twojabogini
05.09.14, 15:15
Przyznaję mu absolutną rację we wszystkim (z małymi wyjątkami, o których napiszę): tak istnieje tendencja do ustawiania mężczyzn, aby rezygnowali w związkach z siebie, wdrażali się do rodzicielstwa jako drugie mamy, rezygnowali z siebie swoich potrzeb, bo są one niedojrzałe, dziecinne, złe - w opozycji do dojrzałych potrzeb kobiecych. Jest to lansowane ostro w mediach i taką postawę podporządkowania lansuje się jako nową męskość i wyraz dojrzałości. Im bardziej mężczyzna w związku przestanie być sobą tym bardziej jest on dojrzały.
Zastrzeżenie 1: Nie zgadzam się, że jest to przejaw postawy feministycznej. Istotnie rzecz cała uzasadniania jest genderem - ale gender nawet jako nurt nic takiego nie twierdzi. To, że męskość lub kobiecość jest kulturowa nie jest tożsame z wartościowaniem danych pojęć męskości czy kobiecości wypracowanych przez jakąkolwiek kulturę.
Zastrzeżenie 2: Zjawiska dotąd nie dostrzegałam, bo: w moim środowisku nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadł na taki pomysł definiowania męskości, nie korzystam z mediów.
Zastrzeżenie 3: Zjawisko jest wielkomiejskie i dotyczy ludzi tak do 30.