09.11.14, 12:39
Jestem mamą ponad tygodniowego maluszka, chłopczyka oczywiście najpiękniejszego na świecie :)
Nie zaglądałam tu długo, bo mam za sobą bardzo, bardzo trudny okres ciąży (sprawy rodzinno-finansowe mojego męża).
Przepraszam niektórych - obiecuję nadrobić zaległości w korespondencji na priv, maluch na razie b. dużo śpi, więc z moim czasem nawet nie jest źle. Pozdrawiam! :)
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Cześć! 09.11.14, 13:06
      gratulacje:))
    • zyg_zyg_zyg Re: Cześć! 09.11.14, 13:12
      Wszystkiego dobrego, Kotoshi! :-)
    • marek.zak1 Re: Cześć! 09.11.14, 14:48
      Gratulacje. Pozdrawiam serdecznie.
      Marek
    • twojabogini Re: Cześć! 09.11.14, 15:59
      Gratulacje :) Dbaj o siebie, ciesz się maluszkiem - reszta zawsze jakoś się układa.
    • loppe Re: Cześć! 09.11.14, 20:30
      Serdeczne gratulacje!
    • sabat.77 Re: Cześć! 09.11.14, 20:42
      Gratulacje :) Miejmy nadzieje, ze maly wyrosnie na samca alfa, a nawet jesli nie, to przynajmniej kiedys spotkamy go na naszym forum :)
      • hello-kitty2 Re: Cześć! 09.11.14, 21:46
        Trzymajcie sie cieplo :)

        A zeby nie bylo tak rozowo pytanie: co ze studiami? Ulozylas sie jakos z uczelnia? Masz to pod kontrola?
      • rekreativa Re: Cześć! 09.11.14, 22:10
        Prędzej spotkamy na naszym forum szczęśliwego tatusia ;)
        • kag73 Re: Cześć! 09.11.14, 22:33
          Nasze piskle forumowe zostalo mama!:)
          Gratulacje! Wszystkiego dobrego!
          • loppe Re: Cześć! 09.11.14, 22:45
            kag73 napisała:

            > Nasze piskle forumowe zostalo mama!:)
            > Gratulacje! Wszystkiego dobrego!

            Zostaliśmy wszyscy dziadkami:))
            • loppe Re: Cześć! 10.11.14, 22:39
              Dziadki forumowe! Kiedyś się mówiło o leśnych dziadkach, a teraz nowoczesne technologie sprawiają...
        • hello-kitty2 Re: Cześć! 09.11.14, 23:19
          rekreativa napisała:

          > Prędzej spotkamy na naszym forum szczęśliwego tatusia ;)

          hehe nie smialam nawet o te tematy pytac ;)
          • kag73 Re: Cześć! 09.11.14, 23:29
            Co Ty, Kitty, w ciazy nie bylas, przeciez to mlode ma dopiero tydzien!
            Dajj jej odsapnac, przyjsc do siebie:)
            • hello-kitty2 Re: Cześć! 09.11.14, 23:37
              kag73 napisała:

              > Co Ty, Kitty, w ciazy nie bylas, przeciez to mlode ma dopiero tydzien!
              > Dajj jej odsapnac, przyjsc do siebie:)

              :) dlatego pytalam tylko o studia ale sadze, ze to bylo do zalatwienia jakas dziekanka czy jakos. Aha i przypominam jak mnie polozna po porodzie wlasnie w tydzien po (!), bo maja prikaz zeby umawiac juz wizyte u ginekologa w sprawie antykoncepcji, zeby sie w drugie dziecko od razu nie wpieprzyc.
              • kag73 Re: Cześć! 09.11.14, 23:44
                Przy dobrym zoraganizowaniu czasu/pomocy nawet dziekanka nie jest potrzebna;)
    • bcde Re: Cześć! 10.11.14, 03:27
      Gratulacje! Ależ ten czas leci.
      • kotoshi Re: Cześć! 10.11.14, 09:47
        Hej dziękuję Wam wszystkim!
        Wiecie, ja mogę nawet przez dwie godziny wpatrywać się z zachwytem w mój skarb :) Jest to coś niesamowitego dla mnie - nie śmiejcie się, wiem, że inne dzieci są dokładnie takie same!

        Co do pytania Kitty o studia: do ostatniego dnia prawie chodziłam na zajęcia. Zresztą w lecie, tak jak umówiłam się z kilkoma wykładowcami, zrobiłam parę rzeczy z wyprzedzeniem, nie dało się dużo, ale coś już jest (nawet cieszyłam się, że mam zajęcie i odskocznię od kłopotów). Chodzi mi o to, że mimo że nie chodzę na zajęcia, może uda mi się zaliczyć semestr, przynajmniej większość przedmiotów - zobaczę, jak będzie.Dziekankę zawsze zdążę wziąć.
        Zwłaszcza że już widzę, że nie wyrobię całymi miesiącami w domu, w sensie psychicznym. Mam kłopoty z karmieniem, pierwsze dni były bardzo ciężkie. Poza tym nie nadaję się chyba na matkę z niemowlęciem non stop przy piersi.
        Kitty, co do tych spraw ;) tatuś raczej tu na forum nie przyjdzie. Po pierwsze, on nie z takich, którzy boją się, że podczas ciąży dzieciak go ugryzie, a teraz, zwłaszcza gdy od kilku dni z małym jest spokojnie, nie zaniedbuję tatusia również ;)

        Co ciekawe /dziwne: czuję, że dziecko go stresuje, mimo że on nie zajmuje się nim praktycznie , nawet nie miałby kiedy - że odbiera go jak jakąś przeszkodę (?), mimo że głośno tego nie mówi. To trochę przykre, mam nadzieję, że mu to minie (no ale staram się nie wymyślać problemów, po tym, co przeszliśmy w ostatnich miesiącach, przestałam się zamartwiać na zapas).
        • hello-kitty2 Re: Cześć! 10.11.14, 10:22
          kotoshi napisała:

          > Hej dziękuję Wam wszystkim! (...)

          > Co ciekawe /dziwne: czuję, że dziecko go stresuje, mimo że on nie zajmuje się n
          > im praktycznie , nawet nie miałby kiedy - że odbiera go jak jakąś przeszkodę (?
          > ), mimo że głośno tego nie mówi. To trochę przykre, mam nadzieję, że mu to mini
          > e (no ale staram się nie wymyślać problemów, po tym, co przeszliśmy w ostatnich
          > miesiącach, przestałam się zamartwiać na zapas).

          Czyli dziecie, studia ogarniete, dobrze. A co to za klopoty? Masz ochote opowiedziec z grubsza? Wydawalo mi sie, ze finansowo-zwiazkowo mieliscie sprawy zalatwione/ustalone juz dawno, jeszcze jak pisalas ostatnio na forum. Chyba, ze piszesz o czyms innym i nie lapie.
          • kag73 Re: Cześć! 10.11.14, 10:39
            Spokojnie, daj mu troche czasu, niektoryz potrzebuja chwilki, zeby sie przyzwyczaic do nowej osoby w domu.
            Nie martw sie wszystko sie ulozy, z karmieniem duzo kobiet ma problem na poczatku, moze do karmienia piersia tez sie przyzwyczaisz. Jest to wygodne, bo nie trzeba ciagle wyparzac butelek i biegac w szedzie z mlekiem w proszku, butelkami, woda itd. Poza tym dziecku wychodzi na zdrowie mleko matki. Ale jakby co na proszkowych tez urosna:)
            • kotoshi Re: Cześć! 10.11.14, 11:54
              kag73 napisała:
              > Spokojnie, daj mu troche czasu, niektoryz potrzebuja chwilki, zeby sie przyzwyc
              > zaic do nowej osoby w domu.

              Kag, ale jestem pewna, że on "nie lubi" dziecka, to widać na każdym kroku
              To jakieś dziecinne, nie sądzisz? - zwłaszcza że to on się cieszył od początku i bardzo go chciał.

              > Nie martw sie wszystko sie ulozy, z karmieniem duzo kobiet ma problem na poczat
              > ku, moze do karmienia piersia tez sie przyzwyczaisz.

              Z karmieniem w pierwszych dniach był koszmar, miałam poczucie, że głodzę i maltretuję dziecko, prawie nie spało, cały czas płakało, widać, że się nie najadało. Od kiedy dokarmiam- inny dzieciak, spokojny, przesypia nawet parę godzin. Ale dziewczyny na Niemowlaku napisały mi, że zatykam mu brzuszek glutem, gdy dokarmiam, i dlatego śpi :( Tylko że to mnie nie przekonuje, gdy na niego patrzę, poza tym ja nie sądzę, że wyrobię parę miesięcy czy tygodni z dzieckiem non stop przy piersi, po prostu nie wyrobię psychicznie :(


              • kag73 Re: Cześć! 10.11.14, 12:34
                "nie lubi" dziecka, no nie mam pojecia, moze tak a moze Ci sie wydaje, bo on sie jeszcze nie przystosowal. Nie draz za duzo i nie osadzaj za predko. Po prostu daj mu troche czasu, dbaj o Wasze kontakty, jednoczesnie moze nie mowiac ciagle tylko o dziecku, ale jednak troche wspominaj, mow jak mu jego przypomina i ciekawe jak bedzie wygladal i daj mu troche wizje jak to w przsyzlosci beda grac w pilke albo on bedzie mu dawal rady jak podrywac dziewczyny, tak z humorem. I troche malymi krokami go angazuj moze do wspolnego kapania i cos takiego, ale nie z przesada, daj mu szanse moze samemu sie przekonac do dziecka, nim troche zajac. Co najwyzej rzuc co jakis czas "potrzymaj no go na chwile, o, zobacz jak mu u Ciebie dobrze" i takie tam, moze, no nie wiem. W kazdym razie nie wylatuj z wyrzutami ze jest dziecinny i nie lubi dziecka! Wazne, ze Ty lubisz;)) Byc moze jego czas jeszcze nadejdzie, ale wiezi trzeba budowac, to potrzeba czasu.
              • zyg_zyg_zyg Re: Cześć! 10.11.14, 14:47
                > Kag, ale jestem pewna, że on "nie lubi" dziecka, to widać na każdym kroku
                > To jakieś dziecinne, nie sądzisz? - zwłaszcza że to on się cieszył od początku
                > i bardzo go chciał.

                Kotoshi, Tobie instynkt macierzyński podpowiada, co masz robić z tym małym, czerwonym wrzaskunem. Opieka nad Waszym maluchem jest dla Ciebie czymś naturalnym. Dla Twojego męża nie jest. Mężczyźni się włączają sami w zajmowanie się dzieckiem, jak z tym dzieckiem można chociaż porozmawiać. Jak można pójść z nim na rower, na piłkę, albo chociaż na plac zabaw. A z wrzeszczącym tobołkiem to oni nie wiedzą co robić. Na samym początku potrzebują raczej szczegółowych instrukcji ;-) i delikatnego wprowadzenia.

                > Z karmieniem w pierwszych dniach był koszmar, miałam poczucie, że głodzę i malt
                > retuję dziecko, prawie nie spało, cały czas płakało, widać, że się nie najadało

                Laktacja ma to do siebie, że się musi rozkręcić i dostosować do potrzeb malucha. Na początku jest pokarmu za mało, potem za dużo i w ogóle nie tak. Ale to się w końcu stabilizuje - jeśli karmisz piersią na żądanie. Jeśli dokarmiasz mlekiem modyfikowanym, to Twoje piersi będą produkować mniej mleka. Jeśli nie ma szans, żebyś się "odnalazła" w karmieniu piersią, to chrzań to i przechodź na modyfikowane. Co przyjdzie małemu po Twoim pokarmie, jak będziesz przez to sfrustrowana i nieszczęśliwa? Gdybyś chciała powalczyć o utrzymanie laktacji to jest na gazecie forum forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html - tylko nie daj się zeżreć żywcem niektórym nawiedzonym mamuśkom :-)
                • hello-kitty2 Re: Cześć! 10.11.14, 18:04
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  > > Kag, ale jestem pewna, że on "nie lubi" dziecka, to widać na każdym kroku
                  >
                  > > To jakieś dziecinne, nie sądzisz? - zwłaszcza że to on się cieszył od po
                  > czątku
                  > > i bardzo go chciał.
                  >
                  > Kotoshi, Tobie instynkt macierzyński podpowiada, co masz robić z tym małym, cze
                  > rwonym wrzaskunem. Opieka nad Waszym maluchem jest dla Ciebie czymś naturalnym.
                  > Dla Twojego męża nie jest. Mężczyźni się włączają sami w zajmowanie się dzieck
                  > iem, jak z tym dzieckiem można chociaż porozmawiać. Jak można pójść z nim na ro
                  > wer, na piłkę, albo chociaż na plac zabaw. A z wrzeszczącym tobołkiem to oni ni
                  > e wiedzą co robić. Na samym początku potrzebują raczej szczegółowych instrukcji
                  > ;-) i delikatnego wprowadzenia.
                  >

                  Podobniez do roku dziecko jest matki, a po pierwszym roku dopiero ojca. Tak mawiaja u mnie. Czyli musisz sie jakos przebujac ten pierwszy rok ;-) Szybciej pomoze Ci inna kobieta (jesli takowa jest i bedzie chciala oczywiscie).
                  Ludzie roznie reaguja nawet na wlasne dziecko. Ja np bardzo dlugo nie mowilam do dziecka, bo mi sie wydawalo idiotyczne gadac do kogos kto nie odpowiada ;-) Blad. Rozne zachowania czesto zaskakujace sie zdarzaja ALE wszystkie sa opisane w ksiazkach. Nie ma sie co martwic lepiej poczytac. Jego zachowanie tez jest juz na pewno gdzies opisane, lacznie z interpretacja.
                  • kotoshi Re: Cześć! 12.11.14, 10:08
                    Do Kag, i Zyg i Kitty
                    Co do stosunku ojca do dziecka: Kag, w pierwszych dniach nie dało się nie mówić tylko o dziecku, ale już nawet teraz jest inaczej. Jasne, w wolne dni próbowałam go trochę wciągnąć, on owszem, chętnie pomoże, najlepiej jednak, jakby to było coś, przy czym nie trzeba małego w ogóle dotykać.
                    Nie wiem, Kitty, czy rok wystarczy, z takim nastawieniem to i 5 lat może być za mało.
                    Dziewczyny, uwierzcie, ja nie oczekuję, żeby mąż rwał się do przewijania itd., przykrość sprawia mi tylko, że czuję w nim wyraźną niechęć do dziecka. Nie robię mu wyrzutów, nie wypytuję „Dlaczego masz taką minę?” (gdy np. ma maluszka na ręku), ale jak mam reagować, gdy dorosły facet w odpowiedzi na moje słowa, że dziecko szybko rośnie czy coś - komentuje: „Tak, fajnie będzie, gdy już zacznie przypominać człowieka”!
                    Zobaczył chyba moją minę i powiedział, że żartował, ale wiem, że nie żartował. Poza tym on jest strasznie zestresowany, gdy dziecko nie śpi, a gdy np. wraca, a maluch śpi, to ma od razu lepszy humor, to po prostu widać.
                    I jest jeszcze jedno: nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest zazdrosny trochę, chwilami muszę zachowywać się tak, jakbym on był starszym dzieckiem, a ja specjalnie muszę okazywać mu uwagę, żeby nie czuł się tak czy inaczej, trochę śmieszne to dla mnie, no ale trudno.
                    • hello-kitty2 Re: Cześć! 12.11.14, 11:36
                      kotoshi napisała:

                      > Do Kag, i Zyg i Kitty

                      > przykrość sprawia mi tylko, że czuję w nim wyraźną niechęć do dziecka. Nie robi
                      > ę mu wyrzutów, nie wypytuję „Dlaczego masz taką minę?” (gdy np. ma
                      > maluszka na ręku), ale jak mam reagować, gdy dorosły facet w odpowiedzi na moje
                      > słowa, że dziecko szybko rośnie czy coś - komentuje: „Tak, fajnie będzie
                      > , gdy już zacznie przypominać człowieka”!
                      > Zobaczył chyba moją minę i powiedział, że żartował, ale wiem, że nie żartował.
                      > Poza tym on jest strasznie zestresowany, gdy dziecko nie śpi, a gdy np. wraca,
                      > a maluch śpi, to ma od razu lepszy humor, to po prostu widać.
                      > I jest jeszcze jedno: nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest zazdrosny trochę, c
                      > hwilami muszę zachowywać się tak, jakbym on był starszym dzieckiem, a ja specja
                      > lnie muszę okazywać mu uwagę, żeby nie czuł się tak czy inaczej, trochę śmieszn
                      > e to dla mnie, no ale trudno.

                      A to sa normalne zachowania. Nie przejmuj sie. Ja kiedys mialam dol, dziecko moze z miesieczne bylo, zadzwonilam do jego ojca i zazadalam, ze ma natychmiast przyjsc z pracy i przejac dziecko (bo wlasnie przez caly czas tak sie zachowywal jak Twoj maz, unikowo) i mi sie przelalo. Zwolnil sie (!), przyszedl, podalam mu zawiniatko, a on mi sie pyta ''No i co mam teraz z nim robic?" Ze co to niby za fun? I tego popoludnia z dzieckiem na jego rekach zaczelismy sobie troche jaja robic z tobolka. Pomyslalam, ze rzeczywiscie nie trzeba sie nim tak stresowac i trzeba nabrac troche dystansu do niego, zaczac troche go zlewac, ze nie on decyduje o naszym zyciu tylko my, a tobolek dostosowujemy do nas. Jak przestalam to dziecko traktowac tak powaznie, to od razu poszlo ale zaczelismy od zartowania z niego. Pamietam smialismy sie, ze mamy taka nienazarta Baryle i takie tam, opowiadalam ojcu po powrocie z pracy co glupiego/zabawnego dziecko zrobilo i sie z tego smialismy razem ale co ciekawe JEGO to zaczelo do dziecka zblizac. I do tej pory podsmiewamy sie z naszego dziecka i powtarzamy jakies historyjki co glupiego zrobil albo powiedzial, chociaz teraz to czasem syn sie wkurza, bo rozumie. Wiec zeby bylo sprawiedliwie tez podsmiewamy sie z siebie w jego obecnosci. W kazdym badz razie w tamtym czasie zarty z dziecka nadaly mu czlowiecza twarz i sprawily ze jego ojciec zaczal go postrzegac jako osobe o okreslonych cechach. Ale pomogl smiech. Nie wiem czy to pedagogiczne ale zadzialalo.
                • kotoshi Re: Cześć! 12.11.14, 09:34
                  zyg_zyg_zyg napisała:
                  > Laktacja ma to do siebie, że się musi rozkręcić i dostosować do potrzeb malucha. Na początku jest pokarmu za mało, potem za dużo i w ogóle nie tak. Ale to się w końcu stabilizuje

                  Wiem, że dokarmianie może być początkiem końca karmienia piersią, każdy nam to mówi - ale niełatwo to wprowadzić w życie, gdy słyszysz płaczące dziecko, całymi godzinami, a ssanie uspokaja na krótko i masz wrażenie, że głodzisz malucha. Mąż wypytywał osoby, które można uznać za najlepsze chyba źródła praktycznych rad, generalnie każdy mówi, że trzeba cierpliwości, ale potem z problemem zostajemy my, a w większości ja, bo przecież w dzień meża nie ma.

                  > Jeśli nie ma szans, żebyś się "odnalazła" w karmieniu piersią, to chrzań to i przechodź na modyfikowane. Co przyjdzie małemu po Twoim pokarmie, jak będziesz przez to sfrustrowana i nieszczęśliwa? Gdybyś chciała powalczyć o utrzymanie laktacji to jest na gazecie forum forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html - tylko nie daj się zeżreć żywcem niektórym nawiedzonym mamuśkom :-)

                  Zyg, niektórzy mówią właśnie to, zobaczę jeszcze, ale ja chyba nie nadaję się do tego, ani do tego forum też, myślałam, że padnę, jak przeczytałam tam o jakiejś kobiecie, że w 9 chyba miesiącu życia dziecka pierwszy raz rozstała się z nim na dwie godziny - ja nic ni ekrytykuję, chodzi mi o to, że ja sama nie wyobrażam sobie tego.
                  • kag73 Re: Cześć! 12.11.14, 10:05
                    Kotoshi a smoczka dajesz? Wiem, ze niektorzy krytykuja, ale niemowle zwyczajnie ma potrzebe ssania. Minus, jak wypluje, trza mu znow do dziubka wlozyc. No i pilnowac por karmienia.
                    Do tego normalka, ze takie maluchy chca pic czesto i gesto na poczatku zwlaszcza.
                    Do tego moze dzieciak sie wybudza, bo zmienia sie np. temperatura otoczenia i pozycja do spania, u Ciebie cieplej niz nagle w lozeczku. Polecam zawijanie malucha jak w kokon w maly kocyk, rowniez glowki i dopiero wtedy wkladanie do lozeczka. Mozna tez chuste na brzuchu czy na plecach dzieciaczka nosic przy ciele. Poprobuj.
                    • kotoshi Re: Cześć! 12.11.14, 10:14
                      Kag, i smoczka teraz dajemy, i dokarmiamy, więc robimy zakazane rzeczy jak widać, tylko że maluszek jest teraz właśnie spokojny i zadowolony.
                      pS. Na początku nie pomagało nic, ani smoczek, ani kokon, ani noszenie, tulenie, dlatego uważam, że dziecku przeszkadzał głód.
          • kotoshi Re: Cześć! 10.11.14, 11:31
            Kitty, z grubsza to tak: mój - jeszcze wtedy nie - mąż ambicjonalnie bardzo mocno odebrał to, że coś mu „kazano zrobić” - gdy nagle wyszło, że się żeni (było parę takich spraw, intercyza m.in.). To traktowanie zabolało go widocznie dużo bardziej niż okazał, bo - a było tu już po ślubie, sprzeciwił się na posiedzeniu w firmie ojcu w pewnej sprawie, głównie z przekory. Zrobił się efekt domina, wtedy mój mąż postawił wszystko na ostrzu noża: swój udział w firmie, parę innych spraw, nawet kontakty z ojcem. Rozpętało się piekło.
            Do tego wiadomo, że wylogowanie się z firmy to by znaczyło przestawienie całego życia (o kasę chodzi oczyw.), rezygnację z jego kariery naukowej, na dłuższy czas przynajmniej. Jasne, mąż wziął to na klatę, ale bez stresu się nie da, zresztą już przez ten czas odczuliśmy parę rzeczy dotkliwie. W końcu się pogodzili i dogadali (b.duży udział teściowej), ale to była szkoła życia naprawdę.
            • kag73 Re: Cześć! 10.11.14, 12:45
              Tak, znamy temat, jego/ich "wspanialy", dobrze rokujacy syn nagle sie pakuje w dziecko i slub z mloda/jeszcze nie urzadzona dziewczyna i ryzykuje kariere/pieniadze i wspaniala przyszlosc. Nie latwo kiedy rodzice stwarzaja problemy.
              Pozytywne: trzymal z Toba a to dowod, ze mu bardzo zalezy na Tobie/na Was :))
              • marek.zak1 Re: Cześć! 10.11.14, 13:04
                kag73 napisała:

                > Tak, znamy temat, jego/ich "wspanialy", dobrze rokujacy syn nagle sie pakuje w dziecko i slub z mloda/jeszcze nie urzadzona dziewczyna i ryzykuje kariere/pieniadze i wspaniala przyszlosc. Nie latwo kiedy rodzice stwarzaja problemy.
                > Pozytywne: trzymal z Toba a to dowod, ze mu bardzo zalezy na Tobie/na Was :))

                Syn w którymś mnomencie musi się przeciwstawić ojcu. Bez tego zawsze juz będzie robił to, co chce ojciec. Trzeba przejść swoja smuge cienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka