Dodaj do ulubionych

Zawsze gruba?

16.06.15, 22:56
Dobry wieczór wszystkim.
Pochodzę z biednej rodziny. Przez to moi rówieśnicy od początku odstawiali mnie do kąta. Samotna, bo rodziców też prawie przy mnie nie było, znalazłam przyjaciela w jedzeniu. Mało dbałam o konsekwencje i właściwie nie zdawałam sobie z wielu sprawy, chodziło o chwilę psychicznej ulgi, którą dawało naładowanie się słodkimi rzeczami. Oczywiście, byłam tym bardziej odrzucana.
W końcu postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczęłam ćwiczyć, zdobywać wiedzę o żywieniu i starać się ją stosować w praktyce. Początkowo waga spadała szybko. Moja samoocena z zerowej przeskoczyła na taki przynajmniej poziom, że już nie sądziłam, że nie zasługuje na życie. Znalazłam nawet chłopaka.
Potem było już coraz trudniej. Ostatni rok waga nie chce się właściwie ruszyć, chociaż dalej wskazuje na lekką nadwagę.
Wcześniej sądziłam, że schudnięcie rozwiąże większość problemów, ale tak w istocie nie jest. Dalej jestem szalenie brzydka. Mam nogi w kształcie X, dość wiotką skórę, rozstępy, blizny po trądziku itd. Wszystkie ciuszki leżą źle - więc nie widzę zbyt sensu w wydawanie na nie pieniędzy, żeby ładnie wyglądać - bo to niemożliwe, czyli strata pieniędzy.
Na początku z moim chłopakiem uprawialiśmy trochę seksu, ale w zasadzie zawsze było to dla mnie krępujące. Teraz nie ma go w ogóle. Jak dla mnie to całkiem dobrze, tzn. sądzę, że seks jest dla ładnych ludzi, a nie takich jak ja. Mówię mu, że mógłby znaleźć sobie jakąś przyjaciółkę do seksu, ale on nie chce.
Próbowaliśmy różnych rzeczy (np. ja starałam się o siebie bardziej zadbać, były jakieś ubrania i zabawki z sex-shopów, jakieś suplementy diety, uczęszczam na psychoterapię - dużo różnych sposobów), ale ja zawsze czuję swoją nieodpowiedniość w miejscu partnerki seksualnej.
Myślę, że jest ze mną m.in. dlatego, że sam ma niską samoocenę. W internecie ogląda zupełnie inny typ dziewczyn, na ulicy też zresztą na dużo szczuplejsze zwraca uwagę.
Mimo wszystko bardzo go kocham i chciałabym spełniać jego potrzeby w tym względzie. Czy sądzicie, że to w ogóle możliwe? Co powinnam zrobić? Jak dawać sobie radę w sprawach łóżkowych jako brzydula?
Obserwuj wątek
    • jesod No, weź... 16.06.15, 23:10
      No, weź... Weź wymyśl coś innego, bo... akurat to jest mało wiarygodne, mało przekonujące i mało prawdziwe.
      Czuję w tym tekście złośliwego facia, któremu brakuje wyczucia. Przekoloryzował i przekontrastował. Jednym słowem przegłupił problem i kobietę, ale pewnie tak właśnie chciał.
      • tibarngirl Re: No, weź... 17.06.15, 11:28
        A ja sądzę, że jak najbardziej takie kobiety istnieją i że autorką tekstu jest kobieta a nie facet-troll. Naprawdę tak ciężko w to uwierzyć? Schudnięcie to jedynie schudnięcie, ono nie daje sylwetki klepsydry w automacie. Ktoś chudnie i nagle wychodzą mankamenty figury o jakich wcześniej nie miał pojęcia bo tusza była pierwszoplanowa.
        Sama mam identyczny problem - brzydka (choć szczupła, kwestia proporcji) figura i szczątkowe życie seksualne w związku z tym. Raz przytrafiło mi się, że facet przywalił mi tekstem, że seksów nie będzie, bo nie sądził, że aż tak źle wyglądam. Problem autorki jest chyba jednak bardziej w jej głowie niż w wyglądzie. Być może jej facet ją akceptuje ale jej tego nie okazuje, a jeśli jeszcze ogląda się za innym typem kobiet (np na ulicy), to przy niskiej samoocenie partnerki sprawia, że czuje się ona w jego oczach szpetna.
        Dwie drogi:
        1) poprawy wyglądu, w tym i operacje - czasem wady są takie, że nie daje rady ich zaakceptować, mimo setek godzin psychoanaliz oraz innych.
        2)upewnić się, że podobasz się temu facetowi taka, jaka jesteś. Wysyłanie go do "przyjaciółek" nie ma sensu - gdyby chciał być z inną to już dawno by do niej poszedł. Proste. No, chyba, że go utrzymujesz >.> albo macie wspólny kredyt >.>
        • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 12:20
          W dodatku jak mozna sie dziwic facetowi, ze sie za jakimis oglada i jakies oglada jak samemu nie chce sie i nie uprawia z nim seksu. I jak mozna proponowac mu pojscie z inna i gadanie, ze samemu jest sie nieatrakcyjna. Co tu poradzic nie wiem, na poczatek pewnie lampke wina, moze sie wyluzujesz i bedziesz mila frajde z seksu, ale tym tropem idac to sie staniesz alkoholiczka.
        • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 12:38
          Zapominacie o jednym fakcie, o którym kobiety jakoś non stop zapominają: mężczyźnie nie są robieni na taśmie montażowej w fabryce Forda i jednemu się podoba tamto a drugiemu siamto.

          Dla mnie na przykład jak dziewczyna jet naprawdę szczupła to musiałoby jej pół głowy odstrzelić żebym jej nie uznał za piękność. Z drugiej strony jak ma nadwagę to choćby niebo wypiła, morzem się udławiła to mi przy niej nigdy nie stanie.
          Z kolei mam kolegów którzy mają kompletnie odwrotnie.
          Więc nie ma co płakać tylko szukać takiego dla którego będziesz ideałem któremu Angelina Jolie niegodna jest buty czyścić.
          • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 12:42
            aardwolf_ge napisał:
            > Zapominacie o jednym fakcie, o którym kobiety jakoś non stop zapominają: mężczy
            > źnie nie są robieni na taśmie montażowej w fabryce Forda i jednemu się podoba t
            > amto a drugiemu siamto.

            No wyobraz sobie, ze z kobietami jest dokladnie tak samo. Co nie zmienia faktu, ze sa pewne tendecje w populacji takie jak: wiekszosci facetow podobaja sie..., wiekszosc kobiet podobaja sie...
            Apropos byles kiedys z nieco grubsza w lozku i Ci nie stanal czy tylko gdybasz?
            • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 12:55
              >>No wyobraz sobie, ze z kobietami jest dokladnie tak samo.
              Wyobraź sobie, że świetnie o tym wiem, dlatego wywody Kombinerek i jemu podobnych traktuję jako interesującą hipotezę która jednakże nie przeżyła weryfikacji przez doświadczenie.

              >>Apropos byles kiedys z nieco grubsza w lozku i Ci nie stanal czy tylko gdybasz?
              Tak, koniec grudnia 2011.
              Dziewczyna po negatywnym teście na HIV z zachowanym okienkiem WHO, w dodatku stosująca antykoncepcję (cóż, Amerykanka).
              Ja po 6 latach bez seksu.
              Wprost mi powiedziała, że mogę uprawiać seks.
              Nie o to chodzi, że chciałem, ale mi nie stanął, tyle że pomysł uprawiania seksu z nią był dla mnie równie podniecający co z dziurą w spróchniałej desce.
              Mój organizm nie zakwalifikował jej jako obiektu seksualnego.
              • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 13:07
                aardwolf_ge napisał:

                > >>No wyobraz sobie, ze z kobietami jest dokladnie tak samo.
                > Wyobraź sobie, że świetnie o tym wiem, dlatego wywody Kombinerek i jemu podobny
                > ch traktuję jako interesującą hipotezę która jednakże nie przeżyła weryfikacji
                > przez doświadczenie.
                >
                > >>Apropos byles kiedys z nieco grubsza w lozku i Ci nie stanal czy tylk
                > o gdybasz?
                > Tak, koniec grudnia 2011.
                > Dziewczyna po negatywnym teście na HIV z zachowanym okienkiem WHO, w dodatku st
                > osująca antykoncepcję (cóż, Amerykanka).
                > Ja po 6 latach bez seksu.
                > Wprost mi powiedziała, że mogę uprawiać seks.
                > Nie o to chodzi, że chciałem, ale mi nie stanął, tyle że pomysł uprawiania seks
                > u z nią był dla mnie równie podniecający co z dziurą w spróchniałej desce.
                > Mój organizm nie zakwalifikował jej jako obiektu seksualnego.

                Kochany, po 6 latach bez seksu to Ty juz jestes tak "skrzywiony", ze Tobie moga tylko bodzce rekousciskowe pomagac i okreslone obrazki do ktorych sie onanizujesz. To po jedno.
                Nie wykluczam, ze byla dla Ciebie "aseksulana", ale dodam, ze cala otoczka mogla byc nie taka a Ty potrzebujesz innej.
                Ale dla pewnosci zapytam: z inna, szczupla Ci stanal?
                • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 13:11
                  Nie onanizuję się. Naprawdę.
                  Otoczka?
                  Komuś kto uprawiał seks w kuchni w akademiku, w pociągu, na ławce w parku potrzebna jest otoczka?
                  Dobre.
                  >>Ale dla pewnosci zapytam: z inna, szczupla Ci stanal?
                  W większych miastach jak Kraków, Poznań trochę mniej ale też Warszawa to nieraz aż ciężko przejść ulicą bo boli.
                  • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 13:18
                    aardwolf_ge napisał:
                    > Nie onanizuję się. Naprawdę.
                    Aha? Czyli wylaczyl Ci sie pociag seksulany/poped, bo nie masz obiektu pod reka?

                    > Otoczka?Komuś kto uprawiał seks w kuchni w akademiku, w pociągu, na ławce w parku potrz
                    > ebna jest otoczka?Dobre.

                    No ale kiedy to bylo? I dopytam Wy tak ze soba (z ta grubsza) do wyra czy na kanape, majtki zdjete, akcja w toku a Tobie nie stanal?

                    > W większych miastach jak Kraków, Poznań trochę mniej ale też Warszawa to nieraz
                    > aż ciężko przejść ulicą bo boli.
                    No ale moze jakby przyszlo co do czego to by Ci opadl albo nie stanal :( Natura notuje takie przypadki.
                    • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 13:22
                      Po prostu nie uznaję męskiej masturbacji.
                      >>No ale kiedy to bylo?
                      Kiedy miałem stała dziewczynę. Przed emigracją.
                      >>I dopytam Wy tak ze soba (z ta grubsza) do wyra czy na kanape, majtki zdjete, akcja w toku a Tobie nie stanal?
                      Nie rozumiem. Kto, kiedy?
                      • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 13:36
                        aardwolf_ge napisał:
                        > Po prostu nie uznaję męskiej masturbacji.

                        No i co teraz? Jak sobie dopomoc? Czy nigdy nie dopada?

                        > >>I dopytam Wy tak ze soba (z ta grubsza) do wyra czy na kanape, majtki
                        > zdjete, akcja w toku a Tobie nie stanal?
                        > Nie rozumiem. Kto, kiedy?

                        No Ty z ta grubsza Amerykana, ktora chciala seksu a Tobie nie stanal.
                        • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 13:48
                          Nie dopada.
                          Bo trzyma cały czas.

                          Nocowała u mnie. Puściłem jej film Chicago, bo ona miała tendencje bi i bardzo ją podniecały kobiety choć nie miała doświadczeń (do baru gogo wziąłem ja innego dnia).
                          W pewnym momencie gadka poszła na to, że od lat nie uprawiałem seksu.
                          Powiedziała "Przecież możesz dzisiaj". Fakt że parę sekund mi zajęła kompilacja jakim cudem niby dzisiaj ale w końcu załapałem.
                          Nie pamiętam już czy włączyłem inny film czy poszliśmy spać.

                          Kilka dni później próbowała z pończoszkami. Skutek był analogiczny.
                          • kag73 Re: No, weź... 17.06.15, 14:04
                            aardwolf_ge napisał:
                            "W pewnym momencie gadka poszła na to, że od lat nie uprawiałem seksu.
                            Powiedziała "Przecież możesz dzisiaj". Fakt że parę sekund mi zajęła kompilacja jakim cudem niby dzisiaj ale w końcu załapałem.
                            Nie pamiętam już czy włączyłem inny film czy poszliśmy spać."

                            Nie liczy sie! Nie chciales z nia pojsc do lozka i nie poszedles, wiec nie dales sobie i jej szansy czy by Ci stanal czy nie. Na widok Ci nie stawal, ale na dotyk i odpowiednie bodzce spoko moglby Ci stanac, nie jest to wykluczone. Tylko, ze seks zaczyna sie w glowie a Twoja glowa nie chciala.
                            Twoj glos jest bardzo cenny w dyskusji, bo tutaj mamy paru panow twierdzacych, ze faceci tak lubia seks, ze pojda z kazda albo co najmniej z wieloma. Kobiety natomist seksu nie lubia tak jak mezczyzni, bo inaczej szlyby z kazdym, bo okazji maja sporo a tego nie robia.
                            Ja wiem, ze u facetow tez to wcale tak nie wyglada jak niektorzy tutaj twierdza, ale Ty w odroznienu ode mnie jestes mezczyzna wiec Tobie mozna uwierzyc predzej niz mnie ;)
                            • aardwolf_ge Re: No, weź... 17.06.15, 14:10
                              Przecież jak byk to napisałem.
                              "Nie o to chodzi, że chciałem, ale mi nie stanął, tyle że pomysł uprawiania seksu z nią był dla mnie równie podniecający co z dziurą w spróchniałej desce."
                              Ale to niedobrze o mnie świadczy jak ludzie nie załapują co piszę.

                              Wracając do wątku to zamiast na mnie powołałabyś się lepiej na biblijnego Józefa.
                              • kruche_ciacho Re: No, weź... 17.06.15, 14:16
                                ale Kag nie o tym

                                nie dales namacalnie szansy na sprawdzenie czy ci stanie (ignorujac ze mentalnie ci nie stawal)
                            • tibarngirl Re: No, weź... 19.06.15, 11:18
                              sama się przekonałam, że faceci nie pójdą z każdą i zawsze, więc mogę to potwierdzić :)
                          • zawle Re: No, weź... 19.06.15, 11:13
                            aardwolf_ge napisał:
                            > W pewnym momencie gadka poszła na to, że od lat nie uprawiałem seksu.
                            > Powiedziała "Przecież możesz dzisiaj". Fakt że parę sekund mi zajęła kompilacja
                            > jakim cudem niby dzisiaj ale w końcu załapałem.
                            > Nie pamiętam już czy włączyłem inny film czy poszliśmy spać.


                            Umieram...zacznę to zbierać i napiszę książkę. Pamiętniki Bridges Jones to cienizna:))
                            >
                            > Kilka dni później próbowała z pończoszkami. Skutek był analogiczny.
          • jesod Zapominacie o jednym fakcie 17.06.15, 13:03
            aardwolf_ge napisał:
            > Zapominacie o jednym fakcie, o którym kobiety jakoś non stop zapominają: mężczy
            > źnie nie są robieni na taśmie montażowej w fabryce Forda i jednemu się podoba t
            > amto a drugiemu siamto.

            Ta sama uwaga o zapominaniu dotyczy również mężczyzn. To działa w obydwie strony, z taką sama mocą.

            aardwolf_ge napisał:
            > Więc nie ma co płakać tylko szukać takiego dla którego będziesz ideałem któremu
            > Angelina Jolie niegodna jest buty czyścić.

            Z tym szukaniem ideału to też przesada, bo... chyba jednak nie o to chodzi. Kobiecie i mężczyźnie ma być po prostu dobrze ze sobą - na poziomie porozumienia mentalnego, emocjonalnego, uczuciowego i fizycznego.
            Co do Angeliny Joli. Mam ochotę tylko powiedzieć/westchnąć: Mój Boże... I to wcale nie z zachwytu czy jakiegoś tam marzenia/tęsknoty.
            • aardwolf_ge Re: Zapominacie o jednym fakcie 17.06.15, 13:05
              Mi się Angelina Joli zupełnie nie podoba, ale podobno są tacy którym bardzo.
              Stąd uznałem ją za dobry przykład.
          • tibarngirl Re: No, weź... 19.06.15, 12:12
            . . . Nawet jeśli miałaby szpetną twarz i nieproporcjonalną, niekobiecą figurę - ale byłaby w sumie /szczupła/?
            • aardwolf_ge Re: No, weź... 19.06.15, 12:36
              Jak figura szczupła to kobieca.
              Z twarzą trochę gorzej, bo dziobów po ospie bym pewnie nie zaakceptował, ale dziewczyna z całkiem przeciętną twarzą jeśli tylko jest szczupła to dla mnie jest pięknością.
              • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 13:50
                Szczupła bez bioder, pupy i biustu i z kiepskimi nogami jak, nie przymierzając, mały chłopiec.... i to absolutnie nie może już być tak samo pociągające jak szczupła ale kobieca.
                • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 13:53
                  Argument z dupy wyciągnięty.
                  • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:49
                    Może i tak, ale nie wierzę, że szczupłość = ładna figura.
                    • renata1152 Re: No, weź... 21.06.15, 21:23
                      Chłopak jest z tobą i nie ma do tego faktu urabiać jakiejś ideologii.
                      Widocznie taka się jemu podobasz i koniec.
                      Musisz pracować nad swoimi kompleksami.
                      Do przeczytania koniecznie lektura
                      ''''Dlaczego mężczyźni kochają zołzy'''' Sherry Argov

                      '''Zołza''' to kobieta twardo stąpająca po ziemi z ''pazurkami''.
                      Jest ''intrygująca '', ma poczucie własnej wartości.

                      Wypłakiwanie facetowi litanii swoich rzekomych niedociągnięć
                      jest strzelaniem w swoją stopę.
                      Faceci tego nie lubią. Zacznie się jeszcze zastanawiać
                      '''''no tak , rzeczywiście jest brzydka,gruba ,nijaka brak jej pewności siebie'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''

                      A tak niestety postępujemy .Który facet wyskoczy z litanią swoich niedociągnięć?
                      żaden nie pawie''''''mam krótkiego penisa, kłopoty ze wzwodem za szybką erekcję'''''
                      Każdy jest samcem alfa;;;;;;;;;;;;;i tak powinno być.
                      • jesod Musisz popracować 21.06.15, 22:48
                        renata1152 napisał(a):
                        > Musisz pracować nad swoimi kompleksami.

                        A może jeszcze skutecznie doradzisz jak ma to zrobić?

                        renata1152 napisał(a):
                        > Wypłakiwanie facetowi litanii swoich rzekomych niedociągnięć
                        > jest strzelaniem w swoją stopę.

                        To dosyć bezwzględne stwierdzenie. Wiele zależy od relacji z facetem, ponieważ to właśnie on miewa duży i pozytywny wpływ na efektywną "pracę nad kompleksami".

                        renata1152 napisał(a):
                        > Który facet wyskoczy z litanią swoich niedociągnięć?

                        Nie chodzi chyba o wyskakiwanie, bo to raczej nie te klimaty. Gdy kogoś obdarza się zaufaniem i ten ktoś jest wart tego zaufania, to raczej nie problem powiedzieć o sobie więcej, a tym bardziej o tym co stanowi jakiś problem fizyczny lub psychiczny, albo jedno i drugie razem. To kwestia wzajemnego zżycia, siły więzi, a więc jednak uczuć, które scalają i jednoczą oraz otwartości.

                        renata1152 napisał(a):
                        > żaden nie pawie''''''mam krótkiego penisa, kłopoty ze wzwodem za szybką erekcję'''''

                        Oczywiście, że nie powie wszystkim - to jest zbyt prywatne, osobiste i intymne. W bliższych relacjach jednak może to wyglądać zupełnie inaczej, a więc jakość tych relacji jest tutaj kluczowa.
                        No, ale to jednak wyższa półka w kategorii znajomości lub związku.

                        renata1152 napisał(a):
                        > Każdy jest samcem alfa;;;;;;;;;;;;;i tak powinno być.

                        Raczej... każdy chce być postrzegany jako samiec alfa. Nie wiem jednak, czy tak rzeczywiście jest, powinno być... i czy rzeczywiście każdy chce.


        • vepe Re: No, weź... 17.06.15, 13:16
          A jak mam się upewnić, heh?
      • vepe Re: No, weź... 17.06.15, 13:13
        Nie, to ja pisałam. Naprawdę. Jeśli jest jakaś w tym przesada, to pewnie dlatego, że mam już siebie dość. A poza tym nie starałam się być delikatna, tylko skrócić całość, bo kilkuset zdaniowego wątku nikt nie chciałby czytać.
        • zyg_zyg_zyg Re: No, weź... 17.06.15, 15:52
          > Nie, to ja pisałam. Naprawdę. Jeśli jest jakaś w tym przesada, to pewnie dlateg
          > o, że mam już siebie dość. A poza tym nie starałam się być delikatna, tylko skr
          > ócić całość, bo kilkuset zdaniowego wątku nikt nie chciałby czytać.

          Wszystko siedzi w Twojej głowie. Wejdź sobie na jakiś portal pornograficzny i odpal parę amatorskich filmów. Kobiety, które w nich występują zazwyczaj nie nadają się na modelki - nawet na te wielo-plus size. Miewają obwisłe piersi, fałdy na brzuchu, grube i krzywe nogi. Albo chude i pomarszczone ciała. I nie dość tego, że seks sprawia im radochę, to jeszcze mają ochotę dzielić się tą radochą i swoimi niedoskonałymi ciałami z całym światem.

          Może powinnaś dogłębnie przemielić temat niskiego (pełzającego przy ziemi) poczucia własnej wartości z terapeutą? Poruszacie w ogóle ten temat?
          • vepe Re: No, weź... 18.06.15, 17:43
            No, ale jednak mainstream, że tak powiem, to lale po operacjach plastycznych (piersi obowiązkowo) prosto z fabryki seksu... Ale może masz rację, że istnieje taki margines...

            Tak, ale wszystko idzie bardzo ślamazarnie. Właściwie powiedziałabym, że co jakieś pół roku patrzę wstecz i widzę jakiś postęp. Kiedyś właściwie nie uważałam, żebym... no nie wiem... była godna wyjść na ulicę. W porównaniu do tego jest duży postęp, no a to mój punkt wyjścia w sumie. Jednak w ogólnej skali - nie najlepiej, jak zauważasz. No a mój partner chyba jednak nie wytrzyma następnych lat w takim kształcie związku, kiedy już wszystko złe przepracuję w głowie...
            • aardwolf_ge Re: No, weź... 18.06.15, 22:33
              www.dailymail.co.uk/femail/article-2280750/The-average-female-porn-star-A-California-born-brunette-size-34B-bra-named-Nikki.html
            • zyg_zyg_zyg Re: No, weź... 19.06.15, 12:40

              > No, ale jednak mainstream, że tak powiem, to lale po operacjach plastycznych (p
              > iersi obowiązkowo) prosto z fabryki seksu...

              Ale ja nie piszę, co lubi oglądać w porno większość mężczyzn - bo ja w porno też wolę patrzeć na umięśnionego faceta z dużym penisem niż na chuderlawego z małym. Próbuję Ci jedynie pokazać, że mylisz się myśląc, że seks jest tylko dla ładnych ludzi. Zwłaszcza, że znalazłaś amatora na swoje ciało i tylko Ty tutaj stawiasz przeszkody, żeby czerpać z niego przyjemność - Waszą wspólną.

              Jeśli nie jesteś w stanie "zapunktować" swoim wyglądem, to skup się na czym innym. Weź się na przykład za doskonalenie w robieniu loda swojemu chłopakowi. Jak dojdziesz do perfekcji, to nawet się nie obejrzy za inną ;-)

              A tak na serio. Z chłopakiem rozmawiasz na ten temat? Mówisz mu, że się wstydzisz? Odpowiada Ci coś? Wierzysz w to? Nie możesz filtrować słów innych ludzi na swój temat przez swoją głowę, bo Twoja niska samoocena wszystkiemu odbierze wartość. Zrób eksperyment i pójdź z nim do łóżka wierząc - albo udając przed sobą, że wierzysz - w to, że on Ciebie chce nie dlatego, że nie ma szans u nikogo lepszego, tylko dlatego, że Ty jesteś najlepsza. I zobacz, jak Ci będzie.
          • tibarngirl Re: No, weź... 19.06.15, 12:25
            Tyle tylko, że autorka się pewnie obawia, że bycie z kimś =/= autentyczny pociąg do tej osoby i pewność, że na pewno się podoba.
            Gdyby tak było rzeczywiście, to faktycznie, wszystkie osoby z taką rozterką można by przekonywać, że powinny wyluzować, odpuścić, bo przecież skoro z nimi ta druga osoba jest, to pewnie się podobają.
            Zbyt dużo jest mówione, że faceci są skłonni obniżyć wymogi i być z kimś, kto się im nie podoba (jest w dolnych granicach podobania, potrzebują np. stymulacji wyobraźnią, że to ktoś inny, atrakcyjniejszy aby do czegoś doszło) - ale kto zapewni im stały seks. Przynajmniej dopóki, dopóty nie zjawi się PRAWDZIWIE GODNA PARTNERKA.
            Problem tyczy się tych panów, którzy nie przebierają w partnerkach jak w ulęgałkach, boją się, że jak odrzucą dostępną potencjalnie ale nieładną to już żadna im się nie trafi (a już na pewno nie taka, która by ich zadowalała estetycznie), więc tworzą taki związek, gdzie tak naprawdę ani się tą kobietą nie podniecają, ani jej nie lubią, ani nie cenią. Są z nią, bo inaczej zostawałaby im Renia Rączkowska.
            Przykład z portalu, na którym szukałam kogoś, z kim mogłabym zacząć w ogóle mieć jakieś życie seksualne: facet stwierdził, że ładna nie jestem, nie podobam się mu tak w sumie, ale że nie seksił przez jakieś ponad pół roku (pure coincidence z tym, co wyżej) i ma jakieś 60 lat, więc większośc młodych go nie chce, nawet te, co sprzedałyby się za 5-6 tysi, ewentualnie Iphone'a, to /może/ by się zdecydował, ale to podkreśla: *może.* I co? Byłby seks? Był. Ale wcale by to nie znaczyło, że jest chemia, pociąg czy jakikolwiek zachwyt. I to jest lęk wszystkich nieatrakcyjnych dziewczyn. Że będziemy tylko poczekalniami, nakładkami na pena, czymś niewiele wyżej od laski, której się używa aby z krzyża ulżyć
            • marek.zak1 Re: No, weź... 19.06.15, 12:36
              tibarngirl napisała:
              Był. Ale wcale by to nie
              > znaczyło, że jest chemia, pociąg czy jakikolwiek zachwyt. I to jest lęk wszystkich nieatrakcyjnych dziewczyn. Że będziemy tylko poczekalniami, nakładkami na pena, czymś niewiele wyżej od laski, której się używa aby z krzyża ulżyć
              • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 13:59
                Nie mam problemów typu "zaniedbanie, brak ćwiczeń fiz".
                Żeby mieć przeciętną figurę, musiałabym zrobić sobie implant tyłka (patologicznie płaski i męski z kształtu), piersi (tych nie mam w ogóle, "pod" jest tyle samo, co "w"), ale cóż, wyprostować nogi (zaniedbanie wizyt u ortopedy w dzieciństwie/ brak kasy na leczenie wady), poszerzyć biodra (mam węższe niż talię), zrobić operację kręgosłupa.... tu nie tyle "determinacja", ile szereg operacji plastycznych, bo na proporcje nic innego się nie poradzi. Niektóre nie są wcale wykonywane (chyba, że w Wenezueli, tam mają fioła).
                Niezależnie od gustu, takie coś nie może się podobać - i się nie podoba. Chciałam wierzyć w "każda potwora" ale jeśli w wieku Chrystusowym nie miałam żadnego bliższego kontaktu z facetem, a kiedy próbuję online, jestem mieszana z błotem, to chyba coś na rzeczy jest.
                Wiele razy słyszałam od facetów, że wyglądam źle, pokracznie, niekobieco, aseksualnie. Kiedy oszukiwałam ubraniem, mankamenty i tak wychodziły, np. na basenie czy w innej sytuacji, gdy nie jest się skrytym warstwą tekstyliów.
                • hello-kitty2 Re: No, weź... 20.06.15, 14:59
                  tibarngirl napisała:

                  > Nie mam problemów typu "zaniedbanie, brak ćwiczeń fiz".
                  > Żeby mieć przeciętną figurę, musiałabym zrobić sobie implant tyłka (patologiczn
                  > ie płaski i męski z kształtu), piersi (tych nie mam w ogóle, "pod" jest tyle sa
                  > mo, co "w"), ale cóż, wyprostować nogi (zaniedbanie wizyt u ortopedy w dzieciń
                  > stwie/ brak kasy na leczenie wady), poszerzyć biodra (mam węższe niż talię), zr
                  > obić operację kręgosłupa.... tu nie tyle "determinacja", ile szereg operacji pl
                  > astycznych, bo na proporcje nic innego się nie poradzi. Niektóre nie są wcale w
                  > ykonywane (chyba, że w Wenezueli, tam mają fioła).
                  > Niezależnie od gustu, takie coś nie może się podobać - i się nie podoba. Chciał
                  > am wierzyć w "każda potwora" ale jeśli w wieku Chrystusowym nie miałam żadnego
                  > bliższego kontaktu z facetem, a kiedy próbuję online, jestem mieszana z błotem,
                  > to chyba coś na rzeczy jest.
                  > Wiele razy słyszałam od facetów, że wyglądam źle, pokracznie, niekobieco, aseks
                  > ualnie. Kiedy oszukiwałam ubraniem, mankamenty i tak wychodziły, np. na basenie
                  > czy w innej sytuacji, gdy nie jest się skrytym warstwą tekstyliów.

                  Nie ma takiej mozliwosci zebys miala biodra wezsze w obwodzie od talii, chyba, ze nie jestes tak szczupla jak mowisz. Tylek mozesz swobodnie zrobic, nawet jesli Ci to zajmie pare lat, to tak jak Marek mowi, warto. Poszerz do tego plecy w trojkat i spokojnie zrobisz sobie conajmniej 90-70-90, do tego nos push-up. Tylek (przysiad, unoszenie bioder, MC z ciezarem porownywalnym do ciezaru ciala czyli zalozmy sztanga z 50-70kg) i plecy (wioslowanie 30-40kg) zrobisz tylko duzym ciezarem, treningi 3 razy w tygodniu i dieta z nadwyzka kcal z nieprzetworzonych produktow walnij na poczatek z 2500 kcal. A w ogole to powinnas cwiczyc cale cialo ale jeszcze raz: z ciezarem zeby dobudowac miesa tam, gdzie potrzebujesz. I bierz sie do roboty najlepiej od razu ;)
                  • kag73 Re: No, weź... 20.06.15, 15:23
                    Dokladnie kitty dobrze pisze. Ja zreszta na Twoim miejscu powiekszylabym sobie piersi, nawet gdybym musial wziac na to pozyczke czy kredyt z banku, serio, bo Ty naprwade cierpisz psychicznie z tego powodu.
                    • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:44
                      Nie mogę z tego samego powodu - przez oczy narkoza całkowicie wzbroniona. Kiedy przyszłam na to forum, byłam przed konsultacjami u chirurga, w pakiecie badań musiałam mieć zgodę i od okulisty i okazało się, że nie mogę :(
                      • kag73 Re: No, weź... 21.06.15, 16:13
                        tibarngirl napisała:
                        > Nie mogę z tego samego powodu - przez oczy narkoza całkowicie wzbroniona. Kied
                        > y przyszłam na to forum, byłam przed konsultacjami u chirurga, w pakiecie badań
                        > musiałam mieć zgodę i od okulisty i okazało się, że nie mogę :(

                        No ale jest jeszcze opcja takiego znieczulenia lokalnego a nie narkozy, stosowana np. przy cesarskim cieciu, czy nie wchodzi w rachube podczas takich operacji?
                        • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:21
                          No cóż, pytałam w kontekście konkretnej operacji (biustu) i w tym przypadku nie mogę
                          • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:31
                            A takiej narkozy bym nie miała, bo implant byłby pod mięsień.
                          • kag73 Re: No, weź... 21.06.15, 16:37
                            tibarngirl napisała:

                            > No cóż, pytałam w kontekście konkretnej operacji (biustu) i w tym przypadku ni
                            > e mogę
                            • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 17:01
                              Generalnie, to jak się wszczepi implant zależy od wielu czynników, więc i pewnie metody takie jak sugerujesz są stosowane, jednak w przypadkach takich jak moje jest to - jak pisałam - implant pod mięsień, więc trudno sobie wyobrazić, że miało by to być tylko w jakimś miejscowym znieczuleniu
                              • kag73 Re: No, weź... 21.06.15, 18:31
                                No sprawdzaj, metody sa rozne a chirurgow plastycznych tez troche. Jest tez medoda powiekszania biustu bez implantow tylko bierze sie tluszcz wlasny, bierze sie tkanki tluszczowe np. z brzucha, talii, ud itd..
                                Tym bardyziej bym robila co da sie zrobic. Bo wtedy masz troche biustu, czujesz sie lepiej a szczuple, bez tylka obleca dla wielu, bo wazne, ze szczuple.
                                Ja juz bym miala na Twoim miejscu obcykane wszystko w internecie i nie tylko jednego lekarza.
                                • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 19:05
                                  Sprawdzam i konsultuję się od pół roku.
                                  Początkowo odrzucałam implanty, bo długi okres rekonwalescencji, bo trzeba co 10 lat wymieniać i itp, ale inne metody okazały się nie dla mnie.
                                  Kwas macrolane to efekty na miesiące max, a koszty takie, jak przy 'zwykłej' operacji. Szkoda, bo podobno stosunkowo nieinwazyjne
                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 22.06.15, 12:29
                                    A próbowałaś po prostu brać tabletki antykoncepcyjne.
                                    Na własne oczy widziałem już kilka dziewczyn którym piersi urosły wskutek takiej kuracji.
                                    • tibarngirl Re: No, weź... 22.06.15, 18:26
                                      U mnie nie działają.
                                      • tibarngirl Re: No, weź... 22.06.15, 18:29
                                        W sumie nie działa nic 'naturalnego," czyli tycie, antykoncepcja, zioła naturalne ani cokolwiek co jeszcze można bez chirurga wymyślić. Brałam je z jakieś 4-5 lat temu, był to ponad rok, przytyć owszem, przytyłam, ale cycki nie drgnęły. W przypadku flatchest takie rzeczy nie pomagają.
                                        • tibarngirl Re: No, weź... 22.06.15, 18:30
                                          Potem wyszło, że hormonalna anty też nie dla mnie przez te gały podłe i nawet jakbym chciała spróbować ponownie
                                    • kruche_ciacho Re: No, weź... 22.06.15, 21:32
                                      u mnie tez nie dzialaja
                                      biore dobre 10 lat
                                      • tibarngirl Re: No, weź... 22.06.15, 22:07
                                        Poza tym, przeczytałam na forach temu tematowi poświęconych, że dziewczynom, którym faktycznie urósł o rozmiar-dwa po odstawieniu i tak wracał do rozmiaru "sprzed" "kuracji", a tabsów nie można przecież całe życie brać.
                                        Z tym problemem borykam się od zawsze, przechodziłam chyba wszystko poza medycznymi ingerencjami. Tyłam, stosowałam mieszanki ziołowe, tabsy, kremy... efektów naprawdę nie ma. Zastanawiam się nawet nad tym nietrwałym macrolane, co prawda tylko na kilka miesięcy max i pewnie A, ale w końcu coś bym w tym miejscu miała.
                                        Ludziki, flatchest to nie to samo co biust mały czy A - biust się z jakiegoś powodu nie rozwija i sztuczne branie hormonów nie zmienia tego. Przecież większośc transów robi sobie jednak operacje, jeszcze żaden hormonalnie nie wyhodował sobie jakiegoś dużego biustu.
                                        • kruche_ciacho Re: No, weź... 22.06.15, 22:15
                                          Mam nadzieje ze znajdziesz rozwiazanie. Trzymam kciuki za nastepna wizyte u lekarza.
                              • ninek04 Re: No, weź... 21.06.15, 19:32
                                tibarngirl napisała:

                                > Generalnie, to jak się wszczepi implant zależy od wielu czynników, więc i pewni
                                > e metody takie jak sugerujesz są stosowane, jednak w przypadkach takich jak moj
                                > e jest to - jak pisałam - implant pod mięsień, więc trudno sobie wyobrazić, że
                                > miało by to być tylko w jakimś miejscowym znieczuleniu
                      • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:21
                        nosisz okulary?
                        • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:22
                          Niestety, tak.
                          • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:24
                            Niemożliwe, wszystkie rzeczy które mnie kręcą zawarte w jednej kobiecie.
                            • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:31
                              Nie rób sobie ze mnie jaj.
                              • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:31
                                Nie robię.
                                • kag73 Re: No, weź... 21.06.15, 16:39
                                  W razie byscie nie wiedzieli cos z tym zrobic to Wam podpowiem: wymiencie sie numerami na priva i nawet spotkac sie mozecie ;)
                                  • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:55
                                    Pominę milczeniem........
                  • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:43
                    Nie mogę niczego trenować - wada wzroku na pograniczu niepełnosprawności wyklucza jakikolwiek wysiłek fizyczny. Podnosić to mogę max z 5 kg, więcej nie (możliwość że siatkówka się odklei).
                    Jednocześnie, nie mam problemów typu zflaczałe ciało - racjonalnie się odżywiam i stosuję kremy ujędrniające), więc na żadną siłkę bym nie dostała zezwolenia. Ćwiczenie samej, bez porad trenera? To dobre na minorowe poprawki, nie na taki duży projekt.
                    A co do bioder, to mam tak wąskie (biodra/miednica), że aż dostałam ostrzeżenie, że mogłabym mieć problemy z porodem. Przecież widzicie pewnie na ulicy takie kobiety - zupełnie "proste", mogłyby za chłopaczków uchodzić gdyby się odpowiednio wystylizowały. :-). Przyznam, że kiedy trzymam formę to biodra i talia są takie same, jak się trochę zaniedbam, to wtedy w talii więcej, bo tyję tylko w okolicy brzucha/ pasa.
                    • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:20
                      >>A co do bioder, to mam tak wąskie (biodra/miednica),
                      po prosu ideał

                      >>Przecież widzicie pewnie na ulicy takie kobiety - zupełnie "proste",
                      niestety to rzadkość, przeważają tyłki szerokie jak u krasuli
                      • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:23
                        W moim mieście są albo filigranowe klepsydry (ideał) albo właśnie takie - figury proste jak patyczki. Grubszych jakoś nie widuję. Ale bezrobocie duże, to pewnie nie mają jak się napaść.
                  • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:57
                    jak mam zrobić 90-70-90, jeśli moje wymiary to (przy szczupłości zadbanej od góry): 70-75-circa75? Jak mam zrobić z tych 70-tek po bokach 90?? Push up to w zasadzie u mnie atrapa, założona na ciało. Noszę je, bo w większości sieciówek nie ma nic dla kogoś o moich wymiarach, ale nawet one nie robią mi 90.
                    • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 21:07
                      Nie będę już ciagnąć, bo robię autorce offtopa... kto nie wierzy, ten niech nie wierzy, trudno. Tyle, że skoro tak trudno jest uwierzyć że ktoś może mieć takie proporcje, to tym bardziej nie dziwne, że taka sylwetka na żywo budzi reakcje dalekie od pozytywów.
                      • ninek04 Re: No, weź... 20.06.15, 22:16
                        tibarngirl napisała:

                        > Nie będę już ciagnąć, bo robię autorce offtopa... kto nie wierzy, ten niech nie
                        > wierzy, trudno. Tyle, że skoro tak trudno jest uwierzyć że ktoś może mieć taki
                        > e proporcje, to tym bardziej nie dziwne, że taka sylwetka na żywo budzi reakcje
                        > dalekie od pozytywów.

                        Sorry za obcesowość, ale skoro już tak się wyzewnętrzniłaś z detalami opisując swą"niedoskonałość",to miałaś w ogöle jakieś relacje intymne z mężczyzną,w związku, czy poza nim.?Wiesz, bo liczba tych nagromadzonych "wad" ,które opisujesz, jest z lekka nieprawdopodobna, i nawet operacja nie jest możliwa, bo Ci się siatkówka odkleja.Serio,tyle plag w jednym ciele?
                        • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 22:56
                          No tak, ale zalałam wątek kogoś innego, kto wejdzie i zobaczy tyyle odpowiedzi a żadnej do siebie :S
                          Tak, tyle "plag" jest możliwe i nie przesadzam. Relacji w związku nigdy nie miałam, choć próbowałam, jeśli chodzi o tak zwany doskok, to kiedyś udało mi się pójść na kilka spotkań z internetów, z kimś, kto miał być tylko do seksu (była zima, więc zimowe ciuchy mnie maskowały, zresztą co tutaj dużo mówić, jakoś tuszuję tą figurę, ale jak się trzeba rozebrać to jestem bezradna) i niestety, sytuacja obróciła się przeciwko mnie kiedy ten gość właśnie zobaczył wersję już bez oszukaństwa i bez tylu tekstyliów (gdzieś tam wspomniana odmowa sekszenia).
            • aardwolf_ge Re: No, weź... 19.06.15, 12:38
              Przecież atrakcyjna ale wredna może mieć ten sam problem, wręcz nawet gorzej.
              • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 14:01
                Ale nie ma problemu, żeby znaleźć faceta na sam seks, kiedy z jej osobowością wybrakowaną się nie styka, tylko obcuje z akceptowalnym ciałem. Dla mnie nawet to jest to zadanie cięższe niż wspinaczka na Giewont bez treningu kondycyjnego. Łatwiej znaleźć mi pracę przy takim bezrobociu niż jednego zainteresowanego mną gościa.
                • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 14:02
                  Jak wygląda seks bez stykania się z osobowością?
                  Ach, załapałem - pigułka gwałtu.
                  • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 14:06
                    Nie, one night stand, kiedy ona udaje, że nie jest wredna, a czas na rozmowę za krótki aby kłamstwo ukazało swe krótkie nogo. Nie ma co sobie robić jaj
                    • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 14:16
                      Nie robię sobie jaj, tylko dziwi mnie podejście oderwania seksu od kontaktu psychicznego.
                      Jeżeli jest w stanie ukrywać wredność to znaczy że jest mało wredna.
                      Porządną wredność widać na większą odległość i trudniej ukryć niż łysinę.

                      A jak chcesz pogadać to wyślij mi numer telefonu (wyłączne na terenie Polski).
                      • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 14:29
                        Podam przykład, gdzie panna jest wredna tak, że mobinguje współpracownice, donosi na nie, cuda na kiju, ale jeśli byś powiedział o tym jej misiowi, to by uwierzyć nie mógł, że możesz tak ją oczerniać! Starczy dobre aktorstwo. Szczególnie, jeśli związek trwa kilka miesięcy albo i krócej, i para nie mieszka razem.

                        Na przypadkowy seks - taki, który wymaga max. 1-2 spotkań przed - przegląd charakteru kobiety nie jest dokonywany praktycznie wcale.
                        Tutaj, jeśli jest się zołzą ale dobrze wygląda - to spokojnie można działać.

                        Odrywam seks od "kontaktu psychicznego" ponieważ, jak pisałam wyżej
                        • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 14:38
                          Dalej się nie zgadzam.
                          Przegląd charakteru kobiety jest podstawową rzeczą zachodzącą nie tylko przed seksem ale i przed spytaniem o godzinę.

                          Co do reszty - raczej nie do uniknięcia. Wiele kobiet jakoś tak dziwnie ma, że ma kompleksy.
                          Miałem kiedyś bardzo piękną dziewczynę - modelka, mężczyźni na ulicy potrafili mi jej gratulować, a kompleksy miała jak stąd do księżyca.
                          • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 14:45
                            Pewnie to była ex- brzydula, którą szykanowano w dzieciństwie/ młodości i w której wciąż to tkwiło.
                            Z własnego doświadczenia stwierdzam, że charakter nie ma znaczenia jeśli ciało jest do bani albo na bardzo wysokim poziomie. W pierwszym przypadku kobieta będzie sama i nawet o seks za kasę będzie ciężko, a w drugim kobieta będzie wyrywana przez wszystko co chodzi, ma jaja i ma chromosom Y. Moja znajoma - bardzo piękna - narzekała, że mężczyźni nie widzą jej charakteru, osiągnięć, tego, kim jest - bo patrzą tylko na ciało. U mnie jest tak samo - tyle, że w negatywnym sensie.
                            • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 14:50
                              Nie była to eks-brzydula i miała spoko rodziców, zresztą poznałem ją już jako nastolatkę.

                              Jeśli ciało jest do bani to charakter nie ma znaczenia, z tym się zgodzę.
                              Ale co dla jednego jest do bani to dla drugiego jest super.
                              Natomiast jeśli charakter jest do bani to i ciało jest do bani bo to wszystko widać jeśli nie na pierwszy to na drugi rzut oka.
                              • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:47
                                Są cechy, które nie podobają się uniwersalnie - tak jak są i takie, które zapunktowałyby u 90% populacji. Kiedy jest się w mym wieku i nie było się nawet na jednej randce to w gadanie "co dla jednego jest do bani to dla drugiego jest super" zwyczajnie się już nie wierzy.

                                ps. mam nadzieję, że nie uważacie mnie za trolla. :) Przyszłam tutaj w głównej mierze, aby zobaczyć, czy nie złapię w jakimś wątku czegoś o facetach do wynajęcia :P
                                • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 23:24
                                  Nie właź w to bo zbyt duże ryzyko że źle skończysz.

                                  Teraz przyznam się, że jesteś jedyną kobieta która mnie zainteresowała.
                                  Zawsze mnie kręciły dziewczyny które miały jakiś mały problem.
                                  • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 23:44
                                    No cóż, organizm ma swoje potrzeby, jakoś trzeba je realizować. Jestem świadoma, że jest ryzyko, ale tak naprawdę istnieje ono też w przypadku faceta, którego spotkałabym poza netem. Jeśli nie tak, to już nie wiem, jak inaczej, real - odpada, klasyczne portale randkowe udowodniły, że zbyt ciężko biedakom udźwignąć ciężar ukazania się ze mną publicznie na kawie, tak więc zostaje tylko to rozwiązanie. Przynajmniej tak ja to widzę.
                              • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:27
                                Znalazłem przykład - ta Cleo od Donatana.
                                Niby fizycznie ok ale taka wredota aż z niej bije że bez kija nie podchodź.
                                • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:29
                                  Nie znam osobiście, ale jestem przekonana, że podchodzą i to nawet bez kija (lub z, zależy jak kto patrzy).
                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 21.06.15, 16:41
                                    Też nie znam, ale w tak skrajnych przypadkach wystarczy zdjęcie:
                                    i.ytimg.com/vi/0trwO1xbv6E/maxresdefault.jpg
                                    Dwie słodkie dziewczyny po bokach i "a mogła zabić" w środku
                                    • tibarngirl Re: No, weź... 21.06.15, 16:54
                                      Nie wiem, gdzie Ty tutaj wredność widzisz na tym zdjęciu. A aurze, czy jak? Są takie osoby, których twarze mają z defaultu wyraz "zaraz ci wj*", opuszczone kąciki ust, lwia zmarcha, oczka kaprawe
                                      • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 12:50
                                        mnie odpycha na tyle, że jakby siedziała na kasie w sklepie to bym cholera poszedł do innego sklepu.
                                        Inny przykład wredniactwa widocznego z orbity to to oto indywiduum:
                                        topmodel.tvn.pl/wideo,2100,v/ona-zachwycila-jurorow-dlugimi-nogami,1335644.html
                                        • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 19:03
                                          Tak działam na praktyzcnie każdego faceta, więc może też jestem "wredna."
                                          • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 19:42
                                            Nie, nie jesteś wredna.
                                            • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 19:44
                                              To ciekawe - widzisz przez monitor? XD
                                              • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 19:53
                                                To widać z tego w jaki sposób piszesz.
                                                • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 19:57
                                                  A Cleo z rysów wyczytałeś... wołałabym być wredna niż szpetna.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:02
                                                    A najpewniej nie jesteś ani taka ani taka.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:15
                                                    To, co napisałam w tym wątku jak i również to, że nic poniżej gościa na kasę do mnie nie podbije i nigdy nikomu się nie spodobałam, ani jednej osobie, przemawia za faktem co najmniej cechy #2, choć nie wiem, czy nie wspomożonej jakąś fatalną aurą czy bozia wie czym, co odstrasza. Sorry, ale przecięyne dziewczyny znajdują choć /jednego/ adoratora przed 30-tką. Zupełny brak onych przed 30-tką to raczej nie jest objaw mieszczenia się w środku krzywej Gaussa. Wiem, że to ciężko pojąć, ale trudno. Naprawdę mnie irytuje, jak mi ktoś pisze "nie jesteś brzydka" na podstawie konwersacji na forum, niepopartej niczym prócz własnego przekonania, że nie ma kobiet brzydkich, więc nie mogę taka być. Opisałam się tu
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:21
                                                    Znam 3 dziewice po 30-ce.
                                                    Z czego dwie wyglądają całkiem normalnie a jedna ma nadwagę,

                                                    Napisałem najpewniej, bo niestety brzydkie kobiety istnieją, ale to co opisałaś to mnie tylko podnieciło (z wyjątkiem niemożności stosowania antykoncepcji).
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:28
                                                    jesteś dziwną osobą. 0.o Zapewniam Cię, że piszesz z kobietą, która wcale by Ci się nie spodobała, nie ma co kokietować. To jakby ktoś, kto lubi blondynów trafił na Gracjana. Blondyn? Blondyn. Ale jego ogólny image. . .

                                                    Założę się, że te kobiety na jakimś etapie miały jakichś facetów wokół siebie, którzy byli nimi zainteresowani. Na studiach, w liceum, w pracy - nie weszły w te związki z powodów takich czy innych, być może też faceci ci nie odpowiadali im pod jakimiś względami. Obecnie i ciężej im znaleźć kogoś sensownego, i blokuje je brak doświadczenia związkowego oraz potencjalna [negatywna] reakcja faceta na to. Zapewnie nie miałyby też akcji bluzgów za wysłanie fotki gdyby zarejestrowały się na portalu dotyczącym poszukiwań partnerów do seksów.
                                                    To zupełnie inna sytuacja aniżeli moja.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:29
                                                    A co do anty, to nie obraź się, ale jeszcze faceci mogą ją stosować i powinni, gdy kobieta nie może.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:31
                                                    Jak odkryjesz antykoncepcję dla mężczyzn to może będą wtedy mogli.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:33
                                                    A gumka to co?
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:38
                                                    Jak dla mnie wiara w gumki bardziej dyskwalifikuje niż brak cycków czy co tam sobie wymyślisz.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 24.06.15, 20:39
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > Jak dla mnie wiara w gumki bardziej dyskwalifikuje niż brak cycków czy co tam s
                                                    > obie wymyślisz.

                                                    Przestan dlaczego by nie wierzyc w gumki?
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:44
                                                    Wystarczy zajrzeć na Wikipedię na hasło
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_birth_control_methods
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:44
                                                    właśnie - ta odpowiedź szczerze mnie zadziwiła. Nawet jeśli kobieta może brać hormony to sorry ale cieżar zabezpieczenia nie powinien spoczywać tylko na jej barkach. Bo facetom w gumie niewygodnie albo coś tam. Dużo par stosuje tą właśnie metodę.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:43
                                                    To ciekawe, co ma zrobić kobieta, która ma zakaz antykoncepcji hormonalnej? Jakoś dużo tutaj o gumkach - kobiety które nie chcą bądź nie mogą brać tabsów wzkazują tą metodę jako konieczność. Wiadomo, że faceci nie chcą gumek. I wiadomo, że żadna anty nie jest w 100% skuteczna, ale zaraz wyjdzie tutaj, że jak nie mogę tabsów to zostaje mi celibat. Spirali sobie przecież nie założę jeśli jestem nieródką.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 24.06.15, 20:45
                                                    tibarngirl napisała:

                                                    > To ciekawe, co ma zrobić kobieta, która ma zakaz antykoncepcji hormonalnej? Jak
                                                    > oś dużo tutaj o gumkach - kobiety które nie chcą bądź nie mogą brać tabsów wzka
                                                    > zują tą metodę jako konieczność. Wiadomo, że faceci nie chcą gumek. I wiadomo,
                                                    > że żadna anty nie jest w 100% skuteczna, ale zaraz wyjdzie tutaj, że jak nie mo
                                                    > gę tabsów to zostaje mi celibat. Spirali sobie przecież nie założę jeśli jeste
                                                    > m nieródką.
                                                    Przestan, naprawde zenada ze strony wolfa w dzisiejszych czasach psioczyc na gumki. Sama tak sie zabezpieczam od prawie 15 lat i da sie, ale moj facet jest normalny a nie z jakims wydumanym, ze gumka to koniec swiata jest.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 24.06.15, 20:46
                                                    Aha i mam jedno planowane dziecko.
                                                    A jak ktos tak panicznie boi sie dzieci to niech naweet z kobieta to lozka nie idzie albo sam sie podda wazektomii. Amen
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:48
                                                    Pewnie, że w razie "w" zapytałabym gina, co kobieta w mojej sytuacji możę dodatkowo zrobić, ale jestem na 100% pewna, że zaleciłby gumkę dla faceta.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:46
                                                    jestem ciekawa, co mi odpowie na moje pytanie - bo akurat hormonów brać nie mogę, spirali sobie jako nieródka (w dodatku nieseksząca) nie założę
                                                  • kag73 Re: No, weź... 24.06.15, 20:47
                                                    tibarngirl napisała:
                                                    > jestem ciekawa, co mi odpowie na moje pytanie - bo akurat hormonów brać nie mog
                                                    > ę, spirali sobie jako nieródka (w dodatku nieseksząca) nie założę
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:49
                                                    Mam nadzieję, że płatni nie stronią od gumek.

                                                    Jestem ciekawa odpowiedzi na to pytanie.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 20:49
                                                    Dziś jak byłem na spacerze z psem to cały czas myślałem o Tobie i Twojej sytuacji.
                                                    I nie znalazłem lepszego rozwiązania niż poszukanie sobie bezpłodnego partnera.

                                                    Żadna antykoncepcja nie jest skuteczna na 100% ale 0,05% a 15% to 300 razy.

                                                    A co do celibatu to mi za kilka dni stuknie 9 i pół roku bez seksu ponieważ nie mogę znaleźć dziewczyny która chciałaby brać tabletki.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:54
                                                    Ja bym chętnie brała ale nie ma gina który mi je przepisze. Kiedyś tam dostałam od ręki, ale gdy zmieniłam lekarza, uparł się, że mam skonsultować z okulistą - no doopa.
                                                    czyli wychodzi, że przy całej mojej sytuacji mogę sobie odpuścić szukanie
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:56
                                                    Chociaż jeszcze mam rozwiązanie takie, że mogę wcale nie uprawiać seksu - tak, jak do tej pory. Tylko, że ciężko tak przeżyć całe życie i sobie tego nie wyobrażam.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:00
                                                    Przecież napisałem jak byk: poczytałem sobie o skuteczności prezerwatyw.
                                                    Prezerwatywa nie zmieniła się od prawie 100 lat i od tego czasu jest równie beznadziejna.
                                                    W zeszłym roku Bill Gates przeznaczył jakiejś firmie 100 000 $ na wynalezienie prezerwatywy z grafenu.
                                                    Wszystko opada. Na tak ważny projekt gość zamiast wrzucić ze 3 miliardy to kapnął tyle że sam bym mógł tyle zasponsorować.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 24.06.15, 21:05
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Przecież napisałem jak byk: poczytałem sobie o skuteczności prezerwatyw.
                                                    > Prezerwatywa nie zmieniła się od prawie 100 lat i od tego czasu jest równie bez
                                                    > nadziejna.
                                                    > W zeszłym roku Bill Gates przeznaczył jakiejś firmie 100 000 $ na wynalezienie
                                                    > prezerwatywy z grafenu.
                                                    > Wszystko opada. Na tak ważny projekt gość zamiast wrzucić ze 3 miliardy to kapn
                                                    > ął tyle że sam bym mógł tyle zasponsorować.

                                                    jak ktos nie umie plywac to mowi, ze woda za rzadka. Na Twoim miejscu juz dawno bym sie dala wykastrowac.
                                                    Co do platnych uwazam, ze Ty jako klientka placisz i mowisz co chcesz, tutaj nie chodzi o ciaze ale rowniez o zdrowie i ryzyko zaraznia hivem albo innymi chorobami.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:06
                                                    Właśnie dlatego jej to bardzo odradzałem.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:08
                                                    To ciekawe, aardwolf, co mi zostaje poza płatnym gościem, chyba tylko celibat. Oczywiście, że guma byłaby warunkiem podstawowym. Nie tylko anty ale i ochrona przed chorobami. Sądziłam, że to oczywiste.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:14
                                                    O nieistniejącej ochronie przed chorobami nawet nie pisałem bo myślałem że to oczywiste.
                                                    Na forach dla zakażonych HIV bez problemu można znaleźć osoby które zawsze stosowały prezerwatywy.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:17
                                                    Jak by każdy tak zakładał i kalkulował to nikt by nie uprawiał seksu. Osoba która oferuje usługi powinna mieć zaświadczenie, że nie ma HIV. A od zwykłego faceta nie można złapać? Można. Ba, nawet się nie badają, bo przez myśl im nie przejdzie, że mogliby złapać.
                                                    Gdybym brała tabsy to i tak nie ufałabym im w 100% jeśli chodzi o kupno czasu i uwagi faceta.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:19
                                                    Zwykłego faceta możesz wziąć na test.
                                                    To akurat przećwiczyłem, w sumie istnieje już 6 dziewczyn które wyciągnąłem na test.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:25
                                                    Źle policzyłem : 7 dziewczyn udało mi się bez problemu wyciągnąć na test z czego jedną udało mi się namówić na tabletki.
                                                    Żałuję że się z nią nie ożeniłem, gdybym wiedział że jest takim ewenementem to bym to na pewno zrobił.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:33
                                                    żaden ewenement, bo ja bym brała gdybym mogła i gdybym znalazła lekarza który by mi je przepisał (ponownie). Wiedz jednak, że tabsów nie mozna brać nieprzerwanie, całe życie. Kilka lat i obowiązkowo
                                                  • hello-kitty2 Re: No, weź... 24.06.15, 21:45
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Źle policzyłem : 7 dziewczyn udało mi się bez problemu wyciągnąć na test z czeg
                                                    > o jedną udało mi się namówić na tabletki.
                                                    > Żałuję że się z nią nie ożeniłem, gdybym wiedział że jest takim ewenementem to
                                                    > bym to na pewno zrobił.

                                                    Jejciu Wolf nie jest zadnym ewenementem. Ja sie badalam wiele razy. Kupowalam tez testy online, ktore sa specjalnie tansze jak kupujesz po 2 i robilam z kochankami. Spirale mam od 7 lat. Widze w tej tabeli co linkowales, ze jest skuteczniejsza niz kobieca sterylizacja. Nie wyobrazam sobie inaczej zyc. Moi kochankowie badali sie tez dla mnie, zawsze przysylali mi skany swoich wynikow na wszystkie mozliwe choroby. Ludzie sa naprawde w porzadku i nikt nie robil mi nigdy pod gore. Jak ktos by robil jakies uniki w kwestii badan to tyle by mnie widzieli. Ciazy tez bym nie ryzykowala, a jak bym zaszla w nieplanowana jakims cudem to bym usunela. Dla mnie takie rzeczy sa normalne.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:30
                                                    Pisałam, że nie mam szans ani widoków na "zwykłego" faceta. Jak bym miała tylko na takich czekać, to za 10 lat pisałbym tu wciąż bez żadnych doświadczeń (jak do tej pory). Nie ma co roztrząsać tematu, jedyną opcją jest tylko gość płatny i na takiej jedynie się skupiam.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:32
                                                    Gdybyś miała czekać to jasne że tak.
                                                    Pójdź na szybkie randki i po takim doświadczeniu dopiero zacznij marudzić.
                                                    Od raz uprzedzam pytanie - nie chodzą tam same modelki.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:36
                                                    Byłam
                                                  • gogol77 Re: No, weź... 25.06.15, 19:48
                                                    tibarngirl napisała:

                                                    >... ciężko w to uwierzyć, nie ma bata żeby ktoś mnie zechciał za darmochę.>

                                                    Girl, a nie rozważałaś pokręcenia się w jakimś środowisku ludzi niepełnosprawnych?. Np. jako woluntariuszka. Może tam, wśród takich ludzi, z podobnymi jak masz Ty problemami - ktoś okaże się wart Twojego zainteresowania a on, np mając jakiś fizyczny disadvantage ale o interesującej osobowości będzie szczęśliwy, że jest ktoś, że ma kogoś z kim może być blisko.
                                                    Niewidomi "widzą" rękoma, więc z kimś takim Twój problem piersi - może blokować ale bardziej Ciebie (bo masz ich kompleks) a niekoniecznie jego, a z psychiczną blokadą to nie uda Ci się czerpać radości z seksu.
                                                    Czasem widuje się pary niepełnosprawnych z których każde ma jakiś defekt ale widać, że im jest fajnie.
                                                    Bo ja gorąco odradzam Ci iść w płatny seks - jesteś osoba wrażliwą, po fakcie będziesz czuła wyłącznie niesmak, jeśli nie wstręt. Do siebie.
                                                    Nie obraź się, że Cię zaliczyłem do niepełnosprawnych. Nie zaliczyłem. Ale jeśli planujesz płacić to znaczy, ze jesteś w desperacji. A wtedy każdy pomysł jest dobry.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 19:58
                                                    Dziękuję za głos rozsądku, ale od siebie dodam, że niepełnosprawni tak samo chcą pięknych kobiet, a co więcej, uważają, że w zamian za krzywdę od losu są predestynowani aby się pocieszyć urodziwą partnerką. Nie generalizuję, nie chcę też obrazić nikogo kto sądziłby inaczej, ale takie są stanowiska, z którymi się zderzyłam. Czasem, to myślę, że im bardziej pokaleczony facet, czy to kompleks, czy defekt, tym bardziej chce mieć piękność a takimi jak ja gardzi.

                                                    Nie mam czasu na wolontariaty, pracuję po 12h dziennie. Na studiach byłam w wolontariacie, jak również pomagałam DDA.
                                                    Wtedy doszłam do wniosku, że już mniej wymagający są tacy, którzy defektów nie mają. Np, macie tutaj kilku takich potłuczonych, co kobiet znaleźć nie mogą i jak bardzo ich za to nienawidzą.
                                                    Poza tym, nie planuję związków. Chcę po prostu dowiedzieć się, jak to jest to robić. Więcej przemawia za gościem, który zna się na rzeczy i nie zrobi mi rzeźni niż za strzałem w ciemno w jakiś płot tylko dlatego, że może on mieć defekt, dzięki któremu zniżyłby się do kogoś takiego jak ja. Dating down to iluzja. A jak mam być np. materacem, nieszanowaną czy tylko nakładką na pena to chyba już lepiej jak o tym wiem i to akceptuję na zasadzie układu niż jak jestem wkręcana na zasadzie udawania, że się ze mną jest dla mojego całokształtu a tak naprawdę to dlatego, że ładniejsze nie dają.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:37
                                                    "czekać" = brać tylko takich pod uwagę. Faceci nie chcą nawet ze mną gadać, bluzgają jak wymieniamy się fotkami w necie. Jak sobie wyobrażasz znalezienie kogoś kiedy takie są reakcje i to od zawsze?
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:41
                                                    Musiałbym Cię zobaczyć bo ciężko mi w to uwierzyć.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:47
                                                    W wiele rzeczy cięzko wierzyć bo ludzie nie są w stanie sobie ich wyobrazić. A mało jest ludzi tak wylewnych w necie jak moi.
                                                    Zdjęć nie wysyłam
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:45
                                                    W ogóle, żeby już nie było wątpliwości, to wypróbowałam sposoby takie jak: serwisy społ/randkowe, swatanie przez znajomych, speed dating, próby znajomości z ludźmi z pracy/studiów/ liceum, fora poświęcone hobby, przystanki autobusowe, puby, dyskoteki, kursy zw. z zainteresowaniami.
                                                    Generalnie, rozmowę w necie nawiązać było łatwo, spotkanie psuło wszystko. Tak, jak w przytoczonym gdzieś tam z gościem do niezobowiązujacej relacji. Dostałam info wprost, że nie wiedział, że tak źle się prezentuje, sorry, nie może, hydraulika nie da rady.
                                                    Co do relacji poza netem to niestety, niespecjalnie nawet gadać i wchodzić w relacje koleżeńskie nie chcieli. Wiem, że nie ma tutaj osób z takim "bagażem" anty-doświadczeń, więc mój upór oraz decyzja ukierunkowania tylko na formy płatne jest zapewne niezrozumiała i odbierana jako "szmacenie się" (inny wątek).
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 22:28
                                                    Może powinnam założyć osobny wątek, zamiast masakrować ten 9autorka to już chyba nie wróci, choć może gdyby była aktywna to bym go nie zalała...) i mądre głowy doradziły mi, czym się kierować w wyborze, na co uważać, jakich badań wymagać i itp?
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 22:29
                                                    *by
                                                  • kruche_ciacho Re: No, weź... 24.06.15, 22:31
                                                    a tam od razu szmacenie sie... szukanie innych mozliwosci nazwij :-) i powodzenia
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 22:32
                                                    Nie dziękuję. :)

                                                    Wolę od czasu do czasu zapłacić niż być upokarzana przez facetów, którzy chcieliby modelki a sami super wyglądem nie grzeszą.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 00:28
                                                    tibarngirl napisała:
                                                    > Nie dziękuję. :)
                                                    > Wolę od czasu do czasu zapłacić niż być upokarzana przez facetów, którzy chciel
                                                    > iby modelki a sami super wyglądem nie grzeszą.
                                                    Nie ma co sie cyrtolic. Kiedys rozmawialam z takim platnym w Niemczech i mi mowil, ze zglaszaja sie babki rozne, niektore sa zajete zawodowo i nie maja czasu szukac faceta do lozka, poza tym jak takiego zarywaja, facet konczy po 3 minutach a one z tego nie mhaj nic. Niektore sa nawet wow, ale nieszczesliwe, bo w malzenstwie seksu nie ma, facet zajety robieniem pieniedzy itd. Dlaczego nie?
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 21:06
                                                    i tylko tyle? To jak się ustosunkujesz do pytania Kag, która ma duże doświadczenie w tym zakresie i właśnie Ci odpisała, że jej guma przez 15 lat nie zawiodła?
                                                    Sądziłam, że jesteś uczulony na składnik gumek albo że nie dajesz rady w, twój powód wygląda na widły z igły.... tabsy też nie są w 100% skuteczne, mało tego, istnieje mnóstwo warunków, kiedy kobieta weźmie a organizm odrzuci tabletkę, można pomylić dni, zapomnieć o tabsie... przecież sama brałam. Ja tam bardziej ufałabym gumce. I gdybym znalazła lekarza, który przepisałby mi tabletki które byłyby dla mnie bezpieczniejsze, to sorry, ale facet i tak musiałby mieć gumkę.
                                                    Zresztą, poza tabsami jest też szereg innych metod, dziewczyny które stosują mogą Cię oświecić, ja zamierzam zgłębić temat jak już jakiegoś sobie wstępnie wybiorę i zabookuję.
                                                    Pytanie, czy poszedłbyś na układ gdzie ona tabsy czy plastry a ty gumka?
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 24.06.15, 21:13
                                                    Kag odpowiem tyle, że skoro nigdy nie miałem wypadku samochodowego więc tym samym jednoznacznie udowodniłem, że te wszystkie pasy, poduszki powietrzne strefy zgniotu to niepotrzebne wywalanie pieniędzy.

                                                    To tez już pisałem, że antykoncepcja hormonalna jest kilkaset razy skuteczniejsza od prezerwatyw.
                                                    Jeśli używasz prezerwatyw, to statystycznie masz prawdopodobieństwo 1/70 na stosunek, że zajdziesz w ciążę.
                                                    Jeśli używasz antykoncepcji hormonalnej to 1/20 000.

                                                    Jeśli kobieta ma marzenie żeby kochać się w prezerwatywie to spoko, o ile bierze tabletki, choć nie wiem co by to jej miało dać.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 00:35
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > Kag odpowiem tyle, że skoro nigdy nie miałem wypadku samochodowego więc tym sam
                                                    > ym jednoznacznie udowodniłem, że te wszystkie pasy, poduszki powietrzne strefy
                                                    > zgniotu to niepotrzebne wywalanie pieniędzy.

                                                    Wysterelizuj sie zwyczajnie.
                                                    Znam wiele par uzywajacych prezerwatyw, nie maja gromadki dzieci. Jak masz ferfry to masz jeszcze glowe na karku, w dni plodne koncz (chociaz masz gume) na zewnatrz. Moze w Polsce tez bedzie latwo dostepna pigulka "po".
                                                    W dodatku co Ci po tym, ze babka bierze pigulke jak potem ochoty na seks nie ma? Nic, bo libido jej spada. I wtedy z pocalowaniem reki sie bierze gumy np.
                                                    Pomijam, ze nie kazdej kobiecie pigulka sluzy, niektore od niej tyja, czego wiele z nich nie lubi a inne maja jakies inne przypadlosci, bo czlowiek to nie komputerek i roznie reaguje.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 01:01
                                                    Byłem z dwoma dziewczynami które brały tabletki, z jedną rok z drugą 3 lata.
                                                    Z tą z którą rok to wcześniej byłem 4 lata bez tabletek i seks waginalny był może raz na rok (mieszkaliśmy razem).

                                                    >>Pomijam, ze nie kazdej kobiecie pigulka sluzy, niektore od niej tyja, czego wiele z nich nie lubi a inne maja jakies inne przypadlosci, bo czlowiek to nie komputerek i roznie reaguje.

                                                    Rozstałem się już z kilkoma kobietami które nie chciały brać tabletek więc z taką której tabletka nie służy też bym się rozstał, lub był w związku bez seksu waginalnego.

                                                    Dla mnie decyzja na seks z prezerwatywą jest równoważna z decyzją na dziecko i małżeństwo.

                                                    W sumie biały związek to chyba jedyne akceptowalne rozwiązanie w obecnej sytuacji. Mam w końcu już 4 lata doświadczenia.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 01:09
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    "Dla mnie decyzja na seks z prezerwatywą jest równoważna z decyzją na dziecko i małżeństwo."

                                                    Po pierwsze bzdury opowiadasz. Gdybym chciala dziecka to bym prezerwatyw nie uzywala. Po drugie czy to az taki problem i bol sie rozmozyc i/ albo ozenic?

                                                    "W sumie biały związek to chyba jedyne akceptowalne rozwiązanie w obecnej sytuacji. Mam w końcu już 4 lata doświadczenia."
                                                    No to szukaj takiej co seksem zainteresowana nie jest, na pewno sie znajdzie.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 01:24
                                                    >>Po drugie czy to az taki problem i bol sie rozmozyc i/ albo ozenic?

                                                    Może nie problem ale czy się opłaca?
                                                    Moje myślenie jest następujące:
                                                    Pojawia się chętna dziewczyna i wtedy zastanawiam się:
                                                    czy opłaca mi się uprawiać z nią teraz seks a w zamian za to płacić co najmniej kilkoma tygodniami nerwów a w gorszym przypadku koniecznością małżeństwa, wierności itd?
                                                    I odpowiedź brzmi: nie, jeden stosunek nie jest wart tej ceny.
                                                    Więc mówię jej "nie".
                                                    Następnego dnia rozumowanie i wnioski są identyczne.
                                                    W następnym tygodniu tak samo.
                                                    W następnym miesiącu, roku z inną dziewczyną też .
                                                    I tak po 10 latach logicznych decyzji ląduję z silna depresją i nerwicą.

                                                    >>No to szukaj takiej co seksem zainteresowana nie jest, na pewno sie znajdzie.

                                                    Nawet nie muszę szukać, jedna kandydatka aż piszczy a jakbym minimalnie popracował to i druga by była.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 12:21
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    Może nie problem ale czy się opłaca?
                                                    Moje myślenie jest następujące:
                                                    Pojawia się chętna dziewczyna i wtedy zastanawiam się:
                                                    czy opłaca mi się uprawiać z nią teraz seks a w zamian za to płacić co najmniej kilkoma tygodniami nerwów a w gorszym przypadku koniecznością małżeństwa, wierności itd?
                                                    I odpowiedź brzmi: nie, jeden stosunek nie jest wart tej ceny.
                                                    Więc mówię jej "nie".
                                                    Następnego dnia rozumowanie i wnioski są identyczne.
                                                    W następnym tygodniu tak samo.
                                                    W następnym miesiącu, roku z inną dziewczyną też .
                                                    I tak po 10 latach logicznych decyzji ląduję z silna depresją i nerwicą.

                                                    A moze masz zla metode. Jezeli pojawia sie dziewczyna to poznaj ja, pobadz z nia, zobacz jaka jest, daj szanse uczuciom. Niech bedzie jasne, ze dzieci jeszcze nie planujesz, wiec moze byc to tematem co i jak i kiedy. I jak pojdziesz z nia do lozka to abstrahujac od tego, ze sie jednak zabezpieczacie (gumy) to masz uczucie, ze to ta i nawet jakby z tego wyszlo dziecko i malzenstwo, to swiat sie nie zawali, wrecz przeciwnie :)
                                                    Straciles juz 10 lat zycia chlopie z Twoja fobia i czy jestes szczesliwy? Nie jestes. Wiec obudz sie i zmien swoje zycie, swoje postepowanie. Niektorzy ludzie sa przekonani, ze maja przed soba 1000 lat zycia. Blad.
                                                  • zawle Re: No, weź... 25.06.15, 12:26
                                                    kag73 napisała: > A moze masz zla metode.

                                                    A moze Ty nie rozumiesz? Jasno pisze. Pojawia się CHĘTNA dziewczyna ( na seks).

                                                    > Pojawia się chętna dziewczyna i wtedy zastanawiam się:
                                                    > czy opłaca mi się uprawiać z nią teraz SEKS a w zamian za to płacić co najmniej
                                                    > kilkoma tygodniami nerwów a w gorszym przypadku koniecznością małżeństwa, wier
                                                    > ności itd?
                                                    > I odpowiedź brzmi: nie, jeden STOSUNEK nie jest wart tej ceny.
                                                    > Więc mówię jej "nie".
                                                    > Następnego dnia rozumowanie i wnioski są identyczne.
                                                    > W następnym tygodniu tak samo.
                                                    > W następnym miesiącu, roku z inną dziewczyną też .
                                                  • ninek04 Re: No, weź... 25.06.15, 05:52
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Rozstałem się już z kilkoma kobietami które nie chciały brać tabletek więc z ta
                                                    > ką której tabletka nie służy też bym się rozstał, lub był w związku bez seksu w
                                                    > aginalnego.

                                                    > Dla mnie decyzja na seks z prezerwatywą jest równoważna z decyzją na dziecko i
                                                    > małżeństwo.

                                                    To czemu nie wazektomia, skoro wykluczasz posiadanie dzieci?Byłbyś uniezależniony od martwienia się, czy kobieta bierze te tabletki, czy nie.

                                                    > W sumie biały związek to chyba jedyne akceptowalne rozwiązanie w obecnej sytuac
                                                    > ji. Mam w końcu już 4 lata doświadczenia.

                                                    Jakie korzyści przyniesie Ci życie w białym związku, jaki sens jest go tworzyć , z góry wykluczając brak seksu, który jest jego spoiwem i dopelnieniem.Druga sprawa, już widzę, jak znajdujesz kobietę, która zaakceptuje życie w takim związku.To już lepiej bądź sam,bo co to zmieni, gdy się zwiążesz, nawet na biało?Moim zdaniem nic.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 09:15
                                                    Nie wykluczam posiadania dzieci, tylko cholera nie po pierwszym stosunku.
                                                    Nienawidzę bycia samemu.
                                                    Każda sekunda samemu to tortura.
                                                  • hello-kitty2 Re: No, weź... 25.06.15, 10:29
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie wykluczam posiadania dzieci, tylko cholera nie po pierwszym stosunku.
                                                    > Nienawidzę bycia samemu.
                                                    > Każda sekunda samemu to tortura.

                                                    Nie wiaz sie bez seksu. Szukaj normalnie dziewczyny, ktorej tabletki sluza i chce je brac sama dla siebie. Ja nie znosze gum dlatego nie lubie tez przygodnego seksu, bo tez sie boje, ze guma spadnie, zsunie sie, peknie, a i nawet co z seksem oralnym? Ten seks wtedy by byl z mojej strony na pol gwizdka albo i na cwierc. Przeciez sie nie zatrace, bo mnie strach zezre. Jako nastolatka uzywalam gum i tez mi towarzyszylo wiecznie uczucie strachu przed ciaza. W zyciu bym do tego nie chciala wracac. Rozumiem Cie.
                                                  • jesod Której tabletki służą 25.06.15, 12:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Szukaj normalnie dziewczyny, ktorej tabletki sluza

                                                    Pierdoło saska, te tabletki nikomu nie służą. No, chyba że przemysłowi farmaceutycznemu...
                                                    Nie ma nic za nic. I Ty jako dojna Holenderka :)))) powinnaś to wiedzieć. Wszak nie operujesz na terytorium białych myszek i białych plam wiedzy oraz świadomości.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 12:05
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > Nie wykluczam posiadania dzieci, tylko cholera nie po pierwszym stosunku.
                                                    > Nienawidzę bycia samemu.
                                                    > Każda sekunda samemu to tortura.

                                                    Watpie czy jakas "normalna" kobieta chcialaby miec dziecko po pierwszym stosunku, szczerze powiedziawaszy.
                                                    Twoja logika sie nie sprawdza, bo cena jaka placisz za to ryzykowanie jest depresja i nerwica a moi zdaniem to cena bardzo wysoka.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 17:58
                                                    Za jakie ryzykowanie?
                                                  • zawle Re: No, weź... 25.06.15, 12:23
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie wykluczam posiadania dzieci, tylko cholera nie po pierwszym stosunku.


                                                    I tu pojawia się pytanie..jak przejść od razu do dziesiatego nie uprawiając wcześniejszych dziewięciu. Dla mnie jesteś chorym czlowiekiem, zalecam terapię. Jedynym plusem jest to, ze nie chcesz mieć dzieci, nie powinieneś.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 12:40
                                                    zawle napisała:
                                                    > I tu pojawia się pytanie..jak przejść od razu do dziesiatego nie uprawiając wcz
                                                    > eśniejszych dziewięciu. Dla mnie jesteś chorym czlowiekiem, zalecam terapię. Je
                                                    > dynym plusem jest to, ze nie chcesz mieć dzieci, nie powinieneś.

                                                    Absolutnie sie z tym zgadzam.
                                                    I jeszcze kwestia tej pigulki. Jezeli by ja jakas chciala brac/ czy brala to chyba na Twoich oczach? Bo inaczej to tez ryzykow, ze nie wezmie, bo zapomni albo bo chce Cie w dziecko wrobic albo co tam jeszcze.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 17:52
                                                    Co do zapominania to miałem z dziewczyną system, że ona miała nastawiony budzik na godzinę kiedy ma brać tabletki a ja na godzinę 5 minut późniejszą i zawsze ją pytałem czy wzięła (jak nie byliśmy w jednym budynku to dzwoniłem).
                                                  • kachaa17 Re: No, weź... 25.06.15, 20:13
                                                    "Co do zapominania to miałem z dziewczyną system, że ona miała nastawiony budzik na godzinę kiedy ma brać tabletki a ja na godzinę 5 minut późniejszą i zawsze ją pytałem czy wzięła (jak nie byliśmy w jednym budynku to dzwoniłem). " to juz jakaś schiza. Nie masz czasem nerwicy natręctw albo jakiejś innej? Pytam poważnie.
                                                    Mój były mąż jak jeszcze nie był moim mężem chciał używać prezerwatywy mimo, że ja brałam tabletki. Tak sobie myślę, że chyba był to brak zaufania do mnie. Ale też dowodzi to tego, że są faceci, którym prezerwatywa nie straszna. To tak na pocieszenie dla tibarngirl.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:21
                                                    Jaka znowu schiza.
                                                    Zwykły system zabezpieczeń przed błędem.
                                                    Zresztą wprowadziliśmy go nie od razu ale po tym jak kolejny raz przypomniała sobie kilka godzin po terminie.

                                                    Ja nie uważam że prezerwatywa jest straszna, tylko nieskuteczna..
                                                  • kachaa17 Re: No, weź... 25.06.15, 20:26
                                                    "Ja nie uważam że prezerwatywa jest straszna, tylko nieskuteczna.." - dlatego też dla ciebie straszna. Ale kurdę, żeby z tego powodu rezygnować z seksu? Musiałbyś mieć naprawdę wyjątkowego pecha, żeby po pierwszym razie z prezerwatywą wpaść. Ja jestem świeżo po grupowej terapii nerwic i bardzo zaciekawiło mnie twoje sposób myślenia. Myślę, że też byś się na te terapię nadał. Och, ale bym cię pointerpretowała.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:32
                                                    Co do terapii nerwic to miałem termin wstępnego badania na ten poniedziałek ale musiałem zrezygnować bo wysyłają mnie na emigrację.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:39
                                                    >> Musiałbyś mieć naprawdę wyjątkowego pecha, żeby po pierwszym razie z prezerwatywą wpaść.

                                                    Tak koło 1/70. Nie uważam by był to taki oszałamiający pech.
                                                  • kachaa17 Re: No, weź... 25.06.15, 20:54
                                                    A jeszcze a propos skuteczności antykoncepcji to ja jestem zwolenniczką stosowania naturalnej metody tzn. z pomiarem temperatury i obserwacją śluzu. Pewnie zostane wyśmiana ale uważam, że jeśli stosuje się skrupulatnie te metodę to daje ona ok. 10 dni 100% niepłodnych. tzn. są to dni po stwierdzonej owulacji. Jak się człowiek wgłębi w te metodę to po prostu nie da się, żeby zawiodła. Oczywiście jest to metoda dla tych co umieja sie powstrzymac od seksu przez pewien czas ale skoro ty umiesz powstrzymac się kilka lat wiec zakładam, że kilkanaście dni też. Ja tę metodę poznałam z zupełnie innym przeznaczeniem - chciałam zajść w ciążę. Ale mogłabym też ją stosować zapobiegawczo - przemawia do mnie nauka.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:02
                                                    kachaa17 napisała:
                                                    Oczywiście jest to metoda dla tych co umieja sie powstrzymac od seksu przez pewien czas
                                                    > ale skoro ty umiesz powstrzymac się kilka lat wiec zakładam, że kilkanaście dn
                                                    > i też.
                                                    Tak moglaby wygladac metoda z prezerwatywami, w dni plodne sie nie seksza, bo fakt on potrafi latami. Ja zaproponowalam konczyc na zewnatrz z prezerwatywa w dni plodne ale owszem co za problem dla wolfa zrezygnowac z paru dni.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:08
                                                    W sumie to myślałem o takiej wersji:
                                                    seks wyłącznie kilka dni przed okresem i nigdy do końca.
                                                    Już nawet jechałem do dziewczyny myśląc czy by tak nie zrobić ale dostałą okresu 2 dni przed planem i dalej nic.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:11
                                                    aardwolf_ge napisz szczerze, ze w prezerwatywie Ci nie staje/opada;) to chociaz przestane mysles, ze jestes dobrze szurniety:))
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:12
                                                    nic z tego.
                                                    Prezerwatyw nie uznaję wyłącznie ze względu na ich nieskuteczność.

                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:16
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > nic z tego.
                                                    > Prezerwatyw nie uznaję wyłącznie ze względu na ich nieskuteczność.

                                                    Ne probowaes a wiesz, ze sa nieskuteczne. Ja uzywam i wiele mi znajomych par rowniez i wszyscy maja planowane dzieci.
                                                    Tak ogolnie to wiesz, ze: "Das Leben ist eines der gefährlichsten".
                                                    >
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:13
                                                    kiedy byłem studentem to ze 3 razy uprawiałem seks w prezerwatywach i stawał mi bez problemu.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:17
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > kiedy byłem studentem to ze 3 razy uprawiałem seks w prezerwatywach i stawał mi
                                                    > bez problemu.

                                                    i w ciaze nie zaszly?
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:18
                                                    Ja Ci powiem, wolf cos : Masz tylko to jedno zycie!
                                                  • jesod Masz tylko to 25.06.15, 22:02
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja Ci powiem, wolf cos : Masz tylko to jedno zycie!

                                                    Taaaak...? :( A skąd Ty to wiesz, tak na pewno?
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:19
                                                    Cud się stał że nie zaszła (to była ta sama) ale te nerwy do tej pory pamiętam.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:19
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Cud się stał że nie zaszła (to była ta sama) ale te nerwy do tej pory pamiętam.

                                                    Tak k..wa cud ja prawie 13 lat nie zaszlam, tez mi cud.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:20
                                                    kag73 napisała:

                                                    gdzie 13, prawie 15 lat
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:31
                                                    A jak na Zahodzie zyles tez nie pukales z prezerwatywa? Gdzie bez problemu babakaw razie czego dostaje pigulke "po"?
                                                    Mysle, ze kolezanka tu ma racje, dla Ciebie seks nie jest wazny i spoko Twoje prawo.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 22:41
                                                    Gdyby nie był dla mnie ważny to z powodu jego braku nie miałbym depresji.
                                                  • kachaa17 Re: No, weź... 25.06.15, 21:48
                                                    Widać, ze nie masz podstawowej wiedzy na temat cyklu miesiączkowego. Jeśli nie monitorujesz cyklu tzn. Nie mierzysz temp. I nie sprawdzasz służy to właśnie nawet przed domniemanym okresem możesz wpaść bo akurat ten cykl się wydłuży i w dniu, w którymial być okres masz owulacje wiec takie założenia można sobie w tyłek włożyć. To byś się dopiero przejechał. Radzę ci poczytać co nieco na ten temat. Może jak będziesz miał wiedzę to ci się lek zmniejszy. A co do emigracji. To lepiej przełóż a teraz idź na terapie. Wyjdziesz na tym lepiej. Bo chyba, ze dalej chcesz być sam.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 22:38
                                                    Mocne, miałem napisać delegację a nie emigrację, ciekawe co by Freud o tym powiedział.


                                                    >>Może jak będziesz miał wiedzę to ci się lek zmniejszy.
                                                    To akurat kompletnie odwrotnie, im większa wiedza tym większy lęk bo wie się o coraz większej rzeczy które mogą się spieprzyć.
                                                    Zanim nie zacząłem szukać informacji o HIV to nigdy nie pomyślałbym, że można zakazić się przez pocałunek, u dentysty, u kosmetyczki, podczas bójki, tatuażu.
                                                    W liceum to nawet myślałem że prezerwatywy chronią przed HIV i ciążą.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 22:45
                                                    W sumie cały post ten post jest ciekawy.
                                                    Napisany jest tak:

                                                    nie ma żadnego momentu w cyklu gdzie byłoby choć trochę bezpiecznie.
                                                    Nie ma żadnej, najmniejszej nadziei.
                                                    Poczytaj o tym to poczujesz się lepiej.
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 22:53
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    nie ma żadnego momentu w cyklu gdzie byłoby choć trochę bezpiecznie.
                                                    > Nie ma żadnej, najmniejszej nadziei.
                                                    > Poczytaj o tym to poczujesz się lepiej.

                                                    Taaa, bo Ty myslisz, ze tak latwo sie w ciaze zachodzi? Otoz nie, a zwlaszcza jak sie chce:)
                                                    Niektorzy jada cale swoje seksualne zycie na metodzie "uwazamy" i maja dwojke dzieci", z czego jednego z pewnoscia chcieli. Wiec pomysl logicznie o ile zwieksza sie szansa, jezeli uzywa sie prezerwatyw z uwzglednieniem dni plodnych i dodatkowo mozliwosci wziecie pigulki "po" w razie pekniecia gumki.
                                                    I jeszcze pomysl czy najwieksza porazka i koncem swiata jest zostac ojcem. Zostac matka to juz trudniej i nie tak hop siup. Duzo bardziej obawialabym sie hiva a nawet jakiegos raka. Serio.
                                                    Jak nie mozesz zmienic okolicznosci to moze warto zmienic nastawienie. Jak mozna przez 9 lat wkrecac sobie to samo, miec depresje i patrzec jak zycie przecieka Ci przez palce?

                                                  • kachaa17 Re: No, weź... 26.06.15, 08:55
                                                    "W sumie cały post ten post jest ciekawy.
                                                    Napisany jest tak:

                                                    nie ma żadnego momentu w cyklu gdzie byłoby choć trochę bezpiecznie.
                                                    Nie ma żadnej, najmniejszej nadziei.
                                                    Poczytaj o tym to poczujesz się lepiej. "

                                                    No widzisz. Każdy widzi to co chce. Ja w poście wyżej napisałam ci, że na 100% masz 10 bezpiecznych dni na uprawianie sexu, ale przy założeniu, że włożysz trochę wysiłku w monitoring cyklu. Tzn. kobieta musi to zrobić. I jednak gdybyś na ten temat poczytał to na logikę musiałby ci się lęk zmniejszyć - no chyba, ze racjonalne argumenty, dowody cię nie przekonują.
                                                    A co do delegacji-emigracji :) to uważam, że to wymówka, żeby nie iść na terapię i nic nie zmienić. Nie wiem na jaką się wybierałeś ale jak idziesz na oddział do szpitala na 3 miesiące to po prostu dostajesz zwolnienie. Zawsze moze znaleźć się jakis powód, żeby tego nie zrobić.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:22
                                                    Ale ja nie mam nic przeciwko tabsom. Dobrze działały mi na cerę i okres, cycków nie było ale to osobna sprawa, dla mnie nie byłoby problemem tabletki brać, ale z doświadczenia wiem, że trzeba spełnić szereg warunków aby działały, poprawnie zażywać, pilnować godzin, nie mieszać z lekami, patrzeć po sobie czy tabs się wchłonął.... a przedtem trzeba dobrać takie, żeby nie szkodziły. Dlaczego kobiety nie chcą tabsów? Ingerencja w hormony, zdrowie, tendencje do zatorów żył, trudno zajść w ciążę po długim stosowaniu, jak ktoś chodzi do gina prywatnie to ok. 200 zł za samą wizytę/miech (pazerni nie chcą wypisać recepty na 3-mce). A pól roku po odstawce wypadają włosy.
                                                    Co do gumki to byłam przekonana, że faceci nie mają z nią problemów, zdziwiło mnie, gdy odezwał się ktoś, kto tak boi się zaciążenia, że nie ufa tej formie.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:33
                                                    >>trudno zajść w ciążę po długim stosowaniu,

                                                    skąd to wzięłaś?
                                                    czytałem że jest odwrotnie, że parom mającym problem z zajściem w ciążę lekarze zapisują antykoncepcję na kilka miesięcy żeby zaszły po odstawieniu.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:38
                                                    >>szereg warunków aby działały, poprawnie zażywać, pilnować godzin, nie mieszać z lekami, patrzeć po sobie czy tabs się wchłonął

                                                    i taka cena za uprawianie kompletnie bezstresowego seksu to problem?

                                                    >>200 zł za samą wizytę/miech
                                                    to jest niby wysoka cena za nieograniczoną ilość seksu?
                                                    zresztą moje partnerki jakoś dostawały recepty na 3 miesiące a wszelkie koszty ja ponosiłem bo to co za nie dostawałem było bezcenne
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:43
                                                    Gdy się zarabia 1200 /mc + utrzymuje rodziców - tak, duża.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:48
                                                    to po co wypisujesz bzdury o płaceniu za seks skoro Cię nie stać?
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:52
                                                    Uzbierałam. To jednorazowa inwestycja. :)

                                                    Kto powiedział, że napisałam /swoje obecne/ zarobki? Przez długi czas pracowałam za taką stawkę, i to wkurat wtedy jak musiałam utrzymywać po części dom matki i jeszcze całkowicie ojca bez prawa do rent bo bumelował latami na czarno.
                                                    Dużo osób zarabia właśnie tyle, znam dużo i wierz mi - 200 zł na samo wejście do gabinetu to tak, dużo.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:58
                                                    Cóż, gdybym zsumował kilkuletnie wydatki na nieudane poszukiwania partnerki seksualnej to wyszłoby mi co najmniej 40 000.
                                                  • ninek04 Re: No, weź... 25.06.15, 20:46
                                                    zresztą moje partnerki jakoś dostawały recepty na 3 miesiące a wszelkie koszty ja ponosiłem bo to co za nie dostawałem był

                                                    Lekarz może wystawić recepty na 6 mies.,a ceny przy tak wielkiej ich ilości są b.przystępne, żadne 200zl
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:57
                                                    Ceny w moim mieście: od 100 do 200zł za samo wejście do gabinetu (alternatywa NFZ i czekanie miesiącami), ceny tabletki nie wliczam.
                                                    Może stać Ciebie, może mnie
                                                  • ninek04 Re: No, weź... 25.06.15, 20:42
                                                    Dlaczego kobiety nie chcą tabsów? Ingerencja w hormony, zdrowie, tendencje do zatorów żył, trudno zajść w ciążę po długim stosowaniu, jak ktoś chodzi do gina prywatnie to ok. 200 zł za samą wizytę/miech (pazerni nie chcą wypisać recepty na 3-mce). A pól roku po odstawce wypadają włosy.

                                                    Nie demonizowalabym aż tak bardzo tej tabletki. Ja tam wierzę Vetulaniemu,że jest to jeden z najbardziej przebadanych leków,z racji kontrowersji,która wzbudza,i jakoś nie udało się udowodnić wiarygodnym badaniami, że rzeczywiście zdrowiu szkodzi.To jego słowa.
                                                    Dla pewnej części są z pewnością p/wskazane,ale ten opór przed braniem bierze się z takiej,nieuprawnionego moim zdaniem przekonania,że hormony to samo zło.Ktoś coś tam usłyszał,przeczytał,jedna koleżanka powiedziała drugiej i fama o skutkach ubocznych rośnie do rozmiarów prawie że powodowania zgonu.To bzdurne jest.
                                                    Nie zgodzę się, że z płodnościa są problemy,płodność wręcz rośnie po odstawieniu i to juz w pierwszym cyklu po.Libido tez nie u każdej spada,a cycki rosną pięknie.
                                                    Po prostu trzeba się zbadać przed i potem w trakcie zażywania.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:58
                                                    Nie demonizuję, ale to, że kobieta ich nie chce bądź nie może brać ma być zaraz odmową wejścia w relację?
                                                    Mnie służyły, choć cycków nie było.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:01
                                                    Jeśli kobieta odmawia brania tabletek to widzę tylko 3 wyjścia:
                                                    1. małżeństwo
                                                    2. biały związek
                                                    3. odjazd
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 21:05
                                                    jeśli nie robi tego ze złośliwości ale dlatego, że jej szkodzą, no to fakt, lepiej jej bez Ciebie :)
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:10
                                                    czyli by jej wynagrodzić ze nie może brać tabletek to mam się z nią ożenić?
                                                  • kag73 Re: No, weź... 25.06.15, 21:12
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > czyli by jej wynagrodzić ze nie może brać tabletek to mam się z nią ożenić?

                                                    Po pierwsze dziecko mozna miec tez nieslubne po nastepne jestes sfiksowany na tabletkach/nie tabletkach.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 21:19
                                                    Oczywiście, że nie.

                                                    Pomysł, że *tylko* tabsy najlepiej uchronią przed ciążą a wszystko inne = wpadka jest absurdalny. tak, jakby nie było na rynku NIC innego o zbliżonej skuteczności i tylko miałbyś wybór w postaci tabletki versus gumki. A spirala chociażby?
                                                    A pilnowanie określonych dni bez seksu- z seksem /finał poza/ cokolwiek? Nie wierzę, że 9 lat zafiksowałeś się na bezseksiu tylko dlatego, nie szukając alternatyw albo z góry odrzucając wszystkie. Chyba seks mało dla Ciebie znaczy.


                                                    Dla mnie byłoby to niesprawiedliwe jakby ktoś skreślił mnie tylko dlatego, że nie mogę czegoś, czego nie mogę z przyczyn ode mnie niezależnych.

                                                    No ale cóż, nikogo nie przekonam do niczego, mykam sobie poszukiwać facetów do wynajęcia :)
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:23
                                                    Nie uważam, że wymajmy stronią od gum, więc dziękuję za pocieszenie :-)
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:17
                                                    i zawsze miała w torebce? Nigdy nie zapomniała z domu? :)
                                                    A czy sprawdzaliście, czy organizm ten tabs przyjął? Jak nie, to musiałaby wziąc następną, najlepiej z opakowania zastępczego, z tego samego dnia i miejsca w blistrze.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:27
                                                    Raz zapomniała na wyjazd to pochodziliśmy i znaleźliśmy ginekologa żeby wystawił nową receptę.
                                                    Innym razem zapomniała jak pojechaliśmy rowerami nad jezioro to natychmiast częściowo biegiem a częściowo autostopem pojechałem po nie i z powrotem.
                                                    W sumie maksymalne opóźnienie w ciągu 3 lat to było 3 i pół godziny.

                                                    Nie robiliśmy żadnych sprawdzań, nie znalazłem nigdzie informacji by takie sprawdzanie było potrzebne.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:38
                                                    Jest nawet na ulotce tabletek (przynajmniej jeśli chodzi o Yasminelle).
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:26
                                                    Biały związek jest dla osób aseksualnych. Tylko i wyłącznie.

                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:30
                                                    Kolejny raz widzę kategoryczne stwierdzenie wyjęte nie powiem skąd,
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:33
                                                    Chodzi o moje? Biały związek między dwiema osobami, które mają potrzeby (albo między aseksem i normalnolibidowcem) będzie tylko frustracją. Możesz sądzić inaczej, ale nie myślę żeby inne osoby się z Tobą zgodziły.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:40
                                                    Acha, a samotność latami nie budzi frustracji?
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:48
                                                    Przebywanie z kimś, kto cię kręci a nie możesz nic bo przecież "tylko guma" frustruje bardziej. To już lepiej być samemu, bez żadnego konkretnego obiektu na oku.

                                                    Na rynku jest tyle metody anty, że Twój upór przy tabletkach jako przyczynie 9 letniego celibatu brzmi nieprawdopodobnie.
                                                    Doradziłabym Tobie bezpłodną partnerkę (jak i Ty mnie, nie pytając w sumie, co sądzę na temat posiadania dzieci i czy ciąża byłaby dla mnie czymś tak fatalnym jak dla Ciebie, nawet jakby miała być po pierwszym razie), ale widzę, że zakładkujesz sobie kiedyś być ojcem w przyszłości. Pytanie tylko, czy w ogóle po 9 latach takiego lęku i restrykcji nie okaże się, że nie chcesz tych dzieci w ogóle.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 20:55
                                                    Jest kilka rodzajów metod hormonalnych, ale one to "zło", są jeszcze metody nieodwracalne i nieskuteczne.

                                                    Tak naprawdę to po 9 latach restrykcji mi się już nic nie chce i w niczym nie widze sensu.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 21:01
                                                    Dlaczego 'zło'? Czemu wg Ciebie tabsy są naj a inne be? Wikipedia link? No cóż, moja znajoma z pracy zaciążyła na antykoncepcji, spotykała się z przypadkami bo szukała faceta, kiedyś była w rozgoryczeniu tak wylewna, że zwierzyła się, że ówczesny nabytek nie uznawał gumek. I ona miała nieszczęście załapać się w ten promil ciąż mimo tabsów.
                                                    Tak naprawdę skuteczny jest tylko i wyłącznie celibat.
                                                  • aardwolf_ge Re: No, weź... 25.06.15, 21:05
                                                    To się może zdarzyć i trzeba to brać pod uwagę, ale to już trzeba mieć naprawdę pecha.
                                                    Zresztą nie z każdą dziewczyną bym się kochał nawet gdyby miała tabletki.

                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 20:49
                                                    Oczywiście, że budzi, ale jakbym miała być z facetem, który mi się by podobał w białym związku to chyba bym oszalała. Co innego gość, który by mnie nie kręcił wcale. Nie chciałabym nic z nim - proszę bardzo, biały związek.
                                                  • socrates11 Re: No, weź... 25.12.15, 14:53
                                                    Jesc tylko z umiarem
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 25.06.15, 17:35
                                                    Oj z tabsami libido to masakra, leci na łeb na szyję a do tego się tyje.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:57
                                                    9 lat tylko dlatego, bo żadna nie chce brać tabsów? Trochę to nierealnie brzmi.
                                                  • tibarngirl Re: No, weź... 24.06.15, 20:58
                                                    Czy to nie jest za błahy powód? Tylko dlatego, że gumek nie chcesz?? Wybacz ale brzmi to jeszcze mniej realistycznie aniżeli ja.
                            • aardwolf_ge Re: No, weź... 20.06.15, 14:52
                              >>Moja znajoma - bardzo piękna - narzekała, że mężczyźni nie widzą jej charakteru, osiągnięć, tego, kim jest - bo patrzą tylko na ciało. U mnie jest tak samo - tyle, że w negatywnym sensie.

                              To się odnosi do wszystkich kobiet, nie tylko wybitnie pięknych.
                              No może do poziomu Nobla.
                              • tibarngirl Re: No, weź... 20.06.15, 20:48
                                No to skoro do pięknych się to odnosi, to czemu i nie miałoby się analogicznie do brzydkich odnosić? Chciałabym być przeciętna, sądzę, że tak jest najlepiej, ani za ładna, ani za brzydka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka