margeritka4
12.08.15, 03:29
Witam :) Jestem tu nowa, chociaż nie do końca, ponieważ od jakiegoś czasu Was podczytuję, ale dziś postanowiłam się ujawnić i przedstawić swój problem. Piszę bardziej z potrzeby wyrzucenia z siebie tego co mnie boli, ale jeśli ktoś doradzi mi coś sensownego- będę wdzięczna :)
Forum jest tematyczne, więc wiadomo z jakim problemem przychodzę.
Do rzeczy: Problem polega na tym, że mój mąż już mnie nie pragnie.
Zaczeło się w momencie kiedy zaszłam w ciążę, a konkretniej odkąd razem zamieszkaliśmy. Stopniowo ogień wygasał. Myślałam że po ciąży wszystko wróci na swój stary tor, ale grubo się pomyliłam.
Wreszcie zapytałam męża jaka jest tego przyczyna. Byłam gotowa przyjąć każdą, nawet najgorszą prawdę i uczynić wszystko aby zmienić owy stan rzeczy. Usłyszałam jedynie że on nie wie, jakoś tak, ale nadal uważa że jestem atrakcyjna, w dalszym ciągu mu się podobam, że mnie kocha, ale że chodzę w piżamie po domu, bez makijażu. Tyle.
No więc zaczęłam bardziej o siebie dbać, uprawiać sport, zdrowo się odżywiać, troszkę schudłam, a moja figur nabrała dawnych kształtów, robiłam makijaż zanim on wstnie, chodziłam ładnie ubrana po domu, zaczęłam nawet nosić znienawidzone przeze mnie stringi :-/
Mijał czas, a ogień wciąż nie powracał. Na kolejne moje pytania w temacie "dlaczego" usłyszałam, że dawniej byłam bardziej spontaniczna a poza tym on nie lubi prezerwatyw.
Poszłam więc do ginekologa, w celu otrzymania antykoncepcji.
Zaproponowałam mężowi szybki numerek na balkonie. Kręciłam przed nim tyłkiem, a on.... Uciekł spać jak tylko wyszłam na chwilę do ubikacji. Wiem jak to brzmi i wiem jakie to żałosne. Poczułam się jak śmieć.
Któregoś dnia przestłam się prosić, dopominać i pytać. Seks był raz na miesiąc, raz na 2 miesiące, wtedy gdy widział że szlag mnie już trafia, ale ja takiego seksu nie chciałam i nie chcę, ponieważ to dla mnie bardziej upokarzające aniżeli sam brak tego seksu, po prostu nie chcę aby się do mnie zmuszał.
Któregoś razu nie opanowałam emocji, coś we mnie pękło i zrobiłam mu dziką awanturę. O dziwo zaraz gdy się pogodziliśmy jeszcze tego wieczoru bardzo namiętnie kochaliśmy się i ta sielanka trwała tydzień, aż znów się urwało... W ciągu tego tygodnia było cudownie, zupełnie jak dawniej, spacerowaliśmy za rękę, byliśmy dla siebie milusi :)
Druga podobna sytuacja wydarzyła się, gdy podczas wyjścia z moimi przyjaciółkami pewien facet najprawdopodobniej wrzucił mi do piwa pigułkę gwałtu. Miałam szczeście ze mój mąż zjawił się w porę. Na drugi dzień powiedział: Mógł Cię zgwałcić, na co ja: przynajmniej ktoś by mnie przeleciał (oczywiście wcale o tym nie marzyłam). Bardzo go te słowa zbolały. Pogodziliśmy się w łóżku ;) Sielanka znów trwała zaledwie kilka dni....
Najgorsze w tym wszystkim jest to jak się z tym czuję i jakie myśli mi do głowy przychodzą. Poczucie własnej wartosci równe zeru, nieatrakcyjna, odrzucona, samotna. Sprzątaczka, kucharka, niańka.