zorzyk.gitarzysta.basowy
31.07.13, 18:19
Miało być generalnie o tym, jakie przesłanki powodują, że część z nas facetów rzuca "zimne ryby" albo Matki Polki albo inne typy małolibidowe i łóżkowoniechętne - a część zostaje i trwa, lepiej czy gorzej - ze swoją wybranką oraz potomstwem.
Zostaje lub porzuca wraz z potomstwem - co podkreślam jako absolutnie kluczowe w tym wątku (nie dyskutuję tu nad związkami bezdzietnymi, które się rozpadają z braku seksu i pochodnych przyczyn - bo to zupełnie inna para kaloszy).
Ja jestem z tych drugich - co by od razu była jasność.
I co by podgrzać atmosferę - bo nie ma to jak długie wątki, gdzie iskrzy ;) - dodam, że nie rozumiem facetów porzucających swoje dzieci/rodziny z JEDNEGO zasadniczego powodu - że ona nie daje/za mało daje/nie tak daje itp. itd.
Oczywiście rozwinę argumenty, ale czekam na chętnych dyskutantów - najlepiej takich, co mają dzieci - bo wiedzą o czym mowa. Zatem słucham - Marek zapewne jako krótko przytoczy swoje znane credo, ale liczę po cichu, że może rozwinie argumentację ;)