Dodaj do ulubionych

Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w szpic"

04.06.15, 13:29
Tak sobie analizuje ten przypadek mojego surfera, ktory przez 3 miesiace znajomosci nie potrafil wykrzesac ze mnie nawet elementarnego attraction. Choc naprawde sie staralam dostrzec w nim obiekt do konsumpcji, oraz pomimo, ze to naprawde obiektywnie przystojny i podobajacy sie kobietom facet.
Zawsze myslalam, ze seks rodzi sie w glowie i ze tak naprawde te cala maszynke nakrecamy sobie mentalnie, gloryfikujac sobie nasz obiekt westchnien itp. Poniewaz facet jest (byl) naprawde autentycznie swietny, robilam co moglam, uzywajac roznych technik autoindoktrynacji (typu mantra np) , ale na prozno. Pozadanie nie nadeszlo. Cos mi w tym facecie ewindentnie, organicznie nie pasi, cos odrzuca, cos blokuje. I to raczej na pewno nie sa zmarszczki, co uswiadomila mi wczorajsza nocna wymiana postow z dziewczynami w watku obok.

Z kolei wczoraj, przy okazji kopiowania zawartosci komputera, trafilam na stare zdjecia z wakacji z moim bylym juz mezem. I zlapalam sie na tym, ze moja pierwsza, spontaniczna reakcja bylo takie instynktowne "wow, ku... ale towar" i rodzaj takiego spontanicznego mentalnego slinotoku, postawienia uszu w szpic - podobnie, jak maja faceci, ktorzy widza na ulicy super atrakcyjna laske. Ten facet po prostu poruszal we mnie bardzo pierwotne seksualne struny i tak po prostu naturalnie, organicznie krecil.

Teraz mam zagwozdke na najblizszych pare dni. Ten organic attraction factor, co to jest tak naprawde? Feromony i inne MHC chyba niekoniecznie, bo przeciez to wrazenie uszu w szpic pojawia sie nawet na widok zwyklego zdjecia. Faceci przeciez tez to maja na widok laski na ulicy, a nie czuja wtedy jej feromonow. Czyli co - uklad rysow twarzy, kompatybilny genetycznie z naszym genotypem? Ksztalt ust, policzkow, wykroj oczu? Budowa ciala, dajaca fajna genetyczna kompilacje z nasza?
Cholera wie.
A Waszym zdaniem co to jest? Ktos porusza w nas ta najczulsza strune do tego stopnia, ze nawet gra wstepna jest totalnie zbedna. A ktos inny, obiektywnie fajny i przystojny, zamienia wysokolibidowke w zimna rybe z wiecznym bolem glowy ?

Jak cos mi przyjdzie do glowy w wyniku tych analiz, to napisze.
Obserwuj wątek
    • kruche_ciacho Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 13:44
      u mnie jest to skladowa wygladu/sposobu traktowania mnie jako kobiety/osobowosci
      samo ciacho z wygladu mnie nie nakreci no chyba ze bylabym na dluuuugim glodzie

      czyli wyglad (nie mam swego typu, to zalezy, nie gustuje w pieknisiach, modelach, facet musi byc meski, no)

      jak mnie traktuje: czy mnie pozada, podziwia, jak na mnie patrzy, w jaki sposob sie do mnie zwraca

      osobowosc: zadna meska piz...a, ale tez umiarkowany samiec alfa, czyli samodzielny, umiejacy podejmowac decyzje, zaradny czasem troche.... niedostepny (tak jak u Ciebie ;-) )

      aha, i najbardziej nakrecona seksualnie jestem jak nakrecenie fizyczne idzie razem z nakreceniem emocjonalnym/psychicznym...jazda bez trzymanki
    • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 13:49
      Fascynujący temat.

      Nie mam, kuźwa, pojęcia :D

      W dodatku, żeby było trudniej, nie wiem jak u innych, ale u mnie nawet trudno powiedzieć, że mam określony typ, który się sprawdza. O, na przykład:

      www.filmwerk.co.uk/wp-content/uploads/Callum-Keith-Rennie-and-Daniel-Craig..jpg
      Dwóch różnych aktorów. Generalnie podobni, nie? Ale tylko na widok tego z lewej mi spadają majtki przez głowę, dałabym mu nawet na jeżu, z kolei Craig mnie w ogóle nie zachwyca. I weź tu się zrozum, kobieto :>
      • bcde Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 19:43
        >Dwóch różnych aktorów. Generalnie podobni, nie? Ale tylko na widok tego z lewej mi spadają majtki przez głowę, dałabym mu nawet na jeżu, z kolei Craig mnie w ogóle nie zachwyca. I weź tu się zrozum, kobieto :>

        Ten przykład wydaje mi się dość prosty do wyjaśnienia. Fotografie ukazują tych mężczyzn w różnych sytuacjach i rzucają się w oczy różne ich cechy. Gość z lewej jest gotowy do akcji, zdecydowanego, stanowczego działania, sięga ręką w kierunku broni i ma wyeksponowaną odznakę władzy (policyjną?). Drugi facet zapina rękaw koszuli, jakby się ubierał - czynność zwyczajna, niewymagająca większej uwagi, myślenia i szczególnej aktywności.
        Które cechy będą bardziej interesujące dla kobiety? Łatwo zgadnąć. Gdyby odwrócić sytuacje (pozy) w jakich sfotografowano tych aktorów, wynik też mógłby być odwrotny.
        Przy ocenie wyglądu, do cech charakteryzujących ten wygląd zalicza się mniej lub bardziej świadomie cechy osobowości i charakteru. Skoro oczy są zwierciadłem duszy, to można sporo z nich wyczytać o osobowości, a do tego dochodzi mowa ciała - gesty, postawa, ton głosu, afekt i wszystkie inne cechy niewerbalne, a jednak zauważalne. To one składają się na całokształt odbioru i naprawdę w realu nigdy nie ocenia się kogoś tylko po wyglądzie, tak jak na fotografii. Jeśli dany osobnik nie zwilża, to nie musi to być efekt słabego wyglądu ciała, ale może chodzić właśnie o mowę ciała i to, o czym ta mowa jest.
        • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 19:55
          Niestety, tyle się napisałeś, ale tym razem to krew w piach: specjalnie poszukałam zestawienia zdjęć tych dwóch aktorów, albowiem znałam ich już obu wcześniej. Craiga widziałam najpierw w Bondzie, więc akurat miał okazję się wykazać cechami interesującymi dla kobiety, CKR z kolei zobaczyłam nieco później, zobacz sam, w jak szalenie gustownej odzieży, a i tak mnie trzasnęło ;)

          > images2.fanpop.com/image/polls/107000/107490_1258302817834_full.jpg
          • bcde Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 05.06.15, 01:37
            Babskie pitolenie, którego nie można brać poważnie. Wierzę, że Craig cię nie zachwyca na tym zdjęciu, ale jakoś nie wierzę, że widok Craiga by cię w ogóle nie ruszył, gdybyś go spotkała w realu i gdyby się tobą zainteresował. Każdemu można zrobić zdjęcie, na którym kiepsko wyjdzie. Jako Bond, Craig podoba się b. wielu kobietom. Jeśli tobie nie, to masz szczególny gust. Zdarza się, bo nie każdy musi każdemu pasować, ale... jak wyżej.
            • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 05.06.15, 09:47
              Kolejny, co nie zrozumiał tematu :)

              Słuchaj, ja nie wykluczam, że w sprzyjających okolicznościach mogłabym się na śmierć zakochać w kimś, kto wygląda jak Danny DeVito i to nie w wersji, w której stoi na swoim portfelu ;)

              Kwestia jest cały czas taka, dlaczego z dwóch bardzo podobnych fizycznie facetów, gdybym ich miała wybierać wyłącznie na podstawie wyglądu choćby oglądając same focie bez opisu na portalu randkowym i zakładając, że obydwaj byliby podobnie ubrani i w podobnej pozie), jeden robi we mnie efekt WOW, dajcie mi go tu natychmiast, a drugi - eee, to ja może pooglądam dalej :)

              I ja się nie dopytuję forum dlaczego MNIE się podoba jeden, a drugi nie rusza, wiem, że forum mi na to nie odpowie, jest to po prostu przykład ilustrujący tytułowe pytanie Glam: co to jest takiego, a przede wszystkim skąd się bierze, że sam na widok niektórych osób ludzie miewają efekt WOW. I dlaczego to nie jest to takie proste, że każdy, kto jest obiektywnie przystojny, od razu wzbudza w nas myśli łóżkowe. Co nie wynika koniecznie z wybredności, bo czasem się głupieje na sam widok kogoś obiektywnie mało atrakcyjnego, bo ma coś takiego w twarzy czy w ruchach.
              • zawle Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 05.06.15, 13:44
                sea.sea napisała:
                > Kwestia jest cały czas taka, dlaczego z dwóch bardzo podobnych fizycznie facetó
                > w, gdybym ich miała wybierać wyłącznie na podstawie wyglądu choćby oglądając sa
                > me focie bez opisu na portalu randkowym i zakładając, że obydwaj byliby podobni
                > e ubrani i w podobnej pozie), jeden robi we mnie efekt WOW, dajcie mi go tu nat
                > ychmiast, a drugi - eee, to ja może pooglądam dalej :)

                U nie się to rozjeżdża zupełnie. Teoretycznie gustuję w wysokich blondynach. W łóżku pociągają mnie niscy, niepiękni. Dwa razy w życiu poczułam łał bez absolutnie powodu. Raz w windzie szpitala dziecięcego. On niski, niepozorny. Drugi raz u optyka. On spokojny, zagubiony i sporo starszy. Bez sensu i reguły. Jednak na moje pożądanie ( jak u kitki) facet musi sobie zapracować. I to nie urodą.
    • hello-kitty2 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:14
      Mi sie chyba nie zdarzylo ogladac sie za kims na ulicy. Ze zdjec mi sie moze ktos podobac ale do krecenia to jeszcze cala mila. Zwilza mnie charakter wiec musze kogos sobie poobserwowac, a najwiecej to kreci interakcja. Krotko: musze kogos podziwiac zeby mnie wkrecil. Dlatego uroda/typ/fizycznosc to duzo za malo, bo mi sie kloci z moim swiatopogladem: nie moge podziwiac za cos, na co ten ktos sobie nie zapracowal.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:25
      Start smutnego i przewidywalnego babskiego pitolenia za 3,2,1...

      To proste. Jest grupa facetów pożądana przez zdecydowaną większość kobiet. Mniejszość, czy 10% czy 20% mężczyzn, bez znaczenia dla dyskusji. Do tej grupy należą najbardziej towarzyscy, najlepiej zbudowani, z pozycją społeczną, zaradni, przebojowi i egzotyczni. Są wyjątki, jak wszędzie.

      Oczywiście na forum każda jest laską porównywalną do tych z pierwszych stron gazet i potrzebuje wyglądu, inteligencji, gestu itp. stękania, które można zauważyć poniżej w wypowiedziach szanownych forumowiczek. Ogólny przekaz, jak to u płci żeńskiej - my się cenimy, jesteśmy ambitne, więc nie licz na jakieś proste rady. Tutaj muszą być spełnione każde warunki.

      A prawda jest taka, że ci najlepsi faceci (10-20%) wystarczy, że są i niczego nie spierniczą. Polki wystawiają się hurtowo kunta kinte czy egipskim podawaczom ręczników nie dlatego, że z czarnymi mogą porozmawiać sobie o rozbiorach czy wpływie monsunów na sytuację w Delcie Mekongu, ale dlatego, że po prostu z założenia oni należą do tych 10-20%. Tak samo z towarzyskimi facetami, którzy zapewniają rozrywkę czy tymi z poważaniem społecznym, którzy powodują, iż statut społecznym kobiety automatycznie rośnie.

      Oni wszyscy są atrakcyjni założenia i tylko od nich zależy czy dostaną się do źródełka czy też nie. Czy nie spieprzy się coś po drodze. I o to ci chodzi. Co może się spieprzyć?

      Wszystko.
      Czarny może nieprzyjemnie pachnieć, towarzyski chłoptaś może być idiotą, który poza tańcem i kiepskimi żartami niewiele potrafi, a pan bogacz może być tak zadufany w sobie, że samo przebywanie w jego towarzystwie może być nieprzyjemne. Znajdzie się coś odpychającego i nie do przejścia.
      Dla ciebie była to jego twarz i świadomość, że nie jest przez to atrakcyjny, nie dla twojego poczucia estetyki.
      Oczywiście wszystko mogłoby się zmienić, gdyby dobrze bzyknął. Wtedy orgazm zrobiłby swoje i nawet z automatu mógłby spowodować, że z twojej klawiatury płynęłyby same pochwały dotyczące jego bruzd na twarzy, ale to już inny temat.

      Poza tym on konsumował, więc ten twój powyższy tekst nie jest jasny dla kogoś, kto nie zna kontekstu.
      • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:31
        No ale zdaje się że rzeczony surfer spełniał wszelkie powyższe założenia, a i tak nie zwilżał.

        Masz jakieś uzasadnienie takiego stanu rzeczy? :)
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:42
          Nie spełniał, ponieważ z jednej strony był dobrze zakonserwowany, ale z drugiej nie miał dla niej odpowiedniej twarzy. Wbiła sobie do głowy, że mimo wszystko coś jest nie halo z jego atrakcyjnością i dlatego było to nie do przejścia, a ona chyba w każdej swojej wiadomości podkreśla, że jest fajną dżagą i ma wymagania w tej kwestii.
          Może uświadomiła sobie, że tak naprawdę ta estetyka nie była dla niej. Sori sori, ale starszy, opalony gość, kreujący się na jurnego surfera? Miał długie blond włosy? :)
          Komiczne.
          • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:48
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

            > Może uświadomiła sobie, że tak naprawdę ta estetyka nie była dla niej. Sori sor
            > i, ale starszy, opalony gość, kreujący się na jurnego surfera? Miał długie blon
            > d włosy? :)
            > Komiczne.

            Estatyka normalna. Krotkie wlosy, elegancji, mlody styl, nie zaden dziadek piernik w pbcislych gatkach. Nie kreowal sie na surfera, tylko pisze wyraznie, ze TYP surfera. Czyli bardzo opalony ciemny blondyn (nigdzie nie napisalam, ze dlugie wlosy - fuj), szeroki usmiech, poorana twarz.
            Dointerpretowujesz tak strasznie, az zeby bola.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:12
              Młody styl u 50 letniego surfera? W tym zdaniu wszystko ze sobą jest sprzeczne. To się kupy nie trzyma. Na surfera to się robi mając 20 lat. 50 lat i mocna opalenizna to jakiś komizm, ale to tylko moje zdanie.

              Pasowała ci jego twarz? Był atrakcyjny z twarzy?
              • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:14
                kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
                > Młody styl u 50 letniego surfera? W tym zdaniu wszystko ze sobą jest sprzeczne.
                > To się kupy nie trzyma. Na surfera to się robi mając 20 lat. 50 lat i mocna op
                > alenizna to jakiś komizm, ale to tylko moje zdanie.

                Nic w tym wielkiego jak ktos ciagle nad morzem i surfuje.
                • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:22
                  >nad morzem

                  "Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny..."

                  Dobra wystarczy tego pierdzielenia. Spadam. Cześć.
      • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:33
        kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

        "To proste. Jest grupa facetów pożądana przez zdecydowaną większość kobiet. Mniejszość, czy 10% czy 20% mężczyzn, bez znaczenia dla dyskusji. Do tej grupy należą najbardziej towarzyscy, najlepiej zbudowani, z pozycją społeczną, zaradni, przebojowi i egzotyczni. Są wyjątki, jak wszędzie."

        Skoro jestes taki madry to chociaz napisz kolegom co ma zrobic/robi pozostale 80-90% meskiej populacji, zeby tez pobzykac/zwiazac sie z kobieta.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:45
          Związać, pobzykać to może każdy, zdecydowana większość. Nie zrozumiałaś co miałem na myśli.
          Chodzi o to, że te 10-20% jest atrakcyjna dla 80% kobiet.
          Nawet kulawemu od czasu do czasu się uda.

          Gość od założycielki wątku należy do tej grupy, ale miał feler, którego nie byli w stanie przeskoczyć.
          • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:54
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
            > Gość od założycielki wątku należy do tej grupy, ale miał feler, którego nie byl
            > i w stanie przeskoczyć.

            A ja mysle, ze to ona tego felera nie potrafila przeskoczyc. Jak dla mnie zwyczajnie tym felerem(wcale nie jego) jest , ze nie bylo chemii, bo ja w chemie wierze.
          • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:57
            Uprzejmie Ci wytłumaczę, bo nie zrozumiałeś tematu.

            Glam się zastanawia, dlaczego jest tak, że niektórzy ludzie już samym wyglądem sprawiają, że spadają nam majtki, mimo, że nie przypominają za cholerę żadnego Brada Pitta.

            Status materialny, czy ogólnie bycie samcem alfa niekoniecznie ma wiele do rzeczy, albowiem czasami się widzi kogoś na ulicy czy na zdjęciu i się ma takie "woooow, o rany!" mimo że trudno określić status materialny czy przebojowość osoby po samej twarzy czy sylwetce.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:05
              Bo są atrakcyjni, ale niekoniecznie muszą wyglądać jak Brad Pitt.

              A widzisz. Równie szybko ta atrakcyjność może zniknąć, ponieważ nie będą mieli nic ciekawego do powiedzenia bądź mają tiki nerwowe/żółte żeby/są głupi/wstaw co chcesz.
      • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:36
        kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
        > Oczywiście wszystko mogłoby się zmienić, gdyby dobrze bzyknął. Wtedy orgazm zro
        > biłby swoje i nawet z automatu mógłby spowodować, że z twojej klawiatury płynęł
        > yby same pochwały dotyczące jego bruzd na twarzy, ale to już inny temat.
        >
        > Poza tym on konsumował, więc ten twój powyższy tekst nie jest jasny dla kogoś,
        > kto nie zna kontekstu.

        No ale ona mu wlasnie dlatego nie dala zamoczyc, bo jej nie pociagal. A konsumpcja: zasadniczo to ona konsumowala, bo ON serwowal JEJ minete. Dobrze to widze? Kto sie lepiej najadl, nie pisze o wyjatkach, bo nie tylko mineta zyje facet.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:51
          Ojej, matuchno. I znowu gadka, że ona korzystała, ona poderwała, kobiety wyzwolone, kobiety górą, przejmują stery, na traktory.

          Rozebrała się przed nim, dała polizać? Myślisz, że którykolwiek facet uznałby to za porażkę?

          W sumie jak się zastanowić to ciężki temat, bo ja uważam seks oralny za najbardziej intymny i skoro wystawiła się na lizu-lizu to już - w moim odczuciu - bardziej intymniej być nie mogło.

          Dzisiaj między Orwellem, rozwiązaniem kwestii nielegalnych polowań na afrykańskie koty, a sztuką wojenną Sun Tzu przemyślę temat ponownie.
      • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:43
        To Ty pierdolisz, Kombi.
        To nie tak.
        Ja tu nie pisze o oczywistosci-uniwersalnosci, typu wyglad Kena od Barbi plus wypchany portfel co daje megaprzewidywalny archetyp faceta pozadanego przez 90pare procent kobiet na tej planecie.
        Moj byly maz (o czym wiedza niektorzy tutejsi forumowicze ktorych mam w znajomych na FB) absolutnie amantem NIE JEST.
        Wrecz, powiedzialabym, nawet przeciwnie.
        Kasy tez nie ma jakiejs specjalnej, ot przecietny status materialny obywatela UE.

        Po prostu ten koles od pierwszego wejrzenia absolutnie powalil mnie na kolana : proporcje twarzy, ciala, nie wiem - tak czy owak zaistnialy jakies matematyczne koniunkcje genowego dopasowania ktore moja podswiadomosc przekula na niesamowite krecenie, ktore trzymalo mnie bez wzgledu na wszelkie przeslanki ku temu, zeby sie rozstac przez ponad 10 lat.

        Romantyk powiedzialby "milosc fatalna".
        Ja jednak, troche siedzac w psychoewo, widze tu matematyczna prace komputerka pokladowego ktory u samic przetwarza genetyczne przeslanki potencjalnego partnera i gdzies tam w podswiadomosci pojawia sie napis "match". Albo i nie.

        A surferem jakiegos powodu ten "match" mi sie nie wyswietlil. I z krecenia nici.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:02
          > To Ty pierdolisz, Kombi.

          Chciałbym. :(

          > Ja tu nie pisze o oczywistosci-uniwersalnosci, typu wyglad Kena od Barbi plus w
          > ypchany portfel co daje megaprzewidywalny archetyp faceta pozadanego przez 90pa
          > re procent kobiet na tej planecie.

          Ja też nie o tym.

          > Moj byly maz (o czym wiedza niektorzy tutejsi forumowicze ktorych mam w znajomy
          > ch na FB) absolutnie amantem NIE JEST.
          > Wrecz, powiedzialabym, nawet przeciwnie.
          > Kasy tez nie ma jakiejs specjalnej, ot przecietny status materialny obywatela U
          > E.

          Coś mi tutaj nie pasi.
          Amantem nie jest, ale jednak twarz ma proporcjonalną. Według amerykańskich (ha ha) naukowców to właśnie idealne proporcje twarzy świadczą o atrakcyjności. Ale ok, twarz miał przeciętną, ale to niczego nie wyklucza.
          Wypadkowa wszystkich czynników.
          Pierwszy - obcokrajowiec?
          Drugi - towarzyski?
          Trzeci - średnia EU? To cholernie dużo. Zakładam więc, że obcokrajowiec, więc należy z automatu do grupy atrakcyjnych mężczyzn dla kobiet ze "Wschodu", czyli także Polek.
          Gość na pewno dla Polek kwalifikowałby się do tych 20%.

          > Romantyk powiedzialby "milosc fatalna".
          > Ja jednak, troche siedzac w psychoewo, widze tu matematyczna prace komputerka p
          > okladowego ktory u samic przetwarza genetyczne przeslanki potencjalnego partner
          > a i gdzies tam w podswiadomosci pojawia sie napis "match". Albo i nie.
          >
          > A surferem jakiegos powodu ten "match" mi sie nie wyswietlil. I z krecenia nic
          > i.

          To właśnie ten feler. Dobrze zakonserwowany dziadek jest ciągle dziadkiem.

          Jestem przekonany, że wielokrotnie zwracałaś uwagę na jego twarz w luźnych, codziennych sytuacjach, jak posiłek w restauracji, picie piwa, gra w karty i zastanawiałaś się, że to nic takiego, ale...

          Może daj mu strzelić gola jak czujesz żal, a może ci się obraz zmieni. Chociaż po osiągnięciu celu może się zwinąć. Nie wiem, jak jesteś atrakcyjna i w miarę normalna to 95% wolnego rynku należy do ciebie. Marudzisz.
          • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:21
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

            > Wypadkowa wszystkich czynników.
            > Pierwszy - obcokrajowiec?
            > Drugi - towarzyski?
            > Trzeci - średnia EU? To cholernie dużo. Zakładam więc, że obcokrajowiec, więc n
            > ależy z automatu do grupy atrakcyjnych mężczyzn dla kobiet ze "Wschodu", czyli
            > także Polek.

            Ja na Wschodzie juz nie mieszkam od wieeelu, wielu lat, mentalnie wiec juz nie jestem kobieta wschodu lecaca na obcy akcent. Obcokrajowcy otaczaja mnie od tych wielu lat non stop, sa moja codziennoscia z racji zycia tutaj.
            Dla mnie Polak to teraz obcokrajowiec :-P

            Surfer to tez przeciez tubylec, czyli obcokrajowiec. Jak i i setki innych w moim otoczeniu, ktorzy mnie nie zwilzaja, oprocz b. meza.

            Przy czym, ex mial dla mnie fajna twarz, zas dla 100% moich kolezanek i kolegow poproszonych o opinie, zawsze byl przecietniakiem.
            Spore zakola, wzrost w porywach do 178 (wiec dupy nie urywa) Zaden z niego tradycyjny przystojniak.
            Ja wiec uparcie stawiam na ten indywidualny komputerek pokladowy - akurat u mnie z nim byl match, 99% kobiet nawet by na niego nie spojrzalo.

            Z kolei 51 latek to teoretycznie jeszcze nie do konca dziadek. Brad Pitt tez ma 51 lat i zmarszczki, a chrupalabym jak Reksio szynke. Wczoraj dziewczyny w watku obok polecialy fotkami facetow w typie surfera, ze zmarszczkami, i moje uszy w szpic sie do nich postawily, pomimo zmarszczek. Wiec to chyba nie te zmarszczki sa glownym determinantem. Po prostu match sie nie wyswietla, chemia sie nie aktywuje. I ch... wie dlaczego.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:26
              > Spore zakola, wzrost w porywach do 178 (wiec dupy nie urywa) Zaden z niego trad
              > ycyjny przystojniak.

              To tak jak ja, a chwilowo jestem wolny, więc wiesz...

              Napiszesz żebym się czymś zajął, ale dobrze oboje wiemy, że to tylko gierki. Zadzwoń.

              Ps Jestem trochę wyższy.
            • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:30
              glamourous napisała:
              "Ja wiec uparcie stawiam na ten indywidualny komputerek pokladowy - akurat u mnie z nim byl match, 99% kobiet nawet by na niego nie spojrzalo."

              Widze to podobnie.

              "Z kolei 51 latek to teoretycznie jeszcze nie do konca dziadek. Brad Pitt tez ma 51 lat i zmarszczki, a chrupalabym jak Reksio szynke. Wczoraj dziewczyny w watku obok polecialy fotkami facetow w typie surfera, ze zmarszczkami, i moje uszy w szpic sie do nich postawily, pomimo zmarszczek. Wiec to chyba nie te zmarszczki sa glownym determinantem. Po prostu match sie nie wyswietla, chemia sie nie aktywuje. I ch... wie dlaczego.

              Tutaj bym rozgraniczala pomiedzy: widziec na obrazku a stac obok/naprzeciwko w realu. Bo to jest roznica.
              Na obrazku sie podoba, ale moze i tak nie byc wow dzialania w realu, bo facet moze byc strasznie niesympatyczny np. co szalenie odrzuca.
              Zgadza sie, ze sa typy mezczyzn, ktore podobaja sie wiekszosci kobiet, np. Brad Pitt.
              Czy jednak mialby w realu, twarza w twarz, identyczne feromonalne dzialanie na kazda kobiete to juz nie wiadomo.
      • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 14:54
        kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

        > Oczywiście wszystko mogłoby się zmienić, gdyby dobrze bzyknął. Wtedy orgazm zro
        > biłby swoje i nawet z automatu mógłby spowodować, że z twojej klawiatury płynęł
        > yby same pochwały dotyczące jego bruzd na twarzy, ale to już inny temat.

        No wlasnie pisze, ze pierdolisz, az zeby bola.
        Ten facet (surfer) akurat dal mi chyba wiecej orgazmow (via minetka ;) niz ktokolwiek na przestrzeni ostatnich paru lat.
        I co? Nic nie poplynelo, ani doslownie ani w przenosni ;)
        Urobiles sobie jakas teze, teraz wszystko do niej przykladasz i upierdliwie glosisz swoja jedynie sluszna prawde, ktorej glowna kompnenta jest nudna przewidywalnosc tych glupich bab. A jezeli jakies fakty do niej nie pasuja nie pasuja, to tym gorzej dla faktow.

        Jestes mizoginem w czystej postaci, w dodatku o zamknietym umysle, ze tak sie eufemistycznie wyraze.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:09
          > Ten facet (surfer) akurat dal mi chyba wiecej orgazmow (via minetka ;) niz ktok
          > olwiek na przestrzeni ostatnich paru lat.

          Jakaś bliskość w tym była? Szczera radość z samego przystępowania do spożycia z twojej strony? Czy po prostu żeby mu nie było przykro - "Klękaj Matthias, raz dwa, rób swoje i wracamy do warcabów".

          Jestem mizoginem.

          Nie o zamkniętym umyśle. Zamknięty umysł nigdy nie doszedłby do takich wniosków i teorii. Problem polega na tym, że one są bardzo nie na rękę kobietom, ale w pełni się sprawdzają. Tym gorzej dla kobiet. :)
          • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:13
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
            > Jakaś bliskość w tym była? Szczera radość z samego przystępowania do spożycia z
            > twojej strony?
            Ale co Ty teraz o radosci i bliskosci pierdolisz, co Ty z oazy jestes:)? Czyli wystarczyloby, zeby sie cieszyc jak facet zaczyna lizac/pukac i juz sie na niego leci?
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:20
              >Czyli
              > wystarczyloby, zeby sie cieszyc jak facet zaczyna lizac/pukac i juz sie na nieg
              > o leci?

              Nie rozumiem. Jak facet liże/puka to już się poleciało.

              Ona po prostu nie uważała go za tyle atrakcyjnego by dać z siebie więcej.

              Podsumowując, bo już mi się nie chce, a browar zaczyna działać - gość nie był atrakcyjny, miał tę wadę, która ją od niego odrzucała. Jestem przekonany, że wielokrotnie analizowała jego twarz w luźnych, towarzyskich sytuacjach.
              • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:23
                kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

                > Podsumowując, bo już mi się nie chce, a browar zaczyna działać - gość nie był a
                > trakcyjny, miał tę wadę, która ją od niego odrzucała. Jestem przekonany, że wie
                > lokrotnie analizowała jego twarz w luźnych, towarzyskich sytuacjach.

                Nie bylo zadnych towarzyskich sytuacji, kolego.
                Kolesia poznalam w sytuacji wrecz klaustrofobicznie indoor : to moj sasiad.
                • kruche_ciacho Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:27
                  "to moj sasiad" pierdzielisz? :-D

                  eee, to ten tego.....zbyt dostepny byl po prostu :-)
                  • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 15:41
                    kruche_ciacho napisała:

                    > eee, to ten tego.....zbyt dostepny byl po prostu :-)

                    Nie nie, ja nie mam fiksacji na niedostepnosc.
                    Rzecz sie rozbija o wyglad, czuje to. Ale nie zmarszczki sa tu kryterium, jest cos jeszcze, tylko tego nie rozgryzlam.
                    • kruche_ciacho Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 15:51
                      ale po co to rozgryzasz? czemu chcesz to rozlozyc na czynniki pierwsze?
                      nie bylo chemii i juz, idz dalej
                      • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 18:33
                        Bo taka juz jestem analityczka. Lubie analizowac, potem doznac eureki ;) wyciagac wniosek, zakatologowac fenomen i korzystac z tej wiedzy na przyszlosc.
                        • triss_merigold6 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 19:04
                          Tyle, że nawet jeśli skorzystasz z wiedzy, to nie posterujesz świadomie i na zimno pożądaniem. Ono albo jest, albo go nie ma.
                          Zresztą IMO nadmierne analizowanie, planowanie, szukanie kogoś według precyzyjnej check listy kończy się jakimś kanałem.
                        • kruche_ciacho Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 04.06.15, 21:13
                          no dobrze, analizuj sobie
                          ja to nazywam rozkminianiem

                          ale nie krytykuje bo sama rozkminiam problem cycek do bolu (bolu niektorych na forum tez)

                          takze rozumiem ale tak z doswiadczenia... wez na luz
                          jestes fajna baka i jest gdzies fajny facet ktory do Ciebie pasuje, poswiec ta energie na nastawienie sie na spotkanie go :-)
            • gogol77 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:13
              No to ja nie bardzo rozumiem (gdzieś chyba już ten aspekt relacji glam-surfer omawiano ale nie chce mi się szukać): Glam odbiera od surfera orgazmy via minetka ale wzbrania się przed orgazmami via penetracja - motywując takie stanowisko brakiem jej pożądania w kierunku surfera. Ergo tę minetkę to ona z nim uprawia raczej z pobudek charytatywnych, choć te orgazmy też chyba same w sobie mają dla niej jakąś wartość.
              Ale patrząc z mojej męskiej perspektywy - gdybym to ja z pobudek charytatywnych pozwolił na loda pannie, która mnie nie kręci (rozważanie czysto teoretyczne) - to nie wiem czy ten lód zakończył by się w jakimś rozsądnym czasie jeśli w ogóle sprawa nie była by beznadziejna z uwagi na nieuchronny zwis, bo gdy niema pożądania --> niema erekcji --> niema orgazmu.
              No więc skąd u glam te orgazmy skoro niema pożądania? No i dlaczego glam w celach wyłącznie naukowo - badawczych nie zaryzykuje jednak tej penetracji, bo skoro ona jest tak orgazmiczna, że odlatuje nawet nie nakręcona pożądliwością to może w penetracji też odnalazła by jakiś fun a może nawet w efekcie tego - surfer okazał by się facetem zwilżającym?
              • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:21
                "- to nie wiem czy ten lód zakończył by się w jakimś rozsądnym czasie jeśli w ogóle sprawa nie była by beznadziejna z uwagi na nieuchronny zwis, bo gdy niema pożądania --> niema erekcji --> niema orgazmu.

                Come on, normalny zdrowy facet ma kilka erekcji w nocy i nad ranem a niekoniecznie wtedy kogos pozada. Odpowiednie bodzce, pieszczoty wywoluja erekcje u faceta, jezeli jest zdrowy, ma zdrowe odruchy, to fizjologia. A zatem robisz fachowo handjob albo loda, jest erekcja i jest orgazm. Proste.
                Mineta, bywaj kobiety bardzo lechtaczkowe, nie potrzebuja wiele, zeby szczytowac przy minecie, po prostu odpowiednia stymulacja. W dodatku ochote na seks/chcice mozna miec, co nie ma nic wspolnego z facetem obok, znow fizjologia. Nigdy nie miales tak, ze miales taka ochote na seks, ze przelecial bys pierwsza lepsza? Bo ja mialam.

                "No więc skąd u glam te orgazmy skoro niema pożądania? No i dlaczego glam w celach wyłącznie naukowo - badawczych nie zaryzykuje jednak tej penetracji, bo skoro ona jest tak orgazmiczna, że odlatuje nawet nie nakręcona pożądliwością to może w penetracji też odnalazła by jakiś fun a może nawet w efekcie tego - surfer okazał by się facetem zwilżającym?

                Penetracja jest dla niej czyms bardzo intymnym i z nim nie potrafi, bo ma blokade w glowie, bo tej intymnosci nie czuje, nie potrafi sie przelamac. Glowa nie chce.
                • gogol77 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:35
                  kag73 napisała:
                  > Penetracja jest dla niej czyms bardzo intymnym i z nim nie potrafi, bo ma bloka
                  > de w glowie, bo tej intymnosci nie czuje, nie potrafi sie przelamac. Glowa nie
                  > chce.
                  No nie wiem, bo dla mnie (i nie tylko dla mnie) minetka jest czymś bardziej intymnym niż banalna penetracja. Podobnie wydaje mi się, że zrobienie loda dla wielu, jeśli nie dla większości kobiet jest bardziej intymne niż rozłożenie nóg i bez zaangażowania uczuciowego na to nie idą
                  • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:37
                    gogol77 napisał(a): .
                    > No nie wiem, bo dla mnie (i nie tylko dla mnie) minetka jest czymś bardziej int
                    > ymnym niż banalna penetracja. Podobnie wydaje mi się, że zrobienie loda dla wie
                    > lu, jeśli nie dla większości kobiet jest bardziej intymne niż rozłożenie nóg i
                    > bez zaangażowania uczuciowego na to nie idą

                    Ale ona ma inaczej, pisala o tym w innym watku, zapamiatalam:)

                • gogol77 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 19:57
                  kag73 napisała:
                  > Mineta, bywaja kobiety bardzo lechtaczkowe, nie potrzebuja wiele, zeby szczytowac przy minecie, po prostu odpowiednia stymulacja. W dodatku ochote na seks/chcice mozna miec, co nie ma nic wspolnego z facetem obok, znow fizjologia>.

                  To się kłóci z szeroko tu propagowanym poglądem, który podzielam, że orgazm mieści się/zaczyna się w głowie! A jeśli tak to musi mieć coś wspólnego z facetem/kobietą obok. Szczególnie, że to kobietę natura wyposażyła w potrzebę selekcji jakościowej partnerów gdy my raczej idziemy na ilość. I to ta selekcja sprawia, że nie rozkładacie nóg gdy gość nie spełnia minimum kryteriów albo nie kręci. I nie ma znaczenia czy do minety, czy penetracji. Nie rozkładacie bo wiecie, że nie będzie wam fajnie/pięknie/zajebiście.

                  > ...Nigdy nie miales tak, ze miales taka ochote na seks, ze przelecial bys pierwsza lepsza? Bo ja mialam> ? .

                  Ja też miałem. Ale w tego rodzaju okolicznościach miałem też przypadki, że mi nie stanął. Straszny obciach! No ale on był mądrzejszy ode mnie. Wyciągnąłem wnioski.
                  • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:30
                    gogol77 napisał(a):
                    > To się kłóci z szeroko tu propagowanym poglądem, który podzielam, że orgazm mie
                    > ści się/zaczyna się w głowie! A jeśli tak to musi mieć coś wspólnego z facetem/
                    > kobietą obok. Szczególnie, że to kobietę natura wyposażyła w potrzebę selekcji
                    > jakościowej partnerów gdy my raczej idziemy na ilość. I to ta selekcja sprawia,
                    > że nie rozkładacie nóg gdy gość nie spełnia minimum kryteriów albo nie kręci.
                    > I nie ma znaczenia czy do minety, czy penetracji. Nie rozkładacie bo wiecie, że
                    > nie będzie wam fajnie/pięknie/zajebiście.

                    Moim zdaniem, moim tylko, seks zaczyna sie w glowie a do orgazmu sama glowa nie wystarczy, potrzebna jeszcze odpowiednia stymulacja, tuta sie zgadzam z TB, glowa i fantazja owszem moze dopomoc. Selekcja jet po to, zeby miec jak najwieksze szanse na rozrod i zdrowe dzieci, orgazmu do tego nie potrzeba, kobiecego orgazmu. I Twoja logika by sie zgadzala o tyle, ze Glam nog nie rozlozyla. Od minety w ciaze sie nie zachodzi ;)

                    > Ja też miałem. Ale w tego rodzaju okolicznościach miałem też przypadki, że mi n
                    > ie stanął. Straszny obciach! No ale on był mądrzejszy ode mnie. Wyciągnąłem wni
                    > oski.
                    No Tobie nie stanal, Glam tak. I wielu innym tez by stanal. Co czlowiek to...inna bajka.
              • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:30
                gogol77 napisał(a):

                > No to ja nie bardzo rozumiem (gdzieś chyba już ten aspekt relacji glam-surfer o
                > mawiano ale nie chce mi się szukać): Glam odbiera od surfera orgazmy via minetk
                > a ale wzbrania się przed orgazmami via penetracja - motywując takie stanowisko
                > brakiem jej pożądania w kierunku surfera. Ergo tę minetkę to ona z nim uprawia
                > raczej z pobudek charytatywnych, choć te orgazmy też chyba same w sobie mają dl
                > a niej jakąś wartość.
                > Ale patrząc z mojej męskiej perspektywy - gdybym to ja z pobudek charytatywnych
                > pozwolił na loda pannie, która mnie nie kręci (rozważanie czysto teoretyczne)
                > - to nie wiem czy ten lód zakończył by się w jakimś rozsądnym czasie jeśli w og
                > óle sprawa nie była by beznadziejna z uwagi na nieuchronny zwis, bo gdy niema p
                > ożądania --> niema erekcji --> niema orgazmu.
                > No więc skąd u glam te orgazmy skoro niema pożądania? No i dlaczego glam w cela
                > ch wyłącznie naukowo - badawczych nie zaryzykuje jednak tej penetracji, bo skor
                > o ona jest tak orgazmiczna, że odlatuje nawet nie nakręcona pożądliwością to mo
                > że w penetracji też odnalazła by jakiś fun a może nawet w efekcie tego - surfer
                > okazał by się facetem zwilżającym?

                Gogol tu potrzebna jest Twoja Bogini z orgazmometrem. Może źle coś rozumiem
                ale surfer dawał Glam mikroorgazmy (mechaniczne jak sama to ujęła), które potrafi sama sobie zorganizować w minutę. Dupy nie urywał.
                • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:36
                  "Gogol tu potrzebna jest Twoja Bogini z orgazmometrem. Może źle coś rozumiem
                  ale surfer dawał Glam mikroorgazmy (mechaniczne jak sama to ujęła), które potrafi sama sobie zorganizować w minutę. Dupy nie urywał.

                  Tutaj chodzi o to, ze orgazm nie zawsze rowna sie mega/satysfakcjonujacy seks i nie tylko o niego w seksie chodzi. Wazna jest jeszcze cala otoczka, atmosfera, te ferominy wokol, towarzyszace temu emocje itd.
                  • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 17:08
                    kag73 napisała:

                    > Tutaj chodzi o to, ze orgazm nie zawsze rowna sie mega/satysfakcjonujacy seks

                    Zależy jaki orgazm Kag. Proteinowy wie czego szuka :)

                    > i nie tylko o niego w seksie chodzi.

                    A ktoś twierdzi inaczej?

                    > Wazna jest jeszcze cala otoczka, atmosfera,
                    > te ferominy wokol, towarzyszace temu emocje itd.

                    Oczywiste oczywistości. Możesz nie mieć orgazmu raz drugi ale nie mieć go wcale? ;) No problem Kag, możesz go sobie zrobić sama.
              • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 18:17
                Ona pisała, że go dopuszczała tylko wtedy, jak miała owulację, wywołać orgazm u kobiety z owulacją, lub, w niektórych przypadkach u takiej, co ma właśnie okres albo jest tuż przed, to zazwyczaj nie jest rocket science :>
                • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 18:58
                  sea.sea napisała:

                  > Ona pisała, że go dopuszczała tylko wtedy, jak miała owulację, wywołać orgazm u
                  > kobiety z owulacją, lub, w niektórych przypadkach u takiej, co ma właśnie okre
                  > s albo jest tuż przed, to zazwyczaj nie jest rocket science :>

                  Był na wyciągnięcie ręki.
          • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:34
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

            > Nie o zamkniętym umyśle. Zamknięty umysł nigdy nie doszedłby do takich wniosków
            > i teorii

            Taaaa, jasne. Zamkniety umysl to nie to samo co brak zdolnosci myslenia, wysnuwania wnioskow, czy tworzenia teorii :) Vide Jarek Kaczynski, tlumaczyc chyba nie musze. Ja widze w twoich postach co najmniej 5 przeslanek swiadczacych o tym, ze myslisz, ale masz zamkniety umysl :

            - gloszenie jedynej slusznej prawdy
            - wkladanie ludzi do tego samego worka "wszystkie kobiety funkcjonuja wedlug tych samych nudnych schematow"
            - nie branie w ogole pod uwage, ze sie mozna mylic
            - regularne nadinterpretowanie, naginanie faktow do swojej tezy
            - odpornosc na wszelkie argumenty

            Jestes tu takim forumowym Kaczynskim, sorry winetou.
            • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:40
              Ja się w ogóle gubię w tych uogólnieniach na temat Polek, bo nie wiem już, czy najchętniej dają dupy za zasoby, czy też każda jednak marzy o ręcznikowym w Egipcie...
              • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:42
                sea.sea napisała:
                > Ja się w ogóle gubię w tych uogólnieniach na temat Polek, bo nie wiem już, czy
                > najchętniej dają dupy za zasoby, czy też każda jednak marzy o ręcznikowym w Egi
                > pcie...
                A to w zaleznosci od tego do jakiej to teorii aktualnie faceci chca podpasowac swoje wywody:)
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:54
                Są pewne cechy, które sprawiają, że chętnie dają za nic, bo facet sam w sobie jest na tyle atrakcyjny, że nie musi się wykazywać. Mogą być zasoby, czarny kolor skóry, przebojowość, pokazanie się w towarzystwie, coś, co dla kobiet jest atrakcyjne i NA PEWNO NIE JEST TO INTELIGENCJA wymieniana zawsze w pierwszej kolejności zalet, jakie powinien posiadać mężczyzna.
                • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:01
                  kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
                  > Są pewne cechy, które sprawiają, że chętnie dają za nic, bo facet sam w sobie j
                  > est na tyle atrakcyjny, że nie musi się wykazywać. Mogą być zasoby, czarny kolo
                  > r skóry, przebojowość, pokazanie się w towarzystwie, coś, co dla kobiet jest at
                  > rakcyjne i NA PEWNO NIE JEST TO INTELIGENCJA wymieniana zawsze w pierwszej kole
                  > jności zalet, jakie powinien posiadać mężczyzna.

                  Ja na pierwszym miejscu zawsze stawiam optyke/fizycznosc, ale ja jestem powierzchowna bardzo. Facet musi sie podobac/wpasc w oko. Decyduje o tym pierwszych 30 sekund. I zarowno kobiety jak i mezczyni w tych pierwszych sekundach wiedza, ktory/ktora na pewno NIE. Inne przypadki to przerobienia, jest ewentualnie mozliwosc.
                  Daja albo biora za nic, bo facet kreci a jak nie kreci ale daja to sa w potrzebie albo probuja jednak, bo a noz zaiskrzy.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:50
              Mnie do Jarka? Cios w samo serce.

              Nie zgodzę się z tobą. Oczywiście, że mogę się mylić i nie jestem odporny na argumenty.

              Wszędzie są wyjątki. Po prostu po latach analizowania nie jestem w stanie każdego przypadku rozważać indywidualnie.

              Nie znam cię, walę prosto z mostu według schematu, gdyż dla większości się on sprawdzi. Tobie nie musi, ale można wziąć go pod uwagę. Inna sprawa jest taka, że kobiety nie biorą pod uwagę swojej winy (sprawa innych tematów, nic osobistego) i założenia te odrzucają. No i jeszcze mój agresywny język, który powoduje, że skoro rozmówca jest negatywnym, chamskim mizoginem to jego teoria jest nic niewarta.

              Może masz rację. To, że nie rozpatruję indywidualnie świadczy o tym, że mam zamknięty umysł. Problem polega na tym, że gdybym kierował się swoimi teoriami od początku to kilkakrotnie nie dostawałbym po dupie, dlatego kobiety wrzucam do jednego worka i jak widzę postępowanie wzięte ze schematu to ten idealnie mi się sprawdza i tego się trzymam, aby znowu po dupie nie dostać.

              Nikt twojego przypadku nie będzie rozpatrywał indywidualnie, a nawet jeżeli to nikt nie poda ci rozwiązania, ponieważ cię nie zna. Banał.
            • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 19:20
              glamourous napisała:

              > Ja widze w twoich postach co najmniej 5 przeslanek swiadczacych o tym,
              > ze myslisz, ale masz zamkniety umysl :
              >
              > - gloszenie jedynej slusznej prawdy
              > - wkladanie ludzi do tego samego worka "wszystkie kobiety funkcjonuja wedlug tych samych nudnych schematow"
              > - nie branie w ogole pod uwage, ze sie mozna mylic
              > - regularne nadinterpretowanie, naginanie faktow do swojej tezy
              > - odpornosc na wszelkie argumenty
              >
              > Jestes tu takim forumowym Kaczynskim, sorry winetou.
              >

              Najpierw podam przykłady
              ``Dlaczego CAŁA teoria TB jest do kitu''
              ``KAZDA kobieta wciska takie teksty''
              ``i ze 'to taki typ', ze do lozka pojdzie dopiero w zwiazku. Teraz wiem, ze NIE MA takiego typu''

              Teraz krótko
              Jesteś Krystyną Pawłowicz tego forum. Sorry Glam.
              - projektujesz na innych swoje cechy
              • glamourous Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 19:39
                lybbla napisał:
                (...)

                Ok, moge byc nawet i Pawlowicz, hehe, spoko :)
                Tylko czyjego autorstwa sa te cytaty powyzej? Mojego? Bo nie bardzo poznaje...

                --
                Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
                • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:32
                  glamourous napisała:

                  > lybbla napisał:
                  > (...)
                  >
                  > Ok, moge byc nawet i Pawlowicz, hehe, spoko :)
                  > Tylko czyjego autorstwa sa te cytaty powyzej? Mojego? Bo nie bardzo poznaje...

                  Krystyno, pierwszy to Kutuzov pozostałe Yoric.

                  Cechy, które przypisujesz Kombinerkom mozna odnieść do Ciebie i wiekszości forumowiczów. Ale żeby od razu Jarkiem w niego. A fe. Wstydź sie.
    • yoric Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:51
      W jednym Pinochet ma racje: tutaj odpowiedzi nie znajdziesz, raczej racjonalizacje, wyparcia, projekcje ego, itd.
      • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 15:56
        yoric napisał:
        > W jednym Pinochet ma racje: tutaj odpowiedzi nie znajdziesz, raczej racjonaliz
        > acje, wyparcia, projekcje ego, itd.

        Odpowiedz jest prosta: nie bylo chemii, nie zaiskrzylo. To zadna nowosc, ze nie mozna wymusic pozadania, tak samo jak nie mozna zmusic sie do milosci np.
        Nie ma tak, ze wszyscy wszystkich moga pozadac, albo, ze ktos zacznie pozadac kogos, tylko dlatego, ze ten drugi tak by chcial.
        Czy np. kazdego mezczyzne kreci kazda kobieta? Nie, zapewne nie.
        • glamourous Dobre pytanie 04.06.15, 16:03
          Ale mezczyzni maja chyba prosciej : jezeli kobieta jest obiektywnie wizualnie i nie wchodzac w szczegoly atrakcyjna, to chyba nie kreca nosem.
          A moze sie myle?

          Ciekawa kwestia : czy np. komus z panow opadlo / ochlodlo / cofnela sie chemia w blizszym kontakcie z kobiet na widok jej jakichs malo glamour (i swiadczacych o wiednieciu) detali, typu niezbyt jedrne piersi / brzuch/ tylek, zmarszczki itp....
          • kag73 Re: Dobre pytanie 04.06.15, 16:11
            glamourous napisała:
            > Ale mezczyzni maja chyba prosciej : jezeli kobieta jest obiektywnie wizualnie i
            > nie wchodzac w szczegoly atrakcyjna, to chyba nie kreca nosem.
            > A moze sie myle?
            >
            > Ciekawa kwestia : czy np. komus z panow opadlo / ochlodlo / cofnela sie chemia
            > w blizszym kontakcie z kobiet na widok jej jakichs malo glamour (i swiadczacych
            > o wiednieciu) detali, typu niezbyt jedrne piersi / brzuch/ tylek, zmarszczki i
            > tp....
            No ale co to znaczy "obiektywnie" wizualnie? No wybacz co zreszta znaczy nie kreca nosem?
            To mezczyzni tu na forum sie nie raz nawypisywali, ze oni by nie mogli, bo im nie stanie jak...cos tam, a u kobiet nie powinno byc problemu, bo one i tak tylko nogi maja rozlozyc;)
            Do tego na bezrybiu i rak ryba.
            Twoje pytanie nie pasuje, bo porownujesz rozne rzeczy, u Ciebie z surferem chemii nie bylo, ona sie nie cofnela. I w dodatku on sie Tobie obiektywnie wizualnie nie podobal, bo jego twarz Ci sie nie podobala.
          • yoric Re: Dobre pytanie 04.06.15, 16:46
            Nie kreca nosem. Mezczyzni nie sa jakos specjalnie wybredni. Ja bym z pewnoscia nie pogardzil jakims ladnie wizualnym kaskiem, a brak chemii to bylby szczegol.
            Co do wizualnych wyzwalaczy, wiadomo, kazdy ma swoje konfiguracje, choc podstawowe elementy sa wspolne. Natomiast do prawdziwej chemii mi przynajmniej zdecydowanie potrzeba zapachu.
            • kag73 Re: Dobre pytanie 04.06.15, 16:58
              yoric napisał:
              > Nie kreca nosem. Mezczyzni nie sa jakos specjalnie wybredni. Ja bym z pewnoscia
              > nie pogardzil jakims ladnie wizualnym kaskiem, a brak chemii to bylby szczegol

              No ale chyba taki "ladnie wizualny kask" Cie pociaga fizycznie? Prawda? Czyli "na zimno" nie idziesz. Co innego jak kask jest mniej ladny wizualnie, wtedy szedlbys na chlodniaka. Dobrze rozumuje? I w trakcie akcji moglbys sie rozgrzac, dobrze to wiedze?

              > Co do wizualnych wyzwalaczy, wiadomo, kazdy ma swoje konfiguracje, choc podstaw
              > owe elementy sa wspolne. Natomiast do prawdziwej chemii mi przynajmniej zdecydo
              > wanie potrzeba zapachu.
              No a glam pisze, ze jej ten sufrer nie odpowiadal wizualanie i nie tylko. Wiec co z tego, ze obiektywnie jest wizualnie OK, jezeli subiektywnie nie jest/nie byl?
    • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 16:07
      glamourous napisała:

      Ja mam blade pojęcie więc się ustosunkuję.

      > Teraz mam zagwozdke na najblizszych pare dni. Ten organic attraction factor, co
      > to jest tak naprawde? Feromony i inne MHC chyba niekoniecznie, bo przeciez to
      > wrazenie uszu w szpic pojawia sie nawet na widok zwyklego zdjecia.

      Nie jesteś tabula rasa, opisujesz, że reagujesz na zdjęcie swojego byłego, którego
      a) zobaczyłaś b) obwąchałaś c) dotknęłaś. Czyli zły przykład. Jeśli chodzi o zdjęcia takich co ani b) ani c) to podaję dwie z gamy możliwości
      1) jakiś szczegół w jego urodzie przypomina Ci to co najlepsze w Twoim życiu
      (w moim przypadku rude szczupłe, wysokie z przepięknym biustem i niepowtarzalnym poczuciem humoru)
      2) gościu jest tak odmienny od tego co cię dotychczas spotkało, że włącza Ci sie mod eksploracji świata i chciałabyś spróbować.

      Przy okazji Glam, z faktu jak opisujesz zdjęcie swojego byłego ale i z całej tej
      Twojej ostatniej pisaniny, widać że ciągnie się za Tobą cień byłego, jeszcze nie
      odtajałaś (sea.sea również) i żaden rozgarnięty facet nie wejdzie z Tobą w dłuższy układ. Walka z Cieniami byłych oblubieńców ksieżniczek jest z góry skazana
      na porażkę.

      Zarzucam surferowi nierozgarniętość i byc może to właśnie ta nierozgarnietość
      Cię odpychała najbardziej. Chociaż osobiscie stawiałbym na to, ze wstyd Ci sie było pokazać z nim na salonach :)

      > Faceci przeciez tez to maja na widok laski na ulicy, a nie czuja wtedy jej feromonow.

      Skąd ta pewność, że nie czują?
      Na jaką odległość działają feromony u człowieka?

      >Czyli co - uklad rysow twarzy, kompatybilny genetycznie z naszym genotypem? > Ksztalt ust, policzkow, wykroj oczu? Budowa ciala, dajaca fajna genetyczna
      > kompilacje z nasza? Cholera wie.

      No cholera wie, nie mniej najpierw wstępna selekcja (wzrok) oprócz tego co wymieniłaś (a może przede wszystkim) włosy, skóra, oczy. Tzn. na poziome podświadomym sprawdzamy stan zdrowia.

      Potem dalsza selekcja podchodzimy bliżej (zapach, feromony, niezgodne MHC)
      nawet w tłoku 5m wystarczy, według mnie nie wysyłamy feromonów w sposób ciągły, najpierw musimy zobaczyć i być zauważeni, wtedy zaczyna się emanowanie.

      Ostateczna próba (dotyk). No tu rzeczywiście jakaś cholera co sie nie śniła.
    • glamourous Typ urody 04.06.15, 19:00
      Moze temat na inny watek, ale zafrapowala mnie dyskusja na temat atrakcyjnosci obiektywnej i subiektywnej.

      Kombi strasznie - i calkowicie blednie - uniformizuje temat attraction piszac wyzej, ze "na pewno" ktos tam sie kobietom podoba, bo samiec alfa i "atrakcyjny". Ale co to znaczy atrakcyjny? No OK, sa typy urody dosc uniewersalnej, chociaz i tak zawsze kwestia gustu. Bo nawet obiektywnie przystojny aktor nie podoba sie wszystkim kobietom bez wyjatku. Jesli chodzi o zwyklych zjadaczy chleba tym bardziej ta dywersyfikacja pojecia fizycznej atrakcyjnosci sie poglebia, vide opis mojego exa : dla mnie miodzio, dla kolezanek totalny przecietniak. Dlaczego np. Yorica od lat niezmiennie pociagaja czarnookie brunetki, zas apetyczne i obiektywnie atrakcyjne blondynki duzo mniej?

      Dlaczego jeden czlowiek, nawet super atrakcyjny, z samego zdjecia, czy widziany z daleka, wbudza nasze zainteresowanie, uszy w szpic i slinotok, a inny, nawet moze obiektywnie przystojniejszy i ktoremu niczego nie brakuje, kompletnie nam sie nie podoba i zupelnie nas nie zwilza?
      Dlaczego jednym kobietom majtki spadaja na widok zdjecia Clooneya, a dla mnie on akurat fizycznie jest zupelnie nie do przyjecia? Podobnie z Ryanem Goslingiem - zupelnie nie rozumiem jego fenomenu. Tymczasem mam co najmniej 3 kolezanki ktore uwazaja go za pol-boga, a dla mnie ma on twarz wymoczka.

      Dla mnie np. ciachem jest Pitt, nawet teraz, jako +50, pal licho zmarchy. A wlasnie ktoras z dziewczyn napisala w watku obok, ze dla niej Pitt jest okropny, bo taka "pyza".
      Dlaczego ja lubie takie "pyzy", a moja kolezanka lubi kwadratowe szczeki a la Michalczewski? A inna znowu pociagle wymoczkowate twarze o waskich ustach à la Gosling?

      I wlasnie te kryteria subiektywnej atrakcyjnosci tu rozkminiam.

      Skad sie biora te gusta i gusciki? Co sie na to sklada?
      W dalszym ciagu stawiam na swojego rodzaju genetyczny komputerek pokladowy, usytuowany gdzies w gadzim mozdzku, przeliczajacy proporcje twarzy i sylwetki na takie, ktore sie idealnie aranzuja z naszymi, w celu optymizacji genotypu potomstwa.
      Innego wytlumaczenia na razie nie widze.
      • triss_merigold6 Re: Typ urody 04.06.15, 19:12
        Dobór genetyczny + to, że promień krzyżowań nie powinien być ani zbyt mały (bo ryzyko bliskości krewniaczej), ani zbyt duży, bo totalne przeciwieństwa na ogół się nie przyciągają.

        Na mnie w ogóle nie działają nie biali mężczyźni. Zero, nul. Powiedzmy, Meksykanin jeszcze tak, o ile będzie wysoki i bardziej biały niż indiański. Wszyscy inni - czarni, typy arabskie, Hindusi, Azjaci - są doskonale aseksualni, aczkolwiek mogę czysto estetycznie docenić zgrabną sylwetkę.

        Są czynniki zwiększające prawdopodobieństwo, że ktoś się będzie podobał m.in. ta symetria twarzy i ciała, zdrowy wygląd, skóra bez skaz, proporcjonalna budowa, ale nie ma modelu uniwersalnego.
        • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 19:23
          Tez tak mam. Typ najbardziej na mnie wizualnie dzialajacy to jasnoskory blondyn z jasnymi oczami. Pal zreszta licho kolor wlosow, moze byc tez szatyn, najbardziej liczy sie karnacja - wole jasniejszych, niz tych opalonych. Nawet rudzi sa mile widziani, musza tylko byc w miare ladni, zadnych grubo ciosanych rysow.
          Wiem, ze to niepopularne, ale opalenie na skwarek u facetow tez mi sie nie podoba. Wole jasna skore.
          No i wlasnie, wszelcy Arabowie, Mulaci, Latino i czarnoskorzy nie wzbudzaja we mnie kompletnie zadnych emocji. White power i tyle ;) ale nie ideologicznie, tylko jakos tak instynktownie genetycznie. Najszczesliwsza bylabym chyba mieszkajac w Skandynawii wsrod tych wszystkich elfow :)
          • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 19:39
            Ej, Ty, zaginiona siostra bliźniaczka ;)
            • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 19:57
              sea.sea napisała:

              > Ej, Ty, zaginiona siostra bliźniaczka ;)

              Ja tez mam czesto takie wrazenie jak cie czytam :)
              PS. Tez jestes brunetka? To by chociaz troche tlumaczylo tych Skandynawow :)
              • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 19:57
                Nope, z natury ciemny blond :)
                • lybbla Re: Typ urody 04.06.15, 20:04
                  www.youtube.com/watch?v=xPRJVKtrCCk
                  • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 21:31
                    No to wzielam i sie poslinilam.
                    Scena pocalunku w basenie, to spojrzenie... o rany.
                    • marek.zak1 Re: Typ urody 04.06.15, 22:39
                      glamourous napisała:

                      > No to wzielam i sie poslinilam.
                      > Scena pocalunku w basenie, to spojrzenie... o rany.

                      Wracajac do tematu. Na uczelni miałem kolezanke, bardzo piekną, sympatyczną i co ? Nic, nawet z moją średnią atrakcyjnością, nie brałem pod uwage żeby zaproponować jej spotkanie. Kompletnie mnie nie kręciła. A nie miała zmarszczek, jak surfer.
                      >
                    • lybbla Re: Typ urody 04.06.15, 22:58
                      glamourous napisała:

                      > No to wzielam i sie poslinilam.
                      > Scena pocalunku w basenie, to spojrzenie... o rany.

                      Ja bez ślinienia się w zasadzie ponawiam pytanie, czy ktoś wie jak się robi taki cyc?
                      • hello-kitty2 Re: Typ urody 04.06.15, 23:19
                        lybbla napisał:

                        > glamourous napisała:
                        >
                        > > No to wzielam i sie poslinilam.
                        > > Scena pocalunku w basenie, to spojrzenie... o rany.
                        >
                        > Ja bez ślinienia się w zasadzie ponawiam pytanie, czy ktoś wie jak się robi tak
                        > i cyc?

                        Jesli ktos wie to tylko ja.

                        Glam too w takim ukladzie moze Ci sie spodoba ten Norweg z Gry o tron. Bywa tez rozjasniony ale tu akurat dobrze wyszedl ;)
                        latimesherocomplex.files.wordpress.com/2011/07/game-of-thrones1.jpg
                        Dla mnie blondyni, jasna cera, wodniste oczy to zupelnie nie moje klimaty. Ja to chyba dziele typ z Kag. Kag czy to nie jest przez chwile ten amerykanski wiezien U Rihanny, spojrz 5:00 minuta i 3 sekundy szczescia ;-)
                        www.youtube.com/watch?v=Ao8cGLIMtvg
                        • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 23:34
                          Ja z GOT biorę w ciemno mężczyznę, który mówi o sobie per mężczyzna i w trzeciej osobie :D

                          conversamos.files.wordpress.com/2013/04/jaqen-h-ghar-2.jpg
                          • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 23:39
                            sea.sea napisała:

                            > Ja z GOT biorę w ciemno mężczyznę, który mówi o sobie per mężczyzna i w trzecie
                            > j osobie :D
                            >
                            > conversamos.files.wordpress.com/2013/04/jaqen-h-ghar-2.jpg
                            ten mi sie nie podoba:(
                            • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 23:42
                              Coster-Waldau generalnie jest też bardzo, bardzo w moim typie, choć coś mi ciut w nim nie pasuje. Może ten nos, co wygląda na złamany? To by tłumaczyło, czemu nie fapuję pod Craiga ;)
                              • hello-kitty2 Re: Typ urody 04.06.15, 23:50
                                sea.sea napisała:

                                > Coster-Waldau generalnie jest też bardzo, bardzo w moim typie, choć coś mi ciut
                                > w nim nie pasuje. Może ten nos, co wygląda na złamany? To by tłumaczyło, czemu
                                > nie fapuję pod Craiga ;)

                                A ja myslalam, ze Craig nie podoba Ci sie, bo on ma wlasnie nos kartofelka, ktorych niecierpie. Moj ojciec mial orli nos i ja jestem absolutnie w orlich zakochana, a u mnie tutaj panowie maja male, zadarte noski ;(
                        • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 23:34
                          "Dla mnie blondyni, jasna cera, wodniste oczy to zupelnie nie moje klimaty. Ja to chyba dziele typ z Kag. Kag czy to nie jest przez chwile ten amerykanski wiezien U Rihanny, spojrz 5:00 minuta i 3 sekundy szczescia ;-)

                          No chyba nie dzielisz, bo dla mnie kolor skory, oczu i wlosow nie odgrywa zadnej roli. Przy czym jezeli rasa biala to wole blondynow wlasnie, Pitt tez jest raczej z tych jasniejszych.
                          A wiezien niczego sobie :)
                          Ale temu wiezniowi i tak nie dorownuje, pamietacie?
                          www.stern.de/panorama/jeremy-meeks-so-gefaehrlich-ist-der-schoenste-knacki-der-welt-2118870.html
                          • hello-kitty2 Re: Typ urody 05.06.15, 00:02
                            kag73 napisała:

                            > "Dla mnie blondyni, jasna cera, wodniste oczy to zupelnie nie moje klimaty. Ja
                            > to chyba dziele typ z Kag. Kag czy to nie jest przez chwile ten amerykanski wie
                            > zien U Rihanny, spojrz 5:00 minuta i 3 sekundy szczescia ;-)
                            >
                            > No chyba nie dzielisz, bo dla mnie kolor skory, oczu i wlosow nie odgrywa zadne
                            > j roli. Przy czym jezeli rasa biala to wole blondynow wlasnie, Pitt tez jest ra
                            > czej z tych jasniejszych.
                            > A wiezien niczego sobie :)
                            > Ale temu wiezniowi i tak nie dorownuje, pamietacie?
                            > www.stern.de/panorama/jeremy-meeks-so-gefaehrlich-ist-der-schoenste-knacki-der-welt-2118870.html

                            No przeciez ja wnosze, ze to ten sam w obu przypadkach ;) No ludzie przeciez Brad Pitt nie jest blondyem, jest tak samo ciemny blondyn jak typowy Polak, niebieskie oczy, opalona skora. Blondyni typowi (naturalni) to wygladaja zupelnie inaczej, sa jasni jakby wymoczeni w jakims rozpuszczalniku, wyplowiali, hello? O tutaj ten, to jest blondyn naturalny:
                            i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/02/02/article-2550540-1B28C38200000578-272_634x408.jpg
                            Wy nazywacie typy jak Brad Pitt blondynami? Lybbla wstawil blondyna, o! Tu sie zgadzam. Ale Brad absolutnie blondynem nie jest. Nie w moim rozumieniu. No jaki z niego blondyn? Ja farbowancow nie licze.
                            upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/51/Brad_Pitt_Fury_2014.jpg
                            • sea.sea Re: Typ urody 05.06.15, 00:10
                              Bo jak myślisz "Brad Pitt" to widzisz
                              > schmoesknow.com/wp-content/uploads/2015/02/bradfoto.jpg

                              BTW ten co wstawiłaś jako przykład blondyna, to imo rozjaśniany, na wielu fociach ma taki żółtkowy nienaturalny kolor jak farbowane blondynki.
                              • hello-kitty2 Re: Typ urody 05.06.15, 00:18
                                sea.sea napisała:

                                > Bo jak myślisz "Brad Pitt" to widzisz
                                > > schmoesknow.com/wp-content/uploads/2015/02/bradfoto.jpg
                                >
                                > BTW ten co wstawiłaś jako przykład blondyna, to imo rozjaśniany, na wielu focia
                                > ch ma taki żółtkowy nienaturalny kolor jak farbowane blondynki.

                                Ja bym powiedziala, ze Pitt sie rozjasnia ale cholera wie, teraz wszyscy podrabiani ;-) Ja to Brada to w ogole kojarze tego glownie (wydaje mi sie, ze w tym wieku wygladal najlepiej):
                                www.hotflick.net/flicks/1997_Seven_Years_in_Tibet/997SYT_Brad_Pitt_121.jpg
                                Ja rozpoznaje naturalnych blondynow po brzydocie, hehe wyplowiali ;) Jak jest ladny blondyn to farbowany najwyrazniej.
                                • kag73 Re: Typ urody 05.06.15, 00:29
                                  Brad supcio wygladal w Joe Blacku, taki chlopaczek mleczny:)
                            • kag73 Re: Typ urody 05.06.15, 00:24
                              Nie no, na tym zdjeciu mnie sie Pitt w ogole nie podba. Zreszta on z wiekiem coraz ciemniejszy.
                              Jego juz widywalismy w roznych odslonach, mnie sie te jasniejsze bardziej podobaja.
                              A ten wiezien to chyba nie byl ten sam, za krotko go pokazali.
          • triss_merigold6 Re: Typ urody 04.06.15, 19:44
            Wracając do tematu wątku i pierwszego Twojego postu: nigdy nie uważałam, że seks rodzi się w głowie, wręcz przeciwnie, to dla mnie sfera bardzo fizyczna, fizjologiczna wręcz.

            Obiektywne zalety pana nie mają znaczenia (poza koleżeńskim czy zawodowym) jeśli nie ma chemii. Z drugiej strony, jeśli chemia jest i jest dobry seks, to skutecznie minimalizuje wady faceta i pozwala z nim żyć na co dzień. Oczywiście upraszczam, ale wzajemny silny pociąg i kompatybilność erotyczna, to warunek sine qua non.
            • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 20:04
              triss_merigold6 napisała:

              > Oczywiście upr
              > aszczam, ale wzajemny silny pociąg i kompatybilność erotyczna, to warunek sine
              > qua non.

              No ok, ale skad sie ta chemia bierze? Ze akurat ten konkretny facet nas kreci, a nie jakis inny. Feromony swoja droga, chociaz ja osobiscie ich na piedestal nie wynosze i zadaje sobie w tym temacie pytanie "co pierwsze, jajko czy kura". To znaczy, ze ktos nam seksownie pachnie, BO wizualnie powala nas na kolana i nasze zmysly sie naginaja, czy moze jest jak u Suskinda w "Pachnidle", ze najpierw zapach a potem wzrokowe podobanie sie.

              Ja osobiscie mysle, ze to pierwsze. Jeszcze mi sie chyba nie zdarzylo, zeby facet, bardzo podobajacy mi sie wizualnie nie podobal mi sie zapachowo.
              • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 20:10
                Mi się zdarzyło, więc IMO jednak to drugie.
                • triss_merigold6 Re: Typ urody 04.06.15, 20:43
                  Mnie też. Zdarzyło mi się, że facet który wizualnie był super i podobał mi się, nie działał zapachowo. Znaczy, był obojętny erotycznie i nie doszło do żadnego bliższego kontaktu.

                  Dla mnie jedno z drugie, czyli i wizualne podobanie się i zapach, aura, wrażenie.
                  Zresztą, jak dla mnie to nie ma znaczenia, co z czego wynika. Z moim partnerem poznaliśmy się jeszcze w dzikich latach 90-tych, w innym życiu, żadne z nas nie było same, a zdarzył się piorun sycylijski.
          • yoric Re: Typ urody 04.06.15, 21:27
            Tak sie zlozylo, ze ogladalem z kolezankami Eurowizje i one zachwycaly sie Szwedem...
            Ja jestem z tych facetow, ktorzy potrafia sie obejrzec na ulicy za ladnym facetem... ale na boga nie za Szwedem...
            • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 21:37
              Tym niby? Ale on nie ma urody jak Wiking ;)

              wiwibloggs.com/wp-content/uploads/2013/10/Mans-Zelmerlow.jpeg
              Cholera, na większości foci on jest bardziej kobiecy, niż ja, choć ja w ogóle nie przypominam typu butch lesbian ;) Nie jestem pewna, o kim gorzej to świadczy :>
            • rekreativa Re: Typ urody 04.06.15, 22:10
              Mój typ - gładka lala :)
      • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 19:38
        Ech.

        Nie czytasz uważnie tego, co napisałem. 20% facetów bzyka 80% wolnych kobiet. Wszyscy, których wymieniłaś są atrakcyjni obiektywnie (tak wiem atrakcyjność jest subiektywna). To, że tobie nie podoba się Gosling bo twarz ma właśnie jakąś tam (nie pamiętam, nie chce mi się sprawdzać, jestem lekko wcięty) to właśnie syndrom surfera, który obiektywnie jest atrakcyjny, ale tobie się nie podoba. Ale gość (Gosling, surfer, czarny dla białych kobiet) ciągle jest atrakcyjny dla 80%, 79,9%, 80,2% kobiet i mógłby codziennie mieć inną. To, że jakieś jednostki nam nie podchodzą, ale obiektywnie mogliby zaliczać panny/facetów jak Richard Czarnecki kolejne partie to fakt.
        Czego ty tutaj nie możesz zrozumieć? Brad Pitt jest atrakcyjny? Jest. A to, że trzy panny z tego forum by go nie chciały coś zmienia w ogólnej statystyce? Zadecydował jakiś szkopuł, ale tendencja jest utrzymana.
        • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 19:40
          > 20% facetów bzyka 80% wolnych kobiet.

          O, tak przy okazji, skąd masz tę statystykę :)
          • triss_merigold6 Re: Typ urody 04.06.15, 19:46
            Zasada Pareto dotyczaca elit, nie wiedzieć czemu przyjęta ochoczo przez socjobiologów.

            Bzdurna, bo przy takich proporcjach większość ludzi pozostawałaby bez pary i bez rozrodu.
        • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 19:43
          BTW to Ty nadal nie rozumiesz, chodzi o taką ciekawostkę, CO decyduje o tym, że mnie się Gosling (ani Clooney, naprawdę nas z Glam chyba rozdzielili po urodzeniu) nie podoba, chociaż podoba się prawie wszystkim, bo logicznego uzasadnienia (w stylu "ma usta jak mój nauczyciel matematyki, który był strasznym wałem, więc mi się odruchowo źle kojarzy") nie ma.
          • triss_merigold6 Re: Typ urody 04.06.15, 19:48
            Ma delikatne rysy (Gosling), zbyt delikatne. Daniel Craig niby też ale ma bardziej zrytą twarz i bardziej skurwielowaty wyraz twarzy, zimny. Gosling nie, Craig - tak.
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 19:57
            Kobieto. Nikt ci tego nie powie, ponieważ cię nie zna. Sama powinnaś to wiedzieć. Samo rozkminianie i szukanie porad u panienek z bezseksia to jakaś naiwność, którą można spotkać u dziewczynek zaczytanych w bravo. Drogie brabo powiedz dlaczego Mariusz mnie nie lubi.

            Ja podkreślam, że chodziło o jakąś pierdołę, które nie pasowała jej do obranego "ideału". W jej przypadku chodzi o twarz.
            Ktoś jest przystojny, ale swoim głupim zachowaniem, manierami, kulturą, brakiem czegoś lub posiadaniem z nadwyżką może zepsuć swoją opinie i przestaje być atrakcyjnym. Bariera nie do przejścia.

            Przecież to jest tak prosta teoria, że nie wiem po co te ciągłe klepanie biedy.

            Ja na ten przykład mogę się podobać przeciętnym kobietom, ale istnieje szereg wymagań, których nie jestem w stanie spełnić i od razu ląduję w zakładce "nieatrakcyjny". I jestem tego świadomy, bo wiem czego wymagają kobiety i jedyne co bym chciał wiedzieć to dlaczego właśnie tam wylądowałem. Myślę, że odpowiedź bym znał, albo inaczej, byłaby to jedna z kilku możliwych odpowiedzi, które wcześniej miałbym rozłożone na czynniki pierwsze.
            Dlatego dziwię się, że Glam nie wie.
            • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 20:05
              Czy ja tu gdzieś szukam porady?

              Wyrażam ciekawość poznawczą i tyle. Dokładnie taka sama, jak u dziecka, które się zastanawia, dlaczego zegarek tyka. Nie zastanawiałeś się nigdy, skąd się biorą ludzkie preferencje inne niż zakorzenione w genach - już nawet nie te dotyczące partnerów seksualnych, ale w ogóle: czemu jedni wolą psy, a inni koty, czemu jedni faceci wolą filmy dokumentalne a inni te o superbohaterach itp? Nie zastanawiasz się nad światem nigdy? W większości przypadków owszem, nie dochodzi się do konkretnych wniosków, ale od tego jest forum, żeby sobie pogadać, a faceci równie często lubią sobie porozkminiać dla samego rozkminiania, jak kobiety.

              BTW nadal nie rozumiesz tematu, ale trudno :)
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:09
                Niech będzie, nie rozumiem.
            • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 20:12
              kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

              > Drogie brabo powiedz dl

              ;)
              Slurp. Chyba czas isc spac ;)

              > Ktoś jest przystojny, ale swoim głupim zachowaniem, manierami, kulturą, brakiem
              > czegoś lub posiadaniem z nadwyżką może zepsuć swoją opinie i przestaje być atr
              > akcyjnym. Bariera nie do przejścia.
              > Przecież to jest tak prosta teoria, że nie wiem po co te ciągłe klepanie biedy.

              Ale my tu piszemy o czystym wizualu, podpierajac to dyskusja o zdjeciach aktorow. Nie pisze o przeciez tym, ze widze atrakcyjnego pracownika warsztatu samochodowego, on sie odzywa, mowi "poszlem, przyszlem" po czym demonstruje w usmiechu brak jedynek, spluwa przez ta dziure po tych jedynkach i mi wtedy cale attraction przechodzi.
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:20
                Literówka. Każdemu nabzdryngolonemu, nawet lekko, może się trafić i uważam, że jestem usprawiedliwiony. :))

                Pani. Wiesz ile panienek głosi, że one nigdy z czarnym? A co się staje jak spotka murzyna i znajomi nie patrzą.
                Na podstawie zdjęcia czy filmu piszesz o obiektywnie atrakcyjnym gościu. Ale nie wiesz czy jakby zaprosił cię na kolację czy nawet podszedł do ciebie i zaje.bal niskim głosem to serce szybciej by nie zabiło. Na podstawie filmu/zdjęcia? Naprawdę?

                Ale to nie obala teorii 20/80 nawet w przypadku, gdy ty i trzy inne z forum uważają, że nigdy z Goslingiem, bo... Dalej gość skonstruuje gangbang z 80% innych saren. Widocznie należycie do tych 20%, ale ja bym nie zaryzykował takiego stwierdzenia, dopóki nie zobaczyłbym jak reagujecie na typa w kolejce do warzywniaka.
                • sea.sea Re: Typ urody 04.06.15, 20:24
                  Operujemy zdjęciami aktorów i przykładami aktorów, ponieważ cały czas jest mowa o wizualnej stronie przedsięwzięcia, trudno żebym opisywała na przykład kolegę z pracy, którego nikt z forum nie widział i porównywała go z facetem wypatrzonym w autobusie, którego nikt nie widział również.
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:31
                    I co na podstawie tych zdjęć jesteś w stanie dowieść? Rok produkcji i fotografa? Bo chyba nie to, czy robi się wilgotno, gdy stoi obok, a na dworze susza?

                    Surfera w ten sposób Glam jest w stanie ocenić, ale nie Goslinga.
                    • lybbla Re: Typ urody 04.06.15, 20:34
                      kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

                      > I co na podstawie tych zdjęć jesteś w stanie dowieść? Rok produkcji i fotografa
                      > ? Bo chyba nie to, czy robi się wilgotno, gdy stoi obok, a na dworze susza?
                      >
                      > Surfera w ten sposób Glam jest w stanie ocenić, ale nie Goslinga.

                      Że warto by było podejść bliżej i powąchać.
            • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 20:33
              kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
              > Kobieto. Nikt ci tego nie powie, ponieważ cię nie zna. Sama powinnaś to wiedzie
              > ć. Samo rozkminianie i szukanie porad u panienek z bezseksia to jakaś naiwność,
              > którą można spotkać u dziewczynek zaczytanych w bravo.

              No momencik, ja mialam seks dzis rano! A Ty kiedy? Nawet jezeli 5 minut temu, to i tak nie mozesz twierdzic, ze jestem na bezseksiu ;))
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:36
                A na obiad co dobrego zrobiłaś?
                • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 20:37
                  kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

                  > A na obiad co dobrego zrobiłaś?

                  Kalafiorowa, a co!
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:43
                    Z drobno pokrojonymi ziemniakami?
            • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 20:36
              kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

              "Ja podkreślam, że chodziło o jakąś pierdołę, które nie pasowała jej do obranego "ideału". W jej przypadku chodzi o twarz.
              Ktoś jest przystojny, ale swoim głupim zachowaniem, manierami, kulturą, brakiem czegoś lub posiadaniem z nadwyżką może zepsuć swoją opinie i przestaje być atrakcyjnym. Bariera nie do przejścia."

              Tu Ci powiem to mnie przekonuje, dobre wyjasnienie. Spoko, pij dalej;))!
              Ale my tu tera juz o czym innym.
              • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:38
                Alkohol się skończył. :(
                • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 20:39
                  kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
                  > Alkohol się skończył. :(

                  A tak dobrze zarlo :(
                  No to myk na stacje benzynowa albo do calodobowego!
                  • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:42
                    Dwa dni bym szedł, a przy moim szczęściu zapewne skończył gdzieś w lesie jako pierwsza ofiara choroby szalonych saren.
                    Mam litra schowanego na specjalną okazję, ale okazje się nie trafiają to leży tak już 3 rok. Hmm, to nie jest taki głupi pomysł.
            • hello-kitty2 Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 04.06.15, 23:44
              kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

              > Kobieto. Nikt ci tego nie powie, ponieważ cię nie zna. Sama powinnaś to wiedzie
              > ć. Samo rozkminianie i szukanie porad u panienek z bezseksia to jakaś naiwność,

              Racja w jednym. To forum ma chujowska nazwe i robi nam zla renome. Powinnismy czatowac na jakims forum 'Chulanie z seksem' albo 'Pieprzenie o pieprzeniu' czy jakos ;) Ja tez jak odpale w miejscu publicznym to sie krepuje. Noz kurwa 'BRAK seksu w malzenstwie'? Brak? Czasem mi sie ktos pyta 'gdzie ty tak czatujesz'? No przeciez az glupio powiedziec 'Wiesz, na braku seksu w mazenstwie' albo jak mowil Proteinowy 'Jedziemy do kolezanki z braku seksu w malzenstwie'. No przeciez sie nikomu nie pochwalisz. To tak jakby sie chwalic meetingami w AA. Obciach ;-)
              • sea.sea Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 04.06.15, 23:46
                Ja mówię "a takie forum do gadania o dupach".
                Srsly.
                I dbam, żeby nikt mi w trakcie użytkowania nie zaglądał ;)
                • hello-kitty2 Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 05.06.15, 00:21
                  sea.sea napisała:

                  > Ja mówię "a takie forum do gadania o dupach".
                  > Srsly.
                  > I dbam, żeby nikt mi w trakcie użytkowania nie zaglądał ;)

                  Ja tez dbam ale to wlasnie tylko potwierdza ta obciachowosc ;)
              • urquhart Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 05.06.15, 00:53
                > seksu w malzenstwie'? Brak? Czasem mi sie ktos pyta 'gdzie ty tak czatujesz'?
                > No przeciez az glupio powiedziec 'Wiesz, na braku seksu w mazenstwie' albo jak
                > mowil Proteinowy 'Jedziemy do kolezanki z braku seksu w malzenstwie'. No przeci
                > ez sie nikomu nie pochwalisz. To tak jakby sie chwalic meetingami w AA. Obciach

                No ale nazwa odstrasza gimbazę i umysłowe krewetki z drugiej strony których jest sporo na bardziej ogólnych forach o tematach damsko męskich :)
                A tych co maja seksu zawsze za mało i kombinują nad tym tytuł zanęci i nie zniechęci...
              • rekreativa Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 05.06.15, 12:06
                Może ja mam jakiś inny wzrok, ale wyraźnie widzę, że "brak" jest w nawiasie, a podstawowa nazwa forum to Seks w małżeństwie.
                • hello-kitty2 Re: Obciachowa nazwa tego forum ;) 05.06.15, 14:12
                  rekreativa napisała:

                  > Może ja mam jakiś inny wzrok, ale wyraźnie widzę, że "brak" jest w nawiasie, a
                  > podstawowa nazwa forum to Seks w małżeństwie.


                  No tak ale zauwaz, ze nawet jak ktos ze stalych uzytkownikow powoluje sie we wlasnym poscie na to forum to zawsze jest ten nieszczesny brak => BSWM. Jeszcze nie widzialam zeby ktos napisal SWM. Rowniez wiecej jest zapytan do ludzi typu 'A co w takim razie robisz na forum Braku seksu w malzenstwie?' jak ktos tu pisuje i twierdzi ze ma udane zycie seksualne, co znowu wskazuje na ten Brak, dalej 'kolezanki z bezseksia', dalej podchichiwania, ze Ci co ruchaja to tu nie pisuja/ nie radza sie. I to nawet nie chodzi o przypadkowych uzytkownikow tylko o stalych, ktorzy dokladnie tak mysla. Nie bede ich wymieniac ale 4 nicki moglabym spokojnie walnac od reki. Wiec owszem nie masz innego wzroku i dobrze widzisz tylko celowo negujesz, bo chcesz pokazac, ze sie nie zgadzasz. Zreszta ja dostrzegam tylko fakt, ze forum jest takie, jak ludzie je widza/ksztaltuja, a nie jak jest napisane w tytule wsrod nawiasow. Akurat nic nie mam zamiaru dalej z tym robic. Natomiast argumenty Urqu sa juz dla mnie wystarczajaco przekonywujace. W koncu tak sie tu sama znalazlam szukajac wlasnie po 'braku'.
        • glamourous Re: Typ urody 04.06.15, 19:53
          kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

          > Czego ty tutaj nie możesz zrozumieć?

          Czego nie rozumiem? Przeciez pisze bardzo wyraznie : tego SKAD SIE w nas BIORA TAKIE A NIE INNE PREFERENCJE.
          Mnie nie interesuje rozkminianie (i uogolnianie) na poziomie makro, co Ty uwielbiasz, sypiac jakimis procentami z palca wyssanymi. Ja sie wole skupic na mikro, co to za mechanizmy i dlaczego dla mnie to Pitt jest do schrupania, a nie Gosling, Clooney czy Kanye West.
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Typ urody 04.06.15, 20:04
            Procenty to Pareto.
            Skalę mikro powinnaś sama znać. Nikt ci nie da odpowiedzi dotyczącej surfera. Ja piszę, że chodziło tylko o twarz (w sumie jeden z ważniejszych wizualnie czynników, jeżeli nie najważniejszy) tylko dlatego, że wielokrotnie to podkreślałaś. Na końcu doszłaś może do innego wniosku, ale za dużo myślisz i to stąd się bierze. Dodatkowo forumowe koleżanki nawciskały ci bzdur i - tutaj już dodaję od siebie - mam wrażenie, że chcesz aby temat nabrał głębi, bo przecież Glam nie może wyjść na taką bezuczuciową, pozbawioną empatii zołzę, która odrzuca dziadka przez to, że ma bruzdy na twarzy.
            No ku.rw.a może i nie ma w tym nic złego.
          • kag73 Re: Typ urody 04.06.15, 20:22
            glamourous napisała:
            Ja sie wole skupic na mikro
            > , co to za mechanizmy i dlaczego dla mnie to Pitt jest do schrupania, a nie Gos
            > ling, Clooney czy Kanye West.

            Dla mnie tez Pitt do schrupania a Clooney i Gosling wcale a wiem, ze Clooney podoba sie wielu kobietom.
            Ale zmartwie Was, bo nie mam czegos takiego jak konktretny "typ urody". Dla mnie kolor skory, wlosow i oczu jest zupelnie nie wazny. Moj obecny jest kompletnym przeciwienstwem mojego poprzedniego eksa a na obu lecialam/lece. A jeszcze inny eks wygladal jesze inaczej, 3 rozne rasy i tez na niego lecialam. Podobali mi sie wszyscy ;))
            Lubie natomiast troche miesni, facet musi byc twardawy, waskie biodra i bez brzucha. A w twarzy to chyba musi miec to "cos", co urzeka, no nie wiem.
            > Czego nie rozumiem? Przeciez pisze bardzo wyraznie : tego SKAD SIE w nas BIORA
            > TAKIE A NIE INNE PREFERENCJE.

            Hmm, jak mawiaja Niemcy: Schönheit liegt im Auge des Betrachters (to zdaje sie cytat Tucididesa), doslowne tlumaczenie: Piekno lezy w oku ogladajaceg/patrzacego.
            Albo jak mawia moja matka "jednemu podoba sie matka, drugiemu corka", bo gusta sa rozne.
            Oczywiscie sa pewne cechy uniwersalne, symetryczne rysy twarzy itd.
    • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:44
      Beznadziejnie jałowe dywagacje o algorytmie nawilżania.
      I jeszcze ta "zagwozdka na najbliższych parę dni"... :D O ja pierniczę. :D
      • triss_merigold6 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:49
        Szczerze mówiąc, lepiej się bzyknąć.
        Pragmatycznie rzecz ujmując, nadmierne rozmyślanie, planowanie i analizy szkodzą satysfakcji z ruchania.
        • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:57
          > Szczerze mówiąc, lepiej się bzyknąć.
          > Pragmatycznie rzecz ujmując, nadmierne rozmyślanie, planowanie i analizy szkodz
          > ą satysfakcji z ruchania.

          Jak się nie rucha, to się rozmyśla. :D
          A potem człowieka wciąga i zaczyna się czuć jak na konferencji Macierewicza. :D
          • kruche_ciacho Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 21:15
            :-D
        • lybbla Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 21:26
          triss_merigold6 napisała:

          > Szczerze mówiąc, lepiej się bzyknąć.
          > Pragmatycznie rzecz ujmując, nadmierne rozmyślanie, planowanie i analizy szkodz
          > ą satysfakcji z ruchania.

          No tak ale my to o tym, że Glam nie dała a Yoric nie dostał.
          Oboje na głodzie, reszta po upojnym poranku zajada sie kalafiorowymi lub truskawkami.
    • mojemail3 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:45
      glamourous napisała:

      "(...)Czyli co - uklad rysow twarzy, kompatybilny genetycznie z naszym genotypem? Ksztalt ust, policzkow, wykroj oczu? Budowa ciala, dajaca fajna genetyczna kompilacje z nasza?
      Cholera wie (...)"

      Podobno dobieramy się narcystycznie, szukamy równie pięknego ( szkaradnego ;-) partnera jak my sami;-)
      natemat.pl/126069,a-ty-chodzisz-juz-ze-swoim-blizniakiem-nowy-zwiazkowy-fenomen
      Rzeczywiście wiele par ma podobne rysy twarzy, np. wąskie usta, szeroką szczękę, wysokie czoło. Poza oczywiście przypadkami całkowitych urodowych przeciwieństw.
      Ale wbrew pozorom, ja np.jestem mała i ciemnowłosa, mąż wysoki blondyn, ale...mamy oboje miękkie rysy twarzy, podobny typ uzębienia ( ładny:) itp.
      Coś w tym jest.
      Poza tym wiele kobiet szuka partnera podobnego do ojca, u mnie tak jest,też blondyn i na dodatek ta sama data urodzenia ( dzień i miesiąc rzecz jasna)

      Ja tam preferencji urodowych nie miałam, wiele ludzi podoba mi się bardzo wizualnie, ludzie mnie ciekawią i fascynują, obojga płci. A co do partnera życiowego, no cóż, to musiał być ktoś, z kim można do partyzantki iść, na wygnanie, z wiatrakami walczyć, góry przenosić, konie kraść, beczkę soli zjeść...
      I jest, na szczęście.
      Życzę poszukującym wszystkiego najlepszego, kto szuka ten znajduje...


      • triss_merigold6 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:52
        Moi rodzice byli do siebie fizycznie podobni, ten sam typ urody.

        • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:54
          Popatrzcie na Terlików....
          Aaaaa!!!! :D
          • sea.sea Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 20:55
            Aaaaa, nie chcę! :D
            • triss_merigold6 Dobra, dobra 04.06.15, 22:25
              Dobra, dobra, Terliki akurat uprawiają seks, mają żywe dowody w postaci chyba już piątki dzieci. Planowanych.

              Pomyślcie, czy nie ma w tym ironii losu: bezpruderyjni, atrakcyjni, wysokolibidowi, niereligijni etc. na tym forum zaliczają jakieś wielomiesięczne posty, a para grubawych pyzowatych ortodoksyjnych katoli najwyraźniej ma dużo radości i dyma się entuzjastycznie od lat.
              • sea.sea Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:29
                Nie przyjmuję do wiadomości, na pewno dymają się z zaciśniętymi zębami myśląc o Anglii, a konkretnie o zalewających nas muzułmanach!

                A poważnie to kurde, no, 10/10.
              • maracooja Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:30
                Ironia losu to pikuś - najlepsze, że nikt im nie zazdrości. :D
                • triss_merigold6 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:39
                  Myślisz? Niezależnie od tego, co myślę o poglądach Terlika, jako para wyglądają na szczęśliwych razem. Mają podobne światopoglądy, są na tym samym poziomie atrakcyjności fizycznej, mają niezłe warunki materialne, Terlikowa hobbystycznie pracuje, robia te dzieci i najwyraźniej lubią ten sport.

                  Nosz qrde... chyba mają udane życie, przynajmniej z mojej perspektywy wygodnie umoszczonej kwoki.
                  Na miejscu bezseksowych singli płakałabym z zazdrości.
                  • mojemail3 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:42
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Na miejscu bezseksowych singli płakałabym z zazdrości.

                    Podzielam pogląd, bez krzty ironii...
                    Ja tam zazdroszczę tej chmary dzieci, na starość to może przynieść pozytywne konsekwencje...
                  • marek.zak1 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:42
                    Osobiście uważam, że religia jest dla pana T trampoliną do kariery, ato, co robi w rodzinie jest na pokaz.
                    • maracooja Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:56
                      Bo pamiętajmy, że to ultrakatole, a to z definicji nie jest zdrowe. W każdym wymiarze.

                    • jesod Osobiście uważam 04.06.15, 23:11
                      marek.zak1 napisał:
                      > Osobiście uważam, że religia jest dla pana T trampoliną do kariery, ato, co ro
                      > bi w rodzinie jest na pokaz.

                      Mam podobne odczucia. Gdy ich słucham i na nich patrzę odbieram w tym wszystkim jakąś sztuczność. Ta transparentność doskonałości i poprawności pozycjonująca ich w tej lepszej części ludzkości jest jakaś... bardzo, bardzo nienaturalna, czasem odnoszę wrażenie, że wręcz sekciarska.
                  • kag73 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:56
                    To Terlikowska powiedziala kiedys w jednym z wywiadow:"

                    Redaktorka:
                    O nie! A nie lepiej iść do restauracji, tylko z mężem?

                    Terl. : Pewnie, ale do tego nie potrzebuję idealnego dnia bez dzieci, bo staramy się raz na jakiś czas gdzieś razem wyjść. O małżeństwo trzeba po prostu się troszczyć. Mamy też tzw. „godzinę małżeńską” raz w tygodniu. Odkładamy wtedy wszystkie książki, laptopy, tablety i po prostu ze sobą jesteśmy, rozmawiamy..."

                    Widzicie, to sie rozmowa nazywa:))
                    • maracooja Re: Dobra, dobra 04.06.15, 23:06
                      Przecież to część ich pijaru.
                      Podejrzewam, że w samotności każde jara się jakąś perwerą. :D
                    • mojemail3 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 23:07
                      kag73 napisała:

                      > Terl. : Pewnie, ale do tego nie potrzebuję idealnego dnia bez dzieci, bo staram
                      > y się raz na jakiś czas gdzieś razem wyjść. O małżeństwo trzeba po prostu się t
                      > roszczyć. Mamy też tzw. „godzinę małżeńską” raz w tygodniu. Odkłada
                      > my wtedy wszystkie książki, laptopy, tablety i po prostu ze sobą jesteśmy, rozm
                      > awiamy..."
                      >
                      > Widzicie, to sie rozmowa nazywa:))

                      No można się pośmiać, poszydzić słodko,ale z tą godziną na rozmowę, prawdziwą rozmowę, całkowicie się zgadzam, to działa,w praktyce...
                      • kag73 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 23:26
                        mojemail3 napisała:
                        > No można się pośmiać, poszydzić słodko,ale z tą godziną na rozmowę, prawdziwą r
                        > ozmowę, całkowicie się zgadzam, to działa,w praktyce...

                        Ja wcale nie szydze, sama rozmawiam, ale nazywa sie rozmowa: mialam na mysli: seks, stad tez te dzieci, bo znajduja w tym wszystkim czas na intymnosc i seks.
                      • hello-kitty2 Re: Dobra, dobra 05.06.15, 00:11
                        mojemail3 napisała:

                        > > Widzicie, to sie rozmowa nazywa:))
                        >
                        > No można się pośmiać, poszydzić słodko,ale z tą godziną na rozmowę, prawdziwą r
                        > ozmowę, całkowicie się zgadzam, to działa,w praktyce...

                        No to jakby sie wyjasnilo dlaczego Yoric jest skazany na 20stki i brak powodzenia zwiazkowego. To nie to, ze on moze sobie na nie pozwolic, on zwyczajnie MUSI ;-)
                        • mojemail3 Re: Dobra, dobra 05.06.15, 09:29
                          hello-kitty2 napisała:

                          > No to jakby sie wyjasnilo dlaczego Yoric jest skazany na 20stki i brak powodzen
                          > ia zwiazkowego. To nie to, ze on moze sobie na nie pozwolic, on zwyczajnie MUSI
                          > ;-)

                          Nie rozumiem związku, dlaczego MUSI?
                          Co do preferencji na 20 tki, to nie ma co dyskutować, tak większość mężczyzn ma, taką mają biologię. Co nie znaczy,że jesteśmy niewolnikami biologii. Myślący człowiek uświadamia sobie,że trwały związek, wierność, lojalność, dobro rodziny to są wartości nie do przecenienia.
                          To że np. lubię słodycze ( taką mam biologię ;-) nie znaczy,że będę je jadła ciągle i często,bo mi zaszkodzą, zdecydowanie mi zaszkodzą...No i zemdli mnie od tego, a od rzeczy mniej wyrafinowanych, prostych, nie, a jeszcze wyjdzie mi na zdrowie;-)


                  • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 09:07
                    > Myślisz? Niezależnie od tego, co myślę o poglądach Terlika, jako para wyglądają
                    > na szczęśliwych razem. Mają podobne światopoglądy, są na tym samym poziomie
                    > atrakcyjności fizycznej, mają niezłe warunki materialne, Terlikowa hobbystycznie
                    > pracuje, robia te dzieci i najwyraźniej lubią ten sport.
                    >
                    > Nosz qrde... chyba mają udane życie, przynajmniej z mojej perspektywy wygodnie
                    > umoszczonej kwoki.
                    > Na miejscu bezseksowych singli płakałabym z zazdrości.

                    :D
                    Może z perspektywy takich kościelnych i dodatkowo niezbyt atrakcyjnie fizycznie singli, którzy marzą o tradycyjnym, konserwatywnym, małżeństwie z piątką dzieci, to tak. Ale każdy inny singiel raczej w ogóle nie zastanawia się nad życiem seksualnym Terlików, bo raczej trudno nazwać to nawet życiem seksualnym. Jak sobie pomyślę, że miałabym mieć 3 lata bezseksia, no to zdecydowanie wole już to, niż taką Terlikową alternatywę. No ale ja zdecydowanie jestem na drugim biegunie światopoglądowym niż Terliki i jestem od nich o kilka półek atrakcyjniejsza, więc to tym bardziej zrozumiałe.
                    Poza tym mnie w ogóle bawi jak sparowanym, w takich już wieloletnich, przesiąkniętych rutyną związkach, wydaje się, że single im tak strasznie zazdroszczą - życia seksualnego, dzieci, poukładania. Tymczasem większość singli lub osób, które miewają raczej krótkie związki (to są obserwacje własne, można mieć inne:) lubi się z kimś spotykać, ale lubi randki, motyle w brzuchu i iskrzenie z początku znajomości. A w tych poukładanych parach jest zazwyczaj tak, że pani zafiksowana na życiu rodzinnym, a pan biega w gotowości i świeci oczami, że wystarczy tylko pstryknąć palcami i jest chętny. No i seks od wielu lat z ta samą osobą, przynajmniej w założeniu. Nuda, panie. ;)
                    • marek.zak1 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 09:49
                      sid_15 napisała:


                      > Poza tym mnie w ogóle bawi jak sparowanym, w takich już wieloletnich, przesiąkniętych rutyną związkach, wydaje się, że single im tak strasznie zazdroszczą - życia seksualnego, dzieci, poukładania.
                      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Tobie się wydaje, że im się wydaje. Ja jestem w długim związku, z którego jestem bardzo zadowolony i nie mam pojęcia, czy mi single zazdroszcza, czy wręcz przeciwnie.
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                      Tymczasem większość singli lub osób, które miewają raczej krótkie związki (to są obserwacje własne, można mieć inne:) l ubi się z kimś spotykać, ale lubi randki, motyle w brzuchu i iskrzenie z początku znajomości.
                      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      A z moich obserwaci znajomych moich dzieci wynika, ze osoby samotne są albo bliskie depresji (babki), albo nadużywaja alkoholu i narkotyków (babki i faceci) , czy chodzą na ,,ustawki" albo hazarduja, natomiast ci, którzy sa w związkach wydaja być bardzo zadowoleni.
                      • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 10:18
                        Cóż, każda pliszka swój ogonek chwali. ;)
                        Odniosłam się do konkretnej wypowiedzi, nie twierdzę, że tak jest zawsze i że to jest reguła.
                        Acz z tego co zauważyłam to właśnie sparowani jakoś tak muszą się pocieszać na zasadzie "jak to singlom jest beznadziejnie", jakby im własny ogrom szczęścia nie wystarczał. :) Podobnie jak często Matki Polki próbują wmówić, chyba głównie sobie, ze bezdzietne koleżanki tak bardzo im zazdroszczą.
                        No jakoś tak w druga stronę aż tak tego nie obserwuje. Wiesz, np. coś na zasadzie, że jak się ludzie spotykają w mieszanym gronie, to jeśli matka i mężatka zapyta koleżankę singielkę "no a kiedy ty, dzieci rodzina i te sprawy, wiesz że czas leci" to to nie będzie przesadnie kulturalne pytanie, ale jakoś przejdzie. A gdyby singielka zapytała "jak tam wasze małżeństwo, po tylu latach ciągle ze sobą sypiacie, czy Piotrek nadal ugania się za małolatą z pracy" to byłby wybuch i skandal. :)
                        • kag73 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 12:09
                          sid_15 napisała:
                          Wiesz, np. coś na zasadzie, że jak się ludzie spotykają w mieszanym gronie, to jeśli matka i mężatka zapyta koleżankę singielkę "no a kiedy ty, dzieci rodzina i te sprawy, wiesz że czas leci" to to nie będzie przesadnie kulturalne pytanie, ale jakoś przejdzie. A gdyby singielka zapytała "jak tam wasze małżeństwo, po tylu latach ciągle ze sobą sypiacie, czy Piotrek nadal ugania się za małolatą z pracy" to byłby wybuch i skandal. :)

                          Skandal wyszedl by moze, bo babka dopiero co by sie dowiedziala, ze Piotrek ugania sie za Malgoska. Poza tym seks to temat tabu wiec nikt nikogo o niego zazwyczaj nie pyta, ani singla ani zonatych.
                          Natomiast na razie norma jest w spoleczenstwie, ze wiekszosc ludzi sie wiaze w pary i plodzi dzieci, wiec z braku pomylu o co by tu zapytac pyta sie o to ;))
                          Poza tym uwazam, ze kazdy ma swoje zycie i jezeli zyje jak chce a nie jak musi to wszystko gra. Bo wiadomo, ze sa ludzie w malzenstwa bardzo niezadowoleni a wyjsc nie moga/nie potrafia a sa i zadowoleni i szczesliwi. Podobnie z singlami, bywaja single z wyboru, bardzo zadowoleni i single z przymusu, ktorzy tak naprawde by kogos chcieli a nie maja i nie sa zadowoleni. I o to tutaj chodzi, zeby byc zadowolonym z zycia bez wzgledu na stan cywilny.
                          • maracooja Re: Dobra, dobra 07.06.15, 12:19
                            I znowu przykładzik:
                            kobieta 40+, wzrost i figura Sandry Bullock, tylko cyc większy, przemiła, delikatna, subtelna, świetny zawód, niezła praca, piękny dom w najlepszej dzielnicy, pieniądze, dwoje udanych dzieci, mąż przystojny, na stanowisku, rodzina, koneksje... i co? I dupa! Ani szczęśliwa, ani zadowolona z życia, wiecznie umęczona, jakaś taką z mentalną włosiennicą na grzbiecie. Pomiędzy wierszami niechcący wylazło, że mają osobne sypialnie.
                            Także ten.
                            • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 12:47
                              Gdzieś wyczytałam, że po iluś latach większość związków jest po prostu poprawna i tyle. Co nie znaczy, że nie można być zadowolonym. Tak samo jak można być zadowolonym mieszkając w mieszkaniu 40 m2, a nie w domu 200 m2. I jeszcze z moich obserwacji i rozmów - jeśli pozostałe rzeczy graja, to przy dłuższym stażu chyba najlepiej układa się w parach, gdzie obydwoje maja niezbyt wysokie libido. Wtedy rutyna i brak iskrzenia najwyraźniej mniej przeszkadza. Gdy to kobieta ma mniejsze libido lub po powiciu potomstwa czuje, ze wykonała plan - cóż, naocznie obserwuję lub odczuwam na własnej skórze, zainteresowanie sobą lub koleżankami ze strony panów w długoletnich związkach. Nawet kiedyś żartowałyśmy, ze singiel czy rozwodnik - no to tutaj jakieś zapoznanie się, rozmowa, iskrzy lub nie. A żonaty - wystarczy zatrzepotać powiekami, a facet cały szczęśliwy i gotowy na wszystko. Nie twierdzę, że reguła i 10/10, ale niestety tak to często wygląda.
                              • kag73 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:18
                                sid_15 napisała:

                                > Gdzieś wyczytałam, że po iluś latach większość związków jest po prostu poprawna
                                > i tyle. Co nie znaczy, że nie można być zadowolonym. Tak samo jak można być za
                                > dowolonym mieszkając w mieszkaniu 40 m2, a nie w domu 200 m2.

                                Ach, to tak jak z tym szpinakiem jest. Ty jestes zadowolonym z zycia i seksu singlem, ja jestem zadowolona z zycia i seksu mezatka. Co nie znaczy, ze wszyscy sa zadowoleni w malzntwie Tak samo jak nie wszyscy sa zadowoleni ze swojego zycia i z seksu bedac singlem, bo znam wielu, ktory seksu zwyczajnie nie maja, no chyba, ze z wlasna reka.
                                O ile bada sie i analizuje zycie malzenstw o tyle singli jak na razie niekoniecznie. Ja slyszalam z kolei kiedys w radio, w Niemczech, ze wiekszosc singli nie jest singlami z wyboru. Czytaj: zadowoleni z zycia nie sa.
                                • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:25
                                  Tylko co to znaczy nie być singlem z wyboru? Bo co innego, jeśli ktoś siedzi w ascezie i się umartwia i chciałby rodzinę, co innego jeśli ktoś chodzi na randki i zajmuje się swoim życiem, a co innego jeśli ktoś jest samotnikiem i po prostu tak lubi. Tak samo co innego małżeństwo, jeśli ludzie się dobrali i wszystko super gra, co innego, jeśli jest co najwyżej jako tako, ale się przyzwyczaili, jest kredyt, dzieci, obowiązki, a co innego, jeśli patrzeć na siebie nie mogą, ale są razem, bo znowu kredyt, dzieci, ślub, finanse, przyzwyczajenie.
                                  • kag73 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:32
                                    sid_15 napisała:

                                    > Tylko co to znaczy nie być singlem z wyboru? Bo co innego, jeśli ktoś siedzi w
                                    > ascezie i się umartwia i chciałby rodzinę, co innego jeśli ktoś chodzi na randk
                                    > i i zajmuje się swoim życiem, a co innego jeśli ktoś jest samotnikiem i po pros
                                    > tu tak lubi. Tak samo co innego małżeństwo, jeśli ludzie się dobrali i wszystko
                                    > super gra, co innego, jeśli jest co najwyżej jako tako, ale się przyzwyczaili,
                                    > jest kredyt, dzieci, obowiązki, a co innego, jeśli patrzeć na siebie nie mogą,
                                    > ale są razem, bo znowu kredyt, dzieci, ślub, finanse, przyzwyczajenie.

                                    Tez o tym samym pisze.
                                    Nie kazdy/kazda jest super atrakcyjny w dodatku szuka, probuje, nic nie znajduje cale lata. W koncu siada na dupie i juz nawet nie szuka. Owszem nic by nie mial przeciwko, zeby kogos miec, ale nikt sie nie nadarza.
                                    Tez napisalam: zadowolony z zycia jest ten, ktory zyje tak jak chcial/chce. Moim zdaniem i stan cywilny nie ma tu nic do rzeczy.
                                  • maracooja Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:41
                                    W każdym momencie swego życia coś trzeba wybrać i z czegoś trzeba zrezygnować. Oczywiście lepiej być singlem, kiedy w głębi duszy chce się nim być, niż niezadowolonym długoletnim sfrustrowanym sparowanym bez szansy na poprawę.
                                    Tak samo lepiej być w satysfakcjonującym związku niż singlem z przyzwyczajenia lub musu.
                                    Błąd, jaki często się powtarza, to patrzenie na swoje życie przez pryzmat cudzego.
                                    Warto przestać się pocieszać, że dobrze być singlem, bo przeciętne małżeństwo jest byle jakie albo że lepiej być np. mężatką, bo to lepsze niż wieczne bujanie się po randkach.
                                    Sęk w tym, żeby sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, o co mi w życiu chodzi, niezależnie jaki jest społeczny kanon i tego się trzymać.
                                    • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:57
                                      Dodam jeszcze, że bywa różnie. Np. ja generalnie jestem singielką, mieszkam sama, ale niedawno się z kimś spotykałam, wcześniej miesiąc nic, wcześniej przez kilka miesięcy się kimś spotykałam, teraz coś tam iskrzy, później pewnie też będzie przerwa i będę się z kimś spotykać. Z kolei moja koleżanka jest w długoletnim związku, ale życie tak się jej toczy, że mieszkają z narzeczonym w rożnych krajach i widują się 2-3 razy w roku, kiedyś mieszkali w rożnych miastach, chyba góra ze dwa lata spędzili mieszkając razem. I kto tutaj jest bardziej "singlem" tak naprawdę - ja czy ona?:)
                                      Ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że nie ma co brać sobie punktu odniesienia i obrzydzać drugiej strony (tak jak nie warto popadać w drugą skrajność, że idealizowanie i trawa bardziej zielona po drugiej stronie płotu) tylko starać się żyć tak, jak komu pasuje. A jeśli nie do końca tak można, to chociaż starać się jak najlepiej odnaleźć w tym, co się ma. Oczywiście, osobie która singluje, bo nie trafiła, ale bardzo chciałaby mieć rodzinę i ma tak od zawsze, tak jak np. osobie sparowanej od wczesnej młodości, która rozmyśla ile ja ominęło, może być trudno tak się nastawić.
                                      • marek.zak1 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 15:17
                                        No to powiedzmy, ze singielstwo jest zapewne lepsze niż nieudane małżeństwo, gdy więzi nie ma, druga osoba jest bardziej obca, niz bliska, seks jest marny i rzadki, a jedyne , co wiąże to dzieci, mieszkanie i kredyt.
                                        Mnie osobiście singielstwo nie odpowiadało i nie odpowiada. Jestem stworzony do zycia z kobieta, która kocham i ktora mnie kocha.
                                        • triss_merigold6 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 16:13
                                          Singielstwo jest super jako przerwa, odpoczynek, taki reset między związkami.

                                          Cudowny czas kiedy człowiek niczego nie musi i jest wolny jak taczanka na stepie, wraca do pustego cichego domu i może robić co chce. IMO dla higieny psychicznej każdy dorosły człowiek powinien taki okres w życiu zaliczyć i móc porozkoszować się samodzielnością i wolnością.
                                          Singlowski stan permanentny, z niewielkimi szansami na stały związek, singlom nie z wyboru rzuca się na głowę. Zwłaszcza jeśli życie seksualne mają w zaniku. Permanentny to znaczy dłużej niż 5 lat, ale znam też laski które nigdy nie były w związku (nie są religijne, odrażające wizualnie czy wyjątkowo szalone).
                                          • hello-kitty2 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 16:36
                                            Mi sie wydaje, ze przeslanka do tego by zyc zyciem singla czy byc w zwiazku moze byc upodobanie tego czy lubi sie przebywac na codzien z drugim czlowiekiem czy lubi sie pusty dom. Dla mnie lusksusem jest i radoscia sama w sobie jest gdy mam do dyspozycji wolna chate, jak teraz. Czasem smieje sie gdy syn idzie do swojego pokoju to zegnam go 'See you next week' ;-) Idealem dla mnie bylby zwiazek na odleglosc, koszmarem mieszkanie z osoba niepracujaca.
                                            • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 17:24
                                              Pamiętam, jak koleżanka była chora i przez dłuższy czas siedziała na zwolnieniu lekarskim. I opowiadała mi jak to fanie, kiedy mąż pójdzie do pracy, dzieci do przedszkola, a ona ma kilka godzin dla siebie, może poczytać książkę i porobić co chce. Słuchałam tego jak s-f. Za to ona pewnie nie zamieniłaby tych chwil luksusu na stan permanentny.:)
                                          • sid_15 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 17:22
                                            Wygłaszanie swoich mocno subiektywnych opinii (jestem dyplomatyczna:) tonem prawd objawionych, jest dosyć zabawne. Jak widać po ludziach, na głowę może rzucić się wszystko, np. chyba częściej rzuca się macierzyństwo niż singielstwo, a na pewno jest uciążliwsze dla otoczenia, także jakieś uwielbiane hobby, którym dręczy się ludzi. I jak już kilka osób pisało, jeśli ktoś jest zadowolony ze swojej sytuacji, to nie ma chorobliwej potrzeby kopania strony przeciwnej. :>
                                            Poza tym jakoś generalnie mam z życia obserwacje przeczące stereotypom. Np. najbardziej samolubną osobą, jaką znam, jest laska mająca dwójkę młodszego rodzeństwa, a nie jedynaczka, największą marudą i nudziarą jest pani od wielu lat mężatka, a nie singielka, która rzekomo "nie ma co zrobić z czasem" (z reszta znam dwie takie męczące mężatki, jedna dzieciata, druga nie), najlepszym kochankiem był spokojny i poukładany pan, a nie alfa reklamowany w wątku sąsiednim. Tak więc teorie i pobożne życzenia sobie, a życie sobie. :)
                                            A, znam jedną laskę, która ma 40 lat i jest singielką częściej niż w parze, ale spotyka się z facetami, czasami żonatymi. Panna atrakcyjna, ma na maksa trudny charakter, ale potrafi być świetnym kompanem kiedy ma lepszy okres, ustawiona zawodowo i finansowo. Dla takiej osoby małżeństwo i dzieci byłyby nieszczęściem.
                            • kag73 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 12:49
                              maracooja napisała:
                              Pomiędzy wierszami niechcący w
                              > ylazło, że mają osobne sypialnie.
                              > Także ten.

                              A dziwisz sie, po co sie cisnac w jednej sypialnie jak ma sie duzy piekny dom:))?

                              • maracooja Re: Dobra, dobra 07.06.15, 13:30
                                No właśnie, tak jest jakoś tak za pięknie. Ale to nawet nie samo łóżko, bo można mieć osobne i problemy w małżeństwie mieć; chodzi bardziej o takie ogólne życiowe niezadowolenie. Wszystko z wierzchu takie piękne a bokiem delikatnie syfek uchodzi.
                                A teoretycznie wszystko powinno się zgadzać.


                            • triss_merigold6 Re: Dobra, dobra 07.06.15, 15:41
                              Skoro pani jeszcze wygląda, to dlaczego nie znajdzie sobie dyskretnie kochanka? Nie musi od razu się rozwodzić.
                    • maracooja Re: Dobra, dobra 07.06.15, 09:52
                      Ja bym raczej wyłączyła kazus Terlików z dyskusji wyższości związków nad singielstwem i odwrotnie, bo to wprawdzie widoczny przykład jednak nienaturalny i przerysowany.

                      Mam niedaleko przykład takiej laski, po 50-tce już, ale naprawdę bardzo rasowej sztuki, wygląd, wdzięk, inteligencja. Mieszka bardzo elegancko, ma dorosłego syna, za mąż nigdy nie wyszła, uwielbia nowe znajomości i je ma. Z tym co pisze Sid - motylami, ekscytacją i całą resztą. Tak lubi i nic nikomu do tego, chociaż ja zdecydowanie wolę swoje życie.

              • mojemail3 Re: Dobra, dobra 04.06.15, 22:33
                triss_merigold6 napisała:

                > Pomyślcie, czy nie ma w tym ironii losu: bezpruderyjni, atrakcyjni, wysokolibid
                > owi, niereligijni etc. na tym forum zaliczają jakieś wielomiesięczne posty,.

                Nie ma;-)
                Czyny się liczą, a nie deklaracje...
          • rekreativa Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 04.06.15, 22:14
            Gdyby Terlik chciał zmienić płeć, to juz dokładnie wie, jak by wyglądał :)
    • urquhart Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 00:32
      glamourous napisała:
      > A Waszym zdaniem co to jest? Ktos porusza w nas ta najczulsza strune do tego st
      > opnia, ze nawet gra wstepna jest totalnie zbedna. A ktos inny, obiektywnie fajn
      > y i przystojny, zamienia wysokolibidowke w zimna rybe z wiecznym bolem glowy ?

      Temat że seksualna atrakcyjność to złożona kombinacja warunków koniecznych a niewystarczających nie jest chyba niczym niezwykłym.

      Osobiście sam byłem kiedyś zaskoczony że niektóre kobiety które bardzo mi się podobały wizualnie i wpasowywały w nazwijmy to preferencje, po bliższym poznaniu, tańcu, dotyku, rozmowie wywoływały wielkie nic, inne zaś które miały jakiś jedynie element który podobał i zwracał uwagę dokładnie odwrotnie, wydawały się zwyczajne, ale po bliższym kontakcie, rozmowie tańcu, przelotnym powąchaniu włosów, karku powodowały gwałtowną erekcję i pożądanie.
      Jestem przekonany że to kombinacja paru cech kompatybilności MHC, pewności swojej wartości która się udziela automatycznie w konwersacji, jakiejś zadziorności, inteligencji. Ale jeżeli wygląd odrzuca to wszystko się nie liczy.
      Zjawiskowy wygląd się przestaje liczyć jak nie koresponduje z pozostałymi elementami.

      Zresztą przyznam się że na moją ślubną początkowo nie zwróciłem wizualnie uwagi, postrzelona i zbuntowana , nie byliśmy zupełnie w swoim stylu , kręciłem z zupełnie innymi dziewuchami i inne mi się podobały, ale z czasem ta jedyna zaczęła mi się intensywnie śnić po nocach nie wiedziałem sam dlaczego. No ale dopiero jak zaczęliśmy się spotykać jaj zaczęło zależeć i i przestała nosić workowate ciuchy ,ogarnęła tapirowaną poklejoną fryzurę w stylu Cure, a zapuściła długie platynowe włosy jaśniejsze od skóry, pokazała potwornie długie ładne nogi to dopiero okazało się nagle że oglądają się za nią mocno wszyscy faceci, a nie tylko punki.
      Ale charakterystyczne jest co innego, wystarczy że teraz nawet po wielu latach powącham zapachu jej karku, skóry, świeżego potu i już zaczynam mieć erekcję...
      • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 07:53
        :) Fajnie piszesz o swojej żonie.

      • szopen_cn Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 08:50
        urquhart napisał:

        > Zresztą przyznam się że na moją ślubną początkowo nie zwróciłem wizualnie uwagi
        > , postrzelona i zbuntowana , nie byliśmy zupełnie w swoim stylu , kręciłem z zu
        > pełnie innymi dziewuchami i inne mi się podobały, ale z czasem ta jedyna zaczęł
        > a mi się intensywnie śnić po nocach nie wiedziałem sam dlaczego. No ale dopiero
        > jak zaczęliśmy się spotykać jaj zaczęło zależeć i i przestała nosić workowate
        > ciuchy ,ogarnęła tapirowaną poklejoną fryzurę w stylu Cure, a zapuściła długie
        > platynowe włosy jaśniejsze od skóry, pokazała potwornie długie ładne nogi to d
        > opiero okazało się nagle że oglądają się za nią mocno wszyscy faceci, a nie tyl
        > ko punki.
        > Ale charakterystyczne jest co innego, wystarczy że teraz nawet po wielu latach
        > powącham zapachu jej karku, skóry, świeżego potu i już zaczynam mieć erekcję...
        >

        W tym samym stylu:
        Siedzialem sobie kiedys w baraku robiacym za biuro na placu budowy i przyszla dziewczyna.
        Pierwsze co pomyslalem to, ze bardzo milo by bylo znalezc sie pomiedzy jej cycami.
        Dziewczyna przedstawila sie jako nowy szef jednej z ekip budujacych fabryke, pi razy oko 200 spawaczy, rurarzy i innych mechanikow.
        No dobra. W miejscu pracy przygod nie szukamy.
        I tak spedzilismy nastepne szesc miesiecy walczac o jakosc, koszty i terminy po przeciwnych stronach wielu kontraktow. W miedzyczasie nabierajac wzajemnie sporego szacunku.
        Fabryka ruszyla, koniec budowy i wykonawcy zaczeli sie zwijac. Ktoregos piatku okazalo sie, ze dziewczyna zostaje sama bo reszta jej ekipy wyjezdza na dlugi weekend. Sama na tym zadupiu gdzie tylko place budowy byly. Po kolezensku zaprosilem ja na wieczor w pobliskim (60km) miescie, bez zadnych dalszych intencji, ot jak kumple.
        Spedzilismy ten dlugi weekend razem i okazalo sie, ze moze byc z tego cos wiecej niz kumpelstwo. Skonczyly sie zaleznosci zawodowe i nic nie stalo na przeciw. Zycie sie potoczylo do przodu.

        Dodac nalezy, ze w tamtych czasach i okolicznosciach przyrody z kilku powodow znalezienie przygod czy zwiazkow z bardzo ladnymi kobietami bylo latwe i czesto sie zdarzalo a ta akurat do zjawiskowych pieknosci zdecydowanie nigdy nie nalezala.

        I tak jak urquhart po prawie dwudziestu latach razem tez wystarczy, ze sie przytule czy nawet popatrze i jestem gotowy do akcji.


        A tak ogolnie i do pytania wracajac to za to stawianie uszow w sztorc dla Zenka czy Zuzanny innych dla kazdego czlowieka odpowiada ewolucja. I to ta rzeczywista ewolucja czyli nieustajace roznicowanie genow a nie te opowiastki o genach ze szkoly psychoewo.


        • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 09:12
          No ale nie zdarzyło się, że w ciągu tych 20 lat zjawiła się obok konkurencja dla żony? Stawiająca uszy na sztorc na samą myśl?
          • urquhart Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 09:19
            maracooja napisała:

            > No ale nie zdarzyło się, że w ciągu tych 20 lat zjawiła się obok konkurencja dl
            > a żony? Stawiająca uszy na sztorc na samą myśl?

            Chyba tylko jedynie Markowi się to nie zdarzyło :)
            • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 09:24
              A przez chwilę było tak romantycznie :D
              • urquhart Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 12:55
                maracooja napisała:

                > A przez chwilę było tak romantycznie :D

                "Potem wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie" tak kończą się bajki dla naiwnych dzieci.
                My tu gadamy jak to wygląda w realnym życiu :)
          • szopen_cn Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 12:04
            maracooja napisała:

            > No ale nie zdarzyło się, że w ciągu tych 20 lat zjawiła się obok konkurencja dl
            > a żony? Stawiająca uszy na sztorc na samą myśl?

            Tak naprawde to nie.
            Jak to z perspektywy kulinarnej kiedys w innym watku napisalem po skosztowaniu szerokiej gamy bardziej i mniej egzotycznych potraw znalazlem taka, ktora tak dobrze smakuje, ze nie mam zadnej potrzeby szukac lepszej do konsumpcji. I zero nadzieji na szanse znalezienia.

            I te co chcialy konkurowac pomimo czasem bardzo efektownej aranzacji dania na talerzu nie wzbudzaly wielkiej checi na konsumpcje. Uszy nie stawaly.

            Powyzsze jest oczywiscie o rzeczywistej konsumpcji bo teoretyczne stwierdzenie "schrupalbym" na widok dan pasujacych do mojego smaku spotykanych na ulicy to zdarza sie wiele razy dziennie.
        • urquhart koherentne warunki konieczne niewystarczające 05.06.15, 09:13
          > A tak ogolnie i do pytania wracajac to za to stawianie uszow w sztorc dla Zenka
          > czy Zuzanny innych dla kazdego czlowieka odpowiada ewolucja. I to ta rzeczywis
          > ta ewolucja czyli nieustajace roznicowanie genow a nie te opowiastki o genach z
          > e szkoly psychoewo.

          Jakby wizualnie partnerka cię odrzucała to MHC i geny by nic nie pomogły. Musiała być akceptacja.
          Psychowewo to właśnie ewolucja. Ono tworzy jedynie kolejne warunki konieczne niewystarczające. Ja też się wpisałem w psychoewo, byłem na swój sposób "wykładowcą" i wzbudziłem podziw o którym tak dużo pisze kitty, dopiero wtedy wzbudziłem jej zainteresowanie i dałem szansę tym genom ona w tym czasie kręciła jedynie z rockmenami.
        • mojemail3 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 09:36
          szopen_cn napisał:

          > A tak ogolnie i do pytania wracajac to za to stawianie uszow w sztorc dla Zenka
          > czy Zuzanny innych dla kazdego czlowieka odpowiada ewolucja. I to ta rzeczywis
          > ta ewolucja czyli nieustajace roznicowanie genow a nie te opowiastki o genach z
          > e szkoly psychoewo.

          Niestety uszy czasem opadają i wszystko inne ( m.in. ręce;-) jeśli poza ładnym wizualnie obrazkiem wyzierają rozpaczliwe braki na innych polach...


          • maracooja Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 05.06.15, 09:48
            Dla odmiany wizualnie ładny obrazek budzi moją nieufność. Taki ładny musiałby się mocniej wykazywać, że na innych polach daje radę. Osobiście wolałabym brzydalów, bo mają motywację i nie są zblazowani.
            Ale problem jest u mnie czysto teoretyczny bo fazę poszukiwań mam szczęśliwie za sobą.
      • druginudziarz Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 11.06.15, 00:56
        urquhart napisał:

        > Ale charakterystyczne jest co innego, wystarczy że teraz nawet po wielu latach
        > powącham zapachu jej karku, skóry, świeżego potu i już zaczynam mieć erekcję...

        A ten zapach ze seksem Ci się kojarzy więc erekcja zupełnie słuszna reakcją. Wg mnie kontekst i pies pawłowa, feromony bym ciął brzytwa ockhama.
        Ogólnie można pozazdrościć, nic nie pisałeś wcześniej że małzonka była punkową siksą :D
    • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 07.06.15, 09:09
      Tego nie da się tak po prostu określić. Albo ktoś Cię kręci i działa na Ciebie, albo nie. Tak, wygląd, sposób bycia, jakaś interakcja podczas rozmowy - to musi być. Ale też nie do rozłożenia na czynniki pierwsze, bo gadam sobie fajnie z jednym przystojnym, niegłupim kolegą i nic, a z drugim na podobnym poziomie atrakcyjności jest tak, ze prawie ściągam majtki przez głowę. No nie do ogarnięcia. :)
      • pomorzanka34 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 07.06.15, 18:45
        skoro juz mowa o aktorach Pitt i Clooney kompletnie nie w moim guście jak dla mnie aseksualni i nie potrafię określić dlaczego moim faworytem zdecydowanie jest tutaj jednak Gerard Butler
        • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 07.06.15, 19:45
          A tak nie o aktorach, to chociaż bardzo wybiórczo oglądałam dzisiejszy tenis, to Wawrinka mniam.:)
          • marek.zak1 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 07.06.15, 20:11
            sid_15 napisała:

            > A tak nie o aktorach, to chociaż bardzo wybiórczo oglądałam dzisiejszy tenis, to Wawrinka mniam.:)
            --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Zostawil rodzinę i ma nowa laskę.
            • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 08.06.15, 18:03
              Tak odnośnie wyglądania i niewyglądanie na swój wiek - dopiero wyczytałam, że Wawrinka ma 30 lat. Spokojnie dałabym mu 35-38.
              • marek.zak1 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 08.06.15, 18:15
                sid_15 napisała:

                > Tak odnośnie wyglądania i niewyglądanie na swój wiek - dopiero wyczytałam, że Wawrinka ma 30 lat. Spokojnie dałabym mu 35-38.

                Zarost plus dosyć masywna budowa.
                • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy 08.06.15, 19:05
                  Może i tak, chociaż taka nieco pucołowata twarz powinna wyglądać młodo.
    • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 10.06.15, 18:17
      Jeszcze nawiąże, bo podoba mi się wpis pod tym filmikiem (video nie oglądałam). Cytuję:

      "To pytanie jest nieprecyzyjne. Lubia do czego? Do lozka? Do zycia? Do filozoficznych pogawedek? Wszytkiego w jednym miec nie mozna, co od wieki wiekow wiedza faceci dlatego maja inne kobiety do wychowywania dzieci i prania gaci, inne do fajnego seksu, a inne do szczerych rozmow nt. damsko-meskie. Tak , wiem ze wiele zon i matek ludzi sie, ze sa 'full package', ale do 90% z nich w koncu dociera prawda w mniej lub bardziej bolesny sposob.
      Jak ludzie obu plci przestana w koncu udawac, ze jedna osoba jest w stanie byc kompanem do wszystkiego to przestana sie tez wzajemnie unieszczesliwiac. 8-12 lat to zywot przecietnego zwiazku, a potem jest juz lenistwo, przyzwyczajenie i wspolne zobowiazania kredytowe. Nieliczni maja to szczescie, zeby dodac do tego rownania przyjazn i szacunek. "
      • kag73 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 10.06.15, 18:52
        sid_15 napisała:

        > Jeszcze nawiąże, bo podoba mi się wpis pod tym filmikiem (video nie oglądałam).
        > Cytuję:
        >
        > "To pytanie jest nieprecyzyjne. Lubia do czego? Do lozka? Do zycia? Do filozofi
        > cznych pogawedek? Wszytkiego w jednym miec nie mozna, co od wieki wiekow wiedza
        > faceci dlatego maja inne kobiety do wychowywania dzieci i prania gaci, inne do
        > fajnego seksu, a inne do szczerych rozmow nt. damsko-meskie. Tak , wiem ze wie
        > le zon i matek ludzi sie, ze sa 'full package', ale do 90% z nich w koncu docie
        > ra prawda w mniej lub bardziej bolesny sposob.
        > Jak ludzie obu plci przestana w koncu udawac, ze jedna osoba jest w stanie byc
        > kompanem do wszystkiego to przestana sie tez wzajemnie unieszczesliwiac. 8-12 l
        > at to zywot przecietnego zwiazku, a potem jest juz lenistwo, przyzwyczajenie i
        > wspolne zobowiazania kredytowe. Nieliczni maja to szczescie, zeby dodac do tego
        > rownania przyjazn i szacunek. "

        Ale probowac mozna I warto a noz widelec bedzie sie wsrod tych nielicznych
        • sid_15 Re: Fenomen organicznego krecenia,czyli "uszy w s 11.06.15, 20:20
          Podobno nadzieja umiera ostatnia. :)
          No i nie wkleiłam linka do filmiku, a teraz nie mogę go znaleźć. :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka