Dodaj do ulubionych

Odrobina godności

23.06.15, 23:12
Tak sobie czytam różne wątki:
"Żona odmawia seksu (...)"
"Zawsze gruba"
i inne;
i tak sobie myślę (po latach doświadczeń), że trzeba jednak mieć
trochę godności i nie robić z siebie ścierki...

www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCkQtwIwAQ&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DcVj1jexGdog&ei=ZcqJVZuNO8yuswGxzLWYAw&usg=AFQjCNECvGn7oLhbIB8XNmVsBKYrPh21ow&bvm=bv.96339352,d.bGg
Obserwuj wątek
    • enia17 Re: Odrobina godności 23.06.15, 23:36
      Latwo powiedziec
      Ale jak czlowieka przypili to sie rzuca na kazde ochlapy
      Ja twardo sie trzymam od stycznia
      Przy czym bez wibratora byloby b ciezko
      • prosty_facet Re: Odrobina godności 24.06.15, 00:09
        enia17 napisała:

        > Ja twardo sie trzymam od stycznia
        > Przy czym bez wibratora byloby b ciezko

        Ja też się jakoś trzymam - czyli da się ;-).
        Ale do tego trzeba dojrzeć.
    • glamourous Re: Odrobina godności 24.06.15, 00:14
      Wbrew pozorom kiedy ktos kogos kocha i mu na nim naprawde zalezy to nietrudno daje sie wpedzic - w wielokrotnie juz przywolywane tu na forum - klimaty "Gorzkich Godow" Polanskiego. Kto ogladal, wie o czym mowie :)
      Hormony to calkiem silny narkotyk, czlowiek uzalezniony jest w stanie przelknac niejedna zabe zeby dostac swoja dzialke... Nawet najbardziej dumne osoby sa w pewnych warunkach w stanie odwiesic dume na kolku. Przy czym powiedzialabym, ze chodzi tu bardziej o uzaleznienie od osoby partnera, niz od samego seksu.
      • prosty_facet Re: Odrobina godności 24.06.15, 08:33
        glamourous napisała:

        > Nawet najbardziej dumne osoby sa w
        > pewnych warunkach w stanie odwiesic dume na kolku. Przy czym powiedzialabym, ze
        > chodzi tu bardziej o uzaleznienie od osoby partnera, niz od samego seksu.

        Jednak liczba singli wyraźnie rośnie w ostatnim czasie ;-)
        Niektórym to się nie podoba. Moim zdaniem ludzie mądrzeją
        i wolą żyć po swojemu niż wieszać tą dumę na kołku.
        • zawle Re: Odrobina godności 24.06.15, 09:32
          Ale ludzie decydują się na samotne zycie nie tylko z powodu braku seksu. No chyba ze dla facetów to jednymy powód?
      • kag73 off top do Glam 24.06.15, 09:40
        Z trzeciej strony, Glam(tak do tematu, wiesz ;) moze lepiej nie zadawac sie z Sufrerem po przyjacielsku. On ma 50 lat, Ty moze troche po 30 stce? I moment jest dobry(Ty w zalobie, on obecny), ze jednak sie do niego przekonasz i na nim zawisniesz a zycie ucieka i za 10 lat on bedzie mial 60 tke. Duza roznica wieku. Lepiej poczekac/rozejrzec sie za "lepszymi" mozliwosciami.
        • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 10:01
          Kag, mam wiecej niz "troche po 30stce". Roznica wieku jest spora, ale nie jest to 20 lat :)
          I nie chodzi tu o "zawisniecie" na pierwszym lepszym, ale o to, ze to bylby z miliona powodow facet dla mnie idealny, poza tym jednym szczegolem, ze kompletnie, ale to kompletnie mnie nie pociaga. I tego absolutnie nie przeskocze.
          Wczoraj bylam w dolku i troche po alko, a to niedobry moment na zwierzenia ;)
          Dzisiaj przemyslalam i doszlam do wniosku, ze taki wyjazd z niekrecacym facetem to szczyt desperacji, strasznie smutna sprawa i jeszcze bardziej mnie zdoluje. Juz faktycznie wole sama.
          Ok, kawusia od czasu do czasu niezobowiazujaco i po kumpelsku, ale zadnych wyjazdow, podchodow i zaciesniania wiezow.
          • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 10:10
            12 czy15 to dla mnie tez duzo, bo on ma 50 a 50 to sporo jak dla mnie. Moim zdaniem to powazny brak, ze Cie nie pociaga(ja tez z tych, ktore nie przeskocza), ale jest szansa, ze zacznie jak go blizej poznasz(bywaja takie przypadki) i pytanie czy powinnas. I taki wyjazd to wcale nie szczyt desperacji, tylko odskocznia, pocieszenie w zalobie ale jednoczesnie po prostu troche ryzyko/szansa, ze jednak go polubisz/pokochasz i da sie.
            Wyjachac mozesz sama w takie miejsce, w ktore wyjezdza sporo singli. Albo dac ogloszenie na jakims portalu/forum, ze szukasz towarzysza/twoarzyszki podrozy od do tam i tam np.
            Przez zalobe musisz przebrnac, nic nie zrobisz, taki etap ale jest szansa wyjscia na prosta, to kwestia czasu. A jeszcze jakby sie pojawil ten wlasciwy to szanse sa bardzo duze, ze poszloby to szybiej.
            • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 10:29
              Kag, ja mam 40che, jak Kitty :)
              Przeciez juz na samym tym forum zaczelam pisac bite 10 lat temu, a to bylo moje 2 malzenstwo :)
              Roznica wieku jest wiec 10 lat, ale dla mnie to strasznie duzo, bo nigdy w zyciu nie bylam z facetem starszym niz 2 lata. Poza tym sama wygladam mlodo i zupelnie bezzmarszczkowo, wiec roznica wieku wizualnie wyglada na duuuuzo wieksza i jakos tak mentalnie nie do przeskoczenia poki co jest dla mnie u faceta szyja jak u zolwia i kratka na policzkach. Nie, nie, i koniec. Do tego teraz mam taki etap (po tych minetkach wtedy, to byl ogromny blad) ze zaden, nawet najmniejszy fizyczny kontakt nie jest mozliwy.

              Szukac towarzysza podrozy na portalach jest IMO jeszcze smutniejsze. Chociaz mam jeszcze pare pomyslow co zrobic z urlopem, to zaczynam juz sie powoli godzic z mysla, ze to jest etap zaloby po zwiazku, musze przez to przebrnac i to lato musze niestety spisac na straty.

              No i jeszcze jest opcja wyjazdu z bylym mezem :) Kuszaca musze przyznac, bo sentymenty mnie bardzo trzymaja...
              • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 10:52
                Rozumiem, rozumiem Cie z tym wiekiem i z braku pociagania tez. Sama jestem z frakcji kobiet, ktore nawet nie umowia sie z kims jak sie nie podoba/nie pociaga. Mam to chyba w genach, bo sie okazalo niedawno, ze moja matka i siostra maja tak samo ;))
                Jest jeszcze frakcja (moze wazne tutaj sa okolicznosci ale nie tylko), kobiet, ktore sie umowia i spotkja chociaz facet nie pociaga/nie podoba sie.
                To tak z moich obserwacji.
                >
                > No i jeszcze jest opcja wyjazdu z bylym mezem :) Kuszaca musze przyznac, bo sen
                > tymenty mnie bardzo trzymaja...

                Odradzam bardzo, juz pisalam.
                To juz lepiej pojechac samemu w fajne miejsce.
                >
                >
              • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 10:56
                10 lat roznicy to naprawde nieduzo ale wierze ze moze byc widoczne wizualnie.

                Ja osobiscie uwazam ze wyjazd z bylym mezem jest duzo bardziej smutny niz szukanie towarzysza podrozy w sieci. Tak jakbys cofnela sie w czasie, do starych problemow, zamiast isc do przodu. Po co Ci to?
                To szukanie w sieci moze byc calkiem zabawne i moze przyniesc duzo niespodziewanych opcji ;)
                • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 10:58
                  kruche_ciacho napisała:
                  > 10 lat roznicy to naprawde nieduzo ale wierze ze moze byc widoczne wizualnie.

                  A moim zdaniem to duzo jak ktos ma lat 50. Ale owszem zapewne zalezy od kondycji
                  • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 11:15
                    dla mnie duzo jak np jedno ma lat 20 a drugie 30, jedno jeszcze w fazie "dorastania" drugie juz dojrzale (uogolniajac)

                    40 i 50 lat to mniej wiecej podobny poziom doswiadczenia zyciowego

                    • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 11:19
                      kruche_ciacho napisała:

                      > 40 i 50 lat to mniej wiecej podobny poziom doswiadczenia zyciowego

                      Ale ja mam inny problem: fizycznosci/atrakcyjnosci fizycznej. Tak jak mowie kwestie indywidualne, bo zdarzaja sie rowniez atrakcyjni 50 cio latkowie. No i wybiegam w przyszlosc...
                      >
                      • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 11:40
                        ale atrakcyjnosc fizyczna to juz kwestia indywidualna, jednemu starszy/-a sie spodoba drugiemu nie, poza tym - zalezy kto jak sie starzeje

                        uwazam ze obie kwestie sa wazne: atrakcyjnosc fizyczna i umyslowa.
                    • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 12:28
                      kruche_ciacho napisała:

                      > dla mnie duzo jak np jedno ma lat 20 a drugie 30, jedno jeszcze w fazie "dorast
                      > ania" drugie juz dojrzale (uogolniajac)
                      >
                      > 40 i 50 lat to mniej wiecej podobny poziom doswiadczenia zyciowego

                      IMO jest odwrotnie. 30 lat to IMO nie jest jeszcze absolutnie wiek dojrzaly, przynajmniej nie w naszych czasach. Ja w tym wieku na pewno dojrzala nie bylam. Dla mnie w sumie niewielka roznica : 30 latek i dwudziestolatka.

                      U mnie jest sytuacja o tyle trudna, ze ja ani fizycznie ani mentalnie nie mam swoich metrykalnych lat.
                      Fizycznie (cialo i twarz) trzymam sie super i nie posuwam sie zupelnie w czasie poki co. Dlatego facet z szyja zolwia, poorana twarza i lekko obwislym cycem to kompletnie nie moja bajka, co z tego ze ogolnie atrakcyjny.
                      Poza tym roznice mentalnosciowe, bo ja zdecydowanie nie jestem typowa 40stka, doswiadczenie zyciowe ma tu niewiele do rzeczy. 10 lat roznicy to moze jeszcze nie cale pokolenie, ale zupelnie inna bajka, inna muzyka, inne klimaty z mlodosci, inne odbieranie swiata. I, cholera, nie moge przestac myslec, ze 50 lat u faceta to juz andropauza.... !
                      • triss_merigold6 Re: off top do Glam 24.06.15, 12:39
                        Dla mnie różnica 30-latek i 20-latka jest gigantyczna.

                        To znacznie większa przepaść niż 50-latek i 40-latka, mimo że rozumiem dlaczego wizualnie, estetycznie i seksualnie ów 50-latek Ci nie odpowiada.
                        • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 13:42
                          Dokladnie, dla mnie tak samo.
                          • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 14:04
                            Moze tez podswiadomie mam jakas fobie przed staroscia, i poczucie ze o tyle starszy partner by mnie do niej przyblizal?
                            Cholera wie...
                            Tak czy owak mam wrecz wrazenie, ze mnie ta znajomosc (zwana teraz przyjaznia) jakby doluje. On z jednej strony leje miod na moje rany i robi mi dobrze na psyche, a z drugiej... Ostatnio zobaczylam go z daleka i doznalam niemilego wrazenia, jakbym zobaczyla wlasna klatke albo wiezienie...
                            • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 14:34
                              glamourous napisała:

                              > Moze tez podswiadomie mam jakas fobie przed staroscia, i poczucie ze o tyle sta
                              > rszy partner by mnie do niej przyblizal?
                              > Cholera wie...
                              > Tak czy owak mam wrecz wrazenie, ze mnie ta znajomosc (zwana teraz przyjaznia)
                              > jakby doluje. On z jednej strony leje miod na moje rany i robi mi dobrze na psy
                              > che, a z drugiej... Ostatnio zobaczylam go z daleka i doznalam niemilego wrazen
                              > ia, jakbym zobaczyla wlasna klatke albo wiezienie...

                              Glam, a on nie widzi tematu? Bo tak sobie mysle, ze tu na forum panowie kolo czterdziechy tak dzielnie pisza jakoby to normalka te 20dziechy brac, przebierac, a reszta pan na zlom ale czy chocby jeden z nich (jak ten Twoj amant) mial w glowie mysl czy mu chociaz przemknelo, ze jednak jakas ta mlodsza sie nim pobrzydza, ze tak powiem? No co on glupa rznie czy jak? Nie widzi jak od Ciebie odstaje? Nie kapnal sie ani ani? 'Zlapal' mlodsza i bezkrytycznie zadowolony?
                              • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 14:44
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Glam, a on nie widzi tematu? Bo tak sobie mysle, ze tu na forum panowie kolo cz
                                > terdziechy tak dzielnie pisza jakoby to normalka te 20dziechy brac, przebierac,
                                > a reszta pan na zlom ale czy chocby jeden z nich (jak ten Twoj amant) mial w g
                                > lowie mysl czy mu chociaz przemknelo, ze jednak jakas ta mlodsza sie nim pobrzy
                                > dza, ze tak powiem? No co on glupa rznie czy jak? Nie widzi jak od Ciebie odsta
                                > je? Nie kapnal sie ani ani? 'Zlapal' mlodsza i bezkrytycznie zadowolony?
                                >
                                No kitty nie ma sie co podniecac co on ma niby myslec jak babka z nim przesiaduje, dopuszcza do cipki(mienta) no i on oczywiscie nie zna naszej wersji, zerszta i po co. On moze znac wersje: nie jestem gotowa, dopiero co sie rozstalam z chlopem, nie jestes w moim typie albo jakies inne uniki. Teraz chce zostac chociaz przyjacielem, milo spedzic czas z atrakcyjna, mila babka a noz cos jednak wyjdzie...a nawet jak nie wyjdzie, lepszej alternatywy nie ma.
                              • zawle Re: off top do Glam 24.06.15, 17:32
                                hello-kitty2 napisała: czy chocby jeden z nich (jak ten Twoj amant) mial w g
                                > lowie mysl czy mu chociaz przemknelo, ze jednak jakas ta mlodsza sie nim pobrzy
                                > dza, ze tak powiem? No co on glupa rznie czy jak? Nie widzi jak od Ciebie odsta
                                > je? Nie kapnal sie ani ani? 'Zlapal' mlodsza i bezkrytycznie zadowolony?

                                Ale czemu ma tak o tym mysleć? Dupa pokazana, intymności były. Pan pewnie myśli ze Glam cene podbija. Czemu miałby myśleć inaczej?
                                • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 18:22
                                  zawle napisała:

                                  > Ale czemu ma tak o tym mysleć? Dupa pokazana, intymności były. Pan pewnie myśli
                                  > ze Glam cene podbija. Czemu miałby myśleć inaczej?

                                  Fakt, wpuszczony w maliny mineta ;-) Glam w jego oczach niskolibidowa, a on chojrak.
                            • triss_merigold6 Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:35
                              To olej typa, krótka piłka.

                              Swoją drogą, nie chcę Cię martwić, ale czterdziestolatka w kategoriach związkowych (podkreślam ZWIĄZKOWYCH) jest targetem raczej dla panów 50+ niż dla tych 30+ czy jeszcze młodszych, zwłaszcza jeśli planują dzieci.
                              Nie szkodzi, że nie wyglądasz i się nie czujesz, metrykalnie jesteś cokolwiek stara. Ja zresztą też, bo magiczne 40 już przekroczyłam, ale od lat żyję z rówieśnikiem.
                              • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:41
                                triss_merigold6 napisała:
                                > Swoją drogą, nie chcę Cię martwić, ale czterdziestolatka w kategoriach związkow
                                > ych (podkreślam ZWIĄZKOWYCH) jest targetem raczej dla panów 50+ niż dla tych 30
                                > + czy jeszcze młodszych, zwłaszcza jeśli planują dzieci.
                                > Nie szkodzi, że nie wyglądasz i się nie czujesz, metrykalnie jesteś cokolwiek s
                                > tara. Ja zresztą też, bo magiczne 40 już przekroczyłam, ale od lat żyję z rówie
                                > śnikiem.

                                No mnie sie wydaje, ze jak jest atrakcyjna 40 to ma spokojnie szanse na rownolatka, ewentualnie 2 lata w jedna czy w druga.
                                Wiadomo, ze ich coraz mniej, ale szansa jest.
                                • triss_merigold6 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:46
                                  Moja osobista siostra ma 38 lat, nie wygląda na tyle, prowadzi b. aktywne życie zawodowe i towarzyskie. Poznaje mniej więcej równolatków - wszyscy mają rodziny, są chętni ewentualnie na krótki romans, nic zobowiązującego. Jej koleżanki w tym wieku niebanalne singielki niezależne finansowo i atrakcyjne - to samo. No, jedna w końcu wyszła za mąż, za prawie 60-letniego rozwodnika z dorosłymi dziećmi.
                                  • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:55
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Moja osobista siostra ma 38 lat, nie wygląda na tyle, prowadzi b. aktywne życie
                                    > zawodowe i towarzyskie. Poznaje mniej więcej równolatków - wszyscy mają rodzin
                                    > y, są chętni ewentualnie na krótki romans, nic zobowiązującego. Jej koleżanki w
                                    > tym wieku niebanalne singielki niezależne finansowo i atrakcyjne - to samo. No
                                    > , jedna w końcu wyszła za mąż, za prawie 60-letniego rozwodnika z dorosłymi dzi
                                    > ećmi.
                                    No moja osobista siostra, tez singielka ma 43, tez dobrze utrzymanama propozycje od 30+ albo mniej. Owszem nadarzaja sie i 45+ ale jej problemem jest, ze wydaja jej sie za starzy(meza mila 5 lat mlodszego), w dodatku brzuchaci i tego nie potrafi przeskoczyc. Nie watpie, ze gdyby jej sie podobali/pociagali to by sie dalo, no ale wiekszosc nie wyglada jak dla niej.
                                    Wczoraj mi referowala, ze jedyny, z ktorym sie widzi w lozku to 26 latek, ale wiadomo, ze w lozku a nie w zyciu, po obu stronach zapewne. I tak jej doradzilam, ze ma brac do lozka, bo seks to przyjemnosc i dlaczego nie, za chwile bedzie stara i po ptokach z seksem. Ona nie ma parcia na zwiazek i malzenstwo, jak sie zdarzy to bedzie jak nie to nie.
                                    • triss_merigold6 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:59
                                      Propozycje to owszem, ale nie na coś bardziej rozwojowego czy związek.
                                      • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 15:13
                                        triss_merigold6 napisała:
                                        > Propozycje to owszem, ale nie na coś bardziej rozwojowego czy związek.

                                        No o to chodzi, chociaz powiem Ci, ze czasem to wlasne obawy kobiety, bo wychodzi z zalozenia, ze facet jednak(chociaz mowia tutaj co innego) bedzie kiedys chcial dziecka itd a ona jest/bedzie za stara. I czasem dla goscia nie byloby problemu, bo moze on dzieci nie chce i ta babka naprawde mu sie podoba, ale...to obawa w jej glowie.
                                        Mam kolezanke, ktora zwiazala sie z o 10 lat mlodszym facetem, mial wtedy 28 a ona 38 i dziecko tez zdazyla urodzic. Wiadomo, ze roznie bywa.

                                  • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 14:58
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Moja osobista siostra ma 38 lat, nie wygląda na tyle, prowadzi b. aktywne życie
                                    > zawodowe i towarzyskie. Poznaje mniej więcej równolatków - wszyscy mają rodzin
                                    > y, są chętni ewentualnie na krótki romans, nic zobowiązującego. Jej koleżanki w
                                    > tym wieku niebanalne singielki niezależne finansowo i atrakcyjne - to samo. No
                                    > , jedna w końcu wyszła za mąż, za prawie 60-letniego rozwodnika z dorosłymi dzi
                                    > ećmi.
                                    Zreszta u Glam moze byc troche inaczej, bo ona nie mieszka w Polsce a moim zdaniem sa roznice pomiedzy poszczegolnymi krajami.
                                    A czy Ty masz dzieci, Glam?
                                    • hello-kitty2 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 15:31
                                      Zgadzam sie z Triss jesli chodzi o mozliwosci zwiazkowe czterdziestolatki. Bo jesli jakis nazwijmy to spozniony pod czterdziestke chce sie wiazac z kobieta to zwykle dlatego, ze go rozrod pali. Cokolwiek by panowie tu nie deklarowali to jednak mialam takie obserwacje w najblizszym otoczeniu. Wiec raczej dajac sobie margines na pozananie sie i poczecie bedzie wybieral mlodsza. Nie dziwi nic. Natomiast jesli ktos odzyskal wolnosc w wieku 40 lat i znalazl sie na rynku damsko meskim to po cholere bedzie sie chcial znowu pakowac na szybko w kierat? To tylko taki, ktory jednak nie moze spac sam jak Marek albo inny cyc jak alfabetyczny ;-) Reszta pobuja sie z dekade i ewentualnie przy 50 siatce zacznie sie ogladac za opiekunka na starosc, najlepiej mlodsza ;) Tak to widze. Dlatego chyba nie nalezy nastawiac sie po uzyskaniu wolnosci przy 40 stce na zwiazek raczej na wygodne zycie w pojedynke z ewentualnymi przygodami. Aha! Zapomnialam jeszcze o panach z odzysku z przychowkiem. Tacy pewnie tez sa chetni na zwiazek ale to zupelnie nie moja bajka. W kazdym razie jedno jest prawie pewne: o zamazpojciu mozna zapomniec chyba ze sie jest jaka gwiazda jak Monica Belluci ;) Sorry za szczerosc. Obym sie mylila i zeby Glam miala tak, jakby sobie wymarzyla.
                                      • kruche_ciacho Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 15:40
                                        a na chooj Ci zamazpojscie? :-)
                                        bron panie boze mnie przed tym...... no ale to ja ;-)

                                        ja tam zdecydownie polecam sprobowanie pana z odzysku z przychowkiem, serio
                                        dzieci mu nie musisz juz rodzic bo ma swoje, a w tym wieku to dzieciaki podrosniete wiec mozna sie zakopac do lozka i zajac sie soba ;-)

                                        moj ma 44 lata i nigdy nie pomyslalam ze stary! tyle ze mnie nigdy rowiesnicy ani mlodsi nie zwilzali, to fakt

                                        ja np mialabym opory zwiazac sie z 40letnim kawalerem, wciaz myslalabym ze feler jakis ma skoro zadnej przeszlosci powaznozwiazkowej no i pewnie dzieci by chcial a mnie dobrze z moim jednym

                                        • hello-kitty2 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:17
                                          kruche_ciacho napisała:

                                          > moj ma 44 lata i nigdy nie pomyslalam ze stary! tyle ze mnie nigdy rowiesnicy a
                                          > ni mlodsi nie zwilzali, to fakt

                                          Ciacho ale nie napisalam ile masz lat, bo jak masz 40 to dla mnie 4 lata to nie tak zle zwlaszcza, ze jak sie przeliczy miesiacami to czesto jest jeszcze mniejsza. Inna spawa, ze wg mnie najwazniejsze jest faktyczne 'utrzymanie' ciala i umyslu, a nie metryka (gdy wykluczamy rozrod).
                                          • kruche_ciacho Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:43
                                            mam (prawie) 37
                                        • sid_15 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:46
                                          > ja np mialabym opory zwiazac sie z 40letnim kawalerem, wciaz myslalabym ze feler
                                          > jakis ma skoro zadnej przeszlosci powaznozwiazkowej

                                          Często czytam takie rzeczy na forach i nie potrafię zrozumieć, czemu kawaler ma nie mieć przeszłości poważnozwiązkowej. Przecież kawaler nie równa się prawiczek. No chyba, że jedynie małżeństwo uznajemy za poważny związek. :> Wtedy koleś, który ma 40 lat i był powiedzmy w trzech kilkuletnich związkach i kilku przelotnych, ma taki feler, że nie dał się zaciągnąć przed ołtarz?:P
                                          • kruche_ciacho Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:50
                                            "ma taki feler, że nie dał się zaciągnąć przed ołtarz?:P"

                                            co oznacza ze nie chcial sie wiazac na powaznie ;-)
                                            widzisz to mi jeszcze z Polski pozostalo... choc sama sie przed malzenstwem teraz zarzekam to tak dziwnie gadam

                                            masz racje
                                            • sid_15 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:55
                                              > co oznacza ze nie chcial sie wiazac na powaznie ;-)

                                              W dobie rozwodów (w Polsce ponoć 1/3 małżeństw się rozwodzi) znaczy zazwyczaj tylko tyle, że nie był asertywny.;)
                                      • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 15:43
                                        "Nie dziwi nic. Natomiast jesli ktos odzyskal wolnosc w wieku 40 lat i znalazl sie na rynku damsko meskim to po cholere bedzie sie chcial znowu pakowac na szybko w kierat? To tylko taki, ktory jednak nie moze spac sam jak Marek albo inny cyc jak alfabetyczny ;-) Reszta pobuja sie z dekade i ewentualnie przy 50 siatce zacznie sie ogladac za opiekunka na starosc, najlepiej mlodsza ;)"

                                        Hmm, o pakowanie w kierat nie chodzi, ale mamy tutaj dosc sprzeczna komunikaty: jedni mowia, ze mezczyzni nie maja z kim bzykac, bo babki niechtene do dawania(no chyba, ze alfom, przystojniakom?), wiec z kim tu sie bujac? A inni, ze sie ci mezczyzni wola pobujac dekade, no ale z kim skoro sie nazywa, ze u kobiet skrzynki pelne i maja z czego wybieraca u facetow raczej pusto?
                                        Moim zdaniem facet zainteresowany seksem i kobietami bedzie szukal kobiety do seksu, do towarzystwa do lozka, nie wiem do czego, ale poniewaz jest osoba czujaca(emocje) to zaczyna przywiazywac sie do jakies tam babki, zwlaszcza, ze seks z nia(i cala reszta) mu odpowiada, po co sie wysilac i szukac nastepnych, co naprawde jest wysilkiem a w pewnym wieku sie nie chce a i szanse mniejsze.
                                        • kruche_ciacho Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 15:47
                                          "Moim zdaniem facet zainteresowany seksem i kobietami bedzie szukal kobiety do s
                                          > eksu, do towarzystwa do lozka, nie wiem do czego, ale poniewaz jest osoba czuja
                                          > ca(emocje) to zaczyna przywiazywac sie do jakies tam babki, zwlaszcza, ze seks
                                          > z nia(i cala reszta) mu odpowiada, po co sie wysilac i szukac nastepnych, co na
                                          > prawde jest wysilkiem a w pewnym wieku sie nie chce a i szanse mniejsze."

                                          a milosc? gdzie w tym wszystkim jest milosc, zakochanie? :-)
                                          • lampardzikus Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:01
                                            Ten obraz zawsze będzie uproszczony. Można wysnuć jakieś ogólne zasady co do biologii/psychologii facetów, ale jest tyle zmiennych że nie da się stwierdzić, ze będzie tak a siak. Faceci też mają wolną wolę (tak, tak!) i mogą zadecydować wbrew wszelkiej biologii czy psychologii.
                                          • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:46
                                            kruche_ciacho napisała:

                                            > "Moim zdaniem facet zainteresowany seksem i kobietami bedzie szukal kobiety do
                                            > s
                                            > > eksu, do towarzystwa do lozka, nie wiem do czego, ale poniewaz jest osob
                                            > a czuja
                                            > > ca(emocje) to zaczyna przywiazywac sie do jakies tam babki, zwlaszcza, z
                                            > e seks
                                            > > z nia(i cala reszta) mu odpowiada, po co sie wysilac i szukac nastepnych,
                                            > co na
                                            > > prawde jest wysilkiem a w pewnym wieku sie nie chce a i szanse mniejsze.
                                            > "
                                            >
                                            > a milosc? gdzie w tym wszystkim jest milosc, zakochanie? :-)

                                            No to tez napisalam o emocjach I przywiazanu. To nie zawsze jest tak, ze sie spotykasz I sie z kims bzykasz I nigdy przy tej okazji nie pojawia sie emocje uczucia, u obu plci.
                                        • hello-kitty2 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:13
                                          kag73 napisała:

                                          > Hmm, o pakowanie w kierat nie chodzi, ale mamy tutaj dosc sprzeczna komunikaty:
                                          > jedni mowia, ze mezczyzni nie maja z kim bzykac, bo babki niechtene do dawania
                                          > (no chyba, ze alfom, przystojniakom?), wiec z kim tu sie bujac? A inni, ze sie
                                          > ci mezczyzni wola pobujac dekade, no ale z kim skoro sie nazywa, ze u kobiet sk
                                          > rzynki pelne i maja z czego wybieraca u facetow raczej pusto?
                                          > Moim zdaniem facet zainteresowany seksem i kobietami bedzie szukal kobiety do s
                                          > eksu, do towarzystwa do lozka, nie wiem do czego, ale poniewaz jest osoba czuja
                                          > ca(emocje) to zaczyna przywiazywac sie do jakies tam babki, zwlaszcza, ze seks
                                          > z nia(i cala reszta) mu odpowiada, po co sie wysilac i szukac nastepnych, co na
                                          > prawde jest wysilkiem a w pewnym wieku sie nie chce a i szanse mniejsze.

                                          No tak ale wg mnie zapominasz o jednym znaczacym elemencie: oni nie chca sie zobowiazywac/angazowac finansowo wg mnie zwlaszcza jak maja w co ladowac kase (eks zona/dzieci/nowe zycie/samodzielne utrzymanie, ect). Zwiazek kosztuje.
                                          • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 16:43
                                            Zwiazek kosztuje ktty? Zalezy z Kim. Jak ona ma tez 40 prace, radzi sobie to nie widze problemow. A on gdzie mieszka z czego zyje?
                                            Moze sie jedno sprowadzic do drugiego, dziela sie kosztami. Albo moga byc w zwiazku ale razem nie mieszkac. Jak kto che.
                                  • zawle Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 17:36
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Moja osobista siostra ma 38 lat, nie wygląda na tyle, prowadzi b. aktywne życie
                                    > zawodowe i towarzyskie. Poznaje mniej więcej równolatków - wszyscy mają rodzin
                                    > y, są chętni ewentualnie na krótki romans, nic zobowiązującego. Jej koleżanki w
                                    > tym wieku niebanalne singielki niezależne finansowo i atrakcyjne - to samo. No
                                    > , jedna w końcu wyszła za mąż, za prawie 60-letniego rozwodnika z dorosłymi dzi
                                    > ećmi.

                                    Po czterdziestce spokałam kilku równolatków chętnych na stały związek. Jeden był z natury: gdzie mnie postawisz, tam będę stał. Drugi uwielbiał rządzić, wszytsko musiało być po jego myśli. Cudze myśli równiez. Trzeci miał drobną wadę; raz na kilka tygodni robił sobie "wolne" z piwkiem. Z tym ze znam całą masę małzeństw z takimi samymi problemami;)
                                    • marek.zak1 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 17:46
                                      zawle napisała:

                                      > triss_merigold6 napisała:
                                      w tym wieku niebanalne singielki niezależne finansowo i atrakcyjne - to samo.
                                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      > Po czterdziestce spokałam kilku równolatków chętnych na stały związek. Jeden był z natury: gdzie mnie postawisz, tam będę stał. Drugi uwielbiał rządzić, wszytsko musiało być po jego myśli. Cudze myśli równiez. Trzeci miał drobną wadę; raz na kilka tygodni robił sobie "wolne" z piwkiem.
                                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                      Czyli te babki zadbane, atrakcyjne, wygladające na dużo młodsze, chetne, a faceci -zaniedbani, ze widcznymi i ukrytymi wadami. Jak już uprawiaja sport to pomarszczeni.
                                      I co tu robić?

                                      • zawle Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 18:16
                                        Uprawiać sport, zachwycać się urokami przyrody, cieszyć się z wnuków;)
                                        • kag73 Re: Nie chcę Cię marwtić 24.06.15, 18:17
                                          zawle napisała:
                                          > Uprawiać sport, zachwycać się urokami przyrody, cieszyć się z wnuków;)
                                          >
                                          I duzo, duzo wiecej ;))
                                          • prosty_facet Re: Nie chcę Cię marwtić 27.06.15, 00:25
                                            kag73 napisała:

                                            > zawle napisała:
                                            > > Uprawiać sport, zachwycać się urokami przyrody, cieszyć się z wnuków;)
                                            > >
                                            > I duzo, duzo wiecej ;))

                                            Ja tam nie jestem pomarszczony a i sporty jakieś uprawiam ;-)
                              • slodka_limonka Hej prosty-facet 17.07.15, 10:28
                                Dawno Cię nie "widziałam" ;-)
                                • zyg_zyg_zyg Re: Hej prosty-facet 17.07.15, 10:50
                                  O! Bardzo dobry początek :-)
                                  • slodka_limonka Re: Hej prosty-facet 17.07.15, 11:10
                                    Witam oczywiście Wszystkich :-)
                                  • prosty_facet Re: Hej prosty-facet 18.07.15, 01:21
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > O! Bardzo dobry początek :-)

                                    Tak sie sklada, ze Limonka jest prawdziwa :-)
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Hej prosty-facet 18.07.15, 08:12
                                      Wiem, wiem :-) Ale w dobrym momencie sobie o Tobie przypomniała :-)

                                      Limonko - trochę Cię użyłam do żartu. Pardonsik :-) Wyjaśniam, bo możesz nie być na bieżąco forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158189002,,Wyznacznik_meskiej_atrakcyjnosci.html?v=2 (posty nr 4, 5, 6)
                                • prosty_facet Re: Hej prosty-facet 18.07.15, 20:23
                                  slodka_limonka napisała:

                                  > Dawno Cię nie "widziałam" ;-)

                                  Kopę lat :-)
                                  • jesod Kupę lat 18.07.15, 22:18
                                    prosty_facet napisał:
                                    > slodka_limonka napisała:
                                    >
                                    > > Dawno Cię nie "widziałam" ;-)
                                    >
                                    > Kopę lat :-)

                                    To chyba miało być: Kupę lat?
                                    Wszak czas we wszechświecie odmierza się przemianą materii. :)
                                    • prosty_facet Re: Kupę lat 18.07.15, 23:07
                                      jesod napisała:

                                      > Wszak czas we wszechświecie odmierza się przemianą materii. :)

                                      Zgadza się: przemianą materii np. wodór w hel itd.
                                      • jesod Re: Kupę lat 18.07.15, 23:24
                                        prosty_facet napisał:
                                        > jesod napisała:
                                        >
                                        > > Wszak czas we wszechświecie odmierza się przemianą materii. :)
                                        >
                                        > Zgadza się: przemianą materii np. wodór w hel itd.

                                        Niestety. Nie zgadza się, ponieważ kupa lat nie powstaje w wyniku przemiany wodoru w hel. Nie o tę reakcję chodziło.
                                        • prosty_facet Re: Kupę lat 19.07.15, 12:56
                                          jesod napisała:

                                          > prosty_facet napisał:
                                          > > jesod napisała:
                                          > >
                                          > > > Wszak czas we wszechświecie odmierza się przemianą materii. :)
                                          > >
                                          > > Zgadza się: przemianą materii np. wodór w hel itd.
                                          >
                                          > Niestety. Nie zgadza się, ponieważ kupa lat nie powstaje w wyniku przemiany wod
                                          > oru w hel. Nie o tę reakcję chodziło.

                                          Ale tą kupą, o której piszesz to nie odmierza się czasu we wszechświecie, tylko co najwyżej w ludzkim życiu, żeby nie powiedzieć w rzyci.
                            • sid_15 Re: off top do Glam 24.06.15, 16:39
                              Koleś Cią po prostu nie kręci. Im dłużej żyje i im dłużej czytam to forum :), tym bardziej uważam, że doszukiwanie się przyczyn czemu ktoś nas kręci, a ktoś inny nie, jest bez sensu. Niby można to jakoś zdefiniować (ok, Ty to robisz, bo zmarszczki i koleś wygląda na swój wiek), ale zdarza się i tak, że wszystkie definicje w mordę strzelił. U Ciebie, skoro jakiś czas jakoś tam się spotykaliście, doszło do minetki i Ty ciągle nic, to ja nie widzę szans. Bo zdarza się tak, że na początku nic, ale później zaczyna iskrzyć - jakieś rozmowy, kontakt fizyczny typu muśnięcie dłoni. No a u Ciebie dupa.:)
                              Mam takiego kolegę, a raczej znajomego - z wyglądu nie mój typ (chociaż wysoki, tutaj na plus), wiekowo nie moje upodobania, a koleś jest tak sympatyczny, ma tyle uroku, tak fajnie i swobodnie się z nim rozmawia, ma coś takiego w sobie, że gdyby doszło co do czego, to pewnie olałabym wszystko, co jest na nie i bez większych oporów rozłożyła nogi.:) Wiem, ze niektórzy forumowi koledzy od różnych teorii i tak tego nie łykną, ale albo ktoś nas pociąga, albo nie, a pociągać może z rożnych względów, także z powodu jakiejś chemii czy innej fizyki, trudnych do zdefiniowania.:)
                              • lampardzikus Re: off top do Glam 24.06.15, 16:44
                                Też tak uważam. Nie ma to nie ma - i można snuć rożne teorie, teoryjki. Trudno tu wszystko wymierzyć i opisać - chociaż tak byśmy chcieli i próbujecie na forum opisać kto kogo i dlaczego kręci. Zawsze zostania "coś" magicznego nieujętego.
                        • sid_15 Re: off top do Glam 24.06.15, 16:42
                          > Dla mnie różnica 30-latek i 20-latka jest gigantyczna.
                          >
                          > To znacznie większa przepaść niż 50-latek i 40-latka, mimo że rozumiem dlaczego
                          > wizualnie, estetycznie i seksualnie ów 50-latek Ci nie odpowiada.

                          Jak nieczęsto się z Tobą zgadzam, tak tutaj się podpiszę.
                      • sea.sea Re: off top do Glam 24.06.15, 18:39
                        > zupelnie inna bajka, inna muzyka, inne klimaty z mlodosci, inne odbieranie swiata.

                        To akurat bywa całkiem zabawne. Wiem, co mówię :) I to nie tylko na własnym przykładzie, ale mam młodszą przyjaciółkę, która ma męża dokładnie o 10 lat starszego. Spokojnie dają radę, a problemy mają wyłącznie z powodu różnic charakterologicznych, ale niezwiązanych z wiekiem.

                        > I, cholera, nie moge przestac myslec, ze 50 lat u faceta to juz andropauza.... !

                        No, to jest argument.
              • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 12:31
                glamourous napisała:

                > Kag, ja mam 40che, jak Kitty :)

                hehe co za wyznanie Glam, ja skonczylam pare dni temu, jak mnie Zombii 'latwa' lal i tak sie rozkleilam na chwile ale zaraz mi przeszlo.

                > Przeciez juz na samym tym forum zaczelam pisac bite 10 lat temu, a to bylo moje
                > 2 malzenstwo :)
                > Roznica wieku jest wiec 10 lat, ale dla mnie to strasznie duzo, bo nigdy w zyci
                > u nie bylam z facetem starszym niz 2 lata. Poza tym sama wygladam mlodo i zupel
                > nie bezzmarszczkowo, wiec roznica wieku wizualnie wyglada na duuuuzo wieksza i
                > jakos tak mentalnie nie do przeskoczenia poki co jest dla mnie u faceta szyja j
                > ak u zolwia i kratka na policzkach. Nie, nie, i koniec. Do tego teraz mam taki
                > etap (po tych minetkach wtedy, to byl ogromny blad) ze zaden, nawet najmniejszy
                > fizyczny kontakt nie jest mozliwy.
                >

                I slusznie Glam. Nie naginaj sie cokolwiek by tu nie pisali, nie linkowali, chooj im w doope. Ja tez sie juz nie zwiaze ze starszym wygladajacym na starszego. Mam takie wspomnienie jak poznalam 6 lat strarszego ode mnie ojca mojego dziecka. Mialam 29 lat bylam dobrze zarabiajaca singielka mieszkajaca w duzym miescie ale mnie parlo do dziecka. Pamietam, ze jego skora na ciele (bo akurat buzke mial gladka) wtedy (mial 35 lat) byla porowata, niegladka i nienaprezona (boze nie wiem jak sie pisze nie z tymi wyrazami, wybaczcie jest byki sa). Pomyslalam sobie 'jejciu ale dziwne' ale potem zracjonalizowalam 'pewnie jak bede miala 35 lat tez sie tak pomarszcze i to jest normalne wiec musze to zaakceptowac'. A gowno: mam 40 lat i jeszcze nie mam takiej skory. I teraz se mysle: na cholere sie godzilam na stare cialo, ktore teraz juz jest tak obrzydliwe, ze kijem no kijem sie nie dotknie.

                I co ma za znaczenie wiek skoro utrzymanie ciala u jednego to obraz nedzy i rozpaczy, a utrzymanie ciala u drugiego to bajka. Oczywiscie mysle sobie kto wie, moze za rok posypie sie lawinowo i nadrobie z nawiazka wszystkie minusy, ktore dostrzegalam u swojego partnera juz te 10 lat temu? Tego nie wiem. Ale wiem, ze mialam rok temu rownolatka z fantastyczna skora pieknego koloru, ktorego on nie znosil, a ja sie zachwycalam, foty mu porobilam jak spal, tak mi sie ta skora podobala, byla gladziudka jak pupa niemowlaczka. I owszem ostatecznie wszyscy sie pomarszczymy i chooj bomki strzeli ale po jakiego diabla sie zmuszac do czegos co nas odrzuca. W koncu mamy wolnosc wyboru.

                > Szukac towarzysza podrozy na portalach jest IMO jeszcze smutniejsze. Chociaz ma
                > m jeszcze pare pomyslow co zrobic z urlopem, to zaczynam juz sie powoli godzic
                > z mysla, ze to jest etap zaloby po zwiazku, musze przez to przebrnac i to lato
                > musze niestety spisac na straty.
                >
                > No i jeszcze jest opcja wyjazdu z bylym mezem :) Kuszaca musze przyznac, bo sen
                > tymenty mnie bardzo trzymaja...

                To spisz na straty ten wyjazd, w koncu piszesz, ze i tak mieszkasz jak na wakacjach (u mnie dzisiaj 16 stopni to porownaj sobie ;). Moze wymysl sobie jakies nowe wyzwanie, gdzie przy okazji pozansz nowych ludzi?
                • triss_merigold6 Re: off top do Glam 24.06.15, 12:42
                  Błagam, nie.

                  Wyjazd z byłym mężem z powodu braku innych kandydatów i niechęci do samotności jest jak tatuaż na czole - napis PORAŻKA. Emocjonalne dno. Tysiąc razy wolałabym jechać sama.
                  • lybbla Re: off top do Glam 25.06.15, 00:16
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Błagam, nie.
                    >
                    > Wyjazd z byłym mężem z powodu braku innych kandydatów i niechęci do samotności
                    > jest jak tatuaż na czole - napis PORAŻKA. Emocjonalne dno. Tysiąc razy wolałaby
                    > m jechać sama.

                    A ja wprost przeciwnie.

                    Po pierwsze Surfer to przeszłość (ten rzyg dzisiejszy podsumowuje Twoje Glam wczorajsze nocne rozterki, tak przy okazji wyrwałaś kogoś z łóżka czy moderujesz?).

                    Po drugie nie mamy pojęcia na ile w małżeństwie Twoim była wzajemność.

                    Wiemy natomiast który to etap żałoby więc
                    jeśli każda cząstka Ciebie mówi Ci by spędzić wakacje z byłym,
                    zrób to. Wejdź jeszcze raz w tę uliczkę, idź do końca, dotknij ściany.
                    Najprawdopodobniej ściana wciąż tam jest, nasyć się jej chłodem, pooddychaj
                    w jej cieniu, wyrównaj rytm serca odwróć się na pięcie i wyjdź.
                    Gdyby tam jej jednak nie było, to wiesz, masz dużo szczęścia.
                    • kag73 Re: off top do Glam 25.06.15, 01:06
                      lybbla napisał:
                      >
                      > Wiemy natomiast który to etap żałoby więc
                      > jeśli każda cząstka Ciebie mówi Ci by spędzić wakacje z byłym,
                      > zrób to. Wejdź jeszcze raz w tę uliczkę, idź do końca, dotknij ściany.
                      > Najprawdopodobniej ściana wciąż tam jest, nasyć się jej chłodem, pooddychaj
                      > w jej cieniu, wyrównaj rytm serca odwróć się na pięcie i wyjdź.
                      > Gdyby tam jej jednak nie było, to wiesz, masz dużo szczęścia.

                      Skad wiemy, ktory to etap zaloby? Ja nie wiem.
                      To nie jest takie proste, bo ona go nadal kocha i po prostu jest za duze ryzyko, ze znow sie w to wkreci. Te wszystkie uczucia znow stana sie terazniesze a pozniej po jakims czasie znow bedzie wilkie bum i ... Przeciez sama milosc to za malo, a jedna milosc to juz zuplenie nie wystarczy.
                      • lybbla Re: off top do Glam 25.06.15, 01:41
                        kag73 napisała:

                        > Skad wiemy, ktory to etap zaloby? Ja nie wiem.
                        No najpierw leżysz w malignie i nie możesz ani ręką ani nogą ruszyć.
                        Potem wyrywasz trzydziestki i 40-letnie surferki. Okazuje się to słabe.
                        Pojawiają się wątpliwości czy aby decyzja o odejściu nie była zbyt pochopna.
                        To ten etap.

                        > To nie jest takie proste, bo ona go nadal kocha i po prostu jest za duze ryzyko
                        > , ze znow sie w to wkreci.

                        Nie podzielam tego zdania, że ryzyko jest duże.
                        Upłynęło sporo czasu krajobraz się zmienił. To nie będzie to samo co kiedyś.
                        Jeśli natomiast nie dotknie ściany to będzie się z tym wozić latami.

                        > Te wszystkie uczucia znow stana sie terazniesze a po
                        > zniej po jakims czasie znow bedzie wilkie bum i ...

                        No ale mamy kolejnych kilka lat Tych Uczuć. A jak bum to koniecznie spektakularne.

                        > Przeciez sama milosc to za
                        > malo, a jedna milosc to juz zuplenie nie wystarczy.

                        No dobrze ja nie wiem czy to była jedna miłość czy dwie.
                        Jeśli jedna to w zasadzie nie ma o czym pisać.
                    • glamourous Re: off top do Glam 25.06.15, 01:43
                      lybbla napisał:

                      > Wejdź jeszcze raz w tę uliczkę, idź do końca, dotknij ściany.
                      > Najprawdopodobniej ściana wciąż tam jest, nasyć się jej chłodem, pooddychaj
                      > w jej cieniu, wyrównaj rytm serca odwróć się na pięcie i wyjdź.

                      Fajnie napisane. Chyba sobie wydrukuje, wytne i na czole przykleje.
                      Zaloba pozwiazkowa straszna rzecz. Irracjonalne odruchy, okresowe emocjonalne rozmemlanie, czlowiek sam nie wie, co jest dobre, a co zle i czego tak naprawde chce. Sama czuje niechec do wlasnego smecenia, toz to jakis koszmar te wszystkie emocje, a przeciez normalnie dosc konkretna ze mnie babka.
                      • sea.sea Re: off top do Glam 25.06.15, 07:51
                        Oj, też mam czkawkę nadal, chociaż mnie chyba wolno jeszcze, bo mniej czasu mi minęło.

                        Na szczęście nie mam reminiscencji, że chciałabym go z powrotem - tzn chciałabym, gdyby się dało cofnąć czas o 5 lat, gdyby mogło być tak, jak 5 lat temu, ale wiadomo, że nie może. Chciałabym być taką osobą, jaką byłam 5 lat temu, to najbardziej.

                        No i brak kontaktu fizycznego mi się rzuca na mózg, już nawet nie seksu, ale właśnie choćby przytulenia się do kogoś żywego i zaśnięcia sobie :/
                        • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 09:09
                          No nie, przeciez to Wy ich zostawilyscie, powinnyscie byc gora. Przeciez nawet nie bylyscie porzucone, kopniete w dupe, zdradzone. Tak czy siak, ja znam tylko jeden sposob pozbycia sie rozkmin, jeden i 100% skuteczny, a mianowicie: calkowite oddzielenie sie od obiektu, odstawienie tego narkotyku. Nie myslenie o nim. Obiekt nie istnieje, rozplynal sie, wyparowal, malo tego: nie bylo go nawet w przeszlosci. Na dzwiek jego imienia trzeba sobie wyrobic odruch 'ale kto to jest?' To jest tak jak ja emocjonowalam sie zawsze egzaminami po wyjsciu z nich, a moja kumpela ze studiow na moje pytania opowiadala 'no cos tam bylo ale kto by sie przejmowal albo do tego wracal.' Absolutnie zadnych przyjazni, friendzonow, wyrozumialosci, bycia w porzadku. Jak trzeba to trzeba spalic wszystkie zdjecia, pociac wszystkie ubrania, spakowac zgliszcza do czarnego wora na smieci i wymeldowac na zawsze. Pokasowac telefony, maile, cale skrzynki wypierdolic w czelusc internetu. Nigdy sie za siebie nie ogladac. Tego nie ma i nie bylo. Zamiast tego trzeba koniecznie zaczac robic cos nowego np zaczac uprawiac jakis nietypowy sport, zaczac uczyc sie nowego jezyka, wyemigrowac ;) Nowe problemy przykrywaja stare skutecznie. Zaczac robic cos co wzbudza emocje np strach, gniew (cos ekstremalnego), na tych emocjach sie koncetrowac, wywalic je, wypalic sie do konca.
                          • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 09:11
                            To chyba była duza miłość:)))
                            • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 10:05
                              zawle napisała:

                              > To chyba była duza miłość:)))

                              Jak to do mnie to odpowiadam: nie wiem, nie pamietam, cos mi sie kojarzy ze bylo ale co? Cholera wie?

                              Umysl czlowieka jest plastyczny, w zasadzie mozesz zrobic z nim wszystko co chcesz. Mozesz wymazac drugiego czlowieka z pamieci jakby umarl, pogrzebac go za zycia. Kwestia nastawienia.

                              Trzeba wyjsc od zrozumienia jednego: ze jestes dla tej osoby NIKIM.

                              Potem jak spotkasz go po latach jest ci obojetny, calkowicie obcy czlowiek.

                              A jak macie inne skuteczne sposoby to im radzcie. Tez chetnie poslucham.
                              • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 10:36
                                Ja sobie przypominam powody dla których zerwałam. Ale im jestem starsza, tym bardziej idę w kierunku: Czy są powody zeby z tą osobą być?
                              • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 10:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Trzeba wyjsc od zrozumienia jednego: ze jestes dla tej osoby NIKIM.

                                Wolę realniejsze spojrzenie. Dość często popełniamy błąd wierząc chwili, wierząc we własne marzenia (?). To moje spojrzenie.

                                > Potem jak spotkasz go po latach jest ci obojetny, calkowicie obcy czlowiek.

                                Ten po latach na pewno. Zmienił się, jest kimś innym. Co nie pzreszkadza mi nadal kochać Jego Tamtego. Starą, zakurzoną, sentymentalną miłością:))
                                • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 14:37
                                  zawle napisała:

                                  > Wolę realniejsze spojrzenie. Dość często popełniamy błąd wierząc chwili, wierzą
                                  > c we własne marzenia (?). To moje spojrzenie.

                                  Wg mnie to wcale nie jest realniejsze spojrzenie. Po pierwsze wszystko mozesz przerobic w to tzw marzenie. Wystarczy, ze masz np zanizone poczucie swojej wartosci jak ta dziewczyna co np pisze z Aardwolfem. Jesli sie komus spodoba to nie uwierzy, ze sie mogla spodobac, jesli ktos ja pokocha to nie uwierzy, ze na to zasluguje, bo przeciez jest brzydka, bedzie myslala, ze to sa jej marzenia itd itd. Poza tym czy zwiazek, malzenstwo, zycie razem, bycie szczesliwym, podobanie sie to jest w ogole marzeniem? Przeciez to nie jest zadne marzenie, to jest normalna rzecz pod sloncem. Inna sprawa czy w przypadku Glam mozna mowic o wierze w chwile? Przeciez ona wyszla z malzenstwa. To byla bardzo dluga chwila. Wg mnie Ty Zawle prezentujesz niewiare w czlowieka, po prostu nie wierzysz ludziom, myslisz, ze klamia. Ja np rzadko sie spotykam zeby ktos klamal. Inna sprawa, ze nic nie trawa wiecznie. Czy mozna oczekiwac, ze ktos Cie bedzie kochal cale zycie? Watpie. Ale to nie znaczy ze na poczatku klamal czy ze to bylo jakims twoim marzeniem, chwila. To sie po prostu skonczylo i teraz jestes nikim. Wydaje mi sie to najprostsze wytlumaczenie. Trzeba o nim zapomniec, stac sie obojetnym.
                                  • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 15:22
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Wg mnie to wcale nie jest realniejsze spojrzenie. Po pierwsze wszystko mozesz p
                                    > rzerobic w to tzw marzenie. Wystarczy, ze masz np zanizone poczucie swojej wart
                                    > osci jak ta dziewczyna co np pisze z Aardwolfem. Jesli sie komus spodoba to nie
                                    > uwierzy, ze sie mogla spodobac, jesli ktos ja pokocha to nie uwierzy, ze na to
                                    > zasluguje, bo przeciez jest brzydka, bedzie myslala, ze to sa jej marzenia itd
                                    > itd.

                                    Sorry, ale nie rozumiem przykładu. Podam swój. Przyjaciel Glam. Czy on się domyśla co o nim sądzi Glam. On ma swoją , szczęśliwą wizję ICH. Jej sygnały odbiera całkiem inaczej. Marzy. I chociazby wszyscy wokół mu mówili jak jest NA PRAWDE, nie uwierzy, bo woli marzyć. Nawet jak potem dostanie w dupę i cudze słowa sprawdzą mu się w 100% to obwini prędzej tych co mu radzili, bo on WIDZIAŁ co widział, ale interpretował inaczej. Widział prawdziwe, ale chwile. A prawda jest w codzinności, nie w uniesieniach.

                                    Poza tym czy zwiazek, malzenstwo, zycie razem, bycie szczesliwym, podoban
                                    > ie sie to jest w ogole marzeniem? Przeciez to nie jest zadne marzenie, to jest
                                    > normalna rzecz pod sloncem. Inna sprawa czy w przypadku Glam mozna mowic o wier
                                    > ze w chwile? Przeciez ona wyszla z malzenstwa. To byla bardzo dluga chwila.

                                    Nadal nie rozumiem pzrykładu.

                                    Wg
                                    > mnie Ty Zawle prezentujesz niewiare w czlowieka, po prostu nie wierzysz ludziom
                                    > , myslisz, ze klamia. Ja np rzadko sie spotykam zeby ktos klamal.

                                    No przy Tobie to na pewno:))) I nie o kłamstwie tu mowa, chociaz tak byłoy prościej. Ale o braku odpowiedzialnosci za słowa, o nadinterpretacji tego co sami widzimy, o wygórownych wymaganiach w stosunku do drugiego człowieka, o braku uczciwości i paradoksalnie najwazniejsze: O RÓZNICACH pomiędzy nami. O tym ze inaczej widzimy świat, a zamiast zrozumienia tej róznorodności, innym przypisujemy intencje- jak mamy nastrój to dobre, jak nie mamy to złe. Wolę na przykładach, bo łatwiej.

                                    Inna sprawa,
                                    > ze nic nie trawa wiecznie. Czy mozna oczekiwac, ze ktos Cie bedzie kochal cale
                                    > zycie? Watpie. Ale to nie znaczy ze na poczatku klamal czy ze to bylo jakims tw
                                    > oim marzeniem, chwila. To sie po prostu skonczylo i teraz jestes nikim. Wydaje
                                    > mi sie to najprostsze wytlumaczenie. Trzeba o nim zapomniec, stac sie obojetnym

                                    A to coś innego. Mam nadzieję ze dla zadnego z moich byłych nie stałam się NIKIM. Dla mnie oni są nadal wazni.
                                    • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 19:42
                                      zawle napisała:

                                      > Sorry, ale nie rozumiem przykładu. Podam swój. Przyjaciel Glam. Czy on się domy
                                      > śla co o nim sądzi Glam. On ma swoją , szczęśliwą wizję ICH. Jej sygnały odbier
                                      > a całkiem inaczej. Marzy. I chociazby wszyscy wokół mu mówili jak jest NA PRAWD
                                      > E, nie uwierzy, bo woli marzyć. Nawet jak potem dostanie w dupę i cudze słowa s
                                      > prawdzą mu się w 100% to obwini prędzej tych co mu radzili, bo on WIDZIAŁ co wi
                                      > dział, ale interpretował inaczej. Widział prawdziwe, ale chwile. A prawda jest
                                      > w codzinności, nie w uniesieniach.

                                      Ale nie wiadomo co on mysli. Poza tym ja nadal sie nie odnajduje w tym co mowisz ani w tym przykladzie, bo jestem tak autentycznie szczerze niemila, ze ja bym takiem gosciowi juz dawno powiedziala, ze ma zolwiowa szyjke, rowy marianskie na twarzy i niech wypieprza lizac kogos z salonu rownie pomarszczonych, robil za pocieszyciela ale nawet w tej roli nie spawdzil ;-) I wtedy nie ma zadnych marzen, fiendzonow i problemu. Moze byc? ;) Ty zbudowalas ta opowiesc na ewidentnej hmm nieszczerosci Glam polegajacej na friendzonowaniu goscia, a nie na odmiennosci postrzegania swiata. Zamiast nazwac to po imieniu to podkolorowalas opowiescia o marzeniach. I wcale nie uwazam, ze jacys ludzie powinni go uswiadamiac. Musi sobie radzic sam. Dzieckiem nie jest. Nie kupuje Twoich opowiesci o marzeniach. Dla mnie wszystko co mnie otacza jest prawdziwe i wszystko co przezylam bylo prawdziwe, nie wymyslilam sobie tego. Nie bardzo rozumiem dlaczego on by mial sobie cos wymyslac, dospiewywac, marzyc. Dla mnie to totalna bzdura na resorach. I jeszcze bedac zlosliwa powinam zapytac: te dwa zakochania co przezylas i czesto opisujesz byly prawdziwe czy wymarzone? :) Jestes takim niedowiarkiem Zawle, starasz sie byc cwansza, w kazdym dopatrujesz sie falszu, niesprawnosci umyslowej, nie wiem czy to ta robota taki ma na Ciebie taki nieciekawy wplyw, bo siedzisz w tej patologii, ze nie ma w Tobie zadnej naturalnosci, zadnej dziewczecosci, naiwnosci i ciekawosci swiata, swiezosci, no i wiary w czlowieka. Jestes fatalista. Jak komus jest dobrze to marzyciel (wymyslil cos sobie, ubzdural), a jak komus jest zle to przeciez wiedzialas juz wczesniej, ze to sie zle skonczy. Tak czy siak dobrze byc nie moze. Szczescie nawet czasowe dla Ciebie nie moze byc prawda. Tak Cie widze.
                                      • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 23:08
                                        hello-kitty2 napisała: > Ale nie wiadomo co on mysli. Poza tym ja nadal sie nie odnajduje w tym co mowis
                                        > z ani w tym przykladzie, bo jestem tak autentycznie szczerze niemila, ze ja bym
                                        > takiem gosciowi juz dawno powiedziala, ze ma zolwiowa szyjke, rowy marianskie
                                        > na twarzy i niech wypieprza lizac kogos z salonu rownie pomarszczonych, robil z
                                        > a pocieszyciela ale nawet w tej roli nie spawdzil ;-) I wtedy nie ma zadnych ma
                                        > rzen, fiendzonow i problemu. Moze byc? ;) Ty zbudowalas ta opowiesc na ewidentn
                                        > ej hmm nieszczerosci Glam polegajacej na friendzonowaniu goscia, a nie na odmie
                                        > nnosci postrzegania swiata. Zamiast nazwac to po imieniu to podkolorowalas opow
                                        > iescia o marzeniach.

                                        Z tym ze nie kady jest taki jak Ty. Są ludzie tacy jak Glam, jak surfer i jak ja.

                                        I wcale nie uwazam, ze jacys ludzie powinni go uswiadamiac
                                        > . Musi sobie radzic sam. Dzieckiem nie jest.

                                        Nie o to mi chodziło. Raczej o to, ze słuchając cudzych opowieści na temat faktów zakochany widzi oznaki miłości, ktoś z zewnątrz zblizajace się dno.

                                        Nie kupuje Twoich opowiesci o marz
                                        > eniach. Dla mnie wszystko co mnie otacza jest prawdziwe i wszystko co przezylam
                                        > bylo prawdziwe, nie wymyslilam sobie tego. Nie bardzo rozumiem dlaczego on by
                                        > mial sobie cos wymyslac, dospiewywac, marzyc. Dla mnie to totalna bzdura na res
                                        > orach. I jeszcze bedac zlosliwa powinam zapytac: te dwa zakochania co przezylas
                                        > i czesto opisujesz byly prawdziwe czy wymarzone? :)

                                        Pytaj bez krempacji. Moje uczucia były prawdziwe. Cała reszta wymarzona:))

                                        Jestes takim niedowiarkiem
                                        > Zawle, starasz sie byc cwansza, w kazdym dopatrujesz sie falszu, niesprawnosci
                                        > umyslowej, nie wiem czy to ta robota taki ma na Ciebie taki nieciekawy wplyw,
                                        > bo siedzisz w tej patologii, ze nie ma w Tobie zadnej naturalnosci, zadnej dzie
                                        > wczecosci, naiwnosci i ciekawosci swiata, swiezosci, no i wiary w czlowieka. Je
                                        > stes fatalista. Jak komus jest dobrze to marzyciel (wymyslil cos sobie, ubzdura
                                        > l), a jak komus jest zle to przeciez wiedzialas juz wczesniej, ze to sie zle sk
                                        > onczy. Tak czy siak dobrze byc nie moze. Szczescie nawet czasowe dla Ciebie nie
                                        > moze byc prawda. Tak Cie widze.

                                        Dzięki za opinie, z tym ze ja Cię o nią nie prosiłam. Nie odwdzięczę się tym samym bo ostatnio dostałaś juz duzo informacji zwrotnych. Ale jedno trzeba Ci przyznać..jesteś nie do zdarcia:)))
                                        • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 23:41
                                          zawle napisała:

                                          > Nie o to mi chodziło. Raczej o to, ze słuchając cudzych opowieści na temat fakt
                                          > ów zakochany widzi oznaki miłości, ktoś z zewnątrz zblizajace się dno.

                                          Sama stwierdzilas, ze uczucie/emocje sa prawdziwe wiec jesli jest faktycznie zakochany to ma swoj czas i wszystko co, o czym dziewczyny w tym watku marza zeby ich kolejny raz spotkalo wiec niech sobie dobije do wlasnego 'dna' w swoim tempie ale co przezyl to jego. Jesli milosc jest omama to chyba i tak warto.
                                          • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 23:46
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Sama stwierdzilas, ze uczucie/emocje sa prawdziwe wiec jesli jest faktycznie za
                                            > kochany to ma swoj czas i wszystko co, o czym dziewczyny w tym watku marza zeby
                                            > ich kolejny raz spotkalo wiec niech sobie dobije do wlasnego 'dna' w swoim tem
                                            > pie ale co przezyl to jego. Jesli milosc jest omama to chyba i tak warto.

                                            Jak kto lubi. Ty widzę lubisz mocne pierdolnięcia...przed, w trakcie i po. To jak z gustem muzycznym:))
                                      • glamourous he? 26.06.15, 01:56
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Ty zbudowalas ta opowiesc na ewidentn
                                        > ej hmm nieszczerosci Glam polegajacej na friendzonowaniu goscia

                                        Oj tam, oj tam, co Ty mie tu...... Co jest nieszczerego w jawnym friendzonowaniu?? Przeciez wlasnie bylam i jestem szczera nie robiac zadnej chlopinie nadziei ani na zwiazek, ani na kolejne minetki.
                                        Postawilam mu przeciez sprawe jasno "Probowalam, ale nie zaskoczylo. Zwiazku nie bedzie, seksu nie bedzie, ani teraz ani nigdy". Zakonczylam znajomosc, a on znowu przypelzl - twierdzac, ze sama przyjazn go zadowoli i kawusie + pogaduchy mu wystarcza.

                                        Ja mysle, ze on po prostu jest tak samotny (50 lat, zero bylych zon i dzieci do ogarniecia, jego zycie to praca dom, praca dom) ze interesuje go kazda forma kontaktu - aby tylko ten kontakt byl. No i oprocz tego ze fajnie sobie pogadamy, to jeszcze stymuluje go hormonalnie, moze mysli ze to mu dobrze robi na prostate, wiec ta relacja mu sie oplaca.
                                        • sea.sea Re: he? 26.06.15, 02:09
                                          Dobry wieczór,

                                          mogłam być właśnie bardzo zajęta gryzieniem poduszki (oj, czuję, że bym gryzła), zamiast jęczeniem na forum. Ale nie. Mózg mi się włączył w niewłaściwym momencie i zaczął piętrzyć diabli wiedzą jakie opory. I stchórzyłam... Dziękujemy Ci, mózgu! :/

                                          Pozostaje się łudzić, że obiekt może jakimś cudem był z gatunku zerojedynkowych i zapamiętał głównie cycki, zapowiedzianą - nazwijmy to "niespodziankę" i fakt, że rozpływałam się mu pod dotknięciem jak masło - a nie, że z nerwów pieprzyłam jakieś przepotworne farmazony i zwiałam z talerza :/
                                          • hello-kitty2 Re: he? 26.06.15, 08:37
                                            sea.sea napisała:

                                            > Dobry wieczór,
                                            >
                                            > mogłam być właśnie bardzo zajęta gryzieniem poduszki (oj, czuję, że bym gryzła)
                                            > , zamiast jęczeniem na forum. Ale nie. Mózg mi się włączył w niewłaściwym momen
                                            > cie i zaczął piętrzyć diabli wiedzą jakie opory. I stchórzyłam... Dziękujemy Ci
                                            > , mózgu! :/
                                            >
                                            > Pozostaje się łudzić, że obiekt może jakimś cudem był z gatunku zerojedynkowych
                                            > i zapamiętał głównie cycki, zapowiedzianą - nazwijmy to "niespodziankę" i fak
                                            > t, że rozpływałam się mu pod dotknięciem jak masło - a nie, że z nerwów pieprzy
                                            > łam jakieś przepotworne farmazony i zwiałam z talerza :/

                                            Ooo czyli przetrwalas pierwsza randke. A skad te nerwofarmazony sie wziely? Obiekt tak wyszukany czy seks mogacy sie wydarzyc Cie tak zestresowal? ;-)
                                            • sea.sea Re: he? 26.06.15, 18:09
                                              Nerwofarmazony skąd. Hm.
                                              Wiesz, ja przez dobrych parę miesięcy, może rok, upychałam sobie całą seksualność w piwnicy, przyciskając drzwi całym ciałem, kiedy próbowała wystawić choćby nos. I w sumie całkiem skutecznie mi się to udawało.

                                              Nie spodziewałam się, że pod wpływem kontaktu fizycznego drzwi tak łatwo wylecą z futryny i w mózgu rozleje mi się wszystko, w pierwszej kolejności to, co było upchnięte na samej górze: najostatniejsze smutki, lęk, poczucie bezbronności, zagrożenia, wspomnienie bycia odtrącaną, wszystko.

                                              A jak się rozlało, to już nie byłam w stanie sklecić dwóch zdań z sensem, za to zdaje się, że nakleciłam strasznie dużo bez sensu. Więc właśnie tak. Po ptakach.

                                              No ale jest jeden pozytyw z całej tej sytuacji, żyłam w przekonaniu, że trudno mi będzie pozbyć się uwarunkowań seksualnych związanych z eksem, a tu wyszło na jaw, że obiekt, za którym bym się raczej nie obejrzała odruchowo na ulicy, był w stanie zrobić na mnie takie wrażenie w kontakcie bardziej bezpośrednim. Dobrze pachniał, skubany.
                                              • zawle Re: he? 26.06.15, 18:18
                                                sea.sea napisała: > A jak się rozlało, to już nie byłam w stanie sklecić dwóch zdań z sensem, za to
                                                > zdaje się, że nakleciłam strasznie dużo bez sensu. Więc właśnie tak. Po ptakac
                                                > h

                                                Byłas po prostu słodka:)) A na powaznie..najbardziej zjadliwymi krytykami jesteśmy sami dla siebie. Na pewno nie było zle.
                                                • sea.sea Re: he? 26.06.15, 18:27
                                                  Kurde, nie wiem. Faceci są generalnie prości, nie rozkminiają tyle, a jak rozkminiają za dużo, to są takie skutki jak u Aardwolfa czy Kombinerek. Trzeba by było mieć od cholery dobrej woli, żeby ogarnąć, co było ze mną nie tak i dlaczego, zamiast uznać mnie za po prostu ciężko porąbaną albo manipulantkę z tytułu emitowania sprzecznych sygnałów.
                                                  • hello-kitty2 Re: he? 26.06.15, 21:02
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Kurde, nie wiem. Faceci są generalnie prości, nie rozkminiają tyle, a jak rozkm
                                                    > iniają za dużo, to są takie skutki jak u Aardwolfa czy Kombinerek. Trzeba by by
                                                    > ło mieć od cholery dobrej woli, żeby ogarnąć, co było ze mną nie tak i dlaczego
                                                    > , zamiast uznać mnie za po prostu ciężko porąbaną albo manipulantkę z tytułu em
                                                    > itowania sprzecznych sygnałów.

                                                    Nie kladz jeszcze krzyzyka, ja tez zostawilam wykladowcy ta furteczke na facebooku. A czym pachnial?
                                                  • marek.zak1 Re: he? 26.06.15, 21:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie kladz jeszcze krzyzyka, ja tez zostawilam wykladowcy ta furteczke na facebooku.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    bedąc bardzo młodym facetem spotykałem sie z pewną koleżanką z roku. taka fajna gadka, friendzone, ale z moimi ówczesnymi kompleksami jakoś nie czułem, że mogę mieć szanse u talk atrakcyjnej dziewczyny. Otóż pewnego razu, jak bylismy u mnie i przygowywalismy się do egzaminu, ona zapytała: Marek, czy ci sie podobam jako kobieta?
                                                    Zaraz potem stało się to, co sie stac miało.
                                                    Faceci, to proste urządzenia.
                                                  • hello-kitty2 Re: he? 26.06.15, 22:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Otóż pewnego razu, jak bylismy u m
                                                    > nie i przygowywalismy się do egzaminu, ona zapytała: Marek, czy ci sie podobam
                                                    > jako kobieta?
                                                    > Zaraz potem stało się to, co sie stac miało.
                                                    > Faceci, to proste urządzenia.

                                                    O to dobre, dobre, musze zapamietac. Gorzej jak ktos odpowie 'nie bardzo' hehe
                                                  • marek.zak1 Re: he? 26.06.15, 23:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Otóż pewnego razu, jak bylismy u mnie i przygowywalismy się do egzaminu, ona zapytała: Marek, czy ci sie podobam jako kobieta?
                                                    > > Zaraz potem stało się to, co sie stac miało.
                                                    > > Faceci, to proste urządzenia.
                                                    >
                                                    > O to dobre, dobre, musze zapamietac. Gorzej jak ktos odpowie 'nie bardzo' hehe
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Jesli facet ma zahamowania, kompleksy wejdzie w to. Spróbuj już po dyplomie.
                                                • loppe Re: he? 17.07.15, 14:39
                                                  zawle napisała:

                                                  > sea.sea napisała: > A jak się rozlało, to już nie byłam w stanie sklecić dw
                                                  > óch zdań z sensem, za to
                                                  > > zdaje się, że nakleciłam strasznie dużo bez sensu. Więc właśnie tak. Po p
                                                  > takac
                                                  > > h
                                                  >
                                                  > Byłas po prostu słodka:)) A na powaznie..najbardziej zjadliwymi krytykami jeste
                                                  > śmy sami dla siebie. Na pewno nie było zle.

                                                  Ja się nieraz łapię na tym, że w myślach mówię do siebie - ty idioto albo ty głupku
                              • kruche_ciacho Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 11:26
                                znalezc "pocieszacza" ;-)
                          • kruche_ciacho Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 09:16
                            Blizniaczka ;-)
                            • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 09:19
                              Będę się trzymać związkowo z daleka;)
                          • kag73 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 13:32
                            hello-kitty2 napisała:

                            > No nie, przeciez to Wy ich zostawilyscie, powinnyscie byc gora. Przeciez nawet
                            > nie bylyscie porzucone, kopniete w dupe, zdradzone.

                            A nie, nie, nie, to tak nie dziala. Wazne oczywiscie sa jezcze podowy rozstania a jezeli kogos kochasz a i tak sie rozstajez, z innych powodow to to zwyczajnie boli a nawet boli jak konczy sie milosc.
                            Tez uwazam: zadnych kontaktow, telefonow, spotkan, rozmow. To pomaga usmierzyc bol, odseperowac sie emocjonalnie.
                            I na stara milosc najlepsza jest nowa ;) Tylko nie zawsze sie pojawia tak syzbko.
                            Po prostu nie da sie nic zrobic, ten czas musi minac, zeby cierpiec coraz mniej i sie wyleczyc.

                            • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 15:26
                              kag73 napisała:
                              > A nie, nie, nie, to tak nie dziala. Wazne oczywiscie sa jezcze podowy rozstania
                              > a jezeli kogos kochasz a i tak sie rozstajez, z innych powodow to to zwyczajni
                              > e boli a nawet boli jak konczy sie milosc.
                              > Tez uwazam: zadnych kontaktow, telefonow, spotkan, rozmow. To pomaga usmierzyc
                              > bol, odseperowac sie emocjonalnie.

                              No chyba ze te rozmowy prowadzą do zrozumienia.

                              > I na stara milosc najlepsza jest nowa ;) Tylko nie zawsze sie pojawia tak syzbk
                              > o.

                              Utratę miłości porównuje się do śmierci. Potrzeba załoby zey móc iśc od przodu. Gdy miłość pojawia się zaraz po miłości, to któraś z nich nią nie była/nie jest.
                          • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:10
                            Moja żałość się bierze głównie z poczucia, że oto miałam coś fajnego i nie wiadomo, czy mnie jeszcze coś tak fajnego spotka. Jak jestem zakochana, a przynajmniej zafascynowana, funkcjonuje mi się znacznie lepiej, mam więcej energii życiowej, nawet jesli obiekt jest trudno dostępny. Chciałabym się, kurde, zakochać, nawet niekoniecznie być w związku takim z mieszkaniem razem, ale poczuć tę energię, ten flow.

                            A, jak głosi forumowa mądrość, kobiecie po 30-tce zostają do wzięcia panowie tuż przed andropauzą i generalnie jak masz po 30-tce i Ci właśnie w życiu nie wyszło, to najlepiej od razu szykować się do trumny :>
                            • maracooja Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:19
                              sea.sea napisała:

                              > A, jak głosi forumowa mądrość, kobiecie po 30-tce zostają do wzięcia panowie tu
                              > ż przed andropauzą i generalnie jak masz po 30-tce i Ci właśnie w życiu nie wys
                              > zło, to najlepiej od razu szykować się do trumny :>

                              A nieprawda. Tylko jak nastawiasz się tylko na sort rokujących kawalerów po 30 to faktycznie po ptokach. Z facetami po 30 nie jest jeszcze tak źle. To tak jak z zajętym parkingiem - trzeba się trochę w kółko najeździć, żeby jakieś miejsce się zwolniło. Cierpliwości.
                              • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:24
                                Na szczęście absolutnie nie planuję dzieci, więc mogę gospodarować tych co też nie chcą, których inne 30-tki omijają ze względu na ten defekt - to już coś ;)

                                Ale jak się człowiek naczyta myśli forumowej, to trochę klęśnie wewnętrznie jednak ;)
                                • glamourous Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:43
                                  sea.sea napisała:

                                  > Na szczęście absolutnie nie planuję dzieci, więc mogę gospodarować tych co też
                                  > nie chcą, których inne 30-tki omijają ze względu na ten defekt - to już coś ;)

                                  Ale z drugiej strony szeokim lukiem omina Cie ci, co chca sie rozmnozyc :)
                                  Tak poza tym to zgadzam sie z tym co napisalas o zakochaniu. Mam dokladnie tak jak Ty : sam cudowny haj mi wystarczy, niekoniecznie obiekt musi byc wolny i dostepny. Chcialabym jeszcze moc kiedys poczuc ten ogien w kosciach - dla samej rozkoszy przejechania sie na tej hormonalno-emocjonalnej karuzeli... Ale stan prawdziwego zakochania przytrafia mi sie tak masakrycznie rzadko, ze boje sie, ze juz nigdy nie spotkam kogos, kto obudzi we mnie takie uczucia, jak np. moj byly maz.
                                  Stad te moje sentymenty i emocjonalne rozkminy, czy aby dobrze zrobilam rzucajac go.
                                • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:43
                                  sea.sea napisała:

                                  > Na szczęście absolutnie nie planuję dzieci, więc mogę gospodarować tych co też
                                  > nie chcą, których inne 30-tki omijają ze względu na ten defekt - to już coś ;)

                                  Ale takich panow tez nie ma mimo mundrosci forumowej. Jedyny facet, ktoremu wierze, ze nie chce dzieci to Kutuzow. Ale po Kutuzowie tez widze, ze takowi mierza wyzej. Reszta chce tylko im najwyzej nie wychodzi. Moze nie nastawiaj sie na zakochanie. Nie da rady nie myslec o tym?
                                  • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:56
                                    Ja się na nic w ogóle nie nastawiam, ja sobie tylko marzę.
                                    Są tacy, co nie chcą i się zabezpieczają jak durni, potrafię tak z palca wymienić trzech co najmniej, część mam w rodzinie nawet.
                                    • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 19:57
                                      sea.sea napisała:

                                      > Ja się na nic w ogóle nie nastawiam, ja sobie tylko marzę.

                                      hehe a wlasnie zezlilam sie na Zawle za marzenia.

                                      > Są tacy, co nie chcą i się zabezpieczają jak durni, potrafię tak z palca wymien
                                      > ić trzech co najmniej, część mam w rodzinie nawet.

                                      Owszem znam tez takich co sie zabezpieczaja ja szaleni (bylam w zwiazku z gosciem co przez dwa lata nie spuscil sie we mnie ani razu nawet w gumie) ale nie oklamujmy sie Sea.sea, z wlasciwa babka beda sami parli do rozrodu znowu jak szaleni. Podle to i swinskie ale prawdziwe. Po mnie tamten gosciu wszedl w zwiazek z dziewczyna i dokladnie w 1 miesiacu juz gadal, ze chca blizniaczki. Tez nie moglam uwierzyc. Bylam tak wsciekla, ze mu ten zwiazek rozwalilam. Dlatego moim podejrzeniem co do Twojego eksa tez bylo, ze moze go jakies rozrodowe rozkminy zlapaly, a widzial przed soba mur w postaci Twojej niecheci. Ale to z moich doswiadczen. Pewnie sa i tacy co twardo nie chca z wyboru i sa o tym przekonani. Notomiast szalencze zabezpieczenia argumentem za upragniona bezdzietnoscia nie sa, bo jak widac panom do wazektomii bardzo nie po drodze nawet jak juz nieco sa podstarzali albo panicznie sie boja niechcianej ciazy. Gdzies sobie tam jednak kazdy rezerwuje czas na mozliwy rozrod, jak na moje oko.

                                      Ale dla rownowagi dodam, ze na przelotne romanse kobieta bez parcia na dziecko jest na pewno idealna. Kto by chcial miec niechciane dziecko? (zalozmy ze juz takowe ma z zona albo z eks partnerka)
                                      • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 23:17
                                        hello-kitty2 napisała: ale nie ok
                                        > lamujmy sie Sea.sea, z wlasciwa babka beda sami parli do rozrodu znowu jak szal
                                        > eni.

                                        Noszkurwa, tak szybko? Gdzie Twój optymizm? :)))
                                        • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 00:09
                                          zawle napisała:

                                          > hello-kitty2 napisała: ale nie ok
                                          > > lamujmy sie Sea.sea, z wlasciwa babka beda sami parli do rozrodu znowu ja
                                          > k szal
                                          > > eni.
                                          >
                                          > Noszkurwa, tak szybko? Gdzie Twój optymizm? :)))

                                          Jaki optimizm? Przeciez jak ktos nie chce miec dzieci to chyba zadowolony, ze takowy poszedl w diably gdzies indziej wic gniazdko. Ale mam cos optymistycznego co przebija wszystko co tu nawypisywalismy. W lipcu wchodzi na ekrany kin NOWY Terminator! Z Arnim odtworzonym z 1984 roku. Jejciu jak on wygladal. Te wszystkie zwiazki, malzenstwa, zakochania to przy tym maly pikus ;-)
                                          • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 00:17
                                            Osobiście wolę kino europejskie. I intelektualistów.
                                            • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 00:34
                                              zawle napisała:

                                              > Osobiście wolę kino europejskie. I intelektualistów.

                                              No tak ale do tych filmow porzeba tlumaczenia. Za granica to juz sobie na taki film nie pojdziesz, przynajmniej nie na poczatku, bo i tak nic nie zrozumiesz wiec sie odzwyczailam. Nie wiem czy Polanski to podpada pod to kino europejskie ale probowalam sobie ostatnio przypamniec Gorzkie gody, bo chyba Glam cos pisala o nich i nie moglam przez to przebrnac. Historia tego zwiazku jest tak zamulajaco nierzeczywista, po prostu nudna, ze odpadlam. Jedyne co warte w tym filmie obejrzenia to aktorka grajaca glowna role. Jest porazajaco piekna w tych dlugich wlosach. Ooo Ciacho i male cycki wcale jej tego piekna nie ujmowaly ;)
                                              • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 00:56
                                                Widzisz Kicia, tym tez się róznimy. Ja walczę na śmierć i zycie. Ty wtedy gdy masz słabszego przeciwnika, silnym pokazujesz miękkie. Taka jest moja opinia na Twój temat. Walczysz jak pies. Ja jestem wilkiem.
                                                buachacha
                                                • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 01:00
                                                  Tak sie wydurniam. Za duzo "Gry o tron":)))
                                          • glamourous Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 01:45
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > NOWY
                                            > Terminator! Z Arnim odtworzonym z 1984 roku. Jejciu jak on wygladal. Te wszyst
                                            > kie zwiazki, malzenstwa, zakochania to przy tym maly pikus ;-)

                                            Taaaak !! tez czekam sikajac w majtki.
                                            Przeboski A.S. ze sceny "nice night for walk", czyli apoteoza. Scene notabene przerobili w tym nowym filmie - brukanie legendy, ale i tak obejrze z wywieszonym ozorem.
                                      • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:20
                                        > Pewnie sa i tacy co twardo nie chca z wyboru i sa o tym przekonani.

                                        Mam nadzieję, bo ja za cholerę, obserwując cudze życie rodzinne, nie widzę w tym zupełnie nic atrakcyjnego, wręcz przeciwnie, i mam trudność ze zrozumieniem, czemu ludzie mają na to takie straszne parcie.
                                        • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:23
                                          Bo nikt nic lepszego nie wymyślił?
                                          • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:32
                                            Ja rozumiem związki, ale rozmnażania nie. Na cholerę szukać fajnego obiektu, z którym się spoko gada i jest dobrze w łóżku, ogarniać sobie pracę taką, żeby nie było akcji "dlaczego pod koniec pieniędzy zostaje tak wiele miesiąca" - żeby sobie to szybko radośnie pierdolić słodkim bobasem absorbującym fizycznie, emocjonalnie i finansowo, a partnerowi odstawionemu totalnie na bok tłumaczyć, że jest niedojrzałym kutasem i egoistą, skoro to źle znosi...
                                            • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:54
                                              Byłaś kiedyś w takiej miłości, ze świat wokół oferuje wszystkiego za mało, zeby wyrazić? Ze oddechu złapać nie mozna, tylko by sie człowiek we krwi swojej i jego utopił? Wtedy się robi dzieci:))
                                              • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:55
                                                Dzisiaj znowu z wnusią. Nikt tak mnie nigdy nie kochał jak moje dzieci i wnuczka. To najdoskonalsza miłość. I absolutnie odwzajemniona.
                                              • glamourous Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:56
                                                zawle napisała:

                                                > Ze oddechu złapać nie mozna, tylko by sie człowiek we krwi swojej i jego utopił?

                                                Dokladnie tak, tyle ze krwia bym tego nie nazwala... ;)
                                              • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 18:58
                                                Najwyraźniej nie. A może tak, ale w głowie miałam świadomość, że jak se zrobię dziecko, to przez najbliższych 18 lat dostąpię następnym razem takiego uniesienia wyłącznie w tych nielicznych momentach, jak mi się je uda sprzedać dziadkom albo na kolonie. O ile oczywiście nie padnę na ryj i nie uznam, że wolę odespać niż się unosić :>
                                                • zawle Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 19:14
                                                  Ale będziesz miała przez 18 lat przypominajkę:)) Tak się wymądrzam, ja dzieci tez nie chciałam:))
                                                • mojemail3 Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 10:10
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > A może tak, ale w głowie miałam świadomość, że jak se zrobię
                                                  > dziecko, to przez najbliższych 18 lat dostąpię następnym razem takiego uniesien
                                                  > ia wyłącznie w tych nielicznych momentach, jak mi się je uda sprzedać dziadkom
                                                  > albo na kolonie. O ile oczywiście nie padnę na ryj i nie uznam, że wolę odespać
                                                  > niż się unosić :>

                                                  Dramatyzujesz. Ludzie mają dzieci z przyczyn oczywistych, popędu seksualnego i potrzeby zachowania gatunku...Instynkt rozmnażania rządzi ;-)
                                                  Reszta,to dorabianie ideologii-w kwestii motywacji.
                                                  Ale już więż między rodzicami i dzieckiem u gatunku homo sapiens, jest wyjątkowa,a jej tworzenie i trwanie nie wynika jedynie z hormonów czy genów.
                                                  No i jak są dzieci, wzrasta motywacja również w życiu zawodowym na przykład, ja mam poczucie, że w latach bez dziecka czas przeciekał między placami, marnowaliśmy czas, teraz odkąd jest Młody ruszyło koło zamachowe życia, zawodowo coraz lepiej, w małżeństwie też lepiej, po kryzysikach, ale może to nie jest reguła, nie wiem...


                                                  • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 15:31
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No i jak są dzieci, wzrasta motywacja również w życiu zawodowym na przykład, j
                                                    > a mam poczucie, że w latach bez dziecka czas przeciekał między placami, marnowa
                                                    > liśmy czas, teraz odkąd jest Młody ruszyło koło zamachowe życia, zawodowo coraz
                                                    > lepiej, w małżeństwie też lepiej, po kryzysikach, ale może to nie jest reguła,
                                                    > nie wiem...

                                                    A z jakiego powodu dokladnie nastapil ten wzrost motywacji zawodowej? Chodzi by wiecej zarabiac i ladowac kase w dzieciaka? Czy chcesz powiedziec, ze Wasz zwiazek, zycie bylo bez dziecka bez sensu? Dlaczego masz teraz poczucie, ze czasu nie marnujecie? Chodzi o gromadzenie spadku?

                                                    Ja np nie zauwazylam wiekszej zmiany po przyjsciu dziecka na swiat. Owszem jest wiecej obowiazkow (teraz to juz coraz mniej) i trzeba sie zazwyczaj pod dzieciaka dostosowac czasowo ale zupelnie na mnie nie wplynal motywacyjnie ani nie zmienil mojego widzenia swiata, a na strone zawodowa to juz kompletnie nie ma wplywu.
                                                  • mojemail3 Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 16:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A z jakiego powodu dokladnie nastapil ten wzrost motywacji zawodowej? Chodzi by
                                                    > wiecej zarabiac i ladowac kase w dzieciaka?

                                                    Nie, zupełnie nie tak. Ja mam takie przeświadczenie,że jest jak w przysłowiu, czyli " jak jest dziecko, to i na dziecko bozia da"
                                                    Nie gonimy za kasą czy zleceniami, to się jakoś dzieje samo, no może jakieś tam dodatkowe szkolenia czy uprawnienia zrobiliśmy...

                                                    >Czy chcesz powiedziec, ze Wasz zwiazek, zycie bylo bez dziecka bez sensu? Dlaczego masz >teraz poczucie, ze czasu nie marnujecie? Chodzi o gromadzenie spadku?

                                                    Nie był bez sensu, ale był w jakiś sposób niekompletny, tak myślę.Czasu nie marnujemy, bo tyle jest zajęć różnych, że się docenia krótkie chwile wytchnienia.
                                                    Spadku nie gromadzimy,coś tam jest jakby co;-)

                                                  • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 17:12
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Spadku nie gromadzimy,coś tam jest jakby co;-)

                                                    Ja akurat nie neguje zasadnosci dziedziczenia. W koncu jak czlowiek cos gromadzi to komu to zostawic? Kuzynce? Panstwu? Ludzie maja czesto potrzeba zostawienia czegos po sobie, przekazania dalej, moze to naiwne ale to jakis powod do rozmnazania tez jest. Jak to bylo: dom, drzewo, dziecko. Cos w tym jest.
                                                  • sea.sea Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 19:36
                                                    > Ja mam takie przeświadczenie,że jest jak w przysłowiu, czyli " jak jest dziecko, to i na dziecko > bozia da"

                                                    Znakomicie się to sprawdza na przykład w Indiach albo w Afryce :))))
                                            • kag73 Re: Tego nie ma i nie bylo 26.06.15, 23:38
                                              sea.sea napisała:

                                              > Ja rozumiem związki, ale rozmnażania nie. Na cholerę szukać fajnego obiektu, z
                                              > którym się spoko gada i jest dobrze w łóżku, ogarniać sobie pracę taką, żeby ni
                                              > e było akcji "dlaczego pod koniec pieniędzy zostaje tak wiele miesiąca" - żeby
                                              > sobie to szybko radośnie pierdolić słodkim bobasem absorbującym fizycznie, emoc
                                              > jonalnie i finansowo, a partnerowi odstawionemu totalnie na bok tłumaczyć, że j
                                              > est niedojrzałym kutasem i egoistą, skoro to źle znosi...

                                              Sea sea naczytalas sie za duzo tutejszego forum. Poza tym, nie gniewaj sie, wcale Ci nie chce dokopac, ale Ty poszlas w odstawke chociaz nawet temat dziecka sie nie pojawil. A sa ludzie z dziecmi, ktorzy bzykaja sie radosnie cale lata.
                                              A ludzie chca/decyduja sie na dzieci, bo natura ich kreci. A niektorzy sie w ogole nie decyduja tylko im sie te dzieci przydarzaja a jak juz sa, no to sie kocha, bo "swoje" :)
                                              Co nie znaczy, ze kazdy musi miec dziecko, bo nie musi.
                                            • mojemail3 Re: Tego nie ma i nie bylo 01.07.15, 10:13
                                              sea.sea napisała:

                                              > Ja rozumiem związki, ale rozmnażania nie.

                                              No właśnie, a matka natura rozumie rozmnażanie, a związki jedynie jako konieczna do odchowu konsekwencja ;-)
                            • aardwolf_ge Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:21
                              >>A, jak głosi forumowa mądrość, kobiecie po 30-tce zostają do wzięcia panowie tuż przed andropauzą i generalnie jak masz po 30-tce i Ci właśnie w życiu nie wyszło, to najlepiej od razu szykować się do trumny

                              Zgodzę się z tym, tylko że dorzuciłbym tu jeszcze mężczyzn i obniżył wiek do momentu odebrania dyplomu.
                            • hello-kitty2 Re: Tego nie ma i nie bylo 25.06.15, 18:35
                              sea.sea napisała:

                              > A, jak głosi forumowa mądrość, kobiecie po 30-tce zostają do wzięcia panowie tu
                              > ż przed andropauzą i generalnie jak masz po 30-tce i Ci właśnie w życiu nie wys
                              > zło, to najlepiej od razu szykować się do trumny :>

                              hehe a kobiety 40stoletnie to juz sa jedna noga w trumnie ;-) Mundrosc forumowa jest tak absurdalna, ze w zasadzie mozna ja koncertowo zlac.
                        • gogol77 Re: off top do Glam 27.06.15, 12:17
                          sea.sea napisała:
                          > No i brak kontaktu fizycznego mi się rzuca na mózg, >

                          Sea, nie rób mnie tego!* Ja tu dumny jak paw, pławię się w tym Twoim megakomplemencie sprzed paru dni, że na pierwszej randce, a Ty, że to tylko dlatego, ze Ci się coś rzuciło na mózg?.

                          * na pewnym weselu pierwszy drużba zamknął się w pokoju z panną młodą. A pan młody szarpiąc za klamkę wołał przez drzwi: Józek, nie rób mnie tego!
                • aardwolf_ge Re: off top do Glam 24.06.15, 13:52
                  tak myślałem, że Bliźniaczka
                  • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 14:10
                    aardwolf_ge napisał:

                    > tak myślałem, że Bliźniaczka

                    Gdzies tam Kruche juz pytalo. A co? Pasujemy? ;) Nie sadze Wolfie, bo ja nigdy nie bylam szczupla nawet przy rozmiarze 36. Zawsze mowilam, ze mam cialo konia pociagowego, a nie wierzchowca ;)
                    • aardwolf_ge Re: off top do Glam 24.06.15, 14:15
                      Pasujemy, chociaż jesteś humanistka a ja ściślak.
                      • kag73 Re: off top do Glam 24.06.15, 14:30
                        aardwolf_ge napisał:
                        > Pasujemy, chociaż jesteś humanistka a ja ściślak.

                        To jest bardzo dobre polaczenie, w bardzo wielu przypadkach sie sprawdza :)
                      • hello-kitty2 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 15:08
                        aardwolf_ge napisał:

                        > Pasujemy, chociaż jesteś humanistka a ja ściślak.

                        Tak studiuje w fakultecie nauk humanistycznych choc roznie sie widocznie od moich kolegow humanistow. W jakims momencie moja najblizsza kolezanka na roku zaczela mowic do mnie per 'nerd' ;-) Jak zrobili nam na poczatku roku testy czy mamy talet do nauki jezykow to niektorzy poszybowali sky high z wynikami, zreszta kupa z tych ludzi jest dwujezyczna, kupa takich co w domu sami sie nauczyli chinskiego, japonskiego (!), ja tylko dostawalam do nich w zdolnosciach analitycznych ale zdolnosci pamieci sluchowej przecietniak albo ponizej. Jakas lamana jestem, jak zwykle pomiedzy swiatami.

                        A w ogole to myslalam o Tobie, bo przedwczoraj pokazywali to cacko w TV normalnie w Dzinniku (poczytaj sobie o tej niebieskiej 'Truvada' - nie mylic z Vaigra, hehe). O 86% obniza ryzyko infekcji wirusowej przy zetknieciu sie z tym zabojca. W tej chwili dostepne jest dla gejow i partnerow osob bedacych nosicielami. W Holandii podawali jest 25.000 zainfekowanych ale co roku przybywa kolejny tysiak. Chca ta pigula to zatrzymac. Podkreslali jednak, ze nie zastepuje absolutnie kondomu! Niestety podawali, ze przyrost zainfekowanych to czesto wynik Gay Parade w Amsetrdamie . Najlepsze w tym programie bylo to, ze wypowiadal sie jeden gej, ktory mowil wprost, ze nie wyobraza sobie uzywac gum (!!!) normalnie w takim przygodnym seksie i dlatego zglosil sie do testowania tego leku. Bedzie go bral codziennie. No to jak ludzie maja takie podejscie to przeciez sie tego virusa nie powstrzyma. Szczerze mowiac strasznie mi siadla opinia o gejach, a najgorsze, ze do tego byl jakis kolorowy. Oni naprawde przyczyniaja sie do rozpraszania tego wirusa. Ja juz tak czulam wczesniej wiec od razu jak tylko sie dowiaduje, ze jakis facet jest 'bi' (Sabat!) czyli zadaje sie z 'tamtymi' to juz mam cipke zamknieta na ekspres. No sorry ale zrobil na caly kraj antygejowska reklame, madre to to nie bylo. Ale moze plus za szczerosc i za zgloszenie sie do testow.
                        www.gilead.com/medicines
                        • kag73 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 15:21
                          hello-kitty2 napisała:
                          Najlepsze w tym programie bylo to, ze wypowiadal sie jeden gej, ktory mowil wprost, ze nie wyobraza sobie uzywac gum (!!!) normalnie w takim przygodnym seksie i dlatego zglosil sie do testowania tego leku. Bedzie go bral codziennie. No to jak ludzie maja takie podejscie to przeciez sie tego virusa nie powstrzyma. Szczerze mowiac strasznie mi siadla opinia o gejach, a najgorsze, ze do tego byl jakis kolorowy. Oni naprawde przyczyniaja sie do rozpraszania tego wirusa. Ja juz tak czulam wczesniej wiec od razu jak tylko sie dowiaduje, ze jakis facet jest 'bi' (Sabat!) czyli zadaje sie z 'tamtymi' to juz mam cipke zamknieta na ekspres. No sorry ale zrobil na caly kraj antygejowska reklame, madre to to nie bylo. Ale moze plus za szczerosc i za zgloszenie sie do testow.

                          Taa, Sabat jest bi w wyobrazni :)
                          Ten gej jeszcze musi znalezc drugiego chetnego na seks bez gumy. A wyobrazasz sobie ilu jest bialych facetow, zwalszcza 45+, ktorzy leca na seks do egzotycznych krajow, oczywiscie tylko bez gumy, bo z guma to zadna frajda? Wiecej niz myslisz. Nawet niektorzy klienci burdeli chca bez gumy.
                          • hello-kitty2 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 15:43
                            kag73 napisała:

                            > Taa, Sabat jest bi w wyobrazni :)

                            On sobie moze chcial tym dodac atrakcyjnosci, a se odjal ;-)

                            > Ten gej jeszcze musi znalezc drugiego chetnego na seks bez gumy.

                            Musza sie znajdowac niestety ;( Chociaz mi kiedys opowiadal jeden kolega (gej), ze oni tak samo 'dorastaja' jak my hetero, do 30stki ruchac wszystko co na drzewo nie ucieka w tym zaliczanie czarnych, ect, a potem potrzeba stabilizacji, dom, staly partner, dlugie zycie razem.

                            A wyobrazasz s
                            > obie ilu jest bialych facetow, zwalszcza 45+, ktorzy leca na seks do egzotyczny
                            > ch krajow, oczywiscie tylko bez gumy, bo z guma to zadna frajda? Wiecej niz mys
                            > lisz. Nawet niektorzy klienci burdeli chca bez gumy.

                            Wierze. Malo tego w takiej Tajlandii czy Brazylii czy na jakiejs Ukrainie, w Rumunii doplacisz pewnie z 5 euro i masz bez gumy z 15 sto latka w dupala. Powinni ich aresztowac, nie wpuszczac do kraju z powrotem, niech tam zdychaja! ;-) A nie kurna przywozic do domu jakies grozne szczepy jakiego gowna i niech sluzba zdrowia lata z rodzina delikwenta wkolo tego. Tfu.
                        • aardwolf_ge Re: off top do Wolfa 24.06.15, 15:37
                          PrEP to jest znana sprawa, tyle że na razie ceny są zaporowe.
                          Ale może spadną w ciągu kilku lat bo kończą się patenty.
                          Ale jeśli już to raczej ostatnio myślę o związku, nawet z pierwszą lepszą, bo kandydatki są.
                          Nawet ostatnio poznałem dziewczynę która nie szaleje na punkcie dzieci, ale niestety ogólnie jest nieźle szurnięta, do poziomu przynależności do sekty antyszczepionkowców.

                          Humanizm wywiodłem z tych słów: "... a to nie plodnosc kobiet Ci straszna tylko ich WOLA do uzycia jej przeciwko Twojej woli".
                          Dawno nie spotkałem takiej wiary w potęgę człowieka.
                          Moje podejście jest odwrotne, w porównaniu z naturą wola jest zaniedbywalna.
                          Z jednej strony nie mam pretensji do ludzi bo jak można mieć pretensję do kogoś kto nic nie może, z drugiej jest to bardzo pesymistyczne.

                          a to nie plodnosc kobiet Ci straszna tylko ich WOLA do uzycia jej przeciwko Twojej woli
                          • hello-kitty2 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 16:07
                            aardwolf_ge napisał:

                            > PrEP to jest znana sprawa, tyle że na razie ceny są zaporowe.
                            > Ale może spadną w ciągu kilku lat bo kończą się patenty.

                            A jaki to rzad wielkosci?

                            > Ale jeśli już to raczej ostatnio myślę o związku, nawet z pierwszą lepszą, bo k
                            > andydatki są.
                            > Nawet ostatnio poznałem dziewczynę która nie szaleje na punkcie dzieci, ale nie
                            > stety ogólnie jest nieźle szurnięta, do poziomu przynależności do sekty antyszc
                            > zepionkowców.

                            No i dobrze, pozwiazkuj. Jak szurnieta to nie bedziesz sie czul tak wyobcowany ;) Ale z seksem, podpytam?

                            > Humanizm wywiodłem z tych słów: "... a to nie plodnosc kobiet Ci straszna tylko
                            > ich WOLA do uzycia jej przeciwko Twojej woli".
                            > Dawno nie spotkałem takiej wiary w potęgę człowieka.
                            > Moje podejście jest odwrotne, w porównaniu z naturą wola jest zaniedbywalna.
                            > Z jednej strony nie mam pretensji do ludzi bo jak można mieć pretensję do kogoś
                            > kto nic nie może, z drugiej jest to bardzo pesymistyczne.

                            Aaa ideowo, to tak, wierze w potege czlowieka. Przypuszczam, ze dlatego wlasnie uwielbiam Sci-Fi, bo tam zawsze potega umyslu ludzkiego jest przeciwstawiana jakiemus zagrozeniu, zawsze zwycieska. Ostatnio ogladlam znowu jakis film z Tomem Cruizem i on tam przerabiajac tam jakas niszczycielskiego robota pod swoje posluszenstwo mowi 'to jest tylko maszyna, to JA jestem bronia' hehe takimi tekstami sie podniecam. A na powaznie, zupelnie nie rozumiem jak niektorzy ludzie uwazaja, ze zwierzeta sa nam rowne. Nie sa. Podobniez czlowiek jest umilowany przez Boga, sa takie motywy filmowe, ze nawet aniolowie nam zazdroszcza. Niczego tez tak nie pragne jak sluzyc jakies sprawie.

                            A co rozumiesz przez 'nature'? Podasz na przykladzie, prosze?

                            Czy dobrze rozumiem, ze ludzie Cie rozczarowuja?
                            • aardwolf_ge Re: off top do Wolfa 24.06.15, 16:38
                              Rzędu tysiąc EUR na miesiąc, pewnie, że już można by sobie np. zrobić miesięczne wakacje z seksem a potem np. kilka lat przerwy.

                              Lubię szurnięte dziewczyny, ale akurat jej szurnięcie nie do końca mi odpowiada.

                              >>A co rozumiesz przez 'nature'?
                              Biologię. Istnienie chorób, płodność nad którą panuje się tyko w określonym stopniu (kobiety bardziej, mężczyźni prawie wcale) itd.

                              >>Czy dobrze rozumiem, ze ludzie Cie rozczarowuja?

                              Źle zrozumiałaś. Ludzie nic nie mogą, więc jak mogliby mnie w swej niemocy rozczarować.
                              Rozczarowuje mnie świat w którym praktycznie nic nie można osiągnąć.
                              Od 6 stycznia 2006 nie miałem jednego naprawdę fajnego dnia i nie widzę by coś w tej kwestii mogło się za bardzo zmienić.
                              • hello-kitty2 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 18:52
                                aardwolf_ge napisał:

                                > Rozczarowuje mnie świat w którym praktycznie nic nie można osiągnąć.
                                > Od 6 stycznia 2006 nie miałem jednego naprawdę fajnego dnia i nie widzę by coś
                                > w tej kwestii mogło się za bardzo zmienić.

                                Przypomniej, w 2006 rozstales sie z dziewczyna, tak? A dlaczego? Ona chciala dziecka, a Ty nie?
                                • aardwolf_ge Re: off top do Wolfa 24.06.15, 19:43
                                  Bo wyjechałem za granicę a ona nie chciała czekać.
                                  • kag73 Re: off top do Wolfa 24.06.15, 19:49
                                    aardwolf_ge napisał:
                                    > Bo wyjechałem za granicę a ona nie chciała czekać.

                                    Trzeba bylo zaberac ze soba albo nie wyjezdzac :( Polak madry po szkodzie, wiem, musztarda po obiedzie.
                                    No ale ogarnij sie i szukaj innej.
                  • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 14:11
                    Heh, ja tez bylam pewna. Blizniaki wyczuwam na kilometr, bo i zreszta bardzo duzo ich wokol mnie :)
          • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 18:39
            Istnieje szansa, ze ten pociag sie pojawi z czasem. Przezylam cos takiego. Facet jak Twoj Surfer, obiektywnie bez zarzutu, ale z mojej strony chemii brak, totalnie. Mimo to brnelam w to, nie bede sie rozpisywac o powodach. I w pewnym momencie wybuchlo, bylismy kochankami kilka lat.
            • zawle Re: off top do Glam 24.06.15, 18:43
              rezolutnakobieta napisała:
              Mimo to brnelam w to, nie bede sie rozpisywac o powodach.

              A ten wątek jest naprawdę ciekawy:))
              • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 19:01
                No dobra ;-) Z grubsza chodzilo o fascynacje intelektualna. Ale fizycznie zero pociagu. Pierwsze pocalunki - zadnych emocji. Musialam tez go co nieco podszkolic w sprawach technicznych, bo taki jakis toporny byl. Ale potem bylo super :-)
                • zawle Re: off top do Glam 24.06.15, 19:03
                  Moze z racji swojego intelektu był za bardzo mistrzem a za mało facetem z krwi i kości?
                  • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 19:12
                    Hmmmm, ja stawiam na brak doswiadczenia i kiepski seks z zona, ktora seksu nie lubila (przynajmniej z nim ;-) ). Bylo kilka rzeczy, ktorych po raz pierwszy sprobowal ze mna. :-) No to u faceta w tym wieku musi swiadczyc o malym przebiegu. (?)
                • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 19:27
                  rezolutnakobieta napisała:

                  > No dobra ;-) Z grubsza chodzilo o fascynacje intelektualna. Ale fizycznie zero
                  > pociagu. Pierwsze pocalunki - zadnych emocji. Musialam tez go co nieco podszkol
                  > ic w sprawach technicznych, bo taki jakis toporny byl. Ale potem bylo super :-)

                  Hmmm, z mojej strony nie ma fascynacji intelektualnej. Gdyby byla, moze moglabym z siebie cos wykrzesac, bo lubie u facetow seksowny mozg - z tego naprawde moze sie narodzic spora chemia.
                  A tu niestety. I wiem na pewno, ze nic z tego nie bedzie bo chociaz na poczatku jeszcze cos tam minimalnie bylam w stanie z siebie wykrzesac (te nieszczesne minetki) jako ze po ostatnim romansie z 30 latkiem bylam bardzo rozbujana seksualnie - tak teraz mysl o jakimkolwiek kontakcie fizycznym z nim wywoluje totalny rzyg. On nie dosc ze mnie nie pociaga, on mnie wrecz odpycha. Tak, ze pozamiatane, a szkoda, bo kandydat bylby idealny i nawet na slub by sie pisal.... :)
                  • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 20:01
                    Mnie ten nie obrzydzal, ale pierwszy seks totalna klapa. Pamietam, ze zaczelam myslec w pewnym momencie o zakupach ;-) i roznych glupich rzeczach, zupelnie nie moglam sie skupic. A z czasem strasznie sie zakochalam i im bardziej bylam emocjonalnie zaangazowana, tym lepszy byl seks. Ale jesli ten Twoj zupelnie Cie nie kreci, a wrecz odrzuca, to sie nie ma co zmuszac.
                  • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 20:01
                    Glam a czemu musi byc ten slub koniecznie?
                    • zawle Re: off top do Glam 24.06.15, 21:44
                      fajnie brzmi..miałam pięciu męzów:))
                      • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 22:03
                        zawle napisała:

                        > fajnie brzmi..miałam pięciu męzów:))
                        >
                        hehe ja mam nazwisko po pierwszym mezu, mowilam sobie, ze przeciez zmienie na nazwisko drugiego ale to nie 'nadejszlo' ;-)
                        • zawle Re: off top do Glam 24.06.15, 22:08
                          Ja zamierzam hańbić męza pierwszego nazwisko, dokąd mi sił i chęci starczy;)
                          • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 22:23
                            ja nie zmienialam, mam swoje :-) po co zmieniac ? jaki ideal temu przyswieca?
                            • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 22:39
                              kruche_ciacho napisała:

                              > ja nie zmienialam, mam swoje :-) po co zmieniac ? jaki ideal temu przyswieca?

                              Brak polskich liter? ;) Jak masz nazwisko, ktore po podaniu zawsze zostanie napisane z bledem w twoim wlasnym kraju? Wiesz u mnie to kazdy z Chinczykow ma nawet obrane Europejskie imie, a jak sobie nie wybral to mu sie nadaje ;) Ale nagorsze to sa chyba poslskie litery. Nadawajcie tez dzieciom miedzynarodowe imiona zeby sie nie musialy przerabiac ;-)
                              • kruche_ciacho Re: off top do Glam 24.06.15, 22:46
                                moj ex byl/jest Polakiem wiec .... moze sie nie zdecydowalam bo czulam podskurnie... ?
                              • marek.zak1 Re: off top do Glam 24.06.15, 22:47
                                hello-kitty2 napisała:

                                Nadawajcie tez dzieciom miedzynarodowe imiona zeby sie nie musialy przerabiac ;-)
                                ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Poszedłem tym tropem.
                                Skoro nazwisko na Ż, imiona na A: Anna, Andrzej, Agnieszka.
                                • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 22:58
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Poszedłem tym tropem.
                                  > Skoro nazwisko na Ż, imiona na A: Anna, Andrzej, Agnieszka.

                                  Anna jest ok, ale Andrzej i Agnieszka beda musieli sie "przerabiac", jezeli los rzuci ich za granice. Globalizacja idzie, trzeba miec to na uwadze i nie utrudniac dzieciom zycia.
                                  • maracooja Re: off top do Glam 24.06.15, 23:14
                                    Andrzeja i Agnieszkę da się chociaż przerobić. Co ma powiedzieć Bożydar, Mieczysław, Dąbrówka czy Bożena...
                                    Chociaż z drugiej strony imiona słowiańskie to część naszej kultury, potrafią brzmieć naprawdę pięknie i nie muszą być trudne, np. taka Bogna. Szkoda by było to zatracić w imię europejskiej urawniłowki.
                                    • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 23:27
                                      maracooja napisała:

                                      > Chociaż z drugiej strony imiona słowiańskie to część naszej kultury, potrafią b
                                      > rzmieć naprawdę pięknie i nie muszą być trudne, np. taka Bogna. Szkoda by było
                                      > to zatracić w imię europejskiej urawniłowki.

                                      Pamietam, ze szukalam synowi polskiego imienia bez polskich liter i nie moglam znalezc, ktore by mi sie podobalo. Z dziewczynkami wydaje mi sie latwiej. Meskie polskie imiona sa do dupy szczerze mowiac ;) I to przerabianie: Przemyslaw -> Przemek, Krzysztof -> Krzysiek. Nie moze byc jedno zawsze tylko te przerobki? Nie lubie tego.
                                      • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 23:39
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        Przemyslaw -> Przemek, Krzysztof -> Krzysiek. Nie moze byc jedno zawsze tylko te prz
                                        > erobki? Nie lubie tego.

                                        Ja tez. Te nasze slowianskie zdrobnienia sa dosc klopotliwe, nawet jesli nie jest to nawet Przemyslaw. Ja np. tu na tej mojej zagranicy ciagle musze sie tlumaczyc, dlaczego nie chce, zeby mowiono do mnie uzywajac mojego oficjalnego imienia w jego pelnej wersji. Dla ludzi tutaj imie to imie - i jak cie pisza w dokumentach, tak cie zwa. Ale ja nie identyfikuje sie z tym oficjalem i nie chce zeby ludzie do mnie tak mowili. Wszedzie musze wiec od poczatku wykladac kawe na lawe i wic sie w wyjasnieniach, dlaczego w ID mam inaczej, a ludzie maja mowic inaczej. Zalamka.
                    • glamourous Re: off top do Glam 24.06.15, 22:45
                      kruche_ciacho napisała:

                      > Glam a czemu musi byc ten slub koniecznie?

                      Nie musi byc, nie jest to bynajmniej dla mnie warunek sine qua non.
                      Ale dla mnie ma jednak troche sentymentalne znaczenie.
                      Moze troche moje tradycyjne wychowanie sie odzywa, moze lubie byc zona, a moze lubie czuc, ze facet jest tak bardzo "into it", ze ma ochote na taki stopien zaciesnienia wiezi.

                      --
                      Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
            • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 18:55
              Dodam, ze byl starszy, wlasnie o te 10 lat. Ale nie wygladal na swoj wiek.
              • hello-kitty2 Re: off top do Glam 24.06.15, 18:58
                rezolutnakobieta napisała:

                > Dodam, ze byl starszy, wlasnie o te 10 lat. Ale nie wygladal na swoj wiek.

                A w jakim byliscie wieku jak to wybuchlo?
                • rezolutnakobieta Re: off top do Glam 24.06.15, 19:05
                  Ja w polowie miedzy 30 a 40, a on w polowie miedzy 40 a 50. Wydaje mi sie, ze na tym etapie ta roznica jest najmniej odczuwalna. Choc czasem sie smialismy, ze jak on robil mature to ja bylam na poczatku podstawowki. Wiec doslownie przepasc.
    • anbale Re: Odrobina godności 24.06.15, 09:30
      Człowiek karmi się nadzieją, że nastąpi jakiś "przełom" w relacjach, znieczula się złudzeniami, interpretuje fakty tak, żeby pasowały do wizji
      Dopiero jak straci nadzieję, albo w nim samym nastąpi przełom i przestanie mu zależeć to patrząc wstecz widzi jak zabrnął w ślepą jednokierunkową...
      • zawle Re: Odrobina godności 24.06.15, 09:34
        Anbale...ja rozumiem jedną taką lekcję. Ale niektórzy przerabiają temat ciągle i nie uczą się nadal....Za drugim razem łatwiej chyba obejrzeć się w tył?
        • urszula.slo Re: Odrobina godności 24.06.15, 10:58
          Liczba singli rośnie, ale nie dlatego, że ludzie są mądrzejsi, lecz wręcz przeciwnie: ludzie są coraz mniej zdolni do stworzenia dobrze funkcjonującego, udanego związku. Poprzewracało im się w głowie, świat im wmawia, że to oni są sprawcami swego życia, że mogą zrobić z niego to, co chcą, że wszystko od nich zależy, że mogą bezkoniecznie wybierać i że wszystko im się należy (i że to wszystko też dostaną, jeżeli będą się bardzo starać/są piękni/młodzi/inteligentni/zamożni itd itd itd.). No i że nie mają prawie żadnych obowiązków = że w życiu nie trzeba robić rzeczy, których się nie lubi (a ta ideologia dzisiaj pokutuje już w żłobkach: wszędzie tylko zabawa, by dzieciom było fajnie/miło/przyjemnie, nawet nauka musi być zabawą, bo w życiu tak naprawdę musimy się tylko bawić i mieć się dobrze i musi być nam przyjemnie).

          A w życiu wcale nie o to chodzi.

          Zachowania w stylu:
          - jeżeli jestem w związku, to seks musi być zawsze i wsządzie, gdzie JA chcę, i zawsze musi być bosko
          - "to nie ja mam problem, lecz ty" - żona do męża (lub odwrotnie), który błaga o seks
          - nie mam ochoty na seks, to nie będę go uprawiać z mężem/żoną wcale
          - znudziło mi się, chciałbym wypróbować coś nowego (= kogoś nowego), bo nie ma już namiętności, nie ma w związku tego-tamtego
          - i tym podobne bzdury
          Te zachowania i ten typ myślenia - to wszystko skutek ideologii indywidualistycznej, którą nam się wciska już od bardzo dlugego czasu.

          Rosnąca liczba singli = rosnąca liczba ludzi, chorujących na depresję (i nie tylko), to powszechnie znany fakt. A depresję nasz system lubi - bo depresja robi z ludzi pasywnych obywateli, chronicznych chorych, uzależnionych od chemii, lekarzy, psychologów itd (czyli: od systemu). No i signle w ogóle - to najlepsi konsumpcjoniści.
          • zawle Re: Odrobina godności 24.06.15, 11:46
            urszula.slo napisała:

            > Liczba singli rośnie, ale nie dlatego, że ludzie są mądrzejsi, lecz wręcz przec
            > iwnie: ludzie są coraz mniej zdolni do stworzenia dobrze funkcjonującego, udane
            > go związku.

            Ciekawa teoria. Mam jako takie pojęcie o dobrych związkach bo długo zyje na tym świecie. Poznałam 4 pokolenia ( niektóre z opowiadań) i uwaam ze zwiazki mają sie dobrze. Dobre bywały i nadal bywają. Bardzo złych coraz mniej. Kobiety są coraz bardziej wyedukowane i samodzielne, wiedzą ze mogą odejśc i często to robbią.

            Poprzewracało im się w głowie, świat im wmawia, że to oni są sprawc
            > ami swego życia, że mogą zrobić z niego to, co chcą, że wszystko od nich zależy
            > , że mogą bezkoniecznie wybierać i że wszystko im się należy (i że to wszystko
            > też dostaną, jeżeli będą się bardzo starać/są piękni/młodzi/inteligentni/zamożn
            > i itd itd itd.). No i że nie mają prawie żadnych obowiązków = że w życiu nie tr
            > zeba robić rzeczy, których się nie lubi (a ta ideologia dzisiaj pokutuje już w
            > żłobkach: wszędzie tylko zabawa, by dzieciom było fajnie/miło/przyjemnie, nawet
            > nauka musi być zabawą, bo w życiu tak naprawdę musimy się tylko bawić i mieć s
            > ię dobrze i musi być nam przyjemnie).

            Od zawsze tak było, moe tylko było mniej propagandy;) A swoją drogą czy nie chodzi o to zey mieć pzryjemne zycie i nikogo nie krzywdzić? ( warto nauzyć się tego na sobie)

            > A w życiu wcale nie o to chodzi.

            No cóz...zabrziało bosko. A skąd ta pewnośc ze Ty wiesz o co chodzi w zyciu?
            > Zachowania w stylu:
            > - jeżeli jestem w związku, to seks musi być zawsze i wsządzie, gdzie JA chcę, i
            > zawsze musi być bosko
            > - "to nie ja mam problem, lecz ty" - żona do męża (lub odwrotnie), który błaga
            > o seks
            > - nie mam ochoty na seks, to nie będę go uprawiać z mężem/żoną wcale
            > - znudziło mi się, chciałbym wypróbować coś nowego (= kogoś nowego), bo nie ma
            > już namiętności, nie ma w związku tego-tamtego
            > - i tym podobne bzdury

            Jeśli się na to spojrzy twoimi oczami, ale jesli zobaczy się w tym dramaty ludzkie i tragedie. Po co oceniać innych? Czy małością się kierują czy nie? ja z ludzmi małymi nie chcę miec doczynienia i ciesze się gdy znikają z mojego zycia.

            > Te zachowania i ten typ myślenia - to wszystko skutek ideologii indywidualistyc
            > znej, którą nam się wciska już od bardzo dlugego czasu.

            I dobrze. Tylko jednostki potrafią samodzielnie myśleć. Motłoch zyje emocją.

            >
            > Rosnąca liczba singli = rosnąca liczba ludzi, chorujących na depresję (i nie ty
            > lko), to powszechnie znany fakt. A depresję nasz system lubi - bo depresja robi
            > z ludzi pasywnych obywateli, chronicznych chorych, uzależnionych od chemii, le
            > karzy, psychologów itd (czyli: od systemu). No i signle w ogóle - to najlepsi k
            > onsumpcjoniści.

            No tak, w dawnych czasach szczęsliwych zwiazków opieki psychoatrycznej nie było.

            Ja wiem o co Ci chodzi. sama się zastanawiam kto jest normalny? A to po prostu świat jest duzo bardziej skomplikowany. Gdy szala wagi zatrzyma się wadliwie, trzeba uzyć siły zeby ją rozvbujać. Zazwyczaj szala niebezpiecznie wychyla się w drugą stronę. Ale po chwili wszytsko się uspokaja i znajduje optymalność
    • tibarngirl Re: Odrobina godności 24.06.15, 19:55
      Łatwo powiedzieć, różnie się ludziom układa. Na jakiej podstawie w ogóle uważasz, że autorka wątku robi z siebie ścierkę? Jest po prostu kobietą z niską samooceną, która po poprawie wyglądu nie umie odnaleźć się w związku. Przekonałam się, że sytuacje tego typu to totalnie nierozumiane przez znaczącą część społeczeństwa, które lubi takiego człowieka zaszufladkować jak świra czy właśnie ścierę. Przecież ktoś bez kompleksów nawet się nie zastanawia. dlaczego partner z nim jest. I zazwyczaj nawet nie wie, że naprawdę zdarzają się relacje z wyrachowania, dating down z różnych powodów, w których partner/ka nie znaczy tak naprawdę nic. Jeśli zaś o mnie chodzi, to wiem, że problem kobiet-incelsów jest tak bardzo rzadki, że praktycznie nic o nim nie słychać. Przecież każda potwora... a także facet leci na wszystko.... ktoś powiedział mi kiedyś, że dla takich osób jak ja, "mainstreamowe pojęcie moralności", czekanie na wartościowego faceta, związek jest destrukcyjne i w sumie to się z tym zgadzam. Jeśli ktoś ma mnie uznać z tego tytułu za ścierkę, trudno, mało mnie to interesuje.
      Problemy osób brzydkich uważane są za wydumane, wyolbrzymione i głupie - bo osoba, która nie ma braków w wyglądzie nie przekonuje się, jak bardzo jest on ważny i jak duży ma na życie wpływ. O tym przekonują się tylko bardzo ładni i bardzo nieładni. Cała reszta natomiast powie, że to bzdury, bo oni takich zależności nie widzą.
      Żona odmawia seksu - co ma zrobić maż, żeby nie być ścierą? Rzucić żonę, bo w sakramencie liczy się tylko seks? A może w milczeniu godzić się na bezseksie, bo z kolei, jest nieważny?
      • prosty_facet Re: Odrobina godności 27.06.15, 00:57
        tibarngirl napisała:

        > Żona odmawia seksu - co ma zrobić maż, żeby nie być ścierą? Rzucić żonę, bo w s
        > akramencie liczy się tylko seks? A może w milczeniu godzić się na bezseksie, bo
        > z kolei, jest nieważny?

        Ma zachować "godność osobistom".
        O to chodzi.
        • tibarngirl Re: Odrobina godności 29.06.15, 23:18
          To znaczy..... która opcja w tym wypadku?
          • prosty_facet Re: Odrobina godności 30.06.15, 13:55
            tibarngirl napisała:

            > To znaczy..... która opcja w tym wypadku?

            Znaleźć kochankę, ale bez desperacji.
            Jak się znajdzie to ok a jak nie to też dobrze ;-)
    • romantyk999 Re: Odrobina godności 02.07.15, 06:54
      :) Oj tak :) Godność to podstawa ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka