Dodaj do ulubionych

Paranoja rozwodowa

28.07.08, 20:35
Cisza, spokój, do rozprawy 10 dni. Ostateczne przesłuchanie stron
Może mowy adwokatów
A potem, jak dobrze pójdzie, werdykt.
A ja cały czas czuję, że ex właśnie coś knuje. Że znów chce mnie
okraść, opluć, fałszywie oskarżyć...
paranoja rozwodowa?
Obserwuj wątek
    • zielona_ropucha Re: Paranoja rozwodowa 28.07.08, 20:42
      Życzę Ci,zeby to była tylko paranoja,tak to juz jest,że człowiek
      intuicjnie wyczuwa zagrożenie,nic nie poradzisz.Powodzenia.
      • sbelatka Re: Paranoja rozwodowa 28.07.08, 22:30
        czasem intuicyjnie wyczuwa...a czasem nasz mózg podsuwa nam
        najbardziej przerażające wizje przyszlości...

        pojawia sie pytanie w takich razach - czy z tego powodu, ze będziesz
        sie spodziewał najgorszego cos REALNIE sie zmieni?

        oczywiście niespodziewany atak jest trudniejszy do odparcia.. ale z
        drugiej strony czy nasze oczekiwanie ataku czasem nie prowokuje
        onego...

        no sama nie wiem - szczególnie, ze byc może Towja pzryszła ex ma
        wrednych charakter i lubi Ci cos nieprzyjemnego zaserwować...

        ale jeszcze z tzreciej stroimny - czy nie skzoda tych 10 dni strawić
        na banie sie tego co zrobi? jeśli zrobi - to nie przegapisz... A
        jeśli nie zrobi? to masz 10 dni mniej stresujących w życiu smile

        wiem, wiem.. łatwo sie mówi..

        mimo wszytsko może warto jednak myslec - jak najbardziej świadomie
        sie do tego zmuszac nawet - o czymś z ex nie związanycm... TO i tak
        nastąpi...

        powodzenia

        • andreas077 Re: Paranoja rozwodowa 28.07.08, 22:36
          Takie sprawy rozwodowe czegoś człowieka uczą, kilkanaście posiedzeń w kilka lat
          i zdziwienie wielkie, potem apelacje i wesoło, boso ale w ostrogach, wszyscy
          zarabiają, dobrze jak nie ma dzieci, bo to na nich się najczęściej wszystko
          odbija...
    • fragile66 Re: Paranoja rozwodowa 29.07.08, 16:34
      Teraz już nic nie zmienisz. Trzeba pójść z podniesionym czołem i
      przyjąć werdykt "na klatę".

      Chyba że ex wymyśliła jakiś sposób, żeby się jeszcze z tobą powozić -
      zachoruje, nogę złamie, albo zemdleje na sali rozpraw.
      Jeśli się zjawi i utrzyma pion, to jesteś blisko końca pierwszego
      etapu (bo sądząc z twoich wcześniejszych postów wyrok powinien być
      dla ciebie korzystny, więc twoja ex jak nic złoży apelację).

      Trzymaj się!
      • aron95 ach te aktorki 29.07.08, 21:59
        każda kobieta to mniej lub bardziej aktorka
        Zwodzą nas codziennie i naturę poprawiają
        • sbelatka Re: ach te aktorki 29.07.08, 22:52
          noooo smile
          każdego ranka dziekuje wszystkim bogom za zestaw malowideł
          dogębnych...
        • rybak Re: ach te aktorki 07.08.08, 14:16
          I już po rozprawie. Ostatniej w tej mojej półtorarocznej sprawie. Za
          dwa tygodnie publikacja werdyktu.
          Ex już chyba niczym nie mogła zaskoczyć sędziów, więc stwierdziła,
          że podejrzewa, że chciałem ją zabić za pomocą samochodu, który jej
          zostawiłem (że niby taki wadliwy) , albo jeszcze jakoś inaczej. Że
          jej siostra uciekała z mojego domu "w śniegu po kolana i 20 st.
          mrozie" z naręczem szczeniaków w garści (żeby ratować je przede
          mną), że jestem świetnym socjotechnikiem i doskonale manipuluję
          ludźmi, a zarazem w ogóle nie wyczuwam emocji innych ... a, zresztą,
          po prostu hadko to wszystko pisać...
          Na to ja - ale przecież pieski urodziły się w maju i nikogo nie
          wyganiałem, tylko sam zwiałem, a siotrzyczka nadal mieszka i jakoś
          się z MOJEGO domu wyprowadzić ze swym konkubentem nie chcą. Ale co
          do zarzutów o zabijaniu - to już tylko mi szczęka opadła. Są w końcu
          jekieś granice kretynizmu i podłości...
          A ex wtedy - A, rzeczywiście, coś mi się z tym mrozem poplątało...
          W końcu pani ławnik nie zdzierźyła i zapytała po prostu - proszę
          pani, z dowodów jasno wynika, że przez te lata mąż dawał pani bez
          przerwy CZYNAMI dowody prawdziwej ogromnej miłości i przywiązania.
          Czy może pani podać choć jeden podobny dowód - nie w słowach -
          podobnego działania u pani?
          Odpowiedź ex - "No jak wyjeźdźałam w delegacje, to natychmiast była
          rozmowa telefoniczna, że dojechałam itd."
          Na to pytanie ławnik - " a kto dzwoni??
          odpowiedź oburzonej ex - no wiadomo, że zawsze dzwoni męźczyzna!
          A na dokładkę przyznała otwarcie, że działała wespół i w
          porozumieniu z siostrą przeciw mnie. I że zamki w domu zmieniła bo
          nie chciała mnie do niego wpuszczać.
          Żenada!
          Z tego wszystkiego adwokat mój po prostu stwierdził na koniec
          rozprawy bardzo krótko - w świetle ostatnich dowodów zmieniamy
          kwalifikację i żądamy uznania pozwanej wyłącznie winnej rozpadu
          związku.
          Ciekawe, co będzie (poza apelacją ex - oczywście)

        • kingas38 Re: ach te aktorki 07.08.08, 16:13
          aron95 napisał:

          > każda kobieta to mniej lub bardziej aktorka
          > Zwodzą nas codziennie i naturę poprawiają

          Aronku a może coś powiesz o aktorach?
          • aron95 Re: ach te aktorki 07.08.08, 23:42
            Patrik Sweizy mi się podobał
          • i33 Re: ach te aktorki 07.08.08, 23:42
            tak-tylko po tych wszystkicch rolacch
            spogladając w lustro i biadoląc nad wiloma już zmarszczkami
            warto sie zapytaćc----kim jestem naprawde?

            myślałam kiedyś,że jak ktoś lubi zwierzeta to dobry człek jest--
            ale i sama niedawno przekonałam sie że to w parze z lubieniem ludzi
            czy szacunkiem do nich nie idzie
            [pies kasał dziecko--a właścicielka zwymyślała dziecko od
            najgorszych]
            niesamowita historia--nadaje sie do anny marii wesołowskiej na
            wieele odcinkw!przebbiło by wszystkie dotychczasowe--na bank!

            ale dobrze bo to już końcowka
            pozdrawiam
            • rybak Re: ach te aktorki 08.08.08, 08:44
              Cóż, cierp cialło, coś chciało.
              Gorzkie to, ale teraz wiem przynajmniej jedno - ślepa miłość to
              najgorszy doradca przy wybieraniu partnerki na całe życie.
              Bo jednostronna miłość w związku to najgorszy wróg tego, kto kocha.
              Zmienia człowieka w leminga albo co gorsze.
              Ale wiedza to jedno, a życie - drugiesmile

              • aron95 Re: ach te aktorki 08.08.08, 09:49
                rybak napisał:

                > Cóż, cierp cialło, coś chciało.
                > Gorzkie to, ale teraz wiem przynajmniej jedno - ślepa miłość to
                > najgorszy doradca przy wybieraniu partnerki na całe życie.
                > Bo jednostronna miłość w związku to najgorszy wróg tego, kto kocha.

                Tylko na tym etapie to druga strona też kocha
                albo wydaje jej się że kocha
              • akacjax Re: ach te aktorki 08.08.08, 12:57
                Co to za miłość jeżeli nie była wzajemna?
                Mam chyba obsesję na punkcie uznawania relacji za miłość, musi być dwustronna.
                Jednostronna nie jest wg mojej teorii miłością. A może to tylko słabość naszego
                języka. Choć może nie, "kochać" można kogoś-ale czy to "miłość" w rozumieniu:
                podstawa do związku?
                • i33 Re: ach te aktorki 08.08.08, 20:48
                  czyli NR 1--KWESTIA DOBRANIA W POJMOWANIU KOCHANIA
                  reszta może być
              • i33 Re: ach te aktorki 08.08.08, 20:35
                ja bym troszke inaczej na to spojrzała-

                zakochujesz sie --na początku rzadko kiedy wie sie jaka bedzie
                miłośc dalej--beczki soli w ciagu kilku spotkań nie zjemy,ani beczki
                piwa,,spotykamy sie najczęściej w takich okolicznościach, w ktorych
                trudno sie sprawdzić...rodzine poznajemy pzno...szybko idziemy do
                łożka---i po paru razach jesteśmy zdurzeni po uszy--klapki
                a jeszcze szybciej jeśli obiekt jest wg naszych norm---seksowny
                elegancki W NASZYM TYPIE
                DO zakochania jeden krok---odkochać sie trudniej
                bo już sa wspolne sprawy...przywiazanie zobowiazanie...znowu pare
                ładnych chcwil i znowu nadzieja,,szuka sie przyczyny gdzie indzieej
                i tak sie gmatwa...
                doświadczanie...-ALE JAKŻE POZNALIŚSMY SIEBIE!
                co preferowaliśsmy przedtem,czego nie chcemy a bez czego nie możemy
                żyć--każd ma przeciez inne priorytety życiowe--sam mnusi
                je "wydoświadczać"--gotowe skrypty są--ALE ONE NIE BOLĄ
                tekst przelatuje beznamiętnie a tak RYJE SIE W SERCU...
                I NA WATROBIE
                a pozniej jeszcze całe to bolesne brzemie trzeba zrzucić--a klei sie
                to!..wybaczyć pobłogosławić..pa badz szczęśliwa kochana!
                kochany!i..
                od nowa..!
                z miłości szukając gubiac..do miłości
                powodzenia

                • rybak Re: ach te aktorki 08.08.08, 22:29
                  Albo zakochujemy się, a potem czujemy się odpowiedzialni. Nie za
                  siebie - bo to uważamy za normalne, ale - za nią. Za jej szczęście,
                  jej powodzenie, jej dobry humor, dobrobyt.
                  Bo przecież wybraliśmy. Nie mogliśmy się mylić, no nie?
                  I tak brniemy. Nie widząc tego, co widzą inni, nie chcąc widzieć.I
                  umiejętnie w tym stanie nierównowagi podtrzymywani przez nią, coraz
                  wyżej przebijamy stawkę, coraz bardziej rezygnując z siebie.
                  A przecież ojciec syna lał nie za to, że grł, ale za to, że się
                  odgrywał. Emocjonalnie też.
                  Aż już nie ma nic, czym by się dało przebić stawkę, bez całkowitej i
                  nieodwracalnej samozatraty.
                  Jedni w nią idą i giną, innym taki stan uzależnienia w tym momencie
                  przechodzi.Także definitywnie i ostatecznie
                  Jak mnie. A wtedy aktywizuje się ona. I dopiero daje nam popalićsmile))
                  • kingas38 Rybak 08.08.08, 22:44
                    długa droga przed tobą zanim spojrzysz w pewnym momencie z dystansem na wszystko
                    czego doświadczyłeś.Najtrudniej poradzić ze sobą,poukładać, przewartościowac
                    pewne sprawy,przestac pytać ,,dlaczego'',obwiniać siebie, nienawidzić
                    byłego/byłą, zacząć mysleć o sobie, swoim życiu...To wszystko przychodzi z
                    czasem choć ból pozostaje ,ale coraz mniejszy, mniejszy aż rana się zagoi.Tylko
                    cholera blizna zostaje na pamiątkę.Przepraszam za tą ,,cholerę"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka