Dodaj do ulubionych

Przylapani

11.02.15, 10:01
Majac dzieci niby sie bierze pod uwage takie sytuacje jednak bylo to dosc dziwne doswiadczenie.

Wczoraj przecenilam mozliwosc blyskawicznego zasypiania mojego dziecka i dalam sie poniesc. W srodku namietnej, intensywnej akcji przy kuchennym blacie slysze raptem: Co Wy robicie? po czym po chwili: Dlaczego TO robicie?
Myslalam ze padne :-/

Kladac mlodego z powrotem do lozka powiedzialam ze jak dorosli sa zakochani to sie kochaja i w ten sposob okazuja sobie milosc.
Chyba na ta chwile 6ciolatek takie wytlumaczenie da rade ogarnac?
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 11:08
      Kwestie edypalne w psychice dziecka najprawdopodobniej uległy wielkiemu wzmocnieniu tej nocy. A to pytanie - Dlaczego to robicie?; pewnie myślał że matka jest zagrożona i trzeba ją bronić. W sypialni pod kołdrą łatwiej by to przeszło, a tu kuchnia. Szok dla syna.
      • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 11:14
        Kochaliśmy się jednego wieczoru w hotelu przy zapalonym świetle, ale cali pod kołdrą (!), a niespełna 2-letnia pociecha płci żeńskiej biegała po pokoju. Uważałem że sytuacja nie różni się dla niej specjalnie od zwykłych czułości których byłą świadkiem na co dzień. Jednak pamięć genetyczna chyba coś jej sugerowała. W każdym razie zaśmiewając się w jakiejś - powiedziałbym - ekstazie, podbiegała do nas i właśnie śmiejąc się kładła dłonie na naszych całujących się głowach...
      • slepafuria15 Re: Przylapani 11.02.15, 11:16
        Sama mam corke w wieku 5 lat. Czesto sie zastanawiam jakbym ja sie zachowała w tej sytuacji. Chyba tez bym powiedziała, ze seks jest oznaka bliskości i ze dorośli, którzy sie lubią/kochają tak robią. Ciekawi mnie czy ktoś z forumowiczów ma takie doswiadczenia.
    • twojabogini Re: Przylapani 11.02.15, 11:39
      Nie przejmuj się. Takie sytuacje zdarzają się w każdej rodzinie :) Nie ma o co robić sensacji, seks jest normalnym elementem życia - twoje wyjaśnienie jest bardzo ładne i jak sadzę na miarę malca.

      Kiedyś zostałam poinformowana przez syna, że obudziły go nasze "odgłosy". Syn miał około 12 lat. Przeprosiłam go i wyjaśniłam, że seks każdej pary jest sprawą intymną, a do pary należy także to, żeby ta intymność zapewnić nie tylko sobie, ale i innym.

      Niemniej jednak warto do tematu seksu wracać i bez wdawania się w szczegóły z życia intymnego rodziców wyjaśniać dzieciom, że seks jest stałym elementem życia w parze, że daje radość, bliskość, więź, przyjemność. Na pytanie czy wy też odpowiadać - tak oczywiście.
      • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 11:44
        I koniecznie trzeba malcowi wyjaśnić że blat kuchenny nie jest koniecznym rekwizytem miłości... Że na ogół pieszczoty odbywają się w sypialni, choć niekoniecznie.
        • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 11:52
          a niby dlaczego "koniecznie" ?
          • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 11:56
            kruche_ciacho napisała:

            > a niby dlaczego "koniecznie" ?

            Jak zauważyłaś, on nie wiedział co robicie w kuchni. To była jego pierwsza, brutalna moim zdaniem, ekspozycja na seks. A the first cut is the deepest. Ta kuchnia, ta pozycja, wryły mu się jako wzorzec. Warto to silne wyobrażenie taktownie rozmiękczyć.
            • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 11:58
              Spróbuj empatycznie pomyśleć, że to jest jedyna pozycja jaką on zna...
            • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 12:27
              "brutalna moim zdaniem" a i owszem, tylko Twoim zdaniem
              "Ta kuchnia, ta pozycja, wryły mu się jako wzorzec" konkluzje domoroslego psychologa.....
              wybacz, nie trawie takich konkluzji na podstawie kilku zdan nt sytuacji ktorej kokludujacy nie widzial, nie byl tam a stwierdza ze sie cos tam brutalnie wrylo

              rownie dobrze seks w kuchni moze mu sie fajnie kojarzyc w przyszlosci i nie bedzie mial zahamowan co do uprawiania milosci w innych miejscach niz lozko

              masz cos do lokalizacji seksu poza lozem ? bo do takich wnioskow dojsc mozna skoro radzisz zeby teraz zaprosic mlodego jak bede baraszkowac grzecznie w lozku pod koldra zeby mu zatrzec traumatyczne przezycie
              • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 12:28
                Podtrzymuję swoje zdanie!
                • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 13:59
                  jadra se podtrzymaj :-)
                  • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 14:07
                    kruche_ciacho napisała:

                    > jadra se podtrzymaj :-)

                    Tak trzymaj:), widzisz, stałaś się mniej defensywna. A ja po prostu przyjąłem dzieckocentryczne spojrzenie na incydent.
                    • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:34
                      a skad znasz moje dziecko zeby wiedziec co mysli?
                      • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 15:56
                        kruche_ciacho napisała:

                        > a skad znasz moje dziecko zeby wiedziec co mysli?

                        Czytając ten wątek - to lepiej od Ciebie...
                        • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 16:18
                          moze skoncentruj sie na swoim dziecku ktore glaszcze was po glowach jak bzykacie sie POD KOLDRA a od mojego sie odstosunkuj

                          jestes aroganckim a do tego glupim (d.....m)
                          • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 16:28
                            > jestes aroganckim a do tego glupim (d.....m)

                            Nieładnie tak ubliżać. To b. aroganckie
              • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 14:18
                kruche_ciacho
                > masz cos do lokalizacji seksu poza lozem ? bo do takich wnioskow dojsc mozna sk
                > oro radzisz zeby teraz zaprosic mlodego jak bede baraszkowac grzecznie w lozku
                > pod koldra zeby mu zatrzec traumatyczne przezycie
                przesadzasz Kruche. niczego takiego Loppe nie napisał i w ogóle zgadzam się z nim, że dla dzieciaka to może być szok, zwłaszcza, że z tego co kojarzę, Twój partner jest w Waszym życiu od niedawna.
                sama nakryłam kiedyś rodziców w akcji, źle to przeżyłam, długo potem czułam do nich niechęć i wstręt, do matki zwłaszcza.
                • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:33
                  wcale nie przesadzam, takie mam wnioski

                  nie kryje sie przed mlodym z czulosciami, wiec czesto widzi nas razem w lozku calujacych sie czy przytulajacych (seksu jeszcze nie widzial),
                  od roku czasu
                  czy to dlugo czy niedlugo - wystarczajaco intensywnie zeby szoku nie bylo

                  zgadzam sie ze zniesmaczenie byc moze jak rodzice odgrywaja przed dziecmi jakoby ta sfera nie istniala w ich zyciu i ich nie dotyczyla, wiec jak pozniej sie na czyms takim rodzicow nakryje to moze byc wielkie zdziwienie i niechec, jak w Twoim wypadku
                  • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 14:38
                    A więc nadal wbrew opisowi sytuacji wnioskujesz że było super, a my mamy się z Tobą pośmiać jak to fajnie wypadło. Oj Ciacho... Słabo!
                    • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:43
                      hmmm.... jakos z powyzszej wypowiedzi wynika ze to Ty tak wnioskujesz

                      ja podtrzymuje tylko ze nie bede przed dzieckiem odgrywac szopki ze seks to przynalezy tylko do lozka
                      • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 14:45
                        kruche_ciacho napisała:

                        > hmmm.... jakos z powyzszej wypowiedzi wynika ze to Ty tak wnioskujesz
                        >
                        > ja podtrzymuje tylko ze nie bede przed dzieckiem odgrywac szopki ze seks to prz
                        > ynalezy tylko do lozka

                        Albo naprawdę nic nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć.
                        • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:50
                          ale ze chcesz mnie zmusic do swojego punktu widzenia?
                          • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 15:57
                            kruche_ciacho napisała:

                            > ale ze chcesz mnie zmusic do swojego punktu widzenia?

                            A jaki w ogóle jest Twój punkt widzenia? Nie przedstawiłaś go jeszcze.
                            • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 16:13
                              nie odpowiedziales na pytanie - to po pierwsze
                              po drugie - moje stanowisko jest dosc jasne

                              po trzecie - przypominajac twoj watek "wielka milosc do zony" i pierdolenie bzdur w wielu innych nie widzi mi sie przerzucanie argumentami na takim poziomie
                              • loppe Re: Przylapani 11.02.15, 16:19
                                Zgodzimy się teraz co do jednego, jak sądzę. Dalsze dyskusje między nami 2 na forum nie mają sensu. Zgadzamy się? Pewnie znowu nie, co...
                                Pozdrawiam!
                      • mabelle2000 Re: Przylapani 11.02.15, 15:08
                        kruche_ciacho napisała:

                        > ja podtrzymuje tylko ze nie bede przed dzieckiem odgrywac szopki ze seks to prz
                        > ynalezy tylko do lozka

                        Zgoda, tylko w lozku jest wieksza szansa, ze w newralgicznym momencie mozna zaslonic sie koldra. A jak sie nie zamyka kuchni na klucz i dodatkowo nie gasi swiatla, to potem trzeba sie gesto tlumaczyc ;-))))
                        • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 15:19
                          swiatlo bylo zgaszone, tylko lampka w okapie zapalona byla
                          a kuchnia nie zamyka sie na klucz

                          poza tym myslalam ze mlody juz spi bo pozno bylo

                          no i dalismy sie poniesc.... emocjom....
                          • mabelle2000 Re: Przylapani 11.02.15, 15:23
                            kruche_ciacho napisała:

                            > swiatlo bylo zgaszone, tylko lampka w okapie zapalona byla

                            Eee, to spoko. Zreszta ladnie wybrnelas, bo nie sciemnialas tylko powiedzialas prawde :-)

                            > no i dalismy sie poniesc.... emocjom....

                            Ale Ty sie nam nie tlumacz, ze seks uprawiasz, Ty sie tlumacz Mlodemu :-D

                  • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 14:38
                    kruche_ciacho napisała:
                    > zgadzam sie ze zniesmaczenie byc moze jak rodzice odgrywaja przed dziecmi jakob
                    > y ta sfera nie istniala w ich zyciu i ich nie dotyczyla, wiec jak pozniej sie n
                    > a czyms takim rodzicow nakryje to moze byc wielkie zdziwienie i niechec, jak w
                    > Twoim wypadku

                    nikt niczego nie odgrywał, seks nie był jakimś tabu.
                    ale co innego wiedzieć czy domyślać się, a co innego zobaczyć na własne oczy.

                    • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 14:43
                      burzowa.kejt napisała:
                      dodam jeszcze, że ja nie pytałam co robią, ale szybko się wycofałam do swojego pokoju. byłam zażenowana.
                      wam pierwszym o tym mówię, choć od zdarzenia minęło 40 lat.
                      • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:51
                        ile mialas lat?
                        • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 15:04
                          7 miałam. ale rozumu to chyba więcej niż moi rodzice.
                          • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 15:07
                            ale z jakiego powodu tak mowisz? zrobili to specjalnie zebys ich nakryla?
                            • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 15:10
                              kruche_ciacho napisała:
                              > ale z jakiego powodu tak mowisz? zrobili to specjalnie zebys ich nakryla?
                              z takiego, że mogli przynajmniej drzwi zamknąć.
                              • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 15:13
                                burzowa.kejt napisała:

                                > kruche_ciacho napisała:
                                > > ale z jakiego powodu tak mowisz? zrobili to specjalnie zebys ich nakryla?
                                >
                                > z takiego, że mogli przynajmniej drzwi zamknąć.

                                Fakt, drzwi to przydatna rzecz. Przypomnialy mi sie drzwi harmonijki z opowiesci Proteinowego ;) A najlepsze to sa drzwi z kluczem. U mnie tak wlasnie buduja. Drzwi wszystkich sypialni maja klucz.
                    • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 14:49
                      nie wiem jak bylo kejt i nie wiem jakim dzieckiem bylas ty wiec nie bede sie stawiac, jak loppe, w dzieciocentrycznym polozeniu czy jakos tak :-), zeby sobie pogdybac

                      u mnie o seksie sie nie rozmawialo, edukowalam sie sama
                      ale slyszalam i widzialam to i owo, nigdy nie bylo to dla mnie czyms wstretnym

                      nie epatuje seksem na co dzien,to intymna sfera moja i partnera
                      poza tym mlody jest jeszcze za maly zeby sie tym jakos konkretnie zainteresowac, ale tez nie chowam sie po katach i jak pyta to tlumacze mu jak najlepiej potrafie
                • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 15:08
                  burzowa.kejt napisała:

                  > przesadzasz Kruche. niczego takiego Loppe nie napisał i w ogóle zgadzam się z n
                  > im, że dla dzieciaka to może być szok, zwłaszcza, że z tego co kojarzę, Twój pa
                  > rtner jest w Waszym życiu od niedawna.
                  > sama nakryłam kiedyś rodziców w akcji, źle to przeżyłam, długo potem czułam do
                  > nich niechęć i wstręt, do matki zwłaszcza.

                  A dlaczego zwlaszcza do matki? Ponawiam tez pytanie Kruchego ciacha: ile mialas wtedy lat.

                  Ja widzialam kiedys rodzicow jak sie kochali. Tyle, ze ja to odwrotnie, wprawdzie przez przypadek sie obudzilam w nocy ale potem to juz celowo podladalam. Mnie to jaralo. Mialam moze hm gdzie 7-9 lat? Na poczatku podstawowki. Zreszta ja to juz czulam, ze to jest jakas fajna dziedzina zycia i w ogole czulam, ze mezczyzni to cos ukrywaja, cos fajnego, bo pamietam jak podpytywalam matki 'Dlaczego tata cipki nie myje?' Skubana mowila 'Myje, myje tylko ty juz dawno spisz'. Ojca regularnie podgladalam pod drzwiami lazienki, jak sie kapal. Za chuja nie bylo nic widac ;-) Szkoda, ze tak sie wykruszyl seks w domu rodzinnym. Nie bylo co podszpiegowywac. Doksztalcilam sie potem szybko na pamietnikach Fanny Hill.
                  • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 15:13
                    hello-kitty2 napisała:
                    > A dlaczego zwlaszcza do matki? Ponawiam tez pytanie Kruchego ciacha: ile mialas
                    > wtedy lat.
                    nie wiem dlaczego, nie grzebałam sobie w mózgu,a pewnie to dałoby odpowiedź na Twoje pytanie.
                    miałam 7 lat.

                    • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 15:16
                      burzowa.kejt napisała:

                      > hello-kitty2 napisała:
                      > > A dlaczego zwlaszcza do matki? Ponawiam tez pytanie Kruchego ciacha: ile
                      > mialas
                      > > wtedy lat.
                      > nie wiem dlaczego, nie grzebałam sobie w mózgu,a pewnie to dałoby odpowiedź na
                      > Twoje pytanie.
                      > miałam 7 lat.

                      A na Twoje pozniejsze zycie mialo to jakis negatywny wplyw? Bo jak nie, to ja bym sie nie przejmowala.
                      • burzowa.kejt Re: Przylapani 11.02.15, 15:22
                        hello-kitty2 napisała:
                        > A na Twoje pozniejsze zycie mialo to jakis negatywny wplyw? Bo jak nie, to ja b
                        > ym sie nie przejmowala.
                        bo ja wiem czy miało wpływ? trudno powiedzieć.
                        mam taką cudowną przypadłość, że wszystkie traumy elegancko głęboko zakopuję.
                        nie przejmuję się, tak tylko dzisiaj mi się przypomniało.

                  • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 15:17
                    pamietnikach Fanny Hill

                    Ty tez???? jeszcze do dzis pamietam pierwsze orgazmy przy czytaniu tej ksiazki :-)
                    • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 15:39
                      kruche_ciacho napisała:

                      > pamietnikach Fanny Hill
                      >
                      > Ty tez???? jeszcze do dzis pamietam pierwsze orgazmy przy czytaniu tej ksiazki
                      > :-)

                      Hehe a wiesz, ze ja ta ksiazke chyba komus ukradlam, juz nie pamietam jak weszlam w jej posiadanie ale jakies przywlaszczenie to bylo :)
                      Robilam tez tak, ze szlam sie klasc do matki (spala sama w duzym pokoju przed TV), jak przysnela to ogladalam wszytkie te zakazane filmy po 23:00. Momenty byly ;)
                      • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 15:45
                        ogladanie zakazanych filmow jak ojciec zasnal to tez byla norma :-)
                        chyba wczesnie zaczynalam dojrzewac....
                        • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 15:59
                          kruche_ciacho napisała:

                          > ogladanie zakazanych filmow jak ojciec zasnal to tez byla norma :-)
                          > chyba wczesnie zaczynalam dojrzewac....

                          Ja chyba tez. Pamietam jak matce pwiedzialam kiedys (nie pamietam ile mialam lat ale mysle ze bylam jeszcze dziewica), ze palic to nigdy nie bede ale pic i pieprzyc sie to nie wiem ;) Powiedziala, ze glupoty gadam. Dotrzymalam slowa.
                          • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 16:29
                            Dziwi mnie zawsze jak ktos mowi ze rodzicow przylapal i go to obrzydzilo, zniesmaczylo.
                            Dla mnie byla to zawsze interesujaca "tajemnica" i przez skore czulam ze wiaze sie z tym cos intensywnie przyjemnego.
                            Pomimo tego nie rozpoczelam wspolzycia jakos bardzo wczesnie, pelnoletnia bylam. Ale wszystko co z seksem i wokol niego sie wiaze interesowalo mnie juz wtedy.
                            • mabelle2000 Re: Przylapani 11.02.15, 18:19
                              kruche_ciacho napisała:

                              > Dziwi mnie zawsze jak ktos mowi ze rodzicow przylapal i go to obrzydzilo, znies
                              > maczylo.

                              A co Cie tak dziwi ? Rodzicow mozna przylapac samemu majac cztery lata, albo czternascie. Chyba jest roznica, nie uwazasz ?
                              Tutaj jest odpowiedz jak rozmawiac z dzieckiem w takiej sytuacji :
                              www.sosrodzice.pl/gdy-dziecko-przylapie-nas-w-sypialni/


                            • hello-kitty2 Re: Przylapani 11.02.15, 18:46
                              kruche_ciacho napisała:

                              > Dziwi mnie zawsze jak ktos mowi ze rodzicow przylapal i go to obrzydzilo, znies
                              > maczylo.

                              Wydaje mi sie, ze w przypadku takiego malego dziecka jak Twoje nie moglo dojsc do obrzydzenia czy zniesmaczenia z prostego wzgledu: takie dziecko nie ma pojecia co to jest seks. Jedynie co moglo dziecko zdziwic/wystraszyc/przerazic to np nietypowa dla niego, porywista akcja (ruchy, odglosy). Mogla mu sie skojarzyc z przemoca, ze sie bijecie po prostu. Wiec wydaje mi sie, ze nalezy bazowac na tym by dziecko uspokoic, ze to = seks nie ma zwiazku z zadnymi negatywnymi emocjami, ze wrecz przeciwnie. Inna sprawa czy byliscie nadzy i czy dziecko jest w miare przyzyczajone do nagosci doroslych. Czy to mogl byc szok? Tu ewentualnie mozna pomyslec. Tak sobie po lepkach wyobrazam sprawe, byc moze blednie ale nie mam niestety/stety doswiadczen w przylapaniu.

                              A skad wiem, ze dziecko nie wie co to jest seks? Chociazby na przykladzie mojego syna. Ma 7,5 roku. Linkowalam dla zabawy filmik z Mistrzem drugiego planu ostatnio w watku Urqu, bo mnie smieszylo jak pies gwalci weza. Chichralam sie i pokazywalam partnerowi. Przybiegl syn, popatrzyl i mi sie pyta z czego sie smieje, przeciez tam nie ma nic smiesznego. Dziewczynka tanczy i tyle. Poniewaz nie moglam sie przestac smiac, jakas glupawka mnie dopadla to syn sie zaczal na mnie wkurzac i zaczal wykrzykiwac 'Mama tam nie ma nic smiesznego! Z czego sie smiejesz?'
                              • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 20:48
                                i tak wlasnie bylo w przypadku mlodego, byl troche przestraszony ze dzieje mi sie krzywda, tez nie sadze ze jest do konca swiadomy na czym polega seks

                                koniec koncow przyjal do wiadomosci ze dorosli kochaja sie i jest to wyraz milosci (ehm...tak uogolniajac :-) ) , po czym stwierdzil ze bedzie pukal zanim wejdzie zeby nie zobaczyc naszych golych tylkow (o co byl proszony od jakiegos czasu)

                                • zawle Re: Przylapani 12.02.15, 08:37
                                  Koniec końców to nie wiemy jakie to będzie miało wpływ na dziecko i tak wszyscy kiedyś wylądujemy na linii telefonicznej w programie Drzyzgi. Zwłaszcza gdy nadal psychologia popularna będzie szła w kierunku obwiania innych o nasze niepowodzenia;)
    • mabelle2000 Re: Przylapani 11.02.15, 14:57
      kruche_ciacho napisała:

      > Chyba na ta chwile 6ciolatek takie wytlumaczenie da rade ogarnac?

      To zalezy co widzial/slyszal ;-)
      Pamietam, ze mnie szalenie zaniepokoily w nocy odglosy dochodzace z lozka rodzicow (spalam na antresoli ). Skojarzyly mi sie z ...nie wiem, biciem, szarpaniem, robieniem sobie wzajemnie krzywdy... Te dzwieki i tak pewnie byly stlumione, ale noca jest cicho i ciemno, wiec wyobraznia zadzialala na moja niekorzysc. Podejrzewam, ze dlatego zareagowalam strachem, bo moi rodzice na co dzien byli szalenie spokojnymi ludzmi, nie pamietam zeby kiedys krzyczeli czy przeklinali. Dlatego pewnie seks w ich wydaniu skojarzyl mi sie z przemoca.
      • kruche_ciacho Re: Przylapani 11.02.15, 15:06
        ja mysle ze byl zaniepokojony odglosami (nie jakies wycia i krzyki no ale cicho nie bylam), moze myslal ze robia mi krzywde
        po moim wyjasnieniu ze kocham D. i dlatego chce byc z nim tak blisko i sie z nim kochac, poszedl spokojnie spac

        no nie wiem, mam nadzieje ze dobrze wyjasnilam :-/
    • morrison9 Re: Przylapani 11.02.15, 20:42
      Co za nonszalanckie podejście. do tych spraw. :-)
      Ja zamawiając drzwi wewnętrzne do domu w drzwiach od sypialni zamontowałem zamek z gałką żeby można było je od wewnątrz zamknąć.
      Sam się zastanawiam po co :-)
      • hello-kitty2 Re: Przylapani 13.02.15, 10:45
        morrison9 napisał:

        > Co za nonszalanckie podejście. do tych spraw. :-)
        > Ja zamawiając drzwi wewnętrzne do domu w drzwiach od sypialni zamontowałem zame
        > k z gałką żeby można było je od wewnątrz zamknąć.
        > Sam się zastanawiam po co :-)

        hehe dobre, a spisz tam chociaz?
        • morrison9 Re: Przylapani 13.02.15, 12:07
          Tak.
          Miałem okres, że spałem osobno ale teraz śpimy razem.
          Seks też się sporadycznie zdarza.
          Przeważnie wtedy kiedy mam ograniczoną świadomość (po alkoholu albo we śnie) :-)
          Ale ogólnie wolę unikać.
          • hello-kitty2 Re: Przylapani 13.02.15, 14:12
            morrison9 napisał:

            > Tak.
            > Miałem okres, że spałem osobno ale teraz śpimy razem.
            > Seks też się sporadycznie zdarza.
            > Przeważnie wtedy kiedy mam ograniczoną świadomość (po alkoholu albo we śnie) :-
            > )
            > Ale ogólnie wolę unikać.

            Lee to zona ma prawo sadzisz, ze miedzy Wami jest normalnie. A ze puszczasz sie na boku to nie jakis wielki problem dla kogos kto i tak nie kocha, a tylko korzysta z ukladu.
            • morrison9 Re: Przylapani 13.02.15, 15:27
              Niestety w codziennych relacjach z żoną muszę zachowywać się gorzej niż to wynika z mojego charakteru.
              Każdy przejaw zwykłej ludzkiej życzliwości, normalizacji stosunków, kilka rzuconych przeze mnie żartów czy wypite razem piwo owocują przekonaniem mojej żony, że oto "mąż marnotrawny" zrozumial swój błąd i wraca (w sensie emocjonalnym) do swojej żony.
              Wtedy znowu muszę wykazać się co najmniej chłodem i zimną obojętnościa by zrozumiała, że to już skończone a moje życzliwe gesty są co najwyżej normalizacją stosunków a nie próbą odbudowania zaangażowania czy renesansem związku.
              Nie lubię tego ale tak niestety jest.
              • kruche_ciacho Re: Przylapani 13.02.15, 16:59
                a po co generalnie jestes z nia ?
                bo "dzieci, kredyty" i takietam czy cos glebszego ?
                • morrison9 Re: Przylapani 13.02.15, 17:18
                  Skrótowo:
                  1) Dziecko
                  2) Świadomość, że szanse na satysfakcjonujący związek z inną kobietą sa bliskie zeru. Przy czym nie przesądzam, czy przyczyna tego lezy po mojej stronie czy po stronie innych kobiet. Zależy od podejścia do problemu. Mogę dla świętego spokoju uznać, że przyczyna takiego stanu rzeczy leży po mojej stronie.
                  • hello-kitty2 Re: Przylapani 13.02.15, 19:18
                    morrison9 napisał:

                    > Ale masz na myśli seks czy spanie w jednym łóżku?
                    > Seks to się może mi przydarzyć w chwili słabości 3-4 razy w roku.
                    > Trudno to nazwać "sypianiem ze sobą"

                    > Skrótowo:
                    > 1) Dziecko
                    > 2) Świadomość, że szanse na satysfakcjonujący związek z inną kobietą sa bliskie
                    > zeru. Przy czym nie przesądzam, czy przyczyna tego lezy po mojej stronie czy p
                    > o stronie innych kobiet. Zależy od podejścia do problemu. Mogę dla świętego spo
                    > koju uznać, że przyczyna takiego stanu rzeczy leży po mojej stronie.


                    > Ale masz na myśli seks czy spanie w jednym łóżku?
                    > Seks to się może mi przydarzyć w chwili słabości 3-4 razy w roku.
                    > Trudno to nazwać "sypianiem ze sobą"

                    (Wspol)zyjesz z baba, walac ja ostro po rogach i przykrywajac to dzieckiem. Dziwisz sie, ze szanse na udany zwiazek z inna zerowe? Ja nie.
                    • morrison9 Re: Przylapani 13.02.15, 19:46
                      > (Wspol)zyjesz z baba, walac ja ostro po rogach i przykrywajac to dzieckiem. Dzi
                      > wisz sie, ze szanse na udany zwiazek z inna zerowe? Ja nie
                      Doprawdy? :-)
                      To oświeć mnie i wskaż zależnośc przyczynowo-skutkową :-)
                      W jaki sposób fakt, że mam żonę i dziecko wpływa na to, ze nie mam ochoty na stały związek z żadną kobietą, która w ciągu ostatnich kilku lat taki związek mi mniej lub bardziej bezpośrednio sugerowała.
                      Przeprowadzisz analize mojej podświadomości?
                      • hello-kitty2 Re: Przylapani 13.02.15, 20:37
                        morrison9 napisał:

                        > > (Wspol)zyjesz z baba, walac ja ostro po rogach i przykrywajac to dzieckie
                        > m. Dzi
                        > > wisz sie, ze szanse na udany zwiazek z inna zerowe? Ja nie
                        > Doprawdy? :-)
                        > To oświeć mnie i wskaż zależnośc przyczynowo-skutkową :-)
                        > W jaki sposób fakt, że mam żonę i dziecko wpływa na to, ze nie mam ochoty na st
                        > ały związek z żadną kobietą, która w ciągu ostatnich kilku lat taki związek mi
                        > mniej lub bardziej bezpośrednio sugerowała.
                        > Przeprowadzisz analize mojej podświadomości?

                        Zakladajac, ze potencjalna kandydatka wie jak zyjesz (chocby tyle, ile tutaj na forum opisales), to Ty doskonale wiesz, ze ona proponujac Ci zwiazek musi kierowac jakimis nieczystymi pobudkami (lub w wersji politycznie poprawnej: jakimis swoim interesem, ktory odbiega od Twojego tu przedstawionego mianowicie utworzenia satysfakcjonujacego zwiazku z kobieta).

                        To zadna psychoanaliza (nie zajmuje sie psychologia nawet hobbystycznie) tylko moja opinia. Nie zakladam tez, ze sie nie myle. Po prostu mowie, jak to widze. Moim celem nie jest przekonanie Cie do niczego.
                        (dopisalam litanie, bo bywasz czasem drazliwy ;)
                        • morrison9 Re: Przylapani 14.02.15, 12:11
                          > Zakladajac, ze potencjalna kandydatka wie jak zyjesz (chocby tyle, ile tutaj na
                          > forum opisales), to Ty doskonale wiesz, ze ona proponujac Ci zwiazek musi kier
                          > owac jakimis nieczystymi pobudkami (lub w wersji politycznie poprawnej: jakimis
                          > swoim interesem, ktory odbiega od Twojego tu przedstawionego mianowicie utworz
                          > enia satysfakcjonujacego zwiazku z kobieta).
                          Mechanizm jak najbardziej możliwy ale nie kluczowy.
                          Oczywiście są też takie, które chcą się ustawić i szukają frajera do spłacania kredytu hipotecznego, które muszą spłacać teraz same bo kiedyś podjęły kilka "mądrych" decyzji życiowych.
                          Ale nie o nie mi teraz chodzi.

                          Taki przykład:
                          Kilka lat temu. Przez internet znajduje mnie i nawiązuje kontakt moja była miłość z czasów studenckich.
                          Maile, telefony, 2 spotkania (bez seksu), rozmowy, refleksje.
                          Piękny kwiat, który dojrzał. Niesamowita inteligencja, poczucie humoru, elokwencja.
                          Nasze rozmowy to dla mnie czysta przyjemność (dla niej jak sądzę też)
                          Robi karierę zawodową i dużo zarabia więc podtekstu finansowego nie ma.
                          W czasie rozmów słyszę, że:
                          "Popełniła wtedy błąd wybierając jego, powinna wybrać mnie"
                          "Wie, że mnie zraniła i mnie za to przeprasza"
                          "Że jej nieudane małżeństwo to chyba kara za to co mi zrobiła"
                          "Że byłem jedynym mężczyzną wartym jej miłości"
                          "Jeśli zdecydowałbym się teraz na związek z nią to ona jest gotowa rozwieść sie z mężem"
                          ALE:
                          Przez te kilkadziesiąt maili, rozmów telefonicznych i spotkań kilkukrotnie próbuję nieśmiało wpleść temat moich pragnień, potrzeb, oczekiwań wobec kobiety i związku z kobietą.
                          Bezskutecznie.
                          W ogóle jej to nie interesuje. Nie ma to dla niej znaczenia.
                          Można powiedzieć, że związek jest udany jeśli potrzeby kobiety są zaspokojone.
                          Ew potrzeby mężczyzny są ważne tylko w takim zakresie w jakim kobieta uzna to za słuszne.
                          Jeśli realne potrzeby mężczyzny wykraczają poza ten zakres to znaczy, że meżczyzna
                          - jest niedojrzały
                          - jest egoistą
                          - nie jest prawdziwym mężczyzną
                          - nie kocha partnerki

                          Dziękuję.
                          Nie ma sensu zamieniać siekierki na kijek.

                          • hello-kitty2 Re: Przylapani 14.02.15, 12:54
                            morrison9 napisał:

                            > "Jeśli zdecydowałbym się teraz na związek z nią to ona jest gotowa rozwieść sie
                            > z mężem"

                            Ja to w ogole mysle, ze proponowanie zwiazku przez kobiete jest nieporozumieniem. Uwazam, ze to mezczyzna powinien wybierac kobiete, z ktora sie chce zwiazac i czynic stosowne kroki. Czyli nie zgadzam sie w tej kwestii z Januszem z Bytomia.

                            > ALE:
                            > Przez te kilkadziesiąt maili, rozmów telefonicznych i spotkań kilkukrotnie prób
                            > uję nieśmiało wpleść temat moich pragnień, potrzeb, oczekiwań wobec kobiety i
                            > związku z kobietą.
                            > Bezskutecznie.
                            > W ogóle jej to nie interesuje. Nie ma to dla niej znaczenia.
                            > Można powiedzieć, że związek jest udany jeśli potrzeby kobiety są zaspokojone.
                            > Ew potrzeby mężczyzny są ważne tylko w takim zakresie w jakim kobieta uzna to z
                            > a słuszne.
                            > Jeśli realne potrzeby mężczyzny wykraczają poza ten zakres to znaczy, że meżczy
                            > zna
                            > - jest niedojrzały
                            > - jest egoistą
                            > - nie jest prawdziwym mężczyzną
                            > - nie kocha partnerki

                            No trudno zebys ja kochal, skad niby? Sieganie po kontakt z bylymi to pojscie na latwizne. Cos na zasadzie: z braku laku dobry kit. Niepotrzebnie swoje opinie o konkretnych przypadkach kobiet rozszerzasz na wszystkie. Wpadasz wtedy w to czego nie lubi Zyg i ja tez nie 'bo kobiety to to, a mezczyzni to tamto'. To ustawia Cie na pozycji czlowieka nieciekawego, lecacego schematem. Z Twoich wypowiedzi wynika, ze czeka na Ciebie tyle pulapek ze strony kobiet, ze w zasadze pozostawanie z nieudanym zwiazku jest zbawieniem ;-) Moje zdanie jest takie, ze glupota jest wychodzenie z jednego zwiazku TYLKO po to zeby wejsc w drugi. Inna sprawa to Twoj wiek. Czy nie jestes nieco przystary na nowy zwiazek? Jaka motywacja moze kierowac sie kobieta zeby sie zwiazac z mezczyzna w Twoim wieku?
                            • sabat.77 Re: Przylapani 14.02.15, 12:59
                              Co do motywacji ludzi to one sa chyba podobne w kazdym wieku :)
                              • hello-kitty2 Re: Przylapani 14.02.15, 16:39
                                sabat.77 napisał:

                                > Co do motywacji ludzi to one sa chyba podobne w kazdym wieku :)

                                Wg mnie dla kobiet najwieksza motywacja jest rozrod i tematy podrozodowe wiec sila rzeczy motywacja do zwiazania sie z mezczyzna spada z wiekiem.
                            • morrison9 Re: Przylapani 14.02.15, 13:21
                              > No trudno zebys ja kochal, skad niby? Sieganie po kontakt z bylymi to pojscie n
                              > a latwizne
                              Oj..
                              Ale to był tylko jeden przykład.
                              A i tak wyszedł mi dosyć długi post.
                              Mam teraz podawać kolejne przykłady?
                              A im więcej ich podam tym bardziej Ty będziesz zarzucać mi kierowanie się schematami.
                              Po prostu próbowałem wyjaśnić dlaczego szanse na udany związek są w moim przypadku bliskie zeru a przyczyna leży po mojej stronie.
                              Po prostu mam nierealne oczekiwania.
                              Potrzebuję kobiety, która uwzględnia męskie potrzeby i próbuje je zrozumieć.

                              > Jaka motyw
                              > acja moze kierowac sie kobieta zeby sie zwiazac z mezczyzna w Twoim wieku?
                              Znaczna część kobiet mogą mieć mnóstwo powodów by NIE CHCIEĆ wiązać sie ze mną.
                              Jakaś inna grupa kobiet ma powody chcieć wejść ze mną w związek.
                              Wobec tego ta pierwsza grupa mnie nie interesuje o ile ta druga jest odpowiednio liczna i do tego liczniejsza niż na przykład 20 lat temu.
                              A dlaczego chcą?
                              Wg mnie jest kilka konkretnych powodów ale nie ma sensu ich tu przytaczać bo albo zostanę posądzony o myślenie schematami albo zarzuci mi się przechwalanie sie :-)
                              • hello-kitty2 Re: Przylapani 14.02.15, 16:37
                                morrison9 napisał:

                                > Potrzebuję kobiety, która uwzględnia męskie potrzeby i próbuje je zrozumieć.

                                Twoje potrzeby. Twoje.

                                > Wobec tego ta pierwsza grupa mnie nie interesuje o ile ta druga jest odpowiedni
                                > o liczna i do tego liczniejsza niż na przykład 20 lat temu.
                                > A dlaczego chcą?
                                > Wg mnie jest kilka konkretnych powodów ale nie ma sensu ich tu przytaczać bo al
                                > bo zostanę posądzony o myślenie schematami albo zarzuci mi się przechwalanie si
                                > e :-)

                                Ale ja nie twierdze, ze nie chca, tylko twierdze, ze chca z 'nieczystych' pobudek. Wystarczy przyjrzec sie faktowi, ktory podajesz, ze jest to liczniejsza grupa niz z 20 lat temu. Z przykladu Sabata wiemy, ze nie moze chodzic o wyglad. To co niby zmienilo sie tak na korzysc w ciagu tych ostatnich 20 lat? ;-)
                                • morrison9 Re: Przylapani 14.02.15, 18:21
                                  > To co niby zmienilo sie tak na korzysc w ciagu tych ostatnich 20 lat? ;-)
                                  Mechanizmów jest kilka.
                                  I działają synergistycznie.
                                  Na przykład to, że teraz kobiety z mojego targetu (35+) rozwodzą się właśnie z samcami alfa i wchodzą na rynek wtórny z zupełnie odmiennymi priorytetami i upodobaniami dotyczącymi mężczyzn niż te, które miały kiedy wychodziły za mąż za swoich byłych mężów.
                                  Ja z atrybutów samca alfa mam jakąś tam formę szeroko rozumianej władzy i zasobów.
                                  Mogę sobie więc pozwolić na odrobinę "słabości" i na przykład recytowac wiersze na randce bez ryzyka uznania za niemęskiego :-)
              • hello-kitty2 Re: Przylapani 13.02.15, 17:07
                morrison9 napisał:

                > Niestety w codziennych relacjach z żoną muszę zachowywać się gorzej niż to wyni
                > ka z mojego charakteru.
                > Każdy przejaw zwykłej ludzkiej życzliwości, normalizacji stosunków, kilka rzuco
                > nych przeze mnie żartów czy wypite razem piwo owocują przekonaniem mojej żony,
                > że oto "mąż marnotrawny" zrozumial swój błąd i wraca (w sensie emocjonalnym) do
                > swojej żony.
                > Wtedy znowu muszę wykazać się co najmniej chłodem i zimną obojętnościa by zrozu
                > miała, że to już skończone a moje życzliwe gesty są co najwyżej normalizacją st
                > osunków a nie próbą odbudowania zaangażowania czy renesansem związku.
                > Nie lubię tego ale tak niestety jest.

                A sypianie razem jest tez przejawem "zwykłej ludzkiej życzliwości, normalizacji stosunków"? ;-)
                • morrison9 Re: Przylapani 13.02.15, 17:14
                  Ale masz na myśli seks czy spanie w jednym łóżku?
                  Seks to się może mi przydarzyć w chwili słabości 3-4 razy w roku.
                  Trudno to nazwać "sypianiem ze sobą"
                  • glamourous Re: Przylapani 13.02.15, 22:46
                    morrison9 napisał:

                    > Ale masz na myśli seks czy spanie w jednym łóżku?
                    > Seks to się może mi przydarzyć w chwili słabości 3-4 razy w roku.
                    > Trudno to nazwać "sypianiem ze sobą"

                    Morrison, taki fajny nick, a taki zngily z Ciebie cynik :)
                    Dobudowywanie pietrowej, pokretnej filozofii do zwyklego oportunizmu.
                    Obudzisz sie za kilka lat z kawalem przegwizdanego zycia, ktore marnujesz i sobie i zonie, jeszcze i dziecko wciagajac w te toksyny.
                    Idz do domu i przemysl swoje zycie, jak powiedzial Klasyk.
                    • zyg_zyg_zyg Re: Przylapani 13.02.15, 22:52
                      Cześć Glam,
                      dawno Cię nie było... Co tam u Ciebie? :-)
                      • glamourous Re: Przylapani 13.02.15, 23:19
                        Czesc Zyg, milo ze pytasz :)
                        Od ponad pol roku mieszkam juz bez meza, w miedzyczasie lizanie ran, rekonstrukcja ego (lekko nie bylo po tylu latach), wzloty, upadki, plomienne zauroczenia, dolujace rozstania...
                        Jest roznie, ale przynajmniej to co eskcytujace juz mnie nie omija i nic mi juz nie przecieka miedzy palcami :)
                        A przynajmniej nie w przenosni :P
                        • urquhart Re: Przylapani 14.02.15, 09:31
                          Ktoś wyciągnął twój prehistoryczny wątek że byłaś w gabinecie u Starowicza , a on od razu Ci powiedział żebyś się pakowała bo to beznadziejna sprawa.
                          Byłaś wtedy nieźle oburzona , Glam , a wyszło jednak jak powiedział...
                          Mam nadzieję że już z nową energią wchodzisz :)
                    • morrison9 Re: Przylapani 14.02.15, 11:46
                      No popatrz.
                      Chyba zupełnie wyszedł ci niechcący bardzo ciekawy post.

                      Ciekawy nick powiadasz?
                      A potem zarzucasz mi cynizm?
                      A z kim Ci się kojarzy mój nick?
                      Z Jimem Morrisonem?
                      "Kobiety to śmieszne stworzenia które ... (coś tam coś tam, nie pamietam)... a potem wychodzą za Ciebie za mąż i przyjmują Twoje nazwisko"
                      A pamiętasz tą scenę jak Pamela przyłapuje Morrisona w windzie z inną laską a ten śmieje jej się w twarz?
                      A może tutaj:
                      wyborcza.pl/1,75475,14158199,Jim_Morrison___krol_mistyfikacji.html
                      Tak własnie wygląda ocenienie ludzi przez internet. Mało informacji więc siłą rzeczy działaja proste skojarzenia, podświadomość, schematy itd.
                      Popatrz jakie to pole do ew. nadinterpretacji, pochopnych osądów i manipulacji.
                      Nie wyglądam jak Jim Morrison. Nie jestem typem brzydala ale na pewno nie wyglądam jak on. Ot taki nick sobie przyjąłem bo jakiś musiałem.

                      Gdybym rzeczywiście był cynikiem to akurat nick by do mnie świetnie pasował.

                      > Dobudowywanie pietrowej, pokretnej filozofii do zwyklego oportunizmu.
                      Dlaczego kolejna kobieta wmawia mi że moje przyczyny są tylko wymówką.
                      Dlaczego nie dopuszczacie możliwości, ze to realny powód.
                      Mam syna i nie chce go stracić wpływu na jego wychowanie.
                      Nic nie wiecie o byciu mężczyzną, ojcem, synem, chłopcem.
                      Większość z piszącyc tu kobiet to osoby inteligentne, dysponujące wystarczającym doświadczeniem życiowym i zasobami intelektualnymi by móc pewne rzeczy zrozumieć.
                      Ale nie rozumieją tego bo nie chcą. Niezrozumienie jest im bardziej na rękę.
                      Wolą przyjmować gotowe schematy wyobrażeń na ten temat bo one pasują do ich wizji świata.
                      > Obudzisz sie za kilka lat z kawalem przegwizdanego zycia, ktore marnujesz i sob
                      > ie i zonie, jeszcze i dziecko wciagajac w te toksyny.
                      Najpierw wypowiadasz się o mnie negatywnie nazywając mnie cynikiem a teraz piszesz, ze zmarnuję sobie życie.
                      Czyżbyś tak martwiła się o moje szczęście.
                      Akurat.
                      Moje szczęście masz głęboko w nosie.
                      Podejrzewam raczej, że po prostu wyrażasz w ten sposób tęsknotę za światem w którym mężczyźni są posegregowani i opisani wg cech, z tabliczkami na szyi: "wolny", "zajęty", " zajmuje się dziećmi", "nie ma partnerki więc jest skłonny do ustępstw bo jest wygłodzony" itd.?
                      Może marzy Ci się świat w którym mężczyzna czując się niespełniony w związku rozwodzi się z automatu i wraca z powrotem na rynek gdzie kobiety mogą sobie wygodnie i ze zredukowanym do minimum ryzykiem dokonywać wyborów?
                      Nie wiem czy tak jest.
                      Ale tak mi sie to kojarzy.
                      Życie nie jest czarno-białe.
                      Ma często odcienie szarości i czynienie go na siłe czarno-białym nie jest niczym dobrym.
              • ninek04 Re: Przylapani 13.02.15, 20:03
                morrison9 napisał:

                > Niestety w codziennych relacjach z żoną muszę zachowywać się gorzej niż to wyni
                > ka z mojego charakteru.
                > Każdy przejaw zwykłej ludzkiej życzliwości, normalizacji stosunków, kilka rzuco
                > nych przeze mnie żartów czy wypite razem piwo owocują przekonaniem mojej żony,
                > że oto "mąż marnotrawny" zrozumial swój błąd i wraca (w sensie emocjonalnym) do
                > swojej żony.
                > Wtedy znowu muszę wykazać się co najmniej chłodem i zimną obojętnościa by zrozu
                > miała, że to już skończone a moje życzliwe gesty są co najwyżej normalizacją st
                > osunków a nie próbą odbudowania zaangażowania czy renesansem związku.
                > Nie lubię tego ale tak niestety jest.

                A żona też jest zimna, obojętna i bez emocji,czy zabiega o Ciebie i liczy na zmianę sytuacji?Bo jeśli chłodem wieje z dwóch stron, to ja nie wyobrażam sobie seksu, nawet sporadycznego i okazjonalnego w takim przypadku.
                • morrison9 Re: Przylapani 14.02.15, 12:14
                  > Bo jeśli chłodem wieje z dwóch stron, to ja nie wyobrażam sobie s
                  > eksu, nawet sporadycznego i okazjonalnego w takim przypadku.
                  Ja też sobie nie wyobrażam i dlatego to zdarza się bardzo rzadko i zazwyczaj w stanie ograniczonej świadomości (np alkohol) który jak wiadomo powoduje, że pewne cechy partnerki przestają mężczyźnie przeszkadzać.
                  • ninek04 Re: Przylapani 14.02.15, 16:34
                    morrison9 napisał:


                    > Ja też sobie nie wyobrażam i dlatego to zdarza się bardzo rzadko i zazwyczaj w
                    > stanie ograniczonej świadomości (np alkohol) który jak wiadomo powoduje, że pew
                    > ne cechy partnerki przestają mężczyźnie przeszkadzać.


                    To ja mam inaczej, bo po alkoholu wszystkie "beznadziejne"cechy męża uwydatniają mi się szczególnie i nie ma szans, bym go wtedy tknęła.No ale u mnie jest już tak duża pustynia emocjonalna i brak więzi, że seks jest niemożliwy.
                    • morrison9 Re: Przylapani 15.02.15, 17:43
                      A ja mam po alkoholu tendencję do żartowania, dyskutowania i potrzebę zrobienia zonie masażu stóp.
                      • kruche_ciacho Re: Przylapani 16.02.15, 21:32
                        zalosne jest takie zycie
                        • morrison9 Re: Przylapani 16.02.15, 22:18
                          Masz absolutną rację.
                          Dlatego unikam alkoholu.
                          • kruche_ciacho Re: Przylapani 17.02.15, 11:03
                            ..... i jeszcze do tego alkoholu sobie odmawiasz. Chujnia z grzybnia.

                            a tak na marginesie zastanawiales sie jaki model zwiazku przekazujesz dziecku?
                            • morrison9 Re: Przylapani 17.02.15, 15:35
                              > a tak na marginesie zastanawiales sie jaki model zwiazku przekazujesz dziecku?
                              Myślałem.
                              I sądzisz, ze tak łatwo znaleźć właściwy tok postępowania?
                              Każde wyjście jest złe.
                              Dobrym wyjściem jest życ w szczęśliwym małżeństwie.
                              • kruche_ciacho Re: Przylapani 17.02.15, 15:43
                                nie sadze a wiem z wlasnego przykladu

                                jesli kazde wyjscie jest zle nalezy wybrac zlo najmniejsze i dac szanse sobie na normalny zwiazek

                                (ps. nie musi byc to koniecznie malzenstwo)
                              • slepafuria15 Re: Przylapani 17.02.15, 15:44
                                Jak dla to albo cos jednak do tej zony czujesz albo brakuje Ci jaj, aby swoja sytuacje zmienić. Dla mnie jako matki ważniejsze jest pokazanie dziecku, ze sie potrafi rozstawać na poziomie i poprawiać swoja sytuacje (dbać o szczęście swoje) a nie pokazywać tkwienie w maraźmie. Poza tym jesli Ty lub zona znajdziecie milosc wtedy dziecko bedzie wiedziało kak zachowują sie ludzie, którzy sie kochają i jak te uczucia okazywać. A tej chwili dziecko nie ma takiego wzorca i przez to trudniej mu bedzie okazywać uczucia i radzić sobie w zyciu. Bo dzieci nad kopiują i to o wiele bardziej nIż nam rodzicom sie wydaje.
                                • morrison9 Re: Przylapani 17.02.15, 15:54
                                  Twój tok rozumowanie jest absolutnie słuszny.
                                  Ale przedstawię ci inny. Wg mnie też słuszny.

                                  Rozwiodę się, stracę kontakt z synem. Pewnie syn będzie się cieszył z cotygodniowych spotkań z ojcem bo tata będzie przyjeżdżał fajnym samochodem po niego i wszystko mu kupował co zechce ale realny kontakt z synem i wpływ na jego wychowanie zostanie osłabiony.
                                  Moja żona ma z nim dużo lepszy kontakt.
                                  Spieprzyłem sprawę kiedy mail 0.5, 1 czy 2 lata a teraz mogę obwiniać tylko siebie.
                                  Ale też mam większe możliwości teraz bo już mamy z synem trochę wspólnych zainteresowań, linii kontaktu (gry, komputery, sport itd)

                                  Poza tym obiecywałem być przy mojej żonie. Zawarliśmy jakąś umowę, złożyliśmy sobie obietnice.
                                  A umów (i obietnic) się dotrzymuje.
                                  Gdyby żona złożyła pozew rozwodowy pewnie bym się zgodził.
                                  Sam nie złożę.
                                  Ale ona być może się domyśla, ze bym się zgodził więc nie wyskakuje z takimi pomysłami.
                                  • slepafuria15 Re: Przylapani 17.02.15, 16:07
                                    Rozumiem wspieranie zony i obietnice. Nie mniej nasuwa mi sie pytanie co z obietnica miłości? Z tego co pamietam to tez sie obiecuje na ślubie. Rozumiem też problem rozłąki z dzieckiem. Ale jest system zwany opieka naprzemienna - wszystko kwestia dogadania sie. Czyli tydzień u Ciebie tydzień u niej. I kontakt oraz wpływ na rozwój masz zapewniony. Poza tym nikt Ci noe zabrania chodzic na przedstawienia, wywiadówki w szkole czy jeździć razem na wycieczki. Wszystko jest kwestia dogadania. To akurat swietnie znam z autopsji.
                                  • kruche_ciacho Re: Przylapani 17.02.15, 16:43
                                    "Rozwiodę się, stracę kontakt z synem"
                                    nie ma nic bardziej mylnego. Sa tez inne rozwiazania niz bycie weekandowym tatusiem. Serio nie przychodzi ci nic innego do glowy???

                                    "Poza tym obiecywałem być przy mojej żonie. Zawarliśmy jakąś umowę, złożyliśmy sobie obietnice."
                                    Omojboze. Nie masz chlopie jaj. Ale nie.... Tak Ci po prostu wygodnie. Bo zeby cos zmienic to trzeba sie po pierwsze odwazyc, po drugie troche napracowac.

                                    "A umów (i obietnic) się dotrzymuje". Slubowales tez wiernosc. Jak to sie wiec ma do tego dotrzymywania obietnic?

                                    Nie trawie takich jojczacych niefacetow.
                                    • morrison9 Re: Przylapani 17.02.15, 16:47
                                      Przepraszam, ze skrótowo ale się śpieszę:

                                      1) W d... mam Twoje "nie masz jaj" Prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Nie na forum
                                      2) Nie ślubowałem jej wierności
                                      • kruche_ciacho Re: Przylapani 17.02.15, 16:53
                                        "W d... mam Twoje "nie masz jaj" Prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Nie
                                        na forum"

                                        zacznij wiec zyc a nie pisac

                                        "Nie ślubowałem jej wierności"

                                        a jak to technicznie wygladalo? wyrzuciles ta wzmianke z przysiegi malzenskiej?
                                        • morrison9 Re: Przylapani 17.02.15, 17:05
                                          > zacznij wiec zyc a nie pisac
                                          Żyję.
                                          To, ze tu piszę nie znaczy, ze nie żyję.

                                          > a jak to technicznie wygladalo? wyrzuciles ta wzmianke z przysiegi malzenskiej?
                                          A gdzie ta wzmianka się znajduje?:
                                          "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (....) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
                                          • kruche_ciacho Re: Przylapani 17.02.15, 17:21
                                            raczej wegetujesz
                                            i oszukujesz i ja i siebie
                                          • kutuzow Przysięga wierności 17.02.15, 17:29
                                            morrison9 napisał:

                                            > A gdzie ta wzmianka się znajduje?:
                                            > "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświad
                                            > czam, że wstępuję w związek małżeński z (....) i przyrzekam, że uczynię wszystk
                                            > o, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

                                            Jak dla mnie to teraz piszesz jak forumowe koleżanki, gdy im coś nie pasuje. To trochę takie struganie wariata.

                                            Wierność jest bowiem zawarta w tym "uczynię wszystko...aby było trwałe". Skoro zawierałeś małżeństwo w USC, to pewnie wiesz, że z chwilą jego zawarcia wpadłeś w kuratelę Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Wykładnia tego Kodeksu jest taka, że brak wierności może być uznany za przyczynienie się do rozpadu małżeństwa -np. osoba której udowodniona zostanie niewierność może zostać uznana za winną rozpadu i jako taka ma trudniejszą sytuację (np. sama nie może wnosić o rozwód).
                                            • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 18:15
                                              Nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych.
                                              Nie bądźmy Pewexami :-)

                                              Masz na myśli aspekt etyczny czy formalno-prawny?
                                              Kruche_ciacho zapytała co zrobiłem ze wzmianką o wierności w przysiędze małżeńskiej więc wkleiłem jej treść przysięgi którą złożyłem dla zwrócenia uwagi, że wyobraźnia nie podsunęła jej banalnej opcji, że nie wszyscy w Polsce są katolikami i nie wszyscy składają taką przysięgę jak jej się wydaje.
                                              Niby szczegół.
                                              Ale znaczący jeśli wziąć pod uwagę, że Kruche_ciacho rości sobie prawo do oceny mojego życia, o którym nic nie wie a jednocześnie wykłada się na tak elementarnej rzeczy.

                                              Od strony formalno-prawnej to może ja mam więcej powodów do tego by wnosić o rozwód z winy małżonka. Kto wie.
                                              A może jednak żona ma powody żeby o to wnosić ale jakoś dziwnie tego nie robi.
                                              Tego nie wiesz więc może nie oceniaj pochopnie.

                                              A od strony czysto etycznej także nie wiesz tez jakie były nasze wzajemne pozaformalne ustalenia , plany i wzajemne obietnice więc nie masz za bardzo danych do oceny.
                                              Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom ("...i większość z nich jest w Polsce", jak zwykł mówić Piotr Bałtroczyk :-) )
                                              • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 18:46
                                                Oj Morrison, a gadales, ze od nowego zwiazku malzenskiego (?) dzieli Cie tylko znalezienie odpowiedniej kobiety, a tu jednak okazuje sie, ze wiaze Cie obietnica trwania przy zonie i pare innych rzeczy. A obietnic, jak mowisz sie dotrzymuje. Jestes w ukladzie, szukasz kolejnych. Nawet gdybys znalazl kobiete diament to przez to zapetlenie i uwiazanie w ukladach spieprzysz to. To jest max szczescia jakie mozesz miec. Dalej ani chuja. Ja Cie rozumiem. Tez jestem w ukladzie tylko, ze ja mam mniej do stracenia. Im wiecej masz do stracenia tym ciezej o wlasne szczescie. Dlatego brak posiadania przybliza do wolnosci.
                                                • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 18:57
                                                  Owszem.
                                                  Mógłbym się podpisać pod stwierdzeniem, że w przypadku znalezienia właściwej kobiety przemyślałbym ew rozwód. (podkreślam - przemyślalbym)
                                                  Zdarzyło mi się też powiedzieć do kobiety w realu, że gdybym spotkał odpowiednią partnerkę to przemeblowałbym swoje życie tak by móc z nią spędzac dużo czasu.
                                                  Tyle, ze nie przypominam sobie bym taką deklarację składał na forum.
                                                  Ale głowy nie daję sobie uciąć.
                                                  Rozwód kompletnie nie opłacałby sie mojej żonie.
                                                  Ja straciłbym relatywnie niewiele ale dużo zyskał.
                                                  Moja żona odwrotnie.
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:02
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Mógłbym się podpisać pod stwierdzeniem, że w przypadku znalezienia właściwej ko
                                                    > biety przemyślałbym ew rozwód. (podkreślam - przemyślalbym)

                                                    Możesz to sobie co najwyżej przemyśleć, ponieważ są małe szanse na REALIZACJĘ tych planów. Nie chodzi wcale o to że taka sytuacja nie zaistnieje, ale o to że ew. rozwód zależy od decyzji Twojej żony (wykazałem Ci to w poście ponizej).

                                                    Skoro jednak jak piszesz:
                                                    " Rozwód kompletnie nie opłacałby sie mojej żonie.
                                                    > Ja straciłbym relatywnie niewiele ale dużo zyskał.
                                                    > Moja żona odwrotnie."

                                                    To dość oczywiste że nie mając żadnego interesu w zgodzie na rozwód jest mała szansa że małżonka by na niego wyraziła zgodę.

                                                    Więc zasadniczo to chyba nawet lepiej że na razie nie znalazłeś tej wymarzonej partnerki bo wtedy to byś dopiero był sfrustrowany (będąc na uwięzi).
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:07
                                                    > Możesz to sobie co najwyżej przemyśleć, ponieważ są małe szanse na REALIZACJĘ t
                                                    > ych planów. Nie chodzi wcale o to że taka sytuacja nie zaistnieje, ale o to że
                                                    > ew. rozwód zależy od decyzji Twojej żony (wykazałem Ci to w poście ponizej).
                                                    A jakie znaczenie ma dla mnie brak możliwości przeprowadzenia scenariusza, którego i tak realizować nie chcę?
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:17
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > A jakie znaczenie ma dla mnie brak możliwości przeprowadzenia scenariusza, któr
                                                    > ego i tak realizować nie chcę?

                                                    Dopiero co pisałeś o dużym polu manewru. Teraz zaś gdy Ci wykazałem że tak na prawdę to jest jedynie opcja "chodzenia na boki" pojechałeś Sabatowym schematem kwaśnych winogron.
                                                    Możesz napisać "mam małe pole manewru, ale mi z tym dobrze". Gdy jednak rumakujesz że "co to Ty nie możesz.... tylko Ci się nie chce", to sorry ale nie mogłem się powstrzymać żeby pokazać Ci że to takie fantazje. Twarda (prawna) rzeczywistość bowiem to co innego.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:26
                                                    Problem w tym, że gdybym zaczął ujawniać dlaczego mam znacznie większe w praktyce pole manewru zdradziłbym swoją tożsamość poprzez ujawnienie pewnych szczegółów z życia.
                                                    Zdradzilbym nie dla osób obcych ale dla ew znajomych, którzy mogliby tu trafić.
                                                    Moja prywatność to moja sprawa i mogę nią rozporządzać
                                                    Ale przy okazji ujawniłbym tożsamość ludzi z mojego otoczenia a do tego nie mam prawa.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 20:42
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Owszem.
                                                    > Mógłbym się podpisać pod stwierdzeniem, że w przypadku znalezienia właściwej ko
                                                    > biety przemyślałbym ew rozwód. (podkreślam - przemyślalbym)
                                                    > Zdarzyło mi się też powiedzieć do kobiety w realu, że gdybym spotkał odpowiedni
                                                    > ą partnerkę to przemeblowałbym swoje życie tak by móc z nią spędzac dużo czasu.
                                                    >
                                                    > Tyle, ze nie przypominam sobie bym taką deklarację składał na forum.
                                                    > Ale głowy nie daję sobie uciąć.
                                                    > Rozwód kompletnie nie opłacałby sie mojej żonie.
                                                    > Ja straciłbym relatywnie niewiele ale dużo zyskał.
                                                    > Moja żona odwrotnie.

                                                    Dlatego w Twoim interesie jest znalezienie nie do konca wlasciwej. Wystarczy taka, co bedzie sie jako Twoja kochanka realizowac z Toba w swingach z zastepstwe zony. Narzekanie na kobiety, ze nie chca realizowac Twoich potrzeb jest conajmniej naiwnoscia, jak nie jakas perfidia z Twojej strony. Przeciez Ty szukasz idealnej partnerki = tj oddanej kochanki. W koncu co niby jej oferujesz? Sponsoring?
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 20:50
                                                    Ale ja wyraźnie pisałem, że niektóre z nich chcą sie ze mną wiązać.
                                                    Tylko, że w ogóle nie zawracają sobie głowy moimi oczekiwaniami podczas gdy same mówią o swoich.
                                                    Pisałem o kobiecie, która sama sugerowała że wziełaby rozwód gdybym chciał się z nią na stałe związać (nawet nie wspominała o małżeństwie tylko o stałym związku)
                                                    Sugerujesz, ze samo by się ułożyło?
                                                    Sama zaczęłaby spełniać moje oczekiwania podczas gdy wcześniej nawet nie byłą zainteresowana za bardzo tym jak one wyglądają?
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:09
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale ja wyraźnie pisałem, że niektóre z nich chcą sie ze mną wiązać.
                                                    > Tylko, że w ogóle nie zawracają sobie głowy moimi oczekiwaniami podczas gdy sam
                                                    > e mówią o swoich.
                                                    > Pisałem o kobiecie, która sama sugerowała że wziełaby rozwód gdybym chciał się
                                                    > z nią na stałe związać (nawet nie wspominała o małżeństwie tylko o stałym związ
                                                    > ku)
                                                    > Sugerujesz, ze samo by się ułożyło?
                                                    > Sama zaczęłaby spełniać moje oczekiwania podczas gdy wcześniej nawet nie byłą z
                                                    > ainteresowana za bardzo tym jak one wyglądają?

                                                    Nie na temat. Ja pytam co Ty oferujesz idealnej partnerce? (w domysle za spelnianie Twoich potrzeb). Nazwij ta relacje/ten uklad. Jak to bym mialo wygladac?
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:47
                                                    Znowu mam pisać referat?
                                                    Idziesz na łatwiznę :-)
                                                    Rzucasz pytanie otwarte a ja się mam produkować?
                                                    Zadaj pytanie zamknięte a ja odpowiem czy to oferuję czy nie :-)

                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Znowu mam pisać referat?
                                                    > Idziesz na łatwiznę :-)
                                                    > Rzucasz pytanie otwarte a ja się mam produkować?
                                                    > Zadaj pytanie zamknięte a ja odpowiem czy to oferuję czy nie :-)

                                                    Przeciez juz pytalam, przegapiles ;) Oferujesz sponsoring?
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 08:42
                                                    Aa.
                                                    O to Ci chodzi.
                                                    A jak rozumiesz sponsoring?
                                                    Przecież to oczywiste, ze jeśli będę z jakąś kobietą w związku to będę ponosił w związku z tym pewne wydatki.
                                                    Pojadę na wakacje sam bo jej nie będzie stać?
                                                    Absurd.
                                                    Oczywiście, ze je zafunduję.
                                                    Będzie potrzebowała mieszkania to jej wynajmę.
                                                    A jeśli kobieta, z którą jestem w związku poprosi o pieniądze to tez jej dam.
                                                    Natomiast jeśli chodzi Ci o to czy chce wejść w układ w którym za spotkanie z seksem płacę określoną kwotę to mogę sobie wyobrazić taką sytuację. Nie stanowi to dla mnie jakiejś przeszkody mentalnej.
                                                    Natomiast nie wierzę w trwałość takiego układu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 14:27
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Aa.
                                                    > O to Ci chodzi.
                                                    > A jak rozumiesz sponsoring?
                                                    > Przecież to oczywiste, ze jeśli będę z jakąś kobietą w związku to będę ponosił
                                                    > w związku z tym pewne wydatki.
                                                    > Pojadę na wakacje sam bo jej nie będzie stać?
                                                    > Absurd.
                                                    > Oczywiście, ze je zafunduję.
                                                    > Będzie potrzebowała mieszkania to jej wynajmę.
                                                    > A jeśli kobieta, z którą jestem w związku poprosi o pieniądze to tez jej dam.
                                                    > Natomiast jeśli chodzi Ci o to czy chce wejść w układ w którym za spotkanie z s
                                                    > eksem płacę określoną kwotę to mogę sobie wyobrazić taką sytuację. Nie stanowi
                                                    > to dla mnie jakiejś przeszkody mentalnej.
                                                    > Natomiast nie wierzę w trwałość takiego układu.

                                                    Przede wszystkim ustalmy kolejna rzecz: nie mozesz byc z zadna inna kobieta w ''zwiazku''/wejsc w zwiazek, bo jestes juz w zwiazku z zona, ktorej ustalilismy juz, ze nie mozesz zostawic no matter what. Mozesz sobie do tego co masz teraz dobrac tylko kochanke na zasadzie sposoringu czy tam utrzymanke. Dlaczego sadze, ze musialby to byc uklad opierajacy sie na pieniadzu za seks (forma do uzgodnienia)? Bo zadna kobieta sie nie zgodzi na wejscie w taki uklad ze szczerego serca, bo nie jestes wolny i nie ma sensu sie angazowac uczuciowo. I taki uklad mogby byc teoretycznie trwaly.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 14:39
                                                    Ale problem polega na tym, że ja nie chciałbym wchodzić w relację z tymi kobietami nawet gdybym był wolny.
                                                    To nie tak, ze one mi nic nie oferują bo ja nie jestem wolny.
                                                    Po pierwsze oferują, tylko ja niekoniecznie chcę to wziąć, po drugie nie chodzi tylko o to co one są gotowe zaoferować mnie.
                                                    Chodzi o to co one są w ogóle gotowe zaoferować mężczyźnie.
                                                    Rozmawiamy, poznaję ich poglądy, podejście do pewnych spraw, wizję związku, priorytety itd.
                                                    To nie są jakieś zimne suki tylko normalne kobiety (i to jest najbardziej przygnębiające)
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:05
                                                    Co jest przygnebiajacego w normalnej kobiecie?
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:15
                                                    To, że normą jest u nich taki poziom egoizmu i egocentryzmu.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:17
                                                    a podasz przyklad w czym to sie objawia?
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:41
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > To, że normą jest u nich taki poziom egoizmu i egocentryzmu.

                                                    kruche_ciacho napisała:

                                                    > a podasz przyklad w czym to sie objawia?

                                                    Tak jest! Konkret dawaj. Ja juz Cie nawolywalam zebys ladowal input, a nie rozwodzisz sie o swoich odczuciach. Bedzie konkret, bedzie rozmowa, a jak nie to top smutki z Urqu przy wodzie (wyjatkowo bolesny brak polskich liter w przypadku tego slowa :(
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:12
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale problem polega na tym, że ja nie chciałbym wchodzić w relację z tymi kobiet
                                                    > ami nawet gdybym był wolny.
                                                    > To nie tak, ze one mi nic nie oferują bo ja nie jestem wolny.
                                                    > Po pierwsze oferują, tylko ja niekoniecznie chcę to wziąć, po drugie nie chodzi
                                                    > tylko o to co one są gotowe zaoferować mnie.
                                                    > Chodzi o to co one są w ogóle gotowe zaoferować mężczyźnie.
                                                    > Rozmawiamy, poznaję ich poglądy, podejście do pewnych spraw, wizję związku, pri
                                                    > orytety itd.
                                                    > To nie są jakieś zimne suki tylko normalne kobiety (i to jest najbardziej przy
                                                    > gnębiające)

                                                    No ale po co Ci kobieta ideal? Nie sadzisz, ze kobieta ideal zasluguje na wiele wiecej niz Ty mozesz jej dac. Po co np z kobieta rozmawiac na temat wizji zwiazku, skoro zwiazek nie wchodzi w gre? Wydobywasz z nich rzeczy nieistotne. Dazac do wyrwania kobiety idealu dazysz do nieutrzymania tego ukladu, bo nawet gdyby sie taka znalazla i nawet gdybys taka zdobyl (=dopchal sie) to Ci zwieje. Powinienes wyjsc od okreslenia 'stanowiska' (funkcji jaka ta kobieta w Twoim zyciu, realnym zyciu (!), a nie jakims wyimaginowanym, przyszlym, nieistniejacym ma pelnic), a potem 'rekrutowac' wylacznie na to stanowisko. Wtedy nie ma znaczenia, co taka kobieta mysli o regularnym zwiazku. Wazne co mysli o ukladzie, ktory Ty jestes w stanie zaproponowac. Bo tu moze sie okazac idealna kandydatka.

                                                    Aha, skoro jestes ogolnie podlamany tymi kobietami to przedstaw prosze ich usrednione poglady (bo wg tego co piszesz musza byc jakies seryjne, seryjnie beznadziejne ;)
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:15
                                                    Ale ja nie szukam ideału.
                                                    Moge powiedzieć, ze wysoko stawiam poprzeczkę ale to nie to samo co ideał.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:16
                                                    swoja droga mozna zapytac jak to sie dzieje ze spotyka tylko te normalne beznadziejne ;-)
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:29
                                                    Nigdzie nie pisałem, ze spotykam te beznadziejne.
                                                    Są atrakcyjne, inteligentne, wykształcone itd.
                                                    Niektóre angażują się w działalność społeczną, charytatywną.
                                                    Inne robią karierę.
                                                    Lubią zwierzeta (jak ja) i dobre kino i książkę.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:36
                                                    przepraszam, nie "beznadziejne" a "normalne przygnebiajace"

                                                    "To nie są jakieś zimne suki tylko normalne kobiety (i to jest najbardziej przygnębiające)"
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:40
                                                    Przygnębiające jest to, ze pewien egoizm i egocentryzm jest standardem wśród kobiet.
                                                  • sea.sea Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:52
                                                    Ale daj jakiś przykład konkretny może, bo to ciekawe, a etykietka "egoizm i egocentryzm" niewiele mówi...
                                                  • slepafuria15 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:56
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ale daj jakiś przykład konkretny może, bo to ciekawe, a etykietka "egoizm i ego
                                                    > centryzm" niewiele mówi...
                                                    Chodziło mu o to, ze kobieta słuchać nie umie/nie chce i ze nie chciała nawet dobrze poznac jego potrzeb.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:02
                                                    no ja sie wcale nie dziwie
                                                    tez by mi sie nie chcialo inwestowac i angazowac w zonatego faceta ani czasu ani uwagi
                                                  • sea.sea Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:05
                                                    Ehe. No cóż, mam poczucie, że powyższe można zarzucać równo obu płciom.

                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:15
                                                    Więc jak chcesz zobiektywizować jakieś subiektywne spojrzenie na pewien problem damsko-męski to można przeprowadzić eksperyment myślowy i zamienić w rozważaniach mężczyznę i kobietę miejscami i zobaczyć co Ci wyszło.
                                                    Jeśli wspomniana przez Ciebie symetria istnieje to zamiana nie powinna mieć wpływu na daną tezę, postulat, ocenę sytuacji.
                                                    (Pomijam oczywiste różnice biologiczne itd)
                                                    Nie wiem czy łapiesz o co mi chodzi.
                                                    Jestem w pracy i nie bardzo mam czas na rozpisywanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:36
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale daj jakiś przykład konkretny może, bo to ciekawe, a etykietka "egoizm
                                                    > i ego
                                                    > > centryzm" niewiele mówi...
                                                    > Chodziło mu o to, ze kobieta słuchać nie umie/nie chce i ze nie chciała nawet d
                                                    > obrze poznac jego potrzeb.

                                                    Tez prosilam zeby wstawil jakies usrednione poglady tych 'przygnebiajacych kobiet'. Bo za malo danych zeby ocenic. Ja potrzebuje dane, a nie ich interpretacje zeby samej dokonac oceny. Czy to tak trudno stworzyc profil jakiejs usrednionej 'przygnebiajacej kobiety' nie koncentrujac sie na jakims jednym wybranym bolacym aspekcie? Moze byc w punktach, bez opowiadania, szybciej mozna napisac.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 16:49
                                                    Ale po co.
                                                    Przecież Twoja opinia na ten temat i tak jest do przewidzenia.
                                                    Ty i tak wybierzesz z mojej wypowiedzi to co Ci będzie pasowało do wcześniej założonej tezy.
                                                    Podałem Ci przykład z byłą miłością sprzed lat i wybrałas sobie co Ci pasowało.
                                                    Na siłę próbujesz udowadniać, ze AKURAT JA nie mam sie co spodziewać że kobieta mi coś zaoferuje bo jestem żonaty.
                                                    No tak.
                                                    Zaoferowała mi "zaledwie" jej rozejście się z mężem.
                                                    No tak.
                                                    Zauważyłem, ze akurat rozwód to dla was żadne poświęcenie i pierwsza sugestia jaką podsuwacie osobie, o której nie wiecie prawie nic.
                                                  • wont Re: Przysięga wierności 18.02.15, 17:23
                                                    Troche histeryzujesz... Kitty jest wbrew pozorom uczciwym rozmowca. Ma odjazdy ale generalnie stara sie naprawde zrozumiec rozmowce. Ja rozumiem, ze jej chodzilo o to, ze ty, wysylajac sygnal, ze nie odejdziesz od zony, nie masz na co liczyc na rynku zwiazkowym. Twoja szkolna milosc, ktora zadeklarowala rozstanie z mezem, tez przeciez deklarowala to jako krok do waszego zwiazku a nie, ze ona odchodzi a ty zostajesz.

                                                    Mnie tylko dziwi w tej calej dyskusji dlaczego tak szybko i bezrefleksyjnie ludzie przechodza do konstatacji, ze jak nie zasposorujesz to nie zaruchasz. No ja rozumiem - zwiazek. Tutaj, jesli nie odchodzisz od zony, to reczywiscie niewiele mozesz dac. Ale dlaczego dziewczyny wypowiadajace sie w tym watku zakladaja, ze nie mozesz stworzyc sobie fajnego ukladu na boku, z jakas mezatka na przyklad? I rozliczac sie w barterze a nie pieniadzach :)

                                                    PS. Pozdrawiam i nie fochaj sie za pierwsze zdanie ale jakos dzisiaj jestem w konfrontacyjnym nastroju ;)
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 17:29
                                                    Wiem, ze Kitty posiada wystarczająco inteligencji by pewne rzeczy załapać ale czasem mam wrażenie, że chce mnie celowo doprowadzić do irytacji :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 17:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wiem, ze Kitty posiada wystarczająco inteligencji by pewne rzeczy załapać ale c
                                                    > zasem mam wrażenie, że chce mnie celowo doprowadzić do irytacji :-)

                                                    Chce zebys byl szczery i wzbil sie ponad swoj zal do kobiet ;) Jak sie irytujesz, to rob przerwy, kawe rob, ruchaj w przerwie, cokolwiek co Cie odpreza, w skrajnym przpadku porzuc dyskusje. Wszystko wolno. My tu tolerancyjni, przynajmniej mlody narybek podczytujacy tak komplementowal. To zobowiazuje ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 18:43
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wiem, ze Kitty posiada wystarczająco inteligencji by pewne rzeczy załapać ale c
                                                    > zasem mam wrażenie, że chce mnie celowo doprowadzić do irytacji :-)

                                                    Po prostu Kitty zadaje szczegolowe pytania, bo to bystra kobieta jest, a Ty sie motasz w zeznaniach, stad irytacja. Rozumiem, ze we wlasnych oczach chcesz dobrze wypasc, wszyscy w jakis sposob temu ulegamy, wiec o to sie nie czepiam. U Ciebie jednak przyjelo to brzydka postac zwalania winy na innych, z rownoczesnym wybielaniem samego siebie.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 18:53
                                                    Tyle, że opisując sytuację z moją byłą miłością napisałęm wyraźnie, że ona dobrze zarabia więc ew. korzyści finansowe nie są dla niej motywacją do chęci odejścia od męża i stworzenia związku ze mną..
                                                    Ale Kitty przez ileś tam kolejnych postów jak gdyby nigdy nic usiłuje kłaść mi do głowy, że musze się pogodzić z tym, że kobieta będzie ode mnie oczekiwać korzyści finansowych.

                                                    Piszę, że moja dawna dziewczyna chce odejść od męża i się ze mną związać ale Kitty jak gdyby nigdy nic usiuje kłąśc mi do głowy, że nic dziwnego, że moja była miłość nie chce mi nic od siebie zaoferować skoro jestem żonaty (to dlaczego sugeruje, ze mogłaby oejść od męża)
                                                    No ręce opadają.
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 18.02.15, 19:10
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Tyle, że opisując sytuację z moją byłą miłością napisałęm wyraźnie, że ona dobr
                                                    > ze zarabia więc ew. korzyści finansowe nie są dla niej motywacją do chęci odejś
                                                    > cia od męża i stworzenia związku ze mną..
                                                    > Ale Kitty przez ileś tam kolejnych postów jak gdyby nigdy nic usiłuje kłaść mi
                                                    > do głowy, że musze się pogodzić z tym, że kobieta będzie ode mnie oczekiwać kor
                                                    > zyści finansowych.

                                                    Przecież to proste. Nie interesują ją korzyści finansowe, więc co innego jest dla niej cenne. Gdyby leciała na kasę to nie odstraszyłby jej fakt że będzie nosiła koszulkę z nr 2 na plecach.
                                                    Ponieważ nie spełniłeś tego "czegoś" innego co było dla niej cenne to nie odeszła od męża.

                                                    > (to dlaczego s
                                                    > ugeruje, ze mogłaby oejść od męża)

                                                    Słowem kluczem jest tutaj MOGŁABY. Zobacz że laska nie rzuciła męża w djabły nie spakowała się i nie przywitała Cię pod Twymi drzwiami trzymając walizkę w ręku. Z jakiegoś powodu mogła....ale tego nie zrobiła. Ty zaś starasz się nie dostrzegać tego że to była akcja warunkowa. Takie jak w języku programowania "IF ... THEN"
                                                    link dla nieprogramistów
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Instrukcja_warunkowa#If-Then
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 19:20
                                                    Ale ja nie mam do niej pretensji, że nie odeszła od męża.
                                                    Ja się dziwię, ze w ogóle takie deklaracje składała jednocześnie kompletnie ignorując moje wątpliwości co do wzajemnego dopasowania.
                                                    To znaczy dopasowanie w jej opinii było, bo wg niej byłem (jestem) mezczyzną mogącym ją uszczęśliwić , dać spelnienie itd
                                                    Abstrahuję czy rzeczywiście mogłem - ona wierzyła, że mogłem (mogę)
                                                    Natomiast kwestia czy ona może uszczęśliwić mnie w ogóle nie byłą przedmiotem jej troski.
                                                    I to mnie dziwi.
                                                    A ściślej mówiąc dziwi mnie jej zdziwienie, że nie wykazalem entuzjamu do reaktywacji związku.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 21:02
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Przecież to proste. Nie interesują ją korzyści finansowe, więc co innego jest d
                                                    > la niej cenne. Gdyby leciała na kasę to nie odstraszyłby jej fakt że będzie nos
                                                    > iła koszulkę z nr 2 na plecach.
                                                    > Ponieważ nie spełniłeś tego "czegoś" innego co było dla niej cenne to nie odesz
                                                    > ła od męża.
                                                    >
                                                    > > (to dlaczego s
                                                    > > ugeruje, ze mogłaby oejść od męża)
                                                    >
                                                    > Słowem kluczem jest tutaj MOGŁABY. Zobacz że laska nie rzuciła męża w djabły ni
                                                    > e spakowała się i nie przywitała Cię pod Twymi drzwiami trzymając walizkę w ręk
                                                    > u. Z jakiegoś powodu mogła....ale tego nie zrobiła. Ty zaś starasz się nie dost
                                                    > rzegać tego że to była akcja warunkowa. Takie jak w języku programowania "IF ..
                                                    > . THEN"
                                                    > link dla nieprogramistów
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Instrukcja_warunkowa#If-Then

                                                    Tak jest. Laska grala na zwiazek. Przedlozyla oferte tylko, oferte WARUNKOWA, dokladnie jak wyjasnil Kutuzow. Poniewaz Ty zwiazku nie jestes w stanie zaoferowac to do tranzakcji nie moglo dojsc, nawet gdydby sie zainteresowala spelnieniem Twoich potrzeb. Zreszta jak sie chciales przekonac, ze z jej deklaracjami bylo mocno warunkowo to trzeba bylo od razu wyskoczyc z tabliczka nr 2, jak mowi Kutuzow i zobaczylbys jakby Ci szybko prysnela. Ewentualnie ta dlugo by szafowala deklaracjami, jak dlugo by wierzyla, ze jednak rzucisz w cholere zone. Wiec nie ma co sie podniecac tym, co mowila.

                                                    Ja w swoich rozwazaniach posunelam sie dalej. Wskazalam mianowicie, ze takie laski jak ta nie powinny byc Twoim targetem tylko raczej takie jak wskazal np Wont (taka +/- to juz jedna na stanie masz) albo jeszcze prosciej: utrzymanki (z elementem finansowania).
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 21:18
                                                    Masz może nr telefonu do niej?
                                                    Bo gdzieś mi wcieło a chciałem zadzwonić.
                                                    A widzę, ze Ty znasz ją swietnie.

                                                    Twoje spekulacje są żenujące.
                                                    Nie jestem w stanie znaleźc innego słowa.
                                                    Dokonujesz niesamowitej ekwilibrystyki żeby minąc się z prawdą.
                                                    Podchwycisz każdy możiwy scenariusz tylko nie ten, kóry jest prawdziwy.


                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 21:30
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Masz może nr telefonu do niej?
                                                    > Bo gdzieś mi wcieło a chciałem zadzwonić.
                                                    > A widzę, ze Ty znasz ją swietnie.
                                                    >
                                                    > Twoje spekulacje są żenujące.
                                                    > Nie jestem w stanie znaleźc innego słowa.
                                                    > Dokonujesz niesamowitej ekwilibrystyki żeby minąc się z prawdą.
                                                    > Podchwycisz każdy możiwy scenariusz tylko nie ten, kóry jest prawdziwy.

                                                    Wiesz co Morrison? Powiem tak: mnie wystarczy (= pochlebia), ze zasadniczo moja konkluzja pokrywa sie z konkluzja Kutuzowa, zwlaszcza, ze ON MNIE NIE CZYTA (!), a nie pisalismy rownolegle tylko z grubsza po sobie i zazebia z Wontowa.

                                                    Twoje zycie, rob co chcesz.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 21:52
                                                    Dobra dobra.
                                                    Pisac możesz co chcesz.
                                                    Ja też.
                                                    I jeszcze raz powtarzam Ci, że Twoje spekulacje są śmieszne.
                                                    Gdyby istniała jakakolwiek wierygodna metoda zweryfikowania ich prawdziwości to po jej zastosowaniu zapadłabyś się w ziemię z zażenowania.
                                                    Tu już nie chodzi o spekulacje na temat tego co ktośma w głowie.
                                                    Tu chodzi o nieznajmość FAKTÓW.
                                                    Opisałem CI w miarę precyzyjnie sytuację, co nie zmienia faktu, że mój krótki opis nie jest w stanie oddać ducha naszej relacji i pewnych okoliczności a Ty z tego i tak krótkiego opisu wyrzucasz 90% faktów i zastępujesz je swoimi dywagacjami.
                                                    Tu każdemu choć troche samokrytycznemu osobnikowi włączyłaby się kontrolka, ze może się mylić.
                                                    Tobie się nie właczyła.
                                                    Im mnie wiesz tym bardziej jesteś pewna swego.

                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 18:00
                                                    wont napisał:

                                                    > Troche histeryzujesz... Kitty jest wbrew pozorom uczciwym rozmowca. Ma odjazdy
                                                    > ale generalnie stara sie naprawde zrozumiec rozmowce. Ja rozumiem, ze jej chod
                                                    > zilo o to, ze ty, wysylajac sygnal, ze nie odejdziesz od zony, nie masz na co l
                                                    > iczyc na rynku zwiazkowym. Twoja szkolna milosc, ktora zadeklarowala rozstanie
                                                    > z mezem, tez przeciez deklarowala to jako krok do waszego zwiazku a nie, ze ona
                                                    > odchodzi a ty zostajesz.

                                                    Ooo pomocna dlon. Ciekawe ile bedzie mnie to kosztowalo i dlaczego tak drogo ;)

                                                    > Mnie tylko dziwi w tej calej dyskusji dlaczego tak szybko i bezrefleksyjnie lud
                                                    > zie przechodza do konstatacji, ze jak nie zasposorujesz to nie zaruchasz.

                                                    E e e wychodza Twoje wlasne schizy Wont, nic extraordinary, jak na standardowego uzytkownika forum (miescisz sie w widelkach normy) ;) Otoz Morrison rucha ile chce, kiedy chce i jak chce (z wyboru i upodowania w swing company) i o tym nie tym idzie dyskusja. On chce czegos wiecej. Dyskusja idzie o tym 'czegos'. Ja sie skupiam na tym 'czegos', a on na przygnebiajacych kandydatkach.

                                                    No ja
                                                    > rozumiem - zwiazek. Tutaj, jesli nie odchodzisz od zony, to reczywiscie niewie
                                                    > le mozesz dac. Ale dlaczego dziewczyny wypowiadajace sie w tym watku zakladaja,
                                                    > ze nie mozesz stworzyc sobie fajnego ukladu na boku, z jakas mezatka na przykl
                                                    > ad? I rozliczac sie w barterze a nie pieniadzach :)

                                                    No ja wlasnie proponowalam, ze najlepszy bedzie uklad z rozliczniem, proponowalam w prawdzie w pieniadzu ale do ustalenia w jakiej formie, moze byc przeciez bezgotowkowo. Aha a taki barter to on z mezatka juz ma (znajoma z portalu dla swingowych ruchaczy, mezatka, ktora ma tam z nim profil a laruchajmy z innymi razem ;), a jednak mu to nie wystarcza, stad lecimy z dyskusja dalej.

                                                    Mam nadzieje, ze wyjasnilam zwiezle. Dziekuje za pomocna dlon. Bez pozdrowien ;)
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 17:28
                                                    a dlaczego negujesz fakt ze zdrowa, interesujaca i wiedzaca czego chce kobieta bedzie chciala zaoferowac cos wiecej niz ewentualnie niezobowiazujacy seks, dla zonatego mezczyzny? dla zonatego mezczyzny ktory nie chce sie rozwiesc ofkours

                                                    to dlatego okreslasz je jako egocentryczne i samolubne?

                                                    Ps. Kim sa Ci "Was"?
                                                  • mabelle2000 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 18:30
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Zauważyłem, ze akurat rozwód to dla was żadne poświęcenie i pierwsza sugestia j
                                                    > aką podsuwacie osobie, o której nie wiecie prawie nic.

                                                    Wrecz przeciwnie, rozwod to trudne i bolesne przezycie, wielu z nas tutaj ma go za soba i nie sadze, zeby nasza sytuacja zbytnio sie roznila od Twojej. Nikt raczej nie podchodzil do rozwodu z usmiechem na ustach i na luzie. Jest to jednak krok konieczny, ktory w zyciu trzeba odwaznie podjac, jesli nie chce sie byc hipokryta.
                                                  • slepafuria15 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 18:38
                                                    A Ty uważasz, na temat osób o których nic nie wiesz, że rozwód to był dla nich spacer plaży.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:52
                                                    dlaczego cie to przygnebia? przeciez i tak jestes w zwiazku

                                                    abstrachujac juz od tego ze nie jest to domena kobiet a po prostu niektorych ludzi
                                                  • slepafuria15 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 15:54
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Przygnębiające jest to, ze pewien egoizm i egocentryzm jest standardem wśród ko
                                                    > biet.
                                                    Widać w takich kręgach się obracasz. Moze czas zmienić kręgi, wyjsć poza utarte schematy.
                                              • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 18:57
                                                morrison9 napisał:

                                                > Masz na myśli aspekt etyczny czy formalno-prawny?

                                                Aspekt etyczny to Twoja kwestia -mi nic do tego.
                                                Zwróciłem uwagę tylko że w aspekcie prawnym wierność jest dopisana drobnym druczkiem w przypisach na dole strony. Niby w samej przysiędze jej nie ma, ale jest tam zapisana domyślnie, wyroki sądów zaś to potwierdzają.

                                                > Od strony formalno-prawnej to może ja mam więcej powodów do tego by wnosić o ro
                                                > zwód z winy małżonka. Kto wie.
                                                > A może jednak żona ma powody żeby o to wnosić ale jakoś dziwnie tego nie robi.
                                                > Tego nie wiesz więc może nie oceniaj pochopnie.

                                                Zatrzymajmy się na tym na chwilę. Formalnie rozwód może nastąpić gdy:
                                                Art. 56. (Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy)
                                                § 1. Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód.

                                                Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego jako trwały i zupełny rozpad należy rozumieć:
                                                „Rozkład ma charakter zupełny, jeżeli ustały więzi fizyczne, duchowe i gospodarcze małżonków. Zachowanie co najmniej jednej z więzi, np. gospodarczej, sprawia, że nie można mówić o pozytywnej przesłance orzeczenia rozwodu. Podobnie istnienie więzi cielesnej, mimo braku więzi duchowej i gospodarczej, świadczy o tym, że rozkład pożycia nie ma charakteru zupełnego, a powództwo rozwodowe powinno zostać oddalone.”

                                                Twoja małżonka bzyknie Cię raz na jakiś czas -więc nie możesz zarzucić jej że nastąpił trwały i ZUPEŁNY rozpad pożycia. Szczególnie że mieszkacie razem więc i więź ekonomiczna nie jest naruszona (wspólna kasa, wspólne wydatki na dziecko itp).

                                                Formalnie możesz wystąpić tylko o ew. rozwód bez orzekania o winie -czyli de facto za obopólną zgodą. Jeśli małżonka Twoja na to się nie zgodzi, to jesteś zablokowany. Jeśli np. znajdziesz swoją wymarzoną partnerkę która spełniać będzie Twoje oczekiwania, to nie możesz wziąć z nią ślubu, ponieważ małżonka ma Cię w garści. Jako winny rozpadu (ten co zdradza) nie możesz wnosić o rozwód. Po dobroci - wszystko zależy od tego czy ona się zgodzi. Ją jako winną rozpadu nie wmanewrujesz, bo łatwo jest wykazać przed sądem że "ja go kocham Wysoki Sądzie, uprawiam nawet z nim seks, tylko on jest jakiś odległy...ale to nic, na pewno nam się uda".

                                                Czy coś pominąłem pod kątem formalno-prawnym?

                                                > A od strony czysto etycznej także nie wiesz tez jakie były nasze wzajemne pozaf
                                                > ormalne ustalenia , plany i wzajemne obietnice więc nie masz za bardzo danych d
                                                > o oceny.

                                                Wiesz, wasze nieformalne ustalenia mają wartość papieru kartki z pamiętnika, na którym je ew spisałeś.

                                                Sam pisałeś że umawialiście się z małżonką na zabawę w swing... ale to się rozmyło. Inne ustalenia także się mogą rozmyć o ile nie koliduje to z prawodawstwem, bo tam to już wchodzi Kodeks i niewiele już możesz zrobić.
                                                • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:04
                                                  Ale schodzisz na manowce.
                                                  Ja nie planuję się rozwodzić więc Twoja analiza nie ma sensu z mojego punktu widzenia.
                                                  A zagrożenia rozwodem ze strony żony i puszczenia mnie w skarpetkach też się nie obawiam.
                                                  Wytworzył się układ wzajemnych powiązań w których moje pole manewru jest nieporównywalnie większe niż pole manewru mojej żony.
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:09
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale schodzisz na manowce.
                                                    > Ja nie planuję się rozwodzić więc Twoja analiza nie ma sensu z mojego punktu wi
                                                    > dzenia.
                                                    > A zagrożenia rozwodem ze strony żony i puszczenia mnie w skarpetkach też się ni
                                                    > e obawiam.
                                                    > Wytworzył się układ wzajemnych powiązań w których moje pole manewru jest niepo
                                                    > równywalnie większe niż pole manewru mojej żony.

                                                    Ja schodzę na manowce? Pokaż w którym punkcie tego co napisałem?
                                                    Twoje pole manewru jest cysto iluzoryczne. Możesz co najwyżej chodzić na boki i to też do czasu do póki Twoja żona to toleruje. Jeśli się wkurzy i wykaże Twoją winę rozpadu małżeństwa to jako winny poza alimentami na dzieci będziesz płacił alimenty na żonę...pole manewru trochę się zmniejszy, szczególnie że w Polskich realiach będzie mogła jeszcze zagrać kartą widzeń z dzieckiem i je trochę utrudnić jak będziesz zbyt krnąbrny.

                                                    Jak na gościa zachwyconego z zasad które daje związek małżeński sprawiasz wrażenie tego który nie ma pojęcia co kryje się pod zapisami małym druczkiem (czyli Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy jako "załącznik" do przysięgi małżeńskiej).
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:36
                                                    W którymś odcinku Desperate Housewife (Tak. Oglądałem, do pewnego momentu to był fajny serial) Gabriel Carlos (Eva Longoria) knuje intrygę by rozwieść się ze swoim mężem pozbawiając go większości majątku a kiedy jest już bliska osiągnięcia celu potem staje na głowie by cofnąć rozwód :-)
                                                    To oczywiście film fabularny ale scenariusz jak najbardziej realny.

                                                    Na prawdę.
                                                    Nie zdecyduję się na niedyskrecję i publiczne wywlekanie szczegółów tylko dla chwilowej przyjemności udowodnienia Ci, że nie uwzględniłeś wszystkich czynników.
                                                    Teraz nawet jeśli coś wywlekam jestem tutaj dla was tylko literkami na ekranie komputera.
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:56
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > W którymś odcinku Desperate Housewife (Tak. Oglądałem, do pewnego momentu to by
                                                    > ł fajny serial) Gabriel Carlos (Eva Longoria) knuje intrygę by rozwieść się ze
                                                    > swoim mężem pozbawiając go większości majątku a kiedy jest już bliska osiągnię
                                                    > cia celu potem staje na głowie by cofnąć rozwód :-)
                                                    > To oczywiście film fabularny ale scenariusz jak najbardziej realny.

                                                    Oglądałem ten serial, ale zupełnie nie kojarzę tego wątku. Wydaje mi się że było tam coś o "lewej" kasie ukrytej na kontach na kajmanach.

                                                    Nawet jeśli masz przewagę ekonomiczną i żonie finansowo nie opłaca się konfrontacja z Tobą, to nie znaczy że kiedyś tego nie spróbuje (np. gdy dziecko wyfrunie już z gniazda).
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 20:19
                                                    Zawsze można rozważać scenariusze malo prawdopodobne.
                                                    Zawsze można sie obawiać ze ktoś na złość mnie zechce sobie przemrozić uszy.
                                                    .Ale bez pełnej wiedzy nie jesteś w stanie tego zrobić.
                                                    Chętnie zaoferowałbym Ci rolę adwokata diabła bo byłbyś w tym świetny ale to wymagałoby ujawniania szczegółów :-)
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 20:33
                                                    Kruche_ciacho zapytała jak usunąłem wzmiankę o wierności z przysięgi a ja jej pokazałem, że nie musiałem usuwać.
                                                    Koniec. Kropka.
                                                    A Ty wyskakujesz z analizą sytuacji prawnej.
                                                    Fajnie.
                                                    Ale ne dotyczy mojego postu.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:01
                                                    to ze ja ignorujesz nie znaczy ze je jej tam nie ma
                                                    kutuzow obszernie to wytlumaczyl
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:08
                                                    Ale Ty pytałaś o aspekt techniczny:
                                                    "a jak to technicznie wygladalo? wyrzuciles ta wzmianke z przysiegi malzenskiej?"
                                                    Po co pytałaś skoro chodziło Ci o coś innego?
                                                    Kutuzow Ci wytłumaczył o co Ci chodziło?
                                                    A wcześniej sama nie wiedziałaś o co pytasz?
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:12
                                                    mozesz czepiac sie sie szczegolow technicznych ale wiesz o co dokladnie chodzi
                                                    swoja droga ladnie umiesz "zamecac", jaki masz zawod?

                                                    i na koniec: czy Ty wiesz o co Tobie chodzi w zyciu, w zwiazku ?
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:26
                                                    Ale to Ty się zapytałaś o szczegóły techniczne.
                                                    Gdyby nie Twoje pytanie to doprecyzowałbym, ze chodzi mi o przysięgę w sensie ogólnych reguł gry, obietnic składanych w trakcie związku itd a nie o przysięgę ślubną.
                                                    Potem sie wtrącił Kutuzow i dyskusja zeszła na manowce.
                                                    Nie zostawię żony nie dlatego, ze jest jakiś papier tylko dlatego, że kiedyś jej to obiecałem. Obiecałem zanim się pobraliśmy. Ślub był tylko logiczną konsekwencją.
                                                    Jeśli ona mnie "zwolni" z tej przysięgi składając pozew o rozwód to wtedy ew wchodzi to w rachubę.

                                                    > i na koniec: czy Ty wiesz o co Tobie chodzi w zyciu, w zwiazku ?
                                                    Wiem.
                                                    Natomiast jak to osiągnąć nie krzywdząc innych - nie mam zielonego pojęcia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:54
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale to Ty się zapytałaś o szczegóły techniczne.
                                                    > Gdyby nie Twoje pytanie to doprecyzowałbym, ze chodzi mi o przysięgę w sensie o
                                                    > gólnych reguł gry, obietnic składanych w trakcie związku itd a nie o przysięgę
                                                    > ślubną.
                                                    > Potem sie wtrącił Kutuzow i dyskusja zeszła na manowce.
                                                    > Nie zostawię żony nie dlatego, ze jest jakiś papier tylko dlatego, że kiedyś je
                                                    > j to obiecałem. Obiecałem zanim się pobraliśmy. Ślub był tylko logiczną konsekw
                                                    > encją.
                                                    > Jeśli ona mnie "zwolni" z tej przysięgi składając pozew o rozwód to wtedy ew wc
                                                    > hodzi to w rachubę.
                                                    >
                                                    > > i na koniec: czy Ty wiesz o co Tobie chodzi w zyciu, w zwiazku ?
                                                    > Wiem.
                                                    > Natomiast jak to osiągnąć nie krzywdząc innych - nie mam zielonego pojęcia.

                                                    :-) No jak to jak? Znajdziesz sobie idealna partnerke i bedziecie sobie zyli w trojkacie. Tylko ciekawe ktora na to pojdzie albo raczej za ile? Jak bedzie za drogo dla Ciebie to sie nie zgodzisz i kolko sie zamyka, a w kolku Ty + zona zlaczeni obietnica. Tadam. Pieknie i romantyczne dwa golabeczki zlaczone na zawsze. Jaki sens bylo narzekac na kobiety, ze nie chca spelniac potrzeb, skoro Twoja oferta jest tak slaba, ze i tak zadna na taki uklad nie pojdzie. Zaczynaj rozmowy od swojej oferty, a skrocisz je do minimum. Nie bedziesz musial sie wtedy denerwowac, ze sie Twoimi potrzebami nie interesuja. bo juz ich nie bedzie, uciekna gdzie pieprz rosnie ;)
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 22:06
                                                    Ale żona nie jest zainteresowana.
                                                    A ja obecnie nie jestem zainteresowany żoną.
                                                    Zeby sobie chociaż kogoś znalazła.
                                                    Ale ona nie potrafi.
                                                    Tzn atrakcyjności jej nie brakuje.
                                                    Ale ona mentalnie nie jest w stanie podjać aktywności w celu znalezie ia sobie kogoś.
                                                    A gdyby nawet podjeła i nic nie wyszlo za pierwszym podejsciem to sie podda. Nie sprobuje ponownie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 22:37
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale żona nie jest zainteresowana.
                                                    > A ja obecnie nie jestem zainteresowany żoną.
                                                    > Zeby sobie chociaż kogoś znalazła.
                                                    > Ale ona nie potrafi.
                                                    > Tzn atrakcyjności jej nie brakuje.
                                                    > Ale ona mentalnie nie jest w stanie podjać aktywności w celu znalezie ia sobie
                                                    > kogoś.
                                                    > A gdyby nawet podjeła i nic nie wyszlo za pierwszym podejsciem to sie podda. Ni
                                                    > e sprobuje ponownie.

                                                    Pewnie nie potrzebuje. W koncu dziecko juz ma. Zabezpieczenie w postaci Ciebie, ktory jej nie opuscisz ze wzgledu na obietnice tez ma. Od biedy seks raz na kwartal na potwiedzenie braku rozpadu wiezi. Jak nie przepada za seksem to przeciez to idealna sytuacja.
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 08:32
                                                    > Pewnie nie potrzebuje.
                                                    Pewnie tak.
                                                    Ściślej rzecz biorąc nie zależy jej aż tak na związku z innym by zmotywowało ją to do działania.

                                                    > Jak nie przepada za seksem to przecież to idealna sytuacja
                                                    Nie wiem czy te słowa dobrze oddają stan rzeczy.
                                                    Raczej powiedziałbym, ze nie potrafi wyzbyć się pewnego odruchowego podejścia do tematu w ramach którego nie mieści jej się w głowie że mogła podejmować aktywne działania w celu zapewnienia sobie seksu.
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 17.02.15, 21:58
                                                    dyskusja nie weszla na manowce ale doszla do sedna :-)
                                                    i dlaczego zwalasz te decyzje na zone?

                                                    wiem ze wiesz ale, tak jak zobacz powyzsze pytanie, nie masz odwagi

                                                    trwajac w tym krzywdzisz najmocniej swoich najblizych
                                                  • morrison9 Re: Przysięga wierności 18.02.15, 08:27
                                                    > i dlaczego zwalasz te decyzje na zone?
                                                    A cóż to za pokrętna logika??
                                                    To znaczy, ze składając pozew rozwodowy i dążąc do jego realizacji wbrew jej woli wybieram mniejsze zło?
                                                    Natomiast dając żonie wybór (może się rozwieść jeśli jej na tym zależy lub nie rozwodzić jeśli uzna, że na tym nie skorzysta) krzywdzę ją?
                                                    Co ty masz w głowie i w sercu???
                                                    Jad i toksyny?
                                                  • kruche_ciacho Re: Przysięga wierności 18.02.15, 09:21
                                                    pokretna logika? gdzie? sam stwierdziles ze gdyby ona zlozyla pozew to bys sie zgodzil
                                                    wiec generalnie tego chcesz
                                                    i tak, twierdze ze krzywdzisz ja zostajac z nia, oszukujac ja, w pewien sposob odbierajac jej szanse na znalezienie kogos z kim moze stworzylaby zdrowy zwiazek

                                                    obawiam sie ze jad i toksyny to cos co zatruwa twoja glowe, serce i zycie
                                                    a moze jestes tylko po prostu tchorzem
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Przysięga wierności 18.02.15, 00:43
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > i na koniec: czy Ty wiesz o co Tobie chodzi w zyciu, w zwiazku ?

                                                    >>> Wiem.

                                                    Nie sądzę.

                                                    > Natomiast jak to osiągnąć nie krzywdząc innych - nie mam zielonego pojęcia.

                                                    Czyli nie wiesz.
                                                    A jak nie wiesz, to ja Ci w ramach podpowiedzi, fragment tekstu piosenki zafunduję.

                                                    A kiedy okrążysz świat, dziecino
                                                    Mówiąc, że próbowałeś odnaleźć koniec drogi
                                                    Później możesz odkryć, że droga kończy się w Detroid
                                                    Kochanie, droga nawet może skończyć się w Kathmandu
                                                    Możesz okrążyć cały swiat
                                                    Próbując zrobić coś ze swoim życiem, dziecino
                                                    Kiedy masz tylko jedną dobrą rzecz
                                                    Masz tylko jedną dobrą rzecz do zrobienia na tym świecie
                                                    Dziecino
                                                    Masz kobietę, która na ciebie czeka
                                                    I wszystko co musisz zrobić,
                                                    To być dobrym jeden raz dla jednej kobiety
                                                    I to będzie koniec drogi, dziecino
                                                    Wiem, że masz do wylania więcej łez, dziecino
                                                    Więc dalej, dalej, dalej, dalej
                                                    Płacz, płacz dziecino, płacz dziecino, płacz dziecino.

                                                    No i całość do posłuchania, ot tak, na dobranoc, dziecino
                                                    www.youtube.com/watch?v=c7jeENBtXoE




                                            • mabelle2000 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:00
                                              kutuzow napisał:

                                              > Jak dla mnie to teraz piszesz jak forumowe koleżanki, gdy im coś nie pasuje. To
                                              > trochę takie struganie wariata.

                                              Ty za to robisz jeszcze sprytniej, fragmentow, ktore Ci nie pasuja, udajesz, ze nie przeczytales. W ten sposob zawsze mozesz triumfowac ;-)))
                                              • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:03
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > Ty za to robisz jeszcze sprytniej, fragmentow, ktore Ci nie pasuja, udajesz, ze
                                                > nie przeczytales. W ten sposob zawsze mozesz triumfowac ;-)))

                                                Wklej linka to się ustosunkuje. Jakoś nie pamiętam żebym coś pomijał.
                                                • mabelle2000 Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:09
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Wklej linka to się ustosunkuje. Jakoś nie pamiętam żebym coś pomijał.

                                                  Pare razy sie zdarzylo. Nie mam czasu teraz szukac, ale obiecuje, ze jeszcze Cie dorwe ;-))))
                                                  • kutuzow Re: Przysięga wierności 17.02.15, 19:10
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Pare razy sie zdarzylo. Nie mam czasu teraz szukac, ale obiecuje, ze jeszcze Ci
                                                    > e dorwe ;-))))

                                                    Smiało. Nie odpisuje tylko tym z którymi nie dyskutuje (to dość krótka lista nicków).
                                          • slepafuria15 Re: Przylapani 18.02.15, 15:35
                                            Jestes starszy ode mnie tzn, ze slub brałeś w czasach kiedy śluby kościelne były norma. A tam jak byk jest milosc, wierność i uczciwość małżeńska.
    • kutuzow Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 18:52
      morrison9 napisał:

      > Ale ja wyraźnie pisałem, że niektóre z nich chcą sie ze mną wiązać.
      > Tylko, że w ogóle nie zawracają sobie głowy moimi oczekiwaniami podczas gdy sam
      > e mówią o swoich.
      > Pisałem o kobiecie, która sama sugerowała że wziełaby rozwód gdybym chciał się
      > z nią na stałe związać (nawet nie wspominała o małżeństwie tylko o stałym związ
      > ku)
      > Sugerujesz, ze samo by się ułożyło?
      > Sama zaczęłaby spełniać moje oczekiwania podczas gdy wcześniej nawet nie byłą z
      > ainteresowana za bardzo tym jak one wyglądają?

      Wrzucę on początku bo tam się skończyło drzewko i ciężko się odpisuje.

      Mam wrażenie, że strugasz tutaj trochę tzw głupa i jeszcze jesteś zdziwiony "czego ona chciała?"

      Zobacz, narzekasz na to, że nie masz szansy na taką, która spełniłaby Twoje oczekiwania, ale pomijasz cały czas (i pomijałeś od początku) to co sam możesz zaoferować. Wyobraźmy sobie że trafiła Ci się hipotetyczna 11-tka (ponad skale do 10). Po prostu kobieta ideał - spełnienie Twoich marzeń i snów.
      Laska ma do wyboru:

      a) gościa który jest singiel, z którym może stworzyć związek, a jeśli im będzie fajnie to może coś więcej
      b) gościa który jest rozwodnikiem. Ciągnie się za nim jakaś przeszłość w postaci ex żony z którą się widuje z racji wspólnych dzieciaków.
      c) żonatego gościa, który deklaruje że może jej zaoferować na razie koszulkę z nr 2 na plecach, bo żółtą koszulkę lider, to ma jego żona i raczej długo to się nie zmieni.

      Jak sądzisz która oferta będzie dla niej najbardziej atrakcyjna?
      Pisałeś coś o laskach do których ciężko się dopchać. Jak sądzisz -czemu taka laska która może wybierać miałaby wybrać opcję "C"? Musi jej się to opłacać z jakiś innych powodów. Musiałbyś być sławny, bardzo bogaty (wizja dużych alimentów na dziecko z Tobą), bardzo przystojny itp.

      Tak samo laska o której piszesz. Badała, czy jeśli ona odejdzie od męża, to czy może liczyć na to że Ty także odejdziesz od żony? Ponieważ nie spełniłeś jej warunków brzegowych, to nie interesowały jej inne Twoje oczekiwania.
      To trochę jak na zakupach. Jak szukasz np. elektronarzędzi Boscha, to nie interesują Cię funkcję i parametry jakich chińskich marek. Wiesz bowiem, że i tak ich nie kupisz, jaki jest więc sens czytać listę parametrów? Gdy jednak znajdziesz 2-3 modele Boscha to porównujesz je ze sobą i wybierasz najlepszy dla Ciebie.
      • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:07
        Ale wątek moich potrzeb próbowałem nieśmiało wpleść w rozmowę kilkukrotnie zanim ona w dosyć bezpośredni sposób wyartykułowała, że dla mnie odeszłaby od męża.
        Wyartykułowała w końcu to łopatologicznie ponieważ uznała, że nie zauważam delikatnych sugestii.
        Oczywiście, że zauważałem ale ignorowałem ponieważ byłem ciekaw czy jest otwarta także na moje potrzeby czy tylko na swoje i postrzega mnie jako "jedynego mężczyznę wartego jej miłości" tylko ze względu na możliwość zaspokojenia jej oczekiwań.
        Chronologia jest tu kwestią kluczową i ma zasadnicze znaczenie.
        • kutuzow Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:15
          morrison9 napisał:
          > Chronologia jest tu kwestią kluczową i ma zasadnicze znaczenie.

          Mylisz się. To jest jak negocjacje w handlu.
          Zobacz że handlarz nie negocjuje z każdą osoba która mije jego stoisko, a tylko z tymi którzy faktycznie są zainteresowani zakupem.
          Ty nie byłeś zainteresowany zakupem (byłeś jak np. gostek bez portfela) więc nie miała co z Tobą negocjować.
          Gdybyś zadeklarował że OK, też jestem gotowy odejść od żony (odpowiednik, przystąpienia do negocjacji bo widzisz atrakcyjny towar i pytasz ile kosztuje), to wtedy byś mógł się przekonać co ona oferuje w zamian.
        • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:28
          morrison9 napisał:

          > Ale wątek moich potrzeb próbowałem nieśmiało wpleść w rozmowę kilkukrotnie zani
          > m ona w dosyć bezpośredni sposób wyartykułowała,

          Niesmialo ? Jak sie krygowales jak panienka, to co sie dziwisz, ze nie dostales konkretnej odpowiedzi.

          > Oczywiście, że zauważałem ale ignorowałem ponieważ byłem ciekaw czy jest otwar
          > ta także na moje potrzeby czy tylko na swoje i postrzega mnie jako

          No daje slowo, w podchody powinienes sie bawic, a nie zwiazku szukac ;-) Z tego co piszesz, to babka wyartykulowala Ci swoje potrzeby. Zamiast byc jej wdzieczny, bo przynajmniej wiesz juz na czym stoisz, mozesz sie do tego ustosunkowac, to Ty czekasz, az on zapyta o Twoje. Jak nie zapytala, to wredna malpa, nieczula na Twoje potrzeby. Rece opadaja.

          > Chronologia jest tu kwestią kluczową i ma zasadnicze znaczenie.

          Chronologia nie ma tu zadnego znaczenia.
          • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:49

            > Niesmialo ? Jak sie krygowales jak panienka, to co sie dziwisz, ze nie dostales
            > konkretnej odpowiedzi.
            No na litośc boską.
            Chodzi o to, ze nie powiedziałem jej : To jest lista moich oczekiwań, jak nie zamierzasz ich spełniać to nie mamy o czym rozmawiać.
            Czepiasz się nieistotnych słów.
            Najpierw wspomniałem coś o swoich oczekiwaniach.
            Zignorowała.
            Potem wspomniałem drugi raz,, trzeci.
            Zignorowała.
            Potem powiedziałem: Wiesz, bo dla mnie ważne jest...
            Zignorowała
            Potem powiedziałem: Nie wyobrażam sobie udanego związku jeśli ...
            Itp itd.
            Kilkukrotnie mówiłem jej, "że bardzo nie lubię kiedy kobieta..."
            Zignorowała i robiła to nadal.

            Będziesz zgadywała metodą prób i błędów i snuła hipotetyczne scenariusze, które nie miały mijesca a ja będę mozolnie ci wyjaśniał że tak nie było?

            > Z tego
            > co piszesz, to babka wyartykulowala Ci swoje potrzeby. Zamiast byc jej wdziecz
            > ny.
            Ale ja jestem jej wdzięczny.
            Wbrew pozorom ja uzyskałem wiarygodną odpowiedź na moje wątpliwości.
            Tylko dziwię się jej, że nie rozumiała dlaczego nie byłem zainteresowany.
            >
            > > Chronologia jest tu kwestią kluczową i ma zasadnicze znaczenie.
            Ma zasadnicze bo obala tezę o tym, ze ona mnei nie chciała bo jest 11-tką a ja żonatym mężczyzną.
            To ja nie chciałem.
            • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 20:08
              morrison9 napisał:

              > Najpierw wspomniałem coś o swoich oczekiwaniach.
              > Potem powiedziałem: Wiesz, bo dla mnie ważne jest...
              > Potem powiedziałem: Nie wyobrażam sobie udanego związku jeśli ...
              > Kilkukrotnie mówiłem jej, "że bardzo nie lubię kiedy kobieta..."

              To nadal sa mgliste opowiesci, ktore niejednoznacznie deklaruja Twoje potrzeby w stosunku do niej. No sorry tak to widze. Takie mile wyliczanki robi sie na pierwszej randce, a Ty twierdzisz ze bylo miedzy wami na tyle powaznie, ze rozwazaliscie zwiazek. Wiec to mi tu nie gra.

              PS A moge zapytac z ciekawosci- co jej zaoferowales ?
              • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 20:38
                > Takie mile wyliczanki robi sie na pi
                > erwszej randce
                Na pierwszej randce?
                A jak na pierwszej randce kobieta zignoruje i mężczyzna postanowi temat pouszyć na drugiej?
                To źle?
                Próbowałem na rózne sposoby zahaczać o te kwestie przez ponad 5 lat.
                Mnóstwo maili, rozmów telefonicznych SMS-ów, spotkania w realu.

                > PS A moge zapytac z ciekawosci- co jej zaoferowales ?
                Jak to co?
                "Zostańmy przyjaciółmi"
                "Nie interesuje mnie seks z Tobą i ten temat uważam za zamknięty"
                "Bardzo chętnie się z Tobą jeszcze kiedyś spotkam bo świetnie mi się z Tobą rozmawia"
                • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:03
                  morrison9 napisał:

                  > Próbowałem na rózne sposoby zahaczać o te kwestie przez ponad 5 lat.
                  > Mnóstwo maili, rozmów telefonicznych SMS-ów, spotkania w realu.

                  5 lat ? Nie piszesz tego serio, prawda ?
                  • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:26
                    No właściwie to dłużej.
                    Oczywiście mówię o okresie jak mnie "odnalazła" przez internet.
                    Czasy studenckie to osobny rozdział.
                    Ale nie rozmawialiśmy przecież codziennie.
                    Ona przeprowadziła się do innego miasta.
                    Spotkaliśmy się 2 razy.
                    Czasem nie rozmawialismy ze sobą przez 2-3 miesiące (tak wyszło, nie było to wynikiem jakiegoś konfliktu czy zgrzytu)
                    Ale przez te 5 lat w sumie uzbierała się pokaźna ilośc maili , SMS-ów, rozmów więc miałem okazję przekonać się co w jej postawie było trwałe a co chwilowe.
                    • sabat.77 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:43
                      Jak same baby pisza Ci, ze leca tylko na zwiazek, dziecko albo kase, to przeciez nie ma podstaw im nie wierzyc :) Szczegolnie, ze jest to jedyna hipoteza, ktora tlumaczy praktycznie wszystkie zjawiska damsko-meskie. Ja im swiecie wierze :)
                      • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:57
                        Ale jak to się ma do tego co ja piszę.
                        Bo ja o tym , że jej zależało na związku napisałem na samym początku.
                        Więc nie do końca rozumiem co chcesz powiedzieć.
                    • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:47
                      morrison9 napisał:

                      > Ale przez te 5 lat w sumie uzbierała się pokaźna ilośc maili , SMS-ów, rozmów w
                      > ięc miałem okazję przekonać się co w jej postawie było trwałe a co chwilowe.

                      Popatrz Morrison- ponad piec lat utrzymywales mniej lub bardziej intensywny kontakt z kobieta. Twierdzisz, ze poznales jej oczekiwania, ale- to wazniejsze- nie zakomunikowales jej dobitnie na jakich elementach zwiazku zalezy Ci najbardziej. Az by sie chcialo zapytac, to o czym wy rozmawialiscie przez ten czas ? Przez tyle lat czekales na oferte z jej strony ? Czekales az wyrazi gotowosc zaspokojenia Twoich potrzeb ? Zdumiewasz mnie. A moze Kitty dobrze strzelila, ze jestes romantykiem ;-)
                      • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 21:55
                        Zakomunikowałem jej bardzo dobitnie.
                        Im później miał miejsce komunikat tym bardziej był wyrazisty i jednoznaczny.
                        • sea.sea Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 22:21
                          Dobitnie.
                          Taka obserwacja, no offence, ale czytam cię już któryś dzień i mam dziwne poczucie, że niby rozumiem każde zdanie z osobna, ale w całość mi się to nie klei. Niby piszesz zdecydowanie, przejawiasz jakiś tam cień temperamentu, ale cały mi się zdajesz jakiś taki niekonkretny, niewyrazisty właśnie.

                          I nijak się to ma do tego, czy się zgadzam z Twoimi decyzjami życiowymi, czy nie, bo tu się zdarzają osoby, z którymi się mogę nie zgadzać, ale nie mam wrażenia, jakbym z nimi rozmawiała przez szybę.
                          • hello-kitty2 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 22:58
                            sea.sea napisała:

                            > Dobitnie.
                            > Taka obserwacja, no offence, ale czytam cię już któryś dzień i mam dziwne poczu
                            > cie, że niby rozumiem każde zdanie z osobna, ale w całość mi się to nie klei. N
                            > iby piszesz zdecydowanie, przejawiasz jakiś tam cień temperamentu, ale cały mi
                            > się zdajesz jakiś taki niekonkretny, niewyrazisty właśnie.
                            >
                            > I nijak się to ma do tego, czy się zgadzam z Twoimi decyzjami życiowymi, czy ni
                            > e, bo tu się zdarzają osoby, z którymi się mogę nie zgadzać, ale nie mam wrażen
                            > ia, jakbym z nimi rozmawiała przez szybę.

                            Kurwa mam to samo odczucie, jak w pysk sztrzelil ;) Jakby byl w jakims sensie 'spowolniony'. Moze zakochany? No bo jak? 5 lat kontaktu i nawet zero seksu? (tak jej niby powiedzial, ze nie chce seksu) JEzu za cholere by mi sie nie oplacalo kontaktu utrzymywac ;-) Albo ja jestem facet ale dla mnie znajomosc z facetem bez seksu nie ma sensu! Na cholere ten kontakt???
                            • sea.sea Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 23:21
                              Ale wiesz, mnie nawet nie chodzi dokładnie o to, CO pisze, ale JAK pisze.
                              Jeśli chodzi o CO, to mnie mało co już dziwi, ludzie bywają w najróżniejszych układach.
                              Ale coś jest z jakością tego, jak mówi i to jest b. ciekawe, bo trudno coś konkretnego zarzucić.

                              Sabat na przykład (sorry, że tak personalnie) jest zmienny jak pogoda, ale ja go odbieram jak kalejdoskop. Potrząśniesz i za każdym razem jest inny wzór, to może być irytujące, deprymujące, ale chłopak jest JAKIŚ, nie jest przezroczysty. A Morrisona porównałabym do mżawki.
                              • hello-kitty2 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 23:59
                                sea.sea napisała:

                                > Sabat na przykład (sorry, że tak personalnie) jest zmienny jak pogoda, ale ja g
                                > o odbieram jak kalejdoskop. Potrząśniesz i za każdym razem jest inny wzór,

                                :-) Usmiechnelam sie. Bardzo celna obserwacja. Malo tego, za kazdym razem inna i za kazdym razem wyposazona w adekwatne emocje. Jak mozna tak szybko przeskakiwac w emocjach?

                                to m
                                > oże być irytujące, deprymujące, ale chłopak jest JAKIŚ, nie jest przezroczysty.
                                > A Morrisona porównałabym do mżawki.

                                Ja to nazwalam 'spowolniony' ale chyba nie oddaje sensu.

                                Btw ja mysle, ze on opisuje swoje uczucia, warstwe emocjonalna, dlatego to sie nie klei, jakby z tych opisow sytuacyjnych pousuwal kupe elemetow, ona sa niepelne. I to nawet nie chodzi, ze pozostawia niedomowienia (dla czytelnikow) tylko jakby celowo nie widzi innych skladowych tych historii, ktore opowiada, wymazal je. Jest wyraznie zafiksowany na jednym elemencie-szczegole (braku zainteresowania jego potrzebami przez kobiete/y), ktory go meczy i nie przyjmuje do wiadomosci, ze zeby zrozumiec go musi rozszerzyc perspektywe o szerszy kontekst, a nie dalej zawezac ja do jednego, bolesnego elementu.

                                Tu by moze pomoglo mu zapoznanie sie z Teoria koła hermeneutycznego jako baza do nauki wlasciwej interpretacji. Akurat ona leci o interpretacji teksu ale mozna odniesc do interpetacji historii znajomosci z ta kobieta, ktora przeciez zostala po czesci zapisana w postacji korespondencji. "Skuteczna interpretacja polega na ruchu kolistym – od całości do szczegółu i od szczegółu do całości". A nie na grzebaniu w jednym szczgole.
                                • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 19.02.15, 00:12
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Jest wyraznie zafiksowany na jednym elemencie-szczegole (braku zaintereso
                                  > wania jego potrzebami przez kobiete/y), ktory go meczy i nie przyjmuje do wiado
                                  > mosci, ze zeby zrozumiec go musi rozszerzyc perspektywe o szerszy kontekst, a n
                                  > ie dalej zawezac ja do jednego, bolesnego elementu.

                                  Zgadzam sie. A tak swoaj droga to rozpoznac czyjes potrzeby jest dosyc prosta sprawa. Ja przynajmniej od tego bym zaczela, bo wiedzialabym wtedy czy pokrywaja sie z moimi. Bo tylko zbieznosc tych potrzeb daje nam jakakolwiek szanse na udany zwiazek/ porozumienie/jak zwal tak zwal. Udawanie zas liska chytruska i liczenie, ze druga strona wyskoczy z propozycja robienia mi dobrze, jest liczeniem na cud, ktory nigdy sie nie zdarzy.
                                • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 19.02.15, 09:28
                                  Kitty.
                                  Moje uczucia to osobna sprawa.
                                  Ja się dzielę obserwacjami.
                                  Nie są to tylko moje obserwacje.
                                  Poczytaj wypowiedzi kobiet na forach w "klimacie": Bo współcześni mężczyźni są tacy niedojrzali. Nie chcą się wiązać"
                                  To po prostu druga strona tego samego medalu.
                                  Tyle, że większość mężczyzn nie produkuje się na forach a w realu prościej odwrócić sie na pięcie i odejść niż tłumaczyć kobiecie coś czego ona i tak bardzo zrozumieć nie chce.
                                  Myślisz, ze jestem jedynym męzczyzną, który dostaje od kobiet(y) komunikat: "Jak możesz nie być zainteresowany? Przecież złożyłam Ci taką wspaniałą propozycję"?
                                  Właśnie w tym rzecz, że nie jestem jedynym.
                                  Mam wrażenie, że sam włożyłem więcej wysiłku i aktywności żeby zrozumieć innych mężczyzn (choć to nie mój target) niż Ty go włożyłaś by ich zrozumieć (choć to Twój target)
                                  Często kiedy zachowywali się zupełnie niezgodnie z moimi intuicyjnymi przewidywaniami próbowałem dociekać dlaczego. Co nas różni itd.
                                  Szukałem przyczyn, wyjaśnień.
                                  Chciałem zrozumieć co ich ukształtowało, jakie są ich priorytety, system wartości.
                                  Ty rzekomo chcesz się czegoś dowiedzieć a w praktyce nie potrafisz oprzeć się pokusie taniej erystyki.
                                  Tyle.
                                  Spadam do realnego życia.
                                  Mam dzisiaj randkę i muszę się ogarnąć z pracą.
                                  Zapowiada się interesująco.
                                  • kruche_ciacho Re: Do morrisona -wybór partnerek 19.02.15, 10:06
                                    "Mam dzisiaj randkę"

                                    urocza hipokryzja :-)

                                  • hello-kitty2 Re: Do morrisona -wybór partnerek 19.02.15, 14:02
                                    morrison9 napisał:

                                    > Chciałem zrozumieć co ich ukształtowało, jakie są ich priorytety, system wartoś
                                    > ci.

                                    Az sie prosi o pytanie: co Ciebie uksztaltowalo, jakie sa Twoje priorytety i system wartosci.

                                    > Ty rzekomo chcesz się czegoś dowiedzieć a w praktyce nie potrafisz oprzeć się p
                                    > okusie taniej erystyki.

                                    Nie wiem co to jest tania erystyka. Po prostu opieram sie na danych jakie podajesz. Wiele razy zdarzylo Ci sie, ze nie odpowiadasz na zadawane Ci pytania (i pewnie teraz w odniesieniu do pytan powyzej tez Ci sie zdarzy). Stad wnioski sa takie, jakie sa.

                                    Mam wrazenie, ze Ciebie interesuje tylko taka rozmowa, w ktorej Twoje wypowiedzi beda padaly na podatny grunt, na ktorym Ty bys chcial cos tam sobie wyhodowac ale nie wiem co? I Ty wybierasz jakimi informacjami podlewasz sobie roslinke i ona rosnie. Ale jak dla mnie to rosnie mutant ;-)

                                    Po co te randki skoro
      • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:18
        kutuzow napisał:
        > Tak samo laska o której piszesz. Badała, czy jeśli ona odejdzie od męża, to czy
        > może liczyć na to że Ty także odejdziesz od żony? Ponieważ nie spełniłeś jej w
        > arunków brzegowych, to nie interesowały jej inne Twoje oczekiwania.

        Tez tak to widze. Mam takie wrazenie, ze Morrison niby wysyla sygnaly, ze jest zainteresowany czyms wiecej niz tylko seks i to "wiecej" mogloby przyjac nawet postac zwiazku, ale w jego wydaniu bylby to zwiazek w pakiecie z jego zona. Jak znam zycie to sa nierealne oczekiwania. Lepiej gdyby zadeklarowal swoje seksualne potrzeby i szukal chetnej, ktora bedzie mogla/chciala je zrealizowac. Bajki zas o symbiozie dusz niech schowa do szuflady i wyjmie jak sie juz rozwiedzie.
        • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:35
          Kompletnie się mylisz.
          Nie sugerowałem, "żony w pakiecie"
          Wyobraź sobie taką roznowę męzczyzny i kobiety:
          ON: Wiesz, podobasz mi się Fajnie by się Ciebie ruchało
          ONA: Wiesz, zależy mi na czymś więcej, lubię seks ale szukam też spełnienia w innych obszarach
          ON: No , dobra, dobra, Fajne masz cycki. Lubisz robić loda do końca? Bo jak tak to jestes moim ideałem, jedyną kobeta mnie wartą. Kocham Cię.
          ONA: Moglibyśmy iśc do łóżka ale sam seks to ja akurat i tak moge mieć, szukam oprócz seksu kilku innych rzeczy
          ON: Dobra, nieważne, to kiedy się bzykamy?
          ONA: Wiesz, to ja nie jestem zainteresowana.
          ON: (Zdziwiony) Jak to?? Przecież Cię kocham i jestes dla mnei idealną kobietą.


          Oczywiście zupełnie celowo zamieniłem w powyższym dialogu role i znacznie je przerysowałem.
          Ale schemat rozmowy jest ten sam.
          • mabelle2000 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:46
            morrison9 napisał:

            > Kompletnie się mylisz.
            > Nie sugerowałem, "żony w pakiecie"

            Czy Ci sie to podoba czy nie, kazdy czlowiek pozostajacy w zwiazku malzenskim, a probujacy sie realizowac z inna osoba, wnosi w te relacje w pakiecie swoja zone/meza. Mozesz udawac, ze tak nie jest, ale bedzie to tylko udawanie.

            PS Dialog, jesli to mozliwe, zamien na jakas przystepniejsza forme. Operujesz w nim tak prymitywnym jezykiem, ze boje sie, ze moglabym nieswiadomie sfalszowac jego sens. To taka moja prosba :-)
            • morrison9 Re: Do morrisona -wybór partnerek 18.02.15, 19:54
              > Czy Ci sie to podoba czy nie, kazdy czlowiek pozostajacy w zwiazku malzenskim,
              > a probujacy sie realizowac z inna osoba, wnosi w te relacje w pakiecie swoja z
              > one/meza. Mozesz udawac, ze tak nie jest, ale bedzie to tylko udawanie
              Zatem nie wnosiłem więcej obciążeń w pakiecie niż ona bo ona jest mężatką i ma dzieci.
          • triss_merigold6 Odrobina hipokryzji 18.02.15, 22:34
            Zabrakło odrobiny zdrowej hipokryzji.
            Jeśli ma być romans, to niezbędne jest niedomówienie, niedookreślenie wprost, nawet jeśli obie strony wiedzą, że to tylko czasowy układ.
            Przy tak postawionej sprawie jak w dialogu, to nie romans, a transakcja wymienna, w której facet nie oferuje niczego wyjątkowego. I nawet nie udaje.
            • hello-kitty2 Re: Odrobina hipokryzji 19.02.15, 14:04
              triss_merigold6 napisała:

              > Zabrakło odrobiny zdrowej hipokryzji.

              Wyszlo bardzo niefortunne okreslenie :-)
              • kruche_ciacho Re: Odrobina hipokryzji 19.02.15, 15:01
                fakt :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka