Dodaj do ulubionych

Wagina za pracę

09.02.14, 14:12
Oto w ostanich Wysokich Obcasach, jak to jednak kobiery wykorzystyuja facetów. Teza:
W nagrodę za pracę faceci otrzymuja możliwość czasowego korzystania z waginy.

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,15410791,Esther_Vilar__To_my_wyzyskujemy_mezczyzn.html
Obserwuj wątek
    • jesod Jak to kobiety 09.02.14, 14:29
      marek.zak1 napisał:
      > Oto w ostanich Wysokich Obcasach, jak to jednak kobiery wykorzystyuja facetów.

      Maruś, Ty jesteś cholernie tendencyjny. Szukasz potwierdzeń, ale... to Ty masz problem.
      Nie będę tego czytać, bo mam to w tyle.
      Czyjeś wypociny dla potwierdzeń trafią zawsze na podatny grunt. Ot i cała tajemnica.
      • marek.zak1 Re: Jak to kobiety 09.02.14, 14:37
        Jesod, ja nie mam problemu i nie szukam potwierdzeń, ale to napisała kobieta, a jak wiesz, ja z dużym zainteresowaniem czytam opinie kobiet.
        • jesod Re: Jak to kobiety 09.02.14, 14:58
          marek.zak1 napisał:
          > Jesod, ja nie mam problemu i nie szukam potwierdzeń,

          Eeee tam...

          marek.zak1 napisał:
          > ale to napisała kobieta,

          No i co z tego, w powyższej sprawie wynika?
          Kobieta... A to jednemu psu Burek na imię?
          Stali bywalcy tego forum dawno już powinni Ciebie utwierdzić w przekonaniu, że kobietom nie można wierzyć.
          A poza tym, jak kobieta mówi "nie" to ma prawdopodobnie oznaczać, że mówi "tak", więc sobie poczytaj ten artykuł. Czemu nie? :)
          • marek.zak1 Re: Jak to kobiety 09.02.14, 15:10
            Ja kobietom, wierzę. Jak kocha - nie oszukuje, a jak nie kocha, to i tak wszystko jedno.
            • zawle Re: Jak to kobiety 09.02.14, 15:33
              Mądra kobieta. Tylko te kobiety, które nie czerpią przyjemności ze związków z mężczyznami, mogą decydować się na małżeństwo

              Jak tam Marek? Racja, czy nie?
              • marek.zak1 Re: Jak to kobiety 09.02.14, 16:05
                Ela twierdzi, ze to bzdura.
    • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 15:24
      Zgadzam sie z ponizszymi:

      "każda może wybierać między formą bytu właściwą mężczyźnie a bezmyślną wegetacją luksusowego pasożyta"

      "sposobem na podtrzymanie namiętności jest wstrzemięźliwość w kontaktach: Nina nie wisi na szyi ukochanego jak kamień, często wyjeżdża, trzyma na wodzy swoje emocje, nie okazując zazdrości. Rozgrywa tę miłość, zachowując dystans, który sprawia, że jest dla mężczyzny atrakcyjna i tajemnicza. (...) taka emocjonalna wstrzemięźliwość udaje się tylko tym kobietom, które naprawdę nie kochają."
      • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 15:29
        Widzę sprzeczność. Rozgrywa tę miłość ....kobietom, które naprawdę nie kochają.

        Rozgrywa tę miłość, zachowując dystans, który sprawia, że jest dla mężczyzny atrakcyjna i tajemnicza. (...) taka emocjonalna wstrzemięźliwość udaje się tylko tym kobietom, które naprawdę nie kochają."
        • zawle Re: Wagina za pracę 09.02.14, 15:35
          marek.zak1 napisał:

          > Widzę sprzeczność. Rozgrywa tę miłość ....kobietom, które naprawdę nie kochają.
          >
          > Rozgrywa tę miłość, zachowując dystans, który sprawia, że jest dla mężczyzny at
          > rakcyjna i tajemnicza. (...) taka emocjonalna wstrzemięźliwość udaje się tylko
          > tym kobietom, które naprawdę nie kochają."

          emocjonalna z natury kobieta powściąga swoje emocje żeby zdobyć faceta. gdy się zakocha, traci kontrolę.
          • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:06
            E tam. Czy zakochanie to utrata kontroli nad sama sobą? Mózg wyłączony?
            • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:06
              Ide na Jacka Stronga. Nara :)
            • zawle Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:09
              zakochanie to wyłączenie kalkulacji, strategie przestają być istotne.
          • mabelle2000 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:32
            zawle napisała:

            > emocjonalna z natury kobieta powściąga swoje emocje żeby zdobyć faceta. gdy się
            > zakocha, traci kontrolę.

            Ale "utrate kontroli" mozna roznie rozumiec :-) Jesli kogos sie kocha i zaprasza go do swojego intymnego swiata, to czy jest to utrata kontroli ?
            Poza tym skad ten pomysl, ze emocjonalna wstrzemiezliwosc wyroznia osoby, ktore nie kochaja. Chyba wlasnie te ktore kochaja, to nie chca drugiej osoby zadusic swoja miloscia ;-)
            • zawle Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:44
              mabelle2000 napisał(a): > Ale "utrate kontroli" mozna roznie rozumiec :-) Jesli kogos sie kocha i zaprasz
              > a go do swojego intymnego swiata, to czy jest to utrata kontroli ?
              > Poza tym skad ten pomysl, ze emocjonalna wstrzemiezliwosc wyroznia osoby, ktor
              > e nie kochaja. Chyba wlasnie te ktore kochaja, to nie chca drugiej osoby zadusi
              > c swoja miloscia ;-)

              Potrzeby uświadomione i nieuświadomione kobiet i mężczyzn są zazwyczaj sprzeczne. Więc albo planujesz, albo czujesz. Zwróćmy uwagę że Pani żyła w nieco innych czasach. I używa zwrotów : wszyscy, każdy żeby wstrząsnać. Heheee....to samo ją mierzi u innych.
        • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:13
          marek.zak1 napisał:

          > Widzę sprzeczność. Rozgrywa tę miłość ....kobietom, które naprawdę nie kochają.
          >
          > Rozgrywa tę miłość, zachowując dystans, który sprawia, że jest dla mężczyzny at
          > rakcyjna i tajemnicza. (...) taka emocjonalna wstrzemięźliwość udaje się tylko
          > tym kobietom, które naprawdę nie kochają."

          Ja nie widze sprzecznosci, spojrz:
          "W "Matematyce Niny Gluckstein" główna bohaterka, przeciętnej urody, niczym się niewyróżniająca, ROZKOCHUJE W SOBIE sławnego kompozytora i śpiewaka tang. "
      • jesod Rozgrywa tę miłość 09.02.14, 17:56
        hello-kitty2 napisała:
        > Zgadzam sie z ponizszymi:
        >
        > "każda może wybierać między formą bytu właściwą mężczyźnie a bezmyślną wegetacj
        > ą luksusowego pasożyta"
        >
        > "sposobem na podtrzymanie namiętności jest wstrzemięźliwość w kontaktach: Nina
        > nie wisi na szyi ukochanego jak kamień, często wyjeżdża, trzyma na wodzy swoje
        > emocje, nie okazując zazdrości. Rozgrywa tę miłość, zachowując dystans, który s
        > prawia, że jest dla mężczyzny atrakcyjna i tajemnicza. (...) taka emocjonalna w
        > strzemięźliwość udaje się tylko tym kobietom, które naprawdę nie kochają."

        No, a ja nie...
        Miłości się nie rozgrywa - miłość się przeżywa. To jest subtelna różnica.
        Ten kto rozgrywa jest sztuczny - nie jest sobą, jest aktorem, a więc bzdura dla szczerości relacji.
        Poza tym, trzeba być sobą, nie tylko w miłości. Jest takie fajne powiedzenie: "aby być kimś trzeba być najpierw sobą". Myślę, że bardzo dużo w tym racji - tej pozytywnej, nie zakłamanej i oczekiwanej przez innych, na ich własny użytek.
    • mabelle2000 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:15
      W tam zdaniu widze bledne zalozenia :

      "Czym jest mężczyzna? Mężczyzna jest człowiekiem, który pracuje. Pracą żywi siebie, swoją żonę i potomstwo SWOJEJ żony. Kobieta natomiast jest człowiekiem, który nie pracuje (lub pracuje tylko do pewnego stopnia). Przez większą część życia nie zapewnia bytu ani sobie, ani swojemu potomstwu, nie mówiąc już o mężu."

      Aha, czyli potomstwo jest TYLKO JEJ. No ok.
      No a co z pracujacymi zawodowo kobietami ? Ona ma udostepniac wagine za jego prace, a jesli i ona pracuje, to on ma udostepniac penisa za jej zaangazowanie zawodowe, czy jak ?
      • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:31
        mabelle2000 napisał(a):

        > W tam zdaniu widze bledne zalozenia :
        >
        > "Czym jest mężczyzna? Mężczyzna jest człowiekiem, który pracuje. Pracą żywi sie
        > bie, swoją żonę i potomstwo SWOJEJ żony. Kobieta natomiast jest człowiekiem, kt
        > óry nie pracuje (lub pracuje tylko do pewnego stopnia). Przez większą część życ
        > ia nie zapewnia bytu ani sobie, ani swojemu potomstwu, nie mówiąc już o mężu."
        >
        > Aha, czyli potomstwo jest TYLKO JEJ. No ok.

        Wydaje mi sie, ze nie chodzi, ze jest tylko jej ale ze nie ma nigdy pewnosci, ze jest jego. Od niedawna mozna to zbabac, a wczesniej nie.

        > No a co z pracujacymi zawodowo kobietami ? Ona ma udostepniac wagine za jego pr
        > ace, a jesli i ona pracuje, to on ma udostepniac penisa za jej zaangazowanie za
        > wodowe, czy jak ?

        Jak to co? Przeciez byla jeszcze opcja: "forma bytu właściwa mężczyźnie".
        • mabelle2000 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:35
          hello-kitty2 napisała:

          > Jak to co? Przeciez byla jeszcze opcja: "forma bytu właściwa mężczyźnie".

          Kitty, co to jest "forma bytu wlasciwa mezczyznie " ? :-D
          • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 16:43
            mabelle2000 napisał(a):

            > Kitty, co to jest "forma bytu wlasciwa mezczyznie " ? :-D

            Ja cytowalam z tego artykulu. Jeszcze raz calym zdaniem:
            "Kobieta ma wybór i to przesądza o jej nieskończonej wyższości nad mężczyzną: każda może wybierać między formą bytu właściwą mężczyźnie a bezmyślną wegetacją luksusowego pasożyta - i gros kobiet wybiera dla siebie to drugie."
    • rekreativa Re: Wagina za pracę 09.02.14, 17:27
      Okazuje się, że nie znam żadnych kobiet, a tylko "formy bytu właściwe mężczyźnie".
      • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 20:34
        To bezustanne przerzucanie sie etykietkami z jedynie slusznym z gruntu zalozeniem, co jest meskie a co kobiece juz mi tak dziala na nerwy, ze chyba zaraz wloze papiloty i zaczne szydelkowac :)
        • rekreativa Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:59
          A ja pójdę podokręcać śrubki pod maską i sztachać się z lubością wonią oleju silnikowego ;)
    • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 19:45
      Jest taki trend myślowy mający swych gorliwych wyznawców, że wszystko co kobiece z definicji jest gorsze; i kobieta może się udoskonalić jedynie poprzez podglądanie i upodobnianie się do mężczyzny...Kobiecość jako forma upośledzenia, z którego jednak można się wygrzebać, wzorując się na świetlanym przykładzie męskim.
      Te dość wyświechtane złote myśli o perfidnym kobiecym nagradzaniu przez seks, wysysaniu męskich zasobów poprzez dostęp do waginy , zawsze uparcie kojarzą się mi się z durnym kawałem, że kobieta ta złośliwa narośl wokół c...y.
      Właściwie wszystkie międzyludzkie relacje to jakaś wymiana zasobów. Duchowych, emocjonalnych, materialnych. Z przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami, kochankami etc. coś dajesz- coś dostajesz w zamian.
      • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 20:31
        Film ,,Jack Strong" rewelacja.
        Cytowany artykuł został napisany przez kobietę. ,,Kobiety wymuszają na mężczyznach, żeby na nie pracowały" - gdyby to napisał facet, nie pozostawiono by na nim suchej nitki.
        to nie jest perfidia, ale zakamuflowany baardzo feminizm. Kobiety wymuszaja, bo sa madrzejsze, jako ze zawsze madrzejszy jest beneficjentem wymiany dobr.
        Głupi faceci tyraja, zeby dostac sie (czasami) do waginy. Taka konkluzja.
        • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 20:37
          Glupi faceci nie dostaja sie do waginy :)
          A kobieta sprowadzajaca sie do roli waginy, musi pamietac, ze nie jest jedyna wagina na swiecie i przyjac na klate wszystkie wynikajace z tego konkluzje :)
          • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 20:49
            sabat.77 napisał:

            > A kobieta sprowadzajaca sie do roli waginy, musi pamietac, ze nie jest jedyna w
            > agina na swiecie i przyjac na klate wszystkie wynikajace z tego konkluzje :)

            A kobieta sprowadzajca sie do wszystkiego czy czegos poza wagina o czym musi pamietac? "ze nie jest jedyna wagina na swiecie i przyjac na klate wszystkie wynikajace z tego konkluzje :)"

            A w praktyce nic nie musi przyjac na klate, bo to ona wybiera do czego sie aktualnie sprowadzic.
          • rekreativa Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:09
            Pozostawać przez lata tą jedyną waginą, za którą chłop gotów dawać swe drogocenne zasoby to tez nie jest takie sobie hop siup, jak mniemam.
            • jesod Drogocenne zasoby 09.02.14, 22:15
              rekreativa napisała:
              > waginą, za którą chłop gotów dawać swe drogocenne zasoby

              Czyżbyś miała na myśli cenne klejnoty rodzinne, tak niedoceniane przez większość kobiet, w odczuciu panów z tego forum? :)
              • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 09.02.14, 22:23
                jesod napisała:

                > Czyżbyś miała na myśli cenne klejnoty rodzinne, tak niedoceniane przez większoś
                > ć kobiet, w odczuciu panów z tego forum? :)

                Jak ? Skąd ! Przecież była mowa już o tym, że chodzi o plemniki. Są tak cenne, że kobiety rzucają się za nimi jak aportujący labrador i łapią zębami za plemnikowe ogonki, by następnie pieczołowicie wepchnąć je do rzeczonej waginy w nadziei na spłodzenie kolejnego, dwudziestego szóstego potomka.
                • jesod Re: Drogocenne zasoby 09.02.14, 23:20
                  sabat.77 napisał:
                  > Jak ? Skąd ! Przecież była mowa już o tym, że chodzi o plemniki. Są tak cenne,
                  > że kobiety rzucają się za nimi jak aportujący labrador i łapią zębami za plemni
                  > kowe ogonki, by następnie pieczołowicie wepchnąć je do rzeczonej waginy w nadzi
                  > ei na spłodzenie kolejnego, dwudziestego szóstego potomka.

                  Gdyby tak rzeczywiście było przyrost naturalny w tym kraju byłby na innym poziomie, więc... znowu coś tam sobie wymyślasz, co Tobie pasuje, w całokształcie Twojego widzenia.
                  • rekreativa Re: Drogocenne zasoby 09.02.14, 23:25
                    Przecież to była satyra na tutejsze męskie fobie...
                    • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 08:09
                      Wiesz, tu chyba niewielu mezczyzn ma fobie i raczej nie wynikaja one z ich atrakcyjnosci :) Wrecz przeciwnie...
                      • rekreativa Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 10:45
                        Ależ mają fobię - antydzieciową.
                        Oczywiście wyrazu "fobia" używam kolokwialnie.
                        • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 10:57
                          rekreativa napisała:

                          > Ależ mają fobię - antydzieciową.
                          > Oczywiście wyrazu "fobia" używam kolokwialnie.

                          I w tym kontekście jest to słuszna fobia, ponieważ bycie ojcem znacząco ogranicza możliwości i potencjał dalszego manewrowania na rynku damsko męskim. Brzmi to niesympatycznie, ale jest to oczywista cena za ojcostwo. Coś co Kitty niezbyt elegancko, ale dobitnie nazywa "ogonem" u mężczyzny jest faktem. Facet bezdzietny zwykle jest dużo bardziej atrakcyjnym partnerem długoterminowym niż taki ze zobowiązaniami.
                          • rekreativa Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:10
                            Oj sabaciku, tak piszesz, jakby kobieta z dwójką dzieci była na tym rynku damsko-męskim jakimś rarytasem.
                            To jest oczywista oczywistość, że dziecko w życiu oznacza pewne zmiany, czasem duże, mniej wolności, więcej obowiązków i ogólne udupienie. Tyle że są tacy, którym to przeszkadza bardzo, a są tacy, którym nie przeszkadza.
                            Ja rozumiem, że można dzieci nie chcieć, sama ich nie mam i instynktów nie odczuwam.
                            Ale podejrzewanie każdej laski o to, że ukradkiem w łazience będzie oprózniać zuzyte kondomy i wcierać ich zawartość w cipę jest już moim zdaniem nieco psychiczne.
                            • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:19
                              rekreativa napisała:

                              > Oj sabaciku, tak piszesz, jakby kobieta z dwójką dzieci była na tym rynku damsk
                              > o-męskim jakimś rarytasem.

                              Nie jest. Jednak przynajmniej w kategorii atrakcyjności dzieci kobietę udupiają znacznie mniej niż faceta. W naszych realiach pryzmat oceny kobiecej atrakcyjności silniej ukierunkowuje się na aspekty związane z urodą, a na to dzieci aż tak nie rzutują.

                              > Ale podejrzewanie każdej laski o to, że ukradkiem w łazience będzie oprózniać z
                              > uzyte kondomy i wcierać ich zawartość w cipę jest już moim zdaniem nieco psychi
                              > czne.

                              No to faktycznie paranoja, jednak zupełne ignorowanie zjawiska też nie jest całkiem na miejscu. Niemniej - to dotyczy rzeczywiście tylko tych facetów, którzy są atrakcyjni. Ci nieatrakcyjni mogą się nie bać, ale też nie będą w ogóle brani pod uwagę, więc są bezpieczni w dwójnasób :)
                        • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:08
                          rekreativa napisała:

                          > Ależ mają fobię - antydzieciową.

                          Pewnie, ze maja :-) Ale to zrozumiale, dziecko nie pasuje do lansowanego modelu samca, ktory kombinuje tylko jakby sobie zaruchac. Posiadanie dziecka jest niemeskie, ze sie tak wyraze, mogloby zdradzac emocjonalna slabosc, tudziez inna babska fanaberie.
                          Tymczasem nie ma piekniejszego widoku, przynajmniej dla mnie, od mezczyzny pochylajacego sie nad malenkim dzieckiem. To jeden z niewielu momentow, kiedy meska sila jest tak pieknie eksponowana. No ale jak wiadomo, ci najprawdziwsi z prawdziwych mezczyni lepiej wiedza, co sie kobietom podoba ;-)
                          • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:13
                            mabelle2000 napisał(a):

                            > Tymczasem nie ma piekniejszego widoku, przynajmniej dla mnie, od mezczyzny poch
                            > ylajacego sie nad malenkim dzieckiem. To jeden z niewielu momentow, kiedy meska
                            > sila jest tak pieknie eksponowana.

                            No, tu się można zgodzić, że jest to jeden z najpiękniejszych widoków. Ale dla odmiany widok waszych wspólnych dochodów przelewanych na rzecz tego słodkiego bobasa na konto eks żony już aż tak nie cieszy :)
                            • rekreativa Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:15
                              Powiedz mi, Ty też wyznajesz ten pogląd, że mężczyzna przestaje kochać swoje dziecko po rozwodzie?
                              • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:21
                                rekreativa napisała:

                                > Powiedz mi, Ty też wyznajesz ten pogląd, że mężczyzna przestaje kochać swoje dz
                                > iecko po rozwodzie?

                                Nie przestaje. Ale co to obchodzi jego potencjalna partnerkę ? To może nawet jeszcze gorzej dla niej, bo angażuje przynajmniej część energii i środków gdzieś indziej.
                                • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:38
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Nie przestaje. Ale co to obchodzi jego potencjalna partnerkę ? To może nawet je
                                  > szcze gorzej dla niej, bo angażuje przynajmniej część energii i środków gdzieś
                                  > indziej.

                                  Strasznie kiepsko przedstawiasz tych facetow Sabat. Bo najpierw zmuszeni do malzenstwa, potem ujajeni dzieckiem ( z gwaltu na mezczyznie to dziecko, czy co ?), a potem jeszcze zestrachani, czy nowa partnerka zaakceptuje wysokosc alimentow na dziecko z poprzedniego zwiazku. Gdzie w tym wszystkim jest podejmowanie samodzielnej decyzji i ponoszenie konsekwencji swoich wyborow ?
                                  • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:54
                                    mabelle2000 napisał(a):

                                    > Strasznie kiepsko przedstawiasz tych facetow Sabat.

                                    Nie, po prostu mają znacznie gorszą pozycję przetargową. Według mnie, wielu facetów od początku idzie na kompromisy by mieć jakikolwiek seks, a potem zaplątują się tak głęboko, że nawet jak seksu nie ma, to i tak nie ma jak wyjść z sytuacji.

                                    > Gdzie w tym wszystkim jest podejmowanie sa
                                    > modzielnej decyzji i ponoszenie konsekwencji swoich wyborow ?

                                    Oj przestań. Przecież ponoszą konsekwencje w postaci strachu, zmarnowanego życia itd. To są właśnie te konsekwencje podejmowania błędnych decyzji. Konsekwencji nie da się uniknąć.
                                    I fakt - te decyzje nie są samodzielne. Tutaj tkwi błąd. Myślę, że wielu ludzi żyje tak, jak wydaje im się, że powinno się żyć. Aż na pewnym etapie koszty wyjścia są tak wysokie, że nawet jak dotrze do człowieka jak od początku to powinno było wyglądać, to jest już za późno, żeby coś z tym zrobić.
                                    • anbale Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:08
                                      Piszesz jakby z pozycji stłamszonego, przestraszonego światem i sobą człowieka, który boi się uczynić jakikolwiek ruch, bo świat i tak go dopadnie i zje...Mówiąc prościej przemawia przez Ciebie lęk, przekonanie o nieuchronności katastrofy.
                                      Z takim podejściem życie musi być ślepą drogą jednokierunkową. Wlazłeś gdzieś błędnie, to koniec, jesteś już w potrzasku, żadnego pola manewru.
                                      • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:15
                                        oczywiscie, tak jest. wiele decyzji w zyciu jest nieodwracalnych.
                                        • anbale Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:19
                                          Równie wiele jest odwracalnych.
                                          • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:23
                                            owszem. tam gdzie ludzie widza nadzieje, tam sie rozwodza w takiej sytuacji.
                                            • anbale Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:49
                                              Oj tam, nadzieja to stan umysłu, a nie skutek analizy faktów.
                                              Jeżeli ktoś tkwi w jakiejś nieciekawej sytuacji, to musi mieć z tego jakieś profity. Najczęściej takie, że w ten sposób unika konfrontacji z czymś, czego się boi. Jeżeli siedzisz w beznadziejnym małżeństwie, to znaczy, że na jakimś poziomie jest Ci z tym dobrze.
                                              • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:56
                                                anbale napisała:

                                                > Jeżeli siedzisz w beznadziejnym małżeństwie, to znaczy, że na jakimś pozio
                                                > mie jest Ci z tym dobrze.

                                                Sluszna uwaga :-) Ale pocieszajace jest to, ze przyjdzie czas, ze czara goryczy sie przeleje (tak bylo u mnie ) i w czlowieku dojrzeje mysl, aby spieprzac jak najdalej. Wtedy to nawet spanie pod mostem wydaje sie atrakcyjne w porownaniu z "sielanka" malzenskiego zycia ;-)
                                    • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:18
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Nie, po prostu mają znacznie gorszą pozycję przetargową. Według mnie, wielu fac
                                      > etów od początku idzie na kompromisy by mieć jakikolwiek seks, a potem zaplątuj
                                      > ą się tak głęboko, że nawet jak seksu nie ma, to i tak nie ma jak wyjść z sytua
                                      > cji.

                                      Bo najprawdopodobniej zabieraja sie do tego od dupy strony. Chca miec seks, ale nie zadaja sobie trudu, zeby rozgryzc te reszte, ktora dolaczona jest do dziury, w ktora tak celuja. A bez tej reszty chetna dziura dlugo chetna nie bedzie niestety.
                                      • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:21
                                        dlaczego kobiety nie zadadza sobie trudu rozgryzania calej reszty wokol kutasa ?
                                        • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:37
                                          sabat.77 napisał:

                                          > dlaczego kobiety nie zadadza sobie trudu rozgryzania calej reszty wokol kutasa
                                          > ?

                                          Alez oczywiscie, ze zadaja. I tak jak ja nie chce byc postrzegana przez pryzmat swojej dziury, tylka i cyckow, tak pewnie i mezczyna nie chce byc tylko chetnym kutasem bez mozgu. Tak mysle przynajmniej. Popraw mnie jesli sie myle.
                                          Jesli sie poznaje czlowieka, to dosc latwo ocenic jego stosunek do swiata, poziom empatii, wrazliwosc, rowniez inteligencje, umiejetnosc wyciagania wnioskow, sklonnosc do refleksji. Jest to jego kapital z jakim bedzie funkcjonowal w przyszlym zwiazku. I nie ma sie co oszukiwac, ze jak ona cycata i chetna, ale glupia jak but, to wspolne zycie bedzie pasmem radosci i erotycznych wzlotow. Trzeba byc mocno naiwnym, zeby w to uwierzyc.
                                          • jesod Dlaczego 10.02.14, 12:53
                                            sabat.77 napisał:
                                            > dlaczego kobiety nie zadadza sobie trudu rozgryzania calej reszty wokol kutasa?

                                            Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeśli kutas dominuje nad całą resztą, to nie ma sensu i potrzeby zajmować się całą resztą wokół.
                                            Kutas rządzi.
                                          • hello-kitty2 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 18:56
                                            mabelle2000 napisał(a):

                                            > Jesli sie poznaje czlowieka, to dosc latwo ocenic jego stosunek do swiata, pozi
                                            > om empatii, wrazliwosc, rowniez inteligencje, umiejetnosc wyciagania wnioskow,
                                            > sklonnosc do refleksji. Jest to jego kapital z jakim bedzie funkcjonowal w przy
                                            > szlym zwiazku. I nie ma sie co oszukiwac, ze jak ona cycata i chetna, ale glupi
                                            > a jak but, to wspolne zycie bedzie pasmem radosci i erotycznych wzlotow. Trzeba
                                            > byc mocno naiwnym, zeby w to uwierzyc.

                                            Tak latwo? To czemu sama nie rozgryzlas na czas swojego eks meza tylko teraz triumfujesz nad cudza naiwnoscia, po wielu latach swojej wlasnej ;)
                                            • marek.zak1 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 19:16
                                              zakochana = naiwna
                                            • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 19:46
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Tak latwo? To czemu sama nie rozgryzlas na czas swojego eks meza tylko teraz tr
                                              > iumfujesz nad cudza naiwnoscia, po wielu latach swojej wlasnej ;)

                                              Skad ten pomysl, ze triumfuje ? Ktty, daj spokoj, ja mam pretensje tylko do siebie, ale nie dlatego, ze go nie rozgryzlam w pore, ale dlatego, ze mimo tego, ze wiedzialam jaki jest, to w to lazlam jak mucha do gowna. To prawda, przejechalam sie na seksie z nim, bo facet byl kiepski w te klocki i kompletnie niereformowalny, ale jak za niego wychodzilam, to sama za wiele o seksie nie wiedzialam (mialam 20 lat). Biore wiec pokornie polowe winy na siebie, przeciez nie psiocze, ze mi zycie zmarnowal ;-)
                                      • anbale Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:23
                                        Albo też jedyne co mają do zaoferowania to te zasoby materialne.
                                        I potem tkwią w pięknie umeblowanej pustce, w złotych klatkach.
                                        • marek.zak1 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:36
                                          Gdybym nie miał dzieci dom byłby bardziej czysty, a portfel bardziej pełny. Tylko mojej serce byłoby wtedy puste.
                                          To cytat z netu.
                                      • orzech69 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:36
                                        mabelle2000 napisał(a):

                                        > sabat.77 napisał:
                                        >
                                        > > Nie, po prostu mają znacznie gorszą pozycję przetargową. Według mnie, wie
                                        > lu fac
                                        > > etów od początku idzie na kompromisy by mieć jakikolwiek seks, a potem za
                                        > plątuj
                                        > > ą się tak głęboko, że nawet jak seksu nie ma, to i tak nie ma jak wyjść z
                                        > sytua
                                        > > cji.
                                        >
                                        > Bo najprawdopodobniej zabieraja sie do tego od dupy strony. Chca miec seks, ale
                                        > nie zadaja sobie trudu, zeby rozgryzc te reszte, ktora dolaczona jest do dziur
                                        > y, w ktora tak celuja. A bez tej reszty chetna dziura dlugo chetna nie bedzie n
                                        > iestety.
                                        Tylko jak zrozumieć to wszystko wokoło ???
                                        Podobno kobietę trzeba kochać i nie starać się zrozumieć.
                                        • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:44
                                          orzech69 napisał:

                                          > Tylko jak zrozumieć to wszystko wokoło ???
                                          > Podobno k
                                          obietę trzeba kochać i nie starać się zrozumieć.

                                          Jesli nie rozumiesz czlowieka, z ktorym chcesz spedzic zycie, to po co go wybrales ?
                                          • orzech69 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 13:02
                                            bo miłości jest ślepa ;)
                            • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:51
                              sabat.77 napisał:

                              > Ale dla
                              > odmiany widok waszych wspólnych dochodów przelewanych na rzecz tego słodkiego b
                              > obasa na konto eks żony już aż tak nie cieszy :)

                              A nie uwazasz, ze jesli mialby to byc problem, to co najwyzej moglby on dotyczyc tej nowej partnerki, a nie mezczyzny, ktory placi na swoje dziecko ? (Niemniej uwazam, ze ciosanie mezczyznie kolkow na glowie, z powodu jego zobowiazan finansowych, jest wybitnie paskudna zagrywka)
                              • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:56
                                mabelle2000 napisał(a):

                                > A nie uwazasz, ze jesli mialby to byc problem, to co najwyzej moglby on dotyczy
                                > c tej nowej partnerki, a nie mezczyzny, ktory placi na swoje dziecko ? (Niemni
                                > ej uwazam, ze ciosanie mezczyznie kolkow na glowie, z powodu jego zobowiazan f
                                > inansowych, jest wybitnie paskudna zagrywka)

                                Przecież tu nie chodzi o ciosanie kołków, tylko o to, że on nie będzie wystarczająco atrakcyjny finansowo jako partner. Tu moralizowanie i rozważanie jaką coś jest zagrywką zupełnie nie ma racji bytu. Chodzi o czystą kartę przetargową.
                                • mabelle2000 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:11
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Przecież tu nie chodzi o ciosanie kołków, tylko o to, że on nie będzie wystarcz
                                  > ająco atrakcyjny finansowo jako partner. Tu moralizowanie i rozważanie jaką coś
                                  > jest zagrywką zupełnie nie ma racji bytu. Chodzi o czystą kartę przetargową.

                                  Widze tu brak logiki. Jesli kobieta sie z nim zwiazala, to raczej byl dla niej atrakcyjny, mimo, ze ma zobowiazania finansowe wobec dziecka z poprzedniego zwiazku. Tylko widzisz, tak jak on konsekwentnie placi na swoje dziecko, tak ona konsekwentnie nie powinna miec o to do niego pretensji, bo wiedziala w co sie pakuje.
                                  • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 12:18
                                    no jasne. ja pisze raczej o tym, ze zwykle z bankrutem nikt sie nie zwiaze. rozwodnik z dziecmi na utrzymaniu w krajowych warunkach to zwykle bankrut.
                  • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 07:17
                    Jesod, Ty wyczujesz ironie dopiero wtedy, gdy ta ironia podbiegnie od tylu i ugryzie Cie z calej sily w dupe.
                    • jesod Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 10:56
                      sabat.77 napisał:
                      > Jesod, Ty wyczujesz ironie dopiero wtedy, gdy ta ironia podbiegnie od tylu i ug
                      > ryzie Cie z calej sily w dupe.

                      Wiesz co, jak tak sobie czytam te Twoje wypociny, to nabieram przekonania, że jesteś tutaj Alfą i Omegą (czyt.: Alfonsem i Łamagą) od wyczucia i tej samej klasy specjalistą od gryzienia w dupę.
                      • sabat.77 Re: Drogocenne zasoby 10.02.14, 11:08
                        jesod napisała:

                        > Wiesz co, jak tak sobie czytam te Twoje wypociny, to nabieram przekonania, że j
                        > esteś tutaj Alfą i Omegą (czyt.: Alfonsem i Łamagą) od wyczucia i tej samej kla
                        > sy specjalistą od gryzienia w dupę.

                        No dobrze, ja to rozumiem. Ale czemu, skoro masz takie przekonanie, wciąż poświęcasz uwagę na czytanie tych wypocin ? Przecież w tym czasie mogłabyś zrobić sobie ze dwa kółka wokół Łysej Góry na miotle, postawić kociołek na ognisku i uwarzyć jakąś miksturę ze zdechłego szczura i jadowitej ropuchy, zobaczyć czy Jaś i Małgosia już się dostatecznie upaśli - no sama rozumiesz - zrobić coś pożyteczniejszego. A Ty wolisz siedzieć i czytać wypociny jakiegoś alfonsa i łamagi. Niepojęte.
                        • jesod No dobrze, ja to rozumiem 10.02.14, 12:24
                          sabat.77 napisał:
                          > No dobrze, ja to rozumiem.

                          No, nie wiem... Nie wiem...
                          Tobie tylko może się wydawać, że rozumiesz, ponieważ masz przekonanie, że zjadłeś wszystkie mądrości świata w temacie relacji damsko-męskich - więc jesteś przekonany, że rozumiesz i wiesz najlepiej.

                          sabat.77 napisał:
                          > Ale czemu, skoro masz takie przekonanie, wciąż poświęcasz uwagę na czytanie
                          > tych wypocin ?

                          Jak to?!?! Ty wszystkowiedzący tego nie wiesz?! To niemożliwe.... :/ Przecież przenikasz jednym spojrzeniem wszystkie czarownice i czarodziejki, jak najprawdziwszy Azazel

                          sabat.77 napisał:
                          > Przecież w tym czasie mogłabyś zrobić sobie ze dwa kółka wokół Łysej Góry na miotle,
                          > postawić kociołek na ognisku i uwarzyć jakąś miksturę ze zdechłego szczura i jadowitej
                          > ropuchy, zobaczyć czy Jaś i Małgosia już się dostatecznie upaśli - no sama rozumiesz - zrobić > coś pożyteczniejszego.

                          Sie nie boj! Zdążam z tym wszystkim i jeszcze do Ciebie tu sobie wpadnę.

                          sabat.77 napisał:
                          > A Ty wolisz siedzieć i czytać wypociny jakiegoś alfonsa i łamagi. Niepojęte.

                          Dla Ciebie niepojęte?! Jakiś Ty skromniutki... To niepojęte.
                          Dlaczego sądzisz, że będę Ci się tłumaczyć i cokolwiek wyjaśniać. Taki kumak powinien jednak wiedzieć. :)
                          Widzisz, są różne zboczenia...
                          Może czuwam nad bezpieczeństwem kobiet...?
                          Może nie godzę się ze złem...?
                          Może nie toleruję głupoty, agresji, przemocy pod każdą postacią, prowadzonej również w formie indoktrynacji?
                          Może... Może... Może... Nie mam zamiaru Ci się spowiadać.
            • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:18
              rekreativa napisała:

              > Pozostawać przez lata tą jedyną waginą, za którą chłop gotów dawać swe drogocen
              > ne zasoby to tez nie jest takie sobie hop siup, jak mniemam.

              Bo ani zasoby drogocenne, ani wagina tak pociągająca :) To są wzajemnie wspierające się układy płciowego dziadostwa :D Gdybyśmy byli tacy atrakcyjni i rozrywani, to może i w głowie niejedna pokusa by wykiełkowała. A tymczasem większość ludzi wybitnie atrakcyjna w żadnej mierze nie jest... i chwała Bogu za to, bo na takie brzemię mało kto jest przygotowany :P
              • rekreativa Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:36
                O własnie.
                Bo jak czytam takie artykuły, czy wywody męskie z tego foro, to można by pomyśleć, że same jakieś, kurde, cud-miód miliardery dookoła, co to baby muszą skomplikowane strategie obmyślać, żeby ich dopaść.
                A tymczasem ani to cud, ani miód, ani miliarder. Ot, zwykły koleś, ani piękny, ani straszny, z pensją przeciętną i fiutkiem w normie europejskiej :)
                (z drugiej strony, jak piszesz, analogicznie)
                • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:41
                  Tu jest pytanie na ile zwykły koleś może kręcić, a na ile zwykła babka. Gdzie jest poprzeczka atrakcyjności, poniżej której zamykamy drzwi do naszego ogródka.
                  • mojemail3 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:48
                    sabat.77 napisał:

                    > Tu jest pytanie na ile zwykły koleś może kręcić, a na ile zwykła babka. Gdzie j
                    > est poprzeczka atrakcyjności, poniżej której zamykamy drzwi do naszego ogródka.
                    >
                    Występuje pewne zjawisko, wobec którego kogoś " zwykłego" można postrzegać niezwykle.
                • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:48
                  rekreativa napisała:

                  > O własnie.
                  > Bo jak czytam takie artykuły, czy wywody męskie z tego foro, to można by pomyśl
                  > eć, że same jakieś, kurde, cud-miód miliardery dookoła, co to baby muszą skompl
                  > ikowane strategie obmyślać, żeby ich dopaść.
                  > A tymczasem ani to cud, ani miód, ani miliarder. Ot, zwykły koleś, ani piękny,
                  > ani straszny, z pensją przeciętną i fiutkiem w normie europejskiej :)
                  > (z drugiej strony, jak piszesz, analogicznie)

                  hehe otoz, gdzie te grube ryby? A jak jakiegos stac jakims cudem na bilet do Tajlandii to pierdoli jakies smieci ;)
                  • loppe Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:51
                    Kitty napisała: hehe otoz, gdzie te grube ryby? A jak jakiegos stac jakims cudem na bilet do Tajlandii to pierdoli jakies smieci ;)

                    Jeden do Tajlandii leci, a drugi skromnie oszczędza na majtki z Tesco i się wcale nie chwali.
                  • wont Re: Wagina za pracę 11.02.14, 18:24
                    hello-kitty2 napisała:
                    > hehe otoz, gdzie te grube ryby? A jak jakiegos stac jakims cudem na bilet do Ta
                    > jlandii to pierdoli jakies smieci ;)
                    --------------
                    "Pierdoli jakieś śmieci" w rozumieniu "pierdoli jakieś farmazony" czy też "rucha jakieś kurwy"?
                    Jeśli to pierwsze, to się nie zgadzam - uważam, że piszę ładnie i z sensem :)
                    • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 11.02.14, 23:16
                      wont napisał:

                      > "Pierdoli jakieś śmieci" w rozumieniu "pierdoli jakieś farmazony" czy też "ruch
                      > a jakieś kurwy"?
                      > Jeśli to pierwsze, to się nie zgadzam - uważam, że piszę ładnie i z sensem :)

                      To drugie. Tez uwazam, ze piszesz ladnie, zgrabnie, lekko, przyjemnie i z sensem. Uwazaj na siebie w wielkim swiecie.
                      • wont Re: Wagina za pracę 12.02.14, 02:38
                        Dziękuję, kitty. Komplement z Twoich ust ma dla mnie szczególną wartość.
                        • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 12.02.14, 09:07
                          wont napisał:

                          > Dziękuję, kitty. Komplement z Twoich ust ma dla mnie szczególną wartość.

                          A co masz jakies niedobory komplementow czy niedobory w kontaktach z kobietami? Lubie jak ktos pisze lekko o rzeczach przyjemnych bez dlubania i nadymania sie. W ogole masz fajne podejscie do seksu.
                          • mojemail3 Re: Wagina za pracę 12.02.14, 09:13
                            hello-kitty2 napisała:

                            (...)"W ogole masz fajne podejscie do seksu (...)"

                            Super fajne, godne podziwu i naśladowania...
                            Wont na edukatora seksualnego tego forum!!!

                            PS.Nic już dziś chyba nie napiszę,bo mnie wszystko od rana wkurza na tym forrrum...
                            • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 12.02.14, 12:48
                              mojemail3 napisała:

                              > Super fajne, godne podziwu i naśladowania...
                              > Wont na edukatora seksualnego tego forum!!!
                              >
                              > PS.Nic już dziś chyba nie napiszę,bo mnie wszystko od rana wkurza na tym forrru
                              > m...

                              :-) Nie wkurzaj sie :) Pisz na co masz ochote.
                              Wg mnie ma fajne, bo nie koncentruje sie na brakach.
                              Podziw, nasladowanie i edukacja nie mieszcza mi sie w slowie 'fajne'. Nawet do seksu mi za bardzo nie pasuja ;)
                          • wont Re: Wagina za pracę 12.02.14, 15:13
                            hello-kitty2 napisała:
                            > A co masz jakies niedobory komplementow czy niedobory w kontaktach z kobietami?
                            ----------------
                            Kitty, nie psychoanalizuj mi tutaj, nie szukaj dziury w całym, tylko lepiej całego w dziurze :) Napisałem po prostu, że liczę się z twoim zdaniem i że cię lubię.
                            • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 12.02.14, 17:39
                              Ona jest zwyczajnie podejrzliwa. Przeważnie tak jest, że jak facet jest miły, czegoś w zamian chce.
            • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:29
              rekreativa napisała:

              > Pozostawać przez lata tą jedyną waginą, za którą chłop gotów dawać swe drogocen
              > ne zasoby to tez nie jest takie sobie hop siup, jak mniemam.

              Prawda, dlatego kobiety zabezpieczaja sie potomkiem, a najlepiej paroma ;) Czasem sie przelicza, a czasem ustawia ale skubna cos prawie zawsze. Ogladam teraz serial z czasow jakby sredniowiecza. Kobieta nie mogaca dac wlasciwego potomka nie byla nic warta. I dziwic sie, ze przerabiamy sie teraz w chlopow ;)
              • mojemail3 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:31
                hello-kitty2 napisała:

                (...)"Ogladam teraz serial z czasow jakby sredniowiecza. Kobieta nie mogaca dac wlasciwego potomka nie byla nic warta. I dziwic sie, ze przerabiamy sie teraz w chlopow ;)"

                E tam, zawsze mogła pójść do zakonu, tam przynajmniej był jako taki dostęp do edukacji ;-)
                • zawle Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:37
                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > (...)"Ogladam teraz serial z czasow jakby sredniowiecza. Kobieta nie mogaca dac
                  > wlasciwego potomka nie byla nic warta. I dziwic sie, ze przerabiamy sie teraz
                  > w chlopow ;)

                  kiedyś potomek był zasobem, teraz jest fanaberią prolaktynowej waginy;)
                  • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:38
                    zawle napisała:

                    > kiedyś potomek był zasobem, teraz jest fanaberią prolaktynowej waginy;)

                    Bo nie było emerytur i na starość nikt ręki by nie podał.
                    • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:43
                      sabat.77 napisał:

                      > Bo nie było emerytur i na starość nikt ręki by nie podał.

                      No no sam zapiszczysz na swoja emeryturke, podziekujesz zonie za te blizniaki ;)
                    • zawle Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:47
                      sabat.77 napisał:
                      > Bo nie było emerytur i na starość nikt ręki by nie podał.

                      Albo się szanowało dorobek rodziny, teraz same okredytowane tuzy;)
                • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:41
                  mojemail3 napisała:

                  > E tam, zawsze mogła pójść do zakonu, tam przynajmniej był jako taki dostęp do e
                  > dukacji ;-)

                  :) A wiesz, ze tego nie pokazali, bo do zakonu to chyba dopiero od czasow Chrzescijanstwa czyli od jakiegos 1000 roku, a wczesniej to i tam tylko pewnie miejsca dla chlopow byly. Za to pokazali, ze do burdelu to zawsze i od reki :-) Ale juz nie dodawalam, zeby sie juz bardziej nie pograzyc.
        • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:19
          marek.zak1 napisał:

          > Film ,,Jack Strong" rewelacja.
          > Cytowany artykuł został napisany przez kobietę. ,,Kobiety wymuszają na mężczyzn
          > ach, żeby na nie pracowały" - gdyby to napisał facet, nie pozostawiono by na ni
          > m suchej nitki.

          Esther jako pisząca te słowa kobieta też nieźle oberwała, tak tam piszą...

          > to nie jest perfidia, ale zakamuflowany baardzo feminizm. Kobiety wymuszaja, bo
          > sa madrzejsze, jako ze zawsze madrzejszy jest beneficjentem wymiany dobr.
          > Głupi faceci tyraja, zeby dostac sie (czasami) do waginy. Taka konkluzja.

          To jest po prostu straszne uproszczenie. Tak jakby kobiety nie były również beneficjentkami posiadania waginy korzystającymi z tego dobrodziejstwa, tylko skrupulatnymi, wydzielającymi za okazaniem dystrybutorkami...
          Czysty seks dla seksu jest przecież wartością samą w sobie również dla kobiety, nie wiem dlaczego wiecznie wmawia nam się jakąś buchalterię w tej kwestii.
          • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:35
            Dwie sasiadki rozmawiaja przy oknie. Wtem jedna zauwaza:
            - Cholera, moj maz wraca z bukietem kwiatow... Znowu bede musiala mu dac dupy...
            - A coz to, wazonu nie macie ? - Dziwi sie druga.

            Ta czysto seksualna funkcja seksu, to jednak w miare rzadko spotykana sprawa. Szczegolnie gdy partner juz nie kreci. A chlopy jednak mniej krecace sa niz baby. W koncu to zwyczajowo oni zabiegaja bardziej, to i sie szybciej z natury swojej nudza :)
            • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:43
              sabat.77 napisał:

              > Ta czysto seksualna funkcja seksu, to jednak w miare rzadko spotykana sprawa.

              Po czym wnioskujesz?

              >A chlopy jednak mniej krecace sa niz baby

              A to dlaczego?

              > . W koncu to zwyczajowo oni zabiegaja bardziej, to i sie szybciej z natury swoj
              > ej nudza :)

              Ale ja nie o tym.
              • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:50
                Ano dlatego, ze wspolczesna kultura kaze facetowi udzwignac bardziej zlozony ciezar niz kobiecie, by moc go nazwac atrakcyjnym...
                • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:01
                  Myślę, że zdania w tej kwestii są podzielone. Kobiety też mają przerąbane, np. z lansowanym przez media nierealistycznym wzorcem atrakcyjności cielesnej.
                  A poza tym kobiety bywają o wiele bardziej bezinteresowne, niż się mężczyznom wydaje, potrafią dać dużo z siebie za parę ciepłych słów :) - tylko te akurat jakimś trafem większego wzięcia nie mają...
                  • sabat.77 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:13
                    anbale napisała:

                    > Myślę, że zdania w tej kwestii są podzielone. Kobiety też mają przerąbane, np.
                    > z lansowanym przez media nierealistycznym wzorcem atrakcyjności cielesnej.

                    Oczywiście. Niemniej łatwiej jest być tylko pięknym niż jednocześnie pięknym, ustawionym, zaradnym i majętnym. Mówimy tutaj o pewnym obowiązującym wzorcu, na który myślę że powinniśmy się obiektywnie zgodzić, niezależnie czy wynika on z setek tysięcy lat ewolucji ludzkiego gatunku, czy został narzucony przez kulturę która jest jego dziełem - a może jednocześnie jedno i drugie. On zwyczajnie jest, wystarczy rozejrzeć się dookoła.

                    > A poza tym kobiety bywają o wiele bardziej bezinteresowne, niż się mężczyznom w
                    > ydaje, potrafią dać dużo z siebie za parę ciepłych słów :) - tylko te akurat ja
                    > kimś trafem większego wzięcia nie mają...

                    Nie mają wzięcia, bo jest bardzo mało mężczyzn, których biorą pod uwagę w tej kwestii. Ja to rozumiem. Miałem takie koleżanki - autentycznie spragnione miłości dziewczyny. Ale pozostające w uczuciowej pustyni rzeczywistości. W świecie, z którego zniknęli mężczyźni. To też godne współczucia, fakt.
                    • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:28
                      sabat.77 napisał:


                      >
                      > Nie mają wzięcia, bo jest bardzo mało mężczyzn, których biorą pod uwagę w tej k
                      > westii.

                      A może też sami mężczyźni nieszczególnie są zainteresowani układem, gdzie nie zachodziłaby potrzeba wykazywania się kogucią rywalizacją o miejsce w hierarchii, gdzie nie wymagano by od nich rzucania codziennie świeżej padliny pod drzwi (metafora)? Układem, gdzie byliby tak zwyczajnie kochani za to, jacy są naprawdę bez żadnej ściemy? Może to bywa trudne?
                      • loppe Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:43
                        Właśnie. Mężczyźni i kobiety powinni się po prostu kochać i nie szukać dziury w całym.
                      • hello-kitty2 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:53
                        anbale napisała:

                        > A może też sami mężczyźni nieszczególnie są zainteresowani układem, gdzie nie z
                        > achodziłaby potrzeba wykazywania się kogucią rywalizacją o miejsce w hierarchii
                        > , gdzie nie wymagano by od nich rzucania codziennie świeżej padliny pod drzwi (
                        > metafora)? Układem, gdzie byliby tak zwyczajnie kochani za to, jacy są naprawdę
                        > bez żadnej ściemy? Może to bywa trudne?

                        Tutaj pani Vilar podpowiada by zachowac wstrzemiezliwosc emocjonalna lub innymi slowy milosc umiejetnie dawkowac. Podobniez sie sprawdza jak pisala.
          • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:45
            Przypominam, to jest teza kobiety. Seks dla seksu - jasne, ale jeśli można coś jeszcze ekstra...to why not?

            Na pewno stękniliscie się za Sową. Nie obaczycie jej :(.

            zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/09/pies-z-chin/
            • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:51
              Masz może niepracującą kobietę na utrzymaniu i podświadomy żal do niej o to?:)
              Zauważyłam podobne podejście do tematu u kolegów z taką sytuacją.
              • marek.zak1 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 21:54
                To pewnie nie do mnie, ale juz pisałem ze sto razy , że kobieta wychowujaca dzieci, nie jest niepracująca, tylko NIEOPŁACANA. To ona moze mieć, żal, że pracuje i nie ma z tego kasy, tylko tzw. satysfakcję.
                • mojemail3 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:07
                  marek.zak1 napisał:

                  > To pewnie nie do mnie, ale juz pisałem ze sto razy , że kobieta wychowujaca dzi
                  > eci, nie jest niepracująca, tylko NIEOPŁACANA. To ona moze mieć, żal, że pracuj
                  > e i nie ma z tego kasy, tylko tzw. satysfakcję.

                  Wiesz co Marek, satysfakcja ważna rzecz, nie tylko seksualna;-)
                  Może jednak coś się więcej liczy w życiu niż zaspokajanie potrzeb, nie tylko " woda, światło, gaz" jak zabawnie sparafrazował " wolność, równość i braterstwo" jeden z bohaterów doskonałej francuskiej produkcji " 13 dzielnica" ...
                  www.filmweb.pl/13.Dzielnica
                • jesod Już pisałem ze sto razy 09.02.14, 22:11
                  marek.zak1 napisał:
                  > juz pisałem ze sto razy , że kobieta wychowujaca dzi
                  > eci, nie jest niepracująca, tylko NIEOPŁACANA.

                  Zapomniałeś jeszcze dodać, że w większości, z męskiego punktu widzenia, zupełnie NIEOPŁACALNA.
    • mojemail3 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:12
      Też przeczytałam ten artykuł w wersji papierowej akurat.
      Nie sposób się nie zgodzić z wieloma twierdzeniami Esther Vilar. A co nie znacie takich kobiet, o których ona pisze?
      Przecież to był rodzaj literackiej prowokacji, w odpowiedzi na skrajny, absurdalny momentami femizm.
      Dla mnie najbardziej istotny jest ten fragment:

      "(...)W każdym razie na pewno jest pamfletem na ówczesną retorykę ruchu Women's Liberation, na którego temat swego czasu Stanisław Lem ironizował: "W oświadczeniach przywódczyń tego ruchu można już wyczytać rzeczy dość szalone, chociaż jeszcze na razie nie domagają się, by w myśl pełnej demokracji mężczyźni też zachodzili w ciążę i doznawali boleści porodowych (...)"
      • mojemail3 re:error 09.02.14, 22:14
        Feminizm oczywiście...a nie "femizm"...
      • anbale Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:23
        mojemail3 napisała:

        > Też przeczytałam ten artykuł w wersji papierowej akurat.
        > Nie sposób się nie zgodzić z wieloma twierdzeniami Esther Vilar. A co nie znaci
        > e takich kobiet, o których ona pisze?

        Jak dla mnie to zbyt generalizujące stwierdzenia. Owszem, bywają takie kobiety- ale od siebie bym dodała, że bywają również mężczyźni ochoczo wskakujący w taki układ wzajemnej wymiany na chłodno. W pełni usatysfakcjonowani barterem. Być może niezdolni do innej formy relacji, podobnie jak te kobiety, nie wiem...

        > Przecież to był rodzaj literackiej prowokacji, w odpowiedzi na skrajny, absurda
        > lny momentami femizm.
        > Dla mnie najbardziej istotny jest ten fragment:
        >
        > "(...)W każdym razie na pewno jest pamfletem na ówczesną retorykę ruchu Women's
        > Liberation, na którego temat swego czasu Stanisław Lem ironizował: "W oświadcz
        > eniach przywódczyń tego ruchu można już wyczytać rzeczy dość szalone, chociaż j
        > eszcze na razie nie domagają się, by w myśl pełnej demokracji mężczyźni też zac
        > hodzili w ciążę i doznawali boleści porodowych (...)"

        Feminizm od dłuższego czasu goni w piętkę, momentami stając się wręcz nieprzyjazny i ograniczający wobec samych kobiet, ale to już pewnie osobny temat.
        • mojemail3 Re: Wagina za pracę 09.02.14, 22:28
          anbale napisała:

          (...)"Jak dla mnie to zbyt generalizujące stwierdzenia. Owszem, bywają takie kobiety- ale od siebie bym dodała, że bywają również mężczyźni ochoczo wskakujący w taki układ wzajemnej wymiany na chłodno. W pełni usatysfakcjonowani barterem. Być może niezdolni do innej formy relacji, podobnie jak te kobiety, nie wiem..."

          Też się zgadzam, bywają tacy mężczyżni, najlepiej jak "swój trafi na swego", to znaczy "taka" kobieta na "takiego" mężczyznę.
          Gorzej, jak jedna ze stron ma "klapki na oczach"-przebudzenia bywa bolesne.
          Albo strony nie do końca są świadome swych prawdziwych motywacji.
    • orzech69 Re: Wagina za pracę 10.02.14, 08:34
      marek.zak1 napisał:

      > Oto w ostanich Wysokich Obcasach, jak to jednak kobiery wykorzystyuja facetów.
      > Teza:
      > W nagrodę za pracę faceci otrzymuja możliwość czasowego korzystania z waginy.
      >
      > www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,15410791,Esther_Vilar__To_my_wyzyskujemy_mezczyzn.html
      No ja kiedyś miałem że zauroczyła się mną 50 letnia żona prezesa duże spółki. I za romans obiecała mi prace u męża. Tak więc to działa w obie strony z tym że kobiet u władzy jest dużo mniej niż facetów.
      • sabat.77 Re: Wagina za pracę 10.02.14, 09:03
        orzech69 napisał:

        > No ja kiedyś miałem że zauroczyła się mną 50 letnia żona prezesa duże spółki. I
        > za romans obiecała mi prace u męża. Tak więc to działa w obie strony z tym że
        > kobiet u władzy jest dużo mniej niż facetów.

        No jasne. Według mnie za uruchamianie się instynktownych zachowań bardziej odpowiada sytuacja i kontekst w jakim się znajdujemy, niż sama kwestia posiadania danej płci.
        Niemniej - płeć sama potrafi ten kontekst generować i koło się zamyka.
        Postrzeganie świata przez kobietę całkowicie niezależną finansowo, o wysokiej pozycji społecznej, nie zainteresowaną posiadaniem potomstwa będzie inne niż samotnej matki z trudem utrzymującej się na powierzchni. Z tym że tych pierwszych jest znacznie mniej niż drugich.
        • orzech69 Re: Wagina za pracę 10.02.14, 09:08
          i stąd się rodzą stereotypy które były opisane w artykule.
          • sabat.77 Re: Wagina za pracę 10.02.14, 09:44
            orzech69 napisał:

            > i stąd się rodzą stereotypy które były opisane w artykule.

            Oczywiście. Ja generalnie uważam, że genderowcy mają więcej racji niż ludzie od psychoewo. Żyjemy w pewnym społecznym matriksie, umysł jest niesamowicie plastyczny i potrafi dostosowywać się. Niby nie jesteśmy tabula rasa, ale trzeba przyjąć że przynajmniej od strony informacyjnej startujemy prawie od zera. Wszystko co wiemy trafia do nas z zewnątrz.
            Jest masa przykładów gdzie niemowlaki wyrwane ze środowiska, w którym żyli ich rodzice, dostosowują się na nowo do otoczenia i radzą sobie z nim bardzo dobrze. Kultura, bombardowanie informacjami, pewne zapisywane z zewnątrz schematy - to wszystko ma kolosalny wpływ na ludzi. Skrajne i wręcz nieprawdopodobne relacje gdzie dzieci wychowane przez pewien okres ze sforą psów zaczynają je naśladować w zachowaniach...
            To co wyobrażamy sobie jako instynkt często nim nie jest.
            Pamiętam znamienne doświadczenie z małpkami, niestety nie jestem w stanie podać źródła, bo widziałem to na filmie przyrodniczym.
            Małpy normalnie w naturze boją się węży.
            Małpkom wychowanym w zoo wąż wydaje się ciekawy. Pokazywano grupce małych małpek podzielonej na dwie grupy dwa filmy. Na jednym grupa dorosłych małp panikuje na widok zamkniętego w klatce węża, na drugim metodą fotomontażu na TYM SAMYM filmie zastąpiono widok węża leżącą w klatce różą.
            Małpy z pierwszej grupy nauczyły się reakcji paniką na widok węża, za to drugim wąż był obojętny, za to skakały ze strachu po ścianach przed włożoną do środka... różą...
            Uczymy się poprzez naśladownictwo. W dodatku w fazach rozwojowych. Zjawisko imprintingu chociażby.

            Jednak...
            Psychoewo dość dobrze opisuje pewien schemat. Konkretnie schemat społeczeństwa patriarchalnego, gdzie ciężar środków własności i pozycji społecznej jest przesunięty w stronę mężczyzn, bardzo znacząco. Istota żywa musi zabiegać o zasoby, bo inaczej padnie - stąd mędrkom psychoewo wychodzi, że kobiety to z natury swojej prostytutki, co lecą na kasę. Zmieńcie zasady, zabrońcie facetom pracować i każcie im wychowywać dzieci, to wyjdzie, że mężczyźni to prostytutki lecące na forsę, a wygląd jest dla nich drugorzędny.
            Pierwszorzędna sprawa to przetrwanie, a zasoby - rożnie rozumiane - są do tego niezbędne. Schematy atrakcyjności są przypisane bardziej do ról społecznych niż do płci w sensie biologicznym. Atrakcyjne jest to, co aktualnie zaspokaja nasze potrzeby.

            Goście od psychoewo po mojemu wzieli sobie wycinkowo nasze konkretne społeczeństwo i dopisali do tego masę teorii, które to ma tłumaczyć. I tłumaczy - a jakże. Wycinkowo. Tylko ciekawe co zrobią z przemianami społecznymi, które obecnie zachodzą, w dużej mierze obalając te teorie. Wystarczyło zmienić sytuacje i widzimy jak potężnie zmienia się podejście kobiet i ich postrzeganie mężczyzn. Ba, sami mężczyźni się zmieniają. Gdyby to było kodowane instynktownie, na bazie genetyki, to takie zjawisko nie miałoby prawa mieć racji bytu. Społeczeństwo byłoby constans, a nie jest. Więc sorry, ale te teorie są do dupy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka