compliquee
10.12.10, 16:14
Za chwilę minie trzy lata mojego pozamałżeńskiego związku. Związku, który postanowiłam zerwać aby dać jednak szansę małżeństwu. Sytuacja skomplikowana, poznałam kogoś gdy w małżeństwie zaczęło się sypać. Trzy lata romansu z żonatym facetem. Nigdy wczesniej nie czułam że jestem z kimś tak idealnie dopasowana emocjonalnie i fizycznie. Cudowne chwile, cudowny seks. Ale brak perspektyw na pełnowartościowy związek. Zobowiązania, rodziny, dzieci i nasza chyba ponadprzeciętna odpowiedzialność za wszystkich dookoła. Problem w tym że z mężem nie było seksu przez ostatni rok. Daliśmy sobie szansę, wiemy co było nie tak i staramy sie to naprawiać ale ja nie mogę sobie wyobrazić że pójdę z nim do łóżka. Mam wrażenie że może być między nami przyjaźń, jakieś porozumienie ale chyba umarła kobieta i mężczyzna. Natomiast na samą myśl o Kochanku robi mi się słabo. A najgorsze, że wiem, że jest ciągle na wyciągnięcie ręki, czeka na mój gest, wystarczy zadzwonić. Wiem że teraz powrót do niego musi oznaczać zakończenie małżeństwa, bo nie mam juz siły na prowadzenie podwójnego życia. Tutaj dom, rodzina, dziecko a tam... porozumienie dusz i fajerwerki w łóżku. Czy ktoś z was "naprawił" małżeństwo po długim i intensywnym romansie? Czy jest szansa że sie uda?