07.08.11, 02:33
Zainspirowany pewnym stwierdzeniem na innym forum, gdzie autor napisał:

> Kobieta na widok której mam myśli niecenzuralne.
> Każdy gest, spojrzenie, ruch jest intrygujący.
> Każdy facet miał z takową kontakt, wie co mam na myśli.

No i zastanawiam się: osobiście wiem co ja mam na myśli ale nie jestem pewien czy to samo miał autor. Znacie to uczucie? potrafi ktoś opisać co łączy takie właśnie kobiety?

Najlepsze, że u mnie to nie jest kwestia urody. Oczywiście kobieta musi być ładna, ale widywałem ładniejsze niż te o których myślę. Dla mnie to coś co one mają to jakaś naturalna pewność siebie i kobiecość wyrażana bardziej jako 'wiem, czego byś chciał lecz zapomnij' niż przez 'jestem kobietą, adoruj mnie i ochraniaj'. I nie chodzi mi tu o przekaz werbalny. Widziałem kiedyś dziewczynę tańczącą na parkiecie która tańcząc chwyciła spódnicę i swoimi ruchami trzymając tą spódnicę przy udzie uwiodła mnie i moich kumpli ze stolika :P

Nie pytam tu - co ogólnie fajne jest w kobietach i sprawia, że chce się je przelecieć. Pytam o to co mają te rzadkie okazy, które po 5 minutowej rozmowie rozbudzają fantazje o seksie nawracające jeszcze przez tydzień.
Obserwuj wątek
    • czuk1 he 07.08.11, 03:22
      To coś ?
      To są anielskie czarodziejki bądź czarownice.
    • gomory Re: To coś 07.08.11, 08:31
      > co mają te rzadkie okazy, które po 5 minutowej rozmowie rozbudzają fantazje o seksie

      Pewnie eksponuja seksualne cechy ktore na Ciebie dzialaja i (co najistotniejsze) jestes akurat pobudzony. Nawet nieswiadomie, bo to akurat jest pewnik - sam rozbudzasz w sobie te erotyczne fantazje, a ona w nich nie uczestniczy. No chyba, ze jestes z kumplem i ktory wskaze kobiete ze slowami "ale laska". Wtedy z nia takze nie, ale razem z kumplem macie takie skojarzenia.
      Wiec moim zdaniem oprocz tego co "one maja" (np. atrakcyjna dla Ciebie twarz, piersi, nogi, wyzywajacy ubior, zachowanie czy cokolwiek) rownie istotne jest Twoje nastawienie. To jest najwazniejszy element tego "co mają te rzadkie okazy, które po 5 minutowej rozmowie rozbudzają fantazje o seksie nawracające jeszcze przez tydzień". Bez tego jej atrybuty nie maja zadnej sensytywnej wartosci.
      Gdy jestes zakochany to chociaz Ci sie tak moze wydawac - caly swiat nie jest zakochany razem z Toba ;). Jesli oceniasz jakas kobiete jako atrakcyjna to pewnie nie Ty jeden. Ale kazdy robi to jednak na swoj integralny sposob.
      Co nie zmienia faktu, ze gdy jest sie mezczyzna z niejako wpisana w plec voyeurystyczna postawa to calkiem mile uczucie. Wystarczy znalezc taka zmyslowa boginie owinac wokol niej swoje mysli i juz mozna sie napawac tymi urokliwymi chwilami. Czego nam wszystkim zycze az do uwiadu starczego ;).
    • triss_merigold6 Re: To coś 07.08.11, 22:15
      Łączy je świadomość swojej umiejętności uwodzenia, poczucie mocy, zmysłowość i seksapil.
      • bi_chetny Re: To coś 08.08.11, 13:40
        akceptacja własnej fizyczności, brak kompleksów, iskierka w oku i umiejętność konwersacji.
        • bigbadpig Re: To coś 08.08.11, 18:46
          no i o to mi chodzi :D
          a więc jednak da się wyróżniać pewne cechy które sprawiają, że u jakiejś sporej grupy mężczyzn kobieta chcąc nie chcąc szybko zaczyna być postrzegana jako pożądana partnerka do łóżka. wiem, że wchodząc w szczegóły okaże się, że jeden lubi rower a drugi hulajnogę, ale z grubsza już zaczyna się potwierdzać moja teoria - pomijając aspekt fizyczności, gdzie preferencje mężczyzn mogą być przeróżne - to kobieta która swoim sposobem bycia mówi "wiem, że jestem atrakcyjna" lecz jednocześnie nie potrzebuje się tą świadomością dowartościowywać (więc nie stwarza łatwych perspektyw na przygodę już w zamian za samo zainteresowanie), a z drugiej strony - zdecydowanie nie boi się mężczyzn

          tak uważam. howgh
    • schylek_lata Re: To coś 08.08.11, 21:24
      To coś, co urzeka mnie w mężu, to radość dziecka, jaką ma w sobie. Umiejętność cieszenia się z rzeczy "małych" i optymizm, którego mi tak często brakuje...
      To coś dodaje mi skrzydeł. No i oczywiście zdolności manualne i związana z tym pasja.
    • aandzia43 efekt Jennefer 09.08.11, 22:24
      Kiedy czarodziejka chciała zrobić wrażenie jeszcze lepsze niż zazwyczaj (bo ładne wszystkie były, bestyjki), spowijała się specjalną magią i wtedy z nóg facetów zwalała ma wejściu. Nie pamiętam, jak to leciało dokładnie, bo "Wiedźmina" czytałam wieki temu, ale ukułam sobie termin "efekt Jennefer". Nie wiem, jak to się dzieje, jak to działa, ale działa. Jakiś dziwny stan świadomości udzielający się otoczeniu.
      • bigbadpig Re: efekt Jennefer 10.08.11, 00:35
        no właśnie ładne to jedno, ale efekt to drugie. dzięki za przykład, choć z dziedziny fantastykito efekt istnieje realnie
        • lonely.stoner Re: efekt Jennefer 10.08.11, 15:17
          wcale nie prawda ze to musi byc ktos pewny siebie i swiadomy tego co robi, znam pare osob ktore w taki sposob dzialaja,zachowuja sie czy mowia zupelnie naturalnie, nieswiadomie, nie wymuszaja sie na jakies specjalne triki czy wystudiowane pozy, swiadome kreacje, po prostu tak maja. Pewnie tez znacie kogos takiego w swoim otoczeniu. I czesto wlasnie o takich kobietach mowi sie ze niezbyt piekna, nie wiadomo co faceci w niej widza, a jednak... no ale mimo wszystko wyglad jakis tez musi byc, bez tego taka garbata, jednozebna baba z nawet najwiekszym seksappealem swiata niestety nie bedzie przyciagac niczyjego zachwytu hahaha.
          • triss_merigold6 Re: efekt Jennefer 10.08.11, 15:51
            Wydaje Ci się, że są tego nieświadome, co nie oznacza, że przyjmują wystudiowane pozy - to byłoby sztuczne i nie działające.
            Dobrze Andzia napisała, to taki stan, który sprawia, że facet widzi urzekającą aurę zmysłowości. Eeee ten, no.. magnetyzm.
            • nxp Re: efekt Jennefer 11.08.11, 13:03
              Żadne tam magnetyzmy a nie żadne czary. Metr, kilogram, sekunda.
              Osobowość, temperament - to łatwo zauważyć i zdefiniować. Znałem kiedyś dwie dziewczyny, papużki-nierozłączki, blondynkę i brunetkę (że też zawsze tak się bestie dobierają dwubiegunowo... ). Brunetka była zjawiskowo piękna, twarz anioła i w ogóle cała nadawała się na okładki lakierowanych pism. Ale była cichutka, letnia, mumia taka, mumijka.
              Blondynka nie byłaby ozdobą okładek, no, na trzecią stronę się nadawała, za to miażdżyła swoją ciemnowłosą przyjaciółkę jeżeli chodzi o wrażenie jaki wywierała na chłopakach. Iskierka, diabełek, ogień pod spódniczką, jej zachowanie za dnia obiecywało pełną przygód noc, choć nie epatowała świadomie i nachalnie seksem, po prostu jej żywiołowość i inteligencja składały obietnicę.

              Z zalepionymi ustami, skrępowana, by nie mogła się ruszać (mrrrr....) nie wytrzymywała konkurencji z czarnowłosą, ale odlepić taką i rozwiązać i raz dokoła, raz dokoła...

              Wniosek z tego taki że kobietę należy oceniać w warunkach dynamicznych.
      • apersona Re: efekt Jennefer 11.08.11, 14:08
        aandzia43 napisała:

        > Kiedy czarodziejka chciała zrobić wrażenie jeszcze lepsze niż zazwyczaj spowijała się specjalną magią i wtedy z nóg facetów zwalała ma wejściu... Nie wiem, jak to
        > się dzieje, jak to działa, ale działa. Jakiś dziwny stan świadomości udzielający się otoczeniu.

        Pytanie czy "to coś" to dziwny stan świadomości udzielający się otoczeniu czyli coś chwilowego, czy też "to coś" niektóre mają na stałe?
    • epsycholog24h.pl Re: To coś 11.08.11, 11:48
      Myślicie, że można ukuć taki termin jak "seksualna charyzma" ?
      A może wcale nie o seksualność tutaj chodzi... ?
      • bigbadpig Re: To coś 11.08.11, 12:16
        to określenie można i należy ukuć :P
        jest genialnie!
        • epsycholog24h.pl Re: To coś 11.08.11, 12:21
          Dziękuję.

          Ukute zatem.

          Teraz etap kolejny: DEFINIUJEMY poprzez przymioty. :) :) ;)

          Zaznaczam - wydaje mi się to nie łatwe bo: można by napisać - "pewność siebie" ale czy np. "nieśmiałość" nie może być częścią charyzmy seksualnej?
          • sisi_kecz ups 11.08.11, 12:27


            a termin: sexapeal
            to sie nie nadawał, tak ?

            seksapil (z ang. sex appeal) – atrakcyjność erotyczna, związana przede wszystkim z wyglądem ciała, ale także zapachem, tembrem głosu, zachowaniem, wyraźnie pociągająca dla innych.'


            a tak fajowo Bodo śpiewał,
            znaczy May West ;)

            "charyzma seksualna , to nasza bron kobieca..."

            eee, nie lubię zastępowania dobrego lepszym.

            klasyk jest klasykiem:
            www.youtube.com/watch?v=FSKvi5sB1Po
            pozdro!
            • bigbadpig Re: ups 11.08.11, 12:50
              określenie sex appeal kojarzy mi się z miarą atrakcyjności seksualnej w znaczeniu czysto fizycznym (wg. przytoczonej przez Ciebie definicji myliłem się) ale nadal mi nie pasuje to co chcę uchwycić (albo chciałem, bo tracę wiarę w powodzenie :P) to coś unikalnego czego nie można zdefiniować jako miary atrakcyjności. w tym sensie, że jeśli sex appeal można mieć większy lub mniejszy, o tyle to o czym mówię obserwuję na zasadzie: u większości - brak, zdarzało się, że jest.
              mam ten głupi zwyczaj aby czasem przyznawać kobietom nieszczęsne punkty w skali do 10-ciu nawet jeśli robię to na swój własny użytek (zwykle na swój własny). zdarzyło mi się poznać 9-kę i sporo 8-ek :P a tego ognia w sobie nie miała w mojej obserwacji ani 9-ka, ani większość 8. A na pewno miała poznana niedawno 7-ka. Rozumie mnie ktoś?!!! :D
              • sisi_kecz Re: ups 11.08.11, 13:01
                kreślenie sex appeal kojarzy mi się z miarą atrakcyjności seksualnej w znaczeniu czysto fizycznym (wg. przytoczonej przez Ciebie definicji myliłem się) ale nadal mi nie pasuje to co chcę uchwycić '

                znaczy to tylko tyle, że przeczytawszy definicję nadal jej nie przyjmujesz i pozostajesz przy swoim niezgodnym z definicją rozumieniu tego terminu.

                Subiektywne pojmowanie świata to jakby nieunikniona sprawa, ale odrzucając definicje w dyskusji, pozostaniesz Sartre'wską "samotną wyspą".

                więc załamka w efektach z tego tematu - nieunikniona.

                ;)
                • bigbadpig Re: ups 11.08.11, 13:21
                  znaczy to tyle, że omyłkowo napisałem "kojarzy" w złym czasie :P
                  poprawka:
                  > oreślenie sex appeal KOJARZYŁO mi się z miarą z miarą atrakcyjności seksualnej w znaczeni
                  > u czysto fizycznym

                  zresztą, szczerze, dalej napisałem, że się myliłem. to dwa.

                  to, że dla mnie seksappeal wydaje sie być liniowy a zjawisko kobiety chwytającej bez ostrzeżenia za mentalne jaja, że się tak brzydko wyrażę jest dla mnie cyfrowe w sensie - występuje lub częściej nie, również u kobiet które wg. moich własnych kryteriów oceniam wysoko (i nie są to niewinne kryteria oceny potencjalnej kandydatki na żonę, bo takową mam)

                  ale dajmy temu spokój, ilość postów w tym wątku bez konkretnych wniosków dla mnie nie jest mi potrzebna aby uświadomić sobie to co pisał gomory - to co czuję czuję ja sam, a jeśli ktoś ewentualnie czuje coś podobnego to jest to tylko coś podobnego. najważniejsze, że mam termin ukuty i teraz będę klasyfikował poznane kobiety wg. schematu:
                  "mała czarna z pracy kumpla - 8 pkt sex appeal, charyzma jest"
                  "sąsiadka piętro niżej - 8 pkt, charyzma - brak"
                  :P
                  • sisi_kecz Re: ups 11.08.11, 13:32
                    oreślenie sex appeal KOJARZYŁO mi się z miarą z miarą atrakcyjności seksu
                    > alnej w znaczeni
                    > > u czysto fizycznym '
                    mała czarna z pracy kumpla - 8 pkt sex appeal, charyzma jest"
                    > "sąsiadka piętro niżej - 8 pkt, charyzma - brak"'

                    zdaje sie jednak , że nadal się KOJARZY.
                    • bigbadpig Re: ups 11.08.11, 13:46
                      > zdaje sie jednak , że nadal się KOJARZY.

                      dlaczego? bo nadal twierdzę, że atrakcyjna seksualnie babka, która jest równocześnie interesująca ciałem i duchem nie musi mieć składnika X, który na mnie osobiście działa; a ogólnie mniej atrakcyjna może?

                      zrozum, ja znam dziewczynę, w której sam nie wiem co mi się tak spodobało - na pewno nie jej fugura, bo ma trochę za dużo ciała ale do "stolerowania". nie uroda bo jest ładna, ale widywałem ładniejsze które nie robią na mnie tego wrażenia. wreszcie, nie wykazała się jakąś fascynującą osobowością (nie miała okazji nawet jeśli ją posiada) natomiast miała coś co czyni ją wyjątkową - nadała przekaz telepatyczny, nie zdradzając sie na zewnątrz "wiem, że chciałbyś mnie przelecieć, ale nie każdy może mnie mieć"
                      i zdałem sobie sprawę, że to prawda jest :(

                      czy teraz jaśniej?
                      nie prowokuj już :P - pogodziłem się z tym, że wątek bez sensu - mam takie wrażenie czasem i nie zgadzam się na szufladkowanie tego jako wysoki poziom ogólnie uznanych składników atrakcyjności seksualnej. już prędzej uwierzę, że schizofrenia mi się odzywa.
                      • sisi_kecz Re: ups 11.08.11, 13:58
                        Dlaczego wątek bez sensu?

                        To tak jakby bez sensu było każde niepraktyczne zagadnienie, nad którym ma się ochotę pochylić.
                        To dopiero byłoby bez sensu życie, gdyby składało sie tylko z pracy zarobkowej i dostarczania kalorii organizmowi, by miał energię na tą pracę ;)

                        Ale ponieważ sex appeal jest atrakcyjnością fizyczną rozumianą jako wynikającą z : wyglądu, zachowania, zapachu, tembru głosu, sposobu poruszania sie i wszystkiego, co może być dla kogos atrakcyjne, to opisywana tu przez Ciebie kobieta dostała jednak ta 10tkę- czyli powaliła Cię z nóg swoją atrakcyjnością fizyczną.

                        Nie ma obiektywnego sex appeal'u, nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba (o tym pisał gomory).
                        Osobowość wyłączyłeś- pozostaje tylko fizyczność, TO COŚ jest w jej fizyczności...
                        ale to nie są oczy ;)

                        pozdro!
          • bigbadpig Re: To coś 11.08.11, 12:36
            z jednej strony mój zapał do poszukiwania uniwersalnych cech zgasił gomory, mówiąc o ekspozycji cech trafiających w indywidualne preferencje. z drugiej strony wydawało mi się, że znajdę tu na forum potwierdzenie własnych obserwacji. jeśli nieśmiałość miała by być częścią tego zestawu, to moja teoria leży w gruzach, bo zjawisko które próbuję opisać nijak mi się z nieśmiałością nie kojarzy. potrafię sobie wyobrazić nieśmiałość która może współtworzyć urok osobisty (rozumiany tutaj także w wymiarze seksualnym). jednak dla mnie ten subtelny urok jest czymś zupełnie innym niż to co chciałem opisać.
            • nxp Re: To coś 11.08.11, 13:21
              Nieśmiałość może być tak samo atrakcyjna jak dziewictwo. Muzułmanie o niczym innym nie marzą niż tylko o deflorowaniu dziewic i nawet ichnie Niebo na tym polega.
              Tak, ośmielenie lub choćby tylko zbrukanie (a niech sobie dalej nieśmiała będzie, nawet jeszcze bardziej!) takiej nieśmiałej to by było COŚ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka