Dodaj do ulubionych

Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się kończy?

05.05.11, 02:12
Poczytuję od jakiegoś czasu. Im więcej czytam, tym bardziej jestem przerażona.

Mam dwadzieścia kilka lat. Lubię seks. Może nie jak koń owies, ale mogłabym z satysfakcją kochać się co dziennie (plus minus, wiadomo). Jestem w miarę otwarta, chętna, radosna, akceptuję swoje ciało (oczywiście mam kompleksy, ale nie zaganiają mnie one jakoś mocno pod kołdrę). Cenię sobie seks z partnerem, którego kocham, któremu ufam i który mi się szalenie podoba.

Ale czytając Wasze wpisy wpadam w panikę. Autentyczną, mocną panikę. Bo z tych wątków wynika, że NIE MA skutecznego sposobu na 'rozpoznanie' na zapobieżenie... Że zawsze kurwa coś, albo prawie zawsze.

Zatem zaczynam się bać. Że teraz jest dobrze, ale później, to nie wiadomo. Że się opatrzę, znudzę, że jak zamieszkamy razem, to się ta sama baba na okrągło przeje. Od dwóch dni jakoś nie było okazji na seks (niewyspanie, mało czasu) a ja już się zastanawiam, czy zaraz nie zacznę się 'dopraszać'. Kiedyś już byłam w takim związku - pan po kilku miesiącach stwierdził, że miał 'za dużo' i mu się 'znudziłam'. A ja nie mam oporów z inicjowaniem, proponowaniem i wymyślaniem. To powinnam zacząć mieć opory, co by się pan nagabywany nie czuł?

Uff. Poradźcie. Lubię seks. Chcę go mieć. W związku, z osobą, którą kocham. Zdrowo i satysfakcjonująco.
Obserwuj wątek
    • bcde Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 05.05.11, 04:09
      Skoro kochasz partnera, ufasz mu i który ci się szalenie podoba, to nie da się nic poradzić :)
      Musisz sama sobie opalić skrzydła. Albo być szczęśliwa.
      Na marginesie, nie pojmuję jak można "mieć za dużo" i tym się znudzić. Mam nadzieję, że twój aktualny partner nie rzuca podobnych tekstów.
      • marek.zak1 Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 05.05.11, 08:06
        Głowa do góry. Jesteśmy po ślubie ponad 30 lat i jest super.
        Pozdrawiam
        Marek Żak
        www.marek-zak.blog.onet.pl
        • urquhart po ślubie ponad 30 lat i jest super 06.05.11, 08:13
          marek.zak1 napisał:
          > Głowa do góry. Jesteśmy po ślubie ponad 30 lat i jest super.

          To przeca zależy od punktu widzenia.
          Strona o niższych potrzebach seksualnych, zawsze będzie twierdzić że jest super :)
      • kosc_ksiezyca Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 09:49
        Na szczęście nie :) Na moje: 'chyba Ci się znudziłam' odpowiedział, z właściwym sobie wdziękiem: 'a weź ty się PUKNIJ W ŁEB!' :D
    • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 05.05.11, 08:45
      Któraś z tutejszych przemiłych dziewczyn ostrzegła mnie aby nie porównywać seksu do jedzenia. Ale będę krnąbrny: jak jest u ciebie z jedzeniem, Kostko? Pewnie jak wszystkie dziewczyny nie pozwalasz sobie na wszystko i nie dojadasz.
      Przepraszam, to takie moje bardziej luźne czy ciasne skojarzenia ale cóż innego nam pozostaje pośród tej Nieustannej Niepewności? Twoja panika jest uzasadniona: nie ma pewnej recepty.
      Chociaż, wracając do owego powstrzymywania się do jedzenia: może rację mają ortodoksyjni katolicy którym współżycie limituje naturalny rytm cyklu kobiecego. Jest tam czas i na tęsknotę i na euforię wytęsknionego zjednoczenia.
      Skoro, abstrahując od pożycia, dla zwykłej higieny małżeńskiej, poleca się raz na jakiś czas od siebie odpocząć, wyjeżdżać na osobne urlopy...
      • kosc_ksiezyca Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 09:48
        ururam-tururam napisał:

        > Któraś z tutejszych przemiłych dziewczyn ostrzegła mnie aby nie porównywać seks
        > u do jedzenia. Ale będę krnąbrny: jak jest u ciebie z jedzeniem, Kostko? Pewnie
        > jak wszystkie dziewczyny nie pozwalasz sobie na wszystko i nie dojadasz.

        Ha. Chciałabym. Kocham jeść. :)

        > Przepraszam, to takie moje bardziej luźne czy ciasne skojarzenia ale cóż innego
        > nam pozostaje pośród tej Nieustannej Niepewności? Twoja panika jest uzasadnion
        > a: nie ma pewnej recepty.

        Ale chyba są jakeś symptomy? Czy babo faktycznie może się opatrzyć?


        > Chociaż, wracając do owego powstrzymywania się do jedzenia: może rację mają ort
        > odoksyjni katolicy którym współżycie limituje naturalny rytm cyklu kobiecego. J
        > est tam czas i na tęsknotę i na euforię wytęsknionego zjednoczenia.
        > Skoro, abstrahując od pożycia, dla zwykłej higieny małżeńskiej, poleca się raz
        > na jakiś czas od siebie odpocząć, wyjeżdżać na osobne urlopy...

        Wiadomo, że po jakimś czasie nie widzenia się jest... inaczej. Ale co, jak się zacznie mieszkać razem?
        • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 10:07
          kosc_ksiezyca napisała:

          > Czy baba faktycznie może się opatrzyć?

          Nie wiem. Zawsze rozstawałem się z dziewczynami zanim do tego doszło. ;) Takie rzeczy wiedzą osoby które mają za sobą długie związki.

          > Wiadomo, że po jakimś czasie nie widzenia się jest... inaczej. Ale co, jak się
          > zacznie mieszkać razem?

          Nie wiem. Ludzie z entuzjazmem popadają w tantrę i tym podobne zgryzoty w nadziei polepszenia pożycia. Może - odstawić pigułkę by wystawić się na zbawienną mękę postów?
    • m00nlight zawsze :P 05.05.11, 12:21

      Tzn zależy co masz namyśli, jeśli koniec namiętnosci w związku po latach, to niestety, zawsze jest tak że pożądanie jest odwrotnie proporcjonalne do stażu związku :P dlatego ktoś kto nastawił się na to że po x latach w łóżku wciąż będzie iskrzyło, zawsze się rozczaruje.

      Ale tu nie chodzi o naturalny spadek temperatury w długotrwałym związku, bo to naprawdę da się przeżyć- zwłaszcza jeśli związek ma mocne podstawy, z biegiem czasu tam gdzie ubywa seksu pojawia się mnóstwo innych fajnych rzeczy.

      Tu chodzi o sytuację, gdy jedna strona drugą całkowicie odtrąca. Czasem dzieje się to stopniowo ktoś dopiero po latach się orientuje że było oraz gorzej a teraz całkowita klapa. Czasem dzieje się to nagle 'ciach' i brak seksu (częste np po porodzie). Tego nie da się przewidzieć, ale po co się martwic na zapas? Skoro nie przewidzisz, ani nie masz w zasadzie na to wpływu, lepiej założyć optymistyczny wariant... inaczej to już możesz zacząć pakować (swoje lub jego) walizki.
    • glamourous Re: zawsze :P 05.05.11, 23:06
      Wlasnie na tym polega cala zabawa, ze niewiele sie w tej kwestii da przewidziec. Tak samo jak nie przewidzisz, czy po ciazy nie zostana Ci juz na zawsze koszmarne rozstepy, albo czy chlop Ci nie zapadnie na Madonne i Ladacznice. Lub czy po 15 latach zwiazku Cie nie zdradzi na fali kryzysu wieku sredniego. Ryzyko jest wpisane w nasz lajf, ale tez na zasadzie ze kto nie gra, ten nie wygra - ludzie nadmiernie sie asekurujacy w zyciu i unikajacy wszelkich potencjalnie porażkogennych sytuacji (w tym zwiazkow, dzieci itp) nie sa bynajmniej szczesliwi.
      Nie wpadaj w manie przesladowcza, tylko zyj i ciesz sie seksem ze swoim facetem. To, ze w tak mlodym wieku zdajesz sobie sprawe z tego, jak wiele zakretow i zwrotow akcji moze czekac nas w zwiazku z drugim czlowiekiem, to Twoj atut. Bedziesz bardziej przezorna, bedziesz wiedziala, jakich bledow unikac. Skorzystaj z tego madrze. Ja na przyklad zaluje, ze w Twoim wieku nie mialam tej wiedzy o zwiazkach - bylam jeszcze naiwna gaska, ktora wierzyla, ze jak mnie facet pragnie teraz, to bedzie tez pragnal no matter what juz do grobowej deski ;) Dlatego w wieku dwudziestu paru lat zaliczylam szybkie malzenstwo i jeszcze szybszy rozwod. Zgubila mnie moja niewiedza, nieswiadomosc i brak realizmu. Wbrew pozorom wiedza o mechanizmach relacji damsko-meskich jest w mlodym wieku bardzo cenna... Trzeba tylko ja umiec oswoic, bez popadniecia w gorycz i cynizm :)
      • ciezka_cholera Re: zawsze :P 06.05.11, 09:14
        Zgadzam sie z powyższym całościowo. Dodam jeszcze tylko jedno - nie popadaj w defetyzm, miej na uwadze, że mało ludzi opisuje na forach swoje szczęśliwe pożycie, zgodnie z cytatem:
        "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój sposób". Szczęście jest bardzo niewdzięcznym tematem, gdyż jest po prostu nudne. Fora stanowią doskonałe źródło wiedzy, ale nie powinno nas kusić, by na ich podstawie tworzyć statystyki.
        • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 09:52
          Ech, ale ktoś w niższych postach pisze, że w 80% pożycie okazuje się porażką, albo siada. Toż to dramat jakiś! Wiem, że to metodologicznie ma zerową wartość, ale jednak... niepokoi.
          • ciezka_cholera Re: zawsze :P 06.05.11, 10:39
            kosc_ksiezyca napisała:

            > Ech, ale ktoś w niższych postach pisze, że w 80% pożycie okazuje się porażką, a
            > lbo siada. Toż to dramat jakiś! Wiem, że to metodologicznie ma zerową wartość,
            > ale jednak... niepokoi.

            :-D
            A jeśli ja Ci napiszę, że nie 80 a 28 procent, to mi uwierzysz? Myślę, bez urazy, że obie proporcje pochodzą dokładnie z tego samego miejsca ;-).
      • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 09:32
        glamourous napisała:

        > Tak samo jak nie przewidzisz, czy po ciazy nie zostana Ci juz na zawsze koszm
        > arne rozstepy,

        O! I takie warianty powinno się ćwiczyć w ramach "wypróbowywania" i "wyszumiania" przed ślubem. Praktycznie powszechnie mówienie o zachowaniu dziewictwa do ślubu wywołuje tylko śmichy-chichy, wszyscy wierzą w mityczną moc wzajemnego "wypróbowania się" przed ślubem. A co to za poligon, gdzie zamiast walki ćwiczy się tylko wieczorne obozowanie i wyżerkę? Było fajnie i wszyscy się cieszą że już "przećwiczone" wiec w razie czego będzie dobrze. Co niby zostało - przećwiczone???
        A w zmarzniętej ziemi transzei kopanie, tamowanie krwotoku z urwanej nogi onucą to co?
        Przyszłego partnera powinno się wyczuć. Czy na przykład nie uznaje tylko i wyłącznie wyśrubowanego ideału, którego naoglądał się w telewizorze HD i na rozkładówce Playboya. Nie wiem jak... wybić sobie specjalnie ząb i spróbować się z nim kochać. Z partnerem znaczy, nie z zębem (po jakimś czasie sobie wprawić).
        Jeśli facet z powodu tego że żona dostała rozstępu lub przybyło jej parę kilogramów skreśla ją na amen to on jest dzieciak i łajza, nie facet.
        Ona, że go sobie wzięła - też nie facet.

        Glam, krótko i węzłowato: jakie błędy popełniłaś w tym pierwszym związku, czego konkretnie o facetach i związkach nie wiedziałaś a czego się dowiedziałaś? Może być w punktach.
        • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 09:55
          Wiem, że nie jestem doskonała. I on też o tym wie. Z tym, że oboje mamy dość naturalne i zdrowe podejście do tych ideałów - a mnie cieszy, kiedy jest jakaś 'niepiękna' w pojęciu 'mainstreamowym' kobieta, a on potrafi powiedzieć, że ładna, albo normalna.

          A po rozstępach to i czasem pocałować potrafi. I powiedzieć, żem śliczna z rana, co jest moim zdaniem wieeelką ekwilibrystyką słowno-muzyczną. :D
          • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 10:00
            kosc_ksiezyca napisała:

            > A po rozstępach to i czasem pocałować potrafi

            Właśnie o to chodzi. Powinien całować choćby w ramach pokuty, bo bądź co bądź sam je niejako zrobił.
            Wszak "w... zdrowiu i w chorobie" (czytaj: "w rozstępie, cellulicie").
            • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 10:05
              Nie nie. Nie on. Matka natura, niech szlag ją trafi. Ja jeszcze przedciążowa :)
              • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 10:11
                kosc_ksiezyca napisała:

                > Nie nie. Nie on. Matka natura, niech szlag ją trafi. Ja jeszcze przedciążowa :)

                Tak, w międzyczasie dopiero doczytałem że jesteśmy rówieśnikami i reprezentujemy ten sam stan cywilny. :) Jakie rozstępy w takim razie? Nie żebym miał coś przeciw, też bym całował. :) Ale może tak w ogóle to Ci się wydaje?
                Pamiętam gdzieś tak w szóstej klasie podstawówki jedna z moich koleżanek na przerwie, po dłuższym, znudzonym przypatrywaniu się sobie w lusterku westchnęła do koleżanki z ławki "Stara jestem...".
                :D
                • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 10:27
                  Zaczęłam dorastać, rosnąć - chociaż za duża nie urosłam, cóż :) - i są, cóż. I niestety, nic mi się nie wydaje. Na biodrach i po wewnętrznej stronie ud. No i na piersiach :(
                  • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 10:35
                    kosc_ksiezyca napisała:

                    > Na biodrach i po wewnętrznej stronie ud. No i na piersiach :(

                    Trzeba było nie mówić. To ty nie wiesz że faceci takich rzeczy nawet nie zauważają, głupia? :)
                    • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 10:37
                      Ja nic mu nie mówiłam :P kiedyś siedział i na prawym biodrze sam wypatrzył. Nic nie powiedział, tylko pocałował :) na biuście raczej nie zauważył, w każdym razie nic nie mówił, a że mam się czym pochwalić, to nie narzeka :)
                      • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 10:49
                        kosc_ksiezyca napisała:

                        > Ja nic mu nie mówiłam :P kiedyś siedział i na prawym biodrze sam wypatrzył.

                        Spostrzegawczy taki. A przyjdź któregoś wieczora do niego do łóżka - z linijką.
                        A co!

                        > na biuście raczej nie zauważył

                        Ja czasem zauważam ale przechodzę nad tym do porządku dziennego. W piersiach liczy się kształt, że tak się wyrażę ogólny plus pewne fetyszowe cechy.
                        Po stokroć wolę biust w odpowiadającym mi kształcie ogólnym i czyniący za dość fetyszowi ORAZ z jakimś drobnym defektem, niż nieskazitelne cycki ALE kompletnie nie w moim typie.
                        • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 10:56
                          Mnie się w nim wszystko podoba, cóż... Acz wiem, że ja powinnam tu i ówdzie zrzucić, co przez udany i częsty seks idzie ostatnio wyjątkowo szybko :P

                          Co to jest ten fetysz? :D
                          • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 11:05
                            kosc_ksiezyca napisała:

                            > wiem, że ja powinnam tu i ówdzie zrz
                            > ucić, co przez udany i częsty seks idzie ostatnio wyjątkowo szybko :P

                            Najpierw upewnij się czy ukochany też chce żebyś zrzuciła. Czasami dziewczyny przesadzają.

                            > Co to jest ten fetysz? :D

                            Detale, pewne szczególne cechy rodem wprost z mokrych snów a nie żurnali mody i urody. U mnie: duże, bardzo ciemne otoczki, niskie "zawieszenie" piersi, jakby przeciwieństwo stanikowego efektu push-up.
                            • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 11:12
                              Ło matko, gdzie Ty się żeś chował? :D

                              Czy ja wiem, czy on chce? Kiedyś powiedział, że 'nie miałby nic przeciwko', a teraz... Trudno stwierdzić. O dziewczynach grubszych ode mnie mówi, że są 'normalne', a ostatnio stwierdził, żebym nie podjadała, bo 'jeszcze będę gruba, a szkoda by było' :D ale ja chcę schudnąć dla siebie - 3 lata temu byłam śliczna, akurat, a teraz się brzuch wyhodował za duży, i tyle :)
                              • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 11:25
                                kosc_ksiezyca napisała:

                                > Ło matko, gdzie Ty się żeś chował? :D

                                Ha, nie dopadły mnie! Bardzo się starałem! :)

                                > Czy ja wiem, czy on chce? Kiedyś powiedział, że 'nie miałby nic przeciwko', a t
                                > eraz... Trudno stwierdzić. O dziewczynach grubszych ode mnie mówi, że są 'norma
                                > lne', a ostatnio stwierdził, żebym nie podjadała, bo 'jeszcze będę gruba, a szk
                                > oda by było'

                                Jest taki unikalny stan materii kobiet, zawieszenia z oscylacjami - tak go sobie prywatnie nazywam. Dziewczyna ma troszkę ciałka ale nie za dużo, choć z drugiej strony w żadnym razie nie jest to sylwetka sportowa, fitness. "Taki ppppppączuszek, ach" (Żewakin by Pokora). Ma się wrażenie że to ostatnie dni jej chwały, zaraz się skończy i panna zacznie na serio tyć. Ale zanim zacznie (albo i nie - bywa!) - oscyluje. A to jej troszkę przybędzie, za jakiś czas z tym i owym nieco zjedzie itd. aż do wypadnięcia z oscylacji.
                                Ten unikalny stan jest przeuroczy. Dlaczego zawsze trwa krótko?
                                • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 11:46
                                  Jesteś fizykiem (albo gdzieś blisko)? :D
                                  • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 11:49
                                    kosc_ksiezyca napisała:

                                    > Jesteś fizykiem (albo gdzieś blisko)? :D

                                    Tak jak i ginekologiem - tylko w ramach hobby. :)
                                    • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 11:53
                                      Odpowiedź była bardzo fizyczno-techniczna (a taki dyskurs jest mi skąd inąd ostatnio wyjątkowo, ekhm, bliski :D)

                                      Co do oscylowania - sama już nie wiem, jak to z NIM jest. Jak patrze na jego byłe - raczej szczupłe. Ostatnio za to ze zdziwieniem odkrył pewne miejsce na moim ciele, które jest jego zdaniem 'o, całkiem chudziutkie'... Ton sugerowałby radosne zaskoczenie, a co za tym idzie, konieczność zbliżenia się do tego miejsca resztą miejsc, ale... to już chyba mocna nadinterpretacja? :D
                                      • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 12:39
                                        kosc_ksiezyca napisała:

                                        > taki dyskurs jest mi skąd inąd ostatnio wyjątkowo, ekhm, bliski :D)

                                        ... albowiem jesteś pracownicą fizyczną. :)

                                        > Co do oscylowania - sama już nie wiem, jak to z NIM jest. Jak patrze na jego by
                                        > łe - raczej szczupłe.

                                        Skąd wiesz że to było decydujące kryterium wybory?
                                        Skąd wiesz że w ogóle - miał wybór?

                                        > Ostatnio za to ze zdziwieniem odkrył pewne miejsce na moi
                                        > m ciele, które jest jego zdaniem 'o, całkiem chudziutkie'...

                                        Księżycowy Gnatku, ty się nie koncentruj tak bardzo na ciele. Na pewno jesteś Śliczną Dziewczyną Która Przesadza (typowe). Skup się raczej nad innymi sferami sprawiającymi że związek staje się pełniejszy i szczęśliwszy.
                                        Oprócz tego że jesteś śliczna, co już ustaliliśmy, zdradzasz też znamiona sporej inteligencji, więc będzie Ci łatwiej.
                                        Dużo rozmawiaj z ukochanym i staraj się aby to były rozmowy szczere. Podchodź ostrożnie do tego co się wypisuje na forum. Mam na myśli treści przygnębiające a nie to że jesteś ładna i mądra. ;)
                                        Powodzenia!
                                        • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 14:16
                                          Dziękuję za miłe słowa.

                                          Czasem jednak... sama już nie wiem. Czasem jest zniżka nastroju. Właśnie jest zniżka nastroju. Przed chwilą usłyszałam (a raczej przeczytałam), że powinnam 'się odchudzić'.

                                          No, to chyba zacznę się tą kołdrą jednak przykrywać znacznie skrzętniej.
                                          • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 15:05
                                            Możesz się i przykrywać, bylebyś lubego pod nią wpuszczała. :)
                                            Ale co oprócz tego wypada Ci czynić? Przede wszystkim musisz na całą sytuację wziąć poprawkę taką, że dziewczyny nadmiernie często oceniają siebie bardziej surowo niż ich partnerzy i jest w rzeczywistości.
                                            Dalej musisz zdecydować czy bardziej odpowiada ci ocena subiektywna czy obiektywna. Innymi słowy możesz polegać albo na przykazaniach Twojego partnera ("pobiegaj trochę wokół jeziora, dobrze ci to zrobi" albo "mogłabyś zjeść parę pączków dziennie, cały jestem posiniaczony") albo wystaw zwyczajnie swoje zdjęcia w bikini na jakimś serwisie typu hot or not. :)
                                            Generalnie na typowo kobiece wahania nastroju dobrym remedium jest wyrozumiały, pobłażliwy partner. Kochanie kochaniem ale do kobiet trzeba mieć pewien dystans i go im komunikować.
                                            A teraz czekam na zmasowany atak rozwścieczonych kobiet :P
                                            • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 15:19
                                              Być może.

                                              Jednak myślałam, że mu się podobam. A tu się okazuje, że niekoniecznie. Jest mi po ludzku przykro. A i ochota na seks spadła automatycznie.
                                              • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 15:41
                                                kosc_ksiezyca napisała:

                                                > Być może.
                                                >
                                                > Jednak myślałam, że mu się podobam. A tu się okazuje, że niekoniecznie. Jest mi
                                                > po ludzku przykro. A i ochota na seks spadła automatycznie.

                                                Masz babo placek! Im bardziej cię podbudowuję, tym bardziej ponure posty zaczynasz słać. :) Z pesymistycznym nastawieniem zaciągniesz się sama, ktok po kroku, na samo dno.
                                                Zauważył rozstęp? Trudno, może faktycznie oczekiwałaś że zachowa tą straszną wieść in pectore. Ale z drugiej strony pocałował a nie strzyknął rzadką śliną przez zęby w kąt... ot dylemat.
                                                Powtórzę Ci jako facet - nie odkochał bym się w dziewczynie z powodu prążka na skórze. Myślę że Mista Siusiak też nie robiłby trudności (sprobówałby tylko, bydlę niewierne!).
                                                Byłaś dziś na słoneczku choć kwadrans?
                                                Widzisz - ja nie byłem a jak tryskam optymizmem! :)
                                                Oderwij się na moment, wchłoń trochę dobrej energii z nieba, zjedz goferka z truskawkami, idź na zakupy do galerii, otrząśnij się bo Ci zwyczajnie w głowie fermentuje! :)
                                                • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 15:44
                                                  Nie chodzi o rozstęp, chyba przegapiłeś mój post w tym gąszczu :)

                                                  Napisał mi dziś, cyt. 'odchudź się'. Amen. :)
                                                  • ururam-tururam Re: zawsze :P 06.05.11, 15:53
                                                    kosc_ksiezyca napisała:

                                                    > Nie chodzi o rozstęp, chyba przegapiłeś mój post w tym gąszczu :)
                                                    >
                                                    > Napisał mi dziś, cyt. 'odchudź się'. Amen. :)

                                                    A co za różnica? Odchudź się, wyklep garbek na nosie, zetrzyj piegi szmerglem.... Dzisiaj tak napisał, jutro może nie będzie wiedział co wczoraj czynił.
                                                    Jak już on taki "nakonieczny" to wsuń nogi pod szafę i porób te parę brzuszków.
                                                    Albo razem zróbcie jakąś serię wyczerpujących ćwiczeń. ;)
                                                  • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 15:56
                                                    ech głodny sytego nie zrozumie :)
      • kosc_ksiezyca Re: zawsze :P 06.05.11, 09:51
        Glam, niestety, z innych powodów mam już (moim zdaniem: koszmarne) rozstępy w paru innych miejscach i na razie nikomu to nie przeszkadzało. Ciąży się boję jak ognia (chcę mieć dzieci, ale na razie samo fizjologiczne pojęcie ciąży mnie przeraża).

        Nie uważam, że mam wiedzę o związkach - myślę, że w większości działam dość intuicyjnie. Zresztą, stąd ten wątek.
    • extremely Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 05.05.11, 23:58
      Niestety tak w ok.80ciu procentach jest:( Ale łeb do góry ,miłość jeśli jest ....wszystko pokona.Przynajmniej w moim przypadku tak jest -celowo nie piszę "było" bo jeszcze nie wiem co nam (mi i mężowi) życie na drodze postawi.
      • kag73 Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 00:44
        Ja jeszcze dodam, ze rowniez Tobie moze sie odechciec, poprzestawiac, mozesz stracic ochote i Bog wiem co jeszcze. malzenstwo to loteria, ale...
        zawsze powtorze: Wazne, zeby na poczatku bylo goraco, zeby byla namietnosc, zeby pasowalo w lozku. Jezeli facet juz na poczatku sie miga, ma wymowki, bole glowy, woli gry komputerowe...nie rokuje dobrze. Wazne, zebys w momencie zawierania zwiazku malzenskiego byla pewna, ze to ten i ze tego chcesz. Przy czym liczy sie wiecej rzeczy niz seks, ale to inny temat.
        Czasy sie zmieniaja, zwiazek w miare uplywu lat rowzniez, seks i potrzeby seksualne tez.
        • kosc_ksiezyca Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 09:59
          Tak, ja przyjmuję do wiadomości, że mnie się może mniej chcieć (miałam już tak kiedyś: dwa kierunki, duuużo pracy, przychodziłam do domu półżywa, a jeszcze na mnie robienie obiadu/kolacji czekało, bo siedzący w domu były pan nie miał siły/czasu/ochoty, a następnie się seksu 'z biegu' domagał, choć wiedział, że trzeba panią rozgrzać), że po porodzie może być różnie etc. Ale z drugiej strony ZAWSZE byłam bardzo seksualną osobą, świadomą tego, po prostu NIE WIERZĘ, że może mi się zmienić o 180 st. Nie wierzę, i koniec.
          • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 11:00
            kosc_ksiezyca napisała:

            > przychodziłam do domu półżywa, a jeszcze na
            > mnie robienie obiadu/kolacji czekało, bo siedzący w domu były pan nie miał sił
            > y/czasu/ochoty, a następnie się seksu 'z biegu' domagał,

            No właśnie. Na pytanie zadane na forum dostałabyś pewnie odpowiedź żeby mu natrzeć prącie nowokainą podczas gdy to mózg i serce trzeba by mu natrzeć czymś co wyczula.

          • kag73 Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 14:29
            "Ale z drugiej strony ZA
            > WSZE byłam bardzo seksualną osobą, świadomą tego, po prostu NIE WIERZĘ, że może
            > mi się zmienić o 180 st. Nie wierzę, i koniec. "
            Alez ja Tobie nigdzie nie napislalam, ze zmieni Ci sie o "180 st.", ale ze moze sie w ogole zmienic o troche o duzo, tego nie wie nikt. Nigdy nie mow nigdy, bo nigdy jescze, przypuszczam, nie bylas 10 lat z jednym i tym samym partnerem i nigdy jeszcze nie bylas 10 lat starasza, dopiero bedziesz.
            Napislam Ci to, bo Twoja pierwsza wypowiedz bardzo przypomniala mi mnie sama jak mialam mniej wiecej tyle lat co Ty. Nie moglam uwierzyc, ze sa ludzie, ktorzy taaak rzadko(raz w tygodniu albo rzadziej) maja seks. "Niepojete", myslalam sobie, "niemozliwe", nie ma chyba nic lepszego i przyjemniejszego niz seks z ukochanym partnerem. I do dzis lubie seks, ale po wielu latach udanego, urozmaiconego seksu, nie powiem, jakos tak nie musze go miec codziennie, moge rzadziej, chodzi mi o jakosc nie o ilosc. Chyba mi spadlo libido. Niby niektore kobiety sie rozkrecaja po 30-tce. Ja pewnie bylam juz wczeniej rozkrecona. Mezowi tez raczej spadlo libido. Pewnie gdybysmy sie wzajemnie bardziej "podkrecali" to i bylby czesciej seks, ale najpierw musialoby sie nam chciec ;) I mowie to bez zalu. Po prostu jest jak jest. To nie znaczy, ze u Ciebie bedzie tak samo. To tylko jeden przyklad.


    • urquhart Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 11:08
      Generalnie nie jest w planach matki natury żeby krzyżować wciąż te same geny w jednej parze. Przecież sukces naszego gatunku zawdzięczamy podobno szybkiej mutacji i ewolucyjnej determinacji poszukiwania najlepszych genów. Dlatego brak zainteresowania seksualnego partnerem/partnerką w stałym związku mamy wpisany w gatunek, a nas umysł jedynie racjonalizuje iluzoryczne przyczyny.
      Warto poczytać Wojcieszkę czy Prerel jak ten nieuchronny proces opóźnić jak to tylko możliwe.
      Ale seks i porządanie to nie jest coś na co mamy świadomy wpływ.

      "Miłość" czyli pobudzanie ośrodków przyjemności w mózgu ma wystarczyć i jest zaprojektowane na spłodzenie i zaopiekowanie się dzieckiem w najbardziej krytycznym okresie do 7 lat, z czego najintensywniejsze zakochanie do 4 lat.
      Jak piszą 10 procent ludzi wypracowuje lub dziedziczy symbiozę jak u gatunków monogamicznych, charakteryzującą się synchronizowaniem stanów emocjonalnych i hormonalnych pomiędzy samcem i samicą.
      Ci podobno mają seks satysfakcjonujący zawsze. Podobno odpowiada za to specyficzna kombinacja wydzielania oksytocyny+wazopresyny produkowana przy seksie nielicznych gatunków monogamicznych i jest dziedziczne :)
      Czyli szansa na to że "NIE ZAWSZE" jakaś jest.
      www.zdrowie.med.pl/nowosc.phtml?&start=40&nr=5
      • ururam-tururam Re: Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 11:10
        No dobrze, to od strony chemicznej elektrycznej tudzież mechanicznej.
        A kultura - to pies?
        • urquhart Re: Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 11:24
          ururam-tururam napisał:
          > A kultura - to pies?

          Według Freuda istnienie kultury opiera się na sublimacji i tłumieniu energii seksualnej.
          Żeby znaleźć motywację polecam lekturę dzieł św Augustyna :)
          • ururam-tururam Re: Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 11:28
            urquhart napisał:

            > Żeby znaleźć motywację polecam lekturę dzieł św Augustyna :)

            Koniecznie z praktykowaniem praktyk działa poprzedzających. :)
          • kosc_ksiezyca Re: Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 11:50
            Ło jezu, toć Freuda milion razy obalono, skrytykowano, uzupełniono i zmieniono :)
            • ururam-tururam Re: Satysfakcjonujący seks w związku FOREVER??? 06.05.11, 12:41
              kosc_ksiezyca napisała:

              > Ło jezu, toć Freuda milion razy obalono, skrytykowano, uzupełniono i zmieniono

              No, ale za każdym razem był to jednak Freud (całkiem jak Kaczyński), a nie to ten, to tamten.
              To o czymś świadczy! ;)
    • stephanie.plum Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 12:08
      nie wiem, jak "to" się "kończy",
      bo mam nadzieję, że do końca jeszcze mi daleko,

      ale wiem, jak "to" może się rozwijać - jeżeli obie strony, przy swoich ograniczeniach i wadach, temu rozwojowi dają bezwzględne pierwszeństwo.

      wtedy można się do drugiej osoby dostrajać, na drugą osobę czekać, a gdy się ją znowu w pełni odnajdzie, przeżywać kolejny moment czystego szczęścia.
      wtedy się wybacza przykrości, bo pamięta się, ile razy wybaczono nam.

      kiedy seks jest czymś więcej niż ćwiczeniem fizycznym, jakoś trudniej, żeby się tak po prostu znudził.

      fakt, że pan od lat ten sam, staje się zaletą - bo rośnie między nami kapitał wspomnień, zaufania, dobra.

      przychodzą oczywiście kryzysy - zmęczenie, niechęć i w ogóle, ale jeżeli się je świadomie zignoruje, tak jak się ignoruje namolne zaczepki pijaka na ulicy, to w końcu odchodzą.

      a kiedy kryzys minie, jest tak, jakby wyszło słońce, wszystko nabiera barw, i człowiek się dziwi, że świat jest aż tak kolorowy.

      w związku z powyższym, moim zdaniem, to nie świetny seks w narzeczeństwie powinien decydować o wyborze stałego partnera. ja mogę w łóżku nic nie umieć, facet może nic nie umieć.
      ba, o zgrozo, nawet naukę można odłożyć na później.
      ważne, żeby nie odkładać na później sprawdzenia, czy potrafimy dostroić się do siebie w empatii, i jak wiele potrafimy zrobić dla szczęścia drugiej osoby. i czy mamy poczucie humoru, które w najgorszych chwilach może przybyć z odsieczą...

      rzekłam, howgh!
      • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 12:31
        stephanie.plum napisała:

        > ja mogę w łóżku nic nie umieć, facet może nic nie umieć.

        Otóż to. Ale jeśli potrafimy się ze sobą porozumieć i jesteśmy wyrozumiali, cierpliwi - to będzie dobrze.
        Tymczasem często spotyka się postawy typu: powinien/powinna już coś umieć ("poszukujemy kandydata na stanowisko (...) wiek 23 lata, wykształcenie wyższe, minimum 10 lat doświadczenia"), mieć doświadczenie, a co on, nie potrafi się domyślić, a najgorsze to są prawiczki/dziewice itp.
        • stephanie.plum Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 12:39
          stres to nawet na rozmowie kwalifikacyjnej przeszkadza, a co dopiero w łożu...
      • urquhart Pożądanie a krzywda i wybaczanie 06.05.11, 13:51
        stephanie.plum napisała:
        > wtedy można się do drugiej osoby dostrajać, na drugą osobę czekać, a gdy się j
        > ą znowu w pełni odnajdzie, przeżywać kolejny moment czystego szczęścia.
        > wtedy się wybacza przykrości, bo pamięta się, ile razy wybaczono nam.

        Jeżeli będziesz zmuszana do seksu z kims kto jest miły, empatyczny ale kogo nie pożądasz bedziesz sie czuła ciągle skrzywdzona, upokorzona i musiała wybaczać.
        Jeżeli zaś będziesz odmawiać bo nie pożądasz to ktoś będzie czuć się skrzywdzony i upokorzony i ciągle ci wybaczać.
        Pożądanie nie podlega świadomemu wyborowi, brak go w zwiazku zawsze zaś łaczy sie z poczuciem krzywdy. Ale niektórzy szukaja sensu życie w ciepieniu. (Nie mylić z wydzielaniem endorfin przy bólu sado-macho).
        • stephanie.plum Re: Pożądanie a krzywda i wybaczanie 06.05.11, 14:46
          >Ale niektórzy szukaja sensu życie w ciepieniu.

          Że niby ja?
          :~D

          wychodząc za mąż wiedziałam z cała pewnością, że pożądam tego faceta, a on mnie.
          gdyby tak nie było, założyłabym z nim najwyżej spółkę komandytowo-akcyjną.

          a 100% zgodności pragnień w każdej chwili życia nie spodziewałam się - nie jestem aż tak głupia.
          są momenty, kiedy któreś z nas jest nie w formie. czasem bywa tak, że okazujemy sobie czułość uprzedzając pojawienie się pożądania.
          o swoich pragnieniach i tęsknotach mówimy sobie otwarcie, bez lęku.
          zmuszamy to się najwyżej do wynoszenia śmieci, ale na pewno nie do seksu.

          jeśli "dzikie i nieujarzmione pożądanie, zalewające nagle, ja fala przypływu" nie stanie się fetyszem, o którym w kółko myślisz i boisz się momentu, kiedy przeminie, to okazuje się, że jest uroczym, zgodnym i wiernym kompanem.
    • zakletawmarmur Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:02
      > Poczytuję od jakiegoś czasu. Im więcej czytam, tym bardziej jestem przerażona.

      No co Ty nie panikuj:-) Ja uważam wręcz przeciwnie, tzn. dzięki temu forum nabrałam przekonania, że zawsze będę mieć seks:-) Bo wiem co robić, gdy coś zacznie się sypać...
      Wiele razy czytając to forum pomyślałam sobie "ja bym wcale mu nie dała/z nią nie poszła". Ludzie, którzy tu piszą często sobie na ten brak seksu zasłużyli. Część nawet sama do tego doprowadza bo jest im to na rękę (można mieć kochanki/kochanków). Inni zgrywają cierpiętnictwo bo pomarudzić sobie też czasem trzeba:-) Na prawdę to forum nie jest grupą reprezentacyjną na podstawie której powinnaś czerpać wiedzę o przyszłości Twojego związku.

      Lubisz seks, jesteś otwarta, doceniasz swojego partnera (on jak rozumiem też Ciebie ceni i nie ma problemów z seksem) to bardzo dobre rokuje na przyszłość i związku i seksu:-)

      > Zatem zaczynam się bać. Że teraz jest dobrze, ale później, to nie wiadomo. Że s
      > ię opatrzę, znudzę, że jak zamieszkamy razem, to się ta sama baba na okrągło pr
      > zeje. Od dwóch dni jakoś nie było okazji na seks (niewyspanie, mało czasu) a ja
      > już się zastanawiam, czy zaraz nie zacznę się 'dopraszać'.

      Robisz z igły widły. Chwilowe spadki formy, libido są w stałym związku czymś naturalnym szczególnie jeśli są ku temu powody...
      • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:16
        zakletawmarmur napisała:

        > Wiele razy czytając to forum pomyślałam sobie "ja bym wcale mu nie dała/z nią n
        > ie poszła". Ludzie, którzy tu piszą często sobie na ten brak seksu zasłużyli. C
        > zęść nawet sama do tego doprowadza bo jest im to na rękę (można mieć kochanki/k
        > ochanków). Inni zgrywają cierpiętnictwo (...)
        > Na prawdę to forum nie jest grupą reprezentacyjną

        Popieram zaklętąwmarmur. Forumowicze po prostu dzielą się swoimi przejściami, przemyśleniami na ten temat, gdybaniami. To nie są żadni fizycy atomowi ludzkich uczuć, którzy wszystko obliczyli do dziesiątego miejsca po przecinku i wszystko im działa. To tylko ludzie próbujący spojrzeć na sprawy takimi jakimi są ale co nieuniknione, nie mogący się pozbyć zniekształceń wynikających z subiektywizmu.
        Generalnie forum ma odchylenie w stronę kwaśno-szarą. Ponadto nie ma chyba recept uniwersalnych.
        Trzeba to wszystko mieć na uwadze, do opinii i porad podchodzić z dystansem, nie traktować poszczególnych akurat nam pasujących głosów jako wyroczni ale starać się ogarnąć jakąś zbiorową mądrość, przemyśleć, oddzielić ziarno od plew i ostrożnie, z pomyślunkiem ewentualnie spróbować to i owo zastosować.
        • zakletawmarmur Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:46
          Forumowicze po prostu dzielą się swoimi przejściami, p
          > rzemyśleniami na ten temat, gdybaniami.

          Nie chodziło mi nawet o bywalców, bo Ci jednak w większości z problemów wyszli i nie marudzą, że "seks w małżeństwie po X latach jest nie możliwy, no chyba, że z kochankiem":-) Jednak większość tego marudzenia i prawd objawionych (tych o o rozwodach i kochankach) polecałabym raczej ignorować.
          Pierwsza zasada to nie uprawiać czarnowidztwa pod tytułem "napewno przestanie mnie pożądać". W ten sposób wysyłamy takie fluidy i prowokujemy partnera do tego zachowania. Gdy czytam sobie np. o facecie, który panicznie boi się zostać zdradzony to automatycznie się zastanawiam "co z nim jest nie tak, że nie wierzy w to, że kobieta będzie mu wierna":-)
          • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:56
            zakletawmarmur napisała:

            > Gdy czytam sobie np. o facecie, który panicznie boi się zostać zdr
            > adzony to automatycznie się zastanawiam "co z nim jest nie tak, że nie wierzy w
            > to, że kobieta będzie mu wierna":-)

            To akurat jest odwieczna obawa ludzkości, dlatego połowa świata zdecydowała by kobiety zawijać w burki, sznurki itd. - zamiast się faszerować Etopiryną i melisą.
    • kosc_ksiezyca Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:27
      ururam-tururam, sprawdź proszę profil swój :)
      • ururam-tururam Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:47
        O, Selenokostko, dzięki tobie wreszcie załapałem jak można się prywatnie skontaktować z innymi użytkownikami serwisu gazeta.pl. Dopiero po takiej formalności pojawiła się odpowiednia opcja.
        Dziękuję! :)
        • kosc_ksiezyca Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 06.05.11, 15:50
          Nie ma za co, możesz sprawdzić jeszcze raz :)
    • starymezczyzna Re: Czytam i jestem przerażona. ZAWSZE tak się ko 14.05.11, 19:50
      Czy zawsze? Nie znam statystyki, a moj przypadek swiadczy za masz prawo byc przerazona. Dobilem juz 60tki, moj zapal do seksu wyraznie opadl, a u mojej ukochanej chyba zanikl zupelnie (przynajmniej ze mna). O ile ja zawsze staram sie byc w dobrej kondycji fizycznej, moja ukochana raczej nie i w ostatnim roku wzdelo jak jak stara krowe, wiec nawet gdy jakies ostatki mojego pepedu seksualnego sie ujawiaja, jedno spojrzenie w jej kierunku i wole myslec o jedzeniu :-((
      Wiem ze ja to boli, wiec klamie prosto w oczy nawet nie mrugajac ze dalej mnie podnieca, tylko praca, stres i wogole nie czuje potrzeby na seks.
      Cale szczescie ze wynaleziono internet, wiec mozna sie samoseksowac na internecie. Ciekawe jak moi rodzice rozwiazali ten problem nie majac internetu? Moze ktos wie?

      SM
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka