Dodaj do ulubionych

Moja szara codzienność.

12.08.15, 03:29
Witam :) Jestem tu nowa, chociaż nie do końca, ponieważ od jakiegoś czasu Was podczytuję, ale dziś postanowiłam się ujawnić i przedstawić swój problem. Piszę bardziej z potrzeby wyrzucenia z siebie tego co mnie boli, ale jeśli ktoś doradzi mi coś sensownego- będę wdzięczna :)

Forum jest tematyczne, więc wiadomo z jakim problemem przychodzę.
Do rzeczy: Problem polega na tym, że mój mąż już mnie nie pragnie.
Zaczeło się w momencie kiedy zaszłam w ciążę, a konkretniej odkąd razem zamieszkaliśmy. Stopniowo ogień wygasał. Myślałam że po ciąży wszystko wróci na swój stary tor, ale grubo się pomyliłam.
Wreszcie zapytałam męża jaka jest tego przyczyna. Byłam gotowa przyjąć każdą, nawet najgorszą prawdę i uczynić wszystko aby zmienić owy stan rzeczy. Usłyszałam jedynie że on nie wie, jakoś tak, ale nadal uważa że jestem atrakcyjna, w dalszym ciągu mu się podobam, że mnie kocha, ale że chodzę w piżamie po domu, bez makijażu. Tyle.
No więc zaczęłam bardziej o siebie dbać, uprawiać sport, zdrowo się odżywiać, troszkę schudłam, a moja figur nabrała dawnych kształtów, robiłam makijaż zanim on wstnie, chodziłam ładnie ubrana po domu, zaczęłam nawet nosić znienawidzone przeze mnie stringi :-/
Mijał czas, a ogień wciąż nie powracał. Na kolejne moje pytania w temacie "dlaczego" usłyszałam, że dawniej byłam bardziej spontaniczna a poza tym on nie lubi prezerwatyw.
Poszłam więc do ginekologa, w celu otrzymania antykoncepcji.
Zaproponowałam mężowi szybki numerek na balkonie. Kręciłam przed nim tyłkiem, a on.... Uciekł spać jak tylko wyszłam na chwilę do ubikacji. Wiem jak to brzmi i wiem jakie to żałosne. Poczułam się jak śmieć.
Któregoś dnia przestłam się prosić, dopominać i pytać. Seks był raz na miesiąc, raz na 2 miesiące, wtedy gdy widział że szlag mnie już trafia, ale ja takiego seksu nie chciałam i nie chcę, ponieważ to dla mnie bardziej upokarzające aniżeli sam brak tego seksu, po prostu nie chcę aby się do mnie zmuszał.
Któregoś razu nie opanowałam emocji, coś we mnie pękło i zrobiłam mu dziką awanturę. O dziwo zaraz gdy się pogodziliśmy jeszcze tego wieczoru bardzo namiętnie kochaliśmy się i ta sielanka trwała tydzień, aż znów się urwało... W ciągu tego tygodnia było cudownie, zupełnie jak dawniej, spacerowaliśmy za rękę, byliśmy dla siebie milusi :)
Druga podobna sytuacja wydarzyła się, gdy podczas wyjścia z moimi przyjaciółkami pewien facet najprawdopodobniej wrzucił mi do piwa pigułkę gwałtu. Miałam szczeście ze mój mąż zjawił się w porę. Na drugi dzień powiedział: Mógł Cię zgwałcić, na co ja: przynajmniej ktoś by mnie przeleciał (oczywiście wcale o tym nie marzyłam). Bardzo go te słowa zbolały. Pogodziliśmy się w łóżku ;) Sielanka znów trwała zaledwie kilka dni....

Najgorsze w tym wszystkim jest to jak się z tym czuję i jakie myśli mi do głowy przychodzą. Poczucie własnej wartosci równe zeru, nieatrakcyjna, odrzucona, samotna. Sprzątaczka, kucharka, niańka.
Obserwuj wątek
    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 03:49
      Zapomniałam dodać, że on się regularnie masturbuje :-/ Co jest dla mnie faktem już totalnie nie do zniesienia.

      Mam tego strasznie dość ;( Żyję z dnia na dzień myśląc co jest ze mną nie tak. Wszystko zniosę, tylko chcę prawdy, jakiekolwiek.
      • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:10
        margeritka4 napisał(a):

        >
        > Mam tego strasznie dość ;( Żyję z dnia na dzień myśląc co jest ze mną nie tak.
        > Wszystko zniosę, tylko chcę prawdy, jakiekolwiek.

        Ale przeciez prawde znasz - juz go nie pociagasz. Opatrzylas sie, syndrom Coolidge'a czy jakas inna cholera. Serio oczekujesz, ze malzonek powie Ci "kochanie, przykro mi, znudzilas mi sie. Bzykanie sie z toba przestalo byc atrakcyjne do tego stopnia, ze wole sobie zmarszczyc freda, niz poswiecic ci chocby i 10 minut"? Przeciez juz wiesz, ze bedzie szedl w zaparte, wymyslal jakies bzdetne przyczyny bezseksia (np. to, ze nie pomalowalas paznokci, chcemu sie spac, albo pies sie tak dziwnie patrzy), obarczal Cie wina za wlasny brak pozadania (co wedlug mnie jest totalnym skurwysynstwem) - zalozylas zbyt krotka albo zbyt dluga spodnice, osaczasz go inicjatywa wzglednie nie przejawiasz inicjatywy i co tam jeszcze mu zaswita - byle tylko nie przyznac.
        To jest klasyczne do porzygania.

        Nie graj w to, bo zmarnujesz kupe czasu, a poczucie wlasnej wartosci i atrakcyjnosci jeszcze bardziej Ci zjedzie. Za moment bedziesz miec pelnoobjawowy stan depresyjny, a pan maz nadal bedzie rznal (nomen omen) glupa.
        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:48
          Brak.polskich.liter ja to widzę podobnie. Mało tego czasem odwraca kota ogonem i zwala winę na mnie.
          Ostro powiedziane, ale to najbardziej prawdopodobne.
          Tymbardziej że... Nasze małżeństwo to jego najdłuższy związek.
          Kiedyś zmieniał dziewczyny jak rękawiczki. Nie był problemem dla niego jednarazowy przygodny seks.
          Pamiętam jaki był z niego kogucik na początku, namiętny kochanek, w każdej chwili gotowy i mógł godzinami.
          Już żadnej prawdy się nie boję, więc dziękuję za tę szczerość.

          Serce mi się kraje, gdy ogląda się za innymi dziewczynami, a tymczasem mi nie umie powiedzieć że jestem ładna, chociaż podobno jestem...
          Sama o sobie już dawno tak nie myślę. Patrzę w lustro i nie widzę już zalet, same wady.
          • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 12:12
            No dobra, to masz przynajmniej jasnosc, ze w kwestii bycia pozadana przez meza i seksu z tym panem (takiego, jaki Tobie by pasowal, zarowno pod wzgledem jakosci, jak i czestotliwosci) masz pozamiatane. Cos zamierzasz w zwiazku z tym? Czy dalej bedziesz sie kisic we frustracji i jak Cie za bardzo przycisnie zalic sie, robic awanture, wzglednie zebrac o seks u goscia, ktory Cie olewa juz od dluzszego czasu?
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 12:50
              Dobre pytanie. Co zamierzam? Co dalej?
              Chyba będę się kisić, tkwić w punkcie, a od czasu do czasu wylać żale.

              Awantur nie będzie, żebrania też, ani rozmów.
              Postaram się żyć jakby sprawy nie było.
              Niech się dzieje co chce. Niech dystans miedzy nami rośnie.
              Zostawię sprawę samej sobie.
              Na razie szczęście dzieci jest dla mnie najważniejsze i dla nich muszę te mękę znieść, przynajmniej do póki nie podrosną, a ja się nie usamodzielnię.
              • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 12:59
                Poza tym naprawdę go kocham i nie potrafię żyć bez niego.
                Ciągle pamiętam go sprzed tych 5 lat. Są to najpiękniejsze chwile mojego życia. Kocham jego zapach, jego ciało i duszę i strasznie boli mnie to odrzucenie.
                • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 13:57
                  margeritka4 napisał(a):

                  > Poza tym naprawdę go kocham i nie potrafię żyć bez niego.
                  i
                  > Zapewnia nam życie, w którym niczego nam nie bra
                  > kuje.

                  No to akurat do mnie przemawia ;-) Dlatego bedziesz sie tak bujac do usranej smierci.
                • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 14:37
                  Wierze Ci. Niemniej to, czego Ty chcesz, jest zaledwie polowa rownania, bo w tym ukladzie jest Was dwoje. Bierzesz w ogole pod uwage, ze - byc moze - pan maz, oprocz dlugotrwalego bezseksia i upokorzen z nim zwiazanych, zafundowal Ci rogi, wzglednie zrobi to lada moment?
                  Skoro sie brandzluje i oglada za innymi babami, to znaczy, ze libido mu nie zdechlo, tylko po prostu jest realizowane gdzie indziej, niz w zwiazku z Toba. Jesli w przeszlosci ruchal jakies tabuny bab, a seks z Toba przestal go interesowac i to trwale, jest IMO kwestia czasu, kiedy zaczniesz rysowac sufit.
                  To tez klasyka.
                  I wtedy - albo bedzie gzil sie poza domem, a Ty bedziesz nadal pelnic role nianki, garkotluka, mopa i rozne inne na potrzeby wizerunku (pelna rodzina, dzieciatka zaopiekowane, zonka zadbana, mozna sie skichac ze wzruszenia), albo - jesli uzna, ze zonomatkomop jest jednak niewystarczajacy do szczescia, wzglednie fiut mu zaspiewa do innej, chwilowo fascynujacej, pani - to Cie kopnie. I caly Twoj plan zachowania aktualnej pozycji pod przykrywka poswiecenia sie dla dzieciatek chuj strzeli.
                  Ta pierwsza ewentualnosc jest wysoce prawdopodobna, bo zonaci panowie dotknieci wadami postawy (dupa na boku) nader rzadko z wlasnej inicjatywy wymiksowuja sie z wygodnego gniazdka obslugiwanego przez zonomopa, wiec jest szansa, ze jednak uda Ci sie zachowac status quo.
                  A seksu z nim i tak miec nie bedziesz.
                  • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:00
                    Co do jego wierności, to jestem w 100% pewna, że mnie nie zdradza. Chodzi do pracy, a z pracy wraca prosto do domu. Nie ma nawet znajomych, zresztą ja też mam ich garstkę.
                    Częściej wychodzę na miasto aniżeli on. Lubię wtedy, gdy ktoś się mną zainteresuje i powie coś miłego. Na gadce poprzestaję, wystarcza mi, aby lekko się podbudować. Wiem, że i to jest żałosne, ale taka jest prawda.
                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:01
                      No i wolę aby z jego winy się to rozpadło, niż z mojej. Niech będzie co ma być.
                      • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:11
                        margeritka4 napisał(a):

                        > No i wolę aby z jego winy się to rozpadło, niż z mojej. Niech będzie co ma być.

                        Chodzi Ci o orzeczenie jego winy przy rozwodzie?
                        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:18
                          Miedzy innymi, jeśli nastąpi taka ewentualność.
                    • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:13
                      Etam zalosne. Zupelnie zrozumiale.
                      Jest mozliwosc, ze w pewnym momencie cisnienie Ci skoczy i pod wplywem narastajacej bezseksiem frustracji po prostu fikniesz na bok - wystarczy, ze ktokolwiek bedzie po prostu mily i zauwazy, ze ma do czynienia z kobieta, a nie gadajaca szafka na obuwie/mopem. To nie jest warunek szczegolnie trudny do spelnienia.
                      To tez klasyka.
                      • pomorzanka34 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 09:04
                        kuźwa mać !!!! jak mnie to wkurza skoro kobieta mysli o sobie jak o sprzataczce , kucharce i niańce -garotłuku to jak? pytam się jak ma patrzeć na nia jej wasny maz skoro ona sama na o sobie tak niskie mniemanie ? A w ogóle nie rozumiem jak poczucie wartosci może zależeć od drugiego człowieka? sami kształtujemy swoje poczucie wartosci przez sposób w jaki o sobie myslimy nasze poczucie wartosci nie moze zależeć od innych ludzi
                        • anbale Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 09:31
                          Prawda jest taka, że nie sami kształtujemy poczucie własnej wartości, tylko na podstawie feedbacku z otoczenia. Oczywiście, jest teraz taki trend w pop-pseudo-psychologii, że niby sami, i jak ktoś nie potrafi, to widocznie debil- ale na zdrowy rozum, jak człowiek nie ma skąd czerpać dobrego mniemania o sobie, bo od dziecka np. obrywał jedynie szmatą przez łeb a potem też nikt się nim specjalnie nie zachwycał- to jak ma znaleźć w swoim wnętrzu to źródło wysokiej samooceny? Skąd?
                          To wcale nie jest takie proste; to jest tylko takie trywialne gadanie różnych psycho- manipulatorów, że sami kształtujemy poczucie wartości...
                          • pomorzanka34 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 11:49
                            pieprzysz (wybacz za dosadnosć ) ale jesli ktoś rzeczywiscie kształtuje swoje poczucie własnej wartości poprez wpisy i zdj. na FB bo szczerze i to bardzo WSPÓŁCZUJ Ę .Nie pisałam nic ,ze jak ktos nie potrafi to debil o nie.. ale warto popracować i poważnie się zastanowić nad tym aby to naprawić czyli co nalezy zrobić abyśmy zaczęli sami o sobie dobrze mysleć i czuć się ze sobą dobrze a nie uzalezniać swoje samopoczucie od innych osób i kontaktów na FB ( to już pisząc tak ogólnie ) Wiem ,ze nie jest to proste ale warto nad tym popracować jeśli ktoś tego nie potrafi
                            • zyg_zyg_zyg Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 11:59
                              Feedback, a nie facebook...
                              • pomorzanka34 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 15:46
                                ><Feedback, a nie facebook..


                                racja całkiem słuszna uwaga .
                            • anbale Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 12:05
                              Sama pieprzysz i nic nie zrozumiałaś, najwyraźniej.
                              Poczucie własnej wartości kształtuje się praktycznie od najwcześniejszego dzieciństwa i jeśli ktoś nie miał pozytywnych komunikatów na własny temat od rodziców czy innych opiekunów na własny temat to ma z tą samooceną poważny problem. Bo człowiek się z tym nie rodzi, to się w nim buduje.
                              I nie znajdzie tego wrzucając fotki na fejsie, jak to sugerujesz, ale musi odbyć najczęściej długą i skomplikowaną psychoterapię, żeby cokolwiek w sobie znaleźć, co mu pomoże.
                              Ale jak ktoś się ogranicza do fotek na fejsie i czytania porad różnych psycho-guru na onecie to widać ma taką świadomość na ten temat jaką ma...
                            • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 12:20
                              Nie unos sie tak i postaraj sie jakos opanowac nadmiar emocji, ktorych zalew bardzo utrudnia
                              zrozumienie tekstu, do ktorego sie odnosisz.

                              Nie jest to Twoj pierwszy post, kiedy wyskakujesz z jakimis z dupy wyjetymi wnioskami, przeinaczasz, polemizujesz z czyms, czego autor postu, do ktorego pijesz, w ogole nie napisal (trzeba byc wyjatkowo tepa dzida, zeby pomylic feedback i Facebook), obrazasz interlokutorow.
                              Melisy sie napij czy cos.
                              • pomorzanka34 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 15:52
                                >(trzeba byc wyjatkowo tepa dzida, zeby pomylic feedback i Facebook), obrazasz >interlokutorow.

                                wiesz top nie było miłe rzeczywiscie mój błąd do którego potrafiałm się przyznać i nie wyjezdzaj mi tu z tępą dzidą bo nie z Tobą "rozmawiałam"
                                • loppe Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 00:21
                                  pomorzanka34 napisała:

                                  > >(trzeba byc wyjatkowo tepa dzida, zeby pomylic feedback i Facebook), obraz
                                  > asz >interlokutorow.
                                  >
                                  > wiesz top nie było miłe rzeczywiscie mój błąd do którego potrafiałm się przyz
                                  > nać i nie wyjezdzaj mi tu z tępą dzidą bo nie z Tobą "rozmawiałam"

                                  Ale późno się odezwałaś i do tego nie przeprosiłaś. Jak ktoś pobredzi to powinien szybciej i z sorkami imho. Pozdrawiam:)
                                  • loppe Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 00:22
                                    bredziłaś bardzo agresywnie:)

                                    cytuję - "pieprzysz (wybacz za dosadnosć ) ale jesli ktoś rzeczywiscie kształtuje swoje poczucie własnej wartości poprez wpisy i zdj. na FB bo szczerze i to bardzo WSPÓŁCZUJ Ę ."

                                    ha ha ha!!
                          • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 18:03
                            anbale napisała:

                            > ale na
                            > zdrowy rozum, jak człowiek nie ma skąd czerpać dobrego mniemania o sobie, bo od
                            > dziecka np. obrywał jedynie szmatą przez łeb a potem też nikt się nim specjaln
                            > ie nie zachwycał- to jak ma znaleźć w swoim wnętrzu to źródło wysokiej samoocen
                            > y? Skąd?

                            Znikad, to oczywiste. Jednak sklaniam sie ku twiedzeniu, ze patologicznych rodzin jest zdecydowanie mniej niz tych, w ktorych dzieci sa kochane, wspierane i akceptowane. Zastanawiam sie tez, czy skoro aktualny trend jest taki, ze rodzice otaczaja swoje dzieci nadmierna troska, do tego stopnia ze malolaty sa wrecz zameczane zainteresowaniem i zachywtem rodzicow, to czy mozemy spodziewac sie niebawem pokolenia ludzi o gigantycznym poczuciu wlasnej wartosci ? Szczerze watpie, bo jednak na swoja wspanialosc, oprocz pozytywnych sygnalow ze strony rodzicow, kolegow i znajomych, trzeba miec jeszcze jakies inne, twarde dowody w postaci chociazby nabytych umiejetnosci czy wypracowanych samodzielnie sukcesow.
                            Podsumowujac- mysle, ze na dobry start jest potrzebne wsparcie i zainteresowanie rodzicow, potem trzeba samemu wykazac sie sila, wytrwaloscia i determinacja.
                    • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 20:23
                      margeritka4 napisał(a):

                      > Co do jego wierności, to jestem w 100% pewna, że mnie nie zdradza. Chodzi do pr
                      > acy, a z pracy wraca prosto do domu. Nie ma nawet znajomych, zresztą ja też mam
                      > ich garstkę.

                      O, kochana, zarowno historie znajomych, jak fora netowe pelne sa pan, ktore byly w 100% pewne wiernosci misia i za jego uczciwosc dalyby sobie uciac cycki. A misio ochoczo dmuchal inna pania/inne panie, podczas gdy one zajete byly dmuchaniem w domowe ognisko.

                      Zonk nastepowal, kiedy okazywalo sie, ze wierny misiaczek jest sprawca ciazy, albo przyniosl do domu klykciny, ktorymi hojnie obdarzyl zapluwajaca sie na temat jego wiernosci malzonke.
                      Tak, ze ten. Na nadmiernej pewnosci jakiegos zjawiska mozna sie przejechac.

                      Nie twierdze, ze facet Cie zdradza na 100%, ale az tak kategorycznie bym tego nie wykluczala - ostatecznie nie jest to sytuacja bezseksia spowodowanego tym, ze panu, ktory nigdy nie byl ogierem, libido zdechlo na amen: facet potrzeby ma, tylko realizuje je albo na, ekhem, wlasna reke, albo gdzie indziej (plus wlasna reka).
                      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 21:06
                        Fizycznie byłoby to nie możliwe. Praca 7 dni w tygodniu, prosto po pracy do domu.
          • jesod Kiedyś 12.08.15, 13:24
            margeritka4 napisał(a):
            > Kiedyś zmieniał dziewczyny jak rękawiczki. Nie był problemem dla niego jednaraz
            > owy przygodny seks.
            > Pamiętam jaki był z niego kogucik na początku, namiętny kochanek, w każdej chwi
            > li gotowy i mógł godzinami.

            Hmmm.... To teraz mniej elegancko.
            Szmaciarza na stan się nie bierze. Proste jak cep i... bezpieczne.
            • margeritka4 Re: Kiedyś 12.08.15, 13:40
              Ten komentarz też nie był zbyt elegancki.
              Proszę, wstrzymaj się od takich wyzwisk.
        • jesod Ale przecież 12.08.15, 13:08
          brak.polskich.liter napisała:
          > Ale przeciez prawde znasz - juz go nie pociagasz.

          No, nie będę buceć, tak jak ostatnio te chamy w sejmie... ale zadam pytanie.
          Skąd u Ciebie to odwieczne (bo trochę latek już masz na grzbiecie) przekonanie, że facet jest w stanie normalnie funkcjonować jedynie z petardą lub fajerwerkami w dupie?

          > Opatrzylas sie, syndrom Coolidge'a czy jakas inna cholera.

          Taaak... :/
          Elegancko Twoją diagnozę i podsumowanie "problemu" skomentuję tak: kto chce - szuka sposobu, a kto nie chce - szuka powodu.
          • slodka_limonka Re: Ale przecież 12.08.15, 13:17
            jesod napisała:

            >> Taaak... :/
            > Elegancko Twoją diagnozę i podsumowanie "problemu" skomentuję tak: kto chce - s
            > zuka sposobu, a kto nie chce - szuka powodu.

            Nic dodać.... nic ująć .....
    • prosty_facet przeczytane 12.08.15, 07:34
      margeritka4 napisał(a):

      > Witam :) Jestem tu nowa, chociaż nie do końca, ponieważ od jakiegoś czasu Was p
      > odczytuję, ale dziś postanowiłam się ujawnić i przedstawić swój problem. Piszę
      > bardziej z potrzeby wyrzucenia z siebie tego co mnie boli (...)

      Wyrzuciłeś to z siebie i zostałaś "wysłuchana". Nie licz na sensone porady bo w takim przypadku nie ma na to szans. Aktywuj profil i loguj się na RISotto ;-)
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 07:45
      Przykro się to czyta i nawet bym ci współczuł, ale nie umiałabyś się zachować należycie w realu, gdybyś była odpowiednio zaspokojona, dlatego stwierdzam, że twoja szara codzienność to bardzo dobry stan dla mężczyzn postronnych.
    • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 08:49
      margeritka4 napisał(a):


      > Druga podobna sytuacja wydarzyła się, gdy podczas wyjścia z moimi przyjaciółkam
      > i pewien facet najprawdopodobniej wrzucił mi do piwa pigułkę gwałtu. Miałam szczeście ze mój mąż zjawił się w porę. Na drugi dzień powiedział: Mógł Cię zgwałcić, na co ja: przynajmniej ktoś by mnie przeleciał (oczywiście wcale o tym nie marzyłam). Bardzo go te słowa zbolały. Pogodziliśmy się w łóżku ;) Sielanka znów trwała zaledwie kilka dni....
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

      Jest masturbatorem, z tym, że obecne pornobodźca, ktore na niego działaja to są juz dalekie od seksu tete a tete, czyli zbiorowy czy gwałt. Stąd taka reakcja, jak wspomnialaś o gwałcie.
      Gdybym, to ja z moim gwałtownym temperamentem byl kobietą, i zobaczyłby jak się masturbuje przy kompie, rozbiłbym jego laptopa o scianę. Czy to by pomogło, tego nie wiem, ale obecnej sytuacji nie tolerowałbym. Według mojej tezy brak seksu brak zwiazku i nie ma juz nic do stracenia.
      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:03
        Mój mąż nie ogląda porno. Chodzi do łazienki i załatwia sprawę jak zwykłą czynność fizjologiczną typu sikanie czy to drugie ;)

        Również należę do "tych temperamentnych" i zrobiłam mu awanturę.
        Po wszystkim oczywiście przestałam się do niego odzywać. Wtedy chyba poczułam się najgorzej, taki kubeł zimnej wody. Bardzo płakałam, tymbardziej że tego dnia, chciałam dla niego pięknie wyglądać, więc poczyniłam starania aby tak było. Jakoś się ogarnęłam i wyszłam z domu sama. Nie odbierałam telefonu od niego. Przeczytałam smsa o treści: zachowujesz się jakbyś sama tego nie robiła.

        ps. A co to jest risotto? :)
        • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:10
          margeritka4 napisał(a):

          > Mój mąż nie ogląda porno. Chodzi do łazienki i załatwia sprawę jak zwykłą czynność fizjologiczną typu sikanie czy to drugie ;)
          -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
          Czy nie oglada tego do końca nie wiesz. Poza tym, nie wiesz, co go podnieca w czasie masturbacji.
        • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:16
          margeritka4 napisał(a):

          > Również należę do "tych temperamentnych" i zrobiłam mu awanturę.

          To teraz mozesz byc z siebie dumna, na pewno od spektakularnych wrzaskow -" Masz mi k* zapewnic seks !" wasza erotyka bedzie kwitla. Zycze dalszych, pelnych temperamentu dzialan.
          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:27
            Jasne mabelle, powinnam go po tym wszystkim jeszcze pogłaskać. Niestety, cierpliwość ma gdzieś swoje granice.
            Po wszystkich moich staraniach, on czepie sobie wacka :-/

            Marku napisałeś "nie masz nic do stracenia".
            Otóż mam. Nadal go kocham, jest człowiekiem spokojnym, cierpliwym, dobrym ojcem. Zawsze mogę na niego liczyć. Zapewnia nam życie, w którym niczego nam nie brakuje. Czasem myślę, że swoimi prezentami, chce zastąpić mi ten brak bliskości. Wszystko cieszy mnie tylko przez chwilę, ponieważ wolałabym zamienić te rzeczy na odrobinę zainteresowania.

            To była taka cudowna miłość. Mieliśmy tyle pomysłów, tyle radości w sobie, tyle bliskości, seksu, szaleństwa.
            Nie mogę tego pojąć - co się z nami stało. Trawi mnie ta myśl od środka.
            • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:30
              margeritka4 napisał(a):

              > Marku napisałeś "nie masz nic do stracenia".
              > Otóż mam. Nadal go kocham, jest człowiekiem spokojnym, cierpliwym, dobrym ojcem
              > . Zawsze mogę na niego liczyć. Zapewnia nam życie, w którym niczego nam nie brakuje. Czasem myślę, że swoimi prezentami, chce zastąpić mi ten brak bliskości.
              -------------------------------------------------------------------------------------------------------
              Brakuje bliskości i seksu, a więc najważniejszego.
            • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 10:44
              margeritka4 napisał(a):

              > Po wszystkich moich staraniach, on czepie sobie wacka :-/

              Jakich staraniach ? Wlozylas krotka sukienke i schudlas pare kilo i uwazasz to za starania ? Dla samej siebie nie jest warto zadbac o swoj wyglad, tylko trzeba to robic, zeby cos ugrac ?
              Szczerze, to bedac pod presja wymuszanego seksu tez bym sobie trzepala wacka. Na szczescie nikt nie ma takiej mocy sprawczej, zeby sklonic druga osobe do bliskosci, czulosci i zachwytu. Lepiej sie z tym pogodzic, zamiast tracic energie na wrzaski i awantury.
              • jesod Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:01
                mabelle2000 napisała:
                > Na szczescie nikt nie ma takiej mocy sprawczej, zeby sklonic druga osobe do bli
                > skosci, czulosci i zachwytu.

                Eeej... No, co Ty gadasz!!! Taką moc sprawczą mają przede wszystkim mężczyźni - wg obowiązującej tutaj nomenklatury.

                mabelle2000 napisała:
                > Lepiej sie z tym pogodzic, zamiast tracic energie na wrzaski i awantury.

                Nie, nie, nie... Z niczym nie należy się godzić, jeśli jest to wbrew naszym uczuciom, przekonaniom i potrzebom. Wrzaski i awantury? Jeśli nie ma już innej drogi, to... proszę bardzo! Nie należy tłumić swoich emocji, bo to szkodzi i zatruwa.
                I coś Ci jeszcze podpowiem. :)
                Prawdziwa kobieta ma zdolność doprowadzania faceta do obłędu i to nie tylko z powodu swojego wyglądu i atrakcyjności swojego ciała oraz apetytu na seks - o ile on sam, bezmyślnie wybierze dla siebie taką opcję.

                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 13:22
                  Jesod zaintrygowałeś mnie.
                  Prawdziwa kobieta ma zdolność doprowadzania faceta do obłędu i to nie tylko z
                  > powodu swojego wyglądu i atrakcyjności swojego ciała oraz apetytu na seks - o i
                  > le on sam, bezmyślnie wybierze dla siebie taką opcję

                  Może uchylisz rąbka tajemnicy?
                  • jesod Może 12.08.15, 13:42
                    margeritka4 napisał(a)
                    > Jesod zaintrygowałeś mnie.
                    (...)
                    > Może uchylisz rąbka tajemnicy?

                    Jestem kobietą. Być może jedyną na tym forum...
                    Jeśli zmienisz adres na damski, to... być może nie tylko uchylę rąbka tajemnicy, ale zadrę całą jej kiecę. Być może... ponieważ nie czuję się tutaj zobowiązana do dotrzymywania słowa.
              • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:07
                Co jeszcze mogłabym zrobić?
                Prócz tego zawsze wszystko ma podstawione pod nos, czyste mieszkanie, obiad ugotowany, wyprane. Spędzam z nim czas, dużo rozmawiamy, jestem miła i zawsze wspieram go w problemach. Nie robię mu piekła na ziemi z powodu braku seksu. Bywają epizody, w których już nie potrafiłam sobie z tym poradzic, ale to przeszłość, w jednym z Toba się zgadzam- trzeba się z tym pogodzić i po części już to nastąpiło, a ból psychiczny nie ustępuje. Zostało mi tylko płakać w poduszkę i udawać że wszystko jest okej :-/
                • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:22
                  margeritka4 napisał(a):

                  > Co jeszcze mogłabym zrobić?

                  A co sie robi w takich przypadkach ? Chyba wnosi o rozwod/odchodzi, nie ? Problem w tym, ze Ty nie chcesz rezygnowac z wygodnego zycia. Wiec poloz sobie na szali co jest dla Ciebie wiecej warte. Z gory Ci jednak mowie, ze proba zmiany drugiego czlowieka, tak aby spelnial wszystkie moje zachcianki/ oczekiwania jest nierealna. Bo on moze mi odmowic zarowno finansowania, wsparcia jak i dzielenia sie swoja seksualnoscia. I chyba tylko do pierwszej z tych rzeczy mozesz go zmusic sadownie, co do reszty- to jest to jego wolna, nieprzymuszona wola. Wiec jesli masz jakies korzysci zeby z nim byc, to sobie tak trwaj. Twoj wybor.

                  > Prócz tego zawsze wszystko ma podstawione pod nos, czyste mieszkanie, obiad ugo
                  > towany, wyprane. Spędzam z nim czas, dużo rozmawiamy, jestem miła i zawsze wspi
                  > eram go w problemach. Nie robię mu piekła na ziemi z powodu braku seksu.

                  Nie ma ofiar, sa ochotnicy.
                  • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 11:56
                    Mabell, w związkach gdzie są dzieci, nie jest łatwo odejść. Nie mogę być w tej kwestii samolubna.
                    • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 12:09
                      margeritka4 napisał(a):

                      > Mabell, w związkach gdzie są dzieci, nie jest łatwo odejść. Nie mogę być w tej
                      > kwestii samolubna.

                      No widzisz, juz masz wytlumaczenie :-)
                      A swoja droga skoro twierdzisz, ze tak bardzo sie starasz, a to i tak nie dziala, to na chlopski rozum nalezaloby zaprzestac daremnych wysilkow. Jesli cos nie przynosi oczekiwanych rezultatow, to nalezy szukac innej drogi wyjscia, czesto z pozoru nieracjonalnej. Czy ktos Ci powiedzial, ze jak bedziesz perfekcyjna pania domu, w dodatku zadbana i umalowana to zobaczysz pozadanie w oczach meza ?
                      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 12:54
                        No tak- na to liczyłam. Jak widać, to się przeliczyłam :(
                        Wynikało to wszystko z podejmowanych przeze mnie rozmów, w temacie braku seksu. Byłam zdesperowana i próbowałam coś zmienić. Bezsensu...
            • sabat777 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 10:57
              margeritka4 napisał(a):

              > Marku napisałeś "nie masz nic do stracenia".
              > Otóż mam. Nadal go kocham, jest człowiekiem spokojnym, cierpliwym, dobrym ojcem
              > . Zawsze mogę na niego liczyć. Zapewnia nam życie, w którym niczego nam nie bra
              > kuje. Czasem myślę, że swoimi prezentami, chce zastąpić mi ten brak bliskości.
              > Wszystko cieszy mnie tylko przez chwilę, ponieważ wolałabym zamienić te rzeczy
              > na odrobinę zainteresowania.

              Fajnie się obserwuje jak ludzie dochodzą do zmian w swoim życiu i przestraja się im ta percepcja. Najpierw jest "Nadal go kocham, ma tyle zalet, nie mogę zrozumieć że się nie kochamy", a kilka lat po rozwodzie, już z innym partnerem, jest komunikat "co to za obcy facet, zabierzcie tego chuja, bo nie mogę na niego patrzeć".
              Według mnie emocje w człowieku są wtórne wobec sytuacji. Pozwalają zracjonalizować swoje postępowanie. Jak u Lema - jeśli nie potrafimy zmienić nieprzychylnej rzeczywistości, to bierzemy kubeł farby i malujemy na niej kolorowe kwiatki, żeby ją przynajmniej w ten sposób oswoić.
              Stąd bierze się syndrom sztokholmski, stąd cierpiętnictwo w dysfunkcyjnych związkach...
              Odwołując do polityki - pamiętam, jak pierwsze postulaty robotniczych protestów dotyczyły "socjalizmu z ludzką twarzą". Nikt nie miał nawet odwagi mówić o zmianie ustrojowej. Socjalizm - tak, wypaczenia - nie. Dziś odwrotnie - nikt poważny nie wspomina już socjalizmu.

              Tak samo w tych nieudanych związkach - jak się znajdzie rozwiązanie przykrej sytuacji, to nie będzie sensu wspominać porąbańca, z którym zmarnowało się ładnych parę lat życia. Nie będzie się ubarwiać w pozytywną stronę jego obrazu, bo już nie będzie takiej emocjonalnej potrzeby.
              • gogol77 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 19:23
                sabat777 napisał:

                >.... to nie będzie sensu wspominać porąbańca, z którym zmarnowało się ładnych parę lat życia....>

                Sabat, kurwa! jakiego porąbańca? A Twoja żona to też jest porąba... (nie wiem jaki jest rodzaj żeński od porąbańca) - bo się jej nie chce z Tobą ruchać???
                Czy w ogóle ktoś komu się nie chce kogoś ruchać jest z definicji porąbańcem?? Bo co? bo przysięgał, że będzie ruchał a teraz kurwa nie chce??? Ale świnia!!!
                Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, że ochota na ruchanie jest wynikiem skomplikowanych procesów psycho-fizycznych??? Partner wysyła sygnały erotyczne lub nie. Jak nie wysyła to już na wstępie jest po ptokach. Jeśli wysyła to sygnał odebrany przez mózg z oczu, uszu, rąk (dotyk), nosa (zapach) jako bodziec erotyczny jest w mózgu przetwarzany i konfrontowany z np. normami moralnymi (np. w przypadku szykującego się cudzołóstwa), jeszcze ktoś zobaczy (np. w lesie), co powiedzą ludzie, albo, że on nie jest taki fajny i ma za małego i takie tam.
                I w wyniku tego mózg wysyła albo nie wysyła sygnału do fiuta/cipki - no to może poruchamy jak ona nam da/jak on będzie chciał. A dalej to już fizjologia - erekcja/zwilżanie i ruchanie albo nie.
                I zakłócenie któregokolwiek ogniwa tego procesu ma katastrofalne skutki dla dalszego ciągu.
                Choćby na etapie odbioru bodźców. Niedawno wyznałem jak negatywny bodziec - włosy na cyckach panienki obezwładniły mnie seksualnie. Może też zostałem przez nią uznany za porąbańca?
                A w związkach, długotrwałe, wieloletnie bycie odbiorcą tych samych bodźców erotycznych znieczula naszą psychikę na te bodźce. I psychikę Twojej żony też pewnie znieczuliło. Tak jesteśmy skonstruowani, pretensje to do Stwórcy.
                I proces takiego znieczulenia dotyczy nie tylko psychiki, ale wszystkiego - siatkówka oka drga non stop żeby obraz na nią padający wciąż zmieniał miejsce padania, bo gdyby nie drgała to po sekundach stała by się nieczuła na te bodźce i gówno byś widział.
                • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 19:33
                  gogol77 napisał:

                  > Czy w ogóle ktoś komu się nie chce kogoś ruchać jest z definicji porąbańcem?? B
                  > o co? bo przysięgał, że będzie ruchał a teraz kurwa nie chce??? Ale świnia!!!

                  Gogol, a co Cie tak dziwi ? Jak podpisales cyrograf, to masz ruchac/dac sie ruchac i kropka. Nie ma zmiluj.
        • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 13:24
          margeritka4 napisał(a):

          > ps. A co to jest risotto? :)

          Nazwa forum :-)
          • jesod Nazwa forum 12.08.15, 13:30
            prosty_facet napisał:

            > margeritka4 napisał(a):
            >
            > > ps. A co to jest risotto? :)
            >
            > Nazwa forum :-)

            Nawet mi się podoba. :) Prawie szczał w dziesiątkę... ale prawie robi różnicę, bo ta forma jest zbyt niewinna i delikatna, dlatego przetransformowałabym na rzyigotto.
            • prosty_facet Re: Nazwa forum 12.08.15, 13:37
              jesod napisała:

              > prosty_facet napisał:
              >
              > > margeritka4 napisał(a):
              > >
              > > > ps. A co to jest risotto? :)
              > >
              > > Nazwa forum :-)
              >
              > Nawet mi się podoba. :) Prawie szczał w dziesiątkę... ale prawie robi różnicę,
              > bo ta forma jest zbyt niewinna i delikatna, dlatego przetransformowałabym na
              > rzyigotto.

              Jak wolisz :-) ale ono jest i tak sie nazywa jak napisalem. Starzy bywalcy wiedza, o co chodzi.
              • slodka_limonka Re: Nazwa forum 12.08.15, 13:41
                prosty_facet napisał:

                >
                > > > margeritka4 napisał(a):
                > > >
                > > > > ps. A co to jest risotto? :)
                > > >
                > > > Nazwa forum :-)
                > >
                > > Nawet mi się podoba. :) Prawie szczał w dziesiątkę... ale prawie robi ró
                > żnicę,
                > > bo ta forma jest zbyt niewinna i delikatna, dlatego przetransformowałab
                > ym na
                > > rzyigotto.
                >
                > Jak wolisz :-) ale ono jest i tak sie nazywa jak napisalem. Starzy bywalcy wied
                > za, o co chodzi.

                Lepiej strzelić w dziesiątkę...... niż naszczać na nią .....
                • jesod Re: Nazwa forum 12.08.15, 13:48
                  slodka_limonka napisała:
                  > Lepiej strzelić w dziesiątkę...... niż naszczać na nią .....

                  Wiesz... to kwestia percepcji.
                  Myślę, że zdecydowanie lepiej szczać w dziesiątkę niż na kobiety i relacje z nimi, pod płaszczykiem pseudonaukowych, psychologicznie wypaczonych wywodów i pretekstem udzielania fikcyjnych porad w tej materii.
                  • slodka_limonka Re: Nazwa forum 12.08.15, 13:53
                    jesod napisała:

                    > slodka_limonka napisała:
                    > > Lepiej strzelić w dziesiątkę...... niż naszczać na nią .....
                    >
                    > Wiesz... to kwestia percepcji.
                    > Myślę, że zdecydowanie lepiej szczać w dziesiątkę niż na kobiety i relacje z ni
                    > mi, pod płaszczykiem pseudonaukowych, psychologicznie wypaczonych wywodów i pre
                    > tekstem udzielania fikcyjnych porad w tej materii.

                    Myślałam tutaj o pozytywnym strzale w dziesiątkę !!! Nowe życie, nowy facet , nowe forum ;-)
              • margeritka4 Re: Nazwa forum 12.08.15, 13:50
                Nie znalazłam tego forum. O czym tam piszecie? :)
                I z góry przepraszam za pytanie, ale jestem nowa i nie wiem jak "aktywować konto".
                • prosty_facet Re: Nazwa forum 12.08.15, 22:59
                  margeritka4 napisał(a):

                  > Nie znalazłam tego forum. O czym tam piszecie? :)
                  > I z góry przepraszam za pytanie, ale jestem nowa i nie wiem jak "aktywować kont
                  > o".

                  forum.gazeta.pl/forum/f,29540,RISotto.html
            • prosty_facet Re: Nazwa forum 15.08.15, 20:46
              jesod napisała:

              > dlatego przetransformowałabym na rzyigotto.

              A co Ty taka świętojebliwa ?
              • ninek04 Re: Nazwa forum 15.08.15, 22:03
                Prosty_facet napisal
                >jesod napisała:

                > dlatego przetransformowałabym na rzyigotto.

                >A co Ty taka świętojebliwa ?<

                A co Ty taki zaskoczony? Nie wiedziałeś?
              • jesod Re: Nazwa forum 16.08.15, 14:11
                prosty_facet napisał:

                > jesod napisała:
                >
                > > dlatego przetransformowałabym na rzyigotto.
                >
                > A co Ty taka świętojebliwa ?

                Czy Marusiowi też już wystawiłeś taką ocenę?
                Nie?
                No, to szybciutko nadrób te zaległości. Będzie sprawiedliwie.

                Poza tym, czy moja świętojebliwość coś Ci przeszkadza w byciu niezłym jebaką? Masz z tym jakiś problem...?

                A dla tych, co nie zrozumieli wyjaśniam, dlaczego rzyigotto.
                Nie można kobiet tylko używać, dla własnej, niczym nieograniczonej przyjemności, a potem nimi rzygać na jakimś tam forum, dla zrekompensowania i odreagowania własnego rozczarowania, niezadowolenia i złości.
                Rzyigotto to nazwa forum adekwatna do klimatu na nim panującego.
                Myślę, że jak najbardziej właściwa i oddająca "męskiego" ducha, który na tym forum nieprzerwanie wciąż rzyga od lat, z naprzemienną intensywnością, zależnie od dnia i nastroju.
                • mabelle2000 Re: Nazwa forum 16.08.15, 15:19
                  jesod napisała:

                  > Myślę, że jak najbardziej właściwa i oddająca "męskiego" ducha, który na tym fo
                  > rum nieprzerwanie wciąż rzyga od lat, z naprzemienną intensywnością, zależnie o
                  > d dnia i nastroju.

                  Z chujem nie ma zartow.
        • potwor_z_piccadilly Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:02
          margeritka4 napisał(a):

          > Mój mąż nie ogląda porno. Chodzi do łazienki i załatwia sprawę jak zwykłą czynn
          > ość fizjologiczną typu sikanie czy to drugie ;)

          Rany boskie!
          Czy to przypadkiem, lub nie przypadkiem, ten f.kafeteria.pl/temat/f4/moj-maz-pierdzi-smierdzi-je-kozy-obgryza-paznokcie-mam-juz-dosc-p_4448137
    • jesod Więc wiadomo 12.08.15, 10:27
      margeritka4 napisał(a):
      > Forum jest tematyczne, więc wiadomo z jakim problemem przychodzę.

      To forum jest obsesyjne, a nie tematyczne. Nie przychodzisz tu z żadnym problemem, tylko wymyślasz problem, jako autor fikcji tematycznej. W innym wypadku, gdybyś była rzeczywista, to powiedziałabym, iż jesteś głupia od stóp do głów, zgodnie z oczekiwaniami męskiego składu najbardziej zaangażowanych aktywistów tego forum.

      margeritka4 napisał(a):
      > Do rzeczy: Problem polega na tym, że mój mąż już mnie nie pragnie.

      Zakładając, dla zabawy, że jesteś realna (a na pewno nie jesteś!) odpowiem Tobie (z pełnym szacunkiem dla głupoty), iż Twój mąż to chimeryczna menda.
      • margeritka4 Re: Więc wiadomo 12.08.15, 11:53
        O ludzie :-/ nie mam co robić i tak sobie wpadłam na pomysł aby zmyślać takie rzeczy. Napisałam watek w środku nocy bo mi się nudziło :-/ Wcale nie dlatego że zarwałam noc płacząc do poduszki.
        • prosty_facet Re: Więc wiadomo 12.08.15, 13:28
          margeritka4 napisał(a):

          > O ludzie :-/ nie mam co robić i tak sobie wpadłam na pomysł aby zmyślać takie r
          > zeczy. Napisałam watek w środku nocy bo mi się nudziło :-/ Wcale nie dlatego że
          > zarwałam noc płacząc do poduszki.

          Nie przejmuj sie. Zawsze sie znajdzie ktos, kto Ci nie uwierzy.
    • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 14:17
      Facet ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do uprawiania seksu. Zwroc uwage, ze podniecila go Twoja postawa, ze chcialabys zostac zgwalcona tj. ze by Cie to nie obeszlo gdybys byla. Ta droga musialabys isc. Serwowac mu zachowania, ktore go podniecaja. Nie zaszkodziloby tez gdybys sie usamodzielnila finansowo i w ogole zebys nie byla taka usluzna, ulegla, dopasowana do niego. Kto wie czy juz nie obrabia jakies babki/ek na boku. Zmien sie w femme fatale. To go odzyskasz. A nastepnie pozostaje go juz tylko rzucic. Dlatego przede wszystkim zajmnij sie wlasnym usamodzielnieniem. Jesli sie nie zdecydujesz skonczysz jak zona Gogola (z fajnym mezem, sama na zawsze w seksualnej odstawce, maz zachwycony kochanka).
      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 14:25
        Wydaje mi się że nabiera ochoty w obawie że może mnie stracić.
        Póki się nie rzucam, jestem jak rzecz- mebel.

        Ale w małżeństwie nie chodzi o to by drzeć koty. Nie mogę mu robić chorych jazd, po to by mnie przeleciał.
        • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:13
          margeritka4 napisał(a):

          > Wydaje mi się że nabiera ochoty w obawie że może mnie stracić.
          > Póki się nie rzucam, jestem jak rzecz- mebel.
          >
          > Ale w małżeństwie nie chodzi o to by drzeć koty. Nie mogę mu robić chorych jazd
          > , po to by mnie przeleciał.

          A Ty wiesz w ogole co go podnieca?
          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:21
            Kiedyś myślałam że tak, teraz nie mam pewności.
        • loppe Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:02
          margeritka4 napisał(a):
          >
          > Ale w małżeństwie nie chodzi o to by drzeć koty. Nie mogę mu robić chorych jazd
          > , po to by mnie przeleciał.

          No pewnie. Co Ty będziesz jakieś szopki odgrywać - żeby powodem rozpadu związku był nie brak pożycia seksualnego, tylko ciągłe konflikty?
      • gogol77 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 15:44
        hello-kitty2 napisała:
        > Facet ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do uprawiania seksu.>

        Bingo kitty, może on fizjologicznie potrzebuje adrenaliny by poczuć pożądanie. Dzika awantura jako sposób na tygodniową ucztę seksualną, groźba przyprawienia rogów - jak wyżej. Margeritka mogła by spróbować, może to jest ten klucz. Serio.
        Brak pożądania = brak seksu. Brak seksu = brak związku (copyright marek). Was kobiet dotyczy to w mniej drastycznym stopniu bo wy możecie się kochać z pobudek humanitarnych z suchą cipką (ewentualnie żel) i udawać orgazmy, ale jak to wygląda w praktyce to widać u Sabata.
        Nobla dostanie ten kto odkryje taki uniwersalny klucz, a jeszcze lepiej pigułki (może na bazie feromonów) do wzbudzania (i utrzymania!!!) pożądania mężczyzny do tej konkretnej kobiety. I vice versa.

        > Jesli sie nie zdecydujesz skonczysz jak zona Gogola (z fajnym mezem, sama na zawsze w seksualnej odstawce, maz zachwycony kochanka).>

        Niestety, też bingo. Może szkoda, że moja ślubna nie robiła dzikich awantur, gdy seks zaczynał się sypać.
        • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:24
          gogol77 napisał:

          > hello-kitty2 napisała:
          > > Facet ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do uprawiania seksu.>
          >
          > Bingo kitty, może on fizjologicznie potrzebuje adrenaliny by poczuć pożądanie.
          > Dzika awantura jako sposób na tygodniową ucztę seksualną, groźba przyprawienia
          > rogów - jak wyżej. Margeritka mogła by spróbować, może to jest ten klucz. Serio
          > .
          > Brak pożądania = brak seksu. Brak seksu = brak związku (copyright marek). Was kobiet dotyczy to w mniej drastycznym stopniu bo wy możecie się kochać z pobudek humanitarnych z suchą cipką (ewentualnie żel) i udawać orgazmy, ale jak to wygląda w praktyce to widać u Sabata.
          ------------------------------------------------------------------------------------------------
          Zgadzam sie z Toba i z Kitty. Trzeba wiedzieć, co go kręci, ale ewidentnie rutynowy malzeński seks niekoniecznie.
          • loppe Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:09
            marek.zak1 napisał:

            Trzeba wiedzieć, co go kręci, ale ewidentnie ruty
            > nowy malzeński seks niekoniecznie.

            Jak kogoś do tego stopnia nie kręci rutynowy seks małżeński jak jego nie kręci, to może nie powinien się żenić ha ha
        • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:27
          gogol77 napisał:
          >
          > Bingo kitty, może on fizjologicznie potrzebuje adrenaliny by poczuć pożądanie.
          > Dzika awantura jako sposób na tygodniową ucztę seksualną, groźba przyprawienia
          > rogów - jak wyżej. Margeritka mogła by spróbować, może to jest ten klucz. Serio


          Ja dziękuję za takie klucze. Pozbawić swoje życie autentyzmu, robić jakieś szopki i przedstawienia, żeby ktoś łaskawie zechciał mnie przelecieć, przygnębiające. Właściwie przerabiałam coś takiego, udawałam kogoś innego w nadziei wzbudzenia zainteresowania i "usidlenia", i przypłaciłam to deprechą i wizytą u psychiatry z palącym pytaniem, czy z moją równowagą psychiczną jest wszystko ok. To donikąd nie prowadzi, człowiek zaczyna się gubić i motać sam ze sobą, im dalej w las tym więcej drzew; a jeśli druga osoba ma Cię gdzieś, to nadal ma- z krótkimi przerwami, kiedy zastosujesz "bodziec"

          > Brak pożądania = brak seksu. Brak seksu = brak związku (copyright marek). Was k
          > obiet dotyczy to w mniej drastycznym stopniu bo wy możecie się kochać z pobudek
          > humanitarnych z suchą cipką (ewentualnie żel) i udawać orgazmy, ale jak to wyg
          > ląda w praktyce to widać u Sabata.
          > Nobla dostanie ten kto odkryje taki uniwersalny klucz, a jeszcze lepiej pigułki
          > (może na bazie feromonów) do wzbudzania (i utrzymania!!!) pożądania mężczyzny
          > do tej konkretnej kobiety. I vice versa.
          >

          Ciekawe byłoby takie życie i współżycie na tabletkach, na dopalaczach związkowych, ciekawe jakie byłyby efekty "odstawienne", albo co by się działo jakby ktoś wziął za dużo?

          >
          > Niestety, też bingo. Może szkoda, że moja ślubna nie robiła dzikich awantur, gd
          > y seks zaczynał się sypać.
          >
          Coś by wskórała?
          • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:36
            anbale napisała:

            Właściwie przerabiałam coś takiego, udawałam kogoś innego w nadziei wzbudzen
            > ia zainteresowania i "usidlenia", i przypłaciłam to deprechą i wizytą u psychia
            > try z palącym pytaniem, czy z moją równowagą psychiczną jest wszystko ok.

            A dlaczego to robiilas? Bylas w zwiazku? Bo tu padaja takie rady, bo ona go kocha i nie moze bez niego zyc. Odejsc nie odejdzie to pozostaje albo walka albo rezygnacja. Wg mnie wybierze rezygnacje, bo chyba zalezy jej na wygodnym zyciu, a tematu usamodzielnienia sie nie podejmuje.
            • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:45
              To stare dzieje, ale to był ktoś na kim mi zależało i kto mi się wtedy wydawał "absolutnie wyjątkowy" w moim życiu. I był emocjonalnie niedostępny, a ja zorganizowałam sobie prywatne "you can dance", metaforyczne oczywiście, wyginałam się i kreśliłam wolty i salta w nadziei, że go w końcu zauroczę :) Ostatecznie przypłaciłam to psychicznym załamaniem, które wyszło mi na zdrowie, bo wtedy zaopiekował się mną obecny partner, przy którym w końcu mogłam być taką szarą myszą, jaką właściwie jestem
              To właściwie ciekawa i skomplikowana historia, nadawałaby się na jakieś opowiadanko Kundery, może kiedyś sama spróbuję się z nią uporać literacko, to się tu zareklamuje jak marek z Sową i swoją poezją :)
              • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:57
                anbale napisała:

                > To stare dzieje, ale to był ktoś na kim mi zależało i kto mi się wtedy wydawał
                > "absolutnie wyjątkowy" w moim życiu. I był emocjonalnie niedostępny, a ja zorga
                > nizowałam sobie prywatne "you can dance", metaforyczne oczywiście, wyginałam si
                > ę i kreśliłam wolty i salta w nadziei, że go w końcu zauroczę :) Ostatecznie pr
                > zypłaciłam to psychicznym załamaniem, które wyszło mi na zdrowie, bo wtedy zaop
                > iekował się mną obecny partner, przy którym w końcu mogłam być taką szarą myszą
                > , jaką właściwie jestem
                > To właściwie ciekawa i skomplikowana historia, nadawałaby się na jakieś opowiad
                > anko Kundery, może kiedyś sama spróbuję się z nią uporać literacko, to się tu z
                > areklamuje jak marek z Sową i swoją poezją :)

                Tu opisz, moze sie komus przyda ;)
                A kogo udawalas?
                • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:09
                  Serio, kiedyś spróbuję to jakoś opisać :)
                  Wiesz, ja właściwie od początku wyraźnie czułam, że facet mnie nie akceptuje, emocjonalnie odtraća- więc poniekąd desperacko testowałam w jakiej formie i z jaką maską by mnie zaakceptował. Sama się w końcu straszliwie w tym pogubiłam.
                  Ale to to było bardzo chore z mojego dzisiejszego punktu widzenia, bo ostatecznie zrozumiałam, że podstawą udanej relacji jest akceptacja drugiej strony z jej słabościami i niedoskonałościami.
                  I w sumie strasznie mi dziś głupio, że się tak wygłupiłam przed nim:)
                  • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:50
                    anbale napisała:

                    > Serio, kiedyś spróbuję to jakoś opisać :)
                    > Wiesz, ja właściwie od początku wyraźnie czułam, że facet mnie nie akceptuje, emocjonalnie odtraća- więc poniekąd desperacko testowałam w jakiej formie i z jaką maską by mnie zaakceptował. Sama się w końcu straszliwie w tym pogubiłam.
                    > Ale to to było bardzo chore z mojego dzisiejszego punktu widzenia, bo ostatecznie zrozumiałam, że podstawą udanej relacji jest akceptacja drugiej strony z jej słabościami i niedoskonałościami.
                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Opisz.Just do it. Wczesniej tez obejrzyj ,,Dizeń świstaka". To wlasnie o czymś takim. Takie opisanie działa poza tym oczyszczająco dla piszacego.
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:51
              Skąd ta pewność że ja nie chcę się usamodzielnić? Nie jestem królewną na ziarnku grochu.
              Mam małe dziecko z którym "siedziałam w domu", ale od września posyłam je do przedszkola i zaczynam poszukiwanie pracy.
              To tak też w ramach przywrócenia równowagi psychicznej.
              Może gdy pójdę do pracy, to coś ruszy w moim małżeństwie, na co nie liczę, głównie chodzi o to aby zająć czymś umysł i ręce. Taka odskocznia od mojej szarej rzeczywistości ;)
              • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 20:00
                margeritka4 napisała
                >Może gdy pójdę do pracy, to coś ruszy w moim małżeństwie, na co nie liczę, głównie chodzi o to aby zająć czymś umysł i ręce. Taka odskocznia od mojej szarej rzeczywistości ;)

                Nieźle, praca jako odskocznia od rzeczywistości -to właśnie brzmi jak fanaberia rozkapryszonej księżniczki, która nie musząc pracować,bo mąż jej zapewnia wysoki komfort życia, stwierdziła sobie, że sobie popracuje, bo jej się troszkę nudzi w życiu.To Ty masz coś z narcyza jak dla mnie.
                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 21:08
                  Nie pracuje- źle, a że ma chęci - jeszcze gorzej.
                  Mąż za mnie emerytury nie wypracuje.
                  • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 21:47
                    Margeritka4 napisała
                    >Nie pracuje- źle, a że ma chęci - jeszcze gorzej.
                    Mąż za mnie emerytury nie wypracuje.<

                    Tylko, że sama napisałas, że praca ma być dla Ciebie odskocznia,żeby zająć czymś ręce, czy umysł,o wynagrodzeniu nawet nie wspomniałas-a chyba po to się pracuje między innymi. I nadal twierdzę, że to Twój kaprys,wymyślony naprędce, a jak już znajdziesz tę pracę, to zabawisz tam pewnie na krótko, bo to pewnie będzie zbyt męczące i angazujace i szybko wrócisz na garnuszek męża, który zapewnia wam wszystko przecież. Takiego lekkiego podejścia do kwestii pracy,w czasach, gdy ludzie jej chcą,a nie znajdują nie rozumiem. A z Twojego postu właśnie to wyczytałam.
                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 22:59
                      Tak, ty to możesz wiedzieć najlepiej.
                      Otóż moja droga/ mój drogi, pracowałam długo zanim zaszłam w ciążę, ba- nawet w ciąży jakiś czas pracowałam, nie przyznając się do swojego stanu. Odeszłam, gdy już zaczynało po mnie widać, aby pracodawca mnie nie wywalił, a miał takie prawo bo byłam na śmieciówce.
                      Nic o mnie nie wiesz a prorokujesz jakbyś mnie znał/a od zawsze.

                    • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 15.08.15, 21:46
                      ninek04 napisała:

                      > Takiego lekkiego podejścia do kwestii pracy,w czasach, gd
                      > y ludzie jej chcą,a nie znajdują nie rozumiem. A z Twojego postu właśnie to wyc
                      > zytałam.

                      Ja tego nie wyczytałem. I rozumiem, że ktoś chce iść do pracy jako odskocznię od domowej rutyny. Jak ludzie za długo siedzą w domu to im odbija. Praca jest potrzebna nie tylko po to by zarabiać, ale też dla zdrowia psychicznego.
                      • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 15.08.15, 22:14
                        Prosty_facet napisal
                        >Ja tego nie wyczytałem. I rozumiem, że ktoś chce iść do pracy jako odskocznię od domowej rutyny. Jak ludzie za długo siedzą w domu to im odbija. Praca jest potrzebna nie tylko po to by zarabiać, ale też dla zdrowia psychicznego.}

                        A wyczytałeś,że to wątek trolla był? Pomijając już to-pytanie,po co mam iść do pracy,które tam było postawione,dla mnie akurat jest niepojęte. I temu,który je w taki sposób zadaje,przewraca się w dupie z nudów i wygody,natomiast wątpię, by z takim podejściem nadawał się do jakiejkolwiek pracy.
                        • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 15.08.15, 23:53
                          ninek04 napisała:


                          > A wyczytałeś,że to wątek trolla był?

                          Wyczytałem, że tak co niektórzy twierdzą ;-)
                          Ale czy mają rację? To może potwierdzić tylko zainteresowana / ny.
                          • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 00:11
                            Prosty_facet napisal
                            >Ale czy mają rację? To może potwierdzić tylko zainteresowana / ny.<

                            Raczej nie potwierdzi,bo już nie jest zainteresowana,z tego, co widać :)
                            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 10:44
                              Jestem zniechęcona bezustannymi zarzutami. Nie o to chodziło w tym wątku, aby ciągle odpierać ataki i coś udowadniać.
                              • szopen_cn Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 10:52
                                Zapomnialas o haha
        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 16:43
          Mój mąż nie lubi awantur, a ja nie chcę robić mu przykrości.
          Nie lubi też gdy gdzieś wychodzę, bo czesto zdarza się, że robi mi nalot, a ja jestem w męskim towarzystwie.
          Jego zazdrość z kolei mnie rajcuje.
          Coś na zasadzie- a widzisz? Komuś się podobam :p
          Chora gra. Czemu to wszystko jest takie zakręcone? Czemu nie mozemy normalnie się pokochać, bez zakrętów, podchodów i innych ceregieli?

          Jestem otwarta na propozycje w łóżku. Nie leżę jak kłoda, powiem nawet, że to ja jego "obsługuję" Nie przeszkadza mi to, wręcz to lubię.
          • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:00
            Szczerze mówiąc takie kobiety jak Ty też chyba niespecjalnie by mnie kręciły. Taki typ prymuski, co to prowadzi jakieś życie jak wg porad i z fotografii w "Pani domu", i wszystko robi jak należy i zawsze ma wszędzie czysto, porządnie i zapięte na ostatni guzik. Widzisz, jak ktoś taki trafi na kogoś takiego jak na przykład ja, kogoś kto lubi jak jest nieidealnie, niegrzecznie i chropowato to ma przechlapane. Jak spotkasz kogoś kto się porusza w Twojej konwencji, to może być super, wierzę w to.
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:55
              To prawda. Lubię ład i porządek. Lubię gotować i dogadzać mojej rodzinie i nie widzę w tym nic złego.
              To wszystko nie oznacza że jestem nudna. Lubię szaleństwo i zabawę, bywam spontaniczna. Trochę w tym wszystkim ograniczają mnie dzieci... Wiadomo jakie są uroki macierzyństwa.
              • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 19:29
                W tym temacie chciałam dodać że z jednej strony mężczyźni narzekają na postępującą feminizację, która zabija ich libido a z drugiej ganią za kobiecość i cenienie sobie tradycyjnych wartości.
                • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 20:53
                  To jest kwestia co kogo kręci i podnieca. Myślę, że jest wielu mężczyzn, którzy ganiają za "tradycyjnymi" kobietami; ale jeśli tradycyjna kobieta- prymuska trafi na jakiegoś Hłaskoida, który się dusi i umiera w tadycyjnym modelu, to zawsze jest z tego problem.
                  • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 21:12
                    No to ja już nie wiem. Gdy się spotykaliśmy, mowił że chce spokojnego domu, dzieci i żony która chce tego co on (po wielu przejściach i jego burzliwych związkach)
                    • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 22:23
                      margeritka4 napisał(a):

                      > No to ja już nie wiem. Gdy się spotykaliśmy, mowił że chce spokojnego domu, dzi
                      > eci i żony która chce tego co on (po wielu przejściach i jego burzliwych związk
                      > ach)

                      No wlasnie. Chcial dla odmiany? Czy jak? Czy nie jest tak, ze jak ktos chce spokojnego domu, zony i dzieci to jego zwiazki taki model przypominaja? A nie burzliwe zwiazki, a potem nagle czarodziejsko BUM i szczesliwy, spokojny zwiazek. Ciagnie wilka do lasu, brakuje mu tych podniet, co mial tam najwyrazniej. Moze sie takim nie akceptuje i probuje sie tym zwiazkiem z Toba wyprostowac? Moze przemysl dlaczego tamte zwiazki byly takie burzliwe? Czy byl tam seks? Ile trwaly? Czy mozesz cos z nich sciagnac? Nauczyc sie czegos o nim z nich? Moze cos wdrozyc z nich do Wszego zycia?
                      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 23:07
                        Może jest nieświadomym tego typem męczennika. Sprawdzę to :p Mam coraz większą ochotę przestać być matką polką i żonomopen hahaha :D

                        Chyba spróbuję... Co mi zależy :p

                        Nie wypytywałam aż tak dokładnie, zresztą sam nie chciał za wiele mówić. Wszystki co wiem było wyciągnięte.
                        Nasze małżeństwo to jego najdłuższy związek. A w poprzednich był seks, z tego co wiem nie mało ale ile, jak, gdzie i kiedy? Tego mi nie powie.
                        Czy były burzliwe, kilka tak i to wlasnie te dziewczyny przez które cierpiał wspomina najczęściej.
                        Coś w tym wszystkim jest.
                        • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 23:18
                          margeritka4 napisał(a):

                          > Nie wypytywałam aż tak dokładnie, zresztą sam nie chciał za wiele mówić. Wszyst
                          > ki co wiem było wyciągnięte.
                          > Nasze małżeństwo to jego najdłuższy związek. A w poprzednich był seks, z tego c
                          > o wiem nie mało ale ile, jak, gdzie i kiedy? Tego mi nie powie.
                          > Czy były burzliwe, kilka tak i to wlasnie te dziewczyny przez które cierpiał ws
                          > pomina najczęściej.
                          > Coś w tym wszystkim jest.

                          Wypytywac w obliczu juz istniejacego problemu faktycznie byloby ciezko ale tam w tych zwiazkach na pewno lezy sporo odpowiedzi na Twoje pytania, bo podobniez zwykle powtarzamy jakis schemat. To najlepiej jak sama sie nieco zmienisz, moze bedzie to jakis bodziec. Praca mysle dobry pomysl.
                          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 23:32
                            Chciałabym, ale boję się że moim zachowaniem kogoś skrzywdzę.
                            Nie potrafię oszukiwać i wykorzystywać ludzi do swych niecnych planów.
                            W swoim życiu jestem bardzo uczciwa, wobec siebie i innych.
                            Myślę że potrafiłabym uknuć intrygę, ale czy w tym wszystkim będę sobą? Czy to nadal będę ja? Czy sama nie będę musiała cierpieć dla tych kilku numerków? Lepiej knuć na rzecz tych kilku stosunków? Czy być sobą? Uczciwą, wierną, kochającą, i wiecznie spragnioną, niespełnioną :(
                            To wszystko mnie przerasta.
          • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:04
            margeritka4 napisał(a):

            > Mój mąż nie lubi awantur, a ja nie chcę robić mu przykrości.

            Nie lubi i nie robie mu przykrosci.

            > Nie lubi też gdy gdzieś wychodzę, bo czesto zdarza się, że robi mi nalot, a ja
            > jestem w męskim towarzystwie.
            > Jego zazdrość z kolei mnie rajcuje.

            Nie lubi i robie mu przykrosc.

            ;-) Jak to zinterpretujemy?

            > Jestem otwarta na propozycje w łóżku. Nie leżę jak kłoda, powiem nawet, że to j
            > a jego "obsługuję" Nie przeszkadza mi to, wręcz to lubię.

            Masz z nim orgazmy?
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:43
              Po prostu lubię się w ten sposób dowartościowywać, ot- tyle.
              Tak, mam :)
          • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:37
            margeritka4 napisał(a):

            > Nie lubi też gdy gdzieś wychodzę, bo czesto zdarza się, że robi mi nalot, a ja
            > jestem w męskim towarzystwie.
            > Jego zazdrość z kolei mnie rajcuje.

            Popieprzony narcyz i zafiksowana na jego punkcie partnerka.
            Dla mnie bleeeh, ale kazdemu jego porno.

            > Chora gra. Czemu to wszystko jest takie zakręcone? Czemu nie mozemy normalnie s
            > ię pokochać, bez zakrętów, podchodów i innych ceregieli?

            Bo on ma Cie w dupie. Rajcuje go tylko jego stan posiadania (aktywizuje sie tylko wtedy, kiedy obawia sie, ze jego dziedzina moze sie skurczyc, czyli np. kiedy wychodzisz na spotkania towarzyskie na ktorych sa inni mezczyzni), zas Twoje samopoczucie i dobrostan ma tak gleboko, ze nawet kolonoskop nie siega. No i lubi szwung adrenaliny.

            Jesli zamierzasz trwac w tym niezbyt zdrowym ukladzie, to zmien strategie. Juz wiesz, ze skakanie wokol narcyza nie powoduje, ze narcyz zacznie odwzajemniac chocby ulamek uwagi i wzgledow, ktore Ty dostarczasz. Zacznij go olewac - odmierzaj mu dokladnie tyle uwagi, ile on Tobie poswieca i ani atomu wiecej. Zrob czasem jakas awanture - nagromadzone cisnienie Ci zejdzie, a pan bedzie mial okazje stwierdzic empirycznie, ze nic nie jest dane raz na zawsze - spokoj i realizacja potrzeb tez nie. Flirtuj otwarcie z innymi panami, czerp z tego frajde i nie daj sie wkrecac w poczucie winy z tego powodu. Jest szansa, ze w ten sposob ugrasz cos, na czym Tobie zalezy. Ale na pewno guzik ugrasz skaczac wokol niego, jak do tej pory, bedac mila, usluzna i zawsze gotowa - moze nie zaszkodziloby, gdybys - jesli juz do czegos dojdzie - dla odmiany od

            > Nie leżę jak kłoda, powiem nawet, że to ja jego "obsługuję"

            polezala jak kloda i pozwolila jemu poobslugiwac Ciebie i sie wykazac?
            • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:47
              Niekoniecznie od razu narcyz, po prostu mu nie zależy. Że rajcuje go zazdrość itp- to interpretacja Margerytki, raczej nic go nie rajcuje z Margerytką. Margerytka też go już nie lubi, bo ją upokorzył wiele razy; i dlatego pisze o nim niezbyt pochlebnie- ale "narcyz" to poważne oskarżenie :)
              Osobiście nie wierzę, że można wskrzesić wygasłe do zera pożądanie. Jeśli komuś się to udało, to ja chętnie uwierzę, ale potrzebuję dowodów.
              • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:50
                Kiedy niepochlebnie wyraziłam się na temat mojego męża?
                Ciągle piszę o jego zaletach, a wadą jest jedynie jego brak zainteresowania moją osobą.
                • anbale Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:02
                  Twoja tytułowa "szara codzienność" z odrzucającym Cię facetem nie brzmi zbyt euforycznie.
                  Raczej jakaś beznadzieja.
                  • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:11
                    No jasne że beznadzieja, ale tylko w sferze seksualnej.
                    Powyżej pisałam o jego zaletach.
                • hello-kitty2 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:25
                  margeritka4 napisał(a):

                  > Kiedy niepochlebnie wyraziłam się na temat mojego męża?
                  > Ciągle piszę o jego zaletach, a wadą jest jedynie jego brak zainteresowania moj
                  > ą osobą.

                  Powinnas byla wyjsc za typ Marka Zaka. Niestety wymierajacy gatunek ;)
                  • marek.zak1 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:56
                    hello-kitty2 napisała:

                    > margeritka4 napisał(a):
                    >
                    > > Kiedy niepochlebnie wyraziłam się na temat mojego męża?
                    > > Ciągle piszę o jego zaletach, a wadą jest jedynie jego brak zainteresowan
                    > ia moją osobą.
                    >
                    > Powinnas byla wyjsc za typ Marka Zaka. Niestety wymierajacy gatunek ;)
                    ----------------------------------------------------------------------------------------------
                    Daj spokój. Taki komplement :). To moze mi uderzyć do głowy, zwłaszcza w w temperaturze 37oC. Czy w Holandii tez takie upały, jak tutaj?
              • brak.polskich.liter Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:10
                Dlaczego narcyz? Bo zachowuje sie, jak pies ogrodnika, co jest wedlug mnie jedna z paskudniejszych rzeczy, jakie mozna zafundowac partnerowi. Jasne, ze nie zalezy mu na zonie i na jej szczesciu, dymac tez jej nie zamierza, ale szlag go trafia, ze ktos inny moglby ja dymac. I do tego sie odnioslam.

                Tez nie wierze, ze autorka jest w stanie odzyskac pozadanie meza (jesli nawet, to na bardzo krotki moment) - natomiast stosujac taktyke kija i marchewki jest w stanie uzyskac jego uwage w stopniu, w jakim nie bylo to mozliwe do tej pory.
                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 18:32
                  Pies ogrodnika :D
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 17:47
              Chyba nic innego nie pozostaje, jak dystansować się, olać, choć łatwo nie będzie.
    • gamophobe Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 20:07
      Dopiszę się, mam podobny problem. Z tym, że mój wybranek nie jest moim mężem. Podobnie jak Ty doświadczam odrzucenia, cieszę się jak głupia, kiedy w końcu do czegoś dojdzie... raz w miesiącu. Rozumiem Cię aż za dobrze: jak odejść, jak wszystko gra, tylko seks do bani?
      U mnie jest tak, że nawet śniadanka do łóżka mam :D Nigdy nie byłam w związku z kimś, kto by się tak o mnie troszczył. Na razie wygrywa ten aspekt: mam fajnego faceta, jakoś sobie dam radę "ręcznie". Nie umiem nic poradzić, bo sama nie wiem, co powiem za rok-dwa... jest coraz trudniej :-(
      • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 12.08.15, 21:14
        Współczuję Ci gamophobe. Czas pokaże co będzie.
        • margeritka4 Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 01:27
          Od kilku dni jestem bardzo zimna i małomówna wobec mojego męża, co kompletnie się nie sprawdza. Położył się obok mnie, pogłaskał po plecach i za chwilę zasnął.
          Lada dzień miną 2 miesiące bez seksu, a ja kompletnie świruję. Mamy takie przerwy, ale ja już po prostu tego nie mogę znieść.
          Wypiłam dla znieczulenia trochę wina, co chyba jeszcze bardziej rozchwiało mnie emocjonalnie.
          Znów nie mogę zasnąć, płacząc do poduszki. Pewnie zasnę nad ranem, a po chwili obudzą mnie dzieciaki.
          On chyba nie zdaje sobie sprawy z mojego cierpienia, mimo tego iż wielokrotnie mu o tym opowiadałam.
          Za tę kolejną noc wyciętą z życiorysu pragnę się zemścić, ale z drugiej strony nie wiem czy mnie na to stać :(
          Chyba bez wizyty u psychiatry się nie obejdzie. Nie da się żyć bez snu, w ciągłym smutku, zaglądając do kieliszka w ramach pocieszenia...
          • kruche_ciacho Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 09:14
            isc do psychiatry z powodu braku seksu?
            :-)
            no ja tez bym plakala do poduszki .....
            • anbale Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 09:20
              właściwie ze wszystkim można iść do psychiatry, czemu nie?:)
              Jak wizyta jest prywatna i płatna to psychiatra się tylko ucieszy
          • anbale Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 09:18
            Jak zaczniesz się mścić i odgrywać, to zamienisz swoje życie w dziecinadę, a poza tym to do niczego nie prowadzi, tylko generuje dalsze negatywne emocje.
            Może zdejmij męża z piedestału, przestań koło niego skakać i zajmij się sobą, swoimi potrzebami, rozwojem, czy czym tam jeszcze. Jedyną osobą jaką możesz zmienić na tym świecie jesteś Ty sama, nie masz wpływu na zachowanie innych osób, możesz jedynie się do tego "ustosunkować"
            • kruche_ciacho Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 09:28
              a raczej "wystosunkuj" sie z kims innym
              • wadatka Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 11:28
                Wcianam sie do tego watku, ale u mnie jest bardzo podobnie, dlatego uwazam, ze moge cos od siebie dodać.

                Moim zdaniem przyczyna tego stanu rzeczy-naszego tkwi w ucodziennieniu sie nas kobiet, takim mężczyznom.. Powiem tak: lepiej bylo z nim nie mieszkac, spotykac się, niż tworzyc dom i miec dzieci, mimo, ze facet sprawdza sie jako ojciec i fundator. Doszłam do tego wniosku juz dawno temu. Seksu nie ma od dobrych 6-7 lat z incydentami. Robilam awantury i bylo ok, ale z jakością slabo i od niechcenia. Obrazalam sie i byl milszy, przytulał sie,a jak tylko przestawalam sie ''gniewac'', to od razu, wszystko wracalo do swojego poczaktu.

                Co dziala na takiego typa:
                - obrazenie sie tzn. nie dotykamy sie, ty nie dotykasz jego!!! (nie trzymasz za reke, nie glaszczesz, nie ocierasz sie), zdawkowo z nim rozmawiasz albo wcale, nie wchodzisz w dialogi, jestes oschla, robisz rzeczy mechnicznie. Gdy on probuje ''przeprosic'' czy ''zlamac cie'' seksem nie ulegasz!!!! Nie dajsze sie. Proby takie beda rzadkie, jesli w ogole beda, ale stawiasz im opor
                -zapomninasz o swojej seksualnosci. Nie ma jej juz.

                Ja dlugo nie wytrzymuje, a i on sie przyzwyczaja do tego, ze taka potrafie być. Ale w 80% to sie udaje, jesli jestem w tym wiarygodna. Tzn. nie chodzi mi ''niby'' o seks.
                Dzikie awantury wystarczaja na krotko, zreszta awanture roib sie z jkaiegos powodu i trzeba miec powera...

                Ja postanowilam zamiekszać oddzielnie, wrocic do czasow sprzed wspolnego mieszkania.

                Druga, bardzo wazna rzecz, to samodzielnosc. Kobieta niesamodizlena, niezaradna, zdana na partnera dla niektorych jest nieatrakcyjna. Moj lubi, kiedy buduje dom albo wygrywam spory z ludzmi, gdy walcze. Lubi, gdy jestem ''wariatką'', czego ja nie cierpie... Lubi, gdy od niego odchodze, tak by mnie mial łapać... Odchodze mentalnie. Sam mi zarzuca, ze widac, jak mocno jestem od niego uzalezniona i na niego podatna.
                Porbuje sie zatem wyzwolić, na miare swoich molziwosci.

                Wydaje m isie, ze te nasze typy nie lubia stabilizacji. Nie wiecznej.
                • wadatka Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 11:31
                  a.. i najważniejsze - tak zachorowałam na depresje w ciagu tych lat mieszkania z nim i ... biore leki...
                  • margeritka4 Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 11:44
                    Wadatko, próbuje postępować dokładnie tak jak opisujesz.
                    Odbiera mi to chęć i radość z życia, bo przecież ja taka nie jestem.
                    Chciałabym dużo rozmawiać z mężem, śmiać się, przytulać i dotykać.
                    Oszaleję :-/
                    Idę dziś na miasto.
                • marek.zak1 Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 12:34
                  wadatka napisała:

                  > Moim zdaniem przyczyna tego stanu rzeczy-naszego tkwi w ucodziennieniu sie nas kobiet, takim mężczyznom..
                  --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Niekoniecznie. Są ludzie, faceci i kobiety, którzy szybko sie nudzą, ciągle potrzebuja nowych atrakcji, wyzwań a to, co maja im sie opatruje i nudzi. Zmieniają pracę, samochody, ubrania itp. Nie cenia tego, co maja, bo już zwyczajnie mają, a jak maja, to ich uwaga skupia sie na czyms nowym. . Chcą gonić króliczna, a króliczek zlapany ich juz nie interesuje.
                • hello-kitty2 Re: Kolejna przepłakana noc. 13.08.15, 15:51
                  wadatka napisała:
                  > Druga, bardzo wazna rzecz, to samodzielnosc. Kobieta niesamodizlena, niezaradna
                  > , zdana na partnera dla niektorych jest nieatrakcyjna. Moj lubi, kiedy buduje d
                  > om albo wygrywam spory z ludzmi, gdy walcze. Lubi, gdy jestem ''wariatką'', cze
                  > go ja nie cierpie... Lubi, gdy od niego odchodze, tak by mnie mial łapać... Odc
                  > hodze mentalnie. Sam mi zarzuca, ze widac, jak mocno jestem od niego uzaleznion
                  > a i na niego podatna.

                  A mnie to wyglada na klasyczny przypadek niedobrania sie charakterologiczngo. Wyglada na to jakby Twoj maz chcial innej kobiety (osobowosciowo). U Ciebie niedobranie moze wynikac z mlodego wieku, kiedy sie poznaliscie. Maz byc moze jeszcze wtedy sie nie znal, nie wiedzial czego potrzebuje. Natomiast w przypadku autorki watku to maz ja oszukal, oszukujac najpierw sam siebie. Konsekwencja jest calkowity spadek pozadania, ktore reaguje wg potrzeb rzeczywistych-podswiadomych, a nie uswiadomionych czy narzuconych przez sytuacje czy inne osoby.
      • ina_nova Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 17:01
        szkoda życia, szkoda młodości. Pamiętaj, że to już nie wróci.
        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 17:36
          Szkoda, szkoda... Wiadomo.
          Myślę o przyszłości i zastanawiam się jak ona będzie wyglądać?
          Na poprawe istniejącego problemu nie liczę, co będzie skutkowało pewnie wieloma trudnymi chwilami, coraz większym udręczeniem, obniżoną samoocena, depresją.
          Gdyby nie dzieci, to już dawno bym odeszła, serio, nawet moje uczucie, które żywię do męża by mnie nie powstrzymało.
          • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 18:09
            margeritka4 napisał(a):

            > Szkoda, szkoda... Wiadomo.
            > Myślę o przyszłości i zastanawiam się jak ona będzie wyglądać?
            > Na poprawe istniejącego problemu nie liczę, co będzie skutkowało pewnie wieloma
            > trudnymi chwilami, coraz większym udręczeniem, obniżoną samoocena, depresją.
            > Gdyby nie dzieci, to już dawno bym odeszła, serio, nawet moje uczucie, które ży
            > wię do męża by mnie nie powstrzymało.

            Ale biadolisz.
            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 18:53
              Mogę
              W końcu jestem księżniczką :p
              • aardwolf_ge Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 18:57
                Wiedziałem że powyższy wpis Mabelle się pojawi.
                Nie przejmuj się nim.
              • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 19:48
                margeritka4 napisał(a):

                > Mogę
                > W końcu jestem księżniczką :p

                Zgodnie z teoria niektorych panow na forum - ksiezniczka to kobieta wyjatkowa dla mezczyzny, to tzw dziesiatka, z ktora chetnie sie bzyka, bo jest spelnieniem jego marzen. Wiec pozostaje pytanie, czy nie jestes ksiezniczka dla swojego meza, czy tez opowiesci o wlasnej doskonalosci ( jak do tej pory nie napisalas o zadnej swojej wadzie) sa tylko wytworem Twojej fantazji.
                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 20:30
                  Oj mylisz pojęcia. Od bzykania są dziwki, a księżniczkę się szanuje :p

                  Co do mojej doskonałości to jak wiadomo- ideałów nie ma.
                  Poza tym, czym jest wada a czym zaleta?
                  To wszystko zależy od punktu widzenia każdej jednostki, przykładowo:
                  Jedni za zaletę będą mieli pedantyzm, inni za wadę ;)
                  • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 20:42
                    margeritka4 napisał(a):

                    > Oj mylisz pojęcia. Od bzykania są dziwki, a księżniczkę się szanuje :p

                    A Ty chcesz szanowania czy bzykania ? Bo juz sie pogubilam.

                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 20:47
                      Chcę jednego i drugiego :)
                      Cóż byłoby mi z bzykania bez szanowania?
                      • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 00:11
                        margeritka4 napisał(a):

                        > Chcę jednego i drugiego :)
                        > Cóż byłoby mi z bzykania bez szanowania?

                        Taką odpowiedź przewidziałem ... ;-)
                  • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 20:53
                    Margeritka napisała
                    >Oj mylisz pojęcia. Od bzykania są dziwki, a księżniczkę się szanuje :p<

                    A może to mąż ma już powyżej uszu wiecznie nadętej i żądnej adoracji księźniczki? Takie na dłuższą metę są nie do wytrzymania.
                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:00
                      Hmmm.... Dość? Sam przylatuje masować mi plecy. Nosi na rękach, dosłownie i w przenośni :)
                      • mabelle2000 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:14
                        Podsumujmy wiec :
                        - brak Ci adoracji meza, ale jakby co to maz leci na zlamaanie karku zrobic Ci masaz i nosic na rekach
                        - kochasz meza i nie wyobrazasz sobie bez niego zycia, ale nie odejdziesz, bo masz za duzo do stracenia, nie pracujesz i jestes bez kasy
                        - Twoje zalety rownie dobrze moga bys Twoimi wadami, ale dziwisz sie, ze mimo ich posiadania maz i tak Cie bzykac nie chce
                        - nie masz do meza pretensji o brak seksu, co absolutnie nie przeszkadza zrobic mu o to awantury
                        Ja przyznaje wysiadam, za trudne to dla mnie.
                        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:23

                          Podsumowując:
                          - Nie brak mi adoracji, tylko seksu
                          -Kocham męża, nie odejdę z tego powodu. Mam kasę którą on zarabia, a skoro jesteśmy małżeństwem majątek jest wspólny. Taki mamy układ, ponieważ ktoś dzieckiem zająć się musiał.
                          -Mam pretensję o brak seksu

                          Widocznie jesteś posiadaczką bardzo małego rozumku, aby to wszystko pojąć haha :)
                          Kolejną sprawą jest to, że masz w sobie wiecej jadu niż żmija, wiec nie przypadkowo znalazłaś się w tym miejscu ;)
                          • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:50
                            Margeritka 4napisala
                            >Widocznie jesteś posiadaczką bardzo małego rozumku, aby to wszystko pojąć haha :)
                            Kolejną sprawą jest to, że masz w sobie wiecej jadu niż żmija, wiec nie przypadkowo znalazłaś się w tym miejscu ;)<

                            To co Cię skłoniło do tego,by znaleźć się w tym klebowisku żmij i wyzewnetrzniac się,? Jako osoba o bardzo dużym rozumku powinnaś przewidzieć, że możesz narazić się na pokąsanie,wchodząc w to miejsce.
                            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:00
                              Czy gdziekolwiek napisałam o jakimś kłębowisku żmij?
                              Szanuję wszystkich użytkowników, którzy szanują mnie.
                              Wyzewnetrzniłam się, ponieważ było mi ciężko, liczyłam na odrobinę empatii i wsparcia duchowego, które otrzymałam, za co dziękuję osobom nawet tym, które były do bólu szczere. Niestety anabell od początku mnie atakowała, jakby szukała zaczepki.
                              • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:09
                                Margeritka 4napisała
                                >Niestety anabell od początku mnie atakowała, jakby szukała zaczepki.<

                                Założyłas wątek, a nawet nie potrafisz poprawnie napisać nicku:tu anabell się nie wypowiada,jeśli już to anbale lub mabelle 2000, ale pewnie też nie zauważyłaś, której tak jadowicie odpowiedziałaś.
                                Poza tym nie każdy, po pierwsze musi wierzyć, w to co opisujesz,a po drugie nie każdy musi Ci współczuć i udzielać wsparcia, czy wręcz adorowac -od tej adoracji masz męża przecież, który Cię nosi na rękach.
                                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:14
                                  Koniec świata - napisałam źle czyjś nick, ale ty również bo po między mabelle a 2000 jest jeszcze _
                                  hahaha
                                  • lybbla Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:11
                                    margeritka4 napisał(a):

                                    > Koniec świata - napisałam źle czyjś nick, ale ty również bo po między mabelle a
                                    > 2000 jest jeszcze _
                                    > hahaha

                                    Ty się tak nie śmiej. Twój mąż właśnie poszukuje kobiety z palcami serdecznymi dłuższymi niż wskazującymi.
                                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:13
                                      Hahahaha wlaśnie siedzi obok, oglądamy film, a z dzieciakami zajadają frytki :p
                                      • szopen_cn Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:16
                                        margeritka4 napisał(a):

                                        > Hahahaha wlaśnie siedzi obok, oglądamy film, a z dzieciakami zajadają frytki :p

                                        Ktora to jest strefa czasowa?
                                        Bo cos mi zgrzyta.
                                        • sabat777 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:55
                                          szopen_cn napisał:

                                          > Ktora to jest strefa czasowa?
                                          > Bo cos mi zgrzyta.

                                          No przecież napisała, że nie chce dłużej być matką polką. Jakby żyła w Lądku, to by napisała, że nie chce być już matką angielką. A że u niej dziecko co jeszcze do przedszkola nie chodzi biega po domu o 23 i je frytki? Staaary, wiesz co się dzieje po dwóch miesiącach bez seksu? To betka. Ja bym się nie zdziwił, jakby śpiewała właśnie francuskie piosenki kabaretowe zwisając głową w dół z sufitu jak nietoperz i krzesając przy tym obcasami góralskie hołubce...
                                          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 00:30
                                            Mowiłam że nie jestem idealna. Tak, moje dzieci w okresie wakacyjnym chodzą spac nawet o 24 a ja, wraz z nimi wstaję o 10 :p

                                            A zamiast tych wszystkich ceregieli, wolę taniec brzucha i muzykę w stylu bolywood :)
                                            • anbale Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 07:49
                                              margeritka4 napisał(a):
                                              >
                                              > A zamiast tych wszystkich ceregieli, wolę taniec brzucha i muzykę w stylu bolyw
                                              > ood :)

                                              I po raz kolejny ludzie dali się wciągnąć w dyskusję z głupkowatym trollem...Sądząc po stylu wypowiedzi to chyba ten sam od chudej żony.
                                              Strasznie nędzne i nudne życie musi mieć ktoś, kogo bawią takie hucpy.
                                          • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 00:35
                                            sabat 777napisal
                                            > Ja bym się nie zdziwił, jakby śpiewała właśnie francuskie piosenki kabaretowe zwisając głową w dół z sufitu jak nietoperz i krzesając przy tym obcasami góralskie hołubce...<

                                            To tak w ramach gry wstępnej, ja myślę i to może zadziałać wreszcie.:)
                          • kruche_ciacho Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:26
                            "poniewaz ktos dzieckiem zajac sie musial"
                            no pacz pani, a myslam ze posiadanie dziecka pracy zawodowej nie wyklucza, jakam glupia, moglam lezec w pielezach zamiast switem galopowac do zlobka a potem do pracy

                            moze tu jest pies pogrzebany ksiezniczko? :-)
                            • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:36
                              Skoro mnie tak bardzo do muru nie przyparło, to po co?
                              Wolałam poświęcić dziecku czas, chroniąc je przy okazji od chorób, jakie w żłobkach się zdarzają.
                              • kruche_ciacho Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:43
                                zeby sie rozwijac? miec wlasny dochod? spotykac innych ludzi? Miec satysfakcje ze jestes potrzebna, ze sie uczysz? Moze dlatego jestes dla meza nieinteresujaca?

                                ps. chronic od chorob? w zlobku dziecko najszybciej nabiera odpornosci.
                                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:09
                                  Wszystko ma swoje miejsce i swój czas, tak uważam. Co w tym złego że chciałam być ze swoim dzieckiem i widzieć jak rośnie i rozwija się ?
                                  Mam poczucie że jestem potrzebna.
                                  Poza tym nie pierwszy raz jestem matką i wiem jak to wygląda kiedy dziecko zaczyna mieć kontakt z dziećmi w przedszkolach, zasmarkanych, czesto z gorączka. Prawda jest taka że niektórzy nie mają co zrobić z dzieckiem i chore posyłają do przedszkola, co dziesiątkuje ogólną frekwencję. Jedno od drugiego się zaraża.
                                  • kruche_ciacho Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 09:29
                                    no nie mozna miec wszystkiego
                                    poswiecilas sie dzieciom siedzac w domu - stracilas zainteresowanie intymne meza
                                    tak to dla mnie wyglada
                              • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:00
                                Margeritka 4 napisała
                                >Skoro mnie tak bardzo do muru nie przyparło, to po co>

                                Po co?I wszystko jasne.Leżę, pachnę, i wymyślam z nudów problemy z seksem. I oczekuję zrozumienia-tak właśnie myślę,że jest w Twoim przypadku.
                                • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 23:11
                                  Pewnie, lubię pachnieć, nie koniecznie leżeć. Lepiej pachnieć niż śmierdzieć haha :p
                                  • kruche_ciacho Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 09:16
                                    jak czytam twoje posty i widze te "ha ha" w co drugim to w zasadzie chyba sie domyslam czemu w domu siedzisz
                                    zainwestuj w rozwoj intelektualny dziewczyno, kobieta seksowna to kobieta inteligentna

                                    • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 14.08.15, 10:08
                                      Oceniasz mój intelekt po tym? To dopiero mnie ubawiło :) Ha Ha Ha
                                      Jestem w wystarczający sposób wykształcona.
                                      Śmiać mi się chce z niektorych was tutaj (podkreślam-niektórych) bo tak strasznie się czepiacie, nie dając dobrego przykładu.

                                      Poza tym kończę tę bezcelową pyskówkę.
                                      Ktoś musi, mówi się że to ten mądrzejszy :)
                        • my.river Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:25
                          Bo to Troll. Szkoda energii mabelle :) I czasu.
                          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:39
                            Kim jest troll? Troll z definicji atakuje innych użytkowników, obrażając ich.
                            A czy ja komukolwiek ubliżyłam?
                            Odpowiadam na ataki, ot tyle.
                            • my.river Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:53
                              > Kim jest troll? Troll z definicji atakuje innych użytkowników, obrażając ich.
                              > A czy ja komukolwiek ubliżyłam?
                              > Odpowiadam na ataki, ot tyle.

                              Ubliżyłeś/aś swoją obecnością tu. Howgh.
                      • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 21:42
                        Margeritka napisała
                        >Hmmm.... Dość? Sam przylatuje masować mi plecy. Nosi na rękach, dosłownie i w przenośni :)<

                        To dalej masz zero poczucia własnej wartości? Kucharka, nianka,sprzątaczka, bo tak się ponoć czujesz-a jednak noszona na rękach?
                        Ja tego tez nie rozumiem i od początku coś mi tu nie pasowało w tej opowieści.
                        • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:03
                          Poraz kolejny odpowiem, że kocham swojego męża za to jakim jest człowiekiem i o to jak o nas dba.
                          W naszej relacji brakuje mi tylko seksu.
                        • gogol77 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:32
                          Dajcie jej spokój! Dziewczyna ma problem i chce się poradzić jak sobie z nim poradzić. Nie pierwsza i nie ostatnia na tym forum
                          Identyczny post mogła by wymodzić moja żona. Tak!. I nawet tak jak mąż autorki - ja też mam poczucie winy za to, że jej nie bzykam. A do tego jeszcze ją zdradzam. Ale też tak jak on staram się jej to wynagrodzić - może nie noszeniem na rękach ale byciem w porządku. Za wyjątkiem wierności :-(. Nie każdy trafia na kobietę swojego życia za pierwszym razem. W totka też nie wygrywa się od pierwszego razu.
                          Margeritce brakuje seksu, mojej chyba nie bardzo, a moja kochanka to mówi, że większość jej koleżanek w pracy prycha z obrzydzeniem na jakieś jej aluzje co do ich seksu z mężami - stąd pewnie to właśnie ich mężowie są aktywni na forum BSwM. No a skąd biorą się ludzie w habitach czy sutannach?? Libido libidu nie równe a monogamia i nierozerwalność to nie zawsze, nie do końca i nie dla wszystkich dobry pomysł. Trzeba mieć szczęście by się dobrać tak by bzykać się do grobowej deski. Margeritce się nie trafiło, ale życzę jej szczęścia.
                          • kruche_ciacho Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:36
                            hipokryta
                            • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 00:23
                              kruche_ciacho napisała:

                              > hipokryta

                              Bez przesady - kutas / cipka nie mydło, nie zmydli się ;-)
                          • margeritka4 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:40
                            Bardzo dziękuję gogol77 (starałam się napisać poprawnie Twój nick) :*
                          • ninek04 Re: Moja szara codzienność. 13.08.15, 22:48
                            Gogol77 napisał
                            >nawet tak jak mąż autorki - ja też mam poczucie winy za to, że jej nie bzykam. A do tego jeszcze ją zdradzam. Ale też tak jak on staram się jej to wynagrodzić - może nie noszeniem na rękach ale byciem w porządku. Za wyjątkiem <

                            No,ale chwila,a to nie pisałeś, że Twoja żona nie jest za bardzo zainteresowana bzykaniem i nie ma parcia na seks,to skąd się bierze to poczucie winy,że jej nie bzykasz?Jeśli dwóm stronom na tym nie zależy, to i poczucie winy za coś, czego się nie oczekuje chyba nie powinno występować.Czy pokrecilam coś?


                            <
                            • prosty_facet Re: Moja szara codzienność. 16.08.15, 00:25
                              ninek04 napisała:

                              >poczucie winy za coś, czego się nie oczekuje chyba nie powinno występować.


                              Ale może przysięgał jej wierność? To i ma teraz poczucie winy.
                              Ja to rozumiem. Co nie zmienia faktu, że rozumiem też, że zdradza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka