Dodaj do ulubionych

rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-braku

02.02.14, 10:53
Jak chciała Bzg temat skrajnych szkodliwych postaw rodzicielskich od autorytaryzmu do liberalizmu. Tej nadmiernej kontroli moim zdaniem nikt niemal nie chce dojrzeć i jest bronimy jako niekwestionowany zdobycz i kobieco matczyny przywilej reprezentującej z definicji "dobro dziecka".

zwierciadlo.pl/2012/psychologia/wychowanie-dziecko/rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-braku/4
i jeszcze ciekawe

zwierciadlo.pl/2012/psychologia/wychowanie-dziecko/milosc-ojcowska-wspomaga-rozwoj-dziecka
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:04
      To, że ojciec i jego uczucie mają wpływ na rozwój osobowości dziecka jest odkryciem nauki? Wydaje mi sie, że znaczna część ludzi o tym wie od tysiecy lat.
    • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:13
      Jestem jednym z największych ekspertów w obszarze wychowywania dziecka, wśród mężczyzn, i chętnie zabiorę głos w tej dyskusji.

      Na początek powiem, że reprezentuję stanowisko liberalne, miałem zawsze zaufanie do dziecka, emanowałem nim co jest wielkim darem dla małej istoty ludzkiej, jak w ogóle do ludzi a nawet bardziej, i w przypadku dziecka nie zawiodłem się nigdy.
      • marek.zak1 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:38
        Ile dzieci wychowal jedn nz największych ekspertów wśród mężczyzn?
        • sabat.77 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:48
          Sto dwadziescia troje. Tak przynajmniej bylo w piosence... No i uczyl dzieci swoje.
      • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:47
        A zaufanie do własnego dziecka, to także zaufanie do własnych genów.
        • sabat.77 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:48
          Wlasnych, albo sasiada :)
        • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:53
          Tak jest! Bo pełna odpowiedź brzmi: zaufanie do własnego dziecka to zaufanie do własnych genów, genów żony, oraz czasem genów sąsiada!
          • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:55
            A w ogóle pierwszy sygnał o sile genotypu odebrałem gdy moja dziewczynka urodziła się z koślawą lewą stopą (jak ja!). Teraz już ma normalnie sklepioną stopę, po odp. bucikach:)
    • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:37
      Czyli znowu wychodzi, że w moim ulubionym banale tkwi głęboka prawda: najlepszy jest złoty środek.
    • mojemail3 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 11:59
      urquhart napisał:

      > Jak chciała Bzg temat skrajnych szkodliwych postaw rodzicielskich od autorytary
      > zmu do liberalizmu. Tej nadmiernej kontroli moim zdaniem nikt niemal nie chce d
      > ojrzeć i jest bronimy jako niekwestionowany zdobycz i kobieco matczyny przywile
      > j reprezentującej z definicji "dobro dziecka".
      >

      Dobry temat Urquharcie, doczytam sobie jeszcze w wydaniu papierowym Z, przemyślę i odniosę się...Teraz muszę jechac, choć pogoda "pod zdechłym Azorkiem"...
    • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:20
      Ja miałem świadomość że wychowuję kompletnie bezstresowo i trochę się tym niepokoiłem (tu uwaga: mądrzy rodzice się niepokoją, a nie niepokoją dziecka swoimi neurozami nt. że coś złego się dziecku może stanie na mieście), więc z zadowoleniem witałem każdy kilkudniowy pobyt dziewczynki u dziadków, gdzie zyskiwała - na szczęście ograniczoną - exposure na "old school"...
      • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:24
        Poza tym parę razy jej powiedziałem "Ty pierdoło" - z pełną świadomością że w ten sposób ratuję jakąś równowagę w wychowaniu - ale ona się tylko śmiała wtedy ze mnie...
        • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:31
          Gdyby swiat był taki prosty...


          A swoją drogą, czy spotkaliście się z tam częstym jak u facetów narzekaniem że zostali ojcami przy równoczesnym shizofrenicznym linkowaniu artykułów o przemożnym wpływie taty?
          • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:33
            Owszem, spotkaliśmy się.
            • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:43
              rekreativa napisała:

              > Owszem, spotkaliśmy się.

              A możesz opowiedzieć? Ja się nigdy nie spotkałam...
              • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:48
                Na innym forum.
                Koleś z jednej strony, podobnie jak urqu, ciągle podkreślał, że faceci w swym ogóle nie pragną dzieci, że robią to dla kobiet, nie dla siebie, że nie mają z dizećmi silnej więzi itd., a z drugiej przy każdej okazji wtrącał "a co z ojcem?!" - w sensie, że ojciec jest bardzo ważny. I tak, zdarzyło mu się coś o wpływie ojca na rozwój dzieci linkować.
                • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:56
                  rekreativa napisała:

                  > Na innym forum.
                  > Koleś z jednej strony, podobnie jak urqu, ciągle podkreślał, że faceci w swym o
                  > góle nie pragną dzieci, że robią to dla kobiet, nie dla siebie, że nie mają z d
                  > izećmi silnej więzi itd., a z drugiej przy każdej okazji wtrącał "a co z ojcem?
                  > !" - w sensie, że ojciec jest bardzo ważny. I tak, zdarzyło mu się coś o wpływi
                  > e ojca na rozwój dzieci linkować.

                  Sorry ...to ja nawaliłam. Czy spotkałaś się u kobiety z podobnym mechanizmem?
                  • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:07
                    W realu takiej nie znam.
                    A z forum też sobie nie przypominam. Raczej odwrotny przypadek: laska nie chce mieć dzieci i prezentuje pogląd, że matka wcale nie jest dla dziecka tak ważną personą, jak to psychologia mówi.
                    • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:10
                      No właśnie..nie niepokoi Cię wielość występowania wśród mężczyzn tej ambiwalencji?
                      • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:16
                        Wiesz, co mnie niepokoi?
                        Sytuacja, którą mamy w tym wąteczku, a którą obserwuję wszędzie, nawet na foro feminizm: facet przychodzi, rzuca jakieś uprzedzone, mizoginistyczne tekściory, a laski, choć z początku w naturalnym odruchu się oburzą, to koniec końców.... przepraszają gościa.
                        • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:24
                          rekreativa napisała:

                          > Wiesz, co mnie niepokoi?
                          > Sytuacja, którą mamy w tym wąteczku, a którą obserwuję wszędzie, nawet na foro
                          > feminizm: facet przychodzi, rzuca jakieś uprzedzone, mizoginistyczne tekściory,
                          > a laski, choć z początku w naturalnym odruchu się oburzą, to koniec końców....
                          > przepraszają gościa.
                          >

                          jakby był panną którą "być może zniechęciłam" też by zostal przeproszony. Wypraszam sobie;))
                        • hello-kitty2 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:29
                          rekreativa napisała:

                          > Wiesz, co mnie niepokoi?
                          > Sytuacja, którą mamy w tym wąteczku, a którą obserwuję wszędzie, nawet na foro
                          > feminizm: facet przychodzi, rzuca jakieś uprzedzone, mizoginistyczne tekściory,
                          > a laski, choć z początku w naturalnym odruchu się oburzą, to koniec końców....
                          > przepraszają gościa.

                          I jak Ci sie wydaje: skad sie to bierze? I dlaczego Cie to niepokoi?
              • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:54
                Gdy dziecko jest bezproblemowe to jest wszystko w porządku. Niestety zdarzają się dzieci które od urodzenia lub też póżniej zaczynają sprawiać duże kłopoty. Nie zawsze jest to wina rodziców. Głupi przykład dwójki dzieci z tego samego domu- jedno oki, drugie odwala. I wtedy gdy trafiają sie te ciężkie przypadki, zaczyna się kłopot. Bo czasami naprawdę nie wiadomo co zrobić. Od rodzica nie wymaga się właściwego postepowania, tylko SKUTECZNEGO. Natychmast najlepiej. Podobnie od pedagogów. Niestety te skuteczne natychmiast są najczęściej nieskuteczne na długą metę. Proces wychowawczy jest tak bardzo dynamiczny że układ zmienia się z każdym zdaniem. A My dorośli jesteśmy rozliczani za skutki, nie za metody. Przykłąd: wymuszająca dziewczynka. Mama zamiast ustalać sztywne granice, czyli proste, zostawia jej otwarte furtki: Porozmawiamy o tym pózniej. No więc ma to wymuszające dziecko na głowie, łazi za nią i usiłuje spowodować żeby to pózniej było teraz. Poradzono mamie aby uprościła schemat. Niech mówi tak z argumentowaniem i nie z argumentowaniem. Mama tak zrobiła. Niestety metoda okazała się nieskuteczna- tym pierwszym razem, pewnie i setnym byłaby nieskuteczna. Ale jesteśmy pzryzwyczajeni do natychmiastowego skutku, więc ta nie spełniła oczekiwań. I ta odpowiedzialność....możemy być odpowiedzialni za siebie i za to co robimy, ale nie za wybory dziecka. Gdy postepujemy właściwie- ona nadal ma prawo wybrać niewłaściwie. Na tym polega wychowanie- na mądrym towarzyszeniu.
          • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:37
            zawle napisała:

            > Gdyby swiat był taki prosty...


            Nie wiem, różne są genotypy rodzicielskie... albo czasem dzieci się wyrodzą z genotypu rodziców, stosunkowo rzadko ale się zdarza, ja od razu dostrzegłem że urodził mi się gotowy człowiek, któremu najlepiej nie przeszkadzać w niczym co sobie zamyśli, a tylko pomagać dyskretnie.
            • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:42
              Moja córka jeszcze kiedy chodziła na czworaka nieraz zasypiała ostatnia w domu, my już spaliśmy o północy a ona jeszcze chodziła (na czworaka). Do dzisiaj jest typem sowy - nocnego marka:)
              • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 12:53
                Albo jak jej zupę mleczną z kluskami zrobiłem i siedząc razem podawałem jej łyżką zupę bo ona jeszcze nie umiała łyżki złapać, to ona obie łapy w tej zupie zanurzała, a ja tylko spokojnie do żony - Zrób zdjęcie, wpuścić chama do biura to atrament wypije:))
    • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:02
      urquhart napisał:

      Tej nadmiernej kontroli moim zdaniem nikt niemal nie chce d
      > ojrzeć i jest bronimy jako niekwestionowany zdobycz i kobieco matczyny przywile
      > j reprezentującej z definicji "dobro dziecka".

      ej, ja tam ostatnim jestem zwolennikiem nadmiernej kontroli chyba ze zachodzi koniecznos ale dlaczego ty piszesz ze to "kobieco matczyny przywilej reprezentujący z definicji dobro dziecka"? Nie rob jaj, a gdzie w tym wszystkim przyjebani ojcowie którzy napierdalają żony i dzieci bo chcą wszystkich krótko trzymać? To nie przejaw nadmiernej kontroli a przywilej hegemonii samców czy co? artykułu jeszcze nie czytałam ale myśle ze pojechlaes po bandzie i mnie wkurzyłeś brakiem uczciwosci, to tendencyjne chrzanienie już na wstępie
      • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:06
        bgz0702 napisała: ej, ja tam ostatnim jestem zwolennikiem nadmiernej kontroli chyba ze zachodzi k
        > oniecznos ale dlaczego ty piszesz ze to "kobieco matczyny przywilej reprezentuj
        > ący z definicji dobro dziecka"?

        Powól że ja Ci odpowiem. To temat który urgu osobiście dotknąl. Coś jak ofiara np: mobbingu zakładajaca fundację dla innych w ten sposób doświadczonych i propagująca ten wycinek rzeczywistości. Może jeszcze jedna konkluzja. Urgu ma rację w tym temacie że mężczyżni ranią prostacko, kobiety najczęściej w bardziej niewidocznej i zawoalowanej formie. To jest bardziej niebezpieczne- na dobrą sprawę nikt nie ma pewności co się stało i co ma czuć.
        • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:24
          zawle napisała:

          Urgu ma rację
          > w tym temacie że mężczyżni ranią prostacko, kobiety najczęściej w bardziej nie
          > widocznej i zawoalowanej formie. To jest bardziej niebezpieczne- na dobrą spraw
          > ę nikt nie ma pewności co się stało i co ma czuć.

          wiem sama jestem laska i znam ich całe mnóstwo. Ale nie o to chodzi, ze bywamy bardziej perfidne i zawoalowane a zainteresowało mnie raczej to ze przykład nadmiernej kontroli oparty został od razu na matczynej nadgorliwości a nie np na autokracji ojca. Choc ja oczywiście zgadzam sie z "tymi" matkami, niczego nie wypieram ale bez jaj, trzeba sie zapuścic dalej a nie tylko wąska ścieżka dreptać bo mi od razu się gadać nie chce, musiałabym się zacząć wzajemnie przepychać a mi się nie chce
          • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:32
            bgz0702 napisała:zainteresowało mnie raczej to ze przykład nad
            > miernej kontroli oparty został od razu na matczynej nadgorliwości a nie np na a
            > utokracji ojca. Choc ja oczywiście zgadzam sie z "tymi" matkami, niczego nie wy
            > pieram ale bez jaj, trzeba sie zapuścic dalej a nie tylko wąska ścieżka dreptać
            > bo mi od razu się gadać nie chce, musiałabym się zacząć wzajemnie przepychać a
            > mi się nie chce


            No tak....ale on doświadczył nadopiekuńczej matki, nie ojca. Dlatego na tym wycinku się skupił. Może właśnie dlatego, że chce uczulić na to innych? Bo sama wiesz że w tym temacie to kobiety są traktowane bardziej lajtowo. Tak jak pisze urgu....nazywane to jest matczyną miłością i troską. A przecież bardzo ważne i bolesne. Może fajnie byłoby go wysłuchać? Gdyby zechciał mówić o tym co przeżył i jaki to miało na niego wpływ?
            • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:47
              zawle napisała:

              > bgz0702 napisała:zainteresowało mnie raczej to ze przykład nad
              > > miernej kontroli oparty został od razu na matczynej nadgorliwości a nie np na a
              > > utokracji ojca. Choc ja oczywiście zgadzam sie z "tymi" matkami, niczego
              > nie wypieram ale bez jaj, trzeba sie zapuścic dalej a nie tylko wąska ścieżka d
              > reptać bo mi od razu się gadać nie chce, musiałabym się zacząć wzajemnie przepyc
              > hać a mi się nie chce
              >
              > No tak....ale on doświadczył nadopiekuńczej matki, nie ojca. Dlatego na tym wyc
              > inku się skupił. Może właśnie dlatego, że chce uczulić na to innych? Bo sama wi
              > esz że w tym temacie to kobiety są traktowane bardziej lajtowo. Tak jak pisze u
              > rgu....nazywane to jest matczyną miłością i troską. A przecież bardzo ważne i b
              > olesne. Może fajnie byłoby go wysłuchać? Gdyby zechciał mówić o tym co przeżył
              > i jaki to miało na niego wpływ?

              tak, urqu, tak zawle, ja się z wami zgadzam. Widziałam nie jedno w życiu a głownie cudzych dzieci. I jestem na tym punkcie bardzo uczulona. Chuj bierze mnie kiedy LUDZIE rozumu nie mają ale szlak wział mnie też od razu kiedy po raz setny na tym forum przeczytałam ze nie ma nic gorszego na swiecie niz baba- matka, żona, kobieta. Przepraszam ze cie byc moze zniechęciłam Urqu, wybacz
              • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 13:52
                bgz0702 napisała: po raz setny
                > na tym forum przeczytałam ze nie ma nic gorszego na swiecie niz baba- matka, ż
                > ona, kobieta. Przepraszam ze cie byc moze zniechęciłam Urqu, wybacz

                :))))))
                Bo to jego drugi problem...że się po matce tych bab boi i je atakuje jak piesek ratlerek;)))
              • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:02
                bgz0702 napisała:
                > iedy LUDZIE rozumu nie mają ale szlak wział mnie też od razu kiedy po raz setny
                > na tym forum przeczytałam ze nie ma nic gorszego na swiecie niz baba- matka, ż
                > ona, kobieta. Przepraszam ze cie byc moze zniechęciłam Urqu, wybacz

                Ot, może jakiś przyczynek żeby zakumać i zrozumieć co czują faceci jak ciągle słyszą na forum tym i innych od bab że nie ma nic gorszego niż facet :)
                (no może wyjąwszy forum młode mężatki)
                • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:08
                  "może jakiś przyczynek żeby zakumać i zrozumieć co czują faceci jak ciągle słyszą na forum tym i innych od bab że nie ma nic gorszego niż facet "

                  Na TYM forum?
                  No bez jaj.
                • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:14
                  urquhart napisał:

                  > bgz0702 napisała:
                  > > iedy LUDZIE rozumu nie mają ale szlak wział mnie też od razu kiedy po raz
                  > setny
                  > > na tym forum przeczytałam ze nie ma nic gorszego na swiecie niz baba- mat
                  > ka, ż
                  > > ona, kobieta. Przepraszam ze cie byc moze zniechęciłam Urqu, wybacz
                  >
                  > Ot, może jakiś przyczynek żeby zakumać i zrozumieć co czują faceci jak ciągle s
                  > łyszą na forum tym i innych od bab że nie ma nic gorszego niż facet :)
                  > (no może wyjąwszy forum młode mężatki)

                  no przytocz mi kawałek z moim tekstem o tym ze nie ma nic gorszego niż facet. Chłopie ja was uwazam za cudowny element mojego zycia;) nawet bardziej cudowny niż wiekszość moich tzw koleżanek, bo życie jest takie ze niektórych z nich mogłabym wcale nie spotykac i nie brakowałoby mi ich, ale od razu mówie ze znam wiecej kobiet wiec silą rzeczy są bardziej różnorodne dla mnie niż wy. Jednak pędu zeby was uwazac za gorszych nie mam, człowiek jest człowiek
            • hello-kitty2 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:15
              zawle napisała:

              > No tak....ale on doświadczył nadopiekuńczej matki, nie ojca. Dlatego na tym wyc
              > inku się skupił. Może właśnie dlatego, że chce uczulić na to innych? Bo sama wi
              > esz że w tym temacie to kobiety są traktowane bardziej lajtowo. Tak jak pisze u
              > rgu....nazywane to jest matczyną miłością i troską. A przecież bardzo ważne i b
              > olesne. Może fajnie byłoby go wysłuchać? Gdyby zechciał mówić o tym co przeżył
              > i jaki to miało na niego wpływ?

              Mysle, ze nieslusznie przesuwasz sie Zawle o jedno oczko w dol w rodzie Urqu. I stad wniosek, ze moze mu ciezko o tym mowic wprost, bo on tego nie przezyl, tylko przezywA. Latwiej jest mowic o przeszlosci (jak mnie o ojcu, bo ten juz nie zyje) niz mowic o tym co dzieje sie taraz i sie jeszcze nie skonczylo i boli. Krotko: na moj gust on opisuje swoja zone (i zonopodobne), a nie matke. Styl pisania taki jak mowisz, jak z ramienia fundacji, wtedy nikt go nie posadzi o naiwna wylewnosc ani pranie brudow ;) Styl narratora a nie uczestnika opisywanych wydarzen. Bezpieczna pozycja. Denerwowac moze, ze jako narrator przyjmuje postawe oceniajaca, a nie jak w poweisciach naturalistycznych, w ktorych narrator nie komentuje zachowan bohaterow, pozostaje na ich przedstawieniu. Gdydby Urqu przedstawial sie jako bohatera tych opowiesci i pisal w pierwszej osobie to by mogl lac emocje i oceny ile sie da ale poniewaz przyjal role narratora to probuje sie powstrzymywac od nich ale serce pragnie czego innego ;) I jest w potrzasku.
              • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:17
                "Gdydby Urqu pr
                > zedstawial sie jako bohatera tych opowiesci i pisal w pierwszej osobie to by mo
                > gl lac emocje i oceny ile sie da ale poniewaz przyjal role narratora to probuje
                > sie powstrzymywac od nich ale serce pragnie czego innego ;) "

                Bardzo akuratna obserwacja.
                Ja mogę jak najbardziej zrozumieć cudze żale, smutki i gniewy, jeśli są opowiedziane szczerze i w odniesieniu do konkretnej osoby - a zawsze jest jakaś konkretna osoba, matka, ojciec, żona, pierwszy mąż itd.
                Natomiast przenoszenie osobistych urazów na całą grupę nieznanych sobie ludzi i przedstawianie tego pod płaszczykiem jakiegoś pseudonaukowego (bo podpartego linkami) obiektywnego stanowiska jest słabe i bynajmniej nie zachęca do dyskusji czy wczucia się w sytuację rozmówcy.
                • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:29
                  rekreativa napisała:> Natomiast przenoszenie osobistych urazów na całą grupę nieznanych sobie ludzi i
                  > przedstawianie tego pod płaszczykiem jakiegoś pseudonaukowego (bo podpartego l
                  > inkami) obiektywnego stanowiska jest słabe i bynajmniej nie zachęca do dyskusji
                  > czy wczucia się w sytuację rozmówcy.

                  A ja czuję że go parzy:) Chłopy do lekarzy nie chodzą, problemów ze sobą nie mają, nawet zęby im się nie psują:)) Nie zalinkuję......:))
                  • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:52
                    zawle napisała:
                    > rekreativa napisała:> Natomiast przenoszenie osobistych urazów na całą grup
                    > ę nieznanych sobie ludzi i
                    > > przedstawianie tego pod płaszczykiem jakiegoś pseudonaukowego (bo podpart
                    > ego l

                    > A ja czuję że go parzy:) Chłopy do lekarzy nie chodzą, problemów ze sobą nie ma
                    > ją, nawet zęby im się nie psują:)) Nie zalinkuję......:))

                    Hm, niedawno wyrywałem 8kę...

                    Niezrozumienie polega na tym że w odróżnieniu od typowego szukania jedynie emocjonalnej grupy wsparcia , inspirujecie mnie do szukania, drążenia, odkrywania, i dzielenia sie tymi odkryciami. Dyskutowanie wokół o tym skąd się coś bierze, mechanizmu interesuje mnie a nie typowe emocjonalne szukanie kto jest winny a kto ofiarą jak tu wiele osób projektuje własne podejście i oceny.
                    • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 16:16
                      " Dyskutowanie wokół o tym skąd się coś bierze,
                      > mechanizmu interesuje mnie a nie typowe emocjonalne szukanie kto jest winny a
                      > kto ofiarą jak tu wiele osób projektuje własne podejście i oceny."

                      No ale Ty własnie to robisz - owszem, czuć, że Cię interesuje, że czytasz sporo na temat, że przemyśliwujesz, ale jednak cały czas nie umiesz tego przedstawić bez emocjonalnych naleciałości. Choćby język, jakim się posługujesz. Twój dobór słów, gdy piszesz cokolwiek o macierzyństwie, jest nacechowany emocjonalnie i są to emocje negatywne.
                      Dla Ciebie matka to kontrolująca, tłamsząca, kastrująca nadopiekuńczość i to się dość wyraźnie rzuca w oczy po lekturze Twoich postów.
                      • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 16:25
                        rekreativa napisała:
                        > No ale Ty własnie to robisz - owszem, czuć, że Cię interesuje, że czytasz sporo
                        > na temat, że przemyśliwujesz, ale jednak cały czas nie umiesz tego przedstawić
                        > bez emocjonalnych naleciałości

                        Czego się innego spodziewasz? Nie jestem androidem.
                        • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 16:48
                          Urqu, nie w tym rzecz, byś był androidem.
                          Rzecz w tym, że swoje emocje z konkretnej relacji z krwi i kości (nie wiem, z matką, czy z zoną, nie znam szczegółów) przenosisz na cały żeński ród.
                          Dla Ciebie wszystkie matki i potencjalne matki są podejrzane. U wszystkich węszysz nadopiekuńczość, kontrolę , pęd do zdławienia u tego "kochanego synusia" jakichkowleik oznak jego potrzeby wolności i samodzielności.
                          A stąd już niedaleko do Twojej wizji kobiety , którą prezentujesz na forum, czyli roszczeniowej, pełnej pretensji, oszalałej od hormonów pipy, której głównym celem życiowym jest udupiać facetów: najpierw męża, potem syna.
                          Takie skrzyżowanie kwoki z modliszką.
                          I oczywiście, one też istnieją. Ale Ty piszesz o kobietach tak, jakbyś istnienia jakichkolwiek innych w ogóle nie brał pod uwagę.
                          • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:13
                            rekreativa napisała:

                            > Urqu, nie w tym rzecz, byś był androidem.
                            > Rzecz w tym, że swoje emocje z konkretnej relacji z krwi i kości (nie wiem, z m
                            > atką, czy z zoną, nie znam szczegółów) przenosisz na cały żeński ród.

                            Pewne cechy kobiet mnie przyciągają (seksualność) o których się tu dyskutuje inne irytują, Rozciąganie że to jakieś "jedyna możliwa" wizja jest nieuprawnione.

                            Myślisz że na postawie twoich licznych krytycznych wpisów o złych cechach mężczyzn nie można by stworzyć portretu mizoandryczki na tej samej zasadzie?
                            • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:27
                              urquhart napisał:> Myślisz że na postawie twoich licznych krytycznych wpisów o złych cechach mężcz
                              > yzn nie można by stworzyć portretu mizoandryczki na tej samej zasadzie?'''

                              No właśnie nie można. A u Ciebie jak najbardziej.
                              • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:34
                                zawle napisała:
                                > No właśnie nie można. A u Ciebie jak najbardziej.

                                "Obiektywna", co od paru pokoleń sobie bez facetów woli radzić się odezwała :)
                                • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:39
                                  urquhart napisał:

                                  > zawle napisała:
                                  > > No właśnie nie można. A u Ciebie jak najbardziej.
                                  >
                                  > "Obiektywna", co od paru pokoleń sobie bez facetów woli radzić się odezwała :)

                                  ;)) co to za jakieś przepychanki popychanki sie odbywają? a ja naiwnie myślałam że po prostu nigdy nie doczytałam waszych "prawdziwych historii" więc mam prawo nie wiedzieć kto i dlaczego ma krzywdę i dlaczego ktoś mu chce pomóc;)))) Frajerka. Zawle, ja cie proszę...;))
                                • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:43
                                  urquhart napisał:
                                  > "Obiektywna", co od paru pokoleń sobie bez facetów woli radzić się odezwała :)

                                  Chcesz mi powiedzieć że jeśli od paru pokoleń radzimy sobie same, to oznacza tylko jedno.....nienawidzimy facetów? Żałosne, jak Boga kocham.
                                  • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:52
                                    zawle napisała:
                                    > Chcesz mi powiedzieć że jeśli od paru pokoleń radzimy sobie same, to oznacza ty
                                    > lko jedno.....nienawidzimy facetów? Żałosne, jak Boga kocham

                                    No jasne, żałosne, bo tylko ja rzekomo szczerze nienawidzę kobiet skrzywdzony przez nie, kąsam jak ratlerek... ? :)

                                    Bardziej zabawne były przynajmniej teksty jesod:
                                    "Myślisz, że masz patent na zagryzanie kobiet?"
                                    • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:03
                                      > "Myślisz, że masz patent na zagryzanie kobiet?"

                                      Dołożyłem adekwatną fotkę do profilu zatem żeby obraz był pełny :)
                                    • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:05
                                      urquhart napisał: > No jasne, żałosne, bo tylko ja rzekomo szczerze nienawidzę kobiet skrzywdzony p
                                      > rzez nie, kąsam jak ratlerek... ? :)

                                      No...piszę Ci to ja, rekreatiwa, bgz, jesod, kitty. Nie wiem czy o nienawiść chodzi, ja pisałam raczej o strachu. Ale ze strachu rózności się wylęgają...
                                      • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:10
                                        zawle napisała:

                                        > urquhart napisał: > No jasne, żałosne, bo tylko ja rzekomo szczerze nienawi
                                        > dzę kobiet skrzywdzony p
                                        > > rzez nie, kąsam jak ratlerek... ? :)
                                        >
                                        > No...piszę Ci to ja, rekreatiwa, bgz, jesod, kitty. Nie wiem czy o nienawiść ch
                                        > odzi, ja pisałam raczej o strachu. Ale ze strachu rózności się wylęgają...

                                        ja myślę o żalu i widzę smutek ale też prostą drogę żeby od niego uciekać- poznać mechanizmy tego dziadostwa. Myślę że znasz już sie na tyle na nich ze trzeba już tylko wybaczyć
                                        • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:23
                                          bgz0702 napisała: Myślę że znasz już sie na tyle na nich ze trzeba
                                          > już tylko wybaczyć

                                          To najlepsza droga. Uwolnić się spod wpływu. Uleczyć. Nie pozwolić żeby coś nadal niszczyło...
                                    • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:11
                                      " No jasne, żałosne, bo tylko ja rzekomo szczerze nienawidzę kobiet skrzywdzony p
                                      > rzez nie, kąsam jak ratlerek... ? :"

                                      Mistrzu wykręcania kota ogonem z Ciebie.
                                      Po pierwsze: gdzie ktoś pisze, że szczerze nienawidzisz kobiet?
                                      Po drugie: gdzie ktoś sugeruje, że jesteś jedyny?
                                      Po trzecie: jeśli 10 osób mówi, że deszcz pada, to może jednak warto otworzyć parasol, zamiast zaprzeczać rzeczywistości? (że się posłużę Twoim ulubionym zwrotem)
                                      • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:14
                                        rekreativa napisała:

                                        > " No jasne, żałosne, bo tylko ja rzekomo szczerze nienawidzę kobiet skrzywdzony
                                        > p
                                        > > rzez nie, kąsam jak ratlerek... ? :"
                                        >
                                        > Mistrzu wykręcania kota ogonem z Ciebie.
                                        > Po pierwsze: gdzie ktoś pisze, że szczerze nienawidzisz kobiet?
                                        > Po drugie: gdzie ktoś sugeruje, że jesteś jedyny?
                                        > Po trzecie: jeśli 10 osób mówi, że deszcz pada, to może jednak warto otworzyć p
                                        > arasol, zamiast zaprzeczać rzeczywistości? (że się posłużę Twoim ulubionym zwro
                                        > tem)

                                        myślę że o tym że deszcz pada to on wie, tylko nie zgadza sie na otworzenie parasola
                                        • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:22
                                          bgz0702 napisała:
                                          > myślę że o tym że deszcz pada to on wie, tylko nie zgadza się na otworzenie par
                                          > asola

                                          Co jest twoim zdaniem otworzeniem parasola w takim razie?
                                          • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:32
                                            urquhart napisał:

                                            > bgz0702 napisała:
                                            > > myślę że o tym że deszcz pada to on wie, tylko nie zgadza się na otworzen
                                            > ie par
                                            > > asola
                                            >
                                            > Co jest twoim zdaniem otworzeniem parasola w takim razie?

                                            coś co cię uchroni przed dalszym moknięciem. Nie wiem czy nie chrzanie ale mam wrazenie ze złosć cię przepełnia i nie potrafisz jej z siebie wypieprzyć albo ciagle w tym zyjesz albo się nadal- być moze literaturą nakręcasz, tak czy inaczej najwięcej szkody to czyni tobie bo musi to być cholernie wyniszczające
                                            • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:36
                                              jest jeszcze jeden aspekt. Nikt zdrowy z taką osobą nie wytrzyma. Lęki które w sobie mamy działają jak feromony dla wszelkiej maści wariatów.
                                          • mabelle2000 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:39
                                            urquhart napisał:

                                            > Co jest twoim zdaniem otworzeniem parasola w takim razie?

                                            Chocby uznanie, ze macierzynstwo to jednak balansowanie pomiedzy dwoma stanami- potrzeba opieki nad dzieckiem i koniecznoscia uszanowania jego samodzielnosci/niezaleznosci . I nigdy nie dzieje sie tak, ze kazda matka ma TYLKO te pierwsza potrzebe. Swiadome i odpowiedzialne matki, powiedzialabym nawet, ze bardziej koncentruja sie na procesie "popuszczania smyczy" niz na kontrolowaniu i upupianiu, ale i tak pewnie mi nie uwierzysz :-)
                                          • hello-kitty2 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:54
                                            urquhart napisał:

                                            > bgz0702 napisała:
                                            > > myślę że o tym że deszcz pada to on wie, tylko nie zgadza się na otworzen
                                            > ie par
                                            > > asola
                                            >
                                            > Co jest twoim zdaniem otworzeniem parasola w takim razie?

                                            Szkoda, ze nie mozesz mieszkac w innej kulturze. W Polsce cos jest na rzeczy z tym macierzynstwem ale chyba we Wloszech jest jeszcze gorzej. Kiedys bylismy w Turcji z malym dziecko wiec sidzielismy nad basenem hotelowym. Zar sie leje z nieba, dzieciaki w pampersach pluszcza, ludzie na lezakach z nudow gapia sie po sobie, cos tam podczytuja. Wchodzi parka, z wozkiem, a w wozku siedzi dzieciak full ubrany, z czapka na uszy i zawiazana pod broda, odkryte tylko rece i twarz, roczny, moze poltoraroczny? Moj facet mowi: patrz, Polacy ;)) U nas to zawsze wszyscy w czapce :)
                                            • bgz0702 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:59
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Szkoda, ze nie mozesz mieszkac w innej kulturze. W Polsce cos jest na rzeczy z
                                              > tym macierzynstwem ale chyba we Wloszech jest jeszcze gorzej. Kiedys bylismy w
                                              > Turcji z malym dziecko wiec sidzielismy nad basenem hotelowym. Zar sie leje z n
                                              > ieba, dzieciaki w pampersach pluszcza, ludzie na lezakach z nudow gapia sie po
                                              > sobie, cos tam podczytuja. Wchodzi parka, z wozkiem, a w wozku siedzi dzieciak
                                              > full ubrany, z czapka na uszy i zawiazana pod broda, odkryte tylko rece i twarz
                                              > , roczny, moze poltoraroczny? Moj facet mowi: patrz, Polacy ;)) U nas to zawsze
                                              > wszyscy w czapce :)

                                              no tym mnie ubawiłaś;))) ale dlaczego zawsze wszyscy w czapce? czyżby nadgorliwość jakaś narodowa?;))
                                              • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 20:33
                                                Przegrzewamy się, także dzieci przegrzewamy. Polacy się bardzo ciepło ubierają z jakiegoś powodu. Z kolei Anglosasi jakoś dziwnie chętnie chodzą z krótkim rękawkiem i nawet w shortach gdy jeszcze jest chłodno (Polacy wtedy mają na sobie jeszcze kurtki i oczywiście długie spodnie). Jak widzę ludzi z krótkim rękawkiem w polskim mieście, gdy inni jeszcze chodzą w kurtkach, to wiem - Brytyjczycy.
                                                • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 21:00
                                                  loppe napisał:

                                                  > Przegrzewamy się, także dzieci przegrzewamy. Polacy się bardzo ciepło ubierają
                                                  > z jakiegoś powodu

                                                  No ale chodziło o to że sami w czapkach uszatkach, futrach, kalesonach i zimowych butach nad ten basen z tak zimowo okutanym dzieciakiem nie poszli wiec to kwestia psychicznego odziaływania a nie zaburzonego postzrgania temperatury...

                            • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 18:06
                              "Myślisz że na postawie twoich licznych krytycznych wpisów o złych cechach mężcz
                              > yzn nie można by stworzyć portretu mizoandryczki na tej samej zasadzie?"

                              Najwyraźniej mnie z kimś mylisz.
            • urquhart Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:24
              zawle napisała:
              > No tak....ale on doświadczył nadopiekuńczej matki, nie ojca. Dlatego na tym wyc
              > inku się skupił. Może właśnie dlatego, że chce uczulić na to innych? Bo sama wi
              > esz że w tym temacie to kobiety są traktowane bardziej lajtowo. Tak jak pisze u
              > rgu....nazywane to jest matczyną miłością i troską. A przecież bardzo ważne i b
              > olesne. Może fajnie byłoby go wysłuchać? Gdyby zechciał mówić o tym co przeżył
              > i jaki to miało na niego wpływ?

              Ale dlaczego wypierasz część tą wpływu odrzucenia przez ojca?
              Czujesz się może że w jakiś sposób ciebie dotyczy?
              Czasem obserwuję jak matki pracują i prowokują to odrzucenie by odciąć potomstwo od wpływu tego "złego człowieka" albo mieć jasny społeczny status pokrzywdzonej, przekona że same lepiej odegrają tą rolę niże jakiś facet co nie realizuje ich oczekiwań...

              Nie mam potrzeby tłumaczenia się z rzekomych ambiwalentych uczuć , to dla mnie jedynie pragmatyczne podejście , nie mam ambicji dowartościowania przez rodzicielstwo, prolaktynowych przymusów opieki i wyręczania czy potrzeb władzy poprzez kontrolę kobiecego mózgu. W rodzicielstwie chce rozwoju, samodzielności i braku krzywdy swoich dzieci, żeby miały lepiej niż ja.
              • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:02
                urquhart napisał: > Ale dlaczego wypierasz część tą wpływu odrzucenia przez ojca?
                > Czujesz się może że w jakiś sposób ciebie dotyczy?
                > Czasem obserwuję jak matki pracują i prowokują to odrzucenie by odciąć potomstw
                > o od wpływu tego "złego człowieka" albo mieć jasny społeczny status pokrzywdzon
                > ej, przekona że same lepiej odegrają tą rolę niże jakiś facet co nie realizuje
                > ich oczekiwań...

                :))) I mi się dostało:)))
                Czemu wypieram? Sformułowanie rodem z komunistycznej szkoły:)
                Najpierw się zastanówmy nad "wypieram", a nie nad "czemu". Ja nie zostałam porzucona przez ojca. Moi rodzice się rozwiedli, ojciec mieszkał daleko, miał inną rodzinę. Nigdy w moim życiu nie zaistniał. Nigdy go nie było. Z dzieciństwa pamiętam że raz nie chciał mi kupić rodzynek, czego mu nie wybaczyłam do dnia dzisiejszego. Drugie wspomnienie to wepchnięcie mnie w kapoku do basenu..każdą seksundę topienia się mam w głowie. I jeszcze jedno...że pojechałam do niego i przestałam jeść,dostałam gorączki bo chciałam do mamy. Jego w moi zyciu jako kogoś ważnego nigdy nie było. Rodzice rozwiedli się jak miałam 3 lata, ojciec wcześniej studiował w Kraku, więc do 3 roku go nie znałam bo studiował, potem - bo go nie było w moim życiu. Więc nie staraciłam nikogo bliskiego. Nie poznałam smaku dobrego ojca,więc nie mam po czym płakać, ani za czy tęsknić. Jako nastolatka nie cierpiałam z tego powodu że ojca nie było. Widywałam ojców u moich koleżanek i nie potrafiłam im tego zazdrościć. Nie było wśród nich ani jednego który miałby jakiś dobry wpływ na rodzinę. Pili, zdradzali, mieli wyjebane, krzyczeli, bili, nie odzywali się. Oczywiście zakładam że żadna matka nie jest w stanie zastąpić dobrego ojca. Chociażby z tego powodu, że dwoje opiekunów to większa mośliwość modelowania zachowania dziecka. Mi też przydałby się mądry partner umiejący wytłumaczyć dzieciom czemu zachowałam sie tak a nie inaczej. Umiejący być mediatorem pomiedzy nami. Osobiście nie mam napięcia że mam pracować i dawać za dwoje. Aczkolwiek jeden z moich facetów powiedział żebym włączała syna w domowe naprawy, bo to dla chłopaka bardzo ważne i że tego mu brakowało z ojcem:))

                > Czasem obserwuję jak matki pracują i prowokują to odrzucenie by odciąć potomstw
                > o od wpływu tego "złego człowieka" albo mieć jasny społeczny status pokrzywdzon
                > ej, przekona że same lepiej odegrają tą rolę niże jakiś facet co nie realizuje
                > ich oczekiwań...

                Masz rację Urgu...matka wywarła na Ciebie duży wpływ. Jesteś słaby. I z tej pozycji piszesz.

                > Nie mam potrzeby tłumaczenia się z rzekomych ambiwalentych uczuć , to dla mnie
                > jedynie pragmatyczne podejście , nie mam ambicji dowartościowania przez rodzici
                > elstwo, prolaktynowych przymusów opieki i wyręczania czy potrzeb władzy poprzez
                > kontrolę kobiecego mózgu.

                Kitty bardzo mądrze zauważyła, że opowiadać można o tym, co jest niebolesną przeszłością. Ja nie wiem czy chodzi o Twoją matkę, czy żone, ale że coś nadal jest czułym miejscem to na pewno. Warto gadać....to bardzo pomaga.
            • mabelle2000 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:33
              zawle napisała:

              > A przecież bardzo ważne i b
              > olesne. Może fajnie byłoby go wysłuchać? Gdyby zechciał mówić o tym co przeżył
              > i jaki to miało na niego wpływ?

              Pewnie, ze trzeba wysluchac :-) Skoro jednak wiadomo, ze kazdy opiera sie glownie na wlasnych doswiadczeniach, to czemu Urqu przenosi swoje uprzedzenia na cala zenska populacje? Wszak nie nasza to wina, ze mial pecha poznac tylko takie kobiety, ktorym prolaktyna zrobila wode z mozgu.
              Dla mnie w jego opowiesciach sa wciaz niejasne dwie rzeczy:
              - jak to mozliwe, ze odwazne, kreatywne kobiety, pelne pasji, majace swoje hobby staja sie nagle matkami Polkami w najgorszej wersji gdakajacej kwoki. Moim zdaniem, to te kobiety zawsze takie byly, tylko panowie nie rozpoznali tego na etapie tokowania. Ludzie az tak sie nie zmieniaja jak to probuje Urqu sugerowac, przynajmniej wsrod osob z mojego otoczenia.
              -no i druga sprawa- czy dzieci to sa jakies cholerne toboly przestawiane z kata w kat i skazane na laske czy nielaske rodzicow ? Wyobraznia dziecieca, ich ciekawosc swiata i radosc zycia jest nieodlaczna czescia dziecieciej egzystencji, nie zabije tego pedu nadopiekuncza matka, moze go tylko co najwyzej ograniczyc. Dziecko samo dazy do ryzykownych zachowan, bo ma potrzebe ciaglego poznawania wszystkiego co je otacza. Dlatego potrzeba ochrony i opieki, ktora generuje instykt rodzicielski jest codziennie konfrontowana z dziecieca potrzeba nezaleznosci. Sugerowanie, ze matka tylko ogranicza, a nie wspiera w dazeniu do bycia autonomiczna jednostka jest grubym naduzyciem, szczegolnie ze dziecko ze swej natury nie da sie w tej kwestii oszukac i bedzie uparcie do tej niezaleznosci dazyc. Pewnie, ze kazdego mozna zlamac, ale to juz sa patologiczne zachowania pojedynczych osob, ktore uzurpowaly sobie prawo wlasnosci wobec wlasnych dzieci. Nie jest to jednak powszechne zachowanie.
              Milosc zaklada POZNANIE drugiej osoby, wiec znajac swoje dziecko nie depcze sie jego naturalnego pedu do rozwoju i zdobywania swiata. Sorry, no chyba, ze sie ma inna definicje "milosci".
              • urquhart dziecko bedzie uparcie do tej niezaleznosci dażyc 02.02.14, 16:22
                mabelle2000 napisał(a):
                > ci. Sugerowanie, ze matka tylko ogranicza, a nie wspiera w dazeniu do bycia aut
                > onomiczna jednostka jest grubym naduzyciem, szczegolnie ze dziecko ze swej natu
                > ry nie da sie w tej kwestii oszukac i bedzie uparcie do tej niezaleznosci dazyc

                Czyż psycholodzy tego nie piszą własnie że stłumiona potrzeba niezależności ujawnia się w adhd, anoreksję, astmę (dziecko się symbolicznie dusi) i różne inne schorzenia powszechne psychosomatyczne? A w późniejszym wieku w nerwicach.

                Dodanie słowa "tylko" do ogranicza to już erystyczna manipulacja. Większa część ludzi takich problemów nie ma przecież. Natomiast krzywdzenie dzieci jest społecznie akceptowane i to jest problemem w przeciwieństwie do straszenia wyolbrzymianym zagrożeniem wszędzie widzianych pedofilów jako symbolicznego "czarnego luda".
                Gdzie jest jakikolwiek procentowy rozsadek?

                • hello-kitty2 Re: dziecko bedzie uparcie do tej niezaleznosci d 02.02.14, 16:39
                  urquhart napisał:

                  Natomiast krzywdzenie dzieci jest społ
                  > ecznie akceptowane i to jest problemem

                  A kto sie moze przeciwstawic i jak?
                  • urquhart Re: dziecko bedzie uparcie do tej niezaleznosci d 02.02.14, 20:45
                    hello-kitty2 napisała:
                    > A kto sie moze przeciwstawic i jak?

                    Najpierw nie wypierać zależności i obnażać ją jak ta babka
                    foch.pl/foch/1,132260,13955571,Odezwa_do_nadopiekunczych_matek_i_facetow__ktorzy.html
    • wont Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 14:48
      Ekspertem w sprawach rodzicielstwa nie jestem, ale obserwuję po moich znajomych, że coś jest teraz nieprawidłowego w procesie wychowywania dzieci. Znajomi, klasa średnia, mieszkający w spokojnych dzielnicach, urodzeni w połowie lat 70-tych, wychowywani z przysłowiowym kluczem na szyi, gremialnie odmawiają udzielenia takiego kredytu zaufania swoim dzieciom. Jak spotykamy się na wódeczce, to wujek wont truje swoim kolegom dupę, że wychowują dzieciaki na kaleki życiowe, że przecież każdy z nas już na początku podstawówki sam chodził do szkoły a oni cały czas odmawiają tego prawa i obowiązku swoim dzieciom (średnia i późna podstawówka). A dzieci nie są jakieś chrome na umyśle - są grzeczne i naprawdę rezolutne. No i kurde jedyne co ci moi kumple mają mi do powiedzenia, to to, że "czasy się zmieniły". I nic poza tym, żadnych konkretów. Kiedyś próbowałem drążyć, ale nic nie wskórałem. Obserwujecie to samo?
      • kag73 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:20
        Won, dokladnie obserwuje cos takiego i sama jestem takim rodzicem. Jakos tak ma sie wrazenie, ze czasy sie zmienily a moze zmienila sie swiadomosc. Dzieci coraz mniej, samochodow coraz wiecej, wariatow na motocyklach tez. Do tego zboczency i znikniecia dzieci naglasniane przez media, kiedys tego nie bylo, albo sie o tym nie wiedzialo/ nie myslalo, nie bylo wyjscia.
        Mjego 8 latka zostawiam czasem na pol godziny samego w bibliotece publicznej a sama ide na zakupy, ale jestem niespokojna. A kiedys wyslalismy go z mezem na stacje benzynowa po cukier, niedaleko i sami stalismy i czekalismy az wroci, dluzylo nam sie, wiec maz stwierdzil "ide zobacyzc czy wraca". No nie wiem, ludzie kiedys jakos mieli nerwy, serio. Moja mama czesto nie wiedziala gdzie jestem a sasiadka zawierzala 8 latce niemowlaka na spacerek w woziczku. Dla mnie nie do pomyslenia.
        Chyba za duzo sie slyszy w mediach a ja mam tylko to jedno dziecko :)))
        • rekreativa Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:30
          No właśnie obserwuję to samo.
          Co do pedofilii, to jest mylne wrażenie wynikające z tego, że dawniej ani się o tym nie mówiło, ani nie było tylu źródeł informacji.
          Moja mama mi mówiła, że kiedy byłyśmy z siostrą w podstawówce, to jej w ogóle taka myśl do głowy nie przyszła, że jakiś dorosły mógłby nas wykorzystać. Bo się o tym nie bardzo słyszało. A dzisiaj we wszystkich mediach odmieniają tego "pedofila" przez wszystkie przypadki.
          Natomiast co do zagrożeń typu narkotyki, to może faktycznie jest dzisiaj sytuacja gorsza. Nie dlatego, że dawniej narkotyków nie było, ale były inne i bardziej spychały na margines, bardziej wykluczały społecznie. Dzisiaj to są neutralne tabletki, które można dyskretnie i szybko zażyć i nikt potem nie wygląda jak jakiś oberwaniec... Stąd większa dostępność, łatwość handlu, jak i mniejszy opór, żeby spróbować.
      • zawle Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:23
        wont napisał: No i kurde jedyne co ci moi kumple mają mi do powiedzenia, to to, że "cza
        > sy się zmieniły". I nic poza tym, żadnych konkretów. Kiedyś próbowałem drążyć,
        > ale nic nie wskórałem. Obserwujecie to samo?

        Bo czasy się zmieniły. A teraz konkrety. Za naszych czasów, gdy rodzice odprowadzali dzieciaka do szkoły, to razem zasuwali na piechotę, bo mało kto miał samochód, bo szkoły były na każdym rogu, bo szło się do rejonówki, nie do prawatnej, lepszej, czy jakiejś innej. I gdy dziecko ma do wyboru minutę w ciepłym autku, a samodzielne przejście do szkoły to wybór wydaje się oczywisty. Do tego nauczyciele wymagają tego zabierania i odprowadzania. Szkoła się zmieniła. Tyle z mądrzenia się. Moje od 2 podstawowej łażą na nogach bo ja jestem z tych leniwych matek co to śniadań nie robią:)))
        • wont Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 17:03
          zawle napisała:

          > Bo czasy się zmieniły. A teraz konkrety.
          --------
          No i gdzie te konkrety, zawle? Wszystko to jakieś wygodnickie teksty poza fragmentem o wymaganiach nauczycieli, ale jakoś w te wymagania nie wierzę. W państwowej szkole?
      • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 15:57
        Córka moja była pierwszą osobą w swojej klasie, w szkole podstawowej, która zaczęła sama przybywać do szkoły i ze szkoły (kilka przystanków tramwajem od domu). Nie pamiętam ile dokładnie miała lat. Mówiła mi że inni rodzice dopytywali się czy jest pewna że sama ma iść do domu. Po tym już inne dzieci zaczęły samodzielnie chodzić po mieście.
        • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:20
          Jak pierwszy raz zamówiła taksówkę żeby jechać do dziadków, to ja z przejęcia aż podjechałem pod szkołę obserwować wsiadanie do taksówki...
          • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:24
            W ogóle ma powiedziane od zawsze żeby po zmroku przemieszczać się po mieście tylko taksówkami
            • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:25
              Tylko taksówkami jednej konkretnie firmy, zawsze na telefon
              • leebanka Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:53
                Loppe, fajne te Twoje historyjki o dziewczynce.
                Ciepło od nich bije :)
                • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 20:00
                  leebanka napisała:

                  > Loppe, fajne te Twoje historyjki o dziewczynce.
                  > Ciepło od nich bije :)

                  Bardzo Ci dziękuję!:)
                  • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 20:04
                    Moja dziewczynka emanuje jakimś takim pozytywnym stosunkiem do życia. Jak była mała to na pytanie "jak się czujesz?" po zmierzeniu gorączki 39,7 stopni odpowiadała "dobrze!" ha ha
                    • loppe Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 20:07
                      A jak miała 6 lat przeszła bez jednego słowa skargi, nie mówiąc już o płaczu i grymasach (tylko ją poprosiłem przed wymarszem żeby była dzielna, bo to będzie długi marsz) ze schroniska w Morskim Oku do Doliny 5 Stawów i dalej, jakieś 7 godzin marszu.
      • hello-kitty2 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 16:06
        wont napisał:

        > przecież każdy z nas już na początku podstawówki sam chodził do szkoły a oni c
        > ały czas odmawiają tego prawa i obowiązku swoim dzieciom (średnia i późna podst
        > awówka). A dzieci nie są jakieś chrome na umyśle - są grzeczne i naprawdę rezol
        > utne. No i kurde jedyne co ci moi kumple mają mi do powiedzenia, to to, że "cza
        > sy się zmieniły". I nic poza tym, żadnych konkretów. Kiedyś próbowałem drążyć,
        > ale nic nie wskórałem. Obserwujecie to samo?

        U mnie to inaczej rozwiazuja. Ludzie osiedlaja sie na czas wczesnego dziecinstwa dzieci na wsiach. To sa zamkniete spolecznosci po kilka tysiecy osob. Z nich wykluczeni sa emigranci i kolejne pokolenia emigrantow, ktorych nie stac za zakup czy wynajecie domu, a z ktorych w wiekszosci wywodza sie przedstawiciele swiata przestepczego. To sa bardzo bezpieczne okolice, bo wszyscy sie znaja i zyja na podobnym poziomie, automatycznie powstaje kontrola spoleczna. Moj syn ma 6 lat. Zostawiam go juz czasem samego w domu na godzine do trzech, sam chodzi na plac zabaw i do najblizej mieszkajacego kolegi. Kolega, pol roku mlodszy, sam przychodzi do niego. Do szkoly jeszcze sam nie chodzi, z uwagi na to, ze musi przejsc przez pare ulic i jeszcze mu nie ufamy. Ale do 7 roku zycia, kiedy to my zaczelismy chodzic sami chyba bedzie gotowy. Jest tez tak, ze cala szkola/wszystkie szkoly podstawowe we wsi zaczynaja lekcje dla wszystkich klas o tej samej godzinie i o tej samej godzinie koncza. Wiec w tych porach ida tabuny dzieci, od czasu do czasu rodzic, co pare metrow, przez to jest kontrola, bo taki rodzic spokojnie kontroluje pol ulicy, nie ma szans zeby do ktoregos dziecka podszedl jakis obcy (pedofil) i zaczal cos gadac, od razu najblizszy rodzic sie zainteresuje, na bank. Jak jakies dziecko nie dotrze do szkoly, to w ciagu pol godziny jest telefon od dyrektora, gdzie jest dziecko? NIe mozna do szkoly nie przyjsc bez wczesniejszego powiadomienia. Kontakt podejmowany jest tylko z rodzicem. Zadne wagary sie nie ukryja :)

        A w miastach sa oddzielne szkoly tzw ''czarne'' i ''biale''. Rodzice wola wozic dziecko dalej tylko zeby nie chodzilo do czarnej szkoly. Probowali te szkoly zintegrowac ale jest za duza roznica, rowniez w poziomie.
        • wont Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 16:57
          Zazdroszczę ci tej mieszanki wsi i cywilizacji. Jakbym miał wolny zawód, to też bym się przeniósł w okolice jakiegoś lasu, na razie musi mi wystarczać Las Kabacki. U nas największą przeszkodą w zamieszkaniu na wsi są po pierwsze trudny dojazd do miasta a po drugie mieszkające na wsi wieśniaki (na wszelki wypadek wyjaśniam, bo to forum coś wrażliwe dzisiaj - mam na myśli mentalność a nie adres zamieszkania).

          Jedno prywatne pytanie - czy to prawda, że w Holandii zakazano w końcu sprzedaży trawki obcokrajowcom w kofiszopach czy nie? Bo bywam często w Belgii i jeździłem najpierw w wiadomym celu pociągiem do Roosendal, aż pewnego pięknego dnia dowiedziałem się na miejscu, że rada miasta zakazała kofiszopów (dowiedziałem się od polskiej sklepikarki, bo zapytani o najbliższy wiadomy lokal Holendrzy, nagle zapominali angielskiego w gębie). Jeździłem później trochę dalej - do Bredy i bredziłem coś później po trawie miejscowym o generale Maczku... Ech, i diabła słyszałem na dworcu wpieprzając burgera. Straszne czasy, straszne czasy...
          • hello-kitty2 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 19:15
            wont napisał:

            > Jedno prywatne pytanie - czy to prawda, że w Holandii zakazano w końcu sprzedaż
            > y trawki obcokrajowcom w kofiszopach czy nie? Bo bywam często w Belgii i jeździ
            > łem najpierw w wiadomym celu pociągiem do Roosendal, aż pewnego pięknego dnia d
            > owiedziałem się na miejscu, że rada miasta zakazała kofiszopów (dowiedziałem si
            > ę od polskiej sklepikarki, bo zapytani o najbliższy wiadomy lokal Holendrzy, na
            > gle zapominali angielskiego w gębie).

            W Amsterdamie kupisz, a juz na prowincji, przy granicy z Belgia czy Niemcami trzeba miec pozwolenie z gminy. Uszczelnili granice. Legalnie nie kupisz, musisz do stolicy.
    • mojemail3 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 02.02.14, 23:34
      (...)"Rodzice, którzy mają w sobie rodzicielską busolę, dają sobie radę (...)"

      Spodobało mi się to żeglarskie nawiązanie;-)

      Mam wrażenie,że ma zastosowanie w odniesieniu do procesu wychowania, powiedzenie,że z pustego to i Salomon nie naleje...

      (...)"Okazało się, że ojcowska miłość jest kluczem do rozwoju osobowości. Ludzie odrzuceni w dzieciństwie przez ojców są często niedojrzali emocjonalnie, nie są w stanie rozwinąć swojego wewnętrznego potencjału (...)"

      Nie będę rzucać przykładami z życia bliższego i dalszego otoczenia, ale znalazłoby się parę na potwierdzenie tej tezy w sensie negatywnym, to znaczy osób, które tego potencjału nie rozwinęły.
      Ojcowska miłość, tak, znam,z doświadczenia.
      • mojemail3 Re: rodzicielstwo- PS 03.02.14, 09:47
        "Baby są jakieś inne" :

        www.youtube.com/watch?v=o2R7sJB1Eho
        • urquhart Rodzic był określeniem właściwym tylko dla ojca. 03.02.14, 12:09
          mojemail3 napisała:

          > "Baby są jakieś inne" :
          >
          > www.youtube.com/watch?v=o2R7sJB1Eho

          Trafnie dobrane :)

          To poniekąd warto spojrzeć w pierwotne znaczenie słów: :)
          "Rodzic był określeniem właściwym tylko dla ojca."
          pl.wikipedia.org/wiki/Staropolskie_okre%C5%9Blenia_stopnia_pokrewie%C5%84stwa
    • twojabogini Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 10:24
      urquhart napisał:

      Za dużo w sobie dźwigasz. Obwiniasz matkę nie tylko o nadmierną kontrolę, ale też o odcięcie cię od ojca:
      "matki pracują i prowokują to odrzucenie by odciąć potomstwo od wpływu tego "złego człowieka" albo mieć jasny społeczny status pokrzywdzonej, przekona że same lepiej odegrają tą rolę niże jakiś facet co nie realizuje ich oczekiwań...".

      Okej, bardzo możliwe, że naprawdę twoja matka była/jest taką straszną kobietą. Ale dlaczego odbierasz sprawczość swojemu ojcu, czynisz go biernym obiektem działań matki? To tak jakbyś snuł wizje, że "gdyby nie ta zła mama, miałbyś zaangażowanego ojca".

      Wiesz zdarzają się jędze, ale kiedy ojcu naprawdę zależy na kontakcie ze swoimi dziećmi potrafi ten kontakt utrzymać - rozstać się z kobietą, ale nie z dziećmi. To, że kobieta jest silna, jędzowata, paskudna nie oznacza, że mężczyzna musi się jej podporządkować, zwłaszcza kosztem swoich dzieci. Jeśli tak robi to jest dupkiem, słabeuszem, jest mu tak wygodnie (sprzykrzyły mu się obowiązki rodzicielskie) - co nie znaczy, że wszyscy mężczyźni tacy są.
      • mojemail3 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 10:35
        twojabogini napisała:

        (...)"Wiesz zdarzają się jędze, ale kiedy ojcu naprawdę zależy na kontakcie ze swoimi dziećmi potrafi ten kontakt utrzymać - rozstać się z kobietą, ale nie z dziećmi (...)"

        No chyba,że ma te dzieci z psychopatką, która z chęci zemsty nie dopuszcza do kontaktów z JEJ dziećmi...Niestety znam taki przykład.

        (...)"To, że kobieta jest silna, jędzowata, paskudna nie oznacza, że mężczyzna musi się jej podporządkować, zwłaszcza kosztem swoich dzieci. Jeśli tak robi to jest dupkiem, słabeuszem, jest mu tak wygodnie (sprzykrzyły mu się obowiązki rodzicielskie) - co nie znaczy, że wszyscy mężczyźni tacy są (...)"
        Ciężko nie przyznać Ci racji...mam takiego znajomego, co się z jędzą paskudną związał ( choć na początku relacji była silna fascynacja fizyczna, to była dla niego najpiękniejsza i najbardziej seksowna kobieta świata- choć w sumie to taka zmalowana lala...)
        Teraz nocami pije i wysyła sms-owe S.O.S a rano jak wytrzeżwieje, zarzuca znajomym,że się wtrącają w jego szczęście i harmonię małżeńską...
        Dzieci rzeczywiście utrudniają rozstanie, ale jeszcze bardziej utrudniają zobowiązania kredytowe...Szczęście na pokaz a piekło w domu.
        • twojabogini Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 10:59
          mojemail3 napisała:

          > No chyba,że ma te dzieci z psychopatką, która z chęci zemsty nie dopuszcza do k
          > ontaktów z JEJ dziećmi...Niestety znam taki przykład.

          Jeśli ma dzieci z psychopatką, to powinien jej te dzieci odebrać. Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojca ma poważne zaburzenia, skrzywdzi dzieci. Bardzo źle, że wciąż wielu mężczyzn na tym etapie odpuszcza - sami uwalniają się od popapranej kobiety, ale swoje dzieci zostawiają na jej pastwę.

          > Teraz nocami pije i wysyła sms-owe S.O.S a rano jak wytrzeżwieje, zarzuca znajo
          > mym,że się wtrącają w jego szczęście i harmonię małżeńską...

          Należy mu się solidna postawka do pionu. Ma dzieci i pije nocami? Ja jestem z tych imprezowych rodziców, ale picie na problemy to inna sprawa (wiem, widziałam jak to funkcjonuje u znajomych, miałam okazję przekonać się na sobie). Gdy jesteśmy rodzicami i jest źle nie wolno wycofywać się w alkohol - co by sobie kolega nie wmawiał, krzywdzi tym swoje dzieciaki.

          > Dzieci rzeczywiście utrudniają rozstanie, ale jeszcze bardziej utrudniają zobow
          > iązania kredytowe...Szczęście na pokaz a piekło w domu.

          Jeśli nie może dojść do rozstania, to nie zostaje nic innego jak zakasać rękawy i doprowadzić sytuację do normy. Nie można utrzymywać piekła "dla dobra dzieci". To tylko usprawiedliwienie dla własnego lenistwa. A często dla rodzącego się nałogu. Kobieta jest jędzą? Mężczyzna tez ma coś do powiedzenia, a jego zadaniem jest chronić dzieci, a nie wycofywać się w alkohol!!!

          Co do kredytów i rozwodu - znam wiele par, które rozstały się mimo kredytów, dzieci itp. i dają sobie radę. Da się zrobić.
          • mojemail3 Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 11:19
            twojabogini napisała:

            (...)"Jeśli nie może dojść do rozstania, to nie zostaje nic innego jak zakasać rękawy i doprowadzić sytuację do normy. Nie można utrzymywać piekła "dla dobra dzieci". To tylko usprawiedliwienie dla własnego lenistwa. A często dla rodzącego się nałogu. Kobieta jest jędzą? Mężczyzna tez ma coś do powiedzenia, a jego zadaniem jest chronić dzieci, a nie wycofywać się w alkohol!!!(...)"

            Muszę sobie zachować tekst Twojej opinii na ten temat.
            My się buntujemy, bo jestesmy wciągani w tą niezdrową sytuację, jako osoby trzecie.
            Ten przypadek jest bardzo a propos tematu tego wątku, utrzymywania takiej sytuacji wynika z lenistwa i lęku przed podjęciem męskiej decyzji, może pierwszej w życiu.Ponieważ wczesniej o wszystkim decydowała mama, o kierunku studiów też. Potem gładko chłopiec przeszedł pod kuratelę żony,zaakceptowanej łaskawie przez mamę. Teraz nagle się obudził z ręką w nocniku, bo poza dziecmi i kredytem więcej ich dzieli niż łączy.Podstawowa sprawa w wychowaniu tych dzieci, rodzice wyznają inne wartości w życiu (o ile rozbuchany materializm i konsumpcję można umieścić w zbiorze "wartości"...), prezentują odmienne postawy w wychowaniu tych dzieci, dyskredytują swoje rodzicielskie kompetencjie.
            Nie chcę być w to wciągana, bronię się rękami i nogami.
            Osobiście uważam,że żadne z nich jeszcze swojej lekcji pokory nie zaliczyło, bo ta chora sytuacja jest wspomagana finansowo przez rodziców, którzy pozwalają im na tą dość osobliwą zabawę w małżeństwo i dom...



            • twojabogini Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 11:43
              Współczuję,bo z jednej strony człowiek by trzymał się od takich sytuacji z daleka, z drugiej strony szkoda dzieciaków, no i jak znajomy się żali, to też trudno dystans utrzymać.

              W sytuacji, gdy ktoś skarży się na małżonka i usprawiedliwia tym swoją niemoc zazwyczaj staram się uświadomić, że czas dorosnąć i coś zrobić. Skoro współmałżonek jest lub stał się do dupy - to na drugim rodzicu spoczywa tym większa odpowiedzialność. Z drugiej strony tu też trzeba uważać, bo część ludzi opatrznie to rozumie i zamiast podjąć odpowiedzialność - zawiązuje koalicję z dziećmi przeciwko małżonkowi/ce, wciągając je w cały syf swojego małżeństwa. Ale tak czy siak to dobra metoda na ucięcie lamentu "jaka ta moja/ten mój"...albo krótsza gadka: okej masz trudno - co z tym robisz, jak chronisz dzieci? Pijesz? To nie jesteś lepszy.

              Tak czy siak - pionizacja i odstawienie alkoholu koledze się na pewno przyda :)
          • kutuzow Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojca... 03.02.14, 11:59
            twojabogini napisała:
            "Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojca ma poważne zaburzenia, skrzywdzi dzieci."

            Bogini, mam wrażenie, że Ty jesteś totalnie oderwana od rzeczywistości. W UK ok 60% kobiet po rozwodzie utrudnia kontakty ojca z dziećmi! (wg programu/projektu Child of our Time: www.bbc.co.uk/programmes/b0072bk8). Wątpie żeby w kraju Matki Polki ktoś robił podobne statystyki, ale obstawiam, że wyszłyby podobnie albo jeszcze gorzej.

            Tutaj zaś masz info czemu tak się dzieje:

            "The battlefields Sir Nicholas Wall describes are too often of the wife's choosing. This is because most divorces are initiated by women due to their husband's infidelity, as the fatherhood research body Fathers Direct points out.
            These women are hurt and they want to get their own back through the children, money or both. They are determined the husband is as much divorced from his children as his wife.
            One wealthy man I know finds himself, despite his riches, at the beck and call of his former wife.

            'How can my wife hurt me? How could she bring me to my knees?' he asks. 'Through my children.' The strategy is very successful. This otherwise powerful man submits to every capricious demand. "

            ...It is no wonder that within two years of divorce, half of fathers lose contact with their children.

            Irredeemably damaged: Children are often forgotten victims in divorce, but there can be dire consequences should their parents split up
            As one man said sadly, divorce 'leaves many fathers on the edge of a bloody great abyss. Many fall off and are never seen again'.
            Douglas Alexiou, one of London's pre-eminent family lawyers, agrees that the wife holds all the cards in a divorce case. "

            źródło: www.dailymail.co.uk/femail/article-1314131/The-cruelty-women-use-children-weapons-divorce.html#ixzz2sFpP5Mf2


            "Bardzo źle, że wciąż wielu mężczyzn na tym etapie odpuszcza - sami uwalniają się od
            > popapranej kobiety, ale swoje dzieci zostawiają na jej pastwę."

            Ciekawy jestem jaką radę miałabyś dla rozwiedzionego ojca, którego dzieci zostały pod opieką matki i które on może widzieć wg JEJ widzimisię.
            Dawać rady oderwane od rzeczywistości to każdy potrafi. Dawać takie które mają zastosowanie to jest dopiero sztuka.

            • twojabogini Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 12:06
              > Ciekawy jestem jaką radę miałabyś dla rozwiedzionego ojca, którego dzieci zosta
              > ły pod opieką matki i które on może widzieć wg JEJ widzimisię.
              > Dawać rady oderwane od rzeczywistości to każdy potrafi. Dawać takie które mają
              > zastosowanie to jest dopiero sztuka.

              Nie jaką miałabym, tylko jaką daję. Jest bardzo prosta - przejąć stałą opiekę nad dziećmi, zapewniając im normalny kontakt z matką.
              • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 12:30
                twojabogini napisała:
                > Nie jaką miałabym, tylko jaką daję. Jest bardzo prosta - przejąć stałą opiekę n
                > ad dziećmi, zapewniając im normalny kontakt z matką.

                Przypomnij mi w jakim kraju mieszkasz? (tutaj na forum piszą osoby będące na emigracji).
                Może w Twoim miejscu zamieszkania sądy sprawiedliwie przyznają opiekę nad dziećmi, ale w POLSCE w tylko 4% (słownie CZTERY procent) przypadków opieka nad dzieckiem jest przyznawana ojcu.
                BTW: Urqu pisał tu na forum nie raz, że zmiana orzecznictwa i przyznawanie częściej opieki "naprzemiennej" znacznie zmieniłoby statystyki rozwodów (nie ma batalii o alimenty itp).


                P.S. Rozumiem że dane o 60% kobiet utrudniających kontakty z dziećmi swoim Ex małzonką zmieniły Twoją skrzywioną percepcję i już się nie będziesz dziwiła "a czemu to tatuś dzieckiem się nie interesuje"?
                • zyg_zyg_zyg Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 15:31

                  > Może w Twoim miejscu zamieszkania sądy sprawiedliwie przyznają opiekę nad dzieć
                  > mi, ale w POLSCE w tylko 4% (słownie CZTERY procent) przypadków opieka nad dzie
                  > ckiem jest przyznawana ojcu.

                  Może uściślijmy (za rocznikiem demograficznym 2013):

                  •Rozwody w których sąd decydował o powierzeniu władzy rodzicielskiej: 37570
                  • w których dzieci powierzono matce 22690 - 60,3%
                  • w których dzieci powierzono ojcu 1643 - 4,3%
                  • w których powierzono obojgu rodzicom: 12503 - 33,2%
                  • w przypadku powierzenia dzieci jednemu z rodziców w 92,7% powierzono matce a w 7,2% ojcu

                  www.csopoid.pl/statystyka_rozwodow.html
                  • urquhart Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 16:00
                    Pragmatycznie gdzie wprowadza się obowiązkowa opiekę naprzemienna ilosc rozwodów i konfliktów maleje, bo baby szukają kompromisu bo baby boją się znacznie bardziej utraty bliskości z dziećmi niż z partnerem...
                    Dlatego postrzegają ją i zwalczaja jako zamach na swoje przywileje i władze maskujac dobrem dziecka.
                    • zawle Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:08
                      Hehe..pamiętam wojny mojego męża na sprawie rozwodowej o możliwość ciągłego widywania się z dziećmi ( chciał każdy weekend, przerwy świateczne po połowie). Ponieważ dzieci były małe, protestowałam. Potrafił zostawić 3 letniego syna, po zapaleniu płuc, śpięcego w brodziku z wodą. Nieważne. Gdy zapytałam kiedy na te weekendy będzie po nich przyjeżdżał, szybko ustaliliśmy że PO zrobieniu przez nich lekcji:) Miłość ojcowska u walka zakończyły się z dniem rozwodu.Nie utrudniałam- to był mój błąd. Wiem że walczyłby jak lew. Wszystkie moje koleżanki są rozwiedzione, mają nowych facetów z odzysku. Spośród tej całej bandy jeden z nich jest nadal dobrym ojcem. Mnie osobiście zaskoczyło to że mój były mąż ma swoje dzieci w dupie, dałabym sobie rękę uciąć że ich kochał.
                  • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:02
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > Może uściślijmy

                    Zyg ---> ale co konkretnie uściśliłaś? Ja pisałem o 4% gdy pisałem o opiece przyznawanej ojcu. W Twoich statystykach jest to 4,3 %. Czy sugerujesz, że te 0,3% które zaokrągliłem coś zmienia?

                    • zyg_zyg_zyg Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:12
                      > Zyg ---> ale co konkretnie uściśliłaś?
                      Pozostałe procenty. Żeby taki mimochodem i całkiem niechcący nie wyszło, że 100 - 4 = 96 procentom kobiet powierza się władzę rodzicielską po rozwodzie.
                      • marek.zak1 Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:25
                        60 : 4 = 15 razy częściej dzieci zostaja przy matkach.
                      • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:29
                        zyg_zyg_zyg napisała:
                        > Pozostałe procenty. Żeby taki mimochodem i całkiem niechcący nie wyszło, że 100
                        > - 4 = 96 procentom kobiet powierza się władzę rodzicielską po rozwodzie.

                        Prawda jest taka że kobiety w przygniatającej większości mają po rozwodzie przyznawaną opiekę nad dziećmi. 93,5% kobiet po rozwodzie ma władzę rodzicielską*.
                        z czego zdecydowana większość samodzielnie (60,3%), a mniejszość wspólnie z ex małżonkiem (33,2%). Nadal widać że kobieta nie ryzykuje utratą kontaktu z dzieckiem rozwodząc się. Facet zaś ryzykuje bardzo. Jeśli nie dogada się z ex-żoną, to nie ma REALNYCH szans na opiekę nad dzieckiem/dziećmi (wspomniane 4% przypadków).

                        * Procenty się nie sumują do podanych przez 96% (100% minus 4,3% przypadków gdzie ojciec ma wyłączną władzę rodzicielską) bo są jeszcze jakieś inne przypadki (np. dom dziecka, rodzina zastępcza itp).
                        • zyg_zyg_zyg Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:38
                          Nadal widać że kobieta nie ryzykuje utratą kontaktu z dziec
                          > kiem rozwodząc się. Facet zaś ryzykuje bardzo. Jeśli nie dogada się z ex-żoną,
                          > to nie ma REALNYCH szans na opiekę nad dzieckiem/dziećmi (wspomniane 4% przypad
                          > ków).

                          Nie sądzisz, że żeby wyciągać takie wnioski z (tudzież tak interpretować wielkości liczbowe) przytoczonych danych, należałoby wiedzieć, jaki procent ojców jest zdecydowany na przejęcie w całości opieki nad dzieckiem po rozwodzie i podejmuje stosowne kroki prawne, żeby to zrealizować? Bo bez tego to trochę tak, jakbym napisała, że faceci są dyskryminowani w przyjmowaniu do Biedronki na kasę, bo jak się wejdzie do sklepu, to widać, że 95 procent tam siedzących to kobiety.

                          Abstrahuję całkowicie od meritum - tzn. od dyskryminacji ojców w Polsce.
                          • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 18:07
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Nie sądzisz, że żeby wyciągać takie wnioski z (tudzież tak interpretować wielko
                            > ści liczbowe) przytoczonych danych, należałoby wiedzieć, jaki procent ojców jes
                            > t zdecydowany na przejęcie w całości opieki nad dzieckiem po rozwodzie i podejm
                            > uje stosowne kroki prawne, żeby to zrealizować?

                            Niestety nie ma takich danych dotyczących wniosków. Są jedynie dotyczące już wyroków sądu.
                            Można się jednak opierać o opinię adwokatów zajmujących się sprawami rozwodowymi, którzy na bieżąco widzą orzecznictwo sądów w kwestii przyznawania mężczyźnie WYŁĄCZNEJ opieki nad dzieckiem/dziećmi.
                          • urquhart Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 18:09
                            zyg_zyg_zyg napisała:
                            > Nie sądzisz, że żeby wyciągać takie wnioski z (tudzież tak interpretować wielko
                            > ści liczbowe) przytoczonych danych, należałoby wiedzieć, jaki procent ojców jes
                            > t zdecydowany na przejęcie w całości opieki nad dzieckiem po rozwodzie i podejm
                            > uje stosowne kroki prawne, żeby to zrealizować? Bo bez tego to trochę tak, jakb
                            > ym napisała, że faceci są dyskryminowani w przyjmowaniu do Biedronki na kasę, b
                            > o jak się wejdzie do sklepu, to widać, że 95 procent tam siedzących to kobiety.
                            >
                            > Abstrahuję całkowicie od meritum - tzn. od dyskryminacji ojców w Polsce.

                            Akurat tu ja jestem sceptyczny ile ojców podjęłoby się opieki.
                            Przykład w krajach szariatu gdzie jest taki obowiązek tylko ojca i nie ma żadnej alimentacji, to w połowie przypadków podobno ojcowie oddają dzieci wielodzietnej rodzinie na prowincji.

                            Kiedyś była tu dawno ożywiona dyskusja o badaniach bodajże PAN że w późniejszym życiu dzieci samotnych ojców radzą sobie zdecydowanie statystycznie lepiej , są bardziej zmotywowane i samodzielne i nie wpadają w patologie w porównaniu do dzieci samotnych matek.
                            Andzia twierdziła że to niemiarodajne bo ci ojcowie to elita, kiedyś zauważyłem w wywiadzie z autorką badań podobne pytanie i odpowiedziała że to nieuprawniona teza bo kluczem przyznawania ojcom opieki przez sąd było nie to że byli oni wyjątkowo dobrzy, tylko że ich matki były zdaniem sądu wyjątkowo złe.
                          • twojabogini Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 19:18
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Nie sądzisz, że żeby wyciągać takie wnioski z (tudzież tak interpretować wielko
                            > ści liczbowe) przytoczonych danych, należałoby wiedzieć, jaki procent ojców jes
                            > t zdecydowany na przejęcie w całości opieki nad dzieckiem po rozwodzie i podejm
                            > uje stosowne kroki prawne, żeby to zrealizować?

                            Dziękuję. Dane potrzebne do ustalenia czy ojcowie są dyskryminowani w sądach to dane dotyczące ilości wniosków jakie składają ojcowie o wyłączną lub naprzemienną opiekę nad dziećmi i jaki procent tych wniosków jest odrzucany.

                            Modelowym podziałem w Polsce jest władza rodzicielska obojga rodziców i plan wychowawczy, w którym rodzice sami ustalają kto i ile będzie się dzieckiem zajmował. Rodzice mogą też wystąpić o opiekę naprzemienną. każde z nich ma prawo wystąpić o wyłączną opiekę nad dziećmi i pozbawienie lub ograniczenie władzy drugiego z rodziców.

                            Rzecz w tym, że statystyki nie obrazują dyskryminacji, tylko to jak niewielu ojców ma ochotę być nadal zaangażowanymi ojcami po rozwodzie. Większości wystarczy opcja weekendowa. Na całe szczęście rośnie ilość wspólnej opieki - choć na papierze, bo wielu ojców się po jakimś czasie wymywa.

                            Co do utrudnień - ostatnio miałam kontakt z przypadkiem, gdy pan chciał zabierać rocznego karmionego piersią synka na weekendy od piątku do poniedziałku rano, 300 km w jedną stronę, z dwiema nocnymi podróżami raz na miesiąc. Niezgodę żony i sądu uznał za "utrudnianie kontaktów". Bo on ma "prawo do kontaktów".

              • urquhart schizofremia 03.02.14, 12:40
                twojabogini napisała:
                > Nie jaką miałabym, tylko jaką daję. Jest bardzo prosta - przejąć stałą opiekę n
                > ad dziećmi, zapewniając im normalny kontakt z matką.

                W postulatach walki mężczyzny o dziecko widzę u ciebie pewną charakterystyczną feministyczną schizofremię, która najpierw przedstawia się samców jako agresywnych, niedorozwiniętych i ograniczonych z natury w odróżnieniu od dojrzałych z definicji i miłujących pokój kobiet potem zaś oczekuje od nich jednocześnie większych umiejętności społecznych i emocjonalnych i przejęcia odpowiedzialności w kwestii odpowiedzialności za seks, dzieci utrzymanie i rodzinę...
                • twojabogini Re: schizofremia 03.02.14, 19:26
                  urquhart napisał:

                  W postulatach walki mężczyzny o dziecko widzę u ciebie pewną charakterystyczną
                  > feministyczną schizofremię, która najpierw przedstawia się samców jako agresywn
                  > ych, niedorozwiniętych i ograniczonych z natury w odróżnieniu od dojrzałych z d
                  > efinicji i miłujących pokój kobiet potem zaś oczekuje od nich jednocześnie więk
                  > szych umiejętności społecznych i emocjonalnych i przejęcia odpowiedzialności w
                  > kwestii odpowiedzialności za seks, dzieci utrzymanie i rodzinę...

                  Tak,jestem chorą psychicznie feministką. A poważnie, to uważam, że dla dzieci najlepszym modelem po rozstaniu rodziców jest kontakt z obojgiem. I sądzę, że modelem wyjściowym powinien być obowiązek interesowania się dziećmi i stałego z nimi kontaktu - oraz dotkliwe kary finansowe za jego naruszanie.
                  Jak rodzice robią szopki przy dzieleniu obowiązków i walczą kosztem dziecka - dotkliwe kary finansowe wystarczające na opłacenie dozoru kuratora- obojgu rodzicom.

                  Nie kupuję gadki o dyskryminacji ojców - ojcowie mają takie same prawa jak matki. Niezmiernie rzadko jednak z nich korzystają. Część tego korzystania to ostra walka w sądzie o kontakty, z których potem nie korzystają (element walki podjazdowej z żoną).
                  Nie znam przypadku w którym ojciec chcący kontaktować się z dziećmi po rozwodzie nie otrzymał takiego prawa. Po za przypadkiem jednego czynnego alkoholika (który nawet dał rady na trzeźwo opowiedzieć o swojej krzywdzie w TV).
                  • zolla78 Re: schizofremia 03.02.14, 20:06
                    twojabogini napisała:
                    > Nie kupuję gadki o dyskryminacji ojców - ojcowie mają takie same prawa jak matki. Niezmiernie rzadko jednak z nich korzystają. Część tego korzystania to ostra walka w sądzie o kontakty, z których potem nie korzystają (element walki podjazdowej z żoną).>

                    Sorry, ale to co piszesz o braku dyskryminacji mężczyzn w sądach w zakresie kontaktów z dziećmi, to moim zdaniem nieprawda. Ona istnieje. Może nie jestem grupą reprezentatywną itp., ale na x spraw o rozwód czy kontakty, miałam kilka, gdzie mężczyzna chciał jak na polskie standardy dużych kontaktów, a w mojej ocenie po prostu normalnych, a nawet stwarzał ewidentnie lepsze warunki życiowe dla dziecka i wnosił o ustalenie miejsca jego pobytu u siebie, ale był bez szans, łącznie z tekstami, że o co mu chodzi, przecież dziecko ma widzieć co drugi weekend przez dzień i raz w tygodniu, a to bardzo dużo. Ciekawostką może być, że w moim SO najbardziej dyskryminującym ojców w tym zakresie jest sędzia facet.

                    Chociaż zgodzę się, że na to zapracowali sobie sami faceci, a nie jest to winą złych kobiet. W większości spraw jakie mam z tego zakresu, zainteresowanie odchodzącego taty dziećmi jest żadne, albo na zasadzie walki z żoną na sali rozpraw a potem kompletnie z tych kontaktów nie korzysta. Oceniłabym, że to ciągle z 80-85% spraw, co daje pewien obraz, od którego trudno uciec w tych pozostałych 15% wypadków.
                    • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 20:19
                      Nie wiem kto ma wieksze a kto mniejsze prawa, kto jest dyskryminowany a kto nie. Ale to jedno co wiem, ze robi mi sie totalnie slabo o tych waszych gadek o rozwodach. To brzmi jak front trzeciej wojny swiatowej.
                      Albo raczej - jakas krwawa wojna domowa, a dzieci w charakterze zywych tarcz.
                      • twojabogini Re: schizofremia 03.02.14, 21:09
                        > Albo raczej - jakas krwawa wojna domowa, a dzieci w charakterze zywych tarcz.

                        Tak to niestety często wygląda w praktyce. Rzecz w tym, że płeć nie gra tu roli. Naprawdę często zdarza się, że ojcowie walczą o kontakty na sali sądowej jak lwy, a po wyroku znikają. To takie dokładanie stresu partnerce.
                        Jak pisałam - regułą powinny być stałe kontakty dzieci z obojgiem rodziców, a za ich niedotrzymywanie(zazwyczaj ojcowie) lub utrudnianie (zazwyczaj matki) - wysokie kary finansowe. Skończyłoby to zjawisko pogrywania dziećmi.

                        Na pociechę - coraz więcej rozwodów kończy się wspólną opieką nad dziećmi nie tylko na papierze, ale i w praktyce. Oby to była stała tendencja wzrostowa.
                        Na jeszcze większą pociechę - tych rozwodów nie jest tak znów dużo, nadal większość dzieci wychowuje się w rodzinach, a rodzicom zależy na stabilnym środowisku rodzinnym. Wielu ludzi na tym forum jest tego dowodem - gdy mimo trudności w związku na tle partnerskim potrafią nadal szanować współmałżonka/małżonkę i tworzyć dobrą parę rodzicielską. Czasem na wiele lat rezygnując z bliskości, miłości (dbając o poprawne relacje w małżeństwie, w którym wygasła bliskość) - przedkładając potrzeby dzieci nad swoje.
                        • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 21:17
                          ... i TO jest madra odpowiedz. Dziekuje.
                          Ostatecznie nie chodzi chyba o to zeby jak najskuteczniej obrzucic sie granatami, ale zeby razem wejsc na pewien poziom swiadomosci umozliwiajacy rozpoczecie rokowan, albo ustalenie racjonalnego konsensusu. Przynajmniej wysluchanie drugiej strony - ze zrozumieniem.
                          • jesod Przynajmniej 03.02.14, 21:35
                            sabat.77 napisał:
                            > Przynajmniej wysluchanie drugiej strony - ze zrozumieniem.

                            Doprawdy, rozczuliłeś mnie...
                      • rekreativa Re: schizofremia 03.02.14, 21:29
                        Spokojnie.
                        Opowieści o rozwodach są jak opowieści o porodach.
                        Gdyby się opierać tylko na tym, co babki gadają, to można dojść do wniosku, że coś takiego jak poród przebiegający zgodnie z planem w ogóle nie istnieje.
                        • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 21:41
                          Ja rozumiem. Rozwod czasem jest koniecznoscia. Czesto koniecznoscia ostateczna. Bywa, ze wyborem mniejszego zla. Bywa ze swiatelkiem w tunelu i zakonczeniem gehenny.
                          Z reguly jednak jakas zawiedzona nadzieja, kapitulacja, bo zakladam, ze dwoje ludzi najczesciej nie wchodzi w ramy malzenstwa, nie majac jakichs nadziei na perspektywe wspolnego zycia...
                          • zawle Re: schizofremia 03.02.14, 21:44
                            sabat.77 napisał:

                            > Ja rozumiem. Rozwod czasem jest koniecznoscia. Czesto koniecznoscia ostateczna.
                            > Bywa, ze wyborem mniejszego zla. Bywa ze swiatelkiem w tunelu i zakonczeniem g
                            > ehenny.
                            > Z reguly jednak jakas zawiedzona nadzieja, kapitulacja, bo zakladam, ze dwoje l
                            > udzi najczesciej nie wchodzi w ramy malzenstwa, nie majac jakichs nadziei na pe
                            > rspektywe wspolnego zycia...

                            Ale tylko pierwszy:))) Z drugim jak z cnotą...lżej...
                            • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 21:49
                              To po co sie zenic czy wychodzic za maz ? Zakladajac, ze i tak sie rozwiedziesz, to chyba szkoda czasu ?
                              • zawle Re: schizofremia 03.02.14, 21:59
                                sabat.77 napisał:

                                > To po co sie zenic czy wychodzic za maz ? Zakladajac, ze i tak sie rozwiedziesz
                                > , to chyba szkoda czasu ?

                                I dlatego nigdy już. Niestety człowiek jest madry dopiero po pierwszym rozwodzie;)
                                • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 22:05
                                  Mysle, ze sa ludzie w mniejszym lub wiekszym stopniu predysponowani do stalych zwiazkow. Dobrze zdawac sobie sprawe z tego kim sie jest.
                                  • zawle Re: schizofremia 03.02.14, 22:10
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Mysle, ze sa ludzie w mniejszym lub wiekszym stopniu predysponowani do stalych
                                    > zwiazkow. Dobrze zdawac sobie sprawe z tego kim sie jest.

                                    No....dokładnie:) Niektórzy tak bardzo chcą być predystynowani, że poświęcą dla tego pragnienia wszystko. Uszy se odmrożą:))
                                    • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 22:18
                                      To zalezy co to dla kogo jest, to "wszystko". Co symbolizuja uszy. Moze sa rzeczy, dla ktorych warto chodzic bez uszu ?
                                      • zawle Re: schizofremia 03.02.14, 22:29
                                        sabat.77 napisał:

                                        > To zalezy co to dla kogo jest, to "wszystko". Co symbolizuja uszy. Moze sa rzec
                                        > zy, dla ktorych warto chodzic bez uszu ?

                                        I znowu homeopatia:)) To są specjalne uszy. Uszy z powiedzenia :Zrobił babci na złość, odmroził sobie uszy.
                                        • sabat.77 Re: schizofremia 03.02.14, 22:37
                                          Ludzie maja rozmaite potrzeby, roznia sie dosc znacznie miedzy soba pod tym wzgledem. Stad tolerancja poziomu kompromisu, nawet w tych samych kwestiach miedzyludzkich moze byc znaczaco rozna dla roznych osob.
                                          • zawle Re: schizofremia 04.02.14, 08:20
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Ludzie maja rozmaite potrzeby, roznia sie dosc znacznie miedzy soba pod tym wzg
                                            > ledem. Stad tolerancja poziomu kompromisu, nawet w tych samych kwestiach miedzy
                                            > ludzkich moze byc znaczaco rozna dla roznych osob.

                                            Święte słowa. I dodam...mają do tego święte prawo. Mnie tylko irytuje sytuacja w której człowiek dorosły, inteligentny, rozpoznaje własne potrzeby, "graduje" je, dokonuje wyboru i nadal jest kurewsko niezadowolony. Może inteligentny człowiek ponownie powinien zrobić cały proces od poczatku? Tak chociaż raz na pół roku? Żeby móc czuć się spełnionym i zadowolonym z siebie i swojego zycia? No i najważniejsze...z własnych wyborów?
                                            • sabat.77 Re: schizofremia 04.02.14, 16:23
                                              Jesli do mnie pijesz, to chyba ostatnio mam zauwazalnie lepsze samopoczucie. Napady depresji i histeryczne nastroje sa rzadsze i krotsze, a okresy spokoju dluzsze. Jestem dobrej mysli, wkrotce wszystko sie unormuje :)
                                            • sabat.77 Re: schizofremia 04.02.14, 16:23
                    • twojabogini Re: schizofremia 03.02.14, 20:59
                      zolla78 napisała:

                      > Sorry, ale to co piszesz o braku dyskryminacji mężczyzn w sądach w zakresie kontaktów z
                      > dziećmi, to moim zdaniem nieprawda. Ona istnieje.

                      Prawo jest jedno dla rodziców obojga płci. Nie przeczę, że jeśli chodzi o praktykę jego stosowania - zdarzają się i to dość często sędziowie dyskryminujący ojców. Ogólnie RP jest państwem w którym aktywni i zaangażowani ojcowie podlegają dyskryminacji na każdym kroku - ich żonom przysługuje np. więcej urlopu na dzieci, wszędzie organizuje się pokoje dla "matek z dziećmi", a kąciki do przewijania urządza się w damskich toaletach.

                      Z drugiej strony akurat regulacja dotycząca podziału opieki nad dziećmi jest w pełni równościowa. Wyrok Sądu I Instancji jeśli jest absurdalny i niezgodny z obowiązującym prawem podlega zaskarżeniu.

                      >Oceniłabym, że to ciągle z 80-85% spraw, co daje pewien obraz, od którego trudno uciec w >tych pozostałych 15% wypadków.

                      Mam podobne obserwacje. Dlatego wciąż podnoszę, że miernikiem dyskryminacji nie może być ilość wyroków przyznających dzieci matce, tylko ilość spraw rozpatrzonych na niekorzyść ojców, gdy o opiekę wnosili.
                      Wnioski o wyłączną opiekę lub zamieszkanie dzieci z ojcem są składane przez mężczyzn niezwykle rzadko, więc jest oczywiste, że równie rzadko jest tak orzekane.

                      Co do dyskryminacji - równie dyskryminacyjne jest orzeczenie: kosztami utrzymania dziecka obciąża oboje rodziców, ustalając udział ojca na kwotę x zł miesięcznie. Bardzo często bez ustalenia rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka, jak również stopnia w jakim rodzice spełnią obowiązek alimentacyjny wobec dzieci poprzez osobistą opiekę oraz tego,które z rodziców będzie miało zmniejszone możliwości zarobkowe z uwagi na stałą opiekę nad dziećmi.
                      Dodam, że tego rodzaju zaskarżone wyroki padają w II instancji. I tak samo mogą padać wyroki dyskryminujące ojców.
                      Swoją drogą, gdyby nie dyskryminacja kobiet przy alimentach, ojcowie częściej występowaliby o większy wymiar opieki i kontaktów - z uwagi na finanse. Fajnie jest zapłacić te 800 zł i zobaczyć dziecko 2 weekendy w miesiącu. Mama zajmie się resztą (jakieś 2 tysiaki + 27 dni w miesiącu przez okrągłą dobę). Gdyby sądy zaczęły tak na to patrzeć - przy niemal zerowej opiece alimenty byłyby znacznie wyższe-proporcjonalnie do nakładu matki w formie osobistej opieki i jej zmniejszonych możliwości majątkowych.

                      Jednak znaczna ilość panów chciałaby małych alimentów i kontaktów z dzieckiem na każde żądanie - bez uwzględnienia, że to dziecko potrzebuje mieć stały rytm, a opieka jest także po to, aby odciążyć matkę dziecka i np. umożliwić jej wypoczynek i pracę.

            • twojabogini Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 12:20
              > ...It is no wonder that within two years of divorce, half of fathers lose conta
              > ct with their children.

              To jest usprawiedliwianie mężczyzn, którzy wypinają się na dzieci. Obecnie mężczyźni mają wszystkie środki prawne do tego, aby utrzymać kontakt z dziećmi niezależnie od stanowiska byłej żony.

              Inna sprawa, że z doświadczenia wiem, że to utrudnianie stwierdzimy w 60% przypadków bezpośrednio po rozwodzie a im więcej czasu od rozwodu mija tym jest z tym lepiej - opadają emocje (w kolejnych latach będzie to 50%, 40%, 20...). Tendencja męska z kolei to coraz rzadszy kontakt z dziećmi. Dwa lata po rozwodzie pozostaje połowa ojców, gdy minie 5 lat -jakaś 1/4. Panom niektórym też widać opadają emocje.

              Inna sprawa to ocena tego co jest, a co nie jest utrudnianiem. Niektórzy jako utrudnienia wymieniają brak zgody na zabranie trzylatka na weekend z nową partnerką, znaną od jakiegoś miesiąca, albo wymóg ustalenia stałych godzin wizyt i spotkań i ich przestrzegania.

              Załóżmy jednak, że to obiektywna i mierzalna prawda. 60% kobiet obiektywnie utrudnia. Ze 100% mężczyzn aż 50% z kolei już po dwóch latach od rozwodu traci kontakt z dziećmi. Wcale nie oznacza to, że tracą kontakt tylko ci którym się utrudnia. Kontakt zrywają też ci, którzy nie mają przeszkód (statystycznie 40%). Patrząc na dane od tej strony można wyciągnąć tylko jeden wniosek - jeśli mężczyzna chce utrzymać kontakt z dziećmi po rozwodzie, to utrzyma.
              Nawet gdybyśmy przyjęli absurdalną tezę, że kontakt tracą tylko ci ojcowie, którzy napotykają na trudności ze strony partnerki - to okazałoby się, że tylko 10 % tych ojców daje rady przeciwstawić się partnerce i zawalczyć o dzieci.
              • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 12:42
                twojabogini napisała:
                > To jest usprawiedliwianie mężczyzn, którzy wypinają się na dzieci. Obecnie mężc
                > zyźni mają wszystkie środki prawne do tego, aby utrzymać kontakt z dziećmi niez
                > ależnie od stanowiska byłej żony.

                Bogini ---> co Ty piszesz? Jakie środki prawne? Wymień je proszę. Ojciec ma na wizytę do dzieci z eskortą policji jeździć na wypadek gdyby ex znów się odwidziała i go nie wpuściła? Sąd ma ją skazać na więzienie za niedotrzymanie warunków (przecież to będzie wbrew interesom dzieci -więc laski czują się bezpieczne i bimbają sobie na prawa Ex-ów).

                > Inna sprawa, że z doświadczenia wiem, że to utrudnianie stwierdzimy w 60% przyp
                > adków bezpośrednio po rozwodzie a im więcej czasu od rozwodu mija tym jest z ty
                > m lepiej - opadają emocje

                Tylko pytanie jak długo można się kopać z koniem?

                > Załóżmy jednak, że to obiektywna i mierzalna prawda. 60% kobiet obiektywnie utr
                > udnia. Ze 100% mężczyzn aż 50% z kolei już po dwóch latach od rozwodu traci kon
                > takt z dziećmi. Wcale nie oznacza to, że tracą kontakt tylko ci którym się utru
                > dnia. Kontakt zrywają też ci, którzy nie mają przeszkód (statystycznie 40%). Pa
                > trząc na dane od tej strony można wyciągnąć tylko jeden wniosek - jeśli mężczyz
                > na chce utrzymać kontakt z dziećmi po rozwodzie, to utrzyma.
                > Nawet gdybyśmy przyjęli absurdalną tezę, że kontakt tracą tylko ci ojcowie, któ
                > rzy napotykają na trudności ze strony partnerki - to okazałoby się, że tylko 10
                > % tych ojców daje rady przeciwstawić się partnerce i zawalczyć o dzieci.

                Czy możesz podać mi jakieś źródło tych danych?
                Ja mam dane z UK, gdzie nawet te 60% kobiet utrudniających kontakt ,nie powoduje że kontakt jest zrywany. Ojcowie walczą mimo tych przeciwności i starają się utrzymać kontakt ze swymi dziećmi:

                "The overall picture of contact between fathers and non-resident children is a positive one, with 59 per cent reporting seeing or contacting children not living with them at least once a week and 81 per cent saying they are very or quite close with their children. The report also reveals that an estimated 129,000 of men (13% of non-resident fathers) say they have no contact at all with their children."
                www.fatherhoodinstitute.org/2013/new-study-shows-9-in-10-non-resident-dads-still-have-contact/
                • rekreativa Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 14:04
                  Przykład z mojego najbliższego otoczenia, o którym już tu wspominałam: pierdyknięta ex utrudnia kontakty z dziećmi jak może, więc klasyka. Pan użył dostępnego środka czyli odwiedzin w asyście policjanta, to baba nastraszyła dzieci, że tatuś chce mamusię im zabrać i zamknąć w więzieniu.
                  Ponieważ faceta płacz dzieci poruszył, to więcej się z policją nie pojawił. Efekt taki, że zamiast weekendu na dwa tygodnie widuje dzieci raz na 3, 4 miesiące.
                  Ale jest też druga strona medalu, a mianowicie wtedy, kiedy była na to pora, czyli przy rozwodzie, pan nie zrobił nic, by dostać opiekę stałą, albo naprzemienną. A miał na to szanse, bo to nie on był winien rozpadu finalnego małżeństwa (pani odeszła do innego chłopa) , do tego miał dobrą pracę, dom i jest normalnym gościem bez żadnych odchyłów. A, i rzecz dzieje się we Francji.
                  Toteż nie zrzucajmy wszystkiego na kobiety. Gdyby ojcowie gremialnie zaczęli występować o opiekę przy rozwodach, to i sądy musiałyby w końcu zacząć się z tym liczyć.
                  Ale lepiej powiedzieć z góry : "nie uda się" i oddać dzieciaki matce. A potem narzekać.
                  • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 15:04
                    rekreativa napisała:
                    > Ale jest też druga strona medalu, a mianowicie wtedy, kiedy była na to pora, cz
                    > yli przy rozwodzie, pan nie zrobił nic, by dostać opiekę stałą, albo naprzemien
                    > ną. A miał na to szanse, bo to nie on był winien rozpadu finalnego małżeństwa (
                    > pani odeszła do innego chłopa) , do tego miał dobrą pracę, dom i jest normalnym
                    > gościem bez żadnych odchyłów. A, i rzecz dzieje się we Francji.

                    Rekreativa ---> Nie wiem jak jest we Francji, ale w Polsce wina rozpadu małżeństwa nie przekłąda się na to kto kto będzie opiekował się dzieckiem. Wina to wina (ważna do orzekania ew. alimentów dla współmałżonka), a o opiece decyduje sąd kierując się dobrem dziecka.

                    W Polsce możliwa jest opieka wspólna, o ile OBIE strony dojdą do porozumienia. Czyli jeśli żona ma poczucie krzywdy (wywołane rozwodem), to facet sobie może. Żona zaś wie, że jest na wygranej pozycji. Nie musi iść na "współprace", bo jak się nie dogadają to ma 96% szans że opieka przypadnie jej (chyba że jest narkomanką, jest skazana itp).

                    To dobrze wyjaśnia czemu facecji rzadziej wnoszą o opiekę nad dzieckiem. Realnie mają bowiem możliwość albo dogadania się z ex żoną co do opieki wspólnej i wtedy realizują ją wg wspólnie ustalonego planu, albo praktycznie zerowe szanse na opiekę własną. Ci co się mogą dogadać z Ex, to to robią, reszta sobie odpuszcza, bo nie ma szans w polskich sądach.

                    "Sąd powierzy wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, jeżeli przedstawią oni wspólne porozumienie wychowawcze. Powinno ono określać szereg informacji na temat praw i obowiązków rodziców wobec dziecka oraz sposób wykonywania władzy rodzicielskiej, a w szczególności zawierać:
                    1) podział opieki nad dzieckiem w poszczególnych okresach roku,
                    2) zasady kontaktowania się z dzieckiem,
                    3) sposób podejmowania istotnych decyzji dla dziecka,
                    4) koszty utrzymania dziecka.
                    Plan wychowawczy może być sporządzony w dowolnej formie, jednak ze względu na to, iż w sporządzaniu planu często bierze udział mediator jest on zazwyczaj składany na specjalnym kwestionariuszu.

                    Jeżeli rodzice dziecka nie mogą dojść do porozumienia, a tym samym nie chcą sporządzić wspólnego planu wychowawczego, sąd powierza władzę rodzicielską jednemu z rodziców z jednoczesnym ograniczeniem władzy rodzicielskiej drugiego rodzica do określonych praw i obowiązków względem dziecka.
                    Sąd ustalając miejsce pobytu dziecka, kieruje się przede wszystkim jego dobrem. Dziecko zamieszkuje z tym z rodziców, który gwarantuje lepsze warunki do rozwoju osobowego dziecka i jego egzystencji materialnej. Natomiast drugi z rodziców, który jest ograniczony we władzy rodzicielskiej traci uprawnienie do współdecydowania o niektórych kwestiach dotyczących wychowania dziecka (sąd obligatoryjnie i precyzyjnie określa obowiązki i uprawnienia rodzica w stosunku do dziecka)."

                    źródło: www.infor.pl/prawo/rozwody/rozwod-i-dziecko/292547,Jak-wyglada-wladza-rodzicielska-po-rozwodzie.html
                    • rekreativa Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 15:20
                      To z tego wynika, że jedyna rada to nie wkurwiaj swojej kobiety, mężczyzno.
                      Trochę choojovo.
                      • kutuzow Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:05
                        rekreativa napisała:

                        > To z tego wynika, że jedyna rada to nie wkurwiaj swojej kobiety, mężczyzno.
                        > Trochę choojovo.
                        >

                        Taką super radę można z powodzeniem stosować w przypadku przemocy domowej. Będzie to równie trafne i skuteczne. Chcesz mieć spokój....nie wkurwiaj swego mężczyzny, kobieto.

                        ...ale w tym przypadku już chyba nie jest takie fajne -co nie?


                        • urquhart Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 17:52
                          kutuzow napisał:

                          > Taką super radę można z powodzeniem stosować w przypadku przemocy domowej. Będz
                          > ie to równie trafne i skuteczne. Chcesz mieć spokój....nie wkurwiaj swego mężcz
                          > yzny, kobieto.
                          >
                          > ...ale w tym przypadku już chyba nie jest takie fajne -co nie?

                          To ci dopiero mowa nienawiści i fashysm!
                          Dla Rekreacyjnej pewno kolejny przykład z dupy ewentualnie potwierdzający że jesteś sam przemocowcem jedynie :)
                          No bo jak mężczyzna, fashysta albo inny fallusododatni może być skrzywdzony...

                          • niezapominajka333 Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 18:42
                            Panowie, naprawdę jesteście przekonani, że wprowadzenie opieki naprzemiennej byłoby na rękę wszystkim mężczyznom? Nawet tym, którzy głośno krzyczą o niesprawiedliwości? Czy to nie w naszym kraju 70 % panów nie płaci alimentów? Rozumiem, że z radością woleli by opiekować się dziećmi i wspólnie ponosić koszty utrzymania :)
                            Jesteście pewni, że zamiast zaniżać dochody, woleliby przez połowę czasu zapewniać opiekę i utrzymanie dzieciom?
                            Ta dyspozycyjność w pracy, te delegacje, a tu trzeba odebrać dziecko z przedszkola, jechać do lekarza, zostać w domu, gdy chore.
                            A te wymówki, że nie mogę się rozwieść, bo żona by mi dzieci zabrała, a ja je tak kocham...
                            Biedne kochanki oczywiście nie mogą się doczekać, żeby gościć pod wspólnym dachem dzieci swojego ukochanego, a to wszystko oczywiście, dla zaoszczędzenia na alimentach.


                          • rekreativa Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 19:05
                            Człowieku, przestań się bawić w Tygrysa i nie przekręcaj nicków.
                            I przestań już tak zapierdziście manipulować i przekręcać cudze wypowiedzi, bo normalnie nic tylko facepalmy robić.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 19:56
                              > I przestań już tak zapierdziście manipulować i przekręcać cudze wypowiedzi, bo
                              > normalnie nic tylko facepalmy robić.

                              Rekreativa, nie czepiaj się Urqu, doceń go. On po prostu mówi językiem emocji, bo tylko taki rozumieją kobiety. Specjalnie nie sięga po rzeczowe argumenty, fakty i konkrety, tylko wali takie farmazony. Tylko po to, żebyś zrozumiała. Inaczej by Ci było przecież ciężko, nie? To jedynie dla Twojego dobra i komfortu ;-)
                              • zawle Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 21:24
                                zyg_zyg_zyg napisała: > Rekreativa, nie czepiaj się Urqu, doceń go. On po prostu mówi językiem emocji,
                                > bo tylko taki rozumieją kobiety. Specjalnie nie sięga po rzeczowe argumenty

                                Ciebie też lubię:)))
                        • rekreativa Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 19:03
                          Następnym razem pierdyknę 10 emotikonków, to może będzie jasne, że to była ironia.
                          (miałam nadzieję, że podsumowanie "choojovo" oddaje moją opinię na ten temat)
                • twojabogini Re: Kobieta, która z zemsty izoluje dzieci od ojc 03.02.14, 19:34
                  Ojciec ma prawo sam przejąć opiekę, jeśli matka utrudnia mu kontakty. Będzie to wystarczającą podstawą. Niektórzy ojcowie tak robią.
                  Są też możliwości wyegzekwowania prawa do kontaktów (m.in. kara grzywny, nadzór kuratora) i także z tych środków korzystają ojcowie, którym zależy na dzieciach.
                  Mądrzy ojcowie (w ogólności rodzice) w razie trudności zapraszają eks na mediacje i terapię porozwodową.

                  > Czy możesz podać mi jakieś źródło tych danych?

                  Tak - przeanalizowałam dane z twojego wcześniejszego linku.
                  "...It is no wonder that within two years of divorce, half of fathers lose contact with their children" - że zacytuję.

                  >The report also reveals that an estimated 129,000 of men (13% of non-resident fathers) say they have no contact at all with their children."

                  Hmmm... widzisz tu sprzeczność. jedne i drugie dane są od ciebie...

    • twojabogini Re: rodzicielstwo-od-nadmiernej-kontroli-do-jej-b 03.02.14, 10:33
      Swoją drogą nadmierna kontrola jest przemocą wobec dziecka w czystej postaci. Nikt przy zdrowych zmysłach tego nie kwestionuje. Z całą pewnością nie jest to "naturalny" wzór macierzyństwa wynikający z kobiecej konstrukcji psychicznej, hormonalnej czy jakiejkolwiek innej. To przejaw popapranej osobowości.
      • twojabogini Kutuzow - pytałeś skąd dane 04.02.14, 12:30
        > Czy możesz podać mi jakieś źródło tych danych?

        Tak - przeanalizowałam dane z twojego wcześniejszego linku.
        "...It is no wonder that within two years of divorce, half of fathers lose contact with their children" - że zacytuję.

        >The report also reveals that an estimated 129,000 of men (13% of non-resident fathers) say they have no contact at all with their children."

        Hmmm... widzisz tu sprzeczność? Jedne i drugie dane są od ciebie...

        Szukaj lepszych źródeł, albo uwierz wreszcie, że dane statystyczne nie opisują rzeczywistości. Zwłaszcza, gdy sposób ich zbierania ulega degeneracji z roku na rok, a to z uwagi na chęć uzyskania wyniczków pod tezę, a to braków naukowców o wykształceniu humanistycznym, nie pozwalających odróżnić średniej od mediany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka