedoceniana, mało interesująca ze względu na to, że jestem w domu z młodszym dzieckiem (urlop macierzyński), ale mimo to na seks ze mną zawsze miał ochotę, ja za to nie miałam, jakoś potrzebowałam ciepła poza łóżkiem...
          Dałabym sobie radę sama z dzieciakami i finansowo i organizacyjnie. Miałabym dokąd pójść, w sumie gdzie zostać, bo to akurat on by musiał się wynieść z domu, jakbym tak zdecydowała, tyle, że myślę, że zniszczyłabym relacje między nim i dzieciakami. Niestety jestem dość porywcza i znając siebie utrudniałabym mu kontakt z dzieciakami... Chciałabym go zniszczyć dlatego, że zniszczyłby mi życie...
          • dobraiwierna Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 14:00
            peppa_the_pig napisała:

            > moze zasłaniam się dziećmi, bo tak mi wygodniej usprawiedliwić to, że jednak da
            > ję szansę.
            (...)
            > czułam się niedoceniana, ma
            > ło interesująca ze względu na to, że jestem w domu z młodszym dzieckiem (urlop
            > macierzyński), ale mimo to na seks ze mną zawsze miał ochotę, ja za to nie miał
            > am, jakoś potrzebowałam ciepła poza łóżkiem...

            I to wtedy on ciebie zdradzil?
            Rozumiem ze chcesz dac druga szanse, nie osadzam
            Jedno jednak musisz wiedziec - jesli jeszcze raz przyjdzie ci urodzic/przytyc/popasc w depresje/popasc w chorobe to na jego wiernosc nie mozesz liczyc.
          • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 23:56
            peppa_the_pig napisała:

            > A między nami jest dobrze, lepiej niż przed tym jak się dowiedziałam, wtedy dość
            > często były jakieś dziwne pretensje jego do mnie, czułam się niedoceniana, mało
            > interesująca ze względu na to, że jestem w domu z młodszym dzieckiem (urlop
            > macierzyński), ale mimo to na seks ze mną zawsze miał ochotę, ja za to nie miał
            > am, jakoś potrzebowałam ciepła poza łóżkiem...

            No to odpowiedz sobie na pytanie, czy naprawdę to że facet sobie bzyknął na boku to powód żeby całe życie przewracać? Miał chwile słabości, a może po prostu okazja się nadarzyła i 3/4 facetów wykorzystałaby ją w ten sam sposób.

            Na Boga, co z tego że ją bzyknął. Co? Świat się zawalił? Olej to, a jak sama myślisz teraz o skoku w bok to zrób to i tyle. Tylko nie rozumiem motywacji : zdradzę go żeby się odegrać (rozumiem motywację że Ciebie też ciśnie, a do tej pory miałaś opory)

            Dla niektórych facetów związek monogamiczny to duże wyrzeczenie i raz na jakiś czas przychodzi chwila słabości. U jednego ta chwila to każdy piątek, u innego 1x na miesiąc innego 2x do roku.

            Dla mnie ważne byłoby co innego: na ile twój mąż jest twoim prawdziwym przyjacielem, na ile się rozumiecie i szanujecie na co dzień. Jeśli ta sfera gra, to po co to rozwalać.
            • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:06
              Wiesz, kompressor, nie nazwalabym tego chwila slbosci. On mial ROMANS z kolezanka z pracy. to nie byl przypadkowy seks, bo go jakas uwiodla i ulegl. Ich laczylo cos wiecej, ona nie zna tresci maili. Zreszta coz to jest za wytlumacznie, ilus tam by uleglo. A czy ilus tam z nich nie mialoby nic przeciwko, zeby zona miala chwile slabosci. Watpie. Poza tym co ja obchodzi ulus tam i co by zrobili, ja obchodzi JEJ maz i to co on zrobil.
              Jej nie podoba sie poza tym jak postapil kiedy sprawa wyszla na jaw. Przypuszczalnie gosciu wogole by romansu nie zakonczyl, gdyby go zona nie przylapala. Wiec nie rob z widel igly, bo to roznica na co on sobie pozwolil. Poza tym typowe postepowanie zdradzajacego, zanim sie wydalo ciagle miewal do niej pretensje, z pewnosci dlatego, zeby uspokoic swoje sumienie i znalezc usprawiedliwuienie dla swojego romansu, na zasadzie "bo moja zona jest taka upierdliwa", problem w tym, ze to on jej te upierdliwosc wmawial. Bardzo typowe zachowanie dla majacych romanse. Wieczne pretensje do partnera najczesciej o nic.
              • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:26
                kag73 napisała:

                > Ich laczylo cos wiecej, ona nie zna tresci maili.

                no musiał jej pisać czułe słówka o jedności dusz i pięknych oczkach żeby kieckę ściągnęła.
                Ale cel był jeden: ZAMOCZYĆ i do DZIOBA.
                Przepraszam że takim językiem to napisałem, ale tak chyba lepiej oddam to co chcę przekazać :)

                > ilus tam by uleglo. A czy ilus tam z nich nie mialoby nic przeciwko, zeby zona
                > miala chwile slabosci. Watpie.

                Każdy patrzy po sobie - ja bym nie miał problemów z wybaczeniem. Każdy z nas jest ułomny, a życie za bardzo daje nam po dupie na co dzień, żeby się tak spinać o pierdoły. Sex zbyt mało
                dla mnie znaczy żeby w ogóle się tym przejmować. Miała laska ciśnienie - bzykła się - i tyle.

                > Poza tym co ja obchodzi ulus tam i co by zrobili, ja obchodzi JEJ maz i to co on zrobil.

                no w tym sensie że nie od pierwszy i nie ostatni i trzeba to sobie jakoś zracjonalizować.
                Parafrazując hasło reklamowe tepsy: to ludzka rzecz zdradzać :)

                > Poza tym typowe postepowanie zdradzajacego, zanim sie wydalo ciagle miewal do niej
                > pretensje, z pewnosci dlatego, zeby uspokoic swoje sumienie i znalezc usprawiedliwuienie
                > dla swojego romansu, na zasadzie "bo moja zona jest taka upierdliwa", problem w t
                > ym, ze to on jej te upierdliwosc wmawial. Bardzo typowe zachowanie dla majacych
                > romanse. Wieczne pretensje do partnera najczesciej o nic.

                tu się zgodzę. Pewnie też trochę frustracji przez gościa przemawiało, bo

                jak facet ma ciśnienie, a mu nie pozwalają - to:
                1. łazi zmierzły i wkurwiony jak koza
                2. w końcu nie wytrzymuje i zdradza
                3a. ma wyrzuty sumienia i chodzi skulony i stara się być dobry dla żony
                3b. jakoś sobie to racjonalizuje i zdradza cyklicznie.

                dlatego bezpieczniej jest zdradzać w burdelu. W cholere mniej problemów z tego wynika, a i panie
                zawsze inne. Tylko pozostaje niesmak że się za to płaciło (w ten sposób facet się raczej nie dowartościuje, a to często poza testosteronem jest przyczyną zdrady).

                • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:36
                  "Dlatego bezpieczniej jest zdradzać w burdelu".
                  Albo po prostu w ogole nie zdradzac. Proste.
                  A tak w ogole wiec o co tutaj chodzi o swieze miesko i cisnienie czy o "dowartosciowanie sie"?
                  Nie wiem, nie przekonuje mnie to. Rozsadny facet, ktoremu zalezy na zonie, wie co ma do stracenia, nie bedzie zdradzal, nie bedzie szukal okazji, no chyba, ze jest takim typem(wtedy ja podziekowawszy). Wbrew pozorom faceci nie sa takim zwierzatkami jak by sie wydawalo i do czasu maja hormony pod kontrola, bo mozna, omijac, nie szukac, unikac. Kobiety zreszta maja podobnie, do pewnego momentu jest sie panem/pania sytuacji, ma sie wszystko pod kontrola. Ale powtarzam: do pewnego momentu i jak najbardziej mozna do niego nie dopuscic.
                  A argument "nie on pierwszy nie ostatni" w ogole mnie nie przekonuje
                  • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:47
                    kag73 napisała:

                    > "Dlatego bezpieczniej jest zdradzać w burdelu".
                    > Albo po prostu w ogole nie zdradzac. Proste.

                    pewnie że proste. Ale co ma zrobić gość, którego nosi. Nie jest w stanie siedzieć w związku
                    monogamicznym, a z jakichś powodów się w takowy zaangażował? pisząc o burdelu miałem
                    na myśli "mniejsze zło"

                    > A tak w ogole wiec o co tutaj chodzi o swieze miesko i cisnienie czy o "dowartosciowanie sie"?

                    z tym bywa różnie, często jedno i drugie.

                    > Nie wiem, nie przekonuje mnie to. Rozsadny facet, ktoremu zalezy na zonie, wie
                    > co ma do stracenia, nie bedzie zdradzal, nie bedzie szukal okazji, no chyba, ze
                    > jest takim typem(wtedy ja podziekowawszy).

                    chyba, że umówili się na związek otwarty :)
                    • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:55
                      "pewnie że proste. Ale co ma zrobić gość, którego nosi. Nie jest w stanie siedzieć w związku
                      monogamicznym, a z jakichś powodów się w takowy zaangażował? pisząc o burdelu miałem
                      na myśli "mniejsze zło"

                      A partnerka o tym wie i co ona na to?
                      A co on moze zrobic skoro mu zona nie wystarcza...miedzy drzwi, albo do raczki. Albo jak woli niech poszuka kandydatki do otwartego zwiazku, albo w ogole nie pakuje sie w stale zwiazki.

                      Jasne jak sie ktos na zwiazek otwarty umowil, to w ogole nie ma o czym mowic.
            • old.bear Re: Pytanie do kompresora 666 07.11.10, 08:30
              Powiedz nam tu wszystkim czy byłeś zdradzony?
        • dobraiwierna Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 13:56
          gacusia1 napisała:


          > Latwo jest tak mowic-nie zaslaniaj sie dziecmi-gdy ma sie dokad odejsc,gdy ma
          > sie rodzine,przyjaciol,inny dom,dobra prace,jednym slowem-niezaleznosc... Gdy k
          > obieta tylko dorabia za marne grosze lub nie pracuje wcale,rodzina daleko badz
          > wcale....

          Bezpieczenstwo socjalne, ale mimo wszystko nie zaslaniajmy sie dobrem dzieci.
          Ja jako dziecko (11) dowiedzialam sie o kochance taty od... kolezanki ze szkoly
          Moja mama z nim zostala ale dzisiaj uwaza ze zmarnowala sobie zycie.

          i nie tylko sobie, bo wpoila sowjej corce zasade, ze trzeba zacisnac zeby i pozwalac sie upokarzac. Kiedy twoja corka dorosnie zrozumie ze rozwod to mniejsze zlo.


          • peppa_the_pig Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 14:11
            ale nie o to mi chodziło... nie chciałam wiedzieć, czy robię dobrze, czy źle, że daję szanse, tylko czy ktoś też tak miał, że wydawało mu się, że remedium na te doliny jest zrobienie tego samego. ale nie w odwecie (bo druga strona nie ma o niczym wiedziec), a dla samej checi dowartosciowania sie, sprawdzenia czy jest się dla kogoś innego aktrakcyjną... i jeśli to ktoś zrobił, to do czego to doprowadziło. czy to juz przekreslilo wszystko, czy tez był motyw do tego, zeby przestac o tym myslec i sie od tego odciac?
            • dobraiwierna Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 15:19
              no toz ja wlasnie przez takie cos przeszlam.
              partner niby zartowal ze skoczyl w bok, dluga historia, o tym napisalam osobny watek

              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118346000,118346000,Relacja_tej_ktorej_przestalo_sie_chciec.html
              nie mam dowodu na zdrade, ale gdybym miala rozstalabym sie wczesniej.
              po prostu upokarzajace - ciagle myslalam sobie co bylo ze mna nie tak.
              A przeciez jedyne co bylo nie, to jego narcyzm i chec zrobienia z siebie maczo.
              Po prostu jak ktos mi napisal bylam za dobra i on to skrupulatnie wykorzystywał.

              co innego skok w bo po 25 latach malzenstwa a co innego zdrada w zwiazku z kilkuletnim stazem.
              stanem dzieci powinien sie zainteresowac rozwniez zdradzajacy.
              • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 16:35
                dobraiwierna napisała:
                > co innego skok w bo po 25 latach malzenstwa a co innego zdrada w zwiazku z kilk
                > uletnim stazem.

                Na czy wg Ciebie polega różnica? Mnie dotknąła zdrada właśnie po 25 latach małżeństwa; sądzę, że to boli bardziej. I tym trudniej podjąc decyzję, przekreślającą taki kawał życia.
                A odczucia mam bardzo podobne do autorki wątku. Jest dobrze, ale wciąż boli, nie umiem zaufac, mam żal.
              • xciekawax Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 17:57
                > Po prostu jak ktos mi napisal bylam za dobra i on to skrupulatnie wykorzystywał
                > .

                hehehe, a mi to Wszyscy znajomi mowia !!!
            • xciekawax Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 18:10
              To co mieliscie unikalnego w waszym zwiazku, czyli wylacznosc, i cos intymnego - i tak zostalo naruszone - i tego sie nie zmieni. Chyba ze odkryjecie przyczyne zdrady, a on wystarczajaco odpokutuje.

              zdradzic? mysle ze bys sie oddalila od niego jeszcze bardziej.

              Nie mialam Twojej sytuacji, bo po zdradzie, meza wywalilam z domu (dzieci nie mielismy), ale moje libido wtedy strzelilo w gore. Ostatnio nawet gdy wyszlam sie zabawic to praktycznie cala noc spedzilam calujac sie z bardzo przystojnym chlopakiem. I nawet nie obchodzilo mnie aby go poznac - interesowaly mnie tylko jego boskie usta.

              Wychodzenie na zabawy, przebywanie z singielkami w klubach troche buduje wlasne ego - gdyz po zdradzie partnera poczucie wlasnej wartosci spada bardzo (przeciez wybral tamta, bla bla bal). Tylko roznica jest taka ze ja nie musze juz pracowac nad moim malzenstwem, a ty raczej chcesz.

              Na pewno pomogloby to, ze poczulabys sie atrakcyjniejsza, porzadana przez innych - on tez zaczolby sie bac i Ciebie porzadac. Tak mysle. Tzn jezeli cie kocha. Ale mowie tu o wychodzeniu na zabawy, z kolezankami singielkami - a nie o zdradzie.
              • efi-efi Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 18:50
                A dlaczego ma nie wiedzieć? Przecież każdy zdradzający powinien się liczyć z tym, że druga osoba ma prawo zrobić dokładnie to samo, czyż nie?
                • xciekawax Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 18:56
                  Pewnie dlatego ze jej facet tez to robil w sekrecie i nie mowil jej ze to zrobi lub zrobil. Jak on sie kiedys przypadkiem dowie - ok, ale jezeli ma robic dokladnie tak samo - to w sekrecie (pewnie wiecej wtedy adrenaliny jest) ;)
              • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:06
                xciekawax napisała:

                > Wychodzenie na zabawy, przebywanie z singielkami w klubach troche buduje wlasne
                > ego - gdyz po zdradzie partnera poczucie wlasnej wartosci spada bardzo (przeci
                > ez wybral tamta, bla bla bal). Tylko roznica jest taka ze ja nie musze juz pra
                > cowac nad moim malzenstwem, a ty raczej chcesz.

                ku.rwa wybrał tamtą, bo była INNA. Miał ochotę przelecieć inne mięsko. i tyle. Tylko TYLE.
                Wbijcie sobie to do łba że facet jest w stanie bzyknąć inną, nawet brzydszą laskę od stałej partnerki tylko dlatego że jest inna.
                Z co do budowania ego w klubach. Prawda jest taka, że często w tych klubach właśnie są wasi mężowie, gdzie starają się upolować _świeży_ towar na 1 bądź kilka razów.
                Innymi słowy: niekoniecznie jesteś taka zajebista - ważne że chętna na szybki i bezproblemowy numerek.
                • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:16
                  A Ty wbij sobie do glowy, ze wszystko co potrafia mezczyzni w tej materii, kobiety tez potrafia. Nie szkodzi, ze mial ochote bzyknac "swieze" miesko, jego wybor. A zatem nie szkodzi, ze zona moze mu spakowac walizeczki i tez spoko i tylko TYLE. Jej wybor.
                  A wiesz dlaczego? Bo przypuszczam, ze nie tak sie umawiali. I wiesz jeszcze dlaczego? Bo jest wolnym czlowiekiem i moze robic co chce ale ona rowniez i na tym to polega.
                  W odwrotnej sytuacji dokladnie tak samo. Hmm, nie wiem czy zauwazyles, ale malzenstwo to gra we dwoje. To nie jest tak, ze jedno zagra ja zechce a drugie sie wstrzyma. Nigdy nie wiesz jaka karte rzuci na stol ten drugi. Ale mala szansa: jezeli ustaliliscie zasady gry, wszystko jest w zasadzie jasne.
                  • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:36
                    kag73 napisała:

                    > A Ty wbij sobie do glowy, ze wszystko co potrafia mezczyzni w tej materii, kobiety tez potrafia.

                    ależ ja to wiem doskonale. Tyle tylko, że kobiety mają tendencję do komplikowania wszystkiego.

                    I tak jak już kiedyś w innym wątku pisałem, że faceci nie budują aż w takim stopniu poczucia własnej wartości na podstawie tego czy mnie żona zdradziła czy nie.


                    > A wiesz dlaczego? Bo przypuszczam, ze nie tak sie umawiali. I wiesz jeszcze dla
                    > czego? Bo jest wolnym czlowiekiem i moze robic co chce ale ona rowniez i na tym
                    > to polega.

                    tyle, że oni mają dzieci,a to trochę komplikuje. Zresztą ja nie twierdzę, że oni mają zostać razem
                    za wszelką cenę. Pytam tylko autorki, czy rzeczywiście warto rozbijać rodzinę
                    (autorka pisze, że ogólnie związek był udany, a i sex im nawet wychodził).

                    A może związek otwarty by im się lepiej sprawdził?
                    • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:49
                      "I tak jak już kiedyś w innym wątku pisałem, że faceci nie budują aż w takim stopniu poczucia własnej wartości na podstawie tego czy mnie żona zdradziła czy nie."

                      A przestan, to po co im dowartosciowywanie sie z innymi? Po pierwsze. Po drugie, jezli nie odczuwaja jak kobiety, maja inny problem, baba zdradzila jest ku..wa i za drzwi z nia, albo musza pokazac, ze maja jaj. Poczytaj co niektorych. Facetowi moze sie zdarzyc, bo oni tak maja, ale kobieta...
                      Moze kobiety komplikuja a to dlatgeo, ze kobiety maja niesamowicie dobra pamiec, nie zapomna takiego czegos nigdy, nie potrafia tez "wylaczyc" klebiacych im sie w gowie mysli. Fakt to raczej mezczyzni slyna z tego, ze zdarza im sie nie myslec po prostu o niczym :)

                      Owszem, maja dzieci, nie jest to latwe. Ale w ostatecznosci to jej zycie i nie powinna dla niby dobra dzieci "meczyc" sie cale lata, bo nie potrafi wybaczyc i nie wypominac. A ona ma tez tylko to jedno zycie. Zreszta nikt jej nie pogania. Niech probuje, odejsc jeszcze zdazy.
                      Chce isc w bok, tez niech idzie. Moze pomoze, nie wiem czy zaszkodzi, bo i tak problem juz ma.
                      • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 01:21
                        kag73 napisała:

                        > "I tak jak już kiedyś w innym wątku pisałem, że faceci nie budują aż w takim st
                        > opniu poczucia własnej wartości na podstawie tego czy mnie żona zdradziła czy n
                        > ie."

                        > A przestan, to po co im dowartosciowywanie sie z innymi? Po pierwsze.

                        Mylisz dwie rzeczy: chęć dowartościowania się, rywalizacji i sprawdzenia się to jedno
            • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 10:42
              tak ja miałem. wybaczyłem i się zemściłem. potem owo mszczenie się weszło mi w krew i trwało ładnym parę lat. było suuuper ;)
    • kobieta-praktyczna Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 19:45
      Myślę, że zdrada nie jest metodą na ratowanie małżeństwa. Kobieta raczej nie idzie z facetem do łóżka bez więzi emocjonalnej. Jeśli zrobisz to bez zaangażowania uczuć, to przeżyjesz wątpliwą przyjemność, a jeżeli zaangażujesz się emocjonalnie, to dopiero będziesz miała dylematy. Może Cię spotkać taka sytuacja (jaką obserwowałam), że kobitka (bardzo przekonana o swoim wielkim powodzeniu) zdradzała i adorator był bardzo zainteresowany do czasu, gdy była z mężem. Gdy została sama facet się upłynnił, a i nowi się nie pojawili.
      Chyba innej metody rozwiązania problemu musisz szukać.
    • ditchdoc Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 20:35
      wybaczanie to blad, bierz dzieci i do prawnika, i tak zostana z Toba a niewierny mezus Was utrzyma.., a tak prasujesz koszule mezczyznie ktory ciagle Cie zdradza i zdradzac bedzie, bo czemu nie? Tylko teraz bedzie pamietal zeby sie wylogowac ;)

      jak karzesz mu spierdalac to bedzie plakal, przepraszal, mowil ze kocha, czekal pod praca itd, nie wierz, wszystko sciema.
      • potwor_z_piccadilly Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 21:28
        ditchdoc napisał:

        > jak karzesz mu spierdalac to bedzie plakal, przepraszal, mowil ze kocha, czekal
        > pod praca itd, nie wierz, wszystko sciema.

        Nie do końca tak musi być.
        Faceta nie znasz. Może to ambitna sztuka i po tak drastycznym odtrąceniu starań powetowania małżonce krzywd może faktycznie "spierdolić" i stanie się to co opisała kobieta praktyczna.
        Co do kobiety praktycznej to podpisuję się pod jej ostrzeżeniami oburącz.
        Zatem Ty peppa_the_pig opanuj emocje i spokojnie przemyśl wszystkie za i przeciw bo znalazłaś się w położeniu sapera. Jeden błąd i buuuum.
        • ditchdoc Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 22:27
          potwor_z_piccadilly napisał:


          > Nie do końca tak musi być.
          > Faceta nie znasz. Może to ambitna sztuka i po tak drastycznym odtrąceniu stara
          > ń powetowania małżonce krzywd może faktycznie "spierdolić" i stanie się to co o
          > pisała kobieta praktyczna.

          kazda kurew, tzn wiem ze kazda zenska bedzie sobie wlosy rwac i zapewniac o dozgonnej milosci, zawsze tak robia. Odtracenie to straszna kara dla takiej, swiadomosc ze rodzina, ludzie dowiedza sie o jej niewiernosci taka paniusie niszczy od srodka. Przeciez ona, wspaniala matka polka, gdzie tam klekac przed innym chujem?

          U mezczyzn moze byc inaczej ale z tego co tutaj poczytalem to mimo ze nie az tak dramatycznie, to jednak przepraszaja i mowia ze kochaja. Recedywa to prawie pewnik.
      • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 01:32
        ditchdoc napisał:

        > jak karzesz mu spierdalac to bedzie plakal, przepraszal, mowil ze kocha, czekal
        > pod praca itd, nie wierz, wszystko sciema.

        zależy jak u nich się ta chemia związku rozkładała. Jeśli serio czuł się tam "uwięziony" (miał poczucie że za karę siedzi w monogamii) to śmiem wątpić aby tak czekał pod pracą. Co najwyżej za dziećmi zatęskni i tego się boje, bo autorka coś wspomniała, że może mu je ograniczać.
        • ditchdoc Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 16:43
          kompresor666 napisał:

          > zależy jak u nich się ta chemia związku rozkładała. Jeśli serio czuł się tam "u
          > więziony" (miał poczucie że za karę siedzi w monogamii) to śmiem wątpić aby tak
          > czekał pod pracą. Co najwyżej za dziećmi zatęskni i tego się boje, bo autorka
          > coś wspomniała, że może mu je ograniczać.
          >

          i powinna

          jak komus ciezko w monogamii to nalezy poinformowac o tym partnera i sie rozwiesc. Wtedy wszystko jest ok. Jak ktos sie kurwi sprawa wyglada deko inaczej i jestem zawsze za tym zeby takiego osobnika tepic.
      • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 10:45
        tak oczywiści chłopa trzeba ukrzyżować, dziecko przepuścić przez radosny proces sądowy, kobiecie odebrać jakąkolwiek radość z życia i w pędzić ją w samotne wychowywanie dziecka z alimentami i innym syfem.

        zemsta, zemsta, odwet, kara. a podobno 90% katolików :P
    • markos28mr Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 21:19
      Tak się składa,że rad udzieliły same kobitki i po tych wpisach , nie będąc kobietą,widzę że wszystkie to wredne babska , radzą jak tu zniszczyć zdrajcę . Jedna nawet pisze ,że po rozstaniu zaraz wzrosło jej libido do tego stopnia,że poszła szlajać się z byle kim, byle się szlajać ,a jak wcześniej miała kochać się z mężem to miała niskie libido . Jak wszystkie kobiety są takimi babsztylami to Pan Bóg chyba przesadził. Nie na darmo Ewa zerwała zakazany owoc.
      • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 05.11.10, 21:38
        markos28mr napisał:
        > Pan Bóg chyba przesadził. Nie na darmo Ewa zerwała zakazany owoc.

        A Adam go zjadł :)
      • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 00:40
        Jak wszystkie kobiety są takimi babsztylami to
        > Pan Bóg chyba przesadził. Nie na darmo Ewa zerwała zakazany owoc.

        Spokojnie, są jeszcze śródziemnomorskie odmiany samic homo sapiens trzymane na smyczy z daleka od Drzewa Wiedzy ;-P Jakoś dotąd pojąć nie mogę, dlaczego miotasz się po polskim forum wśród bez kagańców hasających Polek, zamiast hodować jakąś potulną Greczynkę? Ewidentnie nie czujesz się dobrze wśród latających na wolności orlic, ale to nie problem - w kurniku są kury. Kura za wysoko nie podskoczy i kurnika się trzyma - same pożytki.
        • markos28mr Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 17:51
          Andzia dzięki ,że nie zapomniałaś o mnie.Masz rację mam alergię na Polki za ich zachowanie w Anglii, Egipcie,Tunezji , a także w Polsce , tak tak w Polsce za ich stosunek do Polaków , dokładnie widoczny w ich wypowiedziach na tym forum.
          • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 19:44
            Na szczescie na swiecie jest cale mnostwo kobiet o innych narodowosciach. A nawiasem mowiac nie zawsze latwo pochlebnie mowic o polskich mezczyznach, zwlaszcza jak ma sie porownanie z innymi, przede wszystkim tymi na tzw. Zachodzie. Ale i tutaj na szczescie nikt nikogo do niczego nie zmusza.
            • markos28mr Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 16:40
              Właśnie o tym pisałem coTy tutaj piszesz. Jesteś zafascynowana blichtrem zachodu chociaż to złuda. Takiemu Angolowi to nie tylko H..a byś wydoiła , ale jeszcze tyłek wylizała , a przed Polakiem to udajesz hrabinę ,że bóg wie co . I właśnie o tym pisałem.
              • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 22:26
                markos28mr napisał:

                > Właśnie o tym pisałem coTy tutaj piszesz. Jesteś zafascynowana blichtrem zachod
                > u chociaż to złuda. Takiemu Angolowi to nie tylko H..a byś wydoiła , ale jeszcz
                > e tyłek wylizała , a przed Polakiem to udajesz hrabinę ,że bóg wie co . I właśn
                > ie o tym pisałem.

                A na jakiej to podstawie wyciagnales taki wniosek?
                A jeszcze mi powiedz coz taki Polak zrobilby dla mnie?Chcialby, zebym mu codziennie obiad pod nos podstawila, zakupy zrobila, wsprzatala mieszkanko na blysk a do tego zrobiona na bostwo (i chuda jak modelka oczywiscie) serwowala seks kiedy zechce? A on wieksza czesc czasu wolnego siedzialby przed tv albo przed kompem i zapuszczal brzuch i to w wieku lat 30.
                I wlasnie o tym pisalam.
                • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 22:33
                  A zapomnialam jeszcze wspomniec o istotnym szczegole podwojnej moralnosci. Niechbym czasem z takim Polakiem miala ochote pojsc dla przyjemnosci do lozka, mialabym z pewnoscia stempelek "ku..wa" i "latwa". No chyba, ze by sie zakochal i chcial ze mna byc. I to, moj drogi, cholernie mi sie w Polakach nie podoba, ta pieprzona podwojna moralnosc i ten do teraz meski swiat. Facetowi wolno wszystko. I te wielkie wymagania wobec wygladu kobiet i nie tylko a samemu niewiele miec do zaoferowania. Nie twierdze, ze nie ma wyjatkow, ale to troche malo.
              • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 22:42
                W sumie to musi być bardzo smutne życie: getto frustratów i ludzi na bocznym torze, kobiet wiarołomnych, dziwaków i nałogowców. Ale wiesz, to tylko twoja enklawa, nie cały świat tak wygląda. Może trudno ci będzie w to uwierzyć, ale są piękniejsze rejony, w których nie panują jedyne znane ci prawa, prawa getta. Próbujesz nie dopuszczać tej myśli do siebie miotając się i obrażając Kag i Songo, i kogo się tylko da. Pewnie przynosi ci to ulgę. No cóż, skoro musisz... Tyle twego...
        • songo3000 O, to akurat banalne :) 08.11.10, 09:40
          Czemu zamiast ruchania są tylko markosiowe narzekania? Bo w takim kurniku trzeba być konkretnym kogutem a nie udawać greka, hehe.
          • markos28mr Re: O, to akurat banalne :) 09.11.10, 20:43
            Twój kurnik Songo to kącik z kompem i dwie twoje rączki , ściślej prawa i lewa dłoń na zmianę ,żeby się za bardzo nie męczyły przy waleniu Niemca po kasku.Pozdro
            • aandzia43 Re: O, to akurat banalne :) 09.11.10, 22:51
              Świat (kurnik) według Markosa. Byle zagnać do swego bagna, prawda?
              • markos28mr Re: O, to akurat banalne :) 13.11.10, 12:15
                W tym bagnie kłamstwa i obłudy jesteś właśnie Ty i wyznajesz zasadę Kalego. Ja nie jestem wtym twoim bagnie tylko obserwuję go z boku i jeżeli już nie mogę bez komentarza czytać waszej obłudy to dopiero wtedy zabieram głos na tym forum. Co się tyczy Songa to on mnie pierwszy zaczepił, ale wyznawczyni zasady Kalego oczywiście tego nie zauważy.
                nikos
    • m00nlight dorzuce swoje 3 gr 05.11.10, 23:07

      Zanim podejmiesz decyzje, zostac czy odejsc, zastanow sie przede wszystkim JAK będzie wyglądać wasza w relacja?

      Bo jesli ma byc tak, że postawisz się w roli ofiary, będziesz ciągle nękać męża podejrzeniami, wyrzutami, wzbudzac w nim poczucie winy, okazywać swoją pogardę i własną wyższość moralną (tak się zazwyczaj dzieje) to lepiej odpuscic i się rozstac. Wybaczenie i odbudowanie związku po zdradzie jest możliwe, ale piekielnie trudne, i bardzo rzadko się udaje.

      Jesli zostaniecie w pustym wypalonym związku tylko ze względu na dzieci, Twoja (lub jego-kolejna) zdrada jest kwestią czasu.

      Przy czym, pierwsza zdrada jest najtrudniejsza, potem jest już 'z górki'. Dlatego niestety najczęściej jest tak, że osoba ktora zdradzila i zostalo jej wybaczone- prędzej czy pozniej robi to ponownie... Zwłaszcza jesli za 'wybaczeniem' nie idzie naprawa relacji... zdrada rzadko bierze się 'znikąd'- zwlaszcza jesli nie byla to jednorazowa przygoda po pijaku- a dłuższy romans, tak jak w przypadku Twojego męża- on po protu skompensowal sobie braki z inną kobietą- a to znaczy że w waszym związku ewidentnie nie gra- zdrada byla skutkiem tej sytuacji, i jesli nie zwalczycie przyczyn zdrady, nie ma co liczyć że nie będą się one powtarzac...

      Sama nie bylam zdradzona (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), za to byłam tą zdradzającą, i na wlasnym przykladzie wiem jak to dziala.
      • kompresor666 Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 01:09
        m00nlight napisała:

        > Bo jesli ma byc tak, że postawisz się w roli ofiary, będziesz ciągle nękać męża
        > podejrzeniami, wyrzutami, wzbudzac w nim poczucie winy, okazywać swoją pogardę
        > i własną wyższość moralną (tak się zazwyczaj dzieje) to lepiej odpuscic i się
        > rozstac.

        racja, bardzo trafna uwaga. Zwłaszcza że takie podejście jest mocno aseksualne (tzn mąż raczej nie będzie pałał pożądaniem do takiej żony) i prędzej czy później będzie szukał wsparcia gdzie
        indziej.

        >Wybaczenie i odbudowanie związku po zdradzie jest możliwe, ale piekiel nie trudne, i bardzo
        > rzadko się udaje.

        A czy nie można po prostu przejść po tym do porządku dziennego? ewentualnie sobie odbić jak
        jest taka potrzeba?

        > Przy czym, pierwsza zdrada jest najtrudniejsza, potem jest już 'z górki'. Dlate
        > go niestety najczęściej jest tak, że osoba ktora zdradzila i zostalo jej wybacz
        > one- prędzej czy pozniej robi to ponownie... Zwłaszcza jesli za 'wybaczeniem' n
        > ie idzie naprawa relacji... zdrada rzadko bierze się 'znikąd'- zwlaszcza jesli
        > nie byla to jednorazowa przygoda po pijaku- a dłuższy romans, tak jak w przypad
        > ku Twojego męża- on po protu skompensowal sobie braki z inną kobietą- a to znac
        > zy że w waszym związku ewidentnie nie gra- zdrada byla skutkiem tej sytuacji, i
        > jesli nie zwalczycie przyczyn zdrady, nie ma co liczyć że nie będą się one pow
        > tarzac...

        no, jest w tym b. dużo prawdy.

        Czyli co pozostaje autorce - albo rozejscie, albo zwiazek otwarty (czytaj: nie robimy sobie fochow za skoki w bok).

        • kag73 Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 01:15
          "A czy nie można po prostu przejść po tym do porządku dziennego? ewentualnie sobie odbić jak jest taka potrzeba?"

          No widocznie nie mozna, bo inaczej by nie pisla tego watku.

          "Czyli co pozostaje autorce - albo rozejscie, albo zwiazek otwarty (czytaj: nie
          > robimy sobie fochow za skoki w bok)."

          Albo dac szanse i sprobwac, moze z czasem zapomni. Ale przedtem dac mezowi porzadnie popalic, zeby odechcialo mu sie skokow w bok w przyszlosci.
        • m00nlight Ale ja nic takiego nie napisalam 06.11.10, 10:09
          że mają 'otwierać związek'...

          Każdy ma inny stopien akceptacji zdrady... w żadnym wypadku nie namawiam autorki, żeby 'przeszła do porządku dziennego' nad faktem że mąż ją zdradza. Napisalam jedynie że można wybaczyc, ale na bardzo konkretnych zasadach, no i pod warunkiem że sytuacja więcej się nie powtórzy...

          Znam kilka 'związkow' w ktorych ludzie zdradzają się nawzajem, oboje udają że nie wizą zdrad tego drugiego, no ale to jest tylko 'pusta skorupka związku' na ogół, utrzymywana 1. dla wygody, 2. dla stabilizacji, 3. ze zwyczajnego lenistwa, 4. bo rozstanie sie zwyczajnie NIE OPŁACA, 5. szopka dla rodziny i znajomych. Jesli ktos się godzi trwać w czymś takim- proszę bardzo. Ale nie sądzę by o to chodziło Autorce wątku...
      • potwor_z_piccadilly Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 07:47
        m00nlight napisała:

        >
        > Zanim podejmiesz decyzje, zostac czy odejsc, zastanow sie przede wszystkim JAK
        > będzie wyglądać wasza w relacja?

        Jeśli masz wolę pomóc autorce, to opisz na bazie własnych doświadczeń swoje odczucia, refleksje i to co najważniejsze. Czego żałujesz, czego nie i co byś w swoim postępowaniu zmieniła gdyby dano Ci taką szansę.
        Właśnie o to głównie piggy_........ pyta. O to co kieruje człowiekiem gdy decyduje skoczyć w bok i o to co po takim przeżyciu się odczuwa.
        Wiem że może to być dla Ciebie trudne. Grzebanie publiczne we własnym wnętrzu psychicznym nie należy do przyjemności.
        Wiem jednak że głównie taka wiedza pomoże człowiekowi stojącemu na rozdrożu wybrać właściwy kierunek.
        • potwor_z_piccadilly Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 07:51
          Nie piggy, lecz peppa_..... .
          Troszkę pokręciłem.
          Tak bywa. Jak człowiek nie doczyta, to zmyśli.
        • m00nlight Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 10:36

          Wiesz, u mnie byla o tyle inna sytuacja że moje małżeństwo się sypało od dłuższego czasu, po prostu, gdzieś po drodze się 'rozjechaliśmy' i okazało się że mamy zupełnie różne oczekiwania od życia, od związku, od seksu...

          Zresztą, kobieca zdrada różni się od męskiej zdrady. Tak myślę, że zdradzając kierujemy się innymi nieco motywami. Faceci zdradzają bo mają mało seksu, albo są zwyczajnie znudzeni i szukają 'odskoczni', bo kochanka 'nie zrzędzi' o niezaplaconych rachunkach czy garach w zlewie, a żona owszem. (inna sprawa że ta wspaniała wyrozumiala kochanka stając się żoną nabiera 'paskudnych żonich cech') ;)
          Kobiety zdradzają najczęściej (tak mi się wydaje) gdy po latach niedocenienia, niedosytu emocjonalnego i zdołowanej samooceny pojawia się ktoś dla kogo jest ona piękna (mimo lat, cellulitu czy obwisłych cycków), mądra, zabawna, intrygująca, z kim można POROZMAWIAĆ o życiu, o problemach, wszystkim. Dlatego kobiety rzadko zdradzają tylko dla seksu, bardzo często najpierw idzie zdrada emocjonalna, dopiero potem fizyczna.

          Ja zdradziłam męża z przyjacielem (swoim, nie jego ;P), z facetem ktorego znalam od ponad 10 lat. Nigdy się nie przyznalam i nigdy nie wyszlo nic na jaw, odeszlam sama, bo stwierdzilam że skoro zdradzilam w pelni świadomie, z premedytacją i w zasadzie z niewielkimi wyrzutami sumienia znaczy że moje małżeństwo jest martwe i bez sensu to ciągnąć, gdyby wyszlo na jaw, nawet nie probowalabym się tlumaczyc, nie oczekiwalabym 'wybaczenia' itd bo tak naprawde od dawna bylam 'na wylocie' nie mialam tylko dobrego bodźca, kopa do rozstania. 'Bo tyle lat razem', 'bo poukladane życie', 'bo wspolni znajomi', 'co z rodziną' itp itd, zdecydowanie za dlugo godzilam się na bylejakość tylko dlatego że tak bylo wygodnie. No, i od dawna nie kochałam męża. Gdybym kochała, to bym nie zdradziła- proste.
          Faceci podobno potrafią oddzielić seks od uczuc- utrzymują że da się kochać jedną kobietę a sypiać z inną, nie wiem, być może. U mnie to tak nie funkcjonuje.

          Wydaje mi się z obserwacji (nie dam sobie ręki uciąć) nie dotarlam do żadnych badan na ten temat, że kobiety po zdradzie z reguly odchodzą (albo do faceta z ktorym zdradzily) alb po prostu, bo uswiadamiają sobie jak niewiele łączy je z mężem. Jesli zostają- to tylko ze wględu na tzw 'dobro dzieci' albo boją się utracenia stabilizacji. Albo piekielnie dobrze się kryją i zdrada nie wychodzi. Faceci, najczęściej skrucha, zapewnienia o milosci, że 'to byl tylko seks, jednorazowy wyskok', że się nie powtórzy i 'zacznijmy od nowa'. Nie wiem przy tym ilu z nich odczuwa rzeczywistą skruchę i chęć zmiany, a ilu kłamie bo tak wypada. Bo nie chce mu sie placic alimentow, bo rozwod bylby źle widziany (np w pracy, w rodzinie, w towarzystwie) i zepsulby 'reputację'. Tak naprawde w dochodzeniu do ładu po zdradzie to jest podstawa: by osoba ktora zdradziła istotnie żałowała swojego czynu, i to ona musi podjąć katorżnicze, dlugotrwale zabiegi o odzyskanie utraconego zaufania, przy czym, nie ma pewnosci że je odzyska. Jednym slowem- musi jej NAPRAWDE bardzo zależeć na związku. I druga osoba musi to widziec, odczuwać.

          Trudno na forum stwierdzić, czy mąż Autorki przejawia taką postawę, czy raczej przeprosiny na odczepnego, kwiaty i poza tym tumiwisizm. Decyzji też nie podejmiemy za nią, ale myślę że jeśli facetowi naprawde zależy i będzie się strasznie starał można dać mu jedną malutką szansę. O ile mu zależy.
          • urquhart Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 13:04
            m00nlight napisała:
            > Faceci podobno potrafią oddzielić seks od uczuc- utrzymują że da się kochać jed
            > ną kobietę a sypiać z inną, nie wiem, być może. U mnie to tak nie funkcjonuje.

            Jak sama zauważyłaś są jeszcze kobiety o płci psychologicznie męskiej, może one też to potrafią?
            W końcu do tego są inteligetniejsze i mają większe libido dzięki wysokiemu testosteronowi...
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • m00nlight Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 13:39

              Jak już pisalam, nie mam na czym oprzeć swojego twierdzenia naukowo, nie dotarłam do badań na ten temat, nawet jeśli jakieś były robione.

              Piszę co zauważyłam na podstawie obserwacji ludzi dodając do tego swoją ogólną psychologiczną wiedzę, zapewne, nie jest to miarodajne. Jakkolwiek, zapewne dotyczy WIĘKSZOŚCI przypadkow. Wszystkie moje znajome, ktore przyznaly się do zdrady swojego faceta, zdradziły z innych powodow niż seks. Nie wiem co z tymi ktore sie nigdy nie przyznaly ;) a podejrzewam że to calkiem spora grupa.

              Generalnie, zdradę jako zjawisko bardzo trudno jest rzetelnie zbadac, niejeden się już na tym wyłożył. Ludzie mają tendencję do przedstawiania siebie w lepszym świetle nawet w calkowicie anonimowych badaniach, stąd, wszystkie wyniki będą lekko zafałszowane. Zresztą badania statystyczne na ten temat nie mają najmniejszego sensu- żadna grupa nie bedzie na tyle reprezentatywna żeby wyniki uogólnić na całą populację...

              Niemniej jednak, nawet kobieta o wysokim poziomie testosteronu (jak na kobietę!) nigdy nie będzie miala go tyle co nawet niskolibidowy facet. No bez przesady. Oczywiscie, nie wliczamy w to NRD-owskich sportsmenek ;) Fakt, dość ciekawie byloby przeprowadzic takie badanie: zbadac istnienie i siłę korelacji między płcią psychologiczną a częstotliwością występowania i motywacją zdrad. Tyle, że jak pierwsza zmienna będzie łatwa do określenia, tak druga- niekoniecznie. Z powodow ktore przytoczylam powyżej. Mimo tego że nastąpilo pewne 'rozluźnienie obyczaju' wciąż masa ludzi, szczegolnie kobiet, z lęku przed ostracyzmem spolecznym zdradę będzie ukrywac, bynajmniej nie jest to powod do dumy.
              • sisi_kecz Re: dorzuce swoje 3 gr 06.11.10, 14:36
                Raz zdradziłam "dla emocji" czyli po kobiecemu , a raz "dla czystego seksu" czyli po mesku? znowu te niepotrzebne podziały na płcie, po to by dojsc do wniosku, że są kobniety (nie wiemy ile) które zdradzają po mesku: dla dobrego rżnięcia i faceci, którzy po kobiecemu: u kochanki szukają ciepła, czułości i akceptacji. Aaaa i są jeszcze typy androgyniczne, które zdradzają tak i tak. Fajnie, mamy sześć szufladek, ale po co?
                bez sensu...

                Do Autorki: mi pomogło, ze po zdradzie którą mi uczyniono, w następnych związkach zdradziłam też. Robiłam to, po to dokładnie aby sie dowartosciować, zależało mi aby zdradzane osoby nic o tym nie wiedziały, sprawienie im przykrosci, nie było moim celem.
                Zdrada to niemoralna i zła praktyka, ale nie da sie robic tylko rzeczy dobrych.
                Mszczenie sie w ten sposób na mezu, chyba nie da Ci satysfakcji- po fakcie poczujesz pustke.
                Rób jak czujesz.

                duze pozdro!!!
                • m00nlight cel szuladkowania 06.11.10, 15:41

                  W tym konkretnym przypadku, to próba dowiedzenia się z czym Autorka mila do czynienia. Ważne jest, CO spowodowalo zdradę męża.

                  Każda zdrada jest 'zła', ale są zdrady różnego kalibru. Co innego gdy zdrada jest jednorazowym incydentem po pijaku, a czym innym jest utrzymywanie równoległego związku, gdzie w grę wchodzi nie tylko fizyczność, ale emocje. Co innego zdrada 'w afekcie', a co innego wyrachowana, zaplanowana, w pełni świadoma.... Sorry, ale jeśli ktoś świadomie, z pełną premedytacją ryzykuje istnienie swojego związku- nie oszukujmy się, najczęściej odkrycie zdrady oznacza jego koniec- to po prostu na tym związku niekoniecznie bardzo mu zależy. Nie ryzykujemy z głupich powodów utraty czegoś cennego, ale jeśli ten 'głupi powód' jest co najmniej tak samo wartościowy jak coś co ryzykujemy... hm. Dlatego w takich sytuacjach nie warto, po prostu, wybaczać. Bo skoro jemu nie zależało, to wątpliwa sprawa że nagle znowu zacznie. Skrucha będzie udawana, a po jakimś czasie zdradzi znowu i przyjdzie mu to jeszcze łatwiej.

                  Myślę że generalnie dla większości kobiet emocjonalna zdrada jest gorsza. Dla związku chyba też- deficyty łóżkowe jakoś wydaje mi się łatwiej zrekompensować niż naprawić sypiący się na całej linii związek- od wygaśnięcia uczuć począwszy...

                  Sama pare razy zastanawialam się czy wybaczylabym zdradę. Pewnie nie. Bo tu nawet nie chodzi o to że ktoś się puścił na boku, ale że złamał ustalone reguły, zburzył zaufanie, a do tego naraził np na zarażenie jakimś syfem. Jeśli sypiam z kimś w stałym związku, nie zabezpieczam się przeciwko choróbskom to wymagam rzecz jasna poszanowania dla mojego zdrowia, to podstawa.
                  • sisi_kecz Re: cel szuladkowania 06.11.10, 17:32
                    Geneza zdrady, ok, rozumiem.
                    Chodzi mi o to, ze dzielenie rodzajów zdrady na płec zdradzajacych, w niewielkim stopniu ta geneze tłumaczy.

                    W obrebie jednej płci sa` wieksze róznice w zdradzaniu, niz pomiedzy dwoma ludzmi odmiennej płci.
                  • hobbit303 Re: cel szuladkowania 15.11.10, 07:38
                    Jeśli sypiam z
                    > kimś w stałym związku, nie zabezpieczam się przeciwko choróbskom to wymagam rz
                    > ecz jasna poszanowania dla mojego zdrowia, to podstawa.

                    Nie traktuj tego jak atak, jestem szczerze ciekaw zagadnieniem (ostatnio dużo czytam o std)
                    Napisałaś, że zdradziłaś w stałym związku, zastanawiałem się "zarządzałaś" zagrożeniem chorobami, tzn. czy nie miałaś później seksu ze swoim stałym partnerem? przebadałaś się? używałaś z partnerem prezerwatyw?
      • mujer_bonita I kto ot mówi? ;) 07.11.10, 09:39
        m00nlight napisała:
        > Bo jesli ma byc tak, że postawisz się w roli ofiary, będziesz ciągle nękać męża
        > podejrzeniami, wyrzutami, wzbudzac w nim poczucie winy, okazywać swoją pogardę
        > i własną wyższość moralną (tak się zazwyczaj dzieje) to lepiej odpuscic i się
        > rozstac.

        I kto to mówi? Zwolenniczka podjazdowej wojny przeciw ojcu własnego dziecka? Może zastosujesz się do własnej rady?
        • m00nlight * 07.11.10, 11:10

          Ja swojego nie nękam :P On sobie żyje w stanie błogiej nieświadomości że jest pod lupą.

          Chodzilo mi o sytuację ciągłych wyrzutów, wypominek, insynuacji. Często tak bywa że kobieta 'wybacza' a 15 lat pozniej mąż wciąż w kolko slyszy: 'bo ty mnie zdradziles', pomijąc fakt że baba wredna i złośliwa a jako argument: 'no bo Ty mnie zdradziles' i tak w kolko. Takie dlugotrwale, ustawiczne karanie za dawne przewinienie, ktore niby 'wybaczone' a ciągle tkwi jak zadra i zatruwa. Tak się żyć nie da, a jednak wiele osob tak żyje. Ten chłopnia już 1000 razy swoją zdradę 'odpokutował' i nawet żeby był złoty to żonie ciągle mało, ciągle czuje się skrzywdzona, ciągle odczuwa potrzebę karania, czy to zachowaniem, czy to gadką. Przy czym- najbardziej zadręcza sama siebie.

          Inna sprawa, jeśli zdradzi 'w odwecie' i poczuje się lepiej, a przynajmniej 'kwita', nie polecam takich rozwiązań aczkolwiek czasem pomagają, zależy od czlowieka, jaki ma charakter.
          Sama jestem dośc mściwa (niestety) i mysle że gdybym zostala zdradzona to nie puscilabym tego tak. Albo bym się zemścila raz a dobrze, albo nękalabym chłopa do konca życia, wywolując w nim wciąż nowe wyrzuty sumienia, żeby przypadkiem nie zapomnial jakie świństwo zrobil. Żeby sobie i komuś tego oszczędzic, znając siebie- spakowalabym chłopu manatki i nie sluchala żadnych tlumaczeń. Ale ludzie są różni i różne dla nich rozwiązania.

          BTW nie wiem czemu się mnie tak czepiasz, dzielę się z ludźmi swoją wiedzą psychologiczną bo a nuż im coś pomoże, to że dla mnie nie ma to zastosowania, cóż, powiedzenie stare jak świat że szewc bez butów chodzi :P Nie wiem co w tym dziwnego. Co innego patrzec na czyjąś sytuację z boku i obiektywnie, a co innego być jej podmiotem gdy obiektywizm gdzies ucieka.

          Pozdro i luzu życzę!
          • mujer_bonita Re: * 07.11.10, 11:37
            m00nlight napisała:
            > Ja swojego nie nękam :P On sobie żyje w stanie błogiej nieświadomości że jest p
            > od lupą.
            > Chodzilo mi o sytuację ciągłych wyrzutów, wypominek, insynuacji.

            Acha - czyli jak wyrzuca się coś otwarcie to źle a jak prowadzi podjazdową woję, oszukuje i okrada to ok bo 'on żyje w stanie błogiej nieświadomości'?

            No nieźle :D

            > BTW nie wiem czemu się mnie tak czepiasz, dzielę się z ludźmi swoją wiedzą psyc
            > hologiczną bo a nuż im coś pomoże, to że dla mnie nie ma to zastosowania, cóż,
            > powiedzenie stare jak świat że szewc bez butów chodzi :P

            Po pierwsze - Twoja wiedza jest PSEUDOpsychologiczna a często wypowiadasz się w tematach, o których sama piszesz, że nic nie wiesz

            Po drugie - nie mam nic do Ciebie personalnie. Mam alergię na hipokryzję.
            • m00nlight Re: * 07.11.10, 16:24

              Alergię da się leczyć, podobno jest uciążliwa.


              Jestem dyplomowanym psychologiem, więc mam pelne prawo twierdzic że moja wiedza psychologiczna jest większa i bardziej rzetelna niż 99% osob tu piszących,no chyba że wszyscy z dyplomem a ja nic na ten temat nie wiem. Jeśli się na czymś znam, piszę, i podpieram badaniami. Jeśli nie znam badań czy teorii, zawsze podkreślam że to moje 'widzimisię' na podstawie wlasnych doswiadczen i obserwacji. Przy czym większość tu piszących swoje wypociny ma ZERO wiedzy, a korzysta tylko z doswiadczen, więc naprawde nie rozumiem o co Ci chodzi. Skoro moja wiedza psychologiczna jest PSEUDO, to jaka jest Twoja hę? Zrob dyplom to pogadamy, poki co tylko sie czepiasz a sama do tematu nic sensownego nie wnioslas.
              • mujer_bonita Re: * 08.11.10, 08:01
                m00nlight napisała:
                > Jestem dyplomowanym psychologiem

                O Matko! 'Dyplomowany' psycholog prowadzący wojnę podjazdową z własnym mężem! Powiedzenie 'szewc bez butów chodzi' wymięka przy tym co robisz :D
                • m00nlight Re: * 08.11.10, 10:43

                  Aleś się czepilas jednego tematu i w kolko piszesz to samo. Wiem co robię, robie to świadomie, i robie tak by dla MNIE było to korzystne. W żaden sposob moje osobiste problemy (skądinąd zupelnie innej natury) nie wplywają na moj osąd czyiś sytuacji widzianych z boku.

                  Zarzucilas mi że daję 'złe' rady, tylko dlatego że ni podoba Ci się to co robię, a co zupelne nie ma związku. Tymczasem zaręczam Ci, że Autorka wątku podobną poradę do mojej uslyszala by w większości, jeśli nie w KAŻDYM gabinecie terapeutycznym.Z jedną różnicą, musialaby za to zaplacic :P

                  Więc nie mieszaj 2 zupelnie różnych spraw bo wygląda na to że gdzie się nie wypowiem, na jakikolwiek temat, słusznie czy nie, zawsze się dopiszesz: 'a Ty nie masz racji bo okradasz swojego faceta' :P Jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie. Teraz jeszcze mnie to bawi ale powoli staje się nudne.
                  • mujer_bonita Re: * 08.11.10, 10:51
                    m00nlight napisała:
                    > Aleś się czepilas jednego tematu i w kolko piszesz to samo. Wiem co robię, robi
                    > e to świadomie, i robie tak by dla MNIE było to korzystne.
                    (...)
                    > Zarzucilas mi że daję 'złe' rady, tylko dlatego że ni podoba Ci się to co robię
                    > , a co zupelne nie ma związku.

                    Zarzuciłam Ci, że sama się do własnych rad nie stosujesz. To hipokryzja - radzić coś innym a samemu robić inaczej 'tak żeby MNIE było korzystnie'.

                    Skoro uważasz, że Twoja rada jest taka dobra to czemu jej nie zastosujesz?
                    • m00nlight Re: * 08.11.10, 16:17

                      Bo nie mam tego problemu i moja własna rada akurat nie jest mi potrzebna? :) Dlatego się nie zastosuję, bo nie mam do czego jej zastosowac :P Na wlasne problemy mam wlasne rozwiązania- jesli okażą się skuteczne będę polecac innym, jesli nie- cóż, będę odradzac. Tyle. To powinno wyczerpac temat.
                      • mujer_bonita Re: * 08.11.10, 19:35
                        m00nlight napisała:
                        > Bo nie mam tego problemu i moja własna rada akurat nie jest mi potrzebna? :) Dl
                        > atego się nie zastosuję, bo nie mam do czego jej zastosowac :P

                        Szewc bez butów chodzi i nawet tego nie dostrzega :) Cóż - ponoć nie da się zachować obiektywizmu wobec samego siebie. A hipokryzja aż po oczach bije :)
                        • fajnyschatz Re: * 09.11.10, 23:11
                          pretty_woman, nie mogę tego pojąć, że wchodzisz w takie rozważania z "oświetleniem księżycowym". Jej jest potrzebne co najmniej doświetlenie biksenonami, jeśli nie blaskiem prawybuchu.
              • songo3000 LOL :) 08.11.10, 15:56
                No toś koleżanko pojechała ze swoją biblioteczną mądrością :) Jeżeli dla Ciebie wiedza empiryczna przejawia ZEROwą wartość to bądź taka miła i nie przyznawaj się do jakiegokolwiek dyplomu, nawet dojrzałości.

                A tak zupełnie poważnie i bez złośliwości - amator jest świadomy swoich ograniczeń i korzysta ze swojego potencjału całkiem rozważnie. Dyplomowany amator to zjawisko o wiele, wiele groźniejsze dla otoczenia.
            • zakletawmarmur Re: * 08.11.10, 17:00
              > Acha - czyli jak wyrzuca się coś otwarcie to źle a jak prowadzi podjazdową woję
              > , oszukuje i okrada to ok bo 'on żyje w stanie błogiej nieświadomości'?

              Dla zobrazowania, coby Moon otworzyć oczy...
              Ktoś to kiedyś na forum porównał to do dodawania trucizny do posiłku... Fakt, że nie jesteśmy tego świadomi nie oznacza, że podtruwanie nam nie szkodzi:-)

              > Po pierwsze - Twoja wiedza jest PSEUDOpsychologiczna a często wypowiadasz się w
              > tematach, o których sama piszesz, że nic nie wiesz

              Całe szczeście, że taki Edison nie wiedział, że bez dyplomu ma się pseudo wiedzę, nic się nie wie:-)
              • dobraiwierna Re: * 08.11.10, 18:52
                ja tam akurat nie dostrzegam nic toksycznego w opinii moon
                • zakletawmarmur Re: * 08.11.10, 19:40
                  Chodziło o to podbieranie pieniędzy ze "wspólnego" konta, "wspólnej" firmy, żeby "oszczędzać" pieniądze:-)
              • mujer_bonita Re: * 08.11.10, 19:47
                zakletawmarmur napisała:
                > Dla zobrazowania, coby Moon otworzyć oczy...
                > Ktoś to kiedyś na forum porównał to do dodawania trucizny do posiłku... Fakt, ż
                > e nie jesteśmy tego świadomi nie oznacza, że podtruwanie nam nie szkodzi:-)

                W ogóle jak na to spojrzeć - Moon z racji 'dyplomu' pisze, jak to źle wyrzucać ciągle niewiernemu małżonkowi zdradę, 'robić z siebie ofiarę', 'nękać podejrzeniami' (SIC!!!), 'okazywać pogardę i własną wyższość moralną'.

                O tak - jak to źle jak robi się to OTWARCIE. Podjazdowa wojna, ciągłe podejrzenia o wszystko, podkradanie pieniędzy, szpiegowanie i wyskakiwanie z 'acha!' to jest cód miód i orzeszki bo 'on sobie żyje w stanie błogiej nieświadomości'?????

                Kurcze - naprawdę nie rozumiem jak można tego nie widzieć! IMO taka wojna podjazdowa jest 1000 razy gorsza o wyrzutów wprost!
    • besa0 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 08:32
      Z mojego doświadczenia w tej kwestii dla swojego dobra psychicznego uciekaj nie ogladając sie na dzieci. Moj małżonek w 2000 roku nawiązał romans w pracy o ktorym dowiedziałam się po 3 latach. Pakowałam mu walizki kilka razy i za każdym razem powracał,skruszony. Powiedział,że to koniec. Uwierzyłam. Pracowałam nad zapomnieniem.udało sie po 2 latach. A po kolejnych trzech jak by niby nic oświadczył mi ,że kochanka jest w ciązy.............Wywaliłam z domu. No i znowu przez ostatnie kolejne dwa lata dochodze do siebie.... . Ale tak to jest jak się jest naiwnym i wierzy w manipulantów..... Sama sobie poradzisz,a lepiej raz coś przejśc niż mieć w plecy kilka lat dołow jak ja....pozdrawiam i miej siłe na zmiany dla swojego dobra
    • evenjo Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 12:55
      Odpowiem zza drugiej strony "barykady". Spotykałam się przez jakiś czas z żonatym mężczyzną. Nie byłam jego pierwszym skokiem w bok. O poprzednich żona nie wiedziała. O tym -dowiedziała się, jak to bywa-przypadkowo. Jej mąż postanowił wziąć porblem "na klatę", to znaczy dwuletni romans "skrócić: do dwumiesięcznej niezobowiązującej znajomości, w której ja odegrałam rolę zepsutej i zdemoralizowanej uwodzicielki cudzych mężów i ojców dzieciom. Tak wyglądało "szczere wyznanie" niewiernego męża. Brrr..
    • znj2 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 17:50
      A, co to takiego zdrada? Że facet porobił trochę śmiesznych ruchów?Facet, jak "zdradza", to jakby ktoś napluł przez okno na ulicę, natomiast dziewczyna jak "zdradza", to jakby ktoś napluł do mieszkania.Taka jest różnica!
      • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 18:05
        znj2 napisała:

        > A, co to takiego zdrada? Że facet porobił trochę śmiesznych ruchów?Facet, jak "
        > zdradza", to jakby ktoś napluł przez okno na ulicę, natomiast dziewczyna jak "z
        > dradza", to jakby ktoś napluł do mieszkania.Taka jest różnica!

        Boże, cóż za podział!
        Gdy dowiedziałam się, że mój mąż zdradzał, czułam się nie tylko jakby "ktoś napluł mi do mieszkania", ale jakby nawrzucał tam gó.na (a przez jakiś czas, jakby ten dom po prostu się zawalił). Tym bardziej, gdy okazało się, że jedna z pań - ta sama, która mnie o wszystkim zawiadomiła - śledzi mnie w internecie, wypisuje do mnie maile, dzwoni w środku nocy. Wciąż chce być obecna w moim/naszym życiu.
        • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 22:29
          O kurcze, a co mąż na to? :-/
          • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 08:45
            aandzia43 napisała:

            > O kurcze, a co mąż na to? :-/
            >

            Pytanie bardziej do mojego męża. Ja widzę, że denerwuje się tym. On bardzo chciałby wszystko juz zamknąć.
            • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 13:49
              > Pytanie bardziej do mojego męża. Ja widzę, że denerwuje się tym. On bardzo chci
              > ałby wszystko juz zamknąć.

              Tez mi się wydaje, że chciałby mieć ten problem z głowy. Ale chodziło mi bardizje o to, co robi konkretnie, by posprzątać bałagan, który sam zrobił. Czy próbuje jakoś wpłynąć na byłą kochankę, by odpierwiastkowała się od ciebie? Przecież to, co ona robi, nosi znamiona nękania. Nie rusza to go i nie zmusza do konkretnych działań?
              • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 14:12
                aandzia43 napisała:


                > Tez mi się wydaje, że chciałby mieć ten problem z głowy. Ale chodziło mi bardiz
                > je o to, co robi konkretnie, by posprzątać bałagan, który sam zrobił. Czy próbu
                > je jakoś wpłynąć na byłą kochankę, by odpierwiastkowała się od ciebie? Przecież
                > to, co ona robi, nosi znamiona nękania. Nie rusza to go i nie zmusza do konkre
                > tnych działań?
                >

                Rusza go to - na pewno. Nie wpływa na dawną kochankę, bo obiecał mi zaprzestać jakichkolwiek kontaktów. Ona chce nami manipulować - bez sensu byłoby dawać sie w to wciągać.
                • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 23:42
                  Wybacz, Kwiatku, ale mam odczucie, że jednoznaczne ryknięcie na babę przez samego zainteresowanego mogłoby ustawić ją do pionu i skłonić do zaprzestania nękania ciebie. To chyba nie byłoby "wciąganie" w jakąś grę, tylko próba (z dużym prawdopodobieństwem sukcesu) posprzątania po sobie i wypicia piwa, które się nawarzyło. Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że w tym związku to ty jesteś rycerzem, który broni księżniczki i bierze na klatę wszystkie ciosy. Nawet sama nie wiesz, ile dźwigasz na plecach ciężarów, których nie musiałabyś. I których nie powinnaś ze względu na swoje zdrowie psychiczne i zdrowie waszego związku.
                  • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 08.11.10, 05:51
                    aandzia43 napisała:

                    Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że w tym związku to ty jesteś rycerzem,
                    > który broni księżniczki i bierze na klatę wszystkie ciosy. Nawet sama nie wies
                    > z, ile dźwigasz na plecach ciężarów, których nie musiałabyś. I których nie powi
                    > nnaś ze względu na swoje zdrowie psychiczne i zdrowie waszego związku.
                    >

                    Obawiam się, ze masz rację.
        • ditchdoc Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 01:29
          kwiatek2-1 napisała:

          > Boże, cóż za podział!
          > Gdy dowiedziałam się, że mój mąż zdradzał, czułam się nie tylko jakby "ktoś nap
          > luł mi do mieszkania", ale jakby nawrzucał tam gó.na (a przez jakiś czas, jakby
          > ten dom po prostu się zawalił). Tym bardziej, gdy okazało się, że jedna z pań
          > - ta sama, która mnie o wszystkim zawiadomiła - śledzi mnie w internecie, wypis
          > uje do mnie maile, dzwoni w środku nocy. Wciąż chce być obecna w moim/naszym ży
          > ciu.

          wystaw meza na ulice, nieszczesna kochanke zglos policji za nekanie, bedzie spokoj. Znajdziesz sobie nowego, ktory nie macza w szmatach, dzieci tez go bardziej polubia.
        • dziub_dziubasek Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 20:47
          Telefony w środku nocy kwalifikują się pod nękanie. moze wizyta panów w mundurze by panią temperowała?
          • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 20:55
            dziub_dziubasek napisała:

            > Telefony w środku nocy kwalifikują się pod nękanie. moze wizyta panów w mundurz
            > e by panią temperowała?

            Pani sprytna dzwoni z zastrzeżonego - trudno byłoby coś udowodnić. A telefony są o 2 lub 3 w nocy. Ale mnie to nie rusza.
            • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 22:28
              Telefon mozna na noc wylaczyc :)
              • zonaonaa Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 22:54
                kag73 napisała:

                > Telefon mozna na noc wylaczyc :)

                Dobra rada i sen spokojniejszy ;)
    • zolwik123-to-ja Re: Pytanie do zdradzonych 06.11.10, 18:06
      Przeszłam to samo (we własnym domu, na własnym łóżku i z moją najlepszą przyjaciólką,której w życiu bardzo pomogłam i zawsze pomagałam). Co zrobiłam? Po wszystkim (w czasie zastanawiałam się czy przerwać im odrazu, czy poczekać aż skończą, czy może zapytać się czy mogę się przyłączyć :) ), zapytałam się ich czy dobrze im było (oczywiście chcieli ze mnie głupka zrobić twierdząc,że coś mi się przyśniło) i zapowiedziałam jemu, że zrobie mu to samo z jego najlepszym przyjacielem, ale nie będzie wiedział kiedy i w jakim czasie, ale poinformuje go o tym. A jej zapowiedziałam, że każdy jej facet w przyszłości będzie mój i... słowa dotrzymałam jak i jemu, tak i jej. Z nim oczywiście już nie jestem (po 5 latach miałam już dośc, bo na niej się nie skończyło, a i jeszcze wiele innych rzeczy się wydarzyło), a ona juz jest moją TYLKO koleżanką (od czasu do czasu nadal jej pomagam ze względu na dzieci), ale z mojej obietnicy tamtego dnia zrezygnowałam dopiero po 15 latach i w końcu jej wybaczyłam. Odpowiadając Tobie na pytanie, to już zawsze pozostanie w tobie niepewność co do jego osoby i ta nie ufnośc ciągle będzie Wam przeszkadzać w dalszym pożyciu. Niewiem co mam Ci poradzić - czasami facet robi tylko ten jeden błąd w życiu i dalej już nie brnie, i jest nadal przykładnym mężem, a czasami jak już raz zasmakuje w tym zdradzaniu, to robi to dalej, choćbyś nie wiem jak się starała być lepsza od tych drugich. Wybór już należy do Was obojga. Porozmawiajcie ze sobą szczerze, czego się obawiacie, czego Wam brakuje w związku i czego od siebie oczekujecie - może to coś zmieni, czego Wam szczerze życzę. Pozdrawiam i powodzenia.
      • efi-efi Re: Pytanie do zdradzonych 07.11.10, 16:38
        kompresor666 napisał:

        >>A może związek otwarty by im się lepiej sprawdził?

        - A ile znasz takich par, które stosują u siebie "otwarty związek"? Chyba nie jest to jednak aż tak popularna praktyka. Większość osób ma potrzebę wyłączności i dotyczy to nie tylko partnera, ale nawet zwykłych rzeczy materialnych.
        Pomijając aspekt stricte emocjonalny to mnie np.fizycznym wstrętem napawałby zdradzający mąż. Najpierw wylizał jakąś obcą babę , a potem mnie by całował? Bleee....
    • fajnyschatz Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:02
      Ja siedzę okrakiem na barykadzie ;-)
      Myślę, że gdybym został przyłapany (tak jak Twój mąż) to najpierw starałbym się wszystkiego wyprzeć i wytłumaczyć, że kontakt był tylko wirtualny. Albo byś uwierzyła, albo nie. Jeśli spotykał się z inną "tylko", aby doświadczyć czegoś innego, nowego, to po takiej znajomości wszystko powinno wrócić do normy i myślę, że będzie znowu Twoim "starym" mężem. Z tego co piszesz wynika, że tak jest. Bądź pewna, że dla niego dzieci również są bardzo ważne i z pewnością nie chce ich skrzywdzić. Osobiście odradzam Ci szukania odwetu przy pomocy innych facetów. I nie jest to żadna solidarność plemników. Nawet sobie nie wyobrażasz jak skomplikuje się Twoja sytuacja życiowa. Jeśli on obecnie dba o Ciebie i o dzieci i stara się, żeby wszystko było dobrze, to radzę Ci przełknąć tę gorzką pigułę i spojrzeć optymistycznie w przyszłość.
      • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:20
        Osobiście odradzam Ci szukania odwetu przy pomocy innych facetów
        > . I nie jest to żadna solidarność plemników. Nawet sobie nie wyobrażasz jak sko
        > mplikuje się Twoja sytuacja życiowa. Jeśli on obecnie dba o Ciebie i o dzieci i
        > stara się, żeby wszystko było dobrze, to radzę Ci przełknąć tę gorzką pigułę i
        > spojrzeć optymistycznie w przyszłość.

        Wybacz, Schaz, alem się obśmiała serdecznie ;-D Ty tak serio? Aż tak dalece brakuje ci samoświadomosci? Oczywiście, że solidarność plemników przez ciebie przemawia. Co ma być dobrze, jak laska przełknie gorzką pigułę? Jaka optymistyczna przyszłość? Jak nie zrobi remanentów, nei nastraszy chłopa i nie postawi go na baczność, to będzie jej dalej przyprawiał rogi, a ją samą miał w dupie z jej stanem psychicznym, dumą i poczuciem wartości. Chyba powinieneś coś o tym wiedzieć? Ciebie żona rusza ostatnio tylko dlatego, że zaczęła ci odpływać w stronę innych chłopów, prawda?
        • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:25
          Aandzia, bo Ty tego nie rozumiesz, jak chlop zdradza to trzeba lykac. Ale zeby kobieta zdradzala, albo chociaz sie oburzala, no co Ty, niewpowazna jestes :)
        • fajnyschatz Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:53
          Niechętnie się odnoszę do Twoich postów, bo często nie bazują one na rozumowaniu logicznym, ale niech tam. Starszym paniom należy wybaczać rozgardiasz emocjonalny :-) .

          Po pierwsze, primo, autorka niniejszego wątku ma już trudne rozmowy za sobą i chłop jest jak to określiłaś "nastraszony" i "postawiony na baczność" . Dalsze "wyciskanie" tego tematu przyniesie tylko negatywne skutki. Mówię z samczego punktu widzenia. Facet się uspokoił. Chce być z żoną i z rodziną i póki co nie daje sygnałów zainteresowania pozamałżeńską płcią przeciwną. Jeśli by była jakaś recydywa, to powinna go rzucić, chyba że jest fantastycznym ojcem i w dalszej perspektywie dzieci obróciłyby się przeciwko niej. Ale to już są rozważania na innym poziomie filozoficznym. Nie musisz tego Aandziu komentować.

          Jeśli chodzi o moją żonę to byłem (i jestem) o nią zazdrosny już od pierwszych chwil naszej znajomości ( a było to jakieś 100 lat temu) aż do teraz. Pamiętam,że pisałem że dobrze by było, gdyby sobie znalazła jakiegoś dyskretnego kochanka, żebym miał z nią "spokój". To się jednak zmieniło. Wprawdzie nadal strasznie mnie ciągnie w różne strony, ale odnalazłem atrakcyjność żony i jestem pewien, że ona to docenia. W tej chwili jestem na jej każde "zawołanie" i mam wrażenie, że staję na wysokości zadania.
          • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:59
            Ale, skarbie, Ty troche za pozno odnalazles te atrakcyjnosc zony, jak widac, bo ona se w miedzyczasie poszukala potwierdzenia atrakcyjnosci gdzie indziej. A Ty moze wlasnie tylko dlatego odnalazles jej atrakcyjnosc, bo poczules sie zagrozony. A noz widelec puscila by Cie bokiem i bys sobie musial sam prac skarpetki :)

            Co do zony autorki, to dziwne byloby gdyby sie teraz ostetacyjnie rozgladal na boki. Juz tacy glupi to nie sa bawet faceci.
            • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 09.11.10, 23:59
              meza autorki
              • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 10.11.10, 00:07
                Ach, Schatz, powiem Ci, co bylo Twoim bledem, chociaz nie dotyczy tematu: Ty byles pewny, ze masz jak w banku, ze zona jest Ci gwarantowana na wieki. I sie przejechales. Myslales, ze Ty jestes cwaniak i mozesz se chodzic na boki, ja splawiac a ona wierna i kochana nigdy nie bedzie potrafila zadzialac tak jak Ty. I sie pomyliles, moj drogi. Przykro mi.
                • fajnyschatz Re: Pytanie do zdradzonych 15.11.10, 19:56
                  Być może tak jest. Coś w tym racji jest.
          • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 10.11.10, 00:08
            Ponieważ jeszcze starszym panom należy wybaczyć sklerozę i brak logiki przypominam cierpliwie, bom młodsza, a więc i umysł mam świeższy:
            "odnalazłeś atrakcyjność żony" tylko dlatego, że wzbudziła twoją zazdrość. Więc nie wmawiaj dziewczynie, żeby grzecznie przełykała gorzką pigułkę, a wtedy na pewno będzie dobrze. No ale rozumiem rozgardiasz emocjonalny panujący w twym umyśle i zaciemniający ci własne intencje - łatwo ci nie jest ;-P
            • korabolacja Re: Pytanie do zdradzonych 12.11.10, 00:26
              Ale nad czym tu jeszcze się zastanawiać.
              Nie wyleczysz się sama/samoistnie/samodzielnie. Dojdzie do ciebie, ze jednak nie chcesz zyc z kurwiszonem. Co innego wybaczać zdradę kobiecie, a co innego puszczalskiemu faciowi.

              Ogranicz kontakty. Formalnie to rozwiąż, z jego wina, dla zasady i tyle.

              Facio lubi się puszczać. Z panią w pracy, z sąsiadką, w delegacji.
              Nie czujesz się poniżona?

              Ja by nie mogła myśleć, ze on dotykał innej, ze mu się z nią chciało, ze się dla niej fatygował..

              Scierow, nie czloweik.

              • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 13:36
                taaaak! a najlepiej wypatroszyć, jaja uciąć, mieszkanie, samochód i inne precjoza zabrać, uniemożliwić kontakt z dzieckiem, pójść na policję i oskarżyć o znęcanie się psychiczne i fizyczne, dziecko do psychologa, może pedofilia się znajdzie.

                korabolocja, może gdyby cię ktoś kiedyś porządniej na dzidę nadział, to byś inaczej na sprawę spojrzała
      • korabolacja Re: Pytanie do zdradzonych 12.11.10, 00:28
        fajnyschatz napisał:
        Jeśli on obecnie dba o Ciebie i o dzieci i
        > stara się, żeby wszystko było dobrze, to radzę Ci przełknąć tę gorzką pigułę i
        > spojrzeć optymistycznie w przyszłość.

        a ja radze: siedź w tym dalej, a ja nie będziesz gorsza od niego
    • grazyna510 A inna opcja ?? 12.11.10, 01:25
      Dlaczego nikt z piszących nie bierze pod uwagę ...innej opcji niż: wywalanie męża za drzwi, zaciskanie zębów na przeczekanie, wybaczanie,itd.itp. A jak by tak zostawić małżonka z dwojka? trójką dzieci i niech się nimi zajmuje jego nowa wybranka ! A samej odejść w siną dal i ułożyć sobie nowe życie?
      Przecież jak mąż tak kocha dzieci .....to sie o nie zatroszczy!
      A i alimentów chyba nie będzie żądał, bo to on zdecydował się na nowe życie?
      • dobraiwierna Re: A inna opcja ?? 13.11.10, 00:10
        grazyna510 napisała:

        > Dlaczego nikt z piszących nie bierze pod uwagę ...innej opcji niż: wywalanie mę
        > ża za drzwi, zaciskanie zębów na przeczekanie, wybaczanie,itd.itp. A jak by ta
        > k zostawić małżonka z dwojka? trójką dzieci i niech się nimi zajmuje jego now
        > a wybranka ! A samej odejść w siną dal i ułożyć sobie nowe życie?
        > Przecież jak mąż tak kocha dzieci .....to sie o nie zatroszczy!
        > A i alimentów chyba nie będzie żądał, bo to on zdecydował się na nowe życie?
        >

        popieram 100%
      • kag73 Re: A inna opcja ?? 13.11.10, 13:36
        grazyna510 napisała:

        > Dlaczego nikt z piszących nie bierze pod uwagę ...innej opcji niż: wywalanie mę
        > ża za drzwi, zaciskanie zębów na przeczekanie, wybaczanie,itd.itp. A jak by ta
        > k zostawić małżonka z dwojka? trójką dzieci i niech się nimi zajmuje jego now
        > a wybranka ! A samej odejść w siną dal i ułożyć sobie nowe życie?
        > Przecież jak mąż tak kocha dzieci .....to sie o nie zatroszczy!
        > A i alimentów chyba nie będzie żądał, bo to on zdecydował się na nowe życie?"

        Ja nie biore pod uwagi takiej opcji, bo sama jestem matka i ngdy, nigdy przenigdy nie zostawilabym swojego dzieciaka, nigdy. To po pierwsze. Po drugie w przypadku rozwodu, moj maz owszem chcialby zatroszczyc sie o dziecko. Tylko, ze ja nie odeszlabym bez dziecka.

      • ditchdoc Re: A inna opcja ?? 16.11.10, 21:53
        grazyna510 napisała:

        > Dlaczego nikt z piszących nie bierze pod uwagę ...innej opcji niż: wywalanie mę
        > ża za drzwi, zaciskanie zębów na przeczekanie, wybaczanie,itd.itp. A jak by ta
        > k zostawić małżonka z dwojka? trójką dzieci i niech się nimi zajmuje jego now
        > a wybranka ! A samej odejść w siną dal i ułożyć sobie nowe życie?
        > Przecież jak mąż tak kocha dzieci .....to sie o nie zatroszczy!
        > A i alimentów chyba nie będzie żądał, bo to on zdecydował się na nowe życie?
        >

        jaka matka dobrowolnie odda dzieci? ;)
        pewnie i takie sa wtedy faktycznie i tak lepiej dla dzieci.

        Z reguly mezczyzni walcza o dzieci po rozpadzie zwiazku, nie wazne z jakiego powodu no ale, w polskim sadzie rodzinnym sa raczej bez szans ;)
        Takze jakby kobiety faktycznie chcialy rezygnowac z dzieci to mysle ze wiekszosc mezczyzn radosnie by sie na to zgodzila, oczywiscie kobieta placi na dzieciaka alimenty ;)
    • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 10:39
      a moja rada jest taka:
      wyluzuj, chłopak sobie trochę poflirtował, może raz czy dwa ukłuł. z tego co widzę z całą sprawą po mieście się nie obnosił, więc wstydu raczej tobie i wam nie zrobił. ciebie w swój pokrętny sposób zranić nie chciał, kryjąc się ze swoim romansikiem. masz dom, dzieci, wydaje się inteligentnego faceta, który pozwolił sobie na odrobinę słabości. z tego co zrozumiałem raczej nie chce ciebie i dziecka zostawić dla tej drugiej, nie był też bardzo zaangażowany w cała sprawę. odpuść, wybacz, daj chłopu żyć.

      miast się rozwodzić i robić z całej sprawy dramat zastanów się lepiej co was łączy (i nie mówię tu o dziecku lub wspólnym majątku) czy go kochasz czy on kocha ciebie, czy jest twoim przyjacielem, a przede wszystkim czy jest człowiekiem, czy maszyną i czy musi być taaaki
      strasznie bez skazy. aby ułatwić ci myślenie dodam jedynie, że każdy następny też czasami będzie niewierny.

      na koniec jeszcze. skora tak to cie boli i nie bardzo rozumiesz dlaczego to zrobił... pozwól sobie na mały flircik. zobacz jakie to przyjemne same w sobie + mały odwecik. a cała sprawa jest przecież dosyć prozaiczna. zachowaj się podobnie i zobaczysz jak takie znajomości są zupełnie bez znaczenia
      • kag73 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 13:26
        "...aby ułatwić ci myślenie dodam jedynie, że każdy następny też czasami będzie niewierny.2

        Ciekawe skad ta pewnosc. Znow bujdy na usprawiedliwienie meskich wystepkow. Nastepny wcale nie musi zdradzac! Wbrew pozorom nie wszyscy zdradzaja.

        Nie namawiam jej do rozwodu. Ma czas, rozstac z nim sie zawsze moze.
        Niemniej jednak zastanawiam sie skad to bagatelizowanie sprawy i mowienie o "odrobinie slabosci", w przypadku gdzie facet mial romans, ktory moze by ciagnal do dzis gdyby zona go nie odkryla.

        • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 13:38
          skąd ta pewność? obserwacja. nie kręcę się pośród socjopatów i psychopatek, nimfomanek i hieprseksulanych panów, ale... każdy i każda coś tam kiedyś na boku miał/miała.
          • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 18:27
            ernest69 napisał:

            > skąd ta pewność? obserwacja. nie kręcę się pośród socjopatów i psychopatek, nim
            > fomanek i hieprseksulanych panów, ale... każdy i każda coś tam kiedyś na boku m
            > iał/miała.

            Zapewniam Cię, że są tacy, którzy "coś tam kiedyś na boku nie mieli".
            Ernest, lekceważąco piszesz o zdradach, nie rozumiesz, o co "wielkie halo". A zdradza to siła niszcząca. Osoba zdradzona rozpada się na kawałeczki. Wali jej się cały świat. Traci poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, przekonanie, że warto być uczciwym, wiarę w ludzi, w tym w najbliższego człowieka, poczucie wlasnej wartości. Gdy decyduje się (jak ja) zostać w związku, na początku wszystko wydaje się proste: wybaczam, zaczynamy wszystko od nowa, odcinamy się od tego co było. Ale to etap szoku pourazowego. Potem okazuje się, że z tych kawałeczków, na które rozpadł się jej świat, nie jest łatwo zbudować nowy. Wciąż ma się w sobie ranę. Nic nie jest takie jak było. I jeśli partner nie wykaże maksimum delikatności i dobrej woli, ta rana ciągle się odzywa. Wciąż w małżeństwie są TAMTE. Wciąż jest niepewność. Wciąż jest żal. I co z nimi zrobić?
            • ernest69 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 18:38
              co z tym wszystkim zrobic. wybaczyc. aby wybaczyc trzeba zrocumiec. by zrozumiec nalezy znalesc sie w takiej samej sytuacji. sama powinna pozwolic sobie na maly flircik z ostateczna konsumpcja lub bez.
              nie mscic sie, wziac maly odewt i tyle. to pomaga. wiem z doswiadczenia. osoby zdradzony czesto pytaja dlaczego, dlaczego. idz i sprawdz dlaczego i juz
              • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 18:45
                Bez sensu. Nabiorę zaufania i poczucia bezpieczeństwa robiąc to samo? Wybaczę, gdy się zemszczę? Chyba nie na tym oparte jest wybaczenie.
                Dodam jeszcze, że po zdradzie każde złe słowo, każdy zawód boli stokroć bardziej. Ale o tym powinna pamiętać ta strona, która zdradziła.
                • aandzia43 Re: Pytanie do zdradzonych 17.11.10, 00:15
                  "Potem okazuje się, że z tych kawałeczków, na które rozpadł się jej świat, nie jest łatwo zbudować nowy. Wciąż ma się w sobie ranę. Nic nie jest takie jak było. I jeśli partner nie wykaże maksimum delikatności i dobrej woli, ta rana ciągle się odzywa. Wciąż w małżeństwie są TAMTE. Wciąż jest niepewność. Wciąż jest żal. I co z nimi zrobić?"
                  "Dodam jeszcze, że po zdradzie każde złe słowo, każdy zawód boli stokroć bardziej. Ale o tym powinna pamiętać ta strona, która zdradziła."

                  Kwiatku, czyżby coś się zmieniło - żal i zdrowy wkurw masz już pod skórą? A może mi się tylko wydaje.
                  Jak masz zamiar zbudować NOWY świat, jeśli robisz to znowu sama? To będzie ten sam, stary świat. Można zbudować nowy, ale nowymi sposobami. Ja ci życzę powodzenia. I odnoszę wrażenie, że większość osób na forum też. Nawet te, których nie lubisz :-)
                  • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 17.11.10, 07:45
                    aandzia43 napisała:


                    > Kwiatku, czyżby coś się zmieniło - żal i zdrowy wkurw masz już pod skórą? A moż
                    > e mi się tylko wydaje.
                    > Jak masz zamiar zbudować NOWY świat, jeśli robisz to znowu sama? To będzie ten
                    > sam, stary świat. Można zbudować nowy, ale nowymi sposobami. Ja ci życzę powodz
                    > enia. I odnoszę wrażenie, że większość osób na forum też. Nawet te, których nie
                    > lubisz :-)

                    Wszystkich Was lubię :) Tylko ta jedna osoba, którą wielokrotnie prosiłam, by dała mi spokój... Ale zawsze musiała skomentować to, co piszę...
                    Masz rację aandziu...
              • ditchdoc Re: Pytanie do zdradzonych 16.11.10, 21:58
                ernest69 napisał:

                > nie mscic sie, wziac maly odewt i tyle. to pomaga. wiem z doswiadczenia. osoby
                > zdradzony czesto pytaja dlaczego, dlaczego. idz i sprawdz dlaczego i juz

                no i mamy sedno sprawy ;P

                byl tu taki niedawno, gravedigger1 ktorego zonka tez kantem puscila i ten, zeby zachowac twarz udawal ze "otwarte" malzenstwo jest ok i calosc jest jego pomyslem ;). To byla jego odpowiedz na kurestwo zonki ktora ostatecznie powiedziala "bedzie po mojemu albo wypierdalaj" ;)

                widac i Twoja sie puscila i taki jest twoj "odwet" ze oboje ruchacie na bokach. Sek ze to ona zaczela ;)
                • gravedigger1 Re: Pytanie do zdradzonych 17.11.10, 15:13
                  ditchdoc napisał:

                  > byl tu taki niedawno, gravedigger1 ktorego zonka tez kantem puscila i ten, zeby
                  > zachowac twarz udawal ze "otwarte" malzenstwo jest ok i calosc jest jego pomys
                  > lem ;). To byla jego odpowiedz na kurestwo zonki ktora ostatecznie powiedziala
                  > "bedzie po mojemu albo wypierdalaj" ;)

                  Dla wyjaśnienia pragnę oświadczyć, że to co napisał niejaki ditchdoc powyżej jest wyssane przez niego z palca i nie ma nic wpólnego z rzeczywistością. Chcę również nadmienić, że osobnik ten jest znany na forum z wróżenia z fusów i patrzenia na relacje damsko-męskie przez pryzmat swoich przeżyć będących efektem przyprawienia mu rogów przez partnerkę. :) Jego opinie w tej kwestii są wynikiem frustracji związanych z przeżywaną nadal traumą. :) :)
            • edypia111 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 22:58
              . Wc
              > iąż jest niepewność. Wciąż jest żal. I co z nimi zrobić?

              Serio znowu pytasz, Kwiatku? Jesteś przykładem sztandarowym tego, czego robić nie nalezy - zostawać. Żal i niepewność nie znikną, ale za to przyzwyczaisz się do nich kiedyś.
              Ty za to znasz odpowiedź na pytanie: po co się zostaje z mężczyzną, który zdradził. Ja tego nie przenikam, jak wiesz :)
              • kwiatek2-1 Re: Pytanie do zdradzonych 14.11.10, 08:48
                edypia111 napisała:


                > Serio znowu pytasz, Kwiatku?

                Znowu Ty?
                Nie Ciebie pytam - wiesz o tym doskonale. Do Ciebie mam inne pytanie: skąd twoja obsesja na moim punkcie? Przemawia przez Ciebie żal porzuconej kochanki, której - wbrew staraniom - nie udało się rozbić małżeństwa? Ale to już dawno przerodziło się w obsesję - powinnaś zdać sobie z tego sprawę.
                • mujer_bonita Re: Pytanie do zdradzonych 14.11.10, 08:55
                  kwiatek2-1 napisała:
                  > Znowu Ty?
                  > Nie Ciebie pytam - wiesz o tym doskonale. Do Ciebie mam inne pytanie: skąd twoj
                  > a obsesja na moim punkcie? Przemawia przez Ciebie żal porzuconej kochanki, któr
                  > ej - wbrew staraniom - nie udało się rozbić małżeństwa? Ale to już dawno przero
                  > dziło się w obsesję - powinnaś zdać sobie z tego spraw

                  Najlepszą obroną jest atak? Król jest NAGI Kwiatku. To o czym pisała Edypia czy inne osoby na tym forum ma teraz miejsce w Twoim związku. Obrażanie tych, którzy to zauważają nic nie zmieni.
                • edypia111 Re: Pytanie do zdradzonych 14.11.10, 12:03
                  Przeciwnie. To współczucie dla Ciebie. Jesteś chodzącą radą dla wszelkich zdradzonych - co robić, a raczej czego nie robić. Już Ci to pisałam. Z uporem maniaka namawiasz by dać szansę miłości, po czym opowiadasz o swoim związku i wynika z tego, że jest on tak zniszczony jak tylko się da. Zmagasz się z demonami przeszłości i nosisz żal do męża. Jesteś dowodem na to, że poskładanie małżeństwa po zdradzie jest mało prawdopodobne.
                  A skąd pomysł, że jestem porzuconą kochanką? Doprawdy nie rozumiem dlaczego ilekroć napiszę Ci to, co myśli tu znacznie więcej osób, akurat do mnie wyjeżdżasz z tym, że jestem porzuconą kochanką. Nie jestem. Rzekłabym, że jestem czymś dokładnie przeciwnym.
    • kompresor666 Re: Pytanie do zdradzonych 13.11.10, 22:05
      sorry , urwało mi poprzedniego posta

      > kag73 napisała:

      > Ciekawe skad ta pewnosc. Znow bujdy na usprawiedliwienie meskich wystepkow.
      > Nas tepny wcale nie musi zdradzac! Wbrew pozorom nie wszyscy zdradzaja.

      pewnie że nie wszyscy. zdradzają tylko ci, którym w ogóle chce się ruchać. Jak
      pokazuje TO forum, jest masa facetów po 30-stce dla których seks to ciężki obowiązek :)

      Oby autorka nie wróciła na to forum z takim własnie problemem :)
    • efi-efi Re: Pytanie do zdradzonych 16.11.10, 20:58
      Wybaczanie to PROCES. Nic nie dzieje się z dnia na dzień jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
      Wszyscy zapominają o najistotniejszej istocie powrotu do normalności, a mianowicie skrusze i zadośćuczynieniu. Bo chyba łatwiej przebaczyć, zapomnieć i wrócić do normalności gdy facet, który zdradził żałuje, żałuje bardzo, przeprasza, staje na rzęsach żeby naprawić krzywdę i ROZUMIE , , że żona ma prawo do wszelkich wyjaśnień, deklaracji, że TAMTA zniknie z ich życia i do tego, że facet się poświęci i np. zmieni pracę żeby nie widzieć kochanki.

      Jak jest u Was Peppa?
      Czy Twój mąż żałuje, czy jedynie boi się, że zaczniesz dym robić w sądzie i dzieci nie zobaczy?
      Czy czujesz się kochana przez niego, czy masz wrażenie, że on chce wszystko naprawić,że jest gotowy poświęcić dla Ciebie (nie dla rodziny, a dla Ciebie) pracę być może awans czy dobre zarobki byle tylko zostałaś z nim?
      Kobieta najczęściej "słyszy" co w duszy facetowi gra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka