Dodaj do ulubionych

Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie.

30.03.15, 13:44
Kitty i BGZ uświadomiły mi kompletną abstrakcyjność obrazu kobiet (jako grupy) jaki sobie pracowicie poukładałem w głowie. Sam, bez poważniejszej konsultacji z konkretnymi, żyjącymi przedstawicielkami.

To jest taki liberalny, wypolerowany jeleń na rykowisku. Że kobiety chca partnerstwa, ze chca równości, ze empatyczne. Że z mniejszej skłonności/zdolności do przemocy zanikną wojny a z mniejszej konfrontacyjności wyłoni sie sielanka zrozumienia w korporacjach i finansach.

Tymczasem relacje między płciami instynktownie kształtuje ksenofobia. Kobiety sa dziwne dla mężczyzn. Mezczyzni sa dziwni dla kobiet. Być może bardziej naturalne podejście to traktowanie sie nawzajem jak siły natury albo lepiej surowca naturalnego. Zagospodarować, czyli zdobyć, użyć i w końcu zużyć. Być moze po 30 latach prób zrozumienia kobiet (brak sióstr...) trzeba sie poddać. Moze trzeba przyznac rację moim sąsiadom z dzieciństwa (galicyjskim chłopom/góralom) i Korwinowi. I TB tez i troche Jesod, bo oni wszyscy w gruncie rzeczy mówią to samo: "nawet jezeli Twoja prawda jest Twojsza to i tak Moja prawda jest Najmojsza".

Ja sie dlatego z tym szarpie, ze od dziecka byłem głupim Jasiem. Naprawde podobał mi sie komunizm. W wieku 6 czy 10 lat. Teraz naprawde podoba mi liberalizm w najszerszym tego słowa znaczeniu. Podejrzewam ze napompowalem sie faktami ale dalej żyje sobie jak Dyzio marząc o lodach waniliowych, zamiast dojrzeć i dostrzec w moim małzeństwie odbicie szerszej prawdy o relacjach międzyludzkich: zeby skutecznie kooperować nie jest wymagana ani bliskość ani zrozumienie. Zaczynam widzieć konkurencję, antagonizmy i uprzedzenia jak reaktor jądrowy: przestarzałe, toksyczne i niebezpieczne ale najtańsze i najpotężniejsze źródło energii. Dla Dyziow i ich żeńskich odpowiedników zostają inwestycje w "elektrownie słoneczne" partnerskich związkow. Zeby w pełni odczuć mizerię tej metafory trzeba zobaczyć brytyjskie dachy zapchane ogniwami słonecznymi na ktore ciagle siąpi deszcz...
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 13:52
      Pesymistycznie!
      Realistycznie?
      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 20:04
        loppe napisał:

        > Pesymistycznie!
        > Realistycznie?

        Nie wiem. Jak myślisz? Podejrzewam, że mając w pamięci tyle uwielbienia kobiet ile doświadczyłeś (ostatnio wspominałeś swoje Szwajcarskie Przypadki) widzisz to bardziej na weselej.
        • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:49
          protein.spill napisał(a):

          > loppe napisał:
          >
          > > Pesymistycznie!
          > > Realistycznie?
          >
          > Nie wiem. Jak myślisz?

          Właśnie ja nie wiem. Dawno np. nie pracowałem z kobietami, bo i środowisku korpo wspominasz, a już wtedy w tym akurat otoczeniu bywały dość trudne we współpracy. Jeśli zaś chodzi o najważniejsze, bliskie spotkania III stopnia, to również nie wiem jak to wygląda w przypadku współczesnych 20-latek, w sensie dekady, a więc kobiet w rozkwicie kobiecości.
          Dziewczęta które poznawałem jako 20-latki (dziś mają od 32 lat w górę) - też mogły ewoluować pod wpływem tych mocnych prądów kulturowych i nie wiem jak dziś się zachowują wobec mężczyzn. Poza tym w końcu zawsze są takie i inne kobiety, jak się zawiera np. małżeństwo to chyba się selekcjonuje partnerkę/partnera. Znam dobrze żonę i jest bardzo fajna nadal.
          • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:01
            Powiedzmy że w trzeciej dekadzie życia (gdzieś ok. 25 roku życia) wchodzą w kobiecość, wciąż nowe pokolenia dziewczyn, i może nawet - zważywszy na dynamiczną historię Kraju, a także jego dynamicznej diaspory - już co dekadę były trochę inne od poprzedniczek. Ostatnimi dekadami. Chociaż takie wrażenie mi się nasuwa bardziej jak czytam tu (te proooblemy na linii mężczyzna-kobieta w tematach wątków), bo sam to bym raczej sądził że tak wiele się znowu nie zmienia.
    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:00
      Ja palam do Ciebie przychylnoscia nieziemska i w sumie nie wiem dlaczego moze jestes moim mlodszym brakujacym bratem, ktorego moja matka wyskrobala w rok po moim urodzeniu, bo mielismy za male mieszkanie ale i bym Cie zerznela po czym wlozyla do kieszeni zeby Cie miec do zabawy pod reka. Slowem: masz u mnie duze fory. Dlatego przyczepie sie tylko de jednego:

      Być moze po 30
      > latach prób zrozumienia kobiet (brak sióstr...) trzeba sie poddać.

      Mowiles, ze masz siostre, ktorej ojciec spalil basnie, ha?

      I wstaw lepiej linka do pornola, przy ktorym sie ostatnio brandzlowales, wiecej z tego bedzie pozytku. O takie sa kobiety! ;-) A w ogole jak mozna probowac cos zrozumiec bez zadawania pytan?

      ps witaj na pokladzie i nie oddalaj sie na dluzej, potrzebuje Cie
      • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:05
        hello-kitty2 napisała:

        > A w ogole jak mozna probowac cos zrozumiec bez zadawania pytan?
        >
        > ps witaj na pokladzie i nie oddalaj sie na dluzej, potrzebuje Cie

        Kobiety są cudowne, który facet by tak tu napisał: potrzebuję Cię
        • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:12
          loppe napisał:

          Kobiety są cudowne, który facet by tak tu napisał: potrzebuję Cię

          Przeczytalem, ze pewna kobieta chciała, żeby kierowca Polskiego Busa spowodował wypadek. A ja w piatek wybrałem PB tłumacząc żonie, że tam jest tak bezpiecznie. I co teraz?
          • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:16
            marek.zak1 napisał:

            > loppe napisał:

            > Przeczytalem, ze pewna kobieta chciała, żeby kierowca Polskiego Busa spowodował
            > wypadek. A ja w piatek wybrałem PB tłumacząc żonie, że tam jest tak bezpieczn
            > ie. I co teraz?

            Napisałem Ci w piątek jak pisałeś z Polskiego Busa, że nie tylko w samolotach jest ciekawie.
            • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:17
              bywa ciekawie - napisałem wieszczo
      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:41
        > Być moze po 30
        > > latach prób zrozumienia kobiet (brak sióstr...) trzeba sie poddać.
        > Mowiles, ze masz siostre, ktorej ojciec spalil basnie, ha?

        10 lat różnicy i nie było mnie przy dorastaniu.
        Dla mnie jest bardziej jak córka.
        Stad myslalem ze mu walnę po tych baśniach.

        > Ja palam do Ciebie przychylnoscia nieziemska i w sumie nie wiem dlaczego moze j
        > estes moim mlodszym brakujacym bratem, ktorego moja matka wyskrobala w rok po m
        > oim urodzeniu, bo mielismy za male mieszkanie

        Dzieki. Z mojej strony tez duża czesc uzależnienia tutaj to Twoje teksty :)

        > I wstaw lepiej linka do pornola, przy ktorym sie ostatnio brandzlowales, wiecej
        > z tego bedzie pozytku

        Ja mam te rzeczy ściągnięte na dysk na wypadek braku internetu. Twoje Czeszki sa w ścisłej czołówce :)
        Jak znajdę chwile to odszukam inne linki. Ja mam rożne fazy, ostatnio najwyżej stoją u mnie solistki-naturalistki. Ale bardzo trudno wyłowić autentyczność (czy wystarczająca dobrą grę). 1 na 100 filmików z tej rodziny to perełka, nie wiecej.
        • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:58
          protein.spill napisał(a):

          > Stad myslalem ze mu walnę po tych baśniach.

          Wole tak wlasnie, jak jestes szczery. Najgorsza prawda lepsza od najpiekniejszego klamstwa.

          > Dzieki. Z mojej strony tez duża czesc uzależnienia tutaj to Twoje teksty :)

          Tez jestem uzalezniona od paru uzaleznien ale staram sie je zmienac regularnie choc mam swoje ulubione, ktore wygrywaja ;-)

          > Ja mam te rzeczy ściągnięte na dysk na wypadek braku internetu. Twoje Czeszki s
          > a w ścisłej czołówce :)

          Przeczytalam 'Twoje Czeski' hehe bida bez polskich liter, pomyslalam lojesu nie chcialabym zeby ten Czesiek sie za mna ciagnal ale Czeszki moga, czemu nie, zapracowaly sobie na slawe ;)

          To zaladuj co tam masz jak bedziesz mial wolna chwilke (Yoric tez nie pogardzi pewnie sasaidkami).
          • prosty_facet wszędzie filmy ;-) 30.03.15, 19:18
            hello-kitty2 napisała:

            > To zaladuj co tam masz jak bedziesz mial wolna chwilke (Yoric tez nie pogardzi
            > pewnie sasaidkami).

            Widzę, że temat filmów nieźle się rozlał po forum ;-)
    • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:10
      protein.spill napisał(a):

      Że kobiety chca partnerstwa, ze chca równości, ze empatyczne.

      Ale też, a może bardziej chca być kochane przez swojego dużego, mądrego I silnego misia, w ktorego ramionach czuja sie bezpieczne.
      • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:15
        marek.zak1 napisał:

        > protein.spill napisał(a):
        >
        > Że kobiety chca partnerstwa, ze chca równości, ze empatyczne.
        >
        > Ale też, a może bardziej chca być kochane przez swojego dużego, mądrego I siln
        > ego misia, w ktorego ramionach czuja sie bezpieczne.

        Może najwięcej satysfakcji dają związki, w których jest 51 do 49 dla mężczyzny?
    • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:27
      protein.spill napisał(a):

      "(...)Podejrzewam ze napompowalem sie faktami ale dalej żyje sobie jak Dyzio marząc o lodach waniliowych, zamiast dojrzeć i dostrzec w moim małzeństwie odbicie szerszej prawdy o relacjach międzyludzkich: zeby skutecznie kooperować nie jest wymagana ani bliskość ani zrozumienie (...)"

      Miłośc też nie jest potrzebna w związku, to przecież taka fanaberia kulturalna, iluzja obyczajowa itp.itd.
      A skoro tak osobiście się zrobiło, to ci powiem, że nie mam ochoty jak Kitty głaskać cię po główce, Tobie to by się przydał solidny kop w d.... na ograniczenie bezsensownego pieprzenia ;-)

      Ps. na dziś dość te dwa posty, nastrój mam bojowy i jeszcze się komuś moze dostać;-)


      • loppe Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:29
        mojemail3 napisała:

        > Ps. na dziś dość te dwa posty, nastrój mam bojowy i jeszcze się komuś moze dost
        > ać;-)


        Kobiety są cudowne
      • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:36
        mojemail3 napisała:

        > A skoro tak osobiście się zrobiło, to ci powiem, że nie mam ochoty jak Kitty g
        > łaskać cię po główce, Tobie to by się przydał solidny kop w d.... na ograniczen
        > ie bezsensownego pieprzenia ;-)

        Ej no, ja moge kopac tylko jedna noga, a kopie juz dzisiaj Morrisona, za to rece mam wolne wiec poglaskalam ;) Ale Ty sobie nie zaluj, jak masz potrzebe.
        • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:39
          hello-kitty2 napisała:

          > Ej no, ja moge kopac tylko jedna noga, a kopie juz dzisiaj Morrisona, za to rec
          > e mam wolne wiec poglaskalam ;) Ale Ty sobie nie zaluj, jak masz potrzebe.

          Kop ile wlezie, bo ma dziad nagrabione;-)
          Ech szkoda sensu na to wszystko...
          ( To zabawne, bo mój Młody tak samo mówi " Ej no" :)
          Ps. a miały być 2 posty, ale niech będzie,że do trzech razy sztuka...
      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 19:50
        > Miłośc też nie jest potrzebna w związku, to przecież taka fanaberia kulturalna,
        > iluzja obyczajowa itp.itd.

        Nie no, miłość sie przydaje i jest miła w nadawaniu i odbiorze.
        Same zalety.
        Po prostu jest jej mało, hipokryzji i gadania o niej duzo i czasem sobie trzeba radzić bez niej.

        > A skoro tak osobiście się zrobiło, to ci powiem, że nie mam ochoty jak Kitty g
        > łaskać cię po główce, Tobie to by się przydał solidny kop w d.... na ograniczen
        > ie bezsensownego pieprzenia ;-)

        Moze sie zdarzyć i tak.

        Ale nie troluje.
        Podejrzewam ze jest w wymianie negatywnych uczuć cos bardzo wiążącego a przy tym mniej kruchego od miłości. Możliwe ze Ty masz U. Eco na półce, jego Cmentarz Praski (2010) jest chyba o tym. A jak nie Eco to bardziej na luzie: tutaj któraś z aktorek komediowych (stand-up) miała fajny skecz związkowy: patrzę na twarz tego idioty i go nienawidzę, ale nie rozwiodę sie z nim bo moze poźniej znaleźć kogos z kim bedzie szczęśliwy.

        > Ps. na dziś dość te dwa posty, nastrój mam bojowy i jeszcze się komuś moze dost
        > ać;-)

        No to dobranoc :)

        • ninek04 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:06
          protein.spill napisał(a):


          > Podejrzewam ze jest w wymianie negatywnych uczuć cos bardzo wiążącego a przy ty
          > m mniej kruchego od miłości. Możliwe ze Ty masz U. Eco na półce, jego Cmentarz
          > Praski (2010) jest chyba o tym. A jak nie Eco to bardziej na luzie: tutaj która
          > ś z aktorek komediowych (stand-up) miała fajny skecz związkowy: patrzę na twarz
          > tego idioty i go nienawidzę, ale nie rozwiodę sie z nim bo moze poźniej znaleź
          > ć kogos z kim bedzie szczęśliwy.

          Gdy próg negatywnych uczuć zostanie przekroczony, to cóż może zostać wiążącego, pomijając suchą wymianę zdań i przyziemne ,codzienne organizacyjne sprawy domowe.
          Zostaje obojętność, która z każdym dniem coraz bardziej uwiera i przybliża do niechęci i nieżyczliwości.
          • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:11
            > Gdy próg negatywnych uczuć zostanie przekroczony, to cóż może zostać wiążącego,
            > pomijając suchą wymianę zdań i przyziemne ,codzienne organizacyjne sprawy domo
            > we.
            > Zostaje obojętność, która z każdym dniem coraz bardziej uwiera i przybliża do n
            > iechęci i nieżyczliwości.

            Tak, to juz jest po zawodach.

            Ja mam na mysli te związki gdzie na co dzien jest taki sprany szlafrok, każde mysli: "to niemożliwe ze akurat my tak skończyliśmy" ale jednak nie niszczą sie otwarcie i z całych sił. Wtedy wiąże ich i zycie od jednego w miarę spokojnego dnia do drugiego, sztuka omijania tematów zapalnych itd. Jeden z moich najlepszych kumpli w Polsce tak żyje od lat. Wydaje mi sie ze jego zona dokładnie wie gdzie jest granica po której facet wyszedłby i trzasnął drzwiami - i zawsze gnoi go tylko do tej granicy, nie dalej.
        • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:10
          protein.spill napisał(a):

          > Nie no, miłość sie przydaje i jest miła w nadawaniu i odbiorze.
          > Same zalety.

          No nie...Jak wy mnie dziś wkurzacie panowie i panie...
          Przyczynę swej frustracji znam, ale jest czasowa, na szczęście;-)

          "Miła jest, przydaje się"...A to ma boleć,żeby coś poczuć, ma być cholernie ciężko,żeby mieć z niej piękne owoce...
          Na którymś z koncertów Nohavica, czeski bard przedstawił zaskakujące tłumaczenie dwóch słów,czeskich i polskich,a mianowicie: miłość -łaska i milost-laska z tym,że po czesku "milost" to łaska, a laska to "miłość"...zastanawiająca ta zbieżność lingwistyczna( językowa, po prostu...)

          > Po prostu jest jej mało, hipokryzji i gadania o niej duzo i czasem sobie trzeba
          > radzić bez niej.

          Mało,mało, może trzeba wybudować kopalnię odkrywkową...


          > No to dobranoc :)

          No nie wiem.
        • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:20
          protein.spill napisał(a):

          "(...)Ale nie troluje.
          Podejrzewam ze jest w wymianie negatywnych uczuć cos bardzo wiążącego a przy tym mniej kruchego od miłości. Możliwe ze Ty masz U. Eco na półce, jego Cmentarz Praski (2010) jest chyba o tym (...)"

          Mam "Cmentarz w Pradze" na półce,owszem.Lubię pana Eco nie tylko za beletrystykę, ale również za filozofię...
          Ale o co Tobie chodzi? Nie popieram bezpodstawnej wymiany negatywnych emocji, dla rozładowania frustracji, jeśli używam w relacji,to dla wytrącenia z odrętwienia...



          • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:13
            > Mam "Cmentarz w Pradze" na półce,owszem.Lubię pana Eco nie tylko za beletrystyk
            > ę, ale również za filozofię...
            > Ale o co Tobie chodzi? Nie popieram bezpodstawnej wymiany negatywnych emocji, d
            > la rozładowania frustracji, jeśli używam w relacji,to dla wytrącenia z odrętwie
            > nia...

            Ja tez nie. I staram sie nie używać w ogole, nie mam az takiego zaufania do swojej oceny sytuacji. Niemniej zdarza mi sie wypalić bez planu.

            Chodzi mi o to, ze zastanawiająco duzo energii z negatywnych relacji daje sie dookoła zauważyć. W przypadku "Cmentarza" sprawcza rola nienawiści była (chyba?) jednym z ważniejszych motywów. Stad ten wątek. Zeby nie upiększać swojego widzenia świata lukrowanym myśleniem życzeniowym.

            To troche jak z vendettą. Nie wystarczy powiedziec sobie ze jest moralnie naganna, tylko zrozumieć czy da sie (i jak) zaproponować lepiej działająca alternatywę.
            • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 01:11
              protein.spill napisał(a):

              > Chodzi mi o to, ze zastanawiająco duzo energii z negatywnych relacji daje sie d
              > ookoła zauważyć. W przypadku "Cmentarza" sprawcza rola nienawiści była (chyba?)
              > jednym z ważniejszych motywów. Stad ten wątek.

              Pyatnie czy jakas z ostatnich przepychanek na forum wygenerowala jakas energie u Ciebie? Energie dajaca sie wykorzystac?
              • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 12:20
                > Pyatnie czy jakas z ostatnich przepychanek na forum wygenerowala jakas energie
                > u Ciebie? Energie dajaca sie wykorzystac?

                Pewnie.

                Jak czasem seksizm lata tutaj luzem czy w formie przypudrowanej elokwencja i jak mnie za bardzo denerwuje to wiem, ze sam trzymam jakiegoś trupa w swojej szafie, ze to sa te nożyce co sie odzywają po uderzeniu w stół itd. Moze kiedys nawet skonfrontuje sie z tym i to zrozumiem.

                Praktyczna korzyść jest taka, ze jeszcze nie zapisałem sie do żadnego obozu i ze w realu nie włączam sie juz w takie dywagacje.
                • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 13:10
                  protein.spill napisał(a):

                  > Pewnie.
                  >
                  > Jak czasem seksizm lata tutaj luzem czy w formie przypudrowanej elokwencja i ja
                  > k mnie za bardzo denerwuje to wiem, ze sam trzymam jakiegoś trupa w swojej szaf
                  > ie, ze to sa te nożyce co sie odzywają po uderzeniu w stół itd. Moze kiedys naw
                  > et skonfrontuje sie z tym i to zrozumiem.
                  >
                  > Praktyczna korzyść jest taka, ze jeszcze nie zapisałem sie do żadnego obozu i z
                  > e w realu nie włączam sie juz w takie dywagacje.

                  Wyczuwam te energie u Ciebie. Wiem na bank, ze chcialbys sie ponapierdalac. Jesli ta kultura komus cos zrobila jak pomstuja tu panowie to na pewno Ty jestes dobrym tego przykladem. Jestes az pokurczony od wlasnych powsciagniec, w siatce obciagniety nimi jak baleron. Jakby co to ja Cie do niczego nie namawiam tylko przygladam Ci sie uwaznie zyczliwym okiem. Pisz i dostarczaj danych ;)
                  • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 01.04.15, 12:32
                    > Wyczuwam te energie u Ciebie. Wiem na bank, ze chcialbys sie ponapierdalac. Jes
                    > li ta kultura komus cos zrobila jak pomstuja tu panowie to na pewno Ty jestes d
                    > obrym tego przykladem. Jestes az pokurczony od wlasnych powsciagniec, w siatce
                    > obciagniety nimi jak baleron. Jakby co to ja Cie do niczego nie namawiam tylko
                    > przygladam Ci sie uwaznie zyczliwym okiem. Pisz i dostarczaj danych ;)

                    Baleron - obśmiałem sie, trafne :)
                    Dobrze celujesz.
                    Nie wiem, kiedy ostatni raz oglądałas "Falling Down" m.imdb.com/title/tt0106856/ , ale to jest jeden z nielicznych filmów, gdzie mogę sie utożsamić z głównym bohaterem od A do Z. Dlatego w tej siatce bede siedział tak długo jak sie da, przy odrobinie szczęścia - do śmierci.
                    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 01.04.15, 19:11
                      protein.spill napisał(a):

                      > Baleron - obśmiałem sie, trafne :)
                      > Dobrze celujesz.
                      > Nie wiem, kiedy ostatni raz oglądałas "Falling Down" m.imdb.com/title/tt0106856/ , ale to jest jeden z nielicznych filmów, gdzie mogę sie utożsamić z głównym bohaterem od A do Z. Dlatego w tej siatce bede siedział tak długo jak sie da, przy odrobinie szczęścia - do śmierci.

                      Nie widzialam w ogole ale lubie bardzo Douglasa wiec z przyjemnoscia obejrze i pewnie wroce z pytaniami. See ya.
            • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 20:49
              protein.spill napisał(a):

              > I staram sie nie używać w ogole, nie mam az takiego zaufania do swo
              > jej oceny sytuacji. Niemniej zdarza mi sie wypalić bez planu.

              Może sobie daruj czasem pacyfistyczne ciągoty...Z jakich Ty górali jesteś?
              Ja mam geny żywieckich, niespotykanie spokojny ze mnie człowiek, do czasu ;-)
              Takie mamy czasy,że uzewnętrznienie emocji jest be, trzeba zawsze trzymać w ryzach złość, czasem słuszny gniew, wszystko i wszystkich tolerować, wszystko ponoć względne jest...
              To wszystko czyni ludzi letnimi niestety.
              W związku, w relacji, unikanie kłótni, spięcia, rzeczywistej komunikacji- prowadzi do oddalenia, zdystansowania się, wręcz izolacji.
              Izolacja to wg mnie podstawowy współczesny problem społeczny ( w związkach, rodzinach)


              > Chodzi mi o to, ze zastanawiająco duzo energii z negatywnych relacji daje sie d
              > ookoła zauważyć. W przypadku "Cmentarza" sprawcza rola nienawiści była (chyba?)
              > jednym z ważniejszych motywów. Stad ten wątek. Zeby nie upiększać swojego widz
              > enia świata lukrowanym myśleniem życzeniowym.


              Emocje ponoć nie są złe czy dobre, ich skutki mogą być złe lub dobre.


              > To troche jak z vendettą. Nie wystarczy powiedziec sobie ze jest moralnie nagan
              > na, tylko zrozumieć czy da sie (i jak) zaproponować lepiej działająca alternaty
              > wę.

              No ciekawe, jakaż to alternatywa vendetty może być...Chyba tylko cosa nostra;-)
              • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 01.04.15, 12:23
                > Może sobie daruj czasem pacyfistyczne ciągoty...Z jakich Ty górali jesteś?
                > Ja mam geny żywieckich, niespotykanie spokojny ze mnie człowiek, do czasu ;-)

                Ja jestem góralem beskidzkim, ale po matce jestem w małej części Tatarem a po ojcu chyba Węgrem. Tak czy siak element kulturowo obcy, przybłęda, mimo że Polak. Poczytaj porno-charakterystyki Wonta :)

                > Takie mamy czasy,że uzewnętrznienie emocji jest be, trzeba zawsze trzymać w ryz
                > ach złość, czasem słuszny gniew, wszystko i wszystkich tolerować, wszystko pono
                > ć względne jest...
                > To wszystko czyni ludzi letnimi niestety.
                > W związku, w relacji, unikanie kłótni, spięcia, rzeczywistej komunikacji- prowa
                > dzi do oddalenia, zdystansowania się, wręcz izolacji.
                > Izolacja to wg mnie podstawowy współczesny problem społeczny ( w związkach, rod
                > zinach)

                Jak zawsze muszę sie zgodzić i jak zazwyczaj wsadzić to na półkę z teorią. Tu i teraz jedyna praktyczna strategia to trzymać sie od ludzi z daleka. Moje małżeństwo to 7 lat chudych (interakcja o której mowisz) i 7 lat tłustych (izolacja i samotność).
                • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 01.04.15, 13:20
                  protein.spill napisał(a):

                  > Ja jestem góralem beskidzkim, ale po matce jestem w małej części Tatarem a po o
                  > jcu chyba Węgrem. Tak czy siak element kulturowo obcy, przybłęda, mimo że Polak

                  Góral bez kicka, ciekawe ;-)
                  A Beskid Żywiecki to gdzie jest, w Sudetach? Przecież to jeden Beskid jest...
                  Nieścisły jesteś.
                  Co do krzyżówek genetycznych, zupełnie normalne u ludności zamieszkującej Karpaty, jakbyś się wgłębił w temat, to zrozumiesz,że nic niezwykłego( a jednocześnie coś szczególnego;-) jest w twej genealogii. Prześledziłam kiedyś na podstawie nazwisk dziadków prawdopodobne korzenie u moich znajomych i u siebie, bez problemu można znależć pochodzenie węgierskie, słowackie, czeskie,austriackie, ukraińskie, rumuńskie, łemkowskie itd. Normalne u ludności Karpat. Ja wiem,że w rodzinie ojca na pewno są geny austriackie, słowackie, u mojej mamy węgierskie ( rodzina z okolic Krakowa)
                  To wynika ze zjawiska transhumancji, wędrówek koczowników wołoskich. Fascynujący temat,warto poczytać, polecam:

                  www.redykkarpacki.pl/
                  pl.wikipedia.org/wiki/Transhumancja
                  Pamiętam, jak na ścianach malowanych monastyrów w rumuńskiej Bukowinie znalazłam nazwiska polskiej szlachty...I polska wioska w Rumunii jest, bodajże w Maramuresz.

                  > Poczytaj porno-charakterystyki Wonta :)

                  Daruję sobie, mam ciekawsze spojrzenie na sąsiednie populacje...
                  Odpuszczę sobie niższą kulturę ;-)


                  > Jak zawsze muszę sie zgodzić i jak zazwyczaj wsadzić to na półkę z teorią. Tu i
                  > teraz jedyna praktyczna strategia to trzymać sie od ludzi z daleka. Moje małże
                  > ństwo to 7 lat chudych (interakcja o której mowisz) i 7 lat tłustych (izolacja
                  > i samotność)

                  Nic nie stoi na przeszkodzie,żeby mieć kolejne lata "tłuste" ( ja takie teraz mam) chyba,że sami zainteresowani, nie są tym zainteresowani...
                  O wiele łatwiej uciec w szybkie zaspokajanie potrzeb, folgowanie przyjemnościom tj. materializm, zakupoholizm, autoerotyzm, seriale itp. itd. Każdy partner ma swoje sprawy, a wspólnych nie ma...
                  I po co się tak zawsze zgadzasz ze mną...To że ja prawie zawsze mam rację nie ma znaczenia ;-)
                  Mojemu ślubnemu też mówię czasem " sprzeciw się dla zasady" będzie ostrzej i weselej...
                  • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 21:09
                    > > Jak zawsze muszę sie zgodzić i jak zazwyczaj wsadzić to na półkę z teorią
                    > . Tu i
                    > > teraz jedyna praktyczna strategia to trzymać sie od ludzi z daleka. Moje
                    > małże
                    > > ństwo to 7 lat chudych (interakcja o której mowisz) i 7 lat tłustych (izo
                    > lacja
                    > > i samotność)
                    >
                    > Nic nie stoi na przeszkodzie,żeby mieć kolejne lata "tłuste" ( ja takie teraz m
                    > am) chyba,że sami zainteresowani, nie są tym zainteresowani...
                    > O wiele łatwiej uciec w szybkie zaspokajanie potrzeb, folgowanie przyjemnościom
                    > tj. materializm, zakupoholizm, autoerotyzm, seriale itp. itd. Każdy partner ma
                    > swoje sprawy, a wspólnych nie ma...

                    Troche zalatuje Markiem. Komu sie nie układa ten pewnie kaprawy sietniok (pol.: niedorajda), sam sobie winien, niech idzie i robi miejsce dla jednostek wysportowanych i o właściwym poglądzie na rzeczywistość. Czytam o problemach pani obok (tej od 7 lat chudych) i jakoś idea pracy nad związkiem nie brzmi tam zbyt atrakcyjnie.

                    Teraz a propos "nic nie stoi na przeszkodzie". Stoi, stoi. Ludzie o niedobranych charakterach moga włożyć tonę ciężkiej pracy i dobrej woli dziennie i nie osiągnąć duzo wiecej niż troche frustracji wieczorem. Zaprzeczanie temu to niepowodzenie nie tylko w umiejętności obserwacji charakterów, ale i empatii. Nie to żebym sie dopominał o empatię, mam wystarczajaco duzo energii z frustracji.

                    > I po co się tak zawsze zgadzasz ze mną...To że ja prawie zawsze mam rację nie m
                    > a znaczenia ;-)

                    Nie zgadzam sie z Tobą az tak :)

                    Pisze, ze "muszę sie zgodzić" bo serwujesz opinie okrągłe, miłe w dotyku i na wystarczającym poziomie abstrakcji, zeby nie dało sie z nimi nie zgodzić. Do tego robisz wrazenie kogos kto sobie te rzeczy aplikuje na codzień z korzyścią dla siebie i otoczenia wiec nie próbuje za bardzo ich rozmontowywać. (Z jednym wyjątkiem: Twoja hm duchowość (z braku lepszego słowa) jest bardzo kusząca zeby ja rozszarpać na strzępy).

                    Wiem ze dla mnie Twoje recepty nie sprawdziłyby sie, przynajmniej nie w takiej wersji jaka sprawdza sie Tobie.

                    Zmieniając temat: jaki masz stosunek do swojego zawodu, o ile mogę zapytać?

                    > Mojemu ślubnemu też mówię czasem " sprzeciw się dla zasady" będzie ostrzej i we
                    > selej...

                    To wpędzasz biedaka w sytuacje niemożliwą. Gdyby był logikiem mógłby zgłosić przypadek znęcania sie :)
                    • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 21:28
                      protein.spill napisał(a):
                      > Troche zalatuje Markiem. Komu sie nie układa ten pewnie kaprawy sietniok (pol.: niedorajda), sam sobie winien, niech idzie i robi miejsce dla jednostek wysportowanych i o właściwym poglądzie na rzeczywistość.

                      Końcowy wynik jest efektem pracy i zbiegu okoliczności, czyli jak wolisz, szczęścia. Ja tego ani nie odkryłem, ani nie wymyśliłem.
                      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 22:00
                        > Końcowy wynik jest efektem pracy i zbiegu okoliczności, czyli jak wolisz, szczę
                        > ścia. Ja tego ani nie odkryłem, ani nie wymyśliłem.

                        Ja Ci jestem winien dwa słowa wyjaśnienia. Wspominasz od czasu do czasu ze piszesz wiec wsadziłem Cię do przegródki "aspirujący pisarz". Stad nawet jezeli recepty ktore podajesz sie sprawdzają, brakuje mi elementu zaskoczenia, choćby w formie jezeli nie w treści. Stad jakoś czesto pojawiasz mi sie kiedy szukam porównania do kogos przewidywalnego.

                        A moze to dlatego, ze piszesz pod własnym nazwiskiem. Moze jakbyś pisał pod pseudonimem (jak A. Głowacki np) miałbyś rozmach, zeby wrzucić cos czego jeszcze nikt nie dostrzegł wcześniej?
                        • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 22:34
                          protein.spill napisał(a):


                          > Ja Ci jestem winien dwa słowa wyjaśnienia. Wspominasz od czasu do czasu ze piszesz wiec wsadziłem Cię do przegródki "aspirujący pisarz". Stad nawet jezeli recepty ktore podajesz sie sprawdzają, brakuje mi elementu zaskoczenia, choćby w formie jezeli nie w treści. Stad jakoś czesto pojawiasz mi sie kiedy szukam porównania do kogos przewidywalnego.
                          >
                          > A moze to dlatego, ze piszesz pod własnym nazwiskiem. Moze jakbyś pisał pod pseudonimem (jak A. Głowacki np) miałbyś rozmach, zeby wrzucić cos czego jeszcze nikt nie dostrzegł wcześniej?

                          W powieściach, czyli w bajkach, można wrzucać bez ograniczeń, ale w realnym życiu, w jakim się obracamy, piszę to, co widziałem, przeżyłem i doświadczyłem.
                          • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 22:53
                            > W powieściach, czyli w bajkach, można wrzucać bez ograniczeń, ale w realnym życ
                            > iu, w jakim się obracamy, piszę to, co widziałem, przeżyłem i doświadczyłem.

                            Czyli pamiętniki Cezara wyżej od Dostojewskiego?
                            • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 22:56
                              protein.spill napisał(a):

                              > > W powieściach, czyli w bajkach, można wrzucać bez ograniczeń, ale w realnym życ iu, w jakim się obracamy, piszę to, co widziałem, przeżyłem i doświadczyłem.
                              >
                              > Czyli pamiętniki Cezara wyżej od Dostojewskiego?

                              Zdecydowaniwe tak.
                              • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 23:02
                                > > Czyli pamiętniki Cezara wyżej od Dostojewskiego?
                                >
                                > Zdecydowaniwe tak.

                                I to jest dobry przykład na to że nie należy ludzi szufladkować.
                                Ja nie powinienem był wrzucać Ciebie do "aspirujący pisarz".
                    • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 21:30
                      protein.spill napisał(a):

                      > Troche zalatuje Markiem. Komu sie nie układa ten pewnie kaprawy sietniok (pol.:
                      > niedorajda), sam sobie winien, niech idzie i robi miejsce dla jednostek wyspor
                      > towanych i o właściwym poglądzie na rzeczywistość.

                      Z Markiem łączy mnie tylko ten sam dzień i miesiąc urodzin oraz tytuł zawodowy inżyniera, poza tym, zupełnie odmienna postawa życiowa i życiorys,ale nie obrażam się, to porównanie mi nie ubliża ;-)

                      > Czytam o problemach pani obo
                      > k (tej od 7 lat chudych) i jakoś idea pracy nad związkiem nie brzmi tam zbyt at
                      > rakcyjnie.

                      Bo tam miłości nie było i nie ma, jest egocentryzm, skupienie na sobie, bierność, obojętność, nuda i stagnacja.Z pustego to wiesz i Salomon nie naleje...

                      > Teraz a propos "nic nie stoi na przeszkodzie". Stoi, stoi. Ludzie o niedobranyc
                      > h charakterach moga włożyć tonę ciężkiej pracy i dobrej woli dziennie i nie osi
                      > ągnąć duzo wiecej niż troche frustracji wieczorem.

                      Co ja Ci poradzę, trzeba było się lepiej dobrać.Poza tym wchodząc w małżeństwo, lepiej mieć świadomość,że to ciężki kawałek chleba, a nie bułka z masłem, łatwiej potem znieść trudności i kryzysy.


                      > Pisze, ze "muszę sie zgodzić" bo serwujesz opinie okrągłe, miłe w dotyku i na w
                      > ystarczającym poziomie abstrakcji, zeby nie dało sie z nimi nie zgodzić.

                      Rozumiem,że maksymalnie Cię to wkurza, ale to nie są opinie na " wystarczającym poziomie abstrakcji" to jest moje życie w nieco zawoalowanej formie, publicznej spowiedzi nie będę tu prowadzić.

                      >Do tego robisz wrazenie kogos kto sobie te rzeczy aplikuje na codzień z korzyścią dla
                      > siebie i otoczenia wiec nie próbuje za bardzo ich rozmontowywać. (Z jednym wyj
                      > ątkiem: Twoja hm duchowość (z braku lepszego słowa) jest bardzo kusząca zeby ja
                      > rozszarpać na strzępy).

                      Szarp,ciekawe czy Ci się uda, ja podnoszę przyłbicę ;-)

                      > Wiem ze dla mnie Twoje recepty nie sprawdziłyby sie, przynajmniej nie w takiej
                      > wersji jaka sprawdza sie Tobie.

                      No jasne, nie da się przełożyć bezpośrednio mojego doświadczenia na Twoje.
                      Widzisz, tak pozornie, mamy podobne małżeństwa, jesteśmy w podobnym wieku, z kilkuletnimi jedynakami płci męskiej,ale myślę,że nie masz pojęcia jak różna drogą doszliśmy do takiego "stanu posiadania", może w tym tkwi sedno sprawy?

                      > Zmieniając temat: jaki masz stosunek do swojego zawodu, o ile mogę zapytać?

                      Lubię, nie zmieniłabym, studia wybrałabym takie same, może bym się bardziej do entomologii, fitopatologii i geologii przykładała...Aktualnie jedynie pracodawca mnie wk...rwia, ale to ogólnopolski trend dręczenia pracowników samorządowych i budżetowych korporacyjnym stylem zarządzania...


                      > To wpędzasz biedaka w sytuacje niemożliwą. Gdyby był logikiem mógłby zgłosić pr
                      > zypadek znęcania sie :)

                      To człowiek o wybitnym poczuciu humoru, ten jego humor w najgorszych sytuacjach podtrzymywał mnie na duchu. Fajny gość, który miał tzw. bardzo trudne dzieciństwo i młodość, ale z tzw. traumą się nie obnosił. Za bardzo wszystko chciał brac na klatę, stąd głównie nasze problemy, z nadmiernej potrzeby nie obciążania mnie nimi.
                      A mężczyzna też człowiek, problemy emocjonalne mieć może...
                      • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 21:36
                        mojemail3 napisała:

                        > Z Markiem łączy mnie tylko ten sam dzień i miesiąc urodzin oraz tytuł zawodowy inżyniera, poza tym, zupełnie odmienna postawa życiowa i życiorys,ale nie obrażam się, to porównanie mi nie ubliża ;-)

                        No to jeszcze Agnieszka Radwańska jest naszej grupie, urodzionych 6 marca :).
                      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 22:27
                        > >Do tego robisz wrazenie kogos kto sobie te rzeczy aplikuje na codzień z k
                        > orzyścią dla
                        > > siebie i otoczenia wiec nie próbuje za bardzo ich rozmontowywać. (Z jedn
                        > ym wyj
                        > > ątkiem: Twoja hm duchowość (z braku lepszego słowa) jest bardzo kusząca z
                        > eby ja
                        > > rozszarpać na strzępy).
                        >
                        > Szarp,ciekawe czy Ci się uda, ja podnoszę przyłbicę ;-)

                        Ok, następnym razem przyniosę moje dwa nagie miecze i zrobimy ustawkę.
                        • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 23:42
                          protein.spill napisał(a):

                          > Ok, następnym razem przyniosę moje dwa nagie miecze i zrobimy ustawkę.

                          Przemyśl to dobrze, bo z racji wspomnianego 6 marca,na piersiach " ot ryby, siną barwą kłute"...
                          I nawet dwa nagie Miecie mogą nie dać rady ;-)
                          • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 23:44
                            mojemail3 napisała:

                            > I nawet dwa nagie Miecie mogą nie dać rady ;-)

                            My, mężczyźni odrzuceni przez kobiety, wyślemy jako delegację dwa nagie Cześki.
                            Wszelki opór jest bezcelowy.
                            • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 02.04.15, 23:50
                              sabat.77 napisał:

                              > My, mężczyźni odrzuceni przez kobiety, wyślemy jako delegację dwa nagie Cześki.
                              > Wszelki opór jest bezcelowy.

                              Taa.Jeden odrzucony, drugi odrzucający...A co ja mam do tego? Ja swojemu mężczyżnie to nawet wybaczyłam,że jest mężczyzną, a nie jest taki sam jak ja ;-)
                              I proszę mnie tu Cześkami nie straszyć,bo mówią na mnie "przyczajony tygrys, ukryty smok"...
                          • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 03.04.15, 00:16
                            > Przemyśl to dobrze, bo z racji wspomnianego 6 marca,na piersiach " ot ryby, sin
                            > ą barwą kłute"...
                            > I nawet dwa nagie Miecie mogą nie dać rady ;-)

                            Sienkiewiczem? Nas, bohaterów?
                            W takim razie:
                            "Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
                            Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy. "
                            • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 03.04.15, 00:20
                              protein.spill napisał(a):

                              > Sienkiewiczem? Nas, bohaterów?
                              > W takim razie:
                              > "Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
                              > Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy. "

                              Hamletem mi tu rzucasz prosto w twarz?
                              Zebym ja nie napisała po staropolsku komu biada, biada ( jak pan z dziada;-)
                              A jak przy Dziadach, to:

                              "Nie znałeś litość, Panie!
                              [...] I my nie znajmy litości:
                              szarpajmy jadło na sztuki,
                              niechaj nagie świecą kości "

                              Tak...
                              • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 03.04.15, 00:37
                                > Hamletem mi tu rzucasz prosto w twarz?
                                > Zebym ja nie napisała po staropolsku komu biada, biada ( jak pan z dziada;-)
                                > A jak przy Dziadach, to:
                                >
                                > "Nie znałeś litość, Panie!
                                > [...] I my nie znajmy litości:
                                > szarpajmy jadło na sztuki,
                                > niechaj nagie świecą kości "
                                >
                                > Tak...

                                No tak, Mickiewicza przebija juz tylko Dobra Księga, ("zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami.") ale chyba juz czas pozbierac zabawki i iść spać.

                                Dobranoc.

    • bgz0702 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:41
      protein.spill napisał(a):

      > Kitty i BGZ uświadomiły mi kompletną abstrakcyjność obrazu kobiet (jako grupy)
      > jaki sobie pracowicie poukładałem w głowie. Sam, bez poważniejszej konsultacji
      > z konkretnymi, żyjącymi przedstawicielkami.
      >
      > To jest taki liberalny, wypolerowany jeleń na rykowisku. Że kobiety chca partne
      > rstwa, ze chca równości, ze empatyczne. Że z mniejszej skłonności/zdolności do
      > przemocy zanikną wojny a z mniejszej konfrontacyjności wyłoni sie sielanka zroz
      > umienia w korporacjach i finansach.

      Przepraszam ze "ci zniszczyłam życie". Nie chciałam

      > Tymczasem relacje między płciami instynktownie kształtuje ksenofobia. Kobiety s
      > a dziwne dla mężczyzn. Mezczyzni sa dziwni dla kobiet.

      w życiu romana, nic o tym nie wiem
      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:49
        > Przepraszam ze "ci zniszczyłam życie". Nie chciałam

        :) wiszę Ci przysługę.

        >
        > > Tymczasem relacje między płciami instynktownie kształtuje ksenofobia. Kob
        > iety s
        > > a dziwne dla mężczyzn. Mezczyzni sa dziwni dla kobiet.
        >
        > w życiu romana, nic o tym nie wiem

        Ja wiem, ze kobiety na pewno sa dziwne dla niektórych mężczyzn. A tym co mówią ze znają kobiety na wylot nie do konca wierze.
        • bgz0702 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:55
          protein.spill napisał(a):

          > > Przepraszam ze "ci zniszczyłam życie". Nie chciałam
          >
          > :) wiszę Ci przysługę.

          chcesz mi niszczyć życie?;) dziękuję, obejdzie się bez długów;))

          > > > Tymczasem relacje między płciami instynktownie kształtuje ksenofobi
          > a. Kobiety sa dziwne dla mężczyzn. Mezczyzni sa dziwni dla kobiet.
          > >
          > > w życiu romana, nic o tym nie wiem
          >
          > Ja wiem, ze kobiety na pewno sa dziwne dla niektórych mężczyzn. A tym co mówią
          > ze znają kobiety na wylot nie do konca wierze.

          jak można znać kobiety NA WYLOT? zlituj się nade mną raz jeden, PROSZĘ. Mogę im też nie wierzyć...?
        • jesod Na wylot 30.03.15, 23:38
          protein.spill napisał(a):
          > Ja wiem, ze kobiety na pewno sa dziwne dla niektórych mężczyzn. A tym co mówią
          > ze znają kobiety na wylot nie do konca wierze.

          I słusznie, ponieważ to są właśnie ci ekstra-specjaliści/ znawcy od wylotu własnego ptaka.
    • wont Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:42
      Noale jak nie ma ani bliskosci ani zrozumienia to po co w ogole kooperowac? Kiedys to po to, zeby baba w domu prala, sprzatala, gotowala i dupy dawala. A teraz? Sa pralki, Ukrainki, knajpy i kurwy.
      • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 14:55
        > Noale jak nie ma ani bliskosci ani zrozumienia to po co w ogole kooperowac? Kie
        > dys to po to, zeby baba w domu prala, sprzatala, gotowala i dupy dawala. A tera
        > z? Sa pralki, Ukrainki, knajpy i kurwy.

        Bliskości nie musi byc ale można mieć złudzenia ze kiedys bedzie albo trzymać sie wspomnień. Można tez dla: podatków , PKB, dzieci, dla zabicia czasu, z konformizmu, z idealizmu, dla seksu, z przyzwyczajenia i jeszcze pewnie masa innych powodów.
        • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 15:08
          protein.spill napisał(a):

          > Bliskości nie musi byc ale można mieć złudzenia ze kiedys bedzie albo trzymać s
          > ie wspomnień. Można tez dla: podatków , PKB, dzieci, dla zabicia czasu, z konfo
          > rmizmu, z idealizmu, dla seksu, z przyzwyczajenia i jeszcze pewnie masa innych
          > powodów.

          Ale jak jest seks to jest tez bliskosc w pakiecie z seksem, przynajmniej w moim swiecie. Ja tego nie umiem rozdzielic, nie z mojej strony dlatego nie jestem kobieta poszukiwana przez Morrisona dla przykladu.
          • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 15:19
            hello-kitty2 napisała:

            Ale jak jest seks to jest tez bliskosc w pakiecie z seksem, przynajmniej w moim swiecie. Ja tego nie umiem rozdzielic

            A kto to napisał? ,,żona jest częścią mnie"?
          • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 20:55
            hello-kitty2 napisała:

            > Ale jak jest seks to jest tez bliskosc w pakiecie z seksem, przynajmniej w moim
            > swiecie. Ja tego nie umiem rozdzielic, nie z mojej strony dlatego nie jestem k
            > obieta poszukiwana przez Morrisona dla przykladu.

            A Twoj bieżący miś? Byliście ze sobą blisko? Czy na początku chcica, potem bliskość, potem spapuciał?
            • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 21:45
              protein.spill napisał(a):

              > A Twoj bieżący miś? Byliście ze sobą blisko? Czy na początku chcica, potem blis
              > kość, potem spapuciał?

              Ojciec mojego syna z kanapy obok? ;-) Nie ma seksu to nie ma bliskosci, jest przyjazn, jest wesolo, on tez jest 'mean machine', nazywam go 'papiciulo', przedrzezniamy sie i wysmiewamy, najczesciej z bledow jezykowych, z wymowy, z syna sie wysmiewamy, z mojej matki (jego rodzice nie zyja) no i cala trojca nas bluzga dla zabawy. Wzajemnie sie nazywamy 'idiots' i 'bastards'. W domu jest malo czulosci ale jest kumpelstwo. Lubie go.

              A pytasz jak bylo kiedys? Ja to opisywalam kiedys w starych watkach. No coz, hormony, chcialam miec dziecko, kolo 30stki mnie wzielo na powaznie, poznalismy sie w pracy, ja spedzalam moje samotne zycie po rozwodzie w delagacjach, miesiacami stacjonujac miedzy Dublinem a Eindhoven. Pamietam, ze weekendy to byl dla mnie bol. No i sie spiknelismy. Ja mialam 29 on 35. Po 3 latach urodzil sie small bastard jak go nazywam, planowany ;) Potem przyjechala moja matka pomoc przy dziecku na pol roku, seks siadl, bo kurwa on musiala wchodzic do dziecka, a lozeczko bylo w naszej sypialni. Poza tym tak glupio buduja tu te apartamnty chyba dla bezpieczenstwa, ze balkon/taras rozciaga sie dookola mieszkania czyli mozesz podejsc do okna sypialni z zewnatrz, zero prywatnosci. A potem sie w ogole posypalo, potem czekalam tylko od wakacji do wakacji az sie 'cos' wydarzy, nie dzialo sie nic, bo dzicko spalo z nami i w ogole wskoczylo na pierwsza pozycje, potem stracilam nadzieje, potem rzucilam sie w kochankow, potem zaakceptowalam sytuacje i teraz jest spokojnie, bo ja nie wariuje. Teraz jestesmy jak rodzenstwo. Jest dla mnie calkowicie aseksualny. Nie spimy w jednym lozku.

              Teraz to jestesmy w takiej komitywie, ze mam wyrzuty sumienia, ze chce odejsc. Jemu jest dobrze tak, jak jest, czuje sie spelniony, a ja sie spalam, starasznie mi brakuje seksu i bliskosci. Moze mi przejdzie, co?
              • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:04
                hello-kitty2 napisała:
                Potem przyjechala moja matka pomoc przy dziecku na pol roku, seks siadl, bo kurwa on musiala wchodzic do dziecka, a lozeczko bylo w naszej sypialni. Poza tym tak glupio buduja tu te apartamnty chyba dla bezpieczenstwa, ze balkon/taras rozciaga sie dookola mieszkania czyli mozesz podejsc do okna sypialni z zewnatrz, zero prywatnosci. A potem sie w ogole posypalo, potem czekalam tylko od wakacji do wakacji az sie 'cos' wydarzy, nie dzialo sie nic, bo dzicko spalo z nami .

                Nasze dzieci w ilości 3 spały w sąsiednim pokoju, a często przychodziły w nocy i nic się nie posypało. Usypialem je, i był czas dla nas.
                • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:19
                  marek.zak1 napisał:

                  > Nasze dzieci w ilości 3 spały w sąsiednim pokoju, a często przychodziły w nocy
                  > i nic się nie posypało. Usypialem je, i był czas dla nas.

                  A matka wchodzila Wam co chwila do sypialni?
                  • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:40
                    hello-kitty2 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Nasze dzieci w ilości 3 spały w sąsiednim pokoju, a często przychodziły w nocy i nic się nie posypało. Usypialem je, i był czas dla nas.
                    >
                    > A matka wchodzila Wam co chwila do sypialni?

                    Na szczęście mieszkaliśmy oddzielnie, ale gdyby nie i tylko pomyślała, żeby wejść, już bym ją wyp.... Sorry. ma w sobie chama. Wiem o tym.
              • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 22:48
                Moze Ci przejsc. Mi przeszlo - wyrzucilem potrzebe milosci z psychiki, po prostu zrozumialem mechanizmy i wydalo mi sie to infantylne w warstwie emocjonalnej i obrzydliwe w warstwie instynktow.
                Co do faceta z ktorym mieszkasz, to mam teorie, ze on po dziecku wrocil na stara droge tzn. znowu lazi na kurwy. To co napisalas o matce i problemach z seksem po urodzeniu dodaje temu prawdopodobienstwa moim zdaniem. Nie wytrzymal i poszedl, a potem to juz sie potoczylo za ciosem. On Cie nie potrzebuje seksualnie.
                • mojemail3 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:14
                  sabat.77 napisał:

                  > Moze Ci przejsc. Mi przeszlo - wyrzucilem potrzebe milosci z psychiki, po prost
                  > u zrozumialem mechanizmy i wydalo mi sie to infantylne w warstwie emocjonalnej
                  > i obrzydliwe w warstwie instynktow.

                  Ojejku jej. Głupio robię, bo daję się znowu prowokować sabatowym bajaniom z cyklu " nie wierzę w miłość"... To może nie skomentuję tej kolejnej egzaltacji ;-)
                  • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:19
                    mojemail3 napisała:

                    Ojejku jej. Głupio robię, bo daję się znowu prowokować sabatowym bajaniom z cyklu " nie wierzę w miłość"... To może nie skomentuję tej kolejnej egzaltacji ;-)/

                    A ja wierzę. Miłość jest fantastyczna, a żona, jak twierdzi Jan Mróz, jest częścią mnie.
                    Dobranic :)
                  • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:28
                    mojemail3 napisała:

                    > Ojejku jej. Głupio robię, bo daję się znowu prowokować sabatowym bajaniom z cyk
                    > lu " nie wierzę w miłość"... To może nie skomentuję tej kolejnej egzaltacji ;-)

                    Egzaltacji? Kurcze, jednak jestem zupełnie nieczytelny emocjonalnie dla forumowiczów. Moja wypowiedź była w zamierzeniu dość rzeczowa, staram się być realistą.
                • ninek04 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:39
                  sabat.77 napisał:

                  > Moze Ci przejsc. Mi przeszlo - wyrzucilem potrzebe milosci z psychiki, po prost
                  > u zrozumialem mechanizmy i wydalo mi sie to infantylne w warstwie emocjonalnej
                  > i obrzydliwe w warstwie instynktow.

                  sabat, popieram , też wyrzuciłam tę potrzebę, ale nie wyrzuciłam potrzeby seksu.

                • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:41
                  sabat.77 napisał:

                  > Moze Ci przejsc. Mi przeszlo - wyrzucilem potrzebe milosci z psychiki, po prost
                  > u zrozumialem mechanizmy i wydalo mi sie to infantylne w warstwie emocjonalnej
                  > i obrzydliwe w warstwie instynktow.

                  Ale potrzeby seksulane Ci nie przeszly przeciez.

                  > Co do faceta z ktorym mieszkasz, to mam teorie, ze on po dziecku wrocil na star
                  > a droge tzn. znowu lazi na kurwy. To co napisalas o matce i problemach z seksem
                  > po urodzeniu dodaje temu prawdopodobienstwa moim zdaniem. Nie wytrzymal i posz
                  > edl, a potem to juz sie potoczylo za ciosem. On Cie nie potrzebuje seksualnie.

                  Mozliwe. Nie mam nic przeciwko, w koncu 'otworzylam' zwiazek. On sie pukal w glowe jak mowilam ale moze nie stac go bylo na przyznanie sie. Jak to mawia Triss potrzeba 'zdrowej hipokryzji' ;-)
                  • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:57
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Ale potrzeby seksulane Ci nie przeszly przeciez.

                    No tak, sądziłem że mówiąc o poczuciu intymności i bliskości masz na myśli raczej warstwę psychiczną. Pewnie - zainteresowanie seksem mi nie przejdzie, bo jest sterowane hormonami. Póki będę coś ćwiczyć i mieć testosteron na w miarę sensownym poziomie, to będę się interesować seksem.
                    Chodziło mi tylko o to, że w gruzach legła pewna wizja uczuć międzyludzkich, po latach zrozumiałem, że wiele z tego co ludzie uznają za "miłość" to teatr zarówno przed samym sobą jak i przed drugim człowiekiem. Jesteśmy takimi samotnymi wyspami płynącymi przez życie. W związki często łączy nas przypadek, kulturowe rytuały, poczucie że coś powinno robić się tak a nie inaczej...
                    Przykładowo - oglądałem program o bigamistach. Tam się wszyscy świetnie dogadują, facet mający kilka żon opowiada, że kocha je wszystkie tak samo, one się ze sobą lubią itd. Kompletne zaprzeczenie tego, co jest u nas przyjęte jako norma kulturowa.
                    Więc według mnie jest tak, że coś przyjmujemy, jakiś idealny obraz tego jak "powinno być" i się tego trzymamy całe życie. Tymczasem okazuje się, że wcale tak nie musi być zawsze.

                    > Mozliwe. Nie mam nic przeciwko, w koncu 'otworzylam' zwiazek. On sie pukal w gl
                    > owe jak mowilam ale moze nie stac go bylo na przyznanie sie. Jak to mawia Triss
                    > potrzeba 'zdrowej hipokryzji' ;-)

                    No ale on o Tobie też nie wie. W sumie trzymacie się tą swoją wzajemną niewiedzą w pewnym szachu. Niezdrowa sytuacja, ale przecież mam podobnie i to rozumiem.
                    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:41
                      sabat.77 napisał:

                      > No tak, sądziłem że mówiąc o poczuciu intymności i bliskości masz na myśli racz
                      > ej warstwę psychiczną. Pewnie - zainteresowanie seksem mi nie przejdzie, bo jes
                      > t sterowane hormonami. Póki będę coś ćwiczyć i mieć testosteron na w miarę sens
                      > ownym poziomie, to będę się interesować seksem.
                      > Chodziło mi tylko o to, że w gruzach legła pewna wizja uczuć międzyludzkich, po
                      > latach zrozumiałem, że wiele z tego co ludzie uznają za "miłość" to teatr zaró
                      > wno przed samym sobą jak i przed drugim człowiekiem. Jesteśmy takimi samotnymi
                      > wyspami płynącymi przez życie. W związki często łączy nas przypadek, kulturowe
                      > rytuały, poczucie że coś powinno robić się tak a nie inaczej...
                      > Przykładowo - oglądałem program o bigamistach. Tam się wszyscy świetnie dogaduj
                      > ą, facet mający kilka żon opowiada, że kocha je wszystkie tak samo, one się ze
                      > sobą lubią itd. Kompletne zaprzeczenie tego, co jest u nas przyjęte jako norma
                      > kulturowa.
                      > Więc według mnie jest tak, że coś przyjmujemy, jakiś idealny obraz tego jak "po
                      > winno być" i się tego trzymamy całe życie. Tymczasem okazuje się, że wcale tak
                      > nie musi być zawsze.

                      Ale ja wierze w milosc. To, ze mi nie wyszlo nie jest zadnym dowodem na jej nieistnienie.

                      > No ale on o Tobie też nie wie. W sumie trzymacie się tą swoją wzajemną niewiedz
                      > ą w pewnym szachu. Niezdrowa sytuacja, ale przecież mam podobnie i to rozumiem.

                      Dla mnie moja sytuacja jest jak najbardziej zdrowa, bo my ze soba nie sypiamy. Ani ja na dwa fronty ani on na dwa fronty. Ty tez nie masz niezdrowej, bo przeciez na boki nie chadzacie. Poza tym ja nie jestem mezatka, przysiaga mnie nie wiaze.
                      • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:48
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Ale ja wierze w milosc. To, ze mi nie wyszlo nie jest zadnym dowodem na jej nie
                        > istnienie.

                        No proszę Cię! Przecież to oczywiste, że miłość istnieje. Rzecz w tym, czy należy ją stawiać na piedestale, tak jak robi to kultura. Uczucie jest, owszem, całkiem przyjemne - narkotyki za darmo i bez efektów ubocznych :) Niemniej - na dłuższą metę potrafi narobić w życiu niezłego zamieszania i ostatecznie być źródłem poważnych problemów.
                        • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 01:17
                          sabat.77 napisał:

                          > No proszę Cię! Przecież to oczywiste, że miłość istnieje. Rzecz w tym, czy nale
                          > ży ją stawiać na piedestale, tak jak robi to kultura. Uczucie jest, owszem, cał
                          > kiem przyjemne - narkotyki za darmo i bez efektów ubocznych :) Niemniej - na dł
                          > uższą metę potrafi narobić w życiu niezłego zamieszania i ostatecznie być źródł
                          > em poważnych problemów.

                          Nie mam pojecia, nad kultura nie zastanowilam sie nawet na pol minuty ;) Nie szukam w kulturze zadnych wykladni.
                  • zawle Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 07:37
                    hello-kitty2 napisała: > Mozliwe. Nie mam nic przeciwko, w koncu 'otworzylam' zwiazek. On sie pukal w gl
                    > owe jak mowilam ale moze nie stac go bylo na przyznanie sie. Jak to mawia Triss
                    > potrzeba 'zdrowej hipokryzji' ;-)

                    A jak to w praniu wygląda? Bo rozumiem że sama deklaracja nie wystarczy. W tysiącach rodzin ktoś oznajmia że idzie konsumować na boku. Jak jedziesz do kochanka to informujesz o tym swojego partnera? Mówisz mu o tym, omijasz zręcznie temat czy kłamiesz? On wie o Twoich kochankach, czy nie? Jak to "otwarcie" jest otwarte?
                    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 08:42
                      zawle napisała:

                      > A jak to w praniu wygląda? Bo rozumiem że sama deklaracja nie wystarczy. W tysi
                      > ącach rodzin ktoś oznajmia że idzie konsumować na boku. Jak jedziesz do kochank
                      > a to informujesz o tym swojego partnera? Mówisz mu o tym, omijasz zręcznie tema
                      > t czy kłamiesz? On wie o Twoich kochankach, czy nie? Jak to "otwarcie" jest otw
                      > arte?

                      W praktyce wyglada to tak, ze siedze przed kompem i wale kotka ;)
                      • zawle Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 09:47
                        hello-kitty2 napisała: > W praktyce wyglada to tak, ze siedze przed kompem i wale kotka ;)

                        Aż spojrzałam na mojego Mańka...za cholerę nie dałby się walić:)) A jak tam u Ciebie Marek?;) Ale ja nie o tym chciałam pogadać. Zawsze można powiedzieć " a chuj Cię to obchodzi" - co prawda mniej dowcipnie, ale bliżej prawdy;)
                        • sabat.77 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 09:49
                          zawle napisała:

                          > A jak tam u Ciebie Marek?;)

                          Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła miskę żarcia.
                          • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 09:55
                            sabat.77 napisał:

                            > zawle napisała:
                            >
                            > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                            >
                            > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła miskę żarcia

                            Sabat, wygrałeś :). Poza tym nic szczególnego. Zaraz się wylogowuję i jadę do mojego kochanego korpo.
                            • bgz0702 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 10:01
                              marek.zak1 napisał:

                              > sabat.77 napisał:
                              >
                              > > zawle napisała:
                              > >
                              > > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                              > >
                              > > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła miskę
                              > żarcia
                              >
                              > Sabat, wygrałeś :). Poza tym nic szczególnego. Zaraz się wylogowuję i jadę do m
                              > ojego kochanego korpo.

                              a ja tu w zakłady idę;)))
                              • bgz0702 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 10:03
                                bgz0702 napisała:

                                > marek.zak1 napisał:
                                >
                                > > sabat.77 napisał:
                                > >
                                > > > zawle napisała:
                                > > >
                                > > > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                                > > >
                                > > > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła
                                > miskę żarcia
                                > >
                                > > Sabat, wygrałeś :). Poza tym nic szczególnego. Zaraz się wylogowuję i jad
                                > ę do m
                                > > ojego kochanego korpo.
                                >
                                > a ja tu w zakłady idę;)))

                                byłeś na spacerze czy wypuściłeś ją przed domem?
                                • marek.zak1 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 10:20
                                  bgz0702 napisała:
                                  > byłeś na spacerze czy wypuściłeś ją przed domem?

                                  Zawsze wychodzę z Sową do lasu. Zabieram moje gumy-ekspandery i się rozciągam. Ja to nazywam chesting - a Kitty - guming.
                                  Trudno mi sie z Wami rozstać, ale juz wychodzę :)
                                  • bgz0702 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 10:22
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > bgz0702 napisała:
                                    > > byłeś na spacerze czy wypuściłeś ją przed domem?
                                    >
                                    > Zawsze wychodzę z Sową do lasu. Zabieram moje gumy-ekspandery i się rozciągam.
                                    > Ja to nazywam chesting - a Kitty - guming.
                                    > Trudno mi sie z Wami rozstać, ale juz wychodzę :)

                                    Miłego Marek!
                          • bgz0702 Re: Marek jak leci? 31.03.15, 10:00
                            sabat.77 napisał:

                            > zawle napisała:
                            >
                            > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                            >
                            > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła miskę żarcia

                            nie, proszę..., nie rób tego, nienawidzę tego tekstu! co jakiś czas ci się przypomina ta mądrość kozacka, tobie albo kutuzowi

                            idę w zakład ze Marek jest w pracy, Sowa zjadła i spacerowała ale nie z Markiem


                            • sabat.77 Re: Marek jak leci? 31.03.15, 10:06
                              bgz0702 napisała:

                              > nie, proszę..., nie rób tego, nienawidzę tego tekstu! co jakiś czas ci się przy
                              > pomina ta mądrość kozacka, tobie albo kutuzowi

                              Wiesz, ja lubię orzechy na równi z dolarami - tak czy owak bym nie stracił :)
                              • bgz0702 Re: Marek jak leci? 31.03.15, 10:12
                                sabat.77 napisał:

                                > bgz0702 napisała:
                                >
                                > > nie, proszę..., nie rób tego, nienawidzę tego tekstu! co jakiś czas ci si
                                > ę przy
                                > > pomina ta mądrość kozacka, tobie albo kutuzowi
                                >
                                > Wiesz, ja lubię orzechy na równi z dolarami - tak czy owak bym nie stracił :)

                                worek orzechów z ogrodu mojego ojca od natychmiast, chcesz? ;) czy wolisz dolary jednak? (po zastanowieniu się) ;))
                              • protein.spill Re: Marek jak leci? 31.03.15, 12:26
                                sabat.77 napisał:

                                > bgz0702 napisała:
                                >
                                > > nie, proszę..., nie rób tego, nienawidzę tego tekstu! co jakiś czas ci si
                                > ę przy
                                > > pomina ta mądrość kozacka, tobie albo kutuzowi
                                >
                                > Wiesz, ja lubię orzechy na równi z dolarami - tak czy owak bym nie stracił :)

                                Mi sie powoli mózg przestawia na angielski, zwłaszcza przy idiomach.
                                Dlatego nigdy nie stawiam orzeszków (nuts, po naszemu: "jajka") przeciw czemukolwiek ;)
                            • marek.zak1 Re: Marek jak leci? 31.03.15, 10:17
                              bgz0702 napisała:

                              > sabat.77 napisał:
                              >
                              > > zawle napisała:
                              > >
                              > > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                              > >
                              > > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła miskę
                              > żarcia

                              > idę w zakład ze Marek jest w pracy, Sowa zjadła i spacerowała ale nie z Markiem

                              Jeszcze jestem w domu, a Sowa chodzi ze mna rano zawsze, jak jestem w Warszawie. Spacer poranny z Sową w lesie jest dla mnie bardzo ważny. Muszę zrobić plan dnia.
                              • bgz0702 Re: Marek jak leci? 31.03.15, 10:21
                                marek.zak1 napisał:

                                > bgz0702 napisała:
                                >
                                > > sabat.77 napisał:
                                > >
                                > > > zawle napisała:
                                > > >
                                > > > > A jak tam u Ciebie Marek?;)
                                > > >
                                > > > Stawiam dolary przeciw orzechom, że Sowa była na spacerze i zjadła
                                > miskę żarcia
                                >
                                > > idę w zakład ze Marek jest w pracy, Sowa zjadła i spacerowała ale nie z M
                                > arkiem
                                >
                                > Jeszcze jestem w domu, a Sowa chodzi ze mna rano zawsze, jak jestem w Warszawie
                                > . Spacer poranny z Sową w lesie jest dla mnie bardzo ważny. Muszę zrobić plan d
                                > nia.

                                ok. Sabat ma u mnie orzechy;))
                • jesod Wyrzuciłem potrzebę miłości z psychiki 31.03.15, 00:18
                  abat.77 napisał:
                  > Moze Ci przejsc. Mi przeszlo - wyrzucilem potrzebe milosci z psychiki, po prost
                  > u zrozumialem mechanizmy i wydalo mi sie to infantylne w warstwie emocjonalnej
                  > i obrzydliwe w warstwie instynktow.

                  To zadziwiające, jak wielki masz wpływ na swoją psychikę. Rewelka!
                  Jednak, na mój nieśmiały osąd, to jednak nie radzisz sobie ze swoją psychiką, niestety. Pozujesz na siłacza, ale... to tylko Twoja pustynia emocjonalno-uczuciowa. Z mojej obserwacji nie jesteś zdolny do miłości, przez zapatrzenie w siebie i miłość własną rozrośniętą jak wierzba rosochata.
                  Nie masz w sobie potrzeby kochania, ani też bycia kochanym, stąd to gadanie o wyrzuceniu potrzeby miłości za drzwi i zaetykietownie jej infantylnością. Chociaż... mogę się mylić, bo to tylko internet i zbyt mało istotnych danych.
                  • sabat.77 Re: Wyrzuciłem potrzebę miłości z psychiki 31.03.15, 00:29
                    jesod napisała:

                    > To zadziwiające, jak wielki masz wpływ na swoją psychikę. Rewelka!
                    > Jednak, na mój nieśmiały osąd, to jednak nie radzisz sobie ze swoją psychiką, n
                    > iestety. Pozujesz na siłacza, ale... to tylko Twoja pustynia emocjonalno-uczuci
                    > owa. Z mojej obserwacji nie jesteś zdolny do miłości, przez zapatrzenie w siebi
                    > e i miłość własną rozrośniętą jak wierzba rosochata.
                    > Nie masz w sobie potrzeby kochania, ani też bycia kochanym, stąd to gadanie o w
                    > yrzuceniu potrzeby miłości za drzwi i zaetykietownie jej infantylnością. Chocia
                    > ż... mogę się mylić, bo to tylko internet i zbyt mało istotnych danych.

                    To co napisałaś jest wewnętrznie sprzeczne, bo skoro nie jestem zdolny do miłości, to skąd ta miłość własna? :) Od tych co do miłości są zdolni (ponoć) usłyszałem, że człowiek, który nie kocha sam siebie nie będzie umiał też kochać innych.
                    No w sumie - słusznie, sam siebie darzę miłością, więc nie do końca się jej wyzbyłem.
                    Co do braku POTRZEBY kochania innych - tu nie jestem tak kategoryczny.
                    Powiedziałbym, że teraz chyba nie jestem zdolny do kochania kobiety, ale taka wewnętrzna potrzeba właśnie pozostała i jeśli coś powoduje dyskomfort, to byłoby to właśnie to. Mam poczucie niespełnienia pewnej roli. To zachowanie niezgodne z formatowaniem przez kulturę - w końcu kultura podpowiada, że człowiek jest szczęśliwy poprzez miłość.

                    PS. Zdajesz sobie być może sprawę z tego, że dyskutuję teraz z samym sobą? Nie traktuję Cię dość poważnie by z Tobą rozmawiać, więc możesz sobie darować odpowiedź ;)
                    • jesod Re: Wyrzuciłem potrzebę miłości z psychiki 31.03.15, 01:01
                      sabat.77 napisał:
                      > Nie traktuję Cię dość poważnie by z Tobą rozmawiać, więc możesz sobie darować odpow
                      > iedź ;)

                      OK. Nie zależy mi na tym byś traktował mnie poważnie. Nie zabiegam o to.
                      Możesz się dalej nadymać i puszyć własnym, boskim i niepowtarzalnym ego - mnie to nie przeszkadza, zupełnie. Wręcz mi to wisi, ale pokomentować sobie przecież mogę, jeśli mam na to tylko ochotę.
                      Nie będę miła, bo nie muszę - lubię być sobą w każdej sytuacji, tak więc miła bywam tylko wtedy, kiedy tego naprawdę chcę. Ograniczenia mnie i moją duszę duszą, a w pakiecie, jeszcze serce suszą... No, ale po co ja Ci to w ogóle piszę? Już wiem! Z miłości do wolności słowa i myśli oraz swobody reakcji. Dlatego też, jeśli będę tylko chciała (bo nie zawsze chce mi się pisać) to... i tak się ustosunkuję do tego, co napisałeś, a Ty - co najwyżej- możesz tego nie czytać. :)
                      • socrates11 Chrzanisz jesod 01.04.15, 09:55
                        I właśnie z tego chrzanienia dużo można wyczytać, znacznie więcej niż się samej autorce wydaje.
                        • jesod Re: Chrzanisz jesod 01.04.15, 12:34
                          socrates11 napisał:
                          > I właśnie z tego chrzanienia dużo można wyczytać, znacznie więcej niż się samej
                          > autorce wydaje.

                          Płyta z mądrościami Ci się zacięła, socratesie? W dupcię coś tam ukłuło...? :))))))
                          Czas brać wiaderko, łopatkę i zająć na stałe miejsce w piaskownicy.
                          Tam sobie ulepisz babę z piasku i wygulgoczesz jej wszystkie swoje mądrości. A tym, którzy Ciebie w tej piaskownicy nie będą popierać będziesz sypał piaskiem po oczach, w ramach merytorycznej argumentacji.
              • burzowa.kejt Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:25
                hello-kitty2 napisała:
                > Teraz to jestesmy w takiej komitywie, ze mam wyrzuty sumienia, ze chce odejsc.
                > Jemu jest dobrze tak, jak jest, czuje sie spelniony, a ja sie spalam, staraszni
                > e mi brakuje seksu i bliskosci. Moze mi przejdzie, co?

                Potrzeba seksu z czasem zdechnie, natomiast bliskości przyśnie, żeby eksplodować jak się zakochasz, albo trafisz swojego Graala. Czego Ci życzę.
                A tak przy okazji, to zupełnie nie rozumiem tej idei polskich matek i babć pomocy przy dzieciach. Przecież opieka nad noworodkiem nie jest chyba czymś tak skomplikowanym, żeby mama, tata, babcie i ciocie musiały się tym zajmować?
                • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:47
                  burzowa.kejt napisała:

                  > A tak przy okazji, to zupełnie nie rozumiem tej idei polskich matek i babć pomo
                  > cy przy dzieciach. Przecież opieka nad noworodkiem nie jest chyba czymś tak sko
                  > mplikowanym, żeby mama, tata, babcie i ciocie musiały się tym zajmować?

                  Tak to byl blad ale ja nie mialam macierzynskiego musialam wracac do roboty po 2 tygodniach od porodu (robota na czarno to wiesz nie przyjdziesz = nie masz ani roboty ani kasy).
                  • burzowa.kejt Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:05
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Tak to byl blad ale ja nie mialam macierzynskiego musialam wracac do roboty po
                    > 2 tygodniach od porodu (robota na czarno to wiesz nie przyjdziesz = nie masz an
                    > i roboty ani kasy).

                    rozumiem, sytuacja do dupy.
                    ale w Pl pełna mobilizacja - rodzi się dziecko, jest afera:D
                    mamusia obowiązkowo albo się wprowadza, albo przyłazi codziennie.
                    a najważniejszy punkt dnia - kąpiel dziecka. tak, tak. wtedy nie można nawet zadzwonić, żadnych planów na wieczór bo w domu odbywa się mega wyczerpująca operacja pt. kąpiel dziecka:D
                    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:23
                      burzowa.kejt napisała:

                      > ale w Pl pełna mobilizacja - rodzi się dziecko, jest afera:D
                      > mamusia obowiązkowo albo się wprowadza, albo przyłazi codziennie.
                      > a najważniejszy punkt dnia - kąpiel dziecka. tak, tak. wtedy nie można nawet za
                      > dzwonić, żadnych planów na wieczór bo w domu odbywa się mega wyczerpująca opera
                      > cja pt. kąpiel dziecka:D

                      hehe wierze. Na szczescie to wszystko mija i sie zapomina. Musze Ci powiedziec, ze mnie nawet drazni jak tu na forum faceci czasem wywlekaja te tematy dotyczace maych dzieci. Jejciu nigdy wiecej! I w ogole tak jak mowisz tylko calkowite zamroczenie zakochaniem powoduje mamrotanie o dziecku, a potem czlowiek udaje, ze tego nie bylo ;-)
                    • zawle Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 07:41
                      burzowa.kejt napisała:
                      > mamusia obowiązkowo albo się wprowadza, albo przyłazi codziennie.
                      > a najważniejszy punkt dnia - kąpiel dziecka. tak, tak. wtedy nie można nawet za
                      > dzwonić, żadnych planów na wieczór bo w domu odbywa się mega wyczerpująca opera
                      > cja pt. kąpiel dziecka:D

                      Bo rodziców się wychowuje od urodzenia:))))
                • jesod Albo trafisz na swojego Srala 31.03.15, 01:24
                  burzowa.kejt napisała:
                  > Potrzeba seksu z czasem zdechnie,

                  My też z czasem zdechniemy. Wszystko wokół nas z czasem zdechnie. To naturalna kolej rzeczy, i tak indywidualna jak proces zdychania. Nie ma dwóch takich samych.

                  burzowa.kejt napisała:
                  > natomiast bliskości przyśnie,

                  Z natury rzeczy bliskość nie przysypia. Ona stoi ciągle na straży więzi. Jej ciężar gatunkowy przypomina beton. Spoiwo będące doskonałym fundamentem związku.

                  burzowa.kejt napisała:
                  > żeby eksplodować jak się zakochasz, albo trafisz swojego Graala.

                  Myślę, że wcale bliskość nie eksploduje w efekcie zakochania. Ale... jak już trafisz na swojego Srala, to ona się rodzi przez porozumienie i satysfakcję bycia razem.
                  Prababcia mojego dziecka mawiała o takich związkach wesoło: "tańce, tańce - dwa zasrańce."
                  • burzowa.kejt Re: Albo trafisz na swojego Srala 31.03.15, 16:32
                    jesod napisała:
                    > Z natury rzeczy bliskość nie przysypia. Ona stoi ciągle na straży więzi.
                    rozmowa była o POTRZEBIE bliskości.

                    > Myślę, że wcale bliskość nie eksploduje w efekcie zakochania.
                    tutaj tez było o potrzebie.
              • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 30.03.15, 23:33
                > A pytasz jak bylo kiedys?
                > [...]
                > Moze mi przejdzie, co?

                Dzieki za uaktualnienie, nie było mnie tu długo i bym pewnie nie odkopał. Miałem podobnie z dzieckiem, tyle ze bez teściowej w mieszkaniu. Tak przy okazji: oboje podobnie sie spinaliscie jej obecnością czy jedno bardziej niż drugie? Pytam, bo byłem kiedys z dziewczyna, ktora kręcilo to ze robiliśmy to w mieszkaniach naszych zasadniczych rodziców czy rodzeństwa, a jak sie zdarzało nam zostac przyłapanym nie czuła najmniejszego skrępowania sytuacja. Wszetecznica :)
                • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:04
                  protein.spill napisał(a):

                  > Dzieki za uaktualnienie, nie było mnie tu długo i bym pewnie nie odkopał. Miałe
                  > m podobnie z dzieckiem, tyle ze bez teściowej w mieszkaniu. Tak przy okazji: ob
                  > oje podobnie sie spinaliscie jej obecnością czy jedno bardziej niż drugie? Pyta
                  > m, bo byłem kiedys z dziewczyna, ktora kręcilo to ze robiliśmy to w mieszkaniac
                  > h naszych zasadniczych rodziców czy rodzeństwa, a jak sie zdarzało nam zostac p
                  > rzyłapanym nie czuła najmniejszego skrępowania sytuacja. Wszetecznica :)

                  Inna sytuacja Proteinowy, bez dziecka to sie mozesz kurwic do woli. Po porodzie jestes jak na drugach. Dziecko i wszyscy, ktorzy umieja sie nim posluzyc (w szegolnosci sa to kobiety) sa w stanie zasabotowac wszystko, co wydaje Ci sie wazne. Matka przejela kontrole, moje zycie sie posypalo. Z miejsca po jej przyjezdzie stalam sie beznadziejna matka, co zagladza swoje dziecko majac wielkie cyce, a zero mleka i potem to juz szlo ze zlego w gorsze, nie chce do tego wracac. To juz zamkniety rozdzial. Ja juz dzieci nie rodze, matki nie potrzebuje.
                  • protein.spill Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:20
                    > Z miejsca po jej przyjezd
                    > zie stalam sie beznadziejna matka, co zagladza swoje dziecko majac wielkie cyce
                    > , a zero mleka i potem to juz szlo ze zlego w gorsze, nie chce do tego wracac.
                    > To juz zamkniety rozdzial. Ja juz dzieci nie rodze, matki nie potrzebuje.

                    Moja zona przechodziła przez bardzo podobne "formatowanie", tyle ze na odległość, czyli nie az tak dotkliwie. Z podobnym efektem. Nawet imigrantki-rówieśnice potrafiły ja wydeptywać w ziemie z tym mlekiem. Ok, zostawiam temat bo jak mowisz nie ma po co.
                    • hello-kitty2 Re: Z cyklu liberalne pocztówki: o partnerstwie. 31.03.15, 00:29
                      protein.spill napisał(a):

                      > Moja zona przechodziła przez bardzo podobne "formatowanie", tyle ze na odległoś
                      > ć, czyli nie az tak dotkliwie. Z podobnym efektem. Nawet imigrantki-rówieśnice
                      > potrafiły ja wydeptywać w ziemie z tym mlekiem. Ok, zostawiam temat bo jak mowi
                      > sz nie ma po co.

                      Kobitom to juz na mozg pada, bylo minelo.

                      Opowiedz o tych kochanicach swoich? A goralki sie inaczej kochaja?
      • jesod Niezbędnik w postaci baby 31.03.15, 00:01
        wont napisał:
        > Kiedys to po to, zeby baba w domu prala, sprzatala, gotowala i dupy dawala.

        Wywód jak z "Konpielki" - tak około od 25:30 minuty

        www.youtube.com/watch?v=OYe5NK9mUoQ
        wont napisał:
        > A tera? Sa pralki, Ukrainki, knajpy i kurwy.

        No, widzisz.... Po cholerę Ci baba?! A jeśli już, to lepiej udaj się na bagna i zamieszkaj na stałe w Taplarach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka