Dodaj do ulubionych

Mąż czy Kochanek?

10.12.10, 16:14
Za chwilę minie trzy lata mojego pozamałżeńskiego związku. Związku, który postanowiłam zerwać aby dać jednak szansę małżeństwu. Sytuacja skomplikowana, poznałam kogoś gdy w małżeństwie zaczęło się sypać. Trzy lata romansu z żonatym facetem. Nigdy wczesniej nie czułam że jestem z kimś tak idealnie dopasowana emocjonalnie i fizycznie. Cudowne chwile, cudowny seks. Ale brak perspektyw na pełnowartościowy związek. Zobowiązania, rodziny, dzieci i nasza chyba ponadprzeciętna odpowiedzialność za wszystkich dookoła. Problem w tym że z mężem nie było seksu przez ostatni rok. Daliśmy sobie szansę, wiemy co było nie tak i staramy sie to naprawiać ale ja nie mogę sobie wyobrazić że pójdę z nim do łóżka. Mam wrażenie że może być między nami przyjaźń, jakieś porozumienie ale chyba umarła kobieta i mężczyzna. Natomiast na samą myśl o Kochanku robi mi się słabo. A najgorsze, że wiem, że jest ciągle na wyciągnięcie ręki, czeka na mój gest, wystarczy zadzwonić. Wiem że teraz powrót do niego musi oznaczać zakończenie małżeństwa, bo nie mam juz siły na prowadzenie podwójnego życia. Tutaj dom, rodzina, dziecko a tam... porozumienie dusz i fajerwerki w łóżku. Czy ktoś z was "naprawił" małżeństwo po długim i intensywnym romansie? Czy jest szansa że sie uda?
Obserwuj wątek
    • edypia111 Re: Mąż czy Kochanek? 10.12.10, 16:49
      Co to znaczy "naprawić" małżeństwo? Chcesz mieć tak, jak miałaś z kochakiem? Świetny seks i porozumienie dusz? To chyba sama rozumiesz, że nie będziesz miała tak. Chcesz naprawić tak, żeby mieć seks raz na tydzień? To pewnie da się zrobić. Pytanie, na jakie powinnaś sobie odpowiedzieć brzmi: po co chcesz je naprawiać. I nie chodzi mi o moją wiecznie powtarzaną śpiewkę: zostaw go. Nie. Po prostu może trzeba się pogodzić z tym, ze mąż to przyjaciel i tyle. Wtedy nie będziesz chciała więcej i unikniesz rozczarowań.
      • kag73 Re: Mąż czy Kochanek? 10.12.10, 18:52
        Problem moze polegac na tym, ze w Twoim odczuciu zdradzisz koachanka idac do lozka z mezem, bo tak naprawde najbardziej zaangazowana jestes w stosunku do kochanka. To jedna rzecz. Druga: z kochankiem jest dreszczyk emocji, bo nie masz go na codzien, to zakazany owoc, no i mijaja dopiero trzy lata. Po trzecie: Czy kochanek rowniez bylby gotow zostawic zone i dzieci i zaczac zycie od nowa z Toba? To jest chyba dosc istotne. Zastanow sie na czy w ogole zalezy Ci jeszcze na mezu i byciu z nim czy nie. I czy Twojemu mezowi zalezy na Tobie i na odbudowywaniu malzenskiego seksu, ktorego niby nie bylo od roku. Dlaczego go nie bylo i jezeli z winy meza czy on chce to zmienic.
    • zawsze-soffie Re: Mąż czy Kochanek? 10.12.10, 19:08
      "Nigdy wczesniej nie czułam że jestem z kimś tak idealnie dopasowana emocjonalnie i fizycznie."

      buhahah jak się spotyka z kimś "nowym" w poczuciu ryzyka i dzielisz z nim wyłącznie przyjemne chwile ewentualnie małe problemiki (bla bla bla ) to nie "dziwota", że masz takie odczucia. Pomieszkaj z kochankiem na dłuższą metę, dziel z nim CODZIENNE życie i ciekawe czy dalej będziesz uważała że jesteście tak strasznie dopasowani
      • efi-efi Re: Mąż czy Kochanek? 10.12.10, 20:44
        A z mężem jak długo jesteś?
        • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 11.12.10, 21:54
          Z mężem jesteśmy 13 lat z czego 9 małżeństwem.
          Dokładnie mam takie poczucie że idąc do łóżka z mężem zdradziłabym Kochanka. To jest nadal bardzo silna emocjonalnie więź. W każdej chwili mogłabym wrócić do dotychczasowego układu, natomiast na pełnowartościowe bycie ze sobą, przynajmniej przez kilka najbliższych lat nie ma szans. Z tym że dla mnie już podwójne życie nie wchodzi w grę. Postawiłam na szczerość w obu relacjach, dlatego ta druga musiała się skończyć, bynajmniej do czasu gdy przekonam się na 100% czy chcę nadal być z mężem czy nie. A post napisałam bo zaczęłam wątpić czy to w ogóle ma szanse na powodzenie bo mąż mnie nie kręci jako facet. Może dlatego że Kochanek ciągle jest w moim życiu?
          • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 11.12.10, 22:51
            > Postawiłam na szczerość w obu relacjach

            Mam niejaki problem z tym stwierdzeniem. Mam wrażenie, że przede wszystkim NIE jesteś szczera wobec samej siebie. Samą siebie okłamujesz - w tym, co jest ważne dla Ciebie, a co nie, kogo kochasz, a kogo nie, z kim Ci jest dobrze, a z kim nie. Będąc w zakłamaniu wobec siebie samej, NIE możesz być szczera wobec innych ludzi. Siłą rzeczy, okłamujesz ich tymi samymi kłamstwami, którymi karmisz siebie na co dzień, dokładając do tego kłamstwa spreparowane specjalnie na ich użytek.

            Myślę, że początkiem drogi do wybrnięcia z sytuacji, jest absolutna szczerość wobec siebie samej. Spróbuj dociec prawdziwych przyczyn aktualnej sytuacji. Dlaczego jesteś z mężem? Dlaczego masz kochanka? Dlaczego oni są z Tobą? Dopiero na podstawie tak udzielonych sobie samej szczerych aż do bólu odpowiedzi, możesz dopiero podejmować decyzje odnośnie dalszej przyszłości.

            Przy okazji, w jakimś sensie Ci współczuję. Zaplątałaś się w sytuację, z której nie ma łatwego rozwiązania. Musisz teraz wysilać inteligencję, żeby je znaleźć. Mam nadzieję, że Ci się to uda, i że nie będzie to zbyt bolesne dla Ciebie i Twoich bliskich. Powodzenia.
            • gomory Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 19:02
              > Dlaczego oni są z Tobą?

              Akurat tego to ona wiedziec nie moze. Co najwyzej moglaby probowac sie domyslac. Ale bywa to zwodnicze.
              Tutaj wypada przytoczyc historie faceta ktory lamal sobie glowe czy swoje dalsze zycie zwiazac z zona czy kochanka. Az do psychologa z tym dylematem zawedrowal :). Byle pewien, ze jest numerem jeden dla kazdej z tych kobiet. Zycie pokazalo jednak cos innego. Kochanka wycofala sie z ofiarowanej roli oficjalnej zony, a zona wcale nie okazala sie przystania do ktorej zawsze mozna wrocic.
              Tyle, ze taka historia nie przekona nikogo uwazajacego siebie za rozdajacego karty do tego jak bardzo moze blednie oceniac sytuacje ;).
          • gaga-1 Re: Mąż czy Kochanek? 11.12.10, 23:01
            A post napisałam bo zaczęłam wątpić czy to w ogóle ma szanse na powodzenie bo mąż mnie nie kręci jako facet.

            To nawet nie próbuj. Ja zerwałam kontakt z kochankiem, wymazałam go z pamięci, zniszczyłam wszystko co z nim związane...Myślałam, że to pomoże... Niestety. Minęły dwa lata prób i moje małżeństwo się kończy. Żyjemy jak dwoje przyjaciół pod jednym dachem. Pomagamy sobie w codziennym życiu i... śpimy w oddzielnych sypialniach. Tyle pozostało z mojego małżeństwa.
            • allegropajew Re: Mąż czy Kochanek? 02.09.18, 12:14
              Co w takim razie za problem oficjalnie OTWORZYĆ związek? Piszę to zarówno do gaga-1, jak i autorki wątku?

              Przecież to dla kobiety będzie sytuacja IDEALNA (dwóch jednocześnie).

              Gościula
          • zawsze-soffie Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 12:24
            Ja chcę, Ja to, Ja tamto, Ja siamto bla bla.
            A co to pępek świata jesteś, który podejmuje decyzje za X osób wg swojego "widzi mi się " a wszyscy dookoła musza się dostosować ,aż się nie przekonasz czego chcesz? Czy Twój mąż chce być z Tobą po tym jak mu doprawiłaś rogi, kiedy zaczęły się problemy ? Zakładam, że tak skoro tak skoro używasz sformułowania "stawiam na szczerość"
            • edypia111 Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 15:32
              Obawiam się, że w opisanej przez autorkę sytuacji jest ona pępkiem swiata. Sądzę zresztą, że kazdy z nas nim jest dla samego siebie.
              I przypuszczam, że autorka nie powiedziała mężowi o zdradzie. Co znaczy, że jest rozsądna i wie, że absolutna szczerość może związek zruinować. Myślę, że nie szczerość jest w tej sytuacji najważniejsza.
              • zawsze-soffie Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 16:36
                taa bo robienie kogoś w balona wcale nie rujnuje związku. Nie wszyscy chcą żyć w błogiej nieświadomości i być tylko dlatego, że jakieś egoistce się wydaje za męczące czekanie na kochanka X lat ( czy jak to tam leciało) .
                Trzeba wypić piwa którego się naważyło i budować coś razem od nowa na szczerości albo sie pożegnać i zacząć wszystko od nowa.
                Jaki będzie miało sens ratowanie małżeństwie ukrywając kłamstwo ( zdradę) , które w każdej chwili może wyjść na jaw i rozwalić to co takim wysiłkiem się naprawiło.
                Jakim prawem ona decyduje czy ktoś ma czegoś nie wiedzieć ? To nie był jednorazowy wyskok ani chwila zapomnienia, TO był długi romans, uczucie, które w sprzyjających warunkach kwitłoby w najlepsze bo uczucie do męża się wypaliło.

                Autorka niech podejmie decyzje czy idzie w prawo czy w lewo a nie zawraca gitary, bo się to męczące robi. Nie krzywdźmy jeszcze bardziej i niepotrzebnie innych ludzi bo sami nie wiemy czego chcemy, bo nam się czegoś nie chce.

          • bcde Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 22:45
            Postawiłam na szczerość w obu relacjach, dlatego ta druga musiała się skończyć, bynajmniej do czasu gdy przekonam się na 100% czy chcę nadal być z mężem czy nie.


            Znaczy się powiedziałaś mężowi o kochanku? Bo ja tak rozumiem szczerość.
    • mistral01 Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 16:01
      rozstań się z mężem. to najlepsze co możesz zrobić dla siebie i dla niego. on też zasługuje na fajerwerki i pokrewieństwo dusz bla bla bla i przede wszystkim kogoś, kto będzie wobec niego uczciwy. ciągniecie facetów przed ołtarz po to, żeby im za parę lat przyprawić rogi. wiem, żyje się tylko raz i trzeba wyciągnąć z życia jak najwięcej, nawet jeśli rujnuje się po drodze czyjeś. uwolnij go! uwierz mi wiem, co mówię. jestem po drugiej stronie i tego również oczekiwałem od mojej unfaithful wife. musiałem jednak sam podjąć decyzję. nie chciała być wobec świata tą złą.
      • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 12.12.10, 16:37
        > rozstań się z mężem. to najlepsze co możesz zrobić dla siebie i dla niego. on t
        > eż zasługuje na fajerwerki i pokrewieństwo dusz bla bla bla i przede wszystkim
        > kogoś, kto będzie wobec niego uczciwy. ciągniecie facetów przed ołtarz po to, ż
        > eby im za parę lat przyprawić rogi.

        Z punktu widzenia męża tak byłoby najlepiej. Jednak wtedy ona by coś straciła... Wybrała wersje wygodną dla siebie. Bezpieczeństwo z meżem i fajerwerki z kochankiem. Smutne ale prawdziwe...
      • mistral01 Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 01:18
        szczerze? nie wróżę związkowi opartemu na kłamstwie długiej przyszłości. lepiej zamknąć to jak najszybciej. spróbowałaś zakazanego owocu i bardzo ci posmakował. nigdy nie uwolnisz się od poczucia winy. chcesz oszukiwać męża i siebie dalej. nie starczy ci sił. jeśli masz resztki sumienia, rozmów się z mężem. są frajerzy którzy puszczają takie czyny płazem. może będziesz mogła dalej oszukiwać siebie i męża w zamian za super sex z kochankiem. święta nie muszą znaczyć nic, jeśli nie ma sensu wspólnego ich spędzania
    • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 00:04
      Nigdy wczesniej nie czułam że jestem z kimś tak idealnie dopasowana emocjon
      > alnie i fizycznie. Cudowne chwile, cudowny seks.

      Teraz macie romans, to normalne, że go sobie idealizujesz... Na początku pewnie robiłaś tak z mężem. Teraz mąż faktycznie musi blado wypadać. Widzisz go na co dzień, zdążyłaś poznać wszystkie jego słabe strony. No i na tle porównań do kochanka, w którym jesteś zauroczona, blado wypada...

      A najgorsz
      > e, że wiem, że jest ciągle na wyciągnięcie ręki, czeka na mój gest, wystarczy z
      > adzwonić.

      Czeka na gest, żeby odejść od żony i sie z Tobą związać, robić dla Ciebie tyle co Twój facet na co dzień robi, czy tylko zabawić się i podbudować samoocenę, dupcząc cudzą żonę?

      Tutaj dom, rodzina, dziecko
      > a tam... porozumienie dusz i fajerwerki w łóżku.

      No właśnie. Z jednej strony bezpieczeństwo, wygoda, dla znajomych "ładny obrazek rodzinny" z drugiej adernalinka, wolność, endorfinki początku znajomości... Masz wszystko.
      Kochanek też. Tylko ten Twój mąż na frajera wyszedł. Żona go zdradza, porównuje do idealnego, świetnego w łóżku kochanka, szuka pretekstów do zdrady... Czy chciałabyś być na jego miejscu?

      > żeństwo po długim i intensywnym romansie? Czy jest szansa że sie uda?

      Chciałoby się powiedzieć, odejdź od męża, zwiąż się z tamtym, pożyj z nim parę lat, poznaj go na wylot i zacznij romansować z mężem:-) Pewnie zmiana punktu odniesienia podziała na wszystkich cuda... Okażę sie, że mąż może trzy razy dziennie i jest całkiem romantyczny przy spotkaniach raz w tygodniu, bez nieprzyjemnych zobowiązań. A były kochanke w roli męża już taki boski nie jest...
      • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 10:18
        > Chciałoby się powiedzieć, odejdź od męża, zwiąż się z tamtym, pożyj z nim parę lat,
        > poznaj go na wylot i zacznij romansować z mężem:-)

        Mnie tam w młodości uczyli, że "odgrzewane kotlety" nie są takie atrakcyjne. Tak samo jak granie na "dwa fronty".
        • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 11:46
          Chodziło mi o to, że w analogicznej sytuacji to z mężem mogłaby mieć "jedność dusz i super seks" a z kochankiem "nudę i bezpieczeństwo"...
          • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 13:19
            > Chodziło mi o to, że w analogicznej sytuacji to z mężem mogłaby mieć "jedność d
            > usz i super seks" a z kochankiem "nudę i bezpieczeństwo"...

            Nie sądzę.
            Jakoś ciężko mi natrafić na opisy udanych powrotów do "jedności dusz i super seksu" ze zdradzonym, a tym bardziej porzuconym, partnerem/partnerką. Zdrada jest taką rzeką graniczną, po przekroczeniu której rozpoczyna się tylko bieg w dół, do rozpadu małżeństwa - prędzej, czy później. Tak przynajmniej uważam. Chętnie jednak posłucham przykładów, że się mylę w tej materii.
            • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 13:48
              Jakoś ciężko mi natrafić na opisy udanych powrotów do "jedności dusz i super se
              > ksu" ze zdradzonym, a tym bardziej porzuconym, partnerem/partnerką. '

              Jak mówi powiedzenie, nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki ;)

              Ale bardziej chodzi o to, że gdy Autorka odejdzie do kochanka, to za jakiś czas może sie z nim poczuć tak jak obecnie czuje sie z mężem. Tzn. pryśnie czar i otoczka schadzki, zacznie sie trywialna rzeczywistość, która tyle uroku życia nam i naszym partnerom zabiera.

              Tak jak pisał kiedyś symmetryisall, można iść w nowy układ, ale on po jakimś czasie staje sie starym układem i można tak do us...ej śmierci nie znaleźć związku w którym będzie idealnie.
              Może lepiej zaniechać poszukiwań, skoro każdy znaleziony szmaragd, traci blask założony na palec?

              duze pozdro!!!
              • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 14:16
                > Tak jak pisał kiedyś symmetryisall, można iść w nowy układ, ale on po jakimś cz
                > asie staje sie starym układem i można tak do us...ej śmierci nie znaleźć związk
                > u w którym będzie idealnie.
                > Może lepiej zaniechać poszukiwań, skoro każdy znaleziony szmaragd, traci blask
                > założony na palec?

                Bo z udanym związkiem to jak z udanym urlopem na rajskiej wyspie - szczęście i radość musisz przywieź ze sobą. Kompleksy lepiej zostawić "za progiem".
                • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 21:48
                  Mąż wie że był ktoś w moim życiu. Nie zna szczegółów, nie wie ile to trwało. Była szczera rozmowa w której on powiedział że się domyśla a ja potwierdziłam. To była w sumie rozmowa o nas, o tym że jest już między nami na tyle "zimno" że chyba nie da się tego ciągnąć nawet ze względu na dziecko. W pierwszym momencie kamień spadł mi z serca, pozamiatane, chciałam przecież tego od dawna ale chyba nie miałam odwagi. Tymczasem, mój mąż, mówiący o tym że domyśla sie od dawna że kogoś mam, ale że w tej chwili to nie to jest ważne, bo dla niego podstawowym problemem jest to gdzie popełniliśmy błąd i dlaczego nam nie wyszło, sprawił że spojrzałam na niego, na nas, z zupełnie innej perspektywy niz przez ostatnie lata. I to był impuls żeby dać nam (sobie) szansę.
                  Chyba czas na krótką charakterystykę naszego małżeństwa. On starszy o 10 lat, artysta. W momencie gdy się poznaliśmy ja byłam jeszcze na studiach. Dobraliśmy się na zasadzie przeciwieństw, on raczej cichy, wycofany, intrawertyk, ja dusza towarzystwa, ekstrawertyczka). Pierwsze lata sielanka, studia, balangi, imprezy, wyjazdy. Później proza życia, dziecko, moja praca, dom. Po kilku latach okazało się dom jest na mojej głowie. Od zarabiania, poprzez domowe obowiązki, dziecko, opiekunki, transport itd. On zawieszony 10 cm nad ziemią, często bez kontaktu z rzeczywistością (rachunki, kredyty, opony w samochodzie? O co chodzi?). Ja podejmuję wszystkie decyzje, czasami czuję że odpowiedzialność za wszystko mnie przygniecie i... pojawia się ON. Mocno stąpający po ziemi, facet, który traktuje mnie jak kobietę i załatwia wszystkie "męskie" tematy. To nie była strzała amora. Spotykaliśmy się regularnie bo współpracowalismy ze sobą. Szczerze mówiąc, nawet na początku nie zwracałam na niego uwagi jako na faceta. Myślę że on też nie planował tego co się między nami wydarzyło. Jego historii nie będę opisywac bo post byłby za długi. Generalnie u niego w domu nieciekawie, ogólnie, raczej niezbyt dobrana para tzw. małżeństwo z rozsądku. No i tak, pomału, cos się między nami rodziło. Na początku on chciał zostawic rodzinę, ja nie byłam na to gotowa. Kończyliśmy to kilkakrotnie. Kilka razy z mojej, raz z jego inicjatywy. Powód był zawsze ten sam, podwójne życie jest cholernie męczące. Fantastyczne są tylko chwile, potem jest codzienność, poczucie winy, wyrzuty sumienia, kac moralny. Generalnie do dupy. Szuka się wytłumaczenia, przecież mąż mnie olewa, nie interesuje się mną, ma mnie gdzieś a ja mam prawo do szczęścia, poczucia się jak kobieta, super seksu i same takie.
                  Więc nie jest tak że jestem wyrachowaną suką która przyprawiła rogi swojemu facetowi. Choć każdy ma prawo ocenić to według uznania oczywiście.


                  • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 13.12.10, 23:03
                    Myślisz, że kochanek nie zmienia Twojego spojrzenia na męża? Że nie próbujesz się usprawiedliwiać, doszukując się jego wad a nawet prowokując pewne zachowania? Pisałam o tym tu:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,115481701,115550606,Quo_vadis_.html
                    Jesteś pewna, że to jego małżeństwo jest taki beznadziejne? Jeśli tak to dlaczego w nim tkwi? Dlaczego nie odejdzie od żony i nie zwiąże się ze swoją drugą połową? Na prawdę wierzysz, że tu faktycznie chodzi o "dobro dziecka"?

                    > Więc nie jest tak że jestem wyrachowaną suką która przyprawiła rogi swojemu fac
                    > etowi.

                    Gdybyś była wyrachowaną suką to dużo lepiej byś się ustawiła. Już sam fakt, że masz wątpliwości świadczy, że uczucia wyższe posiadasz...
                    • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 14.12.10, 20:31
                      Zakletawmarmur, dałaś mi dużo do myslenia tym postem.

                      Rzeczywiście moje krytyczne spojrzenie na męża, jego postępowanie, moją rolę w naszym związku chyba "zbiegło się w czasie" z poznaniem JEGO. Pewnie fakt że ON był całkowitym przeciwieństwem mojego męża, nie wpływało pozytywnie na to jak postrzegałam tego ostatniego. Chyba potrzebowałam znaleźć usprawiedliwienie dla swojego postępowania.

                      Co do jego małżeństwa to wiem że od początku było słabo ale wiem tez że oprócz dzieci łączy ich tak przyziemna i nieromantyczna spraw jak kasa, majątek :-) Rozwód z jego winy pewnie pozbawiłby go prawa do części majątku na który przez lata pracował. C'est la vie.

                      • mujer_bonita Re: Mąż czy Kochanek? 14.12.10, 21:43
                        compliquee napisała:
                        > Rozwód z jego winy pewnie pozbawiłby go prawa do części majątku
                        > na który przez lata pracował. C'est la vie.

                        Na marginesie - w polskim prawie wina przy rozwodzie nie przekłada się na podział majątku (w sumie chyba niestety). Może jedynie oznaczać konieczność wypłacania alimenŧów na eks-żonę.
                        • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 14.12.10, 21:50
                          Nie wiem, nie orientuję się w temacie, ale myślę że w tym przypadku odejście od rodziny musiałoby być "z klasą". W sensie, odchodzę z walizką i zaczynam nowe życie. Niektórych Panów na tę klasę nie stać. Nie chcę tego oceniać. Finanse mają jednak w życiu znaczenie.
                          • jpy1 Re: Mąż czy Kochanek? 15.12.10, 00:58
                            Hmm... trudna sytuacja. Bardzo trudna. Wszystko się da naprawic. Kwestia długich rozmów i nie tylko. Co do tego drugiego. Może sprowadzę Cię trochę na ziemię. Po tylu latach gdyby Cię kochał, zostawiłby by żonę. I byłby z Tobą. I tak przyjdzie Ci za to zapłacic wysoką cenę (wiem to z własnego doświadczenia). Tak czy inaczej życzę wszystkiego dobrego.
                            • pawlikmorozow Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 14:51
                              Nie wszystko da się naprawić ale, to że On nie odszedł od żony nie oznacza, że nie kocha.

                              jpy1 napisała:

                              > Hmm... trudna sytuacja. Bardzo trudna. Wszystko się da naprawic. Kwestia długic
                              > h rozmów i nie tylko. Co do tego drugiego. Może sprowadzę Cię trochę na ziemię.
                              > Po tylu latach gdyby Cię kochał, zostawiłby by żonę. I byłby z Tobą. I tak pr
                              > zyjdzie Ci za to zapłacic wysoką cenę (wiem to z własnego doświadczenia). Tak c
                              > zy inaczej życzę wszystkiego dobrego.
                              • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 15:05
                                Jasne:-)

                                Oznacza, że potrafi kalkulować...
                                Po co miałby odchodzić od żony do kochanki? Żeby za dwa lata mieć mniej więcej to samo + obce dziecko na karku + przymus wierności? Teraz ma "kiepskie małżeństwo" ale przynajmniej własne dziecko na głowie i pretekst do zdrad. Potrzeby seksualno-uczuciowe można załatwiać gdzieś indziej. Bardziej się opłaca mieć bezpieczną stałą, atrakcyjną partnerkę za żonę i rewelacyjny seks z cyklicznie zmieniającymi sie kobietami.

                                Gdybym była facetem to pewnie też tym tak chciała żyć:-)
                                • pawlikmorozow Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 15:31
                                  Co za cyniczne wyjaśnienie motywów zachowań facetów ;) Chciałbym zauważyć, że twórczyni tego wątku też podobnie postępuje :P

                                  Oczywiście coś w tym jest ale żeby tak prosto w oczy ? :)
                                  • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 16:25
                                    A widzisz Pawliku... IMO na SWOJEGO mężczyznę dobrze jest patrzeć przez różowe okulary, do reszty lepiej jest zachować podejście cyniczno-realistyczne. Nie na odwrót:-)
                                  • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 16:42
                                    > Co za cyniczne wyjaśnienie motywów zachowań facetów ;) Chciałbym zauważyć, że t
                                    > wórczyni tego wątku też podobnie postępuje :P

                                    Wbrew pozorom kobiety są mniej cyniczne. Z reguły na kochanków wybierają sobie facetów, którzy mają u nich szanse na "stały etat". Panom jest bardziej wszystko jedno, byleby babka dawała za free i siedziała cicho:-) No i seks na kobiety działa inaczej niż na mężczyzn. U kobiet często rodzi potrzebę "czegoś więcej" u facetów daje "poczucie zaspokojenia tą partnerką".
                                    • pawlikmorozow Re: Mąż czy Kochanek? 17.12.10, 21:31
                                      zakletawmarmur napisała:

                                      > > Co za cyniczne wyjaśnienie motywów zachowań facetów ;) Chciałbym zauważyć
                                      > , że t
                                      > > wórczyni tego wątku też podobnie postępuje :P
                                      >
                                      > Wbrew pozorom kobiety są mniej cyniczne. Z reguły na kochanków wybierają sobie
                                      > facetów, którzy mają u nich szanse na "stały etat". Panom jest bardziej wszystk
                                      > o jedno, byleby babka dawała za free i siedziała cicho:-) No i seks na kobiety
                                      > działa inaczej niż na mężczyzn. U kobiet często rodzi potrzebę "czegoś więcej"
                                      > u facetów daje "poczucie zaspokojenia tą partnerką".
                                      >

                                      Są mniej cyniczne... ciekawe. Jeśli znajdują facetów "na stały etat" to znaczy, że są tacy faceci... czyli nie wszyscy są tacy nastawieni na poczucie zaspokojenia tą partnerką ;) Czyli nie wszyscy są tacy źli... Czyli nie koniecznie trzeba na nich patrzeć tak cyniczno-realistycznie :P CNO
                              • jpy1 Re: Mąż czy Kochanek? 17.12.10, 02:00
                                Może i ją kocha, ale jestem wręcz pewien na 100%, że nie na tyle żeby zostawic żonę.
                        • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 14.12.10, 22:33
                          > ał majątku (w sumie chyba niestety).

                          W niektórych przypadkach, gdzie wina jest absolutnie jednoznaczna pewnie "niestety". Myśle jednak, że ogólnie byloby gorzej. Rozwody wtedy częściej oznaczałyby jedno wielkie pranie brudów i kombinowanie jak tylko zwalić winę na drugą stronę. Myślisz, że ludzi stać byłoby na uczciwość?
    • dn35 Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 14:48
      Compliquee,

      wiesz, jestem w identycznej sytuacji.
      I całkowicie rozumiem wszystkie Twoje dylematy.
      I też nie wiem zupełnie, co mam zrobić.
      Ratować jakoś małżeństwo, które już wymarło prawie, ale jest przyjaźń, dziecko? Czy odejść? Uczciwie odejść, zostać sama z dzieckiem i spróbować zacząć od nowa?
      Mój Partner (ja nawet nie moge powiedzieć o nim kochanek - on mnie traktuje, jak żonę) chce, żebyśmy byli razem, ale potrzebuje czasu, aby przeorganizować sobie życie (inne miasto, kredyt, praca) i przygotować dzieci (dla których pełni rolę matki, bo matka jest "nieobecna"). Ale dużo tego czasu potrzebuje, nie 2 - 3 lata, więcej...
      A ja bym była gotowa już, żeby zacząć nowe zycie z nim. Choć wiem, ile niewiadomych, że może po latach być podobnie, ale odważyłabym się na to ryzyko. Ale boję się tego czekania długiego...
      I tak, jak Ty, nie potrafię już ciagnąć tego podwójnego zycia. Małżeństwa i tego drugiego związku. Emocjonalnie nie wyrabiam czase. Jednak najtrudniej zrezygnować ze związku, który przynosi ogromną satysfakcję i daje radość życia.

      Rozmawiałam na ten temat z mężem. Nie mówiłam o moim drugim życiu. Ale o rozwodzie. Że ja nie potrafię zyć w takim martwym fizycznie związku. Odpowiedział, że on nie wyobraża sobie beze mnie zycia i woli zgodzić się na posiadanie przeze mnie kochanka, niż oddać mi wolność. Bo jak odejdę to on sobie coś zrobi...
      No i nadal jestem na rozstaju. Chodź najbardziej skłaniam się do odejścia i pozostania samej.

      Napisałaś, że to już 3 lata jesteś ze swoim Kochankiem - to już dość długo. Gdyby to nie była miłość, to byście się już sobą nasycili...

      Co do szans na "reaktywowanie" małżeństwa.
      Wiele na ten temat przeczytałam, przysłuchuję się historiom znajomych, odkąd mnie ten problem dotyczy (czyli, jakies 6 lat) i podsumowałabym to tak:
      - jeśli małżeństwo przygasło, bo ludzie się pogubili, niezrozumieli, to udaje się naprawić takie związki, czasem właśnie nawet zdrada pomaga - otwiera oczy, na to, co możnabyło stracić,
      - ale jesli w małżeństwie wypaliła się potrzeba pożycia fizycznego (i nie mam tu na myśli fakerwerków, tylko zwykły kontakt fiyzyczny mężczyzny i kobiety) i ta więź tej swoistej jedności wygasła, to niestety...nie słyszałam o powrocie do 'normalności', poza pojedynczymi historiami na tym forum.
      • abrigado Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 17:02
        asekurantka...fakt, że kolejna ;P
        ale czy to usprawiedliwienie

        a poza tym co to za facet co potrzebuje więcej niż 2-3 lata na przeorganizowania swojego życia? co? pies będize za nim tęsknił/

        oboje przeczekujecie życie
        a męża masz w nosie więc nie wyjeżdząj z tym, ze dlatego nie ochodzisz bo wrzuca ci te gfłodne kawałki

        to wygodne wytłumaczenie jest po prostu

        nie nie jestem ideałem, przeczekuję zycie na tym forum, ale przynajmniej to widzę...
        • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 17:27
          > nie nie jestem ideałem, przeczekuję zycie na tym forum, ale przynajmniej to wid
          > zę...

          A że tak spytam nieśmiale, wiesz chociaż na co czekasz?
        • tomek_abc99 Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 17:36
          wszyscy tacy mądrzy, zdecydowani, zasadniczy....na forum
      • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 17:18
        Avide przytaczał nam tu kiedyś badania z których wynikało, że jeśli facet w ciagu dwóch lat nie odejdzie do kochanki to później już praktycznie nie ma na to szans...
      • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 22:15
        U mnie dylemat odejść od męża czy nie jest również dylematem typu czy mam prawo pozbawiac męża i dziecko codziennego, normalnego kontaktu (poranne szykowanie do szkoły, wieczorne czytanie księżek) w imię zaspokajania moich potrzeb emocjonalnych? To samo jest z nim. W naszych rozmowach często była poruszana ta kwestia. No bo przecież kiedyś dokonaliśmy wyboru, z tymi osobami postanowiliśmy się związac ( nota bene moje małżeństwo było zawarte z dużo bardziej romantycznych pobudek niż jego), z nimi mamy dzieci. O ironio, nasi partnerzy nie przeszli jakiejś metamorfozy! Zawsze tacy byli. Tylko dopiero teraz, w zderzeniu z nowym doświadczeniem, inną wizja związku, relacji damsko-męskich, odkryliśmy że chcemy czegoś innego. No tak, możemy sobie chcieć, możemy nawet w jakimś sensie te potrzeby zaspokajać ale nie kosztem naszych rodzin. Teraz wiem że to dosyć pokrętna logika. Bo rodziny zawsze zapłacą cenę za tem, w sumie, czworokąt.

        dn35, u mnie w grę wchodziło 2-3 lata oczekiwania ( aż jego młodszy syn pójdzie do średniej szkoły). Nie dałabym rady ciągnąć tego przez kolejne 3 lata. I powiem Ci że tak jak kilka dni po oficjalnym zakończeniu naszego związku nie mogłam zupełnie sie pozbierac (jak to, nie będzie już tych wyjazdów? Spotkań w czasie pracy? Naszych sobotnich przedpołudni w znajomym hotelu? Nie pojedziemy na narty tak jak rok temu?), po kilku tygodniach daję radę. Mimo tego że ON nie przestrzega zasad "zero konatku". Zdarzyło mu się zadzwonić, mi się zdarzyło rozkleić ale.... życie toczy się dalej. Z mężem nadal nie ma seksu ale nie jest już tak lodowato. Stosuję metodę małych kroków. W sumie co ma być to będzie.
        A wszystkich czytających to forum ostrzegam NIE ŁADUJCIE SIĘ W TRÓJKĄTY ANI CZWOROKĄTY :-)
        • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 22:24
          > A wszystkich czytających to forum ostrzegam NIE ŁADUJCIE SIĘ W TRÓJKĄTY ANI
          > CZWOROKĄTY :-)

          Myślałem, na takie nauki jest czas, gdy ma się naście lat.
          • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 22:27
            Myślę że i starszym przyda się czasem to przypomnieć, choć znając życie jak nie spróbuje to się nie przekona. Większośc z nas jednak uczy się na własnych błędach. Niestety.
            • tomek_abc99 Re: Mąż czy Kochanek? 16.12.10, 22:50
              rzadko ktoś kto żyje w satysfakcjonującym związku, "ładuje się" na długi czas w trójkąty lub czworokąty
        • dn35 Re: Mąż czy Kochanek? do autorki wątku 17.12.10, 08:59
          Ciekawa jestem, czy masz już w sobie przekonanie, że nie zmienisz zdania i nie wrócisz do Kochanka? Czy ta decyzja, którą podjęłaś o powrocie do "małżeństwa" jest taka ugruntowana i niezmienna? Czy masz watpliwości? A czy gdyby Twoj Kochanek powiedział - tak, już teraz będziemy razem - zostawiłabyś Męża?

          Ja też odchodziłam od mojego Partnera. Już wielokrotnie, ale po kilku dniach łamałam się...

          Czy zakładasz trwanie już na zawsze w takim małżeństwie? Czy dasz radę? Nie szkoda Ci życia?

          Compliguee,
          jeśli nie masz ochoty odpowiedzieć na te pytania, to nie odpowiadaj - zrozumiem. To wszystko jest dość skomplikowane, a przeżycia bardzo intymne.
          • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 12:26
            Nigdy nie mówi nigdy.

            Nie wykluczam rozstania z mężem, nie wykluczam powrotu do Kochanka. Generalnie, na dzień dzisiejszy, każdy scenariusz jest możliwy.
            Z mężem zostanę tylko pod warunkiem że uda nam się do siebie "wrócić". Nie będę ciągnęła związku tylko dla "dobra" dziecka. Zresztą on sam zaproponował rozstanie więc sytuacja jest na tyle "łatwa" że wiemy że albo nam się uda albo się rozstaniemy.

            Co do Kochanka, dokładnie tak jak Ty, gdyby teraz powiedział, zostawiam wszystko, chcę być z Tobą, weszłabym w to, mimo iże wiem że to już by była wyższa szkoła jazdy. Do naszego związku weszłyby dzieci, jego, moje, eks-małżonkowie i wszystkie z tym związane problemy. Wiem że to już by nie były tylko "wakacje" ale codzienne życie.

            Ja też wielokrotnie odchodziłam i wielokrotnie się łamałam. Dokładnie wiem co czujesz.

            Tym razem jednak muszę być szczera w stusunku do siebie w kwestii mojego małżeństwa. Jeżeli rzeczywiście mamy dac sobie szansę to JEGO nie może być w moim życiu. Staram sobie wyobrazić sobie że on umarł, nie ma go. Choć łatwe to nie jest, szczególnie że zdarza mu się zadzwonić :-)

            Pytasz czy nie szkoda mi życia. Ile razy zadawałam sobie to pytanie. Tylko że tak samo szkoda mi życia na bycie tą drugą. Myślę że jestem na tyle wartościowa osobą że jeżeli decyduję się na bycie z KIMŚ chcę być dla tego kogoś najważniejsza. I choć mówi mi że jestem Kobietą jego życia to czuję że wcale tak nie jest niestety. Bo ja, dla Faceta mojego życia bym podjęła ryzyko. Ale czy byłabym gotowa zostawić dzieci? Chyba jednak nie. No właśnie. Nic tutaj nie jest proste.


            • dn35 Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 13:26
              Jakbym siebie czytała...

              I to ostatnie stwierdzenie:
              "Bo ja, dla Faceta mojego życia bym podjęła ryzyko. Ale czy byłabym gotowa zostawić dzieci? Chyba jednak nie. No właśnie. Nic tutaj nie jest proste."

              Dokładnie też tak podążają moje mysli, jak analizuję tę sytuację.

              Pytam wtedy siebie - czy sprawiedliwe jest oczekiwanie, że On się zdeklaruje natychmiast, że rzuca wszystko, zacznie ze mną i moim dzieckiem żyć i zostawi dzieci?

              Bo ja, nawet dla Mężczyzny Mojego Życia - nie zostawiłabym dziecka.
              Więc w tej kwestii, nam, kobietom łatwiej oczekiwać i deklarować swoją gotowość - bo dziecko zazwyczaj zostaje przy kobiecie.
              I my, mówiąc, że jesteśmy gotowe rzucić "wszystko" dla Ukochanego, mamy na myśli "zostawić męża, odebrać dziecku stałą obecność ojca i ułożony porządek rodzinny", bo to, że nie zostawiamy dziecka, jest prawie oczywiste dla większości z nas.

              I zadaję sobie pytanie, czy gdyby tak od razu zostawił dla mnie dzieci swoje - czy szanowałabym i ufała takiemu mężczyźnie za kilka lat?

              Niektóre dywagacje na ten temat wydają się tworzyć zamknięty krąg.
            • eudajmonika Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 14:43
              No to mamy teraz pełniejszy obraz.
              Dogorywające małżeństwo i dogorywający romans z okazyjnymi próbami telefonicznej reanimacji. No i Compliquee próbująca te dwie zdychające sroki złapać za ogon.
              Compliquee, rozumiem, że chcesz rozważyć wszystkie za i przeciw i wolałabyś postrzegać decyzję swojego eks-kochanka jako wynikającą z jego ponadprzeciętnej odpowiedzialności i miłości do dzieci.
              Ale może nie warto aż tak go idealizować?
              Z wielu cennych rzeczy, których nauczyłam się przez ostatnie lata ta jest chyba najcenniejsza - my kobiety mamy tendencję do nadinterpretacji ukrytych intencji mężczyzn - tymczasem należałoby raczej opierać się na ich czynach. Po x latach romansu każe Ci czekać następne x - sprawa jest jasna - jak dla mnie przekaz jest jasny - "Fajnie mieć taką kochankę, jak Ty, chciałbym to kontynuować." Jeśli Tobie to nie odpowiada, a rozumiem, że nie odpowiada, i mu to zakomunikowałaś, a on nic z tym nie zrobił, to zrywasz po raz kolejny, ale tym razem ostatni, prosisz o zaprzestanie wszelkich kontaktów, jak masz słabą wolę, to blokujesz jego telefony przychodzące i voila! moższ spokojnie zająć się tym, co będzie dla Ciebie korzystne - najpierw musisz się zastanowić, co to ma być. Źle Ci z jednym, z drugim być nie możesz - drepczesz w niewygodnych, obcierających pantoflach, mówisz "Może dam radę jeszcze choć chwilkę...:, choć masz bąble na palcach i obtarte boleśnie pięty. A może lepiej czas zrzucić te niewygodne buty - OBA?

              - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
              • frajeroza Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 16:15
                Dlaczego ludzie komplikują sobie życie, niszczą je na własne życzenie. Są egoistami, myslą tylko o sobie, o przyjemności - SWOJEJ.

                Nigdy nie mów nigdy? Dlaczego?
                To, że ktoś mi sie spodoba i będzie chciał mnie przelecieć na pewno sprawi, że obrosnę w piórka i będzie mi to schlebiać. Jednak nie będę robiła niczego, co może prowadzić do romansu, zdrady czy ..niech każdy sobie wpisze co uważa...

                Są osoby podatne na tego typu zagrywki i osoby takie zagrywki ignorujące.
                Ci, którzy ignorują właśnie mówią NIGDY.
                I ja też mówię. I będe się starała by się NIGDY w takie g.... nie wpakować.
                Nie jestem egoistką.
                • tomek_abc99 Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 16:25
                  Dlaczego?
                  Jedni szukają namiętności, przygody
                  Inni bliskości, intymności
                  Rzadko ktoś kto ma satysfakcjonujący związek "komplikuje sobie życie" (choć historia i takie przypadki zna).
                  • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 16:30
                    Zastanawiałem się dlaczego co chwila pojawia sie wątek kolejnej nawiedzonej która to musi się wywnętrzać na forum w temacie swoich romansów
                    Te wątki są podobne jak krople wody w deszczu i tez ich jest tyle.
                    Wspaniały kochanek dający nieziemskie odloty porozumienie dusz i kochający strasznie ale niestety odpowiedzialny i zraz się rozwiedzie z żoną jak tylko - tu kilka warunków nie do spełnienia lub prostych ale odsuwanych na świętego nigdy. Każdy z boku widzie ze kobitka albo jest wystawiana albo pieprzy głupoty poza nią samą oczywiście

                    W przeciwieństwie do niego obecny mąż, żałosny rogacz nie dorastający kochankowi do pięt.
                    Co prawda wybrały go kiedyś. Mają z nim dzieci, chłop zapieprza i wszystko było OK do czasu jak jakiś inny popierdział za uszami na co kobitka natychmiast zrobiła maślane oczka Zraz po ściągnięciu majtek przed kochankiem jakoś tak dziwnie mąż traci na atrakcyjności.

                    Na początku myślałem, że jak to kobitki nie wiedza co myślą jak tego nie słyszą lub czytają i mogły by się rozpuknąć jak by komuś nie opowiedziały o wszystkim szczególnie o tym co ma być w dyskrecji Obecnie stawiam inna diagnozę
                    One piszą aby przekonać same siebie ze nie sa ostatnie suki bo w głębi ducha zdaja sobie z tego sprawę. Całe to pisanie ma na celu przedstawienie siebie w pozytywnym świetle i wytłumaczenie sobie, że owszem kurwie się ale przecież zakochana jestem Robię swoje męża w wała ale on nie zaspokajał moich potrzeb Jeszcze nie wiem jakich ale wiem że nie spełniał czyli jego wina

                    Uzasadnione z punku widzenia psychologi bowiem potrzeba dodatniej samooceny to podstawowa potrzeba i człek się źle z sobą czuje jak zdaje sobie sprawę ze jest świnia, ale mimo to wstrętne jest takie obracanie kota ogonem Za grosz honoru czyli dałam plamy trudno biorę na siebie. Zreszta o czym gadać? Honor i kobitki to są sprawy wzajemnie się wykluczające

                    Powiem wam z punktu widzenia faceta starego o doświadczonego
                    Jesteście tanie dupy i nic więcej. Jedni chodzą do agencji drudzy podrywają takie łatwe mężatki Zresztą te drugie tańsze i bezpieczniejsze Nabieracie się na tani bajer. Facet nawet nie musi nic mówić tylko słuchać wydając odgłosy Mmmmm. Wtedy to wy same tokując tworzycie te nieprawdopodobne historie o miłości o wyjątkowych uczuciach które was łączą

                    Przeczytajcie jeszcze raz co żeście tu powypisywały
                    król jest nagi w wy tanie dziwki
                    • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 17:14
                      Odpowiem jako facet - nie rozumiem, nie pojmuję tej różnej miary, które przykładasz do różnych płci. Dla Ciebie facet może się łajdaczyć ile wlezie i jest OK. A jak kobieta to samo robi - to jest "tania dupa". Chłopie - trochę konsekwencji. Weź i też nazywaj takich facetów "tanimi dupkami". Wtedy nie będzie takiej rażącej różnicy.
                      • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 18:35
                        grosz-ek napisał:

                        > Odpowiem jako facet - nie rozumiem, nie pojmuję tej różnej miary, które przykła
                        > dasz do różnych płci. '

                        już to wyjaśniali tacy obroncy czci kobiecej, że niecenzuralne teksty cisną im sie na usta wobec niemoralnych kobiet, o facetach juz sie tak źle nie wyrażają z przyczyn takich ,że faceci ich nie ruszją z racji heterogeniczności ;)

                        to wszystko jest racjonalne i słusze grosz-ku,
                        dziwny z Ciebie men, że tego nie rozumiesz?

                        ;)
                        --
                        "Mąż działa mi bez przerwy,
                        raz na zmysły , raz na nerwy"
                        Sztaudynger
                      • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 19:48
                        Groszku
                        Zarzucając mi myślenie stereotypami sam pielęgnujesz je w najlepsze.
                        Gdzie napisałem, że przykładam różną miarę do różnych płci ???? Pokażesz czy pojechałeś stereotypem ;-P
                        Pisze o konkretnych częstych przypadkach na forum gdzie kobitki właśnie piszą tak jak to opisałem w poście powyżej Sam musisz przyznać że to co najmniej niesmaczne.
                        Nie zbawiam świata bowiem na tyle jestem stary że już mnie nic nie zaskakuje ale gdybyś znalazł faceta sunącego równie żałosne farmazony moja ocena różniła by się bo byłaby ostrzejsza bowiem od facetów można wymagać więcej.

                        Pozdrawiam
                        Graff


                        • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 20:36
                          Wiesz, czasami od tego co się napisało ważniejsze jest to czego się NIE napisało. A Ty w swoim poście nie napisałeś o korzystających z "tani dup" jako o "tanich dupkach". Użyłeś wobec nich sformułowań neutralnych nie dając żadnej podstawy, że ich równie ostro oceniasz jak je. Stąd moja krytyczna ocena Twojej postawy. Jesteś niekonsekwentny w swoich krytykach. Niektórzy mogliby powiedzieć, że jesteś po prostu zwykłym hipokrytą.
                          • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? do Goszka 17.12.10, 22:11
                            > Wiesz, czasami od tego co się napisało ważniejsze jest to czego się NIE napisał
                            > o. A Ty w swoim poście nie napisałeś o korzystających z "tani dup" jako o "tani
                            > ch dupkach". Użyłeś wobec nich sformułowań neutralnych nie dając żadnej podstaw
                            > y, że ich równie ostro oceniasz jak je.
                            Bo nie pisałem o nich Oni w przeciwieństwie do piszących powyżej kobitek nie piszą na forum ubierając swoje skur.. w maskę wrażliwości. Co więcej nie interesują mnie poszczególne kobitki bowiem to co robią nie jest niczym szczególnym ale zwróciłem uwagę na zjawisko czyli powtarzające się wielokrotnie takie same rodzaje postów takie same usprawiedliwienia i takie same kreowanie się na lelije czyste i niewinne. One sa po prostu jak klony :-)
                            Poza tym posty moje choć dosyć obszerne nie poruszyły innych związanych tematów
                            Na przykład nie napisałem ze Groszek jest dupkiem co mogło by świadczyć o mojej niezwykłej uprzejmości, wrażliwości i dobrym serduszku ale z drugiej strony nie napisałem także ze z zaciekawieniem czytam posty Groszka co mogło by świadczyć żem cham i nie chcę oddać mu tego ze czasami ciekawie pisze
                            Aby cie nie trudzić w charakterystyce mojej skromnej osoby to powiem ci w zaufaniu ze jestem GMHK czytaj gruby męski heteroseksualny knur i jestem z tego dumny
                            PS czy jesteś Groszek Cardowy ? j
                            • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? do Goszka 17.12.10, 22:17
                              Kawi, panowie też piszą i też ubierają w ładne słowa. Dla nich przecież seks jest najważniejszy! A ta okropna żona im nie daje, więc biedni muszą szukać seksu gdzieś indziej...
                              Następnym razem Ci zalinkuje, bo chętnie poczytam jak wrzucasz jakiemuś facetowi...
                              • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? do Goszka 17.12.10, 22:35
                                Służę uprzejmie ;-) Dam ci znać choć dzisiaj mam wyjątkowo czas a już niedługo moja pierwsza ślubna zagoni do prac przedświątecznych ;-))

                            • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? do Goszka 18.12.10, 13:52
                              Piszą, że potrzebują Twojej ostrej wypowiedzi w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119932941,119932941,A_ja_mam_kochanke_20_lat_mlodsza.html

                              Stań na wysokości zadania, chętnie poczytam dla odmiany o "tanich dupkach".

                              Przy okazji, czyż dotychczasowy brak Twojej wypowiedzi w tamtym wątku nie jest zastanawiający, w kontekście tego, o czym piszemy tutaj?

                              > PS czy jesteś Groszek Cardowy ?

                              Jeszcze nie znalazłem Endera, którego mógłbym być cieniem. Ale jeśli chcesz, to aspiruj. Chętnie zobaczę, jak stajesz się Mówcą.
                              • songo3000 A poza wiecznie żywą śpiewką 'a u was to murzynów 20.12.10, 01:32
                                biją' to możesz zarzucić coś merytorycznego przeciwko 'tanim i jakże durnym dupom'? Yyyy, no właśnie...

                                Robisz w wała partnera == robisz partnera w wała. Niezależnie na jakim polu, równość ta zawsze zachodzi, matematyki nie oszukasz. Proste umysły mogą sobie dla niepoznaki przybierać fantazyjne szatki i puszczać fiołkowe bączki ale sorry, ich brzmienie i tak będzie capić na kilometr.
                                Zresztą Keczupowa krzyknęła całkiem konkretnym hasłem. Szkoda tylko, że jak zwykle cała reszta jej się pokręciła, nie bądźmy jednak drobiazgowi :)

                                > Jeszcze nie znalazłem Endera, którego mógłbym być cieniem.
                                Ender marnie zaczął i marnie skończył. Do kobiet też miał jakoś niefarta. To już lepiej być przydupasem takiego Hegemona, przynajmniej nikt męskości nie odmówi ;P
                                • grosz-ek Trochę merytoryki ... 20.12.10, 10:23
                                  ... i matematyki:

                                  Przyjmijmy że w 30 dniowym miesiącu kochamy się co 3 dzień (optymistycznie, ale realnie) po mniej więc 2 godziny (to już chyba mniej realnie). Łącznie daje to nam około 20 godzin miesięcznie na seksie z żoną. Przyjmując 2 400 zł jako przeciętne wynagrodzenie netto (3200 zł - 25% na Państwo), z czego mniej więcej 1/2 przeznaczamy na utrzymanie żony, dzieląc to przez liczbę godzin spędzonych z żoną otrzymamy otrzymamy stawkę mniej więcej 60 zł za godzinę seksu z żoną. Zupełnie się nie orientuję jak wyglądają stawki za czas spędzony z prostytutką, bo z nich nie korzystam, ale na podstawie zasłyszanych wieści podejrzewam, że są to stawki kilkukrotnie wyższe. Podobnie z kochanką - nie mam bladego pojęcia, ile kosztuje spędzenie czasu w jej obecności. Ale chyba same stawki za dobę hotelową zaczynają się do 100 zł wzwyż. Do tego dobra kolacja, dojazd, być może jakieś prezenty. Sumując więc - stawka za czas spędzony z kochanką jest raczej wyższa niż za czas spędzony z żoną.

                                  Tak więc żony można przyrównać do hurtowników, a prostytutki do detalistów. Seks z prostytutką jest jednostkowo drogi, ale kwoto mały. Z żoną - odwrotnie. Jednostkowo tani, ale kwoto duży, bo wykupujesz pakiet od razu na cały miesiąc. Kochanki mieszczą się gdzieś pośrodku. Nie są tak drogie jak prostytutki, ale nie tak tanie, jak żony.

                                  Sprowadzając więc wszystko na grunt pieniędzy, "tanimi dupami" okazuje się nie to co na ogół myślimy.

                                  PS. Przepraszam wszystkie Panie urażone moim wywodami. Proszę mi wybaczyć ich prostacką głupotę. Wiem, że są inne w życiu wartości, niż seks i pieniądze.
                          • sisi_kecz Hipokryzja 18.12.10, 09:37
                            Zgadzam sie z Twoją opinią grosz-ku (co dziwne jeśli jesteś tutaj krótko i nie czytałeś wielu postów kawitatora, a tak trafnie to ująłeś), tylko że chyba nie o to chodzi aby sie wyzywać od hipokrytów czy chamów.
                            Mozna punktować, ale obrażać kawitatora, to tak jakby zrównać sie z jego poziomem, który on sam określa mianem:
                            GMSŚ( co jednak mi sie z sympatyczną inteligentną świnką nie zgadza, pasuje mi bardziej: gruby męski szowinistyczny Ropuch).

                            duze pozdro!!!
                    • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? do kawitatora 17.12.10, 21:16
                      Coś mi sie wydaje że jakas kobitka musiała nieźle Cię skrzywdzić. A sądząc po dużym doświadczeniu, może nawet nie jedna. Z Twojego postu aż zieje pogardą i brakiem szacunku.

                      Nie generalizowałabym jednak z taką łatwością.

                      Życie doprawdy nie jest takie czarno-białe.
                      • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? do skomplikowanej 17.12.10, 22:20
                        Takie "chłity dyskusyjne" to stosuj z mężem ;-P
                        Odzywka ta była już stosowana na tym forum z 500 razy i zawsze służyła próbie odwrócenia tematu dyskusji ;-P

                        To zgadzasz się ze twój Dupek ( ukłon w stronę Groszka ;-) ) zwodził cie przez 3 lata korzystając tanio z twoich nazwijmy to wdzięków a teraz kiedy to mu się znudziłaś ma Cię w nosie i wrócił grzecznie do nieświadomej żonki.
                        Prawda to czy nie ?
                        Nie pisz że Ty chcesz zerwać a on dzwoni . Robi to tylko dlatego żeby sprawdzić czy nie można by sobie jeszcze raz bzyknąć naiwnej Na pewno już nawija o wspólnocie dusz następnej świeżej dla niego dupce bo takie działanie wchodzi w nawyk



                      • ditchdoc Re: Mąż czy Kochanek? do kawitatora 17.12.10, 22:23
                        compliquee napisała:

                        > Coś mi sie wydaje że jakas kobitka musiała nieźle Cię skrzywdzić. A sądząc po d
                        > użym doświadczeniu, może nawet nie jedna. Z Twojego postu aż zieje pogardą i br
                        > akiem szacunku.
                        >
                        > Nie generalizowałabym jednak z taką łatwością.

                        buehehe :D
                        jaka obraza i standardowa wrzuta no bo jak smiesz damie prawde powiedziec

                        > Życie doprawdy nie jest takie czarno-białe.

                        n1 wsrod wszystkich "pan tego typu" ;), kiedys pisalem o powtarzalnosci zachowan i tekstow ale po co powtarzac ;)
                    • edypia111 Re: Mąż czy Kochanek? 17.12.10, 21:38
                      A jak te tanie dziwki potem zostają żonami tych panów? Jak ci panowie odchodzą od żon i się z nimi żenią? To czemu to robią? A może jest tak, że ex post określasz, że w takich wypadkach w grę wchodzi naprawdę uczucie i to już nie są tanie dziwki? ALe przecież jeśli nawet tak zakładasz, to te kobiety pisząc tu wcześniej i tak brzmią dokładnie tak, jak ich koleżanki - tanie dziwki, więc skąd wiesz z którą masz do czynienia? Bo z punktu widzienia kobiety młodej, a doświadczonej nie umiem tej sprzeczności rozwiązać. Może więc ktoś, kto sądzi, iż potrzeba dodatniej samooceny jest podstawową z potrzeb mógłby mi to wytłumaczyć.
                      Bo może honor i kobitki się wykluczają, ale to zawsze lepsze niż gdy logika i facet nie idą w parze.
                      • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? 17.12.10, 22:31
                        Ludzie robią błędy wiążąc sie z nieodpowiednimi osobami wiec nie widzę problemu ażeby nie mogli wyjść z tych układów i wchodzić w inne. Niestety przyzwoitość ( Uwaga dla kobitek z tego tematu przyzwoitość - sposób postępowania nastawiony na nie krzywdzenie innych ponad niezbędna konieczność) wymaga aby postępowanie to odbyło sie określonej kolejności
                        Jeżeli nie przestrzega się tego to postępujesz nieetycznie nieprzyzwoicie i żadne zaklęcia tego nie zmienią
                        Poza tym facet może ożenić się z taką kochanką albo z własnej woli opuszczając żonę i dzieci co jest naprawdę ewenementem albo z konieczności bo dotychczasowa żona wywaliła go na zbity pysk dowiadując się o kochance. Dlatego bidak musi się załapać na wikt opierunek i wyrko ( kolejność jak najbardziej zamierzona)
                        • edypia111 Re: Mąż czy Kochanek? 18.12.10, 07:09
                          1. Skąd wiesz czego wymaga przyzwoitość? Skąd wiesz, że przyzwoitość - nawet jeśli przyjąć Twoją definicję - jest ważniejsza niż miłość czy zwykłe pożądanie? Z definicją przyzwości nie dyskutuję, bo można ich tu milion przytoczyć, ale muszę zapytać: ile to jest "niezbędna konieczność"? I co to znaczy "niekrzywdzenie innych"? Obiektywnie czy relatywnie? Czy krzywdzę wtedy, gdy zewnętrzny obserwator to ocenia w ten sposób, a małżonek nawet nie wie, że jest krzywdzony, czy tylko wtedy, gdy małżonek o tym wie?
                          2. Czy naprawdę jeśli się nieprzestrzeg atej kolejności, to postępuje się nieetycznie? Nawet najbardziej absolutystyczne etyki normatywne przewidują odstępstwa, a Ty po prostu wiesz, że taka i tylko taka kolejność jest słuszna? Otóż - nawet jeśli przyjąć Twój pogląd - są zaklęcia, które to zmienią. Ot, chociażby zmienna w przypadku bijącego męża, albo męża, który też zdradzał. Czy to już usprawiedliwia zdradę? Jest niezbędną koniecznością? I jest już etyczne i przyzwoite?
                          3. Podajesz dwie możliwości, w jakich facet żeni się z kochanką. Skąd wiesz, że to jest ewenementem, że odchodzi z własnej woli? Przeprowadziłeś badania, czy wnioskujesz z wpisów na forum? A ile kobiet jest szczęśliwych, bo kochanek dla nich zostawił żonę i tu nie pisze? A ile - na innych forach - pisze porzuconych żon? Zacznij czytać inne forum, zmienisz pogląd i będzie Ci się zdawało, że wszyscy mężczyźni odchodzą do kochanek.
                          4. Kto zabrania przyjąć tym kobietom perspektywę permisywną? I stać się jej zwolenniczkami tak mocno, jak Ty próbujesz tu narzucić swój pogląd na etykę. I wtedy możesz dyskutować nie o tym, co powinne a co nie, ale o tym która z perspektyw jest lepsza.

                    • ditchdoc Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 23:20
                      kawitator napisał:


                      > Na początku myślałem, że jak to kobitki nie wiedza co myślą jak tego nie słyszą
                      > lub czytają i mogły by się rozpuknąć jak by komuś nie opowiedziały o wszystk
                      > im szczególnie o tym co ma być w dyskrecji Obecnie stawiam inna diagnozę
                      > One piszą aby przekonać same siebie ze nie sa ostatnie suki bo w głębi duch
                      > a zdaja sobie z tego sprawę. Całe to pisanie ma na celu przedstawienie siebie w
                      > pozytywnym świetle i wytłumaczenie sobie, że owszem kurwie się ale przecież za
                      > kochana jestem Robię swoje męża w wała ale on nie zaspokajał moich potrzeb Je
                      > szcze nie wiem jakich ale wiem że nie spełniał czyli jego wina
                      >
                      > Uzasadnione z punku widzenia psychologi bowiem potrzeba dodatniej samooceny to
                      > podstawowa potrzeba i człek się źle z sobą czuje jak zdaje sobie sprawę ze jest
                      > świnia, ale mimo to wstrętne jest takie obracanie kota ogonem Za grosz hono
                      > ru czyli dałam plamy trudno biorę na siebie. Zreszta o czym gadać? Honor i kobi
                      > tki to są sprawy wzajemnie się wykluczające
                      >
                      > Powiem wam z punktu widzenia faceta starego o doświadczonego
                      > Jesteście tanie dupy i nic więcej. Jedni chodzą do agencji drudzy podrywają t
                      > akie łatwe mężatki Zresztą te drugie tańsze i bezpieczniejsze Nabieracie się n
                      > a tani bajer. Facet nawet nie musi nic mówić tylko słuchać wydając odgłosy Mm
                      > mmm. Wtedy to wy same tokując tworzycie te nieprawdopodobne historie o miłości
                      > o wyjątkowych uczuciach które was łączą


                      ;)
                      tu przeciez istnieje "porozumienie dusz", szalenstwo milosci i poządania
                      kochanek zostawi zone jak syn skonczy lo, tak ;)
            • zakletawmarmur Re: Mąż czy Kochanek? do dn35 17.12.10, 17:39
              Zgadzam się w pełni z Ejudamoniką. Chciałam dodatkowo zwrócić uwagę na problem "dobra dzieci". Po pierwsze, czy to faktycznie są tacy panowie ponad przeciętnie zaangażowani w rodzicielstwo? A może bliżej im do typowego polskiego ojca, który dziecku poświęca 15 minut dziennie... Czy rozwód faktycznie musi oznaczać zerwanie więzi z dzieckiem albo "uszczuplenie" kontaktów? Czy tatusiowie nie mogą się angażować po rozwodzie? Przecież taki zaangażowany tatuś może codziennie np. odbierać dziecko ze szkoły, zabierać w tygodniu do siebie, w weekendy, wakacje organizować super czas. Taki ojciec rozwodnik może spokojnie poświęcać dziecku więcej czasu niż statystyczny ojciec...

              Można też pomyśleć o opiece naprzemiennej...
              • dn35 Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 09:08
                Muszę przyznać, że Wasze wypowiedzi dały mi sporo do myślenia. W szczególności delikatne sugestie Zakletej i Eudajmoniki.
                Kiedy się nie jest atakowanym, łatwiej przysłuchać się tym, co inni mówią o świecie na podstawie tego, do widzieli, bądź doświadczyli.

                W moim przypadku najbardziej prawdopodobne będzie "zrzucenie niewygodnych butów, ale obu".

                I jeszcze jedno - niektórzy Panowie twierdzą tutaj, że, jakby to delikatnie nazwać, niechcąc cytować autorów bezposrednio - że dajemy się wykorzystywać, mając kochanków. Otóż oświadczam, że nie daję się wykorzystywać, bo sama z tego ogromnie dużo czerpię i dostaję. I właśnie, jak już przyszedł czas, że to, co dostaję, nie równoważy kosztów, jakie musze ponieść (emocjonalnych) - to rozważam, co dalej i jakie mam możliwości. Więc nie czyję się "wykorzystana" przez wrednego faceta, żeby była jasność.
                Ewentualnie, jak Panowie się uprą - stwierdzenie, że mój Partner ma mnie, jako kochankę, którą wykorzystuje dla swoich fizycznych potrzeb, można odwrócić i stwierdzić, że ja mam kochanka, którego wykorzystuję do swoich potrzeb fizycznych, które jako kobieta RÓWNIEŻ posiadam.

                Miłego dnia.
                • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 13:18
                  jeszcze jedno - niektórzy Panowie twierdzą tutaj, że, jakby to delikatnie naz
                  > wać, niechcąc cytować autorów bezposrednio - że dajemy się wykorzystywać, mając
                  > kochanków. '

                  Nie dziw sie i nie przejmuj. Weź to na najprostszą logikę.
                  Ci pa nowie dokonują prościutkiego przeniesienia- wyobrażają sobie, ze skoro jakaś kobieta zdradza, to ich kobieta też ich może zdradzić.
                  Stąd te wyzwiska- ze strachu.
                  Wydaje im sie, że jak powyzywają, potępią, oczernią takie kobiety, to może to odstraszy ich kobiety od takiego postępowania.
                  Taką strategię mają na jaką ich stać.

                  Gdyby nie lęk o własne status quo, to co by ich obchodziło z kim Ty sypiasz?

                  luuuuuzik :)

                  ;)
                  • eudajmonika Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 13:37
                    sisi_kecz napisała:
                    Gdyby nie lęk o własne status quo, to co by ich obchodziło z kim Ty sypiasz?

                    No, nie wiem, nie wiem...
                    Ja na przykład przeczuwam, że taki Kawitator jest pewien swojego stanu posiadania. On z dobrego serca i całkiem bezinteresownie wrzuca takie wpisy. Bezinteresownie wrzuca też np. taki Coppermind i jemu podobni - trzeba co jakiś czas żółci odlać, żeby nie wybuchnąć. Widzi się ich też na forach politycznych, w TVN24, jak zioną z ekranu nienawiścią czystej próby wyzywając tego i owego od dziadów i zdrajców ojczyzny.
                    • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 13:42
                      On z dobrego serca i całkiem bezinteresownie wrzuca takie wpisy. '

                      Moja Droga, chyba umknęło Ci, że w innym watku niejako abrigado dowiódł, ze altruizm nie istnieje.
                      Mamy tylko dwa typy motywacji do jakiegokolwiek działania: chęć nagrody lub pragnienie uniknięcia kary.
                      I TYLKO w tym zakresie możesz podstawić post Kawitatora.
                      Chyba ,że polemizujesz ;)

                      ;)
                      • eudajmonika Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 14:10
                        Hm, sama nie wiem... To jasne, że nie można ode mnie zbyt wiele wymagać (od Ciebie CC, też nie - boś się bez penisa urodziła)... Bogać tam, spróbuję!

                        "Zjawisko altruizmu stanowi złożoną adaptację wykształconą w toku ewolucji u wszystkich gatunków społecznych i dość łatwo daje się wytłumaczyć na gruncie współczesnej psychologii ewolucyjnej. [...] pomaganie innym, nawet niespokrewnionym osobnikom, jest korzystne dla populacji i egzystujących w niej genów, choć z punktu widzenia dobra jednostki naprawdę czysty altruizm zawsze jest szkodliwy." Ridley, Matt "O pochodzeniu cnoty".

                        Otóż zachowania Papy Smerfa nie można rozpatrywać, a tym bardziej "podstawiać"(fuj!) w kategoriach podsuwanych przez jakiegoś Abrigado. P.S. jest strażnikiem całego roju, świętego kopca i tylko w świetle tej prawdy można zrozumieć jego bezinteresowne i dobrotliwe w gruncie rzeczy próby nawracania tanich dup na małżeńskie łoże.
                        • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 15:02
                          eudajmonika napisała:

                          > Hm, sama nie wiem... To jasne, że nie można ode mnie zbyt wiele wymagać (od Cie
                          > bie CC, też nie - boś się bez penisa urodziła)...'

                          sądzisz, że bez penisa?
                          Nic podobnego, owszem, nie dynda mi nic pomiędzy udami i nie przysiadam sobie jaj, ale każda z nas ma penisa wbudowanego.
                          Jest to ulepszona wersja i bardzo drażni rożne fundamentalne i zabobonne środowiska ta część kobiecego ciała, ze posuwają sie w niektórych barbarzyńskich obyczajach do ich wycinania.
                          W każdym razie łechtaczka zbudowana jest z takiej samej tkanki jak penis czyli ciał jamistych, co jak wiemy jest jedyną tego typu tkanką w organizmie, tak skonstruowaną, aby organ mógł zesztywnieć i powiększyć sie , kiedy w wyniku podniecenia wzrasta jego ukrwienie.
                          Widoczna część łechtaczki, to tylko jej wierzchołek, całość mierzy 6-9 cm.
                          Łechtaczka składa sie też z żołądzia, wędzidełka, ma napletek i bogate życie wewnętrzne ;)

                          Nie musi dyndać, są różne modele ;)
                          Gdyby Freud o tym wiedział w łeb by se strzelił,
                          copper to co innego, on sie faktami nie przejmuje ;)


                          A w kwestii altruizmu społecznego, to wychodzi i tak na to, że wyzywając Autorkę niby altruistycznie,
                          długofalowo kawitator liczy na ten efekt, ze w roju zdrada zostanie wytępiona ;)

                          duze pozdro!!!
                          • gomory Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 15:27
                            > Nie musi dyndać, są różne modele ;)
                            > Gdyby Freud o tym wiedział w łeb by se strzelił,

                            Pfff.... no way... przestan....
                            Wiesz ile lasek musialoby sie lechtaczkami zlozyc zeby Freudowi dorownac? Nawet jak F. mial malego to i tak jego ptasior byl wiekszy.
                            Kondor i koliber tak wyglada to porownanie :).
                            • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 15:47
                              Na bakier z matmą ? ;)

                              kondor: weźmy rozpiętość skrzydeł pewnie z 2 metry, koliber z 5cm, czyli 40 razy mniejszy.
                              penis do łechtaczki : weźmy już te mityczne 20cm i 7cm, no cóż...

                              Więc nawet ilościowo różnica nie jest miażdżąca, co zresztą jest bzdurnym porównywaniem, bo mają inne funkcje- penis musi być dłuższy ,żeby gdzieś sięgnął, to czysty funkcjonalizm.

                              W porównywanie jakościowe wchodzić nie radzę, bo wielokrotnego orgazmu penisy nie dostarczają w ogóle, więc szkoda gadać.

                              ;)
                              • sisi_kecz kondory ; 20.12.10, 15:53
                                bo wielokrotnego orgazmu penisy nie dostarczają '

                                * swoim właścicielom,
                                offcourse.
                  • gomory Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 15:00
                    > Wydaje im sie, że jak powyzywają, potępią, oczernią takie kobiety, to może to o
                    > dstraszy ich kobiety od takiego postępowania.

                    No nie wiem...
                    jak sie tak mocno w siebie wslucham to tez mi wychodzi, ze niespecjalnie lubie wiarolomnosc u kobiet. No nie zeby mnie tak az roznosilo i wkurwi&^o, ale leciutkie poddenerwowanie i owszem. Jednak motywacja do tego jest nie tyle chec odstraszania zony od obcych rozporkow, ale irytacja faktem, ze to nie ze mna chce sie bzykac rzeczona niewierna.
                    W sumie nie ma dla mnie znaczenia, ze jej nie znam. Nawet to, ze tak naprawde nie chce by mi sie oddala. Jednakze to takie samczo-atawistycze, ze powinna chciec sie pieprzyc ze mna i juz :). Lapiecie ten niuans meskich odczuc?
                    • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 20.12.10, 15:08
                      Lapiecie ten niuans meskich odczuc? '

                      spox ;)

                      Gomor'ego motywacja do potępiania zdradzającej, jest po stronie: chęć nagrody.

                      ;)
                      • sisi_kecz Reasumując 20.12.10, 15:21
                        ten dygresyjny wątek w temacie,

                        Reakcje menów, na wieść że jakaś pani jest "wiarołomna" są takie:
                        - wisi mi to, lub nie mam ochoty pisać komentsu (grosz-ek i reszta, która nie wystąpiła w innych grupach) bo nie szukam baby, wierzę w swoja babę, wierzę w swoją wartość albo... nie mam ochoty na seks.
                        - kawitatory: potępiam, bo nie chcę aby moja dupa, była "tanią dupą", bo stracę swoją pozycję i wygodne legowisko. Ale oficjalnie tego nie powiem, więc okraszę swoje wyzwiska kawałkami typu: jesteś wykorzystywana, masz złudzenia, usprawiedliwiasz sie, sama sie oszukujesz. Nie idź tą drogą!
                        - gomorianie: kurna, jakaś kobita szukała ruchacza i mnie przy tym nie było, ale jestem wściekły, że okazja mnie ominęła !

                        jakieś jeszcze motywacje?

                        ;)
                        • gomory Re: Reasumując 20.12.10, 16:02
                          > - gomorianie: kurna, jakaś kobita szukała ruchacza i mnie przy tym nie było, al
                          > e jestem wściekły, że okazja mnie ominęła !

                          Eeeee chyba jednak nie zalapalas niuansu.
                          Przeciez zadna okazja mnie nie ominela. Nie interesuje mnie, ze jakas laska szukala ruchacza. Wcale jej nie chce pieprzyc.
                          To odczucie rozgrywa sie w samczym swiecie, na plaszczyznie rywalizacji. Ot jakis obcy kogut podbiera moje kurki. Jednoczesnie zawarta w tym jest tragedia nowoczesnego modelu swiata. Nie mam maczugi zeby jebnac obcego, on mi niczego nie podbiera, bo ja nawet nie mam swojego stada lasek do pilnowania. Ale to uczucie gleboko we mnie pozostalo - "one" powinny nalezec do mnie. Tylko, ze to wszystko nie ma sensu - lapiesz teraz lepiej ;)?
                          • sisi_kecz Re: Reasumując 20.12.10, 16:19
                            Łapie, łapie,
                            że najgłębszym pragnieniem jest przekazanie swoich genów jak największej liczbie samic.
                            Jednocześnie jest to kasowanie innych genów, których słabsze sztuki nie wcisnęły samicom.

                            Ale bardziej do Twojego image'u forumowego pasowało mi, ze pociupciać by sie chciało, bez tej całej rywalizacyjnej otoczki, dla samego ciupciania :)

                            ;)
                            • gomory Re: Reasumując 23.12.10, 14:53
                              > Ale bardziej do Twojego image'u forumowego pasowało mi, ze pociupciać by sie chciało

                              Serio? To sie zdziwilem. Nie zebym pozowal na impotenta wolnego od zmyslowych ciagotek, ale na pewno nie wyczyniam seksualnych podbojow.
                              No i mialem wrazenie, ze moja forumowa osobowosc jest raczej wyprana seksualnie ;).
                              • sisi_kecz Re: Reasumując 30.12.10, 23:10
                                No i mialem wrazenie, ze moja forumowa osobowosc jest raczej wyprana seksualnie
                                > ;).

                                jassssne,
                                nawet nie wiem, jaką płcia dysponujesz, a do jakiej masz inklinacje ;)
                        • grosz-ek Re: Reasumując 20.12.10, 16:43
                          > - wisi mi to, lub nie mam ochoty pisać komentsu (grosz-ek i reszta, która nie
                          > wystąpiła w innych grupach) bo nie szukam baby, wierzę w swoja babę, wierzę w s
                          > woją wartość albo... nie mam ochoty na seks.

                          Trafne spostrzeżenie - mi czyjeś wiarołomstwo "wisi", bo nie mam aspiracji do układania jego życia seksualnego. Ogromnie się cieszę, że żyję w takich czasach, że np. nie muszę czekać 7 dni, aż kobieta przestanie być "nieczysta" po okresie. Albo, że dostanę żonę w spadku po bracie w ramach lewiratu. Dla mnie jest to totalnie chore, aby swoje życie erotyczne dopasowywać do czyichś wyobrażeń. Chociażby czekanie z seksem do ślubu, bo tak nakazuje religia - w mojej ocenie jest to po prostu kupowanie kota w worku i proszenie się o późniejsze kłopoty. Dobrowolne relacje seksualne pomiędzy dorosłymi ludźmi są ich prywatną sprawą i społeczeństwu oraz państwu nic do tego. Mamy co prawda, jeszcze wiele zaszłości z dawnych, bardziej dociekliwych czasów, ale mam nadzieję, że z czasem będzie ich coraz mniej. Bo wtedy, istnieje spora szansa, że będę codziennie, inną ....
                          • grosz-ek NIE mi się zgubiło n/t 20.12.10, 16:45
                            > Albo, że NIE dostanę żonę w spadku po bracie w ramach lewiratu.
                            • nie_alicja Re: NIE mi się zgubiło n/t 20.12.10, 19:37
                              kawi jest starym cynikiem, ale zaprawdę powiadam wam, sprowadza subtelne kwestie meandrów kobiecych emocji do prostego mianownika.
                              i chociaż jestem kobietą i też lubię się chwilami ponurzać w swoich - ooo, jakże niepowtarzalnych i niebanalnych uczuciach - po raz kolejny przyznaję mu rację.
                            • asocial zona go nie rozumie/ wcale ze soba nie spia/ 20.12.10, 19:52
                              Groszek calkiem fajnie sie rozpisal, ale kawiatora tez rozumiem. Pomijam zupelnie te jednostronnosc (kobiety to dziwki, faceci dzielni rycerze), z tym sie elegancko rozprawil groszek.
                              zgadzam sie na pewno z jednym: klapki na oczach (w tym przypadku akurat kobiety).

                              Jestem w stanie zrozumiec pojedyncze one night standy, bo maz nie daje. Ale trzyletni zwiazek za mezowymi plecami+ szczera wiara w swietlana przyszlosc z kochankiem, albo chociaz w czystosc jego uczuc? Kobiet, niestety z natury (bardziej: z kultury i wychowania) tkaja sobie iluzje i wymyslaja rozne niestworzone historie. A tak ladnie spiewali ´´ona juz wie/ juz zna te historie/ ze zona go nie rozumie/ wcale ze soba nie spia/ ona na pamiec to umie¨...

                              Ktos ma w sygnaturce opis: facet jest prosty jak cep. Wbrew pozorom, dla kogos zdecydowanego i zdeterminowanego nie jest wcale tak trudno podjac decyzje o stworzniu zwiazku z kochanka.

                              Strasznie sobie zycie, na wlasne zyczenie, komplikujesz, a ma zaledwie 5 liter...Z nudow Panie sedzio, z nudow...
                              • compliquee Re: zona go nie rozumie/ wcale ze soba nie spia/ 20.12.10, 22:20
                                Ufff.... musiałam nadrobić zaległości. Bardzo podobały mi się dygresje o tym czym powodowani sa poszczególni panowie w swoich opiniach :-)

                                Nie wiem czy to jasno wynikało z mojego postu ale, od początku naszego romansu, jasne było że jest to związek "równoległy" i szans na nic innego nie ma (nie biorę pod uwagę śmierci jednego z małżonków). Kawitator będzie zawiedziony ale Kochanek nie obiecywał małżeństwa, porzucenia żony i tego typu atrakcji. Co więciej, ja również nie brałam takiego scenariusza pod uwagę. Nigdy nie było ściemniania w tym temacie. Jasne było że mamy rodziny, związki nie układają się najlepiej, więc, w ramach "rekompensaty" mamy również siebie.
                                Co więcej, powtórzę za dn35, że w żadnej chwili nie czułam się wykorzystana! O zgrozo, kojarzą mi się z tym same super chwile, żadnej traumy, tylko przyjemności.

                                Teraz Kawi ma w ręku tylko argumenty o ogniu wieczystym który mnie czeka.

                                A, i dodam jeszcze, że w domu coraz lepiej, fajniej, przyjemniej. Może nastrój świąteczny nam służy?

                                • potwor_z_piccadilly Re: zona go nie rozumie/ wcale ze soba nie spia/ 21.12.10, 00:21
                                  Grunt to dobre samopoczucie.
                                  Aha, proszki nasenne wzięłaś ? Bo ty wiesz, a wielu się domyśla.
    • avide Re: Mąż czy Kochanek? 21.12.10, 00:18
      Z tego co napisałaś o swoim związku wychodzi, że popełniłaś błąd. Przynajmniej ja tak to widzę.
      Nie wierzę w przeciwieństwa. Twój mąż nie jest samcem w związku. A Ty z tego co piszesz potrzebujesz samca, faceta z jajami a nie artysty. Artysta był dobry jak byłaś na studiach. Byłaś młoda i sama nie wiedziałaś czego chcesz od mężczyzny. Z czasem poznałaś siebie i swoje oczekiwania wobec płci przeciwnej.
      Rzeczywistość z każdym dniem była co raz bardziej brutalna. Mąż co raz mniej wpasowywał się w kreujący się w Tobie obraz mężczyzny, samca którego chcesz mieć w łóżku, domu. Atrakcyjność wg Ciebie to nie tylko ładny tyłek czy fiut. To również (czy może przed wszystkim) zachowania i cała "ta" reszta.
      Lata posiadania "jaj" w związku tylko wzmocniła w Tobie potrzebę bycia zdominowaną, potrzebę zrzucenia z siebie odpowiedzialności. To zapewnia kochanek. Przy nim w końcu czujesz się kobietą, on zrzuca z ciebie odpowiedzialność za otaczający świat, dając ułudę bezpieczeństwa. Twoja psychika odpłaca mu za to zafiksowaniem na niego oraz idealizowaniem go.

      Tak to widzę.

      A teraz kilka pytań i odpowiedzi:
      Czy mąż może po latach bujania w obłokach zmienić się w samca alfa ?
      odp: NIE.
      Czy zacznie zatem kręcić Cię seksualnie
      odp. Nie
      Czy zatem zostać w związku ?
      odp. Po co

      Czy odejść do kochanka ?
      Odp. Prosta sprawa, zaproponuj mu to. Jeżeli jest owe "porozumienie dusz" usłyszysz przynajmniej deklaracje że będzie chciał to zrobić (to czy to zrobi później to już inna sprawa)

      Pamiętaj, że abyś była w przyszłości szczęśliwa musisz odejść OD a nie Do.
      OD - męża, sytuacji, która nie ma najmniejszych szans dać Ci to czego potrzebujesz,
      a nie
      DO - kogoś, bo ten ktoś, dziś idealny, jutro może być już zupełnie przeciętny
      • compliquee Re: Mąż czy Kochanek? 21.12.10, 08:51
        Mądre słowa, avide. Ale ja to wszystko już wiem. Wiem dlaczego tak się stało. Dokładnie zadziałał ten mechanizm.
        Co do męża, to powiem Ci że jestem jeszcze jedno ale. Ja mam wrażenie że swoją mocną osobowością go w pewnym sensie "wykastrowałam". Wiem jak wyglądał jego poprzedni związek, gdzie on był rycerzem na koniu a ona nimfą której wszystko trzeba było załatwić. Do tego stopnia, że jak juz bylismy razem to leciał wymienić jej korki bo bidula nie umiała.
        A pózniej, jak poznałam Kochanka, to mąż juz nie miał w tym starciu szans, choćby nie wiem co zrobił.
        Teraz jest czas żeby dać mu się wykazać. I poczekać co przyniesie życie. Przeciez na początku też mieliśmy super seks i fajerwerki. Ale do takich uniesień ja musze być zaangażowana w związek emocjonalnie. I nie ma znaczenia ani technika seksualna ani rozmiar przyrodzenia, bo, o ironio, mąż w tym względzie, bije Kochanka na głowę :-)
        • sisi_kecz Re: Mąż czy Kochanek? 21.12.10, 09:56
          Mądre słowa, avide. Ale ja to wszystko już wiem. Wiem dlaczego tak się stało. D
          > okładnie zadziałał ten mechanizm.'

          tak jak pisałaś w pierwszym poście: prosisz o wypowiedzi osób, które mają za sobą próbę rehabilitacji, reanimacji związku.
          Jak widac nie ma tu takich i zabieramy głos troche dla bicia piany lub z potrzeby wypowiedzi.
          Ale może jeszcze sie ktoś na temat odezwie.
          3mam kciuki :)
          • kawitator Re: Mąż czy Kochanek? 24.12.10, 12:46
            Jest wigilia więc wszelkie zwierze się odzywają ludzkim głosem spróbuje i ja

            Ale się napisało ;-)
            Tak zbiorczo
            do Groszka
            Twoje wyliczenia kosztów bzykania poszczególnych rodzajów pań są psu na budę warte bowiem założenia do nich masz z sufitu Zmieniając je trochę i na przykład przyjmując za jednostkę rozliczeniową tak zwany raz i nie myślę tu o jednorazowym ruchu tam i nazad można otrzymać zupełnie dowolne wyniki ;-) Jak założysz wątek jak najtaniej bzykać to się włączę

            Do pan rozbierających meandry psychiki Kawiego

            Fajnie się czyta to co piszecie. Nigdy nie spodziewałem się, że mogę mieć takie skomplikowane wnętrze Skażone te rozważania są jednym cichym założeniem, że mam emocjonalny stosunek do tego wątku i osób w nim występujących. Niestety nie mam;-P
            To co pisze i jak pisze robię świadomie w celu uzyskania odpowiedniego efektu

            Dlaczego napisałem to co napisałem i w formie w jakiej to napisałem

            Z dobrego serduszka
            Żal mi się zrobiło skomplikowanej
            Jest niestety przykładem na twierdzenie, że nikt nas nie oszukuje skuteczniej i bardziej bezczelnie niż my sami siebie a z drugiej strony jest przekonana o swojej bezwzględniej wyższości panowania nad sytuacją i życiem. Oba te czynniki prowadza do nieuchronnej klęski co opisał już 2500 lat temu SunTsu .
            Mogę tu pisać przedstawiając szczegóły o realizowanej przez nią strategii małpy, o myleniu przyczyn ze skutkami oraz o fantasmagoriach które bierze za prawdę. Nie pisze bo nie chcę obrażać inteligencji czytelników pisaniem truizmów.

            Było tu wiele podobnych wątków ale trudno do nich dotrzeć bowiem zwykle na gwałtowne prośby autorki moderatorzy a właściwie moderatorki je usuwały.
            Watki były podobne do tego jak kopie ksero tylko nagle okazywało się że:
            jak skasujesz pik, archiwum GG skype czy historie odwiedzanych stron to odzyskanie tego nie stanowi jakiegoś problemu i nie wymaga szczególnej wiedzy Może to zrobić dowolny miś lub kobitka nawet humanista ;-P
            Że ten spokojny niczego się nie domyślający miś odkrył nicka, odkrył posty a nawet czasami był taki chamski że założył program do zapisywania wszystkich tekstów wpisywanych z klawiatury.
            Miś zamieniał się w niedźwiedzia bo któraś ze znajomych lub przyjaciółek nie wytrzymywała i musiała powiedzieć i wtedy choć wątek został skasowany to zwykle mleko się już wylało to znaczy miś miał go w archiwum i załączał do pozwu rozwodowego.

            Myślałem sobie prosto napisze cuś takiego to się zamknie i przestanie opowiadać na forum bo to droga która prowadzi do głębokiej dupy Jak widać nie posłuchała sugestii to może posłucha wprost
            Przestań pisać głupia babo
            To jest wyraz mojego dobrego serduszka empatii i życzliwości szczególnie ze deklarujesz tu werbalnie chęć odbudowy związku w związku z tym ze kochanek Cie olał ;-PPP

            PS
            Musze podziękować skomplikowanej za wpis
            -chyba cie jakaś skrzywdziła-
            bowiem pozwoli mi on cieszyć się pełnoletnia buteleczka od psychodycho który mnie przekonywał ze kobitki nie są takie głupie W moim wieku nie uchodzi zajmować się nieletnimi trunkami więc tym bardziej jestem wdzięczny za reakcję.
            Po prawdzie też uważam, że nie wszystkie są głupie ale odpowiednich do drobnej prowokacji egzemplarzy pałęta się tu wiele
            • kawitator PS 24.12.10, 12:51
              i byłbym zapomniał
              Wesołych spokojnych Świąt i lepszego nowego roku wszystkim a szczególnie tym co sobie narobili bydła w tym roku ;-)
              Niech moc będzie z wami a wielki Bóg prostuje wasze ścieżki
              Howgh
            • grosz-ek Re: Mąż czy Kochanek? 26.12.10, 20:23
              > Jak założysz wątek jak najtaniej bzykać to się włączę

              A po kiego groma, ja mam go zakładać? Życie jest mi jeszcze miłe. A problem "tanich dup" to Ty wywołałeś. Ja Ci tylko wykazałem, że nie do końca jest tak, jak myślisz. Jeśli masz w tej materii inne wyliczenia - przedstaw je. Może być w osobnym wątku.
              • anital36 - compliquee-- współczuje Ci 27.12.10, 10:04
                Współczuje Ci ze nie masz w małżeństwie takiego szaleństwa jak z kochankiem jest to coś wspaniałego jak zasypiasz i budzisz się przy ukochanej osobie i myślisz cały dzień o nim. My jesteśmy ze sobą już 13 lat ale kocham męza nad życie a seks jest dwa razy dziennie dużo ze sobą rozmawiamy jesteśmy jak przyjaciele. Po prostu nie wyobrażam sobie zycia bez niego .
                To przykre byc z kimś ze względu na dzieci i na otoczenie bo wiadomo " CO LUDZIE POWIEDZĄ " PARANOJA !!!

                W pierwszym małżeństwie byłam 4 lata to było koszmar był starszy o 6 lat seks był 3razy w miesiącu i to jeszcze taki sobie nic specjalnego i tak samo ja wszystko załatwiałam za niego . A dla niego najważniejsza była jego mamusia to co ona powiedziała to było św....

                Ale pewnego dnia postanowiłam i zakończyłam ten koszmar i Tobie radzę to samo nie patrz na ludzi i na dzieci bo Tobie tak samo coś od życia się należy jeśli Twój kochanek postawi wszystko na jedna kartę ze odchodzi od zony to zwiąż sie z nim lepiej być z ukochana osobą niż cierpieć całe życie !!!!

                Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie ;)
    • alfaomegaija Re: Mąż czy Kochanek? 29.12.10, 22:44
      compliquee napisała:


      Natomiast na samą myśl o Kochanku robi mi się słabo. A najgorsze, że wiem, że jest ciągle na wyciągnięcie ręki, czeka na mój gest, wystarczy z
      adzwonić.
      Czy jest szansa że sie uda?


      Witam
      Dzisiaj postanowilam skorzystac z rad internautow ,bo nie umiem sobie poradzic z uczuciami i wytlumaczyc. Trafilam przypadkiem na Ciebie i przeczytalam Twoj post ,cala historie. Zdalam sobie sprawe, ze jesli nie poslucham Twojej rady zakonczy to sie tak samo. Postanowilam do Ciebie napisac, wiem tez ,ze mnie zrozumiesz bez zadnych pretensji jak to ludzie lubia dogryzac. Jesli chcesz odpowiesz, bede czekac na wiadomosc, jesli nie zrozumiem, nie musisz. Jestem poltora roku po slubie. Mamy roczna coreczke. Ostatnio zaczelam interesowac sie branza ,ktora zawsze mnie ciekawila-modelingiem. Po 2miesiacach poszukiwan trafilam na uczciwego fotografa, ktory zaoferowal mi prace. Od razu miedzy nami zaiskrzylo. Nie musial nic mowic poprostu stal kolo mnie. Od razu powiem, ze za nim poznalam "fotografa" nie ukladalo nam sie z mezem w lozku. Dodam, ze maz ma prace w rozjazdach, moze to jest powodem problemu, ze nie mam ochoty na seks kiedy wraca. Mysle, ze sie oddalamy.On nie widzi problemu ja tak. Po kilku spotkaniach miedzy mna a "fotoghrafem" doszlo do pocalunkow, dotkania, ale nie moglam pozwolic na nic wiecej chociaz chcialam bardzo. Moj maz jest raz na miesiac w domu a ja potrzebuje bliskosci boje sie, ze zrobie cos nie odwracalnego chociaz powiem szczerze, ze do meza tego nie czuje co do pawla. czasami sie zastanawiam, ze pochopnie wyszlam za maz a milosc do meza jest tylko przyjacielska. Wiem ,ze na te pytania musze odpowiedziec sobie sama, ale nie chce skrzywdzic meza i nie chce tez zyc w 2 zwiazkach. Nie wdawalabym sie w romans z mezczyzna, na jedna noc. Do pawla czuje cos o wiele wikeszego jak i on do mnie. Juz zdradzilam choc nie uleglam do konca. Chyba potrzebuje konkretnych rad i moze musze sie otrzasnac tylko jak pozbyc sie emocj i uczuc bo co jesli to uczucie do pawla jest prawdziwe?
    • dn35 Re: Mąż czy Kochanek? do autorki 03.01.11, 15:14
      Compliguee,

      właśnie zdecydowałam i powiedziałam mojemu Przyjacielowi, że trzeba to skończyć, że nie mogę na niego tak długo czekać, że chcę żyć.
      Jeszcze raz spróbuję wskrzesić swoje małżeństwo. Nie wiem, czy się uda. Tak obłędnie tęsknię za Przyjacielem. Nie wiem, jak to wytrzymać. Jak przełamać się i pójść do łóżka znowu z Mężem (w trakcie mojego związku pozamałżeńskiego nie sypiałam z Mężem).
      Jak sobie z tym radzisz? Jak wytrzymujesz, aby nie wysłać smsa, nie zadzwonić do Tamtego? Czy trudno Ci było zacząć z Mężem ponownie? Czy dobrze myślę, że jeśli zbliżę się ponownie fizycznie do Męża (bo teraz to Mąż chce, tylko nie wiem, na jak długo..), to jakoś łatwiej będzie o Przyjacielu zapomnieć?
      • tomek_abc99 Re: Mąż czy Kochanek? do autorki 03.01.11, 22:49
        na frasunek dobry trunek
        ale seks juz niekonecznie (z tym z kim sie nie kochało miesiące/lata)
      • kowno2015 Re: Mąż czy Kochanek? do autorki 01.09.18, 16:39
        Chciałbym poznać dalszy ciąg waszych historii
        Twojej dn35 i Twojej Compliguee
        Wiem, że to stary wątek
        Ale bardzo chce wiedzieć czy wam się udało
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka