Dodaj do ulubionych

Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać ?

31.07.13, 18:19
Miało być generalnie o tym, jakie przesłanki powodują, że część z nas facetów rzuca "zimne ryby" albo Matki Polki albo inne typy małolibidowe i łóżkowoniechętne - a część zostaje i trwa, lepiej czy gorzej - ze swoją wybranką oraz potomstwem.
Zostaje lub porzuca wraz z potomstwem - co podkreślam jako absolutnie kluczowe w tym wątku (nie dyskutuję tu nad związkami bezdzietnymi, które się rozpadają z braku seksu i pochodnych przyczyn - bo to zupełnie inna para kaloszy).
Ja jestem z tych drugich - co by od razu była jasność.
I co by podgrzać atmosferę - bo nie ma to jak długie wątki, gdzie iskrzy ;) - dodam, że nie rozumiem facetów porzucających swoje dzieci/rodziny z JEDNEGO zasadniczego powodu - że ona nie daje/za mało daje/nie tak daje itp. itd.
Oczywiście rozwinę argumenty, ale czekam na chętnych dyskutantów - najlepiej takich, co mają dzieci - bo wiedzą o czym mowa. Zatem słucham - Marek zapewne jako krótko przytoczy swoje znane credo, ale liczę po cichu, że może rozwinie argumentację ;)
Obserwuj wątek
    • bgz0702 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 18:32
      uff..., ale zapodałes, bycie rodzicem to ogromna odpowiedzialność, seks to frajda, ja jednak wybieram rodzinę
      • loppe Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 18:34
        Wczoraj odleciały (?). Albo są na długich zajęciach z latania. W każdym razie r a z e m!

        www.bociany.miedzyrzecze.org.pl/index.php/widok1
    • zawle Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 18:38
      A może najpierw powiedz czemu nie odchodzisz? Powody dla których zostajesz...
    • sea.sea Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 19:09
      Przez "porzuca dzieci" masz na myśli "pan się wiąże z nową panią i dzieci z poprzedniego związku ma w tyłku --> unika z nimi kontaktu", czy po prostu to, że nawet jak pan się interesuje dziećmi, to one i tak zazwyczaj zostają przy matce i na niej spoczywa główny ciężar opieki?
      • ola.anna.48 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.11.13, 04:45
        Porzucone dzieci nie mają potem serca dla swoich zdziadziałych egoistycznych tatusiów. A z czasem role się odwracają i ,,niezaopiekowani,, mają dylemat opiekować się czy przyjąć taktykę unikania problemu.
        • kaiser.blade Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.11.13, 08:01
          Masz racje. Przeciez juz dawno ustalilismy na forum, ze trwac w nieudanym zwiazku ze wzgledu na dzieci to psi obowiazek faceta. A zona dupa dysponuje dowolnie, bo gdyby dawala niezgodnie ze swoim odczuwaniem to bylby gwalt. I one sie dziwia kutuzowowi...
        • zawle Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.11.13, 10:08
          ola.anna.48 napisał(a):

          > Porzucone dzieci nie mają potem serca dla swoich zdziadziałych egoistycznych ta
          > tusiów. A z czasem role się odwracają i ,,niezaopiekowani,, mają dylemat opieko
          > wać się czy przyjąć taktykę unikania problemu.

          Ale tylko pod warunkiem że ojciec wraz z matką porzuci i dzieci. Co do "oddawania" opieki, to bardzo polskie...dziecko jako inwestycja;)
    • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 19:16
      zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

      > I co by podgrzać atmosferę - bo nie ma to jak długie wątki, gdzie iskrzy ;) - d
      > odam, że nie rozumiem facetów porzucających swoje dzieci/rodziny z JEDNEGO zasa
      > dniczego powodu - że ona nie daje/za mało daje/nie tak daje itp. itd.
      > Oczywiście rozwinę argumenty, ale czekam na chętnych dyskutantów - najlepiej ta
      > kich, co mają dzieci - bo wiedzą o czym mowa.

      No to rozwijaj. Przeciez ja nie wiem dlaczego Ty ich nie rozumiesz.
      Jesli chcesz zebysmy to my zaczeli to od siebie powiem tyle, ze u mnie nie uklada sie na dluzsza mete w zwiazku, w ktorym nie ma seksu czy jest belejaki. Jak Ty to zatem robisz, ze u Ciebie sie uklada?
    • marek.zak1 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 20:24
      Jak napisałeś, poza domem jadają wygłodzeni. Ja do takich się nie zaliczam. Poza tym nie mam zamiaru burzyć wszystkiego, co zbudowałem.
      • jesod Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:16
        marek.zak1 napisał:
        > Jak napisałeś, poza domem jadają wygłodzeni.

        Kolego Marku, tu zupełnie nie o tym mowa.
        • zawle Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:28
          jesod napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          > > Jak napisałeś, poza domem jadają wygłodzeni.
          >
          > Kolego Marku, tu zupełnie nie o tym mowa.

          A może właśnie o tym. O tym że to że żona obiadu nie zrobi to jeszcze nie powód do rozwodu. Można się zacząć stołować gdzie indziej. Czasami za mniej lub bardziej milczącą zgodą żony. I spełnić swój wielki sen o hurysach już tutaj. Bez zobowiązań. Bez konsekwencji? Może powinno się pojawić pytanie ilu niezadowolonych panów z tego forum miewa kochanki a ilu w pocie czoła się do tego przygotowuje?
          • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:32
            zawle napisała:

            > Może powinno się pojawić pytanie ilu niezadowolonych panów z tego forum miewa kochanki
            > a ilu w pocie czoła się do tego przygotowuje?

            No, to zajebiste pytanie. Tylko wiesz, po mojemu to takie wybieranie się sójki za morze :D

            Bo mieć kochankę, to jest męska decyzja. Kurewska, podła - ale jakaś. Stawiasz sprawę na ostrzu noża. Mówisz - chuj i nie obracam się za siebie. To droga w jedną stronę.
            A przecie panocku, my to tutaj takie smętne cipy jesteśmy, że hej :D
            • jesod A przecież panocku 31.07.13, 22:04
              rafill napisał:
              > A przecie panocku, my to tutaj takie smętne cipy jesteśmy, że hej :D

              Z tym się zgadzam. :D
          • jesod Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:44
            zawle napisała:
            > A może właśnie o tym.

            Nie. Pytanie było przesłanki, dlaczego jedni faceci zostają a inni odchodzą.

            zawle napisała:
            > Może powinno się pojawić pytanie ilu niezadowolonych
            > panów z tego forum miewa kochanki a ilu w pocie czoła się do tego przygotowu
            > je?

            A może powinno się również pojawić pytanie ile niezadowolonych kobiet (niekoniecznie z tego forum - bo co to ma za znaczenie?) miewa kochanków, a ile w pocie czoła się do tego przygotowuje?
            Relacja niezadowolenia może dotyczyć obu płci, tak samo jak podejmowanie decyzji z tym związanych.

            • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:52
              jesod napisała:

              > A może powinno się również pojawić pytanie ile niezadowolonych kobiet (niekonie
              > cznie z tego forum - bo co to ma za znaczenie?) miewa kochanków, a ile w pocie
              > czoła się do tego przygotowuje?
              > Relacja niezadowolenia może dotyczyć obu płci, tak samo jak podejmowanie decyzj
              > i z tym związanych.

              I kto uważnie czyta, ten się doczyta.
              Na przykład to, że niezadowolonym kobietom kochankowie latają koło pióra ;)
              • jesod Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:07
                rafill napisał:
                > Na przykład to, że niezadowolonym kobietom kochankowie latają koło pióra ;)

                A jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? :)
                • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:11
                  jesod napisała:

                  > A jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? :)

                  Bo dla dziewczyny to żaden interes. Co to za biznes zostać czyjąś dziwką do zabawy, wyciąganą z szafy tylko wtedy, kiedy jest się potrzebną ? Kwiaty, bombonierki, głupawe komplementy - przecież to wszystko fałsz i poruta, bełkot ciśnięty po to, żeby dobrać im się do majtek, spuścić i zapomnieć o sprawie. Dziewczęta nie są głupie, dobrze o tym wiedzą.
                  • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:35
                    rafill napisał:

                    > Bo dla dziewczyny to żaden interes. Co to za biznes zostać czyjąś dziwką do zab
                    > awy, wyciąganą z szafy tylko wtedy, kiedy jest się potrzebną ? Kwiaty, bombonie
                    > rki, głupawe komplementy - przecież to wszystko fałsz i poruta, bełkot ciśnięty
                    > po to, żeby dobrać im się do majtek, spuścić i zapomnieć o sprawie. Dziewczęta
                    > nie są głupie, dobrze o tym wiedzą.

                    Ściślej mówiąc, jest jeden wyjątek od tej reguły. Kiedy nadarzy się okazja łapnąć genów prawdziwego samiora alfa, ale takiego top notch, wtedy zdarza się kobitce zapomnieć o moralnościach, rodzinach i tym podobnych elementach krajobrazu, szczególnie jeśli owulacja w drzwiach... :P
                    Ale bądźmy szczerze - na tym forum żadna babka nie zakłada spotkać wyżej wymienionego, ze względów oczywistych :)
                    • rekreativa Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:49
                      A te względy oczywiste to co?
                      Za wysokie progi?
                      • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:52
                        rekreativa napisała:

                        > A te względy oczywiste to co?
                        > Za wysokie progi?

                        Społeczny dowód ufności.
                        Dla kobiety świadomość, że inna tego faceta nie chciała, już sama w sobie jest potężnym ciosem w atrakcyjność. Podświadomie cały czas zastanawia się, co z nim jest nie tak.
                        Alfa to jest ktoś bezdyskusyjnie zajebisty.
                        • sea.sea Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:54
                          To skąd się biorą te tłumy chętnych do przytulania misiów co to "zona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią"? :P
                          • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:57
                            sea.sea napisała:

                            > To skąd się biorą te tłumy chętnych do przytulania misiów co to "zona go nie ro
                            > zumie i wcale ze sobą nie śpią"? :P

                            O kurwa, to gdzie te tłumy, robię stage diving !!? :)
                            • sea.sea Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 23:04
                              Na forum Kochanki i pochodnych... zapewne.
                              Tyle, że żeby jakąś zgłuszyć na "żona mi nie daje" należy pominąć część dyskredytującą faceta. Czyli żadne tam "moja wina, bo się spasłem, źle wybrałem, naiwny byłem, myślałem że od pierścionka się poprawi, zmywam, kwiatki przynoszę i na napletku tańczę, a ona nic" [niepotrzebne skreślić]
                        • rekreativa Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:55
                          Ale dlaczego inna nie chciała zaraz?
                          Rusz wyobraźnią. Przecież mogła mu ukochana zginąć. Znaczy wdowiec. I zajebistość zostanie zachowana.
                          • rafill Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 23:02
                            rekreativa napisała:

                            > Ale dlaczego inna nie chciała zaraz?
                            > Rusz wyobraźnią. Przecież mogła mu ukochana zginąć. Znaczy wdowiec. I zajebisto
                            > ść zostanie zachowana.

                            Ale ja mam na myśli tych szczerych :D
                            Bo wiesz, udawać to i ja umiem, może nawet całkiem nieźle.
                            Chcesz, to będę udawał krasnoludka ? Albo nawet siedmiu krasnoludków. Naraz. A jak się wkurwię to razem z sierotką Marysią :)
        • marek.zak1 Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:31
          O tym, tylko w przenośni. Jeśli w domu mam fajny seks bez ograniczeń, to czego mam szukać poza?
          • jesod Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 21:59
            marek.zak1 napisał:
            > O tym, tylko w przenośni.

            Dostrzegam przenośnię - nie dostrzegam jej sensu.
            Wygłodzenie nie determinuje naszych zachowań - raczej sama sytuacja, z której ono wynika. To ona jest kluczowa.

            marek.zak1 napisał:
            > Jeśli w domu mam fajny seks bez ograniczeń, to czego mam szukać poza?

            Skąd wiesz, że jest fajny, skoro nie zaznałeś innego? Jest fajny dla Ciebie, bo masz przekonanie, że Tobie to wystarcza , a wystarcza Ci być może tylko dlatego, że nie znasz, nie spróbowałeś i nie potrzebujesz czegoś innego.
            Tak więc ocena "fajny" jest zawsze indywidualna i subiektywna - wynika tylko z zaspokojenia naszych potrzeb i ze świadomości, że nie chcemy niczego innego. Albo też świadomie nie będziemy chcieć, bo... tak sobie postanowiliśmy by nie burzyć tego, co zbudowaliśmy.
            • marek.zak1 Re: Ja się do takich nie zaliczam 31.07.13, 22:21
              Jesod, żeniąc się, nie byłem prawiczkiem i mam porównanie. Moja ocena jest subiektywna i skoro subiektywnie jestem zadowolony, nie mam zamiaru stracić wszystkiego, żeby być może bardziej zadowolony.
    • zyg_zyg_zyg Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 20:26
      > nie rozumiem facetów porzucających swoje dzieci/rodziny z JEDNEGO zasadniczego
      > powodu

      A ja się zastanawiam, jakie inne więzi i dobre strony związku z powodu tego jednego zasadniczego braku prędzej czy później zaczynają szwankować, a jakie mają szansę przetrwać.

      U mnie niedostatek seksu zdecydowanie rzutował na całokształt związku. Wprawdzie nie miałam dzieci i nawet przez myśl mi nie przechodziło, by pracować nad akceptacją tego braku, by móc utrzymać relację. Próbowałam coś zmieniać, a jak doszło do mnie, że to na nic, powoli zaczęłam się zwijać.

      Ty starasz się z tym pogodzić?
      • sea.sea Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:48
        Trzecia.
        Też nie rozumiem, jakim magicznym cudem jednocześnie w łóżku może być źle, a wszędzie indziej cudownie.
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:54
        U mnie niedostatek seksu zdecydowanie rzutował na całokształt związku. Wprawdzi
        > e nie miałam dzieci i nawet przez myśl mi nie przechodziło, by pracować nad akc
        > eptacją tego braku, by móc utrzymać relację. Próbowałam coś zmieniać, a jak dos
        > zło do mnie, że to na nic, powoli zaczęłam się zwijać.
        >
        > Ty starasz się z tym pogodzić?

        No więc jak niżej napisałem różnica najprawdopodobniej tkwi w tym, co powstało między nami i co powstało we mnie od czasu gdy zostałem ojcem.
        Nie chcę zasuwać banałów w rodzaju "zmienił mi się świat" - no bo zmienił się tak, że nie sposób to opisać. A jeśli chodzi o pogodzenie się z niedostatkiem czy brakiem takiego a nie innego okazywania uczuć - myślę, że to temat na osobny wątek, zresztą od czasu do czasu podejmowany w różnej formie (najczęściej w stylu "jak dajecie sobie radę").
    • rafill Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 20:46
      Przede wszystkim - co to znaczy małolibidowe i łóżkowo nięchętne ? Ano takie, które w danym związku takie są. Bo w kolejnym mogą nowemu partnerowi dawać tak, że aż im dupa puchnie :)

      Wnioski, Żorżyku ? Może ten krem w rurkach co je dla żartu wbiłeś w kok, już z biegiem czasu zdążył nieco skwaśnieć ? ;)
      • kag73 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 20:57
        > Przede wszystkim - co to znaczy małolibidowe i łóżkowo nięchętne ? Ano takie, k
        > tóre w danym związku takie są. Bo w kolejnym mogą nowemu partnerowi dawać tak,
        > że aż im dupa puchnie :)

        Otoz, z dosc duza pewnoscia dokladnie tak bywa. Niemniej jednak coz ta swiadomosc pomaga ich obecnym partnerom? Raczej nic :( Wiec zwal jak chcial, nie chca i tyle:((
        • rafill Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:10
          kag73 napisała:

          > Wiec zwal jak chcial, nie chca i tyle:((

          :)))
          A dlaczego nie chcą ?
          Ponieważ pojawiły się mechanizmy w zachowaniu partnera, które uruchomiły w ich głowach tą niechęć. I pewnie wciąż się pojawiają. Ludzie nie oddalają się od siebie bez powodu.
          • kag73 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:20
            > Ponieważ pojawiły się mechanizmy w zachowaniu partnera, które uruchomiły w ich
            > głowach tą niechęć. I pewnie wciąż się pojawiają. Ludzie nie oddalają się od si
            > ebie bez powodu.

            Byc moze. Powodow bywa wiele. Niedawno w rozmowie jedna znajoma powidziala, analizujac niechec kolezanek do seksu z mezami "widocznie ci faceci nie potrafiao nie zadbac, inaczej nie mialyby takiej niecheci do seksu". Hmm, to potwierdza moja teze, ze kobieta nie chce seksu, bo nic z niego nie ma, albo stanowczo za malo, zeby jej sie oplacalo "marnowac" czas. Nikt nie chce rezygnowac z tego co lubi:)
            Ze po czesci to rowniez jej wina(nie komunikuje czego chce, nie wie jak i co itd), to juz inna kwestia.
          • potwor_z_piccadilly Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:01
            rafill napisał:
            > A dlaczego nie chcą ?
            > Ponieważ pojawiły się mechanizmy w zachowaniu partnera, które uruchomiły w ich
            > głowach tą niechęć. I pewnie wciąż się pojawiają. Ludzie nie oddalają się od si
            > ebie bez powodu.

            No, widzę że nauka nie poszła w las.
            Brawo.
            Zaczynasz w badaniach sięgać do najważniejszego, do fundamentów.


        • zawle Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:13
          Może ta świadomość pozwala walić sobie konia przy fantazji z własną żoną. Kochanie, nawet w myślach Cię nie zdradziłem. Ja myślę że każdy ma swoją drogę na zostanie świętym. Ostatnio beatyfikowali jakieś małżeństwo? „Ty jesteś jej drogą do Nieba; a ty jego”
          www.opusdei.pl/art.php?p=44139
      • jesod Bo w kolejnym 31.07.13, 21:20
        rafill napisał:
        > Bo w kolejnym mogą nowemu partnerowi dawać tak, że aż im dupa puchnie :)

        To się nazywa dobór naturalny, albo (patrząc z drugiej strony) selekcja naturalna.
        Tym bardziej, że -jak niedawno czytałam - Polki czują się generalnie niedokochane.
        • rafill Re: Bo w kolejnym 31.07.13, 21:28
          jesod napisała:

          > To się nazywa dobór naturalny, albo (patrząc z drugiej strony) selekcja natural
          > na.
          > Tym bardziej, że -jak niedawno czytałam - Polki czują się generalnie niedokoch
          > ane.

          Ja to widzę inaczej :)
          Jak zwykle złośliwie i cynicznie.
          W kolejnym poprzez seks cementują nowy związek, czują się w tym dobrze i w ten sposób łóżkowo realizują. W poprzednim nie było seksu, ponieważ związek się wyeksploatował i nie było sensu go dłużej cementować.
          Widzę to tak - seks ze strony kobiety w związku bardzo często jest tożsamy z umacnianiem partnerskich więzów. Nie na darmo mówi się, że kobieta "oddaje się" mężczyźnie.
          Kiedy nie ma już obok wartościowego mężczyzny, przestaje mieć sens "oddawanie się" :)
          • bgz0702 Re: Bo w kolejnym 31.07.13, 21:35
            rafill napisał:

            > W kolejnym poprzez seks cementują nowy związek, czują się w tym dobrze i w ten
            > sposób łóżkowo realizują. W poprzednim nie było seksu, ponieważ związek się wye
            > ksploatował i nie było sensu go dłużej cementować.

            ciekawe kiedy wyeksploatuje sie nowy? ;) co innego zabawiać się na boku bez zobowiązań z czarującą kochanką, a co innego zostawiać starą zonę na rzecz nowej narzeczonej, która w końcu pewnie też zmieni się w "starą zonę"
            • loppe Re: Bo w kolejnym 31.07.13, 21:41
              Właśnie. Nie rozumiem po prawdzie jak można aż tak źle wybrać, żeby aż zmieniać. A skoro się tak źle wybiera, to jaka ta następna szansa... A ta nowa może się zmienić potem na gorsze po zalotach, a ta stara może się zmienić na lepsze z czasem... A jeśli to my mamy się zmienić, to właśnie zmieniajmy się, a nie przemieszczajmy w przestrzeni!
            • rafill Re: Bo w kolejnym 31.07.13, 21:41
              bgz0702 napisała:

              > ciekawe kiedy wyeksploatuje sie nowy? ;) co innego zabawiać się na boku bez zob
              > owiązań z czarującą kochanką, a co innego zostawiać starą zonę na rzecz nowej n
              > arzeczonej, która w końcu pewnie też zmieni się w "starą zonę"

              A to już inna inkszość, stąd niektórzy faceci muszą najpierw zaliczyć parę cykli, żeby na końcu i tak wylądować przy ognisku z kuflem piwa i rozleniwioną miną na zasadzie "pierdolę, nic nie robię". ;)
          • potwor_z_piccadilly Re: Bo w kolejnym 31.07.13, 22:18
            rafill napisał:

            > Kiedy nie ma już obok wartościowego mężczyzny, przestaje mieć sens "oddawanie s
            > ię" :)

            Tu inaczej bym to zinterpretował.
            Ten mężczyzna wcale nie musi być bezwartościowy.
            Wystarczy że - czy to skutkiem niedouczenia, czy lenistwa, przestał, albo w ogóle nie starał się czytać kobiety z którą się związał.



    • gomory Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:50
      Żeby porzucić rodzinę i własne dzieci trzeba być kanalią.
      Żeby ganiać na dziwki, gdy w domu gaworzą słodkie bobasy trzeba być gnojem.
      Żeby pchać łapy w majtki kobiet, gdy przysięgało się wierność jedynej, trzeba być wiarołomnym bydlakiem.
      Można być porządnym facetem i trochę gnojem. Czy tam bydlakiem. Wielu daje sobie z tym brzemieniem radę. Oczywiście po świecie chodzą i tacy którzy potrafią być gnojem, kanalią, bydlakiem, skończonym kutasem i duuużo więcej w jednym. Tak samo jak i bardzo okejowi goście, którym nigdy przenigdy nie zdarzy się być nawet malutkim chujkiem.
      Mamy rozmaity poziom potrzeb. Gdyby seks z kobietami miał dla Ciebie wysoki priorytet to rębałbyś wiele kobiet, i poświęcał na to wszelkie siły. To chyba oczywiste?
      My mężczyźni w swojej masie jesteśmy dość typowi. Posłużę się dla zobrazowania przykładem kradzieży. Są faceci którzy do sklepu włazili z bejzbolem, łupali sprzedawczynię między oczy i jumali kasę. Też i tacy którzy ukradkiem po kieszeniach fanty kitrali. Większość jednak karnie płaci całą należność. Hmmm... czasem jednak się zorientowali, że sprzedawczyni czegoś nie skasowała. No cóż... udało się. trafiła się okazja - taka jest większość z nas. Są jednak i tak uczciwi, że nawet w czasie epidemii zombie, kładliby na ladzie 5 zyla, biorąc mineralkę. Bezbolowiec nie skuma tego od mineralki i vice versa.
      Chcesz sprawdzić czy zależy Ci na przeżyciach i emocjach? Proszę bardzo - zakupy same w sobie to dość mało ekscytująca czynność. Codzienna rutyna i nuda. Ale jutro może być inaczej :). Ukradnij paczkę gum do żucia. Rano, w jakiejś Biedronce, Żabce czy kiosku przed pracą. Z reguły leżą przy kasie. To nic wielkiego, nawet jeśli Cię złapią czeka Cię tylko wstyd i na pewno się jakoś wykręcisz, że zapomniałeś. Nie możesz zostać skazany, bo to za mała wartość straty.
      A może Cię nie złapią?
      Tak czy siak przysięgam Ci (i każdemu kto zechce spróbować), że nie zapomnicie jutrzejszego dnia nigdy. Każda sekunda aż do wyjścia ze sklepu, będzie wypełniona niecodziennym ożywieniem. Jeśli się kradzież uda, poczujesz euforyczną radość. Będziesz się uśmiechał (a może uśmiechała? Wszak moża w tym wziąść udział niezależnie od płci) sam do siebie. Ten czyn jest na pewno zły. Godzien potępienia. Ale w tej jednej sekundzie, gdy wyciągniesz rękę z intencją kradzieży, będziesz np. wiedział czy wymaga on odwagi. Poczujesz to. To łatwe, możecie się wycofać nawet w momencie wzięcia tej zwyczajnej paczki gum do ręki. Ale to uczucie może dać do myślenia na temat ile trzeba mieć silnego ducha, by postąpić niegodziwie.
      P.S. Dla tych którzy jutro jednak zostaną ZŁODZIEJAMI. Nie wracajcie do sklepu by zapłacić należność i wyjaśnić swoje roztargnienie. Nie przyznawajcie się tylko dlatego to by zatryumfowało dobro ;).
      • bgz0702 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:56
        pięknie i obrazowo ;))
        • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:15
          bgz0702 napisała:

          > pięknie i obrazowo ;))

          A dla mnie zupelnie niezrozumiale. Jak ma sie przyklad z kradzieza do porzucenia rodziny z powodu braku seksu? Gomory mozesz wytlumaczyc? Na razie tylko widze jakies emocje ale nie wiem o co chodzi?
          • rafill Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:20
            hello-kitty2 napisała:

            > Na razie tylko widze jakies emocje ale nie wiem o co chodzi?

            Moja babiczka co pohazi z Chrzanowa mówiła, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o piniądze. Ahój :D
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:28
          Obejrzałem średni mecz ze słabiutką Legią, która wywiozła dobry wynik wyjazdowy - tak piłka to czasem jest pokręcona wybitnie - a przy okazji dyskusja się rozwinęła a i Rafill zdążył co nieco się wystrzelać odpowiadając niemal każdemu (no nie bierze tego Sabat zbyt serio, taka drobna uwaga o twojej niezaprzeczalnej skąinąd aktywności ;)

          No więc Kolega Gomory w dużej części argumenty zasadnicze przedstawił - mi chyba pozostaje dorzucenie paru słów o tym, co daje myślącemu facetowi ojcostwo.
          Otóż mi dało wiele niesamowitych chwil, od narodzin począwszy - i niezniszczalne poczucie, że aktualnie nastoletnia pyskata co nieco latorośl to jak by ktoś wyjął kawałek z mego wnętrza....
          I tak naprawdę w pewnym sensie relacja z matką/żoną/partnerką jest w jakimś ujęciu uzupełnieniem tego najważniejszego, najbardziej dojmującego doświadczenia jakim jest rodzicielstwo. Jak się dobrze układa, to z reguły reszta wokoło też raczej kwitnie :) i mało kto zagląda na takie czy inne forum z problemami ;)
          A że nie układa się dobrze, cóż - nie mnie jednemu jak widać.
          Oczywiście, to nie jest tak, że uczucie / relacje pomiędzy nami poszły w las po urodzeniu dziecka - nic takiego. Są inne, z każdym rokiem coraz bardziej różne - i może ta amplituda powoduje, że braki w relacji okołóżkowej nie uwierają aż do krwi, raczej jak w piosence Dido - są jak piasek w bucie.
          • marek.zak1 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:40
            Na czym polegają braki? Uczucie i relacje poszły w las. Dlaczego?
            • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:12
              Relacje nie poszły w las, co najwyżej znacząco się zmieniły z racji nowego układu 2+1.
              Uczucie zaś... pewnie teraz już częściowo zdechło, pewnie w to miejsce pojawiło się samo życie, czyli przekroczenie rubikonu pt. "40 lat minęło".
              Doszły różne inne okoliczności życiowe, które powodują, że nagle zaczynasz skupiać się na zupełnie innych kwestiach, czasem nawet tak prozaicznych jak "za co zapłacimy rachunki / ratę kredytu" . I jak już rozwiążesz problem rachunków, to po pewnym czasie widzisz, że co nieco w tym czasie minęło bezpowrotnie.
              • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:27
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                > Relacje nie poszły w las, co najwyżej znacząco się zmieniły z racji nowego ukła
                > du 2+1.
                > Uczucie zaś... pewnie teraz już częściowo zdechło, pewnie w to miejsce pojawiło
                > się samo życie, czyli przekroczenie rubikonu pt. "40 lat minęło".
                > Doszły różne inne okoliczności życiowe, które powodują, że nagle zaczynasz skup
                > iać się na zupełnie innych kwestiach, czasem nawet tak prozaicznych jak "za co
                > zapłacimy rachunki / ratę kredytu" . I jak już rozwiążesz problem rachunków, to
                > po pewnym czasie widzisz, że co nieco w tym czasie minęło bezpowrotnie.

                Chlopie masz juz nastoletnie, tylko jedno dziecko, ktore zaraz z chaty wyfrunie, a Ty sie rozpisujesz, ze Ci sie swiat zmienil, bo zostales ojcem? Niepelnosprawne jest czy co? No z czym Ty zostaniesz za pare lat, z niesplaconym kredytem, wspollokatorka i poczuciem dobrze spelnionego obowiazku?
                • sea.sea Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:31
                  O, to, to.
                  Ja ewidentnie nie kupuję w niczyim wydaniu tych opowieści w stylu "no tak, w związku nie teges, ale żyjemy dla dzieci i kurde, tak jest pięknie".

                  Już nie mówiąc o tym, że życie tylko dla dzieci często się kończy na tym, że dzieci już usiłują się odpępnić, a starzy na nich wiszą i duszą nadmiernym zainteresowaniem, bo nie wiedzą co innego by mogli ze sobą zrobić.
          • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:06
            zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

            > I tak naprawdę w pewnym sensie relacja z matką/żoną/partnerką jest w jakimś uję
            > ciu uzupełnieniem tego najważniejszego, najbardziej dojmującego doświadczenia j
            > akim jest rodzicielstwo.

            Chcesz powiedziec, ze recepta na udany zwiazek z bezseksiem jest skupienie sie na dzieciach i traktowanie ich matki jako niezbednego ich przedluzenia? Innymi slowy recepta na udany zwiazek z bezseksiem po pojawiniu sie dzieci jest rownoczesne wejscie kazdego z partnerow w zwiazek z dziecmi. Cos jakby: zwiazek miedzy rodzicami sie rozpada, bo pojawily sie dwa rownolegle coegzystujace zwiazki: matka z dziecmi + ojciec z dziecmi. Generalnie dzieci wazniejsze niz partnerka/r.
            • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:21
              Coś z tego co piszesz na pewno.
              Zresztą zapytaj każdej znanej Ci matki czy dziecko jest ważniejsze od ojca/partnera/męża.
              Niemal zawsze jest i będzie.
              Nazwałbym to zmianą priorytetów w związku - i w ostatecznym rachunku to większości wychodzi na mniejszy czy większy plus. Znam kilka koleżanek córki, których ojcowie z różnych przyczyn poszli w świat (z reguły z poważniejszych powodów niż omawiany w tym wątku) - każda ma zwichrowane mniej lub bardziej dzieciństwo, czasem mocno pokręcone spojrzenie na relacje mężczyzna/kobieta - jak to w przyszłości będzie owocować to wolę nie myśleć, na pewno gabinety psychoterapeutów w dzisiejszych czasach nie będą cierpiały na brak klientek :(
              • sea.sea Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:25
                Ciekawe jak to się ma do statystyk dziewcząt, które mają kijowe wzorce i zwichrowane dzieciństwo, bo rodzice nie byli uprzejmi rozstać się w porę - ze względu na rzekome dobro dziecka.
                • rekreativa Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 20:16
                  Jestem przykładem na to, co mówisz. Do dziś mam trochę skrytego żalu do mamy, że sie nie rozstała z ojcem choć parę lat wcześniej.
                  Może dzięki temu nie musiałabym w najlepszych swoich latach życia wysiadywać po klinikach i terapiach.
              • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:33
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                > Zresztą zapytaj każdej znanej Ci matki czy dziecko jest ważniejsze od ojca/part
                > nera/męża.
                > Niemal zawsze jest i będzie.

                Herezje! :) Najbardziej znana mi matka jestem ja, herezje! podtrzymuje :)

                A na powaznie: zazroszcze Ci, mysle, ze bym miala super zycie gdybym potrafila tak czuc i myslec jak Ty. Szczerze, bez zlosliwosci.

              • zawle Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 00:21
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał: każda ma zwichrowane mniej lub bardziej dzieciństwo,
                > czasem mocno pokręcone spojrzenie na relacje mężczyzna/kobieta - jak to w przys
                > złości będzie owocować to wolę nie myśleć, na pewno gabinety psychoterapeutów w
                > dzisiejszych czasach nie będą cierpiały na brak klientek :(

                Najważniejsze to zadać sobie pytanie czy tego samego chcę dla swojego dziecka. Mnie wiele lat temu to pytanie otrzeźwiło.
              • zyg_zyg_zyg Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 09:56
                > Zresztą zapytaj każdej znanej Ci matki czy dziecko jest ważniejsze od ojca/part
                > nera/męża.

                Mnie nie pytaj - bo mnie boli na samą myśl, że miałabym w ten sposób ważyć bliskich. Z "Wyborem Zofii" mnie się jakoś kojarzą takie pytania.

                A czy więź z dzieckiem jest ważniejsza niż więź z partnerem? Nie - to różne rodzaje więzi, nie ma jak ich porównywać. Matką po prostu jestem - i tej akurat więzi nie muszę umacniać, ona się sama buduje - a żoną, partnerką, kobietą dla mojego mężczyzny mogę przestać być, jeżeli przestanę się o więź troszczyć.

                Partnerzy są dla siebie, a dzieciaki są dla świata. Jasne, jakąś malutką cząsteczkę siebie nam zostawią - jeśli tylko nie spieprzyć rodzicielstwa na całej linii - ale ciągnąć na niej całe życie się nie da. Chyba. Można jeszcze ze strachu przed samotnością zrobić krzywdę swojemu dziecku, okaleczyć je tak, żeby nie mogło sie ruszyć z miejsca, żeby jedynymą mozliwością dla niego było życie przy rodzicu i dla rodzica. Ale jeśli nie mówimy o patologii, to zadaniem matki i ojca jest wyposażenie dziecka w narzędzia i prowiant i wypuszczenie w świat.

                Oczywiście gdzieś tam po drodze są różne niesamowite przeżycia związane z rodzicielstwem, których nie da się zastąpić niczym innym. Dla mnie na przykład szczególny rodzaj bliskości, doświadczanej na różnych poziomach. Ale normalne jest to, że dzieci odchodzą. I to dużo wcześniej zanim fizycznie opuszczą gniazdo. Zaczynają gdzieś koło drugiego roku życia :-)
      • rafill Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 21:59
        gomory napisał:

        > Żeby ganiać na dziwki, gdy w domu gaworzą słodkie bobasy trzeba być gnojem.

        Dlatego wyczekałem, aż przestaną gaworzyć. Nie umiałbym tak, Bóg mi świadkiem :)
      • loppe Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 22:23
        Ad. Żeby pchać łapy w majtki kobiet, gdy przysięgało się wierność jedynej, trzeba być wiarołomnym bydlakiem.

        To jakieś nieporozumienie jednak, reszta Twojej filipiki brzmi OK
    • urquhart Facet bez jaj to geny których nie powinno być zbyt 31.07.13, 22:23
      zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
      > Oczywiście rozwinę argumenty, ale czekam na chętnych dyskutantów - najlepiej ta
      > kich, co mają dzieci - bo wiedzą o czym mowa. Zatem słucham - Marek zapewne jak
      > o krótko przytoczy swoje znane credo, ale liczę po cichu, że może rozwinie argu
      > mentację ;)

      Proponuję zajrzeć do Buss'a z odwrotnej strony na ten sam problem. Dlaczego tak jest. Baby tam nie dają i są niskolibidowe gdzie nie ma zagrożenia że facet odejdzie.
      W drugich i kolejnych długich związkach, te same partnerki jak wyszło w badaniach są chętniejsze i bardziej inwestują w jakość i ilość seksu, bo mają niższy współczynnik bezpieczeństwa.
      Life is brutal.
      Facet bez jaj to geny których nie powinno być zbyt wiele, natura zmusza ich do szukania możliwie najlepszych genów, nie rozmnażać geny frajerów :)
      • rafill Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:28
        urquhart napisał:

        > Proponuję zajrzeć do Buss'a z odwrotnej strony na ten sam problem. Dlaczego tak
        > jest. Baby tam nie dają i są niskolibidowe gdzie nie ma zagrożenia że facet od
        > ejdzie.

        Poprawka - tam gdzie one go nie widzą.

        > W drugich i kolejnych długich związkach, te same partnerki jak wyszło w badania
        > ch są chętniejsze i bardziej inwestują w jakość i ilość seksu, bo mają niższy w
        > spółczynnik bezpieczeństwa.
        > Life is brutal.
        > Facet bez jaj to geny których nie powinno być zbyt wiele, natura zmusza ich do
        > szukania możliwie najlepszych genów, nie rozmnażać geny frajerów :)

        Z tym się zgadzam.
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:40
        Urqu - zakładając wątek nie zamierzałem (i w ogóle w dysputach tutejszych) nie zamierzam bronić jakiejś określonej tezy ogólnorozwojowej, która by tłumaczyła znakomitą większość relacji damsko-męskich - zatem z Twoją wizją zasadniczo niespecjalnie polemizuję jako całością.

        Zwróć jedynie uwagę, że bycie facetem z jajami to nie znaczy trzymanie kobiety w niepewności co do intencji, uczuć i starań. Bynajmniej nie wyklucza to jednak utrzymywania swojego zdania, podtrzymywania własnych odmiennych decyzji w szarej codzienności - krótko mówiąc nie przepychanie się "kto kogo" w związku zdominuje, tylko raczej budowanie czegoś wspólnego w trakcie tych codziennych utarczek. Równowaga mimo odmienności :) na tyle, na ile w każdym przypadku jest to możliwe oczywiście.
        • urquhart Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:01
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
          > ej codzienności - krótko mówiąc nie przepychanie się "kto kogo" w związku zdomi
          > nuje, tylko raczej budowanie czegoś wspólnego w trakcie tych codziennych utarcz
          > ek. Równowaga mimo odmienności :) na tyle, na ile w każdym przypadku jest to mo
          > żliwe oczywiście.

          realne zagrożenie wywołuje realne pożądanie, polecam poczytać o plemionach pierwotnych

          to nie równowaga i demokracja to zabójstwo namiętności i pożądania, odsyłam do Bussa albo przystępniejszej Perel

          zostaje seks tantryczny
          • kutuzow Re: Facet bez jaj - do zorzyka 02.08.13, 09:45
            urquhart napisał:
            > realne zagrożenie wywołuje realne pożądanie, polecam poczytać o plemionach pier
            > wotnych
            >
            > to nie równowaga i demokracja to zabójstwo namiętności i pożądania, odsyłam do
            > Bussa albo przystępniejszej Perel

            Widzę że dyskusja chyba nie poszła tak jak sądziłeś. Koleżanki wypunktowały Twoją tezę że trzeba żyć w wypalonym związku "dla dobra dziecka", a koledzy zwrócili uwagę na to że bycie miłym i grzecznym fajnie sprawdza się w życiu codziennym, ale namiętności i pożądania to nie buduje. Zerknij na "Pożegnanie z Afryką" - po prostu kobiety lubią spędzać życie u boku takich jak Bror (wsparcie na co dzień), ale fantazjują o takich jak Denys (przygoda, emocje itp).

            Jak nie masz ochoty na większe lektury, które proponował Urqu (BTW: Perel by Ci się naprawdę przydała) możesz zerknąć do wcześniejszej dyskusji na forum zapoczątkowanej od tego postu:

            "W dzisiejszym Dużym Formacie (nr 10/968) w ramach przeglądu reportaży w formie książki znajduje się taki oto ciekawy tekst kurtyzany z Bombaju:

            "...Dziewczyna może więc chętnie pójść do łóżka z klientem, który wie, czego chce, i nie ma sentymentów - każde z nich bierze to, co może. Nie będzie jednak sypiać z klientem, który ma jakieś skrupuły i jest łagodny, bo wie, że może doić go przez długi czas. Grzeczni faceci płacą więcej

            Jeśli Monalisa nie chce iść do łóżka z klientem, okazuje mu przesadny szacunek, staje się jego przyjaciółką, siostrą, córką, aż wreszcie on przestaje myśleć o niej w ten sposób, w ten pożądliwy sposób".

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134065566,Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html
            plus późniejsze wyjaśnienie (w razie gdybyś sie zastanawiał co to ma wspólnego z tematem tej dyskusji):
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134143081,Re_Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html
            • rafill Re: Facet bez jaj - do zorzyka 02.08.13, 10:10
              Nie mylmy asertywności z arogancją.
              Człowiek nie mający argumentów nie może sobie pozwolić na arogancję, bo to się źle dla niego kończy. Stosunki międzyludzkie przypominają negocjacje. Wydaje mi się, że wciąż mylimy przyczyny ze skutkami. Arogancja i pewność siebie niektórych mężczyzn nie jest pochodną ich charakteru, ale środków i argumentów, którymi dysponują.
              • that.bitch.is.sick Re: Facet bez jaj - do zorzyka 02.08.13, 10:30
                rafill napisał:

                > Nie mylmy asertywności z arogancją.
                > Człowiek nie mający argumentów nie może sobie pozwolić na arogancję, bo to się
                > źle dla niego kończy. Stosunki międzyludzkie przypominają negocjacje. Wydaje mi
                > się, że wciąż mylimy przyczyny ze skutkami. Arogancja i pewność siebie niektór
                > ych mężczyzn nie jest pochodną ich charakteru, ale środków i argumentów, którym
                > i dysponują.

                O tak, słuszna uwaga rafill. Ostatnio zaczepiał mnie jakiś w drogim audi i nie sądzę aby sobie pozwolił na taką bezczelność wobec obcej kobiety facet w starym, rozwalającym się fiacie. On pomylił przyczyny ze skutkami w kontekście tego co lubią kobiety.
            • that.bitch.is.sick Re: Facet bez jaj - do zorzyka 02.08.13, 10:19
              kutuzow napisał:

              >
              > "W dzisiejszym Dużym Formacie (nr 10/968) w ramach przeglądu reportaży w formie
              > książki znajduje się taki oto ciekawy tekst kurtyzany z Bombaju:
              >
              > "...Dziewczyna może więc chętnie pójść do łóżka z klientem, który wie, czego ch
              > ce, i nie ma sentymentów - każde z nich bierze to, co może. Nie będzie jednak s
              > ypiać z klientem, który ma jakieś skrupuły i jest łagodny, bo wie, że może doić
              > go przez długi czas. Grzeczni faceci płacą więcej
              >
              > Jeśli Monalisa nie chce iść do łóżka z klientem, okazuje mu przesadny szacunek,
              > staje się jego przyjaciółką, siostrą, córką, aż wreszcie on przestaje myśleć o
              > niej w ten sposób, w ten pożądliwy sposób".
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134065566,Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html
              > plus późniejsze wyjaśnienie (w razie gdybyś sie zastanawiał co to ma wspólnego
              > z tematem tej dyskusji):
              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134143081,Re_Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html

              Nie sądzę aby żorżyk przystał na porównywania relacji małżeńskich do reakcji kurtyzan z Bombaju a i mnie wydaje się to szukanie prawidłowości na siłę i choć z główną tezą się zgadzam to te kurtyzany to za daleko poszedłeś z tym przykładem, niesmaczne.
              Kobiety w Indiach są wychowane w przeświadczeniu że są niczym i ich mentalność różni się zasadniczo od kobiet z zachodu Europy ukształtowanych do relacji bardziej egalitarnych.
              • kutuzow "...na pochyłe drzewo" 02.08.13, 12:03
                that.bitch.is.sick napisała:

                > Nie sądzę aby żorżyk przystał na porównywania relacji małżeńskich do reakcji ku
                > rtyzan z Bombaju a i mnie wydaje się to szukanie prawidłowości na siłę i

                Dlatego właśnie od razu podałem link do wczesniejszej wypowiedzi na post Gomorego, zacytuje raz jeszcze:
                "Zwróciłem tylko uwagę na pewne podobieństwo w historiach które tutaj na forum sie zdarzają i są kwitowane komentarzami "staraj się bardziej".

                Nie dorabiam do tego od razu jakiejś "życiowej" filozofii. Raczej bliżej mi do Twego stwierdzenia, że pierdoły mają ciężej w całym życiu (nie tylko w związku, ale i u wspomnianego mechanika, a także i u dziwek)."

                Znasz pewnie powiedzenie że "na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą". Tutaj jest podobnie.


                "to te kurtyzany to za daleko poszedłeś z tym przykłade
                > m, niesmaczne. "

                -Bitch jaka Ty się wrażliwa zrobiłaś. No po prostu aż się zawstydziłem żem taki prostak.

                "> Kobiety w Indiach są wychowane w przeświadczeniu że są niczym i ich mentalność
                > różni się zasadniczo od kobiet z zachodu Europy ukształtowanych do relacji bard
                > ziej egalitarnych. "

                Cóż za śmiała teoria. Może powinnaś przeczytać ciekawy art o sponsoringu który w Polsce jest coraz bardziej popularny juz nie tylko wśród studentek:
                spoleczenstwo.newsweek.pl/sponsoring---sprzedam-umysl-i-cialo,106594,1,1.html
                Jak widzisz nie trzeba być Hinduską (z mentalnością którą im przypisujesz) żeby lubić kasę i korzystać z okazji która się nadarza.

                • zawle Re: "...na pochyłe drzewo" 02.08.13, 18:13
                  A co ma wspólnego egalitaryzm z prostytucją?
                  • kutuzow Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 10:37
                    zawle napisała:

                    > A co ma wspólnego egalitaryzm z prostytucją?

                    Już wyjasniam. Zaczęło się od tezy Bitch, która napisała:

                    "Kobiety w Indiach są wychowane w przeświadczeniu że są niczym i ich mentalność różni się zasadniczo od kobiet z zachodu Europy ukształtowanych do relacji bardziej egalitarnych."

                    Starałem się pokazać że prostytucja istnieje także w rozwiniętych krajach, takich gdzie panuje równouprawnienie i równość i że nie zawsze prostytucja wynika z biedy i zależności. Czasami jest to "droga kariery", która jest stosunkowo prosta, a przy odpowiedniej urodzie może być bardzo dochodowa. Dlatego poparłem to linkiem do art w Newsweeku, który opisuje przykłady Pań od "bogatego sponsora szukam". Bo prostytucja to nie tylko laska w Bangladeszu zmuszana do obsłużenia 20 klientów pod rząd, ale też to, co ostatnio bardzo dynamicznie się rozwija w Polsce. Czyli wszelkiego rodzaju akcje "sponsora szukam" czy to w formie internetowej, czy to w formie "znajomych Pana Fibaka" czy też głośnej ostatnio afery "modelek" co to jeździły na sesję do Francji organizowane przez żonę Pana z Lady Pank.

                    Bycie "życiowo cwaną" nie ma wiele wspólnego z egalitaryzmem. Tak samo może być cwana cytowana prostytutka z Indii jak i dziunia co to naciąga swego sponsora, a idąc krok dalej kobieta która jest z facetem tylko dla dzieci i jego (późniejszej) funkcji bankomatu.
                    • rafill Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 10:57
                      kutuzow napisał:

                      > Bycie "życiowo cwaną" nie ma wiele wspólnego z egalitaryzmem. Tak samo może być
                      > cwana cytowana prostytutka z Indii jak i dziunia co to naciąga swego sponsora,
                      > a idąc krok dalej kobieta która jest z facetem tylko dla dzieci i jego (późnie
                      > jszej) funkcji bankomatu.

                      Żadna z tych kobiet nie jest życiowo cwana. One są głupie lub zdesperowane.
                      Życiowo cwana to jest taka, która ma faceta łączącego w sobie cechy bankomatu, dobrego taty jak i fajnego faceta, którego miło przytulić, z którym fajnie jest pogadać i go wpuścić do łóżka. A ja przeciwko takiej odmianie sprytu nie mam nic przeciwko.

                      Uważasz, że kobieta, która wiąże się z facetem, którym skrycie gardzi jest cwana ? Dla mnie to debil w spódnicy.
                      • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 12:19
                        rafill napisał:

                        > Żadna z tych kobiet nie jest życiowo cwana. One są głupie lub zdesperowane.
                        > Życiowo cwana to jest taka, która ma faceta łączącego w sobie cechy bankomatu,
                        > dobrego taty jak i fajnego faceta, którego miło przytulić, z którym fajnie jest
                        > pogadać i go wpuścić do łóżka. A ja przeciwko takiej odmianie sprytu nie mam n
                        > ic przeciwko.
                        >
                        > Uważasz, że kobieta, która wiąże się z facetem, którym skrycie gardzi jest cwan
                        > a ? Dla mnie to debil w spódnicy.

                        Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? No chyba sie zapedziles. A nie czytales w tym artykule, ze w pierwszym byla zakochana? A czy one sie wiaza? Mezczyzna nie bedzie decydowac za kobiete na jakich warunkach da dupy (dobry tata, przytulanki, rozmowy, lecisz wzorcem?). Zadna praca nie hanbi. A nie pomyslales, ze moze seks za darmo nie istnieje?
                        • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 12:30
                          seks za darmo nie istnieje ? ja pierdole... No nie, nie pomyslalem tak. Wierze, ze niektorzy ludzie maja uczucia.

                          a o instytucji malzenstwa jako formy pracy zarobkowej nie ogarniam. Dlatego ktos unieszczesliwiajacy sie w. imie lepszego statusu materialnego (malzenstwo z rozsadku) jest imho albo desperatem albo idiota.
                          • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 12:41
                            rafill napisał:

                            > seks za darmo nie istnieje ? ja pierdole... No nie, nie pomyslalem tak. Wierze,
                            > ze niektorzy ludzie maja uczucia.

                            Wszyscy maja? Takie same? I w tym samym czasie? Naprawde uwazasz, ze uczucia sa takie powszechne?



                            • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 12:44
                              tak, uwazam ze sa bardzo powszechne. Powiedzialbym, ze brak uczuc dostrzegam u znaczacej mniejszosci znanych mi osob.
                              • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 13:18
                                rafill napisał:

                                > tak, uwazam ze sa bardzo powszechne. Powiedzialbym, ze brak uczuc dostrzegam u
                                > znaczacej mniejszosci znanych mi osob.

                                A zawezajac do uczuc 'potrzebnych' do tego by miedzy dwojgiem osob (przy wzajemnosci uczuc) mogl pojawic sie seks, jak oceniasz? Sa powszechne?
                                • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 14:09
                                  przeciez do tego, zeby pojawil sie seks nie sa potrzebne zadne uczucia, to dwie niezalezne sprawy.
                                  • jesod Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 14:19
                                    rafill napisał:
                                    > przeciez do tego, zeby pojawil sie seks nie sa potrzebne zadne uczucia, to dwie
                                    > niezalezne sprawy.

                                    Oczywiście. Dlatego jedni uprawiają seks, a inni się kochają. W każdym z tych przypadków potrzeba wewnętrznej zgody i akceptacji na takie rozwiązanie.
                                  • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 14:20
                                    rafill napisał:

                                    > przeciez do tego, zeby pojawil sie seks nie sa potrzebne zadne uczucia, to dwie
                                    > niezalezne sprawy.

                                    Czyli tym co przede wszystkim odroznia te dziewczyny od innych to to, ze nie maja uczuc do tych panow, tak? Czy to wystarczy, zeby nazwac je glupimi, zdesperowanymi debilami w spodnicy? Zupelnie nie kumam dlaczego tak je nazwales.
                                    • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 14:39
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Czyli tym co przede wszystkim odroznia te dziewczyny od innych to to, ze nie ma
                                      > ja uczuc do tych panow, tak? Czy to wystarczy, zeby nazwac je glupimi, zdespero
                                      > wanymi debilami w spodnicy? Zupelnie nie kumam dlaczego tak je nazwales.

                                      W sumie - jeśli te panie nie posiadają empatii, są wyprane z uczuć i nie mają potrzeb związanych ze związkiem emocjonalnym z drugiem człowiekiem - to przekonałaś mnie, użyłem niewłaściwego określenia.

                                      Założyłem a priori sytuację, w której kobieta poświęca swoją emocjonalność na ołtarzu lepszego bytu, ale przecież może tak nie być. Ona może nic nie czuć, jak psychopata. W takim układzie faktycznie takie rozwiązanie (szukanie bogatego sponsora na życie) wydaje się racjonalnym rozwiązaniem.
                                      • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 14:56
                                        rafill napisał:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > Czyli tym co przede wszystkim odroznia te dziewczyny od innych to to, ze
                                        > nie ma
                                        > > ja uczuc do tych panow, tak? Czy to wystarczy, zeby nazwac je glupimi, zd
                                        > espero
                                        > > wanymi debilami w spodnicy? Zupelnie nie kumam dlaczego tak je nazwales.
                                        >
                                        > W sumie - jeśli te panie nie posiadają empatii, są wyprane z uczuć i nie mają p
                                        > otrzeb związanych ze związkiem emocjonalnym z drugiem człowiekiem - to przekona
                                        > łaś mnie, użyłem niewłaściwego określenia.
                                        > Założyłem a priori sytuację, w której kobieta poświęca swoją emocjonalność na o
                                        > łtarzu lepszego bytu, ale przecież może tak nie być. Ona może nic nie czuć, jak
                                        > psychopata. W takim układzie faktycznie takie rozwiązanie (szukanie bogatego s
                                        > ponsora na życie) wydaje się racjonalnym rozwiązaniem.

                                        Nosz kurwa ale teraz przylozyles. To za zwiazek emocjonalny z drugim czlowiekiem trzeba placic seksem?

                                        A dlaczego nie odpowiedziales na moje pytanie: "A zawezajac do uczuc 'potrzebnych' do tego by miedzy dwojgiem osob (przy wzajemnosci uczuc) mogl pojawic sie seks, jak oceniasz? Sa powszechne?"

                                        Jakbys na nie odpowiedzial to bys wiedzial, ze nie trzeba byc wypranym z uczyc psychopata by nie zakochiwac sie w kazdej parze spodni lub zakochiwac sie bez wzajemnosci.

                                        Chyba nie wierzysz, ze na kazdego czeka milosc juz za rogiem.
                                        • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 15:04
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Nosz kurwa ale teraz przylozyles. To za zwiazek emocjonalny z drugim czlowiekie
                                          > m trzeba placic seksem?

                                          Nie widzę związku z resztą dyskusji. Nie uważam, żeby trzeba było płacić.

                                          > A dlaczego nie odpowiedziales na moje pytanie: "A zawezajac do uczuc 'potrzebny
                                          > ch' do tego by miedzy dwojgiem osob (przy wzajemnosci uczuc) mogl pojawic sie s
                                          > eks, jak oceniasz? Sa powszechne?"

                                          Uważam, że raczej tak. Myślę, że większość par jest do siebie dość dobrze nastawiona, właśnie brak seksu w małżeństwie albo wzajemne wyrzuty i nienawiść uważam za patologiczne i nienaturalne. Tym bardziej zastanawiam się, dlaczego u mnie to tak wyszło. Szczerze mówiąc jest mi przykro z tego powodu, bo mam poczucie, że coś spieprzyłem.

                                          > Jakbys na nie odpowiedzial to bys wiedzial, ze nie trzeba byc wypranym z uczyc
                                          > psychopata by nie zakochiwac sie w kazdej parze spodni lub zakochiwac sie bez w
                                          > zajemnosci.

                                          Nie no, jasne. Tylko znowu - co to ma wspólnego. Nie operujmy skrajnościami - albo kompletne wyrachowanie albo neurotyczna miłość. Prawda leży gdzieś po środku...

                                          > Chyba nie wierzysz, ze na kazdego czeka milosc juz za rogiem.

                                          Pewnie, że nie. Na większość - nie czeka.
                                          • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 15:12
                                            rafill napisał:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            >
                                            > > A dlaczego nie odpowiedziales na moje pytanie: "A zawezajac do uczuc 'pot
                                            > rzebny
                                            > > ch' do tego by miedzy dwojgiem osob (przy wzajemnosci uczuc) mogl pojawic
                                            > sie s
                                            > > eks, jak oceniasz? Sa powszechne?"
                                            >
                                            > Uważam, że raczej tak. Myślę, że większość par jest do siebie dość dobrze nasta
                                            > wiona, właśnie brak seksu w małżeństwie albo wzajemne wyrzuty i nienawiść uważa
                                            > m za patologiczne i nienaturalne. Tym bardziej zastanawiam się, dlaczego u mnie
                                            > to tak wyszło. Szczerze mówiąc jest mi przykro z tego powodu, bo mam poczucie,
                                            > że coś spieprzyłem.

                                            "Dosc dobre nastawienie" to przeciez nie uczucie (jesli to w ogole jest uczucie), zeby pojawil sie darmowy (czyli z uczuciem) seks.

                                            > > Chyba nie wierzysz, ze na kazdego czeka milosc juz za rogiem.
                                            >
                                            > Pewnie, że nie. Na większość - nie czeka.

                                            To pytanie brzmi: co robimy w miedzyczasie? I te dziewczyny przynajmniej 'cos' robia.
                                            • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 15:14
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > To pytanie brzmi: co robimy w miedzyczasie? I te dziewczyny przynajmniej 'cos'
                                              > robia.

                                              Tylko, że jeśli wykorzystują seks do manewrowania drugim człowiekiem, w którym - być może - jednak jakieś uczucia się pojawiają - to czy to jest uczciwe ?
                                              • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 15:20
                                                rafill napisał:

                                                > hello-kitty2 napisała:
                                                >
                                                > > To pytanie brzmi: co robimy w miedzyczasie? I te dziewczyny przynajmniej
                                                > 'cos'
                                                > > robia.
                                                >
                                                > Tylko, że jeśli wykorzystują seks do manewrowania drugim człowiekiem, w którym
                                                > - być może - jednak jakieś uczucia się pojawiają - to czy to jest uczciwe ?

                                                Odbiegles troche od tego artykulu, co?
                                                • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 15:23
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Odbiegles troche od tego artykulu, co?

                                                  No jasne, o tych konkretnych babkach to ja już dawno nie mówię :)

                                                  Mówię o przypadkach wychodzenia za mąż bez cienia pozytywnych uczuć do faceta, wyłącznie z pobudek finansowych. Ogólnie, bez konkretów.
                                                  • marek.zak1 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 16:00
                                                    A szacunek nawet podziw dla jego pozycji finansowej? Kto to powiedział, jak stane na portfelu jestem wysoki?
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 16:21
                                                    rafill napisał:
                                                    > Mówię o przypadkach wychodzenia za mąż bez cienia pozytywnych uczuć do faceta,
                                                    > wyłącznie z pobudek finansowych. Ogólnie, bez konkretów.

                                                    Dzięki Bogu na razie Tobie to nie grozi. Masz za mało kasy. Znam kobiety które wyszły dla kasy, ale ani jednej która wyszła tylko dla dziecka. Trochę zapładniacza jednak lubiły. Czyli...miały pozytywne uczucia.
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 16:36
                                                    No to jest akurat oczywiste. Moja zona jest ostatnia osoba na swiecie, ktora podejzewalbym o kierowanie sie materialistycznym podejsciem do swiata.
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 16:43
                                                    Ale niematerialnie ogarniasz?
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 16:58
                                                    nie rozumiem...
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 05.08.13, 18:12
                                                    rafill napisał:

                                                    > nie rozumiem...

                                                    Są różne rodzaje dóbr. Kasa to najpospolitsze. Moja przyjaciółka jest w "związku" z facetem, seksu zero. Jest z nim, bo ma duży do do ogarnięcia, a w tym domu piec;) Poza tym to może na niego liczyć, jest przyzwoitym facetem. Są różne rodzaje dóbr. Gdy nie ma miłość to musi wystarczyć. Rozumiesz?
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 20:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > Są różne rodzaje dóbr. Kasa to najpospolitsze. Moja przyjaciółka jest w "związk
                                                    > u" z facetem, seksu zero. Jest z nim, bo ma duży do do ogarnięcia, a w tym domu
                                                    > piec;) Poza tym to może na niego liczyć, jest przyzwoitym facetem. Są różne ro
                                                    > dzaje dóbr. Gdy nie ma miłość to musi wystarczyć. Rozumiesz?

                                                    Zero seksu z nim, czy zrezygnowała całkowicie ze swojego życia seksualnego ?
                                                  • marek.zak1 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 21:05
                                                    Juz to pisałem sto razy: zero seksu => brak związku
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 21:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Juz to pisałem sto razy: zero seksu => brak związku

                                                    Jeszcze nie. Liczę Ci Marku, jak padnie pierwsza setka, to zrobię meksykańską falę. Jednoosobowo.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 23:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Juz to pisałem sto razy: zero seksu => brak związku

                                                    Marek przestań to powtarzać bo oszaleję:). Rozumiem że to jakaś ekwilibrystyka pojęciowa o wartości literackiej, wprost jako 11 przykazanie dekalogu ale trzymajmy się faktów. Być może w jakiejś szczęśliwej utopii ta metafora do nich się odnosi ale w naszej rzeczywistości funkcjonuje wiele zadziwiających związków które funkcjonują z nieprzymuszonej woli i utrzymują więzi emocjonalne mimo braku tego komponentu. Będziesz polemizował z faktami za pomocą naginania pojęć, że to nie związek to sorry. Samą mnie to zadziwia niezmiernie: po co, dlaczego ludzie postanawiają się ze sobą mordować i to jeszcze bez seksu, skoro dla mnie nawet dobry seks nie jest wystarczającym powodem.
                                                    Chętnie bym podyskutowała czemu i z jakiego wyznania pochodzi to trwanie i motanie wspólnej codzienności beznamiętnie, tworzenie na siłę jakiejś wzajemnej komplementarności - drugiego dziecka, trzeciego dziecka? Miałam różne koncepcje ale temat jest ciekawy, bo widocznie ludzie chcą i potrzebują związków, nawet są gotowi dla bezsensownego trwania z drugą osobą wyrzec się potrzeb seksualnych albo zadowolić substytutem.
                                                    To może jakaś forma transcendencji, idealizm, albo zwykły lęk przed samotnością. Bardzo ciekawe. Psychoewo nie daje zadowalających odpowiedzi. W płci mózgu ten sukces przypisywano zdolnościom społecznym kobiet - tendencyjnie. Może jakaś cyniczna koncepcja o wzajemnym zadręczaniu się w stylu Hobbesa, ucieczka od wojny przeciwko wszystkich bellum omnium contra omnes do wojny przeciwko jednej osobie aby to ją obwinić o wszelki dyskomfort i niepowodzenia. W sumie genialne - jednego nienawidzić jako sprawcy nieszczęścia i można kochać wszystkich innych:)
                                                    Zbyt cyniczna koncepcja?
                                                  • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 00:29
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > To może jakaś forma transcendencji, idealizm, albo zwykły lęk przed samotnością
                                                    > . Bardzo ciekawe. Psychoewo nie daje zadowalających odpowiedzi. W płci mózgu te
                                                    > n sukces przypisywano zdolnościom społecznym kobiet - tendencyjnie. Może jakaś
                                                    > cyniczna koncepcja o wzajemnym zadręczaniu się w stylu Hobbesa, ucieczka od woj
                                                    > ny przeciwko wszystkich bellum omnium contra omnes do wojny przeciwko jednej o
                                                    > sobie aby to ją obwinić o wszelki dyskomfort i niepowodzenia. W sumie genialne
                                                    > - jednego nienawidzić jako sprawcy nieszczęścia i można kochać wszystkich innyc
                                                    > h:)
                                                    > Zbyt cyniczna koncepcja?

                                                    Chodzi o pieniadze.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 00:43
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    >
                                                    > Chodzi o pieniadze.

                                                    :) sugerujesz że ten problem związków bez seksu dotyczy tylko biedaków? czy wracamy z teorią że wszystkie kobiety to dziwki za wyjątkiem mojej matki?:)
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 08:44
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > :) sugerujesz że ten problem związków bez seksu dotyczy tylko biedaków? czy wra
                                                    > camy z teorią że wszystkie kobiety to dziwki za wyjątkiem mojej matki?:)


                                                    Biedacy wymyślili teorię że zwracanie uwagi na status finansowy partnera to kurestwo. Dla mnie to rozsądek.
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 10:21
                                                    czyli faceci sa nierozsadni, bo status finansowy partnerki zazwyczaj maja w dupie.
                                                  • bgz0702 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 12:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > > :) sugerujesz że ten problem związków bez seksu dotyczy tylko biedaków? c
                                                    > zy wra
                                                    > > camy z teorią że wszystkie kobiety to dziwki za wyjątkiem mojej matki?:)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Biedacy wymyślili teorię że zwracanie uwagi na status finansowy partnera to kur
                                                    > estwo. Dla mnie to rozsądek.

                                                    Popieran twoją teorię, kiedyś myślałam ze to oznaka słabości, dziś myślę ze to przewaga być "życiowo cwanym", nadal nie osiągam takiego rozwoju chociaż sierotą nie jestem
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 12:50
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > > > :) sugerujesz że ten problem związków bez seksu dotyczy tylko bieda
                                                    > ków? c
                                                    > > zy wra
                                                    > > > camy z teorią że wszystkie kobiety to dziwki za wyjątkiem mojej mat
                                                    > ki?:)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Biedacy wymyślili teorię że zwracanie uwagi na status finansowy partnera
                                                    > to kur
                                                    > > estwo. Dla mnie to rozsądek.
                                                    >

                                                    Ja myślę że idąc za tokiem twojego rozumowania, teorię o kurestwie wymyślili bogaci bo tylko oni mogą sobie pozwolić na bezinteresowność w uczuciach.:) Resztę podludzi nie stać na szczere uczucie? Jednak droga kitty to tylko miara twoich horyzontów i ich szerokości ponieważ poczucie bogactwa jest subiektywne, więc w niczym kurestwa nie usprawiedliwia. Dla ukraińskiej pomocy domowej zamożna jest polska klasa średnia która to jest żebractwem dla mieszkańca Beverly Hills. Sama widzisz że twoje przekonania nie mają charakteru uniwersalnego pytanie co jest wystarczającą granicą zamożnośći, na ile tak naprawdę wyceniasz swoje zadowolenie?
                                                    Są ludzie których byt określa świadomość i po nabyciu określonego standardu przestają być materialistami. Są ludzie u których paradoksalnie nie chodzi o kasę tylko o to że "trawa u sąsiada jest zieleńsza" - ci zawsze będą się kurwić: w zwiazkach, w pracy, w przyjaźni bo i m zawsze kuźwa będzie za mało! :)Kurestwo to po prostu natura słabego konformisty i tchórza (którym pogardzam) - nie pokrywa się całkowicie z zawodem prostytutki bynajmniej.
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 15:59
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Ja myślę że idąc za tokiem twojego rozumowania, teorię o kurestwie wymyślili bo
                                                    > gaci bo tylko oni mogą sobie pozwolić na bezinteresowność w uczuciach.:) Resztę
                                                    > podludzi nie stać na szczere uczucie? Jednak droga kitty to tylko miara twoich
                                                    > horyzontów i ich szerokości ponieważ poczucie bogactwa jest subiektywne, więc
                                                    > w niczym kurestwa nie usprawiedliwia. Dla ukraińskiej pomocy domowej zamożna je
                                                    > st polska klasa średnia która to jest żebractwem dla mieszkańca Beverly Hills.
                                                    > Sama widzisz że twoje przekonania nie mają charakteru uniwersalnego pytanie co
                                                    > jest wystarczającą granicą zamożnośći, na ile tak naprawdę wyceniasz swoje zado
                                                    > wolenie?
                                                    > Są ludzie których byt określa świadomość i po nabyciu określonego standardu prz
                                                    > estają być materialistami. Są ludzie u których paradoksalnie nie chodzi o kasę
                                                    > tylko o to że "trawa u sąsiada jest zieleńsza" - ci zawsze będą się kurwić: w z
                                                    > wiazkach, w pracy, w przyjaźni bo i m zawsze kuźwa będzie za mało! :)Kurestwo t
                                                    > o po prostu natura słabego konformisty i tchórza (którym pogardzam) - nie pokry
                                                    > wa się całkowicie z zawodem prostytutki bynajmniej.

                                                    Piłaś, czy z gorąca tak? Po pierwsze to do mnie powinnaś pisać, bo to moje słowa przytaczasz.Po drugie moje założenie było dokładnie odwrotne niż to, które usiłujesz obalać:))
                                                    Poza tym jak zawsze stosując unik międzynarodowy ( czarne kobiety we wczesnym feminizmie, kurwy z Bangladeszu, pomoce domowe z Ukrainy) zaczynasz rozwodzić się nad tym co sobie tak umyśliłaś, potem to obalasz. Chyba jednak piłaś. A jeśli nie...to jednak miałam rację. Ty jesteś tępa.
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 17:00
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Popieran twoją teorię, kiedyś myślałam ze to oznaka słabości, dziś myślę ze to
                                                    > przewaga być "życiowo cwanym", nadal nie osiągam takiego rozwoju chociaż sierot
                                                    > ą nie jestem

                                                    Kiedyś też myślałem, że porzucenie kobiety z którą przeżyło się 20-30 lat, tylko dlatego że los się uśmiechnął, dał pieniądze i karierę - a ona zwyczajnie się zestarzała i straciła to co kiedyś było u niej najcenniejsze, czyli urodę - jest zwyczajnym skurwysyństwem.
                                                    Dziś myślę, że to jednak oznaka przewagi i życiowego sprytu. Skoro na gruby pieniądz można wyrwać młodego, atrakcyjnego lachona, to stare, zajeżdżone babsko może odejść i zagryzać ze złości ręce po nadgarstki. Ostatnich niech gryzą psy.

                                                    Podporządkowanie autorytarne.
                                                    ***

                                                    Jak w Chinach w czasie rewolucji kulturalnej nakazali dygnitarzom partyjnym nosić proste robotnicze kufajki, to powstała moda na piękne zdobione podbicia tychże kufajek. Z zewnątrz robocza kufaja, a w środku jedwab i złoto :) Jednak hierarchiczność i rywalizacja leżą w ludzkiej naturze.

                                                    Ta róża daje postęp, ale ma kolce. Nasza duchowość odróżnia nas od zwierząt. Nie hierarchiczność i stan posiadania, bo tam to jest rozwinięte "na bogato".
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 17:53
                                                    rafill napisał:
                                                    > Kiedyś też myślałem, że porzucenie kobiety z którą przeżyło się 20-30 lat, tylk
                                                    > o dlatego że los się uśmiechnął, dał pieniądze i karierę - a ona zwyczajnie się
                                                    > zestarzała i straciła to co kiedyś było u niej najcenniejsze, czyli urodę - je
                                                    > st zwyczajnym skurwysyństwem.
                                                    > Dziś myślę, że to jednak oznaka przewagi i życiowego sprytu. Skoro na gruby pie
                                                    > niądz można wyrwać młodego, atrakcyjnego lachona, to stare, zajeżdżone babsko m
                                                    > oże odejść i zagryzać ze złości ręce po nadgarstki. Ostatnich niech gryzą psy.
                                                    >
                                                    > Podporządkowanie autorytarne.
                                                    > ***
                                                    >
                                                    > Jak w Chinach w czasie rewolucji kulturalnej nakazali dygnitarzom partyjnym nos
                                                    > ić proste robotnicze kufajki, to powstała moda na piękne zdobione podbicia tych
                                                    > że kufajek. Z zewnątrz robocza kufaja, a w środku jedwab i złoto :) Jednak hier
                                                    > archiczność i rywalizacja leżą w ludzkiej naturze.
                                                    >
                                                    > Ta róża daje postęp, ale ma kolce. Nasza duchowość odróżnia nas od zwierząt. Ni
                                                    > e hierarchiczność i stan posiadania, bo tam to jest rozwinięte "na bogato".

                                                    Myślę więc że resztę życia powinieneś spędzić ciesząc się własną duchowością a nie seksem. Czy zabiegania o seks jest duchowe? Czy zżymanie się że żona seksu nie chce jest duchowe? Co odróżnia Cie od zwierząt rafiku...pozwól że ja Ci powiem. Tylko ludzie nazywają zwierzętami innych w sobie widząc uduchowionego człowieka. Tylko nie pierdol mi że polemizujesz tu z własną duchowością?
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 19:12
                                                    Poniekad polemizuje z moja duchowoscia na tym forum. Mysle, ze swietnie to ujelas. Spodziewalas sie czegos innego ?
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 19:29
                                                    rafill napisał:

                                                    > Poniekad polemizuje z moja duchowoscia na tym forum. Mysle, ze swietnie to ujel
                                                    > as. Spodziewalas sie czegos innego ?

                                                    Rozum mi mówi że nic innego;( Ale serce każe mieć nadzieję;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 18:11
                                                    rafill napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Popieran twoją teorię, kiedyś myślałam ze to oznaka słabości, dziś myślę
                                                    > ze to
                                                    > > przewaga być "życiowo cwanym", nadal nie osiągam takiego rozwoju chociaż
                                                    > sierot
                                                    > > ą nie jestem
                                                    >

                                                    Oj ten kij ma dwa końce, a zwłaszcza że osoby zazwyczaj przeceniają swoją cwaność:).
                                                  • bgz0702 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 20:11
                                                    rafill napisał:

                                                    to stare, zajeżdżone babsko może odejść i zagryzać ze złości ręce po nadgarstki. Ostatnich niech gryzą psy.

                                                    stare zjeżdżone babsko, to jest masakra jakaś. Miałabym zyć z kimś kto jest stary i zjeżdzony to pierwsza brałabym manele i gnała gdzie piękniej. Dopuścic do sytuacji gdzie baba się starzeje i zajeżdza a ty młody wciąż i piękny jesteś to skurwysyństwo właśnie, jakieś nieporozumienie w świecie partnerskim, może włąśnie dlatego one nie chcą seksu jak są stare bidne już i zjężdżone. Boże obroń, stare zjeżdżone babsko, kiedy ona sobie pozwoliła się tak zatracić...? To było chore loope włąśnie dla mnie jeśli to czytasz, taką mam granice na chore
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 21:20
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > stare zjeżdżone babsko, to jest masakra jakaś. Miałabym zyć z kimś kto jest sta
                                                    > ry i zjeżdzony to pierwsza brałabym manele i gnała gdzie piękniej.

                                                    Nie dramatyzuj. Nie jeden raz widziałam metamorfozy tych starych zjeżdżonych kobiet po porzuceniu przez starego męża. I powiem Ci....jedna rok temu urodziła bliźnięta 10 lat młodszemu przystojniakowi, kariera drugiej wystrzeliła jak wytrysk prawiczka. Niech idą w cholerę, co mają je dalej mężowie zjeżdżać. Nie litować się!!!
                                                  • bgz0702 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 21:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie dramatyzuj. Nie jeden raz widziałam metamorfozy tych starych zjeżdżonych ko
                                                    > biet po porzuceniu przez starego męża. I powiem Ci....jedna rok temu urodziła b
                                                    > liźnięta 10 lat młodszemu przystojniakowi, kariera drugiej wystrzeliła jak wytr
                                                    > ysk prawiczka. Niech idą w cholerę, co mają je dalej mężowie zjeżdżać. Nie lito
                                                    > wać się!!!

                                                    a nie, nie o to mi chodzi, ze on idzie na lepsze, a niech idzie w podskokach nawet i pełny radości, nie będę się smucić, po ćwokach żałoby nie nosze. Ja pytam tylko jak on się mógł tak pięknie urządzić, kur.. i pięknieć kiedy ona się zajężdżała. Ona durna albo naiwna a on wie cwaniak jak to wykorzystać. Rafilek nam pisał o skurwysyństwie porzucania starej i zajężdzonej żony, a ja mu pisze o skurwielstwie procederu zajeżdżania zresztą po obu stronach płciowej barykady, to był zły przykład z ta porzuconą zajeżdżoną babą;))
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 22:55
                                                    To frystracja nie przykład. Rozjeżdżona baba to se poużywała przecież. Z kim ona się tak rozjeżdżała, jak to BSWM???
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 22:56
                                                    Frustracja oczywiście...żeby się jednostki nie pomyliły.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 09.08.13, 01:51
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie dramatyzuj. Nie jeden raz widziałam metamorfozy tych starych zjeżdżon
                                                    > ych ko
                                                    > > biet po porzuceniu przez starego męża. I powiem Ci....jedna rok temu urod
                                                    > ziła b
                                                    > > liźnięta 10 lat młodszemu przystojniakowi, kariera drugiej wystrzeliła ja
                                                    > k wytr
                                                    > > ysk prawiczka. Niech idą w cholerę, co mają je dalej mężowie zjeżdżać. Ni
                                                    > e lito
                                                    > > wać się!!!
                                                    >
                                                    > a nie, nie o to mi chodzi, ze on idzie na lepsze, a niech idzie w podskokach na
                                                    > wet i pełny radości, nie będę się smucić, po ćwokach żałoby nie nosze. Ja pytam
                                                    > tylko jak on się mógł tak pięknie urządzić, kur.. i pięknieć kiedy ona się zaj
                                                    > ężdżała. Ona durna albo naiwna a on wie cwaniak jak to wykorzystać. Rafilek nam
                                                    > pisał o skurwysyństwie porzucania starej i zajężdzonej żony, a ja mu pisze o s
                                                    > kurwielstwie procederu zajeżdżania zresztą po obu stronach płciowej barykady, t
                                                    > o był zły przykład z ta porzuconą zajeżdżoną babą;))

                                                    Jak wy to wszystko bierzecie serio i zaraz musicie wyszukiwać milijon racjonalizacji. Naprawdę się takimi duperelami czujecie zagrożone? Ale nie boicie się szukać se chłopa ze względu na status majątkowy? Nie bój się się prosiaczku o swoje porzucenie, poślubiać bogatego i wpływowego kolesia - teraz się bój prosiaczku jakby powiedział Kubuś Puchatek.
                                                    Pamiętam opowieść znajomej o koleżance maltretowanej przez męża który był jakimś wpływowym biznesmenem. Tłukł ją i dzieci tak że ledwo żyli i gówno mu mogła zrobić bo miał kasę, władzę i prawników na zawołanie. Nawet uciec od psychola nie mogła. Wszyscy się go bali i wszyscy wierzyli panisku a nie kurze domowej.
                                                    Och to cwaniactwo czarnucha.
                                                  • zawle Re: qizzzzz 09.08.13, 11:38
                                                    Co wybierasz?

                                                    Seks w małżeństwie czy spokój że Cię ślubna na pewno nie zdradzi?
                                                    Kasa na żarcie czy nimb bezinteresowności?P
                                                    Seksienie się czy duchowość?
                                                    Cwaniactwo czarnucha czy mentalność prostytutki?
                                                  • zawle Re: quizzz 09.08.13, 11:38
                                                    oczywiście
                                                  • rafill Re: qizzzzz 09.08.13, 16:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Seks w małżeństwie czy spokój że Cię ślubna na pewno nie zdradzi?

                                                    Spokój, że ślubna na pewno mnie nie zdradzi.

                                                    > Kasa na żarcie czy nimb bezinteresowności?P

                                                    Kasa na żarcie.

                                                    > Seksienie się czy duchowość?

                                                    Seksienie się.

                                                    > Cwaniactwo czarnucha czy mentalność prostytutki?

                                                    ??
                                                    Niech będzie, że mentalność prostytutki, historia pokazała, że czarni słabo na cwaniactwie wychodzili.

                                                    To ile mam punktów ?
                                                  • zawle Re: qizzzzz 09.08.13, 16:34
                                                    uzyskałeś dwa punkty. Nie masz się czego wstydzić. to bardzo przeciętny wynik
                                                    ;)))
                                                  • rafill Re: qizzzzz 09.08.13, 16:46
                                                    a co bada i czego dotyczy ?
                                                  • zawle Re: qizzzzz 09.08.13, 16:53
                                                    a quizy coś badają? Hę?
                                                  • hello-kitty2 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 10:43
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > :) sugerujesz że ten problem związków bez seksu dotyczy tylko biedaków? czy wra
                                                    > camy z teorią że wszystkie kobiety to dziwki za wyjątkiem mojej matki?:)

                                                    Sugeruje, ze ludzie trwaja w nieudanych zwiazkach dla pieniedzy, bo wygodnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 08.08.13, 11:09
                                                    Nie tylko dla pieniedzy, dla wygody, ze strachu przed zmianą, przed samotnością.
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 21:41
                                                    rafill napisał:
                                                    > Zero seksu z nim, czy zrezygnowała całkowicie ze swojego życia seksualnego ?

                                                    zrezygnowała całkowicie
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 22:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > zrezygnowała całkowicie

                                                    Najwyraźniej nie było jej to do szczęścia potrzebne.
                                                    Za to on, zapewne nie zrezygnował :) No ale to już pewnie przyjaciółkę aż tak bardzo nie rusza ;)
                                                  • zawle Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 22:51
                                                    rafill napisał:

                                                    > Najwyraźniej nie było jej to do szczęścia potrzebne.
                                                    > Za to on, zapewne nie zrezygnował :) No ale to już pewnie przyjaciółkę aż tak b
                                                    > ardzo nie rusza ;)


                                                    Znam to dziewczę bardzo dobrze...to cholernie seksualna kobita. Zna wszystkie za i przeciw, dokonała wyboru. On jest mężczyzną aseksulnym. Seksu potrzeba mu raz na kilka miesięcy. Z tego powodu rozsypało się jego małżeństwo....bo jego była to kurwa była. Nawet ajk nie wierzysz i nie rozumiesz, to nie znaczy że to nie istnieje
                                                  • rafill Re: Glupi i zdesperowany debil w spodnicy? 07.08.13, 22:54
                                                    Ja wierzę, jak najbardziej, że są mężczyźni aseksualni. Są faceci o bardzo zróżnicowanym libido, są też i tacy co im prawie wcale nie trzeba.
                        • jesod Seks za darmo 05.08.13, 14:25
                          hello-kitty2 napisała:
                          > A nie pomyslales, ze moze seks za darmo nie istnieje?

                          Istnieje. Okazjonalny, przypadkowy, desperacki. Bez złudzeń i nadziei.
                          • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 14:42
                            jesod napisała:

                            > Istnieje. Okazjonalny, przypadkowy, desperacki. Bez złudzeń i nadziei.

                            A seks dla przyjemności płynącej z seksu ? To nie za darmo ? Seks nie jest wartością samą w sobie, na tyle żeby się radośnie pieprzyć ? To po co to robicie ?
                            • zawle Re: Seks za darmo 05.08.13, 14:44
                              Za darmo to jest wtedy jak nic w zamian nie dostajesz.
                              • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 14:48
                                zawle napisała:

                                > Za darmo to jest wtedy jak nic w zamian nie dostajesz.

                                Myślałem, że Kitty ma na myśli dobra materialne. W tak szerokim ujęciu jak to przedstawiłaś, jedyny seks za darmo to masturbacja :D
                            • hello-kitty2 Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:01
                              rafill napisał:

                              > A seks dla przyjemności płynącej z seksu ? To nie za darmo ? Seks nie jest wart
                              > ością samą w sobie, na tyle żeby się radośnie pieprzyć ?

                              71 % kobiet nie osiaga orgazmu, to dla czyjej przyjemnosci ten darmowy seks, jesli uczuc brak?
                              • zawle Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:04
                                hello-kitty2 napisała:

                                > 71 % kobiet nie osiaga orgazmu, to dla czyjej przyjemnosci ten darmowy seks, je
                                > sli uczuc brak?


                                Nie samym orgazmem człowiek żyje. Po kiego Ci facet? Nie lepiej samemu to załatwić...bez tego całego pier....?:)
                                • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:06
                                  zawle napisała:

                                  > Nie samym orgazmem człowiek żyje. Po kiego Ci facet? Nie lepiej samemu to załat
                                  > wić...bez tego całego pier....?:)

                                  Ale jak nie wiesz co to orgazm, no to co załatwić, ja się pytam ? :D
                                • hello-kitty2 Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:18
                                  zawle napisała:

                                  > Nie samym orgazmem człowiek żyje. Po kiego Ci facet? Nie lepiej samemu to załat
                                  > wić...bez tego całego pier....?:)

                                  Melduje sie, ze zalatwiam sama :)
                                  • zawle Re: Seks za darmo 05.08.13, 16:22
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > zawle napisała:
                                    >
                                    > > Nie samym orgazmem człowiek żyje. Po kiego Ci facet? Nie lepiej samemu to
                                    > załat
                                    > > wić...bez tego całego pier....?:)
                                    >
                                    > Melduje sie, ze zalatwiam sama :)


                                    no widzisz...a ja lubię popatrzeć na niego....
                              • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:06
                                hello-kitty2 napisała:

                                > rafill napisał:
                                >
                                > > A seks dla przyjemności płynącej z seksu ? To nie za darmo ? Seks nie jes
                                > t wart
                                > > ością samą w sobie, na tyle żeby się radośnie pieprzyć ?
                                >
                                > 71 % kobiet nie osiaga orgazmu, to dla czyjej przyjemnosci ten darmowy seks, je
                                > sli uczuc brak?

                                Jesteś prawdomówna. Lubię Cię, bo potwierdzasz to co sam często myślę na temat kobiet :)
                                • hello-kitty2 Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:16
                                  rafill napisał:

                                  > Jesteś prawdomówna. Lubię Cię, bo potwierdzasz to co sam często myślę na temat
                                  > kobiet :)

                                  Unikam wypowiadania w imieniu kobiet. To sa tylko moje wyobrazenia na ich temat.
                                  • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:21
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Unikam wypowiadania w imieniu kobiet. To sa tylko moje wyobrazenia na ich temat

                                    Rozumiem, ale moje wyobrażenia na temat milczącej, statystycznej większości kobiet są bardzo zbliżone do Twoich. Przynajmniej takie mogę wyciągnąć wnioski z tego co piszesz.
                              • that.bitch.is.sick Re: Seks za darmo 05.08.13, 15:28
                                hello-kitty2 napisała:

                                > rafill napisał:
                                >
                                > > A seks dla przyjemności płynącej z seksu ? To nie za darmo ? Seks nie jes
                                > t wart
                                > > ością samą w sobie, na tyle żeby się radośnie pieprzyć ?
                                >
                                > 71 % kobiet nie osiaga orgazmu, to dla czyjej przyjemnosci ten darmowy seks, je
                                > sli uczuc brak?

                                Kitty, jaki ty masz problem w odróżnieniu seksu od orgazmu? Nie trafia do Ciebie że to nie są synonimy?
                                • hello-kitty2 Re: Seks za darmo 05.08.13, 17:07
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > Kitty, jaki ty masz problem w odróżnieniu seksu od orgazmu? Nie trafia do Ciebi
                                  > e że to nie są synonimy?

                                  No ale przeciez byly tu cale dyskusje, ze seks bez orgazmu to dla kobiety zaden deal, nieprawdaz?
                                  • rafill Re: Seks za darmo 05.08.13, 17:13
                                    oj, ja mysle, ze sa rodzaje zabaw z pogranicza zachowan seksualnych, przy ktorych klasyczny seks to przechadzka po lesie jesli chodzi o intensywnosc doznan...
                                    • rekreativa Re: Seks za darmo 05.08.13, 18:58
                                      Nie bardzo wiem, co miałeś na myśli, ale osobiście oddam 10 orgazmów za jeden flirt pełny aluzji i gier słów. Uwielbiałam to swego czasu.
                                      Co jednak nie zmienia faktu, że kiedy się biorę za seks, to tak się biorę, by orgazm mieć.
                                    • hello-kitty2 Re: Seks za darmo 05.08.13, 20:41
                                      rafill napisał:

                                      > oj, ja mysle, ze sa rodzaje zabaw z pogranicza zachowan seksualnych, przy ktory
                                      > ch klasyczny seks to przechadzka po lesie jesli chodzi o intensywnosc doznan...

                                      Podaj przyklad prosze, moze warto zgapic.
                      • kutuzow win/lose 05.08.13, 12:31
                        rafill napisał:
                        >
                        > Uważasz, że kobieta, która wiąże się z facetem, którym skrycie gardzi jest cwan
                        > a ? Dla mnie to debil w spódnicy.

                        Sabat, bo Ty na to patrzysz ze swojego (męskiego) punktu widzenia.

                        Zobacz, że kobieta która baaaardzo chcę dziecka, a nie ma partnera/męża w Polsce nie za bardzo jest w stanie sama go wychować ze względów czysto finansowych (zakładając że zarabia pensje zbliżoną do średniej krajowej).

                        Może więc w uproszczeniu:
                        a) pogodzić się z tym, że nie będzie nigdy matką
                        b) znaleźć faceta, dzięki któremu zrealizuje cel, nawet jeśli on nie spełnia wszystkich jej wymogów (nie mięknie na jego widok -raczej tym miłego misia co to się dziećmi zaopiekuje)
                        c) poczekać na prawdziwą miłość i stworzyć szczęśliwy związek gdzie oboje będą "żyli długo i szczęśliwie"

                        w uproszczeniu mamy więc opcje:
                        a) lose/lose (bo jej marzenia nie są zrealizowane, ani dzieci, ani związku)
                        b) win/lose (bo jest matką, ale związek mógłby być lepszy)
                        c) win/win (bo jest matką i jest szczęśliwa w związku)

                        Jak więc widzisz nie zawsze i nie wszystkim jest dane cieszyć się z wariantu "C". Część poprzestaje na wersji "B" gdzie nie mogąc znaleźć wymarzonego partnera (przyczyny to osobna historia), realizuje choć część swoich marzeń.
                        • rafill Re: win/lose 05.08.13, 12:42
                          kumam, wyjasniles. Macierzynstwo jako priorytet nad zwiazkiem, teraz to jasne.
                        • that.bitch.is.sick Re: win/lose 05.08.13, 12:48
                          kutuzow napisał:


                          >
                          > Jak więc widzisz nie zawsze i nie wszystkim jest dane cieszyć się z wariantu "C
                          > ". Część poprzestaje na wersji "B" gdzie nie mogąc znaleźć wymarzonego partnera
                          > (przyczyny to osobna historia), realizuje choć część swoich marzeń.

                          Nie wiem skąd założenie że jednostka działa planowo na zasadach racjonalnego wyboru oraz pragmatyzmu życiowego? znowu nudy psychoewo? jesteś człowiekiem który nawet wpadce głupiej gąski przypisze celowy i chytry zabieg mający na celu usidlenie partnera, ulegasz więc emocjonalnym wypaczeniom rzeczywistości, nie jesteś sam zdolny do pragmatyzmu a twierdzisz że zdolna jest do tego kobieta będąca w opresji społecznej, miotająca się pomiędzy powinnościami, feminizmem a niespójnością własnego wizerunku:)
                          Nie lubię takich pewniaków i wszystkowiedzących, rzeczywistość jest bardzo różnorodna, spece od mechanizmów i uogólnień najczęściej uogólniają w zgodzie z własną emocjonalną dyspozycją.
                          • kutuzow Re: win/lose 05.08.13, 13:04
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Nie wiem skąd założenie że jednostka działa planowo na zasadach racjonalnego wy
                            > boru oraz pragmatyzmu życiowego? znowu nudy psychoewo?

                            Bitch -zawsze zostaje jeszcze Wielki Projekt czy jak to się zwie i działania Boga, ale jakoś tutaj zupełnie nie czuję się merytorycznie przygotowany do dyskusji więc odpuszczę tą alternatywę.

                            Jeśli zaś sugerujesz że działania kobiet nie są racjonalne, to napisz mi prosze jak należy je traktować? Opiekować się jak dziećmi (bo jak się na chwilę spuści z oka to sobie kuku zrobią)?
                            To jest ten egalitaryzm i mamy równość, czy nie ma?
                            Bo sorry, ale w działaniach facetów ja osobiście widzę bardzo dużą racjonalność nawet jeśli często stoi za tym czysty testosteron.

                            > Nie lubię takich pewniaków i wszystkowiedzących, rzeczywistość jest bardzo różn
                            > orodna, spece od mechanizmów i uogólnień najczęściej uogólniają w zgodzie z wła
                            > sną emocjonalną dyspozycją.

                            Sorry, ale że Ty nie lubisz tego że ktoś może POZA TOBĄ także coś wiedzieć, ew mieć inne zdanie to już Twój problem :-)

                            Co do uogólnień - gdybyśmy rozmawiali o szczegółach to wyszła by z tego rozprawa a nie post na forum. Jak chcesz szczegółów to kupujesz książkę i tam na 300 stronach masz to ładnie opisane.
                            • rekreativa Re: win/lose 05.08.13, 19:01
                              " działaniach facetów ja osobiście widzę bardzo dużą racjonalność
                              > nawet jeśli często stoi za tym czysty testosteron."

                              Widzę sprzeczność.
                              Jesli "racjonalny" to kierujący się rozumem, czyli w pełni świadomy i kalkulujący.
                              Hormony tymczasem to popędy, więc z rozumem nic wspólnego nie mają.
                    • that.bitch.is.sick Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:33
                      kutuzow napisał:


                      > Starałem się pokazać że prostytucja istnieje także w rozwiniętych krajach, taki
                      > ch gdzie panuje równouprawnienie i równość i że nie zawsze prostytucja wynika z
                      > biedy i zależności. Czasami jest to "droga kariery", która jest stosunkowo pro
                      > sta, a przy odpowiedniej urodzie może być bardzo dochodowa. Dlatego poparłem to
                      > linkiem do art w Newsweeku, który opisuje przykłady Pań od "bogatego sponsora
                      > szukam". Bo prostytucja to nie tylko laska w Bangladeszu zmuszana do obsłużenia
                      > 20 klientów pod rząd, ale też to, co ostatnio bardzo dynamicznie się rozwija w
                      > Polsce. Czyli wszelkiego rodzaju akcje "sponsora szukam" czy to w formie inter
                      > netowej, czy to w formie "znajomych Pana Fibaka" czy też głośnej ostatnio afery
                      > "modelek" co to jeździły na sesję do Francji organizowane przez żonę Pana z La
                      > dy Pank.

                      Naprawdę Kutuzow zagubiłeś proporcje. I zacznijmy od tego że doszukiwałeś się analogii pomiędzy mentalnością prostytutki z Bangladeszu a żony i próbowałeś mechanizm zachodzący pomiędzy w tejże relacji rozciągnąć na ogół kobiet, również w naszym kręgu kulturowym. Zgodnie zapewne z tezą że każda relacja kobiety i mężczyzny jest prostytucją, jak się domyślam?
                      • kutuzow sposób zachowania był kluczowy -nie profesja! 05.08.13, 12:52
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Naprawdę Kutuzow zagubiłeś proporcje. I zacznijmy od tego że doszukiwałeś się a
                        > nalogii pomiędzy mentalnością prostytutki z Bangladeszu a żony i próbowałeś mec
                        > hanizm zachodzący pomiędzy w tejże relacji rozciągnąć na ogół kobiet, również w
                        > naszym kręgu kulturowym. Zgodnie zapewne z tezą że każda relacja kobiety i męż
                        > czyzny jest prostytucją, jak się domyślam?

                        Nie, jak wyjaśniałem przed chwilą poniżej:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,146150171,146223998,Re_na_pochyle_drzewo_.html
                        chciałem tylko pokazać że jak się jest życiową ciapą, to się ma "pod górkę" bo Cię inni wykorzystują. Znasz powiedzenie "jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą d**e"?
                        Ono nie zrodziło się bezpodstawnie.

                        Nigdzie nie twierdzę ze "każda relacja kobiety i męż
                        > czyzny jest prostytucją, jak się domyślam?"

                        - to już Twoja interpretacja.
                        Zauważ że odniosłem się tylko do sponsoringu. To że widziałem w analogię pt "miękkie serce/twardy tyłek" w zachowaniu to kwestia wykorzystywania, a nie tego że w przykładzie z artykułu była to prostytutka. Równie dobrze mogła być to pielęgniarka/ nauczycielka czy koleżanka z pracy.

                        Skupiłaś się tak bardzo na tym że to prostytutka, że przeoczyłaś zupełnie przesłanie które wynikało z ZACHOWANIA, a nie profesji. Ty się zaś przyczepiłaś do tej prostytucji jak pijany do płotu.
                        • that.bitch.is.sick widzę różnicę w zachowaniu:) 05.08.13, 13:04
                          kutuzow napisał:


                          >
                          > Nigdzie nie twierdzę ze "każda relacja kobiety i męż
                          > > czyzny jest prostytucją, jak się domyślam?"
                          >
                          > - to już Twoja interpretacja.
                          > Zauważ że odniosłem się tylko do sponsoringu. To że widziałem w analogię pt "mi
                          > ękkie serce/twardy tyłek" w zachowaniu to kwestia wykorzystywania, a nie tego ż
                          > e w przykładzie z artykułu była to prostytutka. Równie dobrze mogła być to piel
                          > ęgniarka/ nauczycielka czy koleżanka z pracy.
                          >
                          > Skupiłaś się tak bardzo na tym że to prostytutka, że przeoczyłaś zupełnie przes
                          > łanie które wynikało z ZACHOWANIA, a nie profesji. Ty się zaś przyczepiłaś do t
                          > ej prostytucji jak pijany do płotu.

                          Ja rozumiem ale chyba staramy się wykazać że jest zasadnicza różnica w widzeniu mężczyzny przez kobietę która wchodzi w relację prostytutka klient, a takiej która nastawia się na relacje sprzedaży. Primo taka, że prostytutką przynajmniej w teorii powinien kierować pragmatyzm, a kobietą która się nie zamiaruje sprzedawać kierują również inne przesłanki, które mogą przeważyć nad interesem.
                          Ty uporczywie przypisujesz jednostce cyniczny pragmatyzm, a gdzie marzenia, emocje, więzi?
                          Secundo, pomyśl sobie kutuzow przez analogię jak różny stosunek mają mężczyźni do kobiet w zależności od roli którą im przypisują, mam na myśli zespół MiL oraz podejście do prostytutek a priori i zauważ że kobiety też klasyfikują mężczyzn na frajerów i takich którzy wywołują w nich reakcje emocjonalne. Kiedy z automatu to ujednolicasz, umykają ci niuanse.
                          Odnośnie różnic kulturowych: kobiety w Indiach, kobiety w Chinach, kobiety u talibów - to kobiety których preferencji odnośnie mężczyzn nie ma co przenosić na nasze podwórko. Zostały one poddane indoktrynacji szczególnego rodzaju, a innego rodzaju pakiet odebrały nasze kobiety.
                          • kutuzow Re: widzę różnicę w zachowaniu:) 05.08.13, 13:12
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Ja rozumiem ale chyba staramy się wykazać że jest zasadnicza różnica w widzeniu
                            > mężczyzny przez kobietę która wchodzi w relację prostytutka klient, a takiej k
                            > tóra nastawia się na relacje sprzedaży.

                            Bitch, znam kilka przypadków (wśród znajomych) kobiet które wychodziły za mąż gdzie głównym czynnikiem był wątek materialny. Chodziło o zaplecze finansowe dla dzieci zakładając od razu możliwość ew rozwodu. Jedna z Pań była np. kochanką dyrektora dużej firmy, który dla niej zostawił swoją drugą! żonę (więc ona stała się nr 3). Jak łatwo się domyślić, domyślała się że może pojawić się nr 4. (gość z każdą z 3 żon ma dzieciaki na które płaci krocie - ex żony nie narzekają żyją sobie spokojnie).

                            Nie zawsze jest to aż tak "wyrachowane". Po prostu tak jak facecji podświadomie oceniają urodę ew. partnerki, tak kobiety podświadomie oceniają atrakcyjność potencjalnego partnera (tylko tutaj więcej czynników wchodzi w grę).

                            Dyskusje o niuansach są fajne, ale niewiele wnoszą do opisu głównego nurtu. To trochę tak jak rozmowa o nurcie reformatorskich praw kobiet w Arabii Saudyjskiej. Można się zachwycać że już mogą prowadzić auta, ale sorry nie zmienia to ogólnej sytuacji.
                  • that.bitch.is.sick Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:40
                    zawle napisała:

                    > A co ma wspólnego egalitaryzm z prostytucją?

                    Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale inaczej wyglądają ograniczenia i bariery wchodzenia i wychodzenia z zawodu prostytutki z Bombaju i z Warszawy, obok wielu innych oczywiście przykładów. Poza tym tradycyjnie razi mnie doszukiwanie się w prostytutce z Bombaju wiedzy o preferencjach kobiet i żon w Polsce. Uważam to za:
                    a) fałszywe
                    b) niesmaczne & celowy zabieg mający na celu zdyskredytowanie relacji małżeńskich do których jak wiemy Kutuzow ma szczególny resentyment i żywi nienawiść.
                    • zawle Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:57
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > > A co ma wspólnego egalitaryzm z prostytucją?
                      >
                      > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale inaczej wyglądają ograniczenia i bariery
                      > wchodzenia i wychodzenia z zawodu prostytutki z Bombaju i z Warszawy, obok wiel
                      > u innych oczywiście przykładów. Poza tym tradycyjnie razi mnie doszukiwanie się
                      > w prostytutce z Bombaju wiedzy o preferencjach kobiet i żon w Polsce. Uważam t
                      > o za:
                      > a) fałszywe
                      > b) niesmaczne & celowy zabieg mający na celu zdyskredytowanie relacji małżeński
                      > ch do których jak wiemy Kutuzow ma szczególny resentyment i żywi nienawiść.

                      Nosz kurwa. Widziałaś w naszym światłym kraju kurwy niewyrzucone poza nawias społeczeństwa? Nie ma u nas bitych, zmuszanych do nierządu kobiet? Jakaś profilaktyka, działania systemowe wychodzenia z nierządu? O jakiej równości mówisz? Kurwy w związkach małżeńskich? Nie ma? Sa moja droga. A czemu? Bo nie ma egalitaryzmu.
                      Nie znam ani jednej kurwy z Bangladeszu, Boga na oczy nie widziałam, nie lubię teoretyzować. Znam natomiast nastoletnie prostytutki, które dają dupy nie tylko za kasę, za chwilę bliskości, za kanapkę. Nie ma tego?
                    • kutuzow Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:58
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale inaczej wyglądają ograniczenia i bariery
                      > wchodzenia i wychodzenia z zawodu prostytutki z Bombaju i z Warszawy,

                      Bitch, pisałem niżej.
                      W linkowanym artykule skupiłaś się na tym że to prostytutka, a nie na tym jak się ZACHOWUJE.
                      Pani z art mogłaby być np. singielką z Hong Kongu i podobnie traktować potencjalnych partnerów (kandydatów na męża) poznanych na jakimś portalu randkowym. Problem leży w "miękkim sercu" a nie w zawodzie osoby która stosuje manipulację i miłego misia wyciska więcej niż z twardego gościa.
                • that.bitch.is.sick Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:26
                  kutuzow napisał:

                  >
                  > Cóż za śmiała teoria. Może powinnaś przeczytać ciekawy art o sponsoringu który
                  > w Polsce jest coraz bardziej popularny juz nie tylko wśród studentek:
                  > spoleczenstwo.newsweek.pl/sponsoring---sprzedam-umysl-i-cialo,106594,1,1.html
                  > Jak widzisz nie trzeba być Hinduską (z mentalnością którą im przypisujesz) żeby
                  > lubić kasę i korzystać z okazji która się nadarza.
                  >
                  Nie da się porównać pozycji kobiet w Indiach z pozycją kobiet w Europie, nawet wschodniej, sorry. Zacznijmy od tego że w Indiach zabija się dziewczynki a żonę bez posagu podpala się razem z dzieckiem.
                  Można się doszukiwać elementów wspólnych i syndromu sztokholmskiego, jednak uważam że należy zachować proporcje a to Ci wyraźnie nie wyszło.
                  • zawle Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:36
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > Nie da się porównać pozycji kobiet w Indiach z pozycją kobiet w Europie, nawet
                    > wschodniej, sorry. Zacznijmy od tego że w Indiach zabija się dziewczynki a żonę
                    > bez posagu podpala się razem z dzieckiem.
                    > Można się doszukiwać elementów wspólnych i syndromu sztokholmskiego, jednak uwa
                    > żam że należy zachować proporcje a to Ci wyraźnie nie wyszło.


                    Myślę że przeceniasz znacząco naszą kulturę i nasz egalitaryzm. Ale z drugiej strony, to dość łatwe...w Indiach mają gorzej. No mają. Ale i w Polsce kurwa kurwie nierówna.
                    • that.bitch.is.sick Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:52
                      zawle napisała:

                      >
                      >
                      > Myślę że przeceniasz znacząco naszą kulturę i nasz egalitaryzm. Ale z drugiej s
                      > trony, to dość łatwe...w Indiach mają gorzej. No mają. Ale i w Polsce kurwa kur
                      > wie nierówna.
                      >
                      Uwierz mi że nie przeceniam naszej kultury i egalitaryzmu - to egalitaryzm w odniesieniu do..
                      Jednak inaczej byś śpiewała, gdyby zamiast Cię zachęcać do nauki, bili i głodzili bo jesteś zbyt mało warta aby w ciebie zainwestować miskę ryżu. Tam biedacy zabijają niemowlęta tylko dlatego że są dziewczętami, myślisz że to nie ma wpływu na psychikę i wybory tych kobiet, tudzież preferencje męsko-damskie?
                      >
                      • zawle Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 13:07
                        that.bitch.is.sick napisała: > Jednak inaczej byś śpiewała, gdyby zamiast Cię zachęcać do nauki, bili i głodzi
                        > li bo jesteś zbyt mało warta aby w ciebie zainwestować miskę ryżu. Tam biedacy
                        > zabijają niemowlęta tylko dlatego że są dziewczętami, myślisz że to nie ma wpły
                        > wu na psychikę i wybory tych kobiet, tudzież preferencje męsko-damskie?


                        Kolorowi w Stanach mają stypendia żeby zmotywować ich do nauki, Wolą latać z pistoletami w sowich gettach i zabijać. To bardzo spłaszczony argument. Dajcie im książkę i będą żyli świadomie i po naszemu. W Polsce też są miejsca w których matki każą swoim córkom dupy za flaszkę, żeby narzeczony nie porzucił. Dzieci są pojone alko żeby mordy nie darły z głodu.Przez starsze rodzeństwo- matka ma to w dupie. Jak się wścieknie, będzie biła na oślep.
                        Nie wiesz skąd pochodzę i czym się zajmuję, wiec mi nie wyjeżdżaj z tanimi tekstami,



                        Czy ja sobie przeczę?
                        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                        Walt Whitman, Pieśń o sobie
                        • that.bitch.is.sick Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 13:17
                          zawle napisała:

                          >
                          > Kolorowi w Stanach mają stypendia żeby zmotywować ich do nauki, Wolą latać z pi
                          > stoletami w sowich gettach i zabijać. To bardzo spłaszczony argument. Dajcie im
                          > książkę i będą żyli świadomie i po naszemu. W Polsce też są miejsca w których
                          > matki każą swoim córkom dupy za flaszkę, żeby narzeczony nie porzucił. Dzieci s
                          > ą pojone alko żeby mordy nie darły z głodu.Przez starsze rodzeństwo- matka ma t
                          > o w dupie. Jak się wścieknie, będzie biła na oślep.
                          > Nie wiesz skąd pochodzę i czym się zajmuję, wiec mi nie wyjeżdżaj z tanimi teks
                          > tami,
                          >

                          Jest zasadnicza różnica pomiędzy wyborem i brakiem wyboru, ona właśnie kształtuje mentalność człowieka. Idiotyczna argumentacja z czasów Lincolna, czarnuch jest za głupi żeby sobie poradzić na wolności więc po co go wyzwalać? To przekreśla różnicę pomiędzy stanem niewolnictwa a tym co jest teraz? I to ma być w odniesieniu do kobiet z trzeciego świata i naszych rodzin patologicznych?:) Trzeba chyba zachować proporcje bo wyjdzie komedia jak Niemcy oskarżający Polaków o antysemityzm.:)
                          • zawle Re: "...na pochyłe drzewo". 05.08.13, 14:41
                            that.bitch.is.sick napisała: > Jest zasadnicza różnica pomiędzy wyborem i brakiem wyboru, ona właśnie kształtu
                            > je mentalność człowieka. Idiotyczna argumentacja z czasów Lincolna, czarnuch je
                            > st za głupi żeby sobie poradzić na wolności więc po co go wyzwalać? To przekreś
                            > la różnicę pomiędzy stanem niewolnictwa a tym co jest teraz? I to ma być w odni
                            > esieniu do kobiet z trzeciego świata i naszych rodzin patologicznych?:) Trzeba
                            > chyba zachować proporcje bo wyjdzie komedia jak Niemcy oskarżający Polaków o an
                            > tysemityzm.:)


                            Raz że kształtowanie mentalności to rzecz bardziej skomplikowana niż piszesz. Dwa...wybór jest zawsze. Możesz wybrać: bycie kurwą a życie. Ale niepotrzebnie wchodzimy w rozważania filozoficzna.
                            Nieprosto ale bardzo dwulicowo dać czarnuchowi książkę i powiedzieć bądź taki jak MY Bo może on taki jak my nie chce być. Albo ta książka mu na nic, dopóki nie zrozumie że na coś może się przydać. To dopiero komedia. Uwolnić czarnych, niech dają sobie radę sami. Co siętak użalasz nad kurwami z Bangladeszu? Za mało kasy zarabiają?Sprzedają się na ulicy? Nie mają wyboru? Są narażone na przemoc i choroby? No....jak to kurwa. Gdzie by nie żyła, boryka się z tymi samymi problemami.Tylko na inną skalę....ichnią skalę. Polskie kurwy mają dobrze? Egalitarnie?

                            Dla polskiej rodziny masz naklejkę "patologia". Wystawisz ją z tą naklejką pod śmietnik i wydaje Ci się że zniknie? Obok Ciebie żyją miliony takich rodzin. Niektóre nazywane porządnymi. Im naklejki nie nalepisz. Po cichutku sobie żyją, za zamkniętymi drzwiami . Chroni je całe społeczeństwo. Rodzina, wartości katolickie, mentalność. Mówimy im dzień dobry dotąd dopóki nie złamią pieczęci i nie zdejmą czapki-niewidki. To świntuchy.
                            • rafill Re: "...na pochyłe drzewo". 05.08.13, 14:46
                              Tak to widzisz, Zawle ?
                              Rodzina to patologia, więc nie ma o co kruszyć kopii i samemu próbować ?
                              Kurde, a na tym forum mówią, że ja jestem defetystą :)
                              • zawle Re: "...na pochyłe drzewo". 05.08.13, 14:55
                                rafill napisał:

                                > Tak to widzisz, Zawle ?
                                > Rodzina to patologia, więc nie ma o co kruszyć kopii i samemu próbować ?
                                > Kurde, a na tym forum mówią, że ja jestem defetystą :)

                                O mój Boże...a tak to zrozumiałeś?
                  • kutuzow Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 12:45
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Nie da się porównać pozycji kobiet w Indiach z pozycją kobiet w Europie, nawet
                    > wschodniej, sorry.

                    Bitch, ale je przecież nie staram się porównywać pozycji ani nawet sytuacji życiowej tych kobiet.
                    chciałem Ci tylko pokazać że nie można biedą albo złą pozycją społeczną "tłumaczyć" pewnych zachowań, bo one występują także tam gdzie tej biedy nie ma. Niektórzy puszczają się za przysłowiową miskę ryżu żeby przeżyć, a niektórzy bo zbierają kasę na torebkę od Louis Vuitton'a.

                    Cwaniactwo jest pospolite niezależnie od statusu czy nawet rasy. Dlatego moim zdaniem tamten tekst był uniwersalny, pokazywał, że jak sie dajesz wykorzystywać, to będziesz golony.
                    Efekt cywilizacyjny może to tylko zwiększać lub zmniejszać. Zobacz że Kitty pisała o dziwnym rozwiązaniu prawnym dot majątku małżeństw w Holandii. W efekcie* tylko nieliczni ryzykują i oficjalnie biorą ślub.
                    Inny przykład to związki Starszych panów z Tajkami. Nie wiedzą oni że w ich tradycji leży pomoc całej rodzinie panny młodej, gdzie rodzinę rozumie się bardzo szeroko łacznie z kuzynami, pociotkami itp. W efekcie strumień kasy płynie za granicę (czytałem o tym ciekawy art chyba w Dużym Formacie, ale nie mogę znaleźć źródła).

                    * piszę wg wersji Kitty, bo nie udało mi się tego samemu sprawdzić.
                    • potwor_z_piccadilly Re: "...na pochyłe drzewo" 05.08.13, 18:06
                      kutuzow napisał:

                      > Cwaniactwo jest pospolite niezależnie od statusu czy nawet rasy.

                      To prawda, ale cwaniactwo zamierzone, jest - nawet dziś, zjawiskiem marginalnym. Co do tego pospolitego, to są to zjawiska pochodne. Ludzie wchodząc w życie, przeważnie chcą być aniołami, ale całe masy czynników zewnętrznych i wewnętrznych, powodują, ze stają się łajdakami, ale i tu też nie do końca.
                      Tu wrzucę ci fragment filmu, gdzie usłyszysz.
                      "ty Karol dobrze wiesz ........................................ "
                      Obejrzyj, to tylko kilka minut.
                      www.youtube.com/watch?v=82LUDzDfWGA
            • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Facet bez jaj - do zorzyka 05.08.13, 10:54
              Zapodałem temat, który przede wszystkim wydawał mi się interesujący (nie tylko dlatego, że mnie również dotyczy) - a nie bynajmniej w celu wysnucia w toku dyskusji jakiejś ogólnopoznawczej tezy czy wzorca budowania relacji - tę każdy sobie buduje sam.
              Urqu ma swoją, Zawle swoją i ty Kutuzow również masz swoją.

              A już na pewno wątek nie powstał po to aby otrzymywać tzw. "dobre rady" - rozumiem, że to narzuca się niejako same zwłaszcza stałym uczestnikom forum (bo taka to specyfika) - ale darujcie zalecenia w stylu "poczytaj to czy tamto" - nie mam 20 paru lat ;)
              To że wybrałem tak jak wybrałem to świadoma decyzja - w życiu najczęściej masz coś za coś.
              Nie mam poczucia, że to była zła decyzja - wiem "co mam za co".
              Acha, i życie naprawdę nie kończy się po 40-tce lub gdy dzieci wyfruną z domu.:)
              Bynajmniej :)
              • rafill Re: Facet bez jaj - do zorzyka 05.08.13, 11:01
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                > Acha, i życie naprawdę nie kończy się po 40-tce lub gdy dzieci wyfruną z domu.:
                > )
                > Bynajmniej :)

                Ano, nie kończy.
                Kiedy dzieci wyfruwają z domu, pojawia się syndrom opuszczonego gniazda, rośnie poczucie utraty kobiecości i potrzeba dowartościowania się w oczach mężczyzny. A obok tylko nienawistny wzrok faceta, któremu kilkanaście lat wcześniej pani była łaskawa rozdeptać jaja obcasem. Chciałoby się powiedzieć "a masz za swoje, stara wiedźmo".
                • that.bitch.is.sick Re: Facet bez jaj - do zorzyka 05.08.13, 11:05
                  rafill napisał:

                  >
                  > Ano, nie kończy.
                  > Kiedy dzieci wyfruwają z domu, pojawia się syndrom opuszczonego gniazda, rośnie
                  > poczucie utraty kobiecości i potrzeba dowartościowania się w oczach mężczyzny.
                  > A obok tylko nienawistny wzrok faceta, któremu kilkanaście lat wcześniej pani
                  > była łaskawa rozdeptać jaja obcasem. Chciałoby się powiedzieć "a masz za swoje,
                  > stara wiedźmo".

                  Pamiętam jak był tu taki facet - fajnyszantz czy cuś:), który tworzył właśnie złośliwie odreagowujące wątki na żony w wieku wiadomym. Można tam było wyczytać spostrzeżenia na temat takiej relacji dość interesujące.
                  • rafill Re: Facet bez jaj - do zorzyka 05.08.13, 11:10
                    No wiesz, akcja równa się reakcji nie tylko w mechanice :)
                    Chociaż takie przepychanki na dłuższą metę chyba są dość nużące.
              • hello-kitty2 Re: Facet bez jaj - do zorzyka 05.08.13, 12:33
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                > Zapodałem temat, który przede wszystkim wydawał mi się interesujący (nie tylko
                > dlatego, że mnie również dotyczy) - a nie bynajmniej w celu wysnucia w toku dys
                > kusji jakiejś ogólnopoznawczej tezy czy wzorca budowania relacji - tę każdy sob
                > ie buduje sam.
                > Urqu ma swoją, Zawle swoją i ty Kutuzow również masz swoją.
                >
                > A już na pewno wątek nie powstał po to aby otrzymywać tzw. "dobre rady" - rozum
                > iem, że to narzuca się niejako same zwłaszcza stałym uczestnikom forum (bo taka
                > to specyfika) - ale darujcie zalecenia w stylu "poczytaj to czy tamto" - nie m
                > am 20 paru lat ;)
                > To że wybrałem tak jak wybrałem to świadoma decyzja - w życiu najczęściej masz
                > coś za coś.
                > Nie mam poczucia, że to była zła decyzja - wiem "co mam za co".
                > Acha, i życie naprawdę nie kończy się po 40-tce lub gdy dzieci wyfruną z domu.:
                > )
                > Bynajmniej :)

                To moze temat bardziej by pasowal na jakies forum 'Zycie rodzinne'. Dlaczego wybrales to forum? Co wlasciwie chciales nam przekazac? Bo rozumiem, ze z dorobku forum nie masz zamiaru korzystac, tak?
              • that.bitch.is.sick żorżyk ty się zastanów czego chcesz 05.08.13, 13:26
                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                >
                > A już na pewno wątek nie powstał po to aby otrzymywać tzw. "dobre rady" - rozum
                > iem, że to narzuca się niejako same zwłaszcza stałym uczestnikom forum (bo taka
                > to specyfika) - ale darujcie zalecenia w stylu "poczytaj to czy tamto" - nie m
                > am 20 paru lat ;)
                > To że wybrałem tak jak wybrałem to świadoma decyzja - w życiu najczęściej masz
                > coś za coś.
                > Nie mam poczucia, że to była zła decyzja - wiem "co mam za co".
                > Acha, i życie naprawdę nie kończy się po 40-tce lub gdy dzieci wyfruną z domu.:
                > )
                > Bynajmniej :)

                Chcesz żeby się wszyscy z tobą zgadzali to wątek będzie na jeden wpis. Więcej dystansu proponuję. Najpierw piszesz że długi wątek byś chciał w którym iskrzy potem brakuje Ci woli walki, masz pretensje że ktoś się nie zgadza, że ktoś radzi i strzelasz focha. Jesteś jako postać wykreowana na potrzeby forum personą dość niespójną. Albo naprawdę taki jesteś.
                Coś byś chciał, ale nie potrafisz przyjąć konsekwencji.
      • marek.zak1 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:44
        Czyli mówiąc po prostu, jesli kobieta czuje, że facet ma inne opcje jest chętna, żeby go zatrzymać?
        • rafill Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:46
          marek.zak1 napisał:

          > Czyli mówiąc po prostu, jesli kobieta czuje, że facet ma inne opcje jest chętna
          > , żeby go zatrzymać?

          Podobnie jak facet z kobietą.
          • rekreativa Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:54
            Czyli co? Taka sytuacja, że ja nie wiem, czy lada moment on nie spakuje walizki i nie pójdzie w diabły?
            I że to niby ma podniecać kobiety?

            To ja chyba w innym świecie żyję.
            • rafill Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:55
              rekreativa napisała:

              > Czyli co? Taka sytuacja, że ja nie wiem, czy lada moment on nie spakuje walizki
              > i nie pójdzie w diabły?
              > I że to niby ma podniecać kobiety?
              >
              > To ja chyba w innym świecie żyję.

              Ależ nie ! Świadomość, że inne o niego zabiegają, a on wybrał właśnie Ciebie :)
              • rekreativa Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:02
                "Świadomość, że inne o niego zabiegają, a on wybrał właśnie Ciebie :)"

                Ale to też mnie nie kręci. To w ogóle pachnie jakimś takim leczeniem kompleksów.
                "Och, taki zajebisty Misio mnie wybrał, co to mógł mieć każdą, ale wybrał właśnie mnie, choć ja ani piękna, ani mądra, ani z domu bogata, ach, jak fajnie, może jednak nie jestem taka beznadziejna?"
                • sea.sea Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:07
                  Zmierzch i 50 Twarzy Greya są oparte na tym właśnie patencie, zajebistego Misia, co się uparł na szarą myszkę. I biją rekordy popularności...
                  • rafill Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:10
                    sea.sea napisała:

                    > Zmierzch i 50 Twarzy Greya są oparte na tym właśnie patencie, zajebistego Misia
                    > , co się uparł na szarą myszkę. I biją rekordy popularności...

                    I "Dynastia" :P
                  • urquhart Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:12
                    > Zmierzch i 50 Twarzy Greya są oparte na tym właśnie patencie, zajebistego Misia
                    > , co się uparł na szarą myszkę. I biją rekordy popularności..

                    Zapomniałaś dodać że głównie wśród "szarych myszek"
                  • rekreativa Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:14
                    No bo takie układy to jest fikcja literacka.
                    Zajebisty "top notch" wiąże się z długonogą, długowłosą, tip top modelką, albo inną jakąś pięknością, a nie ze studentką w glanach i okularach...
                    • urquhart Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:17
                      rekreativa napisała:

                      > No bo takie układy to jest fikcja literacka.
                      > Zajebisty "top notch" wiąże się z długonogą, długowłosą, tip top modelką, albo
                      > inną jakąś pięknością, a nie ze studentką w glanach i okularach...

                      No ale to jest KLUCZ.
                      Bo on właśnie dojrzał to "wewnętrzne piękno"
                      :)
                    • rafill Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:23
                      rekreativa napisała:

                      > No bo takie układy to jest fikcja literacka.
                      > Zajebisty "top notch" wiąże się z długonogą, długowłosą, tip top modelką, albo
                      > inną jakąś pięknością, a nie ze studentką w glanach i okularach...

                      Niekoniecznie. Może chcieć się w niej przeglądać, jak w lustrze. Może pragnąć uwielbienia, a modelka będzie wierzgać... Różne są między ludźmi układy i układziki.
            • bgz0702 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:55
              rekreativa napisała:

              > Czyli co? Taka sytuacja, że ja nie wiem, czy lada moment on nie spakuje walizki
              > i nie pójdzie w diabły?
              > I że to niby ma podniecać kobiety?
              >
              > To ja chyba w innym świecie żyję.

              raczej podejrzewam ze to ma budzić twój strach, sytuaacja zależności;)
              • rekreativa Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:58
                Nie, nie, żadnych takich, co to budzą strachy. Jeden mi wystarczy na całe życie - mój tatunio.
                • bgz0702 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:00
                  rekreativa napisała:

                  > Nie, nie, żadnych takich, co to budzą strachy. Jeden mi wystarczy na całe życie
                  > - mój tatunio.

                  ;))
                  • urquhart Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 00:05
                    > > Nie, nie, żadnych takich, co to budzą strachy. Jeden mi wystarczy na całe
                    > życie

                    To coś innego niż kalkuacje dania dupy i konsekwencje nie dawania ala islam.
                    Przypominam choćby słynny eksperyment efektu randek na moście budzącym strach.
                    • rekreativa Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 20:20
                      No to trzeba sprecyzować, o jaki strach chodzi.
                      Bo Ty zapewne mówisz o "strachu" czyli pewnym poziomie napięcia i podekscytowania. Coś jak oglądanie strasznego horroru. Niby siedzisz cały spiety, niby w stosownych chwilach podskakujesz, ale tak naprawdę się nie boisz.
        • bgz0702 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 22:48
          marek.zak1 napisał:

          > Czyli mówiąc po prostu, jesli kobieta czuje, że facet ma inne opcje jest chętna
          > , żeby go zatrzymać?

          ciekawa jestem na jak długo wystarcza taki straszak? na dłuższą metę nikt nie wytrzyma stresu, w pewnym momencie przestaje zależeć chyba
          • urquhart w pewnym momencie przestaje zależeć chyba 31.07.13, 23:11
            > ciekawa jestem na jak długo wystarcza taki straszak? na dłuższą metę nikt nie w
            > ytrzyma stresu, w pewnym momencie przestaje zależeć chyba

            Przypominam znaną przytaczaną statystykę, w zwiazkach dłużsych niż 10 lat 20% procent kobiet jedynie ma ochotę na seks z mężem , (a 60% mężów ma ochotę na żony).

            Generalnie mechanizm zwany miłością jest zaprogramowany na to żeby dzieci pary stanęły samodzielnie na nogach (znów referencją plemiona pierwotne) i potem MA PRZESTAĆ ZALEŻEĆ i natura dąży do jak największej możliwej ilości krzyżowania genów. Nasza kultura i cywilizacja to zmienia. Ale ona nie działa na kierowanie pożądaniem...
          • potwor_z_piccadilly Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:20
            bgz0702 napisała:

            > > Czyli mówiąc po prostu, jesli kobieta czuje, że facet ma inne opcje jest
            > chętna
            > > , żeby go zatrzymać?

            > ciekawa jestem na jak długo wystarcza taki straszak? na dłuższą metę nikt nie w
            > ytrzyma stresu, w pewnym momencie przestaje zależeć chyba

            Oj, to nie tak. Sadzę że chłopakom nie chodziło o "szerzej mała bo cię rzucę".
            Spojrzyj na to bardziej subtelnie.
            Przykład.
            Donoszą że "koleżanki" w biurze tyłek ci obrabiały, jednocześnie podziwiając twojego męża. Paplały w stylu, popatrz na nią takie bo ja wiem, a takiego fajnego faceta ma.
            Jak reagujesz ?
            1 - Jesteś dumna.
            2 - Myślisz, tak, prawda, a wy, lafiryndy mordujcie się z swoimi palantami.
            3 - Budzisz w sobie czujność.
            4 - Postanawiasz, dziś ugotuję mu jego ulubioną zupę
            5 - Postanawiasz, jak młodzieży zaśnie, to .................................... . Oj, będzie się działo.
            Pozdrawiam.

            • potwor_z_piccadilly Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 31.07.13, 23:28
              Zapomniałem wpis zakończyć.
              www.youtube.com/watch?v=8x8S5Mgimy0
            • bgz0702 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 08:30
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > Oj, to nie tak. Sadzę że chłopakom nie chodziło o "szerzej mała bo cię rzucę".
              > Spojrzyj na to bardziej subtelnie.
              > Przykład.
              > Donoszą że "koleżanki" w biurze tyłek ci obrabiały, jednocześnie podziwiając tw
              > ojego męża. Paplały w stylu, popatrz na nią takie bo ja wiem, a takiego fajnego
              > faceta ma.
              > Jak reagujesz ?
              > 1 - Jesteś dumna.
              > 2 - Myślisz, tak, prawda, a wy, lafiryndy mordujcie się z swoimi palantami.
              > 3 - Budzisz w sobie czujność.
              > 4 - Postanawiasz, dziś ugotuję mu jego ulubioną zupę
              > 5 - Postanawiasz, jak młodzieży zaśnie, to ....................................
              > . Oj, będzie się działo.
              > Pozdrawiam.
              >
              Postanawiam: nie chcę być nieatrakcyjną żoną swojego męż. Czas na zmiany. Będę atrakcyjna ;)
              • potwor_z_piccadilly Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 19:50
                bgz0702 napisała:

                > Postanawiam: nie chcę być nieatrakcyjną żoną swojego męż. Czas na zmiany. Będę
                > atrakcyjna ;)

                Pozostaje Ci tylko życzyć, by on potrafił to docenić.
                Jeśli to ten typ, co potrafi, to gwarantuje Ci.
                Czasu troszkę upłynie, lata miną, a jemu w duszy zagra tak
                www.youtube.com/watch?v=de0H_WqxZIQ
                Czego Ci życzę.
                Tobie i pozostałym paniom z forum, a że dziś niektóre z nich niekoniecznie dobrą formę prezentują, to jednak jestem przekonany, że to tylko zewnętrzna ich powłoka , a pod nią ? Pod nią jakiś anioł czeka na swój czas.

                • bgz0702 Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 20:14
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > bgz0702 napisała:
                  >
                  > > Postanawiam: nie chcę być nieatrakcyjną żoną swojego męż. Czas na zmiany.
                  > Będę
                  > > atrakcyjna ;)
                  >
                  > Pozostaje Ci tylko życzyć, by on potrafił to docenić.
                  > Jeśli to ten typ, co potrafi, to gwarantuje Ci.
                  > Czasu troszkę upłynie, lata miną, a jemu w duszy zagra tak
                  > www.youtube.com/watch?v=de0H_WqxZIQ
                  > Czego Ci życzę.
                  > Tobie i pozostałym paniom z forum, a że dziś niektóre z nich niekoniecznie dobr
                  > ą formę prezentują, to jednak jestem przekonany, że to tylko zewnętrzna ich pow
                  > łoka , a pod nią ? Pod nią jakiś anioł czeka na swój czas.
                  >

                  romantyk;)
                  • potwor_z_piccadilly Re: Facet bez jaj to geny których nie powinno być 01.08.13, 20:37
                    bgz0702 napisała:

                    > romantyk;)

                    Ale z kłami i do tego - jak na skorpiona przystało, potrafiący zrobić z nich użytek.
                    Żona mi obiecała i obietnicę zrealizowała.
                    Na aukcji numizmatycznej, kupiła mi krzyż walecznych (międzywojenny).

    • maracooja Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:31
      To odwrócę pytanie:
      dlaczego zamiast grzać w długą, facet nie popracuje nad tym, żeby dała/więcej dala /lepiej dała?
      Jak porzuca to znaczy, że albo wyczerpał wszelkie środki a nie chce kochanki albo rodzina/dzieci nigdy nie było priorytetem.
      Nie wierzę, że sam seks jest przyczyną. Zawsze coś jest po drodze i to tak naprawdę decyduje.
      • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 31.07.13, 23:49
        A swoja droga Zorzyk dobrze Ci wywrozyla zyg zyg zyg: rzuciles sie na zer, hehe, przezyjesz co? No witaj brachu w klubie :)
        • that.bitch.is.sick Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 10:38
          hello-kitty2 napisała:

          > A swoja droga Zorzyk dobrze Ci wywrozyla zyg zyg zyg: rzuciles sie na zer, hehe
          > , przezyjesz co? No witaj brachu w klubie :)

          Uważaj maracooja - największa włazidupa tego forum stosuje na tobie "bombardowanie miłością". Wiesz, jak te sekty.

          A propos Hello-Kitty nie bądź taka mądra, bo my wciąż czekamy aż ty się rzucisz na żer.Kiedy ty wreszcie się rzucisz wyznaniem?
          • hello-kitty2 Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 10:46
            that.bitch.is.sick napisała:

            > A propos Hello-Kitty nie bądź taka mądra, bo my wciąż czekamy aż ty się rzucisz
            > na żer.Kiedy ty wreszcie się rzucisz wyznaniem?

            No wiesz, myslalam, ze Ty akurat sie orientujesz, jak, kto debiutowal na forum. Mojego debiutu nie pamietasz? Dlaczego tu w ogole przyszlam i o co pytalam? Przeoczylas? Przeciez to wszystko jest zapisane, mozna sprawdzic.
          • maracooja Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 10:57
            > Uważaj maracooja - największa włazidupa tego forum stosuje na tobie "bombardowa
            > nie miłością". Wiesz, jak te sekty.

            Wiem, bo czytam i spokojnie, jestem asektualna.
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zostajesz w domu czy zwijasz się aby pobzykać 01.08.13, 21:22
          Dziń dybry ;)
          Zdarzyło mi się w życiu kilka znacznie poważniejszych "otwarć", więc daję radę :)
    • that.bitch.is.sick "Wesołe" jest życie staruszka 01.08.13, 10:34
      Ktoś mógłby pomyśleć że na tym forum teraz to krew w żyłach a nie kisiel to ma tylko hello-kitty która się miota ale niestety jest szurnięta i urqu który jest owładnięty manią sprowadzania wszystkiego do konfliktu płci, reszta to stare dziady co się do trumny chcą położyć, a brak seksu uwiera ich jedynie jak ten okruszek w bucie, generalnie dziękujemy Ci żorżyk - po co ty? Mamy przecież Sabata..a byli już inni zwolennicy idiotycznych rozwiązań - proteinn spill co twierdził że można się na onanizm przestawić i spoko loko oraz abridago który utrzymywał że seks mu nie jest potrzebny.
      Szczęście, komfort i poczucie zadowolenia to prosta dysproporcja pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością. Oprócz realnych zmian w życiu, niektórzy kombinują nad wykrzywianiem oczekiwań albo rzeczywistości - a to niebezpieczna działalność.
      Można zminimalizować oczekiwania - stać się żebrakiem-filozofem i afirmować takie życie jak żorżyk.
      Można wypaczać percepcję - wiadomo że szczęście to kwestia chemii w mózgu - narkoman jest przeszczęśliwy w kałuży własnych wymiocin gdy jest na haju. I tu mamy alkohol, współczesną narkomanię czyli farmakologię i sytuację gdy ktoś fiksuje na umyśle.
      Generalnie przestrzegam przed skrajnymi formami takiego dążenia do szczęścia. Stąd proponuję odniesienia do jakiejś normy - za co jestem ustawicznie opieprzana.
      • bgz0702 Re: "Wesołe" jest życie staruszka 01.08.13, 10:44
        that.bitch.is.sick napisała:

        proponuję odniesienia do jakiejś normy - za co jestem ustawicznie opieprzan
        > a.

        nie jesteś opieprzama za propozycje odnoszenia się do norm, a za nachalność z jaką narzucasz te normy. Masz swoją rację i cudnie, ja np jestem w drugim obozie i jest mi tam dobrze na tyle żeby w nim pozostać, która z nas miałaby ustalić co jest normą?
        • that.bitch.is.sick bgz0702 do ciebie 01.08.13, 10:48
          Przepraszam ale przeczytaj korektę bo odpowiadasz na moją błędną średnio zrozumiałą wersję. Szybciej myślałam niż pisałam, teraz poniżej jest jeszcze raz moja poprawna wypowiedź. Sorry.
          (chyba że obojętne liczy się przysranie he-he)
          • bgz0702 do bitch 01.08.13, 11:14
            that.bitch.is.sick napisała:

            > Przepraszam ale przeczytaj korektę bo odpowiadasz na moją błędną średnio zrozum
            > iałą wersję. Szybciej myślałam niż pisałam, teraz poniżej jest jeszcze raz moja
            > poprawna wypowiedź. Sorry.
            > (chyba że obojętne liczy się przysranie he-he)

            przeczytałam ;)
      • that.bitch.is.sick Korekta! błąd przez pośpiech.. 01.08.13, 10:46
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Szczęście, komfort i poczucie zadowolenia to prosta dysproporcja pomiędzy oczek
        > iwaniami a rzeczywistością. Oprócz realnych zmian w życiu, niektórzy kombinują
        > nad wykrzywianiem oczekiwań albo rzeczywistości - a to niebezpieczna działalnoś
        > ć.

        Tfu, w chuj. Z pośpiechu troche zjadłam i źle napisałam, poprawna wersja:


        Ktoś mógłby pomyśleć że na tym forum teraz to krew w żyłach a nie kisiel to ma tylko hello-kitty która się miota ale niestety jest szurnięta i urqu który jest owładnięty manią sprowadzania wszystkiego do konfliktu płci, reszta to stare dziady co się do trumny chcą położyć, a brak seksu uwiera ich jedynie jak ten okruszek w bucie, generalnie dziękujemy Ci żorżyk - po co ty? Mamy przecież Sabata..a byli już inni zwolennicy idiotycznych rozwiązań - proteinn spill co twierdził że można się na onanizm przestawić i spoko loko oraz abrigado który utrzymywał że seks mu nie jest potrzebny.
        Szczęście, komfort i poczucie zadowolenia to prosta RÓWNOWAGA pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością. DYSPROPORCJA powoduje brak szczęścia. ZAMIAST realnych zmian w życiu, niektórzy kombinują nad wykrzywianiem oczekiwań albo rzeczywistości - a to niebezpieczna działalność.
        Można zminimalizować oczekiwania - stać się żebrakiem-filozofem i afirmować takie życie jak żorżyk.
        Można wypaczać percepcję - wiadomo że szczęście to kwestia chemii w mózgu - narkoman jest przeszczęśliwy w kałuży własnych wymiocin gdy jest na haju. I tu mamy alkohol, współczesną narkomanię czyli farmakologię i sytuację gdy ktoś fiksuje na umyśle.
        Generalnie przestrzegam przed skrajnymi formami takiego dążenia do szczęścia. Stąd proponuję odniesienia do jakiejś normy - za co jestem ustawicznie opieprzana.
        • marek.zak1 Re: Korekta! błąd przez pośpiech.. 01.08.13, 11:21
          Oczekiwania zmienić łatwo, rzeczywistość niekoniecznie i dlatego ludzie dostosowuja je do rzeczywistości, a nie na odwrót. Za pomocą alkoholu idzie łatwo.
        • maracooja Re: Korekta! błąd przez pośpiech.. 01.08.13, 11:30
          Do tego trzeba cojones, charakteru, cierpliwości, niezłomności ducha, wytrwałości, bezkompromisowej postawy, podjęcia ryzyka i postawienia na długofalowe szczęście lub danie furtki do szczęścia, dla wszystkich zainteresowanych.

        • rekreativa Re: Korekta! błąd przez pośpiech.. 01.08.13, 20:34
          " Szczęście, komfort i poczucie zadowolenia to prosta RÓWNOWAGA pomiędzy oczekiwa
          > niami a rzeczywistością. DYSPROPORCJA powoduje brak szczęścia. ZAMIAST realnych
          > zmian w życiu, niektórzy kombinują nad wykrzywianiem oczekiwań albo rzeczywist
          > ości - a to niebezpieczna działalność. "

          Przerobiłam swego czasu strategię pt. "zmniejszanie swoich oczekiwań". Skończyło się źle, rozsypką psychiczną.
          Można sobie bowiem wmawiać, że ja już czegoś nie potrzebuję, albo potrzebuję mniej, ale od tego wmawiania te potrzeby wcale nie znikają, są tylko upychane pod dywan. A potem, pewnego dnia, dywan się rozpruje i frustracje się wyleją jak wybite szambo.
          Ktoś tu pisze, że nie można zmienić rzeczywistości. Fakt, to bywa niewykonalne. Na szczęście rzeczywistość jest dość rozległa, więc zmienić nie można, ale można wyszukać inny wycinek tej rzeczywistości i tam się ze swymi manatkami przenieść. Polecam.
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Korekta! błąd przez pośpiech.. 01.08.13, 21:48
          Żebrak-filozof, szurnięta, owładnięty manią, reszta stare dziady i inni zwolennicy idiotycznych rozwiązań....
          Czy w realu jesteś równie przyjemna dla otoczenia ?
          Mam wrażenie że czasami wysoki poziom IQ rywalizuje u Ciebie (a nawet przegrywa tę walkę) z czymś, co staromodnie nazywano kulturą osobistą ( a w sieci netykietą ).
          Co Cię pcha do tak częstego oceniania/szufladkowania/mieszania z błotkiem ??
          Lubisz to czy zwyczajnie to twój sposób komunikacji ze światem ?

          Nie żebym poczuł się obrażony - jesteśmy z kompletnie innych bajek i epok, więc trudno by pojawiło się coś w rodzaju jakiejkolwiek wirtualnej zażyłości/cienia sympatii - bo wtedy można odczuć jakąś tam namiastkę bólu. W tym przypadku co najwyżej paplanina w kolorze yellow ale już nawet nie bahama.
          • potwor_z_piccadilly Re: 01.08.13, 22:27
            zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

            > Żebrak-filozof, szurnięta, owładnięty manią, reszta stare dziady i inni zwolenn
            > icy idiotycznych rozwiązań....
            > Czy w realu jesteś równie przyjemna dla otoczenia ?
            > Co Cię pcha do tak częstego oceniania/szufladkowania/mieszania z błotkiem ?

            Możliwe że wk...iają ją, poprawność polityczna i jej zwolennicy.
            Dziś już nawet nie można powiedzieć, że komuś spod pach śmierdzi, bo uczucia jego się rani.
            Przepraszam tych, co późną kolację zajadają.

            • that.bitch.is.sick Re: 02.08.13, 01:34
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
              >
              > > Żebrak-filozof, szurnięta, owładnięty manią, reszta stare dziady i inni z
              > wolenn
              > > icy idiotycznych rozwiązań....
              > > Czy w realu jesteś równie przyjemna dla otoczenia ?
              > > Co Cię pcha do tak częstego oceniania/szufladkowania/mieszania z błotkiem
              > ?
              >
              > Możliwe że wk...iają ją, poprawność polityczna i jej zwolennicy.
              > Dziś już nawet nie można powiedzieć, że komuś spod pach śmierdzi, bo uczucia je
              > go się rani.
              > Przepraszam tych, co późną kolację zajadają.

              No właśnie. Ja kompletnie nie rozumiem tej logiki Żorżyka. ;)Na mój post na poły drwiący ale merytoryczny spłodził posta który jest jedynie atakiem personalnym a merytoryki nijak dopatrzeć się nie mogę, generalnie miota niegrzecznymi określeniami pod adresem kobiet o mniejszym temperamencie seksualnym niż mężowie.:) Naśmiewa się z mojego kolegi sabata a pragnę to robić tylko ja na wyłączność;). A o kobietach "Zimna ryba", "matka polka"? No czy to wypada mój drogi, przy deklarowaniu takiej subtelności i poszanowaniu etykiety?;) Czemu ten pan robi takie nieładne rzeczy tak wybiórczo i czemu jego standardy stosowane wobec siebie nie pokrywają się ze standardami wobec otoczenia. I czemu ma służyć ten Wersal?;)
              Kolejna sprawa, ja oczywiście na temat poprawności mam takie samo zdanie jak kolega Potwór, ale ten żebrak-filozof to miałam na myśli stoików a nie Żorżyka, nie widzę powodu by się obrażać...
              >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka