twojabogini
01.02.16, 02:27
Wątek stale pojawiający się na bsm to uzależnienie od pornografii. Dokonując podsumowania mojej własnej pracy zawodowej odkryłam interesującą zależność. Na razie ostrożnie formułuję bardzo roboczą tezę: zjawisko bsm jest stosunkowo często powiązane z uzależnieniami i prowadzącymi do nich zachowaniami kompensacyjnymi.
Jako uzależnienia rozumiem nie tylko zależność od substancji (alkohol, nikotyna, narkotyki), ale także uzależnienia behawioralne (pornografia, internet, gry, gry hazardowe, pracoholizm, zakupy, chorobliwe skupienie na ojcostwie/macierzyństwie, ćwiczenia fizyczne).
W przypadku pornografii schemat jest pozornie prosty. Osoba uzależniona od pornografii po fazie "zakochania" wycofuje się z życia seksualnego w swoim związku. Partner/partnerka cierpi, nie rozpoznaje problemu itd. Ten sam mechanizm działa często w związkach z osobami zależnymi od substancji (także się wycofują z relacji seksualnej) oraz zależnymi od określonych zachowań.
I tu sprawa się komplikuje: rozpoznanie problemu przez partnera/partnerkę zainteresowanego/ą utrzymaniem relacji seksualnej zależy od stopnia jego/jej uwikłania w zachowania kompensacyjne (z czasem prowadzące do nałogów). Ktoś kto we frustracji seksualnej sięga po alkohol, zaczyna intensywnie ćwiczyć, koncentruje się na dzieciach, budowie nowego domu, jara trawkę, robi zakupy lub wstawia co godzinę post na jakiejś społecznosciówce ma znacznie mniejsze szanse na wyjście z problemu. Szereg zachowań zastępczych pozwala latami kręcić się w kółko. I prowadzi do nałogów. Oraz do niedostrzegania i bagatelizowania nałogu partnera/ki.
Utrzymanie abstynencji i powstrzymanie się od zachowań kompensacyjnych jest silnie skorelowane z podejmowaniem działań naprawczych, zmierzających do rozwiązania problemu, poprawy jakości własnego życia, relacji. Oraz do zidentyfikowania i nazwania problemów w relacji.
Pytanie osobiste, ale co tam: jak wiele z was stosuje takie mechanizmy w swoich związkach dotkniętych problem bsm, albo w ogóle w życiu - znieczula się alkoholem, ćwiczeniami, zakupami, koncentruje na dzieciach, pracy - w sposób zaburzający ogólną równowagę?
Pozornie używki mają większą moc rażenia i są bardziej destrukcyjne niż np. wyciskanie sztangi. Ale patrząc przez pryzmat emocji - przyczyniają się do takiego samego rozwalenia emocjonalnego, unikania własnych emocji, deprechy i rodzą takie samo przywiązanie do określonych zachowań. Jedni/e nie zasną bez piwka, inni bez wyciska na siłowni.
Na trop naprowadziły mnie badania i relacje dotyczące kobiet wpadających w alkoholizm z powodu nieradzenia sobie z nałogiem partnera.
Dokonując osobistego rachunku sumienia - ja z tych co raczej wino i wyprawa w góry niż siłka. Ale im starsza jestem tym bardziej wolę wino kiedy jestem radosna, niż kiedy mam problemy. I mam coraz więcej odwagi mierzyć się z problemami wprost, bez uciekania od nich. Może stara rada babci Hani rada: "otrzeźwiej" ma sens?