Dodaj do ulubionych

W przeddzień zdrady

04.07.13, 10:52
Myślę że się stanie, choć z rodzinnym seksem u mnie raczej OK.
Pracujemy razem. Adoruje mnie od tygodni.
Najpierw byłam podejrzliwa, potem traktowałam z przymrużeniem oka a teraz bezwolnie się temu poddaję, fantazjuję.
Po kilkunastu latach małżeństwa jest miłość przywiązanie, szacunek ale motylki odleciały.... .
I przylatują gdy myślę o nim.
Wydaje mi się że nawet nie jest przystojny.
Ma żonę dziecko jest w szczęśliwym związku. Ja również . I coś nas do siebie przyciąga. Przygoda ? Motylki ?
Odlecieć ?
Mam wariacką ochotę tylko co potem ?
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 10:56
      Sex trwa krótko, orgazm jeszcze krócej, a kłopoty ciągną się latami i baardzo dużo kosztują.
      • kag73 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 11:40
        marek.zak1 napisał:

        > Sex trwa krótko, orgazm jeszcze krócej, a kłopoty ciągną się latami i baardzo d
        > użo kosztują.

        Amen.
      • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 11:54
        Wiem .
        Bilansuję straty.
        Ale pokusa to pokusa
        Odejdzie kiedy ją zaspokoję ?
        • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 12:09
          Najpierw zdecyduj, czy idziesz na całość i chcesz odbić faceta żonie, czy nie. Czy on żone zostawi, czy tylko będzie tak mówił. Jak nie wypali, będziesz na niego codziennie patrzeć i żałować. Jak wypali, na jednym razie się nie skończy, żona go na pewno bedzie chciała doprowadzić do ruiny, każąc płacić za wszystko.
          Generalnie facet żonaty i z tej samej pracy to najgorsze i najbardziej ryzykowne połączenie.
          Mówią też ,,no risk no fun".
          • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 12:56
            Nie zakładam że ktokolwiek kogokolwiek kiedykolwiek porzuci.
            Pozwalam mu flirtować. Szukamy okazji do przypadkowych dotknięć.
            Uśmiecham się. Daję sygnały że jest mi z tym dobrze przyjemnie.
            Czuję się kobieco, krew krąży szybciej.
            Myślę o nim przed zaśnięciem.
            Myślę kropiąc się perfumami.
            Chcę żeby mnie uwodził.
            Chcę zjeść ciastko i mieć ciastko.
            Nie wiem co począć ze sobą.
            • jesod Nie wiem 04.07.13, 13:45
              fiona-only napisała:
              > Nie wiem co począć ze sobą.

              Spróbuj porozmawiać o tym z mężem. :)
              www.youtube.com/watch?v=yiTuD80LtmE
        • zyg_zyg_zyg Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 12:14
          > Ale pokusa to pokusa
          > Odejdzie kiedy ją zaspokoję ?

          Przez jakieś trzy lata się będzie dopiero rozkręcać - jeśli koleś okaże się dobry w łóżku. Bo jeśli nie (czego zresztą Ci życzę), to zaspokoisz ją po pierwszym razie. A jeśli koleś jednak jest dobry, to pokusa odejdzie na pewno, kiedy mąż się dowie i każe Ci spadać - dopiero wtedy to co masz, stanie się dla Ciebie nadrzędną wartością.
          I wcale nie kpię - raczej współczuję wczuwając się w Twoje położenie.
          • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 13:09
            wiem że masz rację i taki scenariusz jest możliwy.
      • jesod Seks trwa krótko, a ciągnie się latami 04.07.13, 12:44
        marek.zak1 napisał:
        > Sex trwa krótko, orgazm jeszcze krócej,

        Jakby na to jednak nie patrzeć sam oragzm, jego jakość i czas jego trwania jednak zależy od seksu.

        marek.zak1 napisał:
        > a kłopoty ciągną się latami i baardzo dużo kosztują.

        Seks też ciągnie się latami, o ile nie jest kłopotem.
        Z tym, że akurat słowo "ciągnie" się jest raczej nieadekwatne do samego zjawiska, skoro trwa ono latami. Kosztować może jedynie dużo zaangażowania, a czasem jeszcze... pieniędzy (zależnie od sytuacji). Zaangażowanie bez pieniędzy raczej nie jest traktowane jako koszt, bo przyjemności i radość są bezcenne.
    • smok_wawerski Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 11:59
      Odwieczna walka racjonalności z obietnicą chwilowego uniesienia, emocji.
      Jeśli to Twój pierwszy raz na tzw. boku, to nie wiesz, jak Twoja psychika zareaguje na zdarzenie.
      Uważałbym...
      • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 14:56
        Nie jestem smarkulą.
        Mam 44 lata
        Może to dla mnie ostatnia szansa żeby rzucić się na oślep życiu w ramiona?
        Ile czasu jeszcze będę na tyle atrakcyjna by budzić zainteresowanie, pożądanie ?
        • kag73 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 15:05
          fiona-only napisała:

          > Nie jestem smarkulą.
          > Mam 44 lata
          > Może to dla mnie ostatnia szansa żeby rzucić się na oślep życiu w ramiona?
          > Ile czasu jeszcze będę na tyle atrakcyjna by budzić zainteresowanie, pożądanie

          Hmm, aaaa to by sie musialo oplacac, czyli, jak dla mnie: facet ciacho, super zbudowany, ewentualnie o sporo mlodszy. To tak na trzezwo traktujac. U Ciebie natomiast juz jest ogromna pokusa. Pytanie czy on Ciebie rajcuje czy tylko podoba Ci sie, ze Ty sie jemu podobasz i jest zainteresowany. Ja tam jestem zbyt duza realistka i zbyt wiele mysli kolacze mi sie po glowie, tak zaplanowac wiec nie potrafie. Moze gdyby sytuacja byla baaardzo jednoznaczna, facet juz w moim lozku i tak dalej....
          Rob co chcesz, ale jezeli, to rob po cichu, zeby nikt (maz) sie nie dowiedzial. Moze raz Ci wystarczy. A moze ten typ w ogole nie chce, sie tylko tak bawi w flirtowanie?
          • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 15:18
            może nie ciacho, ale potrafi sprawić że czuję się bosko
            Jest 4 lata starszy.
            I właśnie świetnie to podsumowałaś bardziej "rajcuje" mnie jego zainteresowanie niż on sam .
            Aż się sobie dziwię że wcześniej nie zwróciłam na to uwagi .
            Naprawdę dobrze mi robi pobyt z wami na forum.
            Oczy mi się otwierają
            Ale pokusa trwa ....
            • kag73 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 20:48
              fiona-only napisała:

              > może nie ciacho, ale potrafi sprawić że czuję się bosko
              > Jest 4 lata starszy.
              > I właśnie świetnie to podsumowałaś bardziej "rajcuje" mnie jego zainteresowanie
              > niż on sam .
              > Aż się sobie dziwię że wcześniej nie zwróciłam na to uwagi .
              > Naprawdę dobrze mi robi pobyt z wami na forum.
              > Oczy mi się otwierają
              > Ale pokusa trwa ....

              Hmm, czujesz sie "bosko"...styka, powiedzialbym. Nie jestem pewna czy poczujesz sie bardziej bosko jezeli sie z nim przespisz. Po pierwsze moze to byc niewypal a nawet jak bedzie wypal, moze sie zdarzyc, ze juz dwie sekundy po fakcie stwierdzisz "i po co mi to bylo?" a kaca moralnego mozesz miec. Moim zdaniem, nie warto.
              • zawle Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 21:26
                Przeddzień zdrady jest najfajniejszy. Decyzja podjęta, nogi ogolone. J
                www.dailymotion.com/video/x72l8c_juz-kapiesz-sie-nie-dla-mnie_music#.UdXMIzu8Cpc
                • zawle Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 21:31
                  A wszystko zaczyna się leciutko....

                  www.youtube.com/watch?v=cFv1EMJsCco
                • rafill Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 22:55
                  zawle napisała:

                  > Przeddzień zdrady jest najfajniejszy. Decyzja podjęta, nogi ogolone.

                  Jak to - nogi ? A cipka, zostaje folklorystycznie owłosiona ? :)
            • mojemail3 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 21:24
              fiona-only napisała:
              > Oczy mi się otwierają
              > Ale pokusa trwa ....

              Fiona, cokolwiek się stanie( chociaż ja polecam Ci np.lot motoparolotnią z przystojnym instruktorem, wrażenia silne, a dla rodziny mniej destrukcyjne...) to miło czytać o tak ładnym flircie-romansie ludzi prawie dojrzałych;-)
              Rozumiem,że włącza się lęk przed przemijaniem,że to "ostatnia szans" itp, ale...osoba o Twoim usposobieniu, może sobie ładnie flirtować i cieszyć się kobiecością do póznej starości, czyż nie?
              Pozdrawiam!
              • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 21:46
                Tak jest. Mloja babcia po powrocie z Ciechocinka mówiła: panowie na kolanach, a ja pilam szampana i śpiewałam, ,,Usta milczą...". Miała wówczas 85 lat.
                Flrt flirtem a bzykanie sie z kolega z pracy to dwie inne bajki.
                • mojemail3 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 22:15
                  marek.zak1 napisał:

                  (...)" Tak jest. Mloja babcia po powrocie z Ciechocinka mówiła: panowie na kolanach, a
                  > ja pilam szampana i śpiewałam, ,,Usta milczą...". Miała wówczas 85 lat(...)"

                  Cudne, coś się jednak zmieniło, starsi ludzie są spychani na margines życia, a ich "flirty i romanse" traktowane z politowaniem.Przykre, przecież nie przestajemy być kobietami czy mężczyznami po wygaśnięciu funkcji prokreacyjnych...
                  • kag73 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 22:27
                    "Cudne, coś się jednak zmieniło, starsi ludzie są spychani na margines życia, a ich "flirty i romanse" traktowane z politowaniem.Przykre, przecież nie przestajemy być kobietami czy mężczyznami po wygaśnięciu funkcji prokreacyjnych..."

                    Bo ja wiem. Chyba raczej mlodym sie wydaje, ze to smieszne i godne politowania. Co nie zmienia faktu, ze starsi ludzie robia swoje i tyle. "Wolnosc Tomku w swoim domku".
                    Rzecz w tym, ze mlodym trudno sobie wyobrazic, ze "dziadki"maja potrzebe romansowania i flirtowania. Dziwnym trafem w miare uplywu lat, kiedy sami coraz starsi, przekonuja sie, ze zycie toczy sie dalej i nadal mozna miec frajde w taki czy inny sposob, w zaleznosci od potrzeb i okolicznosci. Pojawily sie nawet filmy o tym traktujace.
                  • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 09:00
                    Szczerze mnie rozbawiłaś, tymi starszymi ludźmi, ponieważ nigdy tak o sobie nie myślałam.
                    A z babci naprawdę warto brać przykład.
                    dziękuję pozdrawiam
              • fiona-only Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 08:58
                Naprawdę dziękuję , nie wiem jak potoczą się sprawy, ale to co napisałaś było mi potrzebne.
                To wsparcie trochę jak w AA, ale pomaga.
                Trochę otrzeźwiałam.
                pozdrawiam
                dziękuje
                • rafill Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 09:12
                  fiona-only napisała:

                  > Trochę otrzeźwiałam.

                  Dzięki Bogu !
                  Zdradzaj męża tylko z tymi, których uważasz za przystojnych :D
    • jesod Wydaje mi się 04.07.13, 12:28
      fiona-only napisała:
      > Wydaje mi się że nawet nie jest przystojny.

      W którym miejscu wydaje Ci się, że on jest przystojny? :)
      • fiona-only Re: Wydaje mi się 04.07.13, 13:07
        Jak Al Pacino.
        Ten sam typ urody, przecież nie przystojny.
        Tylko czarodziej.
        • jesod Re: Wydaje mi się 04.07.13, 13:50
          fiona-only napisała:
          > Jak Al Pacino.

          Liczysz na substytut Al Pacino?

          fiona-only napisała:
          > Tylko czarodziej.

          A może Czaruś? :)
          • fiona-only Re: Wydaje mi się 04.07.13, 14:50
            może być i tak
            po prostu są emocje dawno zapomniane
            znamy się od 8 lat.
            iskrzy od kilku miesięcy
            liczę na substytut, przecież trochę go znam
        • rafill Re: Wydaje mi się 04.07.13, 22:53
          Znam tylko jednego czarodzieja, który wygląda jak Al Pacino :)

          www.youtube.com/watch?v=Xo64VDN8meA
          Jak ci zaczną koty w butach z luster wychodzić i prosić o zapalenie cygara, to nie mów, że Cię nie ostrzegałem :D
    • jesod Jest w szczęśliwym związku 04.07.13, 12:31
      fiona-only napisała:
      > Ma żonę dziecko jest w szczęśliwym związku.

      No, chyba nie aż tak, skoro się Tobą tak aktywnie zajmuje. :)
    • smok_wawerski Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 16:23
      Moim zdaniem autorka jest już zdecydowana przekroczyć cienką czerwoną linię.
      Przypływ emocji i pożądania, odurzenie, niepohamowanie.
      Niby czyta i analizuje komentarze w wątku, ale kolega już chyba za mocno "zaembedowany" w jej świadomości jako kochanek.
      Cóż, wypada nam teraz poczekać na opis odczuć autorki "po".
      • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 17:36
        Nie wiemy, czy jej kolega ma ochotę przekroczyć cieńką czerwoną linię. Moim zdaniem nie. Miły flirt to jedno, bzykanie koleżanki z pracy to zupełnie coś innego.
    • gomory Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 21:45
      A ponoć kobiety są cwańsze w te klocki i potrafią tak dać dupy, że nawet kochanek tego nie zauważy ;).
      No a tutaj proszę... każdy Polak może przeczytać o wiarołomnych zapędach niewiasty :).

      Myślałem, że raczej domeną nastolatek jest roztrząsanie dylematów pt. "chciałabym, ale się boję". Kobiecie w życiu oblatanej raczej wypadałoby zmrużyć oczy i uśmiechać się z dwuznacznym uśmiechem, mówiącym "ja tam swoje już o życiu wiem".

      > Przygoda ? Motylki ? Odlecieć ?

      Jasne :). Ale najpierw rozpisz ankietę w necie. - jak zbierzesz 50 wpisów na TAK to odlatujesz.
      • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 04.07.13, 22:27
        Kolego Gomory,
        Jestem (oprócz bycia pisarzem) dyrektorem w korporacji i uważam, ze miły flirt ze współpracownicą czy klientką może być sympatycznym urozmaiceniem dnia dla obojga, o tyle posunięcie się dalej dyskwalifikuje mnie jako szefa i pracownika firmy.
      • that.bitch.is.sick Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 01:39
        gomory napisał:

        >
        > Myślałem, że raczej domeną nastolatek jest roztrząsanie dylematów pt. "chciałab
        > ym, ale się boję". Kobiecie w życiu oblatanej raczej wypadałoby zmrużyć oczy i
        > uśmiechać się z dwuznacznym uśmiechem, mówiącym "ja tam swoje już o życiu wiem"
        > .
        >
        Nie wiedziałam że oprócz kompleksowej wiedzy o psyche everywoman jesteś jeszcze specjalistą od współczesnej etykiety cichodajek. Co za omnibus. Wypada, nie wypada. Czekam na jakiś forumowy kącik porad od wuja Gomorego.
        Nie trafiłeś jeszcze na reprezentowaną przez autorkę wątku kategorię - egzaltowana dzidzia piernik? Przeżywa uniesienia że znudzony żonkoś chce ją bzyknąć i myli jej się z gimnazjalną pierwszą miłością (albo sobie tworzy substytut przemijającej młodości). Trzeba się tu chyba pochylić a nie kpić należy.
        W najlepszym wypadku zacytować należy scenariusz z 4 pór roku Hey

        "Do wrót normalności zastukałam zimą,
        Gdzieś w okolicy Bożego Narodzenia.
        Jestem z powrotem i leżę przy tobie
        Czy szczęśliwsza ? Nie wiem, ja nie wiem.
        Patrzę na ciebie w nocy, gdy już uśniesz.
        Kładę się obok, oglądam nas w lustrze
        I widzę, i widzę od lat nieprzerwanie
        Podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie. "
        • gomory Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 06:26
          > Trzeba się tu chyba pochylić a nie kpić należy.

          Pochylające się kobiety z reguły czynią to z wrodzonym wdziękiem. Ja takowego nie mam, bo mi jaja przeszkadzają. Ale Ty się nie krępuj. Pochylaj się, będzie mi miło dla równowagi :).
          Chociaż, mam nieodparte wrażenie, że Ciebie wkurwiam i mogłabys mi poskąpić tej satysfakcji.
          • rafill Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 12:39
            ale przeciez my jestesmy nowoczesni i mezczyzni tez moga sie pochylic w obecnosci kobiety. Jednak dobrze zeby dysponowali przy tym tubka wazeliny, albo chociaz kremem nivea. Dla swojego wlasnego dobra :)
            • rekreativa Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 12:52
              Ech, rafill, rozumiem, że masz swoje fantazje i wyobraźnia Cię ponosi, ale zaufaj subtelności kobiecej.
              Tak bez wcześniejszych ustaleń to co najwyżej klapsik... :)
              • rafill Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 12:58
                zartowalem, tzw "znienacek" w dupe to raczej malo sympatyczne doswiadczenie. Obowiazuje zasada - co nagle to po diable, zad trzeba przygotowac do penetracji :p
    • loppe Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 15:48
      Z jakimś kawalerem nie dałoby się tego uskutecznić?:)
      • loppe Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 15:50
        Ja to jestem normalnie zszokowany jak widze w mediach te nowe związki - ona dwoje dzieci z poprzedniego związku, on dwoje dzieci z poprzedniego... Jak ci ludzie wytrzymują takie roszady?
        • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 16:01
          Masz rację. To idiotyzm. Dwie rodziny rozbite, czworo dzieci pozbawione domu. Na tym tle Cezary Pazura, który po rozwodzie ożenił się z dużo młodszą panienką i ma już z nią dwoje dzieci wyrasta na faceta z klasą.
          • loppe Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 16:31
            RZadka chwila - już oboje rodzice musieli polecieć po żaby żeby te dwa wielkie małe nieloty się nażarły (zawsze 1 zostawał).

            www.bociany.miedzyrzecze.org.pl/index.php/widok1
          • hello-kitty2 Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 03:05
            marek.zak1 napisał:

            > Masz rację. To idiotyzm. Dwie rodziny rozbite, czworo dzieci pozbawione domu.

            Marek jesli Cie taka wizja powstrzymuje od zdrady to sie jej trzymaj, popieram, natomiast w prawdziwym zyciu tak to raczej nie dziala by od pojedynczego romansu rozpadaly sie malzenstwa, a dzieci tracily dom.
            • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 08:35
              Romans z bzykaniem oznacza, przynajmniej dla mnie, zakończenie istniejącego zwiazku.
              To nie jest istotne, co powstrzymuje od zdrady, czy czynnik emocjonalny, czy racjonalny, bo życie jest ich miksem.
              Chyba, że jak powtarzam żonie, mężczyzna nie zdradza, on sie zapomina :)
              • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:04
                marek.zak1 napisał:

                > Romans z bzykaniem oznacza, przynajmniej dla mnie, zakończenie istniejącego zwi
                > azku.
                > To nie jest istotne, co powstrzymuje od zdrady, czy czynnik emocjonalny, czy ra
                > cjonalny, bo życie jest ich miksem.
                > Chyba, że jak powtarzam żonie, mężczyzna nie zdradza, on sie zapomina :)

                Marku, daj spokój.
                Wiemy o co chodzi.
                Twoja filozofia jest w większości wypadków mocną nadinterpretacją rzeczywistości. Kitty dobrze Ci napisała. Głosząc takie farmazony zaklinasz swoje własne potrzeby emocjonalne. Ja, jak może niewielu tak dobrze tutaj, doskonale znam Twoja sytuację.

                Będąc człowiekiem o niezbyt dużym poczuciu wartości uparcie dążyłeś do osiągnięcia wyższej pozycji. Jako że byłeś zdeterminowany, przez długie lata zbudowałeś sobie silny związek, fundamenty jego położyłeś poprzez rozwój życia zawodowego, pozycję społeczną. Widać na każdym kroku, jak silny akcent stawiasz na swoje cele, realizację pewnej wizji duchowości poprzez pozycję pisarza.

                Z drugiej strony lata młodzieńcze, pełne kompleksów i poniżenia, spędzone na uboczu społeczeństwa, bycia odsuniętym, pomijanym, być może pogardzanym - to wszystko wytworzyło w Tobie silną potrzebę realizacji poprzez namiętności i podboje seksualne. Widać to w Twojej twórczości. Jest to swego rodzaju sublimacja niespełnionych potrzeb erotycznych, bycia "królem dżunglii", który czując jeszcze na sobie gorące ciało jednej kochanki idzie do drugiej, aby w praktyce przetestować efekt Coolidge'a.
                Jednak targany tą namiętnością, dokonujesz pewnego wyboru. Jest to wybór o tyle tragiczny, że masz jeszcze drugą, niespełnioną namiętność. Szukasz bezpieczeństwa i stabilności. Chcesz tworzyć dobrą rodzinę, mocny związek o trwałych fundamentach.
                Musisz wieczne dokonywać wyborów, bo te dwie namiętności są ze sobą sprzeczne.
                Jesteś jak Dr. Jekyll i mr. Hyde. Ale Ty nigdy nie obudzisz potwora, który w Tobie się niewątpliwie ciska. Bo dobrze go znasz i panicznie się go boisz. Wiesz, że nie dałbyś mu rady.
                Dlatego, mimo że z boku wygląda to momentami dość tragikomicznie, szanuję Cię. Nie jako artystę czy człowieka sukcesu, ale jako porządnego faceta.
                • kotoshi Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:22
                  Czy nie za daleko posunąłeś, się Rafill?
                  • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:24
                    kotoshi napisała:

                    > Czy nie za daleko posunąłeś, się Rafill?

                    Mówiąc facetowi, że go szanuję ? Masz rację, przegiąłem pałę. Wybaczysz mi, Marek ?
                    • kotoshi Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:29
                      Dobrze wiesz, że chodzi o coś zupełnie innego. A jak nie wiesz, to cóż, nie dziwi, że walisz ludziom takie teksty.
                      • zawle Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:31
                        Ja lubię czytać takie analizy dotyczące mojej osoby. Rafi...mogę prosić?
                        • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:36
                          zawle napisała:

                          > Ja lubię czytać takie analizy dotyczące mojej osoby. Rafi...mogę prosić?

                          Już raz Ci odpowiedziałem wymijająco. Nie trudno się domyśleć, że nie mam na to ochoty.
                          • zawle Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:38
                            rafill napisał: > Już raz Ci odpowiedziałem wymijająco. Nie trudno się domyśleć, że nie mam na to
                            > ochoty.

                            To chociaż napisz czemu..
                            • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:40
                              zawle napisała:

                              > To chociaż napisz czemu..

                              Boję się.
                      • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:33
                        kotoshi napisała:

                        > Dobrze wiesz, że chodzi o coś zupełnie innego. A jak nie wiesz, to cóż, nie dzi
                        > wi, że walisz ludziom takie teksty.

                        No, to o co chodzi ? Żeby walić ludziom sranie w banie, nieszczerze się uśmiechać, albo delikatnie podszczypywać zza społecznej maski ? Nienawidzę tego.
                        Wiedz, że moim świecie wartości powiedziałem mu największy komplement, na jaki było mnie stać. Widać nadajemy na innych falach.
                        • kotoshi Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:40
                          rafill napisał:
                          > No, to o co chodzi ? Żeby walić ludziom sranie w banie, nieszczerze się uśmiech
                          > ać, albo delikatnie podszczypywać zza społecznej maski ? Nienawidzę tego.

                          Nie próbuj mną manipulować - bo próbujesz mi wmówić, że są tylko 2 skrajności.

                          > Wiedz, że moim świecie wartości powiedziałem mu największy komplement, na jaki
                          > było mnie stać. Widać nadajemy na innych falach.

                          Jeśli Marek ma ogromne poważanie dla Twojego świata wartości, z pewnością to doceni ;)
                          • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 09:45
                            kotoshi napisała:

                            > Nie próbuj mną manipulować - bo próbujesz mi wmówić, że są tylko 2 skrajności.

                            Nie ma tylko dwóch skrajności, jest całe spektrum zachowań między nimi. Przedstawiłem biegunowo, aby wzmocnić przekaz bo widzę, że się nie rozumiemy.

                            > Jeśli Marek ma ogromne poważanie dla Twojego świata wartości, z pewnością to do
                            > ceni ;)

                            Mam nadzieję.
                • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 12:25
                  Rafill, dzieki za pochylenoie sie nad moją osobowoscią. Uwagi:
                  - w łodości miałem może kompleksy, ale nie byłem odsuwany i pogardzany,
                  - nigdy nie zależało mi na sukcesach erotycznych i podbojach,
                  - lubię stabilizację emocjonalną i erotyczną, rodzinę, bo pomaga mi na skupieniu się na innych sprawach, w tym zawodowych,
                  - podobało mi sie wiele kobiet, ale nie wdawałem się w romanse, także dlatego, ze wiedziałem, że zniszczyłbym w ten sposób to, co zbudowałem.
                  - chciałem w życiu coś osiagnąć, w tym pozycję,
                  - nie mam niespełnionej namiętności, ani potwora,
                  - uważam, ze wybrana przeze mnie droga życiowa generalnie się sprawdziła.
                  • rafill Re: W przeddzień zdrady 12.07.13, 12:31
                    Marku, jeśli to Twoja interpretacja, to...
                    ...przyjmijmy, że mówiłem przede wszystkim o sobie samym i na tym kwita.
    • kotoshi Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 21:32
      fiona-only napisała:
      > Myślę że się stanie, choć z rodzinnym seksem u mnie raczej OK.
      > Po kilkunastu latach małżeństwa jest miłość przywiązanie, szacunek ale motylki
      > odleciały.... .

      Nic tu nie osądzam, bo nie mam prawa, ale... czy słowo "szacunek" tu na pewno pasuje? Czy tak się traktuje kogoś, kogo się szanuje?

      • potwor_z_piccadilly Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 21:57
        kotoshi napisała:

        > fiona-only napisała:
        > > Po kilkunastu latach małżeństwa jest miłość przywiązanie, szacunek
        > > odleciały.... .
        >
        > Nic tu nie osądzam, bo nie mam prawa, ale... czy słowo "szacunek" tu na pewno p
        > asuje? Czy tak się traktuje kogoś, kogo się szanuje?

        Póki co, to ni cholery.
        Ale tylko póki co, bo jak tej pani saper przyjdzie odśpiewać coś w tej podobie i tak,
        www.youtube.com/watch?v=K1TIZVr4qQo
        to sądzę że białogłowa owa, przypomni sobie w mig znaczenie tego słowa.
        Pozdrówka.






        • rafill Re: W przeddzień zdrady 05.07.13, 22:49
          Kto nigdy nie myślał o zdradzie, niech pierwszy rzuci kamień :>
          • marek.zak1 Kto nie myślał 06.07.13, 09:00
            Kto nie myslał, żeby zabić sąsiada/szefa/wymachującego i trąbiącego kierowcę ....niech tez rzuci. Myślenie jest światem wirtualnymw i do realnego ma tyle wspólnego ile strzelanmie w grze komputerowej do strzelania w realu.
            • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 09:31
              Ciekawe co mówisz, Marek. Dla mnie często większym problemem było przełamanie nastawienia do czegoś w myślach, niż sama realizacja rzeczy w praktyce.
              Ale ja jestem dość specyficzną osobą, może dość mało miarodajną. Niemniej - uważam, że demony pokonuje się najpierw w głowie, zwykle realizacja nawet najbardziej opornych rzeczy w praktyce wygląda potem bardzo prosto i bezproblemowo.
              Dla kogoś, kto jest psychicznie zdolny do zdrady, powtarza sobie z lubością nazwijmy to "wizję" realizacji tego zamierzenia - wcielenie zamiaru w życie nie będzie stanowiło najmniejszego problemu.
              A lojalność ? Co to za lojalność ze strachu, jak ktoś kuli się przed zrobieniem czegoś tylko z obawy przed konsekwencjami cywilnymi ? Gówno warta, chociaż może czasem skuteczna - nie przeczę.
              • kotoshi Re: Kto nie myślał 06.07.13, 09:38
                A ja uważam, że to, co napisał Marek, jest bardzo, bardzo mądre :)

                rafill napisał:
                Niemniej - uwa
                > żam, że demony pokonuje się najpierw w głowie, zwykle realizacja nawet najbardz
                > iej opornych rzeczy w praktyce wygląda potem bardzo prosto i bezproblemowo.
                > A lojalność ? Co to za lojalność ze strachu, jak ktoś kuli się przed zrobieniem
                > czegoś tylko z obawy przed konsekwencjami cywilnymi ? Gówno warta, chociaż moż
                > e czasem skuteczna - nie przeczę.

                Ale myśli nie sprawdzisz ani nie zmierzysz, Rafill, dlatego najważniejsze jest, co się robi, a nie myśli.
                Co do rzucania kamieniem - uprzejmie przypominam, że ja tylko zwróciłam uwagę na użycie słowa "szacunek".
                • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 09:51
                  Kotoshi, spoko :) Ja w Twoim wieku byłem jeszcze prawiczkiem, nigdy nie całowałem się z dziewczyną i byłem natchniony wizją miłości wielkiej i prawdziwej. Jeszcze masz całe życie przed sobą, żeby przekonać się jak w praktyce wygląda szacunek między ludźmi, którzy są ze sobą np. przez 20 lat... I jakie w takim związku pojawiają się pokusy i jakie rozważania :D
                  • marek.zak1 Re: Kto nie myślał 06.07.13, 10:11
                    Mój związek trwa 35 lat i to oczywiste, że zerkam za laskami w mini, czy w bikini, tak jak moja żona patrzy na przystojniaka, usmiecha się i mówi ,,miły facet". Pokusa seksualna świadczy o wysokim poziomie hormonów i zainteresowaniem płcią przeciwną na poziomie fizjologicznym. Nie ma to nic wspólnego z szacunkiem, miłoscią, dopóki nie przemieni się w realną zdradę.
                  • kotoshi Re: Kto nie myślał 06.07.13, 10:11
                    rafill napisał:
                    > Kotoshi, spoko :) Ja w Twoim wieku byłem jeszcze prawiczkiem, nigdy nie całował
                    > em się z dziewczyną i byłem natchniony wizją miłości wielkiej i prawdziwej.

                    A ja mam za sobą to i owo, a do tego bardzo przykre przejścia.

                    Jes> zcze masz całe życie przed sobą, żeby przekonać się jak w praktyce wygląda szac
                    > unek między ludźmi, którzy są ze sobą np. przez 20 lat... I jakie w takim związ
                    > ku pojawiają się pokusy i jakie rozważania :D

                    Powiedz już raczej (będzie uczciwiej), że Twoim zdaniem po 20 latach szacunku nie ma - a nie nazywaj, proszę, szacunkiem dla partnera tego, co autorka wątku nie tylko myśli, ale i już zrobiła, kiedy zaczęła wdawać się we flirt coraz głębiej i flirtem to już być przestało.
                    Rafill, na pewno uwielbiałeś - będąc w moim wieku, gdy Ci mówiono, że "za 20 lat zobaczysz..." ;)
                    • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 10:27
                      nie ma sie co klocic, babka jak chce miec doswiadczenia to je ma. Zaden powod do dumy. Ja tylko podpowiadam, ze z perspektywy lat, taki idealizm wydaje sie zabawny. Przeciez poki co nic sie nie stalo, babka sie opamietala - dajmy spokoj z bunczuczna mlodziencza naiwnoscia. Jest ok, mysle ze nie stalo sie nic.
                      • kotoshi Re: Kto nie myślał 06.07.13, 10:36
                        rafill napisał:

                        > nie ma sie co klocic, babka jak chce miec doswiadczenia to je ma. Zaden powod d
                        > o dumy.
                        Ja tylko podpowiadam, ze z perspektywy lat, taki idealizm wydaje sie za
                        > bawny. Przeciez poki co nic sie nie stalo, babka sie opamietala - dajmy spokoj
                        > z bunczuczna mlodziencza naiwnoscia. Jest ok, mysle ze nie stalo sie nic.

                        :)
                        • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 11:18
                          kazdy ma inne doswiadczenia. ty bylas zdradzona, ja rozmyslalem o zdradzie - mamy rozne punkty widzenia :)
                          • kotoshi Re: Kto nie myślał 06.07.13, 13:12
                            Dodam, że ja nie wybaczyłam zdrady, nawet nie próbowałam - a nie wykluczam, że ktoś inny na moim miejscu przyjąłby wyjaśnienie "zapomnienia się" po alkoholu (zwłaszcza że do tego dochodził żal i deklaracje miłości).
                            Nikt Ci nie zabrania wartościować myślenia o czymś (że np. coś tam to "tylko" myślenie, a coś innego to już demony, które trzeba pokonać) i być może Tobie jest to do czegoś potrzebne i lepiej się z tym czujesz. Ale myślę, że gdyby zdradził Cię ktoś bliski, chyba inaczej byś postrzegał przepaść między myśleniem a czynem. Dlatego zgadzam się z Markiem i z Gomorrym.
                            • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 13:38
                              Ale skad to wiedziec, czy nie zdradzil ? Znam kobiety, ktore zdradzily i nigdy maz sie o tym nie dowiedzial.
                              • kotoshi Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:24
                                Rafill, ale to jest zupełnie inny problem.
                                Kiedy opowiedziałam mojemu obecnemu chłopakowi historię zakończenia znajomości z byłym (ze szczegółami), powiedział, że to zwykły s. (i że nie wyobraża sobie zrobienia czegoś takiego osobie, którą się kocha).
                                Ale czy ja wiem, co będzie? Wiesz, cytując mistrza: tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Dlatego mierzyłabym człowieka wyłącznie po czynach.
              • zawle Re: Kto nie myślał 06.07.13, 09:43
                Ja też uważam że jest duża różnica pomiędzy czczymi słowami/myślami "zabiję Cię", "zdradzę Cię" a rozmyślaniem o tym. To już etap decyzyjny, chociaż nie do końca sobie zdajemy z tego sprawę. Pierwsza zdrada jest w głowie. Druga w realu.
                • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 09:48
                  No jasne, ale ja z rzucaniem kamieniem mówiłem o właśnie takim rozmyślaniu, nie czczych słowach :)
              • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 13:18
                Ale zaraz, zaraz, to jak ja sobie pofantazjuję przykładowo o doktorze House'ie, to znaczy, że jestem gotowa zdradzić męża?
                • gomory Re: Kto nie myślał 06.07.13, 14:08
                  > jak ja sobie pofantazjuję przykładowo o doktorze House'ie, to znaczy, że jestem gotowa zdradzić męża?

                  Taka fantazja jest bezpieczna ponieważ niemożliwa do realizacji. Dr House realnie nie istnieje. Nawet aktor odgrywający jego rolę nim nie jest. A nawet gdyby, on Ciebie pociągał to szansa na seks z nim jest niemalże żadna.

                  Podmień jednak Housa na sąsiada spod 1. Tego któremu mówisz "dzień dobry" na schodach. Czujesz jego zapach na korytarzu, przepuszcza Cię w drzwiach, pomaga wnosić torbę z zakupami. Jeśli w myślach będziesz odtwarzała sekwencje jak łapie Ciebie za biodra, zadziera spódnicę na półpiętrze, a Ty jest mokra zanim w Ciebie wjedzie, będziesz potęgowała obraz jego zniewalającego erotyzmu. Coraz bardziej i bardziej. Życie tak pisze scenariusze, że potrafi podsunąć nam pokusę pod sam nos. Może akurat pokłóciłabyś się z mężem, a los z diabolicznym chichotem podstawiłby Ci pocieszyciela w idealnie dobranym miejscu i czasie.

                  Twoja fantazja to nie potencjalna gotowość, ale pancerz chroniący Cię przed wiarołomnymi pragnieniami.
                  • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 14:13
                    Pomyślałem sobie, że masz rację. Jeśli będę sobie fantazjował o nagim doktorze Housie i seksie z nim, to nie będzie ryzyka pojawiania się wiarołomnych pragnień. Długo :)
                  • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 14:43
                    A nie, to takiej sytuacji w realu, jak opisujesz nie miałam, odkąd jestem z moim mężem.
                    (Pomijam znajomych, ślicznych gejów, bo jak fantazjuję, to o nich razem z moim chłopem, a nie o sobie z nimi. A nawet gdybym fantazjowała o sobie z nimi, to prawdopodobieństwo realizacji takie samo jak z doktorem Housem :).
                    • gomory Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:20
                      Jedynym zagrożeniem jakie dostrzegam w takich fantazjach, to Twoje ewentualne rozczarowanie, że nie możesz ich wcielić w życie.
                      To już indywidualne. Niektórzy potrafią się z taką niedogodnością pogodzić. Ale są też osoby w których narasta zgorzknienie, że partner nie chce trójkąta / anala / kajdanek czy coś tam. Niestety kultywowanie takich niespełnionych ciągotek może owocować, że ludzie zaczynają postrzegać partnera jako erotycznie oziębłego i wycofanego. Coraz bardziej i bardziej. Warto w sobie nie nawarstwiać takich złogów.
                      • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:37
                        Nie, to też mnie nie dotyczy.
                        Nigdy nie czułam jakiegoś parcia, żeby taką czy inną fantazję koniecznie zrealizować. W końcu to jest właśnie najfajniejsze w fantazjach, że dzieją się w mojej głowie i według mojego scenariusza: każdy robi dokładnie to, co ja chcę i tak, jak chcę.
                        Myślę, że to, o czym piszesz, dotyczy sytuacji, gdy fantazja przechodzi na poziom obsesji. Człowiek nie potrafi wręcz myśleć o niczym innym niż o tym, żeby był ten anal/ kajdanki/ trójkąt i choć partner nie skąpi mu innych atrakcji łóżkowych, to nie jest już w stanie się tym zadowolić.
                    • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:32
                      sliczni geje ? co takiego slicznego jest w tych gejach ?
                      • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:52
                        To samo, co w facetach hetero: przystojna gębula, wyrzeźbione body, zgrabna pupka.
                        Tyle że akurat tak się złożyło, iż wśród znajomych mi mężczyzn wymienione atrybuty posiadają tylko geje, więc do nich się odwołuję.
                        • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 15:56
                          kurcze, ja jakos rzadko przystojnych gejow spotykalem. moze mialem pecha zwyczajnie...
                          • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 16:14
                            :D
                            Jakaś taka nutka żalu w tym zabrzmiała.
                            • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:06
                              w sumie tak. to zawsze w perspektywie ciekawe doswiadczenie. nie rozumiem dlaczego ironizujesz, w dodatku jestes ostatnia osoba po ktorej moglbym sie tu ironii spodziewac...
                              • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:24
                                Nie, ja nie ironizuję.
                                Po prostu jakieś zainteresowania, nawet czysto fantazyjne mężczyzn hetero w kierunku innych mężczyzn to jest takie tabu, że zwykle sie bronią panowie rękami i nogami przed jakimkolwiek podejrzeniem w tym zakresie. A na forum trudno wyczuć, czy ktoś sobie żartuje, czy poważnie pisze. Więc ja też nie od razu poważnie biorę tego typu wynurzenia.
                                • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:30
                                  a ja piernicze tabu, jestem hedonista i mowie, ze gdyby bylo przyjemnie i namietnie to bym byl nawet za.
                                  • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:37
                                    Raczej odwrotnie: najpierw musisz być "za", a dopiero potem może się zrobić "namiętnie i przyjemnie".
                                    • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:41
                                      jasne, wiem o co chodzi. potencjalne inklinacje mam :p wielu facetow ma. ale oni po snie w ktorym pieprza faceta budza sie z krzykiem i pytaja sami siebie: o boze, czy jestem pedalem ? ... a we mnie takich strachow nie ma :)
                • potwor_z_piccadilly Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:09
                  rekreativa napisała:

                  > to jak ja sobie pofantazjuję przykładowo o doktorze House'ie,
                  > to znaczy, że jestem gotowa zdradzić męża?

                  Jak najbardziej, bo już samym fantazjowaniem zdradzasz męża. Idealizujesz, ubierasz w pozytywne cechy nierealną postać, a równocześnie generujesz w sobie coraz więcej negatywów w pozycji, małżonek. To co w małżonku kiedyś ci nie przeszkadzało, bo traktowałaś to jako cechy osobnicze, w przypadku zadurzenia się w innym, postrzegać zaczynasz jako wady.
                  Załóżmy że masz dwa naczynia 1 litrowe i 1 litr substancji którą nazwiemy eliksirem miłości.
                  Pytanie.
                  Jak podzielisz ten eliksir, komu więcej go przypadnie, a komu mniej ?
                  Jeśli myślisz że uda ci się sprawiedliwie go podzielić, to życzę powodzenia. Zresztą co tu gadać o sprawiedliwości. W przypadku jakiegokolwiek zadurzenia się w innym/innej, następuje stopniowe - kropla po kropli, odbieranie tego eliksiru dotychczasowemu partnerowi, bo obdarzyć nim nowego, wyidealizowanego.
                  Konkluzja.
                  Cokolwiek byśmy zrobili, to zależnie od tego co zrobimy, czeka nas:
                  a - nagroda
                  b - rachunek
                  c - kara
                  d - nie istnieje
                  Takie życie.
                  Pozdrawiam.

                  • marek.zak1 Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:21
                    Mylisz fantazjowanie z zadurzeniem. A eliksirem miłości w oprzerze Donizettiego pod tym tytułem jest wino Bordeaux, które Ci polecam.
                    • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:26
                      o, to mozliwe, bo pierwszy petting i pocalunki z dziewczyna uskutecznilem po wspolnym wypiciu wina w ilosci hurtowej, aczkolwiek bylo to zupelnie swojskie patykiem pisane :))
                    • potwor_z_piccadilly Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:37
                      marek.zak1 napisał:

                      > Mylisz fantazjowanie z zadurzeniem.

                      To ty mylisz się bagatelizując procesy jakie następują pod czaszką osób fantazjujących.
                      Pytanie.
                      Czy uważasz, że fantazjowanie nie jest spójne z zadurzeniem ?
                      Pozdrawiam.

                  • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:31
                    Powtórzę po Marku: fantazja to nie zadurzenie.
                    • potwor_z_piccadilly Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:45
                      rekreativa napisała:

                      > Powtórzę po Marku: fantazja to nie zadurzenie.

                      Tobie się nie dziwię, młódkaś. Jeszcze niejedno g.... do wdepnięcia przed tobą.
                      Dziwię się markowi.
                      35 lat w związku do czegoś zobowiązuje.


                      • marek.zak1 Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:54
                        Czy oprócz argumentu, że Recreativa jest za młoda, a ja stary, masz jeszcze jakieś inne?
                        • zawle Re: Kto nie myślał 06.07.13, 18:00
                          Gdy zaczynam fantazjować o kimś innym, to dla mnie znak że czas uciekać. Fantazjować czyli wyobrażać sobie siebie i tego kogoś dłuższy czas. Ale ja mam żadne w kilkudziesięcioletnich związkach.
                        • potwor_z_piccadilly Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:29
                          marek.zak1 napisał:

                          > Czy oprócz argumentu, że Recreativa jest za młoda, a ja stary, masz jeszcze jak
                          > ieś inne?

                          Ja i owszem, mam i to sporo.
                          Tobie - jak widać po tym co napisałeś powyżej, skończyły się.
                          No cóż, druga młodość marzy się. Pod czaszką buzuje, to i zakłócenia pod tą czaszką nie dziwią.
                          Czyż nie ?
                          Masz tu marku - troszkę do twego stanu ducha pasującą, dedykację
                          www.youtube.com/watch?v=lreRm6J57ag
                          Pozdrawiam.
                          • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:43
                            potwor, czy to nie ty odsylales mnie w moim pierwszym watku do wizytowania burdeli ? bo cos mi sie takiego wspomina ;) jakas karkolomna ewolucje pogladow przechodzisz...
                            • potwor_z_piccadilly Re: Kto nie myślał 06.07.13, 21:27
                              rafill napisał:

                              > potwor, czy to nie ty odsylales mnie w moim pierwszym watku do wizytowania burd
                              > eli ? bo cos mi sie takiego wspomina ;)

                              No to dobrze ci się wspomina.
                              Oczywiście, w przedstawionych przez ciebie okolicznościach tak ci radziłem i nadal radzę, bo na moje oko, to tamte okoliczności zmianie u ciebie nie uległy. Żonka chyba jak nie dawała, to i nie daje, a ty nadal marzysz o chętnych dawać za darmochę paniach z zewnątrz.
                              No i popatrz no.
                              Wygląda na to, że ja pamięć mam lepszą od twojej.

                              jakas karkolomna ewolucje pogladow prze
                              > chodzisz...

                              Gdzie ty tu widzisz zmianę poglądów ?
                              Następny który nie potrafi odróżnić folgowania swym chuciom na zimno, od fantazjowania o przecudnych zaletach gołąbków na płocie.
                              Bez urazy, ja tak z dobrych intencji.
                              Pozdrawiam.


                              • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 22:26
                                Doceniam dobre intencje potwor, ale'w obu przypadkach mylisz sie. Z zona jest o niebo lepiej niz bylo, cos tam siedzieje czasem, natomiast co do marzen - nie biore zdrady pod uwage obecnie, z wielu wzgledow praktycznych :-) chociaz pewnie byloby milo. Zwyczajnie przekonalem sie,'ze w praktyce jest to dosc skomplikowana kwestia, tu nawet nie chodzi o kwestie moralne czy tam obyczajowe, bo ja prawde mowiac jestem strasznym draniem. Temat jest bardziej skomplikowany niz mi sie zdawalo, przecenilem sie.
                                No i dzieki za pamiec :-)
                              • rafill Hmmm... 07.07.13, 13:23
                                potwor_z_piccadilly napisał:

                                > Następny który nie potrafi odróżnić folgowania swym chuciom na zimno, od fantaz
                                > jowania o przecudnych zaletach gołąbków na płocie.

                                Gołębie z daleka ładnie wyglądają, ale trzeba im rzucać chleb i gruchać, a na końcu i tak nasrają na parapet :P

                                No to zapytam się starszego faceta.
                                Tak, jestem w dość podłym nastroju, ale refleksyjnym.
                                Słuchaj. Jak to jest ? Ja na przykład teraz, z perspektywy lat widzę coś takiego, że zmarnowałem mnóstwo okazji jako młodziak.
                                Czy taki facet w sile wieku patrzy na lata wieku średniego na zasadzie "gdybym nikogo nie kochał, to bym szalał" ?
                                Jakie jest prawdopodobieństwo, że mając powiedzmy te 60-70 lat będę myślał - kurwa, zmarnowałem sobie życie przy tej kobiecie, a nawet nie poużywałem ?
                                Lepiej grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło ?
                                Może mi się odmieni i za 30 lat stwierdzę, że to w sumie nie ma znaczenia jak się do tego dochodzi, skoro się, jak to ująłeś, "na chłodno folguje chuciom" ?
                                • zawle Re: Hmmm... 07.07.13, 13:37
                                  rafill napisał: Ja na przykład teraz, z perspektywy lat widzę coś takieg
                                  > o, że zmarnowałem mnóstwo okazji jako młodziak. > Jakie jest prawdopodobieństwo, że mając powiedzmy te 60-70 lat będę myślał - ku
                                  > rwa, zmarnowałem sobie życie przy tej kobiecie, a nawet nie poużywałem ?
                                  > Lepiej grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło ?

                                  Ja myślę że istnieje większe prawdopodobieństwo. Raz..masz już w tym praktykę. Dwa...nie widzisz innych rozwiązań. Ale to jest bardzo spójne. Jestem nieszczęśliwy, nadal jestem nieszczęśliwy, nic mnie nie uszczęśliwi, nie ma dla mnie szansy na szczęście.
                                  • rafill Re: Hmmm... 07.07.13, 14:39
                                    zawle napisała:

                                    > nie ma dla mnie szansy na szczęście.

                                    Jest dla mnie szansa, Zawle. Muszę tylko wybrać się do tego samego lasu co Ty, podziwiać jelonki i latające motylki :)
                                    • zawle Re: Hmmm... 07.07.13, 14:41
                                      Nie mnie cytujesz:)
                      • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 17:58
                        musze przestac marszczyc freda przy pornosach, bo moj cenny eliksir milosci trafia do saszy grej :)
                        • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 18:04
                          No własnie, właśnie, jeśli fantazjowanie o kimś jest zdradą, to i podniecanie się do rozmaitych Saszy pornolowych jest zdradą.
                      • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 18:15
                        A co z fantazją, w której występują osoby wymyślone, nawet wizualnie niesprecyzowane, takie wręcz bez twarzy?
                        A co z fantazjami, w których Ty w ogóle nie występujesz? (puszczasz sobie w głowie coś w rodzaju filmu z innymi ludźmi)
                        A co z fantazjami, gdzie występujesz TY, osoba obca i Twój partner/partnerka?
                        Gdzie tu w ogóle może być mowa o jakimś zadurzeniu?
                        • marek.zak1 Re: Kto nie myślał 06.07.13, 18:52
                          Z przygód Pana Kleksa:
                          ,,Bo fantazja, bo fantazja jest od tego,
                          Żeby bawić sie, żeby bawić się na całego".

                          Można też inaczej:
                          zakbajka.blog.onet.pl/2013/07/06/ciapek/
                          • zawle Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:21
                            marek.zak1 napisał:

                            > Z przygód Pana Kleksa:
                            > ,,Bo fantazja, bo fantazja jest od tego,
                            > Żeby bawić sie, żeby bawić się na całego".
                            >
                            > Można też inaczej:
                            > rel="nofollow">zakbajka.blog.onet.pl/2013/07/06/ciapek/

                            Czy ta bajka ma drugie dno? Bo jedno na pewno ma;) Ciapek to odpowiednik panny na wydaniu?;)
                            • marek.zak1 Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:42
                              Ciapek jest facetem i nie ma dziewczyny. Wszystko jest w jego wyobraźni. A Aga jest moja córką, ma juz męża i nie wiem, co myśli.
                        • zawle Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:18
                          rekreativa napisała:

                          > A co z fantazją, w której występują osoby wymyślone, nawet wizualnie niesprecyz
                          > owane, takie wręcz bez twarzy?
                          > A co z fantazjami, w których Ty w ogóle nie występujesz? (puszczasz sobie w gło
                          > wie coś w rodzaju filmu z innymi ludźmi)
                          > A co z fantazjami, gdzie występujesz TY, osoba obca i Twój partner/partnerka?
                          > Gdzie tu w ogóle może być mowa o jakimś zadurzeniu?


                          Myślę że tym sposobem można każdą rozmowę doprowadzić do absurdu;) ja nie rozmawiam o tym gdzie zaczyna się zdrada. Ja rozmawiam o tym, co musi się zadziać w mojej głowie, żebym zaczęła fantazjować o kimś innym. Sorry...nigdy nie przechodziłam etapu fantazjowania o tym ze mnie puka piosenkarz, czy aktor. Ale ja jestem dziwolągiem. Zazwyczaj fantazjowałam o kimś realnym lub o kimś nieistniejącym. Gdy jestem z kimś a ktoś inny powoduje że mięknę, to znak że partner już nic dla mnie dobrego nie zrobi. Przeżywanie zdrady mnie nie kręci, ale rozumiem ze dla niektórych ludzi może być niezłym kopem. Jako afrodyzjak?

                          A skoro temat zdrady się pojawił. W naszej zakłamanej kulturze tylko penetracja jest uznawana za zdradę. A i do tego przyznaje się tylko podstawiony/na pod ścianą z pistoletem przy skroni lub ten/ta który chce odejść. I niech tak pozostanie. jakieś granice prostym ludziom są potrzebne;)
                          • rekreativa Re: Kto nie myślał 06.07.13, 19:52
                            Można i biblijnie: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę, już się dopuszcza cudzołóstwa.
                            No ale z tego by wynikało, że jednak oglądanie pornusów to jest zdrada.
                            • urquhart kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ;) 06.07.13, 21:15
                              rekreativa napisała:

                              > Można i biblijnie: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę, już się dopuszc
                              > za cudzołóstwa.
                              > No ale z tego by wynikało, że jednak oglądanie pornusów to jest zdrada

                              To jeden fragmentów podawanych jak pamiętam jako przykład jak tłumacze pragnęli być pobożniejsi od ewangelistów... :)
                              Dziś każdy może sprawdzić sobie oryginał nawet jak nie zna greki to w google translatorze :)
                              www.psnt.pl/Mt5w27-30.html
                              oryginał ma inny wydźwięk, postanowił zdradzić w sercu to co innego niż patrzyć z pożądaniem...
                              "To samo słowo greckie, gyne, oznacza i kobietę w ogóle, i mężatkę, i tak samo było w językach semickich, ale ponieważ cudzołóstwo oznacza w Biblii zdradę małżeńską, a nie inne grzechy ze sfery płci, tutaj musi chodzić o kobietę zamężną. Tłumacz poszerzył więc zakaz. Dalej, z przypatrywania się zrobił spojrzenie. Jezus uznał za grzech zamiar cudzołóstwa, a tłumacz samo pragnienie, nawet spontaniczne. Zatem: wolno chłopakowi patrzeć z zachwytem na pannę, a pociąg do mężatki, będąc pokusą, bez świadomego zamiaru nie jest jeszcze grzechem."
                              www.areopag21.pl/coz_to_jest_wobec_wiecznosci/artykul_1073_szkodliwe-bledy-tlumaczy-biblii.html
                              • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 21:51
                                "a pociąg do męża
                                > tki, będąc pokusą, bez świadomego zamiaru nie jest jeszcze grzechem."

                                No i to jest sedno: zamiar.
                                Nie ma takiej możliwości, by w ciągu 20-30 lat życia z jedną osobą nie natknąć się na żadne pokusy, choćby to był bohater serialu albo odgrywająca rolę niegrzecznej uczennicy gwiazdka porno.
                                Ważne jest, czy zamierzamy pokusom ulec i czy te pokusy wpływają negatywnie na nasz związek: oziębiają nasze uczucia i pożądanie do partnera/partnerki.
                                Jesli nie oziębiają, a my nie odczuwamy potrzeby, żeby cokolwiek z tych "cudzołożnych" fantazji wprowadzać w życie w realu, to w czym w ogóle problem?
                                • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:03
                                  rekreativa napisała:

                                  > Ważne jest, czy zamierzamy pokusom ulec i czy te pokusy wpływają negatywnie na
                                  > nasz związek: oziębiają nasze uczucia i pożądanie do partnera/partnerki.

                                  Zaczynasz łapać.

                                  > Jesli nie oziębiają, a my nie odczuwamy potrzeby, żeby cokolwiek z tych "cudzoł
                                  > ożnych" fantazji wprowadzać w życie w realu, to w czym w ogóle problem?

                                  Problem w tym, że zawsze oziębią.
                                  Nie ma innej opcji.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:06

                                    > Problem w tym, że zawsze oziębią.
                                    > Nie ma innej opcji.

                                    Poprawka.
                                    Powinno być, oziębiają
                                    • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:35
                                      potwor_z_piccadilly napisał:

                                      >
                                      > > Problem w tym, że zawsze oziębią.
                                      > > Nie ma innej opcji.
                                      >
                                      > Poprawka.
                                      > Powinno być, oziębiają

                                      www.youtube.com/watch?v=5FhCrIkYRTM
                                    • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 23:15
                                      Powiedz mi, w jaki sposób fantazje, w których osobiście nawet się nie pojawiam, miałyby oziębić moje uczucia do męża i dlaczego?
                                      (autorka wątku nie fantazjuje, ona przerabia możliwe scenariusze wydarzenia, do którego się szykuje - skoku w bok z jak najbardziej realną osobą, kolegą z pracy)
                                      Druga rzecz, co z powieściami typu "50 twarzy Grey'a"? Przecież czytanie erotycznych książek wręcz wymusza stawianie się na miejscu bohaterki, bohatera. Pewnie każda kobitka, która te powiastkę czytała, wyobraziła sobie choć przez chwilę, jakby to było z takim Greyem. Czy to znaczy, że nie kocha swojego męża?
                                      • urquhart fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczekiwań 07.07.13, 08:47
                                        rekreativa napisała:
                                        > Druga rzecz, co z powieściami typu "50 twarzy Grey'a"? Przecież czytanie erotyc
                                        > znych książek wręcz wymusza stawianie się na miejscu bohaterki, bohatera. Pewni
                                        > e każda kobitka, która te powiastkę czytała, wyobraziła sobie choć przez chwilę
                                        > , jakby to było z takim Greyem. Czy to znaczy, że nie kocha swojego męża?

                                        Akurat mechanizm romansideł tego typu był badany i wiadomo że ze strony kobiet źle wpływa na związek i dlaczego. Grey czyta w myślach i spełnia wszystkie potrzeby Anas, o których ona nie wie nawet że je ma. :)
                                        Nie dotyczy to fantazjowania o osobie ale romantycznym idealnym dopasowaniu się partnera do oczekiwań, które wyczyta w myślach .
                                        Coś jak wykładany tu schemat fantazji całkiem rzekomo racjonalny przez Boginkę że oto facet kochanek idealny powinien się objawić i rozbudzić seksualnie kobietę. Nowa wersja oczekiwania na rycerza na białym koniu który uwolni z wierzy codzienności. Tylko zamiast miecza ma gruby portfel. :)
                                        Nierealność takich oczekiwań musi budować niezadowolenie z życia , z relacji. Różne zespoły to badały i wyniki są zbieżne.
                                        kopalniawiedzy.pl/komedie-romantyczne-zwiazek-relacja-nierealistyczne-oczekiwania-szkodzic,6360
                                        www.figa.pl/Komedie-romantyczne-niekorzystnie-wplywaja-na-zwiazki-a1032
                                        • rafill Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 09:10
                                          Rownie dobrze mozna powiedziec, ze pornosy negatywnie wplywaja na zwiazek, pokazujac usmiechniety anal z wypietym tyleczkiem i polykanie spermy na zawolanie z mina "jestem twarda, nie porzygam sie". Kiedy praktyczna realizacja tych oczekiwan napotyka na opor pojawia sie frustracja :p Nie mowiac juz o tym jaki wplyw na satysfakcje babki kopiowanie przebiegu samego seksu.
                                          • urquhart Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 09:24
                                            rafill napisał:
                                            > Rownie dobrze mozna powiedziec, ze pornosy negatywnie wplywaja na zwiazek, poka
                                            > zujac usmiechniety anal z wypietym tyleczkiem i polykanie spermy na zawolanie z

                                            Generalnie szkodzą pornosy oglądane samodzielnie. Dlatego należy oglądać je razem żeby się nakręcać i dzielić sie to mnie kręci a to nie, wtedy jak piszą seksolodzy wpływają pozytywnie i są częścią komunikacji :)
                                            Chyba że Pani nic się nie podoba i to będzie jedyny przekaz komunikacyjny :)
                                            www.biomedical.pl/aktualnosci/dlaczego-nie-mozesz-byc-taka-jak-ona-6495.html
                                            ek.pl/artykul/358/dac-mu-ogladac-porno/
                                            Dyskutowaliśmy kiedyś o tym obszernie już...
                                        • rekreativa Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 11:18
                                          A to już jest inny temat i ja nie o tym.
                                          • urquhart Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 11:27
                                            rekreativa napisała:

                                            > A to już jest inny temat i ja nie o tym.

                                            Czyżby faktycznie inny?
                                            Różnicą jest że realnym zagrożeniem jest fantazjowanie o innym zachowaniu nie konkretnej innej osobie.
                                            • rekreativa Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 12:18
                                              Ale Ty piszesz o fantazjowaniu, jaki ten Grey jest wspaniały i jak on odgaduje potrzeby bohaterki, a ja w odniesieniu do tej książki miałam na myśli fantazjowanie o konkretnych praktykach sado maso. No po prostu wzobrażam sobie, że przychodzi facet i mnie pejczem do krwi po pupie, czy coś w ten deseń (znaczy akurat ja sobie nie wyobrażam, bo mnie sado maso nie kręci, ale książkę o Greyu wszyscy choć ze słyszenia znają, to takie przykłady podaję).
                                              Zresztą i tak wszystko zależy od kondycji związku w realu, jeśli jest dobra, to fantazjowanie może być takim dopalaczem, a jak jest kiepskawa, to może być źródłem jeszcze większej frustracji, pretensji i płaczu w poduszkę, jak to sobie życie zmarnowałam...
                                              • urquhart Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 13:08
                                                > Zresztą i tak wszystko zależy od kondycji związku w realu, jeśli jest dobra, to
                                                > fantazjowanie może być takim dopalaczem, a jak jest kiepskawa, to może być źró
                                                > dłem jeszcze większej frustracji, pretensji i płaczu w poduszkę, jak to sobie ż
                                                > ycie zmarnowałam...

                                                Sado maso to nowa pikantna przyprawa, ale książka to bardzo schematyczne harlekinowe danie.
                                                Grey jest nieprzywoicie bogaty, sprawczy, władczy, kompetentny, otaczający się stylowym przepychem świadczącym o jego mocy w nowoczesnej wersji: Armani, Rolex i Audi RS -schemat książę i kopciuszek. On wyćwiczony kochanek rozbudzający kobietę a jednocześnie wrażliwy głeboko skrzywdzony (seksualnie wykorzystywany przez przyjaciółeczka matki w młodości), wzbudza opiekuńcze uczucia i współczucia. On ją "związuje" nie wymaga aktywności, prowadzi i rozbudza, zgadując jej pragnienia.
                                                Dokładnie biały rycerz z u Boginki
                                                • rafill Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 13:29
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Dokładnie biały rycerz z u Boginki

                                                  Dlatego zawsze bardziej imponował mi Czarny Rycerz, z wersji cuckold.
                                                  • urquhart Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 14:12
                                                    rafill napisał:
                                                    > Dlatego zawsze bardziej imponował mi Czarny Rycerz, z wersji cuckold.

                                                    tam mężczyzna jest bierny i kontroluje a pani czyta w myślach i spełnia jego pragnienia ?
                                                  • rafill Re: fantazje - szkodliwość nieralistycznych oczek 07.07.13, 14:34
                                                    urquhart napisał:

                                                    > tam mężczyzna jest bierny i kontroluje a pani czyta w myślach i spełnia jego pr
                                                    > agnienia ?

                                                    Nie. Dlatego że jest duży, umięśniony i ma ogromnego kutasa. Niepotrzebnie to wszystko skomplikowałeś. :)
                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:06
                                    Chyba ze juz sa zimne jak lod. Nie da sie zabic trupa :-)
                                    • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:22
                                      rafill napisał:
                                      > Chyba ze juz sa zimne jak lod. Nie da sie zabic trupa :-)

                                      Ale może to śmierć kliniczna i wtedy wstrząs może przywrócić do życia? :)
                                      facet.wp.pl/kat,70996,wid,14851661,wiadomosc.html?ticaid=110e5e
                                      • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:33
                                        Defibrylator ? A dziala na dusze ? Bo seks bez duszy jest nieco.... bezduszny :-)
                                    • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 22:45
                                      Ty też uważasz, że fantazje to zdrada i świadczą o tym, że nie kochasz już żony, męża?
                                      • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 23:03
                                        rekreativa napisała:

                                        > Ty też uważasz, że fantazje to zdrada i świadczą o tym, że nie kochasz już żony
                                        > , męża?

                                        Mówiąc o lodzie i trupie miałem raczej na myśli realizację zamiarów :P

                                        Poza tym ja bym tak z tą miłością nie szarżował. Poza stanami totalnego zauroczenia z lat szczenięcych, nigdy nie przeżywałem takiego uczucia, które wyłączałoby mnie zupełnie emocjonalnie z obiegu. Zdarzało mi się jednocześnie podkochiwać w więcej niż jednej kobiecie, a także - będąc już w długoletnim związku z żoną - byłem zakochany w innej kobiecie, i to nie raz czy dwa.
                                        Nie odczułem jakiegoś ubytku emocjonalnego w związku - więc albo jestem zimny jak lód, albo mam tego magicznego eliksiru miłości tyle, że mógłbym całe forum nim obdzielić :D Jedno z dwóch :P
                                        • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 06.07.13, 23:31
                                          No to ja tylko raz w życiu, jako bardzo młoda dziewczyna, zakochałam się tak całą sobą do szału i ślepoty całkowitej na innych facetów. Był tylko ON, ten najpiękniejszy i ja bez niego umrę i tym podobne bzdety.
                                          I nawet jakby wtedy stanęli przede mną w szeregu wszystkie Brady Pitty i Johny Deppy i sie zaczęli zalecać, to bym nie zauważyła.
                                          Natomiast poza tym jednym przypadkiem jednak dostrzegałam i dostrzegam innych ludzi, bo czasem mi sie ktoś spodoba, aczkolwiek są to takie bardzo płytkie zauroczenia urodą delikwenta i to niedostępnego- albo jakiś celebryta, albo gej.
                                          Delikwent ów wędruje do moich homo fantazji i sprawia, że pożycie z mężem się intensyfikuje.
                                          O żadnym oziębianiu uczuć, o jakim ponuro wieszczy potwór z picadilly, nie ma mowy.
                                          • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 00:00
                                            e, ja to na legalu fantazjuje o polowie lasek dookola, czy z pracy, czy z sasiedztwa, czy nawet z tego forum :p hyh... to tylko fantazje, nikt mi tego nie zabierze, nikt mi tego nie zakarze. Moj wewnetrzny matrix, a ja jestem jego architektem. :p w jaki niby sposob mogloby mi to zaszkodzic...
                                            • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 11:22
                                              W sumie można by się zastanowić, że jeśli ktos tak bardzo się boi nawet pomyśleć o kimś innym niż partner/partnerka, to musi być strasznie niepewny własnych uczuć.

                                              " Moj wewnetrzny matrix, a ja jestem jego archit
                                              > ektem. "

                                              No nie? Fajne uczucie :)
                                              • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 13:52
                                                rekreativa napisała:

                                                > W sumie można by się zastanowić, że jeśli ktos tak bardzo się boi nawet pomyśle
                                                > ć o kimś innym niż partner/partnerka, to musi być strasznie niepewny własnych u
                                                > czuć.

                                                Jeśli już mowa o zasobie własnych uczuć, to wiedz, że (miedzy innymi) zabawowe fascynowanie się sztucznym miodem eskaluje, a jak tak, to proporcjonalnie do wzrostu stopnia tych fascynacji, uczucia względem realnego partnera maleją.
                                                Nie zmienisz tego, siła wyższa.
                                                Jaka rada.
                                                Naucz się odróżniać sztuczny miód od naturalnego.
                                                www.youtube.com/watch?v=MjW1DAa1Ka0
                                                Nie uda ci się, lub nie wykażesz w tej kwestii woli, bo ubzdasz sobie, że wszystko masz pod kontrolą, to, no cóż, możliwe że na forum "rozwód i co dalej" wylądujesz.
                                                Co do wewnętrznego matrixa, to temu też taki jego własny, wewnętrzny matrix podpowiedział, by pośmigać furką przez W-awę z prędkością 200/h.
                                                www.youtube.com/watch?v=MjW1DAa1Ka0
                                                Pozdrawiam.


                                                • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 13:58
                                                  Poprawka
                                                  > Co do wewnętrznego matrixa, to temu też taki jego własny, wewnętrzny matrix pod
                                                  > powiedział, by pośmigać furką przez W-awę z prędkością 200/h.
                                                  > www.youtube.com/watch?v=CJq2uGPwfig

                                                  > Pozdrawiam.
                                                  >
                                                  >
                                                • zyg_zyg_zyg Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:01
                                                  > Jeśli już mowa o zasobie własnych uczuć, to wiedz, że (miedzy innymi) zabawowe
                                                  > fascynowanie się sztucznym miodem eskaluje, a jak tak, to proporcjonalnie do wz
                                                  > rostu stopnia tych fascynacji, uczucia względem realnego partnera maleją.
                                                  > Nie zmienisz tego, siła wyższa.
                                                  > Jaka rada.

                                                  Ale przecież Recreativa napisała Ci, że u niej jest zupełnie inaczej. Nie zmienisz tego, siła wyższa. Po grzyba jej Twoje rady?
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:11
                                                    To, co ja piszę, nie jest istotne. Istotne jest, że potwór jako starszy wie, że ja się mylę, albowiem fantazjowanie ZAWSZE prowadzi na forum "Rozwód i co dalej".
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:17
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > To, co ja piszę, nie jest istotne. Istotne jest, że potwór jako starszy wie, że
                                                    > ja się mylę, albowiem fantazjowanie ZAWSZE prowadzi na forum "Rozwód i co dale
                                                    > j".

                                                    "ZAWSZE" ?
                                                    A gdzieś ty to "zawsze" wyczytała ?
                                                    Wykrzyczałaś coś, co nie miało miejsca.
                                                    Normalne w sytuacji, gdy dziecko przed zabawą czymś nieodpowiednim ostrzegają.
                                                    www.linux.net.pl/~wkotwica/tbg/andzia.html
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:28
                                                    Napisałam takie zdanie:
                                                    " Jesli nie oziębiają, a my nie odczuwamy potrzeby, żeby cokolwiek z tych "cudzoł
                                                    > ożnych" fantazji wprowadzać w życie w realu, to w czym w ogóle problem?"

                                                    Ty odpisałeś:

                                                    "Problem w tym, że zawsze oziębią.
                                                    Nie ma innej opcji."

                                                    Ja w tej wypowiedzi widzę słowo "zawsze", a Ty?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 19:48
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Napisałam takie zdanie:
                                                    > " Jesli nie oziębiają, a my nie odczuwamy potrzeby, żeby cokolwiek z tych "cudz
                                                    > oł
                                                    > > ożnych" fantazji wprowadzać w życie w realu, to w czym w ogóle problem?"
                                                    >
                                                    > Ty odpisałeś:
                                                    >
                                                    > "Problem w tym, że zawsze oziębią.
                                                    > Nie ma innej opcji."
                                                    >
                                                    > Ja w tej wypowiedzi widzę słowo "zawsze", a Ty?

                                                    Zaraz, zaraz młoda damo.
                                                    Owszem, napisałem, że zawsze oziębiają.
                                                    Ale że zawsze prowadzą , do forum "rozwód i co dalej".
                                                    To tego nie napisałem.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:13
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Ale przecież Recreativa napisała Ci, że u niej jest zupełnie inaczej.

                                                    Aaaaa, przepraszam.
                                                    Pod uwagę nie wziąłem tego, że do czynienia mamy tu z wyjątkiem.

                                                    Nie zmien
                                                    > isz tego, siła wyższa. Po grzyba jej Twoje rady?

                                                    Bo to forum i błądzącemu wypada wskazać właściwy kierunek.
                                                    A czy zastosuje się do wskazówki ?
                                                    To mi już lotto.
                                                    Tu dowcip.
                                                    Baca turystów prowadzi.
                                                    któryś z tyłu woła - baco pal
                                                    baca - nie palę i po chwili pierdziu orła na pysk
                                                    z tyłu - a mówiłem baco pal.
                                                    Pozdrawiam.

                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:38
                                                    Masz jakąś swoją wizję tego, co być powinno i Twoja prawo, ale nie wiem, na jakiej podstawie uważasz, że coś, co odnosi się do Twojego świata uczuciowego, musi się odnosić do wszystkich bez wyjątku.
                                                    Może u Ciebie wyobrażanie sobie seksu wymyślonych osób prowadzi do zaniku więzi z partnerką. U mnie nie prowadzi, więc przyjmij na słowo.
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:49
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Masz jakąś swoją wizję tego, co być powinno i Twoja prawo, ale nie wiem, na jak
                                                    > iej podstawie uważasz, że coś, co odnosi się do Twojego świata uczuciowego, mus
                                                    > i się odnosić do wszystkich bez wyjątku.
                                                    > Może u Ciebie wyobrażanie sobie seksu wymyślonych osób prowadzi do zaniku więzi
                                                    > z partnerką. U mnie nie prowadzi, więc przyjmij na słowo.

                                                    Daj spokój, tu wszyscy wszystko wiedzą lepiej. To forum to takie połączenie obozu harcerskiego z musztrą w wojsku :) Idealistyczna wizja świata, podsycona dyktatorskimi zapędami.
                                                    Nic dziwnego. To plony działania psychologów, którzy zajmują miejsce od dawna zagrzewane przez sukienkowych.
                                                    Widzisz ? Podobnie jak czarni, nawet chcą kontrolować o czym masz myśleć. Nie myśl Julio, nie myśl, Wielki Brat czuwa :)

                                                    Zawsze wolałem zepsucie i perwersje, te przynajmniej są szczere i prawdziwie.
                                                    Dla koneserów:
                                                    www.youtube.com/watch?v=SDVmthvwz2U
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:59
                                                    rafill napisał: > Daj spokój, tu wszyscy wszystko wiedzą lepiej. To forum to takie połączenie obo
                                                    > zu harcerskiego z musztrą w wojsku :) Idealistyczna wizja świata, podsycona dyk
                                                    > tatorskimi zapędami.

                                                    Jaka idealistyczna? Co idealnego jest w jakimkolwiek podejściu do życia? Życie z kobietą która nie chce się z Tobą kochać jest idealne? Życie samemu i czekanie na księcia z bajki jest idealne? Chyba każda sytuacja życiowa ma swoje jasne i ciemne strony.Tylko głupiec ich nie widzi. Ale wybory dokonujemy takie, żeby ponieść jak najmniej strat ( w naszym subiektywnym mniemaniu). Jeśli zgadzasz się ze swoim wyborem to jesteś w miarę zadowolony. Brak zadowolenia ze swoich wyborów powinien kazać Ci je zweryfikować lub po namyśleniu uznać je za jednak najlepsze. Współczuję ludziom chronicznie niezadowolonym ze swojego życia.
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:07
                                                    Zawle, jeśli bys mi napisała, że zdradził Cię partner, ale mu wybaczyłaś i wasze pożycie układa się teraz lepiej, to bym Ci po prostu uwierzyła na słowo. Nie twierdziłabym autorytarnie, że się mylisz i sama siebie oszukujesz, bo to niemożliwe, by po zdradzie mogło być dobrze.
                                                    Tymczasem tu właśnie ta druga sytuacja często ma miejsce:
                                                    "błądzisz"
                                                    "mylisz się"
                                                    "zły kierunek"
                                                    "pokażę Ci właściwą drogę" itp.
                                                    Czyli to, co rafill nazwał "dyktatorskimi zapędami".
                                                    I żeby nie było, owszem, to jak najbardziej możliwe, że fantazjowanie o realnej osobie, z którą mamy na co dzień do czynienia, z którą możemy porozmawiać, poflirtować, dotknąć, powąchać może prowadzić i do zdrady i do rozwalenia swojego związku. Tylko że ja nigdzie nie pisałam o takich fantazjach.
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:19
                                                    rekreativa napisała: > I żeby nie było, owszem, to jak najbardziej możliwe, że fantazjowanie o realnej
                                                    > osobie, z którą mamy na co dzień do czynienia, z którą możemy porozmawiać, pof
                                                    > lirtować, dotknąć, powąchać może prowadzić i do zdrady i do rozwalenia swojego
                                                    > związku. Tylko że ja nigdzie nie pisałam o takich fantazjach.

                                                    I o to chodzi. O cienką granicę, która szybko można przekroczyć. Dlatego warno rozgraniczyć fantazje o nierealnych osobach z fantazjami o realnych. I nie wrzucać ich do jednego worka. Co do moralizowania...ja z Twojej strony nie czuję żadnej presji. Może być tak, że jej nie wywierasz, albo tak że wiem co myślę i chętnie posłucham twojego- różnego od mojego zdania. Bez strachu i nadwrażliwości.

                                                    > Zawle, jeśli bys mi napisała, że zdradził Cię partner, ale mu wybaczyłaś i wasz
                                                    > e pożycie układa się teraz lepiej, to bym Ci po prostu uwierzyła na słowo. Nie
                                                    > twierdziłabym autorytarnie, że się mylisz i sama siebie oszukujesz, bo to niemo
                                                    > żliwe, by po zdradzie mogło być dobrze.

                                                    Gdybyś mi powiedziała że Cię zdradził partner ale wiesz że to się nigdy nie powtórzy....:) W całą resztę wierzę. Że są osoby, których zdrada otrzeźwia, kręci, każe starać się, czyni z partnera seksualnie nieobojętnego.
                                                  • rafill Zdrada :) 07.07.13, 15:27
                                                    Mówicie o tej zdradzie, jak kapelan na sumie o Szatanie Lucyperze.
                                                    Naprawdę diabeł jest aż taki straszny ? ;)
                                                    A - pytanie zasadnicze - mówicie z doświadczenia, czy gdybacie ? :D
                                                  • zawle Re: Zdrada :) 07.07.13, 15:32
                                                    rafill napisał:

                                                    > Mówicie o tej zdradzie, jak kapelan na sumie o Szatanie Lucyperze.
                                                    > Naprawdę diabeł jest aż taki straszny ? ;)
                                                    > A - pytanie zasadnicze - mówicie z doświadczenia, czy gdybacie ? :D

                                                    Nie przesadzaj. Dla każdego zdrada jest czym innym. Myślę że nawet dla jednej osoby, na każdym etapie życia może być czymś innym. Jednak koszty są zawsze wysokie. Pewnie tylko dla ludzi którzy nad tym rozmyślają czy też są empatyczni i emocjonalni. Dla mnie zawsze były wysokie. Czy zdradziłam, czy mnie zdradzono, czy byłam powodem. Czy kochałam, czy nie.
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > Chyba każda sytuacja życiowa ma swoje jasne
                                                    > i ciemne strony.Tylko głupiec ich nie widzi. Ale wybory dokonujemy takie, żeby
                                                    > ponieść jak najmniej strat ( w naszym subiektywnym mniemaniu). Jeśli zgadzasz s
                                                    > ię ze swoim wyborem to jesteś w miarę zadowolony. Brak zadowolenia ze swoich wy
                                                    > borów powinien kazać Ci je zweryfikować lub po namyśleniu uznać je za jednak na
                                                    > jlepsze. Współczuję ludziom chronicznie niezadowolonym ze swojego życia.

                                                    E, gadasz. To jakbyś miała dylemat - upierdzielić sobie rękę albo nogę :D
                                                    Dokonaj wyboru i bądź z nim szczęśliwa. Z bogiem siostro.

                                                    Na szczęście ja dobrze wiem czego chce i do tego dążę. Nie mam zamiaru się użalać :) Tylko sobie głośno rozmyślam, co i jak.

                                              • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:22
                                                rekreativa napisała:

                                                > W sumie można by się zastanowić, że jeśli ktos tak bardzo się boi nawet pomyśle
                                                > ć o kimś innym niż partner/partnerka, to musi być strasznie niepewny własnych u
                                                > czuć.

                                                Uwielbiam takie konkluzje:)) Według tego, najbardziej pewni swoich uczuć są Ci, którzy na potęgę zdradzają swoich partnerów.
                                                • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:36
                                                  zawle napisała:

                                                  > Uwielbiam takie konkluzje:)) Według tego, najbardziej pewni swoich uczuć są Ci,
                                                  > którzy na potęgę zdradzają swoich partnerów.

                                                  Ale to prawda ! Są pewni, że nic nie czują :D To jest najwyższy stopień pewności, zaręczam.
                                                • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:42
                                                  To tylko jedna z wielu konkluzji, bo tak też może być. Ktoś się boi pokus i ich skwapliwie unika, bo czuje, że mógłby ulec. Może tak być? Może.
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:51
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > To tylko jedna z wielu konkluzji, bo tak też może być. Ktoś się boi pokus i ich
                                                    > skwapliwie unika, bo czuje, że mógłby ulec. Może tak być? Może.

                                                    I co z tego wynika? NIC. Bo trudno używać tego jako argumentu do czegokolwiek. Kochanie...po podrywaj koleżankę z pracy, udowodnisz mi że nasze uczucie jest silne. Wiesz...przeleciałam twojego kumpla i nadal chcę być z Tobą. Widzisz jak Cię kocham?
                                                    A może : Jak mnie bzykasz to myślę o tym fajnym sąsiedzie spod dwójki. To potęguje moje doznania. Widzisz jak o Ciebie dbam? Sorry...nie przekonujesz mnie.
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 14:59
                                                    Dobra, to jeszcze powiedz, co ma wspólnego przelecenie koleżanki z pracy, czy podrywanie sąsiada z fantazjowaniem?
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Dobra, to jeszcze powiedz, co ma wspólnego przelecenie koleżanki z pracy, czy p
                                                    > odrywanie sąsiada z fantazjowaniem?
                                                    >

                                                    Ale my nie o tym rozmawiamy, tylko o tym ze ktoś unikający pokus nie jest pewny swoich uczuć.

                                                    Ktoś się boi pokus i ich
                                                    > skwapliwie unika, bo czuje, że mógłby ulec.
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale my nie o tym rozmawiamy, tylko o tym ze ktoś unikający pokus nie jest pewn
                                                    > y swoich uczuć.

                                                    Kluczem jest słowo skwapliwie.
                                                    To żarliwość neofity, świadczy o jakimś konflikcie wewnątrz, pewniej nieszczerości wobec siebie. Coś jak kryptohomoseksualista głośno krzyczący, żeby bić i kopać pedałów.
                                                    Ktoś kto nie jest gejem nie potraktuje tematu drażliwie, tylko z przymrużeniem oka.
                                                    Podobnie tutaj.
                                                    Kurde, to nie problem, że się komuś zdarzy pomyśleć jakie fajne rzeczy ma sąsiad / sąsiadka w gaciach, póki ta myśl nie zaczyna przybierać znamion obsesji i nie kierunkuje na realne działania.
                                                    Za to tubalne grzmienie wszem i wobec jakim złem jest takie myślenie, przywodzi na myśl, że ktoś może mieć z tym problem ;p
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:23
                                                    rafill napisał: > To żarliwość neofity, świadczy o jakimś konflikcie wewnątrz, pewniej nieszczero
                                                    > ści wobec siebie. Coś jak kryptohomoseksualista głośno krzyczący, żeby bić i ko
                                                    > pać pedałów.

                                                    Nie...to przezorność praktyka.
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:31
                                                    O, tak też może być.
                                                    W praktyce już raz się przekonał, jak słabą ma wolę co do tego ulegania pokusom, więc dmucha na zimne.
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:36
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > O, tak też może być.
                                                    > W praktyce już raz się przekonał, jak słabą ma wolę co do tego ulegania pokusom
                                                    > , więc dmucha na zimne.

                                                    Dal mnie to proces. Gdy zaczynam myśleć o kimś rzeczywistym, to znak że nie jestem pełna, tylko pusta. Żeby doszło do zdrady, trzeba podjąć wiele małych decyzji, które do tej zdrady prowadzą. Pierwszą podejmuje się po zauważeniu u siebie zainteresowania kimś innym. Pozostałe podejmuje się coraz lżej- przy sprzyjających okolicznościach
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:39
                                                    Otóż:
                                                    Według mnie, z męskiej strony sceny erotycznej, to głównie okoliczności sprawiają, że zdrad jest tak mało. Dla faceta seks to żywioł, jak mu dają, to rzadko który nie weźmie :)
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:41
                                                    rafill napisał:

                                                    > Otóż:
                                                    > Według mnie, z męskiej strony sceny erotycznej, to głównie okoliczności sprawia
                                                    > ją, że zdrad jest tak mało. Dla faceta seks to żywioł, jak mu dają, to rzadko k
                                                    > tóry nie weźmie :)

                                                    Gdybyś kochał swoją kobietę i byłoby Ci z nią dobrze...zdradziłbyś?
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Gdybyś kochał swoją kobietę i byłoby Ci z nią dobrze...zdradziłbyś?

                                                    Dla mnie to nie ma nic do rzeczy :) Nie muszę kochać kobiety, z którą mam się bzykać, ani to że kogoś kocham nie blokuje moich zapędów seksualnych. Sorx, nie mam babskiego umysłu.
                                                    Gdyby była okazja, wiedziałbym że babka jest dyskretna, a przy okazji mi się podoba - w sumie czemu nie ?
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 15:46
                                                    rafill napisał: > Dla mnie to nie ma nic do rzeczy :) Nie muszę kochać kobiety, z którą mam się b
                                                    > zykać, ani to że kogoś kocham nie blokuje moich zapędów seksualnych. Sorx, nie
                                                    > mam babskiego umysłu.
                                                    > Gdyby była okazja, wiedziałbym że babka jest dyskretna, a przy okazji mi się po
                                                    > doba - w sumie czemu nie ?
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 16:52
                                                    Zabiłaś wątek, Zawle :)
                                                    Prawda jest taka, że wielu ludzi by zdradziło... Wręcz wielu tutaj miało taką okazję i ją wykorzystało. Ludzie święci nie są, Zawle. Jeszcze na takim forum jak to ? Mają swoje potrzeby, bywało z seksem różnie, to ludzie sobie różnie radzili ;)
                                                    Wielu tutaj nie jest anonimowych, to trzymają buzię na kłódkę... Ale ja swoje wiem, reszty się domyślam. A w sumie - co mnie to obchodzi :p

                                                    Faceci to też specyficzni są. Nie wiem jak inni, ale po sobie i znajomych widzę, że jednak chodzi przede wszystkim o fajny seks i żeby przy tym się dobrze czuć. Miłości platoniczne i inne takie pierdy to zostawiamy egzaltowanym nastolatkom.
                                                    I wiem, że babka chciałaby wierzyć, że miłość trzyma faceta przy niej. Według mnie to nie działa tak samo u facetów i kobiet. Zakochana kobieta rzeczywiście może być wyłączona na odbiór innych chłopów, ale facet zawsze będzie przynajmniej trochę myślał kutasem, no chyba że jest mnichem :P
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 17:36
                                                    A czemu mężczyźni są a kobietami? Według Ciebie. Nie według wszystkich facetów. Skoro to nie jest miłość. I nie seks. I nie kasa. I nie dzieci? Bo u Ciebie żaden z tych elementów nie występuje?
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 17:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > A czemu mężczyźni są a kobietami? Według Ciebie. Nie według wszystkich facetów.
                                                    > Skoro to nie jest miłość. I nie seks. I nie kasa. I nie dzieci? Bo u Ciebie ża
                                                    > den z tych elementów nie występuje?

                                                    Jak to nie dzieci ? U mnie dzieci występują, dwie sztuki :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 17:49
                                                    rafill napisał: U mnie dzieci występują, dwie sztuki :)

                                                    Przecież wiem że masz dzieci, ale chyba nie dla nich tworzysz swoją sfrustrowaną rodzinę?
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 18:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Przecież wiem że masz dzieci, ale chyba nie dla nich tworzysz swoją sfrustrowan
                                                    > ą rodzinę?

                                                    Sorki, ale już to przerabialiśmy. Może zajmij się najpierw swoją ROZBITĄ rodziną, zanim zaczniesz zarzucać coś mnie. Okej ?
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 18:09
                                                    rafill napisał: > Sorki, ale już to przerabialiśmy. Może zajmij się najpierw swoją ROZBITĄ rodzin
                                                    > ą, zanim zaczniesz zarzucać coś mnie. Okej ?

                                                    Gdybym Ci proponowała że dzieci Wam przypilnuję lub że buty zimowe kupię, Twoje słowa byłyby na miejscu. Ja nie zamierzam jednak zajmować się Twoją rodziną:)
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 18:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Gdybym Ci proponowała że dzieci Wam przypilnuję lub że buty zimowe kupię, Twoje
                                                    > słowa byłyby na miejscu. Ja nie zamierzam jednak zajmować się Twoją rodziną:)

                                                    Luz. Ja Cie lubię zawle, ale wyhamuj czasem z epitetami, bo będę szczypał po kostkach :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 18:19
                                                    rafill napisał: > Luz. Ja Cie lubię zawle, ale wyhamuj czasem z epitetami, bo będę szczypał po ko
                                                    > stkach :)

                                                    Ty się naucz rafi szczypać tak, gdzie coś ugrasz. Kostki to tylko u fetyszystek;)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 18:21
                                                    Szczypać tam, gdzie coś ugrasz.
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 19:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Szczypać tam, gdzie coś ugrasz.

                                                    Nie szczypta soli, a szczypta kucharki ? :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 19:26
                                                    rafill napisał: > Nie szczypta soli, a szczypta kucharki ? :)

                                                    Poza soleniem w kuchni występują inne przyprawy...zdrowsze i wzmagające apetyt....choćby pieprz;)
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 19:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > ...choćby pieprz;)

                                                    Ale to chodzi o ten co na półce obok wanilii stał ? :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 21:22
                                                    rafill napisał: > Ale to chodzi o ten co na półce obok wanilii stał ? :)

                                                    Nie...stoi pomiędzy gałką muszkatołową a zielem angielskim. Zresztą nieważne...dobrze że stoi;)
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 21:36
                                                    ten to ma przerabane biedaczek :) stoi tak cale dnie i nikt mu nie pomoze... chociaz moze raz na jakis czas go jakas damska raczka obejmie... ale tylko po to, zeby odstawic za chwile na polke. tease and denial story :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 21:43
                                                    rafill napisał:

                                                    > ten to ma przerabane biedaczek :) stoi tak cale dnie i nikt mu nie pomoze... ch
                                                    > ociaz moze raz na jakis czas go jakas damska raczka obejmie... ale tylko po to,
                                                    > zeby odstawic za chwile na polke. tease and denial story :)

                                                    U mnie w domu przynajmniej kilka razy dziennie pieprzy. Potem może se z półki oglądać mecz:) Tylko z piwem jest kłopot, bo piwo wypijam JA.
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 21:49
                                                    cholera, u Ciebie nawet pieprz ma lepiej niz ja ;p a widzisz, ja piwa nie pije, ale dzieki temu juz nie mam "love handles" :)
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 21:59
                                                    rafill napisał:

                                                    > cholera, u Ciebie nawet pieprz ma lepiej niz ja ;p a widzisz, ja piwa nie pije,
                                                    > ale dzieki temu juz nie mam "love handles" :)

                                                    Ty mnie nie podpuszczaj..........
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 07.07.13, 22:55
                                                    ja, podpuszczac ? :) nie, dzieki. Dzis ogladalem na yt przez przypadek video z gosciem ktorego probowali odratowac, po tym jak tygrys odgryzl mu ramie i zdarl pol skory z glowy... a zaczelo sie pewnie niewinnym "poskromie cie, kociaku" :)))
                                                  • zawle Re: Kto mu wierzy? 08.07.13, 08:30
                                                    rafill napisał:

                                                    > ja, podpuszczac ? :) nie, dzieki. Dzis ogladalem na yt przez przypadek video z
                                                    > gosciem ktorego probowali odratowac, po tym jak tygrys odgryzl mu ramie i zdarl
                                                    > pol skory z glowy... a zaczelo sie pewnie niewinnym "poskromie cie, kociaku" :
                                                    > )))

                                                    Nie ma szans. Paznokietki przycięte, kociaku nie odważyłbyś byś się do mnie powiedzieć, kasa mam własną. Może jesteś sabat- katastrofista? ;)
                                                  • rafill Re: Kto mu wierzy? 08.07.13, 16:39
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie ma szans. Paznokietki przycięte, kociaku nie odważyłbyś byś się do mnie pow
                                                    > iedzieć, kasa mam własną. Może jesteś sabat- katastrofista? ;)

                                                    Skoro nie będziesz gryźć, tygrysie, to mogę Ci wyczesać grzywę i zapleść w niej warkocze, tak jak skrzaty robią w nocy. Zrobię ciepłej herbaty, położę spać i opowiem bajkę, o Bogu. Bóg z tobą, peace :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=-s6Ct0zE9mA
                                                    PS. Tak bardzo chciałbym...
                                                  • rafill Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 17:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > A czemu mężczyźni są a kobietami? Według Ciebie. Nie według wszystkich facetów.
                                                    > Skoro to nie jest miłość. I nie seks. I nie kasa. I nie dzieci? Bo u Ciebie ża
                                                    > den z tych elementów nie występuje?

                                                    Według mnie ? Myślę, że z różnych przyczyn na różnym poziomie rozwoju. Ogólniej - według mnie mężczyźni są z kobietami głównie dla seksu na wyłączność, trochę na zasadzie regularnego seksu jako gwaranta związku, zaś kobiety z mężczyznami głównie dla zaspokojenia instynktu macierzyńskiego. Mam taką figurkę, przywiezioną z Afryki - na niej postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dziecko. Wiele znaczące, według mnie to czysta biologia. Mężczyzna realizuje swój związek poprzez opiekę nad kobietą i jej potomstwem (ale i swoim), która rewanżuje się seksem, utrzymując wszystko w ryzach.
                                                    Zauważ, że więź mężczyzny z potomstwem ze względu na poligamiczną strategię rozmnażania może realizować się POPRZEZ partnerki z którymi te dzieci spłodził.
                                                    Facet może mieć masę dzieci z wieloma partnerkami, kobieta ma szansę wykarmić niewiele dzieci z nieliczną grupą samców lub wręcz tylko jednym.
                                                    Dla kobiety jest bardziej naturalne płodzenie dzieci z jednym ojcem, opiekunem - tutaj z jej punktu widzenia lepiej sprawdza się monogamia. Stąd te rozbudowane więzi emocjonalne, przeżywania, troski... Sorki, ale po stronie faceta to się średnio sprawdza.
                                                    Tzn. ściślej - jest tak, jeśli wychowały go baby i wtłoczyły mu do głowy taką emocjonalną wizję świata. Ale to się w praktyce nie sprawdza :)
                                                  • zawle Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:04
                                                    rafill napisał: Ogólniej
                                                    > - według mnie mężczyźni są z kobietami głównie dla seksu na wyłączność, trochę
                                                    > na zasadzie regularnego seksu jako gwaranta związku, zaś kobiety z mężczyznami
                                                    > głównie dla zaspokojenia instynktu macierzyńskiego.

                                                    A mężczyźni którzy seksu nie mają i mieć nie będą ( wykluczam idiotów którzy czasami kupią wino i wysprzątają mieszkanie- nadal się łudzą).? Czemu Ci są nadal? A kobiety które dzieci nie chcą? Lub nie mogą? Nie uważasz że w naszych czasach to zbytnie uproszczenie?
                                                  • rafill Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > A mężczyźni którzy seksu nie mają i mieć nie będą ( wykluczam idiotów którzy cz
                                                    > asami kupią wino i wysprzątają mieszkanie- nadal się łudzą).? Czemu Ci są nadal
                                                    > ? A kobiety które dzieci nie chcą? Lub nie mogą? Nie uważasz że w naszych czasa
                                                    > ch to zbytnie uproszczenie?

                                                    To jest tak jak ze słabo płatną i frustrującą pracą. Wszyscy wokół narzekają, ale niewielu ma odwagę odejść. Jeśli nie ma dzieci, to według mnie wina jest po stronie tchórzostwa i braku umiejętności podejmowania trudnych decyzji. Bo to jest trudne, skomplikowane, trzeba się ruszyć, czasem pomieszkać w gorszych warunkach, wywołać poruszenie w rodzinie i krewnych itd. Często idzie to w parze z kompleksami i zwykłym życiowym lenistwem.

                                                    Jest jeszcze jeden czynnik - jeśli ktoś wychowywał się w rodzinie gdzie przemoc była na porządku dziennym, to sam o wiele łatwiej zaakceptuje tą przemoc.
                                                    Kiedyś było coś o tresurze i ujeżdżaniu niewolnika w BDSM. To trochę podobnie - osoba, która jako dziecko była zdominowana i stłamszona przez dorosłego, potem łatwiej akceptuje gówniane sytuacje, na które normalnie nie powinna sobie dać pozwolić.
                                                    Mówiąc kolokwialnie - daje sobie wejść na łeb :)
                                                  • zawle Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:17
                                                    rafill napisał: To trochę podobnie -
                                                    > osoba, która jako dziecko była zdominowana i stłamszona przez dorosłego, potem
                                                    > łatwiej akceptuje gówniane sytuacje, na które normalnie nie powinna sobie dać
                                                    > pozwolić.
                                                    > Mówiąc kolokwialnie - daje sobie wejść na łeb :)

                                                    Nie wiem...niektórym potrzeba wielu lat terapii żeby dojść do takich wniosków.A co jest celem terapii? Zmiana lub akceptacja. Zresztą, może jednak lepsza zdrowa, rozbita rodzina niż chora i "pełna" problemów?
                                                  • rafill Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie wiem...niektórym potrzeba wielu lat terapii żeby dojść do takich wniosków.A
                                                    > co jest celem terapii? Zmiana lub akceptacja. Zresztą, może jednak lepsza zdro
                                                    > wa, rozbita rodzina niż chora i "pełna" problemów?

                                                    Tak, tutaj się zgadzamy.
                                                    Niemniej - jeśli problem leży wyłącznie po stronie pana Kutasa, należącego do jednego z członków (nomen omen) rodziny, to może kłopot da się rozwiązać mniej drastycznymi metodami niż fundowanie dzieciom weekendowego tatusia ? :)
                                                    Ja wychodzę z założenia - mój kutas jest moim problemem, a nie mojej rodziny.
                                                  • zawle Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:24
                                                    rafill napisał: mój kutas jest moim problemem, a nie mojej rodziny.

                                                    Nie odcinaj się od własnych potrzeb. I to tak zajebiście ważnych. Gdy masz partnera przylepione jest do nich poczucie własnej wartości, samoakceptacja i wiele innych wartości które określają Ciebie jako człowieka, ojca, męża.
                                                  • rafill Re: Czemu mężczyźni są z kobietami ? 07.07.13, 18:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie odcinaj się od własnych potrzeb. I to tak zajebiście ważnych. Gdy masz part
                                                    > nera przylepione jest do nich poczucie własnej wartości, samoakceptacja i wiele
                                                    > innych wartości które określają Ciebie jako człowieka, ojca, męża.

                                                    Ależ ja się od nich nie odcinam ;) Źle mnie zrozumiałaś.
                                                  • urquhart postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dziecko 07.07.13, 18:49
                                                    rafill napisał:
                                                    > na zasadzie regularnego seksu jako gwaranta związku, zaś kobiety z mężczyznami
                                                    > głównie dla zaspokojenia instynktu macierzyńskiego. Mam taką figurkę, przywiez
                                                    > ioną z Afryki - na niej postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dziecko. Wie
                                                    > le znaczące, według mnie to czysta biologia. Mężczyzna realizuje swój związek p
                                                    > oprzez opiekę nad kobietą i jej potomstwem (ale i swoim), która rewanżuje się s
                                                    > eksem, utrzymując wszystko w ryzach.

                                                    He, he, To w Afryce, w Europie niczym się nie zrewanżuje bo ma społecznie wyuczone że opieka nad nią i potomstwem to jego męski "psi obowiązek". Jedyna nadzieja w empatii :)
                                                    A sfrustowany facet zareaguje apatią, wycofaniem (ze związku albo w wódę) , albo agresją.
                                                    Glam równolegle wywołała ciekawy wątek na ŻR w podobnym nurcie.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,145538850,145538850,Zwiazek_wyeksploatowany_emocjonalnie_a_przemoc.html
                                                  • zawle Re: postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dz 07.07.13, 19:28
                                                    urquhart napisał: > He, he, To w Afryce, w Europie niczym się nie zrewanżuje bo ma społecznie wyucz
                                                    > one że opieka nad nią i potomstwem to jego męski "psi obowiązek". Jedyna nadzi
                                                    > eja w empatii :)
                                                    > A sfrustowany facet zareaguje apatią, wycofaniem (ze związku albo w wódę) , alb
                                                    > o agresją.

                                                    To chyba następna bajka zaczynająca się słowami: " chciałabym .....
                                                    A czym zareaguje sfrustrowana kobieta?
                                                  • urquhart Re: postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dz 07.07.13, 19:36
                                                    zawle napisała:
                                                    > To chyba następna bajka zaczynająca się słowami: " chciałabym .....
                                                    > A czym zareaguje sfrustrowana kobieta

                                                    Taka niestandartowa z męskim mózgiem na przykład?
                                                    A u Ciebie co paluszki pokazują w temacie płodowego kształtowania mózgu?
                                                  • zawle Re: postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dz 07.07.13, 19:40
                                                    Mogę Ci opowiedzieć o swoim środkowym w stanie wzwodu;)
                                                  • rafill Re: postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dz 07.07.13, 19:51
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mogę Ci opowiedzieć o swoim środkowym w stanie wzwodu;)

                                                    A jesteś posiadaczką takowego ? :D
                                                  • zawle Re: postać męska patrzy na kobietę, kobieta na dz 07.07.13, 21:19
                                                    rafill napisał: > A jesteś posiadaczką takowego ? :D

                                                    Jestem. A Ty urodziłeś się z czterema paluchami? I tylko jednym środkowym? ;)
                                                  • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:45
                                                    zawle napisała:
                                                    > Gdybyś kochał swoją kobietę i byłoby Ci z nią dobrze...zdradziłbyś?

                                                    Zawle czy to nie oczywiste że zawsze zależy co jest do stracenia, a co do wygrania ?
                                                    (pomijając tych z nerwicą co się boją każdej decyzji i odwrotnie tych uzależnionych od hazardu i od ryzyka)
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 17:41
                                                    urquhart napisał: > Zawle czy to nie oczywiste że zawsze zależy co jest do stracenia, a co do wygra
                                                    > nia ?
                                                    > (pomijając tych z nerwicą co się boją każdej decyzji i odwrotnie tych uzależnio
                                                    > nych od hazardu i od ryzyka)

                                                    Żeby mogło dojść do zasugerowania zdrady, musicie popełnić kilka innych drobnych przestępstw?:) Czy do nich dochodzi, jeśli jesteś w szczęśliwym związku? A potem...w punkcie kulminacyjnym zastanawiasz się nad opłacalnością? I jak te rozmyślania wyglądają? jest to wybór między jedną a drugą kobietą> Czy też ważenie ryzyka, ze się wyda i drobna przyjemność zakończy większą? Wytłumacz mi to proszę. I nie pytam o teraz, ale i o kiedyś. Kiedyś, w czasach, gdy seks nie był problemem.
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 17:43
                                                    Ale przecież u urqu seks był problemem kiedyś, nie teraz. To właśnie odwrotnie jest.
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:25
                                                    " Ale my nie o tym rozmawiamy, tylko o tym ze ktoś unikający pokus nie jest pewn
                                                    > y swoich uczuć. "

                                                    Nie, ja piszę, że taki ktoś "może" nie być pewny swoich uczuć, a nie że na 100% nie jest.
                                                    I chodzi mi raczej o silną wolę niż o poziom miłości do partnera/partnerki.
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:26
                                                    rekreativa napisała: > I chodzi mi raczej o silną wolę niż o poziom miłości do partnera/partnerki.

                                                    :))))
                                                  • rafill Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sorry...nie przekonujesz mnie.

                                                    A mnie tak. Jestem prawie pewny, że rekreativa ma w dużej mierze męską konstrukcję mózgu. Tego typu marzenia są typowe dla facetów. Po prostu kobiety częściej mają marzenia erotyczne ukierunkowane na przeżywanie związku emocjonalnego z obiektem seksualnym, a faceci - nakierowane na typową rąbankę. Ona przedstawiała z tego co pamiętam marzenia w typowo męskiej wersji i nie sądzę, żeby to mogło mieć wpływ na więzi z partnerem. Podobnie jak oglądanie porno.
                                                    Jak oglądam jak facet pierdoli ładną laskę w kakao i potem spuszcza się jej na twarz, to nie oznacza, że rośnie we mnie chęć do pokochania tej fajnej pani na ekranie. Podobnie z marzeniami - jak robię sobie w wyobraźni pokaz wideo z aktorami jakimi chce, to nie znaczy, że mniej kocham aktualną partnerkę albo że moja więź emocjonalna przez to słabnie. No nie osłabiajcie mnie ludzie :)
                                                  • rekreativa Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:15
                                                    Dzięki, rafill, wreszcie ktoś zrozumiał, o czym ja się tu produkuję.
                                                    Moje fantazje nie są emocjonalnie nasycone, ja nie wyobrażam sobie idealnych rycerzy w promieniach zachodzącego słońca, kuźwa... a potem żyli długo i pier...lili się szczęśliwie.
                                                    Ja sobie po prostu puszczam film porno w mojej głowie, czasem ze mną, czasem z mężem, czasem z wymyślonymi osobami, a czasem z potworem z jakiegoś hentai anime :D
                                                    Ten film-fantazja ma po prostu o tyle przewagę nad prawdziwym pornolkiem, że się dzieje dokładnie tak, jak ja chcę.
                                                    Efekt jest taki sam: służy nakręceniu się, podobnie jak wszelkie seksi bielizny, olejki, masaże, zabawki i inne pierdoły tutaj polecane w związkach wieloletnich.
                                                  • marek.zak1 Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:25
                                                    Potwierdzam, fantazje i pornole nie maja żadnego wpływu na więź z moją kobietą, a jak napisałaś, moga nakręcać.
                                                    Może świecie idealnym to nie jest do końca Ok, ale w takim nie żyjemy.
                                                  • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:29
                                                    > Efekt jest taki sam: służy nakręceniu się, podobnie jak wszelkie seksi bielizny
                                                    > , olejki, masaże, zabawki i inne pierdoły tutaj polecane w związkach wieloletni
                                                    > ch.

                                                    Zgadzanie się jest przecież takie nudne...
                                                  • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:26
                                                    rafill napisał:
                                                    > A mnie tak. Jestem prawie pewny, że rekreativa ma w dużej mierze męską konstruk
                                                    > cję mózgu.

                                                    He, he, żeby tylko ona! Rekreativa, Kag, Kitty, Sisi... I to jest czadowe, trudno gdzieś znaleźć takie skupisko chyba - poza klubem sportów walki :)
                                                  • zawle Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:28
                                                    urquhart napisał: > He, he, żeby tylko ona! Rekreativa, Kag, Kitty, Sisi... I to jest czadowe, trud
                                                    > no gdzieś znaleźć takie skupisko chyba - poza klubem sportów walki :)

                                                    A może upadł jeszcze jeden mit...że kobiety tak bardzo się od was różnią. Lub....chciałyby być takie jak Wy, ale w skrytości ducha/ w zaciszu domowym działają inaczej?
                                                  • urquhart Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 07.07.13, 15:32
                                                    zawle napisała:
                                                    > A może upadł jeszcze jeden mit...że kobiety tak bardzo się od was różnią. Lub..
                                                    > ..chciałyby być takie jak Wy, ale w skrytości ducha/ w zaciszu domowym działają
                                                    > inaczej?

                                                    Jedne różnią się bardziej inne mniej, każdy z typów ma swoje wady i zalety :)
                                                    Męski mózg uformowany w życiu płodowym łatwo namierzyć patrząc na paluszek serdeczny dłuższy od wskazującego, ale to 1 na 10 babka tak ma.
                                                  • 1lema1000 Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 14.09.14, 23:16
                                                    Ostro, ale prawdziwie. To ja mam podobną kobiecą konstrukcję mózgu jak rekreativa.
                                                  • 1lema1000 Re: kto spojrzy pożądliwie na kobietę/mężczyznę ; 14.09.14, 23:18
                                                    Ciekawe co słychać u kobiety, która zaczęła tę dyskusję?
                          • urquhart Re: Kto nie myślał 06.07.13, 21:26
                            zawle napisała:
                            > A skoro temat zdrady się pojawił. W naszej zakłamanej kulturze tylko penetracja
                            > jest uznawana za zdradę.

                            jasne, tylko koniuszek to nie zdrada!!!
                            www.youtube.com/watch?v=jYzl2aqBzMs
                            :)
                            P.S.
                            A w dupę?
                            • rafill Re: Kto nie myślał 06.07.13, 21:49
                              urquhart napisal slowo dupa !

                              Ps. A wychlostac niewolnice palcatem to zdrada czy nie ? :-)
                          • hello-kitty2 Re: Kto nie myślał 12.07.13, 03:18
                            zawle napisała:

                            Gdy jestem z kimś a ktoś inny powoduje że mięknę, to znak że partner już ni
                            > c dla mnie dobrego nie zrobi.

                            Bingo! Tylko jak to zgrac z gadanina o milosci?
          • gomory Re: W przeddzień zdrady 06.07.13, 09:55
            Każdy o tym co najmniej pomyśleć musiał (o ile był w związku). Więc takie mysli są jak najbardziej zrozumiałe. Chyba nawet dla tych którzy absolutnie i zdecydowanie odrzucają możliwość niewiernych zachowań.

            Sensowniejsze wydaje mi się ocenianie człowieka po czynach niż myślach. Nawet mimo tego, że odniosłem wrazenie, iż wiele lasek ekscytuje się bardziej emocjami i rozkminami przed nielojalnym zachowaniem. Już samo napięcie dostarcza im uniesienia. Ewentualne pieprzenie to niby też fajna sprawa, ale gdyby im magicznie odebrać wcześniejsze pobudzenie, to naprawde dużo by straciły. Może dlatego tak wiele kobiet zatrzymuje się na etapie przedkonsumpcyjnym ;)?

            Nie będę hipokrytą wstawiającym umoralniające gadki. Bo pewne rzeczy na świecie występują i już, nie ma co tego kryć. Ale to nie znaczy, że trzeba je eksponować i się z nimi obnosić. Niedobrze gdy się chowa głowę w piasek przed trudnymi tematami, ale i trąbienie o nich więcej niż to konieczne jest zbędne. Wszyscy mamy jaśniejszą stronę, ale też rzucamy mroczny cień.

            Cały wątek klasyfikuje gdzieś w okolicach męskich wyznań typu: poszedłbym na dziwki, ale nie wiem czy warto i będzie ok. My mamy za manego na dziwki iść? Albo dać dupy za fionę-only ;)?
            • rafill Re: W przeddzień zdrady 06.07.13, 10:02
              Tak odnośnie cienia, to dość niepokojąco to wygląda w Twoim wydaniu Gomory. Bo wyglądasz jak pastor, ale Twój cień ma rogi, kopyta i długi ogon z pędzlem na końcu. Intrygujące :)
    • zebo3 Re: W przeddzień zdrady 20.07.13, 14:33
      Supcio! Identyko! Też tak mam.
      Czy każdy sobie zadaje to pytanie..???
      CO POTEM???
      Przecież może być...fajny krótki romansik, szybkie rozczarowanie jednej lub obydwóch stron, wpadka jednej ze stron, wielka miłość jednej ze stron, wielka miłość z obydwóch stron, z rozwodami lub bez i do tego ta praca razem. Albo coś innego razem, np hobby.
      Większość powie..no to sobie spróbujcie to zobaczycie..hehe. Ale do stracenia trzeba wziąźć np. pracę, np hobby, np. rodzinę...Bo oprócz emocji w takim romansie co można jeszcze?
      • marek.zak1 Re: W przeddzień zdrady 20.07.13, 15:37
        Temat zostal podsumowany postem nr 2

        ,,Sex trwa krótko, orgazm jeszcze krócej, a kłopoty ciągną się latami i baardzo dużo kosztują".

        I numer 3 KAG73

        ,,Amen".
    • nielogitech jak to się skończyło? 17.09.14, 22:51
      myślałam, że tylko mnie na stare lata odbiło ;)
      • 1lema1000 Re: jak to się skończyło? 18.09.14, 22:07
        Nielogitech, aż taką wybranką nie możesz się czuć :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka