Dodaj do ulubionych

Żona godząca się na skok w bok męża?

09.06.11, 13:42
Kolejne wątki o "posusze"seksualnej w małżeństwie ostatnio nam obrodziły jak grzyby po deszczu.

Kobiety, które potrafią nie odczuwać potrzeby zabaw łóżkowych ze swoimi menami nawet po pół roku. Faceci, którzy stają na głowie by wyżebrać od żony ten upragniony seks, udający, że je zdradzą, wyjeżdżając samotnie na urlop, czy znikający z domu, by wreszcie żona przestała się czuć "panem i władcą" rozdającym nagrody w postaci bara bara.

A może inaczej być powinno?
Może zony, które nie mają tak dużych potrzeb seksualnych powinny po prostu zaakceptować, że seks wcale nie musi być zawsze romantyczny, wzniosły, uduchowiony. Że czasem po prostu dla samego oczyszczenia atmosfery powinny potraktować go jak rzemiosło i przespać się z mężem nawet jeśli nie mają ochoty?
A może jeśli tego nie potrafią po prostu zaakceptować i otwarcie facetowi powiedzieć, nie jestem w stanie się z Tobą dzisiaj kochać, ale nie będę miała nic przeciwko temu byś zrobił to z prostytutką?

Co Wy kobiety sądzicie o tak postawiony problemie rozładowywania napięcia w małżeństwie?
Nie byłoby to zdrowsze dla Waszych związków?
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 13:56
      Jeszcze się nie doczytałeś na forum, że jak partner(ka) nie ma potrzeb, to się masz wykastrować albo rozwieść [ciekawe co w przypadku, gdy partner(ka) twierdzi, że to Ty masz problem, a jemu/jej jest dobrze i ułatwiać rozwodu nie zamierza], bo jak się partner(ka) zmusi do seksu - z ukochaną rzekomo osobą! - to się następnie czuje jak dziwka bądź jak wibrator, przedmiotowo? :)
      • czarna_pijawka Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 13:58
        Dokladnie.. co z tego, ze seks nie egzystuje.. Poczucie "wylacznosci" nadal jest przewaznie bardzo silne.. bo w koncu to problem ma oduniety partner/partnerka a nie odsuwajaca strona :/
        • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:15
          Dodam, ze problem dotyczy obu stron. Nie doczytales, ale bywaly kawalki na forum o sytuacjach odwrotnych, np. drobinka. Szczegol.
          Powiem tak, mielismy czy mamy z mezem taka umowe, kiedys stwierdzilismy, ze jak jeden nie "daje" i nie chce z trzy miesiace, to drugi moze sobie poszukac seksu gdzie indziej. Do takiej sytuacji nie doszlo, nie zdarzylo sie jeszcze.
          Zdarzylo sie jednak, ze maz swego czasu zaproponowal mnie(jestesm niecierpliwa a seks lubie), zebym sobie znalazla kogos do seksu. Wyjasnilam mu, ze to dla mnie zbyt czasochlonne i skomplikowane, bo w koncu mam chlopa w domu i w lozku i znim chce. Gdyby jakis tutaj przede mna stanal, albo juz w moim lozku lezal, biore, spoko. Ale tak...robota z tym. "Tez prawda" powiedzial maz, przemyslal sprawe i sie postaral. Ale dodam, ze byl to czas aseksualnej fazy meza a jak jak z dwa tygodnie nie mam seksu to mnie jakos tak szlag zaczyna trafiac i wymyslam :) Jednoczesnie chcialam, zeby to on chcial, a nie zeby przystawal na moja inicjatywe. Ach, te wymagania.
          • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:36
            kag73 napisała:

            > Dodam, ze problem dotyczy obu stron. Nie doczytales, ale bywaly kawalki na foru
            > m o sytuacjach odwrotnych, np. drobinka. Szczegol.
            > Powiem tak, mielismy czy mamy z mezem taka umowe, kiedys stwierdzilismy, ze jak
            > jeden nie "daje" i nie chce z trzy miesiace, to drugi moze sobie poszukac seks
            > u gdzie indziej. Do takiej sytuacji nie doszlo, nie zdarzylo sie jeszcze.
            > Zdarzylo sie jednak, ze maz swego czasu zaproponowal mnie(jestesm niecierpliwa
            > a seks lubie), zebym sobie znalazla kogos do seksu. Wyjasnilam mu, ze to dla mn
            > ie zbyt czasochlonne i skomplikowane, bo w koncu mam chlopa w domu i w lozku i
            > znim chce. Gdyby jakis tutaj przede mna stanal, albo juz w moim lozku lezal, bi
            > ore, spoko. Ale tak...robota z tym. "Tez prawda" powiedzial maz, przemyslal spr
            > awe i sie postaral. Ale dodam, ze byl to czas aseksualnej fazy meza a jak jak z
            > dwa tygodnie nie mam seksu to mnie jakos tak szlag zaczyna trafiac i wymyslam
            > :) Jednoczesnie chcialam, zeby to on chcial, a nie zeby przystawal na moja inic
            > jatywe. Ach, te wymagania.

            To znaczy w poście rozpoczynającym wątek zapomniałem napisać, że chodzi mi raczej o obie strony związku.

            Z tym, że raczej myślałem tutaj nie o sytuacji gdzie facet/kobieta szuka kochanka/kochanki, lecz że w sytuacji braku zaspokojenia swoich potrzeb korzysta z usług np. agencji. Chodziło mi raczej o płatny seks, jeśli druga osoba nie zamierza lub nie jest w stanie sprostać potrzebom.
            Czemu? Ponieważ uważam, że układ, w którym jedna ze stron zaspokaja swoje potrzeby erotyczne z kochanką/kochankiem, zbyt często kończy się komplikacjami rodzinnymi polegającymi na możliwości przerodzenia się takiego układu w coś poważniejszego, co może raczej zaszkodzić związkowi, aniżeli mu pomóc.

            Widzisz, wiele kobiet niestety do sfery fizycznej włącza sferę psychiczną i zachodzi obawa, że może się to przerodzić w miłość do kochanka. Z drugiej strony medalu partner/partnerka może zacząć odczuwać zazdrość, czy choćby obawę, że kochanek/kochanka jest lepszy w czymś niz on/a. I to nie chodzi nawet o stronę techniczną (bo przecież to można zawsze poprawić), ale choćby walory fizyczne. Kobieta może być zazdrosna, że kochanka ma ładniejsze piersi, czy dłuższe nogi, zaś mężczyzna obawiać się, że budowa jego penisa jest mniej atrakcyjna niż kochanka, czy że tamten ma muskuły jak Arnold, a on sam początek mięśnia piwnego. Raczej takie wartościowanie ma zdecydowanie mniejszy wpływ, gdy kobieta zamawia sobie mena z agencji towarzyskiej lub facet kobietę wiadomej profesji jednorazowo.
          • irutxeta Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:40
            kag, no właśnie?
            a co jak ma być na odwrót?

            tez taka umowę mieliśmy, ale jak mu o tym ostatnio powiedziałam to zaczął się rzucać:(
            od kilku mscy (od kiedy ma nowa prace i dosc duzo problemow, jest wymęczony etc) -
            mam taka właśnie posuchę,

            raz na 2 tygodnie,

            przerozmawiane, przeanalizowane, przemyślane obustronnie (pisałam o tym zresztą w jednym moim wątku)

            na moja ostatnia propozycje, ze sobie kochanka poszukam (są kandydaci) - zaczął się bardzo smucić zamiast porządnie przelecie.

            co ciekawsze wie, jaki mam stosunek do seksu - dość męski i przedmiotowy, wie, ze nie ma niebezpieczeństwa szukania przeze mnie nowego stadła i domu,

            i co?
            zazdrosny się zrobił i nic

            tacy jesteście odważni ze swojej kobiecie byście pozwolili - ale to tylko teorie,

            tak na prawdę to nikt jej nie może ruszyć,
            • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:47
              Irutxeta,
              u Ciebie nie widze jeszcze tragizmu sytuacji. Masz seks raz na dwa tygodnie. Powinnas uwzglednic jego sytuacje, stresy w nowej pracy. Warto troche poczekac, popracuje troche, lekko sie odprezy, minie zmeczenie i moze znow bedzie dobrze. Ewentulanie, mozesz sama byc ta aktywniejsza strona, bo facet zwyczajnie jest przemeczony i nie chce mus ie pracowac jeszcze w lozku.
              • irutxeta Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:56
                Kag - nie ma na tym padole kobiety aktywniejszej ode mnie:(
                biorę się za niego bez pardonu,
                nawet mowie mu - jesteś zmęczony to się nie ruszaj - wszystko ja załatwię - full pack,

                chłopaki mi tu nawet radzili, żebym się uspokoiła to sam przyjdzie,
                (ze mam być bierna, wyczekująca i wyginająca się)

                nie wiem, po prostu na dłuższą metę raz na dwa tygodnie to dla mnie mało:(
                a, ze tez jestem niecierpliwa to już mam dramatyczne myśli o kochankach,
                • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:06
                  No zalezy ile to juz traw? Pol roku albo dluzej czy 2 miesiace?
                  No i jeszcze zalezy jak bylo do tej pory i jak dlugo juz ze soba sypiacei.
                  A niecierpliwosc i temperamet rozumiem, obie cechy nie sa mi obce!
                  • irutxeta Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:48
                    powiedzmy ze tak od lutego, marca
                    czyli się już trochę przedłuża,

                    przedtem było ok,

                    mamy zbliżone temperamenty - on czasami nawet bardziej niż ja,
                    powiedzmy, ze do tej pory nie było takich przedłużających się okresów bez seksu (albo z minimalnym),
                    a jesteśmy razem 7 lat,
                • nxp Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 10.06.11, 13:48
                  irutxeta napisała:

                  > nie ma na tym padole kobiety aktywniejszej ode mnie:(
                  > biorę się za niego bez pardonu,

                  I to może być przyczyną mania kompletnie miękko w spodniach.
          • zakletawmarmur Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 13.06.11, 21:22
            Gdyby tak było to już kompletnie nikt nie chciałby się żenić z kobietami lubiącymi seks:-) Wiesz lepiej jest mieć wierną, porządną żonę i bzykać te wszystkie cudze żony niż na odwrót. mieć za żonę kobietę, którą bzykają inni... Już tak jest ale w mniejszym zakresie.
            Zresztą myśle, że o ile dla facetów takie rozwiązanie może wydawać się kuszące, dla większości kobiet byłoby to raczej poniżające... Nawet, gdybym dostała seksualną dyspense nie poszłabym z innym facetem do łóżka:-) Może to dziwnie zabrzmi ale w pewien sposób kręci mnie to, że jestem mojemu facetowi wierna:-)
      • zakletawmarmur Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 13.06.11, 19:40
        > Jeszcze się nie doczytałeś na forum, że jak partner(ka) nie ma potrzeb, to się
        > masz wykastrować albo rozwieść

        Nie moja droga:-)
        Masz się zastanowić co zrobić, żeby być dla meża/żony sexy:-) To dotyczy obu płci. Choć na forum panuje podwójna mentalność. Uważa się, że zawsze winna jest baba.
        Facet nie ma ochoty na seks z żoną, znaczy, że kobitka jest łóżkową słabizną i powinna coś z tym zrobić a jak nie to pan ma prawo do kochanki.
        Jeśli kobieta nie ma ochoty na seks z mężem to znaczy, że mąż jest łóżkową słabizną? Nie, to znaczy że żona jest słaba w te klocki a tak w ogóle to zrobiła sobie dziecko i już jej się nie chce starać- normalne, że pan powinien mieć prawo do kochanki:-)

        Nic prostszego. Wystarczy ożenić się z jedną z tych super porządnych kobiet, spłodzić dwójkę dzieci i później spokojnie można chodzić na dziwki/puszczalskie żony tych frajerów, którzy zamiast szukać sobie na żonę dziewicy-tradycjonalistki, związali się z tymi otwartymi kobietami:-) Jak poczytasz forum trochę dłużej to doczytasz o co panom chodzi:-)
        A my okropne kobiety-egoistki, nie zgadzamy się z ich wizją:-)
        • urquhart Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 13.06.11, 20:21
          zakletawmarmur napisała:
          > ci. Choć na forum panuje podwójna mentalność. Uważa się, że zawsze winna jest b
          > aba.
          > Facet nie ma ochoty na seks z żoną, znaczy, że kobitka jest łóżkową słabizną i
          > powinna coś z tym zrobić a jak nie to pan ma prawo do kochanki.
          > Jeśli kobieta nie ma ochoty na seks z mężem to znaczy, że mąż jest łóżkową słab
          > izną? Nie, to znaczy że żona jest słaba w te klocki a tak w ogóle to zrobiła so
          > bie dziecko i już jej się nie chce starać- normalne, że pan powinien mieć prawo
          > do kochanki:-)

          Zaklęta, czy ci Cię czasem forumy nie pozajączkowały?
    • lilyrush Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 14:43
      Myślę, ze podstawowy problem z tym postem jest taki, ze na tym forum w większości przypadków jest ta strona, która tego seksu nie dostaje....wiec odzew możesz mieć marny
      ja u schyłku mojego pomyłkowego małżeństwa nawet sugerowałam eksowi, zeby se kogos znalazł, bo ja nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Ale jemu to nie odpowiadało, bo własnie wymagałoby podjęcia jakiejkolwiek akcji,a on wolał nic nie robić i marudzić
      • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:04
        ilyrush napisała:

        > Myślę, ze podstawowy problem z tym postem jest taki, ze na tym forum w większoś
        > ci przypadków jest ta strona, która tego seksu nie dostaje....wiec odzew możesz
        > mieć marny
        > ja u schyłku mojego pomyłkowego małżeństwa nawet sugerowałam eksowi, zeby se ko
        > gos znalazł, bo ja nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć.

        irutxeta napisała:

        > na moja ostatnia propozycje, ze sobie kochanka poszukam (są kandydaci) - zaczął
        > się bardzo smucić zamiast porządnie przelecie.

        Kurcze, ale Wy uważnie czytacie.
        W przypadku opcji "żeby sobie kogoś znalazł/znalazła" zawsze występuje ryzyko, że kochanek/kochanka zajmie na stałe miejsce partnera. Pisałem raczej o zamówieniu kogoś na jeden raz, a nie decydowaniu się na kogoś o kim będziemy wiedzieć dużo więcej, będziemy w stanie powtarzać to wiele razy, a co może przerodzić się w coś więcej niż jednorazowa zabawa.
        • czarna_pijawka Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:08
          A czy to nie jest przypadkiem ciagniecie zyskow (nie materialnych ale jednak) z nierzadu :D ?
          • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:25
            czarna_pijawka napisał:

            > A czy to nie jest przypadkiem ciagniecie zyskow (nie materialnych ale jednak) z
            > nierzadu :D ?

            A od kiedy to płacący ciągnie zyski? Raczej jest ofiarą ciągnięcia zysków, a to w Polsce nie jest karalne.

            Inna sprawa, że są kraje (choćby Holandia, Niemcy), gdzie i ci co ciągną z tego zyski, robią to całkiem legalnie, w świetle prawa, z książeczką zdrowia. To tylko u nas wszyscy mówią o seksie, ale jak co do czego przychodzi to małżonkowie udają, że dla nich najwazniejsze jest w życiu dom, rodzina, samochód, ogródek, basen. A o seksie ani słowa (no chyba, ze na forum).
            • czarna_pijawka Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:28
              Ja mowie o tej drugiej osobie, przez ktora trzeba zamowic uslugodawce/usludawczynie. Wlasnie ta osoba mam zysk z nierzadu bo dzieki usludze ma spokojniejsze zycie :)
        • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:08
          Jak sie uprzesz to moze byc ciagle ktos inny, ktos na jedna noc, niektorzy tego wlasnie chca.
          Nie chce placic za seks, oj nie, jeszcze nie (oczywiscie teoria, bo mam seks w domu, ale gdyby...)
          • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:19
            kag73 napisała:

            > Jak sie uprzesz to moze byc ciagle ktos inny, ktos na jedna noc, niektorzy tego
            > wlasnie chca.
            > Nie chce placic za seks, oj nie, jeszcze nie (oczywiscie teoria, bo mam seks w
            > domu, ale gdyby...)

            Może być ktoś inny, ale przecież w takiej sytuacji nie łapiesz za rękaw na ulicy pierwszego przechodnia, który Ci się spodoba i nie ciągniesz go do łóżka z pieśnią na ustach "mąż wyraził zgodę", lecz poszukujesz, poznajesz go, czyli, czy odpowiada Ci intelektualnie, czy macie o czym pogadać itp. okołotowarzyskie sprawy.
            A to już nie facet na bzykanko, lecz szczegółowo wybrany samiec, który spełnia Twoje kryteria. A jeśli spełnia kryteria, to znaczy, że może być potencjalnym zamiennikiem męża. Czyli, że rodzi się obawa, że jednak mąż może dostać kopa w d. w pewnym momencie, bo w Twoje imieniny kupił Ci różę, a tamten przyniósł ich całe naręcze.
            • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:21
              Hmm, idziesz do dyskoteki czy do klubu, gadu gadu, milo jest, konczycie w lozku i do wiedzenia.
              • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:30
                kag73 napisała:

                > Hmm, idziesz do dyskoteki czy do klubu, gadu gadu, milo jest, konczycie w lozku
                > i do wiedzenia.

                Po tygodniu dalszej posuchy, włączasz gadu-gadu i umawiasz sie na kolejną "sesję" z tą samą osobą. Potem jeszcze raz, by następnie nie móc wyrzucić sobie obrazu tego kogoś z głowy.

                Mało to na forach żali szczególnie kobiecych, że ""to miał być friend for fuck", z góry ustaliliśmy, że poza te ramy nie wyjdziemy, a ja na przekór wszystkiemu go uwielbiam, i czuje się bez niego jakaś taka niespełniona".

                Wy kobiety same przyznajecie, że seks i uczucia bardzo często łączycie. Może zbyt często i przez to Wasze skoki w bok często kończą się źle, bo stajecie w sytuacji wyboru, facet czy mąż, a wolałabym obu na raz.
                • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:43
                  "Wy kobiety"... Ja tam zawsze umialam oddzielac jedno od drugiego. Dawno nie testowalam, ponad 10 lat z jednym i tym samym.
                  Za to Wy mezczyzni tak bardzo potraficie rozdzielac a niestety trafilam w przeszlosci na takich, dla ktorych jeden raz to stanowczo za malo i chcieli wiecej gdzie ja zyczylam sobie, zeby na tym jednym razie sie skonczylo.
                  Choc przyznaje, jestem z tych testosteronowych:)
                  • irutxeta Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:59
                    kag, ponownie się z tobą zgodzę
                    i podam rękę jako testosteronowa,

                    są kobiety, które bardzo jasno oddzielają seks od emocji,
                    i które rozumieją ze można bez uczucia i nie maja w związku z tym poczucia pustki, czy upadłości czy wyrachowania,

                    ale wtedy zawsze natykają się na chłopów co mimo paktów i ustaleń tego nie rozumieją i chcą więcej,
                    większość moich czystych układów z przeszłości kończyło się próba zaangażowania się przez faceta,
                    chociaż pewnie w większości przypadków chodziło o udowodnienie sobie ze jednak mnie zdobędzie i ze jednak mam te "kobiece" uczucia;)
                    • kutuzow Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 16:13
                      Dziewczyny, podejdźcie do tego jak do formy komplementu.
                      Skoro jesteście takie "testosteronowe" i macie temperament w łóżku, to pewnie Ci Wasi gostkowie byli pod wrażeniem tego jak było im z Wami i nie chcieli z tego rezygnować. Wizja związku ze "spokojną" kobietą, już nie była dla nich opcją gdy zobaczyli że są inne kobiety -takie które potrafią się cieszyć seksem i same go inicjować.
                • mujer_bonita Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 18:00
                  n.wataha napisał:
                  > Wy kobiety same przyznajecie, że seks i uczucia bardzo często łączycie. Może zb
                  > yt często i przez to Wasze skoki w bok często kończą się źle, bo stajecie w syt
                  > uacji wyboru, facet czy mąż, a wolałabym obu na raz.

                  Hmmm... czy ten fragment ma prowadzić do konkluzji, że mężczyźnie ma być wolno a kobiecie nie? ;)
        • sea.sea Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:12
          Z tym zamówieniem to jest taki zonk, że niektórzy lubią też wcześniej trochę porozmawiać... ;)
          • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:21
            sea.sea napisała:

            > Z tym zamówieniem to jest taki zonk, że niektórzy lubią też wcześniej trochę po
            > rozmawiać... ;)

            Nic nie stoi na przeszkodzie, by wynająć go na godzinę dłużej byście mogli sobie przegadać godzinę.

            Ale z emotka wiem, ze chodzi Ci raczej o to by trafić na takiego, z którym miałabyś o czym porozmawiać. A tu już kłania się mój poprzedni post, czyli szczegółowy dobór samca, który niesie za sobą niebezpieczeństwo, że zastąpi Ci męża (choćby w Twoich myślach) na zawsze.

            A przecież z góry ustaliliśmy, ze rozmawiamy o sytuacji braku zaspokojenia, a nie wymiany męża na nowszy model.
            • sea.sea Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:27
              Ja łapię do czego zmierzasz, ale osobiście bym nie mogła z obcym facetem, któremu staje na zawołanie. Potrzebna mi ta otoczka flirtu i pożądania - i o ile z callboyem może jeszcze by się dało poflirtować, tak jednak fakt, że mu stoi bo musi, a nie dlatego że chce - jakoś nie zachęca.

              Już tu padło na forum miliard razy przecież, że to nie chodzi o sam spust z kręgosłupa, ale o poczucie bycia chcianym.
            • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:28
              Uwierz mi sa tez mezczyzni, ktorzy nie chca albo nie potrafia placic za seks. Znam nawet takiego, ktoremu nie stanal, choc laska byla sliczna. Sama mysl, ze on teraz za to placi... Hmm, w koncu facet tez chce, zeby babka chciala a nie zeby musiala, bo placi, to ten malutki problem
              • n.wataha Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:36
                kag73 napisała:

                > Uwierz mi sa tez mezczyzni, ktorzy nie chca albo nie potrafia placic za seks. Z
                > nam nawet takiego, ktoremu nie stanal, choc laska byla sliczna. Sama mysl, ze o
                > n teraz za to placi... Hmm, w koncu facet tez chce, zeby babka chciala a nie ze
                > by musiala, bo placi, to ten malutki problem

                Ależ wierzę. Sam byłem kiedyś w tym przybytku, jako hm, osoba towarzysząca koledze, który miał przy sobie sporo nie własnej kasy, a chwyciła go chcica. Poprosił mnie bym z nim poszedł i przypilnował tę kasiorę. Siedziałem i laski były całkiem całkiem, ale jakoś nie wyobrażałem sobie bym miał im płacić za coś co dostać mogę za to jaki jestem i kim jestem dla kobiety, a nie za forsę. A wtedy nawet żonaty nie byłem, więc nikt by mi nie robił wyrzutów.

                Ale z czasem moje wartości się może zmieniły i jeśli by mnie przycisnęło, a żona enty raz powiedziała, ze nie ma nastroju, to wolałbym za to zapłacić nieznajomej, niźli pójść do łóżka z bliżej mi poznaną osobą. Bo korzystając z płatnej usługi nie odczuwałbym tego jednoznacznie jako zdradę, lecz jako usługe.
                • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:44
                  Z kimkolwiek by nie bylo, jezeli partner sie zgodzil i wie...
                • glamourous Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 18.06.11, 21:10
                  n.wataha napisał:

                  > Ale z czasem moje wartości się może zmieniły i jeśli by mnie przycisnęło, a żon
                  > a enty raz powiedziała, ze nie ma nastroju, to wolałbym za to zapłacić nieznajo
                  > mej, niźli pójść do łóżka z bliżej mi poznaną osobą. Bo korzystając z płatnej u
                  > sługi nie odczuwałbym tego jednoznacznie jako zdradę, lecz jako usługe.


                  To tak sie latwo facetom mowi "jakby zona nie dawala, zaplacilbym nieznajomej"
                  No, ale czy otoczka praktyczno-techniczna tej, jak mowisz, uslugi, naprawde by Ci odpowiadala??? Usatysfakcjonowalby Cie taki seks z prostytutka w przybytku, czyli ze swiadomoscia, ze bedzie :
                  1) bez calowania
                  2) bez minety i spontanicznych oralno-genitalnych pieszczot ktore dyktuje ci pozadanie
                  3) fellatio w gumce
                  4) sam seks w gumce, (choc to jest chyba najbardziej do przyjecia).
                  5) z laska majaca Cie gleboko w dupie (wiem, ze nomen-omen, hehe, ale chodzi mi tu o to przenosne znaczenie) znudzona i zerkajaca dyskretnie na zegarek kiedy wreszcie skonczysz i sobie pojdziesz
                  6) udajaca ochy i achy, a tak naprawde podczas stosunku przeliczajaca w glowce ile to dzisiaj utargowala
                  5) po seksie majtki na du.pe i w tyl zwrot i nastepny prosze
                  6) i jeszcze sie potem bac czy sie jakiegos swinstwa nie zlapalo

                  Warto placic za te pare sekund orgazmu w kobiecie, kiedy ma sie tego wszystkiego swiadomosc i tak naprawde nic z nia zrobic nie wolno, a tylko wlozyc, poruchac i wyjac??
                  Czy onanizm w zywej kobiecie jest o tyle lepszy od tradycyjnego recznego - biorac pod uwage wszystkie powyzsze niedogodnosci - ze warto jeszcze za to doplacac ???

                  Juz kobiety maja lepiej wynajmujac zigolakow, bo jak facetowi stanie to przynajmniej wiadomo, ze choc minimalnie jest podniecony, a nie jak prostytutka - bez tubki zelu ani rusz...
        • irutxeta Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 15:50
          ja wiem wataho,
          zrozumiałam,

          tylko swoje smuty wylałam:(
    • kutuzow "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego gościa 09.06.11, 16:10
      Ja osobiście widzę trzy główne przyczyny takiego stanu rzeczy.

      1. Matka natura. Przez pierwszy okres związku poziom testosteronu u kobiety się podnosi a u faceta opada - wiec spotykają się niejako "w połowie drogi", on jest skłonny chodzić na romantyczne spacery, ona zaś częsciej się kocha. Po jakiś 2 latach wszystko wraca do "normy" i potrzeby zaczynają się rozjeżdzać. Oboje czują się zrobieni w konia. Ona bo przecież on wczesniej był taki romantyczny, On bo przeciez ona wcześniej bzykała się że aż furczało. Warto mieć tego świadomość.

      2. Zgrywanie innych (przez facetów) niż są na prawdę.
      Jak często trafiłyście na faceta który wprost na pierwszych randkach mówił że seks dla niego jest bardzo ważny i że przy długim okresie braku seksu raczej się rozstanie niż "poświęci"?
      Z moich obserwacji wynika że większość (kumpli) zgrywa romantycznych, uduchowionych, wszystko żeby tylko zdobyć daną (upatrzoną) kobietę, a potem nagle trochę ciężko im wyjść z tej roli miłego grzecznego. Nie komunikują tego jak ważną rolę dla nich odgrywa seks w związku i potem nagle są rozczarowani gdy z czasem jest go mniej.

      Z autopsji wiem, że wspominanie o tym, że seks jest ważny dla mnie wprost na randkach (przy okazji rozmowy o "wartościach" w związku) u wielu kobiet było odbierane jako dziwne zachowanie. (Toż to cham i prostak). Na szczęście to działa także jak sito i pozwala dobrać się w parę z osobą dla której seks także jest ważny i nie pomniejsza ona jego roli w związku (np. na rzecz dzieci i rodziny). Myśle że gdyby wielu Panów żalących się na forum, na początku spróbowała powiedzieć wprost co myslą o seksie, nie byliby pewnie z obecnymi partnerkami, a jest duża szansa że byliby z innymi -o bardziej zbliżonym temperamencie.

      3. "Poczucie bezpieczeństwa" - moim zdaniem "papierek" daje współmałżonką złudne poczucie bezpieczeństwa, bo wiedzą że małżonek ma małe pole manewru, jeśli zaś się za mocno wychyli to zawsze może oberwać (dwa niezmienne argumenty finanse i kontakt z dziećmi). Ciekawy jestem ile par opisanych tu na forum nadal miałoby te problemy gdyby nie mieli ślubu, a żyli w konkubinacie? Żeby nie było - to się tyczy obu stron. Obok jest wątek kobiety której mąż pozwala sobie na teksty w stylu "spier***aj!".
      • lemon_curd Re: "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego g 09.06.11, 17:51
        Ja myślę, że ten pierwszy punkt jest niepełny. Okres "nakręcenia się" emocjonalnego kobiety sprawia, że dla niej seks jest fajny nawet wtedy, gdy... nie jest. Nie musi mieć orgazmów i przyjemności, i tak często będzie czuć motylki w brzuchu, bo miłość, bo ach. Kocha się często, ale po jakimś czasie przestaje, bo namiętny początek mija i okazuje się, że sam w sobie seks nie jest taki fajny.

        JA komunikuję, że seks jest dla MNIE ważny. Jestem kobietą. Spora część moich znajomych 20paro latek (przedział 20-25 raczej niż 25-30) też tak uważa. Też nie chciałabym żyć na bezseksiu i byłoby mi ciężko. Poza tym nie przepadam za romantykami traktującymi mnie jak wiktoriańskiego anioła. ;)

        Ad 3. Chciałabym mieć ślub i nie sądzę, aby małżeństwo wpływało na jakość seksu. Czas pewnie wpływa, ale wątpię, by papierek tak działał. Poza tym jeśli kobieta nie pracuje albo zarabia mało, to może sobie straszyć kontaktem z dziećmi i alimentami... To nie Stany. Na rozwodach w Polsce traci strona mniej zaradna ekonomicznie, najczęściej kobieta. Zresztą seks chyba wiąże się nie tylko z "chcę Ciebie zatrzymać".
      • aandzia43 Re: "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego g 09.06.11, 20:14
        > Z autopsji wiem, że wspominanie o tym, że seks jest ważny dla mnie wprost na ra
        > ndkach (przy okazji rozmowy o "wartościach" w związku) u wielu kobiet było odbi
        > erane jako dziwne zachowanie. (Toż to cham i prostak). Na szczęście to działa t
        > akże jak sito i pozwala dobrać się w parę z osobą dla której seks także jest wa
        > żny i nie pomniejsza ona jego roli w związku (np. na rzecz dzieci i rodziny). M
        > yśle że gdyby wielu Panów żalących się na forum, na początku spróbowała powiedz
        > ieć wprost co myslą o seksie, nie byliby pewnie z obecnymi partnerkami, a jest
        > duża szansa że byliby z innymi -o bardziej zbliżonym temperamencie

        Zgadzam się z każdym słowem.

        > 3. "Poczucie bezpieczeństwa" - moim zdaniem "papierek" daje współmałżonką złudn
        > e poczucie bezpieczeństwa, bo wiedzą że małżonek ma małe pole manewru, jeśli za
        > ś się za mocno wychyli to zawsze może oberwać (dwa niezmienne argumenty finanse
        > i kontakt z dziećmi). Ciekawy jestem ile par opisanych tu na forum nadal miało
        > by te problemy gdyby nie mieli ślubu, a żyli w konkubinacie? Żeby nie było - to
        > się tyczy obu stron. Obok jest wątek kobiety której mąż pozwala sobie na tekst
        > y w stylu "spier***aj!"

        Wiąże nie ślub tylko wspólne dzieci i wspólne kredyty. A to można mieć bez ślubu. Ale o tym już było.
        • mujer_bonita Re: "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego g 09.06.11, 21:44
          aandzia43 napisała:
          > Wiąże nie ślub tylko wspólne dzieci i wspólne kredyty. A to można mieć bez ślub
          > u. Ale o tym już było.

          Dokładnie. Zakładanie, że konkubinat ma być 'bacikiem' na drugą stronę związku jest z założenia chore :/
          • urquhart Re: "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego g 10.06.11, 16:00
            mujer_bonita napisała:
            > Dokładnie. Zakładanie, że konkubinat ma być 'bacikiem' na drugą stronę związku
            > jest z założenia chore :/

            A to czemu? Dlaczego chore? Ważne ze działa.
            • mujer_bonita Re: "Poczucie bezpieczeństwa" +zgrywania miłego g 10.06.11, 18:05
              urquhart napisał:
              > A to czemu? Dlaczego chore? Ważne ze działa.

              Dlaczego chore? Bo po co komu związek oparty na szantażu? Czy w ogóle można to nazwać związkiem?

              I wbrew temu co sądzą ludzie bez praktyki w tym względzie - nie 'działa'. Konkubinat nie jest receptą na życie jak na pierwszej randce przez wiele lat - człowiek nie jest w stanie żyć w poczuciu ciągłego zagrożenia. Brak papierka nie powoduje też, że jest się w stanie spakować i w jednej chwili wyrzucić wiele lat wspólnego życia na śmietnik. Nawet bez dzieci i wspólnego kredytu.
    • lemon_curd Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 17:55
      Nie mam takich problemów, ale dla mnie seks jest na wyłączność. Nie uznaję zdrad i byłabym wściekła, gdybym się kiedyś o takiej dowiedziała. Albo zraniona. Ale, jak napisałam wcześniej, nie należę do kobiet mających problem z seksem czy mających tendencję do odmawiania. Bezseksie może zdarzyć się z powodów przymusowych, które są mało prawdopodobne, ale wtedy cierpielibyśmy bardzo oboje.

      Ale jak kto sobie ułoży życie, to jego sprawia. Dla mnie jednak seks jest kluczowym elementem ZWIĄZKU i wpływa na relacje emocjonalne. Wyłączanie go z emocjonalności jest ryzykowne. Wątpię, by żonom było wszystko jedno z kim sypiają ich mężowie i odwrotnie. Nawet jeśli to prostytutka (ja bym się porzygała prawdę mówiąc. :/ pal licho, że zdrada, ale przemysł prostytucji wiąże się ze środkami przymusu, przemocą i innymi rzeczami i chociażby ZA TO wywaliłabym męża na zbity pysk bo czymś takim). Ale nie planuję zadawać się z mężczyznami zdolnymi do kontaktów seksualnych z prostytutką albo przypadkowymi kobietami.
      • urquhart Re: lemon_curd 10.06.11, 15:51
        lemon_curd napisała:
        Ale nie planuję zadawać się z mężczyznami zdolnymi do kontaktów seksualnych z prostytutką albo przypadkowymi kobietami.

        www.youtube.com/watch?v=34vstbKQWVw
        A to dobre, może pora zejść na ziemie Lemon , lub poprzestać na gejach przyjacielach? :)
        • lemon_curd Re: lemon_curd 11.06.11, 12:29
          Widzisz, nie wszyscy mężczyźni w Polsce są jeszcze tak sfrustrowani seksualnie by coś takiego zrobić. Znam sporą ilość, którzy po prostu się tego brzydzą. W Polsce 1/3 prostytutek ma HIV. Facet, który korzysta z ich usług jest po prostu idiotą. Potem widzę te rozpaczliwe pytania "ratunku, czy mogę mieć HIV, spałem z prostytutką, niby w prezerwatywie, ale początkowo był kontakt bez, czy mogłem zarazić żonę?". Ja bym się BRZYDZIŁA takim mężczyzną. Brzydziłabym się tym, którzy zdradza, tym, który sypia z przypadkowymi osobami też.

          I jakoś nie narzekam. :P
          • urquhart W Polsce 1/3 prostytutek ma HIV??? Demagogia 11.06.11, 16:46
            lemon_curd napisała:
            > W Polsce 1/3 prostytutek ma HIV. Facet, który korzysta z ich usług jest po prostu
            > idiotą. Potem widzę te rozpaczliwe pytania "ratunku, czy mogę mieć HIV, spałem
            > z prostytutką, niby w prezerwatywie, ale początkowo był kontakt bez, czy mogłem
            > zarazić żonę?"

            Aż mnie zaciekawiło skąd wyciągnęłaś takie parafialne rewelacje i znalazłem:
            www.zyciewarszawy.pl/artykul/225250.html
            "Co trzecia tirówka może mieć HIV"
            Może?
            To ma się nijak do oficjalnych informacji. Jak JEDNĄ namierzono w warszawskiej agencji w 2008 s HIV-em to już była wielka afera.
            www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nawet-tysiac-mezczyzn-bylo-klientami-prostytutki,nId,226502
            Może to wredna prawda ale pilnują sie zarówno dziewczyny na wzajem jak i ich "opiekunowie" by nie było wśród nich czarnej owcy.
            TIRówki to inne środowisko, faktycznie ekstremalne, butelka wody musi starczyć na cały dzień pracy do picia jak i i podmywania , brrrr...
            Co do obrzydzenia, to sam nie korzystam, ale znam wielu co korzystają a także do tych co się trudnią prostytucją nie mam obrzydzenia.

            Myślę że to parafialna demagogia która jedynie zaciemnia prawdziwe problemy.
            www.rmf24.pl/fakty/polska/news-gdzie-wirus-hiv-atakuje-najczesciej,nId,226636
          • songo3000 W temacie pierdół o powszechności HIV 12.06.11, 00:30
            czy przemocy wobec prostytutek było już nie raz na tym forum a dodać można tyle samo co o generatorach mgły smoleńskiej.

            Za to zaciekawiło mnie niezmiernie jak można czuć >obrzydzenie< do zupełnie Ci nieznanej i całkowicie WIĘKSZOŚCIOWEJ grupy mężczyzn na tej planecie... Pierwsza oczywiste i baaardzo rozpowszechniona przyczyna, które się nasuwa to:
            - zwykła reakcja na dumping wartości seksu przez łatwo dostępną konkurencję (płatny seks lub przelotny - taki, o który nie trzeba na kolanach błagać tygodniami). Czyli dyskredytacja rzeczonej konkurencji jak i 'tych obleśnych facetów', którzy śmią iść do innych, łatwych misek zamiast usilnie starać się o kość, którą potencjalnie rzucę. Czyli typówka, hehe.

            Po chwili refleksji:
            - Jakiś rodzaj nazizmu typu: czarnuchy są obrzydliwe bo mają te swoje brudne czarne życie...

            Dodaj coś od siebie proszę o ile potrafisz, hehe.
            • urquhart Re: W temacie pierdół o powszechności HIV 12.06.11, 09:33
              songo3000 napisał:
              > Pierwsza oczywiste i baaardzo rozpowszechniona przyczyna, które się nasuwa to:
              > - zwykła reakcja na dumping wartości seksu przez łatwo dostępną konkurencję (pł
              > atny seks lub przelotny - taki, o który nie trzeba na kolanach błagać tygodniam
              > i). Czyli dyskredytacja rzeczonej konkurencji jak i 'tych obleśnych facetów', k
              > tórzy śmią iść do innych, łatwych misek zamiast usilnie starać się o kość, któr
              > ą potencjalnie rzucę. Czyli typówka, hehe.

              Jak ciężko udowodnić winę zawsze zostaje sposób: Ostracyzm :)
              • aandzia43 Re: W temacie pierdół o powszechności HIV 12.06.11, 23:17
                > Jak ciężko udowodnić winę zawsze zostaje sposób: Ostracyzm :)

                No, jasne, jasne, pewnie. Ani ja z tych, co je trzeba tygodniami prosić, ani nie związałam sie z facetem skłonnym do takich rozwiązań, a wstręt jakoś tak mam do zjawiska i do panów z usług korzystających. Do moich potencjalnych, według was, konkurentek nie mam nic. No i jak to wytłumaczyć?
                • songo3000 Re: W temacie pierdół o powszechności HIV 13.06.11, 19:22
                  Wybiórczą solidarnością jajników ;PPP
    • corkarybaka123 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 09.06.11, 18:52
      Fajna sprawa, ale jak mi ktoś dobrze robi, to się w nim zakochuję i co wtedy z mężem i rodziną?
      Gdzieś tam jest mój wątek. U mnie NIC się nie zmieniło i już nigdy się pewnie z tym mężczyzną nie zmieni. O kochanka/gościa z agencji nie mam nawet co pytać, bo mój mąż uważa, że JEST NAM RAZEM SUPER. Ehh:/
    • urquhart Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 10.06.11, 15:46
      n.wataha napisał:
      > Kolejne wątki o "posusze"seksualnej w małżeństwie ostatnio nam obrodziły jak gr
      > zyby po deszczu.
      > Kobiety, które potrafią nie odczuwać potrzeby zabaw łóżkowych ze swoimi menami
      > nawet po pół roku.

      Znałem kiedyś dziewczynę która przedtem pracowała na telefonie w dużej agencji towarzyskiej i podpuszczałem ją na zwierzenia. Otóż opowiadała że kobiety w wieku dojrzałym zamawiające prostytutki dla swoich mężów to nie była jakaś znowu rzadkość. Jedna była wyjątkowa, bo przyjeżdżała wcześniej obejrzeć i wybrać jej zdaniem najładniejszą.

      Jak twierdzą psychoewo kobiety sa naprawdę zazdrosne o zaangażowanie emocjonalne nie o seks. Ale ponieważ to mężczyźni zazdrośni są naprawdę o seks na zasadzie projekcji poczucie winy mężczyzny daje to kobietom bazę i możliwość manipulacji jeśli tylko chcą :)

      Pozdr
      • kag73 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 10.06.11, 15:48
        A moze szukaly kobiety do trojkata albo dla siebie a moaz mogl popatrzec:)
        • urquhart Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 10.06.11, 15:56
          kag73 napisała:

          > A moze szukaly kobiety do trojkata albo dla siebie a moaz mogl popatrzec:)

          Też się zdarzało ale wyjątkowo rzadko, ale raczej chodziło żeby mieć tą strefę z głowy. Przecież one potem razem oplotkowywały każdego klienta i ciekawszą akcję :)
    • my_sweety Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 12.06.11, 18:12
      wobec różnych sytuacji, które w moim łóxku się działy i dzieją, chyba byłabym skłonna rozważyć i dać takową możliwość, jeśli nie byłoby nadziei. Warunki: nie mówi mi tym, nie chcę nic wiedzieć at all, i robi to w sposób bezpieczny, żeby zadnego syfu do domu nie przynieść. Ale ja też mogę.
      Powstaje tylko pytanie: czy chcę, albo ktoś chce żyć w takim układzie.
    • malgos88 Re: Żona godząca się na skok w bok męża? 18.06.11, 20:35

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka