Dodaj do ulubionych

brak seksu w sobotni wieczór

20.09.14, 22:16
tak sobie myślę, że jest to bardzo smutne, że w sobotni wieczór oglądam the voice of poland zamiast uprawiać seks, ew. spożywać romantyczną kolację, która do tego seksu mogłaby prowadzić... dziękuję za uwagę, idę po wino :).
Obserwuj wątek
    • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:18
      A próbowałaś wibratora zamiast wina?
      • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:27
        wibrator nie ma smaku :)
        • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:31
          notyouraveragegirl napisała:

          > wibrator nie ma smaku :)

          Jesteś tak pogodna, że gdybyś była panienką wielu śmiałków starałoby się o Ciebie:)
          • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:51
            pamiętam jeszcze tamte czasy...
            aktualnie też się paru pałęta, ale facet uganiający się za mężatką chce seksu. ja natomiast chcę pakiet miłość+seks :)
            • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:53
              notyouraveragegirl napisała:

              > pamiętam jeszcze tamte czasy...
              > aktualnie też się paru pałęta, ale facet uganiający się za mężatką chce seksu.
              > ja natomiast chcę pakiet miłość+seks :)

              ha ha ha, doskonałe
              A niby dlaczego facet uganiający się za mężatką, do tego bezdzietną, chce seksu a nie miłości?
              • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:59
                hmmm... chyba muszę to przemyśleć za kilka kieliszków :)

                ale może dlatego, że facet, który chce miłości, nie chciałby do niej dojść niszcząc inną miłość.
                • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:03
                  > ale może dlatego, że facet, który chce miłości, nie chciałby do niej dojść nisz
                  > cząc inną miłość.

                  Zaiste, mądrze prawisz! Zacny kawaler wzdragałby się przed czymś takim! Wprawdzie są też niezacni a zakochani... Ale takiego byś po pierwsze nie chciała, a po drugie jakaś taka dziwna ta "miłość" jeśli się wie, że wybranka aktualnie kocha innego, to takie jakieś chciwe brr:(
                  • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:07
                    ufff. zdałam :) to dobrze, bo jest wielce prawdopodobne, że za kilka kieliszków będę spać, co z kolei skłoniłoby mnie do złamania danej obietnicy ponownego rozważenia tematu :)
                    • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:11
                      notyouraveragegirl napisała:

                      > ufff. zdałam :) to dobrze, bo jest wielce prawdopodobne, że za kilka kieliszków
                      > będę spać, co z kolei skłoniłoby mnie do złamania danej obietnicy ponownego ro
                      > zważenia tematu :)

                      Ale to już druga butelka, nie?:).
                      Ja osobiście nie piję choć nawet nasi wygrali z Niemcami. Rozkoszuję się swoją trzeźwością przez cały weekend:). No ale u mnie seks był...
                      • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:12
                        seks i miłość w pakiecie:)
                      • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:25
                        nie :P właśnie dopijam drugą lampkę co oznacza, że taka fajna jestem na trzeźwo :).
                        poza tym też bym nie piła z powodu tego, że nasi wygrali z niemcami, nie piłam gdy wygrali z rosjanami gdyż absolutnie mnie to nie interesuje. piłabym natomiast gdybym np. upuściła nowy słoiczek nutelli po 23 w wyniku czego straciłabym jedyną możliwość, na szybkie i skuteczne poprawienie sobie humoru, poza alkoholową :).
                        • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 23:28
                          jesteś:))
                          • nielogitech Re: brak seksu w sobotni wieczór 21.09.14, 19:05
                            strasznie fajni jesteście
                            Wy tu na forum
                            cieszę się, ze Was znalazłam
                            może dzięki temu uda mi się uciec przez strefą mroku :)
                            • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 21.09.14, 19:09
                              nielogitech napisała:

                              > strasznie fajni jesteście
                              > Wy tu na forum
                              > cieszę się, ze Was znalazłam
                              > może dzięki temu uda mi się uciec przez strefą mroku :)

                              To jest najlepsze forum! Bywam na nim z przerwami wiele lat i trzyma wysoki poziom. Zostań z nami!:)
                              • loppe Re: brak seksu w sobotni wieczór 21.09.14, 23:03
                                ;)
                • jesod Facet, który chce miłości 20.09.14, 23:55
                  notyouraveragegirl napisała:
                  > ale może dlatego, że facet, który chce miłości, nie chciałby do niej dojść nisz
                  > cząc inną miłość.

                  Wydaje się, że dobrej miłości nie można zniszczyć.
                  O ile ta inna miłość jest właśnie dobra, to raczej nie wystarczy, że facet chce.
                  Poza tym, co to znaczy chce...? Ma zachciankę, czy jak...?
                  • loppe Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 00:03
                    jesod napisała:

                    > notyouraveragegirl napisała:
                    > > ale może dlatego, że facet, który chce miłości, nie chciałby do niej dojś
                    > ć nisz
                    > > cząc inną miłość.
                    >
                    > Wydaje się, że dobrej miłości nie można zniszczyć.
                    > O ile ta inna miłość jest właśnie dobra, to raczej nie wystarczy, że facet chce
                    > .
                    > Poza tym, co to znaczy chce...? Ma zachciankę, czy jak...?

                    No raczej. Ale przecież tu oceniamy intencje kandydata, a nie jego możliwości. Jego piękno wewnętrzne, rozumiesz.
                    • jesod Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 01:06
                      loppe napisał:
                      > No raczej. Ale przecież tu oceniamy intencje kandydata, a nie jego możliwości.
                      > Jego piękno wewnętrzne, rozumiesz.

                      Rozumiem, ale po reakcjach mam wrażenie, że jestem odbierana jako małokumata... albo wręcz sprzecznie do tego, co chciałam wyrazić.

                      Piękno wewnętrzne sprawia, iż po prostu kochamy, czyli facet, który chce miłości po prostu kocha. Bez względu na okoliczności. A że życie jest takie jakie jest nie oznacza, że jego miłość będzie drogą usłaną różami... I choć będzie pięknym uczuciem właśnie przez to jego piękno wewnętrzne, to nikt mu nie zagwarantuje, że otworzy mu wszystkie drzwi i ułatwi życie, bo być może nigdy nie będzie mogła zrealizować się tu i teraz.
                      No, ale piękno wewnętrzne jako dobro najwyższej wartości trzeba w sobie pielęgnować, chronić i zachować, bo ono do nas przynależy na stałe, jest częścią nas, więc... nie można się siebie pozbyć przez niezgodność okoliczności w świecie zewnętrznym z naszym światem wewnętrznym.
                      • notyouraveragegirl Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 01:20
                        jesod napisała:
                        > Rozumiem, ale po reakcjach mam wrażenie, że jestem odbierana jako małokumata...
                        > albo wręcz sprzecznie do tego, co chciałam wyrazić.
                        > Piękno wewnętrzne sprawia, iż po prostu kochamy, czyli facet, który chce miłośc
                        > i po prostu kocha. Bez względu na okoliczności. A że życie jest takie jakie jes
                        > t nie oznacza, że jego miłość będzie drogą usłaną różami...

                        Nie jesteś odbierana jako mało kumata, choć moim zdaniem mylisz etapy, o których ja pisałam.
                        Facet, który chce miłości niekoniecznie już jest na etapie kochania. Może być na etapie zainteresowania, zauroczenia itp. Może być na etapie rozglądania się i chcieć tej miłości z kimś nieokreślonym. Ciężko mówić o miłości do kogoś z kim się nigdy nie było (mam oczywiście na myśli relacje damsko-męskie).
                        • jesod Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 01:39
                          notyouraveragegirl napisała:
                          > Nie jesteś odbierana jako mało kumata, choć moim zdaniem mylisz etapy, o któryc
                          > h ja pisałam.

                          To straszne znowu jakieś niedociągnięcie z mojej strony... Napisz więc coś o tych etapach konkretnie i bardziej przystępnie.

                          notyouraveragegirl napisała:
                          > Facet, który chce miłości niekoniecznie już jest na etapie kochania.

                          To chyba piszemy zupełnie o różnych sprawach/ stanach.
                          Co to znaczy, że facet chce miłości...?
                          Moim zdaniem jest to równoznaczne ze zdolnością do miłości, a nie tylko oczekiwaniem jej jako prezentu lub darowizny od losu, który łaskawie przyjmie, albo się nią zachwyci, że do niego przyszła.
                          To jest również gotowość do miłości, nie tylko jej pragnienie, tęsknota za nią i jej potrzeba.
                          Potrzeba miłości jest w każdym, normalnym człowieku...
                          Poza tym... można pytać, czym jest ta miłość w rozumieniu każdego faceta, bo dla każdego może być zupełnie czymś innym.
                          • notyouraveragegirl Re: Facet, który chce miłości 23.09.14, 18:13
                            > To straszne znowu jakieś niedociągnięcie z mojej strony... Napisz więc coś o t
                            > ych etapach konkretnie i bardziej przystępnie.
                            >

                            Chyba mi się nie chce. Wszystko wynika z tekstu powyżej. Włóż trochę pracy umysłowej w zrozumienie czyjegoś punktu widzenia jeśli Cię on interesuje, a nie oczekuj, że wszystko będzie podane na tacy.
                            • jesod Re: Facet, który chce miłości 14.10.14, 23:56
                              notyouraveragegirl napisała:
                              > Chyba mi się nie chce. Wszystko wynika z tekstu powyżej.

                              Mi też nadal się nie chce wnikać co jest w tekście powyżej. :) Tak więc jesteśmy zgodne w temacie "mi się nie chce".
                              I wiesz co...? Całkiem fajnie jest tak sobie nic nie chcieć. Po co wnikać we wszystko i... w teksty powyżej? Nie wnikać jest czasem zdrowsze niż wnikać, a przynajmniej jest mniej męczące i dołujące. Wnikanie nie zawsze rozwija i wyjaśnia... Czasem prowadzi donikąd, a czasem niszczy i zabija. To kwestia odporności na wnikanie, z którego tak naprawdę może nic nie wynikać.
                  • notyouraveragegirl Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 00:06
                    Dobrą miłość też można zniszczyć. Mogą to z powodzeniem zrobić sami jej uczestnicy.
                    Dobra wszak nie znaczy idealna, a więc zawsze znajdzie się jakiś negatywny punkt zaczepienia.

                    Zachciankę to można mieć na miłość francuską. Na miłość w moim rozumieniu tego słowa zachcianek się nie miewa, można jej jedynie chcieć w znaczeniu - pragnąć, poszukiwać, tęsknić za nią, jakkolwiek czynnie lub biernie jej oczekiwać.
                    • jesod Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 00:48
                      notyouraveragegirl napisała:
                      > Dobrą miłość też można zniszczyć. Mogą to z powodzeniem zrobić sami jej uczestnicy.
                      > Dobra wszak nie znaczy idealna, a więc zawsze znajdzie się jakiś negatywny punk
                      > t zaczepienia.

                      Nie. Dobra miłość nie daje się zniszczyć. Jeśli jej uczestnicy myślą o sobie i łączy ich to dobre uczucie, a to oznacza, że nie będą się niszczyć dla osiągnięcia stanu idealnego, bo takich stanów nie faktycznie ma. Oni są ponad negatywne punkty zaczepienia, ale... uwrażliwieni na siebie wzajemnie.

                      notyouraveragegirl napisała:
                      > Zachciankę to można mieć na miłość francuską. Na miłość w moim rozumieniu tego
                      > słowa zachcianek się nie miewa, można jej jedynie chcieć w znaczeniu - pragnąć,
                      > poszukiwać, tęsknić za nią, jakkolwiek czynnie lub biernie jej oczekiwać.

                      Dokładnie to miałam na myśli zadając zaczepne pytanie, które jednak nie zostało w tej kategorii odczytane.
                      • notyouraveragegirl Re: Facet, który chce miłości 21.09.14, 01:30
                        > Nie. Dobra miłość nie daje się zniszczyć. Jeśli jej uczestnicy myślą o sobie i
                        > łączy ich to dobre uczucie, a to oznacza, że nie będą się niszczyć dla osiągnię
                        > cia stanu idealnego, bo takich stanów nie faktycznie ma.

                        Ponownie się z Tobą nie zgodzę. Po pierwsze, między miłością dobrą, a idealną (nieistniejącą) jest jeszcze sporo punktów na skali. Po drugie, nawet ludzie, którzy się kochają nie są w stanie okazywać sobie tej miłości zawsze i w każdej sytuacji ponieważ nie są doskonali (poprzez okazywanie miłości nie mam tylko na myśli wygłaszania poematów, śniadań do łóżka, pomocy przy remoncie czy prezentów, ale też prawdomówność, szacunek, opanowanie własnych emocji, zakładanie pozytywnych intencji drugiej strony itp.). Oznacza to, że w wyniku chwilowej niedyspozycji do prezentowania postawy miłości i niesprzyjających okoliczności, miłość może ulegać powolnemu niszczeniu, zwłaszcza jeśli dodatkowo jeden z partnerów jest leniwy i nie potrafi się zmotywować do naprawiania zniszczeń, albo też ich nie zauważa.
    • hello-kitty2 Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:31
      A co robi teraz maz? I w ogole jak sie ma? Dobrze mu teraz?
      • zawle Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:35
        Nosz ..jeszcze ma się zastanawiać czy JEMU dobrze??? Nie masz umiaru kitty;)))
        • hello-kitty2 Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:48
          zawle napisała:

          > Nosz ..jeszcze ma się zastanawiać czy JEMU dobrze??? Nie masz umiaru kitty;)))

          Nie no zaraz zastanawiac, rzucic okiem. Chcialam zobaczyc co to za relacja, ze ona sflustrowana zapija sie przed TV, a on co bimba sobie? ;-)))) No bo jak mu dobrze bez niej to co tu dumac? Ewentualnie bierz sie autorko za trening jak lubi fitneski, ostatnia deska, ratunku znaczy, nie tam jakas inna ;-))
          • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:54
            trenuję, trenuję, ale dziś mam dzień przerwy na regenerację :)
      • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 20.09.14, 22:48
        pracuje, ale gdyby nie pracował też oglądałabym voice of poland :)
    • jesod Idę po wino 20.09.14, 22:42
      notyouraveragegirl napisała:
      > dziękuję za uwagę, idę po wino. :)

      Będziesz fajna jak wypijesz. :))))))
      • notyouraveragegirl Re: Idę po wino 20.09.14, 23:00
        myślałam, że bez picia też jestem :P
        • jesod Re: Idę po wino 20.09.14, 23:43
          notyouraveragegirl napisała:
          > myślałam, że bez picia też jestem :P

          Czasem myślenie to rodzaj euforii. :P
          • notyouraveragegirl Re: Idę po wino 21.09.14, 00:08
            Rozumiem, że mówisz to na bazie własnych doświadczeń :)
            • jesod Re: Idę po wino 21.09.14, 01:23
              otyouraveragegirl napisała:
              > Rozumiem, że mówisz to na bazie własnych doświadczeń :)

              Nie. Nie mówię tego na bazie własnych doświadczeń, ponieważ nie poddaję sama siebie ocenie.
              Nie widzę takiego powodu.
              Natomiast moje pewne doświadczenia dowodzą, że niektórzy natychmiast, nawet po najbardziej niewinnych żartach, mają na to ogromną chęć, przypisując mi złośliwość i parę innych wad - według ich oceny.
              • notyouraveragegirl Re: Idę po wino 21.09.14, 01:38
                Uważam, że jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie i sama w tym wątku przypisałaś sobie kilka wad. których jak sądzę nikt, choć mogę występować tylko w swoim imieniu, Ci ani pisemnie ani w myślach nie przypisał. Fakt, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie znaczy, że negatywnie o Tobie myśli.

                Co do niepoddawania samej siebie ocenie to myślę, że popełniasz ogromny błąd. Ocena własnych możliwości i niedociągnięć jest moim zdaniem podstawą jakiegokolwiek rozwoju.
                • jesod Re: Idę po wino 21.09.14, 01:50
                  notyouraveragegirl napisała:
                  > Uważam, że jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie i sama w tym wątku przypisał
                  > aś sobie kilka wad. których jak sądzę nikt, choć mogę występować tylko w swoim
                  > imieniu, Ci ani pisemnie ani w myślach nie przypisał. Fakt, że ktoś się z Tobą
                  > nie zgadza, nie znaczy, że negatywnie o Tobie myśli.

                  Nic sobie nie przypisywałam.
                  Co do przewrażliwienia radzę spojrzeć na reakcje pozostałych nicków.


                  notyouraveragegirl napisała:
                  > Co do niepoddawania samej siebie ocenie to myślę, że popełniasz ogromny błąd.
                  > Ocena własnych możliwości i niedociągnięć jest moim zdaniem podstawą jakiegokolwiek
                  > rozwoju.

                  No więc... widzisz, znowu popełniam jakiś następny błąd. Przyjrzyj się, kto tu ciągle poddaje mnie ocenie. Ktoś jest tutaj zaprogramowany na ocenianie...?
                  Nie będę oceniać własnych możliwości, ani niedociągnięć.
                  Może nie mam potrzeby jakiegokolwiek rozwoju?
                  Dobranoc.
                  • loppe Re: Idę po wino 21.09.14, 09:48
                    > Co do przewrażliwienia radzę spojrzeć na reakcje pozostałych nicków.

                    Jesod, ale w tym wątku nie ma reakcji pozostałych nicków na to co napisałaś. Chyba że brak reakcji jest reakcją? Mają coś napisać do Ciebie?
                    • loppe Re: Idę po wino 21.09.14, 09:50
                      :)
                    • jesod Re: Idź po wino 21.09.14, 20:18
                      loppe napisał:
                      > > Co do przewrażliwienia radzę spojrzeć na reakcje pozostałych nicków.
                      >
                      > Jesod, ale w tym wątku nie ma reakcji pozostałych nicków na to co napisałaś.
                      > chyba że brak reakcji jest reakcją? Mają coś napisać do Ciebie?

                      A Ty co szloppe nie ogarniasz tego "prześwietnego" forum, tylko wąskotorowo ten wątek...?

                      • loppe Re: Idź po wino 22.09.14, 10:09
                        Jesod Ty masz doskonale rozwiniętą logikę asocjacyjną, dzięki czemu jesteś najlepsza w poezji na forum. Natomiast Twoja logika analityczna leży w gruzach, stąd marność Twej forumowej prozy; prozy życia można powiedzieć:))
                        • jesod Re: Idź po wino 22.09.14, 10:59
                          loppe napisał:

                          > Jesod Ty masz doskonale rozwiniętą logikę asocjacyjną, dzięki czemu jesteś najl
                          > epsza w poezji na forum. Natomiast Twoja logika analityczna leży w gruzach, stą
                          > d marność Twej forumowej prozy; prozy życia można powiedzieć:))

                          Marne wnioski, marny człowieku, zapatrzony w siebie, pozbawiony czucia i wrażliwości, chory z nienawiści...
                          Prozą forumowego życia jest nienawiść do kobiet i chęć dominacji nad nimi ukryta za fasadą ułomnej inteligencji, pawiej demonstracji erudycji, elokwencji oraz problem natury seksualnej i psychicznej. A dodatkowo przemoc psychiczna...

                          W podsumowaniu specjalna dedykacja:
                          "Bez serc, bez ducha to szkieletów ludy" (A. Mickiewicz)



                          • loppe Re: Idź po wino 22.09.14, 11:17
                            jesod napisała:

                            > loppe napisał:
                            >
                            > > Jesod Ty masz doskonale rozwiniętą logikę asocjacyjną, dzięki czemu jeste
                            > ś najl
                            > > epsza w poezji na forum. Natomiast Twoja logika analityczna leży w gruzac
                            > h, stą
                            > > d marność Twej forumowej prozy; prozy życia można powiedzieć:))
                            >
                            > Marne wnioski, marny człowieku, zapatrzony w siebie, pozbawiony czucia i wrażli
                            > wości, chory z nienawiści...
                            > Prozą forumowego życia jest nienawiść do kobiet i chęć dominacji nad nimi ukry
                            > ta za fasadą ułomnej inteligencji, pawiej demonstracji erudycji, elokwencji ora
                            > z problem natury seksualnej i psychicznej. A dodatkowo przemoc psychiczna...
                            >
                            > W podsumowaniu specjalna dedykacja:
                            > "Bez serc, bez ducha to szkieletów ludy" (A. Mickiewicz)

                            Ale ja chciałem tylko pomóc, z serca
                          • urquhart Re: Idź po wino 22.09.14, 11:23
                            to ja też mam specjalną dedykacje dla Jesod jak bezwzględnie walcZY zawsze z przejawami nienawiści na tym forum :)
                            touch.dailymotion.com/video/xy4du7_kabaret-czesuaf-mowa-nienawisci-dzieki-bogu-juz-weekend_fun
                            • jesod Re: Idź po wino 22.09.14, 12:08
                              urquhart napisał:
                              > to ja też mam specjalną dedykacje dla Jesod jak bezwzględnie walcZY zawsze z pr
                              > zejawami nienawiści na tym forum :)
                              > rel="nofollow">touch.dailymotion.com/video/xy4du7_kabaret-czesuaf-mowa-nienawisci-dzieki-bogu-juz-weekend_fun

                              Bardzo subtelny przekaz, proszę pana...
                              Ale jeśli panu poprawił samopoczucie to wszystko jest OK i więcej się naprawdę nie liczy, przynajmniej dla pana.
                    • notyouraveragegirl Re: Idę po wino 23.09.14, 18:09
                      szkoda, że nie można kliknąć "lubię to" :)
                  • urquhart Re: Idę po wino 21.09.14, 20:55
                    To Jesod znów niewinne żarty czy rzeczywiście masz sie za taki ideał co nie potrzebuje rozwoju ani refleksji ?
                    Oceniasz i żartujesz z innych nieustannie jak napiszą o swoich słabościach piszesz o ich braku dystansu a gdzie twój dystans do siebie?
                    • zawle Re: Idę po wino 21.09.14, 21:07
                      może ona nie ideał, ale my to samo dno
                      • jesod Re: Idę po wino 21.09.14, 21:17
                        zawle napisała:
                        > może ona nie ideał, ale my to samo dno

                        Pisząc "my" masz na myśli siebie w odmianach kilku nicków?
                        Nie zauważyłeś, że z nickiem zawle już od dawna nie rozmawiam...?
                        Nie wyciągnąłeś z tego żadnego wniosku i niczego nie zauważyłeś w swoim zachowaniu, co było przebraniem miary i totalnym przegięciem? Wszystko ma swoje granice.
                        • zawle Re: Idę po wino 21.09.14, 21:32
                          jesod napisała:

                          > zawle napisała:
                          > > może ona nie ideał, ale my to samo dno
                          >
                          > Pisząc "my" masz na myśli siebie w odmianach kilku nicków?
                          > Nie zauważyłeś, że z nickiem zawle już od dawna nie rozmawiam...?
                          > Nie wyciągnąłeś z tego żadnego wniosku i niczego nie zauważyłeś w swoim zachowa
                          > niu, co było przebraniem miary i totalnym przegięciem? Wszystko ma swoje granic
                          > e.

                          Kłamiesz albo się samo oszukujesz. Raz że Ty nie rozmawiasz, tylko gryziesz. Dwa, że właśnie teraz do mnie piszesz. Wyciągnęłam wniosek. Nie masz za grosz honoru. Wiem kiedy przegięłam- zrobiłam to świadomie. Żeby sprawdzić jak bardzo lubisz taplać się w błocie. Mówiąc My mam na myśli kilka innych nicków które mają Cię dość. Ale Ty i tak będziesz uważała że to jakaś mistyfikacja jest. Po co tu jesteś? Bo raczej nie pełnisz roli bogatej pani w przytułku dla starych prostytutek?
                          • jesod Re: Idę po wino 21.09.14, 22:28
                            zawle napisała:

                            > Kłamiesz albo się samo oszukujesz. Raz że Ty nie rozmawiasz, tylko gryziesz. Dw
                            > a, że właśnie teraz do mnie piszesz. Wyciągnęłam wniosek. Nie masz za grosz hon
                            > oru. Wiem kiedy przegięłam- zrobiłam to świadomie. Żeby sprawdzić jak bardzo lu
                            > bisz taplać się w błocie. Mówiąc My mam na myśli kilka innych nicków które mają
                            > Cię dość. Ale Ty i tak będziesz uważała że to jakaś mistyfikacja jest. Po co t
                            > u jesteś? Bo raczej nie pełnisz roli bogatej pani w przytułku dla starych prost
                            > ytutek?

                            Spadaj Cipo albo... Dupku. Wybierz sobie co wolisz.
                            • zawle Re: Idę po wino 21.09.14, 22:39
                              Jesteś lepsza dla mnie niż Bóg..on mi nie zostawił takiego wyboru;)
                    • jesod Re: Idę po wino 21.09.14, 21:11
                      urquhart napisał:
                      > To Jesod znów niewinne żarty czy rzeczywiście masz sie za taki ideał co nie pot
                      > rzebuje rozwoju ani refleksji ?

                      A Ty za co się masz...???
                      Może będziesz miał odwagę to szczerze wyznać?

                      urquhart napisał:
                      > Oceniasz i żartujesz z innych nieustannie jak napiszą o swoich słabościach piszesz
                      > o ich braku dystansu a gdzie twój dystans do siebie?

                      Chyba Cię pogięło przy wyciąganiu tych super wniosków w realiach tego forum.
                      Co do samego pisania przez innych tutaj... Lepiej nie zaczynaj tego tematu.
    • druginudziarz Re: brak seksu w sobotni wieczór 21.09.14, 00:44
      notyouraveragegirl napisała:

      > tak sobie myślę, że jest to bardzo smutne, że w sobotni wieczór oglądam the voi
      > ce of poland zamiast

      oglądać półfinał siatkówki? No jak można?!
      • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 21.09.14, 01:40
        szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że to dziś, ale i tak mnie on nie interesował :). fejsbuk doniósł o wynikach, więc patriotycznie mogę celebrować i bez oglądania.
        • druginudziarz Re: brak seksu w sobotni wieczór 22.09.14, 00:17
          notyouraveragegirl napisała:

          > szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że to dziś, ale i tak mnie on nie interes
          > ował :). fejsbuk doniósł o wynikach, więc patriotycznie mogę celebrować i bez o
          > glądania.

          A finał chociaż oglądałaś?
          • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 23.09.14, 18:07
            Oglądałam :) Nawet mi się podobało :)
    • socrates11 Re: brak seksu w sobotni wieczór 14.10.14, 23:31
      Chyba już coś drgnęło w tym związku
      • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 15.10.14, 19:09
        dlaczego tak myślisz? ale to prawda - coś drgnęło. prowadzę statystyki i widzę, że się poprawia.
        dziś mój mąż powiedział, że jesteśmy w takim punkcie, że albo czeka nas pozytywny przełom albo się to wszystko rozpadnie.
        • yorelka Re: brak seksu w sobotni wieczór 16.10.14, 07:32
          Ale "pozytywny przełom" sam nie nadejdzie... Trzeba mu zapewne trochę pomóc.
    • klisza3 Re: brak seksu w sobotni wieczór 16.10.14, 15:47
      Znajdź sobie jakiegoś faceta do tego seksu. Tego kwiata pół świata. Chętnych Panów na pewno gdzieś znajdziesz. Wejdź sobie np. na www.sexuarium.pl/ i umów się z jakimś.
    • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 16.12.14, 22:53
      Dawno mnie tu nie było. Właściwie aż tak długo tu nie zaglądałam, że nie mogłam sobie przypomnieć pod jakim nickiem występowałam :).

      Zbliżamy się do końca mojego trzymiesięcznego testu, podczas którego w moim życiu seksualnym miało się wspaniale poprawić na skutek postawionego przeze mnie ultimatum.

      Zniknęłam stąd bo po raz kolejny dałam się nabrać na to, że coś może się zmienić.

      W październiku do zbliżeń doszło 9 razy. Żadnego zbliżenia nie można nazwać seksem, ale wszystkie były satysfakcjonujące, a częstotliwość wyższa niż wcześniej, więc byłam zadowolona. Listopad zaczął się wspaniale... W ciągu dwóch pierwszych tygodni uprawialiśmy seks cztery razy i dwa razy uprawialiśmy petting. Byłam wniebowzięta! W drugiej połowie miesiąca coś się zepsuło - od tamtej pory uprawialiśmy petting tylko dwa razy, seksu nie było wcale. Od tygodnia mąż mnie nawet nie tknął, za to kilka razy się masturbował.

      Nie mam siły. Jednocześnie mam świadomość, że powiedziałam mu wyraźnie, że ma czas do końca roku i wiem, że ostatnich trzech miesięcy nie mogę zaklasyfikować jako wymaganą "diametralną poprawę". Jestem w patowej sytuacji. Jeśli nie odejdę, już nigdy nie będzie miał żadnej motywacji do zmiany. Jeśli odejdę, skazuję się na samotność, i cierpienie, którego chyba nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
      • sea.sea Re: brak seksu w sobotni wieczór 16.12.14, 23:04
        > skazuję się na samotność

        Przypomnij mi - masz 87 lat, garba, rzeżączkę, zaropiałe oczy i śmierdzisz skisłymi jagodami ? :)
        • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 11:21
          Zaśmiałam się głośno, ale tak naprawdę to nie lubię kiedy mąż ze względu na pracę nie wraca do domu i nie wyobrażam sobie jak okropnie będę się czuć gdy będzie tak codziennie.
          • sabat.77 Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 12:39
            Maz rzadko cie pieprzy i wraca pozno z pracy. My ass, moj piecioletni syn domyslilby sie co jest na rzeczy. Zyj dalej w slodkiej nieswiadomosci krolewno...
            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 20:56
              Mąż wykonuje wolny zawód, w związku z czym zdarza się, że pracuje wieczorami. Nie zauważyłam by się spóźniał, wiem z kim i kiedy pracuje. Czy naprawdę zawsze jak ktoś ma problemy z seksem to musi albo zdradzać albo być kryptogejem?
          • bigbadpig Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 13:40
            Wydaje mi się, że wyszłaś od złych założeń.

            Twój mąż ma za małe potrzeby względem Ciebie, jakie mogą być tego przyczyny?
            To co napisałaś o pracy, również u mnie zapaliło lampkę alarmową, ale nie ma sensu pisać tutaj kategorycznych diagnoz, może rzeczywiście kogoś ,a; a może po prostu na Ciebie nie leci i ratuje się porno.

            Skoro się chwilę starał to jednak oznacza, że mu mniej lub bardziej zależy. Jednak, z samego starania się, nie ma szans na udany seks. Wyobraź sobie kolesia który Cię nie pociąga, jest z nim coś nie tak fizycznie lub go po prostu nie lubisz i teraz dalej - wyobraź sobie, że z jakiegoś powodu starasz się z nim kochać. Jak by Ci szło? Jakiej motywacji byś potrzebowała, żeby w końcu nie zacząć odpuszczać? I nie chodzi tu o Ciebie w sensie obiektywnym, możesz być super babką, chodzi o lecenie na kogoś, a to potrafi się posypać bo syndrom ML, bo frustracja z niespełnionych pragnień łóżkowych, bo złe emocje w codziennym życiu, nie mówiąc oczywiście o tym, że może drażni do Twój brzuch.

            Jedyny sposób żeby coś zdziałać, gdyby Ci jeszcze zależało to kontratakować, ale nie w człowieka tylko w problem. Musiałabyś się dowiedzieć jaki jest problem. Może kiedyś mąż namawiał Cię na anal ale mu nie dałaś i w końcu odpuścił? Może mimochodem rzucił, że chciałby zobaczyć jak dominujesz i przejmujesz inicjatywę i się nie doczekał? To byłoby stosunkowo łatwe, dostałabyś jakieś narzędzia do ręki, byle nie zbyt nagle, byle nie dać odczuć, że to sztuczne i na pokaz; atmosfera w sypialni bywa krucha.
            Może też być zupełnie inaczej: on się ogląda za połową babek na ulicy, ale Ty mu się opatrzyłaś; może ogląda się za jedną konkretną. Na każdy scenariusz inne lekarstwo lub nawet jego brak, natomiast ultimatum to oszukiwanie siebie, to nie jest żadne rozwiązanie w dłuższej perspektywie czasowej, to jest leczenie chorego nakazem ukrycia objawów.

            Mam świadomość pobrzmiewającej w Twoich ostatnich postach rezygnacji, nie traktuj więc tego jako spóźnionych porad, po prostu dorzucam swoje pięć groszy do Twojej historii.
            • prosty_facet Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 14:44
              bigbadpig napisał:

              > ultimatum to oszukiwanie siebie, to ni
              > e jest żadne rozwiązanie w dłuższej perspektywie czasowej, to jest leczenie cho
              > rego nakazem ukrycia objawów.

              Ultimatum działa wręcz odwrotnie (na faceta który nie jest masochistą).
              Jak mi ktoś stawia ultimatum to robię dokładnie odwrotnie (nie mówię tu o lufie
              pistoletu przy głowie - wtedy robię to, co chce trzymający pistolet ;-).
              • slepafuria15 Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 15:14
                Znam taki przypasek osobiście. Pani postawiła ultimatum - pan pójdzie do lekarza i badania porobi, albo rozwód. Pan popychany przez panią po pół roku od rozmowy badania zrobił. Wyniki wyszły dobrze. Niestety nic z tego dalej nie wynikło. Seksu jest nadal jak na lekarstwo i to dopiero wtedy gdy pani zainicjuje sytuacje.
            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 21:04
              A ja myślę, że mąż jest uzależniony od pornografii i dlatego ze mną nie sypia.

              Ew. oglądając pornografię przyzwyczaił się do jakiegoś wzorca kobiecości, od którego ja odbiegam (wielki biust i latynoska pupa).

              Próbowałam się dowiedzieć jakie jest źródło problemu, jakoś mu zaradzić... Nie udało mi się nic zrobić, choć próbowałam zniwelować wszystkie jego wymówki - jeśli zbyt zmęczony to chciałam go odciążyć, jeśli ja zbyt kłótliwa - starałam się nie wszczynać awantur, jeśli on onieśmielony tym, że ja inicjuję seks - przestawałam inicjować seks. Nic nie pomogło. Ultimatum miało go zmusić do tego, żeby wziął wreszcie odpowiedzialność za swój problem i poczynił kroki w kierunku jego rozwiązania. Nie udało się :(
              • bigbadpig Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 21:52
                > Ultimatum miało go zmusić do tego, żeb
                > y wziął wreszcie odpowiedzialność za swój problem i poczynił kroki w kierunku j
                > ego rozwiązania. Nie udało się :(

                Jaki jest jego problem? Ja przeczytałem, że Ty masz problem, a nie on. Dlatego proponowałem, abyś Ty wzięła odpowiedzialność za swój problem etc etc.
                Ja rozumiem Twoje zranione uczucia, w końcu to on powinien Cię chcieć, tego się spodziewałaś po nim i do tego się niejako zobowiązywał.
                Ale mleko się rozlało, świat nie jest idealny, nie jest tak jak miało być.
                Teraz możesz próbować dobierać jakieś działania wg. ich potencjalnej skuteczności; albo możesz sobie powiedzieć: "niech on rozwiązuje problem, a ja poczekam". Wygodne i 'przeciwskuteczne', bo Ty chcesz zmiany, o nim nie wiadomo nic takiego.

                W tej materii ultimatum nie działa, to tak jakbym chciał sprawić, żeby koleżanka z pracy której nie kręcę na mnie poleciała - dając jej ultimatum z zagrożeniem jakąś tam konsekwencją, mam żadne szanse zyskania tego o co mi naprawdę chodzi, choć jak będę dysponował odpowiednim 'imadłem' to może, jak Twój mąż, przez jakiś czas się postara.
                • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:02
                  Jaki jest jego problem? Uzależnienie od pornografii i masturbacji i wybieranie tego zamiast seksu z żoną.
                  • bigbadpig Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:14
                    Moim zdaniem jednak Ty pierwsza musiałabyś zakasać rękawy, i nic nie pomoże rozważanie o winnym stanu rzeczy. Niech będzie że cała jest po jego stronie, to możliwe i nic to nie zmienia - zapewne możesz go obarczyć odpowiedzialnością za brak komunikacji, reszta - choćby Twoja teza o uzależnieniu to na razie tylko Twoja teoria i chyba ucieczka od płaszczyzny problem-rozwiązanie do płaszczyzny wina-winny. To bardzo 'sprawiedliwe' aby winny wziął na siebie ciężar rozwiązania, ale to się słabo/w ogóle nie sprawdza z winą braku pożądania.
                    • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:24
                      Zakasam rękawy - chętnie. Co mam zrobić?

                      Wcześniej obwiniałam siebie - że za brzydka, za gruba, za małe piersi. Ale popracowałam nieco i nad sobą (schudłam ponad 10 kilo i za sprawą ćwiczeń bardzo ujędrniłam ciało) i nad poczuciem własnej wartości. Niestety fale pożądania są krótkie i zwykle powiązane z odstawieniem przez męża pornografii.
                      • sabat.77 Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:30
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Zakasam rękawy - chętnie. Co mam zrobić?
                        >
                        > Wcześniej obwiniałam siebie - że za brzydka, za gruba, za małe piersi. Ale popr
                        > acowałam nieco i nad sobą (schudłam ponad 10 kilo i za sprawą ćwiczeń bardzo uj
                        > ędrniłam ciało) i nad poczuciem własnej wartości. Niestety fale pożądania są kr
                        > ótkie i zwykle powiązane z odstawieniem przez męża pornografii.

                        Umów się, że on będzie tylko puszczać filmy porno a ty mu będziesz w tym czasie walić konia :D
                        • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:33
                          Super pomysł! Ciekawe czemu wcześniej na niego nie wpadłam...
                          • prosty_facet Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 15:41
                            notyouraveragegirl napisała:

                            > Super pomysł! Ciekawe czemu wcześniej na niego nie wpadłam...

                            Widzisz - i już masz rozwiązanie ;-) A poważnie - włącz sobie pornosa i zacznij się masturbować. Bez ukrywania tego przed nim. Myślę, że zadziała ;-)
                            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 19:25
                              Nie zadziałało. Jak zapytał co chcę na Święta, to powiedziałam, że wibrator bo ten, który sama sobie kupiłam jednak nie jest taki super. Też nie zadziałało.
                      • bigbadpig Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:39
                        Może musiałabyś zrobić coś czego wcześniej nie chciałaś; a może ustalić, że męża już nie kręcisz lub jego słabe libido do reszty z wiekiem opadło. Może będziesz musiała zastanowić się czy chcesz poświęcić związek, czy pogodzić się z rzeczywistością? Może i porno jest problemem; a może jest substytutem, zastępując seks wysoce niesatysfakcjonujący lub męczący. Może musisz przestać być kłodą w łóżku, a może musiałabyś poświęcić swoje ciągoty do dominacji? Ja tego nie wiem, nie mam żadnego obrazu Twojego związku, nawet problem imputowałaś niewłaściwej osobie.

                        Skoro masz już praktykę w dyplomacji przez ultimatum, to spróbuj je postawić w sprawie szczerej komunikacji nt. seksu, a nie seksu jako takiego. Jak będziesz mieć wiedzę, to będziesz wiedzieć czy i co możesz z tym robić. Może też być tak, że Twój mąż sam nie będzie umiał powiedzieć co się z nim dzieje. Wtedy przywalisz mu kolejne ultimatum, jeśli będzie stawiał opór i zaciągniesz do poradni, żeby osoba trzecia wyciągnęła z was obiektywną (intersubiektywną :P) prawdę.
                        • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 22:55
                          > Może musiałabyś zrobić coś czego wcześniej nie chciałaś;

                          Nigdy mu niczego nie odmówiłam. Mało tego, wypytywałam o fantazje i chciałam je realizować.

                          > a może ustalić, że męż
                          > a już nie kręcisz lub jego słabe libido do reszty z wiekiem opadło.
                          Z wiekiem? Młodziak z niego - jeszcze 2 ma z przodu :) Podobno kręcę - jestem piękna, szczupła i takie tam.

                          > Może będzie
                          > sz musiała zastanowić się czy chcesz poświęcić związek, czy pogodzić się z rzec
                          > zywistością? Może i porno jest problemem; a może jest substytutem, zastępując s
                          > eks wysoce niesatysfakcjonujący lub męczący. Może musisz przestać być kłodą w ł
                          > óżku, a może musiałabyś poświęcić swoje ciągoty do dominacji? Ja tego nie wiem,
                          > nie mam żadnego obrazu Twojego związku, nawet problem imputowałaś niewłaściwej
                          > osobie.
                          >
                          > Skoro masz już praktykę w dyplomacji przez ultimatum, to spróbuj je postawić w
                          > sprawie szczerej komunikacji nt. seksu, a nie seksu jako takiego. Jak będziesz
                          > mieć wiedzę, to będziesz wiedzieć czy i co możesz z tym robić.

                          Musiałbyś przeczytać inne moje wątki. Ja już naprawdę próbowałam wszystkiego.

                          Może też być tak
                          > , że Twój mąż sam nie będzie umiał powiedzieć co się z nim dzieje. Wtedy przywa
                          > lisz mu kolejne ultimatum, jeśli będzie stawiał opór i zaciągniesz do poradni,
                          > żeby osoba trzecia wyciągnęła z was obiektywną (intersubiektywną :P) prawdę.

                          Poszedł do poradni - raz. I stwierdził, że sam sobie poradzi (co jak wynika z moich postów mu nie wyszło).

                          Chciałabym go nie chcieć.
                          • sea.sea Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 23:03
                            Ależ spokojnie, jeszcze kilka latek tak sobie przebujacie bez żadnych konkretnych działań czy decyzji i małżonek Ci zbrzydnie. Ty też zbrzydniesz i zgorzkniejesz z frustracji.

                            Tyle, że będziesz już wtedy miała po 30-tce, cycki nieco niżej niż teraz i - być może - poczucie deadline'u na dzieci :) A wtedy trudniej Ci będzie znaleźć nowego, lepszego partnera na cito.
                          • jesod Nigdy mu niczego nie odmówiłam 17.12.14, 23:11
                            notyouraveragegirl napisała:
                            > Nigdy mu niczego nie odmówiłam. Mało tego, wypytywałam o fantazje i chciałam je
                            > realizować.

                            Ciekawe dlaczego? Nie wierzę, że nigdy nie było powodu. Po prostu, nie chodzi o przekorę, tylko o to, że życie pisze różne scenariusze.
                            A on... czy w jakiś szczególny sposób poświęcał Tobie swoją uwagę, czy tylko i wyłącznie był biorcą Twojej?
                          • 5chantal Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 10:16
                            >Chciałabym go nie chcieć.
                            To się prędzej czy później stanie. Widzę to po sobie - tylko ten, tylko on, żaden inny, tylko ten jest fajny. Parę lat frustracji i odbijania się od ściany, i uwierz mi, tego "wyśnionego" wystawiłabym najchętniej za drzwi, mimo, że mamy dzieci.
                            Człowiek ma jakieś granice wytrzymałości, Żyjesz teraz mrzonką, nadzieją, a kiedyś ostatecznie ją stracisz. Oczywiście nie dzieje się to z dnia na dzień, to proces rozciągnięty w czasie. Zmiana dokonuje się powoli, bardzo powoli, i nagle któregoś dnia zauważasz, że już jesteś inną osobą. On Cię kręci, a Ty jego nie. Tu działa negatywne sprzężenie zwrotne ? nie może przez dłuższy czas kręcić Cię osoba, gdy Ty nie kręcisz jej. Twoje pożądanie do niego wygaśnie, zamieni się w żal, złość.
                            Co do Waszej sytuacji - nie ma wątpliwości, samo się nie rozwiąże, sami nie naprawicie tego. Potrzebna fachowa pomoc z zewnątrz + duża motywacja męża do zmian. Nie chce tego? Widocznie tak mu dobrze.
                            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 19:30
                              Oby jak najszybciej się tak stało. Niestety gdyby nie brak seksu to nie mam się do czego przyczepić jeśli chodzi o męża i wszystkie koleżanki, które nie wiedzą, że nie chce ze mną sypiać mówią, że jestem szczęściarą, że mój mąż jest super, że mi zazdroszczą, że jesteśmy idealną parą itp.
                              • 5chantal Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 20:45
                                notyouraveragegirl napisała:

                                > r, że mi zazdroszczą, że jesteśmy idealną parą itp.

                                U nas to samo...... A ja dojrzewam do zmnian......
                                • sea.sea Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 20:57
                                  Fascynują mnie te idealne pary w idealnych związkach, których jedynym problemem jest brak seksu.

                                  Nigdy nie macie focha na męża, że znowu nie chciał, nigdy się nie kłócicie z nim o coś pozornie niezwiązanego z seksem, kiedy Wam wali na głowę z niedorżnięcia, nigdy nie macie i nie realizujecie chęci odwetu, że "ty wuju, nie chcesz mnie, to ja Ci też zepsuję coś dla Ciebie ważnego, zepsuleś mi humor, też będziesz miał zepsuty"? Takie jesteście pomniki wielkoduszności i Wy i mężowie, mężowie też nie reagują w życiu codziennym w żaden sposób na okołóżkowe żale, choćby "znowu się czepia kobieta, nie chce mi się z nią gadać?" Wcale, naprawdę wcale Wam się ten brak seksu w ogóle nie odbija na tym Waszym perfekcyjnym i cudownym życiu codziennym w takim cudownym, pełnym zrozumienia i porozumienia związku? Serio, serio?
                                  • 5chantal Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 22:28
                                    sea.sea napisała:

                                    > Fascynują mnie te idealne pary w idealnych związkach, których jedynym problemem
                                    > jest brak seksu.
                                    >

                                    "Idealnie" to było wtedy, kiedy schowałam swoje potrzeby do kieszeni, ale jak tylko wyszły na światło dzienne, to zrobiło się koszmarnie. A otoczeniu się nie zwierzam, więc myśli swoje.
                                  • kag73 Re: brak seksu w sobotni wieczór 19.12.14, 16:27
                                    Sea.sea, harmonia jest najwazniejsza, zeby zwiazek zostal "idealny" a zatem one cichutko placza pol nocy w poduske a to zapewne przynosi ulge na jakis czas.
                                • ninek04 Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 21:09
                                  5chantal napisał(a):


                                  >

                                  >
                                  > U nas to samo...... A ja dojrzewam do zmnian......

                                  szykujesz się do odejścia od M?



                                  • 5chantal Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 22:23
                                    ninek04 napisała:
                                    >
                                    > szykujesz się do odejścia od M?
                                    >

                                    Szykuję to może za dużo powiedziane, zaczęłam myśleć o tym poważnie. Nie dlatego, że jestem taka odważna, ale dlatego, że wydaje mi się, że już tak dłużej nie wytrzymam. Jest wiele przeszkód, m.in. taka, że mąż chce mnie zatrzymać za wszelką cenę.

              • prosty_facet Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 15:37
                notyouraveragegirl napisała:

                > A ja myślę, że mąż jest uzależniony od pornografii i dlatego ze mną nie sypia.

                Ja też jestem uzależniony od pornografii ;-) Co nie zmniejsza mojej ochoty na żywą kobietę.

                >
                > Ew. oglądając pornografię przyzwyczaił się do jakiegoś wzorca kobiecości, od kt
                > órego ja odbiegam (wielki biust i latynoska pupa).
                >
                > Próbowałam się dowiedzieć jakie jest źródło problemu, jakoś mu zaradzić... Nie
                > udało mi się nic zrobić, choć próbowałam zniwelować wszystkie jego wymówki - je
                > śli zbyt zmęczony to chciałam go odciążyć, jeśli ja zbyt kłótliwa - starałam si
                > ę nie wszczynać awantur, jeśli on onieśmielony tym, że ja inicjuję seks - przes
                > tawałam inicjować seks. Nic nie pomogło. Ultimatum miało go zmusić do tego, żeb
                > y wziął wreszcie odpowiedzialność za swój problem i poczynił kroki w kierunku j
                > ego rozwiązania. Nie udało się :(

                To wszystko są z jego strony wymówki, żeby Cię nie urazić. Albo jest chory i nie chce się przyznać, żeby Cie nie martwić (sic!).
          • sea.sea Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 19:51
            Znajdziesz sobie jakieś zajęcia, a nie będziesz czekać jak smętna Penelopa: "czy dziś wróci wcześniej? Czy dziś będzie seks?" Od razu co najmniej o połowę cierpień mniej, bo zawiedzione nadzieje bolą bardziej niż definitywny brak.

            A jeśli dobrze pamiętam, że pisałaś że wyglądasz jak modelka fitness, to czeka Cię raczej mniej samotnych wieczorów niż więcej :)
            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 20:58
              Nie wyglądam jak modelka fitness :). Ale jestem względnie szczupła i wysportowana i raczej nie narzekam na brak męskiego zainteresowania. Co nie zmienia faktu, że narzekam na brak zainteresowania ze strony tego, na którego zainteresowaniu mi zależy.

              Nie wróci wcześniej - zawsze wiem kiedy wróci, więc nie czekam jak idiotka :).
              • jesod Co nie zmienia faktu 17.12.14, 22:59
                notyouraveragegirl napisała:
                > Co nie zmienia faktu, że narzekam na brak zainteresowania ze strony tego, na którego
                > zainteresowaniu mi zależy.

                Nic na siłę - a to oznacza, że do miłości i zainteresowania nie można nikogo zmusić. I... finito - trzeba z tym żyć.
                Jeśli ten brak zainteresowania jest rzeczywisty, to należy sobie odpuścić. Innego wyjścia nie ma.
                To, że Tobie zależy - to tylko połowa bajki...
                Jeśli facetowi naprawdę zależy na kobiecie to poradzi sobie ze wszystkim, choćby miał poruszać się jak dziecko we mgle - będzie po omacku, niestrudzenie dążył do celu.

                • notyouraveragegirl Re: Co nie zmienia faktu 18.12.14, 19:32
                  No i tym razem jesod masz rację, niestety. Nie mogę go zmusić by mnie chciał. I przykre jest to, że zaczyna chcieć tylko wtedy gdy boi się, że straci na zawsze. Wtedy się pewnie zmusza by chcieć pod względem seksualnym bo wie, że w przeciwnym razie zniknę z jego życia.
      • hello-kitty2 Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 17:18
        notyouraveragegirl napisała:

        > W październiku do zbliżeń doszło 9 razy. Żadnego zbliżenia nie można nazwać sek
        > sem, ale wszystkie były satysfakcjonujące, a częstotliwość wyższa niż wcześniej
        > , więc byłam zadowolona. Listopad zaczął się wspaniale... W ciągu dwóch pierwsz
        > ych tygodni uprawialiśmy seks cztery razy i dwa razy uprawialiśmy petting. Była
        > m wniebowzięta! W drugiej połowie miesiąca coś się zepsuło - od tamtej pory upr
        > awialiśmy petting tylko dwa razy, seksu nie było wcale. Od tygodnia mąż mnie na
        > wet nie tknął, za to kilka razy się masturbował.

        Nie bardzo rozumiem po co ludzie wybieraja petting ZAMIAST seksu? Bo jak dobieraja petting do seksu to rozumiem. No chyba, ze to taka nastoletnia metoda antykoncepcyjna w 'te dni' ale nie podejrzewam Was o to. Rozumiem, ze to on dokonuje takiego wyboru. Dlaczego takiego?

        > Nie mam siły. Jednocześnie mam świadomość, że powiedziałam mu wyraźnie, że ma c
        > zas do końca roku i wiem, że ostatnich trzech miesięcy nie mogę zaklasyfikować
        > jako wymaganą "diametralną poprawę". Jestem w patowej sytuacji. Jeśli nie odejd
        > ę, już nigdy nie będzie miał żadnej motywacji do zmiany. Jeśli odejdę, skazuję
        > się na samotność, i cierpienie, którego chyba nawet nie jestem w stanie sobie w
        > yobrazić.

        Jakie cierpienie? Skoro nie lubisz jak maz spoznia sie z pracy, a zostaniesz sama, to ten element Ci odpadnie. Bedziesz nie lubila o jedna rzecz mniej. Inne wyjscie to otworzyc zwiazek, mozesz nieoficjalnie, jednostronnie. Chetnych na niebowiazujacy seks z mezatkami nie brakuje. Wyskoczysz na seks i Ci zleci czas, ktory bys spedzila na martwienie sie dlaczego meza jeszcze nie ma w domu ;) Skoro musisz z nim byc to jakie inne wyjscie?
        • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 20:53
          > Nie bardzo rozumiem po co ludzie wybieraja petting ZAMIAST seksu? Bo jak dobier
          > aja petting do seksu to rozumiem. No chyba, ze to taka nastoletnia metoda antyk
          > oncepcyjna w 'te dni' ale nie podejrzewam Was o to. Rozumiem, ze to on dokonuje
          > takiego wyboru. Dlaczego takiego?

          Nie wiem dlaczego... może bo robimy to późno w nocy, jesteśmy zmęczeni, nie musi zakładać prezerwatywy, bo tylko w ten sposób ja mam orgazm (zaznaczę, że ja jestem gotowa na tradycyjny seks nawet kosztem orgazmu).

          > Jakie cierpienie? Skoro nie lubisz jak maz spoznia sie z pracy, a zostaniesz sa
          > ma, to ten element Ci odpadnie. Bedziesz nie lubila o jedna rzecz mniej. Inne w
          > yjscie to otworzyc zwiazek, mozesz nieoficjalnie, jednostronnie. Chetnych na ni
          > ebowiazujacy seks z mezatkami nie brakuje. Wyskoczysz na seks i Ci zleci czas,
          > ktory bys spedzila na martwienie sie dlaczego meza jeszcze nie ma w domu ;) Sko
          > ro musisz z nim byc to jakie inne wyjscie?

          Rozbawiłaś mnie :) Mąż nie spóźnia się z pracy, po prostu wykonuje wolny zawód w związku z czym często pracuje w godzinach, gdy większość społeczeństwa, w tym ja - korpoludek, jest już po pracy.

          Nie zdradzę go. Wtedy wszystko co jest w naszym związku wyjątkowe, przestałoby istnieć. Po ślubie zauroczyłam się już w innym facecie, któremu też się podobałam i się nie poddałam, więc dopóki oficjalnie nie złożę pozwu o rozwód nie będę się spotykać z innymi facetami.
          Poza tym, nie chcę innego faceta, chcę żeby mój się naprawił :/

          • sabat.77 Re: brak seksu w sobotni wieczór 17.12.14, 21:03
            Czyli lubisz sobie, tak ot, ponarzekac :)
            • prosty_facet Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 15:49
              >sabat napisał:
              >Czyli lubisz sobie, tak ot, ponarzekac :)

              Ja też uwielbiam ;-)
          • kruche_ciacho Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 10:18
            jedyne co w waszym zwiazku jest wyjatkowe to fakt ze nie ma seksu
            twoj facet sie nie naprawi, ile jeszcze musisz przezyc zeby sie przekonac?
            no ale tak jak kolega powyzej napisal, takie zawracanie doopy, chce cos zmienic ale nie chce
            :-/
            • notyouraveragegirl Re: brak seksu w sobotni wieczór 18.12.14, 19:27
              Chyba nie masz wystarczającej wiedzy nt. mojego związku, żeby stwierdzać, że jedyne co jest w nim wyjątkowe to brak seksu.
              • kruche_ciacho Re: brak seksu w sobotni wieczór 19.12.14, 15:03
                wybacz, dla mnie osobiscie zwiazek bez seksu to zwiazek do doopy
                inaczej nie uzewnetrznialabys tutaj "skowytu duszy"
                mozesz duzo mowic o wyjatkowosci innych aspektow jakie was lacza ale bez magii pozadania sie nawzajem to tylko smutne pocieszanie sie w sytuacji patowej

        • piotr_sm Re: brak seksu w sobotni wieczór 22.12.14, 15:49
          > W październiku do zbliżeń doszło 9 razy. Żadnego zbliżenia nie można nazwać sek
          > sem, ale wszystkie były satysfakcjonujące, a częstotliwość wyższa niż wcześniej
          > , więc byłam zadowolona. Listopad zaczął się wspaniale... W ciągu dwóch pierwsz
          > ych tygodni uprawialiśmy seks cztery razy i dwa razy uprawialiśmy petting. Była
          > m wniebowzięta! W drugiej połowie miesiąca coś się zepsuło - od tamtej pory upr
          > awialiśmy petting tylko dwa razy, seksu nie było wcale. Od tygodnia mąż mnie na
          > wet nie tknął, za to kilka razy się masturbował.

          Ten tydzień, to słabo faktycznie. Powodów może być sto tysięcy, część z nich już tutaj wymieniono, ale ja o czym innym chciałem.
          Szczerze mówiąc, gdybym ja miał tak, jak Ty w październiku, to byłbym zachwycony :) Przebolałbym myślę ten "tydzień" bez niczego, bo w sumie i tak przebolewam dłuższe okresy. [podoba mi sie "przebolewam" zastanawiam się, czy to poprawna forma:) ]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka