Dodaj do ulubionych

Męska marnota czy wysokie wymagania?

05.06.12, 19:24
Szukaliśmy ostatnio po paru winkach z przyjaciółką która jest rozwódką w potrzebie faceta do łóżka po paru winkach. Pod lupę baby wzięły kolejne profile i ogłoszenia z Badoo a potem ze Zbiornika. No ale większość to smutni niechlujni panowie z pokażnym brzuszkiem, część napalone dziecinne niemęskie chuderlaki, a jak miał kaloryferek i szerokie bary to znowu raził prostakimi prymitywnymi tekstami, albo prostacką gębą. Część na wstępie odpadła jako mitomani i potencjalni schozofremicy i psychopaci (dziewczymy robią razem w służbie zdrowia). Chętnych setki ale weź tu dogódź, wszyscy odpadli na wstępie :)
Obserwuj wątek
    • bosa_stokrotka Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 19:33
      nie lepiej szukać○ na żywo ?
    • kag73 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 19:38
      Oj, kochany, to nie ta metoda. Teoria a praktyka to roznica. Po tych "paru winkach" to ona musialaby miec tego faceta/tych facetow na wyciagniecie reki a nie na monitorze komputera. Krew nie woda :)
      To ze odpadali na kompie nie znaczy, ze by nie poszla z nimi na zywo.
      Nie znasz tej metody na podryw. Upatrz sobie tuz przed zamknieciem baru najbardziej wstawiona kobiete i powiedz do niej "chodz, kochanie, idziemy do domu".
    • sabat77 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 19:41
      To zalezy od natezenia kaprysnosci.
      Przykladowo wzrost. Dwie kobiety moga mnie (180 cm) ocenic - pierwsza jako w miare wysokiego a druga stwierdzi, ze jestem kurduplem.
      Jedna stwierdzi, ze mam ciekawa gebe, druga przylozy obok zdjecie Brada Pita, znajdzie wiecej niz 3 roznice i powie, ze to nie to :)
      Generalnie panowie, ktorych mijam na ulicy wydaja mi sie dosc nieatrakcyjni. Nie wiem z czegoo to wynika, ale pod tym wzgledem ciesze sie, ze przyszlo mi wybierac z pan a nie panow :)
      • kag73 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 19:53
        Sabat, to nic nowego, bo mieszkasz w Polsce a w Polsce kobiety sa zdecydowanie baaaardziej atrakcyjne niz mezczyzni.
        Sorry panowie, mowimy o wiekszosci, prosze nie brac personalnie :)
        • sabat77 Rlee: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 20:12
          ale ja sie zgadzam i ciesze sie jak cholera :) Polacy sa zaniedbani, wiec zadbanemu jest z gorki. No to dbam i nie odpuszcze juz :)
          • simply_z Re: Rlee: Męska marnota czy wysodobkie wymagania? 05.06.12, 20:52
            dobrze czynisz:)
        • tygrys-bez-rys Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 23:13
          kag73 napisała:

          > Sabat, to nic nowego, bo mieszkasz w Polsce a w Polsce kobiety sa zdecydowanie
          > baaaardziej atrakcyjne niz mezczyzni.
          > Sorry panowie, mowimy o wiekszosci, prosze nie brac personalnie :)

          Ehh. To tak jak z postulatem Abiego, zycie to nie jest bajka. Mnie sie chce zapytac A kto tak powiedzial? Ze polki sa, a polacy nie sa. Na podstawie jakiego badania? Chce sie zapytac ale sie boje, ze sie okaze ze ja personalnie wzialem I do siebie. Co prada byc nie moze, bo jestem czechem, a kazdy wie ze polki wrecz szaleja za czechami. Czesto ten MIT wystepuje w kombinacji z mitem ze germancy są chlopy na schwal a Niemry to nawet kijem. Skąd sie ten mit bierze to Janie wiem, moze to wynika z szarmancji Polaków panów co wychwalaja urodę i klasę swoich rodaczek, bo jak wiadomo jedna z metod na komplementy jest pomnijeszenie siebie samego. "oj jak ty ładnie grasz na flecie, ja bym tak w życiu nie potrafił".

          • kag73 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 23:19
            Badan tutaj nie potrzeba, wystarczy pospacerowac latem po nadmorskich miejscowosciach albo po prostu po polskich ulicach. Polki naprawde sa atrakcyjne i czesto zadbane, ladnie ubrane, makijaz i obcasy nawet do marketu, zwlaszcza w malych miastach, no bo gdziez tu sie pokazac.
            Poza tym jakos taka wielka konkurencja jest, wiecej kobiet, mniej facetow, trzeba sie starac. polowa na diecie, bo za grube nie maja szans, no i ogolnie meski swiat.
            A ze Polacy urode rodaczek wychwalaja to fakt;)
            • tygrys-bez-rys Confirmation bias 05.06.12, 23:50
              A wiec polemika zostala zakonczona, tradycyjnym "jak jest kazdy widzi I koniec" co donadmorskiej plaja. No ja rozumiem ze sie kazdy stroi jak moze, nie Wiem jak sie to przegladalem na atrakcyjnosc kobiet a nie atrakcyjnosc mezczyzn, moze taka Polska stylowa jest, której nie da sie dostrzec będąc w samym środku zamieszania. Ja postuluje ze Polacy są tak brzydcy ze aż pięknie, i nawet to ze nos trzeba zatykac w autobusie, jest składnikiem tego uroku. Oryginalni. Widowiskowi. Tanieczni i spiewacy. No nie tak bardzo jak rosjanie i Rosjanka. Ale nad Rosjanami goruja swoją odrobine bardziej kontynentalna uroda.
            • urquhart Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 23:54
              kag73 napisała:

              > Badan tutaj nie potrzeba, wystarczy pospacerowac latem po nadmorskich miejscowo (...)
              > A ze Polacy urode rodaczek wychwalaja to fakt;)

              Jestem przekonany że to raczej typowe złudzenie wspominane z badań psychewolucjnej większej wybredności kobiet co do obiektu seksualnego zainteresowania że w dowolnej losowej populacji kobietom podoba się parę procent partnerów, a mężczyznom ponad połowa kobiet.
              • tygrys-bez-rys Cwany gapa? 06.06.12, 00:35
                A ty co? Zamiast tu szabasowi wystawić koleżanki ze służby zdrowia. I powiedzieć ze jest taki godny opieki, wrażliwych, rozżalony i rozczarowany post modernista, to poszedłes sie napierdalac z nimi z brzuchow w zbiorniku. A fe.
                • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 07:10
                  Musisz wiedziec drogi tygrysie, ze roztropnie postapil nie reklamujac mnie w ten sposob. Moja powierzchownosc pozostaje w calkowitej sprzecznosci z tym co napisales. Nie znalazlbys mnie w zadnym zurnalu, chyba ze bylby napisany 40 tys lat temu. Ja mam powierzchownosc terminatora, ktory golymi rekami zaciaga zakrwawione zwierze do swojej jaskini.
                  Daleko mi do wrazliwego Brada Pita czy Hugh Granta.
                  Nawet kolezanki intelektualistki mimo ze pozwalaly podejsc sie od strony literackiej, zerkaly nna mnie jak na mlodego, orientalnego wojownika, wilka, ktory dla niepoznaki wdzial niezdarnie owcza skore i wdarl sie miedzy owce probojac nieudolnie pobekiwac. Co gorsza, swiadome maskarady wcale nie baly sie byc zjedzona.

                  A dajac spokoj metaforom - wygladam zbyt samczo by ta ujawniajaca sie na forum wrazliiwosc wyplywala na wierzch. Powierzchownosc nadaje ton odbiorowi czlowieka, moja wrazliwosc jest jak odrobina soli w slodkim kompocie. Pozostanie slodki, a tylko nabierze lekko egzotycznego smaku. Moge byc odbierany jedynie ta kategoria wrazliwosci co sienkiewiczowski Bohun. Przykro mi rozczrowac Cie Tygrysie :) Kobiety sluchaja bardziej instynktu, a ten podpowiada im, ze jestem przede wszystkim duzym jaskiniowcem z maczuga :)
                  Ile to razy sie nasluchalem o sobie per "samiec" z ust plci ladniejszej, o chlopie, nie uwierzylbys.
                  Wiec z tym wrazliwym postmodernista to malo wiarygodne. Powiedz, ze czeka mysliwy z epoki lodowcowej - to uwierza. One wierza w to co chca wierzyc, szkoda casu by przekonywac, ze jest inaczej :)
                  • urquhart Re: Cwany gapa? 06.06.12, 07:46
                    No, niezła autoreklama naszego czułego barbarzyńcy :)
                    • tygrys-bez-rys taaa ... 06.06.12, 09:12
                      Teraz to udajesz koleg, i Szabasa po tylku lizesz! A jak towary pytaly na kim by sie tu przejechac to zamiast to Szemrasa wyslale je do ZBIORNIKA! Pudel jestes nie Froind.
                    • trzydziestoletnia Re: Cwany gapa? 06.06.12, 21:21
                      urquhart napisał:

                      > No, niezła autoreklama naszego czułego barbarzyńcy :)

                      Mowilam, ze tu na podryw przyszedl :)
                      • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 22:11
                        trzydziestoletnia napisała:
                        > Mowilam, ze tu na podryw przyszedl :)

                        Owszem, mówiłaś, to już chyba trzeci raz o ile dobrze liczę.
                        Powtórzę po raz kolejny: Pudło.
                        Tym razem uzasadnię, bo widzę żeś niedowiarkiem.

                        Weźmy pod uwagę, że jest to forum ogólnodostępne. Spotykamy się w skali europejskiej, a nawet polska część forum jest rozproszona, statystycznie - pewnie rozkład normalny + czynnik gęstości zaludnienia kraju. Jakie jest prawdopodobieństwo nawiązania znajomości z kimś, kto mieszka na tyle blisko, by wzajemny kontakt był w miarę wykonalny i nie uciążliwy ?
                        Jest bliskie zeru.

                        Gdybym rzeczywiście chciał kogoś poderwać, siedziałbym na jakimś portalu z możliwością sprawdzenia przybliżonej lokalizacji. Bo potencjalnie chętna na mnie dupa w Londynie, Honolulu czy zabytkowej dzielnicy dawnego Edo jest średnio atrakcyjną pokusą :)

                        Reasumując - musiałbym być skończonym idiotą, albo wierzyć w cuda.
                        • tygrys-bez-rys Spierdalaj 06.06.12, 22:33

                          > Bo potencjalnie chętna na mnie du
                          > pa w Londynie, Honolulu czy zabytkowej dzielnicy dawnego Edo jest średnio atrak
                          > cyjną pokusą :)

                          Jesteś troglodyta, brutalem, Hamem, świnia, nie myjesz sie i yo mama so fat she sell shade in summer nie wiesz co tracisz! I I tak bym ci nie dal Bo ze mna trzeba delikatnie ... This is my first affair so please be kind

                          www.youtube.com/watch?v=xQ4410OVT3A&feature=youtube_gdata_player
                        • urquhart Re: Cwany gapa? 06.06.12, 22:59
                          sabat77 napisał:
                          > skiej, a nawet polska część forum jest rozproszona, statystycznie - pewnie rozk
                          > ład normalny + czynnik gęstości zaludnienia kraju. Jakie jest prawdopodobieńst
                          > wo nawiązania znajomości z kimś, kto mieszka na tyle blisko, by wzajemny kontak
                          > t był w miarę wykonalny i nie uciążliwy ? (...)
                          > Reasumując - musiałbym być skończonym idiotą, albo wierzyć w cuda.

                          Rozbawiasz mnie, widać jeszcze wiele cię zadziwi w życiu. Skomasowanie cudów na przykład :)
                          • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 23:13
                            urquhart napisał:

                            > Rozbawiasz mnie, widać jeszcze wiele cię zadziwi w życiu. Skomasowanie cudów na
                            > przykład :)

                            Lepiej być zadziwiony, niż żyć płonną nadzieją.
                            Są różne kategorie cudów...
                            Czasem mam dziwne przeczucie, coś jak tych dwóch kretynów na partiarszych prudach, co swego czasu udowadniali, że Ha-Nocri w rzeczywistości nie istniał, że przynajmniej za częścią tych życiowych cudów stoi ten dziwny typ w weneckiej masce ptaka, co czasem nawiedza mnie i drwi w sennych marach... Ale szybko macham na to ręką... Nie może być. Rozkład statystyczny. Trzymajmy się faktów towarzysze :)
                        • trzydziestoletnia Re: Cwany gapa? 09.06.12, 13:14
                          sabat77 napisał:

                          > trzydziestoletnia napisała:
                          > > Mowilam, ze tu na podryw przyszedl :)
                          >
                          > Owszem, mówiłaś, to już chyba trzeci raz o ile dobrze liczę.

                          Ja pamietam dwa, ale nie bede sie sprzeczac :)

                          > Powtórzę po raz kolejny: Pudło.
                          > Tym razem uzasadnię, bo widzę żeś niedowiarkiem. (..)

                          sabat, cos Ci sie ostatnio z dystansem porobilo, bo gdzies ucieka.
                          Uwaga, teraz jestem smiertelnie powazna - ZARTOWALAM z tym podrywem. Postaram sie brac Cie bardziej powaznie i nie zartowac.
                  • abrigado Re: Cwany gapa? 06.06.12, 08:42
                    sabat, proszę... świat wiekszego nie znał zucha, niż był stefek burczymucha"

                    za bardzo dosłownie wziąłeś sobie do serca metafory o supersamcach i terminatorach ;)
                    • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 09:23
                      Mowie, ze kobiety zamiast wrazliwego intelektualisty, za ktorego proboje uchodzic widza we mnie brutalnego, masywnego troglodyte, a ty sadzisz, ze to przechwalki ? Ja nad tym ubolewam czlowieku.
                      • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 12:53
                        sabat77 napisał:

                        > Mowie, ze kobiety zamiast wrazliwego intelektualisty, za ktorego proboje uchodz
                        > ic widza we mnie brutalnego, masywnego troglodyte, a ty sadzisz, ze to przechwa
                        > lki ? Ja nad tym ubolewam czlowieku.

                        Sabat77 ty sie lepiej czujesz jak tak o sobie piszesz? To sa jakies twoje fantazje?

                        Poza tym ktore kobiety w tobie to widza?
                        • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 06.06.12, 12:56
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Sabat77 ty sie lepiej czujesz jak tak o sobie piszesz? To sa jakies twoje fanta
                          > zje?
                          >
                          > Poza tym ktore kobiety w tobie to widza?

                          A skąd ta pewność że sabat nie jest przystojniakiem na widok którego byś puściła w majty?:)
                          • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 15:10
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > A skąd ta pewność że sabat nie jest przystojniakiem na widok którego byś puścił
                            > a w majty?:)

                            Pewnosci nie ma :) ale jest nadwaga. Pomijajac nadwage, gdyby byl zajebiscie przystojny i do tego wyglodzony musialby sie strasznie 'naopierac' kobietom. Zadnych relacji o wzmozonym oporze nie bylo (nie sadze zeby byl tak skromny, zeby o tym w conajmniej 20 postach nie napisac) = super przystojniakiem nie jest :)

                            Natomiast nie rozumiem skad potrzeba takich skrajnych kreacji (...ja bym tak nie potrafil... jestem dominujacym tryglodyta...). W czasie kiedy sie odchudzal podciagnelabym to pod potrzebe motywacji do odchudzania (ludzie motywuja sie najrozniejszymi rzeczami).
                            • abrigado Re: Cwany gapa? 06.06.12, 15:13
                              hello-kitty2 napisała:
                              W czasie kiedy sie odchudzal p
                              > odciagnelabym to pod potrzebe motywacji do odchudzania (ludzie motywuja sie naj
                              > rozniejszymi rzeczami).

                              np niektórzy wierzą ,ze są lokomotywą parową :)...z troglodyta moze być podobnie
                            • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 15:58
                              Ludzieeeee... Nie moge. Gdzie ja napisalem, ze jestem super przystojniakiem ? Zupelnie nie lapiecie konwencji mojego stylu, ja jak poeta lubie troche przekoloryzowac. Prawda lezy gdzies po srodku.
                              Co do odganiania sie - robisz bzdurne zalozenia kitty, totalnie nie czaisz meskiego swiata. Mezczyzna to nie tylko wyglad, ale tez ruchy, zdecydowanie, sila. Moze nawet przede wszystkim.
                              Mialem swietnego kumpla, ktory byl obiektywnie boski z wygladu. Jak brat blizniak Aleca Baldwina. Wysoki, piekna fryzura, glebokie niebieskie oczy i ironiczny usmieszek.
                              Nie poznalem irl nikogo przystojniejszego, koles byl piekny...
                              zgadnij ile w zyciu ruchal lasek ? Dwie :)
                              a dlaczego ? Bo to byl koles z gigantycznymi zahamowaniami, niezdecydowany wobec kobiet, introwertyk.
                              Znam goscia ktory byl jego przeciwienstwem - jedyna zaleta tego kolezki to byl wzrost. Poza tym krzywa, kocia geba, chude konczyny i maly piwny brzuszek.
                              i wyruchal chyba z polowe akademika. Czemu ? Bo byl bezczelny, smialy, wesoly i arogancki wobec dziewczyn.
                              sorry ale zycie bywa zaskakujace :)
                              • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 16:24
                                sabat77 napisał:

                                > i wyruchal chyba z polowe akademika. Czemu ? Bo byl bezczelny, smialy, wesoly i
                                > arogancki wobec dziewczyn.
                                > sorry ale zycie bywa zaskakujace :)

                                To akurat zaskakujace nie jest, przeciez urqu (uqru ?) trabi o tym caly czas - cocky and funny.

                                Ty Sabat77 tez robisz bzdurne zalozenia :), bo widzisz ja mam niewiele ponad 160 cm wzrostu i siegam tylko do max 176 cm, takze 180 i wiecej to dla mnie za duzo, a najbardziej to lubie facetow ok 170 cm.

                                Zapytam wprost: czy ty pragniesz sie nam tu (kobietom) podobac? I stad kreacja: ta lubi to, to ja jej na to, to, a tamta lubi tamto, to ja jej na to, tamto, ect.

                                • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 18:25
                                  Przejrzalas mnie. Aby zwiekszyc swoja popularnosc w oczach tutejszych dziewczat zaczalem od promowania wlasnej osoby, tj. wzmiance ze jestem grubasem, dupczylem tylko jedna kobiete w zyciu i przez ostatnie 3 lata z grubym hakiem pieprzylem sie dwa razy. :)
                            • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 06.06.12, 19:05
                              hello-kitty2 napisała:


                              > Pewnosci nie ma :) ale jest nadwaga. Pomijajac nadwage, gdyby byl zajebiscie pr
                              > zystojny i do tego wyglodzony musialby sie strasznie 'naopierac' kobietom. Zadn
                              > ych relacji o wzmozonym oporze nie bylo (nie sadze zeby byl tak skromny, zeby o
                              > tym w conajmniej 20 postach nie napisac) = super przystojniakiem nie jest :)
                              >
                              Ty chyba za dużo rzeczy zakładasz. Myślę że nieco powierzchownie oceniasz temat. Powody czemuż nie bzyka nawet jakby był Dawidem Michała Anioła, możnaby mnożyć.
                              Może być pierdołowaty, religijny, przesiąknięty dziwaczną ideologią, mizoginicznymi przekonaniami a la towarzysz abrigado, zastraszony przez żonę i trzymany na krótkiej smyczy oraz mający kompleks swojego łóżkowego braku doświadczenia.

                              Temat namolnych kobiet zwłaszcza typu MILF jest sam w sobie ciekawy powiem tylko, że taki facet może akurat mieć paranoję i bać się nachalnych kobiet które pchają się do łóżka, pomijam że to wyklucza ideę podboju. Ta różnica pomiędzy polowaniem a świniobiciem itd. W sumie to naturalne bo nie bez powodu w naturze to samiec bierze samicę a nie odwrotnie i inne komunały...

                              reasumując, nie widzę nadal powodów dla których wykluczasz wyjątkową atrakcyjność fizyczną sabata (abstrahując od nadwagi). do sabata apel aby nie brał wszystkiego tak serio, i duże mrugnięcie.


                              She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
                              She don't care what color bruises that she's leavin' on me
                              'Cuz she's got freedom in the 21st century
                              • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 21:34
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                "Myślę że nieco powierzchownie oceniasz temat"

                                Byc moze. Dla mnie jest za wysoki.

                                Ale bitch zmienilas temet. Kwestia wygladu Sabata mnie w zasadzie nie interesuje tylko te jego zmienne kreacje. Po co ktos zmienia swoj wizerunek co chwile? Co za tym stoi?


                                • kag73 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 21:55
                                  Kitty, pozwole sobie stwierdzic, ze jestes raczej wyjatkiem, wiekszosci kobiet nie przeszkadza kiedy facet jest wysoki, wrecz przeciwnie bardzo sie podoba.
                                  • tygrys-bez-rys Fizyka I praktyka 06.06.12, 22:40
                                    A ja tam mysle ze kitty am racje, popatrzec to na takiego Dennisa Rodmana to moze I fajnie ale sie przytulac do pepka albo gadac do dupy to już mniej praktycznie. Kity to jest praktyk i rozumie limitacje i praktyczne ograniczenia. Zreszta chyba cały rozdział jest o tym w kamasutrze.
                                • sabat77 Re: Cwany gapa? 06.06.12, 22:00
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Ale bitch zmienilas temet. Kwestia wygladu Sabata mnie w zasadzie nie interesuj
                                  > e tylko te jego zmienne kreacje. Po co ktos zmienia swoj wizerunek co chwile? C
                                  > o za tym stoi?

                                  Kreacje to właściwe określenie. Tak mówią kobiety - kreacja na wieczór np.
                                  Wy także zmieniacie wizerunek. Dziś wamp a jutro lolita.
                                  No to ja też mogę, czyż nie ? :)
                                  Cóż pozostało, gdy nie mogę się umalować, mogę zmieniać opinie, sądy, głosić prawdy, półprawdy i wierutne kłamstwa.

                                  Muszla kryje w sobie perłę, ale nie otwiera się tylko dlatego, że ktoś zapukał w wieczko :) Często wręcz przeciwnie.

                                  To dość niegrzecznie tak podchodzić do kogoś i kazać mu publicznie ściągać gacie, skoro tego nie chce, nie uważasz ? :D

                                  Szczerze:
                                  Lubię zaskakiwać, prowokować, zadawać ludziom pytania, których z różnych powodów sami by nie zadali. W publicznej sferze forum wolę pozostać tajemnicą. Kolorowe kreacje i błazeństwa stańczyka są jedynie maskaradą, a maskarada to zabawa.

                                  A zatem - bawmy się, bo kto wie, może zbliża się północ i kareta wraz z siwym zaprzęgiem znowu zamieni się w dynię i parkę białych myszy... Pijmy, pijmy szampana... Za kolejny rok bez seksu - ale nie nasz, nie... za Sabata77 :)
                                  • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 01:22
                                    sabat77 napisał:

                                    > To dość niegrzecznie tak podchodzić do kogoś i kazać mu publicznie ściągać gaci
                                    > e, skoro tego nie chce, nie uważasz ? :D

                                    Sorry Sabat77 ale ja cie nie rozumiem. W ogole. Chocbym chciala, nie potrafie.
                                    Ja nawet nie rozumiem tego co do mnie mowisz (ani o muszli ani o gaciach ani o karecie ect), nie rozumiem celu ani sensu twoich wypowiedzi. Nie obejmuje tego.

                                    Pisz sobie ile potrzebujesz, nie wadzisz mi, jedynie co rozumiem to twoje odchudzanie. Jak potrzebujesz wsparcia w odchudzaniu pisz w watku o lecie, reszta mnie przerasta.


                                    • sabat77 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 14:21
                                      Odpowiem po ludzku, prosto:
                                      Nie chcę prezentować swoich poglądów w sposób ostateczny na tym forum. Nie uważam żeby to miało większy sens. Przykro mi, ale zwyczajnie nie wierzę w większość dawanych tutaj rad, zbyt wielu jest głosicieli swojej własnej objawionej prawdy i spojrzenia na świat ze swojej wąskotorowej perspektywy.

                                      Natomiast czasem, w ramach kontrowersyjnej prowokacji, piszę coś by przekonać się jaka będzie reakcja forumowiczów, jakie są ich poglądy na dany temat. Ciekawią mnie ludzie jako tacy. Jacy jesteście.
                                      Prezentuje jakiś pogląd - nie do końca przeze mnie sprawdzony i przemyślany - i obserwuję jak zareaguje społeczność tego forum. Fascynujące jest oglądać ludzkie reakcje, burzliwe dyskusje. Taka burza mózgów.
                                      Wiesz ile zaoszczędza to czasu i zasobów mózgu ? Bardzo rozwinąłem się przez przebywanie tutaj, dużo osobistych przemyśleń się pojawiło na temat ludzi i świata. Bo czasem w tej burzy nonsensów i przerzucania się oskarżeniami, pojawiają się ciekawe perełki. I dla nich warto tutaj być.
                                      Ciągnie mnie wiedza. Wiedza wypływa z dynamicznych dyskusji, a bez rzucenia hasłem - dyskusje się nie pojawiają.

                                      Kitty, dlaczego chcesz wiedzieć jaki naprawdę jest Sabat77 ? Dlaczego chcesz mnie zrozumieć ? Czy ta wiedza coś zmieni w Twoim życiu ?
                                      • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 14:41
                                        sabat77 napisał:

                                        > Kitty, dlaczego chcesz wiedzieć jaki naprawdę jest Sabat77 ? Dlaczego chcesz mn
                                        > ie zrozumieć ? Czy ta wiedza coś zmieni w Twoim życiu ?

                                        Odczuwam silna potrzebe zrozumienia drugiego czlowieka.
                                        Potrzeba zrozumienia drugiego czlowieka jest podstawa tolerancji.
                                        • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 14:42
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > sabat77 napisał:
                                          >
                                          > > Kitty, dlaczego chcesz wiedzieć jaki naprawdę jest Sabat77 ? Dlaczego chc
                                          > esz mn
                                          > > ie zrozumieć ? Czy ta wiedza coś zmieni w Twoim życiu ?
                                          >
                                          > Odczuwam silna potrzebe zrozumienia drugiego czlowieka.
                                          > Potrzeba zrozumienia drugiego czlowieka jest podstawa tolerancji.

                                          Chyba powinno byc tak:

                                          Odczuwam silna potrzebe zrozumienia drugiego czlowieka.
                                          Zrozumienie drugiego czlowieka jest podstawa tolerancji.
                                      • aandzia43 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 16:26
                                        Zadajesz pytanie:

                                        > Kitty, dlaczego chcesz wiedzieć jaki naprawdę jest Sabat77 ? Dlaczego chcesz mn
                                        > ie zrozumieć ? Czy ta wiedza coś zmieni w Twoim życiu ?

                                        a wcześniej piszesz:

                                        Ciekaw
                                        > ią mnie ludzie jako tacy. Jacy jesteście. [...]
                                        > Ciągnie mnie wiedza. Wiedza wypływa z dynamicznych dyskusji, a bez rzucenia has
                                        > łem - dyskusje się nie pojawiają.

                                        Nie dopuszczasz myśli, że Kitty może chodzić o to samo? ;-) A skoro ślizgasz się i wymykasz, szachraisz, to dziwisz się, że dyskutant zmęczony cokolwiek tymi unikami (ludzie w realu też pewnie są) zaczyna zadawać konkretne pytania?
                                        Żeby zdobyć wiedzę (czy może raczej dostąpić czasem przebłysków Wiedzy) o Człowieku, trzeba poznać i zrozumieć przynajmniej jednego człowieka. Ślizganie się po powierzchni wiedzy nie daje.
                                        • sabat77 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 16:46
                                          Ludzie w realu z kregu znajomych znaja mnie od minimum kilkunastu lat i nie maja potrzeby dyskutowac jaki jestem, bo dobrze to wiedza. Wiec nikt nie jest nikim zmeczony.
                                      • trzydziestoletnia Re: Cwany gapa? 09.06.12, 13:28
                                        sabat77 napisał:

                                        > Nie chcę prezentować swoich poglądów w sposób ostateczny na tym forum. (..)
                                        > Natomiast czasem, w ramach kontrowersyjnej prowokacji, piszę coś by przekonać s
                                        > ię jaka będzie reakcja (...)

                                        Czyli jestes dosc asekuracyjny, zawsze mozesz sie wycofac ze "swoich" pogladow. Inaczej piszac - szkoda czasu na dyskusje z Toba, bo nigdy nie jestes prawdziwy. Strach i obawy a nie ciekawosc tworzy takie 'maskowanie'.


                                        • sabat77 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 14:02
                                          Przeczytaj sobie, w wątku o bajce wygadałem się - chodzi o relację z ojcem. Próbuję dostosować się do rozmówcy, żeby mu nie podpaść. Na pewno nie pokazuję siebie do końca ze strachu przed oceną, to fakt.
                                • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 06.06.12, 23:03
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  >
                                  > Ale bitch zmienilas temet. Kwestia wygladu Sabata mnie w zasadzie nie interesuj
                                  > e tylko te jego zmienne kreacje. Po co ktos zmienia swoj wizerunek co chwile? C
                                  > o za tym stoi?

                                  Dla mnie akurat Sabat nie jest żadną zagadką. Ale nie mam zamiaru uczestniczyć w obnażaniu go do gaci. Proponowałam ci abrigado, który jest bezczelny to nie brałaś. Nie rozumiem Cię, co Ci Sabat wadzi, a abrigado słodzisz, masochistka czy jak?;)
                                  • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 00:21
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > Dla mnie akurat Sabat nie jest żadną zagadką. Ale nie mam zamiaru uczestniczyć
                                    > w obnażaniu go do gaci. Proponowałam ci abrigado, który jest bezczelny to nie b
                                    > rałaś. Nie rozumiem Cię, co Ci Sabat wadzi, a abrigado słodzisz, masochistka cz
                                    > y jak?;)

                                    Nikt mi nie wadzi na forum. Szczerze.

                                    Pytalam o zachowanie Sabata77, bo nie rozumialam. Niewazne, porzucam temat.

                                    Abrigado posiada informacje dla mnie wazne i dlatego jest dla mnie cenny. Byc moze obraza kobiety, ale ja sie nie obrazam. Bycie kobieta nie jest dla mnie az tak wazne, nie definiuje mnie w znaczacym procencie.



                                    • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 07.06.12, 01:59
                                      hello-kitty2 napisała:


                                      >
                                      > Nikt mi nie wadzi na forum. Szczerze.

                                      oj przepraszam, to nie było oskarżenie, raczej tak żartobliwie chciałam spytać czemu nagle się sabatem zainteresowałaś
                                      >
                                      > Pytalam o zachowanie Sabata77, bo nie rozumialam. Niewazne, porzucam temat.
                                      >
                                      > Abrigado posiada informacje dla mnie wazne i dlatego jest dla mnie cenny. Byc m
                                      > oze obraza kobiety, ale ja sie nie obrazam. Bycie kobieta nie jest dla mnie az
                                      > tak wazne, nie definiuje mnie w znaczacym procencie.

                                      Nieźle, ciekawa z Ciebie osóbka. Też kiedyś tak myślałam tylko bardziej mówiłam ludziom że najpierw jestem człowiekiem a potem kobietą:) Ale ja doszłam do wniosku że to błąd i oddawanie pola skoro ktoś, tak jak byle żałosny chłystek abrigado definiuje Cię na podstawie tego że co masz między nogami. I jak możesz mówić że nie obraża Cie, że ktoś definiuje cie na podstawie cipki, mimo iż Ty sama nie chcesz się tak definiować? Przecież właśnie o to chodzi nam wszystkim. Czy Ty dlatego nie chcesz być przez ów narząd definiowana, że na tę rolę się obraziłaś? A może chcesz uciec od naszych wspólnych doświadczeń które fundują nam gówniarze pokroju Abrigado? Niestety nie da się. Ani pakowaniem, ani upodabnianiem się do mężczyzny w zachowaniu ani przejmowaniem inicjatywy:) choć to oryginalne jest.
                                      Nie wnikam czy jesteś silna istotnie czy po prostu zbuntowana. Ja zaczęłam się definiować przede wszystkim jako kobieta z powodu seksu. Ale coś takiego jak kobieta zbuntowana też istnieje w kulturze, nie musisz uciekać. Ciekawi mnie jak to jest z Tobą..
                                      • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 14:28
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        I jak możesz mów
                                        > ić że nie obraża Cie, że ktoś definiuje cie na podstawie cipki, mimo iż Ty sama
                                        > nie chcesz się tak definiować?

                                        Tak, probuje obrazic, czy tez obraza, ale dla mnie to nie jest to problem, bo ja sie nie obrazam. Juz wyjasniam.

                                        Bylam kiedys w zwiazku z facetem, ktory sie obrazal np. robil tak: pracujemy zawodowo full time wiadomo, lato piekne, przyszedl weekend, wreszcie mozna cos fajnego porobic, wyskoczymy na rowery na caly dzien, spakowani, zakladamy buty i wychodzimy, a on do mnie: co ty robisz? Ja: zakladam sandalki. On: a czemu nie adidasy? Ja: chce sobie stopy opalic, poza tym w adidasach i skarpetach bedzie mi za goraco (jazda miala byc na plaskim terenie, sandaly sportowe byly, rowery zwykle, zaden wyczyn, rekreacja). On na to: jak nie zalozysz adidasow to nigdzie nie jedziemy! Ja na to: nie zakladam, powiedzialam dlaczego, moje nogi i moje buty, moja sprawa! No to nigdzie nie pojechalismy, przez caly upalny weekend siedzielismy w domu i przez caly weekend sie do mnie nie odezwal = obrazony byl :) I tak bylo non stop, kiedys mi powiedzial, ze mam zielonego cienia do oczu nie uzywac, bo mu sie nie podoba zielony kolor. Obrazal sie w te dni, w ktorych mialam zielony cien na powiekach, itd, itd. Zwiazek zakonczylam, jak sie od niego wyprowadzalam to mial szyby we wszystkich drzwiach wytluczone, tak na mnie jego obrazanie dzialalo.

                                        Ostatecznie przyrzeklam sobie, ze nigdy w zyciu sie na nikogo nie obraze, bo to strata czasu, siedziec piekny weekend w domu bez odzywania sie w ramach demonstracji swojego zdania?, co za bzdura. I tak nauczylam sie nie obrazac :) Czyli ktos mnie moze obrazac, a ja sie nie obraze, najwyzej sie wkurwie (co tez na poczatku abrigado spowodowal u mnie :) ale sie nie obraze.

                                        Odnosnie rozmow z ludzmi (rowniez tu na forum) dla mnie rownie wazne z tym co ktos mowi jest dlaczego ktos cos mowi? A moze nawet i wazniejsze. My ludzie (szczegolnie tu na forum) mamy ograniczone pole ekspresji, wlasciwie zostaja nam tylko slowa, a trzeba zawrzec w nich: tresc, emocje towarzyszace, dla wielu wazna jest tez forma, poza tym jestesmy ograniczeni jezykiem polskim. Trudno jest zbudowac sensowna wypowiedz oddajaca to, co chcemy przekazac. Biore poprawke na to i rozbieram wypowiedzi innych na czesci tak, zeby wychwycic rzeczywista informacje. Forma mnie w ogole nie interesuje i szczerze mowiac pisanie z duzo iloscia przymiotnikow, koloryzowanie, ozdabianie wypowiedzi (np. Sabat :) to dla mnie to samo, co sniezacy ekran w telewizorze = nie lapie wlasciwego przekazu. Dlatego sie nie obrazam na sposob wypowiadania sie, zwalam to na nieudolnosc tej naszej pisaniny. Ewentualnie dopytuje co autor chcial przekazac.

                                        Czy
                                        > Ty dlatego nie chcesz być przez ów narząd definiowana, że na tę rolę się obraz
                                        > iłaś? A może chcesz uciec od naszych wspólnych doświadczeń które fundują nam gó
                                        > wniarze pokroju Abrigado? Niestety nie da się. Ani pakowaniem, ani upodabnianie
                                        > m się do mężczyzny w zachowaniu ani przejmowaniem inicjatywy:) choć to oryginal
                                        > ne jest.
                                        > Nie wnikam czy jesteś silna istotnie czy po prostu zbuntowana. Ja zaczęłam się
                                        > definiować przede wszystkim jako kobieta z powodu seksu. Ale coś takiego jak ko
                                        > bieta zbuntowana też istnieje w kulturze, nie musisz uciekać. Ciekawi mnie jak
                                        > to jest z Tobą..

                                        Nie wiem jak to dokladnie ze mna jest :) Czy uciekam, czy buntuje sie, czy jestem silna? Prawdopodobnie brakowalo mi wzorcow, wszystkie jakie mialam odrzucilam. Nadal brakuje mi kontaktow z wyraznymi osobowosciami, kobiecymi szczegolnie, dlatego schlebia mi ze zwrocilas na mnie uwage :) Kobiety, ktore znam w swiecie rzeczywistym sa, slabe, uzaleznione od mezczyzn, zakompleksione, zyja w strachu. Brak autorytetow czy jak? Znasz fajne kobiety bitch?

                                        Definiowanie przez cipke to splycanie mozliwosci kobiety. Umysl to potega. Mezczyzni nie doceniaja przeciwnika. My przeciez nie walczymy na powaznie, ale gdyby do walki doszlo, kobiety w walce sa niszczycielskie, bardziej odporne na bol, nie boja sie, walcza zeby zabic.

                                        Jesli chodzi o pakowanie to dlatego, ze podobaja mi sie umiesnione ciala (zarowno kobiece i meskie). W ogole w kobietach i mezczyznach podobaja mi sie te same cechy (zarowno charakteru, jak i fizycznie - u kobiet lubie waskie biodra i male biusty = sylwetki sportowe). Jedynie co definiuje mnie heteroseksualnie to ze lubie penisy :) Ale np pociagaja mnie mescy geje i osoby biseksualne.

                                        Strasznie duzo tego wyszlo :)


                                        • aandzia43 Re: Cwany gapa? 07.06.12, 16:19
                                          Pozwolisz, Kitty, że się wtrącę, chociaż to nie ze mną akurat dialogujesz. Odnoszę wrażenie, że Bitch chodziło o OBRAŻANIE CIEBIE (i innych kobiet) przez Abrigada, a nie o ewentualne OBRAŻANIE SIĘ twoje na niego.
                                          Podobnie, jak ty nie obrażam się w życiu realnym, ani w wirtualnym, na bliźnich (już nie), tylko reaguję bardziej konstruktywnie, czyli najczęściej po prostu dalej spokojnie robię swoje. Doprowadziłam prawie do doskonałości swoją zen-wyjebkę na pierdoły i jestem chyba w końcu szczęśliwym człowiekiem. A może po prostu któryś sąsiad pali dużo trawy i dmucha na mój balkon ;-) Na Abrigada się też nie obrażam, za to używam sobie na nim programowo (z naciskiem na "programowo"), czyli właśnie spokojnie robię swoje. Dlaczego? Ano m.im. dlatego, że definiuje on kobiety en masse właśnie poprzez cipkę, a właściwie poprzez najgorsze cechy, jakie można dla owej "cipki" wynaleźć. Wyłazi to z niego co któryś post, jak prostakowi słoma z butów. Lepiej raczej nie będzie, bo z tego co widzę, po kilku latach niebytności na forum jest ci on taki sam, tylko ma obcykane zgrabniejsze, niz kiedyś formułki na swoją paranoję (jeśli to rzeczywiście on, stuprocentowej pewności przecież nie mam).
                                          Jeśli o mnie chodzi, to miałam i mam nadal wokół siebie przykłady silnych, pięknych wewnętrznie kobiet. Nie oszalałych, kopniętych nazifeministek, czyli po prostu kobiet z zaburzeniami osobowości, które akurat z tej formy feminizmu uczyniły swoją tarczę, tylko silnych, mądrych i zrównoważonych kobiet. Czyli na przykład mądrych feministek ;-P


                                          > Jesli chodzi o pakowanie to dlatego, ze podobaja mi sie umiesnione ciala (zarow
                                          > no kobiece i meskie). W ogole w kobietach i mezczyznach podobaja mi sie te same
                                          > cechy (zarowno charakteru, jak i fizycznie - u kobiet lubie waskie biodra i ma
                                          > le biusty = sylwetki sportowe). Jedynie co definiuje mnie heteroseksualnie to z
                                          > e lubie penisy :) Ale np pociagaja mnie mescy geje i osoby biseksualne.

                                          To bardzo interesujące. Zawsze tak miałaś, czy po po jakichś przemianach? Bardzo mnie interesuje, na ile jesteśmy seksualnie zaprogramowani biologicznie (geny i wpływ hormonów), na ile kształtuje nas dzieciństwo, a na ile sami to sobie wypracowujemy. Osobiście stawiam głównie na biologię, ale otwarta jestem na wszelkie argumenty :-)
                                          • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 08.06.12, 01:32
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Jeśli o mnie chodzi, to miałam i mam nadal wokół siebie przykłady silnych, pięk
                                            > nych wewnętrznie kobiet. Nie oszalałych, kopniętych nazifeministek, czyli po pr
                                            > ostu kobiet z zaburzeniami osobowości, które akurat z tej formy feminizmu uczyn
                                            > iły swoją tarczę, tylko silnych, mądrych i zrównoważonych kobiet. Czyli na przy
                                            > kład mądrych feministek ;-P

                                            To super ze masz corke, przekazesz te wartosci :) Masz z nia dobry kontakt? Stanowisz dla niej autorytet?

                                            > > Jesli chodzi o pakowanie to dlatego, ze podobaja mi sie umiesnione ciala
                                            > (zarow
                                            > > no kobiece i meskie). W ogole w kobietach i mezczyznach podobaja mi sie t
                                            > e same
                                            > > cechy (zarowno charakteru, jak i fizycznie - u kobiet lubie waskie biodra
                                            > i ma
                                            > > le biusty = sylwetki sportowe). Jedynie co definiuje mnie heteroseksualni
                                            > e to z
                                            > > e lubie penisy :) Ale np pociagaja mnie mescy geje i osoby biseksualne.
                                            >
                                            > To bardzo interesujące. Zawsze tak miałaś, czy po po jakichś przemianach? Bardz
                                            > o mnie interesuje, na ile jesteśmy seksualnie zaprogramowani biologicznie (geny
                                            > i wpływ hormonów), na ile kształtuje nas dzieciństwo, a na ile sami to sobie w
                                            > ypracowujemy. Osobiście stawiam głównie na biologię, ale otwarta jestem na wsze
                                            > lkie argumenty :-)

                                            Jesli chodzi o miesnie to upodobanie mam odkad pamietam, choc byc moze wplyw ma fakt, ze od 7 roku zycia wyczynowo trenowalam sport. Jestem przyzwyczajona do poteznego wysilku, cialo ksztaltuje sie samo pod jego wyplywem.

                                            Zawsze interesowali mnie faceci, zainteresowanie meskimi gejami i meskimi osobami biseksualnymi mam od niedawna, odkad jestem z nimi w kontakcie (dotychczas bez doswiadczen seksualnych). Chcialabym poznac jakas lesbijke, chcialabym sprawdzic jakby na mnie dzialala. Bede donosic :)

                                            • aandzia43 Re: Cwany gapa? 08.06.12, 02:31
                                              > To super ze masz corke, przekazesz te wartosci :) Masz z nia dobry kontakt? Sta
                                              > nowisz dla niej autorytet?

                                              No nie wiem, nie wiem... Żeby przekazac dziecku wartości, z którymi się człowiek kiedyś zetknął, to jeszcze trzeba byc ich nosicielem ;-) Nie bardzo się widzę niewiastą silną i zrównoważoną.
                                              Córkę mam, mam z nią dobry kontakt i jestem dla niej autorytetem. Więc jeśli jednak jest we mnie coś fajnego, to jest spora szansa, że się tym czymś choc trochę ode mnie zarazi.
                                              • urquhart Re: Cwany gapa? 08.06.12, 14:35
                                                aandzia43 napisała:
                                                > Córkę mam, mam z nią dobry kontakt i jestem dla niej autorytetem. Więc jeśli je
                                                > dnak jest we mnie coś fajnego, to jest spora szansa, że się tym czymś choc troc
                                                > hę ode mnie zarazi.

                                                A jej kontakt z tatusiem? Bo zdaniem psychodycho to zdeterminuje jej szczęście w związku w przyszłości...
                                                • abrigado Re: Cwany gapa? 08.06.12, 14:47
                                                  a ja słyszałem, że najwazniejszy jest starszy brat

                                                  moja naparza starszego brata- ostatnio uczylem ja kopac go w jajka- świetnie jej szło :P

                                                  poradiz sobie w życiu-
                                                  • kag73 Re: Cwany gapa? 08.06.12, 14:48
                                                    Straszy brat, mowisz? A co maja zrobic jedynacy?
                                                  • urquhart Re: Cwany gapa? 09.06.12, 07:40
                                                    abrigado napisał:
                                                    > a ja słyszałem, że najwazniejszy jest starszy brat

                                                    To co innego abrigado, relacja siostry ze starszym bratem skutkuje realistycznymi oczekiwaniami wobec mężczyzny i umiejetnościami rozwiązywnia konfliktów (nie czeka na księcia na białym koniu).
                                                    Relacja z ojcem zaś za satysfakcję z bliskości z mężczyzną, uwodzenia podobania się, czyli za swoistą gratyfikację i motywację, bratem jedynie warsztat umiejętności.

                                                    Kag: jedynak ma przechlapane. :)

                                                    Swoją drogą to ciekawe i używane nawet w HR.
                                                    www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/wychowanie/wplyw-kolejnosci-urodzenia-na-osobowosc-czlowieka_36857.html?page=1&
                                                    polki.pl/zdrowie_i_psychologia_zdrowie_artykul,10005367,1.html
                                                  • anty-cialo Re: Cwany gapa? 09.06.12, 08:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Kag: jedynak ma przechlapane. :)

                                                    Nie czytałeś badań psychologów-jedynaków :) Jedynacy są świetni
                                                  • urquhart Re: Cwany gapa? 09.06.12, 08:57
                                                    anty-cialo napisała:
                                                    > Nie czytałeś badań psychologów-jedynaków :) Jedynacy są świetni

                                                    Czytałem Antycielesna. Wrażliwsi od innych, ambitniejsi, mają rozbudzone wyższe oczekiwania i pragnienia, ale są słabsi psychicznie, słabiej przystosowani społecznie, oczekują więcej uczuć i uwagi, bardziej przeżywają niepowodzenia i mają niestety przez to niskie tzw subiektywne poczucie szczęścia mimo że obiektywnie potrafią nierzadko osiągnąć więcej niż inni.
                                                  • anty-cialo Re: Cwany gapa? 09.06.12, 09:02
                                                    To on jakiś spragniony ugłaskania i zaopiekowania był, ten psycholog. Moje źródło prowadził szkolenia dla wielkich firm i udowadniał, że jedynacy są świetnymi zwierzami korporacyjnymi
                                                  • urquhart Re: Cwany gapa? 09.06.12, 09:28
                                                    anty-cialo napisała:

                                                    > To on jakiś spragniony ugłaskania i zaopiekowania był, ten psycholog. Moje źród
                                                    > ło prowadził szkolenia dla wielkich firm i udowadniał, że jedynacy są świetnymi
                                                    > zwierzami korporacyjnymi

                                                    Ci najlepsi przesiani w wyścigu szczurów którzy wykształcili komunikację lepiej od innych, na pewno są.
                                                    Mnie przekonuje Santorski, też od psychologii biznesu.
                                                    Raczej poza tym twoim psychologiem reszta jest sceptyczna. Sprawdź sama.
                                                    www.rodzinko.pl/dziecko/4053-jak-wychowaae-jedynaka.html
                                                    www.wprost.pl/ar/8262/Jedyna-pociecha/?O=8262&pg=1P.S.
                                                    Sam prywatnie jestem jedynakiem nie który nieźle radzi sobie w strukturze korporacji, więc temat nie jest mi obcy :)
                                                  • aandzia43 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 12:27
                                                    Kolejność urodzenia ma wpływ na dzieciaki, bez dyskusji. Ale sztandarowo i książkowo dzieli się rodzeństwo i wykształca sobie poszczególne cechy wtedy, gdy jest ono z grubsza jednorodne jeśli chodzi o możliwości charakterologiczne. Jeśli najstarszy urodzi się np. FAE-em (lekkim, nie mówimy tu ciężkich przypadkach), a najmłodszy ze świetną neurologią, inteligencją i predyspozycją do bezproblemowego wykształcenia sobie równowagi emocjonalnej, to nie ma mowy o typowym układzie starszak odpowiedzialny-młodszy maskotka. Jedno mieszczące się w szeroko ujętej normie, drugie w normie, a schemat się nie zgadza.

                                                    Ja mam jedynaczkę, która od przedszkola miała (w testach psychologicznych i w działaniu) bardzo dobre osiągi w socjalizacji, dojrzałości społecznej, umiejętności pracy w grupie, odnajdywania się w nowych sytuacjach itd. Jako dwudziestoparolatka też nie ma większych problemów z funkcjonowaniem tu i tam. Powiedziałabym, że nawet dużo lepiej od polskiej przeciętnej. Neurotyzmu też się u niej nie strwierdza, choć ja neurotyk, a i w reszcie rodziny znalazłoby się ich trochę. Dlaczego tak jest? Ha! Skomplikowane, nie chce mi się teraz o tym pisać, ale jak widać możliwe.
                                                  • trzydziestoletnia Re: Cwany gapa? 09.06.12, 13:44
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja mam jedynaczkę, która od przedszkola miała (..) dobre osiągi w socjalizacji, dojrzałości społecznej (..) Neurotyzmu też się u niej nie strwierdza, choć ja neurotyk (..)
                                                    > Dlaczego tak jest? Ha! Skomplikowane, nie chce mi się teraz o tym pisać, ale j
                                                    > ak widać możliwe.

                                                    A moze po prostu dobrze i madrze spelnilas/-liscie swoje rodzicielskie obowiazki? :)
                                                  • aandzia43 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 13:56
                                                    > A moze po prostu dobrze i madrze spelnilas/-liscie swoje rodzicielskie obowiazk
                                                    > i? :)

                                                    Ah, trzydziestoletnia, gdzież bym śmiała tak się lansować ;-P W sąsiednim wątku Urqu właśnie sugeruje, żem nadopiekuńczą matką, i że dziecię swe tożsamości pozbawiłam. No, nie żartuję:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,136490906,136513976,Nadopiekunczosc.html

                                                    A tak serio: tak, sporo dobrego zrobiłam. Ja, własnymi ręcami! Ale widzę z perspektywy czasu, jak bardzo los mi sprzyjał. Wrodzone predyspozycje córki, jej temperament, brak pewnego rodzaju lęków itd. No i okoliczności. Miałyśmy dużo, dużo szczęścia :-) W ogóle miałam w życiu dużo szczęścia :-)
                                                  • trzydziestoletnia Re: Cwany gapa? 09.06.12, 15:17
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > (..)W sąsiednim wątku Urqu właśnie sugeruje, żem nadopiekuńczą matką (..)

                                                    Ojtam, ojtam, nie przejmowalabym sie ;)

                                                    > (..) Miałyśmy dużo, dużo szczęścia :-) W ogóle miałam w życiu dużo szczęścia :-)

                                                    Piekna przeciwwaga dla wszechobecnych (i nie mam na mysli tylko forum!) narzekaczy :) :)
                                                    A przede mna trudne zadanie wychowania fajnego i madrego chlopaka.
                                                  • aandzia43 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 15:26
                                                    > Piekna przeciwwaga dla wszechobecnych (i nie mam na mysli tylko forum!) narzeka
                                                    > czy :) :)

                                                    Pokornie doceniam wkład w me szczęście sił zewnętrznych :-) Również tych, działających wbrew mojej woli ;-P Co prawda każdy jest kowalem swojego losu, ale kuźnia stojąca na terytorium sejsmicznie aktywnym nie rokuje.


                                                    > A przede mna trudne zadanie wychowania fajnego i madrego chlopaka.


                                                    Mądra mama, mądry tata - wspaniały początek :-)
                                                  • kawitator Re: Cwany gapa? 11.06.12, 20:48
                                                    No i okoliczności. Miałyśmy dużo, du
                                                    > żo szczęścia :-) W ogóle miałam w życiu dużo szczęścia :-)

                                                    Pozwolę sobie zacytować Napoleona I Buonaparte
                                                    Szczęście w bitwie jest po stronie silniejszych batalionów.

                                                    Natomiast z moich doświadczeń
                                                    Córka na pierwszym roku studiów zaczęła z przytupem poważną rozmowę i powiedziała
                                                    - Tato mam do Ciebie pretensję
                                                    - ????
                                                    - Wychowywałeś mnie jak chłopaka
                                                    - Nie wychowywałem cię jak człowieka
                                                    i rozmowa się skończyła.
                                                  • aandzia43 Re: Cwany gapa? 11.06.12, 21:03
                                                    > Natomiast z moich doświadczeń
                                                    > Córka na pierwszym roku studiów zaczęła z przytupem poważną rozmowę i powiedzia
                                                    > ła
                                                    > - Tato mam do Ciebie pretensję
                                                    > - ????
                                                    > - Wychowywałeś mnie jak chłopaka
                                                    > - Nie wychowywałem cię jak człowieka
                                                    > i rozmowa się skończyła.

                                                    Nie całkiem kąsam. Czy córka została wychowana na człowieka, ale ponieważ jej koleżanki zostały wychowane na jakieś zwyrodniałe, pokrętne lalki, to przez moment złożyła zażalenie, że ją wyalienowałeś z grupy rówieśniczej? Czy może córka została wychowana typowo na chłopaka, a ty wychowanie takie utożsamiasz z jedynym godnym człowieka? Bo ja nie bardzo rozumiem, o co chodzi.
                                                  • kawitator Re: Cwany gapa? 12.06.12, 19:14
                                                    Czy może córka
                                                    > została wychowana typowo na chłopaka, a ty wychowanie takie utożsamiasz z jedyn
                                                    > ym godnym człowieka? Bo ja nie bardzo rozumiem, o co chodzi.

                                                    Kompleksik jakiś ? Nic takiego nie powiedziałem ani nawet nie sugerowałem ;-pp

                                                    Staraliśmy się wychowywać dzieciaki na ludzi a nie na faceta i kobitkę Były traktowane tak samo. Oczywiście mój wredny charakter powodował, że nie miały lekko Były wyzwania i problemy Musieli pędzić z gór na nartach i zmagać się z fala i wiatrem nie mówiąc o pomniejszych sprawach.
                                                    Musiałem się dopytać córki jak to biegało z ta jej pretensją bowiem podeszły jestem w latach i skleroza już łapie
                                                    Przypomniała, że była wtedy w okresie martensów o 18 dziurkach czarnych skór i motocykli Jedna ze słodkich idiotek naszych znajomych zobaczywszy ja umorusana jak wróciła ze zlotu motocyklowego ze swoim ówczesnym chłopakiem użaliła się nad nią i powiedziała, że to nie jej wina, ze tak się męczy bo wychowałem ją na chłopaka
                                                    Podobno to co odebrałem jako pretensję było tylko pytaniem
                                                    dlatego po odpowiedzi temat się skończył
                                                    .
                                                    I to by było na tyli. Myślę , ze wyjaśniłem
                                                    Oświadczam ze nic nie sugeruję ani nie mam na myśli nic innego, bowiem gdyby tak było to bym otwartym tekstem walił. ;-PP

                                                  • aandzia43 Re: Cwany gapa? 12.06.12, 21:39
                                                    Aha, no to mam jasność w temacie :-)
                                                • aandzia43 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 12:55
                                                  > A jej kontakt z tatusiem? Bo zdaniem psychodycho to zdeterminuje jej szczęście
                                                  > w związku w przyszłości..

                                                  Też niezły. Jeśli chodzi o rokowania w typowo damsko-męskich kwestiach, to np. ojciec zawsze akceptował jej kobiecość (jednak bez układu "córeczka tatusia"), bez żadnych zastrzeżeń uważał, że jest piękna (ja niestety niekoniecznie - nie z zazdrości o urodę córki tylko z marudnego charakteru ;-)). Jednym słowem ze strony tatusia utweirdzającego córkę w swej kobiecości - piątka z plusem. Poza tym ojciec mojej córki ma zdrową, prostą, "ładną" seksualność tzn. temperament i zainteresowanie erotyczne wyrażane dyskretnie, ale bez blokad. Żadnych MiL-ów. Zainteresowanie kobietami bez dewiacji (żadnych nimfetek). Do tego morale na poziomie - nie ślinił się do obcych pań przy córce, nie uwodził cioć i nauczycielek, przywilej na klepanie po tyłku miałam tylko ja ;-)
                                                  I jeszcze jedno: dzięki niemu miała możliwość obcować na co dzień z osobą o klarownej emocjonalności, nieneurotyczną, zdrowo prostą w reakcjach.
                                                  Nie był doskonałym ojcem, ale przecież dziecka z kąpielą wylewać nei będę, czyli samych psów na nim wieszać. Pochwalić też trzeba ;-P Psy powieszam innym razem ;-P
                                        • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 08.06.12, 14:28
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > that.bitch.is.sick napisała:
                                          >
                                          > I jak możesz mów
                                          > > ić że nie obraża Cie, że ktoś definiuje cie na podstawie cipki, mimo iż
                                          > Ty sama
                                          > > nie chcesz się tak definiować?
                                          >
                                          > Tak, probuje obrazic, czy tez obraza, ale dla mnie to nie jest to problem, bo j
                                          > a sie nie obrazam. Juz wyjasniam.
                                          >
                                          No nie obrażasz się, stosujesz mechanizm że jak Ci ktoś pluje w twarz to udajesz że deszcz pada. I co skuteczny jest ten mechanizm? Jesteś zadowolona z takiej relacji z drugą osobą?:)

                                          Forma mnie w ogole nie interesuje i szczerze mowiac pisanie z duzo ilosc
                                          > ia przymiotnikow, koloryzowanie, ozdabianie wypowiedzi (np. Sabat :) to dla mni
                                          > e to samo, co sniezacy ekran w telewizorze = nie lapie wlasciwego przekazu. Dla
                                          > tego sie nie obrazam na sposob wypowiadania sie, zwalam to na nieudolnosc tej n
                                          > aszej pisaniny. Ewentualnie dopytuje co autor chcial przekazac.

                                          Ale co Ci daje że się dowiesz co autor chciał przekazać, skoro znacząca część wiedzy o człowieku kryje się w tym co on chciał ukryć?:) A tego dowiadujemy się z formy wypowiedzi, tonu, emocji itd.
                                          >
                                          >
                                          > Nie wiem jak to dokladnie ze mna jest :) Czy uciekam, czy buntuje sie, czy jest
                                          > em silna? Prawdopodobnie brakowalo mi wzorcow, wszystkie jakie mialam odrzucila
                                          > m. Nadal brakuje mi kontaktow z wyraznymi osobowosciami, kobiecymi szczegolnie,
                                          > dlatego schlebia mi ze zwrocilas na mnie uwage :) Kobiety, ktore znam w swieci
                                          > e rzeczywistym sa, slabe, uzaleznione od mezczyzn, zakompleksione, zyja w strac
                                          > hu. Brak autorytetow czy jak? Znasz fajne kobiety bitch?

                                          Trudno się dziwić że odczuwasz potrzebę łaszenia się do facetów racjonalizujących przez agresję swoje porażki z kobietami, skoro sama podtrzymujesz taki a nie inny obraz kobiet.
                                          Przykro mi ale dla mnie drogą do "fajności" w byciu kobietą nie jest naśladowanie mężczyzn, co już powiedziałam..

                                          >
                                          > Definiowanie przez cipke to splycanie mozliwosci kobiety. Umysl to potega. Mezc
                                          > zyzni nie doceniaja przeciwnika. My przeciez nie walczymy na powaznie, ale gdyb
                                          > y do walki doszlo, kobiety w walce sa niszczycielskie, bardziej odporne na bol,
                                          > nie boja sie, walcza zeby zabic.

                                          Nie wiem o co w tym chodzi czy przeczysz poprzednim stwierdzeniom o słabych i zależnych od mężczyzn kobietach. Czy uprawiasz jakiś wyidealizowany fantazmat kobiety - nike:)? Oczywiście określa nas biologia, co z tego skoro kobieca seksualność była ofiarą największych mitów i dyletanctwa w historii nauki. Wiele ważnych faktów na temat nawet żeńskiej fizjologii odkryto dopiero pod koniec XX wieku, w ciemnym narodzie pokutują zabobony ulepione przez życzeniowe rozumowanie mizoginów, więc jak masz zamiar zbudować sobie spójną tożsamość?

                                          >
                                          > Jesli chodzi o pakowanie to dlatego, ze podobaja mi sie umiesnione ciala (zarow
                                          > no kobiece i meskie). W ogole w kobietach i mezczyznach podobaja mi sie te same
                                          > cechy (zarowno charakteru, jak i fizycznie - u kobiet lubie waskie biodra i ma
                                          > le biusty = sylwetki sportowe). Jedynie co definiuje mnie heteroseksualnie to z
                                          > e lubie penisy :) Ale np pociagaja mnie mescy geje i osoby biseksualne.
                                          >
                                          > Strasznie duzo tego wyszlo :)

                                          Ale ja nie o to pytam. Kontinuum preferencji seksualnych nie ma związku z tym że odrzucasz pewne cechy uznawane za kobiece. Może chcesz coś udowodnić deklaracją bisekualności, a może nie, mimo wszystko to że jesteś biseksualna nie wyjaśnia mi dlaczego tak uporczywie chcesz być i uchodzić za męską:) Bo czy istotnie jesteś "męska" i czy w istocie jesteś tak widziana przez otoczenie to zupełnie inna sprawa.
                                          • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 09.06.12, 02:04
                                            that.bitch.is.sick napisała:

                                            > No nie obrażasz się, stosujesz mechanizm że jak Ci ktoś pluje w twarz to udajes
                                            > z że deszcz pada. I co skuteczny jest ten mechanizm? Jesteś zadowolona z takiej
                                            > relacji z drugą osobą?:)

                                            Skuteczny, bo zakladajac, ze osoba obrazana odczuwa zle emocje, to ja jestem od tych zlych emocji wolna (= zdrowsza). Ja zwyczanie tych emocji nie odczuwam, nie boli mnie jego obrazanie. W jakis sposob jestem na to odporna, jestem ponad to, mam dystans. Przeciez nie mozesz komus nakazac co w danym momencie ma czuc. Nawet jesli masz racje bitch - ja tego nie czuje.

                                            Poza tym moja misja nie jest obrona kobiet. Abrigado ma informacje, ktore sa mi potrzebne zeby poukladac swoje zycie. Moje zycie i ja sama sa wazniejsze dla mnie niz wizerunek kobiet czy kobiety. Bylabym idiotka, zeby w imie obrony kobiet zamknela sobie droge do informacji, ktore sa dla mnie wazne.

                                            Dodatkowo (w kwestii laszczenia sie :) ja abrigado zwyczajnie lubie i to tez sa jakies tam emocje (z tych dobrych), ktorych nie wylacze sobie i wcale nie chce wylaczyc, tylko dlatego ze masz racje bitch :)

                                            I jeszcze: czy psycholog (kobieta) obraza sie na swojego pacjenta (mezczyzne), ze wypowiada sie obrazliwie na temat kobiet podczas terapii? Moj syn tez mnie czasem probuje obrazic/obraza :) Nie kazdy radzi sobie z emocjami w sposob, jaki bysmy sobie tego zyczyli. Ludzie potrzebuja czasu.


                                            > skoro sama podtrzymujesz taki a nie inny obraz kobiet.
                                            > Nie wiem o co w tym chodzi czy przeczysz poprzednim stwierdzeniom o słabych i z
                                            > ależnych od mężczyzn kobietach. Czy uprawiasz jakiś wyidealizowany fantazmat ko
                                            > biety - nike:)

                                            Nie przecze poprzednim stwierdzeniom. Napisalam ze kobiety, ktore znam w realu sa slabe. Nie podtrzymuje tego wizerunku. Doslownie, w miejscu, w ktorym mieszkam nie poznalam 'fajnych' kobiet (niewiele ich dotychczas poznalam, wiec moze to tylko kwestia czasu, mieszkam tu zaledwie pare lat). Choc wiem, ze takie ('fajne') istnieja.

                                            > Przykro mi ale dla mnie drogą do "fajności" w byciu kobietą nie jest naśladowan
                                            > ie mężczyzn, co już powiedziałam..Może chcesz coś udowodnić deklarac
                                            > ją bisekualności, a może nie, mimo wszystko to że jesteś biseksualna nie wyjaśn
                                            > ia mi dlaczego tak uporczywie chcesz być i uchodzić za męską:)

                                            Nie wiem czy jestem biseksualna. Chce byc przede wszystkim soba (zatem jesli jestem meska to chce byc meska) i zyc tak jak chce (co w twoim rozumieniu moze oznaczac nasladowanie mezczyzn).




                                            • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 11.06.12, 22:53
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              >
                                              > Skuteczny, bo zakladajac, ze osoba obrazana odczuwa zle emocje, to ja jestem od
                                              > tych zlych emocji wolna (= zdrowsza). Ja zwyczanie tych emocji nie odczuwam, n
                                              > ie boli mnie jego obrazanie. W jakis sposob jestem na to odporna, jestem ponad
                                              > to, mam dystans. Przeciez nie mozesz komus nakazac co w danym momencie ma czuc.
                                              > Nawet jesli masz racje bitch - ja tego nie czuje.
                                              >
                                              > Poza tym moja misja nie jest obrona kobiet. Abrigado ma informacje, ktore sa mi
                                              > potrzebne zeby poukladac swoje zycie. Moje zycie i ja sama sa wazniejsze dla m
                                              > nie niz wizerunek kobiet czy kobiety. Bylabym idiotka, zeby w imie obrony kobie
                                              > t zamknela sobie droge do informacji, ktore sa dla mnie wazne.
                                              >
                                              > Dodatkowo (w kwestii laszczenia sie :) ja abrigado zwyczajnie lubie i to tez sa
                                              > jakies tam emocje (z tych dobrych), ktorych nie wylacze sobie i wcale nie chce
                                              > wylaczyc, tylko dlatego ze masz racje bitch :)
                                              >
                                              > I jeszcze: czy psycholog (kobieta) obraza sie na swojego pacjenta (mezczyzne),
                                              ....

                                              Ojoj ale po co się tak tłumaczyć. Co za różnica czy lubisz abrigado i czy jest on dzierżycielem niepojętych dla ludzkości sekretów (nawiasem czemuż takie informacje posiada ten smętny, marudny facecik?), co złego by było gdyby obdarzając go sympatią nazywałabyś rzeczy po imieniu? Mnie zaintrygowało że (nie tylko do abrigado tak robisz) w tym rzekomo zdystansowanym nadstawianiu drugiego policzka. Przecież odczuwasz emocje (nie ma człowieka który nie odczuwa co najwyżej tłumi) pozytywne bo "lubisz" abrigado:), proszę nie być kłamczuszkiem:) Z jakiś przyczyn nie dopuszczasz do siebie złych emocji, ciekawe czemu...Nie wiesz że tłumienie źle szkodzi na zdrowie? Myślisz że jak będziesz ignorować negatywy to życie świat stanie się piękny i dobry? Czy to nie jest po prostu zaklinanie rzeczywistości, coś jak... żona alkoholika?:) (bez obrazy)

                                              >
                                              >
                                              > Nie przecze poprzednim stwierdzeniom. Napisalam ze kobiety, ktore znam w realu
                                              > sa slabe. Nie podtrzymuje tego wizerunku. Doslownie, w miejscu, w ktorym mieszk
                                              > am nie poznalam 'fajnych' kobiet (niewiele ich dotychczas poznalam, wiec moze t
                                              > o tylko kwestia czasu, mieszkam tu zaledwie pare lat). Choc wiem, ze takie ('fa
                                              > jne') istnieja.
                                              >

                                              Fajne = silne, tak? A cóż to oznacza, pytanie? Aż mi się złośliwie na usta ciśnie pytanie: czy to takie które dzielnie znoszą agresję słowną i nie obrażają się? Jest na to nazwa: czyżby męczennica?;)


                                              >
                                              > Nie wiem czy jestem biseksualna. Chce byc przede wszystkim soba (zatem jesli je
                                              > stem meska to chce byc meska) i zyc tak jak chce (co w twoim rozumieniu moze oz
                                              > naczac nasladowanie mezczyzn).

                                              Chyba że to umowne bycie sobą. Wybacz ale przecież penisa i tak sobie nie dorobisz..:)

                                              Wybacz, mam nadzieję że się nie obrazisz:). Ja chcę Ci trochę podokuczać, zweryfikować, uwiarygodnić Twoją postać. Bo tu wszyscy piszą różne frazesy i czasem przez bałagan który się tworzy już nawet gadać o czym nie ma:). A tak generalnie nie mam nic do Ciebie, żeby nie było..
                                              • sabat77 Re: Cwany gapa? 11.06.12, 23:01
                                                ja myślę, że to może być wyjaśnienie:
                                                pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_Ateny
                                                • that.bitch.is.sick Re: Cwany gapa? 12.06.12, 00:08
                                                  sabat77 napisał:

                                                  > ja myślę, że to może być wyjaśnienie:
                                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_Ateny

                                                  Sabat:), jestem zazdrosna;) Na mnie też musisz znaleźć jakiś kompleks w wikipedii koniecznie. Podpowiem, że moja mama była tyranem.
                                                  • abrigado Re: Cwany gapa? 12.06.12, 00:12
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_(psychologia)
                                                    wypisz wymaluj choraburajędza
                                              • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 12.06.12, 01:51
                                                that.bitch.is.sick napisała:

                                                Z jakiś
                                                > przyczyn nie dopuszczasz do siebie złych emocji, ciekawe czemu...Nie wiesz że t
                                                > łumienie źle szkodzi na zdrowie? Myślisz że jak będziesz ignorować negatywy to
                                                > życie świat stanie się piękny i dobry? Czy to nie jest po prostu zaklinanie rze
                                                > czywistości, coś jak... żona alkoholika?:) (bez obrazy)

                                                Tak, ograniczam dawke zlych emocji, bo chce panowac nad swoim reakcjami i byc spokojna. Pare lat treningu i mozna stac sie naprawde zrelaksowanym i zdystansowanym do wielu rzeczy. I w moim przypadku jest to bardzo zdrowe. Od kiedy urodzilam dziecko wprowadzilam ta zmiane.

                                                W przeszlosci zdarzalo mi uzewnetrzniac zle emocje:) Walka byla moim zyciem, stawalam do walki na ulicy przeciwko facetom, napierdalalam sie wrecz, walczylam o sprawy ludzi w pracy. Nie bylo wazne czy wygralam czy przegralam, zawsze bylam gotowa do walki.

                                                Z czasem zauwazylam, ze ostatecznie zostalam jedna wielka przegrana, bo ci ktorych spraw bronilam zwyczajnie mnie wykorzystywali (podburzali mnie i wystawiali), bo jesli walka sie konczyla przegrana to ja obrywalam, a oni chowali sie za moimi plecami. Ci ktorzy widzieli mnie jak walcze wrecz obdarzali mnie jakims tam respektem ale ostatecznie odsuwali sie ode mnie, omijali. Maz sie ze mna rozwiodl, matka sie do dzisiaj boi.

                                                Zmeczylam sie. Otrzezwialam. Postanowilam: dosyc, do czego to prowadzi? Moja dzisiejsza meskosc to jest nic :) Moja agresja byla niewyobrazalna, schowalam ja gleboko. Nie czujesz jej jak z ciebie wychodzi, wydaje ci sie ze wyrazasz swoje emocje, ale kiedy ludzie zaczynaja sie ciebie bac to juz inna bajka. Czasem jak ktos mnie prowokuje to tylko pomysle sobie do czego bylam zdolna pare lat temu i sie tylko usmiecham. Mam syna, wiesz jakie delikatne jest dziecko? Jak na ciebie patrzy? Jak ufa? Nie wybaczylabym sobie gdyby sie mnie bal. Trzymam sie nieco na uboczu spoleczenstwa, zmieniam miejsca zamieszkania, nie wiaze sie na dluzej, nie mam przyjaciol.

                                                Bestia spi, ale brakuje mi czasem tych emocji, w seksie mozna sobie fajnie je rozladowac jak sie spotka odpowiedniego partnera, if you know what I mean :)

                                                Bitch ile masz lat?
                                                • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 12.06.12, 02:01
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  w seksie mozna sobie fajnie je r
                                                  > ozladowac jak sie spotka odpowiedniego partnera, if you know what I mean :)

                                                  Powinnam napisac: w seksie mozna sobie przypomniec (poczuc i rozladowac) te emocje, niestety nie z kazdym.
                                                • aandzia43 Re: Cwany gapa? 12.06.12, 22:44
                                                  > W przeszlosci zdarzalo mi uzewnetrzniac zle emocje:) Walka byla moim zyciem, st
                                                  > awalam do walki na ulicy przeciwko facetom, napierdalalam sie wrecz, walczylam
                                                  > o sprawy ludzi w pracy. Nie bylo wazne czy wygralam czy przegralam, zawsze byla
                                                  > m gotowa do walki.

                                                  Walczyłaś za sprawę, za bliźnich, czy za siebie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Cwany gapa? 13.06.12, 03:16
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Walczyłaś za sprawę, za bliźnich, czy za siebie?

                                                    Wszystkie trzy. Czasem walki slowne czasem na piesci. Generalnie zgadzam sie z Gomorym, czesto odpowiednio zdecydowana postawa zapobiegaja walce, czasem jeden cios wystarczy, zeby pokazac, ze nie zartujesz. A w ogole to uwazam, ze najpierw trzeba uciekac. Nigdy natomiast nie musialam walczyc o zycie.
                  • tygrys-bez-rys Tylko krowa nie zmienia pogladow ... 06.06.12, 09:03
                    No nie tylko, wyglada na to ze Szebestian, uparl sie i obstaje przy swoim, no jak juz musi tak byc to niech jest. Moze byc tak ze masz lat 15 lat nie 40? Bo mnie sie zdaje ze w-wieku lat 40 to sie juz az tak bardzo nie jest niewolnikiem swojej powierzchownosci. Przestan sie zastanawiac nad tym co Ci sie wydaje ze Cie okresla, co Cie definiuje, co Cie ogranicza, uwolnij sie i zacz nij latac.

                    Nie mysl sobie Slodki Sebastianie ze ironia Twojej tyrady na swoj temat jest dla mnie nie dostrzegalna.
          • mgla_jedwabna Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 13:49
            Czesc nieatrakcyjnosci meskiej bierze sie z ogolnego zaniedbania. Faceci panicznie niekiedy boja sie zadbac o siebie wiecej niz podstawowe minimum, zeby nie byc posadzonymi o orientacje homoseksualna. W efekcie mamy ulice pelne facetow typu dzinsy, adidasy i wlosy sciete na kilka mm maszynka (w zimie okryte czapka typu kondom). Jakby nie bylo innych butow, spodni, fryzur i nakryc glowy.
            • hello-kitty2 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 14:05
              mgla_jedwabna napisała:

              > Czesc nieatrakcyjnosci meskiej bierze sie z ogolnego zaniedbania. Faceci panicz
              > nie niekiedy boja sie zadbac o siebie wiecej niz podstawowe minimum, zeby nie b
              > yc posadzonymi o orientacje homoseksualna. W efekcie mamy ulice pelne facetow t
              > ypu dzinsy, adidasy i wlosy sciete na kilka mm maszynka (w zimie okryte czapka
              > typu kondom). Jakby nie bylo innych butow, spodni, fryzur i nakryc glowy.

              Dokladnie: adidasy do dzinsow (to chyba w lata dziewiecdziesiatych tak sie nosilo?), zgolona glowa (w przypadku nielysiejacego goscia) i facet z reklamowka = dyskwalifikacja.
              • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 14:18
                > Dokladnie: adidasy do dzinsow (to chyba w lata dziewiecdziesiatych tak sie nosi
                > lo?), zgolona glowa (w przypadku nielysiejacego goscia) i facet z reklamowka =
                > dyskwalifikacja.


                gdzie wy takich facetów widujecie? na budowach? pod budką z piwem? na szparagach?
                • hello-kitty2 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 14:48
                  abrigado napisał:

                  > gdzie wy takich facetów widujecie? na budowach? pod budką z piwem? na szparagach?

                  Z ta zgolona glowa to troche przesadzilam, mialam w lozku taki wyjatek - facet golil wszystkie wlosy (wszedzie) na zero. Fajnie wygladal, akurat ten. Pytalam dlaczego. Mowil ze bez wlosow wyglada 'potezniej', ale mysle ze mial fobie na punkcie wlosow, np. nie bral prysznica w klubie i nie chodzil na basen. Inni owlosieni faceci i owlosione kobiety go odpychaly. Mowil mi, ze w Meksyku mial w lozku fajna dziewczyne ale jak zobaczyl jej bujne owlosienie lonowe to nie mogl sie z nia kochac. Odmowil przed samym aktem bez podania przyczyny.

                  Golcie sie chlopaki i dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny :)

                  Czy sa jakies standardy dotyczace owlosienia w zapasach? (przypomina mi sie ten zawodnik w czerwonym obcislym kstiumiku na jedno ramie :)
                  • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 14:55
                    Kitty...wrrrr...wrrrrrm....ale ci się te zapasy wkręciły w głowę :P


                    ten gość nie miał kostium na jedno ramiaczko tylko mu się urwało w trakcie "gry wstepnej" :)

                    a odnoszac sie konkretnie do reguł to nie można miec kłującego zarostu ( czyli np 3- dniowego , ale brode już możesz), poza tym możęsz mieć Kitty nawt sweter :)

                    ja tym się akurat nie musze przejmować- moja rodzina ma geny tatarskie ( choć ja jestem niebieskookim blondynem)

                    powiem ci ,że holandia ma akurat bardzo dobrze rozwiniety ten rodzaj sportu więc możesz zawalczyć nie przejmując sie goleniem
                    • hello-kitty2 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 15:18
                      abrigado napisał:

                      > ten gość nie miał kostium na jedno ramiaczko tylko mu się urwało w trakcie "gr
                      > y wstepnej" :)

                      Oo, a w ubieglym sezonie byly modne sukienki na jedno ramie, ''szekszy'' (sexy) jak mawia moj syn.

                      > powiem ci ,że holandia ma akurat bardzo dobrze rozwiniety ten rodzaj sportu wię
                      > c możesz zawalczyć nie przejmując sie goleniem

                      A u mnie w klubie to akurat nie ma, chociaz baletu i crossfit tez nie ma, co mnie troche denerwuje.

                      Tak mnie jakos dotknely te zapasy, bo moze ja mam tez jakas fobie, np. przedwczoraj stanela kolo mnie kolezanka w pracy, bardzo blisko (bez dotyku) ale strasznie mnie to zaczelo meczyc. Nienawidze jak ktos 'nade mna stoi'.

                      Sluchaj, a ty trenujesz od dziecka?
                      • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 16:27
                        > Sluchaj, a ty trenujesz od dziecka?

                        bardzo żałuję, ale nie od dziecka-niestety nie było tego wtedy w Polsce.

                        wróćmy do tematu...

                        • hello-kitty2 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 16:43
                          abrigado napisał:

                          > wróćmy do tematu...

                          Cisnienie spada, oczy mi sie zamykaja, nie pamietam jaki byl temat, ide dzisiaj na trening, poplywam, nie moge sie doczekac jak skocze na bombe, plywalm czesto kraulem za poprzednim zawodnikiem, bardzo blisko, wtedy czujesz jakbys plynal w jacuzzi, plywam juz 1,5 roku, nie pamietam, zeby mi sie nie chcialo isc na trening, woda to zycie :)
                          • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 16:54
                            zazdroszcze motywacji- mnie sie czasem nie chce...
                            • hello-kitty2 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 17:10
                              abrigado napisał:

                              > zazdroszcze motywacji- mnie sie czasem nie chce...

                              Jesli chodzi o plywanie to motywuje mnie bardzo sam dostep do wody i team.

                              Jesli chodzi o trening silowy to czasem brakuje motywacji i tu spece zalecaja trening z partnerem. Widze jak panowie trenuja dwojkami i zazdroszcze, nawet probowalam cos tam komus zaproponowac, ale panowie patrzyli na mnie z niedowierzaniem, jakbym nie wiem co proponowala. Mysle: z jakas babka sie spiknac, ah. Przez poltora roku nie spotkalam zadnej regularnie trenujacej kobiety. Nie mowie o cardio, ktore jest oddzielone od silki i nigdy tam nie bylam. To przestalam szukac.
                              • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 11.06.12, 17:14
                                dla kobiet podobno lepsze niż trenig z partnerem jest trenig "stadem"
                                może spróbuj dołaczyć do jakichś lasek robiacych fitness lub bodybuilding
        • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 08:40
          fakt, w takich stanach babki w wieku 20-40 lat sa taka paskudne i niezgrabne, że gdybym tam mieszkał wolałbym być gejem.


          uznacie to za odwrócenei kota ogonem- ale naprawdę sądzę, że przyczyna takiego stanu rzeczy są mamusie- ojcowie dzieci urodzonych przed 82 rokiem niemal w ogóle nie angażowali się w ich wychowanie, a patrzac po róznych ciotkach to ich synek miał być tylko napasiony i grzeczny dla mamusi- no i piątki w szkole.

          znam jednego takeigo co ma doktorat i sirbie przy jedzeniu zupy a zwrócenie uwagi ( przeze mnie) zarówno on , jak i jego żona w typie matki polki i=odebrali jako złośliwa szykanę
          • tygrys-bez-rys Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 09:09
            Abi napisał:
            > fakt, w takich stanach babki w wieku 20-40 lat sa taka paskudne i niezgrabne,
            > że gdybym tam mieszkał wolałbym być gejem. [...]

            fakt? co to znowu za fakt? z kad? z czego? O ktore konkretnie stany chodzi?

            Kazdy polak to pijak i zlodziej, zyd smierdzi czosnkiem a pielegniarki sikaja do umywalek i wala dohtorow w przerwach. Tajki maja krotkie nogi i kaczki im z dupy wode pija. Kazdy hindus to genialny matematyk. OMFG daj gerwazy mi gvintuwke pierdolne se nia w leb.

            DUPCZYL BYS BRACIE I BYS SOBIE CHWALIL! HAWK.
            • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 09:17
              > fakt? co to znowu za fakt? z kad? z czego? O ktore konkretnie stany chodzi?
              >
              te, któe widziałem, tak własnie wyglądały- a chodzi o stan virginia- czy wystepują tam tygrysy to nie wiem...
              • tygrys-bez-rys w Virgini to chyba ... 06.06.12, 09:21
                Kuguary, tegryssy to watpie, ale lole tez tam sa wyjsciowe, najstepnym razem sie zwroc o mape.
            • kag73 Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 15:30
              "Kazdy polak to pijak i zlodziej, zyd smierdzi czosnkiem a pielegniarki sikaja do umywalek i wala dohtorow w przerwach. Tajki maja krotkie nogi i kaczki im z dupy wode pija. Kazdy hindus to genialny matematyk. OMFG daj gerwazy mi gvintuwke pierdolne se nia w leb."

              To o czym piszesz to uprzedznia. Widzac kogos na ulicy nie moge powiedziec, ze jest zlodziejem i pijakiem ale zdecydowanie moge powiedziec cos o jego powierzchownosci, prawda? jak widze faceta z ciaza spozywcza to jest to brzuch i tyle. Czy sadzisz, ze sie myle, mam uprzedzenie, bo on po prostu zalozyl piec sweterkow i plaszczyk i dlatego tak grubo wyglada :)
              • tygrys-bez-rys No możesz 06.06.12, 22:58
                Ja ci niczego nie bronię, droga Kasiu, ja sobie tylko rezerwuje prawo sie nie zgodzić. I nadminiam ze ogulnienie, i generalizacja nawet przy użyciu metod naukowych prowadzi w dupijskie ciemności, no bo ze sie ktoś spasl to jest fakt, ale nie gwarantuje to ze cały naród jest spasly, a już zakładać ze cały naród jest nie atrakcyjny na podstawie kilku spaslych gości, to tak prawie jak twierdzić ze każdy pijak to złodziej. A moze w nie twojej perspektywie to akurat ta spaslosc, jest pozadana, bo mozna na takim brzuchu chulac jak na wodnym materacu. Ja zreszta to już tłumaczyłem Sebastianowi, ze nie ma znaczenia w TYCH sprawach średni obraz narodu, bo jest zawsze i tylko jednostka, ktora chcemy wybzykac.
                • kag73 Re: No możesz 06.06.12, 23:10
                  Alez, Kazik, ja nigdzie nie napisalam, ze caly narod jest spasly. Napisalam, ze kobiety w Polsce sa atrakcyjniejsze niz mezczyzni. To jest moja wersja i tego sie bede trzymac. I z "wybzykaniem" nie ma to nic do rzeczy.
                  • sabat77 Re: No możesz 06.06.12, 23:15
                    kag73 napisała:

                    > Alez, Kazik, ja nigdzie nie napisalam, ze caly narod jest spasly. Napisalam, ze
                    > kobiety w Polsce sa atrakcyjniejsze niz mezczyzni. To jest moja wersja i tego
                    > sie bede trzymac. I z "wybzykaniem" nie ma to nic do rzeczy.

                    Wiesz co ? Z mojego punktu widzenia jestem skłonny zaryzykować tezę, że kobiety są atrakcyjniejsze od mężczyzn w KAŻDYM zakątku naszej planety :D
                  • tygrys-bez-rys Masz racje 06.06.12, 23:26
                    Piękne kobiety maja zawsze racje, ja złe przeczytałem, przepraszam. No ale Madonna zagadkę, to ze kobiety są atrakcyjne? To one są w jakimś celu atrakcyjne? Czy tak bez powodu.
          • tygrys-bez-rys free your mind Abi 06.06.12, 09:18
            Tu sa pasztety z Texasu, i takie lole to nie jest zaden wyjatek, tylko przestan sie krecic po gettech i ogladac do poludniowe przedstawienia o dolinach spolecznych, tez Ci sie trafi:
            www.dallascowboyscheerleaders.com/
            Siorpanie zupy w azji jest calkiem normalne, wiec poprostu nie jazysz globalnego podjescia Dohtora do zupy.

            IT IS BETTER TO BE NICE THAN RITE. Po chuj mu zwracasz uwage?
    • trzydziestoletnia Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 05.06.12, 21:15
      Uch, alez trzeba byc desperatka, zeby szukac kochanka na Zbiorniku ;)
    • sootball Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 00:34
      No bo znajomości w sieci najczęściej szukają takie indywidua którym w realu nie wychodzi, albo im za mało.
    • abrigado Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 08:32
      to normalne- kobieta jako zwierze społeczne- w dużej grupie kobiet będzie starała sie pokazać jak to ona jest wymagajaca

      moim zdaniem syndrom staropanieństwa zresztą bierze się ze zbytniego onanizowania się własnymi wymaganiami wobec rzeczywistości.

      do tego dochodzi społeczne kopiowanie zachowań- skoro wszystkie wybrzydzają, nalezy się dołaczć
      gdyby była sama na tym zbiorniku, pwnie co drugo w[padłby w sferę rozważań.
    • that.bitch.is.sick Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 09:36
      urquhart napisał:

      > Szukaliśmy ostatnio po paru winkach z przyjaciółką która jest rozwódką w potrze
      > bie faceta do łóżka po paru winkach. Pod lupę baby wzięły kolejne profile i ogł
      > oszenia z Badoo a potem ze Zbiornika. No ale większość to smutni niechlujni pan
      > owie z pokażnym brzuszkiem, część napalone dziecinne niemęskie chuderlaki, a ja
      > k miał kaloryferek i szerokie bary to znowu raził prostakimi prymitywnymi tekst
      > ami, albo prostacką gębą. Część na wstępie odpadła jako mitomani i potencjalni
      > schozofremicy i psychopaci (dziewczymy robią razem w służbie zdrowia). Chętnych
      > setki ale weź tu dogódź, wszyscy odpadli na wstępie :)

      O cholera do diabła:) Aż bym mogła się podzielić bo mam dokładnie odwrotnie. Jakoś mam taki problem że sama nie jestem i nie wypada, a tu bez przerwy dostrzegam wokół siebie fantastycznych mężczyzn....
    • lilyrush Re: Męska marnota czy wysokie wymagania? 06.06.12, 11:22
      gdyby mnie facet tylko do łózka interesił to jeszcze cos by sie znalazło. ale co ja poradzę na to, że mnie kreci całość faceta- czyli także jego zaplecze intelektualne, społecznie itd...
      w tym wypadku to juz makabra....
      • tygrys-bez-rys Co to jest? 06.06.12, 12:59
        Zapleczeintelektuane i społeczne?
        • lilyrush Re: Co to jest? 06.06.12, 15:23
          to, żeby jak sie nie idzie do łóżka to sie dało z gościem godzinę porozmawiać; żeby od czasu do czasu obejrzał cos innego niz mecz albo Formułe 1 i wiedział co się na świecie dzieje.
          Społeczne- sorry, ale jeśli do wszystkiego to niech coś sobą reprezentuje, umie sie ubrać, zachować i zarabia na siebie. Życiowi nieudacznicy mnie zupełnie nie kręcą
          • tygrys-bez-rys Dziekis za wyjaśnienie 06.06.12, 23:14
            Myślałem ze to coś bardziej zagadkoweg, ze moze ze zna premiera, ma szerokie poparcie wsród rolników. Czy coś. No ale dobra. Wiesz ja myśle ze moze dwóch se znajdź co we spół w zespół rządz twój brud bedą mogli zmudz, jede będzie pracował, uzbierał sie, czytał i oglądam, rozmawiał o borlhomie, a drugi ...
            • lilyrush Re: Dziekis za wyjaśnienie 07.06.12, 09:44
              a to po jakiemu? bo raczej nie po polsku...
              • tygrys-bez-rys Staralem sie bardzo, 07.06.12, 10:06
                no ale nie wyszlo, podobno dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane.
                • urquhart Re: Staralem sie bardzo, 07.06.12, 12:16
                  tygrys-bez-rys napisała:
                  > no ale nie wyszlo, podobno dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane.

                  A Urqhart Ci na to:
                  'Niski cel, nie zaś niepowodzenie, jest przestępstwem."
                  Jaki jest twój cel tygrysie?
                  :)
                  • tygrys-bez-rys Dobrze zapytane 07.06.12, 12:23
                    Cel, Sam nie Wiem, to moze raczej delusion of grandure a nie zaden cel, zdaje mi sie ze Mam do powiedzenia, gadam I okaze sie ze nie mam, ale juz zapozno.

                    Moze zapytanie o powód, będzie łatwiej odpowiedzieć, w dupie sie poprzewracalo z dobrobytu, jeść jesc co, pić i palić tez, dupczenia wbrud, no więc co? Czas emocjonalnej rozterki.
    • lovecunnilingus napalony dziecinny niemęski chuderlak 06.06.12, 20:16
      hehe zajebiście spodobał mi się ten opis! ;))))

    • tygrys-bez-rys apetyt rosnie w miare jedzenia a wiesc gminna ... 07.06.12, 03:17
      urquhart napisał:
      "Szukaliśmy ostatnio po paru winkach z PRZYJACIOLKA która jest rozwódką w potrzebie faceta do łóżka po paru winkach. [...] (DZIEWCZYNYrobią razem w służbie zdrowia). [...]"

      Nie ze sie czepiam, poprostu chcialbym wiedziec, bo lubie lizac takie pikantne chistorie.

      No ile ich bylo? Pieleganiarki? Sistry milosierdzia? ... az mi rece drza i boje sie zapytac!!! PSYCHOLOZKI? Wino? I ogladanie spaslakow na Zbiorniku! Zazdroszcze i chyle czola. Znaczy winka nie zazdroszcze bo nie lubie tego swinstwa, ale sytuacji, perspektyw.No to ile ich bylo? I jak sie to organizuje!?
      • urquhart Re: apetyt rosnie w miare jedzenia a wiesc gminna 09.06.12, 10:06
        tygrys-bez-rys napisała:
        > No ile ich bylo? Pieleganiarki? Sistry milosierdzia?

        Daj spokój, opiszę jak było ze szczegółami i na zawsze przykleją mi etykietę mitomana :)
        • tygrys-bez-rys Chiński pies ogrodnika 09.06.12, 10:18
          Sam ze zeżarł a innym sie pochwalił. Tak przypuszczałem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka