Dodaj do ulubionych

Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basenie :)

23.02.15, 19:57
Otoz, jako kobieta od niedawna znow do wziecia, zaczelam sie rozgladac i wreszcie zauwazylam wokol siebie mezczyzn :) Od paru miesiecy wprawdzie jestem w srodku bardzo ognistej i dosc burzliwej seksualnej relacji ze sporo mlodszym facetem, wiec nie bardzo mi w glowie aktywne poszukiwania. Ale poniewaz zdecydowanie nie jest to zwiazek z kategorii tzw. dlugofalowo rokujacych, wiec przypuszczam ze za jakis czas, kiedy namietnosci wygasna, znowu bede musiala isc na lowy.

No wiec gdzie na te lowy? Z moich obserwacji wynika, ze chyba najlepszym miejscem na ponowny casting na lozkowego partnera bedzie basen. Nie wiem na jakiej zasadzie, ale zadna silownia, zaden (zmaskulinizowany lub koedukacyjny) klub sportowy - nie obfituje w takie ilosci fajnych facetow jak wlasnie basen. O netowych stronach typu pani szuka pana i vice versa, tudziez o knajpach, pubach i innych tancbudach nawet nie wspominam, bo tam zupelnie nie ma czego szukac. Basen natomiast zawiera w sobie chyba jakas cudowna formule, bo za kazdym razem kiedy tam jestem, wyluskuje przynajmniej jeden naprawde, ale to naprawde apetyczny i godny uwagi meski egzemplarz. I to z kategorii takiej, ze slinka az sama cieknie.

Zaobserwowaliscie to zjawisko?
Dlaczego akurat basen? Czy dlatego, ze wszystko widac jak na dloni, a towar mamy jak na wystawie, w calej - prawie nagiej - okazalosci? Moze jakies pierwotne instynkty czy seksualne atawizmy se sie aktywuja pod wplywem widoku nagosci? Moze to woda tak na nas podswiadomie dziala? Czy tez moze jakies inne prawidlowosci maja tu miejsce?
I ciekawe, czy dziala to tak rowniez z punktu widzenia facetow?

Poza tym moim zdaniem na basenie wyjatkowo latwo o bardzo zreczne nawiazanie znajomosci. Moze kiedy znika bariera ubran i cala ta nasza cywilizacyjno-spoleczna otoczka, ktora te ubrania symbolicznie reprezentuja, ludzie sa jacys bardziej naturalnie sklonni do wchodzenia w kontakt ?

Co o tym myslicie? Tak czy owak, basen bedzie juz wkrotce moim naturalnym rewirem polowania, ktory wszystkim tu obecnym poszukujacym goraco polecam :)
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 21:19
      We wrzesniu zeszłego roku byłem w Sitges - europejskiej wakacyjnej stolicy gejów. Jak szedłem w kąpielówkach po plaży siedzący na ręcznikach faceci usmiechali się do mnie i machali. W zyciu nie miałem takiego powodzenia. Całkowicie się zgadzam - w kąpielówkach człowiek jest jaki jest i nie ma bariery.
      Gdybym był gejem, wróciłbym z miłymi wspomnieniami.
      • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 22:41
        Plaza to zupelnie nie ta bajka. Na plazy to wszystko jest jakies takie oczywiste, nudne i przewidywalne : polnadzy ludzie na recznikach, smazenie sie, bezczynnosc... Nagosc na basenie ma troche inna wymowe, bo ludzie ida tam w konkretnym, zboznym celu plywania i sa na ogol tym plywaniem zajeci. Na basenie wszystko jest takie jakies bardziej neutralne jednak : fajny facet w czepku i okularach pokonujacy dlugosci basenu stylowym crowlem jest o wiele bardziej sexy niz spocony koles lezacy plackiem na reczniku. Nawet czytajacy ksiazke jest mniej sexy niz skaczacy do basenu :) Urlopowe nierobstwo jest jakos tak malo seksualne, przynajmniej dla mnie...
        • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 22:54
          To moze powinnismy powrocic do walk gladiatorow? Wspaniali mezczyzni okladaja sie bronia biala a w tle leci muzyka Two steps from Hell :)
          • slepafuria15 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:31
            sabat.77 napisał:

            > To moze powinnismy powrocic do walk gladiatorow? Wspaniali mezczyzni okladaja s
            > ie bronia biala a w tle leci muzyka Two steps from Hell :)
            Tak mi mów, tak mi mów. ;)
        • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 23:56
          No własnie ten czepek... ugh, paskudztwo.
          Wolę mokre włosy oglądać.
          A na plaży popatruję na zgrabne ciacha grające w siatkówkę.
          • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 00:02
            rekreativa napisała:

            > No własnie ten czepek... ugh, paskudztwo.
            > Wolę mokre włosy oglądać.
            > A na plaży popatruję na zgrabne ciacha grające w siatkówkę.

            Ja bym nie umiał stwierdzić czy mężczyzna mi się podoba w czepku i okularach cyborga. Ciało ciałem, ale twarz też się liczy i to nie mało. A w takim kostiumie każdy wygląda jak jakiś owad.
            • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 00:32
              " A w takim kostiumie
              > każdy wygląda jak jakiś owad."

              Przede wszystkim wygląda aseksualnie. No i wszyscy jednakowo, czy chłop czy baba. Do tego mam bardzo złe wspomnienia zw. z basenem.
              Plaża stanowczo wygrywa.
              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 01:16
                rekreativa napisała:

                > " A w takim kostiumie
                > > każdy wygląda jak jakiś owad."
                >
                > Przede wszystkim wygląda aseksualnie. No i wszyscy jednakowo, czy chłop czy bab
                > a. Do tego mam bardzo złe wspomnienia zw. z basenem.
                > Plaża stanowczo wygrywa.

                Aseksualnie? Od razu widac, ze nie plywalas w zadnym teamie. Tam seksem ocieka kazdy z torow. To nawet nie chodzi o to co kto nosi (choc co warto zauwazyc, ze im wyzszy poziom zawodnikow tym u panow bardziej skape majtki :) ale sposob poruszania sie w wodzie, ociekanie nia, sposob brania oddechu, czesto sapanie, wypieki, wychodzenie z wody, skoki, dotyk w wodzie (!) o stojacych sutkach, wypietych posladkach przy skoku, zaczerwienieniach na udach od skoku do wody i takich rzeczach to nawet nie wspomne... Stare czasy ;)
                • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 11:36
                  Myślałam, że jest mowa o zwykłej wizycie na zwykłej pływalni, gdzie przychodzą zwykli ludzie w czepkach.
                  Profeska to inna półka - pływanie to jedna z nielicznych dyscyplin, jakie oglądam na Olimpiadach, własnie ze względu na idealne kształty pływaków :D
                  Ale to są zawodowcy, do tego ciała mają wygolone do ostatniego włoska, co ja bardzo lubię.
                  Zwykli goście na basenie to dla mnie widok marny raczej.
                  Za to na portugalskiej plaży jest naprawdę sporo fajnych brunecików :) A ostatniego lata oblukałam kilku niezłych kitesurferów.
          • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 01:39
            rekreativa napisała:

            > No własnie ten czepek... ugh, paskudztwo.
            > Wolę mokre włosy oglądać.
            > A na plaży popatruję na zgrabne ciacha grające w siatkówkę.

            Oj tam, oj tam, czepek. Jak facet do bolu ciachowaty, to nawet czepek mi nie przeszkadza. A nawet IMO dodaje smaczku, bo w przeciwienstwie do plazowego kontekstu symbolizuje brak nastawienia faceta na seks i podryw. A ja lubie wszelkie challenge :)
            PS. Rekreativa, masz przeboska sygnaturke :D
        • slepafuria15 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:29
          glamourous napisała:

          > Plaza to zupelnie nie ta bajka. Na plazy to wszystko jest jakies takie oczywist
          > e, nudne i przewidywalne : polnadzy ludzie na recznikach, smazenie sie, bezczyn
          > nosc... Nagosc na basenie ma troche inna wymowe, bo ludzie ida tam w konkretnym
          > , zboznym celu plywania i sa na ogol tym plywaniem zajeci. Na basenie wszystko
          > jest takie jakies bardziej neutralne jednak : fajny facet w czepku i okularach
          > pokonujacy dlugosci basenu stylowym crowlem jest o wiele bardziej sexy niz spoc
          > ony koles lezacy plackiem na reczniku. Nawet czytajacy ksiazke jest mniej sexy
          > niz skaczacy do basenu :) Urlopowe nierobstwo jest jakos tak malo seksualne, pr
          > zynajmniej dla mnie...
          >
          Już miałam napisać, ze dla mnie basen i podryw i jednym zdaniu to jakaś abstrakcja. Nie mniej jak doczytałam o mężczyźnie kraulem płynącym to sie podniecilam. Czyli moze cos w tym jest, albo moze zwyczajnie seksu mi się chce. ;) A tak na poważnie, to niby jak na tym basenie zagaić rozmowę? Zreszta ja na basen to z corka zawsze chodze a to jest penis block.
          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 10:03
            slepafuria15 napisał(a):

            A tak na
            > poważnie, to niby jak na tym basenie zagaić rozmowę?

            No jak? Bardzo prosto. Prosisz pana zeby Ci cos pakazal albo pytasz jaki trening robi, jak czesto plywa. Aha i przede wszystkim wchodzisz na jego tor i tylko grzecznosciowo pytasz czy mu nie bedziesz przeszkadzac lub czy sie mozesz podlaczyc. Lub wchodzisz na tor obok i smyrasz go dlonia przy grzbietowym przy mijaniu. A najbardziej 'zbliza' jak Cie czegos uczy ;) Wybierz sobie jednego jak plywaja, zanim wjedziesz do basenu. Mozesz tez troche poplywac, wyskoczyc i usiasc ze niby odpoczywasz tam gdzie sie zatrzymaja, nie ma szans zeby nie zagadal jak poplywaliscie troche razem.

            • prosty_facet Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:31
              hello-kitty2 napisała:

              > Mozesz tez troche poplywac, wyskoczyc i usias
              > c ze niby odpoczywasz tam gdzie sie zatrzymaja, nie ma szans zeby nie zagadal j
              > ak poplywaliscie troche razem.

              Ja kiedyś zagaiłem ale panna nie podchwyciła rozmowy. Widać to działa tylko w jedną stronę": K -> M
          • prosty_facet Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:29
            slepafuria15 napisał(a):

            > Jak doczytałam o mężczyźnie kraulem płynącym to sie podniecilam.
            > Czyli moze cos w tym jest, albo moze zwyczajnie seksu mi się chce. ;) A tak na
            > poważnie, to niby jak na tym basenie zagaić rozmowę? Zreszta ja na basen to z
            > corka zawsze chodze a to jest penis block.

            "penis block" - a niby czemu ? To zależy dla kogo i czy szukasz faceta do stałego związku czy jako FF.
    • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 22:22
      No wlasnie przeciez niewiele widac. Nie widac inteligencji, magnetycznej osobowosci, bogactw ktorymi mezczyzna sie otacza, dostojenstwa, szacunku otoczenia, wyrabianej latami pozucji spolecznej, humoru, blyskotliwosci itd.
      Na basenie czlowiek to za przeproszeniem taka wyleniala, rozowa malpa - jak kobieta moze sie zachwycac takim mezczyzna? I czym wlasciwie?
      • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 00:30
        sabat.77 napisał:

        > No wlasnie przeciez niewiele widac. Nie widac inteligencji, magnetycznej osobo
        > wosci, bogactw ktorymi mezczyzna sie otacza, dostojenstwa, szacunku otoczenia,
        > wyrabianej latami pozucji spolecznej, humoru, blyskotliwosci itd.
        > Na basenie czlowiek to za przeproszeniem taka wyleniala, rozowa malpa - jak kob
        > ieta moze sie zachwycac takim mezczyzna? I czym wlasciwie?

        No w sumie tez nie wiem:
        2.bp.blogspot.com/-suxdQlIMgTQ/UZYcAqjn-RI/AAAAAAAAAHM/FdsYn-q-s6g/s1600/Ryan%20Lochte%20Kenrick%20Monk%20Olympics%20Previews%20qRdQRcxvF-ix.jpg
        Czy jest jakas kobieta na basenie, ktorej nie przelecialo przez mysl 'Poloz sie na mnie!'? ;)
        • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 01:51
          hello-kitty2 napisała:

          > ktorej nie przelecialo przez mysl 'Poloz sie na mnie!'? ;)

          Ten po prawej bylby faktycznie boski jako incubus :)
          Mmmmmniam.....
          I powiedzcie sami/same (choc to pytanie bardzo retoryczne) : czy ten czepek i te okularki w jakikolwiek sposob umniejszaja jego atrakcyjnosc ??
          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 02:19
            glamourous napisała:

            > hello-kitty2 napisała:
            >
            > > ktorej nie przelecialo przez mysl 'Poloz sie na mnie!'? ;)
            >
            > Ten po prawej bylby faktycznie boski jako incubus :)
            > Mmmmmniam.....
            > I powiedzcie sami/same (choc to pytanie bardzo retoryczne) : czy ten czepek i t
            > e okularki w jakikolwiek sposob umniejszaja jego atrakcyjnosc ??

            No to juz dzielimy, ja wole tego po lewej :) (potezniejszy, boskie ramie, gruba dlon)
            (u mnie na basenie mozna plywac bez czepkow, panowie wystepuja tylko w okularkach)
            • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:00
              hello-kitty2 napisała:

              > No to juz dzielimy, ja wole tego po lewej :)

              Hmmm, Kitty, ze wzgledu na to zroznicowanie gustow moglbysmy razem po tych basenach sie wloczyc :)
              • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 11:40
                Słuszna uwaga bcde poniżej - nawet jak facet wystarczająco zajebisty, by przymknąć oko na czepek, to co z tego, skoro ja też w czepku? A wyglądam w nim tak fatalnie, że z podrywu gówno wyjdzie.
                • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:39
                  rekreativa napisała:

                  > Słuszna uwaga bcde poniżej - nawet jak facet wystarczająco zajebisty, by przymk
                  > nąć oko na czepek, to co z tego, skoro ja też w czepku? A wyglądam w nim tak fa
                  > talnie, że z podrywu gówno wyjdzie.

                  Co Wy z tymi czepkami ;-) U mnie od ponad dekady czepki nie obowiazuja, nie ma tez chlorowanej wody tylko chyba ozonowana (moze cos pomylilam ale nie pali w oczy). Jak bylam ostatnio na jakims malym basenie w Polsce to tez bez czepka ale oczy 'po' przekwione jak zombi. To jest problem, strasznie szpeci ;)
                  • prosty_facet Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:38
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Co Wy z tymi czepkami ;-) U mnie od ponad dekady czepki nie obowiazuja

                    U nas w Aqua Parku też nie obowiązują - zapraszam do Wrocka ;-)
          • bcde Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 04:19
            > I powiedzcie sami/same (choc to pytanie bardzo retoryczne) : czy ten czepek i t
            > e okularki w jakikolwiek sposob umniejszaja jego atrakcyjnosc ??

            Nie, bo szpetnych z natury mężczyzn trudno jest oszpecić bardziej, natomiast ładną kobietę łatwo oszpecić czepkiem. :)
        • zyg_zyg_zyg Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:59
          Przyjemniaczki :-) Szkoda tylko ze musza się golić na całej powierzchni
      • ina_nova Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:03
        >Nie widac inteligencji, magnetycznej osobowosci, bogactw ktorymi mezczyzna sie otacza, dostojenstwa, szacunku otoczenia, wyrabianej latami pozucji spolecznej, humoru, blyskotliwosci itd.

        I cała teoria mokrych majtek w reakcji na gruby portfel poszła się bzykać ;]
        • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:18
          ina_nova napisała:

          > >Nie widac inteligencji, magnetycznej osobowosci, bogactw ktorymi mezczyzna sie otacza, dostojenstwa, szacunku otoczenia, wyrabianej latami pozucji spolecznej, humoru, blyskotliwosci itd.
          >
          > I cała teoria mokrych majtek w reakcji na gruby portfel poszła się bzykać ;].

          Osobowość i poczucie humoru są OK, ale jak widać, że tłuszcz się wylewa ze wszystkich stron, to na niewiele się przydają.
          • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:19
            Wtedy konieczne sa money&status.
        • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:18
          Nie poszla. Kolezanka Glam nie jest reprezentatywna dla wiekszosci kobiet. Fajne cialo jest w zasiegu kazdego pelnosprawnego mezczyzny a gruby portfel niekoniecznie. Gdyby to bylo takie powszechne, to faceci siedzieliby po silowniach i basenach a nie wypruwali flaki w walce o wladze i pieniadze.
          Poza tym - osobiscie znam facetow, ktorzy mieli znacznie lepsze ciala niz ci plywacy i dziewczyny dla nich majtek przez glowe nie sciagaly :)
          • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:28
            Fajne ciało jest kapitałem nietrwałym.
            Z czasem i tak się starzeje.
            A zasoby finansowe i pozycję można budować latami do późnej starości.
            Ale nie mam nic przeciwko fajnemu ciału (swojemu i kobiety) :-)

          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:46
            sabat.77 napisał:

            > Poza tym - osobiscie znam facetow, ktorzy mieli znacznie lepsze ciala niz ci pl
            > ywacy i dziewczyny dla nich majtek przez glowe nie sciagaly :)

            I juz mozna usiasc na kanapie z telefonem, nie? ;)
            ps Juz nie maja? Sam pamietam jak pisales, ze planujesz sie przechadzac nad basenem z sixpackiem. Dlaczego Ci sie odechcialo?
            • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 10:11
              Nie odechcialo mi sie. Chce to zrobic dla siebie, chocby po to, zeby chodzic z tym opalonym szesciopakiem po plazy i trzymac banner "kobiety to chuje!" :)
              Tylko ze to jest kurewsko trudne, bo jak sie po prostu odchudzam, to robie sie rachityczny a nie wyrzezbiony. Bycie kurczakiem bez pior nie jest moja ambicja. Wrocilem do cwiczen na drazku, ale od paru dni powalila mnie kompletnie infekcja. Jak sie dusze i wysmarkuje 6+ paczek chustek dziennie to nie cwicze.
              • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 11:47
                To jak to w końcu jest, sabacie?
                Bo w jednym zdaniu piszesz "Fajne cialo jest w zasiegu kazdego pelnosprawnego mezczyzny ", a w kolejnym, że jednak osiągnięcie właściwej sylwetki "jest kurewsko trudne".
                • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:00
                  Jest kurewsko trudne, ale jest w zasiegu. Ja jestem zadaniowy, moge dazyc do czegos gdzie determinacja pozwala osiagnac sukces. A w kwestii kasy to za przeproszeniem napierdalanie glowa w mur - wiec twierdze, ze osiagniecie na tym polu sukcesu determinacja i praca solo jest po prostu niemozliwe. Trzeba miec sporo szczescia, a ja sie szczesciem nie zajmuje. Nie intetesuje mnie liczenie na cud.
                  • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:19
                    No właśnie rzecz w tym, ze ja próbowałem i jednego i drugiego :-)
                    Jakieś 2 lata temu nakręciłem się na siłownię, wziąłem trenera indywidualnego, dieta, odżywki, pełna koncentracja na celu. Znaczna część mojego trybu życia była podporządkowana siłowni.
                    Po pracy posiłek, potem na trening, po treningu powrót do domu i brałem sie za przygotowywanie posiłków na następny dzień.
                    Kupiłem też sprzęt do domu i ćwiczyłem 4 razy w tygodniu.
                    Efekty były. Wyraźne.
                    Ale po pierwsze "widoczne efekty" nie są tożsame z "posiadaniem fajnego ciała"
                    A po drugie i tak efekty wiążą się z kosztami finansowymi.

                    • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:33
                      morrison9 napisał:

                      > A po drugie i tak efekty wiążą się z kosztami finansowymi.

                      Bieganie, rower, brzuszki, czy ,,chesting" (rozciąganie rękami gum/sprężyn przed i za sobą)?
                      • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:22
                        Bieganie nie kosztuje.
                        Ale kosztuje dieta, odżywki, sprzęt na siłownię.
                        I "kosztownym" ograniczeniem jest potrzeba dostosowania swego planu dnia/tygodnia do założonych celów treningowych.
                        • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:30
                          morrison9 napisał:

                          > Bieganie nie kosztuje.
                          > Ale kosztuje dieta, odżywki, sprzęt na siłownię.
                          > I "kosztownym" ograniczeniem jest potrzeba dostosowania swego planu dnia/tygodnia do założonych celów treningowych.

                          Uprawiam sport praktycznie codziennie, (w latach 10-18 wyczynowo) więc coś na ten temat wiem :)

                          • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:33
                            Widocznie masz dobre geny :-)
                            Ja dopóki próbowałem działac sam na pół gwizdka nie osiągałem żadnych efektów.
                            Dopiero osobisty trener, dieta i sprzęt w domu przyniosły efekty.
                    • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:33
                      morrison9 napisał:

                      > No właśnie rzecz w tym, ze ja próbowałem i jednego i drugiego :-)

                      Budowy i rzezby? A jakie Ty masz parametry wzrost - waga. Wrzuc tez pomiar w cm w udzie ;) Uda to moj fetysz.

                      > Jakieś 2 lata temu nakręciłem się na siłownię, wziąłem trenera indywidualnego,
                      > dieta, odżywki, pełna koncentracja na celu. Znaczna część mojego trybu życia by
                      > ła podporządkowana siłowni.
                      > Po pracy posiłek, potem na trening, po treningu powrót do domu i brałem sie za
                      > przygotowywanie posiłków na następny dzień.
                      > Kupiłem też sprzęt do domu i ćwiczyłem 4 razy w tygodniu.
                      > Efekty były. Wyraźne.
                      > Ale po pierwsze "widoczne efekty" nie są tożsame z "posiadaniem fajnego ciała"
                      > A po drugie i tak efekty wiążą się z kosztami finansowymi.

                      A co pozostalo niefajne? ;) I co porzuciles trening zupelnie? (moze za ostro poszedles 4 razy w tygodniu, wypaliles sie) Po tym jak kupiles sprzet? To daj mi go. Jeja dlaczego ja sie nie zwiazalam z fanem treningu, mialabym chociaz troche sprzetu w domu. Jak czytam jak jakies nowicjuszki zaczynaja, a w chacie maja po 100 kg obciazenia, laweczki, modlitewniki, wyciagi, facet pokupowal to mnie zazdrosc zrzera ;)
                      • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:58
                        > > No właśnie rzecz w tym, ze ja próbowałem i jednego i drugiego :-)
                        > Budowy i rzezby?
                        Jeśli sugerujesz, ze chciałem to robić jednocześnie to zacznę podejrzewać, ze traktujesz mnie jak idiotę :-)
                        > A jakie Ty masz parametry wzrost - waga. Wrzuc tez pomiar w cm
                        > w udzie ;)
                        Wyjściowe były 180cm/76 kg
                        Doszedłem do 83 a potem wszystko się posypało.

                        > A co pozostalo niefajne? ;) I co porzuciles trening zupelnie?
                        Naderwanie przyczepu bicepsa czy jakoś tak.
                        W codziennym funkcjonowaniu to nie przeszkadza ale w treningu już tak.
                        > (moze za ostro po szedles 4 razy w tygodniu, wypaliles sie)
                        Nie. Ale pomysł trenera żeby dla odmiany zrobić trochę treningów na siłę (2-3 powtórzenia) był nietrafiony :-)
                        > Po tym jak kupiles sprzet?
                        Wyciąg górny, dolny, ławeczki, modlitewnik no i oczywiście różne hantle i uchwyty :-)
                        > To daj mi go.
                        Jeszcze spróbuję.
                        Własnie się umawiałem na trening po 1 roku przerwy. Albo ból zniknął i będzie ok albo znowu go poczuję i jeszcze raz pójdę do lekarza. Przynajmniej będę wiedział, ze mi nie przeszła kontuzja i będę mógł powiedziec lekarzowi co i gdzie. Może ponowny zastrzyk ze sterydu lub coś podobnego w końcu pomoże.

                        Jeja dlaczego ja sie nie zwiazalam z fanem treningu, mialabym chociaz troch
                        > e sprzetu w domu.
                        Nie wiem czy wg Twoich kryteriów byłbym "fanem treningów"
                        Ale przez ok 1 rok chodziłem jak nakręcony.
                        Głęboka wiara w sensownośc tego co robię i poczucie kontroli nad własnym ciałem było fajne.
                        Czasem ta moja kontuzja mnie strasznie frustruje.
                        > Jak czytam jak jakies nowicjuszki zaczynaja, a w chacie maja po 100 kg obciazenia,
                        > laweczki, modlitewniki, wyciagi, facet pokupowal to mnie zazdrosc zrzera ;)
                        Nie wiem co mają.
                        Ja kupiłem serię Semi-Pro z Marbo Sport.
                        To amatorski sprzęt.
                        na zdjęciach tego nie widać.
                        Ale ćwicząc 3 x w domu i 1x na profesjonalnej siłowni widziałem ogromną różnice.
                        Żeby chociaż wstawili łożyska liniowe zamiast jakiś teflonowych tulejek w wyciągu to byłaby inna klasa.
                        Ale do domu i tak bym profesjonalnego sprzętu nie kupił bo on ma zazwyczaj zbyt duże gabaryty a ja aż tyle miejsca nie mam.
                        • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:33
                          morrison9 napisał:

                          > Wyjściowe były 180cm/76 kg
                          > Doszedłem do 83 a potem wszystko się posypało.

                          Nie podales uda. Przyznaj sie ;)
                          i.imgur.com/YU1rF.jpg
                          I ile teraz wazysz? 76 kg?

                          To ten trener tak Cie zalatwil?
                          • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:51
                            Nigdy nie lubiłem robić nóg ale trener mnie zmuszał :-)

                            Nie snuj mylnych czczych fantazji i nie buduj sobie mylnych wyobrażeń :-).
                            Nie wyglądam jak Jim Morrison a siłownia też nie jest miejscem gdzie błyszczę na tle innych :-)
                            Zawsze byłem raczej szczupły.
                            Moje treningi miały charakter walki ze słabymi punktami mojej osoby a nie były szlifowaniem diamentu :-)
                            Teraz ważę znowu 76.
                            Nie mogąc wykonywac ćwiczeń siłowych próbowałem skupić się na aerobach. Kupiłem sprzęt.
                            Ale tu też dupa bo masa poleciała nie tam gdzie powinna :-)

                            Załatwiły mnie ćwiczenia z ekstremalnym (jak na mnie) obciązeniem.
                            Już wcześniej coś tam było z tym ścięgnem nie tak ale przy normalnym treningu to nie miało znaczenia.
                            Jeśli jestes w stanie wykonac np 10-12 powtórzeń to znaczy, że obciążenie nie jest jakieś duże. Po prostu przy ostatnich powtórzeniach mięsień jest już zmęczony.
                            Ale obciązenie przy którym mogę wykonać 1-2 powtórzenia to co innego.
                            • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:38
                              morrison9 napisał:

                              > Nie snuj mylnych czczych fantazji i nie buduj sobie mylnych wyobrażeń :-).
                              > Nie wyglądam jak Jim Morrison a siłownia też nie jest miejscem gdzie błyszczę n
                              > a tle innych :-)

                              ;-) A ten Morrison to jakis bodybuilder? ;)

                              Wazne zebys blyszczal jak sie skladasz w seks grupie na kanapke ;) Kiedys widzialam takiego pornusa: trzy osoby na boczku pani pierwsza, za pania pan, za panem pan, zgrany team, przod tyl pracowali. Tak mniej wiecej wygladasz w mojej fantazji ;) W fatazjach silownianych ponizej 100 kg na mezczyzne nie schodze, robie wyjatek jak ktos ma ponizej 180 cm ale 9 dych wymagam. Podpasienie mi nie przeszkadza.

                              > Moje treningi miały charakter walki ze słabymi punktami mojej osoby

                              Fajne sformulowanie ;) Jakie sa slabe punty Twojej osoby?

                              > Ale tu też dupa bo masa poleciała nie tam gdzie powinna :-)

                              Schudles z masy? ;) Czyli gdzie? W sumie juz wyzej pytam.

                              > Ale obciązenie przy którym mogę wykonać 1-2 powtórzenia to co innego.

                              Ciekawe dlaczego tak zalecil?
                              • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:48
                                > ;-) A ten Morrison to jakis bodybuilder? ;)
                                Taki tam.
                                Reproduktor w każdym razie :-)
                                > > Moje treningi miały charakter walki ze słabymi punktami mojej osoby
                                > Fajne sformulowanie ;) Jakie sa slabe punty Twojej osoby?
                                No coś Ty.
                                Przeciez jak zacznę wymieniać to miejsca zabraknie i będę musiał dzielić posty.
                                Osobny post na wady charakteru będe musiał zrobić itd.
                                Poza tym mimo, że ustaliliśmy, ze nie jesteśmy kompatybilni seksualnie bu Ty jesteś pruderyjna to mimo wszystko nie będę sobie sam złego PR-u robił.
                                Jak podważę swoje ewentualne zalety w Twoich oczach to przestaniesz zastanawiac się nad tym co piszę i skończy się dyskusja :-)

                                > > Ale tu też dupa bo masa poleciała nie tam gdzie powinna :-)
                                > Schudles z masy? ;) Czyli gdzie? W sumie juz wyzej pytam.
                                No tam, gdzie wcześniej przybrałem :-)
                                Nawet kaptury mi spadły chociaz po szrugsach rosły mi z tygodnia na tydzień :-)

                                > Ciekawe dlaczego tak zalecil?
                                Dla odmiany.
                                • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:06
                                  morrison9 napisał:

                                  > No coś Ty.
                                  > Przeciez jak zacznę wymieniać to miejsca zabraknie i będę musiał dzielić posty.
                                  > Osobny post na wady charakteru będe musiał zrobić itd.
                                  > Poza tym mimo, że ustaliliśmy, ze nie jesteśmy kompatybilni seksualnie bu Ty je
                                  > steś pruderyjna to mimo wszystko nie będę sobie sam złego PR-u robił.
                                  > Jak podważę swoje ewentualne zalety w Twoich oczach to przestaniesz zastanawiac
                                  > się nad tym co piszę i skończy się dyskusja :-)

                                  Dyskusja sie skonczy? W zyciu! Teraz to ja mam motywacje zeby ten sprzet od Ciebie w darowiznie otrzymac, jak lekarz oglosi koniec Twojej kariery silowej. Hmm jak tu sie przymilic? ;-) Z pruderii bez alko nie zejde ;)

                                  > No tam, gdzie wcześniej przybrałem :-)
                                  > Nawet kaptury mi spadły chociaz po szrugsach rosły mi z tygodnia na tydzień :-
                                  > )

                                  Nie no cos tam liznales, baze teoretyczna i praktyczna masz, sprzet masz. Rok treningu (dobrze pamietam) to nie w kij pierdzial. Napisz co powiedzial lekarz i kiedy zaczynasz. Tylko zacznij (jak lekarz pozwoli) delikatnie, a nie pelna para.
                                  • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:16
                                    > Dyskusja sie skonczy? W zyciu! Teraz to ja mam motywacje zeby ten sprzet od Cie
                                    > bie w darowiznie otrzymac,
                                    Przecież ten sprzęt to raptem jakieś 5-7 tys.
                                    Nie potrafisz sobie poderwać faceta, który Ci to kupi?
                                    A no tak.
                                    Pewnie takiego, którego stać to potrafisz wyhaczyć.
                                    Ale to, że go stać to nie znaczy, ze kupi.
                                    Nie chodzi o finanse tylko o to, że poczułby się jak frajer :-)
                                    Przy Twoim podejściu do męzczyzn i związków :-)
                                    Ot.
                                    Taka drobna dygresja na temat ubocznych skutków różnego podejścia do związków :-)

                                    > Napisz co powiedzial lekarz kiedy zaczynasz.
                                    Lekarz po prostu powie to samo co ja mu słownie opiszę tylko użyje medycznej terminologii

                                    • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:22
                                      morrison9 napisał:

                                      > > Dyskusja sie skonczy? W zyciu! Teraz to ja mam motywacje zeby ten sprzet
                                      > od Cie
                                      > > bie w darowiznie otrzymac,
                                      > Przecież ten sprzęt to raptem jakieś 5-7 tys.
                                      > Nie potrafisz sobie poderwać faceta, który Ci to kupi?
                                      > A no tak.
                                      > Pewnie takiego, którego stać to potrafisz wyhaczyć.
                                      > Ale to, że go stać to nie znaczy, ze kupi.
                                      > Nie chodzi o finanse tylko o to, że poczułby się jak frajer :-)
                                      > Przy Twoim podejściu do męzczyzn i związków :-)
                                      > Ot.
                                      > Taka drobna dygresja na temat ubocznych skutków różnego podejścia do związków :
                                      > -)

                                      ehe nie mow hop dopoki nie przeskoczyc ;-)

                                      > > Napisz co powiedzial lekarz kiedy zaczynasz.
                                      > Lekarz po prostu powie to samo co ja mu słownie opiszę tylko użyje medycznej te
                                      > rminologii

                                      Jestes pewny siebie ale ja jestem pewniejsza.
                                      Sabat jest bystry ale Zawle bystrzejsza.
                                      ...
                                      :-)
                            • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:56
                              Mi sie wydaje, ze w pewnym wieku to nie ma chuja, trzeba zaczac amatorsko trenowac, ruszac sie, zeby jakos tam, jak cie moge wygladac. Ja tam nie stawiam sobie zadnych celow typu "krata na lato", zbyt duzo by mnie to kosztowalo wyrzeczen. Chce sie po prostu dobrze czuc. Mam fajna silke rzut beretem od pracy - ide, robie co mam zrobic i wychodze. Bez jakiejs ideologii, czy magii. Nie stosuje zadnych diet, tylko wrzucam bialkowa odzywke po treningu. Metabolizm mam tak podkrecony, ze czesto jem w pracy dwa obiady. Mam teraz troche tluszczu, ale na deficyt kalorii przejde w kwietniu jak sie zacznie sezon rowerowy :)

                              Wode uwielbiam, ale tylko wolne akweny. Basen mnie z jednej strony nudzi, bo nie umiem stylowo plywac a z drugiej strony troche brzydzi. Te wszystkie grzyby i roznego rodzaju chorobska w takiej zamknietej wodzie. Nie jestem zadnym obsesyjnym milosnikiem higieny, psy dajmy na to spia w lozku, ale jakos nie czuje sie komfortowo w basenie.
                              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:14
                                wont napisał:

                                > Mi sie wydaje, ze w pewnym wieku to nie ma chuja, trzeba zaczac amatorsko treno
                                > wac, ruszac sie, zeby jakos tam, jak cie moge wygladac. Ja tam nie stawiam sobi
                                > e zadnych celow typu "krata na lato", zbyt duzo by mnie to kosztowalo wyrzeczen
                                > . Chce sie po prostu dobrze czuc. Mam fajna silke rzut beretem od pracy - ide,
                                > robie co mam zrobic i wychodze. Bez jakiejs ideologii, czy magii. Nie stosuje z
                                > adnych diet, tylko wrzucam bialkowa odzywke po treningu. Metabolizm mam tak pod
                                > krecony, ze czesto jem w pracy dwa obiady. Mam teraz troche tluszczu, ale na de
                                > ficyt kalorii przejde w kwietniu jak sie zacznie sezon rowerowy :)

                                Dobrze, dobrze, bardzo mi sie podoba.

                                > Wode uwielbiam, ale tylko wolne akweny. Basen mnie z jednej strony nudzi, bo ni
                                > e umiem stylowo plywac a z drugiej strony troche brzydzi. Te wszystkie grzyby i
                                > roznego rodzaju chorobska w takiej zamknietej wodzie. Nie jestem zadnym obsesy
                                > jnym milosnikiem higieny, psy dajmy na to spia w lozku, ale jakos nie czuje sie
                                > komfortowo w basenie.

                                Grzyby to wiesz, raczej na cipki uwazaj, bo to jest 'zamkniete' srodowisko gdzie sie grzyb lubi rozwijac ;-) My tu o hiv z przyzyczajenia lecimy, a rozne tam grzybice to sie potrafia wlec latami. Kurde znowu o chorobach. Ide na rower.
                      • burzowa.kejt Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 16:27
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Wrzuc tez pomiar w cm w udzie ;) Uda to moj fetysz.

                        mój też:)
                        bardzo lubię oglądać zawody panczenistów. ci to dopiero mają uda, prawdziwi królowie umięśnionych ud.
                        a przecież Holandia to potęga łyżwiarstwa szybkiego, więc chyba masz na kim ( albo raczej na czym) oko zawiesić?;)
                        lubię też jeździć samochodem z moim facetem i obserwować jak mu mięśnie pracują przy wciskaniu, za przeproszeniem, pedałów, zwłaszcza jak ma na sobie spodnie z cienkiego materiału.
                        pamiętam taką ekscytującą sytuację sprzed lat, jak jeszcze mieszkaliśmy w różnych krajach. poleciałam do niego, odebrał mnie z lotniska samochodem i jak ja w tym samochodzie zobaczyłam te jego uda to nie było szans żebyśmy dojechali do domu tak o i mieliśmy przymusowy postój w przydrożnych krzakach na szybki numerek. bardzo szybki he he.
                • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:02
                  rekreativa napisała:

                  > To jak to w końcu jest, sabacie?
                  > Bo w jednym zdaniu piszesz "Fajne cialo jest w zasiegu kazdego pelnosprawnego m
                  > ezczyzny ", a w kolejnym, że jednak osiągnięcie właściwej sylwetki "jest kurews
                  > ko trudne".

                  Wychodzi, ze Sabat jest niepelnosprawny ;-) Czasem jak czytam Sabat te jego zakrzykniecia raz w jedna strone skali, raz w druga to mi sie kojarzy to zaburzenie co ludzie wykrzykuja jakies wyzwiska i nie panuja nad tym ;)
              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 11:58
                sabat.77 napisał:

                > Nie odechcialo mi sie. Chce to zrobic dla siebie, chocby po to, zeby chodzic z
                > tym opalonym szesciopakiem po plazy i trzymac banner "kobiety to chuje!" :)
                > Tylko ze to jest kurewsko trudne, bo jak sie po prostu odchudzam, to robie sie
                > rachityczny a nie wyrzezbiony. Bycie kurczakiem bez pior nie jest moja ambicja.
                > Wrocilem do cwiczen na drazku, ale od paru dni powalila mnie kompletnie infekc
                > ja. Jak sie dusze i wysmarkuje 6+ paczek chustek dziennie to nie cwicze.

                Rzezbic to mozesz jak masz w czym czyli powinienes przypakowac zeby przy rzezbie nie wyschnac na wior. Inna sprawa to umiejetna redukcja. Ja sie redukuje na prawie 2000 kcal, a mam tylko 163 cm. O odchudzaniu zapomnij.
                • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:02
                  No wiem ze powinienem przypakowac.
          • rekreativa Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 11:44
            " Kolezanka Glam nie jest reprezentatywna dla wiekszosci kobiet."

            Tu pojadę urqiem, że jako "męskie" kobiety na forum jesteśmy bardziej wzrokowcami i bardziej lecimy na fajne dupy.
      • midnight_lightning Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 22:07
        @sabat

        "No wlasnie przeciez niewiele widac. Nie widac inteligencji, magnetycznej osobowosci, bogactw ktorymi mezczyzna sie otacza, dostojenstwa, szacunku otoczenia, wyrabianej latami pozucji spolecznej, humoru, blyskotliwosci itd."

        Podryw na inteligencję, osobowość? na basenie? gdziekolwiek?

        Stara mądrość mówi, że jak się chce, to wszystko jest możliwe, więc bez defetyzmu, Sabat. Po prostu idziesz na ten basen z książką pod ręką. Kluczowe jest to, by tę knigę obłożyć czymś porządnie oczojebnie błyszczącym, błyskającym, ultra kolorowym. I obowiązkowo posypać brokatem.

        Ważne, żeby kniga była gruba, to, co grube, dobrze się kobietom kojarzy. Tak więc tomik wierszy odpada, cienkie to, a to co cienkie to cienizna. Bierzesz więc cegłę, w zależności od swoich własnych, zboczonych upodobań, "Ulisses", Proust, rocznik statystyczny albo i tablice trygonometryczne. Ona do wnętrza i tak zaglądać nie będzie, a jak nawet zajrzy udając zainteresowanie, to i tak nic nie zrozumie.

        Jak zauważysz, że pobłyski, blichtr i glamour zaciekawiły samiczkę, daj subtelny sygnał w języku zrozumiałym dla kobiet, że nie jesteś jakimś gejem i że interesują Cię te sprawy. Tekst "o ku....wa, ja pier...lę, jak mi się chce je...ć" jest zrozumiały dla każdej kobiety.
        Pamiętaj, by zachować subtelność, bardziej otwarte teksty w stylu "ty sz...to je..na, nie ze mną te gierki, otwieraj r..ja, bo ci przy...lę" mogą zrazić co niektóre samiczki, co tu kryć, tylko tym najlepszym genetycznie naturalsom taki podryw daje 100% skuteczności.

        Jeśli taka nie odwzajemni afektu, nie daj Boże, palnie, że "ona to musi być zakochana, by z kimś uprawiać seks", to masz wyjątkowego pecha, albowiem właśnie na basenie trafiłeś na bibliotekarkę, która powiedziała Ci "sp...j", ale tak kulturalnie, z użyciem słów nieznanych większości kobiet. To tak, jak trafić szóstkę w Lotto, tylko na odwrót. Pech po prostu. To oczywiście będzie wyłącznie Twoja wina, gdyż przecież mogłeś urodzić się w rodzinie patologicznych ziomali, miałbyś wtedy każdą na skinienie.



        Oczywiście, nie trzeba szukać okazji na basenie. W pewnych sytuacjach lepiej poczekać, czas szybko leci, dzieci dorastają, zmieniają się relacje, panie za młodu gustujące w troglodytach, debilach i zbyt dumne, by się rozłożyć przed byle intelektualistą nieudacznikiem, po 40-ce nawet i takiego chętnie dopuszczą, bo na innego szans nie mają. Wtedy od Ciebie będzie zależało, czy babrać się w takich czy nie.
    • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 23.02.15, 22:58
      Odnosnie pomyslu - celuj w studentow. Wszyscy fajni i duza czesc niefajnych powyzej pewnego wieku bedzie zonata. Tip: ci fajni co powyzej pewnego wieku sa niezonaci niemal napewno maja chlopaka :)
      • slepafuria15 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:36
        sabat.77 napisał:

        > Odnosnie pomyslu - celuj w studentow. Wszyscy fajni i duza czesc niefajnych pow
        > yzej pewnego wieku bedzie zonata. Tip: ci fajni co powyzej pewnego wieku sa nie
        > zonaci niemal napewno maja chlopaka :)
        Ale co taki student wie o zabijaniu? ;)
    • bcde Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 01:36
      >Dlaczego akurat basen? Czy dlatego, ze wszystko widac jak na dloni, a towar mamy jak na wystawie, w calej - prawie nagiej - okazalosci? Moze jakies pierwotne instynkty czy seksualne atawizmy se sie aktywuja pod wplywem widoku nagosci? Moze to woda tak na nas podswiadomie dziala? Czy tez moze jakies inne prawidlowosci maja tu miejsce?
      I ciekawe, czy dziala to tak rowniez z punktu widzenia facetow?

      Na mnie basen tak nie działa. Kobiety mają czepki, a niektóre aseksualne kostiumy jednoczęściowe. Spod czepka nie widać włosów, a jeśli nawet widać, to kobieta wygląda jak skrzyżowanie owada ze zmokłą kurą - nic nadzwyczajnego. Chyba nigdy nie spodobała mi się mokra kobieta w czepku, a sama ładna figura nie wystarczy.
      • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 01:47
        Ja tam na basen chodze zupelnie nieprofesjonalnie, czyli w bikini ;)
        Bardziej glam, hehe ;)
        A okulary na czas samego plywania tylko sa potrzebne, czepek tez. Jak sie z kims juz wejdzie w interesujaca komunikacyjna interakcje, to na czas rozmowy mozna go - gestem diwy - sciagnac z glowy pod pretekstem poprawienia wlosow pod ;)
      • kutuzow Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 10:46
        bcde napisał:
        > Na mnie basen tak nie działa. Kobiety mają czepki, a niektóre aseksualne kostiu
        > my jednoczęściowe. Spod czepka nie widać włosów, a jeśli nawet widać, to kobiet
        > a wygląda jak skrzyżowanie owada ze zmokłą kurą - nic nadzwyczajnego. Chyba nig
        > dy nie spodobała mi się mokra kobieta w czepku, a sama ładna figura nie wystarc
        > zy.

        Przyłącze się i rozwinę (mam podobnie jak BCDE)
        Włosy pod czepkiem. Pisałem już tu kiedyś że wg moich osobistych obserwacji mężczyźni i kobiety inaczej zapamiętują daną osobę. (kiedyś w pracy robiłem nabór modelek do materiałów firmowych. Pewna modelka przysłała kilka SWOICH zdjęć w rożnej stylizacji w tym w różnych perukach, praktycznie wszyscy Panowie odbierali te zdjęcia jako zdjęcia różnych osób. Panie od razu zauważały, że to jedna i ta sama osoba). Mam wrażenie że mężczyźni zwracają uwagę na to co się najbardziej rzuca w oczy (czyli najpierw włosy -kolor i fryzura), a potem ew szczegóły twarzy. Kobiety wg mnie są bardziej szczegółowe).
        Szczególnie istotne gdy facet zabiera na basen nowo poznaną laskę, potem czeka przed wyjściem z szatni na basen i zastanawia się "ta, czy nie ta?", bo twarz bez makijażu, włosy pod czepkiem, a figurę to wcześniej ciuchy maskowały, wzrost zaś buty na obcasie zmieniały.

        Makijaż.
        Czasami zmycie makijażu u niektórych Pań, jest porównywalne z tym jakby gwiazdce Pop wyłączyć playback.

        Ponieważ ja mam tak, że basen traktuje jako miejsce do pływania, a siłownie jako miejsce do ćwiczeń (jak już się tam pojawię), to zupełnie nie traktuje tego jako miejsca do nawiązywania znajomości. Nie cierpię takich co włażą na basen sportowy, żeby trzymać się lin i sobie pogaduszki uskuteczniać. To trochę jak obśmiewane w necie zdjęcia lasek co na siłownie przychodzą z pełnym makijażem i tylko chodzą od maszyny do maszyny z komórką.

        Zupełnie nie postrzegam basenu jako terenu łowów. Nawet jakbym nawiązał jakąś znajomość na basenie to potem pewnie nie za bardzo bym wiedział na kogo czekam przed szatnią (połączony efekt włosów i makijażu o którym pisałem wyżej).
        • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 12:23
          kutuzow napisał:

          > Szczególnie istotne gdy facet zabiera na basen nowo poznaną laskę, potem czeka
          > przed wyjściem z szatni na basen i zastanawia się "ta, czy nie ta?", bo twarz b
          > ez makijażu, włosy pod czepkiem, a figurę to wcześniej ciuchy maskowały, wzrost
          > zaś buty na obcasie zmieniały.

          A ja sie podepne po Kutuzowa.

          > Makijaż.
          > Czasami zmycie makijażu u niektórych Pań, jest porównywalne z tym jakby gwiazdc
          > e Pop wyłączyć playback.

          Fakt. Sypiam czesto u kumpeli przed egzaminami. Ona jak w staje zawsze narzeka ''Kitty, patrz, ja bez makijazu to nie mam twarzy!" ;-) A narzeka, bo jej sie nie chce umalowac, a wie ze musi (naturalna blondynka, faktycznie baaardzo wyblakla i jakby bez rzes/brwi). Zawsze twierdzilam, ze trzeba byc wyjatko ladnym i mlodym, zeby sobie pozwalac na chodzenie po ulicach bez makijazu. Ale przeciez makijaz to nie jest problem, ja od dziecka robie tez henne rzes i brwi (przyciemniam), paznokcie maluje (moze nie od dziecka ;), wlosy mozna podkolorowac, na basen tez mozna zastosowac odpowiednie kosmetyki. U mnie to matka z siostrami, kuzynkami spedzaly na to cale weekendy, no trudno bylo sie wykruszyc z takich zabiegow urodowych. Nawet syn zaczal malowac paznokcie ;) Ale ma pozwolenie od ojca na noszenie pomalowanych tylko we wakacje, hehe.
          Najgorzej to jak kobieta np nie myje wlosow :(

          Furia Twoja cora tez pewnie sie interesuje mamy kosmetykami, co? Kurcze zawsze chcialam miec dziewczynke ;(

          > Ponieważ ja mam tak, że basen traktuje jako miejsce do pływania, a siłownie jak
          > o miejsce do ćwiczeń (jak już się tam pojawię), to zupełnie nie traktuje tego j
          > ako miejsca do nawiązywania znajomości. Nie cierpię takich co włażą na basen sp
          > ortowy, żeby trzymać się lin i sobie pogaduszki uskuteczniać. To trochę jak obś
          > miewane w necie zdjęcia lasek co na siłownie przychodzą z pełnym makijażem i ty
          > lko chodzą od maszyny do maszyny z komórką.

          Fakt. Na pogaduszki to trzeba usiasc na brzezku ;)

          > Zupełnie nie postrzegam basenu jako terenu łowów. Nawet jakbym nawiązał jakąś z
          > najomość na basenie to potem pewnie nie za bardzo bym wiedział na kogo czekam p
          > rzed szatnią (połączony efekt włosów i makijażu o którym pisałem wyżej).

          To moze byc mile zaskoczenie na plus ;)
    • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 05:18
      A lubicie pływać z rana? Bo ja nie. Nie lubię jak się pary migdalą stojąc w baseniku, zamiast pływać.

      Lubię saunę przy basenie, oprócz pływania po południu. Dużo pływając wymyśliłem dla swoich potrzeb wiele nowych stylów. Ale nie sądzę żeby widok faceta płynącego nogami do przodu zapunktował jakoś specjalnie wśród wymagających pań:))

      • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 07:51
        Niekoniecznie.
        Np. ten pan (ach ta Kitty, zabila mi klina, spac w nocy nie moglam :P )
        www.theguardian.com/sport/blog/2012/jul/26/ryan-lochte-michael-phelps-olympic
        moglby sobie spokojnie plywac nawet nogami do gory, emocje wzbudzalby w kazdej pozycji ;)
        • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:00
          Supergościu! 5 razy przystojniejszy od samego Phelpsa.

          Sporo dobrego można powiedzieć o potencjale przybasenowej sauny koedukacyjnej Glam?:)
          • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:35
            loppe napisał:

            > Sporo dobrego można powiedzieć o potencjale przybasenowej sauny koedukacyjnej G
            > lam?:)

            Do sauny nie chadzam, bo nie lubie (freak ze mnie, wiem ;).
            Wiec nie mam pojecia.
        • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:05
          W sumie trzeba przyznac, ze przystojnych mezczyzn jest niewielu. Jest troche wiecej przecietnych i duzo brzydkich. A juz ze swieca szukac ladna twarz i wysportowane cialo. Chociaz ja akurat takiego mam w pracy - ale jest tak antypatycznym, niekolezenskim i nieprzyjaznym dupkiem, ze wiekszosc osob omija go szerokim lukiem.
          • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:10
            sabat.77 napisał:

            > W sumie trzeba przyznac, ze przystojnych mezczyzn jest niewielu. Jest troche wi
            > ecej przecietnych i duzo brzydkich. A juz ze swieca szukac ladna twarz i wyspo
            > rtowane cialo. Chociaz ja akurat takiego mam w pracy - ale jest tak antypatyczn
            > ym, niekolezenskim i nieprzyjaznym dupkiem, ze wiekszosc osob omija go szeroki
            > m lukiem.

            Kiedyś taki dziadek po 70-tce przyszedł do night clubu z laską koło 30-tki. Ale jaki przystojniak! Widziałem go dwa lata później na łyżwach. Ledwo jeździł, ale...jeździł!
            • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:14
              W ogóle to fajnie przyjść z 2 laskami. Kiedyś przyszedłem z żoną i naszą przyjaciółką, obie postawne. Staliśmy przy barze i wtedy podeszły do mnie 2 koleżanki i nawinęły do mnie zalotnie, tak wiesz z biglem, bo nie znały mojej żony, nie wiedziały że jestem z żoną. Fajnie było:)
              • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:17
                Więc zabierz żonę i przyjaciółkę na basen. Będzie fajna atmosfera.
    • rezolutnakobieta Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 08:55
      Jak większość tu stwierdzam, że czepek nawet u najpiękniejszego faceta powoduje, że mi wszystko opada. Poza tym istnieje ryzyko, że pod tym czepkiem jest jakaś mało apetyczna łysina. Pół biedy zakola, ale łysa glaca na środku głowy? Bleee. A niektórzy faceci mają pecha, że tak właśnie łysieją. I to już po trzydziestce. Mój sąsiad biedak tak ma, tyle że on już zaczął tak łysieć w wieku 20 lat. No chyba, że byłby to sam Raoul Bova, to jakoś bym ten czepek przełknęła. Pamiętacie 'Pod słońcem Toskanii'? To właśnie ten aktor. Nawiasem mówiąc, zanim zaczął karierę aktorską był zawodowym pływakiem :-) Mniaaaam. Tego brałabym i w czepku ;-)
      • slepafuria15 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 09:44
        Na moim basenie nie ma obowiązku noszenia czepków. Ale to i tak bez znaczenia. Ludzie na basenie zajęci sa pływaniem a nie towarzyskimi pogawędkami. (A w moim przypadku pilnowaniem dziecka)
      • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 10:10
        rezolutnakobieta napisała:

        > Jak większość tu stwierdzam, że czepek nawet u najpiękniejszego faceta powoduje
        > , że mi wszystko opada. Poza tym istnieje ryzyko, że pod tym czepkiem jest jaka
        > ś mało apetyczna łysina. Pół biedy zakola, ale łysa glaca na środku głowy? Blee
        > e. A niektórzy faceci mają pecha, że tak właśnie łysieją. I to już po trzydzies
        > tce. Mój sąsiad biedak tak ma, tyle że on już zaczął tak łysieć w wieku 20 lat.

        :-) Powiedz mu zeby sie ogolil na lyso.
        • urszula.slo Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 13:48
          Jeżeli pływa się regularnie i mniej więcej o tej samej porze, to powoli zaczyna się tam spotykać zawsze te same twarze. Większość z nich to rzeczywiście męskie twarze. Powoli zaczynacie się uśmiechać do siebie itd. No i owszem, zdarza się, że ktoś zacznie flirtować, szukać czegoś więcej. Tak było u mnie na krakowskiej Koronie.
          Facet robił coraz poważniejsze kroki: wybierał godziny te same co ja, pod konec zawsze pływał w tym samym torze. Szukanie eye-contact przez cały czas stało się już trochę męczące.
          Odpuścił, gdy widział mój rosnący brzuch :D
          • kutuzow Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 14:27
            urszula.slo napisała:

            > Facet robił coraz poważniejsze kroki: wybierał godziny te same co ja, pod konec
            > zawsze pływał w tym samym torze. Szukanie eye-contact przez cały czas stało si
            > ę już trochę męczące.
            > Odpuścił, gdy widział mój rosnący brzuch :D

            To ile to trwało, że aż brzuch zdążył urosnąć?

            BTW: Ten post pokazuje, czemu Panowie mają ciężej podrywać na basenie. Podejdzie taki do pływającej laski i zacznie od razu bajerować, to spotka się (najczęściej) ze ścianą. Jak zaś chce być delikatny to mu miesiące mijają (słaba efektywność czasowa takiego sposobu).
            • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:04
              kutuzow napisał:

              > urszula.slo napisała:
              >
              > > Facet robił coraz poważniejsze kroki: wybierał godziny te same co ja, pod
              > konec
              > > zawsze pływał w tym samym torze. Szukanie eye-contact przez cały czas sta
              > ło si
              > > ę już trochę męczące.
              > > Odpuścił, gdy widział mój rosnący brzuch :D
              >
              > To ile to trwało, że aż brzuch zdążył urosnąć?
              >
              > BTW: Ten post pokazuje, czemu Panowie mają ciężej podrywać na basenie. Podejdzi
              > e taki do pływającej laski i zacznie od razu bajerować, to spotka się (najczęś
              > ciej) ze ścianą. Jak zaś chce być delikatny to mu miesiące mijają (słaba efekty
              > wność czasowa takiego sposobu).
              --------------
              Mi sie wydaje, ze to jest kwestia bardziej ogolna, niezwiazana tylko z basenem. Probujesz nawiazac kontakt wzrokowy raz, drugi czy trzeci. Jak nie widzisz pozytywnej reakcji na oferte flirtu to splywasz :) Po cholere tracic cenny czas i jeszcze wprowadzac druga strone w konfuzje?
              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:19
                wont napisał:

                Po cholere tracic cenny czas i
                > jeszcze wprowadzac druga strone w konfuzje?

                Konfuzje? ;-) Jakis negatywny trasfer z jezyka obcego kolego tutaj chyba robisz. Tez zauwazylam, ze jak siedze w tych germanskich jezykach to mam klopoty z podwojnym przeczeniem, przestalam go umiec uzywac i moze wale jakies byki na forum.
                • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:21
                  Siedzisz w germańskich?
                  Tzn uczysz niemieckiego czy to coś bardziej skomplikowanego?
                  • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 20:22
                    morrison9 napisał:

                    > Siedzisz w germańskich?
                    > Tzn uczysz niemieckiego czy to coś bardziej skomplikowanego?

                    Chodzilo mi o jezyki, ktore na codzien uzywam: holenderski i angielski.

                    A Ty w jakiej branzy siedzisz?
                    • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 21:27
                      Tzn w Holandii?
                      Bo po angielsku każdy tam mówi.
                      Nawet kolesie ukladajacy bruk wytlumaczyli mi droge poprawnym angielskim.
                      A jakie miasto?
                      Port wielki jak swiat?
                      • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 21:38
                        morrison9 napisał:

                        > Tzn w Holandii?
                        > Bo po angielsku każdy tam mówi.
                        > Nawet kolesie ukladajacy bruk wytlumaczyli mi droge poprawnym angielskim.
                        > A jakie miasto?
                        > Port wielki jak swiat?

                        Chodzi Ci o Rotterdam? Moje zycie miedzy poludniem a zachodem gdzies na linii Eindhoven - Den Haag - Leiden, a na randki zwykle umawiam sie w Amsterdamie. A Rotterdam, Utrecht wszystko po drodze, wszedzie rzut beretem, w zasadzie wszystko sie zlewa, nawet mi sie Antwerpen i Bruksela zlewaja ;)

                        A Ty w jakiej branzy jestes jak mozesz zdradzic?

                        Bad boys aint no good,
                        good boys aint no fun.
                        • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 21:50
                          Port wielki jak świat
                          > Chodzi Ci o Rotterdam?
                          I mów tu do kobiety poezją :-)
                          Nawet do Google nie zaglądnie.
                          Ok.
                          Napisze jesli będą się wybierał :-)

                          W odzieżowej.
                          Moje zycie miedzy poludniem a zachodem gdzies na linii E
                          > indhoven - Den Haag - Leiden, a na randki zwykle umawiam sie w Amsterdamie. A R
                          > otterdam, Utrecht wszystko po drodze, wszedzie rzut beretem, w zasadzie wszystk
                          > o sie zlewa, nawet mi sie Antwerpen i Bruksela zlewaja ;)
                          >
                          > A Ty w jakiej branzy jestes jak mozesz zdradzic?
                          >
                          > Bad boys aint no good,
                          > good boys aint no fun.
                          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 22:14
                            morrison9 napisał:

                            > Port wielki jak świat
                            > > Chodzi Ci o Rotterdam?
                            > I mów tu do kobiety poezją :-)
                            > Nawet do Google nie zaglądnie.
                            > Ok.
                            > Napisze jesli będą się wybierał :-)

                            Poezja to chyba tylko do Marka Zaka albo do Loppe mozesz ewentualnie, a Piotrek to niech sobie zaktualizuje, ze Amsterdam to nie zaden wielki port w porownaniu z Rotterdamem. Jego czas przeminal. Ale na imprezki z trawka w tle sie nadaje. Do mnie to mow hip hopem albo rapem albo dance ;)

                            > W odzieżowej.

                            O patrz bo jak tu caly czas kombinuje jak Cie na cos naciagnac tudziez do czegos wykorzystac.
                            I tu na mysl przychodzi mi jak to facet wypomnial mi, ze ja to nie wiem czego chce, a teraz to sobie tylko emocjonalne deficyty zapelniam ;) No to chyba wpisuje sie w definiecje kobiety. Ale moze Glam podpowie czego chce, to bede miala jakas sciagawke moze. Ja nawet nie wiem czy mezczyzny potrzebuje.
                            • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 09:51

                              > I tu na mysl przychodzi mi jak to facet wypomnial mi, ze ja to nie wiem czego c
                              > hce, a teraz to sobie tylko emocjonalne deficyty zapelniam ;)
                              Wg mnie miał rację.
                              Na tyle na ile mogę ocenić kogoś przez internet.
                              A takie oceny bywają mylne.

                              > No to chyba wpisuje sie w definiecje kobiety.
                              Taa.
                              Schlebiaj tak sobie.
                              Jeszcze powinnas ododać, że "za to nas kochacie"
                              To byłby szczyt kobiecego infantylizmu :-)
                              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 10:07
                                morrison9 napisał:

                                > Wg mnie miał rację.
                                > Na tyle na ile mogę ocenić kogoś przez internet.
                                > A takie oceny bywają mylne.

                                Ale chyba nie sadzisz, ze jakas babka, ktora po pierwszej randce obciaga Ci, nie wiem w samochodzie, to nie wypelnia sobie jakiegos deficytu emocjonalnego? Seks w czystej postaci nie wystepuje wg mnie. Seks czemus sluzy. A jak bedziesz probowal mi wcisnac: ze seks dla seks uprawiasz i nie widzisz zadnej gestej siatki polaczen emocjonalnych, ktore za tym stoja to ocenie, ze jestes emocjonalnym pustakiem ;) Jestes?

                                > > No to chyba wpisuje sie w definiecje kobiety.
                                > Taa.
                                > Schlebiaj tak sobie.

                                No nie co za czasy: kobieta przypisujaca sobie cechy kobiety schlebia sobie? ;)

                                > Jeszcze powinnas ododać, że "za to nas kochacie"
                                > To byłby szczyt kobiecego infantylizmu :-)

                                Nie moge za to odpowidac, bo tak nie mysle. Eat this:
                                Idac dalej sadze, ze Ty nie kochasz zadnej kobiety i o powstanie takiego uczucia Cie nie podejrzewam. Dalej sadze, ze Ty gardzisz kobietami w swojej masie. Traktujesz je jak suki do zerzniecia albo jak zabawki do zabawiania sie. A za tym kryje sie, ze oceniasz je zwyczajnie jako glupie istoty, kierowane przez hormony ewentualnie przez Ciebie popychane. I nie ma to nic wspolnego z Twoja poligamicznoscia, jak to sie przyzwyczailes zaslaniac w sprawach, w ktorych mnie nie rozumiesz.
                                • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 10:40
                                  > Ale chyba nie sadzisz, ze jakas babka, ktora po pierwszej randce obciaga Ci, ni
                                  > e wiem w samochodzie, to nie wypelnia sobie jakiegos deficytu emocjonalnego?
                                  Są różne typy.
                                  Jedna rozpaczliwie próbuje czymś mnie przyciągnąc inną po prostu kręci coś nieprzyzwoitego, nieobyczajnego.
                                  Spotykałem obydwa typy.
                                  Szczerze mówiąc z psychologicznego punktu widzenia nie rozumiem kobiecego promiskuityzmu.
                                  Na tyle na ile jestem w stanie przeanalizowac przyczyny mojego podejścia to za cholerę ten mechanizm nie pasuje do kobiety.

                                  > A jak bedziesz p
                                  > robowal mi wcisnac: ze seks dla seks uprawiasz i nie widzisz zadnej gestej siat
                                  > ki polaczen emocjonalnych, ktore za tym stoja
                                  Nie próbuję wcisnąć bo zdecydowanie tak nie uważam.
                                  Dla mnie przyjemność seksu rozgrywa się w przeważającej swej części w głowie.
                                  Aspekt fizyczny to w gruncie rzeczy przeceniany margines (nie twierdzę, ze nieważny, ale przeceniany)

                                  > > Schlebiaj tak sobie.
                                  > No nie co za czasy: kobieta przypisujaca sobie cechy kobiety schlebia sobie?
                                  Schlebia jeśli cechy będące wadami przedstawia jako zalety i mówi o nich z pewną zawoalowaną dumą.

                                  > Nie moge za to odpowidac, bo tak nie mysle. Eat this:
                                  > Idac dalej sadze, ze Ty nie kochasz zadnej kobiety i o powstanie takiego uczuci
                                  > a Cie nie podejrzewam.
                                  Aktualnie nie kocham.
                                  > Dalej sadze, ze Ty gardzisz kobietami w swojej masie.
                                  Nie gardzę kimś od kogo zależę i kto ma nade mną władzę.
                                  > Traktujesz je jak suki do zerzniecia albo jak zabawki do zabawiania sie.
                                  Kurczę. Na prawdę tak sadzisz?
                                  To tylko świadczy o powierzchowności ocen dokonywanych przy znajomościach internetowych.
                                  > A za tym
                                  > kryje sie, ze oceniasz je zwyczajnie jako glupie istoty, kierowane przez hormony
                                  Sam jestem kierowany przez hormony.
                                  Owszem, przyznaję, że słowo "głupie" czasem najlepiej wg mnie oddaje moją ocenę.
                                  Ale "głupie" ma w tym przypadku określone znaczenie.
                                  "głupi" człowiek to nie jest człowiek mało inteligentny, nieoczytany czy mało elokwentny.
                                  "Głupi" to dla mnie człowiek, który ma określone potrzeby w życiu, ale nie podejmuje działań w celu ich zaspokojenia, ew. podejmuje działania prowadzące w przeciwnym kierunku, odrzuca jakąkolwiek potrzebę refleksji nad nimi i nie dopuszcza nawet do siebie myśli, ze może robić coś źle, a na próbę dyskusji na ten temat reaguje zatykaniem uszu i głośnym krzykiem.
                                  W tym rozumieniu głupi są zarówno liczni męzczyźni jak i kobiety.
                                  Ale głupota męzczyzn po prostu mniej mi w życiu przeszkadza :-)
                                  Czasem nawet pomaga :-)

                                  • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 11:25
                                    Musze Ci powiedziec Morrison, ze wyszedl z tego bardzo fajny post Twoj mimo, ze nie bylam mila. Nie spodziewalam sie tego po Tobie. Plus.

                                    Czepne sie tylko tu:

                                    morrison9 napisał:
                                    > Schlebia jeśli cechy będące wadami przedstawia jako zalety i mówi o nich z pewn
                                    > ą zawoalowaną dumą.

                                    Ta duma to sie przewija tez w postach Urqu. To ciekawe, bo ja nie widze najmniejszego powodu do dumy z bycia kobieta per se. Wrecz przeciwnie wolalabym byc mezczyzna (chocizaby dlatego ze mozna redukowac sie bez potrzeby wykonania operacji plastycznej cyckow ;) Ale ale wracajac do tematu pytanie: powaznie widzicie w zachowaniach kobiecych dume? Nawet tych z zakresu ocenianych przez Was jako glupkowate? I znowu wracajac do mojego zapisu o zidentyfikowaniu w sobie kobiety powiem, ze wczoraj, zreszta standardowo po pijaku czyli wzmacniajac szczerosc, no coz przyznalam sie do porazki typu: jestem kobieta, zachowuje sie w tym a w tym jak kobieta i to jest moja porazka. Gdzie tam duma? Gdzie tam nazywanie minusow plusami? Bo sie zasmialam? Ale nad porazka to tylko mozna sie poplakac albo sie zasmiac szyderczo. Jak mowil klasyk: siebie nie przeskocze. Ale kobieca duma temat ciekawy. Rozwincie.

                                    > > Dalej sadze, ze Ty gardzisz kobietami w swojej masie.
                                    > Nie gardzę kimś od kogo zależę i kto ma nade mną władzę.

                                    Dlaczego maja wladze? NIe rozumiem.

                                    > > Traktujesz je jak suki do zerzniecia albo jak zabawki do zabawiania sie.
                                    > Kurczę. Na prawdę tak sadzisz?
                                    > To tylko świadczy o powierzchowności ocen dokonywanych przy znajomościach inter
                                    > netowych.

                                    Powierzchownosc to chyba zle slowo. Raczej swiadczy o sile wizerunku. A taki mi sie zarysowal. Ale nie znam Cie, oczywiscie zakladam, ze sie w swoich ocenach internetowych moge mylic. Dasz sie poznac, zmienie ocene.

                                    > Ale głupota męzczyzn po prostu mniej mi w życiu przeszkadza :-)

                                    Dlaczego? Bo glupszy ma nad Toba wladze? A dawac wladze glupcowi jest glupota? ;)
                                    • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 14:01
                                      > To ciekawe, bo ja nie widze najmnie
                                      > jszego powodu do dumy z bycia kobieta per se.
                                      Tak to odebralem.
                                      Wiele kobiet mowi o swoich cechach (irracjonalnosc, zmiennosc) z dumą.
                                      > Wrecz przeciwnie wolalabym byc me
                                      > zczyzna (chocizaby dlatego ze mozna redukowac sie bez potrzeby wykonania operac
                                      > ji plastycznej cyckow ;)
                                      Za to zapada Ci sie klata.
                                      Dla kobiety to mniejszy problem :-)

                                      > Ale ale wracajac do tematu pytanie: powaznie widzicie
                                      > w zachowaniach kobiecych dume?
                                      Zdecydowanie tak.
                                      Ale dopuszczam mozliwosc, ze moze błędnie to interpretuje w przypadku niektorych kobiet.
                                      > Nawet tych z zakresu ocenianych przez Was jako g
                                      > lupkowate?
                                      Tak!!!Jak najbardiej.
                                      I znowu wracajac do mojego zapisu o zidentyfikowaniu w sobie kobiety
                                      > powiem, ze wczoraj, zreszta standardowo po pijaku czyli wzmacniajac szczerosc,
                                      > no coz przyznalam sie do porazki typu: jestem kobieta, zachowuje sie w tym a w
                                      > tym jak kobieta i to jest moja porazka.
                                      To wg mnie nie jest kwestia bezporednio samego bycia kobiet i samych cech osobowosci, charakteru itd z tym zwiazanych ile skutek idacych nieco dalej mechanizmow bardziej.
                                      Same w sobie kobiety sa duzo wiecej warte niz mezczyni.
                                      Gubi was sexappeal i mechanizmy ewolucyjno-psychologiczne :-)


                                      >
                                      > > > Dalej sadze, ze Ty gardzisz kobietami w swojej masie.
                                      > > Nie gardzę kimś od kogo zależę i kto ma nade mną władzę.
                                      > Dlaczego maja wladze? NIe rozumiem.
                                      Maja wladze bo ich pozadam :-)

                                      > > Ale głupota męzczyzn po prostu mniej mi w życiu przeszkadza.
                                      > Dlaczego? Bo glupszy ma nad Toba wladze?
                                      Bo glupi mezczyzni, brudasy, prymitywy i geje zmniejszaja konkurencje :-)
                                      To elementarne Watsonie :-)
                                      > ;)
                                      • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 14:20
                                        morrison9 napisał:

                                        > Za to zapada Ci sie klata.
                                        > Dla kobiety to mniejszy problem :-)

                                        Zapadajaca sie klata to dla kobiety mniejszy problem??? Coz to za twor? ;-) Co to w ogole znaczy, hehehe

                                        > Gubi was sexappeal i mechanizmy ewolucyjno-psychologiczne :-)

                                        Jak rozumiesz zgube przez sexappeal?

                                        > > Dlaczego? Bo glupszy ma nad Toba wladze?
                                        > Bo glupi mezczyzni, brudasy, prymitywy i geje zmniejszaja konkurencje :-)
                                        > To elementarne Watsonie :-)
                                        > > ;)

                                        Chodzilo mi o kobiety: czy wkurza Cie, ze kobiety (glupsze w zalozeniu od mezczyzn) maja nad Toba wladze?
                                        • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 16:53
                                          > Zapadajaca sie klata to dla kobiety mniejszy problem??? Coz to za twor? ;-) Co
                                          > to w ogole znaczy, hehehe
                                          To znaczy, ze dla wiekszosci kobiet obwod samej klatki piersiowej nie jest tak wazny (nie mowie o biuscie bo to co innego)
                                          Twoje kulturystyczne kryteria oceny samej siebie sa niszowe.

                                          > Jak rozumiesz zgube przez sexappeal?
                                          Bo sexappeal powoduje, ze niewiele musicie.
                                          Ja na przyklad jestem glupim, leniwym, niezorganizowanym, chaotycznym osobnikiem.
                                          Wiekszosc kobiet w moim otoczeniu przewyzsza mnie pod wzgledem zaradnosci zyciowej, pracowitosci, organizacji, samodyscypliny itd.
                                          Ale jest jedna fundamentalna kwestia:
                                          Ja MUSIAŁEM podejmowac dzialania w celu zapewnienia sobie pozycji spolecznej, towarzyskiej, finansowej, itd.
                                          Kazda proba odpuszcenia cofala mnie o wiele krokow wstecz.
                                          Gdybym mial sexappeal pewnie teraz obudzilbym sie uzalezniony od kogos, bezsilny, rozgoryczony brutalnoscia zyciowych reguł.

                                          > Chodzilo mi o kobiety: czy wkurza Cie, ze kobiety (glupsze w zalozeniu od mezcz
                                          > yzn) maja nad Toba wladze?
                                          Ja bym raczej powiedzial, ze zawsze im zazdroscilem. :-)
                                          Teraz duzo mniej. W młodości bardziej. :-)
                                          Kilka razy w ciagu mojego zycia zostalem potraktowany jako obiekt zainteresowania seksualnego (w szerokim tego slowa znaczeniu) ZANIM zdazylem zasluzyc sobie na zainteresownie rozmowa, humorem itd.
                                          Ot, tak. Po prostu.
                                          Rewelacyjne uczucie :-)
                                          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 19:44
                                            morrison9 napisał:

                                            > Gdybym mial sexappeal pewnie teraz obudzilbym sie uzalezniony od kogos, bezsiln
                                            > y, rozgoryczony brutalnoscia zyciowych reguł.

                                            Nalezy brac srodki nasenne i nie budzic sie. Do najlepszych naleza bluzeczki z Zary ;)

                                            > Kilka razy w ciagu mojego zycia zostalem potraktowany jako obiekt zainteresowan
                                            > ia seksualnego (w szerokim tego slowa znaczeniu) ZANIM zdazylem zasluzyc sobie
                                            > na zainteresownie rozmowa, humorem itd.
                                            > Ot, tak. Po prostu.
                                            > Rewelacyjne uczucie :-)

                                            hehe to panie bezskuteczne i bezsensowne reklamy spoleczne tworza by wlasnie osobnikow meskich odciagnac od pomyslu, ze to rewelacyjne uczucie, a Ty przyznajesz sie z rozbrajajacym usmiechem, ze rewelacyjne ;)
                                            • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 21:18
                                              > Nalezy brac srodki nasenne i nie budzic sie. Do najlepszych naleza bluzeczki z
                                              > Zary ;)
                                              Nie do końca łapię?
                                              To Twoje sposoby?
                                              > > Kilka razy w ciagu mojego zycia zostalem potraktowany jako obiekt zainteresowan
                                              > > ia seksualnego (w szerokim tego slowa znaczeniu) ZANIM zdazylem zasluzyc sobie
                                              > > na zainteresownie rozmowa, humorem itd.
                                              > > Ot, tak. Po prostu.
                                              > > Rewelacyjne uczucie :-)

                                              > hehe to panie bezskuteczne i bezsensowne reklamy spoleczne tworza by wlasnie os
                                              > obnikow meskich odciagnac od pomyslu, ze to rewelacyjne uczucie, a Ty przyznaje
                                              > sz sie z rozbrajajacym usmiechem, ze rewelacyjne ;)
                                              No właśnie.
                                              Usiłowałem to wytłumaczyć w moim poście.
                                              I mam wrażenie, ze sie nie udało :-)
                                              A w innym pisałem, że szukamy cech unikatowych i trudno dostępnych.
                                              Ale to dotyczy też unikatowych i trudno dostępnych przeżyć , sytuacji, doznań itd.
                                          • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 22:49
                                            morrison9 napisał:
                                            > Kilka razy w ciagu mojego zycia zostalem potraktowany jako obiekt zainteresowan
                                            > ia seksualnego (w szerokim tego slowa znaczeniu) ZANIM zdazylem zasluzyc sobie
                                            > na zainteresownie rozmowa, humorem itd.
                                            > Ot, tak. Po prostu.
                                            > Rewelacyjne uczucie :-)
                                            --------------
                                            Ja tam zostałem potraktowany jako obiekt seksualny z kilkaset albo kilka tysięcy razy. Ale ja mam dobrą wyobraźnię i nie wiem czy te panie, które mnie tak przedmiotowo traktowały by się ze mną zgodziły :)

                                            Whatever, piszę o tym tylko dlatego, żeby się pochwalić i pożalić.

                                            Pochwalić, dlatego, że tydzień temu trzy młode laski (28 l.) powiedziały mi, że wyglądam na 32 lata i nie mogły uwierzyć w to, że za niecały miesiąc kończę cztery dychy. I to nie było ściemniane tylko prawdziwe. A pożalić, bo jest mi wstyd, że mi to pochlebiło. Jeśli mi, mężczyźnie, takie pieeerdoły pochlebiają to co mówić o tych płochych, niedoskonałych istotach, jakimi są kobiety ;)
                                            • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 03:21
                                              wont napisał:

                                              > Ja tam zostałem potraktowany jako obiekt seksualny z kilkaset albo kilka tysięc
                                              > y razy. Ale ja mam dobrą wyobraźnię i nie wiem czy te panie, które mnie tak prz
                                              > edmiotowo traktowały by się ze mną zgodziły :)
                                              >
                                              > Whatever, piszę o tym tylko dlatego, żeby się pochwalić i pożalić.
                                              >
                                              > Pochwalić, dlatego, że tydzień temu trzy młode laski (28 l.) powiedziały mi, że
                                              > wyglądam na 32 lata i nie mogły uwierzyć w to, że za niecały miesiąc kończę cz
                                              > tery dychy. I to nie było ściemniane tylko prawdziwe.

                                              Prawdziwe po pijaku ;) Jak to pisal ostatnio Urqu parafrazujac, ze panie po drinie, kielonie czy ile tam im trzeba obnizaja wymagania.

                                              A pożalić, bo jest mi ws
                                              > tyd, że mi to pochlebiło. Jeśli mi, mężczyźnie, takie pieeerdoły pochlebiają to
                                              > co mówić o tych płochych, niedoskonałych istotach, jakimi są kobiety ;)

                                              Nie ma wiekszej roznicy Wont, bo Ty jestes kobiecy wiec nie dziwi nic, ze zostales przez panie potraktowany po mesku. Natomiast Morrison ni chuja nie ma w sobie tej wrazliwosci i dlatego u niego przedmiotowe potraktowanie nie idzie ani w setki ani w tysiace. Pisalam Ci juz, zebys odstawil PUA, bo Ci nie sluzy ;)

                                              Taki niesmieszny zart mi sie nawinal odnosnie zwierzat: nie moze ten nowy podopieczny wyruchac Twojej suni, coreczki Twojej, ksiezniczki. Ewentualnie jak jakiegos weza czy cos moze w domu masz? Noge?
                                              (juz linkowalam)

                                              www.youtube.com/watch?v=9OE4T1so8wY
                                              • urquhart Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 11:28
                                                > egos weza czy cos moze w domu masz? Noge?
                                                > (juz linkowalam)
                                                > www.youtube.com/watch?v=9OE4T1so8wY

                                                He, he, przednie, seksowny nastrój mu się od laski udzielił ale tańczyć nie umie.
                                                Jak w ruskim kawale jak kawaler zaproszony do tańca odpowiada:
                                                Ja nie tańcor, ja jebaka.
                                              • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 13:43
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Nie ma wiekszej roznicy Wont, bo Ty jestes kobiecy wiec nie dziwi nic, ze zosta
                                                > les przez panie potraktowany po mesku. Natomiast Morrison ni chuja nie ma w sob
                                                > ie tej wrazliwosci i dlatego u niego przedmiotowe potraktowanie nie idzie ani w
                                                > setki ani w tysiace. Pisalam Ci juz, zebys odstawil PUA, bo Ci nie sluzy ;)
                                                --------
                                                Nie wiem czy to przytyk czy komplement. Jak komplement to bardzo zawoalowany. Jestem męski, ok? :)
                                            • protein.spill Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 14:06
                                              > Pochwalić, dlatego, że tydzień temu trzy młode laski (28 l.) powiedziały mi, że
                                              > wyglądam na 32 lata i nie mogły uwierzyć w to, że za niecały miesiąc kończę cz
                                              > tery dychy.

                                              To ten cytat z "40 year old virgin" bedzie w sam raz:
                                              David: "Look at him, he looks younger than all of us, but he's 10 years older. Why? It's 'cause he's never had a relationship. No she-devil sucked his life fource out yet."
                                              • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 15:12
                                                protein.spill napisał(a):

                                                > > Pochwalić, dlatego, że tydzień temu trzy młode laski (28 l.) powiedziały
                                                > mi, że
                                                > > wyglądam na 32 lata i nie mogły uwierzyć w to, że za niecały miesiąc końc
                                                > zę cz
                                                > > tery dychy.
                                                >
                                                > To ten cytat z "40 year old virgin" bedzie w sam raz:
                                                > David: "Look at him, he looks younger than all of us, but he's 10 years older.
                                                > Why? It's 'cause he's never had a relationship. No she-devil sucked his life fo
                                                > urce out yet."
                                                -------------------
                                                Coś w tym jest :) Ale, żeby nie było tak zupełnie kolorowo, to z kolei dwa tygodnie temu usłyszałem od laski "Bardzo pana przepraszam, ale jest pan dla mnie za stary" ;)

                                                No ale ona to chyba rzeczywiście bardzo młoda była, chyba studentka. Piłem wtedy z siostrą, która była świadkiem tej niefortunnej wypowiedzi i zapytałem się na ile lat wyglądam. No i zdaniem siostry na 35-36. Czyli związkowe dziewictwo daje tylko połowę tego (-5 lat) co dziewictwo pełne (-10 lat) :)


                                                • sabat.77 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 15:44
                                                  Ja w zwiazku formalnym od 11 lat, w nieformalnym od 21 roku zycia. W zwiazku nieudanym. Myslisz wont ze wygladam na 50 lat? :)
                                                  • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 16:05
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja w zwiazku formalnym od 11 lat, w nieformalnym od 21 roku zycia. W zwiazku ni
                                                    > eudanym. Myslisz wont ze wygladam na 50 lat? :)
                                                    --------------
                                                    Jak doszedłeś do takiego wniosku??? :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 18:54
                                                    wont napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja w zwiazku formalnym od 11 lat, w nieformalnym od 21 roku zycia. W zwia
                                                    > zku ni
                                                    > > eudanym. Myslisz wont ze wygladam na 50 lat? :)
                                                    > --------------
                                                    > Jak doszedłeś do takiego wniosku??? :)

                                                    Posluzyl sie cytatem Proteinowego (mowisz/czytasz przeciez po angielsku).
                                                    (nie, nie sadze, ze jestes glabem, ktory nie lapie) (nie dalo rady sie nie odgryzc;)
                                                  • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 19:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat.77 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Ja w zwiazku formalnym od 11 lat, w nieformalnym od 21 roku zycia.
                                                    > W zwia
                                                    > > zku ni
                                                    > > > eudanym. Myslisz wont ze wygladam na 50 lat? :)
                                                    > > --------------
                                                    > > Jak doszedłeś do takiego wniosku??? :)
                                                    >
                                                    > Posluzyl sie cytatem Proteinowego (mowisz/czytasz przeciez po angielsku).
                                                    > (nie, nie sadze, ze jestes glabem, ktory nie lapie) (nie dalo rady sie nie odgr
                                                    > yzc;)
                                                    -----------------
                                                    Pewnie to to słynne przesilenie wiosenne ale nie kumam. Wytłumacz, bardzo cię proszę.
                                                • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 18:48
                                                  wont napisał:

                                                  > protein.spill napisał(a):

                                                  > > To ten cytat z "40 year old virgin" bedzie w sam raz:
                                                  > > David: "Look at him, he looks younger than all of us, but he's 10 years o
                                                  > lder.
                                                  > > Why? It's 'cause he's never had a relationship. No she-devil sucked his l
                                                  > ife fo
                                                  > > urce out yet."
                                                  > -------------------
                                                  > Coś w tym jest :) Ale, żeby nie było tak zupełnie kolorowo, to z kolei dwa tygo
                                                  > dnie temu usłyszałem od laski "Bardzo pana przepraszam, ale jest pan dla mnie z
                                                  > a stary" ;)
                                                  >
                                                  > No ale ona to chyba rzeczywiście bardzo młoda była, chyba studentka. Piłem wted
                                                  > y z siostrą, która była świadkiem tej niefortunnej wypowiedzi i zapytałem się n
                                                  > a ile lat wyglądam. No i zdaniem siostry na 35-36. Czyli związkowe dziewictwo d
                                                  > aje tylko połowę tego (-5 lat) co dziewictwo pełne (-10 lat) :)

                                                  Ja sie tak zastanawiam: po co to cale rozwazanie na ile sie wyglada? Przeciez atrakcyjnosc seksualna nie wyraza sie w ile mniej sie dostaje od plci przeciwnej lat tylko ile dostaje sie ofert seksualnych. Takimi rzeczami jak 'dala mi mniej lat niz mam' to podniecac sie moga staruszkowie ;) Wont Ty jestes na to za mlody! (znowu sie bedziesz zastanawial czy to komplement czy przytyk ;)
                                                  • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 19:05
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Ja sie tak zastanawiam: po co to cale rozwazanie na ile sie wyglada? Przeciez a
                                                    > trakcyjnosc seksualna nie wyraza sie w ile mniej sie dostaje od plci przeciwnej
                                                    > lat tylko ile dostaje sie ofert seksualnych.
                                                    ------------
                                                    Masz na myśli liczbę ofert seksualnych w ogóle czy liczbę ofert seksualnych od różnych kobiet? Bo jeśli jedna kobieta=jedna oferta to myślę, że mieszczę się w granicach normy.

                                                  • protein.spill Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 20:17
                                                    > Ja sie tak zastanawiam: po co to cale rozwazanie na ile sie wyglada? Przeciez a
                                                    > trakcyjnosc seksualna nie wyraza sie w ile mniej sie dostaje od plci przeciwnej
                                                    > lat tylko ile dostaje sie ofert seksualnych. Takimi rzeczami jak 'dala mi mnie
                                                    > j lat niz mam' to podniecac sie moga staruszkowie ;) Wont Ty jestes na to za ml
                                                    > ody! (znowu sie bedziesz zastanawial czy to komplement czy przytyk ;)
                                                    >

                                                    W tym przypadku (film) nie chodziło im o atrakcyjność seksualną tylko o ogólne zużycie materiału.
                                                  • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 20:46
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Ja sie tak zastanawiam: po co to cale rozwazanie na ile sie wyglada? Prze
                                                    > ciez a
                                                    > > trakcyjnosc seksualna nie wyraza sie w ile mniej sie dostaje od plci prze
                                                    > ciwnej
                                                    > > lat tylko ile dostaje sie ofert seksualnych. Takimi rzeczami jak 'dala mi
                                                    > mnie
                                                    > > j lat niz mam' to podniecac sie moga staruszkowie ;) Wont Ty jestes na to
                                                    > za ml
                                                    > > ody! (znowu sie bedziesz zastanawial czy to komplement czy przytyk ;)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > W tym przypadku (film) nie chodziło im o atrakcyjność seksualną tylko o ogólne
                                                    > zużycie materiału.

                                                    Wiem, to glupkowata komedia ale rozmawialismy o wieku, ze Wont sie tym jara (w przypisie rozciagajac to na kobiety, ze sie tez jaraja), a w sumie nie wiem czym? Ze te uwagi potwierdzaja jego atrakcyjnosc czy cholera wie co? Ze nie jest taki stary? No ale co to za komplement? Przeciez w ogole nie jest stary chyba ze sie tak czuje? I dlatego. No nie wiem naprawde. U mezczyzny to wiek nie gra takiej duzej roli w ogole. Wiec nie wiem co chce Wont takimi pseudo komplementami sobie potwierdzic? Bo gdyby wyrwal laske i ja zaliczyl to owszem jakies potwierdzenie atrakcyjnosci to by moglo byc.
                        • morrison9 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 09:56

                          > Chodzi Ci o Rotterdam? Moje zycie miedzy poludniem a zachodem gdzies na linii E
                          > indhoven - Den Haag - Leiden, a na randki zwykle umawiam sie w Amsterdamie. A R
                          > otterdam, Utrecht wszystko po drodze, wszedzie rzut beretem, w zasadzie wszystk
                          > o sie zlewa, nawet mi sie Antwerpen i Bruksela zlewaja ;)
                          Z dużym prawdopodobieństwem (ale nie 100-procentowym) będę w ciągu najbliższych kilku tygodni w Holandii (Amsterdam, Mijdrecht)
                          Chcesz wyskoczyć na drinka? :-)
                          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 10:26
                            morrison9 napisał:

                            > Z dużym prawdopodobieństwem (ale nie 100-procentowym) będę w ciągu najbliższych
                            > kilku tygodni w Holandii (Amsterdam, Mijdrecht)
                            > Chcesz wyskoczyć na drinka? :-)

                            A kto stawia? Ja lubie koktaile po 5-10 euro ;) Mieszcze srednio 4. Tanio/drogo?
                            Podejme decyzje pod wplywem emocji zaleznie od aktualnego deficytu emocjonalnego. Fair enough? Przyslij fote: hello-kitty2@gazeta.pl Moze nastapi jakies pozytywne wzmocnienie ;) Fote sobie zrob po tym jak sie rozbierzesz. Chyba Cie to nie niepokoi jak Sabata, co? Zartuje ;) Przyslij jaka chcesz, jak chcesz oczywiscie. Kilka tygodni to kuuupa czasu. Mozemy juz nie zyc ;) Ale fote chce, poprosze znaczy, bo jestem ciekawska.
                • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:34
                  Konfuzja to (za sjp.pwn.pl) uczucie zaklopotania lub zawstydzenia.

                  No jesli ktos by sie na ciebie gapil na takim basenie (eufamistycznie okreslane jest to jako "szukanie kontaktu wzrokowego"), a ty bys nie chciala, no wiesz, to nie czulabys zaklopotania?
            • glamourous Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:53
              > BTW: Ten post pokazuje, czemu Panowie mają ciężej podrywać na basenie. Podejdzi
              > e taki do pływającej laski i zacznie od razu bajerować, to spotka się (najczęś
              > ciej) ze ścianą.

              Jak w zyciu.
              Coz, basen jest wiernym odbiciem tegoz: jak babka nie chce to facet moze sobie zagadywac do woli, wherever.
              W druga strone nam kobietom na basenie jest sto razy prosciej. Nie trzeba nawet specjalnie zagadywac. Wystarczy (zdjawszy czepek , hehe) wmanewrowac sie w pole widzenia, a potem w tor plynacego crowlem pana ktory nas interesuje i juz jest praktycznie nasz, bo dalej idzie samo :)
    • prosty_facet Podryw na basenie - nago bardziej otwarci 24.02.15, 14:35
      glamourous napisała:

      > No wiec gdzie na te lowy? Z moich obserwacji wynika, ze chyba najlepszym miejsc
      > em na ponowny casting na lozkowego partnera bedzie basen

      Leci teraz w TV "Naga randka". Basen to taka wersja "pop" ;-)
      Ale rzeczywiście nadzy ludzie jakoś tak są bardziej otwarci.
      Stąd popularność plaż dla naturystów ;-)
    • wont Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 15:24
      A propos miejsca gdzie warto chodzic, zeby kogos poznac, to na temat basenu sie nie wypowiem, bo rzadko chodze, na temat silki tez nie, bo chodze tam trenowac a nie rozmawiac o dupie Maryni. W ogole w Polsce to malo jest miejsc gdzie mozna poznac kogos nowego. Puby - wszyscy bawia sie w swoim towarzystwie. Kluby - potnaczysz, wyrwiesz nawet ale nie porozmawiasz jak czlowiek z czlowiekiem. Ale jest jedno miejsce, gdzie bardzo latwo mozna poznac nowych ciekawych ludzi i porozmawiac z nimi jak Polak z Polakiem - otoz modne ostatnimi czasy pijalnie wodki. Moja ulubiona (uwaga, product placement) - Meta, Seta, Galareta na Foksal. Prawie za kazdym razem jak jestem w tego typu lokalu to kogos ciekawego poznaje. No i nie ma tam tej natretnej glosnej muzyki, czyli mozna sobie fajnie pokonwersowac. A dobra konwersacja, moi mili, jest lepsza niz slaby lod.
      • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 20:19
        wont napisał:

        Ale
        > jest jedno miejsce, gdzie bardzo latwo mozna poznac nowych ciekawych ludzi i p
        > orozmawiac z nimi jak Polak z Polakiem - otoz modne ostatnimi czasy pijalnie wo
        > dki. Moja ulubiona (uwaga, product placement) - Meta, Seta, Galareta na Foksal.
        > Prawie za kazdym razem jak jestem w tego typu lokalu to kogos ciekawego poznaj
        > e. No i nie ma tam tej natretnej glosnej muzyki, czyli mozna sobie fajnie pokon
        > wersowac. A dobra konwersacja, moi mili, jest lepsza niz slaby lod.

        No i chyba fajnie napic sie wodki w towarzystwie, jesli dobrze zrozumialam, a nie walic wino samotnie do kompa, emigracja kurwa, I miss my friends, ciagle jestem nie na miejscu, do wszystkich, ktorych lubie mam daleko, nawet do najblizszej przyjaciolki mam 2,5 godz. drogi. Ciekawe czy Proteinowy czuje tez to czasem? Ale jak zawsze jest druga strona medalu, a moze nawet i trzecia.
        • protein.spill Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 24.02.15, 23:47
          > No i chyba fajnie napic sie wodki w towarzystwie, jesli dobrze zrozumialam, a n
          > ie walic wino samotnie do kompa, emigracja kurwa, I miss my friends, ciagle jes
          > tem nie na miejscu, do wszystkich, ktorych lubie mam daleko, nawet do najblizsz
          > ej przyjaciolki mam 2,5 godz. drogi. Ciekawe czy Proteinowy czuje tez to czasem
          > ? Ale jak zawsze jest druga strona medalu, a moze nawet i trzecia.

          Czasem? W korporacji gorset politycznej poprawności/multi-kulti, prywatnie dookoła matki w trakcie rozrodu i ich wałachy. Jeden niewykastrowany do końca jęczy, ze seksu ni ma. Zostaje wino na co dzień i zioło od święta. I internet. Przy okazji - wiszę Ci jakies dobre wino za te wrzuty o siłowni. Zacząłem tam chodzić co dzień i od razu zmniejszył mi sie poziom wrażliwości na idiotyzmy i libido spadło też. Same zalety.
          • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 25.02.15, 00:25
            protein.spill napisał(a):

            > Czasem? W korporacji gorset politycznej poprawności/multi-kulti, prywatnie dook
            > oła matki w trakcie rozrodu i ich wałachy. Jeden niewykastrowany do końca jęczy
            > , ze seksu ni ma. Zostaje wino na co dzień i zioło od święta. I internet. Przy
            > okazji - wiszę Ci jakies dobre wino za te wrzuty o siłowni. Zacząłem tam chodzi
            > ć co dzień i od razu zmniejszył mi sie poziom wrażliwości na idiotyzmy i libido
            > spadło też. Same zalety.

            Ooo patrz, to pewnie dlatego mnie tak do Ciebie ciagnie brachu. Mam dobra kumpele blizej i tez jest teraz w ciazy jadac ten sam schemat co ja te 8 lat temu i az nie potrafie sie cieszyc jej szczesciem, bo to wyczekane z in vitro jest, tylko ze ja juz wiem jak to sie moze skonczyc i dzieciarnia subject mnie juz nie kreci. Ziolo na mnie nie dziala, bo ja nie umiem palic ale muffinki moge tylko, ze dzialaja z mega opoznieniem wiec musze chyba wczesniej take away brac. Wino? Eee ja to tu stosuje definicja kuztuzowska czyli lece na ilosc, pije bo lubie, jakosc +/- 3 euro za butle, a i tak rozcienczam z woda z uwagi na kcal. Take zadne dobre, lepiej wiecej ;) Silka, hmm a teoretycznie powinno sie podwyzszyc libido ale moze chodzi o poziom zjebania, ze wtedy nie rusza juz nic. Ale codziennie? To nie jest najlepszy pomysl, spalisz sie szybko slomianym ogniem. Jak chcesz to rzuce okiem na trening.

            To kiedy przyjezdzasz na to wino? Mozesz z synem, jak mama pozwoli.
            • protein.spill Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 07:22
              > Ale codziennie? To nie jest najlepszy pomysl, spalisz sie szybko slomianym ogniem.
              Zgadza sie. To tylko dni robocze.

              > Jak chcesz to rzuce okiem na trening.
              Doceniam ofertę, ale to nie takie chodzenie na siłownię żeby liczyć obciążenia/powtórzenia. Jest antytezą morissonowego prywatnego trenera: przyjść, podłączyć telefon do monitora, zarzucić książkę czy film, wyjsć kilkadzisiat minut pozniej Zreszta juz rzuciłaś okiem, ponad rok temu, wyszło ze sprzęt pedalski.

              >
              > To kiedy przyjezdzasz na to wino? Mozesz z synem, jak mama pozwoli.
              Z synem i z mamą, moze sie polubicie na zasadzie przyciągania przeciwieństw? Wlasnie sobie wyobraziłem jej minę przy : "słońce, jedziemy do koleżanki z Brak Seksu w Małzeństwie".
              • hello-kitty2 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 11:02
                protein.spill napisał(a):

                > > Jak chcesz to rzuce okiem na trening.
                > Doceniam ofertę, ale to nie takie chodzenie na siłownię żeby liczyć obciążenia/
                > powtórzenia. Jest antytezą morissonowego prywatnego trenera: przyjść, podłączyć
                > telefon do monitora, zarzucić książkę czy film, wyjsć kilkadzisiat minut pozni
                > ej Zreszta juz rzuciłaś okiem, ponad rok temu, wyszło ze sprzęt pedalski.

                To moze stworzymy nowa wartosc?

                "Z tych naszych rozmow wylania sie idea wystepow jakich jeszcze nie bylo, stworzenia czegos zupelnie nowego. Nowa wartosc moze powstac jako synteza roznorodnych sprzecznych ze soba wartosci. Jezeli chcemy osiagnac nowa wartosc musimy doprowadzic do konfliktu miedzy'' teza i antyteza. Jezeli morrisonowy trener/wypas sprzet/trening na zerwanie bicepsu jest teza to popierdzielanie na orbitreku/innych cardio-pedo jest antyteza, a synteza jest tym co pragniemy osiagnac.

                hehe nie moge wyjsc z zachwytu jak chlopaki z Rejsu wylozyli Hegla (odkad Wont zalinkowal)
                www.youtube.com/watch?v=6FUI9pjRcvc
                Jezeli Morrison jest teza a Proteinowy antyteza to synteza bylby facet, ktory by mnie bardzo interesowal. Na razie zajmuje sie generowaniem konfliktu w celu syntezy ;)

                > Z synem i z mamą, moze sie polubicie na zasadzie przyciągania przeciwieństw? Wl
                > asnie sobie wyobraziłem jej minę przy : "słońce, jedziemy do koleżanki z Brak S
                > eksu w Małzeństwie".

                No, tez sie czasem cykam odpalic skrzynke hello-kitty2 na uniwerku, bo w morzu studentow siedzacych w morzu komputerow rozwinie sie wtedy moja kolekcja kutasow ;-) Czyli zona nie wie. A jak trafiles na forum Proteinowy?

                Proteinowy przyjedz to ''zerzne Cie dziwko'' ;-)))) W zasadzie to ja jestem synteza.
    • glamourous A propos szesciopakow, kratek i innych wizualiow 24.02.15, 15:41
      Do bodybuiderowych dyskutantow powyzej, taka mala dygresja. Moj poprzedni facet (pare miesiecy temu dla scislosci) byl trenerem fitnesu, taki klimat troche meza Skrzyneckiej, czyli miesien na miesniu. Ale z chemia do niego u mnie bylo baaardzo kiepsko. Cos mi w nim nie gralo, wydawal mi sie jakis taki... nie wiem, lekko groteskowy. Nie bylam w stanie brac go na powaznie ani w lozku ani poza nim. Z kolei moj aktualny kochas jest naturalnie zbudowany, zadnego sixpacka, zadnych wystajacych bicepsow, jego noga nigdy na silowni nie postala, a jedyny sport jaki uprawial w zyciu jest nobliwa koszykowka. Ma owszem inne fizyczne zalety, ale fakt, ze dla niego wiele moich betonowych wieloletnich fetyszy (np. owlosienie na ciele) poszlo sie - jak to ladnie ktos wyzej ujal - bzykac :)

      Tak ze wszystko chyba opiera sie na feromonach i metafizyce, ja juz chyba nie wierze w zadne ulubione typy urody, blondyni vs bruneci, szesciopaki vs grube portfele i takie tam. Ja mam tak ze pojawia sie konkretny koles i nagle dostaje hormonalnego hopla z przerzutka, a majtki spadaja mi przez glowe same.

      Czlowiek albo cos w sobie ma i nas kreci do bolu i do lez, albo nie. I tyle.

      Aha i jeszcze a propos meskich fizisow na basenie : ja lubie patrzec nie tyle na sixpacki ile na to co faceci maja w gatkach. A na basenie widac jak na dloni :)
      • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 24.02.15, 21:59
        glamourous napisała:

        > Do bodybuiderowych dyskutantow powyzej, taka mala dygresja. Moj poprzedni facet
        > (pare miesiecy temu dla scislosci) byl trenerem fitnesu, taki klimat troche me
        > za Skrzyneckiej, czyli miesien na miesniu. Ale z chemia do niego u mnie bylo ba
        > aardzo kiepsko. Cos mi w nim nie gralo, wydawal mi sie jakis taki... nie wiem,
        > lekko groteskowy.

        Sztuczny? Sfiksowany? Pedalkowaty? Tak jest. Facet musi byc troche jednak taki 'rough'. Nie moze byc taki wygladzony, wypolerowany, gladki, nie moze chodzic jak w zegarku. Nie wiem czy akurat sie wstrzelilam w ten efekt groteski ale tez ich czasami tak odbieram. Nie wszystkich. Opisywalam tego swojego chlopaka pierwszego (amatora kulturystyki) co po seksie pozowal sobie przed lustrem zawsze. Jest tam w tych historiach jakis moment niestety gdzie moze nastapic przegiecie.

        Dlatego mimo licznych dyskusji i opowiesci bodybuilderowych to jednak warto dodac, ze tak naprawde to ja mowie za siebie, jak ja chce wygladac czy co tam chcialabym osiagnac, od innych nie wymagam, kibicuje owszem, pochwalam, zachecam, udzielam rad ale jak mowie u faceta mi nawet podpasienie nie przeszkadza, bo to sie wlasnie sporowadza do tego, co opisujesz Glam ponizej:

        Nie bylam w stanie brac go na powaznie ani w lozku ani poza n
        > im. Z kolei moj aktualny kochas jest naturalnie zbudowany, zadnego sixpacka, za
        > dnych wystajacych bicepsow, jego noga nigdy na silowni nie postala, a jedyny sp
        > ort jaki uprawial w zyciu jest nobliwa koszykowka. Ma owszem inne fizyczne zale
        > ty, ale fakt, ze dla niego wiele moich betonowych wieloletnich fetyszy (np. owl
        > osienie na ciele) poszlo sie - jak to ladnie ktos wyzej ujal - bzykac :)
        >
        > Tak ze wszystko chyba opiera sie na feromonach i metafizyce, ja juz chyba nie w
        > ierze w zadne ulubione typy urody, blondyni vs bruneci, szesciopaki vs grube po
        > rtfele i takie tam. Ja mam tak ze pojawia sie konkretny koles i nagle dostaje h
        > ormonalnego hopla z przerzutka, a majtki spadaja mi przez glowe same.
        >
        > Czlowiek albo cos w sobie ma i nas kreci do bolu i do lez, albo nie. I tyle.

        Dokladnie. Krecili mnie z brzuszkami i nawet mi cisnienie na seks nie opadlo na chwile. Tyle ze ja to sie akurat moge madrowac, jak mi nigdy dlugoletni zwiazek nie wyszedl.

        A Ty czego bys sobie teraz Glam zyczyla? Czego Ci potrzeba? Bo na razie to widze hulaj dusza piekla nie ma, a za chwile? Powiedz chcego Ci potrzeba w sferze mesko-damskiej?
        • glamourous Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 00:02
          hello-kitty2 napisała:

          > Krecili mnie z brzuszkami i nawet mi cisnienie na seks nie opadlo na
          > chwile. Tyle ze ja to sie akurat moge madrowac, jak mi nigdy dlugoletni zwiaze
          > k nie wyszedl.

          Podpisuje sie :)

          > A Ty czego bys sobie teraz Glam zyczyla? Czego Ci potrzeba? Bo na razie to widz
          > e hulaj dusza piekla nie ma, a za chwile? Powiedz chcego Ci potrzeba w sferze m
          > esko-damskiej?

          Bardzo klasycznie i banalnie, chociaz miesiac temu jeszcze mowilam co innego :) Otoz kiedy sie juz wyszaleje i bede miala poczucie ze troche nadrobilam stracony czas, chcialabym normalnego, fajnego zwiazku. Tak naprawde zakochac w jakims fajnym wysokolibidowcu (sine qua non) i zeby szafa naprawde mi z tym kims grala. Zeby bylo intensywnie, fuzyjnie i komunikacyjnie na wielu poziomach, bo tylko tak lubie. Zeby facet mnie uwielbial jako suke do zerzniecia, ale zeby jednoczesnie mial instynkt opiekunczy i lubil we mnie kobiete, zamiast ja podswiadomie wieloplaszczyznowo sabotowac i zwalczac :) Nie chce zadnej podjazdowej walki o wladze, i zadnego "kto kogo", no chyba ze w temacie kto kogo dzis przecleci :)

          Ale zeby nie bylo, ze potrafie tylko wymagac i snuc utopijne wizje : sama mam tez pare fajnych rzeczy do dania facetowi. I chyba potrafie dawac.

          Zreszta Ty Kitty czujesz bluesa, co ja Ci tu bede prawic banaly po proznicy :)
          • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 00:39
            glamourous napisała:

            > Bardzo klasycznie i banalnie, chociaz miesiac temu jeszcze mowilam co innego :)
            > Otoz kiedy sie juz wyszaleje i bede miala poczucie ze troche nadrobilam straco
            > ny czas, chcialabym normalnego, fajnego zwiazku. Tak naprawde zakochac w jakims
            > fajnym wysokolibidowcu (sine qua non) i zeby szafa naprawde mi z tym kims gral
            > a. Zeby bylo intensywnie, fuzyjnie i komunikacyjnie na wielu poziomach, bo tylk
            > o tak lubie. Zeby facet mnie uwielbial jako suke do zerzniecia, ale zeby jednoc
            > zesnie mial instynkt opiekunczy i lubil we mnie kobiete, zamiast ja podswiadomi
            > e wieloplaszczyznowo sabotowac i zwalczac :) Nie chce zadnej podjazdowej walki
            > o wladze, i zadnego "kto kogo", no chyba ze w temacie kto kogo dzis przecleci
            > :)
            >
            > Ale zeby nie bylo, ze potrafie tylko wymagac i snuc utopijne wizje : sama mam t
            > ez pare fajnych rzeczy do dania facetowi. I chyba potrafie dawac.
            >
            > Zreszta Ty Kitty czujesz bluesa, co ja Ci tu bede prawic banaly po proznicy :)

            Alez praw, im wiecej tym lepiej. Sluchaj wiec ja niby tez tak kombinowalam mocno teoretyzujac gdyz nie mam tych atutow co Ty ale jest taki haczyk u wysokolibidowca: oni nie sa monogamiczni. Spojrz na tego Morrisona (wprawdzie ani wolny, ani... dowolne podstawic) zerznac by potrafil, moze i by sie zakochal no ale ale jakie koszty, warte to? Jak daleko akceptujesz poligamicznosc wysokolibidowca Glam? Aaa i moze dodaj w jakiej formie?
            • glamourous Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 07:48
              hello-kitty2 napisała:

              > ale jest taki haczyk u wysokolibi
              > dowca: oni nie sa monogamiczni. Spojrz na tego Morrisona (wprawdzie ani wolny,
              > ani... dowolne podstawic) zerznac by potrafil, moze i by sie zakochal no ale al
              > e jakie koszty, warte to? Jak daleko akceptujesz poligamicznosc wysokolibidowca
              > Glam? Aaa i moze dodaj w jakiej formie?


              Generalnie Morrison (no ja nie moge z tym nickiem, ciagle widze kultowy oryginal z gola klata i w paciorkach ;) ma w jednym racje. Mianowicie, ze wiekszosc facetow to poligamisci, tylko sie z tym kryja. Ja kiedys dawno pisalam tu na forum o "kryptopoligamistach" (na zasadzie kryptogejow) ktorzy monogamistow udaja, bo zone i rodzine trzeba przeciez miec, a dziwkarzem byc nie wypada. Niemniej faceci o wysokim libido mniej chyba wybrzydzaja, ze zona ciagle ta sama i ze nie cudza, bo to sa ludzie, ktorzy musza sobie po prostu dobrze, czesto, fizycznie zaruchac. A najbardziej dostepna jest wlasna kobieta, chocby byla wieloletnia i opatrzona. Na zasadzie chetna baba w lozku, kutas czesto stoi bo libido duze, no to jedziemy z tym koksem. Ludzie, ktorzy po prostu szczerze i autentycznie lubia seks nie wybrzydzaja, ze zony nie przeleci, bo sasiadka spod szostki bylaby lepsza, bo nowa, cudza i ma wieksze cycki. Moze bylaby i lepsza, ale oni sami nakrecaja swoje pozadanie do wrobla w garsci, zamiast walic konia do golebia na dachu (czy leciec gonic tego golebia po rynnach, podczas gdy wlasna, chetna baba w lozku az sie wije z niedopieprzenia).

              Poznalam kiedys pare lat temu Wysokolibidowca Idealnego :) Dokladnie takiego jak w tym moim opisie wyzej. Spelniajacego kryteria. Afirmujacego kobiety. Body & brain. Autentyczny full pack. Pech chcial, ze wtedy nie mialam pojecia co z takim skarbem zrobic, glownie dlatego, ze bylam jeszcze zakochana w mezu, swiezo zaobraczkowana, idealistycznie zafiksowana i dosc monogamiczna. Gdybym dzisiaj spotkala analogicznego bialego kruka, ktory by spelnial moje warunki i zdawal sobie sprawe, ze zwiazek to nie samozasilajace sie perpetuum mobile, tylko pozytywistyczna praca u podstaw, drobne gesty, rozpieszczanie - to kto wie, moze i pogodzilabym sie z mysla, ze sobie od czasu do czasu cos tam na boku dyskretnie upoluje... Za taki full service cena w koncu musi jakas byc :)

              Podkreslam - dyskretnie. Wolalabym nie wiedziec. Zaden tam swing czy zdrada kontrolowana. Mam delikatny syndrom krolowej pszczol, zle znosze konkurencje i nienawidze sie dzielic.
              • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 09:27
                glamourous napisała:

                > Generalnie Morrison (no ja nie moge z tym nickiem, ciagle widze kultowy orygina
                > l z gola klata i w paciorkach ;) ma w jednym racje. Mianowicie, ze wiekszosc fa
                > cetow to poligamisci, tylko sie z tym kryja. Ja kiedys dawno pisalam tu na foru
                > m o "kryptopoligamistach" (na zasadzie kryptogejow) ktorzy monogamistow udaja,
                > bo zone i rodzine trzeba przeciez miec, a dziwkarzem byc nie wypada. Niemniej f
                > aceci o wysokim libido mniej chyba wybrzydzaja, ze zona ciagle ta sama i ze nie
                > cudza, bo to sa ludzie, ktorzy musza sobie po prostu dobrze, czesto, fizycznie
                > zaruchac. A najbardziej dostepna jest wlasna kobieta, chocby byla wieloletnia
                > i opatrzona. Na zasadzie chetna baba w lozku, kutas czesto stoi bo libido duze,
                > no to jedziemy z tym koksem. Ludzie, ktorzy po prostu szczerze i autentycznie
                > lubia seks nie wybrzydzaja, ze zony nie przeleci, bo sasiadka spod szostki byla
                > by lepsza, bo nowa, cudza i ma wieksze cycki.

                No tak, zle sie wyrazilam. Nie tyle sa odmienni w swojej poligamicznosci co odmienni w realizowaniu sie w niej. Bo mimo, ze zaraz mnie Morrison dopadnie z korekta to bede chciala sie trzymac marginesu, ze nie kazdy facet wybierze czynnna poligamicznosc. Z jakich wzgledow to juz nie wazne czy ze niskolibidowy, czy zakochany, czy sie boi, czy mu sie nie chce, czy paskudny, czy co ludzie powiedza czy dla zasady.

                Moze bylaby i lepsza, ale oni sam
                > i nakrecaja swoje pozadanie do wrobla w garsci, zamiast walic konia do golebia
                > na dachu (czy leciec gonic tego golebia po rynnach, podczas gdy wlasna, chetna
                > baba w lozku az sie wije z niedopieprzenia).
                > Poznalam kiedys pare lat temu Wysokolibidowca Idealnego :) Dokladnie takiego ja
                > k w tym moim opisie wyzej. Spelniajacego kryteria. Afirmujacego kobiety. Body &
                > brain. Autentyczny full pack. Pech chcial, ze wtedy nie mialam pojecia co z ta
                > kim skarbem zrobic, glownie dlatego, ze bylam jeszcze zakochana w mezu, swiezo
                > zaobraczkowana, idealistycznie zafiksowana i dosc monogamiczna. Gdybym dzisiaj
                > spotkala analogicznego bialego kruka, ktory by spelnial moje warunki i zdawal
                > sobie sprawe, ze zwiazek to nie samozasilajace sie perpetuum mobile, tylko pozy
                > tywistyczna praca u podstaw, drobne gesty, rozpieszczanie - to kto wie, moze i
                > pogodzilabym sie z mysla, ze sobie od czasu do czasu cos tam na boku dyskretnie
                > upoluje... Za taki full service cena w koncu musi jakas byc :)
                >
                > Podkreslam - dyskretnie. Wolalabym nie wiedziec. Zaden tam swing czy zdrada kon
                > trolowana. Mam delikatny syndrom krolowej pszczol, zle znosze konkurencje i nie
                > nawidze sie dzielic.

                Wlasnie plus, ze nie wybierze walenia konia (sorry Proteinowy ale mnie to meczy ;) Mnie teoretycznie tez podoba sie wysokolibidowiec ale wiekszy problem jaki z nim mam to nie, ze on potrzebuje na boki tylko, ze podejrzewam, ze ja sama nie jestem wysokolibidowa. Bo jak to sprawdzic? Sprawdzam zatem tak, ze siedze bez seksu 3 miechy i generalnie to nie usycham jakos specjalnie wiec gdybym byla zwiazana z wysokolibidowcem to bym moze nie nastarczyla z obsluga. Ja wiem, ze jak sie jest wyposzczonym (seksu jak ja czy fajnego zwiazku jak Ty) to sie wydaje, ze wysokolibidowiec bylby idealny. Bylby? I chyba tu jednak podlaczam sie pod pytanie Szopena tyle, ze nie na zasadzie 'no jak to znowu, nie wyszlo?' tylko z pytaniem czy ten WL (w skrocie) to teraz tak przekornie? Na zasadzie odmiany? Nie czepiam sie tylko zastanawiam sie jak przebiegl Twoj tor myslenia, ze na WL padlo. I czy tamci poprzedni sie maskowali jesli o libido chodzi?
                • morrison9 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 10:04
                  > Bo mimo, ze zaraz mnie Morrison dopadnie z kor
                  > ekta to bede chciala sie trzymac marginesu, ze nie kazdy facet wybierze czynnna
                  > poligamicznosc. Z jakich wzgledow to juz nie wazne czy ze niskolibidowy, czy z
                  > akochany, czy sie boi, czy mu sie nie chce, czy paskudny, czy co ludzie powiedz
                  > a czy dla zasady.
                  Nie dopadnie.
                  Bo też tak dokładnie myślę.
                  Rozumiem, ze większości kobiet to nie przeszkadza.
                  Facet może się spalić od środka z frustracji byleby nie wprowadzil swojego penisa do pochwy innej kobiety.
                  Wtedy jest OK.

                  Dopiero jak przywali kobiecie "bo zupa była za słona" to jest lament.
                  A jemu często ta zupa wisi.
                  On jest sfrustrowany nierozerwalnym przywiązaniem do jednej cipki.
                  I często nawet sam przed sobą się do tego nie przyznaje a co dopiero przed partnerką.
                  • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 10:33
                    morrison9 napisał:

                    > Facet może się spalić od środka z frustracji byleby nie wprowadzil swojego peni
                    > sa do pochwy innej kobiety.
                    > Wtedy jest OK.
                    >
                    > Dopiero jak przywali kobiecie "bo zupa była za słona" to jest lament.
                    > A jemu często ta zupa wisi.
                    > On jest sfrustrowany nierozerwalnym przywiązaniem do jednej cipki.
                    > I często nawet sam przed sobą się do tego nie przyznaje a co dopiero przed part
                    > nerką.

                    Ale Ty sie juz wyzwoliles od tej frustracji wiec po co wracasz? Czyzby jeszcze Cie to jakos bolalo/dotykalo? Kobiet nie zmienisz. Chyba nie o to Ci chodzi, co?

                    A dyskretnie bys mogl dupczyc inne jak np Glam dopuszcza czy nie da rady?
                    • morrison9 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 14:49

                      > Ale Ty sie juz wyzwoliles od tej frustracji wiec po co wracasz? Czyzby jeszcze
                      > Cie to jakos bolalo/dotykalo?
                      No tak.
                      Niespełnienie zazwyczaj dotyka :-)
                      > Kobiet nie zmienisz. Chyba nie o to Ci chodzi, co?
                      Zawsze można próbować szukać :-)
                      >
                      > A dyskretnie bys mogl dupczyc inne jak np Glam dopuszcza czy nie da rady?
                      Właśnie w tym rzecz, ze nie da rady.
                      Mógłbym nawet nie dupczyć ale chciałbym mieć świadomośc, ze mogę. Że jej to nie przeszkadza albo nawet ją kręci i chce w tym też brac udział:-)

                      To nie przelewki :-)
                      Tu chodzi o branie mnie przez kobietę w całości a nie tylko pod warunkiem , ze się wyprę sam siebie.
                      Wiem, ze kobiety chciałyby brać meżczyznę jak towar w supermarkecie.
                      Wybierać te cechy, które im pasują i odrzucac inne.
                      A my jesteśmy zazwyczaj w pakiecie.
                      Śniadanie do łóżka i kwiaty bez okazji podarowane by sprawić jej przyjemność razem w pakiecie z poligamicznością :-)

                  • slepafuria15 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 15:06
                    Morrison - chcesz mi tu wmówić, ze za przemoc wobec kobiet odpowiedzialna jest monogamia? Ze gdyby było społeczne przyzwolenie na poligamię to by nie było przemocy?
                    • morrison9 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 15:34
                      > Morrison - chcesz mi tu wmówić, ze za przemoc wobec kobiet odpowiedzialna jest
                      > monogamia? Ze gdyby było społeczne przyzwolenie na poligamię to by nie było pr
                      > zemocy?
                      Absolutnie nie.
                      Stawiam jedynie hipotezę, ze taki moze być jeden z mechanizmów i jedna z przyczyn.
                      Akurat to rozpowszechnienie monogamii było kamieniem milowym w ewolucji człowieka.
                      Męzczyźni zamiast walczyć między sobą o kobiety skupili sie na czymś pożyteczniejszym :-)
                      Ja tylko chce uzmysłowić, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.
                      Nie wystarczy, ze kobieta zadeklaruje, ze oczekuje wierności i nie wystarczy, by męzczyzna "nie wprowadził swojego penisa do pochwy innej kobiety" by uznać, ze problem poligamii nie istnieje.
                      Wg. mnie często istnieje tylko wyłazi gdzie indziej.
                • glamourous Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 12:34
                  hello-kitty2 napisała:

                  > to sie wyd
                  > aje, ze wysokolibidowiec bylby idealny. Bylby? I chyba tu jednak podlaczam sie
                  > pod pytanie Szopena tyle, ze nie na zasadzie 'no jak to znowu, nie wyszlo?' tyl
                  > ko z pytaniem czy ten WL (w skrocie) to teraz tak przekornie? Na zasadzie odmia
                  > ny? Nie czepiam sie tylko zastanawiam sie jak przebiegl Twoj tor myslenia, ze n
                  > a WL padlo.

                  Moj aktualny jak slusznie go nazwalas FF jest wysokolibidowcem, w dodatku facet mlody, wiec hormony buzuja w nim na max. I odkad z nim jestem, czesto powraca jak bumerang jego fantazja o seksie KKM, roi sobie ciagle w swojej wysokolibidowej, lekko perwersyjnej glowce czego to nie zrobilby ze mna i z naszymi wspolnymi kolezankami. Mam nawet czasem wrazenie, ze wyjac moja osobe z tych jego fantazji, to byloby jeszcze fajniej ;) Co mnie wkurza, dlatego nie zakocham sie w kims takim (chociaz bywaly momenty, ze juz bylam na bardzo dobrej drodze, bo bzyka mnie cudownie i oksytocyna robi swoje) i pewnie niedlugo, zniecierpliwiona, kopne go w tylek (stad ten watek o basenie :) Nie ze wzgledu na jego fantazje o innych kobietach, tylko na ekshibicjonistyczna potrzebe ciaglego informowania mnie o nich ;/ On juz tak ma, ze musi sie ze mna tym dzielic, no musi bo sie udusi, taka ma seksualnosc.

                  Z drugiej strony traktuje to wszystko jako swojego rodzaju pogladowa lekcje o tym co tak naprawde siedzi w glowie chyba kazdego faceta, bo jestem pewna, ze wiekszosc dokladnie tak wlasnie sobie fantazjuje, tylko skrzetnie to przed partnerka ukrywa :) A tu mam pelna nie maskowana nature, jak na dloni :) Pouczajace :)

                  Jeszcze raz powtarzam, wzielabym WL do zwiazku z calym tym dobrodziejstwem inwentarza, bo to cudowna sprawa taki facet permanentnie dyszacy seksem i zdecydowanie wole to niz wiernego anemika z chujem zawiazanym na supelek, ALE niech na litosc boska robi to dyskretnie.
                  • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 12:43
                    Ja z forum wyciagnalem wniosek, ze kobiecie nalezy przekazywac jak najmniej informacji zwrotnych. W ten sposob jest szansa, ze zbuduje sobie w glowie taki wizerunek faceta, ktory bedzie zgodny z jej oczekiwaniami. Mowiac wiele o sobie przekresla sie ta mozliwosc.
                    • marek.zak1 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 12:55
                      sabat.77 napisał:

                      > Ja z forum wyciagnalem wniosek, ze kobiecie nalezy przekazywac jak najmniej informacji zwrotnych. W ten sposob jest szansa, ze zbuduje sobie w glowie taki wizerunek faceta, ktory bedzie zgodny z jej oczekiwaniami. Mowiac wiele o sobie przekresla sie ta mozliwosc.

                      Sabat. W ,,Dniu świstaka" tez bohater tak uważał, dostosowujac przekaz do oczekiwań. A jednak był to błąd, bo fałsz zawsze wychodził na jaw. Trzeba być naturalnym.
                      • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:03
                        W dniu swistaka to on sie zajebiscie duzo dzieki temu swojemu pragnieniu milosci nauczyl.
                        Poza tym - to byl film, a filmy czesto maja falszywy przekaz.
                        • marek.zak1 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:08
                          sabat.77 napisał:

                          > W dniu swistaka to on sie zajebiscie duzo dzieki temu swojemu pragnieniu milosc
                          > i nauczyl. Poza tym - to byl film, a filmy czesto maja falszywy przekaz.

                          Tu jest przekaz, ze trzeba być naturalnym i prawdziwym, bo fałsz wyjdzie bardzo szybko i zdyskredytuje bohatera. Z tym przekazem sie zgadzam.
                          • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:19
                            Teza o byciu naturalnym bylaby sluszna, gdyby zakladac opcje szukania na zawsze. Jesli tylko chcesz podupczyc - fake it till you make it.
                            • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:28
                              Poza tym, mysle ze jest sporo takich facetow, sam sie tu zaliczam, ze bycie naturalnym nie dziala na ich korzysc w oczach kobiet. Wiekszosci kobiet imponuje mniejszosc mezczyzn. Matematyczna logika relacji miedzy zbiorami jest taka, ze maki zwykle z tego nie ma. Sam mowiles, ze zwyciezca bierze wszystko, a nie moze byc samych zwyciezcow.
                            • marek.zak1 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:37
                              sabat.77 napisał:

                              > Teza o byciu naturalnym bylaby sluszna, gdyby zakladac opcje szukania na zawsze. Jesli tylko chcesz podupczyc - fake it till you make it.

                              Może masz rację. Tu nie mam doświadczeń.
                            • ninek04 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:40
                              sabat.77 napisał:

                              > Teza o byciu naturalnym bylaby sluszna, gdyby zakladac opcje szukania na zawsze
                              > . Jesli tylko chcesz podupczyc - fake it till you make it.

                              I tu się mylisz.Jeśli facet nie jest szczery,kreuje się na kogoś, kim nie jest,opowiada dziwne historie o sobie,łatwo to wyczuć i opcja dupczenia odpada, nie kręci mnie taki typ w ogóle.Także lepiej be yourself,więcej tym ugrasz.
                              • marek.zak1 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:43
                                ninek04 napisała:

                                >
                                > I tu się mylisz.Jeśli facet nie jest szczery,kreuje się na kogoś, kim nie jest, opowiada dziwne historie o sobie,łatwo to wyczuć i opcja dupczenia odpada, nie kręci mnie taki typ w ogóle.Także lepiej be yourself,więcej tym ugrasz.

                                Ja tez tak uważam. Poza tym granie kogoś, kim sie nie jest jest zwyczajnie męczące.
                              • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:46
                                Tlumaczylem - opcja "badz soba" jest dopuszczalna tylko w sytuacji gdy to "bycie soba" jest akceptowalne dla JAKIEJKOLWIEK kobiety. W wielu wypadkach udawanie jest po prostu czyms oczywistym.
                                • rekreativa Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 15:57
                                  Kwestia tego, jak udaje. Bo wiesz, bywają tacy, którzy jak się rozpędzą, to za chwilę powiedzą, że co niedziela jadają obiad z Obamą.
                  • kutuzow Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 12:55
                    glamourous napisała:
                    > Jeszcze raz powtarzam, wzielabym WL do zwiazku z calym tym dobrodziejstwem inwe
                    > ntarza, bo to cudowna sprawa taki facet permanentnie dyszacy seksem i zdecydowa
                    > nie wole to niz wiernego anemika z chujem zawiazanym na supelek, ALE niech na l
                    > itosc boska robi to dyskretnie.

                    Nie odbierz tego źle, bo nie chcę Cię krytykować czy robić jakieś przytyki. Od takie moje luźne interpretację (pod wpływem patrzenia na problem z drugiej strony).

                    Czy to nie jest tak że owszem chciałabyś takiego wysokolibidowca, bo podobają Cię się te wszystkie zalety, które się z tym wiążą (że można się "przeglądać" w jego spojrzeniu pełnym pożądania, że jest fajny seks, że męski itp). Z drugiej strony mam wrażenie że nie dostrzegasz wad, tj. wychodzisz z założenia że fajnie gdyby był sobie tym wysokolibidowcem gdy Ty masz na to ochotę. Bo czy po pierwszym okresie szaleństw łóżkowych nie zacznie się okres gdy: przyjdziesz zmęczona z pracy -więc on powinien zrozumieć że dzisiaj seksu nie ma (bo jesteś padnięta), innym razem boli Cię głowa (seksu nie ma), potem znów jakiś okres albo wyjazd do rodziny i znów....gość powinien zrozumieć że masz prawo do tego żeby odmawiać.

                    Jeśli umrze kobiecie kot/pieś, będzie czuła się gruba czy nieszczęśliwa, złapie zimową depresję, to gośc powinien w kulturalny sposób odwiesić swoje libido na kołeczek i grzecznie wspierać. To trochę tak się nie da. Te czynniki które powodują że gość jest wysokolibidowy nie dają się włączać i wyłączać na zawołanie.

                    Oczywiście może u Ciebie jest zupełnie inaczej. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że u wielu kobiet gdzieś tam jest małym druczkiem z tyłu głowy, owszem fajnie żeby lubił seks....ale na moich warunkach. Potem w czasie prozy dnia codziennego nagle jest zdziwienie, czemu on myśli o jednym gdy ja tu cierpie/martwie się/jestem zajęta czymś innym.
                    • slepafuria15 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 15:11
                      A ile znasz osób, ktore nigdy nie chorują, nie maja żadnych problemow i zmartwień i przez 24 godziny na dobę sa zawsze wypoczęte? Bo moze my w jakis innych rzeczywistościach żyjemy?
                      • kutuzow Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 15:51
                        slepafuria15 napisał(a):

                        > A ile znasz osób, ktore nigdy nie chorują, nie maja żadnych problemow i zmartwi
                        > eń i przez 24 godziny na dobę sa zawsze wypoczęte? Bo moze my w jakis innych rz
                        > eczywistościach żyjemy?

                        Widzisz, tylko kluczem do zrozumienia jest skala zjawiska. Na początku jakoś mniej tych bóli głowy, tych zmartwień, a więcej seksu. Potem z czasem gdy partner jest na wyciągnięcie ręki, to już nie ma takiej spinki, bo przecież "jutro też możemy", i seks jest coraz rzadziej -bo coraz bardziej prozaiczne problemy przeszkadzają.

                        Znasz to powiedzenie z Forum: "kupiłeś/łaś osła jeździj na ośle". Ja to widzę jak chęć kupna rasowego Araba, Na początku jeździsz często (bo nowy zakup), z czasem jednak rumak coraz częściej stoi w stajni i jest zabierany tylko na niedzielne przejażdżki. Do tego zaś wystarczyłby zwykły koń pod siodło - nie musi to być rumak wyścigowy.
                    • glamourous Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 17:15
                      kutuzow napisał:

                      > Bo czy po pier
                      > wszym okresie szaleństw łóżkowych nie zacznie się okres gdy: przyjdziesz zmęczo
                      > na z pracy -więc on powinien zrozumieć że dzisiaj seksu nie ma (bo jesteś padni
                      > ęta), innym razem boli Cię głowa (seksu nie ma), potem znów jakiś okres albo wy
                      > jazd do rodziny i znów....gość powinien zrozumieć że masz prawo do tego żeby od
                      > mawiać.

                      No nie. Ja z tych co nawet z grypa w goraczce moglabym uprawiac seks :) Czy po nieprzespanych 36 godzinach po podrozy z 10 godzinnym jetlagiem. Nie ma dla mnie takiego stanu zmeczenia chyba, kiedy odmowilabym seksu krecacemu mnie facetowi. I wlasnie na tym polega moj problem, ze ja praktycznie nigdy nie odmawiam, za bardzo jestem dostepna i nigdy doopy nie reglamentuje. Jezeli ktos mnie kreci, to wiecznie mi sie chce.

                      A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania, nie ma niepewnosci = nie ma funu.
                      • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 18:40
                        > I wlasnie na tym polega moj problem, ze ja praktycznie nigdy nie odmawiam, z
                        > a bardzo jestem dostepna i nigdy doopy nie reglamentuje. Jezeli ktos mnie kreci
                        > , to wiecznie mi sie chce.
                        >
                        > A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania,
                        > nie ma niepewnosci = nie ma funu.

                        Kuźwa, mam identyczne obserwacje, ale się nie zebrałam do wywalenia z nią na forum, bo myślałam, że może jestem jakaś inna i że tylko mnie się to przydarza :/
                        • sabat.77 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 18:44
                          sea.sea napisała:

                          > Kuźwa, mam identyczne obserwacje, ale się nie zebrałam do wywalenia z nią na fo
                          > rum, bo myślałam, że może jestem jakaś inna i że tylko mnie się to przydarza :/

                          Dziewczyny, to chodzi o to jakich sobie partnerow dobieracie. Sa mezczyzni tak wysokolibidowi, ze byscie sie wzajemnie zaruchali na smierc - ale wezcie pod uwage, ze niekoniecznie sa jednoczesnie atrakcyjni :p
                          • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 19:49
                            A se wyobraź, że sobie ostatnio dobrałam takiego głównie, żeby mnie dobrze obsługiwał i dałoby się z nim pogadać między jednym numerkiem a drugim - i też c**j w bombki strzelił. Nie szukałam ojca dla dzieci, bo mieć nie chcę, więc oczekiwań co do statusu finansowego nie wykazywałam żadnych, sama doskonale na siebie zarabiam.
                            • sabat.77 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 20:20
                              sea.sea napisała:

                              > A se wyobraź, że sobie ostatnio dobrałam takiego głównie, żeby mnie dobrze obsł
                              > ugiwał i dałoby się z nim pogadać między jednym numerkiem a drugim - i też c**j
                              > w bombki strzelił.

                              Chyba wiem o co chodzi. Seks w formie egzaminu. Faceci nie lubia atmosfery testu, wola czuc sie swobodnie. Jak za kazdym razem jest tak, ze on jest od tego, zeby przede wszystkim Ciebie dobrze obslugiwac, to z czasem istotnie moze zaczac czuc sie nieswojo. Nie o to chodzi?
                              • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 21:01
                                Nie. Nie będę się wdawać w rozwlekłe opowieści, ale - na pewno bzykanie mnie nie wiązało się z atmosferą egzaminu :) Nijak mi nie wychodzi inna opcja jak właśnie to, że jestem za łatwa.
                                • sabat.77 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 21:08
                                  sea.sea napisała:

                                  > Nie. Nie będę się wdawać w rozwlekłe opowieści, ale - na pewno bzykanie mnie ni
                                  > e wiązało się z atmosferą egzaminu :) Nijak mi nie wychodzi inna opcja jak właś
                                  > nie to, że jestem za łatwa.

                                  Nie wiem, nie potrafię się do tego ustosunkować. Nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji, że kobieta daje mi zawsze, kiedy mam na to ochotę. Wychodzi mi, że bym umarł z wycieńczenia :P Ale może byłoby inaczej - tak czy owak, dla mnie to abstrakcja.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 21:21
                                    > Wychodzi mi, że bym umarł z wycieńczenia :P

                                    No chyba, że po jakichś trzech miesiącach odganiałbyś się od niej jak od muchy... ;-)
                                    • sabat.77 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 21:24
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > No chyba, że po jakichś trzech miesiącach odganiałbyś się od niej jak od muchy.
                                      > .. ;-)

                                      Chyba że. Albo ona ode mnie :P Możemy sobie tak gadać, nie ma jak sprawdzić.
                        • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 18:53
                          > Kuźwa, mam identyczne obserwacje, ale się nie zebrałam do wywalenia z nią na fo
                          > rum, bo myślałam, że może jestem jakaś inna i że tylko mnie się to przydarza :/

                          łączę się w bólu :-)
                      • marek.zak1 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 18:45
                        glamourous napisała:

                        > A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania, nie ma niepewnosci = nie ma funu.

                        No proszę, a ja myślałem, że facet po to jest w związku, żeby mial pewnośc, że jak chce, to dostanie. A tu taka niespodzianka.
                      • gogol77 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 25.02.15, 20:05
                        glamourous napisała:
                        ....I wlasnie na tym polega moj problem, ze ja praktycznie nigdy nie odmawiam,
                        a bardzo jestem dostepna i nigdy doopy nie reglamentuje. Jezeli ktos mnie kreci, to wiecznie mi sie chce.
                        A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania,
                        nie ma niepewnosci = nie ma funu.

                        sea-sea napisała:
                        Kuźwa, mam identyczne obserwacje

                        No to już jest Was trzy bo od lat jestem użytkownikiem cipki takiej właśnie kobiety. I póki co mnie nie wykastrowała. Przeciwnie, jej cipka - regularnie mokra - wciąż działa na mnie jak viagra
                        Wiem, wiem, tu nie należy się przyznawać że ma się basen albo fajna dupę do bzykania. Ale co mi tam!
                      • slepafuria15 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 08:49
                        Mysle, ze to zależy od tego czy facet jest pewny siebie czy ma braki, ktore sobie kompensowal w lozku. W tym drugim przypadku, dominująca seksualnie kobieta moze go wykastrować. W tym pierwszym, w żadnym razie.
                        • slepafuria15 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 08:52
                          W młodości był ze mnie prawdziwy Szatan nie kobieta. Faceci wtedy zwiewali, kiedy słyszeli o moich potrzebach. Oczywiście zdarzali sie tez tacy co podejmowali rękawice.
                      • wont Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 09:22
                        glamourous napisała:

                        > A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania,
                        > nie ma niepewnosci = nie ma funu.
                        ------------
                        No wlasnie, bardzo bym chcial poznac zdanie innych panow w tej kwestii. Nie pierwszy raz czytam czy slysze (takze od facetow), ze mezczyzna musi upolowac kobiete, ze jak zbyt latwo wpadnie mu w lapy to on tego nie doceni i szybko sie znudzi. Ja tego nie rozumiem. I jakos tez nie wierze, ze tak ma wiekszosc mezczyzn. Wydaje mi sie, ze tutaj zrodlem nieporozumienia jest interpretacja zachowania dziewczyny. Mylimy dziewczyne, ktora chce zwiazku czy seksu z danym mezczyzna i aktywnie do niego dazy, od kobiety, ktora sie na mezczyznie "uwiesza". Nie wiem dlaczego wam nie wychodzilo z partnerami ale naprawde watpie, zeby byla to wasza otwartosc w kwestiach seksu czy zwiazku. A moze to oni niewlasciwie interpretowali wasza otwartosc i dostepnosc 24/7 jako uwieszenie? Nie wiem, ludzie sa dziwni. Ale zalezy mi na tym, zeby nie wysylac w swiat komunikatow, ze kobieta powinna udawac niedostepna, bo bedziemy mieli epidemie "zolz, ktore kochaja mezczyzni" (a w ksiazce, jak sie ja czyta ze zrozumieniem to wcale nie chodzi o to, zeby byc zolza) czy klonow triss. Mi sie wydaje, ze ludzie w gruncie rzeczy to szukaja w zwiazku ciepla, intymnosci i zaufania. Chca kochac i byc kochanym. A technika robienia loda, minety, seks dwa czy trzy razy w tygodniu to rzecz wtorna i do dogadania. Oczywiscie, fundamentalnych roznic, typu stosunek do dzieci, zwierzat, analny sie nie przeskoczy i trzeba wyjasnic na poczatku ;) Dobra, poteoretyzowalem troche, bo ja jesli chodzi o zwiazki to ograniczalem sie do gry wstepnej (dla niekumatych wyjasniam - w sensie, ze sie szybko konczyly).

                        Jeszcze a propos "dostepnosci" - nie bede mowic o szczegolach bo to cholernie wystdliwe i krepujace ale przez kilka lat tkwilem w bardzo chorym i niezdrowym ukladzie (bo zwiazkiem tego w zadnym stopniu nazwac nie bylo mozna). Ech, za kazdym razem jak probowalem przechodzic do penetracji slyszalem, zebym przestal. Potem, po tych kilku latach jak juz w koncu krew trafila z serca i jader do mozgu i sobie odpuscilem, to mialem dwie kochanki/dziewczyny, ktore mogly i chcialy ze mna za kazdym razem, bez ograniczen. Ale jeszcze przez jakis czas w glowie zapalala mi sie lampka - jak to? dlaczego nie slysze, zebym przestal? ;) Wydaje mi sie, ze zakochana i napalona kobieta to jest najpiekniejsze co sie moze mezczyznie trafic. A jak sie jeszcze mozna dogadac w zwyklych zyciowych sprawach to oprocz zdrowia, dachu nad glowa, pracy i psa nic wiecej do szczescia nie trzeba.




                        • slepafuria15 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 10:20
                          Widzisz wont w naszym kraju (kato-talibanie) pokutuje przekonanie, ze kobieta nie powinna byc "łatwa". To przekonanie ciagle jest mocno osadzone w społeczeństwie.
                        • urquhart Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 10:33
                          Fajny podwatek z tym rzekomym znudzeniem Wont.
                          Może dlatego dziewczyny jarają się chlopami działającymi z pasją? Z pasją znaczny nie nudzi się szybko...
                          Znam sporo facetów dla których partnerka jest pasją i się długo nie nudzą. Co nie znaczy że przestają widzieć inne. No ale to też nie większość :)
                          • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 10:55
                            > Może dlatego dziewczyny jarają się chlopami działającymi z pasją? Z pasją znacz
                            > ny nie nudzi się szybko...

                            Weź mnie nie strasz, Urqu. Bo co to znaczy, jak chłop wynajduje sobie ciągle nowe pasje? ;-)
                            • marek.zak1 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 11:05
                              zyg_zyg_zyg napisała:

                              > > Może dlatego dziewczyny jarają się chlopami działającymi z pasją? Z pasją
                              > znaczny nie nudzi się szybko...
                              >
                              > Weź mnie nie strasz, Urqu. Bo co to znaczy, jak chłop wynajduje sobie ciągle nowe pasje? ;-)

                              Dlaczego ciągle nowe? Poza ym co, dla jednch jest pasja, dla innych może byc zwykłą częścią życia, jak np. regularne uprawianie sportu.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 11:44
                                > Dlaczego ciągle nowe?

                                Mnie nie pytaj, zapytaj mojego męża. Ale chyba mam cień szansy, bo niektórym pasjom jest jednak wierny... :-)
                                • marek.zak1 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 11:58
                                  zyg_zyg_zyg napisała:

                                  > > Dlaczego ciągle nowe?
                                  >
                                  > Mnie nie pytaj, zapytaj mojego męża. Ale chyba mam cień szansy, bo niektórym pa
                                  > sjom jest jednak wierny... :-)

                                  Na pewoi jego główna pasja jesteś Ty :). Może tego nie dostzregasz?
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 12:35
                                    Maruś, ja tak sobie tutaj żartuję... :-)
                          • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 13:18
                            urquhart napisał:

                            > Fajny podwatek z tym rzekomym znudzeniem Wont.
                            > Może dlatego dziewczyny jarają się chlopami działającymi z pasją? Z pasją znacz
                            > ny nie nudzi się szybko...
                            > Znam sporo facetów dla których partnerka jest pasją i się długo nie nudzą. Co n
                            > ie znaczy że przestają widzieć inne. No ale to też nie większość :)

                            Partnerka jest PASJA? Hmm fajnie brzmi ale nie wiem do konca co przez to rozumiesz? W kazdym razie czy to nie za duze ryzyko, ze Ci runie swiat, jak jej sie noga podwinie?
                            • urquhart mężczyźni z pasją 27.02.15, 07:33
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Partnerka jest PASJA? Hmm fajnie brzmi ale nie wiem do konca co przez to rozumi
                              > esz? W kazdym razie czy to nie za duze ryzyko, ze Ci runie swiat, jak jej sie n
                              > oga podwinie?

                              Zawsze jak coś w co dużo zaiwestujesz runie to masz poczucie straty, czy świat ci runie czy nie zależy od poczucia wartości. Życie w harmonii to przyznanie się i zwerbalizowanie tych uczuć a nie wypieranie że ich nie ma.
                              Ale miałem coś innego na myśli. Jedni się szybko wszystkim nudzą a inni w którzy mają pasję dążą by w danym temacie odkrywać coś nowego ciągle i to daje satysfakcje. To raczej cecha charakteru, niż wpływ takiej nie innej pasji. Nie zgodzisz się?
                              Dla mnie przekłada się to na relację z kobietą.
                              P.S.
                              Staram się zauważać ludzi któzy wykonują swoją pracę z pasją, nawetjak to dotyczy naprawy samochodu czy pralki, polecać ich sobie, są bezcenni, nigdy nie robią na odpierdol się, chociaż nigdy nie są tani.
                              • marek.zak1 Re: mężczyźni z pasją 27.02.15, 07:48
                                urquhart napisał:
                                Ale miałem coś innego na myśli. Jedni się szybko wszystkim nudzą a inni w którzy mają pasję dążą by w danym temacie odkrywać coś nowego ciągle i to daje satysfakcje. To raczej cecha charakteru, niż wpływ takiej nie innej pasji.

                                I tacy szybko się nudza własnymi żonami. Unikajcie takich dziewczyny.
                              • hello-kitty2 Re: mężczyźni z pasją 27.02.15, 10:23
                                urquhart napisał:

                                > Ale miałem coś innego na myśli. Jedni się szybko wszystkim nudzą a inni w którz
                                > y mają pasję dążą by w danym temacie odkrywać coś nowego ciągle i to daje satys
                                > fakcje. To raczej cecha charakteru, niż wpływ takiej nie innej pasji. Nie zgodz
                                > isz się?
                                > Dla mnie przekłada się to na relację z kobietą.
                                > P.S.
                                > Staram się zauważać ludzi któzy wykonują swoją pracę z pasją, nawetjak to dotyc
                                > zy naprawy samochodu czy pralki, polecać ich sobie, są bezcenni, nigdy nie robi
                                > ą na odpierdol się, chociaż nigdy nie są tani.
                                >

                                Ty mnie znasz i wiesz co ja chce uslyszec ;)
                                ps tez mam odciski od sztangi mimo, ze juz teraz trenuje w kratke i w rekawiczkach ale zawsze sie przykladam.
                        • marek.zak1 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 10:43
                          wont napisał:

                          > No wlasnie, bardzo bym chcial poznac zdanie innych panow w tej kwestii. Nie pierwszy raz czytam czy slysze (takze od facetow), ze mezczyzna musi upolowac kobiete, ze jak zbyt latwo wpadnie mu w lapy to on tego nie doceni i szybko sie znudzi. Ja tego nie rozumiem.

                          Ja też nie.
                        • kutuzow Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 13:10
                          glamourous napisała:

                          > > A facetow na dluzsza mete taka kobieta kastruje. Na zasadzie nie ma polowania,
                          > > nie ma niepewnosci = nie ma funu.

                          wont napisał:

                          > Nie pierwszy raz czytam czy slysze (takze od facetow), ze mezczyzna musi upolowac kobi
                          > ete, ze jak zbyt latwo wpadnie mu w lapy to on tego nie doceni i szybko sie znu
                          > dzi. Ja tego nie rozumiem. I jakos tez nie wierze, ze tak ma wiekszosc mezczyzn


                          Muszę się przyznać, że też mam zagwozdkę.
                          Teoretycznie gdyby twierdzenie było prawdziwe to najtrwalsze byłyby te "oazowe" małżeństwa gdzie gość miał post aż do nocy poślubnej. Miał ciężkie i super udane polowanie. Tropił i podchodził "zwierzynę" kilka ładnych lat i w końcu się udało. Tylko że to trochę tak nie jest :-)


                          Z drugiej strony biorę pod uwagę atawizmy tkwiące w mężczyznach. Zbyt "łatwa" partnerka może oznaczać iż gość będzie wychowywał nie swoje dziecko. W myśl zasady, że skoro mi się łatwo udało ją nakłonić na seks, to drugiemu pewnie także nie sprawi to problemu. W sumie więc obie skrajne strategie okazują się kiepskie. (geny tych, którzy nie zwracali na to uwagi przegrały w ewolucji z tymi którzy jednak pilnowali tyłka swojej partnerki).

                          Zostaje więc środek skali.
                          Przychodzą mi na myśl dwie opcje, kiedy napalona partnerka odstrasza faceta (w długim związku):

                          a) jej libido jest większe niż jego, on musi się starać podciągać do jego poziomu, co w przypadku facetów nie sprowadza się do użycia lubrykantu w ew. krytycznym momencie (jeśli nie jest wystarczająco nakręcony). Ten lęk przed ew. klęską w łóżku (kobieta chętna a gość nie może), może faktycznie oddziaływać na psychikę. (włącza się zadaniowe podejście do seksu, zamiast czerpania przyjemności).

                          b) Oboje mamją podobne libido, ale ona jest "skomplikowana w obsłudze". Potrzebuje więcej podniet od niego, dłuższego rozkręcania itp. To co na początku kręciło, gdy gość po raz tysięczny przechodzi przez podobną "listę startową" bo laska ma swoje ulubione pieszczoty, ulubione pozycje w których najlepiej osiąga orgazm itp, to może z czasem się zacząć nudzić. Dla lepszego zrozumienia -to trochę tak jakby partner za każdym razem przed seksem potrzebował 30-40 min loda na rozgrzanie. Po kilku latach wizja tych samych 30-40 min moze powodować że partnerka dojdzie do wniosku że w sumie serial w TV jest ciekawszy -nawet jak na sam seks miałaby i ochotę, to nie chce jej się tego zaczynać.

                          Jak pisałem na początku -mam sporą zagwozdkę, bo temat traktuję jako swojego rodzaju ciekawostkę (coś jak eMatki ojca, który zajmuje się swoim dzieckiem 24/7 i ma dużo większy instynkt macierzyński niż jego partnerka).

                          Nie znam bowiem faceta, który nie miałby np. ochoty na loda. Gdy od razu wie że to jest dla jego przyjemności, a nie jako gra wstępna przed seksem (gdzie potem musi się wykazać). Jasne są przypadki gdy facet odmówi, ale dla mnie to raczej kwestie losowe, bo np. ma dziurę w gaciach, nie jest umyty, właśnie skończył maraton masturbacji itp), ale to raczej wyjątki moim zdaniem.
                          • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 13:54
                            kutuzow napisał:

                            > a) jej libido jest większe niż jego, on musi się starać podciągać do jego pozio
                            > mu, co w przypadku facetów nie sprowadza się do użycia lubrykantu w ew. krytycz
                            > nym momencie (jeśli nie jest wystarczająco nakręcony). Ten lęk przed ew. klęską
                            > w łóżku (kobieta chętna a gość nie może), może faktycznie oddziaływać na psych
                            > ikę. (włącza się zadaniowe podejście do seksu, zamiast czerpania przyjemności).
                            >
                            > b) Oboje mamją podobne libido, ale ona jest "skomplikowana w obsłudze". Potrzeb
                            > uje więcej podniet od niego, dłuższego rozkręcania itp. To co na początku kręci
                            > ło, gdy gość po raz tysięczny przechodzi przez podobną "listę startową" bo lask
                            > a ma swoje ulubione pieszczoty, ulubione pozycje w których najlepiej osiąga org
                            > azm itp, to może z czasem się zacząć nudzić. Dla lepszego zrozumienia -to troch
                            > ę tak jakby partner za każdym razem przed seksem potrzebował 30-40 min loda na
                            > rozgrzanie. Po kilku latach wizja tych samych 30-40 min moze powodować że partn
                            > erka dojdzie do wniosku że w sumie serial w TV jest ciekawszy -nawet jak na sam
                            > seks miałaby i ochotę, to nie chce jej się tego zaczynać.

                            Ja sie podlacze jeszcze do Kutuzowa z:

                            c) na podstawie tego co kiedys sea sea pisala (w razie czego koryguj sea sea czy dobrze pamietam). Pisalas cos takiego, ze Tobie seks zawsze pasuje, bo jak Ci sie nawet za bardzo nie chce to sobie po prostu lezysz leniwie zrelaksowana, a facet tam sobie Cie puka. To chyba bylo w jakiejs dyskusji z serii czy kobiecie tak trudno jest dac dupy? No wiec ja wnosze, ze bzykanie sie w taki sposob jest hmm nieatrakcyjne na dluzsza mete. Oczywiscie mozna analizowac jaki tego jest % w ogolnym seksie (moze maly, wiec wplyw na calosc pozycia tez moze maly) ale dla mnie taki seks nie bylby satysfakcjonujacy, nie o taka dostepnosc partnera chodzi (przyjamniej mnie). I to nie chodzi o klodowanie, brak aktywnosci, nie nie. Chodzi mi ze seks ma sie odbywac w WIDOCZNYM napaleniu (conajmniej w fazie poczatkowej, jak do tego seksu dochodzi), a nie w rozluznieniu (jeszcze raz: przynajmniej dla mnie), bo seks spelnia jeszcze inne funkcje oprocz przyjemnosci, bliskosci i rozladowania. Jak ja nie widze podpalenia to mi sie z miejsca nie tyle ze nie chce ale cos tam mi jednak opada. I teraz mnozac to przez liczbe takich stosunkow, czestotliwosc, liczbe lat zwiazku i (Morrison dla Ciebie ;) jednego partnera to daje mi BSwM po jakims czasie ;) Oczywiscie pisze o swoich obserwacjach, Twoja historia sea sea byla tylko punktem wyjscia do rozwazan, zupelnie nie wiem czy tak u Ciebie bywa i czy w ogole tez tak Twoj partner by reagowal.
                            • marek.zak1 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 15:09
                              hello-kitty2 napisała:
                              . I teraz mnozac to przez liczbe takich stosunkow, czestotliwosc, liczbe lat zwiazku i (Morrison dla Ciebie ;) jednego partnera to daje mi BSwM po jakims czasie ;) Oczywiscie pisze o swoich obserwacjach,
                              Moje doświadczenia sa inne. 6 marca bedzie rodznica nr 38 jak jesteśmy razem.
                            • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 27.02.15, 14:33
                              Ta, to ja, ale generalnie chodziło wtedy o to, dlaczego o bladym poranku chłop, który sam w zaspanym widzie ma jednak ochotę włożyć w coś mokrego, nie słyszy ode mnie "spierdalaj, ja chcę jeszcze spać" :)

                              Co do reszty wypowiedzi Kutuzowa - nawet jak facet ma mniejsze libido, albo akurat nie jest w formie, ma do dyspozycji parę różnych części ciała albo wibrator, naprawdę nie każda niezbędnie potrzebuje do orgazmu wielogodzinnego skakania po twardym penisie jak Kitty :P

                              Kiedyś byłam "skomplikowana w obsłudze", przy obecnym się zrobiłam bardzo łatwa, coś mi się odblokowało. Ale co z tego...
                              • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 12:39
                                sea.sea napisała:

                                > Co do reszty wypowiedzi Kutuzowa - nawet jak facet ma mniejsze libido, albo aku
                                > rat nie jest w formie, ma do dyspozycji parę różnych części ciała albo wibrator
                                > , naprawdę nie każda niezbędnie potrzebuje do orgazmu wielogodzinnego skakania
                                > po twardym penisie jak Kitty :P

                                Zlosliwie ale do przelkniecia ;) Faktycznie pisywalam, ze lubie maratony. Lubie ale nie sa niezbedne do orgazmu. A i tak sie bede upierac, ze stojacy kutas to jest zaden wysilek/absolutne minimum wysilku dla faceta. Moze sie wylacznie polozyc i nie ruszac, nawet moze myslec o sasiadce, a jak ma ruszac reka czy jezykiem czy trzymac wibrator to jednak musi cos zrobic. Ale tak czy siak to o czym w ogole rozmawiamy. Jak sie facetowi nie chce nic albo go to nie interesuje (cokolwiek nie podstawisz) to bedziesz sie ponizac i podkladac? Cokolwiek kazda z nas by nie lubila czy nie chciala suma sumarum i tak mozemy wyladowac na tym samym wozku czyli w odstawce.
                                • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 13:14
                                  No bo wiesz, tu co chwila któryś z panów mówi "ale jak facet nie może... faceci nie zawsze mogą... itp" - więc ja się pytam, czy nie może, bo mu rączki w fabryce na szychcie oberwało? Większość znanych mi kobiet w ogóle nie uważa kontaktu ze wzwiedzionym penisem jako warunku koniecznego do własnego orgazmu czy seksualnej satysfakcji.

                                  > Cokolwiek kazda z nas by nie lubila czy nie chciala suma sumarum i tak mozemy wyladowac > > na tym samym wozku czyli w odstawce.

                                  No niestety.
                                  • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 13:24
                                    sea.sea napisała:

                                    > > Cokolwiek kazda z nas by nie lubila czy nie chciala suma sumarum i tak mo
                                    > zemy wyladowac > > na tym samym wozku czyli w odstawce.
                                    >
                                    > No niestety.

                                    No a jak u Ciebie poprawilo sie? Czy za wczesnie pytac? Moze zrob jak chcesz jakis szach mat z niedostepnoscia? Bedziesz miala odpowiedz ze chodzilo, ze jestes 'za latwa'. 'Za latwa' ale to brzmi ;-)
                                    • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 14:11
                                      Teraz jestem na maksa niedostępna: albowiem nazbierało mi się nie tylko z powodu niedorżnięcia, więc po prostu wyprowadziłam się z domu. Ze wszystkimi gratami. Po raz kolejny błogosławiąc decyzję o nieposiadaniu dzieci, bo gdybym posiadała, zapewne w ramach "dobra dzieci" usiłowałabym zmieniać sytuację u podstaw, co jak pokazują przykłady z forum - zazwyczaj gówno daje.

                                      Jeszcze nie wiem, co dalej, no ale na pewno będzie jakoś inaczej, a gdybym została tam gdzie byłam (nie mówię o domu, ale ogólnie o sytuacji życiowej) to by mi zostało już tylko położyć się i cierpliwie poczekać, aż się zestarzeję.
                                      • urquhart Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 15:04
                                        sea.sea napisała:

                                        > Teraz jestem na maksa niedostępna: albowiem nazbierało mi się nie tylko z powod
                                        > u niedorżnięcia, więc po prostu wyprowadziłam się z domu. Ze wszystkimi gratami

                                        Grubo.
                                        Przykład Glam uskrzydla.
                                      • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 21:48
                                        sea.sea napisała:

                                        > Teraz jestem na maksa niedostępna: albowiem nazbierało mi się nie tylko z powod
                                        > u niedorżnięcia, więc po prostu wyprowadziłam się z domu. Ze wszystkimi gratami
                                        > . Po raz kolejny błogosławiąc decyzję o nieposiadaniu dzieci, bo gdybym posiada
                                        > ła, zapewne w ramach "dobra dzieci" usiłowałabym zmieniać sytuację u podstaw, c
                                        > o jak pokazują przykłady z forum - zazwyczaj gówno daje.
                                        >
                                        > Jeszcze nie wiem, co dalej, no ale na pewno będzie jakoś inaczej, a gdybym zost
                                        > ała tam gdzie byłam (nie mówię o domu, ale ogólnie o sytuacji życiowej) to by m
                                        > i zostało już tylko położyć się i cierpliwie poczekać, aż się zestarzeję.

                                        No to ostro poszlo. Mam intuicje do ludzi.
                                        W takim ukladzie co bardziej ogarniety pan, ktory nie chce miec dzieci powinien sie tu doczytac by sie zakrecic i zadbac o Twoja przyjemnosc, bo jestes z grubsza kobieta, ktora Morrison opisywal jako ta, do ktorej nie mozna sie dopchac.
                                        • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 01.03.15, 00:17
                                          Wiesz, uznałam, że lepiej to ciachnąć od razu, niż poczekać, aż chłopa znienawidzę z vice versą, a tak się możemy normalnie widywać (mamy dużo wspólnych znajomych) bez większego obrzydzenia. Ja się jeszcze czuję trochę źle, nie tylko dlatego, że sytuacja jest z gatunku "w sumie nadal go kocham i chcę, ale ten związek szedł w stronę, która nie była dla mnie dobra", ale też jednak przez parę lat się wyrabia jakieś nawyki, przyzwyczajenia - a teraz choćby taka bzdurka, że mieszkam gdzie indziej i inaczej dojeżdżam do pracy, lekko mnie rozstraja. No, ale idzie ku lepszemu.

                                          Na razie nie mam zdania w temacie nawiązywania kolejnych relacji związkowych czy łóżkowych, zamierzam się najpierw trochę ze sobą ogarnąć, zastanowić się, skąd przyszłam, dokąd zmierzam i czy na pewno odpowiedzią na Wielkie Pytanie jest 42 ;)
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 13:41
                                    > No bo wiesz, tu co chwila któryś z panów mówi "ale jak facet nie może... faceci
                                    > nie zawsze mogą... itp" - więc ja się pytam, czy nie może, bo mu rączki w fabr
                                    > yce na szychcie oberwało?

                                    A Tobie sie dziewczyno ciągle mieszają dwa pojęcia:
                                    1. uprawiać seks,
                                    2. być maszynką do robienia kobiecie dobrze.
                                    I stąd całe nieporozumienie.
                                    • sea.sea Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 14:12
                                      Oj! Znowu! Jak zwykle masz rację! <3
                                    • rekreativa Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 14:37
                                      I musi pamiętać, że zrobienie tak zwanego "daru" drugiej osobie działa tylko w jednym kierunku, znaczy ona może "podarować" lodzika, nie żądając nic w zamian. Ale żeby on jej podarował minetę, dajmy na to, to już bez przesady, bo się w dupce poprzewraca.
                                      • urquhart Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 28.02.15, 15:07
                                        rekreativa napisała:

                                        > I musi pamiętać, że zrobienie tak zwanego "daru" drugiej osobie działa tylko w
                                        > jednym kierunku, znaczy ona może "podarować" lodzika, nie żądając nic w zamian.
                                        > Ale żeby on jej podarował minetę, dajmy na to, to już bez przesady, bo się w d
                                        > upce poprzewraca.

                                        Takich hipokrytów piętnujemy tu pierwsi! Dawaj jakiś przykład na tapetę :)
                                    • kutuzow Pytanie do koleżanek 28.02.15, 19:02
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > > No bo wiesz, tu co chwila któryś z panów mówi "ale jak facet nie może...
                                      > faceci
                                      > > nie zawsze mogą... itp" - więc ja się pytam, czy nie może, bo mu rączki
                                      > w fabr
                                      > > yce na szychcie oberwało?
                                      >
                                      > A Tobie sie dziewczyno ciągle mieszają dwa pojęcia:
                                      > 1. uprawiać seks,
                                      > 2. być maszynką do robienia kobiecie dobrze.
                                      > I stąd całe nieporozumienie.

                                      OK, miłe Panie zatem ręka w górę która z Was będzie zadowolona z super obsługi Pana, który będzie się bardzo starał (mineta/masaż co tam kto lubi), jeśli Panowi jednocześnie nie będzie stał na baczność. Nie chodzi raz (wypadek -zdarza się), ale częściej. Czy nie będzie zaraz: Buuuuu, ja mu się już chyba nie podobam, Buuuu już go nie kręcę?

                                      Potrafiłybyście się wyluzować wiedząc, że facet robi Wam dobrze, bo wie że tego chcecie, a nie dlatego, że sam ma na Was ochotę*? Tylko szczerze -bez ściemniania.

                                      * bo bez erekcji jest to dosyć oczywiste.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:02
                                        > OK, miłe Panie zatem ręka w górę która z Was będzie zadowolona z super obsługi
                                        > Pana, który będzie się bardzo starał (mineta/masaż co tam kto lubi), jeśli Pano
                                        > wi jednocześnie nie będzie stał na baczność.

                                        Ręka w górę. Taka sytuacja, w której pan skończył wcześniej ode mnie, a potem mnie dopieszcza, żebym ja również skończyła, jest o wiele przyjemniejsza i milej widziana od takiej, w której on zaspokojony odwraca się plecami i zasypia. Bo przecież już nie może.
                                        • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:35
                                          zyg_zyg_zyg napisała:
                                          > Ręka w górę. Taka sytuacja, w której pan skończył wcześniej ode mnie,

                                          Zyg, przecież ja nie o to pytam. To co napisałaś to jest dla mnie jasne.
                                          Pytanie było zupełnie inne -zerknij i odpowiedz na pytanie a nie "co mi się podoba".
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:58
                                            > Zyg, przecież ja nie o to pytam.

                                            No jak to? Prosiłeś o rękę w górę "która z nas będzie zadowolona z super obsługi Pana, który będzie się bardzo starał (mineta/masaż co tam kto lubi), jeśli Panowi jednocześnie nie będzie stał na baczność". Wszystko się przecież zgadza. No, może poza "panowi", ale to można zrzucić na przesilenie ;-)

                                            A jeśli chodzi o pytanie:
                                            > Potrafiłybyście się wyluzować wiedząc, że facet robi Wam dobrze, bo wie że tego chcecie, a
                                            > nie dlatego, że sam ma na Was ochotę?

                                            to kiedy myślę o związku, w trakcie którego trafiłam tu zgnojona brakiem seksu, to tak - bez ściemy odpowiadam - przyjmowałabym od niego palcówę albo minetę "w darze" i bez erekcji. I byłabym o wiele bardziej wyluzowania niż wtedy, kiedy miał moje potrzeby i moje niezaspokojenie w głebokiej dupie. To w gruncie rzeczy nie tak bardzo się różni od sytuacji, o której pisałam wcześniej.


                                            • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 22:51
                                              zyg_zyg_zyg napisała:

                                              > No jak to? Prosiłeś o rękę w górę "która z nas będzie zadowolona z super obsług
                                              > i Pana, który będzie się bardzo starał (mineta/masaż co tam kto lubi), jeśli Pa
                                              > nowi jednocześnie nie będzie stał na baczność". Wszystko się przecież zgadza. N
                                              > o, może poza "panowi", ale to można zrzucić na przesilenie ;-)

                                              Zyg, czy w kolejnych postach mam Cię traktować jak idiotkę i pisać Ci odnośniki z linkami żebyś miała zachowaną ciągłość wątku, czy traktujemy się na poważnie i wychodzimy z założenia że nasz dyskutant ma olej w głowie i nie trzeba tego robić?
                                              [sorry jeśli to był żart, ale jakoś tak tego nie odebrałem -może za często kobiety odkręcają tu kota ogonem]

                                              Przypomnę. Moja teza była taka, że przy Pani będącej "trudną w obsłudze" Pan może postrzegać seks jak wyzwanie i może mu nie stanąć (tak jak Pani która miałaby za każdym razem robić loda przez 30 min żeby Pan łaskawie "zaskoczył").
                                              Pojawiło się stwierdzenie czy Pan w takim razie nie moze jakoś inaczej zająć się Panią (mimo że "osprzęt" mu nawalił).
                                              Skoro więc od razu mu nie stanął to nie ma mowy o seksie.
                                              • marek.zak1 Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 22:59
                                                kutuzow napisał:
                                                > Przypomnę. Moja teza była taka, że przy Pani będącej "trudną w obsłudze" Pan może postrzegać seks jak wyzwanie i może mu nie stanąć

                                                Zadanie, wyzwanie, realizacja, wykonanie. i brak wzwodu. Masturbacjo, dobrze, że jestes :)
                                              • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 08:54
                                                Kutuzow,
                                                ogarnij się chłopie, bo nie da się z Toba rozmawiać. Nie siedzę w Twojej głowie, tylko odpowiadam na Twoje pytanie, które zadałeś na forum. Jeśli nie umiesz zadać pytań, które siedzą w Twojej głowie, tylko zadajesz inne, to miej pretensje do siebie, nie do mnie, że nie dostajesz odpowiedzi, która Ci się podoba.

                                                Odpowiedziałam na Twój post, który przytoczę w całości:
                                                "OK, miłe Panie zatem ręka w górę która z Was będzie zadowolona z super obsługi Pana, który będzie się bardzo starał (mineta/masaż co tam kto lubi), jeśli Panowi jednocześnie nie będzie stał na baczność. Nie chodzi raz (wypadek -zdarza się), ale częściej. Czy nie będzie zaraz: Buuuuu, ja mu się już chyba nie podobam, Buuuu już go nie kręcę?

                                                Potrafiłybyście się wyluzować wiedząc, że facet robi Wam dobrze, bo wie że tego chcecie, a nie dlatego, że sam ma na Was ochotę*? Tylko szczerze -bez ściemniania.

                                                * bo bez erekcji jest to dosyć oczywiste."

                                                To GDZIE TU KURWA jest mowa o codziennych godzinnych maratonach?
                                                • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 12:17
                                                  zyg_zyg_zyg napisała:
                                                  > To GDZIE TU KURWA jest mowa o codziennych godzinnych maratonach?

                                                  Rozumiem Zyg, że na forum siedzisz od wczoraj i nie wiesz, że jest coś takiego jak "drzewko", że odpowiadasz pod jakąś konkretną dyskusją. To drzewko jest własnie po to żeby nie trzeba było wklejać pięciu poprzednich wypowiedzi userów do których odnosi się nasza odpowiedź.

                                                  Gdybym zadał to pytanie w startowym poście nowego wątku, to rozumiem, że mogłabyś czuć się zdezorientowana o co mi chodzi. Tutaj jest zaś cała dyskusja. Jeśli masz pamięć złotej rybki i nie pamiętasz o czym jest wątek -nie ma problemu obiecuje że każde swoje odpowiedzi pod Twoimi postami będę robił z przypisami i linkami, zebys nie czuła sie zagubiona.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 14:52
                                                    Rozumiem Kutuzow, że na forum siedzisz od wczoraj i nie wiesz, że jest coś takiego jak "drzewko", że odpowiadasz pod jakąś konkretną dyskusją. To drzewko jest właśnie po to żeby nie trzeba było wklejać pięciu poprzednich wypowiedzi userów, do których odnosi się nasza odpowiedź.

                                                    Wiem, że przesilenie jest, ale nie chce mi się dyskutować z tym, co się Tobie wydaje, że napisałeś - na ogół dyskutuję z tym, co ludzie po prostu piszą. A teraz Ci wytłumaczę, że powinieneś się przypierdolić do siebie samego powyższym postem, a nie do mnie. W punktach, jak lubisz, żebyś ewentualnie podał numer, w którym trzeba Ci coś dodatkowo wyjaśnić.

                                                    1. Zacząłeś od posta forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156776181,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html w którym rozróżniłeś dwie opcje, kiedy napalona partnerka odstrasza partnera:
                                                    a) on ma mniejsze libido i nie nadąża za nią,
                                                    b) maja libido na tym samym poziomie, ale ona stale potrzebuje maratonów do zaspokojenia.

                                                    2. Sea.sea napisała dalej w
                                                    i) forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156790902,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html
                                                    > NAWET JAK FACET MA MNIEJSZE LIBIDO, albo akurat nie jest w formie, ma do dyspozycji
                                                    > parę różnych części ciała albo wibrator
                                                    czyli odniosła się do punktu a) z Twojej klasyfikacji - on ma mniejsze libido, A NIE b) - ona potrzebuje maratonów. Następny jej post ii)forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156801115,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html dalej był w tej gałęzi, która dotyczyła opcji a) - on ma mniejsze libido.

                                                    3. Ja odpisałam w forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156801367,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html na posta Sea.sea z punktu 2 ii), czyli uwaga! pozostałam przy opcji a) - on ma mniejsze libido.

                                                    4. Ty zadałeś pytanie forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156804447,Pytanie_do_kolezanek.html zostając ciągle w tej gałęzi drzewka, w której jest mowa o opcji a) nie zaznaczając, że ZMIENIASZ TEMAT i zaczynasz pisać o opcji b).

                                                    5. Pierwsza moja odpowiedź
                                                    i) forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156805055,Re_Pytanie_do_kolezanek.html faktycznie była lekko żartobliwa, bo dotyczyła Twojego pytania bez wcześniejszego kontekstu, ale druga część drugiej odpowiedzi ii) forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156805650,Re_Pytanie_do_kolezanek.html
                                                    odnosiła się i do Twojego pytania już w kontekście wynikającego ze struktury drzewka, czyli opcji a) - on ma mniejsze libido.

                                                    6. Ty w dalszych postach
                                                    i) forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156806825,Re_Pytanie_do_kolezanek.html i
                                                    ii) forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156809989,Re_Pytanie_do_kolezanek.html
                                                    przypierdalasz się do mnie, że nie weszłam do Twojej głowy i nie zgadłam, że zmieniłeś temat i piszesz o czymś zupełnie innym niż to, co wynika ze struktury drzewka.

                                                    Coś chcesz jeszcze dodać do tej bezsensownej dyskusji?
                                                  • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 11:28
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >... która dotyczyła opcji a) - on ma mniejsze libido.
                                                    > ... czyli uwaga! pozostałam przy opcji a) - on ma mniejsze libido.

                                                    Zyg, skoro odpisywałaś na "opcję A" -czyli:

                                                    "a) jej libido jest większe niż jego, on musi się starać podciągać do jego poziomu, co w przypadku facetów nie sprowadza się do użycia lubrykantu w ew. krytycznym momencie (jeśli nie jest wystarczająco nakręcony). Ten lęk przed ew. klęską w łóżku (kobieta chętna a gość nie może), może faktycznie oddziaływać na psychikę. (włącza się zadaniowe podejście do seksu, zamiast czerpania przyjemności)."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156776181,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html
                                                    To chyba nie trudno zauważyć że może być tam problem z erekcją. Skoro nie ma erekcji, to nie ma także mowy o rozwiązaniu które Ty proponowałaś :
                                                    "Taka sytuacja, w której pan skończył wcześniej ode mnie, a potem mnie dopieszcza,"
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156805055,Re_Pytanie_do_kolezanek.html
                                                    o to własnie od początku mi chodzi. Ze skoro u faceta nie ma erekcji, to nie ma mowy o seksie. Po prostu gość moze zająć się Tobą (mineta, masaż, wibrator -co tam kto lubi), ale masz wtedy świadomość że to jest bo TY TEGO CHCESZ, a nie dlatego że ON JEST NAPALONY na Ciebie.
                                                    O tą "subtelną" różnicę mi chodziło, czy w dłuższym czasie takie podejście nie przeszkadzałoby koleżanką - jak widać po minimalnym odzewie (nikt poza Tobą nie podjął tematu) raczej kojarzyłoby się to handjobem (na odwal się), niż z pełnym pasji i namiętności (pseudo) seksem.
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 18:43
                                                    Halooo, nie "nikt poza zyg", bo ślepafuria i ja się ustosunkowałyśmy także.
                                                  • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 18:56
                                                    A moze sea i slepafuria to dla kutuzowa nikt. ;) Ja jeszcze Dodam, ze to zależy z jakiego powodu jest erekcji brak. Jeśli pani nie kręci pana to faktycznie zalatuje pańszczyzną. Natomiast jeśli kręci, ale pan np. choruje, lub jest już po kilku numerkach/numerku to co innego.
                                                  • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 19:50
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > A moze sea i slepafuria to dla kutuzowa nikt. ;)

                                                    Oj, zwykłe niedopatrzenie w drzewku -już ładnie przeprosiłem, tutaj ponawiam przeprosiny :-)

                                                    > Jeśli pani nie kręci pana to faktycznie za latuje pańszczyzną.

                                                    Tuta chodzi o pkt a lub pkt b o którym pisałem wcześniej.
                                                    Pańszczyzna to jest dość dobre określenie. Bo mam wrażenie że nawet jeśli panu "raczek nie upie***ło" jak pisała chyba Recreativa, to radość z tego że Pan łaskawie odwali jakieś robótki ręczno/ustne będzie pewnie niewielka.


                                                    > Natomiast jeśli kręci, ale pan np. choruje, lub jest już po
                                                    > kilku numerkach/numerku to co innego.

                                                    Choroby to zupełnie inna bajka. Problemem nie są kwestie związane z libido albo z danym związkiem tylko stan zdrowia. Wg mnie nie ma tego co analizować tutaj.
                                                  • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 19:42
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Halooo, nie "nikt poza zyg", bo ślepafuria i ja się ustosunkowałyśmy także.

                                                    Sorry, faktycznie przeoczyłem w drzewku te odpowiedzi.
                                                    Teraz nadrobiłem.
                                                    Pytanie zatem, pisałaś że nie potrzebujesz widoku salutującego fiuta. Jak sytuacja zdarzy się raz czy dwa to jasne że nie jest to problem. Co jednak gdyby to zdarzało się systematycznie bo albo gość ma mniejsze libido (pkt a), albo mu sie odechciewa myśląc o tym długim procesie odpalania partnerki (pkt b). Czy po pewnym czasie nie zaczęłabyś odbierać tego jako coś na odwal się?
                                                    Bo ja mam wrażenie, że dla kobiety widok napalonego faceta jest jeszcze "cenniejszy" niż dla faceta widok napalonej kobiety. Gdy facet nie jest napalony (brak erekcji jest nie do zamaskowania żelem), to wg mnie uderza to gdzieś w podświadome odczucia atrakcyjności jego kochanki/partnerki.
                                                  • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 20:22
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > Halooo, nie "nikt poza zyg", bo ślepafuria i ja się ustosunkowałyśmy takż
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Sorry, faktycznie przeoczyłem w drzewku te odpowiedzi.
                                                    > Teraz nadrobiłem.
                                                    > Pytanie zatem, pisałaś że nie potrzebujesz widoku salutującego fiuta. Jak sytua
                                                    > cja zdarzy się raz czy dwa to jasne że nie jest to problem. Co jednak gdyby to
                                                    > zdarzało się systematycznie bo albo gość ma mniejsze libido (pkt a), albo mu si
                                                    > e odechciewa myśląc o tym długim procesie odpalania partnerki (pkt b). Czy po p
                                                    > ewnym czasie nie zaczęłabyś odbierać tego jako coś na odwal się?
                                                    > Bo ja mam wrażenie, że dla kobiety widok napalonego faceta jest jeszcze "cennie
                                                    > jszy" niż dla faceta widok napalonej kobiety. Gdy facet nie jest napalony (brak
                                                    > erekcji jest nie do zamaskowania żelem), to wg mnie uderza to gdzieś w podświa
                                                    > dome odczucia atrakcyjności jego kochanki/partnerki.
                                                    >
                                                    Raz na jakis czas brak salutu to żaden dramat. Nie mniej pojawia sie gdzieś z tylu głowy mysl czy aby na pewno nie ma jakiejś inny przyczyny braku erekcji. A jak sie sytuacja powtarza to ta mysl moze stać sie dominująca.
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 20:22
                                                    Ja chyba się ustosunkowałam dość jasno w mojej wypowiedzi, że przy moim tempie kiedy jestem napalona, to mi wszystko jedno, czy w ciągu tych kilkudziesięciu sekund facetowi zdąży stanąć, czy nie. A nie chce mi się gdybać na temat sytuacji w której nie byłam i zastanawiać się, co bym myślała, gdyby mu nie stawał z innych przyczyn i jak często :>

                                                    BTW staram się też nie dorabiać przesadnej ideologii do erekcji, sama bym nie chciała, żeby facet na mnie patrzył smętnym wzrokiem jak akurat trzy razy z rzędu nie mam orgazmu i dopytywał, czy on mnie aby jeszcze podnieca.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 22:11
                                                    Ja te durna dyskusje widze tak: Kutuzow postawil retoryczne pytanie a dziewczyny koncentruja sie na literze a nie duchu wypowiedzi, zeby uchylic sie od odpowiedzi. I tak brniemy w cytowanie i udowadnianie skbie kto jest glupszy, chociaz w sumie nie wiem po co. Moim zdaniem to jest oczywiste, ze seks oprocz doznan cielesnych - estetycznych, dotykowych, zapachowych, smakowych, daje nam tez poczucie bycia chcianym, pozadanym. Ciagle problemy mezczyzny z drekcja u wiekszosci kobiey spowoduja wczesniej czy pozniej problemy z samoocena.

                                                    I tylko mam jedno pytanie do sea - co mialas na mysli piszac, ze "w ciagu tych kilkudziesieciu sekund kiedy jestes napalona"? Sekund? WTF? :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do koleżanek 03.03.15, 22:41
                                                    wont napisał:

                                                    > I tylko mam jedno pytanie do sea - co mialas na mysli piszac, ze "w ciagu tych
                                                    > kilkudziesieciu sekund kiedy jestes napalona"? Sekund? WTF? :)

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156811240,Re_Pytanie_do_kolezanek.html
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 07:20
                                                    Ale my nie rozmawiamy o ciągłych problemach z erekcją, a o tym, czy nas wkurza, że facet nie ma erekcji na zawołanie, kiedy my akurat jesteśmy napalone. Patrz wypowiedź Kutuzowa z 01.03.15, 12:26 (nie umiem zacytować linka, zawsze mnie przenosi na górę forum).

                                                    Co do pytania do mnie, to Kitka Ci już odpowiedziała linkiem :)
                                                  • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 12:56
                                                    Miałam kontakt w swoim zyciu z 2 Panami, u których był problem z erekcja. Pan nr 1 - salutował tylko wyłącznie przy jego własnej autostymulacje. Pan nr 2 - brał leki antydepresyjne. Członek wstawał i opadał, albo nie wstawał wogole, albo jak wstał to był taki półtwardy. Z Panem nr 1 rozważałam opcje: nałogowy onanista, problemy z krążeniem lub ja nie w typie (ale to on inicjował). Z Panem nr 2 przyczyna była znana mi wcześniej. Żadna ze znajomosci sie nie utrzymała. I teraz modlę sie aby nigdy więcej nietrafic na takich Panów tzn ze szwankującym sprzętem. Natomiast salut z opóźnieniem czasowym to raczej nic złego. Wazne zeby stał kiedy oboje chcemy stosunku. Przy minecie stać nie musi.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 17:17
                                                    Dzieki sea i kitty za wasza reakcje, ale nadal nie uwazam tego za odpowiedz na pytanie kutuzowa.

                                                    Proponuje lekkie ustrukturyzowanie:

                                                    Wydaje mi sie, ze wiekszosc kobiet bedzie mogla sie zgodzic z twierdzeniem, ze permanentna impotencja jest bardzo duzym problemem lub dyskwalikfikacja oraz, ze jak komus na ruski miesiac nie dygnie (alkohol, zmeczenie czy cos tam) to tragedii nie ma - brak erekcji nie zdarza sie tylko bykom rozplodowym faszerowanym hormonami oraz Markowi.

                                                    Proponuje zatem odlozyc te dwa przypadki na bok naszych rozwazan i zastanowic sie nad przypadkiem, o ktory wydaje mi sie pytal kutuzow. Czy kobieta jest w stanie zaakceptowac na dluzsza mete sytuacje, w ktorej uprawia seks bez penetracji z mezczyzna, ktory nie ma erekcji. I nie chodzi tutaj o brak penetracji jako taki tylko o swiadomosc, ze brak erekcji u mezczyzny wynika z braku podniecenia spowodowanego opatrzeniem sie partnerki, powtarzalnosca schematow zachowan (tu scisnij, tam przycisnij, nie za szybko etc). Ja uwazam, ze wiekszosci kobiet taka sytuacja, jesli bedzie zdarzac sie stosunkowo czesto, bedzie przeszkadzac.

                                                    I mimo waszych wyjasnien dot. tych "kilkudziesieciu sekund kiedy jestes napalona" to wciaz nie lapie stojacej za tym logiki, wybaczcie. Jestes napalona kilkanascie sekund, facet nie zdazy sie przestawic w tryb ruchanka, przyciskasz sie lonem do uda. No ale co stoi na przeszkodzie, zeby facet dostal od ciebie pare minut gry wstepnej, zeby sie w tryb ruchanka przestawic? No po prostu nie rozumiem :)
                                                  • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 18:43
                                                    wont - ja odpowiedzialam na to pytanie. Nie wyobrazam sobie trwac w zwiazku w sytuacji kiedy Panu sprzet wogole nie dziala, Zwlaszcza, ze to nie dzialanie wynika z tego, ze ja go nie krece. Nie chcialabym takiego seksu, ani tym bardziej takiego zwiazku.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 18:48
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > wont - ja odpowiedzialam na to pytanie. Nie wyobrazam sobie trwac w zwiazku w sytuacji kiedy Panu sprzet wogole nie dziala, Zwlaszcza, ze to nie dzialanie wynika z tego, ze ja go nie krece. Nie chcialabym takiego seksu, ani tym bardziej takiego zwiazku.

                                                    Ni ejestem kobietą ale takiej odpowiedzi się spodziewałem.

                                                    Na co wygląd, miłość, kasa,
                                                    Jak twardego brak kutasa?

                                                    To tak na spontanie :)
                                                  • mabelle2000 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Na co wygląd, miłość, kasa,
                                                    > Jak twardego brak kutasa?

                                                    Niestety, wszystkie moje doswiadczenia potwierdzaja, ze podtrzymywaniem mitu twardego kutasa sa zainteresowani wylacznie mezczyzni, ktorzy oprocz tego kutasa nie maja w seksie nic wiecej do zaoferowania.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:49
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Na co wygląd, miłość, kasa,
                                                    > > Jak twardego brak kutasa?
                                                    >
                                                    > Niestety, wszystkie moje doswiadczenia potwierdzaja, ze podtrzymywaniem mitu twardego kutasa sa zainteresowani wylacznie mezczyzni, ktorzy oprocz tego kutasa nie maja w seksie nic wiecej do zaoferowania.

                                                    Ja sie tylko grzecznie zgodziłe,m z koleżanka furią, która napsała, że twardy kutas jest warunkiem konieczym, a nigdzie nie pisała, że wystarczajacym.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:17
                                                    @Slepa

                                                    Slepa, ja to rozumiem i nie wierze, ze moze byc inaczej, tzn, ze kobieta moze czerpac satysfakcje ze zwiazku z mezczyzna, ktorego nie kreci. Ja chyba w ogole wszedlem w te dyskusje nie dlatego, zeby znalezc odpowiedz na to pytanie, bo juz je znam tylko dlatego, ze zastanowilo mnie, ze zarowno zyg i sea nie chca na nie udzielic jasnej odpowiedzi. I zyg i sea glupie nie sa i po prostu nie rozumialem, dlaczego brna w te dyskusje, kto co mial na mysli z kutuzowem. Czy (a) chca kutuzowowi dojebac, bo sie znowu wymadrza, czy tez (b) cos jest na rzeczy w relacji z ich partnerami czy ex-partnerami - same pisaly, chyba nawet w tym watku, ze czegos im brakuje. Moze penetracji. Czyli kierowaly mna nie szczytne idee lepszego poznania natury i potrzeb kobiet tylko zupelnie niemeska ciekawosc. O wlasnie, a propos, niemeskosci - czy cos sie stalo, ze komentujesz moje wpisy? Awansowalem znowu do kategorii mezczyzn, z ktorej mnie chyba z miesiac temu wykluczylas, czy po prostu tak sobie piszemy jak pisapioly? Nie mam oczywiscie nic przeciw temu, zeby rozmawaic z toba jak kobieta z kobieta. Mozg mam chyba troche kobiecy.
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:21
                                                    Weź się :> Udzieliłam IMO całkowicie jasnej odpowiedzi i nie brnęłam w dyskusję co Kutuzow ma na myśli nie ze złośliwości, ani żeby mu dojebać, a po prostu chciałam, żeby doprecyzował. Szkoda, że to forum nie ma widocznych avatarów, może wtedy by Wam się dziewczyny przestały mylić :>
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:47
                                                    sea.sea napisała:

                                                    >Szkoda, że to forum nie ma widocznych avatarów,
                                                    > może wtedy by Wam się dziewczyny przestały mylić :>
                                                    --------------
                                                    Wiesz, ze mezczyzni to wzrokowcy - zawsze mozesz zaktualizowac swoj profil ;)

                                                    Dobra, zartuje. Obiecuje, ze juz mi sie nie bedziesz mylic, ok? :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:31
                                                    Ja chyba w ogole
                                                    > wszedlem w te dyskusje nie dlatego, zeby znalezc odpowiedz na to pytanie, bo ju
                                                    > z je znam tylko dlatego, ze zastanowilo mnie, ze zarowno zyg i sea nie chca na
                                                    > nie udzielic jasnej odpowiedzi.

                                                    Ja pierdolę. Odpowiedziałam na to pytanie, tylko Kutuzow zaczął mnie wyzywać od idiotek, bo nie trzymam się tła wyznaczonego przez drzewko. Chociaż to on się nie trzymał.

                                                    Odpowiedziałam tak:
                                                    _________________-
                                                    "A jeśli chodzi o pytanie:
                                                    > Potrafiłybyście się wyluzować wiedząc, że facet robi Wam dobrze, bo wie że tego chcecie, a
                                                    > nie dlatego, że sam ma na Was ochotę?

                                                    to kiedy myślę o związku, w trakcie którego trafiłam tu zgnojona brakiem seksu, to tak - bez ściemy odpowiadam - przyjmowałabym od niego palcówę albo minetę "w darze" i bez erekcji. I byłabym o wiele bardziej wyluzowania niż wtedy, kiedy miał moje potrzeby i moje niezaspokojenie w głebokiej dupie. To w gruncie rzeczy nie tak bardzo się różni od sytuacji, o której pisałam wcześniej."
                                                    __________________


                                                    Co tu jest, Wont, dla Ciebie niejasnego?

                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:51
                                                    Zyg napisala:
                                                    >
                                                    > Co tu jest, Wont, dla Ciebie niejasnego?
                                                    ------------
                                                    No niejasne jest to co myslisz TERAZ. Bo wiesz, jak sie tkwi w jakims toksycznym zwiazku czy relacji to rozne dziwne rzeczy czlowiek jest w stanie zaakceptowac ;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 22:04
                                                    > No niejasne jest to co myslisz TERAZ.

                                                    Ale co myślę o czym?
                                                    Faceta z permanentnym problemem z erekcją bym nie chciała - bardzo to lubię, że mój mąż łatwo się podnieca. Od faceta, który robiłby mi 40 minutową minetę - bo akurat tyle czasu bym potrzebowała - zdecydowanie nie oczekiwałabym ciągłej erekcji.

                                                    Jeśli to nie jest odpowiedź na to pytanie, to zadaj je jeszcze raz.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 22:34
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > Jeśli to nie jest odpowiedź na to pytanie, to zadaj je jeszcze raz.
                                                    -----------------------
                                                    To byla odpowiedz na moje pytanie. Dzienks :)
                                                  • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:54
                                                    wont napisał:

                                                    > @Slepa
                                                    >
                                                    > Slepa,
                                                    > . O wlasnie, a propos, niemeskosci - czy cos sie stalo, ze komentujesz moje wpi
                                                    > sy? Awansowalem znowu do kategorii mezczyzn, z ktorej mnie chyba z miesiac temu
                                                    > wykluczylas, czy po prostu tak sobie piszemy jak pisapioly? Nie mam oczywiscie
                                                    > nic przeciw temu, zeby rozmawaic z toba jak kobieta z kobieta. Mozg mam chyba
                                                    > troche kobiecy.
                                                    Pamietam. Bardzo mi sie nie spodobała tamtejsza Twoja wypowiedź. A rozmawiam, bo mi irytacja zwyczajnie minęła.
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:11
                                                    Stoi na przeszkodzie na przykład brak czasu, zmęczenie pana czymś tam, zajęcie pana czymś tam - no akurat załóżmy, że nie jest w nastroju z jakichkolwiek powodów niezwiązanych ze mną, umysł ma zaabsorbowany czymś tam i przestawienie by trwało, człowiek zaabsorbowany nie myśli o spaniu, jedzeniu czy seksie, nawet jeśli spać, jeść czy uprawiać seks lubi.

                                                    Mogłabym owszem w takiej sytuacji pójść i zjechać na ręcznym, ale jednak przy udziale faceta orgazmy mam lepsze, nawet jeśli robi dokładnie to samo, co ja bym robiła.

                                                    Co do wcześniejszej części rozważań - pamiętam, była tu na forum pani, której przeszkadzało strasznie, że małżonek po kilkunastu latach małżeństwa nie salutuje na widok skrawka cycka i wymaga jakiejkolwiek gry wstępnej, ale nie wiem jak się zakończyła jej historia :) W wolnej chwili może znajdę ten wątek. Pytanie, ile to jest dla kogo "stosunkowo często" oraz ile z tych osób ma wspomnianą świadomość, że panu nie staje, bo obsługa pani się znudziła. Z drugiej strony, drodzy panowie - ilu z Was sprawdza, czy pani ma mokrą cipkę, kiedy Wam robi loda i czy to aby dla niej nie jest pańszczyzna jakaś? :)
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:40
                                                    Sea.sea napisala:

                                                    Z drugiej strony, dro
                                                    > dzy panowie - ilu z Was sprawdza, czy pani ma mokrą cipkę, kiedy Wam robi loda
                                                    > i czy to aby dla niej nie jest pańszczyzna jakaś? :)
                                                    --------------
                                                    Jestem ciekawy jak inni panowie, ale ja to w ogole nie zakladam, ze kobiete jakos strasznie kreci robienie loda. To jest podobnie jak z lizaniem cipki - wielu facetow to lubi, ale czy ich to podnieca? Mnie nie podnieca. Bardzo lubie sprawiac przyjemnosc ale przyjemnosc, jakiej ja doswiadczam jest z gatunku estetycznych a nie zeby mi przy minecie pala stala. Erekcje mam za to przy namietnym calowaniu. Wiec, wracajac do tematu - nikt chyba nie oczuje, zebyscie sie podniecaly przy oporzadzaniu galy ;) Udawac nie trzeba ;)
                                                  • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 20:56
                                                    sea.sea napisała:
                                                    > Z drugiej strony, dro
                                                    > dzy panowie - ilu z Was sprawdza, czy pani ma mokrą cipkę, kiedy Wam robi loda
                                                    > i czy to aby dla niej nie jest pańszczyzna jakaś? :)

                                                    Sea, ciężko to będzie wyjaśnić tak bez przykładów wideo, a boję się że za klejenie linków do amatorskich pornoli post zostanie usunięty. Osobiście widzę różnicę gdy Pani coś robi bo musi, a gdy robi bo bardzo ją kręci to jak reaguje jej facet.

                                                    W przeciwieństwie do Wonta (post wyżej), mnie BARDZO wkręca gdy pieszczę ustami swoją partnerkę. Działają wtedy wszystkie zmysły (smak, zapach, wzrok,, a gdy jeszcze słyszę że to co robię się podoba to pełen odlot). Mógłbym tak za każdym razem.

                                                    Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie sytuację, gdzie ja się staram, a z jakiś względów efektów nie ma. To jest pani kontempluje kolor sufitu leżąc jak deska (zero feedback-u co zmienić, nic).
                                                    Wtedy faktycznie coś takiego nie kręci tylko demotywuje.

                                                    Co do pańszczyzny, dlatego kiedyś odniosłem się do historii Sabata, co mu żona ręką zrobiła dobrze (zamiast porządnie bzyknąć), bo dla mnie to był własnie przejaw takiej pańszczyzny. Chłop nie oporządzony, to się nim zajmę, ale przy minimalnym nakładzie sił i środków (bo jeszcze mu się spodoba i będzie chciał tak częściej).
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:45
                                                    @mineta

                                                    Calkiem mozliwe, kutuzow, ze ja po prostu nie umiem robic dobrze minety. I stad bierze sie ta cala sekwencja: brak dobrej minety ===> brak podniecenia dziewczyny ===> nie odczuwam, ze dziewczyna jest podniecona ===> ja sie nie podniecam.
                                                  • mabelle2000 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:15
                                                    wont napisał:

                                                    > Ja uwazam, ze wiekszosci kobiet t
                                                    > aka sytuacja, jesli bedzie zdarzac sie stosunkowo czesto, bedzie przeszkadzac.

                                                    Ja uwazam, ze wiekszosci mezczyzn pakowanie w sucha pochwe, jesli bedzie zdarzac sie stosunkowo czesto, tez bedzie przeszkadzac.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 19:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ja uwazam, ze wiekszosci mezczyzn pakowanie w sucha pochwe, jesli bedzie zdarza
                                                    > c sie stosunkowo czesto, tez bedzie przeszkadzac.
                                                    ----------
                                                    Tez tak mysle, z wyjatkiem moze przypadkow, kiedy kobieta jest podniecona i to widac slychac i czuc a z powodow medycznych ma jakies problemy z nawilzeniem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 20:03
                                                    wont napisał:

                                                    > Dzieki sea i kitty za wasza reakcje, ale nadal nie uwazam tego za odpowiedz na
                                                    > pytanie kutuzowa.

                                                    Ja sie w tej dyskusji nie wypowiadalam bo Kutuzow mnie nie czyta wiec nie widzialam sensu. Dodatkowo moja seksualnosc tak rozni sie od seksualnosci pan tu piszacych, ze tez nie widzialam sensu. Zatem nie zastasowalam ulubionego przeze mnie ostatnio podejscia ''Teraz predko, zanim do nas dotrze, ze nie ma sensu" ;-)
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 20:16
                                                    Czy mozesz wskazac kitty czy rozni sie twoja seksualnosc od seksualnosci piszacych tu pan? To nie jest zadne podchwytliwe pytanie. Jestem autentycznie bardzo ciekawy i strasznie bym chcial poznac odpowiedz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:02
                                                    wont napisał:

                                                    > Czy mozesz wskazac kitty czy rozni sie twoja seksualnosc od seksualnosci piszac
                                                    > ych tu pan? To nie jest zadne podchwytliwe pytanie. Jestem autentycznie bardzo
                                                    > ciekawy i strasznie bym chcial poznac odpowiedz.

                                                    Ale po co? Chcesz jak Marek mnie tu z paniami sklocic? A po cholere mi to? Jaki ja moglabym miec cel w roznicowaniu sie tu? Dostrzegam roznice i mi to wystarczy na ten moment. Ja nigdy nie pisalam na forum z celem udowodnienia jakiejs tezy (jak panowie zazwyczaj). W sprawie mojej odrozniajacej sie seksulanosci tez nie mam tezy do udowodnienia.

                                                    W kwestii kutzuzowskiej, ktora Cie interesuje moje zdanie jest takie, ze fujara ma stac, a jak nie stoi to mnie to zeby stanela interesuje w pierwszym rzedzie, przed moja satysfakcja. Jesli facetowi nie staje to mi to przeslania caly fun, bo ja widze tylko jeden powod uprawiania seksu: jest nim obopolne napalenie, u pana objawiajace sie erekcja, u mnie, ze jestem mokra. Nie uprawiam seksu z nudow, z braku laku, z jednostronnego napalenia, z checi dotyku, z checi leczenia bolu glowy, z checi potwierdzenia swojej atrakcyjnosci, dla zaplodnienia, dla przyjemnosci, dla orgazmu, dla rozladowania. Tylko i wylacznie z POZADANIA. Jesli komus proponuje seks to go autentycznie pozadam i dlatego mi jest go trudno podmienic na faceta z ulicy, ktorego nie pozadam.
                                                  • wont Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:48
                                                    Dzieki kitty. Wydaje mi sie, ze nie odpowiadajac na moje pytanie w sposob bezposredni w jakis sposob jednak udzielilas na nie odpowiedzi.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie do koleżanek 04.03.15, 21:51
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Ale po co? Chcesz jak Marek mnie tu z paniami sklocic?

                                                    Kitty, jestem po firmoiwej kolacji gdzies daleko w swiecie I naprawde zyczę Ci jak najlepiej, podobnie jak wszystkim innym paniom.
                                      • rekreativa Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:39
                                        Tia, bo jedyny powód, że chłopu nie stoi, to taki, że na babę nie leci...
                                        Może mu nie stać, bo dajmy na to, stał wcześniej, kiedy bzykał. A teraz oklapł, a baba se zyczy minetę. Jakaś przeszkoda, by ją wykonać?
                                        • wont Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:45
                                          Wklejam tutaj, bo akurat ten temat najwyżej na forum:

                                          www.youtube.com/watch?v=RzjeAaLbM5k
                                          Znak czasów. I nie chodzi mi o środowisko.

                                          Spodobał mi się bardzo komentarz na gazecie.pl - "mini elektrownia jądrowa" ;)
                                          • protein.spill Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:53
                                            Dzieki. Od dzisiaj zostaje Kapitanem Planetą.
                                          • hello-kitty2 Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:54
                                            wont napisał:

                                            > Wklejam tutaj, bo akurat ten temat najwyżej na forum:
                                            >
                                            > www.youtube.com/watch?v=RzjeAaLbM5k
                                            > Znak czasów. I nie chodzi mi o środowisko.
                                            >
                                            > Spodobał mi się bardzo komentarz na gazecie.pl - "mini elektrownia jądrowa" ;)

                                            hehe DOBRE! A mi sie spodobal 'dirty energy'. Proteinowy to by sobie zasilil tym cala chate ;)
                                          • rekreativa Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:55
                                            He, he, fajnie by było :D
                                      • rekreativa Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 20:51
                                        "Nie chodzi raz (wypadek -zdarza si
                                        > ę), ale częściej. "

                                        Jak chłopu notorycznie nie staje, to się idzie do lekarza.
                                        I nie o takich przecież sytuacjach jest mowa. Te nasze kpinki to w odniesieniu do panów, którzy czasem na forum stękają, że jeśli pani domaga się czegoś dla siebie poza stosunkiem, to go traktuje jak żywy wibrator, przedmiotowo, znaczy się.

                                        PS. Naprawdę chcesz nas przekonywać, że główny powód problemów z erekcją w związku to brak lecenia pana na panią? To w co się ta pani musiałaby zmienić, żeby panu tak do niej oklapło na amen?
                                        • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 28.02.15, 23:10
                                          rekreativa napisała:
                                          > Jak chłopu notorycznie nie staje, to się idzie do lekarza.

                                          Po co ma iść do lekarza, jeśli na widok innych lasek stoi mu jak maszt, a tylko wizja zajmowania się po raz setny w ten sam sposób żoną go nie kręci?
                                          Czy Ty byłabyś nakręcona wizją seksu, gdybyś np. musiała za każdym razem pieścić ustami swego partnera przez np. 30-40 min, żeby go podkręcić, bo bez tego by nie miał frajdy z seksu?

                                          Przypomnę że mówimy tutaj o przypadku:
                                          "b) Oboje mają podobne libido, ale ona jest "skomplikowana w obsłudze". Potrzebuje więcej podniet od niego, dłuższego rozkręcania itp. To co na początku kręciło, gdy gość po raz tysięczny przechodzi przez podobną "listę startową" bo laska ma swoje ulubione pieszczoty, ulubione pozycje w których najlepiej osiąga orgazm itp, to może z czasem się zacząć nudzić. Dla lepszego zrozumienia -to trochę tak jakby partner za każdym razem przed seksem potrzebował 30-40 min loda na rozgrzanie. Po kilku latach wizja tych samych 30-40 min moze powodować że partnerka dojdzie do wniosku że w sumie serial w TV jest ciekawszy -nawet jak na sam seks miałaby i ochotę, to nie chce jej się tego zaczynać."

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156776181,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html
                                          Do którego odniosła się potem sea.sea:
                                          "Co do reszty wypowiedzi Kutuzowa - nawet jak facet ma mniejsze libido, albo akurat nie jest w formie, ma do dyspozycji parę różnych części ciała albo wibrator, naprawdę nie każda niezbędnie potrzebuje do orgazmu wielogodzinnego skakania po twardym penisie jak Kitty :P"
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156740817,156790902,Re_Wysokolibidowiec_czy_aby_napewno_.html
                                          Więc nie analizujemy wszystkich kwestii które powodują problemy z erekcją, a dyskutujemy o tym konkretnym przypadku. Nie zajmujemy się diagnozowaniem problemów z ciśnieniem, czy cukrzycy i innych takich.

                                          Zadałem KONKRETNE pytanie z tą częścią wątku. Która z Pań byłaby zadowolona gdyby facet BEZ EREKCJI zadowalał ją nie dla tego że on chce, ale dla tego że ona ma taką potrzebę. Nie chodzi tu o jednorazowy wypadek, ale o dłuższą akcję. (analogia do wspomnianego 30-40 min loda robiona zawsze na starcie, którego wizja odbiera ochotę na seks).
                                          • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 00:11
                                            Ustosunkowałabym się, ale trochę nie rozumiem pytania.

                                            Tzn, chodzi o sytuację, że facet ma globalnie problemy z erekcją i nie stoi mu prawie nigdy, w związku z tym ma w ofercie tylko alternatywne sposoby zaspokajania

                                            czy

                                            nie staje mu na zawołanie, kiedy ja mam akurat potrzebę, więc oferuje alternatywne sposoby zaspokojenia, ale tak poza tym miewa erekcję kiedy sam jest nieźle nakręcony i nie waha się jej używać?
                                            • kutuzow Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 12:26
                                              sea.sea napisała:

                                              > Ustosunkowałabym się, ale trochę nie rozumiem pytania.
                                              >

                                              Chodzi o opcje:
                                              > nie staje mu na zawołanie, kiedy ja mam akurat potrzebę, więc oferuje alternaty
                                              > wne sposoby zaspokojenia, ale tak poza tym miewa erekcję kiedy sam jest nieźle
                                              > nakręcony i nie waha się jej używać?

                                              a nie staje mu, bo wizja przechodzenia po raz n-ty tego samego zestawu działań (bo dana kobieta lub taką pozycję, takie pieszczoty, a w takiej właśnie pozycji ma najlepsze orgazmy), jest dla niego zniechęcająca/nudna. Tak jak wizja 30 min loda dla kobiety żeby "odpalić" faceta, za każdym razem gdy ona ma ochotę na seks. Gdyby gość wiedział, że teraz dla odmiany może być coś innego, to może byłby chętny. Ponieważ wie że całość idzie wg skryptu, to zaczyna to traktować zadaniowo i się nie nakręca wystarczająco (brak erekcji).

                                              Ponieważ gość kocha swoją partnerkę, to owszem może się nią zająć (zrobić jej minete, czy jakieś inne pieszczoty), ale to będzie na zasadzie "robię to dla Ciebie", bo brak erekcji będzie jasnym przejawem braku podniecenia.
                                              Pytanie było czy Panie potrafiłyby się cieszyć z takich pieszczot, czy jednak po którymś tam razie zaczęłoby ich wkurzać że to takie zadaniowe, że on nie "salutuje" na widok i ch nagiego ciała itp.
                                              • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 14:23
                                                Aaa. Nie, mi nie przeszkadza brak salutu na widok kawałka cycka. Mam w sobie pełne zrozumienie dla faktu, że faceci też mogą potrzebować gry wstępnej, choć gdyby to miało być za każdym razem 30 min loda, to bym się raczej poddała :)

                                                BTW jak jestem naprawdę napalona, to kończę od jakichkolwiek działań, nawet po prostu przyciskając się łonem facetowi do uda, więc to nawet nie jest kwestia skryptu, a faktu, że w pewnym wieku nie każdy facet jest w stanie zasalutować w kilkadziesiąt sekund przestawiając umysł z jakiegoś absorbującego zamyślenia w tryb "ona jest napalona i i chce coś z tym coś zrobić JUŻ"
                                                • hello-kitty2 Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 15:04
                                                  Sea.sea

                                                  A jeszcze nie wzielismy pod uwage w tych rozwazaniach 'jestem za latwa', ze moze brak zainteresowania seksem wynika z braku zainteresowania osoba w sensie ona mnie juz tak nie interesuje, nie kocham jej juz, nic juz do niej nie czuje, denerwuje mnie, mam jej dosyc, meczy mnie, caly wachlarz negatywow, o ktorych chocby przez grzecznosc sie nie mowi na glos drugiej osobie, poki sie to wszystko nie przeleje i nie pierdolnie z hukiem. A faceci to by w ogole woleli bez zadnego huku, bo kto sie lubi zadawac z wariatkami. Madra dziewczyna niech sie sama sama domysli i wycofa po cichutku nie robiac scen i nie utrudniajac zycia facetowi.
                                                  :-)

                                                  W kazdym razie wspieram skoro piszesz, ze jeszcze sie czujesz zle. Na pewno wiesz, ze to z czasem tez przejdzie. Trzymaj sie.

                                                  Ilustracja muzyczna: www.youtube.com/watch?v=CEcZpUbd-IA
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 15:32
                                                    No taka hipoteza mi się snuje po łbie. Choć to trochę dziwne, bo właściwie do ostatniego dnia mnie standardowo obłaził, przytulał się, ktoś, kto nie może już patrzeć na tę drugą osobę, bo go wkurza, raczej się tak nie zachowuje.

                                                    No nic, jakoś będzie, codziennie się takie akcje przydarzają setkom tysięcy osób, prawie wszystkie to przeżywają, a wiele z nich jest w stanie przekuć to w coś konstruktywnego, czego i sobie życzę ;)
                                              • slepafuria15 Re: Pytanie do koleżanek 01.03.15, 16:12
                                                Ja bym sie z tym czula źle.
                        • hello-kitty2 Re: Wysokolibidowiec -czy aby napewno? 26.02.15, 13:10
                          wont napisał:

                          > Jeszcze a propos "dostepnosci" - nie bede mowic o szczegolach bo to cholernie w
                          > ystdliwe i krepujace ale przez kilka lat tkwilem w bardzo chorym i niezdrowym u
                          > kladzie (bo zwiazkiem tego w zadnym stopniu nazwac nie bylo mozna). Ech, za kaz
                          > dym razem jak probowalem przechodzic do penetracji slyszalem, zebym przestal. P
                          > otem, po tych kilku latach jak juz w koncu krew trafila z serca i jader do mozg
                          > u i sobie odpuscilem, to mialem dwie kochanki/dziewczyny, ktore mogly i chcialy
                          > ze mna za kazdym razem, bez ograniczen. Ale jeszcze przez jakis czas w glowie
                          > zapalala mi sie lampka - jak to? dlaczego nie slysze, zebym przestal? ;) Wydaje
                          > mi sie, ze zakochana i napalona kobieta to jest najpiekniejsze co sie moze mez
                          > czyznie trafic. A jak sie jeszcze mozna dogadac w zwyklych zyciowych sprawach t
                          > o oprocz zdrowia, dachu nad glowa, pracy i psa nic wiecej do szczescia nie trze
                          > ba.

                          Oczywiscie mozna by sie czepnac paru rzeczy (szczegolnie we fragmencie, ktorego nie zacytowalam) ale nie zrobie tego teraz. Chce tylko powiedziec, ze bardzo ladnie napisales (dobra bla bla bla wiem ;) I do meritum: pierwszy raz widze, a ja mam oko do/na uzytkownkow, ze sie na forum otworzyles mimo jak piszesz skrepowania. To robi bardzo dobre wrazenie ale chyba wazniejsze jest co to 'robi' dla Ciebie. Bradzo sie ciesze Wont.

                          Jak mowia Holendrzy: 'heel goed gedaan jongen!'

                          :-)
                • protein.spill Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 28.02.15, 12:06
                  > Wlasnie plus, ze nie wybierze walenia konia (sorry Proteinowy ale mnie to meczy
                  > ;)

                  Ale nie ma za co. I nie ma sie co męczyć. Systemowe, codzienne walenie konia do porządnego orgazmu do smierć dla zwiazku. To smierć dla idei zwiazku. Albo moze smierć idei zwiazku to gleba dla codziennego systemowego walenia konia. Jajko/kura.
          • szopen_cn Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 02:42
            O basenie...

            U mnie na basenie nie wymagaja czepkow innych ozdobek.
            Problemow z bakteriami i grzybami tez nie ma zadnych, woda jest lekko slona, dobrze filtrowana i delikatnie chlorowana.
            Przy basenie rosna palmy i inne krzaki, lataja sobie papugi, wieczorem widac chmury w szalonych kolorach zachodu slonca a pozniej gwiazdy i ksiezyc za oswietlenie robia.
            Wlasnie mamy ostatni miesiac lata (w sobote i niedziele bylo ciut ponad +40C) ale woda jeszcze ciepla.

            Poznym popoludniem i wieczorem, uprawiane jest plywanie nago, mozna sie obsciskiwac ,ocierac i baraszkowac bez problemu.

            Na podryw nieznajomych to miejsce moze nie najlepsze* ale i tak milo.


            * Plywam zwykle z zona a nieznajomych na szczescie brak.


            O zyciu...

            glamourous napisała:
            > chcialabym normalnego, fajnego zwiazku. Tak naprawde zakochac w jakims
            > fajnym wysokolibidowcu (sine qua non) i zeby szafa naprawde mi z tym kims gral
            > a. Zeby bylo intensywnie, fuzyjnie i komunikacyjnie na wielu poziomach, bo tylk
            > o tak lubie. Zeby facet mnie uwielbial jako suke do zerzniecia, ale zeby jednoc
            > zesnie mial instynkt opiekunczy i lubil we mnie kobiete, zamiast ja podswiadomi
            > e wieloplaszczyznowo sabotowac i zwalczac :) Nie chce zadnej podjazdowej walki
            > o wladze, i zadnego "kto kogo", no chyba ze w temacie kto kogo dzis przecleci
            > :)


            Ja na to forum zagladam lat wiele.
            Czy moze czas sie zapytac czemu po raz kolejny okazalo sie, ze trzymajac sie tematu okazalo sie, ze basen jest bez wody i z plywania nici?

            • glamourous Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 08:11
              szopen_cn napisał:
              >
              >

              Wyjatkowo obrzydliwe i zalosne jest to co piszesz. Machasz nam przed oczami swoim rzekomo idyllicznym zyciem ktore rzekomo wiedziesz sobie zboznie z zona (ach ach! juz zazdroscimy!) gdzies na Karaibach (wow, ojej!) i przeciwstawiasz je mojej marnej egzystencji bez stalego chlopa u boku, sugerujac, ze siegnelam dna i szoruje kraulem po piachu na sucho jak w Bolku i Lolku.

              Tak, masz racje, juz ide sobie strzelic w leb, coz mi pozostaje.

              Zenada do kwadratu.
              • sabat.77 Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 08:17
                Nawet nie zaczekasz na analogiczny popis w wykonaniu potwora z picadylly? :)
              • sabat.77 Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 09:01
                Na pocieszenie Cie dodam, ze moja egzystencja jest jeszcze marniejsza niz Twoja.
                • marek.zak1 Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 09:08
                  sabat.77 napisał:

                  > Na pocieszenie Cie dodam, ze moja egzystencja jest jeszcze marniejsza niz Twoja

                  Sabat, odpowedz sobie na pytania egzystencjonalne:
                  - jestes relatywnie mlody?
                  - chorujesz na poważne choroby?
                  - mieszkasz w wolnym, bezpiecznym kraju?
                  - masz mieszkanie,samochód, pracę?
                  - masz rodzinę, żonę, dzieci?
                  Z Twoich postów wynika, je jednyne, co Cie dręczy, to ścisłe reglamentowanie seksu przez żonę.
                • hello-kitty2 Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 09:09
                  sabat.77 napisał:

                  > Na pocieszenie Cie dodam, ze moja egzystencja jest jeszcze marniejsza niz Twoja
                  > .

                  Jaka marniejsza? Przeciez Glam jest wolna kobieta. Ma teraz FF. Gdyby to pisal facet, ze uwolnil sie od baby, z ktora seks nie szedl juz to bys mu zadroscil razem Szopenem i reszta, ze moze realizowac sie w poligamicznosci czy tam seryjnej monogamicznosci i ze sie baby pozbyl. Wiec nad czym tu zalamywac rece? Bedzie miala kolejnego faceta, lojezu straszne ;-)

                  W sumie dlaczego tak podchodzi sie do tematu, ze jak kobieta wolna to wspolczujemy, a jak facet wolny to zazdroscimy? No i dodajmy, ze w pewnym wieku, bo za 20 stki wolne to chyba zaden problem ;)
                  • sabat.77 Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 09:23
                    No to KURWA przeciez pisze ze moja egzystencja jest marna do chuja wafla! Glam nawiazuje Szopenowi do willi z basenem, a ja jej do jej normalnego zycia. Czytasz to kurwa po chinsku, jak zona Szopena? Ty juz normalnie piszesz cokolwiek, byle mi jakos dojebac. Zaraz mnie rozpierdoli normalnie :\
                    • hello-kitty2 Re: Do Sabata 25.02.15, 09:39
                      sabat.77 napisał:

                      > No to KURWA przeciez pisze ze moja egzystencja jest marna do chuja wafla! Glam
                      > nawiazuje Szopenowi do willi z basenem, a ja jej do jej normalnego zycia. Czyta
                      > sz to kurwa po chinsku, jak zona Szopena? Ty juz normalnie piszesz cokolwiek, b
                      > yle mi jakos dojebac. Zaraz mnie rozpierdoli normalnie :\

                      Ja sie nad Toba w ogole nie zastanawiam tylko sie zastanawiam nad Glam. Moze cos zle zinterpretowalam. Wcale nie chcialam dojebac. Ja po prostu nie lapie Twoich wpisow ani Twojego poczucia humoru. Wielokrotnie panie Ci pisza, ze sie usmiechaja jak cos piszesz czy tam je bawisz. Ja nigdy tego nie doswiadczam. Po prostu Twoich wpisow nie rozumiem. Dodatkowo nie lubie Twoich skokow emocji, zle sie z nimi czuje. Wzbudzasz we mnie tylko zle emocje. Dodatkowo nie rozumiem Cie dokladnie tak, jak to opisywal Kutuzow.

                      Takze robie teraz tak w punktach:
                      1. przepraszam jesli to wyszlo, ze zwracam uwage na Ciebie (moim celem bylo zwrocenie wylacznie uwagi na Glam),
                      2. postaram sie nie uzywac Twoich wpisow jak rozmawiam z innymi ludzmi.

                      Ja sie nie chce klocic. Jeszcze raz: ja po prostu nie rozumiem ani Ciebie ani Twoich wpisow. Byc moze to jest zrodlem nieporozumienia. A moze cos innego. Niewazne. Nie chce sie klocic i sie oddale.
                      • sabat.77 Re: Do Sabata 25.02.15, 09:49
                        W porzadku Kitty, deal.
                      • slepafuria15 Re: Do Sabata 25.02.15, 10:41
                        hello Kitty
                        > Ja sie nad Toba w ogole nie zastanawiam tylko sie zastanawiam nad Glam. Moze co
                        > s zle zinterpretowalam. Wcale nie chcialam dojebac. Ja po prostu nie lapie Twoi
                        > ch wpisow ani Twojego poczucia humoru. Wielokrotnie panie Ci pisza, ze sie usmi
                        > echaja jak cos piszesz czy tam je bawisz. Ja nigdy tego nie doswiadczam. Po pro
                        > stu Twoich wpisow nie rozumiem. Dodatkowo nie lubie Twoich skokow emocji, zle s
                        > ie z nimi czuje. Wzbudzasz we mnie tylko zle emocje. Dodatkowo nie rozumiem Cie
                        > dokladnie tak, jak to opisywal Kutuzow.
                        > Takze robie teraz tak w punktach:
                        > 1. przepraszam jesli to wyszlo, ze zwracam uwage na Ciebie (moim celem bylo zwr
                        > ocenie wylacznie uwagi na Glam),
                        > 2. postaram sie nie uzywac Twoich wpisow jak rozmawiam z innymi ludzmi.
                        > Ja sie nie chce klocic. Jeszcze raz: ja po prostu nie rozumiem ani Ciebie ani T
                        > woich wpisow. Byc moze to jest zrodlem nieporozumienia. A moze cos innego. Niew
                        > azne. Nie chce sie klocic i sie oddale.
                        Ja tez uważam, ze wpisy Sabata czasem sa infantylne i odnieść wrażenie można, ze sie rozmawia z gimbaza. Dla równowagi powiem, ze rejestruje tez jego wpisy będące na wysokim poziomie i świadczące o myśleniu. Prawda jest, ze Sabat jest niespójny i ma huśtawki. Tu nie ma co podwijać ogonu Kitty. Tez uważam, ze posiadanie domu, rodziny, pracy i brak poważnych chorób obiektywnie świadczy o tym, ze zle nie jest. Sama to sobie czesto tłumacze. Obiektywnie źle nie jest. A to, ze temu czy tamtej subiektywnie nie pasuje to już inny temat. Kolo z historia o basenie faktycznie odrobine nietaktownie zagrał. Pochwalił sie. No i co z tego. Sa ludzie którzy żyją tak i sa tez ludzie, którzy nie maja prywatnego basenu. Ale do cholery, to, ze ktoś ma prywatny basen to żadna ujma dla użytkownika publicznego. Ludzie weźcie na luz. Niw zachowujcie sie jak dzieci.
                        • glamourous Re: Do Sabata 25.02.15, 12:14
                          slepafuria15 napisał(a):

                          > Ale do cholery, to, ze ktoś ma prywatny basen to żadna ujma dla użytkownika pu
                          > blicznego. Ludzie weźcie na luz. Niw zachowujcie sie jak dzieci.

                          Ale wlasnie dziecinne jest takie chwalenie sie "ale ja mam zajebiscie" przy jednoczesnym wytykaniu komus jego domniemanej (bo kolo nic o nas nie wie) bidy z nedza :) Ja tu basen, antypody, idylla z zona, a wy sie w blocie tarzacie, pariasy, bo ani papug nad glowa, ani zwiazku.

                          Strasznie infantylne i zenujace jest takie klucie ludzi w oczy "ja mam fajnie, ty masz chujowo".
                          • hello-kitty2 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 14:04
                            glamourous napisała:

                            > slepafuria15 napisał(a):
                            >
                            > > Ale do cholery, to, ze ktoś ma prywatny basen to żadna ujma dla użytkowni
                            > ka pu
                            > > blicznego. Ludzie weźcie na luz. Niw zachowujcie sie jak dzieci.
                            >
                            > Ale wlasnie dziecinne jest takie chwalenie sie "ale ja mam zajebiscie" przy jed
                            > noczesnym wytykaniu komus jego domniemanej (bo kolo nic o nas nie wie) bidy z n
                            > edza :) Ja tu basen, antypody, idylla z zona, a wy sie w blocie tarzacie, paria
                            > sy, bo ani papug nad glowa, ani zwiazku.
                            >
                            > Strasznie infantylne i zenujace jest takie klucie ludzi w oczy "ja mam fajnie,
                            > ty masz chujowo".

                            Nie, nie o to chyba chodzilo, ewentualnie powienien rozbic na dwa posty. Jeden jak ma fajnie, a drugi z zapytaniem czemu Glam zwiazkowo nie wychodzi, bo uzytkowniczka jest dluga BSWM i wie doskonale z czym sie seks je ;) To my reagujemy emocjonalnie, bo jestesmy rozsiani po biedniejszych krajach aktualnie, co sie moze w kazdej chwili zmienic ;) Kolo jest w Australii z zona Chinka (dla mnie rasistki na zoltkow to od razu zjazd na -10, siebie nie przeskocze, tyle co sie moge przyznac do rasistowskiej slabosci) Takze nie ma czego zazdroscic. U mnie na wsi kazdy ma basen, oprocz mnie, gdyz mieszkam na szczycie budynku i moj partner celowal w kilkasetmetrowy taras zamiast wiec zaden basen, a to prywatny nie byl z tego co zrozumialam nie byl, na mnie wrazenia nie robi. Z czym sie wyniosl to z udanym zwiazkiem ale to zadna pierwszyzna na tym forum. Idzie sie przyzyczaic. Nie ma co sie na kolo z Australii boczyc. W koncu Glam stoi przed swoim otwartym nowym zyciem, a to moze przebic cala Australie, baseny prywatne i nie tylko. Milosc moze zaistniec, co do basenu nawet prywatnego nie da sie porownac. Wszystkie kwestie sa statusu OPEN. I tego sie niech Glam trzyma. A ja trzymam kciuki za powodzenie, a basen i inne dobra to szczegol.
                            • rekreativa Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:07
                              Wtrącę się, że basen przy domu to nie musi być żaden luksus. Taki zwykły, nieduży basen to tu w Portugalii, szczególnie na południu, ma mnóstwo domów, a kraj do bogatych nie należy.

                              Chyba że na hasło "dom z basenem" wyobrażacie sobie coś w rodzaju posiadłości gwiazd hollywoodzkich...
                            • glamourous Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:20
                              Ja tez nie narzekam, mieszkam w cieplym klimacie, w nadmorskim atrakcyjnym turystycznie miejscu pod palmami, gdzie baseny przydomowe to standard i maja je wszyscy. I tez opis luksusow kolegi Szopena bynajmniej nie rzuca mnie na kolana.
                              Ale nie strugam chwalipiety na forum, ze "ja" tu mam tak zajebiscie, a "wy" plebejusze blokersi musicie na basen chodzic w czepkach i na dobitke nawet na zwiazek was nie stac.
                              Dziecinada.
                              • sabat.77 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:23
                              • sabat.77 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:29
                                A ja mieszkam w familoku na obrzezach Katowic, w mieszkaniu najmowanym od spolki, jak chce miec basen to robie sobie miske z woda, daj bog ze ciepla, za oknem pokrakuja wrony zamiast papug, pogoda taka jakby sie bezdomny pies powiesil. No i co? I gowno.
                                Ps. A mnie na zwiazek nie stac. Na nic mnie nie stac. I chuj.
                                • burzowa.kejt Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:49
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Ps. A mnie na zwiazek nie stac. Na nic mnie nie stac. I chuj.

                                  jak to chuj?
                                  a nie chciałbyś żeby Cię było stać?
                                  myślałeś o zdobyciu nowego zawodu?
                                  • sabat.77 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 17:26
                                    burzowa.kejt napisała:

                                    > myślałeś o zdobyciu nowego zawodu?

                                    Swietny pomysl. Moze cos podpowiesz? Jakies dostepne opcje?
                                    • burzowa.kejt Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 17:58
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Swietny pomysl. Moze cos podpowiesz? Jakies dostepne opcje?

                                      niepotrzebny sarkazm Sabat.
                                      w Europie jest duże zapotrzebowanie na zawody medyczne - lekarzy, pielęgniarzy/pielęgniarki, opiekunów osób starszych.
                                      wiadomo że na studia medyczne nie pójdziesz, ale może pielęgniarstwo albo jakaś policealna medyczna szkoła?
                                      w Niemczech są nabory do szkół uczących zawodów technicznych, coś jak polskie technika czy zawodówki - uczysz się za darmo zawodu, dostajesz pieniądze na życie, a potem masz gwarancję dobrze płatnej pracy.
                                      całe życie chcesz tak spędzić jak teraz? przed Tobą jeszcze wiele lat pracy, mnie by było szkoda czasu.
                                      • hello-kitty2 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 18:21
                                        burzowa.kejt napisała:

                                        > sabat.77 napisał:
                                        > > Swietny pomysl. Moze cos podpowiesz? Jakies dostepne opcje?
                                        >
                                        > niepotrzebny sarkazm Sabat.
                                        > w Europie jest duże zapotrzebowanie na zawody medyczne - lekarzy, pielęgniarzy/
                                        > pielęgniarki, opiekunów osób starszych.
                                        > wiadomo że na studia medyczne nie pójdziesz, ale może pielęgniarstwo albo jakaś
                                        > policealna medyczna szkoła?
                                        > w Niemczech są nabory do szkół uczących zawodów technicznych, coś jak polskie t
                                        > echnika czy zawodówki - uczysz się za darmo zawodu, dostajesz pieniądze na życi
                                        > e, a potem masz gwarancję dobrze płatnej pracy.
                                        > całe życie chcesz tak spędzić jak teraz? przed Tobą jeszcze wiele lat pracy, mn
                                        > ie by było szkoda czasu.

                                        Kejt ale moze on nie chce emigrowac, w koncu juz jest pod czterdziestke, ma male dzieci, szanse na nauke nowego jezyka z powodzeniem near-native like ma bardzo malutka, do tego dochodzi degradacja, w koncu ma wyzsze wyksztalcenie, a tam bedzie myl dupy zamoznym starym dziadom po tej medycznej. Emigrowac zeby normalnie zyc? Panie premierze jak zyc? To chyba nie z nim cos jest nie tak tylko z tym krajem o nazwie Polska. No wybaczcie rodacy ale chyba wszyscy nie wyjedziemy choc fakt jedno zycie mamy i nie powinnismy sie ogladac ale ...

                                        Prawda jest taka, ze w Europie, a moze i na swiecie najlepiej sprzedaje sie kobieca, atrakcyjna dupa i zadna zmiana sabatowego zawodu tego nie zmieni ;) Sorry ale let's keep it real.
                                        • sabat.77 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 18:33
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Prawda jest taka, ze w Europie, a moze i na swiecie najlepiej sprzedaje sie kob
                                          > ieca, atrakcyjna dupa i zadna zmiana sabatowego zawodu tego nie zmieni ;) Sorry
                                          > ale let's keep it real.

                                          Dzieki ze sie za mna ujelas. Doceniam to.
                                          Co do dupy, to przeciez Twoja jest calkiem do rzeczy, a jednak wiele to nie dalo...

                                        • burzowa.kejt Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 18:50
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Kejt ale moze on nie chce emigrowac, w koncu juz jest pod czterdziestke

                                          a to ja już nie wiem. pisał że wyjeżdża do UK na zmywak.

                                          > do tego dochodzi degradacja, w koncu ma wyzsze wyksztalcenie
                                          Kitty, teraz prawie każdy ma wyższe wykształcenie, nawet największy głąb może mieć papierek, pytanie co umie.
                                          powyższe to absolutnie nie była aluzja do Sabata, tylko moja luźna uwaga.
                                          ma prawie 40 lat, więc przed nim jeszcze co najmniej 25 lat pracy, ale dobra, zostawiam temat.
                                          sorry, niepotrzebnie nawiązałam.

                                          • sabat.77 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 19:04
                                            burzowa.kejt napisała:


                                            > a to ja już nie wiem. pisał że wyjeżdża do UK na zmywak.

                                            Jesli dojdzie do rozwodu jest to jedyna opcja. Rozwazalem tez samobojstwo, ale wolalbym wyprobowac najpierw emigracje :p Chodzi oczywiscie o finansowa mozliwosc splaty alimentow.

                                            > pytanie co umie.

                                            To absolutnie nie ma znaczenia. Bylbym w stanie wykonywac 80% zawodow, takze pelniac funkcje kierownicze wysokiego szczebla. Powiedzialbym ze te w szczegolnosci, poniewaz wiekszosc znanej mi kadry zarzadzajacej to niekompetentni idioci , ktorzy nie maja pojecia nawet o prostych rzeczach.
                                            • bcde Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 27.02.15, 04:30
                                              > Rozwazalem tez samobojstwo, ale wolalbym wyprobowac najpierw emigracje :p

                                              :))
                                • rekreativa Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 25.02.15, 16:55
                                  Już się nie chwal, że masz tak najgorzej.
                                  A na parapecie sadza Ci się osadza?
                                • bianka02 Re: Do Sabataa pierwzysna na tym forum 03.03.15, 20:09
                                  Sabat ale sie obsmialam...dzieki za ta dawke smiechu!
              • rekreativa Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 13:08
                To ja chyba dzisiaj jestem jakaś wyjątkowo niekumata, bo kompletnie nie wiem, o co żeście się tak wszyscy oburzyli na szopena.
                • burzowa.kejt Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 16:41
                  rekreativa napisała:
                  > To ja chyba dzisiaj jestem jakaś wyjątkowo niekumata, bo kompletnie nie wiem, o
                  > co żeście się tak wszyscy oburzyli na szopena.

                  ja szczerze mówiąc też nie.
                  zupełnie nie odebrałam jego postu jako przechwałek i próbie dopieprzenia Glam.
                  wiadomo że Szopen mieszka na antypodach, to ta nieszczęsna papuga jak nasza wrona:)
              • szopen_cn Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 13:28
                glamourous napisała:

                > szopen_cn napisał:

                > Wyjatkowo obrzydliwe i zalosne jest to co piszesz.

                Zaraz, zaraz pani Rozelio dokad z tym kompostem...

                Ja sie do puszczenia baka, ktory zasmierdzial ten watek zupelnie nie poczuwam.

                > Machasz nam przed oczami swo
                > im rzekomo idyllicznym zyciem ktore rzekomo wiedziesz sobie zboznie z zona (ach
                > ach! juz zazdroscimy!) gdzies na Karaibach (wow, ojej!)

                Watek sie zrobil zdecydowanie basenowy, wypowiedzi na temat basenow i ich zawartosci stanowia wiekszosc powyzej to mysle, ze moglem napisac o swoim.

                Ja mieszkam na wsi gdzies na wschod od Kamczatki i taki basen to jest w 80% domow w okolicy. Latem jest cieplo. Przydaje sie i mozna pobaraszkowac czasem. Kolorowe papugi to dodatek gratis.

                > i przeciwstawiasz je m
                > ojej marnej egzystencji bez stalego chlopa u boku, sugerujac, ze siegnelam dna
                > i szoruje kraulem po piachu na sucho jak w Bolku i Lolku.

                Wrecz przeciwnie.
                Wypowiedzialem sie w 2 punktach.
                Osobnych.

                Jeden o basenie, wyjasniony chyba powyzej.

                Drugi o poszukiwaniu osoby do zwiazku.
                Tak szczerze.

                W ciagu ostatnich kilkunastu lat mojej obecnosci na tym forum napisalas o kilku powaznych (chyba conajmniej trzy malzenstwa) zwiazkach, ktore z bardzo podobnych powodow sie rozpadly.
                Naprawde zastanawiam sie jak to jest, ze inteligentna, zdolna ladnie sie wypowiedziec i chyba bardzo atrakcyjna kobieta za kazdym razem trafia na goscia, z ktorym zwiazek jej nie wychodzi. Moze metoda selekcji zawodzi.

                Najwieksza zaleta tego forum jest to, ze mozemy uczyc sie na codzych bledach zamiast na swoich.

                Ja sie ucze.

                Ty chyba nie.


                PS.
                Jesli ten post mial byc w stylu: pokaze jaka jestem zajebista, pomimo wszystko dam rade uchylic bikini i upolowac "super ciacho" i prosze mnie wspierac w tym zadaniu to ja przepraszam, nie zrozumialem i nic zlosliwego nie mialem na mysli.

                • glamourous Re: Tak ogolnie o basenie i o zyciu 25.02.15, 16:45
                  szopen_cn napisał:

                  > W ciagu ostatnich kilkunastu lat mojej obecnosci na tym forum napisalas o kilku
                  > powaznych (chyba conajmniej trzy malzenstwa) zwiazkach, ktore z bardzo podobn
                  > ych powodow sie rozpadly.

                  Hola hola, chyba Ci sie przycisk mnozenia niechcacy wlaczyl, bo cudownie mi rozmnozyles mi te zwiazki i malzenstwa niczym Jezus pieczywo :) Otoz wlasnie sie wykaraskalam z drugiego (dopiero) malzenstwa z powodu ktorego kilka lat temu zaczelam pisac na tym forum, wiec chyba zbyt pochopnie przekules moje lata tu spedzone na ilosc tych malzenstw i zwiazkow.

                  Teraz z kolei nie szukam zwiazku na stale, bo za wczesnie jeszcze zeby sie znow umonogamic. Na razie zadowala mnie stan wolnosci i afrodyzyjskie klimaty typu "dupa szaleje", czyli dosc luzne zwiazki oparte na duzych motylach, ale bez wiekszych zobowiazan. Nadrabiam stracony czas. Kitty spytala mnie o dlugofalowe i docelowe plany, wiec odpowiedzialam, ze kiedys tam pewnie zwiazku bede szukala na zasadach jak wyzej. Przy czym jeszcze miesiac temu bunczucznie twierdzilam ze juz zadnych stalych zwiazkow nie chce dla siebie na przyszlosc, bo nie ma nic bardziej stymulujacego i ozywczego niz seryjna monogamia, czyli ciagle swieze motyle i skakanie z kwiatka na kwiatek.

                  Generalnie moj problem z facetami polega na tym, ze bardzo namietna jestem, a co za tym idzie kieruje sie glownie hormonami i za bardzo mysle dupa, a za malo glowa. W pierwszej fazie zwiazku jestem tak seksualnie nakrecona, ze na wiele rzeczy przymykam oko. Oraz przytlaczam faceta na dluzsza mete moja wiecznie chetna wysokolibidowa seksualnoscia. Ot i co. I nie ma w tym zadnego looserstwa czy innej desperacji. Poki co mialam 2 dosc dobre malzenstwa podczas ktorych pokorzystalam sobie z zycia, teraz mam swietny seks ze obrazki spadaja ze scian, a do tego fajna relacje z inteligentnym i duzo mlodszym FF.

                  Aha - i zeby nie bylo - nie zazdroszcze Ci tych papug, bo tez mieszkam pod palemkami w cieplutkim klimacie nad samym morzem gdzie baseny przydomowe sa na porzadku dziennym, wiec pod wzgledem milego kadru zycia tez nie narzekam i niczego mi nie brakuje.

                  Czegoz chciec wiecej na ten konkretny etap w moim zyciu jakim jest pomalzenski recovery mode ? ;)
                  • glamourous I jeszcze 25.02.15, 17:23
                    ...a propos Twojego "ja sie ucze, Ty chyba nie".
                    Ze niby nie wyciagam wnioskow z lektury forum i z wlasnego zycia.
                    Otoz wyciagam i doskonale wiem, na czym polega moj problem w zwiazkach z facetami (napisalam oczko wyzej). Jednak nic na to poradzic nie moge, bo proba zmienienia tego schematu oznaczalaby dla mnie nie bycie soba, udawanie kogos kim nie jestem, przenicowania mojej seksualnosci, ktora w gruncie rzeczy lubie i ktora mi dostarcza duzo satysfakcji. Mam udawac, ze mi sie nie chce, kiedy mi sie chce? Symulowac bole glowy i niedostepnosc kiedy chce bliskosci? Trzymac partnera na dystans kiedy chce mi sie do niego kleic? Po prostu mam taka seksualnosc, a nie inna - i jedyna recepta sa chyba seryjne zwiazki "do pierwszego znudzenia". Jak w Gorzkich Godach troche. Relacje dluzsze niz kilkuletnie chyba sa nie dla mnie. I z tym musze sie chyba pogodzic, jezeli chce zyc na swoich warunkach.
                    • szopen_cn Re: I jeszcze 26.02.15, 12:06
                      glamourous napisała:

                      > ...a propos Twojego "ja sie ucze, Ty chyba nie".
                      > Ze niby nie wyciagam wnioskow z lektury forum i z wlasnego zycia.
                      > Otoz wyciagam i doskonale wiem, na czym polega moj problem w zwiazkach z faceta
                      > mi (napisalam oczko wyzej).
                      ...
                      Relacje dluzsze niz kilkuletnie chyba sa nie dla
                      > mnie. I z tym musze sie chyba pogodzic, jezeli chce zyc na swoich warunkach.
                      >

                      I oczko powyzej napisala:

                      Teraz z kolei nie szukam zwiazku na stale, bo za wczesnie jeszcze zeby sie znow umonogamic. Na razie zadowala mnie stan wolnosci i afrodyzyjskie klimaty typu "dupa szaleje", czyli dosc luzne zwiazki oparte na duzych motylach, ale bez wiekszych zobowiazan. Nadrabiam stracony czas. Kitty spytala mnie o dlugofalowe i docelowe plany, wiec odpowiedzialam, ze kiedys tam pewnie zwiazku bede szukala na zasadach jak wyzej. Przy czym jeszcze miesiac temu bunczucznie twierdzilam ze juz zadnych stalych zwiazkow nie chce dla siebie na przyszlosc, bo nie ma nic bardziej stymulujacego i ozywczego niz seryjna monogamia, czyli ciagle swieze motyle i skakanie z kwiatka na kwiatek.


                      szopen na to:

                      No i git.
                      Jesli jestes zadowolona ze swojej sytuacji i szczesliwa w zyciu to super.
                      W moim pierwszym poscie nie bylo zadnej zlosliwosci.
                      Ot drobna uwaga jak widze Twoje szanse na dlugoterminowy zwiazek (na podstawie wielu lat aktywnosci na tym forum).
                      Powyzsze cytaty dowodza, ze mamy podobna opinie.
      • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 24.02.15, 22:36
        A ja realnie i dla siebie, a nie dla zadnych bab, chcialbym dojsc do 50 powtorzen w podciagnieciach na drazku. Taki mam dlugofalowy target i realnie w ta strone dzialam. Super byloby tez robic pompki na jednej rece, mam pod to trening, trzeba by to ogarnac.
        • rekreativa Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 00:53
          A podciągniesz się na jednej?
          • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 01:37
            rekreativa napisała:

            > A podciągniesz się na jednej?

            Podlacze sie z inspiracja dla Sabata. Kiedys sobie ten filmik zapisalam w ulubionych:
            www.youtube.com/watch?v=yOdq5W2gh7E
            Ja potrafie wykonac tylko nr 2 Chin up czyli podciagniecie podchwytem, a potrzebuje sie nauczyc nr 1 Pull up czyli zwyklym nachwytem zeby cwiczyc plecy. Mozesz za pomoca filmiku Rekreativii odpowiedziec, co tam za maniany robisz ;-)

            Sabat taki masz drazek jak ten facet? Ja myslalm zeby sobie taki kupic, bo on jest zdejmowalny ale tam gdzie on sie nad futryna zapiera ja nad kazdymi drzwimi szybe (!) i boje sie, ze on mi ja rozpierdzieli i sie zrabie na podloge razem z drazkiem ;(

            Sorry za The Black Eyed Peas, nie cierpie. W sumie mozna bez dzwieku.
            • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 08:15
              Mam rozporowy drazek, bo mam tylko jedne drzwi - w mojej sypialni. W reszcie pokojow mam nawet oscieznice polikwidowane, nie byloby o co zaczepic. Filmik sie nie wyswietla, ale umiem podciagac sie zarowno podchwytem jak i nachwytem - ale w drugiej wersji czesto robia mi sie nieprzyjemne kontuzje. Biceps wtedy mniej pracuje.
            • rekreativa Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 13:02
              Super filmik. nawet nie wiedziałam, że aż tyle rozmaitych kombinacji można na tym drązku wywijać.
              Upside down pullups - niezłe i te na jednym palcu.
              Ja się podciągnę tylko podchwytem i oczywiście na rączkach blisko siebie. A Ty, kitka, na rozstawionych się podciagniesz?
              • hello-kitty2 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 26.02.15, 14:30
                rekreativa napisała:

                > Super filmik. nawet nie wiedziałam, że aż tyle rozmaitych kombinacji można na t
                > ym drązku wywijać.
                > Upside down pullups - niezłe i te na jednym palcu.
                > Ja się podciągnę tylko podchwytem i oczywiście na rączkach blisko siebie. A Ty,
                > kitka, na rozstawionych się podciagniesz?

                Tak gdzies na szerokosc barkow, dosc naturalne rozstawienie. Szeroko to by trzeba bylo wlasnie nachwytem ale nie daje rady. Jak masz drazek w domu to mozna sobie kupic takie specjalne gumy o roznej uciagliwosci/grubosci, zawiesic na drazku posrodku i podciagajac sie trzymac stope w tej gumie. Pomagaja sie podciagnac, w ogole nauczyc sie podciagania (prawidlowego ruchu i prawidlowej pracy miesni). Tak sie babki ucza ale ja nie mam drazka :(
          • sabat.77 Re: A propos szesciopakow, kratek i innych wizual 25.02.15, 08:10
            Chyba zartujesz. To najtrudniejsze cwiczenie z wlasnym cialem. Moze kiedys ale watpie.
    • urquhart Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 07:39
      Czytałem o babkach które przyznają się że chodzą na siłownie tylko na podryw, zawsze jest okazja żeby zgadać i poprosić o coś zatrzepotać rzęsami, w powietrzu pot feromony (babki przecież mają znacznie wiekszy ośrodek węchu w mózgu) i kandydat dostrzeżony i złowiony :)
      Ale basen to nowość.
      Na Warszawiance to zagadują się i podrywają na saunie głównie geje chociaż kobiety też są tam na golasa :)
      • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 10:28
        urquhart napisał:

        > Czytałem o babkach które przyznają się że chodzą na siłownie tylko na podryw, z
        > awsze jest okazja żeby zgadać i poprosić o coś zatrzepotać rzęsami, w powietrzu
        > pot feromony (babki przecież mają znacznie wiekszy ośrodek węchu w mózgu) i ka
        > ndydat dostrzeżony i złowiony :)
        > Ale basen to nowość.
        > Na Warszawiance to zagadują się i podrywają na saunie głównie geje chociaż kobi
        > ety też są tam na golasa :)

        To na Warszawiance stałem w saunie, gdy wszyscy siedzieli, i wykonywałem ruchy biodrami okrężne i posuwiste. Nic dziwnego, że po wyjściu miałem młodszego od siebie podnieconego ogona, który próbował mi wyregulować temperaturę wody pod prysznicem...
        • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 10:34
          Wyleciał za maną z sauny ze sterczącą fujarą i towarzyszył w drodze pod prysznic, gdzie usłużnie właśnie próbował wyjaśnić jak mam ustawić temperaturę wody. "Już OK, już OK" - powiedziałem z uśmiechem jak Mona Lisa. Oddalił się.
          • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 27.02.15, 10:37
            Sam mi chyba nawet tę wodę ustawiał! Zboczur...
            • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 19:54
              Wczoraj słuchałem Pieśni Chopina, a tam taki tekścik, wypisz wymaluj Zboczur z obrzmiałym członkiem mnie napastujący:

              Śliczny chłopczyk czego chcieć
              Czarny wąsik, biała płeć

              Młody Zboczur był właśnie z wąsem i nieopalony, tak jak moda 19 wieku chciała
              • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 19:59
                loppe napisał:

                > Wczoraj słuchałem Pieśni Chopina, a tam taki tekścik, wypisz wymaluj Zboczur z
                > obrzmiałym członkiem mnie napastujący:
                >
                > Śliczny chłopczyk czego chcieć
                > Czarny wąsik, biała płeć
                >
                > Młody Zboczur był właśnie z wąsem i nieopalony, tak jak moda 19 wieku chciała

                Odpowiedz słowami Mickiewicza z innej pieśni Chopina: ,,Precz z moich oczu".
                • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:23
                  > Odpowiedz słowami Mickiewicza z innej pieśni Chopina: ,,Precz z moich oczu".

                  Właśnie:))

                  www.youtube.com/watch?v=TdEZRdmJZxo
                  • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:35
                    loppe napisał:

                    > > Odpowiedz słowami Mickiewicza z innej pieśni Chopina: ,,Precz z moich oczu".
                    >
                    > Właśnie:))
                    >
                    > www.youtube.com/watch?v=TdEZRdmJZxo

                    Starostecka miała swojej zalety, ale śpiewać się nigdy nie nauczyła. Kiedyś uczyłem sie śpiewu, i nawet chciałem się mu poświęcić, ale moja ś.p. babcia mnie przekonała, że jednak i,,nżynier na stanowisku" bedzie bardziej atrakcyjnym kandydatem i to się sprawdziło. Babciu, dziękuję.
                    • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:39

                      > Kiedyś uczyłem sie śpiewu, i nawet chciałem się mu poświęcić, ale moja ś.p. babcia mnie p
                      > rzekonała, że jednak i,,nżynier na stanowisku" bedzie bardziej atrakcyjnym kand
                      > ydatem i to się sprawdziło. Babciu, dziękuję.

                      Jesteś człowiekiem wielu talentów. Przypuszczam że niezwykle urozmaicone były geny Twoich przodków.
                      • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:42
                        loppe napisał:

                        Jesteś człowiekiem wielu talentów. Przypuszczam że niezwykle urozmaicone były geny Twoich przodków.

                        Moja druga babcia była kaszubką - Natalia Szwoch. Jej brat - Franciszek Szwoch był malarzem kaszubskim, uważanym przez Kaszubów za kogoś, kim był dla Polaków Matejko.
                        • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:50
                          marek.zak1 napisał:

                          > loppe napisał:
                          >
                          > Jesteś człowiekiem wielu talentów. Przypuszczam że niezwykle urozmaicone były
                          > geny Twoich przodków.
                          >
                          > Moja druga babcia była kaszubką - Natalia Szwoch. Jej brat - Franciszek Szwoch
                          > był malarzem kaszubskim, uważanym przez Kaszubów za kogoś, kim był dla Polaków
                          > Matejko.

                          I wszystko jasne. Potęga genów. Zacząłeś pisać (ktoś powie, no ale malować, malować) bo taki był wyrok genów!
                          • loppe Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 21:51
                            Dodam, że mój pradziadek rzeźbił...
                            • marek.zak1 Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 22:20
                              loppe napisał:

                              > Dodam, że mój pradziadek rzeźbił...

                              W mojej rodzinie jest pasjonat genealogii. Odkrył naszego prapra gdzies w Galicji. Był chłopem, ale szczegółów brak. Inna moja linia pochodzi podobno od Tatarów. Oni brali w jasyr Polki i co było potem opowiadają niesamowite rzeczy. Moja żona mowi, że ja mam taką wschodnią, azjatycką dzikość. Ta mieszanka genów jest rzeczywiście dziwna.
    • twojabogini Zbiorowo 27.02.15, 23:00
      Podsumowując męskie potrzeby nie wyrażałam własnej opinii, tylko podsumowałam forumowe wypowiedzi panów podparte wiedzą o ewolucji człowieka. Bez bicia się przyznaję do zabiegu przerysowania. Ale z drugiej strony - aż tak bardzo nie trzeba było kolorować, żeby wyszło nieco groteskowo.

      Prywatnie uważam, że jeśli chodzi o związki kobiet i mężczyzn tworzących rodziny to potrzeby mężczyzn nie różnią się od potrzeb kobiet. Zarówno kobiety jak i mężczyźni napotykają problemy związane z konfliktem pomiędzy własną indywidualnością a rezygnacją z zaspokajania własnych potrzeb na rzecz zaspokajania potrzeb rodziny. jak również na problem typu jak być rodzicem, ale mieć czas dla mężczyzny-kobiety. Jak radzić sobie z pociągiem seksualnym do innych osób, gdy jest się w związku monogamicznym, jak dbać o namiętność w związku. I u płci wszelakich problemem jest gdy wysiłki i ustępstwa na rzecz rodziny nie zostają zauważone i docenione przez partnera, lub traktowane sa jak rzecz oczywista.

      Sabat nie wyczytałeś ironii w moim poście?

      Urqu - kompletnie się nie zgadzam, że ewolucja ukształtowała kobiety dla domu. Większość znanych mi kobiet w domach i z dziećmi się dusi, odczuwa ogromna potrzebę bycia poza domem, robienie czegoś poza, dla siebie itp. Kiedyś dusiły się tak tylko kobiety - teraz kulturowo uważa się, że tak samo powinni się dusić ojcowie. Rozumiem męską frustrację - ale wyjsciem nie jest walczyć o siebie, wyjsciem jest zawalczyć o siebie i o kobietę, której z takiej głupiej roli agd domowego wyjść czasem trudniej (wychowanie, przekonania, poczucie obowiązku, lęki macierzyńskie).
      Takie domodzieciocentryzm to paranoja, która nie służy nikomu a już najmniej dzieciom. Mądrzy ludzie po prostu organizują sobie życie tak, żeby każde mogło się rozwijać, realizować nie tylko na płaszczyźnie zarobkowej i domowo-dzieciowej. To sie sprawdza. Jak uda sie przy tym zachowac partnerstwo, związek - to bardzo dużo.

      Jest i owszem grupa panów którzy dzielą potrzby od kobiet - kochanki maja byc młode i wyuzdane, zony troskilwe i pracowite oraz wierne, mimo braku relacji seksualnej z mężem. Ale jak już pisałam jak dla mnie to grupa z zaburzeniami, wychowywana bez aktywnego udziału ojców, z popapranymi relacjami z matką, mająca kłopot z nawiązaniem autentycznej i wieloaspektowej relacji z kobietą.
      • sabat.77 Re: Zbiorowo 27.02.15, 23:06
        twojabogini napisała:

        > Sabat nie wyczytałeś ironii w moim poście?

        Nie. Ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że na wizerunek samcożercy pracowałaś dostatecznie długo na tym forum. Powiem, że gdybyś napisała, że należałoby wszystkich mężczyzn wykastrować tępą brzytwą, to długo zastanawiałbym się, czy aby nie piszesz na serio.
    • urquhart Re: Takie luzne spostrzezenie o podrywie na basen 28.02.15, 11:57
      > Poza tym moim zdaniem na basenie wyjatkowo latwo o bardzo zreczne nawiazanie zn
      > ajomosci. Moze kiedy znika bariera ubran i cala ta nasza cywilizacyjno-spoleczn
      > a otoczka, ktora te ubrania symbolicznie reprezentuja, ludzie sa jacys bardziej
      > naturalnie sklonni do wchodzenia w kontakt ?
      >
      > Co o tym myslicie? Tak czy owak, basen bedzie juz wkrotce moim naturalnym rewir
      > em polowania, ktory wszystkim tu obecnym poszukujacym goraco polecam :)

      Ja niestety w drugą stronę nie zauważam że to tak dobre miejsce dla mężczyzny na interakcje kobiety są typowo bardziej wycofane i zamknięte niż gdzie indziej, zachowują się zdawkowo.
      Ale może dlatego ze chodzę w tygodniu i kwestia braku rozluźnienia. Natomiast faktycznie widziałem że w drugą stronę zdarza sie ze one podejmują inicjatywę i wtedy mężczyni są otwarci :)
    • kutuzow Makijaż + spoglądanie na inne kobiety 04.03.15, 12:31
      Wrzucę do tego wątku bo jest lekkie powiązanie.

      1. Makijaż.
      Warto zerknąć na ten link co współcześnie może osiągnąć kobieta która potrafi posługiwać się kosmetykami. Na mnie robiło to wrażenie:
      izismile.com/2015/03/03/makeup_is_actually_a_little_magic_in_a_21_pics.html
      Tutaj basen pozwala facetowi na dostrzeżenie wersji podstawowej - jeszcze przed maskowaniem :-)

      2. Dlaczego facecji zerkają na inne laski (w bikini).
      Bardziej pasuje do tematu plażowego, ale filmik jest krótki i ciekawie zrobiony. Z wieloma tezami ciężko się nie zgodzić. Polecam.
      izismile.com/2015/03/03/whats_truly_behind_guys_checking_out_girls.html
      • rekreativa Re: Makijaż + spoglądanie na inne kobiety 05.03.15, 12:56
        Owszem, profesjonalnym makijażem można z każdej kobiety zrobić jeśli nie od razu piękność, to na pewno osobę przyjemną dla oka.
        Niemniej uważam, iż panowie nie mają się czego obawiać, bo tego typu ciężkie, zmieniające absolutnie wygląd makijaże to ja widuję wyłącznie w magazynach modowych i sesjach fotograficznych jak ta ilustrująca zalinkowany artykuł.
        Na ulicach, na co dzień, to nawet czerwona szminka jest rzadkością. Pomijam, że większość kobiet nie ma czasu, by za każdym wyjściem z domu robić te wszystkie cuda, a sporo by nawet nie umiało - z piszącą na czele.
        • slepafuria15 Re: Makijaż + spoglądanie na inne kobiety 05.03.15, 14:32
          Potwierdzam. Panowie przesadzają demonizującą makijaż.
          • slepafuria15 Re: Makijaż + spoglądanie na inne kobiety 05.03.15, 14:33
            Demonizując
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka