Dodaj do ulubionych

Stałem się ci... Pomocy

05.02.16, 08:53
Witam
Ciężko mi jest przelać myśli na papier nigdy tego nie potrafiłem robić, ale teraz spróbuję, zacznę od początku. Jesteśmy małżeństwem od 14 lat dwójka wspaniałych dzieci, zgodne małżeństwo poukładane życie jak popatrzeć z boku to udane małżeństwo. Dobry mąż (taki ciepły misio, który muchy by nie skrzywdził) dobra żona dbająca o dzieci dom męża, prawdziwa sielanka i „wzór do naśladowania”. Wszystko wspaniale tylko że kochamy się raz w miesiącu (ja mam duże libido i pewnie raz dziennie bym mógł (tego nigdy nie sprawdziłem, bo nie dane mi było)). Kocham swoją żonę i zawszę starałem się być dla niej oparciem, nie zawsze mi się to udawało. Uwielbiam z nią rozmawiać nawet godzinami, tematy nam się nie kończą. Nigdy nie byłem materialistą i nie przywiązywałem wagę do pieniędzy więc ostatni raz swoją kartę bankomatową widziałem po ślubie. Paliłem papierosy, żona prosiła żebym rzucił wiec rzuciłem palenie (ona nie, nadal pali). Nigdy nie należałem do szczupłych osób, więc po rzuceniu palenia bardziej przytyłem. Między innymi pewnie dla tego nie pociągam jej. Więc od paru lat nasze małżeństwo kuleje w tej dziedzinie. Po wielu rozmowach kłótniach nic się nie zmienia, postanowiłem zmniejszyć libido i zacząłem zażywać brom, żona protestowała ale i tak zażywałem. Niestety nie widziałem jakiegoś znacznego zmniejszenia libido, a zacząłem się dziwnie czuć więc odstawiłem. Po ostatniej rozmowie na ten temat zobaczyłem, że żona szukała artykułów w intrenecie na temat: „już mnie mąż nie pociąga”. Wiele mi to rozjaśniło wiem dlaczego żona nie chciała nigdy gry wstępnej, jak się zabierałem do niej to zachowywała się tak jak ktoś kogo by miał trędowaty dotykać. Zacząłem szukać w necie informacji, czytać i wtedy zdałem sobie sprawę że jestem CIPĄ i to prawdziwą cipą, nie wiem czy sią nią stałem czy zawsze nią byłem. Ja też nie chciał bym sypiać z kumplem z którym sobie gadam i takim spoko kolesiem, też bym traktował go jak trędowatego. Stałem się mężem w frendzone. Postanowiłem, przestać rozmawiać z żoną jak z koleżanką, poprosiłem o oddanie karty. Proszę o pomoc jak mam wyjść z frendzone jakieś pomysły co jeszcze mam zrobić? Proszę pamiętać, że przedstawiłem to tylko z jednej strony i z punktu widzenia żony może to wyglądać inaczej na pewno ja nie jestem taki super wspaniały a ona taka wredna jędza, tak nie jest ona dba o mnie a mi na pewno można wiele zarzucić. Nie chodzi o to kto jest cool a kto nie, ja proszę o pomoc i rady jak zmienić tą sytuację, jak zrobić żeby żona mnie postrzegała jako Faceta!!!!
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Z grubasa zrobil sie babinka ;-) 05.02.16, 09:32
      Hej Pipka ;)

      Ja zapytam o strone fizyczna: wiesz jacy mezczyzni sie zonie fizycznie podobaja? Mozesz/chcesz cos w kierunku takiego wizerunku zrobic? Tylko uczulam: jacy JEJ sie podobaja. Przykladowo ojcec mojego dziecka tez chcial schudnac wiec biegal i biega cala zime. Schudl tylko jak nie mial tylka, a mial okragle plecy i podbrudek tak teraz po kilku kg mniej ma jeszcze gorsze proporcje, bo jeszcze bardziej nie ma tylka, plecy ma jeszcze bardziej zaokraglone, podbrudek nadal jest, a jedyna zmiana jaka wizualnie nastapila to z grubasa zrobil sie babinka ;-) Takze zwaz by dzialac sensownie jesli sie zdecydujesz.
      • sabat777 Re: Z grubasa zrobil sie babinka ;-) 05.02.16, 10:19
        Kitka, nie wiem czy facet faktycznievpowinien kierowac sie tym co czuje jego zona. Madrosc biblijna glosi, ze najtrudniej byc prorokiem we wlasnym kraju. Zrobic drugiego pierwszego wrazenia na zonie sie juz nie da, ona najwyrazniej ma go za totalnego gamonia i ciamajde - ja gu nie widze wielkiego pola na robienie wrazenia i samcze popisy. Nawet roznosiciel mleka ma teraz wieksze szanse niz on.
        • pipka39 Re: Z grubasa zrobil sie babinka ;-) 05.02.16, 10:33
          ?Mogę schudnąć? i pewnie by to poprawiło sytuację może byśmy wtedy kochali dwa razy w miesiącu, a jak zrobił bym sobie operację plastyczną na Ryana Goslinga to i może ze trzy razy w miesiącu przez pół roku a potem by się kawior znudził. Rzuciłem palenie i nie wpłynęło to jakoś, więc zmiana fizyczna też pewnie nie wpłynie. Ważę 95 kg na 172 cm mam nadwagę, ale staram dbać o siebie, umyty, paznokcie zadbane, buty wypastowane itp.
      • zawle Re: Z grubasa zrobil sie babinka ;-) 05.02.16, 11:08
        hello-kitty2 napisała:

        > Hej Pipka ;)
        >
        Schudl tylko jak nie mial tylka, a mial okragle plecy i po
        > dbrudek tak teraz po kilku kg mniej ma jeszcze gorsze proporcje, bo jeszcze bar
        > dziej nie ma tylka, plecy ma jeszcze bardziej zaokraglone, podbrudek nadal jest
        > , a jedyna zmiana jaka wizualnie nastapila to z grubasa zrobil sie babinka ;-)
        > Takze zwaz by dzialac sensownie jesli sie zdecydujesz.

        hehe.....pijana byłaś, czy bez okularów? Rodzinna legenda głosi że moja prababcia wychodząc za mąż i schodząc z ołtarza zorientowała się że mąż o głowę niższy. Coś tam im się poplątało na schodach;)
    • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 09:54
      Nie jestesncipa, tylko zachowujesz sie jak cipa. To zasadnicza roznica. Zachowanie mozna zmienic, to kim jestes - trudno.
      To ze zidentyfikowales problem i zrozumiales, ze zachowujeszvsie jak cipa to moim zdaniem swiadczy raczej o tym, ze cipa nie jestes, tylko to kwestia wychowania. Kurcze prosiloby sie o zdjecia sylwety bez glowy, zeby wiedziec na czym sie stoi w rozmowie. Ludzie roznie mowia o swojej nadwadze. Dla jednych jak masz 5+ to jestes grubasem, dla drugich wieprz 50+ to puszysty misio.
      A jak wszyscy wiemy, puszysty to moze byc kot.
      Misio to marny opis, ja swoja nadwage opisuje raczej jako swinia.
      • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 10:40
        Ważę 95kg na 172cm mam nadwagę, ale ja ją zawszę miałem, jak bym się przerobiła na Ryana Goslinga to i może ze trzy razy w miesiącu przez pół roku a potem by się kawior znudził. Rzuciłem palenie i nie wpłynęło to jakoś, więc zmiana fizyczna też pewnie nie wpłynie. Ważę 95 kg na 172 cm mam nadwagę, ale staram dbać o siebie, umyty, paznokcie zadbane, buty wypastowane itp. Mogę się mylić zacznę się odchudzać, a jak to nie pomoże to będę jeszcze większą cipą i pantoflarzem
        • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 10:52
          pipka39 napisał(a):

          > Ważę 95kg na 172cm mam nadwagę, ale ja ją zawszę miałem, jak bym się przerobiła
          > na Ryana Goslinga to i może ze trzy razy w miesiącu przez pół roku a potem by
          > się kawior znudził. Rzuciłem palenie i nie wpłynęło to jakoś, więc zmiana fizyc
          > zna też pewnie nie wpłynie. Ważę 95 kg na 172 cm mam nadwagę, ale staram dbać o
          > siebie, umyty, paznokcie zadbane, buty wypastowane itp. Mogę się mylić zacznę
          > się odchudzać, a jak to nie pomoże to będę jeszcze większą cipą i pantoflarzem

          Człowieku! O ile nie jesteś kulturystą z wieloletnim stażem, to takie BMI (32,11) oznacza nie nadwagę tylko otyłość. Powinieneś natychmiast zacząć coś z tym robić, masz do zrzucenia według mnie przynajmniej 23 kg. Bez urazy, ale jesteś niskim grubasem, nazwijmy rzeczy po imieniu. I co w tym dziwnego, że się myjesz, obcinasz paznokcie i pastujesz sobie buty? Każdy dorosły człowiek to robi, to są naturalne czynności i chyba nie sądzisz, że należy się za to order?
          Najpierw weź się za siebie, doprowadź do ładu wagę a potem narzekaj. I nie sprowadzaj spraw do absurdu, wymachując jakimiś operacjami plastycznymi. Moim zdaniem powinieneś się cieszyć, że żona chce z Tobą sypiać przynajmniej ten raz na miesiąc, ja na jej miejscu bym się aż tak nie poświęcał.
          Posiadanie uregulowanej wagi to żaden kawior, to NORMA. A Ty kolego od niej odstajesz.
          Na ten moment nie zawracam sobie dupy dalszymi radami. Ogarnij podstawy i wróć jak nie pomoże.
          • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:06
            Masz rację
            >Na ten moment nie zawracam sobie dupy dalszymi radami. Ogarnij podstawy i wróć jak nie pomoże.
            Gdzie mam wrócić? I wiem, że nie pomoże bo znam swoją żonę.
            Dzięki za radę
            • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:13
              pipka39 napisał(a):

              > Masz rację
              > >Na ten moment nie zawracam sobie dupy dalszymi radami. Ogarnij podstawy i
              > wróć jak nie pomoże.
              > Gdzie mam wrócić? I wiem, że nie pomoże bo znam swoją żonę.
              > Dzięki za radę

              Sorry za bojowy opierdol, ale zaoszczędziłem Ci trochę czasu ;)
              Nie ma się co bujać, musisz być najlepszą wersją siebie, żeby stawić czoła temu co Cię czeka. A może być ciężko, zaręczam. Chociaż sądzę, że jeśli żona sypia z Tobą teraz aż raz na miesiąc, to po uzyskaniu wypimpowanej wersji siebie wszystko ma szansę wrócić do fajnej normy.
              • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:22
                Na pewno nie, bo znam swoją żonę - jasne fajnie jak bym wyglądał jak młody bóg na pewno bym ją bardziej pociągał, ale nie na tyle, żeby się kochać.
                • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:23
                  pipka39 napisał(a):

                  > Na pewno nie, bo znam swoją żonę - jasne fajnie jak bym wyglądał jak młody bóg
                  > na pewno bym ją bardziej pociągał, ale nie na tyle, żeby się kochać.

                  No to przynajmniej będziesz mógł swobodnie rozejrzeć się za "drugą bramką", bo na ten moment, to jakby opcje masz dość ograniczone ;)
                  • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:45

                    :)
                    I tak wezmę się za siebie, nie szukam drugiej bramki, dzieciom nie mógłbym w oczy spojrzeć, wolałbym powróci do bromu, albo na jakieś psychotropy się nastawić:))
                    Ale masz rację muszę wziąć się za siebie!
                    • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:55
                      pipka39 napisał(a):

                      >
                      > :)
                      > I tak wezmę się za siebie, nie szukam drugiej bramki, dzieciom nie mógłbym w oc
                      > zy spojrzeć, wolałbym powróci do bromu, albo na jakieś psychotropy się nastawić
                      > :))
                      -------
                      A nie możesz się po prostu masturbować? Po cholerę łykać jakiś brom?
                      • jesod A nie możesz po prostu 05.02.16, 13:45
                        wont2 napisał:
                        > A nie możesz się po prostu masturbować?

                        Posłuchaj, "mądra" forumowa cipo, jasne, że może.
                        Może, ale... nie chce. Przynajmniej na razie.
                        A potem może nadal nie będzie chciał, ale... będzie musiał.
                        Nie chcem, ale muszem - niejeden to już przerabiał, dla dobra tego kraju.

                        • pipka39 Re: A nie możesz po prostu 05.02.16, 13:54
                          > A nie możesz się po prostu masturbować?
                          Pewnie że można
                          No wiesz nie po to idę do restauracji, żeby wpierdalać obierki.
                    • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:56
                      pipka39 napisał(a):

                      > I tak wezmę się za siebie, nie szukam drugiej bramki, dzieciom nie mógłbym w oc
                      > zy spojrzeć, wolałbym powróci do bromu, albo na jakieś psychotropy się nastawić
                      > :))

                      Babki może Cię pochwalą za tą postawę, będą podziwiać. Twoja postawa świetnie wkomponowuje się w grzeczną, życzeniową wizję świata, w którym człowiek jest posłusznym niewolnikiem. Nawet w kajdany nie trzeba Cię zakuwać, nie masz sił podnieść się ponad wzorzec zaszczepiony w Twojej głowie.
                      Ale jak już staniesz na nogi, to zrozumiesz, że branie bromu albo psychotropów w sytuacji gdy druga strona ma na to wyjebane jest właśnie kolejnym zachowaniem cipy. Posłuszeństwo aż do granic autoagresji. W życiu masz to co zdobędziesz.
                      A lojalność ze strachu albo jako wynik uległości i podporządkowania czynnikom zewnętrznym jest gówno warta.
                      Mówię na podstawie własnych doświadczeń, walczę z podobnym schematem we własnej głowie. Kierowanie agresji na siebie to głupota. Walcz o siebie.
                      Nie mówię, że masz kogoś zmuszać, ale jak poczujesz że stanąłeś na nogi to zrozumiesz, że nie jesteś nikomu winien posłuszeństwa. Ogólnie to trudny temat, mainstreamowe media nie są chętne, by o tym mówić, bo macherom od losu programującym społeczeństwa jest na rękę rządzić watahą niewolników.
                      • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 12:39
                        No właśnie staram się walczyć, podjąłem pewne kroki, staram się nie być koleżanką dla żony. Rozgadywanie się na temat jej pracy dzieci itp. Oddzielam się finansowo. No i mi się pomysły kończą, co jeszcze? Po to tu napisałem po rady. Chciał bym robić jakieś wypady na piwo z kumplami (przynajmniej jakieś pozory, bo niestety nie mam kumpli, którzy by chodzili na piwo, konsekwencje bycia cipą), ale to są plany, co jeszcze?
                        • jesod No właśnie staram się 05.02.16, 13:53
                          pipka39 napisał(a):
                          > No właśnie staram się walczyć, podjąłem pewne kroki, staram się nie być koleżan
                          > ką dla żony

                          Staraj się dalej...
                          Staraj, tylko musisz wziąć pod uwagę, iż guru sabat777 lubi dominację i władzę, dlatego właśnie ciągle sobie rozwala (żeby nie powiedzieć brzydko rozpierdala) łeb o ściany swojego domu, a potem - z obłędem w oczach - pyta: "aaale... o so chodzi?".
                          • pipka39 Re: No właśnie staram się 05.02.16, 13:55
                            jesod - to co sugerujesz, że mam nic nie robić?
                            • sabat777 Re: No właśnie staram się 05.02.16, 14:00
                              pipka39 napisał(a):

                              > jesod - to co sugerujesz, że mam nic nie robić?

                              Olej ja, to lokalny troll. ;)
                              • jesod Re: No właśnie staram się 05.02.16, 14:04
                                sabat777 napisał:
                                > pipka39 napisał(a):
                                >
                                > > jesod - to co sugerujesz, że mam nic nie robić?
                                >
                                > Olej ja, to lokalny troll. ;)

                                Olej go, to lokalny dupek, który nie wychyla głowy z tego forum. Robi tu za guru i gada sam ze sobą.
                  • kag73 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 17:51
                    Nigdy nie spobowales ale wiesz na pewno, ze nie pomoze. Pomijamy kwestie co ZONA ma z seksu, jaki jest dla niej, oplaca sie rozbierac czy tez odlot dla Ciebie a ona "obsluguje" z obowiazku, dobroci serca.
                    Nie wiemy dlaczego jej nie pociagasz, jezeli nie pociagasz i czy kiedys pociagales. Nie wiemy tez czy gadki jak z kolezanka i karta kredytowa w jej rekach maja tu cos do rzeczy. Ja na ten przyklad tez rozmawiam z mezem jak z kumplem, mozemy godzinami, lubimy swoje towarzystwo a konta(rachunki) sa wszystkie na moje nazwisko. W seksie nam to nie przeszkadza, ale...meza wybieralam rowniez pod kontem fizycznosci i lozka, podobal mi sie, pociagal, dobrze mi bylo i jest z nim w lozku.
                    Inna kwestia, to fakt, ze podobno wiekszosc kobiet po ilus tam latach z tym samym facetem sie nudzi(wychodzi, ze to kobiety sa poligamiczne).
                    Niemniej jednak jak ja lubie lody to je bede jadla i jem a jak ktos nie lubi, nie smakuja to sie na nie rzucal nie bedzie, bo nie warto. To ze Tobie podoba sie seks z zona nie znaczy, ze i jej sie podoba.
                    A tabletki anty lyka? Moze maja negatywny wplyw na jej libido?
                    • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:37
                      kag73 napisała:


                      > Nie wiemy dlaczego jej nie pociagasz, jezeli nie pociagasz i czy kiedys pociagales. Nie wiemy tez czy gadki jak z kolezanka i karta kredytowa w jej rekach maja tu cos do rzeczy. Ja na ten przyklad tez rozmawiam z mezem jak z kumplem, mozemy godzinami, lubimy swoje towarzystwo a konta(rachunki) sa wszystkie na moje nazwisko. W seksie nam to nie przeszkadza, ale...meza wybieralam rowniez pod kontem fizycznosci i lozka, podobal mi sie, pociagal, dobrze mi bylo i jest z nim w lozku.
                      ==============================================

                      U nas jest podobnie. rozmowy ani kasa wcale nie maja wpływu na zmianę, czy obniżenie wzajemnej atrakcyjności.
                      To męża wybrałaś, jakiego chciałaś, ale nie każda ma ten komfort. pamiętaj, ze forumowa mądrość głosi, że tylko 15 %facetów kręci kobiety.
                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:46
                        marek.zak1 napisał:

                        > To męża wybrałaś, jakiego chciałaś, ale nie każda ma ten komfort. pamiętaj, ze
                        > forumowa mądrość głosi, że tylko 15 %facetów kręci kobiety.

                        A ta madrosc to nie jest przypadkiem, ze 15% facetow kreci +/- WSZYSTKIE kobiety? Przykladowo Brad Pitt kreci +/- wszystkie. Ale to nie znaczy, ze pozostale 85% fecetow nie kreci zadnej. Tylko w tej grupie trudniej sie odszukac i dobrac. I niektore sie poddaja biorac co jest.
                        • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:13
                          hello-kitty2 napisała:


                          > A ta madrosc to nie jest przypadkiem, ze 15% facetow kreci +/- WSZYSTKIE kobiety? Przykladowo Brad Pitt kreci +/- wszystkie. Ale to nie znaczy, ze pozostale 85% fecetow nie kreci zadnej. Tylko w tej grupie trudniej sie odszukac i dobrac. I niektore sie poddaja biorac co jest.
                          ==========================================

                          Tak. Procenty są nie do końca wiarygodne., bo są indywidualne preferencje. Tak więc 85 to trochę dużo.
                          Niektóre, biorące to, co jest to znaczy 50%, czy mniej?
                          >
                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:17
                            marek.zak1 napisał:

                            > Tak. Procenty są nie do końca wiarygodne., bo są indywidualne preferencje. Tak
                            > więc 85 to trochę dużo.
                            > Niektóre, biorące to, co jest to znaczy 50%, czy mniej?

                            Marek mam wrazenie, ze mnie nie zrozumiales. Procenty w mojej wypowiedzi w ogole nie byly wazne. Uzylam ich tylko do okreslenia grup. Sensem bylo, ze w obu grupach sa atrakcyjni panowie tylko w jednej mozna brac niejako z brzegu, a w drugiej trzeba pogrzebac.
                            • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:29
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Marek mam wrazenie, ze mnie nie zrozumiales. Procenty w mojej wypowiedzi w ogole nie byly wazne. Uzylam ich tylko do okreslenia grup. Sensem bylo, ze w obu grupach sa atrakcyjni panowie tylko w jednej mozna brac niejako z brzegu, a w drugiej trzeba pogrzebac.
                              ====================================================
                              Ja się zgadzam, że w tej pierwszej (15%) faceci sa z założenia / automatu atrakcyjni, a w drugiej trzeba szukać / grzebać. Tylko ilu jeszcze jako takich / ciekawych można wygrzebać? Dajmy na to drugie 15%. Pozostaje 70% nie za ciekawych. Ale to moje prywatne zdanie.
                              >
                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:54
                                marek.zak1 napisał:

                                > Ja się zgadzam, że w tej pierwszej (15%) faceci sa z założenia / automatu atrak
                                > cyjni, a w drugiej trzeba szukać / grzebać. Tylko ilu jeszcze jako takich / cie
                                > kawych można wygrzebać? Dajmy na to drugie 15%. Pozostaje 70% nie za ciekawych.
                                > Ale to moje prywatne zdanie.

                                To ja obstawiam odwrotnie: 70% do wygrzebania/dobrania, a 15% odpad. Problemem jest 'grzebanie', bo kobiety nie sa nauczone by dobrze pogrzebac jak rasowe kury, tylko czekaja az zostana odnalezione, ewentualnie siedza poblokowane jako kryzysowe narzeczone, do tego maja biologicznie mniej czasu i kapituluja. Ale przyznaje, ze strzelam.
                                • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 20:03
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > To ja obstawiam odwrotnie: 70% do wygrzebania/dobrania, a 15% odpad. Problemem
                                  > jest 'grzebanie', bo kobiety nie sa nauczone by dobrze pogrzebac jak rasowe kur
                                  > y, tylko czekaja az zostana odnalezione, ewentualnie siedza poblokowane jako kr
                                  > yzysowe narzeczone, do tego maja biologicznie mniej czasu i kapituluja. Ale prz
                                  > yznaje, ze strzelam.

                                  Czy ja wiem? Wydaje mi sie, ze bardzo trafnie to opisalas. 15% samcow alfa, 70% srodka tabeli do splodzenia potomstwa i 15% nie nadajacych sie do zadnego z celow. Moje obserwacje wydaja sie to potwierdzac.
                                  • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 20:30
                                    sabat777 napisał:
                                    >
                                    > Czy ja wiem? Wydaje mi sie, ze bardzo trafnie to opisalas. 15% samcow alfa, 70%
                                    > srodka tabeli do splodzenia potomstwa i 15% nie nadajacych sie do zadnego z celow. Moje obserwacje wydaja sie to potwierdzac.
                                    ==============================================
                                    To zwykła krzywa Gausa, ze środkiem, wskazującym średnią wartość. Z tym, że sam przyznajesz, że 70% jest do spłodzenia potomstwa, a my tutaj o seksie i fascynacji :)
                                    • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 22:30
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > To zwykła krzywa Gausa, ze środkiem, wskazującym średnią wartość. Z tym, że sam
                                      > przyznajesz, że 70% jest do spłodzenia potomstwa, a my tutaj o seksie i fascyn
                                      > acji :)

                                      Jasne. Ale w kazdej sytuacji mozna chociaz probowac szukac rozwiazan i tak samo w prawie kazdej mozma stanac jak dupa i rozlozyc rece. Zyciowa walecznosc jest szalenie wazna. No ale kto jak kto, ale Ty to wiesz sam najlepiej.
                                      • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 22:57
                                        sabat777 napisał:

                                        > Jasne. Ale w kazdej sytuacji mozna chociaz probowac szukac rozwiazan i tak samo w prawie kazdej mozma stanac jak dupa i rozlozyc rece. Zyciowa walecznosc jest szalenie wazna. No ale kto jak kto, ale Ty to wiesz sam najlepiej.
                                        ==================================================
                                        I to właśnie mnie zainspirowało do napisania ,,Mastubrbatora". W określonych sytuacjach nie przeskoczysz siebie samego i należy wtedy wybrać wolność w samotności, aniżeli żyć w upokorzeniu.
                                        • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 23:10
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > I to właśnie mnie zainspirowało do napisania ,,Mastubrbatora". W określonych sy
                                          > tuacjach nie przeskoczysz siebie samego i należy wtedy wybrać wolność w samotno
                                          > ści, aniżeli żyć w upokorzeniu.

                                          Z tym sie nie zgodze, a to z tego wzgledu, że wg mnie samotna masturbacja z braku innej opcji jest najbardziej upokarzajaca.
                                          • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 23:34
                                            sabat777 napisał:


                                            > Z tym sie nie zgodze, a to z tego wzgledu, że wg mnie samotna masturbacja z braku innej opcji jest najbardziej upokarzajaca.
                                            =================================================
                                            Przyjmujesz optykę kobiet, dla których opcja masturbacyjna wyzwala facetów spod władzy kobiet i seksu. Masturbator jest wolny i to on wybiera.
                                            Bez kobiety, bez miłości,
                                            On i jego penetrator,
                                            Nie wyrzeknie się wolności,
                                            Facet jutra - masturbator

                                          • jesod Opcja najbardziej upokarzająca 06.02.16, 01:13
                                            sabat777 napisał:
                                            > Z tym sie nie zgodze, a to z tego wzgledu, że wg mnie samotna masturbacja z bra
                                            > ku innej opcji jest najbardziej upokarzajaca.

                                            Co ty powiesz! Lepiej się masturbować we dwoje, to będzie mniej upokarzające? A we troje to już tylko trochę... We czworo upokorzenie będzie w zaniku. W pięcioro całkiem wyparuje. W sześcioro będzie już modniej ,a w siedmioro już całkiem godnie.
                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 01:39
                                    sabat777 napisał:

                                    > Czy ja wiem? Wydaje mi sie, ze bardzo trafnie to opisalas. 15% samcow alfa, 70%
                                    > srodka tabeli do splodzenia potomstwa i 15% nie nadajacych sie do zadnego z ce
                                    > low. Moje obserwacje wydaja sie to potwierdzac.
                                    ---------
                                    Dzięki sabacie! Będę mógł mówić, że należę do wąskiego grona 15% mężczyzn :)
    • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 10:07
      pipka39 napisał(a):
      Wiele mi to rozjaśniło wiem dlaczego żona nie chciała nigdy gry wstępnej, jak się zabierałem do niej to zachowywała się tak jak ktoś kogo by miał trędowaty dotykać.
      ================================================
      Kluczem jest słowo ,,nigdy". Skoro nigdy to wyszła za Ciebie bo uważała, że jesteś dobrym "feederem" a z seksem jakoś to będzie.
      Po drugie idxźdo ZOO i zobacz misia. Miś jest słodki i futrzany ale ma ostre zęby i pazury, a jego pani misiowa dobrze o tym wie.
      • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 10:12
        No wlasnie Marku. Miekki, slodki i niegrozny jest budyn :)
        No dobra, moze byc grozny - dla sylwetki.
      • socrates11 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 10:25
        W misiu Wojtku kochały się kobiety

        www.youtube.com/watch?v=zp573kLDYVE

        www.youtube.com/watch?v=2bVPAsx6hV4
    • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:04
      Możesz rozwinąć wątek o karcie bankomatowej? W jaki sposób korzystałeś z zarobionych przez siebie pieniędzy skoro jedyną dysponentką twojej karty bankomatowej (bankomatowej!) była od ślubu twoja żona. Wydzielała ci kieszonkowe?
      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:10
        wont2 napisał:

        > Możesz rozwinąć wątek o karcie bankomatowej? W jaki sposób korzystałeś z zarobi
        > onych przez siebie pieniędzy skoro jedyną dysponentką twojej karty bankomatowej
        > (bankomatowej!) była od ślubu twoja żona. Wydzielała ci kieszonkowe?

        Ty wont to zaraz chcesz rozdmuchać. Może wystarczyło że poprosił? Hę?;)
      • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:15
        Zakupy przez Internet, gotówkę brałem z oddziału, itp. Zazwyczaj na zakupy jeździmy razem, więc nie ma znaczenia, kto zapłaci kartą przy kasie. Nie mam jakiś wymagań materialnych, nigdy nie wiem ile mam kasy w portfelu po prostu nie jest mi potrzebna. Praca dom praca - gdzie mam ją sam wydawać? Jak wychodzę z dziećmi do kina to biorę kasę z tego portfela, w którym aktualnie jest kasa nie patrzę czy to mój portfel czy żony.
        • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:17
          pipka39 napisał(a):

          > Zakupy przez Internet, gotówkę brałem z oddziału, itp. Zazwyczaj na zakupy jeźd
          > zimy razem, więc nie ma znaczenia, kto zapłaci kartą przy kasie. Nie mam jakiś
          > wymagań materialnych, nigdy nie wiem ile mam kasy w portfelu po prostu nie jest
          > mi potrzebna. Praca dom praca - gdzie mam ją sam wydawać? Jak wychodzę z dzieć
          > mi do kina to biorę kasę z tego portfela, w którym aktualnie jest kasa nie patr
          > zę czy to mój portfel czy żony.

          Takie rzeczy też musisz poogarniać, ale przemiana fizyczna to nr 1 w Twoim wypadku. Mogę Cię pocieszyć, że nie jesteś sam, ja ogarnąłem podobną przemianę... No, może ciut większą, ale ja jestem trochę wyższy... ;) Jakby co - służę radami.
        • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:50
          pipka39 napisał(a):

          > Zakupy przez Internet, gotówkę brałem z oddziału, itp. Zazwyczaj na zakupy jeźd
          > zimy razem, więc nie ma znaczenia, kto zapłaci kartą przy kasie. Nie mam jakiś
          > wymagań materialnych, nigdy nie wiem ile mam kasy w portfelu po prostu nie jest
          > mi potrzebna. Praca dom praca - gdzie mam ją sam wydawać? Jak wychodzę z dzieć
          > mi do kina to biorę kasę z tego portfela, w którym aktualnie jest kasa nie patr
          > zę czy to mój portfel czy żony.
          -----------
          Warto byłoby zatem zatroszczyć się o jakąś autonomię także w kwestii kasy. Przede wszystkim odzyskać swobodny, niekontrolowany dostęp do pieniędzy - odzyskać swoją kartę bankomatową :) A właśnie... Oddała kartę jak ją poprosiłeś czy coś stanęło na przeszkodzie?
          • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 12:19
            Mam zamiar zdobyć więcej autonomii dla siebie, i też przestałem z żoną rozmawiać tak jak zawsze, czyli jak koleżanka, chcę też zrzucić parę kilo, ale to nie wszystko chciałbym znaleźć czas dla siebie po za domem, tak, żeby żona nie wiedziała, co ja robię w tym czasie, no i czekam, na jakąś pomoc, co jeszcze mogę zmienić
            • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 12:30
              pipka39 napisał(a):

              > Mam zamiar zdobyć więcej autonomii dla siebie, i też przestałem z żoną rozmawia
              > ć tak jak zawsze, czyli jak koleżanka, chcę też zrzucić parę kilo, ale to nie w
              > szystko chciałbym znaleźć czas dla siebie po za domem, tak, żeby żona nie wiedz
              > iała, co ja robię w tym czasie, no i czekam, na jakąś pomoc, co jeszcze mogę zm
              > ienić

              Dobrze kombinujesz moim zdaniem. Więcej przestrzeni w związku i element zagrożenia mocno podgrzewa atmosferę. Sugestia z mojej strony, kiedy będziesz już w lepszej formie z wagą - kurs tańca albo aerobik. Sam, bez żony :)
              • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 12:45
                Chcę wprowadzić taki element niepewności, blokada na telefon, później wracać z pracy. Ale jednocześnie robić jakieś spontaniczne wypady do kawiarni z żoną.
                • triss_merigold6 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:18
                  I guzik Ci to da po kilkunastu latach małżeństwa.
                  • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:20
                    No to mnie zasmuciłeś, przerobiłeś na swoim przypadku coś podobnego, czy tylko tak piszesz
                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:44
                      Tylko tak pisze;) Ile zamierzasz udawać?
                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:44
                        I weż zmień tej nick na pizda, no ludzie...pipka.
                        • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:47
                          nie wiem czy wulgaryzmy przejdą :)
                          Nie zamierzam udawać, chcę się trochę zmienić tak, żeby mi to w krew weszło.
                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:22
                            pipka39 napisał(a):

                            > Nie zamierzam udawać, chcę się trochę zmienić tak, żeby mi to w krew weszło.

                            Bez kumpli, jakies paczki bedzie ciezko. Jak mozna nie miec przyjaciol? Nie rozumiem. Znajdz sobie jakies srodowisko, jakas grupe, cos z nia porob, powyjezdzaj, pobyj poza domem. Zadne udawanie tylko rzeczywiste swoje, oddzielne zycie zacznij prowadzic.
                            • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:30
                              Mam przyjaciół, ale oni raczej domatorzy jak ja, jak gdzieś wychodzimy to z żonami
                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:40
                                pipka39 napisał(a):

                                > Mam przyjaciół, ale oni raczej domatorzy jak ja, jak gdzieś wychodzimy to z żon
                                > ami

                                Koniecznie znajdz sobie jakis bardziej rozrywkowych. NIe masz ochoty sie czasem sponiewierac z kumplami na miescie? Moze poznaj ich w ramach jakis meskich zajec, przylacz sie do jakiegos klubu. Nie jestes dla zony tajemnica, nic dziwnego, ze jej nie pociagasz.
                                • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:54
                                  No właśnie też zrozumiałem, że nie jestem dla niej tajemnicą stąd ten post
                                  • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:13
                                    pipka39 napisał(a):

                                    > No właśnie też zrozumiałem, że nie jestem dla niej tajemnicą stąd ten post.
                                    =================================================
                                    Jakiej tajemnicy, piwa z kolegami itp. ? Czy Cię nie nauczono, że:
                                    - trzeba dbać o stronę fizyczną i nie tyć,
                                    - trzeba być miłym, ale zdecydowanym, i jeśli ona nie chce, to znaczy, że do widzenia,
                                    - nie wolno dać sobie wejść na głowę ani żonie, ani teściowej, ani nikomu innemu,
                                    - grzeczność to podstawa, ale należy przekazać informację, jak się wqrwisz, to może być bardzo niemiło.
                                • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:13
                                  "Nie jest dla zony tajemnicą"

                                  A jak wróci raz nad ranem starmoszony jak nieboskie stworzenie, to będzie tajemnicą?
                                  He, he, he :D
                                • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:17
                                  Poza tym jakim cudem facet, którego zona od kilkunastu lat zna na wylot jako dobrego, potulnego misia, ma się stać nagle tajemniczy?
                                  Jak się zacznie nietypowo zachowywac, to se babka co najwyżej pomyśli "co mu , kurde, odpierdala? " i sie tylko zirytuje, zamiast podniecić.
                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:41
                                    rekreativa napisała:

                                    > Poza tym jakim cudem facet, którego zona od kilkunastu lat zna na wylot jako do
                                    > brego, potulnego misia, ma się stać nagle tajemniczy?
                                    > Jak się zacznie nietypowo zachowywac, to se babka co najwyżej pomyśli "co mu ,
                                    > kurde, odpierdala? " i sie tylko zirytuje, zamiast podniecić.

                                    Albo "to ta ofiara znalazla sobie kochanke? Dzieki Ci Panie Boze :)"...
                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:02
                                    rekreativa napisała:

                                    > Poza tym jakim cudem facet, którego zona od kilkunastu lat zna na wylot jako do
                                    > brego, potulnego misia, ma się stać nagle tajemniczy?
                                    > Jak się zacznie nietypowo zachowywac, to se babka co najwyżej pomyśli "co mu ,
                                    > kurde, odpierdala? " i sie tylko zirytuje, zamiast podniecić.

                                    Jak bedzie mial swoje zycie (oddzielne od jej zycia), jesli go na to stac, do ktorego ona nie bedzie dopuszczana, to od razu stanie sie jej bardziej obcy. Lepiej wzbudzac nawet irytacje niz nie wzbudzac nic. Jak mu sie uda ja wkurwic to tez lepiej niz nic. Jakiekolwiek emocje sa lepsze niz zadne.

                                    Przydaloby sie tez zeby sie zaczal stroic. Niech do tego swojego zycia znika w drogich, markowych ciuchach. I niech trenuje cos meskiego.
                                    • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:07
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > Przydaloby sie tez zeby sie zaczal stroic. Niech do tego swojego zycia znika w
                                      > drogich, markowych ciuchach. I niech trenuje cos meskiego.

                                      Na silkach jest pelno fajnych lasek. Niestety pakerow tez i przecietny facet wyglada przy tych bykach jak przecinek, nie ma szans zeby jakas go zauwazyla...
                                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:16
                                        sabat777 napisał:

                                        > Na silkach jest pelno fajnych lasek. Niestety pakerow tez i przecietny facet wy
                                        > glada przy tych bykach jak przecinek, nie ma szans zeby jakas go zauwazyla...

                                        No ja wiem, ze Ty nie chodzisz na silke, bo jakbys zobaczyl tych pakerow to bys sie posral ze wstydu i zmalal do 50 cm. On ma w oczach zony trenowac cos meskiego, a nie w oczach lasek mielacych na biezniach i rowerkach. Zreszta dlaczego silka. Moze z chlopakami w kosza albo w nozna rznac. Moze plywac, wspinac sie, biegac, boksowac, co mu pasuje byle z pasja i to ma byc widac jak biegnie na trening. Grupa tez jest wazna. Dzieki niej zdobedzie przyjaciol i nowe, odrebne od niej/domu zycie.
                                • kag73 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 17:55
                                  A moze jej zwyczajnie nie pociaga, bo jest za gruby a moze w dodatku seks z nim jest do bani, kto to wie :)
                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:16
                                    kag73 napisała:

                                    > A moze jej zwyczajnie nie pociaga, bo jest za gruby a moze w dodatku seks z nim
                                    > jest do bani, kto to wie :)

                                    I tak dobrze, ze wyszlo, ze jej nie pociaga, nauczka dla innych panow piszacych 'jak to jaaaa? nie pociagam? przeciez kuchnie sprzatam, smieci wynosze, a na drugie mam Mr. Domestos, a wczoraj to nawet dzieci na basen zabralem' ;-)
                                    • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:39
                                      No i w nagrodę dostanie obiadek i batona na deser :D
                                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:03
                                        Tak sobie mysle, ze mozna by poglowkowac na ile by sie seksic:
                                        1. musi nas ktos pociagac,
                                        2. musimy nakrecac sie sami?

                                        I czy mozna sobie 1 z 2 jakos kompensowac np w okresach spadku czyjejs atrakcyjnosci?
                                        • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 19:19
                                          Myslę, że tego pierwszego musi byc przynajmniej ze 20%, to wtedy punkt drugi może działać dopingująco.
                                          Ale jeśli pierwsze jest bliskie zeru, to żeby se człowiek nie wiem co wyobrażał, to ochoty nie nabierze.
                                    • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 21:39
                                      hello -kitty2 napisała
                                      >nauczka dla innych panow piszacych 'jak to jaaaa? nie pociagam? przeciez kuchnie sprzatam, smieci wynosze, a na drugie mam Mr. Domestos, a wczoraj to nawet dzieci na basen zabralem' ;-)<

                                      No a w nagrodę za to, że taki zarobiony jestem, to jeszcze muszę pospać, prawie że w każdej wolnej chwili, przed pracą, po pracy, przed obiadem, po obiedzie, przed kolacją i po niej, a tobie się kobieto jeszcze seksu zachciewa -kto by tam na to miał czas ;)
                                      • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 21:58
                                        ninek04 napisała:
                                        > No a w nagrodę za to, że taki zarobiony jestem, to jeszcze muszę pospać, prawie
                                        > że w każdej wolnej chwili, przed pracą, po pracy, przed obiadem, po obiedzie,
                                        > przed kolacją i po niej, a tobie się kobieto jeszcze seksu zachciewa -kto by ta
                                        > m na to miał czas ;)

                                        Cos jest ns rzeczy z tym spaniem, nie pierwszy raz czytam na forum, ze niskolibidowy partner jest spiochem/ma tendencje do wybitnie wczesnego kladzenia sie spac.
                                        • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 07:37
                                          sabat777napisal
                                          >Cos jest ns rzeczy z tym spaniem, nie pierwszy raz czytam na forum, ze niskolibidowy partner jest spiochem/ma tendencje do wybitnie wczesnego kladzenia sie spac.<

                                          Żeby tam tylko wczesnego,to jeszcze pół biedy. Ale jak facet spałby praktycznie na okrągło, bo sen to dla niego widać największy afrodyzjak, no to gdzie tu mowa o jakiejś namiętności i rozpalaniu zmysłów.
                                          • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 08:13
                                            ninek04 napisała:

                                            > Żeby tam tylko wczesnego,to jeszcze pół biedy. Ale jak facet spałby praktycznie
                                            > na okrągło, bo sen to dla niego widać największy afrodyzjak, no to gdzie tu mo
                                            > wa o jakiejś namiętności i rozpalaniu zmysłów.

                                            Tu to raczej mowa o cukrzycy niz o namietnosci...
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 10:25
                                              Lub chęci odpłynięcia jak najdalej od domowych cudowności.
                                              • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 11:41
                                                zawle napisała:

                                                > Lub chęci odpłynięcia jak najdalej od domowych cudowności.

                                                Mozliwe. Ale pamietaj, ze bardzo brzydka kaczka moze byc jednoczesnie bardzo pieknym labedziem. Dla niskolibidowego slimaka kobieta o duzym temperamencie moze byc histeryczna nimfomanka, ktora sie wiecznie czepia.
                                                Problemy w zwiazkach czesto wynikaja nie z tego ze ktos jest marnym mezem/zona ale z tego, ze ludzie sie ze soba niewlasciwie dobrali... i na dluzsza mete poczatkowa wzajemna fascynacja nie wystarcza i wspolne zycie zmienia sie w gehenne.
                                                • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 11:49
                                                  sabat777 napisał:
                                                  > Problemy w zwiazkach czesto wynikaja nie z tego ze ktos jest marnym mezem/zona
                                                  > ale z tego, ze ludzie sie ze soba niewlasciwie dobrali... i na dluzsza mete poczatkowa wzajemna fascynacja nie wystarcza i wspolne zycie zmienia sie w gehenne.
                                                  ===============================================
                                                  Ale bez tej fascynacji od razu jest klapa.

                                                  > .
                                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 12:00
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ale bez tej fascynacji od razu jest klapa.

                                                    To dosc oczywiste, ale nie widze zwiazku z wczesniejsza wypowiedzia.
                                                  • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 12:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    > > Problemy w zwiazkach czesto wynikaja nie z tego ze ktos jest marnym mezem
                                                    > /zona ale z tego, ze ludzie sie ze soba niewlasciwie dobrali... i na dluzsza mete poczatkowa wzajemna fascynacja nie wystarcza i wspolne zycie zmienia sie w gehenne.
                                                    > ===============================================
                                                    Oczywiście, zły dobór daje słabe rokowania na dłużej. Po to jest wersja demo, żeby próbować, ale bywa też że i ona daje złe wskazówki.
                                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 12:45
                                                  sabat777 napisał:

                                                  > zawle napisała:
                                                  >
                                                  > > Lub chęci odpłynięcia jak najdalej od domowych cudowności.
                                                  >
                                                  > Mozliwe. Ale pamietaj, ze bardzo brzydka kaczka moze byc jednoczesnie bardzo pi
                                                  > eknym labedziem. Dla niskolibidowego slimaka kobieta o duzym temperamencie moze
                                                  > byc histeryczna nimfomanka, ktora sie wiecznie czepia.

                                                  A ten labadz to Ty? Bo sam tu szeroko opisywales, ze zona chodzi spac z kurami, a Ty sobie wtedy konika trzepiesz w salonie ;)

                                                  Labadz (labedz?), kaczka, kura i kon hehe
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 12:53
                                                    kaczki nie widzę;)
                                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 13:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A ten labadz to Ty? Bo sam tu szeroko opisywales, ze zona chodzi spac z kurami,
                                                    > a Ty sobie wtedy konika trzepiesz w salonie ;)
                                                    >
                                                    > Labadz (labedz?), kaczka, kura i kon hehe

                                                    Akurat w tym wywodzie labedziem jest Ninek, a ogolniej - kazda aktywna seksualnie kobieta, ktorej nie potrafi docenic maz kaczor, ktory woli pokwakac i potaplac sie w blocie :)
                                                    Wiec i Ty takze, w ukladzie z tym "Zwisajacym Holendrem"
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:21
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Akurat w tym wywodzie labedziem jest Ninek, a ogolniej - kazda aktywna seksualn
                                                    > ie kobieta, ktorej nie potrafi docenic maz kaczor, ktory woli pokwakac i potapl
                                                    > ac sie w blocie :)
                                                    > Wiec i Ty takze, w ukladzie z tym "Zwisajacym Holendrem"

                                                    Moze takie wywody kogos podniecaja ale u mnie wzbudzaja agresje wiec daruj sobie. Jak Ninek sie maz nie podoba to niech wypierdala, to samo ja i to samo Ty. Labedz kurwa ;) Puknij sie w leb.
                                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Moze takie wywody kogos podniecaja ale u mnie wzbudzaja agresje wiec daruj sobi
                                                    > e. Jak Ninek sie maz nie podoba to niech wypierdala, to samo ja i to samo Ty. L
                                                    > abedz kurwa ;) Puknij sie w leb.

                                                    Alez ja sie zgadzam z tym wypierdalaniem. Nie chcialem Ci powiedziec komplementu, ale docenic wartosciowa u kobiety ceche jaka jest wybujala seksualnosc.
                                                    Komplementy byly wczoraj, "starsza pani w czarnej dupie", przypominam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Alez ja sie zgadzam z tym wypierdalaniem. Nie chcialem Ci powiedziec komplement
                                                    > u, ale docenic wartosciowa u kobiety ceche jaka jest wybujala seksualnosc.
                                                    > Komplementy byly wczoraj, "starsza pani w czarnej dupie", przypominam.

                                                    Jaka wybujala? Z wybujala to siedza w zwiazkach opartych na wzajemnym pozadaniu. Nie pomylilam z komplementem. Komplementow to sie czepia Zawle przypominam, ja je zwyczajnie ignoruje. To ze sie ktos z kims nie chce rypac to znaczy, ze nie jest on dla niego atrakcyjny seksualnie, a nie jest odtraconym labedziem. To dziala we wszystkie strony. A nie my to ci dobrzy, a oni to ci zli.
                                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:46
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    To
                                                    > dziala we wszystkie strony. A nie my to ci dobrzy, a oni to ci zli.
                                                    >

                                                    Ty mnie tu nie relatywizezuj moralnie ;)
                                                    My jestesmy najlepsi, a oni tam gdzie stalo ZOMO. ;)
                                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 15:04
                                                    Sabat777napisal
                                                    >Ty mnie tu nie relatywizezuj moralnie ;)
                                                    My jestesmy najlepsi, a oni tam gdzie stalo ZOMO. ;)<

                                                    Wiadomo, my to ten lepszy sort ;)
                                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:54
                                                    hello -kitty2napisala
                                                    >Jaka wybujala? Z wybujala to siedza w zwiazkach opartych na wzajemnym pozadaniu<

                                                    A ile znasz takich związków? I czy faktycznie po tylu latach ta wybujala seksualność to aby lekko nie przywiędla u obu stron i zostało zwykłe przywiązanie?,Bo mnie się zdaje, że często tak właśnie jest,a namiętności to tam można z lupą chyba szukać.
                                                    .
                                                    >. To ze sie ktos z kims nie chce rypac to znaczy, ze nie jest on dla niego atrakcyjny seksualnie, a nie jest odtraconym labedziem. To dziala we wszystkie strony. A nie my to ci dobrzy, a oni to ci zli.<

                                                    No właśnie, czyli wychodzi na to,że albo atrakcyjność spada z czasem, albo wychodzi kompletne niedopasowanie, którego na początku nic nie zapowiadało i niechęć do zmian jednej strony, przy zaangażowaniu drugiej.
                                                  • mabelle2000 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 13:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To ze sie ktos z kims nie chce rypac to znaczy, ze ni
                                                    > e jest on dla niego atrakcyjny seksualnie, a nie jest odtraconym labedziem. To
                                                    > dziala we wszystkie strony.

                                                    Moze to jakas plama na honorze, ze sie nie jest dla kogos atrakcyjnym seksualnie, czy cos w tym stylu ? Diabli wiedza. Skoro jednak powszechnie wiadomo, ze pozadaniem nie da sie sterowac, to chyba glupota jest walic Jozka po lbie, ze pogardzil moim seksapilem, nie ?

                                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 12:45
                                                  sabat777 napisał:

                                                  > zawle napisała:
                                                  >
                                                  > > Lub chęci odpłynięcia jak najdalej od domowych cudowności.
                                                  >
                                                  > Mozliwe. Ale pamietaj, ze bardzo brzydka kaczka moze byc jednoczesnie bardzo pi
                                                  > eknym labedziem. Dla niskolibidowego slimaka kobieta o duzym temperamencie moze
                                                  > byc histeryczna nimfomanka, ktora sie wiecznie czepia.
                                                  > Problemy w zwiazkach czesto wynikaja nie z tego ze ktos jest marnym mezem/zona
                                                  > ale z tego, ze ludzie sie ze soba niewlasciwie dobrali... i na dluzsza mete poc
                                                  > zatkowa wzajemna fascynacja nie wystarcza i wspolne zycie zmienia sie w gehenne

                                                  A jaki morał z tego wywodu? Że nikt nie jest niczemu winien i możemy się bez wyrzutów sumienia bzykać?
                                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 13:59
                                                    zawle napisała:

                                                    > A jaki morał z tego wywodu? Że nikt nie jest niczemu winien i możemy się bez w
                                                    > yrzutów sumienia bzykać?

                                                    Sumienia do tego nie mieszaj. Wspolzaleznosc i wzajemne poczucie powinnosci to efekt spolecznej opresji. Typowe zjawisko kulturowe. Monogamia byc moze i wystepuje w srodowisku naturalnym ale nie rzadzi sie poczuciem powinnosci, tylko jest wyrazem wzajemnej wiezi dwoch osobnikow. Jesli ktos nie sypia z innymi bo ma poczucie ze nie powinien albo sie boi, to do dupy z taka wiernoscia. Tchorzostwo i posluszenstwo to nie sa wartosci, na ktorych mozna cos prawdziwego zbudowac.
                                            • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:02
                                              sabat777napisal
                                              >Tu to raczej mowa o cukrzycy niz o namietnosci...<

                                              Tego jeszcze nie ma, ale nic nie jest wykluczone, bo jak się z każdą pierdołą goni do lekarza, to w końcu jakąś chorobę się wynajdzie, a wtedy taki chory śpioch to już szczyt szczytów ;)
                                              • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:43
                                                ninek04 napisała:

                                                > sabat777napisal
                                                > >Tu to raczej mowa o cukrzycy niz o namietnosci...<
                                                >
                                                > Tego jeszcze nie ma, ale nic nie jest wykluczone, bo jak się z każdą pierdołą g
                                                > oni do lekarza, to w końcu jakąś chorobę się wynajdzie, a wtedy taki chory śpio
                                                > ch to już szczyt szczytów ;)

                                                Do lekarza albo... lekarki. Czy tam terapeutki ;)
                                                • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 15:01
                                                  Sabat777napisal
                                                  >Do lekarza albo... lekarki. Czy tam terapeutki ;)<

                                                  No ale chyba nie po, żeby wyleczyła (się) z namiętnośći ;) A wręcz przeciwnie bym powiedziała ;)
                        • triss_merigold6 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:47
                          Sabat rozmawia sam ze sobą?
                          Bawi mnie, że po miesiącach lub latach na forum, tysiącach postów z opisem swoich problemów z małżonką lub w innych relacjach, znienacka gdzieś panowie stali bywalcy przemycają info: jednemu nie staje normalnie, inny jest sprinterem, jeszcze inny nie może dojść etc.
                          • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:51
                            Sugerujesz multikonto?
                            Do dzisiaj nie wiedziałem, że takie forum istnieje.
                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:54
                            Bo to są triss szczegóły które się gumką Myszką zetrze. Sednem jest fakt że baby oszukują;)
                            • triss_merigold6 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:02
                              Sednem jest to, że panowie są zdumieni, że pani woli położyć się nieruchomo i poczekać aż pan skończy w te 30 sekund na miękkim fiucie niż nakręcać bez sensu w oczekiwaniu na większe atrakcje.
                              Myślę, że najdalej po kilkunastu razach pani nabiera z trudem hamowanego obrzydzenia do seksu i nawet pranie na tarze czy robienie konfitur wydaje jej się atrakcyjniejsze.
                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:08
                                Ale powiedz co kieruje paniami że takie skłonne do poświęceń są. Nie dość że chłop z felerem jak cholera, to jeszcze wspólne życie z nim chcą sobie układać, bronią jak lwice. A potem i tak zostają zimnymi sukami.
                                • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:18
                                  zawle napisała:

                                  > Ale powiedz co kieruje paniami że takie skłonne do poświęceń są. Nie dość że ch
                                  > łop z felerem jak cholera, to jeszcze wspólne życie z nim chcą sobie układać, b
                                  > ronią jak lwice. A potem i tak zostają zimnymi sukami.

                                  Bo ich kochaja. Ale to nie wystarczy.
                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:19
                                    taaa...a może biorą takie felery bo sobie myślą tak jak Wy o zawsze dziewicach? ;)
                              • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:11
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Sednem jest to, że panowie są zdumieni, że pani woli położyć się nieruchomo i p
                                > oczekać aż pan skończy w te 30 sekund na miękkim fiucie niż nakręcać bez sensu
                                > w oczekiwaniu na większe atrakcje.
                                > Myślę, że najdalej po kilkunastu razach pani nabiera z trudem hamowanego obrzyd
                                > zenia do seksu i nawet pranie na tarze czy robienie konfitur wydaje jej się atr
                                > akcyjniejsze.

                                Analogicznie jest z krolewnami z drewna, nie ma sie co dziwic, ze chlopy ich nie chca ruchac, bo kto by ruchal zimna klode? Albo wsciekla kocice, ktora domaga sie erekcji na pstrykniecie palcami.

                                Moze po prostu zaczniemy sie szanowac, jak ludzie?
                                • jesod sabat777 napisał 05.02.16, 14:29
                                  sabat777 napisał:
                                  > Analogicznie jest z krolewnami z drewna, nie ma sie co dziwic, ze chlopy ich ni
                                  > e chca ruchac, bo kto by ruchal zimna klode? Albo wsciekla kocice, ktora domaga
                                  > sie erekcji na pstrykniecie palcami.

                                  Wyłożyłeś to już swojej żonie? Głośno, śmiało, odważnie i wyraźnie... ? Czy też tak tu sobie cichutko brządkasz na klawiaturce?

                                  sabat777 napisał:
                                  > Moze po prostu zaczniemy sie szanowac, jak ludzie?

                                  Ludzie, którzy się szanują nie piszą w ten sposób:
                                  "Analogicznie jest z krolewnami z drewna, nie ma sie co dziwic, ze chlopy ich nie
                                  chca ruchac, bo kto by ruchal zimna klode? Albo wsciekla kocice, ktora domaga
                                  sie erekcji na pstrykniecie palcami."

                                  To jest ekspresja i podejście pantofelka umysłowego, czy jakiejś innej bezmózgowej ameby oraz kogoś, kto kobietę(y) traktuje przedmiotowo-użytkowo. Kogoś, kto ma kłopot z empatią, albo... ma problem z powodu jej braku.
                                  A samo określenie "ruchać" , tak namiętnie i często używane, świadczy raczej o twoim spłaszczeniu i tępym podejściu do tematu.
                                  Kto chujem wojuje ten... od chuja ginie i... zostaje chujowym guru.


                            • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:06
                              zawle napisała:

                              > Bo to są triss szczegóły które się gumką Myszką zetrze. Sednem jest fakt że bab
                              > y oszukują;)

                              Sednem jest fakt, ze na forum sa dwie grupy. Pierwsza szczerze gada o swoich problemach, druga stoi u plota z rekami przy biodrach i brechta sie, ze sasiadowi plonie stodola. W tej drugiej grupie wyroznilbym jeszcze podgrupe, a zasluguja na szczegolna uwage, panstwa madralinskich, ktorzy zawsze robia wszystko najlepiej i sa dla wszystkich wzorem do nasladowania.
                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:16
                                sabat777 napisał:
                                > Sednem jest fakt, ze na forum sa dwie grupy. Pierwsza szczerze gada o swoich pr
                                > oblemach, druga stoi u plota z rekami przy biodrach i brechta sie, ze sasiadowi
                                > plonie stodola. W tej drugiej grupie wyroznilbym jeszcze podgrupe, a zasluguja
                                > na szczegolna uwage, panstwa madralinskich, ktorzy zawsze robia wszystko najle
                                > piej i sa dla wszystkich wzorem do nasladowania.

                                A czy ja komuś kiedykolwiek coś poradziłam? Raz Tobie. Raz. I za wzór do naśladowania się nie nadaję, bo jak tu ktoś mądrze powiedział....różnimy się. Ja swoje problemy rozwiązuje lub akceptuję że są nierozwiązywalne. Nie mam siły i charakteru żeby się zadręczać latami. Nie mam cierpliwości do ludzi, więc na wiele im nie pozwalam. Ale za to jestem uważana tu za zarozumialca, wzór do naśladowania. Czy ja narzekam, czy mnie to boli? Jebie mnie to. jestem jaka jestem i NIE ZAMIERZAM się dla nikogo zmieniać. bo nawet jak mnie nie będzie lubił nikt, to zawsze lubię się sama. A jak się do innych dostosuję, to nawet sama nie będę mogła się lubić.
                          • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 13:58
                            triss_merigold6
                            > Bawi mnie, że po miesiącach lub latach na forum, tysiącach postów z opisem swoi
                            > ch problemów z małżonką lub w innych relacjach, znienacka gdzieś panowie stali
                            > bywalcy przemycają info: jednemu nie staje normalnie, inny jest sprinterem, jes
                            > zcze inny nie może dojść etc.

                            Mnie nie, bo problemy seksualne to kwestie wagi ciezkiej, wielu mezczyzn woli nawet bez slowa wycofac sie z zycia seksualnego, niz ich doswiadczac. Myslisz ze to ode mnie zalezy czy mi staje albo ktos kto permanentnie za szybko/za wolno dochodzi - ze to od niego zalezne? Jakos mase kobiet ma problemy z osiaganiem orgazmu i nikt nie robi z tego inwektyw i posmiewiska.
                            • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:08
                              Nie o to chodzi, sabat, że ktos ma problem.
                              Ale o to, że nie raczy o nim wspomnieć na forum. I potem całe forum się przez rok zastanawia, co może być nie tak i dlaczego ta żona nie daje, a jak już pomysłów zabraknie, to pan półgębkiem wylatuje z niusem, że jest impotentem.
                              A może od tego trzeba było zacząć, co?
                              • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:16
                                rekreativa napisała:

                                > Nie o to chodzi, sabat, że ktos ma problem.
                                > Ale o to, że nie raczy o nim wspomnieć na forum. I potem całe forum się przez r
                                > ok zastanawia, co może być nie tak i dlaczego ta żona nie daje, a jak już pomys
                                > łów zabraknie, to pan półgębkiem wylatuje z niusem, że jest impotentem.
                                > A może od tego trzeba było zacząć, co?

                                A ilu tego nie powiedzialo? Wiesz tyle co ci ludzie powiedza, przychodza tu dla wlasnych celow, czesto po wsparcie.
                                • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:25
                                  "A ilu tego nie powiedzialo? "

                                  No właśnie o to się rozchodzi. Skoro ktoś decyduje się przedstawić swój problem na forum anonimowym, by uzyskać jakąś radę czy chociaz opinię, to niech już uczciwie wywali kawę na ławę. Bo inaczej jaki w tym sens?
                                  No chyba że chodzi o to, by inni się solidarnie zgodzili, że "masz, chłopie, chujową żonę".
                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:33
                                    rekreativa napisała:

                                    > "A ilu tego nie powiedzialo? "
                                    >
                                    > No właśnie o to się rozchodzi. Skoro ktoś decyduje się przedstawić swój problem
                                    > na forum anonimowym, by uzyskać jakąś radę czy chociaz opinię, to niech już uc
                                    > zciwie wywali kawę na ławę. Bo inaczej jaki w tym sens?
                                    > No chyba że chodzi o to, by inni się solidarnie zgodzili, że "masz, chłopie, ch
                                    > ujową żonę".

                                    Kurde, no to mowie z autopsji, ze to jest trudne. Przyznac sie do bycia impotentem na tym forum, to troche jak przyznac sie do bycia zydem w siedzibie Gestapo. Wiadomo co sie uslyszy. Jestes bezwartosciowym meskim smieciem, spierdalaj na dziwki i nie zawracaj nam glowy. A, jak w piosence, serce choc popekane, wciaz chce bic...
                                    • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:48
                                      No dobra, masz ze dwie, co Cie tak podsumują, ale sensownych rad też dostaniesz.
                                      Zatajając istotne szczegóły takie jak choroby, czy jakieś fizyczne niedomagania, daje człowiek zafałszowany obraz również tej drugiej , niby "zimnej" strony. Potem ludzie tu wchodza i wyrabiają sobie opinie na temat kobiet czy mężczyzn jako takich, a prawda całkiem inna...
                            • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:34
                              sabat777 napisał:

                              > Mnie nie, bo problemy seksualne to kwestie wagi ciezkiej, wielu mezczyzn woli n
                              > awet bez slowa wycofac sie z zycia seksualnego, niz ich doswiadczac. Myslisz ze
                              > to ode mnie zalezy czy mi staje albo ktos kto permanentnie za szybko/za wolno
                              > dochodzi - ze to od niego zalezne? Jakos mase kobiet ma problemy z osiaganiem o
                              > rgazmu i nikt nie robi z tego inwektyw i posmiewiska.

                              No to sie idealnie dobraliscie z malzonka Sabat: Tobie klapie, ona nie dochodzi. O co te rozprawy? Chcialbys kochanki z orgazmami? A po co Ci ten brak symetrii? Dla kolejnej frustracji? Tym razem jej? Nie rozumiem.
                              • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:51
                                hello-kitty2 napisała:
                                > No to sie idealnie dobraliscie z malzonka Sabat: Tobie klapie, ona nie dochodzi
                                > . O co te rozprawy? Chcialbys kochanki z orgazmami? A po co Ci ten brak symetri
                                > i? Dla kolejnej frustracji? Tym razem jej? Nie rozumiem.

                                Taka inteligentna, a nie rozumie.
                                Z kochanka tez sie odealnie dobiore. Widze ze nie doceniasz zdobyczy wspolczesnej farmakologii :)
                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:09
                                  sabat777 napisał:

                                  > Taka inteligentna, a nie rozumie.
                                  > Z kochanka tez sie odealnie dobiore. Widze ze nie doceniasz zdobyczy wspolczesn
                                  > ej farmakologii :)

                                  Oj Sabat, Sabat. Chcialbys miec moj brak wstydu i strachu. Zdobycze wspolczesnej farmakologii przetestowalam juz w lozku. Osobiscie poprosilam swojego ginekologa o viagre, bo chcialam sie pobawic troche dluzej i troche mocnej. Jak to Wont mawia, zeby bylo pierdolniecie. Takze doceniam ;) Ale Ty podobno schorowany...sprawdz czy na pewno mozesz.
                                  • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:39
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Oj Sabat, Sabat. Chcialbys miec moj brak wstydu i strachu.

                                    To by bylo kuszace, szczegolnie jesli chodzi o strach. Bo bezwstydem to mysle, ze moglbym Cie zaskoczyc ;)

                                    >Zdobycze wspolczesne
                                    > j farmakologii przetestowalam juz w lozku. Osobiscie poprosilam swojego ginekol
                                    > oga o viagre, bo chcialam sie pobawic troche dluzej i troche mocnej. Jak to Won
                                    > t mawia, zeby bylo pierdolniecie. Takze doceniam ;) Ale Ty podobno schorowany..
                                    > .sprawdz czy na pewno mozesz.

                                    No, hipochondria co do srodka, ktory lykaja stare schorowane dziadki w wydaniu goscia, ktory wrzucal w siebie dla przetestowania amfe i anaboliki - jak sie nad tym zastanowic, to nawet smieszne nie jest ;)
                                    Poza tym - czego sie nie robi dla fajnej kochanki.
                                    Wiesz jaki ja jestem nierowny Kitty, wycofuje sie, jestem chwiejny. Ale mam poczucie graniczace z pewnością, ze jak poczuje wiatr w zaglach, meska sile i bede mial przed soba chetna, naga kobiete to ja po prostu rozpierdole. Nie bedzie co zbierac.
                                    • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 15:52
                                      "Nie bedzie co zbierac. "

                                      Nie no, zostaw trochę na drugi raz.
                                      • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:02
                                        rekreativa napisała:

                                        > "Nie bedzie co zbierac. "
                                        >
                                        > Nie no, zostaw trochę na drugi raz.

                                        No wiadomo. Mysle ogolnie, ze tacy jak ja staraja sie jak moga, bo nie wiedza, kiedy bedzie kolejna okazja. A taki model czy kasiasty szpaner polozy sie na lasce na dwie minuty bez gry wstepnej, spusci i pojdzie sobie zrobic kawe, bo na niego za rogiem czekaja trzy kolejne chetne. Mysle ze z punktu widzenia dziewczyny lubiacej seks taka opcja wcale nie jest az tak oplacalna jak sugerowalaby to uroda modela czy forsa szpanera.
                                        • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:17
                                          No, taki bardzo ładny pan to uważa, że orgazmu wypadałoby dostać z samego zaszczytu dostąpienia do jego boskich sześciopaków wywoskowanych na gładko :)

                                          A tak naprawdę to różnie to bywa. Ja paru modeli poznałam kiedyś i całkiem to były fajne chłopaki. Ale jacy oni tam w łóżku, to już trzeba mojego brata pytać
                                          :D
                                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:47
                                            Tia, nie ma to jak sobie dodawac przez degradacje innych. Pisalam juz o panu, z ktorym w czasie 'spotkan' parowaly okna. Pan mial sixpack jak twierdzil od 12 roku zycia, w dziecinstwie trenowal gimnastyke sportowa, niziutki, wygladem cos jak ten gimnastyk Epke, 173 cm wzrostu jak nasz bohater watku:
                                            i1053.photobucket.com/albums/s462/Heiko-36/13d94fbe.jpg
                                            W lozku jego budowa nic mu nie ujmowala, bo on tak wygladal gratis do tego co robil. Kondycyjnie nie do przescigniecia. No ale jak ktos trenuje tylko dla 'look' to i moze chce cos z tego wycisnac dla siebie u panienek. Nie wiem, nie spotkalam sie ani razu. A troche sportowcow przelecialam. O modelach nic nie wiem wiec sie nie wypowiadam.
                                            • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 17:22
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Tia, nie ma to jak sobie dodawac przez degradacje innych. Pisalam juz o panu, z
                                              > ktorym w czasie 'spotkan' parowaly okna. Pan mial sixpack jak twierdzil od 12
                                              > roku zycia, w dziecinstwie trenowal gimnastyke sportowa, niziutki, wygladem cos
                                              > jak ten gimnastyk Epke, 173 cm wzrostu jak nasz bohater watku:
                                              > i1053.photobucket.com/albums/s462/Heiko-36/13d94fbe.jpg
                                              > W lozku jego budowa nic mu nie ujmowala, bo on tak wygladal gratis do tego co r
                                              > obil. Kondycyjnie nie do przescigniecia. No ale jak ktos trenuje tylko dla 'loo
                                              > k' to i moze chce cos z tego wycisnac dla siebie u panienek. Nie wiem, nie spot
                                              > kalam sie ani razu. A troche sportowcow przelecialam. O modelach nic nie wiem w
                                              > iec sie nie wypowiadam.

                                              Noo, to jest dokladnie typ budowy, ktory bardzo mi sie podoba u faceta.
                                              Moze masz racje, w koncu masz doswiadczenie.
                                            • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 17:27
                                              No bo to własnie zależy, czy te sześciopaki to efekt uboczny faceta pracy/pasji, czy z rozmysłem wytrenowana wędka na baby.
                                              Sądzę, że w tym drugim wypadku koleś może mieć trochę niezdrowe podejście, na zasadzie, że on taki piękny, że klękajcie laski. I nic już od siebie dawać nie zamierza.
                                    • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 16:09
                                      sabat777 napisał:

                                      > Wiesz jaki ja jestem nierowny Kitty, wycofuje sie, jestem chwiejny. Ale mam poc
                                      > zucie graniczace z pewnością, ze jak poczuje wiatr w zaglach, meska sile i bede
                                      > mial przed soba chetna, naga kobiete to ja po prostu rozpierdole. Nie bedzie c
                                      > o zbierac.

                                      Wiem, poranisz ja psychicznie na bank, no ale jak sie sama o to prosi. Niektorzy sie tna, niektorzy wchodza w niszczace relacje, rozne sa drogi do zadawania sobie bolu i samodestrukcji.
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 07:25
                                        hello -kitty2napisala
                                        >Wiem, poranisz ja psychicznie na bank, no ale jak sie sama o to prosi. Niektorzy sie tna, niektorzy wchodza w niszczace relacje, rozne sa drogi do zadawania sobie bolu i samodestrukcji.<

                                        Taka pewna diagnoza postawiona a priori, a czy trafna, to się może okazać dopiero post factum. Bo pogdybać to sobie można.
                                    • bcde Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 12:10
                                      > Ale mam poczucie graniczace z pewnością, ze jak poczuje wiatr w zaglach, meska sile i bede mial przed soba chetna, naga kobiete to ja po prostu rozpierdole.

                                      Czym? Chyba granatem. :-P
                            • kag73 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 17:59
                              A od kiedy facetom potrzebny kobiecy orgazm? Oni i bez niego dochodza;))
                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:19
                                kag73 napisała:

                                > A od kiedy facetom potrzebny kobiecy orgazm? Oni i bez niego dochodza;))

                                Nowa bron razenia Sabata jak wyszlo, ze mu nie staje, ooo slyszalas ten news?
                                • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:39
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Nowa bron razenia Sabata jak wyszlo, ze mu nie staje, ooo slyszalas ten news?
                                  >

                                  Od takiego poziomu schadenfreude to nawet rozchorowac sie mozna, negatywne emocje sa niezdrowe. Poza tym - nie "wyszlo" tylko "napisal o tym".
                                  • rekreativa Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 18:42
                                    Nie używaj obcych wyrazów do kitki.
                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 01:43
                                    sabat777 napisał:

                                    > Od takiego poziomu schadenfreude to nawet rozchorowac sie mozna, negatywne emoc
                                    > je sa niezdrowe. Poza tym - nie "wyszlo" tylko "napisal o tym".
                                    ----------
                                    A napisał o tym nie dlatego, że ma jakiś szczególny problem z potencją tylko żeby znaleźć sobie wymówkę i odwlec to co nieuchronne, czyli pozamałżeński seks.
                                    • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 04:44
                                      wont2 napisał:

                                      > A napisał o tym nie dlatego, że ma jakiś szczególny problem z potencją tylko że
                                      > by znaleźć sobie wymówkę i odwlec to co nieuchronne, czyli pozamałżeński seks.

                                      No nie, wrecz przeciwnie Wont. Bo w takim wypadku zawsze nalezy sprawdzic, czy nie jest to zalezne od zaangazowania i osoby pani terapeutki ;)
                                      A w razie "w" pilnie przetestowac co na to specyfik "v" ;)
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 07:02
                                        sabat777napisal
                                        >Bo w takim wypadku zawsze nalezy sprawdzic, czy nie jest to zalezne od zaangazowania i osoby pani terapeutki ;)<

                                        Seks z terapeutką? Ale to chyba trochę nieprofesjonalne, no nie? ;)
                                        • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 08:11
                                          ninek04 napisała:

                                          > Seks z terapeutką? Ale to chyba trochę nieprofesjonalne, no nie? ;)

                                          Normalnie to chyba tak, ale jako roleplay mogloby byc zabawne ;)
                                          Z moich wieloletnich obserwacji rynku porno wynika, ze bialy fartuch i szeroko pojete okolicznosci medyczne to jeden z najpopularniejszych afrodyzjakow. Zreszta, konia z rzedem temu, kto wskazalby pana lezacego na oddziale, ktory nie rozgladalby sie za fartuszkami pielegniarek. Te to musza sie czuc pozerane wzrokiem :)
                                          • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 13:52
                                            Sabat777napisal
                                            >Z moich wieloletnich obserwacji rynku porno wynika, ze bialy fartuch i szeroko pojete okolicznosci medyczne to jeden z najpopularniejszych afrodyzjakow. Zreszta, koni<

                                            A tu masz rację, biały, krótki, obcisły fartuszek,zwłaszcza latem, jako element stroju służbowego faktycznie działa na niektórych jak czerwona płachta na byka ;)
                                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 05:44
                                      Normalnie co odcinek to "słyszała Pani co się stało?". Myślisz Wont że sabat tak się chroni tylko i wymyśla trudności? Pytanie na dziś: Sabat, czemu nie? Bo morali to już od dawna nie deklarujesz. Czemu nie?
                                      • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 08:03
                                        zawle napisała:

                                        > Normalnie co odcinek to "słyszała Pani co się stało?". Myślisz Wont że sabat ta
                                        > k się chroni tylko i wymyśla trudności? Pytanie na dziś: Sabat, czemu nie? Bo m
                                        > orali to już od dawna nie deklarujesz. Czemu nie?

                                        Moze przede wszystkin CZY nie.... ;)
                  • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 22:51
                    triss_merigold6 napisała:

                    > I guzik Ci to da po kilkunastu latach małżeństwa.

                    A do tego, jak znam życie, to w depresję wpadnie, bo poczuje się że straciła grunt pod nogami :(
                    No ale działać trzeba tak czy inaczej, tak myślę.
              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 14:09
                sabat777 napisał:

                Sugestia z mojej strony, kiedy będziesz już w le
                > pszej formie z wagą - kurs tańca albo aerobik.

                Kurna jakie rady. Ze sportow Pipka nie wybieraj nic gejowskiego. Aerobik ;)
    • zyg_zyg_zyg Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:44
      Po pierwsze zmień nicka. Na przyklad na Ryan.G.
      • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 11:46
        Jak się uda to to zrobię :))
    • jesod Postanowiłem 05.02.16, 13:31
      pipka39 napisał(a):
      > Postanowiłem, przestać rozmawiać z żoną jak z koleżanką, poprosiłem o oddanie karty

      O! To faktycznie jest straszna zemsta CIPY.
      Dobrze, że jako CIPA jesteś taki stanowczy i zdecydowanie przeobrażasz się cipamacho.


      • pipka39 Re: Postanowiłem 05.02.16, 13:45
        Ale ja nie chcę się mścić!!!!!
        Człowieku to moja żona! Czemu mam się mścić? Chcę zmienić swoje postępowanie, jej postrzeganie mnie, a nie chcę rozwodu!
        • jesod Re: Postanowiłem 05.02.16, 13:59
          pipka39 napisał(a):
          > Ale ja nie chcę się mścić!!!!!

          Naprawdę...!? Przecież już to zacząłeś robić.
          A przy tym strzelasz klasycznego focha, a ten... jest tylko dozwolony/przeznaczony dla kobiet.
          • pipka39 Re: Postanowiłem 05.02.16, 14:07
            Zmieniać swoje postępowanie, to nie znaczy się mścić, ale jeśli tak to wygląda to dzięki za cenną uwagę przemyślę to i skoryguję swoje zachowanie.
            • druginudziarz Re: Postanowiłem 05.02.16, 22:47
              pipka39 napisał(a):

              > Zmieniać swoje postępowanie, to nie znaczy się mścić, ale jeśli tak to wygląda
              > to dzięki za cenną uwagę przemyślę to i skoryguję swoje zachowanie.

              O tak, jesot się zna! skarpetki upierze, kwiatki podleje, w jaja kopnie ;)
              • sabat777 Re: Postanowiłem 05.02.16, 22:52
                druginudziarz napisał:

                > O tak, jesot się zna! skarpetki upierze, kwiatki podleje, w jaja kopnie ;)

                Ale zanim kopnie w te jaja, to najpierw je upierze razem ze skarpetkami. Na takiej wielkiej tarce.
                • druginudziarz Re: Postanowiłem 05.02.16, 22:57
                  sabat777 napisał:

                  > druginudziarz napisał:
                  >
                  > > O tak, jesot się zna! skarpetki upierze, kwiatki podleje, w jaja kopnie ;
                  > )
                  >
                  > Ale zanim kopnie w te jaja, to najpierw je upierze razem ze skarpetkami. Na tak
                  > iej wielkiej tarce.

                  W sumie to dobrze mieć swoją dobrze ugruntowaną pozycję w świecie, w kawałku świata, np. na forum, jak np. jesod tutaj :)
                  • jesod Re: Postanowiłem 06.02.16, 01:04
                    druginudziarz napisał:
                    > W sumie to dobrze mieć swoją dobrze ugruntowaną pozycję w świecie, w kawałku św
                    > iata, np. na forum, jak np. jesod tutaj :)

                    Bawisz mnie twierdząc, że to forum jest kawałkiem świata i do tego jeszcze moim. Cóż to za megalomania i uwielbienie poziomu dekadenckiego.
                    No, ale nudziarz to nudziarz - niczego więcej nie należy się spodziewać.
                    • druginudziarz Re: Postanowiłem 07.02.16, 23:43
                      jesod napisała:

                      > Bawisz mnie twierdząc, że to forum jest kawałkiem świata i do tego jeszcze moim
                      > . Cóż to za megalomania i uwielbienie poziomu dekadenckiego.
                      > No, ale nudziarz to nudziarz - niczego więcej nie należy się spodziewać.

                      Do nóżek padam, do usług! :)
              • jesod Re: Postanowiłem 06.02.16, 01:24
                druginudziarz napisał:

                > pipka39 napisał(a):
                >
                > > Zmieniać swoje postępowanie, to nie znaczy się mścić, ale jeśli tak to wy
                > gląda
                > > to dzięki za cenną uwagę przemyślę to i skoryguję swoje zachowanie.
                >
                > O tak, jesot się zna! skarpetki upierze, kwiatki podleje, w jaja kopnie ;)

                Czy ja ci muszę coś udowadniać?
                Jak widać specjaliści od ortografii mają poważny problem wyciąganiem wniosków.
                Pogrzebią w majtach, podłubią w nosie, plują jadem i robią za prosię.
    • zombi135 Nie staniesz się kimś kim nie jesteś 05.02.16, 14:57
      Brutalna prawda, ale tak jest jeśli masz cechy być uległym/rycerskim względem kobiety tego nei zmienisz bo to w brew twojej naturze. A nawet jak będziesz próbował to żona już się przyzwyczaiła i teraz zrobisz jej krzywdę bo coś jej zabierzesz.
      Dwie rady:
      - schudnij, zacznij dbać o siebie to może zdziałać cuda, w zasadzie jak człowiek schudnie to dopiero wtedy różnicę, chciałbyś się bzykać 2 razy w tygodniu z kobietą która ma 20-25 kg nadwagi. Kurcze ja bym nie chciał. Dieta naprzemienna - ja ją stosuje i jak dla mnie jest idealna.
      - zastanów się czy żona nie ma ochoty na Ciebie czy w ogóle siadło jej libido, może jest coś co jej libido obniża choćby tabletki antykoncepcyjne, lub strach przed kolejnym dzieckiem.

      U mnie te dwie rady zdziałały cuda może tobie też pomogą.
      A brom na obniżenie libido to już faktycznie cipostwo ;)
      • druginudziarz Re: Nie staniesz się kimś kim nie jesteś 05.02.16, 22:44
        zombi135 napisał:

        > k schudnie to dopiero wtedy różnicę, chciałbyś się bzykać 2 razy w tygodniu z k
        > obietą która ma 20-25 kg nadwagi. Kurcze ja bym nie chciał.
        E tam, bo się nie znasz :) poza tym jak najdzie ochota to i pies kota wyłomota.
        • zombi135 Re: Nie staniesz się kimś kim nie jesteś 06.02.16, 00:21
          druginudziarz napisał:

          > E tam, bo się nie znasz :) poza tym jak najdzie ochota to i pies kota wyłomota.

          No włąsnie jak przyjdzie ochota, ale nie można wymagać by przychodziła zbyt często przy kimś mało atrakcyjnym.
          A propos psa i kota. Byłem dziś na zjawie i jest tam scen gdzie gość walczy z niedźwiedziem... kilka razy miałem wrarznie że zaraz go ten niedźwiedź w zerżnie od tyłu ;) i pewnie by tak było ale to była niedźwiedzica ;)
      • pipka39 Re: Nie staniesz się kimś kim nie jesteś 09.02.16, 13:56
        Swoją wypowiedzią najwięcej dałeś mi do myślenia. Dzięki
        Kurczę wiedziałem, że nie umiem przelewać myśli, wszyscy czepili się nadwagi, widocznie ja to mocno podkreśliłem, ale nigdy żona nie narzekała zbyt mocno na moją nadwagę, jak już to raczej w celach zdrowotnych, zapewne jak bym był szczupły to bym bardziej się podobał, ale nie odczułem, że przeszkadza jej moja nadwaga. Nie wiem jak to dobrze ująć.
        • hello-kitty2 Re: Nie staniesz się kimś kim nie jesteś 09.02.16, 14:06
          pipka39 napisał(a):

          > Swoją wypowiedzią najwięcej dałeś mi do myślenia. Dzięki
          > Kurczę wiedziałem, że nie umiem przelewać myśli, wszyscy czepili się nadwagi, w
          > idocznie ja to mocno podkreśliłem, ale nigdy żona nie narzekała zbyt mocno na m
          > oją nadwagę, jak już to raczej w celach zdrowotnych, zapewne jak bym był szczup
          > ły to bym bardziej się podobał, ale nie odczułem, że przeszkadza jej moja nadwa
          > ga. Nie wiem jak to dobrze ująć.

          Ale ktora? O lomotaniu kota czy lomocacym niedzwiedziu? ;-) A co? NIe chce Ci sie zrzucic nadwagi, co?
    • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 05.02.16, 22:45
      pipka39 napisał(a):

      > Nie chodzi o to kto jest cool a kto nie, ja
      > proszę o pomoc i rady jak zmienić tą sytuację, jak zrobić żeby żona mnie postr
      > zegała jako Faceta!!!!

      To proste, pobądź z nami tak z pinć lat, a wszystkiego się dowiesz :)
    • bcde Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 01:13
      Nie ma dla ciebie nadziei.
      Ale... uśmiechnij się. Przecież jesteś trollem.
      • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 01:32
        bcde napisał:

        > Nie ma dla ciebie nadziei.
        > Ale... uśmiechnij się. Przecież jesteś trollem.
        ------
        Bcde, ja miałem takie samo przypuszczenie graniczące z pewnością ale bałem się pierwszy rzucić kamieniem, bo a nóż widelec... :)
        • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 13:58
          To do mnie? Jeśli tak to rozwiń temat bo nie rozumiem?
    • pannaannadziewanna Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:03
      Nie chce mi się doczytywać całego wątku.
      O bromie pierwszy raz słyszę. Faktycznie cipowate posunięcie :)

      Mąż-kumpel to jest, wbrew temu, co wypisują w internetach, fajna rzecz. Mam takiego.
      Pod jednym warunkiem. Jeśli od początku ten związek opiera się na przyjaźni i kumpelstwie, a nigdy nie było w nim solidnego iskrzenia (a jeśli zawsze miałeś nadwagę to uwierzę, że nie było, zresztą sam piszesz, że żona zawsze unikała gry wstępnej) to... raczej już go nie będzie.




      Schudnij. Będziesz miał łatwiej ułożyć sobie życie, jak żona Cię zostawi.
      • pannaannadziewanna Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 14:24
        Miałam dalej pisać, a kliknęłam "odpowiedz".

        Więc: ...już go raczej nie będzie, bo skąd, skoro zawsze było mało? Na nowego, odchudzonego Ciebie poleci nowo poznana kobieta, taka, która wcześniej Cię nie widziała, ale raczej nie ta, która zna Cię od podszewki. I tak się dziwię, że sypia z Tobą od czasu do czasu, bo mnie mój facet kompletnie przestał pociągać (od jakiegoś czasu mentalny emeryt z rosnącym brzuszkiem) i nie wyobrażam sobie za bardzo powrotu do sypiania z nim nawet jak schudnie.

        Jeśli do tego żona jest niezależna finansowo to i jej się w końcu znudzi. Zakładając, że nie ma jakiegoś absurdalnie niskiego libido, pozna w końcu kogoś, kto ją rozgrzeje do czerwoności jednym dotknięciem i jako mąż będziesz jej tylko przeszkadzał w swobodnym spotykaniu się z kochankiem. Co wtedy zrobi? Zostawi Cię albo doprowadzi do tego, żebyś Ty ją zostawił.

        Tak że - sorry - nie wróżę sukcesu. Ale jak nie chcesz powtórki z rozrywki z następną kobietą, to marsz na siłownię i do dietetyka.

        P.S: Piszesz "Ja też nie chciał bym sypiać z kumplem z którym sobie gadam i takim spoko kolesiem, też bym traktował go jak trędowatego". A guzik prawda, na studiach miałam takiego dobrego kumpla, parę razy przespaliśmy się ze sobą, czasem nagle z głupia zaczynaliśmy się podrywać, matko przenajświętsza, sikałam po nogach tak mnie kręcił. Ale on był.... no cholernie przystojny i seksowny, po prostu. A fakt, że był dobrym kumplem a nie poznanym właśnie typem, dodawał mi tylko ochoty, bo wiadomo było, że można mu zaufać i nazajutrz cały akademik nie będzie wiedział, że mnie przeleciał, czy tam że ja - jego :D
    • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 22:40
      Po prostu zbuduj dom. Za robotę się bierz i zapierdzielaj. To najlepsza metoda do zbicia tłuszczu i nie tylko do zbicia tłuszczu.
      Pomyślisz, ooo, jakiś chuj jaja sobie robi.
      No to Ci odpowiem. Nie, nie robi sobie jaj.
      Gdzieś na forum mężczyzna, trafiłem na wpis babki, która pytała czy ona i jej mąż mają kupić mieszkanie czy dom. Nie zainteresowało mnie to, że, jak sama napisała, w kwestii seksu im się nie układa, a dom, własne lokum, może im pomóc w powrocie do wesołych igraszek. Mnie zainteresowało coś innego. Zainteresował mnie wyraz "kupić". Bo, jak to kurwa kupić, a zbudować nie łaska? Co kupić? Gotowca o formie wolnostojącego mieszkania w blokowisku? No i meritum, za co.
      Zapytasz, a co ma piernik do wiatraka i gdzie tu recepta na fajny seks.
      Odpowiadam.
      Dostałeś tu rady, że rycerskość względem kobiet się nie opłaca. A ja Ci powadam, że się opłaca, o ile jest się rycerzem, a nie leniwą, czy tchórzliwą ciurą.
      Wyjaśniam.
      Załóżmy.
      Gdzieś w epoce średniowiecza Ty jesteś rycerzem, masz wrogów i od kogoś znaczącego dostajesz propozycje, że ten ktoś wytłucze wszystkich tych Twoich wrogów. a w zamian Ty kilkanaście latek posłużysz u niego. Po tan ktoś po plecach Cię poklepie, o złotych górach poopowiada i kieskę dukacików na zasiedlenie się obieca dorzucić.
      Ty i reakcje Twojej pani.
      1 - Dziękujesz, kłaniasz się nisko, ale stwierdzasz, że nie skorzystasz i że Ty albo oni. Po pożegnaniu się z dobroczyńcą, ostro ćwiczysz fechtunek, drużynę skrzykujesz i wrogów wybijasz. Po tym, miejsce na zadupiu wyznaczasz i bierzesz się za robotę, za budowę domostwa obronnego. Lekko nie będzie. Na początku za kibel służyć Ci będą dwa kije. Krótszy do podpierania się, a dłuższy do opędzania się od wilków. Ale trud skończy się i grodzisko otoczone słusznym częstokołem stanie. A żona? Żona pod Tobą, piersi nabrzmiałe, w oczach błysk, ściskając to co kiedyś było masą tłuszczu, mówi: bierz mnie całą, o rycerzu mój.
      2 - Na propozycję się zgadzasz, cyrograf podpisujesz, kieskę dukatów na zasiedlenie się dostajesz, szczęśliwy do pani serca swego biegniesz, a ona zamiast się cieszyć, wygłasza, brałam rycerza, a dostałam pachołka.
      Powiesz, że co było to nie jest, że czasy inne i że oręża i rycerzy nie ma.
      To ja Ci odpowiem.
      Są rycerze i jest oręż.
      Tyle tylko, że kiedyś orężem były dzidy, topory, miecze, szable itd. itp. a dziś orężem jest pieniądz i co najciekawsze, to to, że nie jest ważne ile tych pieniędzy się ma. Ważne, jak tym orężem fechtujemy.
      Mam nadzieję, że analogię czasów średniowiecznych, do naszych zrozumiałeś.
      Jeszcze pytanie.
      Czy w czasie 14 lat słyszałeś z ust swojej pani - róbmy coś?
      Coś, coś, coś? Słyszałeś?
      Jeśli tak, to bierz się za robotę. Ale nie na siłkach, bo ona gówno z tego będzie mała. Za robotę dla Was się bierz. Ty myślisz i Ty fechtujesz a zobaczysz jak Ci się kobita uaktywni. Z pośredników i gotowców skorzystasz, ciurą i cipą zostaniesz.
      • sabat777 Re: Stałem się ci... Pomocy 06.02.16, 23:42
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Po prostu zbuduj dom. Za robotę się bierz i zapierdzielaj.

        I to jest niezła rada. Ale ja mam jeszcze lepszą. Możesz spróbować zrobić pływającą chatę. Trochę zwierząt zbierzesz, jakiś deszcz przeczekasz. Stara na bank doceni, że nie dość że macie wielki dom, to jeszcze jacht w jednym. No i też może trochę to, że jako jedyni przeżyliście potop.
        Instrukcja obsługi:
        www.youtube.com/watch?v=gAjLGdYJmek
        Nie dziękuj.
        PS. Długie brody są trendy, drwaloseksualne.
        • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 00:05
          Sabat777napisal
          >PS. Długie brody są trendy, drwaloseksualne.<

          Podobno już nie. Teraz niby na topie są księcioseksualne wymoczki ;)
        • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 00:11
          Nie słuchaj go.
          Sabat już probował, ale leśniczy kazał sobie bulić po dukacie od jednego wyznaczonego do ścięcia drzewa.
          No i nie wyrobił się chłop, bo zarabia tylko trzy dukaty na miesiąc plus coś na dwie gałęzie.
        • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 01:04
          sabat777 napisał:

          > potwor_z_piccadilly napisał:
          >
          > > Po prostu zbuduj dom. Za robotę się bierz i zapierdzielaj.
          >
          > I to jest niezła rada. Ale ja mam jeszcze lepszą. Możesz spróbować zrobić pływa
          > jącą chatę. Trochę zwierząt zbierzesz, jakiś deszcz przeczekasz. Stara na bank
          > doceni, że nie dość że macie wielki dom, to jeszcze jacht w jednym. No i też mo
          > że trochę to, że jako jedyni przeżyliście potop.
          > Instrukcja obsługi:
          > www.youtube.com/watch?v=gAjLGdYJmek
          > Nie dziękuj.
          > PS. Długie brody są trendy, drwaloseksualne.
          ----------
          www.youtube.com/watch?v=6MjYtBakc30
      • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 12:24
        > Z pośredników i gotowców skorzystasz, ciurą i cipą zostaniesz.

        Nie zapomnij o potepieniu zdradzieckich banków - diabelstwa wymyślonego przez Żydów, Ormian i Chińczyków w celu korupcji czystej Słowiańskiej duszy.

        Mistrzu, czy sam złożyłeś swój laptop a następnie napisałeś do niego system operacyjny i przeglądarkę na koniec, zeby byc tu z nami? Jak nie to w świetle swojej własnej definicji jestes ciurą i cipą.
      • mabelle2000 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 13:17
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Po prostu zbuduj dom. Za robotę się bierz i zapierdzielaj. To najlepsza metoda
        > do zbicia tłuszczu i nie tylko do zbicia tłuszczu.

        To juz bylo- mareczkowa wersja rycerza zapierdzielajacego do biedronki po odkurzacz dla damy swojego serca. Slabe.
        Dom jest marzeniem ( jesli jest), a marzenia, zeby je (do)cenic trzeba realizowac wspolnie. Nie zwilzy cipki facet, ktory sam zabierze sie za budowe domu, ale wylozy sie na kazdym jej etapie, poczawszy od pozwolenia na inwestycje, a skonczywszy na wykonczeniowce i projekcie orodu. Wspolna inwestycja wymaga pracy i wysilku od obojga, nie moze byc inaczej, skoro marzenie i cel jest wspolny.
        Abstrahujac od powyzszego- najwieksza glupota jest latac zwiazek z kiepskim seksem budowa domu czy kolejnym dzieckiem. Wielu naiwnych sie na to zlapalo, a wszyscy rowno poniesli kleske.
        • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 14:03
          mabelle2000 napisała:

          > To juz bylo- mareczkowa wersja rycerza zapierdzielajacego do biedronki po odkurzacz dla damy swojego serca. Slabe.
          =================================================
          Ja nie poszedłem do Biedronki po odkurzacz, żeby poprawić moje życie seksualne, tylko dlatego, że sie popsuł a Biedronka jest 500 m ode mnie. A odkurzacz spisuje się świetnie.
          ===================================================

          Abstrahujac od powyzszego- najwieksza glupota jest latac zwiazek z kiepskim seksem budowa domu czy kolejnym dzieckiem. Wielu naiwnych sie na to zlapalo, a wszyscy rowno poniesli kleske.
          ===================================================

          Oczywiście, bo jak fascynacja facetem się kończy, żaden dom tego nie zmieni. Miłoścćto nie schabowy, który włożysz do mikrofali i znowu będzie gorący.

          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 15:42
            Ja Marka i Potwora nie lubię. I od dawna się zastanawiam jak można być z kimś takim tyle lat. I wychodzi mi na to, że może poza tymi swoimi wadami widocznymi na forum muszą mieć jakieś atuty. Jakieś bardzo konkretne atuty. Atuty których nie mają inni tu przebywający panowie.
            • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 17:06
              zawle napisała:

              > Ja Marka i Potwora nie lubię. I od dawna się zastanawiam jak można być z kimś takim tyle lat. I wychodzi mi na to, że może poza tymi swoimi wadami widocznymi na forum muszą mieć jakieś atuty. Jakieś bardzo konkretne atuty. Atuty których nie mają inni tu przebywający panowie.
              ====================================
              Związek dwojga ludzi to głównie emocje, uczucia i seks. A skoro moja żona ze mną tyle lat wytrzymała, może to rzeczywiście oznaczać, że jakieś atuty posiadam :)
              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 17:27
                Emocje , uczucia i seks potrzebują paliwa. Co jest waszym paliwem?
                • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 22:31
                  zawle napisała:

                  > Emocje , uczucia i seks potrzebują paliwa. Co jest waszym paliwem?

                  To może ja spróbuję odpowiedzieć za Marka, choć na stówę odpowiedź Cię nie zadowoli :)
                  Paliwem dla uczuć są emocje, paliwem dla seksu są uczucia, paliwem dla emocji jest seks.
                  I się kręci.
                  Nie żebym jakoś szalał za Rojkiem, ale często tekst mu się uda, jak np. ten:
                  "Już teraz wiem,
                  Wszystko trwa, dopóki sam, tego chcesz.
                  Wszystko trwa, sam dobrze wiesz,
                  Że upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być
                  codziennym zdumieniem..."
                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 15:59
                    druginudziarz napisał:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > Emocje , uczucia i seks potrzebują paliwa. Co jest waszym paliwem?
                    >
                    > To może ja spróbuję odpowiedzieć za Marka, choć na stówę odpowiedź Cię nie zado
                    > woli :)
                    > Paliwem dla uczuć są emocje, paliwem dla seksu są uczucia, paliwem dla emocji j
                    > est seks.
                    > I się kręci.

                    Czepię sie tych emocji i uczuć ...skąd je brać panie? Tylko z seksu?
                    • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 17:29
                      zawle napisała:

                      > > I się kręci.
                      >
                      > Czepię sie tych emocji i uczuć ...skąd je brać panie? Tylko z seksu?

                      Ejże, to nie fair :) miało być ogólnie i o seksie a nie o emocjach terapeutycznie.
                      OK. Tylko wąska grupa ludzi, z głębokimi zaburzeniami, nie ma w ogóle emocji. Mogą to być też uszkodzenia mózgu (uraz, zatrucie, wylew). Tym się nie zajmujemy to to sa problemy neurologiczne.
                      Natomiast zdecydowana wiekszość ludzi uczucia/emocje ma tylko że: 1. nie potrafi ich nazwać lub przypisuje im stany fizjologiczne (np. boi się ale mówi "jestem głodny"); 2. ma uczucia, ale izoluje się od nich (np. "wszyscy ludzie są źli więc nie chcę czuć sympatii do kogokolwiek" albo "jestem ta wściekły, że bym zabił, zabił, lepiej czymś się zajmę"), to izolowanie się może być na poziomie swiadomym lun nieuświadomionym; 3. ma uczucia ale sublimuje je ("chyba się zakochałem, ale dam sobie spokój, namaluję obraz"); 4. są też psychopaci.
                      No takie pobieżne niewyczerpujące tematu zestawienie.
                      Na twoje pytanie "skąd brać" odpowiedź jest prosta: trzeba mieć odwagę szukać ich w sobie.
                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 17:39
                        druginudziarz napisał: > Ejże, to nie fair :) miało być ogólnie i o seksie a nie o emocjach terapeutyczn
                        > ie.
                        > OK. Tylko wąska grupa ludzi, z głębokimi zaburzeniami, nie ma w ogóle emocji. M
                        > ogą to być też uszkodzenia mózgu (uraz, zatrucie, wylew). Tym się nie zajmujemy
                        > to to sa problemy neurologiczne.
                        > Natomiast zdecydowana wiekszość ludzi uczucia/emocje ma tylko że: 1. nie potraf
                        > i ich nazwać lub przypisuje im stany fizjologiczne (np. boi się ale mówi "jeste
                        > m głodny"); 2. ma uczucia, ale izoluje się od nich (np. "wszyscy ludzie są źli
                        > więc nie chcę czuć sympatii do kogokolwiek" albo "jestem ta wściekły, że bym za
                        > bił, zabił, lepiej czymś się zajmę"), to izolowanie się może być na poziomie sw
                        > iadomym lun nieuświadomionym; 3. ma uczucia ale sublimuje je ("chyba się zakoch
                        > ałem, ale dam sobie spokój, namaluję obraz"); 4. są też psychopaci.

                        Długiii i pobieżny wstęp;)

                        > Na twoje pytanie "skąd brać" odpowiedź jest prosta: trzeba mieć odwagę szukać i
                        > ch w sobie.

                        Czyli nic konkretnego? Nic na temat co jest podgrzewaczem związku, skąd go brać? A Tobie drugi się to udało, czy po prostu nie wiesz, dlatego wolisz zająć się teoretyzowaniem?
                        W mojej ocenie seks to nie wszystko. Może spełniać taką rolę, jeśli chodzi o układy kochankowie, ale nie wypełni i nie zaspokoi małżeństwa. Potrzeba i chęć intymnego zbliżenia to konsekwencja. Tylko czego w małżeństwie?
                        • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 18:41
                          zawle napisała:

                          > Czyli nic konkretnego? Nic na temat co jest podgrzewaczem związku, skąd go brać
                          > ? A Tobie drugi się to udało, czy po prostu nie wiesz, dlatego wolisz zająć się
                          > teoretyzowaniem?
                          > W mojej ocenie seks to nie wszystko. Może spełniać taką rolę, jeśli chodzi o uk
                          > łady kochankowie, ale nie wypełni i nie zaspokoi małżeństwa. Potrzeba i chęć in
                          > tymnego zbliżenia to konsekwencja. Tylko czego w małżeństwie?

                          Obstawiam fascynacje z ujsciem w lozku ale taka, ze nie mozna bez siebie zyc. O tu dobrze ujete w tej piosence: ''Gdy przychodzi noc..."
                          www.youtube.com/watch?v=7yiJddQ73yA
                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:02
                            Kitunia, to starczy na dwa- trzy lata.
                        • mabelle2000 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:08
                          zawle napisała:

                          > Potrzeba i chęć in
                          > tymnego zbliżenia to konsekwencja. Tylko czego w małżeństwie?

                          Wolnosci. Ale mowie tylko za siebie.
                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:13
                            a żeby mogła być wolność i seks to czego potrzeba?
                            • mabelle2000 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:55
                              zawle napisała:

                              > a żeby mogła być wolność i seks to czego potrzeba?

                              Dwoch silnych osob, bez kompleksow. Bo tylko tacy uwierza, ze ta druga strona nie chce go oszukac, zdradzic, wykiwac.
                              • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 20:20
                                mabelle2000 napisała:

                                > zawle napisała:
                                >
                                > > a żeby mogła być wolność i seks to czego potrzeba?
                                >
                                > Dwoch silnych osob, bez kompleksow. Bo tylko tacy uwierza, ze ta druga strona nie chce go oszukac, zdradzic, wykiwac.
                                ===============================================
                                Trafne spostrzeżenie.
                        • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 22:13
                          zawle napisała:

                          > > Na twoje pytanie "skąd brać" odpowiedź jest prosta: trzeba mieć odwagę sz
                          > ukać i
                          > > ch w sobie.
                          >
                          > Czyli nic konkretnego? Nic na temat co jest podgrzewaczem związku, skąd go brać
                          > ? A Tobie drugi się to udało, czy po prostu nie wiesz, dlatego wolisz zająć się
                          > teoretyzowaniem?
                          > W mojej ocenie seks to nie wszystko. Może spełniać taką rolę, jeśli chodzi o uk
                          > łady kochankowie, ale nie wypełni i nie zaspokoi małżeństwa. Potrzeba i chęć in
                          > tymnego zbliżenia to konsekwencja. Tylko czego w małżeństwie?

                          1. Związek jak sama nazwa wskazuje to związek, więc muszą być co najmniej dwie osoby. Dlatego żadnemu pojedynczemu człowiekowi nie może się udać związek w pojedynkę. Twoje pytanie "czy MI się udało" jest jakby bez sensu, nie sadzisz?
                          2. Nie, nie wolę zajmować się "teoretyzowaniem", wolałbym w niektórych dziedzinach praktykę. Teoretyzuję dla spportu zachęcany przez Ciebie dociekliwymi pytaniami ;) Ma to taka wartość dodaną, że w czasie mówienia/pisania systematyzuje i ugruntowuje się wiedzę.
                          3. Podzielam Twoja opinie, że seks to nie wszystko. Wiesz, mnie seksu w sumie nie brakuje, choć spożyłbym chętnie jeszcze nie jedno :) natomiast relacji brakuje mi jak najbardziej. A tych, jak napisałem, nie da się tworzyć samemu.
                          4. Małżeństwo jest okazją do zdyscyplinowania siebie. Podobnie jest ze szkołą, teoretycznie tego wszystkiego możesz się uczyć w domu, ale w praktyce bez jakieś formy przymusu większość by nie zrobiła nic. Człwiek tak jest zbudowany że bez bata sie nie da.
                          • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 22:37
                            druginudziarz napisał:

                            > 4. Małżeństwo jest okazją do zdyscyplinowania siebie. Podobnie jest ze szkołą, teoretycznie tego wszystkiego możesz się uczyć w domu, ale w praktyce bez jakieś formy przymusu większość by nie zrobiła nic. Człwiek tak jest zbudowany że bez bata sie nie da.
                            ===================================================
                            Ciekawa teza i chyba słuszna. Małżeństwo dyscyplinuje, uświadamia obowiązki, a jednocześnie, dzięki uwolnionej energii, która dotychczas służyła do zorganizowania związku, może być bardziej skuteczny w pracy i zdobywaniu dóbr doczesnych.
                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 22:52
                            druginudziarz napisał:

                            > 3. Podzielam Twoja opinie, że seks to nie wszystko. Wiesz, mnie seksu w sumie n
                            > ie brakuje, choć spożyłbym chętnie jeszcze nie jedno :) natomiast relacji braku
                            > je mi jak najbardziej. A tych, jak napisałem, nie da się tworzyć samemu.

                            To z kim ten seks masz? Jak z zona to nie rozumiem. Seks z zona bez relacji??? To co to za deal? Chyba, ze chcesz przekazac, ze rezygnujesz z seksu bez zalu i nie odczuwasz braku, natomiast za relacja tesknisz.
                            Ja z kolei nie wyobrazam sobie seksu bez relacji i relacji bez seksu.
                            • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 23:56
                              hello-kitty2 napisała:

                              > druginudziarz napisał:
                              >
                              > > 3. Podzielam Twoja opinie, że seks to nie wszystko. Wiesz, mnie seksu w s
                              > umie n
                              > > ie brakuje, choć spożyłbym chętnie jeszcze nie jedno :) natomiast relacji
                              > braku
                              > > je mi jak najbardziej. A tych, jak napisałem, nie da się tworzyć samemu.
                              >
                              > To z kim ten seks masz? Jak z zona to nie rozumiem. Seks z zona bez relacji???
                              > To co to za deal? Chyba, ze chcesz przekazac, ze rezygnujesz z seksu bez zalu i
                              > nie odczuwasz braku, natomiast za relacja tesknisz.
                              > Ja z kolei nie wyobrazam sobie seksu bez relacji i relacji bez seksu.

                              Z kim? z kobietą oczywiście :D
                              OK. Może brakło mi precyzji. Nie to że nie ma relacji, tylko że subiektywnie ich jakość i intensywność oceniam źle.
                              A z tym niewyobrażaniem sobie relacji bez seksu albo seksu bez relacji to pojechałaś. No a czym jest głęboka przyjaźń? A z tym seksem bez relacji, to po pierwsze Ci nie uwierzę że tak myslisz, a po drugie TO się robi tak, że sobie wyobrażasz (np. na chwilę) tę relację ;) Oczywiście w warunkach gogolowego stambulskiego burdelu to się raczej nie uda, w każdym razie ja nie mam aż takiej wyobraźni ;)
                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 00:22
                                druginudziarz napisał:

                                > Z kim? z kobietą oczywiście :D
                                > OK. Może brakło mi precyzji. Nie to że nie ma relacji, tylko że subiektywnie ic
                                > h jakość i intensywność oceniam źle.

                                Skad tu liczba mnoga?

                                > A z tym niewyobrażaniem sobie relacji bez seksu albo seksu bez relacji to pojec
                                > hałaś. No a czym jest głęboka przyjaźń?

                                Z mezczyzna?

                                Uscislijmy o czym rozmawiamy. Ja o relacji i seksie z mezczyzna (tym samym). A Ty?

                                A z tym seksem bez relacji, to po pierw
                                > sze Ci nie uwierzę że tak myslisz, a po drugie TO się robi tak, że sobie wyobra
                                > żasz (np. na chwilę) tę relację ;) Oczywiście w warunkach gogolowego stambulski
                                > ego burdelu to się raczej nie uda, w każdym razie ja nie mam aż takiej wyobraźn
                                > i ;)

                                Skoro jestes w stanie sobie na chwile wyobrazic relacje z kobieta, z ktora uprawiasz seks to nie dziwni mnie, ze ta relacja Cie nie satysfakcjonuje. A od tego zaczelismy te dyskusje, czyz nie?
                              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:21
                                druginudziarz napisał
                                >Nie to że nie ma relacji, tylko że subiektywnie ich jakość i intensywność oceniam źle. <

                                Też nie wiem do końca, jakie typy relacji masz na myśli, w tym konkretnym przypadku-bo jeśli te związkowe, to jasnym się wydaje, że jeśli ich jakość jest zła, to przekłada się to na tę sferę seksualną, no i odwrotnie -gdy seks kuleje, to relacje nie będą nigdy satysfakcjonujące.


                                > A z tym seksem bez relacji, to po pierwsze Ci nie uwierzę że tak myslisz, a po drugie TO się robi tak, że sobie wyobrażasz (np. na chwilę) tę relację ;) <

                                Ale jeśli nawet te chwile będą powtarzalne, to i tak będzie to tylko namiastka, ersatz prawdziwych relacji, no ale w pewnych sytuacjach to lepsze nawet to,niż nic.


                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:30
                                  ninek04 napisała:
                                  > Też nie wiem do końca, jakie typy relacji masz na myśli, w tym konkretnym przyp
                                  > adku-bo jeśli te związkowe, to jasnym się wydaje, że jeśli ich jakość jest zła,
                                  > to przekłada się to na tę sferę seksualną, no i odwrotnie -gdy seks kuleje, to
                                  > relacje nie będą nigdy satysfakcjonujące.

                                  niestety to dzieje się równocześnie. Stawiałabym jednak na relacje. Ludzie mający kryzys w sferze seksu, potrafią sobie z nim poradzić gdy ich relacje są dobre. Ludzie mający złe relacje seksem niczego nie nadrobią, niczego nie zbudują.
                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:51
                                    zawle napisała
                                    >Ludzie mający kryzys w sferze seksu, potrafią sobie z nim poradzić gdy ich relacje są dobre.

                                    Zgadzam się, to jest bardzo prawdopodobne.

                                    >Ludzie mający złe relacje seksem niczego nie nadrobią, niczego nie zbudują. <

                                    Ale relacje będą utrzymywać pomimo tylko kulejacego seksu, czyli też niczego nie zburzą w większości przypadków i będą tkwić w tym, co jest.
                                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:57
                                      ninek04 napisała:
                                      > Ale relacje będą utrzymywać pomimo tylko kulejacego seksu, czyli też niczego ni
                                      > e zburzą w większości przypadków i będą tkwić w tym, co jest.

                                      Ludzie mający złe relacje, seksem niczego nie nadrobią, niczego nie zbudują. Samy seksem nie da się zbudować związku, gdy są w nim złe relacje. To za mało.
                                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 13:37
                                        zawle napisała:

                                        > Ludzie mający złe relacje, seksem niczego nie nadrobią, niczego nie zbudują. S
                                        > amy seksem nie da się zbudować związku, gdy są w nim złe relacje. To za mało.

                                        Bo relacje jest cholernie ciezko zbudowac, poprawna. DLa mnie glownym winowajca jest, ze ludzie klamia. Ja buduje zmudnie tygodniami, miesiacami relacje, a potem jak zobacze pacjenta w pelnym swietle to sie odechciewa. Dochodze do wniosku, ze kutas to jedyne, co mezczyzna ma w sobie atrakcyjnego. Dzialajacy ;)
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 10:16
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Bo relacje jest cholernie ciezko zbudowac, poprawna. DLa mnie glownym winowajca
                                          > jest, ze ludzie klamia. Ja buduje zmudnie tygodniami, miesiacami relacje, a po
                                          > tem jak zobacze pacjenta w pelnym swietle to sie odechciewa. Dochodze do wniosk
                                          > u, ze kutas to jedyne, co mezczyzna ma w sobie atrakcyjnego. Dzialajacy ;)

                                          Ja to widzę trochę inaczej. W mojej ocenie nie ludzie kłamią, tylko ja oszukuję siebie. Wybielam, nie słucham, nie wyciągam wniosków, patrzę a nie widzę. Oszukuje siebie, oczekując od ludzi absolutnej szczerości, niezmienności i innych idiotycznych rzeczy które spowodują że mój świat zrobi się prosty, czytelny i bezpieczny a ja nigdy nie poczuje się oszukana, rozczarowana i wykorzystana. Niestety za to jestem JA odpowiedzialna, nie ktoś.
                                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:18
                                            zawle napisała:

                                            > Ja to widzę trochę inaczej. W mojej ocenie nie ludzie kłamią, tylko ja oszukuję
                                            > siebie. Wybielam, nie słucham, nie wyciągam wniosków, patrzę a nie widzę. Oszu
                                            > kuje siebie, oczekując od ludzi absolutnej szczerości, niezmienności i innych i
                                            > diotycznych rzeczy które spowodują że mój świat zrobi się prosty, czytelny i be
                                            > zpieczny a ja nigdy nie poczuje się oszukana, rozczarowana i wykorzystana. Nies
                                            > tety za to jestem JA odpowiedzialna, nie ktoś.

                                            Zawle ale to jest dokladnie to, co od Ciebie odpycha. To czyni Cie gorzka w odczuciu innych osob. Moze wyksztalcilas w sobie jakas NADodpowiedzialnosc i to jest meczace dla otoczenia.
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:31
                                              Kitunia, a na jakiej podstawie Ty mówisz że coś ludzi ode mnie odpycha, znasz mnie czy jak? Na oczy mnie nie widziałaś. Bo ja w Swoim Prawdziwym Życiu tego odpychania nie widzę. To ja starannie dobieram sobie znajomych. Szkoda mojego czasu na innych. To mojego towarzystwa ludzie szukają, nie ja ich. I jeszcze jedno....czy ja Ciebie prosiłam o jakąś radę?
                                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 12:08
                                                zawle napisała:

                                                > Kitunia, a na jakiej podstawie Ty mówisz że coś ludzi ode mnie odpycha, znasz m
                                                > nie czy jak? Na oczy mnie nie widziałaś. Bo ja w Swoim Prawdziwym Życiu tego od
                                                > pychania nie widzę. To ja starannie dobieram sobie znajomych. Szkoda mojego cza
                                                > su na innych. To mojego towarzystwa ludzie szukają, nie ja ich. I jeszcze jedno
                                                > ....czy ja Ciebie prosiłam o jakąś radę?

                                                Oj przepraszam, ze przeszkodzilam w brandzlowaniu sie wlasna wspanialoscia ;) Coraz czesciej zauwazam u Ciebie epizody manii np ''To mojego towarzystwa ludzie szukają, nie ja ich." Osobiscie wole Cie w epizodach depresyjnych. Wtedy nie lapiesz tych pompatycznych gornych rejestrow typu sasiedni watek ;) Czy Cie znam? No troche tu naklepalas postow. Wypowiadam sie na postawie wlasnych ich obserwacji. Przeciez to nie trudno sobie wyobrazic do czego taka 'odpowiedzialnosc', ktora opisujesz prowadzi. A zauwazylas tam jakas rade? Bo ja jej nie zawieralam.
                                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 12:20
                                                  hello-kitty2 napisała: > Oj przepraszam, ze przeszkodzilam w brandzlowaniu sie wlasna wspanialoscia ;) C
                                                  > oraz czesciej zauwazam u Ciebie epizody manii np ''To mojego towarzystwa ludzie
                                                  > szukają, nie ja ich."

                                                  hehe..mama nie uczyła żeby do sypialni nie wchodzić?:))

                                                  Osobiscie wole Cie w epizodach depresyjnych. Wtedy nie l
                                                  > apiesz tych pompatycznych gornych rejestrow typu sasiedni watek ;)

                                                  Śąsiedni wątek był filmowo- romantyczny. Dorociński i słodki Tom Hardy.....mrauuuu

                                                  Czy Cie znam
                                                  > ? No troche tu naklepalas postow. Wypowiadam sie na postawie wlasnych ich obser
                                                  > wacji. Przeciez to nie trudno sobie wyobrazic do czego taka 'odpowiedzialnosc',
                                                  > ktora opisujesz prowadzi. A zauwazylas tam jakas rade? Bo ja jej nie zawierala
                                                  > m.

                                                  Moja odpowiedzialność powoduje że nie trafiam na wariatów, nikt mnie ciągle nie kłamie, bywam z ludźmi szczęśliwa. Do czego w twojej głowie taka odpowiedzialność prowadzi to mnie bardzo interesuje. Lubię wariatów:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 13:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > Moja odpowiedzialność powoduje że nie trafiam na wariatów, nikt mnie ciągle nie
                                                    > kłamie, bywam z ludźmi szczęśliwa. Do czego w twojej głowie taka odpowiedzialn
                                                    > ość prowadzi to mnie bardzo interesuje. Lubię wariatów:)))

                                                    Nie bardzo rozumiem o co pytasz? O moja odpowiedzialnosc za czyjes klamstwa? W ogole dyskusja z twierdzeniem, ze "ludzie nie klamia" wydaje mi sie z gruntu idiotyczna. A w temacie damsko-meskim to jestem zdania, ze nalezy kochac, nalezy byc szczesliwym i nalezy byc zranionym. Wszystkiego nalezy doswiadczyc. To nie wstyd ani nie nieodpowiedzialnosc jak to sugerujesz.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 14:05
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie bardzo rozumiem o co pytasz? O moja odpowiedzialnosc za czyjes klamstwa? W
                                                    > ogole dyskusja z twierdzeniem, ze "ludzie nie klamia" wydaje mi sie z gruntu id
                                                    > iotyczna. A w temacie damsko-meskim to jestem zdania, ze nalezy kochac, nalezy
                                                    > byc szczesliwym i nalezy byc zranionym. Wszystkiego nalezy doswiadczyc. To nie
                                                    > wstyd ani nie nieodpowiedzialnosc jak to sugerujesz.

                                                    No to kitka dostajesz chyba od miłości dokładnie tego czego chcesz. A ja tego czego ja chcę. Masz z tym jakiś problem? Czy znowu oszukuję ( jak wszyscy) żebyś Ty mogła odtańczyć do końca ten swój taniec miłości?
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 14:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > No to kitka dostajesz chyba od miłości dokładnie tego czego chcesz. A ja tego
                                                    > czego ja chcę. Masz z tym jakiś problem? Czy znowu oszukuję ( jak wszyscy) żeby
                                                    > ś Ty mogła odtańczyć do końca ten swój taniec miłości?

                                                    Nie wiem po co demonizujesz to klamanie. Oczywiscie ze wszyscy klamia (ja takze) ale przeciez nie caly czas. Przerzucanie odpowiedzialnosci, nadodpowiedzialnosc - tego sie czepilam.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 14:46
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie wiem po co demonizujesz to klamanie. Oczywiscie ze wszyscy klamia (ja takze
                                                    > ) ale przeciez nie caly czas. Przerzucanie odpowiedzialnosci, nadodpowiedzialno
                                                    > sc - tego sie czepilam.

                                                    W sensie że ja przerzucam ich odpowiedzialność na siebie? Że jestem nad odpowiedzialna?
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 15:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > W sensie że ja przerzucam ich odpowiedzialność na siebie? Że jestem nad odpowie
                                                    > dzialna?

                                                    "W mojej ocenie nie ludzie kłamią, tylko ja oszukuję siebie. (...) Niestety za to jestem JA odpowiedzialna, nie ktoś."

                                                    Postulujesz, ze nikt Cie nigdy nie oklamal. To juz jest niewiarygodne ale ok zalozmy. Idac dalej: jesli Cie juz oklamal to tak naprawde nie bylo JEGO klamstwo tylko TY oszukalas SAMA siebie. Dla mnie to jest przerzucanie odpowiedzialnosci za czyjes klamstwo na siebie. Odpowiedzialnosc za daleko posunieta = nadodpowiedzialnosc. Mnozac przyklady takiego myslenia: zgwalcona jest sobie sama winna, ze sie dala zgwalcic, malo tego sama sie podlozyla, pobity ze sie dal pobic wrecz sie prosil o pobicie, oszukany, ze sie dal oszukac, jak ufal to sie sam wystawil, ect.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 15:47
                                                    O matko....musiałabym być chora żeby twierdzić że nikt mnie nigdy nie oszukał, nie okłamał. Dla mnie jednak kłamstwo nie jest taką oczywistością jak dla Ciebie.
                                                    No i muszę się napisać.Pomińmy oczywiste kłamstwa pomiędzy dwojgiem nie znających się ludzi a zajmijmy kłamstwem w związku. Dla wielu ludzi istnieją kłamstwa z litości, z troski, dla zaoszczędzenia zmartwień. Inni mają kilka prawd...dla kobiety z którą się kochają, dla znajomego. Inni nazywają coś na wyrost, lub mają takie samo słowo dla wielu rzeczy. Dla jeszcze innych słowa znaczą co innego niż dla nas. Lub przed chwilą było tak, ale coś lub czas zmienił wszystko. Kłamią czy nie? I co? Ja co mi da rozdrapywanie powodów, pobudek, poza wątpliwą okolicznością łagodząca? Ta nasza rozmowa.....
                                                    ja mówię o tym żeby byc elastycznym uczyć się na błędach. Ty żeby ufać.
                                                    Przykład zgwałconej...jak mnie raz w parku ciemnym zgwałcili i drugi raz po ciemku tam lazłam to głupia jestem i tyle. Dla mnie moja wina jest WAŻNIEJSZA, bo mogę tu coś zmienić, coś ulepszyć, ustrzec się. Nie wina gwałciciela, bo na jego postępowanie mam niewielki wpływ. Niby mówimy o tym samym ale twoja prawda jest dla ciebie prawdziwa, moja nie. Jedna prawda, dwie perspektywy.
                                      • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 11:12
                                        zawle napisała:

                                        > ninek04 napisała:
                                        > > Ale relacje będą utrzymywać pomimo tylko kulejacego seksu, czyli też nicz
                                        > ego ni
                                        > > e zburzą w większości przypadków i będą tkwić w tym, co jest.
                                        >
                                        > Ludzie mający złe relacje, seksem niczego nie nadrobią, niczego nie zbudują. S
                                        > amy seksem nie da się zbudować związku, gdy są w nim złe relacje. To za mało.

                                        Zawle, ale weź pod uwagę, że jest (wcale niemała) grupa ludzi, która w ogóle nie ma w sobie kategorii "coś zbudować". Ja tego długo nie rozumiałem, bo ja mam taki nawyk, że gdzie bym nie siedział to rozglądam się co by tu zbudować, co tu w okolicy nadaje się na materiał do czegoś. Przy czym nie mam na myśli samych "fizycznych" przedmiotów.
                                        No a tymczasem, sa ludzie, którzy zastanawiają się nad światem wprost przeciwnie, co by tu jeszcze wokół siebie spierdolić, byle w danej chwili był ruch, jakiś fan, afera.
                                        Dlatego nie liczyłbym, że wszyscy wchodzący w związek będą go chcieli tak czy inaczej "budować".
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 12:15
                                          druginudziarz napisał:
                                          > Zawle, ale weź pod uwagę, że jest (wcale niemała) grupa ludzi, która w ogóle ni
                                          > e ma w sobie kategorii "coś zbudować". Ja tego długo nie rozumiałem, bo ja mam
                                          > taki nawyk, że gdzie bym nie siedział to rozglądam się co by tu zbudować, co tu
                                          > w okolicy nadaje się na materiał do czegoś. Przy czym nie mam na myśli samych
                                          > "fizycznych" przedmiotów.
                                          > No a tymczasem, sa ludzie, którzy zastanawiają się nad światem wprost przeciwni
                                          > e, co by tu jeszcze wokół siebie spierdolić, byle w danej chwili był ruch, jaki
                                          > ś fan, afera.

                                          Znajomy mojego męża powiedział kiedyś o nim że jest jak magik. Cokolwiek do ręki nie weżmie to zostaje mu gówno. Może gdyby miał przy sobie inną kobietę, to czary by mu wychodziły? Nie wiem, nie myślałam nigdy o nim w ten sposób że lubi rozpierdalać, jak dla mnie nie miał celu. Ja bez celu bym umierała...

                                          > Dlatego nie liczyłbym, że wszyscy wchodzący w związek będą go chcieli tak czy i
                                          > naczej "budować".
                                          • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 13:29
                                            zawle napisała:

                                            > Znajomy mojego męża powiedział kiedyś o nim że jest jak magik. Cokolwiek do ręk
                                            > i nie weżmie to zostaje mu gówno. Może gdyby miał przy sobie inną kobietę, to c
                                            > zary by mu wychodziły? Nie wiem, nie myślałam nigdy o nim w ten sposób że lubi
                                            > rozpierdalać, jak dla mnie nie miał celu. Ja bez celu bym umierała...

                                            To nie zadne prive info ale pamietam jak dzis, ze pisalas do mnie na forum slowami: ''jebac cel albo niech sie sam jebie''. Pamietam to dokladnie, bo sie doglebnie nad tym zastanawialam, a tu bach wahniecie w druga strone. Zmienilas zdanie? Ale jak to zmienilas zdanie do tylu (bo zastosowalas czas przeszly)?
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 13:58
                                              A w jakim kontekście kitka? W jakim KONTEKŚCIE? Zakładam że ty takich rzeczy nie rozumiesz, że cele różnią się od siebie. Są długo i krótkoterminowe, ważne i mniej ważne, łatwe i trudne, na moją kieszeń i nie na moją, wymagające i niewymagające. Są też różne okoliczności przyrody. Raz mi się chce i wtedy nie jebię, ale tworzę. Innego dnia jebię i odkładam na półkę. Mądrością jest wyznaczać sobie cele i małym nakładem je realizować. Umieć zrezygnować z jakiegoś, lub odłożyć go na półkę. Bo życie to nie kurwa tablice Mojżesza, tylko mój mobilny plan. Masz inaczej? To świadczy o jakiejś społecznej sztywności lub przypierdalaniu się.
                                              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 15:02
                                                zawle napisała:

                                                > A w jakim kontekście kitka? W jakim KONTEKŚCIE? Zakładam że ty takich rzeczy ni
                                                > e rozumiesz, że cele różnią się od siebie. Są długo i krótkoterminowe, ważne i
                                                > mniej ważne, łatwe i trudne, na moją kieszeń i nie na moją, wymagające i niewym
                                                > agające. Są też różne okoliczności przyrody. Raz mi się chce i wtedy nie jebię,
                                                > ale tworzę. Innego dnia jebię i odkładam na półkę. Mądrością jest wyznaczać so
                                                > bie cele i małym nakładem je realizować. Umieć zrezygnować z jakiegoś, lub odło
                                                > żyć go na półkę. Bo życie to nie kurwa tablice Mojżesza, tylko mój mobilny plan
                                                > . Masz inaczej? To świadczy o jakiejś społecznej sztywności lub przypierdalaniu
                                                > się.

                                                No ba! oczywiscie, ze ja nie rozumiem, ze sa rozne cele i moj post ma na celu przypieralanie sie. A moze prosciej: Kitty cel jebac, bez mojego umrzec mi. Ja robie rzeczy wazne, inni bladza we mgle ;-)
                                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 15:44
                                                  A mogłabyś odnieść się merytorycznie ( trochę napisałam jednak), bo wychodzi mi że się jednak przypierdalasz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 17:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > A mogłabyś odnieść się merytorycznie ( trochę napisałam jednak), bo wychodzi mi
                                                    > że się jednak przypierdalasz.

                                                    Nie wiem. Po prostu pamietam, ze pisalas o koncepcji celu ''jebac cel albo niech sie sam jebie'', a teraz ''bez celu bym umierala''. Nie chce mi sie w to zaglebiac dlaczego raz tak raz siak, w jakim kontekscie. Po prostu bede takie stwierdzenia traktowala bardziej rozrywkowo zamiast sie w ich sens zaglebiac, a nie bedzie sie do czego przypierdalac na pszyszlosc.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 17:37
                                                    Ty nie pamiętasz??? Weż wymyśl coś bardziej poważniejszego, przecież w poprzednim poście pamiętałaś:

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >Kitty cel jebac, bez mojego umrzec mi. Ja robie rzeczy wazne, inni bladza we mgle ;-)

                                                    A teraz oryginał o którym "nie pamiętałaś":

                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: ktore np w moim przypadku przyp
                                                    > > omina kazdego dnia 'walke o przetrwanie' i w zasadzie tylko sila wkurwu i
                                                    > frusr
                                                    > > acji masz rozped do pokonania najblizszych godzin, dni, tygodni, miesiecy
                                                    > , a i
                                                    > > tak cel, do ktorego zmierzasz dawno sie rozmazal.
                                                    >
                                                    > Takie podsumowania nie dotyczą ludzi którzy "mają gorzej", tylko tych którzy my
                                                    > ślą ( to bardzo dla mnie miła opcja) lub są na wyższym lewelu akceptacji ( to m
                                                    > niej mi się podoba) ;)
                                                    > Celu nie ma. I tyle. Jebać cel.Albo...niech sam się jebie;)

                                                    Szkoda słów.
                                              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 16:33
                                                zawle napisała
                                                >Mądrością jest wyznaczać sobie cele i małym nakładem je realizować. Umieć zrezygnować z jakiegoś, lub odłożyć go na półkę. Bo życie to nie kurwa tablice Mojżesza, tylko mój mobilny plan.

                                                No niby tak. Tylko czasem przydałoby się, żeby nie gonić bez przerwy za celem, który się wyznaczylo, czy wyznacza, tylko dać sobie chwilę, niekiedy nawet dłuższą, by nie mieć żadnych celów, tylko skupić się na kontemplowaniu świętego spokoju.
                                • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 11:05
                                  ninek04 napisała:

                                  > druginudziarz napisał
                                  > >Nie to że nie ma relacji, tylko że subiektywnie ich jakość i intensywność
                                  > oceniam źle. <
                                  >
                                  > Też nie wiem do końca, jakie typy relacji masz na myśli, w tym konkretnym przyp
                                  > adku-bo jeśli te związkowe, to jasnym się wydaje, że jeśli ich jakość jest zła,
                                  > to przekłada się to na tę sferę seksualną, no i odwrotnie -gdy seks kuleje, to
                                  > relacje nie będą nigdy satysfakcjonujące.

                                  Kontekst jasno wskazuje, że pisałem o relacjach małżeńskich.
                                  Całe życie to jedno wielkie sprzężenie zwrotne, poszukiwania co było pierwsze, jajko czy kura, może maja i walor poznawczy, ale czy potem da się to wykorzystać do czegoś konkretnego?

                                  > Ale jeśli nawet te chwile będą powtarzalne, to i tak będzie to tylko namiastka
                                  > , ersatz prawdziwych relacji, no ale w pewnych sytuacjach to lepsze nawet to,ni
                                  > ż nic.

                                  Nic nie szkodzi, całe życie jesteśmy tak czy inaczej zanurzeni w jakichś ersacach. Np. teraz "rozmawiam" w Tobą na forum co jest ersacem prawdziwej rozmowy face to face. Albo idę do kina przeżyć jakieś emocja zamiast mieć je tak normalnie, w życiu etc. etc.
            • gogol77 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 17:20
              zawle napisała:
              > Jakieś bardzo konkretne atuty. Atuty których nie mają inni tu przebywający panowie.>

              Może marek ma dużego???
              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:00

                gogol 77 napisał
                >Może marek ma dużego???<

                No może- dużego, grubego, sztywnego i dyspozycyjnego, to już jest więcej nawet, niż coś ;)
            • zombi135 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 17:31
              zawle napisała:
              > Ja Marka i Potwora nie lubię.
              A kogo ty lubisz ?? Mnie chyba też nie choć nie wiem za co :D

              > I od dawna się zastanawiam jak można być z kimś takim tyle lat.

              Z tego co czasem czytam wypowiedzi marka na temat jego związku to wydaje mi się że albo:
              - jego żona ma totalnie uległy charakter, albo tak pokierowało się ich życie że jest totalnie od niego zależna, finansowo, mieszkaniowo lub emocjonalnie?!
              - lub czasem po prostu nam ściemnia hasłami w stylu: jak nie chce dawać to nich spada, czy jakoś tak.
              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 17:46
                Cóż...prawie wszystkich lubię. Kitkę, wonta, sea, mabell, rekreatiwę, bgż, drugiego, sabata i wiele innych osób. Ciebie nawet nie kojarzę..dla mnie jesteś trochę przeźroczysty. Coś tam pierdolisz zazwyczaj nieciekawego ....
                • zombi135 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:07
                  zawle napisała:

                  > Cóż...prawie wszystkich lubię. Kitkę, wonta, sea, mabell, rekreatiwę, bgż, drug
                  > iego, sabata i wiele innych osób. Ciebie nawet nie kojarzę..dla mnie jesteś tro
                  > chę przeźroczysty. Coś tam pierdolisz zazwyczaj nieciekawego ....

                  A ja jak zwykle pomyliłem Cię z wontem- nie wiem czemu jak dla mnie jakieś identyczne nicki macie;)
                  • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 22:34
                    zombi135 napisał:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > Cóż...prawie wszystkich lubię. Kitkę, wonta, sea, mabell, rekreatiwę, bgż
                    > , drug
                    > > iego, sabata i wiele innych osób. Ciebie nawet nie kojarzę..dla mnie jest
                    > eś tro
                    > > chę przeźroczysty. Coś tam pierdolisz zazwyczaj nieciekawego ....
                    >
                    > A ja jak zwykle pomyliłem Cię z wontem- nie wiem czemu jak dla mnie jakieś iden
                    > tyczne nicki macie;)

                    Kot czyli pies.
                    To tak jakby Flipa z Flapem pomylić :D
              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:00
                zombi 135 napisał
                >Z tego co czasem czytam wypowiedzi marka na temat jego związku to wydaje mi się że albo:
                - jego żona ma totalnie uległy charakter, albo tak pokierowało się ich życie że jest totalnie od niego zależna, finansowo, mieszkaniowo lub emocjonalnie?!
                - lub czasem po prostu nam ściemnia hasłami w stylu: jak nie chce dawać to nich spada, czy jakoś tak.<

                Zombi, tak, jak się z tobą nie zgadzam, to teraz się z tobą zgadzam i nie wiem, jak to możliwe, no ale cholera, tak jest ;)(na tę chwilę)
                • zombi135 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:04
                  ninek04 napisała:
                  > Zombi, tak, jak się z tobą nie zgadzam, to teraz się z tobą zgadzam i nie wiem,
                  > jak to możliwe, no ale cholera, tak jest ;)(na tę chwilę)

                  Postaram się coś wymyślić byś się nie przyzwyczaiła ;)
              • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:22
                zombi135 napisał:


                > Z tego co czasem czytam wypowiedzi marka na temat jego związku to wydaje mi się
                > że albo:
                > - jego żona ma totalnie uległy charakter, albo tak pokierowało się ich życie że jest totalnie od niego zależna, finansowo, mieszkaniowo lub emocjonalnie?!
                > - lub czasem po prostu nam ściemnia hasłami w stylu: jak nie chce dawać to nich spada, czy jakoś tak.
                ========================================================

                Moja żona była i jest totalnie niezależna. Nie tylko mnie kocha, ale, jak twierdzi, najważniejsze, że mnie lubi.

                • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:55
                  marek.żak 1 napisał
                  >Moja żona była i jest totalnie niezależna. Nie tylko mnie kocha, ale, jak twierdzi, najważniejsze, że mnie lubi. <

                  Ale w tym sensie niezależna, że mogłaby odejść od Ciebie i Ty byś jej na to pozwolił, czy niezależnie od Twojego podejścia, byłaby zdolna do odejścia?
                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:59
                    ninek04 napisała:
                    > Ale w tym sensie niezależna, że mogłaby odejść od Ciebie i Ty byś jej na to poz
                    > wolił, czy niezależnie od Twojego podejścia, byłaby zdolna do odejścia?

                    hehe...a Twój podział jaki jest?
                    • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:12
                      zawle napisała
                      >hehe...a Twój podział jaki jest? <

                      Hehe mój?Że jestem w stanie odejść w tej chwili prawie że,ale że nie patrzę tylko przez pryzmat siebie i moich egoistycznych potrzeb, bo zauważam, że potrzeby moich dzieci są zgoła inne, niż moje.
                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:26
                        Bardzo ładny podział.
                  • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:12
                    ninek04 napisała:

                    > marek.żak 1 napisał
                    > >Moja żona była i jest totalnie niezależna. Nie tylko mnie kocha, ale, jak twierdzi, najważniejsze, że mnie lubi. <
                    >
                    > Ale w tym sensie niezależna, że mogłaby odejść od Ciebie i Ty byś jej na to pozwolił, czy niezależnie od Twojego podejścia, byłaby zdolna do odejścia?
                    ================================================
                    Jak bym mógł pozwolić, albo nie? Gdyby chciała to b y odeszła, podobnie, jak ja. Niezależność to stan ducha i umysłu. Kasa nie byłaby problemem.
                • zombi135 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:51
                  marek.zak1 napisał:
                  > Moja żona była i jest totalnie niezależna. Nie tylko mnie kocha, ale, jak twier
                  > dzi, najważniejsze, że mnie lubi.

                  Moja też mnie kocha, lubi i nawet z dowcipów się śmieje. ale nie wieżę w to że przez tyle lat nie mieliście kryzysu.. Chyba że poprostu ty wiesz kiedy ci na pewno da i tylko wtedy wymagasz.
            • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:17
              > Ja Marka i Potwora nie lubię. I od dawna się zastanawiam jak można być z kimś t
              > akim tyle lat. I wychodzi mi na to, że może poza tymi swoimi wadami widocznymi
              > na forum muszą mieć jakieś atuty. Jakieś bardzo konkretne atuty. Atuty których
              > nie mają inni tu przebywający panowie.

              Mozesz nie byc reprezentatywna. Marek i Potwór sa na pewno atrakcyjni, zwłaszcza w swoim pokoleniu. Co do innych panów: ci ktorzy nie dymają (siebie tez wliczam) maja jakies braki i to niemałe. Mankamenty urody, charakteru, nastawienia i jakości w łóżku. Moim zdaniem wbrew obiegowej opinii tutaj kobiety z długich związkow wybaczają bardzo wiele, zwłaszcza jak sa syte, wypoczęte, nie krytykowane i nie boją sie o przyszłość.

              Zeby oddać co cesarskie cesarzowi: na 90% rady obu mistrzów sprawdziłyby sie w moim małzeństwie, i cos mi mówi, ze w wielu innych tez. Moze Ciebie nie nawilżają ale nawilżają wystarczajaco wiele innych kobiet, zwłaszcza "mamuś".
              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:23
                proteinowy napisał
                >. Moze Ciebie nie nawilżają ale nawilżają wystarczajaco wiele innych kobiet, zwłaszcza "mamuś".<

                Sęk w tym, że na tym forum, to tych "mamuś" jest chyba tyle, co na lekarstwo ;)
                • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:33
                  "Patriarchowie" znajdują swoje kobiety w życiu, nie na tym forum. A życie kipi mamusiami :)
                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:39
                    proteinowy napisał
                    >Patriarchowie" znajdują swoje kobiety w życiu, nie na tym forum. A życie kipi mamusiami :)<

                    Czas patriarchów odchodzi do lamusa, nie da się tego nie zauważyć. Dziewczyny przejmują inicjatywę i to one przede wszystkim dyktują warunki co do wspólnego, dalszego życia,nie wyłączając opcji bycia mamusiami, ale już na ich warunkach.
                    • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:50
                      ninek04 napisała:
                      > Czas patriarchów odchodzi do lamusa, nie da się tego nie zauważyć. Dziewczyny przejmują inicjatywę i to one przede wszystkim dyktują warunki co do wspólnego, dalszego życia,nie wyłączając opcji bycia mamusiami, ale już na ich warunkach.
                      =================================================
                      Moje obserwacje są podobne. Faceci się kompletnie pogubili. Nie wiedzą kim maja być, czy zdecydowani, czy delikatni, czuli.
                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:18
                        a powinni być i tacy i tacy...w zależności od sytuacji
                    • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:42
                      > Czas patriarchów odchodzi do lamusa, nie da się tego nie zauważyć. Dziewczyny p
                      > rzejmują inicjatywę i to one przede wszystkim dyktują warunki co do wspólnego,
                      > dalszego życia,nie wyłączając opcji bycia mamusiami, ale już na ich warunkach.

                      Nie jestem przekonany. Kobiety wolne sie nie mnożą aż tak, dzieci z niepełnych rodzin maja niższe szanse na sukces, za to do 5x większe na kryminalizację w porownaniu z dziećmi gdzie ojciec jest obecny. Oczywiscie to nie musi byc patriarchalny typ, ale te miękkie, trzęsące sie typy zwyczajnie nie trącają tej struny tak dobrze jak typy dominujące. Nowocześni faceci w coraz większej liczbie maja związki na bieżących warunkach w dupie i moim zdaniem słusznie.

                      Co do kobiet: jak myślisz czemu ten gniot z Greyem idzie jak ciepłe bułeczki? Bo jest zrównoważonym intektualista? Działaczem feminista? Poeta? Kobiety, zwykle przeciętne kobiety czuja sie wydymane przez system (w Niemczech, Szwecji, Danii - dosłownie wydymane). W następnym pokoleniu zachodnie kobiety bedą coraz bardziej i bardziej szukać siły i zdecydowania, bo za bezpiecznie tu już nie bedzie. Kobiety nie-zachodnie nie maja tyle do powiedzenia w wyborze partnera. To jest oczywiscie subiektywne, mogę sie mylić, nie moje pole ekspertyzy. Tak, ze przygotuj sie na znaczny regres relacji kobieta-mężczyzna (zakładając, że ta bieżąca urawniłowka to progres).
                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 15:57
                        proteinowy napisał(a): > Nie jestem przekonany. Kobiety wolne sie nie mnożą aż tak, dzieci z niepełnych
                        > rodzin maja niższe szanse na sukces, za to do 5x większe na kryminalizację w po
                        > rownaniu z dziećmi gdzie ojciec jest obecny.

                        Podasz źródło?
                        • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 17:23
                          Źródła są zbędne, świadomość i przyjęcie do wiadomości faktu, że żyjemy w katolandzie powinny wystarczyć.
                          • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:37
                            potwor_z_piccadilly napisał:

                            > Źródła są zbędne, świadomość i przyjęcie do wiadomości faktu, że żyjemy w katol
                            > andzie powinny wystarczyć.

                            A żyjemy? Tam gdzie ja żyje Kościół nie ma nic do gadania. Do Piccadilly mam rzut beretem.
                            • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 21:54
                              proteinowy napisał(a):

                              > A żyjemy? Tam gdzie ja żyje Kościół nie ma nic do gadania. Do Piccadilly mam rz
                              > ut beretem.

                              Na a my na starych śmieciach, a tu nie dość, że kk gada se co se chce gadać, to tylko patrzeć a wrzeszczeć zacznie i do tego jeszcze batogiem zacznie wywijać.
                        • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:30
                          Na przykład tutaj: www.ncjrs.gov/App/publications/abstract.aspx?ID=167327
                          • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 21:03
                            Zawle, nie czujesz się zaatakowana statystyką, ani nie będziesz sie z nią kopać?

                            Ja nie dlatego wrzucam te oczywistości (dzieci z pełnych przyzwoitych rodzin maja sie lepiej niz z tych dysfunkcyjnych czy niepełnych) zeby rzucić w Ciebie kamieniem. Wrzucam zeby przypomnieć ze Marek i Potwór obstawiają statystycznie najrozsądniejsze strategie. Ale przymusu nie ma i ani ja, ani Ty nie mamy obowiązku skorzystać.
                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 09:08
                              proteinowy napisał(a):

                              > Zawle, nie czujesz się zaatakowana statystyką, ani nie będziesz sie z nią kopać
                              > ?
                              >
                              > Ja nie dlatego wrzucam te oczywistości (dzieci z pełnych przyzwoitych rodzin ma
                              > ja sie lepiej niz z tych dysfunkcyjnych czy niepełnych) zeby rzucić w Ciebie ka
                              > mieniem. Wrzucam zeby przypomnieć ze Marek i Potwór obstawiają statystycznie na
                              > jrozsądniejsze strategie. Ale przymusu nie ma i ani ja, ani Ty nie mamy obowiąz
                              > ku skorzystać.
                              Czuję się zrobioną przez nią w chuja. Wiesz potwór że 72 % młodocianych morderców pochodzi z pełnych rodzin? I fajnie że stawiasz naprzeciw siebie dwie opcje: Pełne i przyzwoite rodziny kontra niepełne dysfunkcyjne. Bo po pierwsze pełne bywają dysfunkcyjne, po drogi gdy staną się bardzo dysfunkcyjne to stają się często niepełne. Wiesz że sformułowanie zawarte w pozwie rozwodowym jest podawane do statystyk? I że w szeroko pojętej "niezgodności charakteru" mieszczą się wszystkie dysfunkcje?
                              I że najczęstszą dysfunkcją rodzin niepełnych jest bieda spowodowana brakiem wsparcia ze strony byłego małżonka/państwa, niedopilnowanie ( te same przyczyny), przeciążenie dziecka obowiązkami?

                              Potwór i Marek potrafią lub dobrze trafili. Każdy chyba miał taką strategię podejmując decyzję o ślubie, czy nie?
                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 09:09
                                Proteinowy
                              • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 10:58
                                zawle napisała:
                                Potwór i Marek potrafią lub dobrze trafili. Każdy chyba miał taką strategię podejmując decyzję o ślubie, czy nie?
                                ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                Z tę strategią to jednak przesada. Miłość, pożądanie, psychiczny, emocjonalny, kulturowy fit chęć bycia razem i usamodzielnienia się, a potem dużo cierpliwości mojej żony do mnie :).
                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:02
                                  Dodając ...co jest tą strategią? Utrzymywanie małżeństwa, czy tworzenie wartościowego i szczęśliwego dla obu stron związku? Bo że to jest forma doskonała dla dzieci to nikt nie ma wątpliwości.
                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:09
                                    zawle napisała:

                                    > Dodając ...co jest tą strategią? Utrzymywanie małżeństwa, czy tworzenie wartośc
                                    > iowego i szczęśliwego dla obu stron związku? Bo że to jest forma doskonała dla
                                    > dzieci to nikt nie ma wątpliwości.

                                    A to wazne? Przeciez z nas juz i tak nikt malzenstwa nie utworzy. Pelne rodziny tak jak mowisz dyskunkcja dysfunkcja pogania jak chocby u Proteinowego czy Ninek. A dzieci trzeba chronic przed malzenstwem i tyle jak dla mnie.
                                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:16
                                      A ja bym się trochę odsunęła od oceniania rodzin pod kątem ich struktury. Bo to prowadzi do stygmatyzacji. A powinno prowadzić do wspierania.
                                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:17
                                        Pytanie...kto jest szczęśliwy w tym co sobie zbudował lub zburzył?
                                    • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:39
                                      hello -kitty2napisala
                                      >A to wazne? Przeciez z nas juz i tak nikt malzenstwa nie utworzy. Pelne rodziny tak jak mowisz dyskunkcja dysfunkcja pogania jak chocby u Proteinowego czy Ninek. A dzieci trzeba chronic przed malzenstwem i tyle jak dla mnie.<

                                      No na tym etapie na taką wiedzę to już za pózno i zgadzam się z tym, że pełna rodzina może być ileś tam razy bardziej rozbita niż ta niepełna właśnie. Ale też nie wiadomo, czy podejmując inną ,czy wcześniej, czy później , to w ogóle cokolwiek by zmieniło w tym odczuwaniu szczęścia i zbudowaniu siebie od nowa. Nie każdy ma w sobie tyle siły.
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:42
                                        >podejmując inną decyzję <
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 11:52
                                          A da się ocenić działanie nie działając?
                                      • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 21:11
                                        > zgadzam się z tym, że pełna r
                                        > odzina może być ileś tam razy bardziej rozbita niż ta niepełna właśnie

                                        Moze taka być. Samotna matka moze tez wychować dziecko o wiele lepiej od matki ze wsparciem partnera i innej rodziny. Bywa też odwrotnie. Czy wobec tego Twoja wizja szacowania prawdopodobieństw wyraża się w "na dwoje babka wróży"?

                                        Dygresja: przysłowiowy dziadek nie wróży na dwoje. Dziadek z tych samych danych co babka musi oszacować szanse sukcesu przy poszczególnych strategiach i wybranej strategii sie trzymać. Przynajmniej dziadek patriarchalny.
                                        • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 06:56
                                          proteinowy napisał
                                          >Moze taka być. Samotna matka moze tez wychować dziecko o wiele lepiej od matki ze wsparciem partnera i innej rodziny. Bywa też odwrotnie. Czy wobec tego Twoja wizja szacowania prawdopodobieństw wyraża się w "na dwoje babka wróży"? <


                                          Wizje prawdopodobieństwa można sobie oszacować, można też sobie założyć, z jaką wizją i strategią wchodzi się w związek, a czy to się sprawdzi,to pokaże rzeczywistość,i zresztą pokazuje. Statystycznie pełna rodzina okazuje się właśnie niepełna i dysfunkcyjna, ale statystykę podbija, jako ta pełna.

                                          >Dygresja: przysłowiowy dziadek nie wróży na dwoje. Dziadek z tych samych danych co babka musi oszacować szanse sukcesu przy poszczególnych strategiach i wybranej strategii sie trzymać. Przynajmniej dziadek patriarchalny.<

                                          No,ale to już trzeba trafić na takiego dziadka, przy założeniu, że babce akurat taki by odpowiadał ;)
                              • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 18:29
                                zawle napisała:

                                > Wiesz potwór że 72 % młodocianych morderc
                                > ów pochodzi z pełnych rodzin? I fajnie że stawiasz naprzeciw siebie dwie opcje:
                                > Pełne i przyzwoite rodziny kontra niepełne dysfunkcyjne.
                                > Potwór i Marek potrafią lub dobrze trafili. Każdy chyba miał taką strategię pod
                                > ejmując decyzję o ślubie, czy nie?

                                A Ty coś się czepła? Ja tylko stwierdziłem fakt. Żyjemy w katolandzie i tyle. A jeśli chcesz mieć jakieś pretensje, to je miej do rodaków, co olewając wybory, doprowadzili do tego, że 18% tępych oszołomów dawało i dało władzę sobie podobnym oszołomom.
                                Tylko mi nie pisz, że nie było na kogo głosować. Jest i było. Gdyby instytucje badawcze obwieściły, że głosować zamierza 90% Polaków, to by się znaleźli. A że deklarowało mniej niż 50%, to olali kandydowanie, bo w starciu z żelaznymi elektoratami cwaniaków spod znaku pseudo solidarności, wydane na kampanię miliony w błoto by wyrzucili.
                              • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 20:48
                                > Potwór i Marek potrafią lub dobrze trafili. Każdy chyba miał taką strategię pod
                                > ejmując decyzję o ślubie, czy nie?

                                Potwór i Marek reprezentują typ patriarchy tutaj. Nie patriarchy z agitek feministycznych, tylko codziennego, solidnego drwala z Galicji, co to i dom zbuduje i odkurzacz przyniesie. Okazuje sie ze patriarcha moze i Cie denerwuje, ale nawet Ty jestes skłonna dac mu ekstra punkty za wydajność (rucha = cos robi właściwie albo jest właściwa osoba).

                                Co do strategii - to o czym mowisz to świadome plany i działania. To o czym ja mowie to kształt charakteru i osobowości. Także: instynktowne nastawienie do swiata, w szczególności do partnerki.
                                • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 21:44
                                  proteinowy napisał(a):

                                  > Potwór i Marek reprezentują typ patriarchy tutaj. Nie patriarchy z agitek feministycznych, tylko codziennego, solidnego drwala z Galicji, co to i dom zbuduje i odkurzacz przyniesie. Okazuje sie ze patriarcha moze i Cie denerwuje, ale nawet Ty jestes skłonna dac mu ekstra punkty za wydajność (rucha = cos robi właściwie albo jest właściwa osoba).
                                  ===============================================
                                  Najstarsze rodzinne ślady pochodzą rzeczywiście z Galicji gdzieś sprzed 200 lat. Chrzest, akty ślubu spod Tarnowa. Nazywali się ,,Smoła" a to oznacza że był jakosśzwiązany z branżą budowlaną :)
                                  Pamiętasz słowo ,,functional" ? Ono zawiera i pracę i dom i seks i wychowanie dzieci.
                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 21:59
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Pamiętasz słowo ,,functional" ? Ono zawiera i pracę i dom i seks i wychowanie d
                                    > zieci.

                                    Akurat Proteinowy to jest functional jak ta lala, nothing but functional rzeklabym ;)
                                    • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 22:38
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > Pamiętasz słowo ,,functional" ? Ono zawiera i pracę i dom i seks i wychow
                                      > anie dzieci.
                                      >
                                      > Akurat Proteinowy to jest functional jak ta lala, nothing but functional rzeklabym ;)
                                      ===============================================

                                      To już opisano w ,,Nocach i dniach" . Functional jest podstawą, ale sama podstawa nie wzbudza emocji u kobiety. W pewnym momencie / wieku babka jednak myśli: niech będzie functional, czyli jak napisała Zawle, dobry, poważny, zdecydowany, pracowity itp. ale niech chociaż będzie.
                                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 22:57
                                        marek.zak1 napisał:

                                        W pewnym momencie / wieku babka jednak myśli:
                                        > niech będzie functional, czyli jak napisała Zawle, dobry, poważny, zdecydowany
                                        > , pracowity itp. ale niech chociaż będzie.

                                        Zawle tak mysli 'ale niech chociaz bedzie'??? ;) No nie wiem.
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 07:07
                                        marek.żak 1 napisał
                                        >W pewnym momencie / wieku babka jednak myśli: niech będzie functional, czyli jak napisała Zawle, dobry, poważny, zdecydowany, pracowity itp. ale niech chociaż będzie. <

                                        Szukanie kogoś na siłę, byleby tylko nazywało się, że jest się z facetem, a nie samej, to jest dopiero nierozsądna, czy głupia wręcz strategia.
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 10:44
                                          ninek04 napisała:
                                          > Szukanie kogoś na siłę, byleby tylko nazywało się, że jest się z facetem, a nie
                                          > samej, to jest dopiero nierozsądna, czy głupia wręcz strategia.

                                          A to nie Ty pisałaś że lepsza namiastka niż nic? To jakaś inna strategia?
                                          • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:10
                                            zawle napisała
                                            >A to nie Ty pisałaś że lepsza namiastka niż nic? To jakaś inna strategia?<

                                            Ta namiastka to tylko doraźnie i wiadomo, że ograniczona do pewnego czasu i której koniec łatwo przewidzieć, a patrząc długofalowo, to jasne, że lepiej pozostać samą, niż szukać i wiązać się, bo tak wypada, bo takie są oczekiwania, bo ja nie poradzę sobie bez faceta, albo nie wytrzymam bez niego. Tak,jak Marek pisał -taki,czy owaki,ale niech chociaż będzie- a to jest dopiero bez sensu.
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:17
                                              Może inne myślą tak samo? Skoro dla Ciebie życie bez pieprzenia jest tak słabe że wolisz namiastki niż nic, dla innych życie bez drugiego człowieka jest słabe? Skoro Ty nie wytrzymujesz, czego innym każesz? Dla mnie Twoje wybory niczym się nie różnią od tych pań wyborów. Niczym.
                                              • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:39
                                                zawle napisała
                                                >Może inne myślą tak samo? Skoro dla Ciebie życie bez pieprzenia jest tak słabe że wolisz namiastki niż nic, dla innych życie bez drugiego człowieka jest słabe? Skoro Ty nie wytrzymujesz, czego innym każesz? Dla mnie Twoje wybory niczym się nie różnią od tych pań wyborów. Niczym. <

                                                Gdyby to było tylko pieprzenie, to na dłuższą metę nie zawracalabym sobie tym głowy, skoro wytrzymałam w bezseksiu ładny kawał czasu. Więc musi być coś więcej. I nikomu nic nie każę, z jakiej racji mam komuś narzucać to,jak ma żyć.Mogę jedynie wyrazic swoje zdanie, albo uzasadnić, dlaczego mnie taki, albo inny wybór życiowy, czy styl życia nie pociąga, ale nie kazać.Bo każdy jest inny, to już ustaliliśmy.
                                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:43
                                                  To ja nie wiem o co Ci chodzi ninek....co jest tym substytutem dla Ciebie? Tym o którym pisałaś?

                                                  I co to oznacza?
                                                  "lepiej pozostać samą, niż szukać i wiązać się, bo tak wypada, bo takie są oczekiwania, bo ja nie poradzę sobie bez faceta, albo nie wytrzymam bez niego. Tak,jak Marek pisał -taki,czy owaki,ale niech chociaż będzie- a to jest dopiero bez sensu"

                                                  To ocena cudzych wyborów. A czy Ty żyjesz w zgodzie ze sobą, wybierasz "lepiej", "z sensem"?
                                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 20:48
                                                    zawle napisała
                                                    >To ja nie wiem o co Ci chodzi ninek....co jest tym substytutem dla Ciebie? Tym o którym pisałaś? <


                                                    Bliskość i uwazność innego mężczyzny, która jest tu i teraz i jest dla mnie ważna.

                                                    >I co to oznacza?
                                                    "lepiej pozostać samą, niż szukać i wiązać się, bo tak wypada, bo takie są oczekiwania, bo ja nie poradzę sobie bez faceta, albo nie wytrzymam bez niego. Tak,jak Marek pisał -taki,czy owaki,ale niech chociaż będzie- a to jest dopiero bez sensu"<

                                                    >To ocena cudzych wyborów. A czy Ty żyjesz w zgodzie ze sobą, wybierasz "lepiej", "z sensem"?<

                                                    Nie, nie żyję zgodnie ze sobą, lepiej i z sensem. Właściwie to nie widzę tego sensu, no ale cóż,wychodzi na to,że nie chcę, ale, muszę.Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że ja,tak idealistycznie nastawiona do życia, będę żyła w ten sposób, to bym go chyba wysmiała, no ale niestety nie ma się z czego śmiać. Chodzi mi w ogólnym zarysie o to,że wciąż mam nadzieję, że będę mogła żyć tak,jak bym chciała, z tym, że ja nic nie wiem na pewno, nie jestem silna,niezłomna i pozbawiona wątpliwości. Wiem tylko tyle, że nie uzalezniam swojego poczucia szczęścia od związania się z mężczyzną,to wiem na pewno,
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 20:58
                                                    ninek04 napisała: > Bliskość i uwazność innego mężczyzny, która jest tu i teraz i jest dla mnie waż
                                                    > na.

                                                    To dość tragiczne ninek.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 18:05
                                                    zawle napisała:

                                                    > ninek04 napisała: > Bliskość i uwazność innego mężczyzny, która jest tu i t
                                                    > eraz i jest dla mnie waż
                                                    > > na.
                                                    >
                                                    > To dość tragiczne ninek.

                                                    Raczej nielogiczne.
                                                    Pisze, że bliskość z mężczyzną jest ważna, by na końcu wywodu stwierdzić, że nie uzależnia swojego szczęścia od związania się z mężczyzną.
                                                    Ciekawe jak ta bidula zamierza osiągnąć bliskość nie wiążąc się z tym od kogo tej bliskości oczekuje.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 18:49
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Raczej nielogiczne.
                                                    > Pisze, że bliskość z mężczyzną jest ważna, by na końcu wywodu stwierdzić, że ni
                                                    > e uzależnia swojego szczęścia od związania się z mężczyzną.
                                                    > Ciekawe jak ta bidula zamierza osiągnąć bliskość nie wiążąc się z tym od kogo t
                                                    > ej bliskości oczekuje.

                                                    Z tego co ninek pisze ( nie wiem czy rozumiem) osiąga tą bliskość przez seks.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Z tego co ninek pisze ( nie wiem czy rozumiem) osiąga tą bliskość przez seks.

                                                    Eeee, taka tam pisanina kobiety niezdeklarowanej.
                                                    Na moje oko, ona potrzebuje osobnika zakochanego w niej i rozsądnego. Czyli przewodnika. Taki jej jest potrzebny, bo sama to ona po tym świecie tylko plącze się o własne nogi.
                                                    Delikatna to krucha i wrażliwa istota.
                                                    Nie dowalaj jej, a zasługę w niebie mieć będziesz.
                                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:27
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Ciekawe jak ta bidula zamierza osiągnąć bliskość nie wiążąc się z tym od kogo t
                                                    > ej bliskości oczekuje.
                                                    --------
                                                    Przywiązanie prowadzi do zazdrości. Cieniem chciwości jest ono. Pozbywać się wszystkiego ucz się, co boisz stracić się.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:29
                                                    Mistrzu... :-)
                                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 21:15
                                                    zawle napisała
                                                    >To dość tragiczne ninek. <

                                                    Nawet bardzo tragiczne, ale nie mam wyboru na tę chwilę, zadowalam się tym, co mogę mieć.
                                                    --
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 21:21
                                                    Moze umrze. Ten Twoj maz Ninek. Chcialabym zebys mogla sie cieszyc zyciem, a nie na jakims wygnaniu w jednopokojowym mieszkaniu.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 21:32
                                                    jaka ty jesteś pierdolnięta kitka...samą siebie przeszłaś.
                                                  • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 03:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > jaka ty jesteś pierdolnięta kitka...samą siebie przeszłaś.

                                                    To litosc. Szkoda mi jej.
                                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 09:38
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    >To litosc. Szkoda mi jej.<

                                                    Z litością mam złe skojarzenia, w tym sensie negatywnym.Poza tym to ja sama, dokonując kiedyś nietrafionego, jak się okazało wyboru,odpowiadam za to,jak to życie mi się układa i co z nim dalej zrobię. A "wina",jeśli już o tym mówić, zawsze leży po obu stronach, a nie wyłącznie po jednej.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 10:47
                                                    Ninek..pisałaś że nic nie wskazywało na to, że tak będzie, że jedna strona nie chce współpracować. Nie widzę tu współodpowiedzialności za cokolwiek.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 10:48
                                                    A czego jej kitka współczujesz?
                                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:54
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > Gdyby to było tylko pieprzenie, to na dłuższą metę nie zawracalabym sobie tym g
                                                  > łowy, skoro wytrzymałam w bezseksiu ładny kawał czasu. Więc musi być coś więcej

                                                  Tez tak mysle mimo ze sie z Sid zapieracie, ze to tylko seks. Bo jak nie ma regularnego zwiazku, dzieci i wspolnego M3 to tylko seks ;) A nie ma tak.
                                    • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 00:26
                                      > Akurat Proteinowy to jest functional jak ta lala, nothing but functional rzekla
                                      > bym ;)

                                      Tak, ale rozmawiamy o Marku.
                                      • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 01:16
                                        proteinowy napisał(a):

                                        > > Akurat Proteinowy to jest functional jak ta lala, nothing but functional
                                        > rzekla
                                        > > bym ;)
                                        >
                                        > Tak, ale rozmawiamy o Marku.

                                        Moderator sie znalazl ;)
                                        Jaki bylby sens o nim rozmawiac jesli jego functional i reszte prowadzaca do udanego malzenstwa nie da sie skopiowac czy tez po skopiowaniu sie nie sprawdza? Ja jeszcze nie sprawdzilam jak to jest byc najpiekniejsza na dzielnicy ale Ty chyba sprawdziles functional wiec wypowiedz sie. Sprawdza sie? (lub zignoruj, gdyz za moderatora nie robie ;)
                                        • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 07:13
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Jaki bylby sens o nim rozmawiac jesli jego functional i reszte prowadzaca do udanego malzenstwa nie da sie skopiowac czy tez po skopiowaniu sie nie sprawdza?
                                          =============================================
                                          Nie da się, bo w tym matrixie jest całe mnóstwo parametrów, w tym charakter, dopasowanie, seksualny temperament, oczekiwania, praca, kasa, środowisko, względy kulturowe, konkurencja itp.
                                          Wydaje mi się, że ponadto ważna rzeczą jest docenianie tego, co się ma. Stracić jest łatwo, a zdobyć, zbudować już niekoniecznie.

                                        • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 01:01
                                          > Jaki bylby sens o nim rozmawiac jesli jego functional i reszte prowadzaca do ud
                                          > anego malzenstwa nie da sie skopiowac czy tez po skopiowaniu sie nie sprawdza?
                                          > Ja jeszcze nie sprawdzilam jak to jest byc najpiekniejsza na dzielnicy ale Ty c
                                          > hyba sprawdziles functional wiec wypowiedz sie.

                                          Functional to wizja Marka, nie moja.

                                          Moja wizja okazała sie dziecinna, nie sprawdziła i jej nie sprzedaję, ale płakał też nie będę.

                                          Sens rozmów o strategii "na bycie użytecznym" sprowadza się dla mnie do czytania opinii kobiet na ten temat. W tej chwili zwłaszcza sentmenty Zawle są interesujące, szkoda, że nie mam tyle czasu, żeby popracować więcej nad szczegółami.
                                          • marek.zak1 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 08:27
                                            proteinowy napisał(a):

                                            > Functional to wizja Marka, nie moja.
                                            ===========================

                                            To określenie słyszałem od pewnej bardzo atrakcyjnej zresztą, babki, ciągle samotnej. Po przemyśleniu uważam, że jest trafne. Oczywiście lepiej, jak jest razem z efektem Wow, ale nie wszystkim jest to dane, jako że nie tak dużo facetów jest w stanie je wywołać.
                                            • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 09:17
                                              > To określenie słyszałem od pewnej bardzo atrakcyjnej zresztą, babki, ciągle sam
                                              > otnej. Po przemyśleniu uważam, że jest trafne. Oczywiście lepiej, jak jest raze
                                              > m z efektem Wow, ale nie wszystkim jest to dane, jako że nie tak dużo facetów j
                                              > est w stanie je wywołać.

                                              Powierdzam, wsród moich koleżanek ta cecha jest też na pierwszym miejscu. Ba, nawet TB pisała pare dni temu ze podnieca ja relacja z mężczyzna pod tytułem "Co mi dzisiaj dałeś?". Fizycznie podnieca.
                                              Problem z wychowaniem chłopców jest taki, że otrzymują wizję "meaningful".
                                              Powinni otrzymywać "functional" z ostrzeżeniem przed popadaniem w "meaningful" jako paradoksalnie niewiele znaczącym z praktycznego punktu widzenia.
                                          • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 18:11
                                            proteinowy napisał(a):

                                            > W tej chwili zwłaszcza sentmenty Zawle są interes
                                            > ujące, szkoda, że nie mam tyle czasu, żeby popracować więcej nad szczegółami.

                                            Tam szczegółów nie ma. Tam są dwa psy i obok ich posłanka, jedno posłanko dla niego, tego wymarzonego.
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 18:22
                                              to chyba u Wonta dwa. Ja mam kota i psa. Więcej posłań nie mam. Do zasiedlenia. Przez zwierzęta domowe;)
                                              • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 18:45
                                                zawle napisała:

                                                > to chyba u Wonta dwa. Ja mam kota i psa.

                                                U moich rodziców była trójka. Suka - owczarek niemiecki, bura kotka i kogut. Prawdziwy, kurzeńczy. Rodzice od kogoś go dostali na rosół, ale kto by tam stworzenie zabił. No i dumnie pędzał obie wcześniej wymienione panie. Konfliktów nie było, nawet razem spali na jednej kupie.
                                              • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:21
                                                zawle napisała:

                                                > to chyba u Wonta dwa.
                                                -----
                                                To skomplikowane. Zostańmy przy tym, ze jestem panem dla jednego psa. Suki znaczy się.
                                                • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 06:49
                                                  wont2napisal
                                                  >To skomplikowane. Zostańmy przy tym, ze jestem panem dla jednego psa. Suki znaczy się. <

                                                  W dodatku wiernej ;) Która po tak długim czasie nieobecności swojego pana zaliże Cię chyba na amen ;)
                                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 13:17
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > W dodatku wiernej ;) Która po tak długim czasie nieobecności swojego pana zaliż
                                                    > e Cię chyba na amen ;)
                                                    --------
                                                    Aż tak się za mną stęskniłaś? Spokojnie, jeszcze tydzień... :)
                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 10:23
                                  proteinowy napisał(a):
                                  > Potwór i Marek reprezentują typ patriarchy tutaj. Nie patriarchy z agitek femin
                                  > istycznych, tylko codziennego, solidnego drwala z Galicji, co to i dom zbuduje
                                  > i odkurzacz przyniesie. Okazuje sie ze patriarcha moze i Cie denerwuje, ale naw
                                  > et Ty jestes skłonna dac mu ekstra punkty za wydajność (rucha = cos robi właści
                                  > wie albo jest właściwa osoba).

                                  Solidny drwal z Galicji mnie nie denerwuje. Ok dla budowy domu i odkurzacza. W obu panach denerwują mnie całkiem inne rzeczy, więc przyjmuje że nie są na stałe przyczepione do tych pożądanych.

                                  >
                                  > Co do strategii - to o czym mowisz to świadome plany i działania. To o czym ja
                                  > mowie to kształt charakteru i osobo.

                                  Strategia w sensie biologicznym a nie uświadomionym działaniu. Ok, rozumiem. To gdzie sie podziali inni nastawieni biologicznie na sukces panowie? Siedzą przy oziębłych żonach które z racji swojej dysfunkcji nie zdradzą? Czy więc do normalnej seksualności kobiety na stałe doczepiona jest zdrada kłamstwo? Czy też my w życiu myślimy, kierujemy się stereotypami. Nawet w sytuacji doboru partnera na całe życie nie myślimy, tylko lecimy skrótem?
                              • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 21:21
                                > Czuję się zrobioną przez nią w chuja. Wiesz potwór że 72 % młodocianych morderc
                                > ów pochodzi z pełnych rodzin?

                                Czemu czujesz sie robiona w chuja? Odbierasz to osobiście?
                                Mordercy: czy w społeczeństwie w którym robiono te badania jest mniej niz 72% pełnych i funkcjonalnych rodzin?
                                Nie wiem w ktora stronę idziesz, pomóż. Chodzi Ci o to (tak jak Kitty) ze małżeństwo to instytucja ktora szkodzi?
                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 21:37
                                  proteinowy napisał(a):

                                  Chodzi Ci o to (tak jak Kitty) ze małże
                                  > ństwo to instytucja ktora szkodzi?

                                  Sprostuje za siebie: mi nie chodzi, ze szkodzi tylko, ze niewiele ludzi sie nadaje. Jakie jest prawdopodobienstwo, ze sie nadajesz? Lepiej nie ryzykowac. Szczegolnie w mlodym wieku. Teraz jak patrze na malzenstwo to widze je jako rytulal ukoronowujacy np 25 lecie pozycia czyli powiedzmy nie wczesniej niz kolo 50tki mozna by sobie zafundowac slub, jak juz sie dzieci spod skrzydel wypuscilo i nadal chce sie byc razem. Inaczej (wczesniej) moze byc u bezdzietnych przypuszczam.
                                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 10:40
                                  proteinowy napisał(a):
                                  > Moze taka być. Samotna matka moze tez wychować dziecko o wiele lepiej od matki
                                  > ze wsparciem partnera i innej rodziny. Bywa też odwrotnie. Czy wobec tego Twoja
                                  > wizja szacowania prawdopodobieństw wyraża się w "na dwoje babka wróży"?

                                  > Czemu czujesz sie robiona w chuja? Odbierasz to osobiście?
                                  > Mordercy: czy w społeczeństwie w którym robiono te badania jest mniej niz 72% p
                                  > ełnych i funkcjonalnych rodzin?
                                  > Nie wiem w ktora stronę idziesz, pomóż. Chodzi Ci o to (tak jak Kitty) ze małże
                                  > ństwo to instytucja ktora szkodzi?

                                  Badania, badania. Ludzie nie doceniają mocy i wartości słowa. Badania mówią....dzieci z rodzin rozbitych mają mniejsze szanse na sukces. Dzieci z rodzin wielodzietnych są zaniedbywane. Dzieci z rodzin pełnych częściej mordują. I ludzie już wiedzą. Dlatego potem nadzór rodzicielski w sądach jako środek wychowawczy częściej bywa stosowany w przypadku rodzin pełnych niż niepełnych. Dzieci z rodzin niepełnych dostają nadzór kuratora, co stygmatyzuje ich w szkole i wpycha w tory rodziny dysfunkcyjnej. Rodziny niepełne i wielodzietne to rodziny narażone na biedę z uwagi na brak jakiegokolwiek wsparcia, a wręcz warunkowane systemem wsparcia na bezrobocie, korzystanie i opieki państwa. Te rodziny z racji biedy są pod ciągłą kontrolą instytucji społecznych.
                                  Stygmatyzacja to jedno, uważam że sam system wpycha te rodziny w dysfunkcję. Że my ludzie robimy to samo. A nie nie niepełność czy wielodzietność tych rodzin tworzy dysfunkcję, ale brak wsparcia, pomocy i uważności. Dlatego dane naukowe robią nas w chuja. Lub...co będzie bliższe prawdy, wiedzą niepogłębiona jest szkodliwa.
                                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:26
                                    zawle napisała
                                    >A nie nie niepełność czy wielodzietność tych rodzin tworzy dysfunkcję, ale brak wsparcia, pomocy i uwazności<

                                    To skąd to wsparcie, pomoc, uwaznosc ma płynąć? -od zwykłych ludzi, sąsiadów, ,nauczycieli, pedagogów , lekarzy, którzy nie chcą zauważyć, że w rodzinie mogą być problemy, bo w sumie niech każdy żyje, jak chce, czy co innego masz na myśli, mówiąc o tym braku uwazności? Skoro pomoc instytucji też jest niewystarczająca,to skąd ta pomoc ma iść i w jaki sposób?

                                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 10.02.16, 11:36
                                      ninek04 napisała:

                                      > zawle napisała
                                      > >A nie nie niepełność czy wielodzietność tych rodzin tworzy dysfunkcję, ale
                                      > brak wsparcia, pomocy i uwazności<
                                      >
                                      > To skąd to wsparcie, pomoc, uwaznosc ma płynąć? -od zwykłych ludzi, sąsiadów, ,
                                      > nauczycieli, pedagogów , lekarzy, którzy nie chcą zauważyć, że w rodzinie mogą
                                      > być problemy, bo w sumie niech każdy żyje, jak chce, czy co innego masz na myśl
                                      > i, mówiąc o tym braku uwazności? Skoro pomoc instytucji też jest niewystarczają
                                      > ca,to skąd ta pomoc ma iść i w jaki sposób?

                                      Skąd? Zewsząd. Ale czy ktokolwiek nakaże innym jak się zachowywać? Może chociażby z instytucji które taką pomoc mają świadczyć? Wspierającą, nie oceniającą? Rodzina potrzebuje siły wewnętrznej. A skąd ją ma znaleźć, gdy ciągle jest oceniana i krytykowana? Gdy mało specjalistów proponuje drogi, rozwiązania a potrafi tylko wytknąć błędy?

                                      Ale to jakby nie jest tematem tej rozmowy.
                                  • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 07:55
                                    > Badania, badania. Ludzie nie doceniają mocy i wartości słowa. Badania mówią....

                                    Ok, wyjdźmy poza jałowe narzekania i zgódźmy sie ze po pierwsze masa researchu z dziedzin humanistycznych to agitacja i przeinaczenie (choc osobiście mam o nich troche wyższe mniemanie) a do tego jest interpretowana przez ludzi nie mających pojęcia jak czytać dane. (Przy okazji: ciagle nie podałaś mi drugiej krytycznej liczby przy tych 72% morderców, czyli procent pełnych rodzin w badanej grupie).

                                    Chodzi Ci o to zeby programowo ignorować wszelkie próby obiektywnej analizy bo moze sie komuś przykleić latka? co proponujesz w zamian?

                                    Mam wrazenie, ze okopałaś się w defensywie, bo czujesz się pietnowana. Nie czuj sie. Nawet gdyby 99% dzieci wychowywanych przez samotnego rodzica kończyło w rynsztoku to ciagle nie unieważnia Twojego przypadku.

                                    Jedyne do czego mam obiekcje to próby podważania pozycji ludzi takich jak Ninek poprzez "lepiej dla dziecka jest przejść przez rozwód niz tkwić w chorym układzie" i kompletne ignorowanie danych wlasnie. Z tego co widze dookoła to jest prawda głównie wtedy kiedy co najmniej jedno z rodziców ma mentalność i charakter nastolatka, czy jest zwykłym bucem.

                                    Moja ex-szefowa z polskiej firmy miała romans w pracy (podobnie jak wiele/wielu innych) i jako 20 latek byłem pod głębokim wrażeniem z jaka gracja rozgrywała przy tym swoje zycie rodzinne. Byc moze dlatego trzymam za Ninka kciuki troche bardziej.

                                    • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 09:53
                                      >Byc moze dlatego trzymam za Ninka kciuki troche bardziej.<

                                      Dziękuję, miło natknąć się na takie słowa wśród powodzi tych pozostałych, o jednoznacznym wydźwięku.
                                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 10:44
                                      proteinowy napisał(a):
                                      > Ok, wyjdźmy poza jałowe narzekania i zgódźmy sie ze po pierwsze masa researchu
                                      > z dziedzin humanistycznych to agitacja i przeinaczenie (choc osobiście mam o ni
                                      > ch troche wyższe mniemanie) a do tego jest interpretowana przez ludzi nie mając
                                      > ych pojęcia jak czytać dane. (Przy okazji: ciagle nie podałaś mi drugiej krytyc
                                      > znej liczby przy tych 72% morderców, czyli procent pełnych rodzin w badanej gru
                                      > pie).

                                      www.wiecjestem.us.edu.pl/nieletni-i-mlodociani-przestepcy
                                      > Chodzi Ci o to zeby programowo ignorować wszelkie próby obiektywnej analizy bo
                                      > moze sie komuś przykleić latka? co proponujesz w zamian?

                                      hehe...człowieku, popatrz co się dzieje na górze przy okazji 500 zł/dziecko. Zobacz co ludzie którzy nami rządzą robią z badaniami które sami wyprodukowali i mnie nie rozśmieszaj.

                                      > Mam wrazenie, ze okopałaś się w defensywie, bo czujesz się pietnowana. Nie czuj
                                      > sie. Nawet gdyby 99% dzieci wychowywanych przez samotnego rodzica kończyło w r
                                      > ynsztoku to ciagle nie unieważnia Twojego przypadku.

                                      Niestety strzał obok. Ja uprawiam takie zawód i jestem na tyle znana u siebie w mieście że nie podlegam takim ocenom ( nie wprost). Więc dotyczy to tego co oglądam w sądzie, instytucjach pomocy społecznej i placówkach oświatowych z którymi współpracuję.

                                      > Jedyne do czego mam obiekcje to próby podważania pozycji ludzi takich jak Ninek
                                      > poprzez "lepiej dla dziecka jest przejść przez rozwód niz tkwić w chorym układ
                                      > zie" i kompletne ignorowanie danych wlasnie. Z tego co widze dookoła to jest pr
                                      > awda głównie wtedy kiedy co najmniej jedno z rodziców ma mentalność i charakter
                                      > nastolatka, czy jest zwykłym bucem.

                                      No cóż...o wybory ninka to ja się nie sprzeczam. Sprzeczam się o brak prawdy wewnętrznej. Do tego widzisz..każdy ma swoje wartości. Ja jestem zadowolona ze swojego życia i chciałabym żeby moje dzieci dokonywały w podobny sposób wyborów. Ninek pewnie chce przekazać swoim swoją ścieżkę życiową ( czy nie tak, ninek?). Ale poza tym jest jeszcze coś..Ja ninek nie wierzyłam gyd kreowała się tu na super-kochankę która spija śmietanę tego życia. Okazało się że jest to namiastka, substytut tego czego pragnie. Tu miałyśmy spór. A głębiej....tak ma niestety głębiej

                                      >
                                      > Moja ex-szefowa z polskiej firmy miała romans w pracy (podobnie jak wiele/wielu
                                      > innych) i jako 20 latek byłem pod głębokim wrażeniem z jaka gracja rozgrywała
                                      > przy tym swoje zycie rodzinne. Byc moze dlatego trzymam za Ninka kciuki troche
                                      > bardziej.
                                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 11:17
                                        zawle napisała: > Niestety strzał obok. Ja uprawiam takie zawód i jestem na tyle znana u siebie w
                                        > mieście że nie podlegam takim ocenom ( nie wprost). Więc dotyczy to tego co og
                                        > lądam w sądzie, instytucjach pomocy społecznej i placówkach oświatowych z który
                                        > mi współpracuję.

                                        Doprecyzuję, bo mi zaraz kitka prywatnymi mailami rzuci w ryja ....w okresie nastolatkowym mój syn sprawiał problemy wychowawcze ( zakochał się, przestał uczyć, uszczęśliwił mnie wnusią, nie nosił butów zmiennych, zerwał roletę w oknie usiłując ją odkręcić, pobrudził żakiet koleżanki kredą, ganiał po nocach z policją swoją dziewczynę- uciekała z domu grożąc samobójstwem....hmmm...Kitka, coś przeoczyłam?) . Wtedy docierało do mnie ..pedagog a dziecka nie potrafi wychować. Gdy go broniłam ( też się zdarzało) to słyszałam że moje standardy zachowania młodzieży są nieprawidłowe ( pracuję ze zdemoralizowaną).
                                        • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 13:48
                                          zawle napisała:

                                          > Doprecyzuję, bo mi zaraz kitka prywatnymi mailami rzuci w ryja ....w okresie na
                                          > stolatkowym mój syn sprawiał problemy wychowawcze ( zakochał się, przestał uczy
                                          > ć, uszczęśliwił mnie wnusią, nie nosił butów zmiennych, zerwał roletę w oknie u
                                          > siłując ją odkręcić, pobrudził żakiet koleżanki kredą, ganiał po nocach z polic
                                          > ją swoją dziewczynę- uciekała z domu grożąc samobójstwem....hmmm...Kitka, coś p
                                          > rzeoczyłam?) .

                                          Wiesz co? Jestes podla. Ciekawe po co mieszasz mnie do zycia swojego syna, po tym jak Cie w watku o zaciazeniu Kutuzow walil za to po lbie a ja bronilam swoja klata, choc o wpadkach mam swoje zdanie. Dla mnie czyjes dzieci nie sa na tyle wazne by sie ich zyciem zajmowac. Zwlaszcza dorosle, ktore maja zycie odrebne i prawo do decydowania o sobie. Ja sie najwyzej moge zajmowac Twoim przypadkiem lub kazdego innego przedstawiajacego go na forum, a nie zstepnymi. Dzieci mnie nie interesuja.

                                          A jak Proteinowemu brakuje danych do 'analizy' to niech sobie w wyszukiwarke wklepie czego mu brak.
                                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 14:02
                                            Na temat podłości to Ty się kitka chyba nie masz prawa wypowiadać. Bo informacje z priva wyciągasz za każdym razem bez żadnych hamulców. Nie mieszam CIEBIE do życia swojego syna, tylko uprzedzam to, co zawsze robisz. Co do jego wpadki...ja, jego matka mam w dupie ocenę Twoją czy kutuzowa ( z wiadomych powodów). I nikt mnie bronić nie musi. Więc mi tego nie wypominaj. Czyjeś dzieci pewnie nie są dla Ciebie ważne, ale wykorzystać je to pewnie byś nie miała skrupułów ( to moje zdanie), skoro życzysz innym dzieciom żeby ich ojciec umarł, żeby mamusia nie musiała w pokoju z kuchnią mieszkać. Mam dość kłótni z Tobą, kąsasz jak wściekła suka. Mnie zaczyna to męczyć, to twoje ciągłe ujadanie. Brak nowych, dla których jesteś miła, żeby potem mieć czym walnąć ich w łeb, powoduje że zostaje tylko ujadająca suka, którą widzę nieomal w każdym poście.
                                            • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 14:31
                                              zawle napisała:

                                              > Na temat podłości to Ty się kitka chyba nie masz prawa wypowiadać. Bo informacj
                                              > e z priva wyciągasz za każdym razem bez żadnych hamulców.

                                              Slucham, jakie to info z prive wyciagnelam na Twoj temat? Powiedzialam, ze klamiesz ale przeciez nie podawalam zadnych info.

                                              Co do jego wpadki...
                                              > ja, jego matka mam w dupie ocenę Twoją czy kutuzowa ( z wiadomych powodów). I n
                                              > ikt mnie bronić nie musi. Więc mi tego nie wypominaj.

                                              Ooo to trzeba bylo napisac w tamtym watku.

                                              Czyjeś dzieci pewnie nie
                                              > są dla Ciebie ważne, ale wykorzystać je to pewnie byś nie miała skrupułów ( to
                                              > moje zdanie), skoro życzysz innym dzieciom żeby ich ojciec umarł, żeby mamusia
                                              > nie musiała w pokoju z kuchnią mieszkać.

                                              Zycze? Jestes pewna, ze zycze? Czy stwierdzam taka mozliwosc?

                                              Mam dość kłótni z Tobą, kąsasz jak wśc
                                              > iekła suka. Mnie zaczyna to męczyć, to twoje ciągłe ujadanie. Brak nowych, dla
                                              > których jesteś miła, żeby potem mieć czym walnąć ich w łeb, powoduje że zostaje
                                              > tylko ujadająca suka, którą widzę nieomal w każdym poście.

                                              Lojesu i tak mialam sie przeniesc na inne forum. Ciekawe z kim wtedy bedziesz gadac? ;)
                                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 14:51
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Slucham, jakie to info z prive wyciagnelam na Twoj temat? Powiedzialam, ze klam
                                                > iesz ale przeciez nie podawalam zadnych info.

                                                No przecież. To czasami dużo gorsze niż prawda, bo można sobie wyobrazić co się chce. Pominę inne osoby których sceny z prywatnego życie wywlekasz , nie mówiąc o kogo chodzi. Na tym polega ta Twoja dobroć? dyskrecja?.

                                                > Ooo to trzeba bylo napisac w tamtym watku.


                                                Proste pytanie..prosiłam Cię o pomoc? To co mi kurwa wypominasz?


                                                > Czyjeś dzieci pewnie nie
                                                > > są dla Ciebie ważne, ale wykorzystać je to pewnie byś nie miała skrupułów
                                                > ( to
                                                > > moje zdanie), skoro życzysz innym dzieciom żeby ich ojciec umarł, żeby ma
                                                > musia
                                                > > nie musiała w pokoju z kuchnią mieszkać.
                                                >
                                                > Zycze? Jestes pewna, ze zycze? Czy stwierdzam taka mozliwosc?

                                                Życzyłaś.

                                                > Lojesu i tak mialam sie przeniesc na inne forum. Ciekawe z kim wtedy bedziesz g
                                                > adac? ;)

                                                Gadać to ja z Tobą lubię, kłócić się nie lubię. W taki sposób.
                                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:06
                                                  zawle napisała:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  > > Slucham, jakie to info z prive wyciagnelam na Twoj temat? Powiedzialam, z
                                                  > e klam
                                                  > > iesz ale przeciez nie podawalam zadnych info.
                                                  >
                                                  > No przecież. To czasami dużo gorsze niż prawda, bo można sobie wyobrazić co się
                                                  > chce.

                                                  Straszne hehe bardzo straszne, co ludzie moga sobie wyobrazic gdy info brak ;)

                                                  Pominę inne osoby których sceny z prywatnego życie wywlekasz , nie mówią
                                                  > c o kogo chodzi. Na tym polega ta Twoja dobroć? dyskrecja?.

                                                  Oj Zawle chcialoby sie wiedziec ale sie nie wie ;) Jestes pewna, ze ja z innymi osobami nie ustalam takich rzeczy? Moze nawet stukamy z jednego kompa. Moze nawet zamieniamy sie nickami ;) A na powaznie: moje rozliczenia z innymi osobami niech nie beda przedmiotem Twoich zainteresowan. Przypominam, ze mamy juz 2016. A Ty ciagle mi przeszlosc wypominasz. Co bylo, tego nie ma.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:29
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Oj Zawle chcialoby sie wiedziec ale sie nie wie ;) Jestes pewna, ze ja z innymi
                                                    > osobami nie ustalam takich rzeczy? Moze nawet stukamy z jednego kompa. Moze na
                                                    > wet zamieniamy sie nickami ;) A na powaznie: moje rozliczenia z innymi osobami
                                                    > niech nie beda przedmiotem Twoich zainteresowan. Przypominam, ze mamy juz 2016.
                                                    > A Ty ciagle mi przeszlosc wypominasz. Co bylo, tego nie ma.

                                                    Oj kitka, kitka. Twój świat jest zbyt wysublimowany dla mnie. Kilka nicków, ustalanie wersji, wspólny komp. Zbyt dużo tu intrygi i kłamstewek. Twoje rozliczenia z innymi osobami mnie nie odchodzą, ale obchodzą mnie sytuacje społeczne które Ciebie określają jako człowieka. Dalej to jest przewidywanie do czego jesteś w stanie się posunąć. Wolę przewidzieć niż potem czuć się wydymana. Przeszłość buduje teraźniejszość kitka, gumką myszką się jej nie zetrze.
                                          • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:06
                                            > A jak Proteinowemu brakuje danych do 'analizy' to niech sobie w wyszukiwarke wk
                                            > lepie czego mu brak.

                                            Nie. W rzeczowej dyskusji obowiazek poparcia tezy danymi ma strona wysuwajaca teze. Zapomnialem (jako nerd) ze w grupie kluczem nie jest "mowic do rzeczy". Trzeba mowic "do ludzi"...
                                            • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:09
                                              proteinowy napisał(a):

                                              > > A jak Proteinowemu brakuje danych do 'analizy' to niech sobie w wyszukiwa
                                              > rke wk
                                              > > lepie czego mu brak.
                                              >
                                              > Nie. W rzeczowej dyskusji obowiazek poparcia tezy danymi ma strona wysuwajaca t
                                              > eze. Zapomnialem (jako nerd) ze w grupie kluczem nie jest "mowic do rzeczy". Tr
                                              > zeba mowic "do ludzi"...

                                              No to mamy powrot do osobistych celow dyskusji na forum kazdego z uzytkownikow: swiadomych i nieswiadomych. Celom podporzadkowywujemy strategie. Ty mi mowisz jak powinno byc, a ja Tobie jak jest, zreszta sam doszedles. I nie zapominaj, ze rozmawiasz z kobietami. Moglbys moze rzeczowo rozmawiac z innymi mezczyznami ale oni (Ty?) sa jakby mniej zmotywowani do rozmow wewnatrz swojej plci ;)
                                              • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:37
                                                > Ty mi mowisz
                                                > jak powinno byc, a ja Tobie jak jest, zreszta sam doszedles. I nie zapominaj, z
                                                > e rozmawiasz z kobietami. Moglbys moze rzeczowo rozmawiac z innymi mezczyznami
                                                > ale oni (Ty?) sa jakby mniej zmotywowani do rozmow wewnatrz swojej

                                                Racja, nie da sie dorosłych zmusić do porzucenia ulubionej formy narracji, zresztą po co? Żeby sie zanudzili na smierć? :)

                                                Ja czasem się przyczepię do gloryfikowania obskurantyzmu (typu: nie jest jasne o co chodzi, ergo wszystkie opcje sa równie dobre, ergo wybieram taką z którą mi najwygodniej), ze to jest intelektualny rak ktory lubi sie przerzucić na dziedziny w ktorych wiadomo o co chodzi. Z obowiązku się przyczepię. Zombie gania samochodowych huliganów, ja bede sie czepiał nieścisłości.

                                                Przesiedziałem pare godzin w Belfaście czekając na samolot, stad wiecej tekstu, ale i tak Twoje i Zawle zapasy w kisielu najciekawsze jak do tej pory. Tylko że skończyłyście zanim mi sie pop-corn skończył ;)
                                                • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 21:20
                                                  proteinowy napisał(a):

                                                  Z obowiązku się przyczepię. Zombie gania s
                                                  > amochodowych huliganów, ja bede sie czepiał nieścisłości.

                                                  Pilnuj niescislosci! ;) Jak ide wzdluz plotu i pies mnie usilnie obszekuje po drugiej jego stronie tez mowie do niego 'Piiiilnuj piesiu pilnuj'. Doceniam dopelnianie obowiazkow ;)
                                                  (Zombi tak dalece bezproblemowy w swoim zyciu osobistym jest, ze niedlugo bedzie czas poswiecal na instalowanie kamer w pokojach hotelowych nowozencow w celu odgornej kontroli czy dopelniaja swoich malzenskich powinnosci ;)

                                                  > Przesiedziałem pare godzin w Belfaście czekając na samolot, stad wiecej tekstu,
                                                  > ale i tak Twoje i Zawle zapasy w kisielu najciekawsze jak do tej pory. Tylko ż
                                                  > e skończyłyście zanim mi sie pop-corn skończył ;)

                                                  Dobrze, ze sie na samolot nie spozniles, a my to wiesz kisielek lepiej wrabac niz sie w nim kotlowac (nie mylic z 'kotlowaniem' by Marek ;)
                                                  Twoje teksty zawsze mile widziane.
                                                  • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 21:35
                                                    > Pilnuj niescislosci! ;) Jak ide wzdluz plotu i pies mnie usilnie obszekuje po d
                                                    > rugiej jego stronie tez mowie do niego 'Piiiilnuj piesiu pilnuj'. Doceniam dope
                                                    > lnianie obowiazkow ;)

                                                    Fajny obrazek. Pewnie ten pies ma dokładnie to samo odczucie co ja - "no ale jak tak mozna?!"

                                                    > (Zombi tak dalece bezproblemowy w swoim zyciu osobistym jest, ze niedlugo bedzi
                                                    > e czas poswiecal na instalowanie kamer w pokojach hotelowych nowozencow w celu
                                                    > odgornej kontroli czy dopelniaja swoich malzenskich powinnosci ;)

                                                    Niech nagrywa.
                                                    Dziś nagra, jutro mu wycieknie ;)
                                                    Materiałom amatorskim w internecie mówimy zdecydowane tak!
                                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Jak ide wzdluz plotu i pies mnie usilnie obszekuje po d
                                                    > rugiej jego stronie tez mowie do niego 'Piiiilnuj piesiu pilnuj'. Doceniam dope
                                                    > lnianie obowiazkow ;)
                                                    --------
                                                    Patrz, to ja mam tak na forum! :)
                                      • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 14:57
                                        > > ych pojęcia jak czytać dane. (Przy okazji: ciagle nie podałaś mi drugiej
                                        > krytyc
                                        > > znej liczby przy tych 72% morderców, czyli procent pełnych rodzin w badan
                                        > ej gru
                                        > > pie).
                                        >
                                        > rel="nofollow">www.wiecjestem.us.edu.pl/nieletni-i-mlodociani-przestepcy

                                        Przejrzalem tekst. Autorka podaje konkretny procent mordercow (73), ale nie podaje stosunku rodzin pelnych do niepelnych, zatem jej liczby sa tyle warte, co marketingowe (puste zdania typu "30% procent wiecej X w produkcie Y") . Rzucilem okiem na jej naukowe kwalifikacje. Jest _studentka_ psychologii i dziennikarstwa. Podsumowujac to jest ktos sie dopiero uczy pisac i nie jest jeszcze bardzo zainteresowana liczeniem.

                                        Nie bede dziewczyny krytykowal, niech sie uczy. Ale jezeli na jej tekscie opierasz krytyke rzetelnych badan, to to jest chochol (strawman):
                                        en: en.wikipedia.org/wiki/Straw_man
                                        pl: pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:25
                                          proteinowy napisał(a):
                                          > Przejrzalem tekst. Autorka podaje konkretny procent mordercow (73), ale nie pod
                                          > aje stosunku rodzin pelnych do niepelnych, zatem jej liczby sa tyle warte, co m
                                          > arketingowe (puste zdania typu "30% procent wiecej X w produkcie Y") .

                                          I o tym mówię:))
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 19:40
                                        zawle napisała
                                        >No cóż...o wybory ninka to ja się nie sprzeczam. Sprzeczam się o brak prawdy wewnętrznej. Do tego widzisz..każdy ma swoje wartości. Ja jestem zadowolona ze swojego życia i chciałabym żeby moje dzieci dokonywały w podobny sposób wyborów. Ninek pewnie chce przekazać swoim swoją ścieżkę życiową ( czy nie tak, ninek?)<

                                        Wiadomo, że Ciebie nikt nie prześcignie pod względem uczciwej, jedynie słusznej i prawdziwej postawy życiowej,a do tego wszystko to wypowiadane mentorskim,moralizatorskim tonem,pouczajacym nawet. Ja już jestem za stara, żeby się nawrócić, albo uznać, że takie nauki o życiu zgodnie z wewnętrzną prawdą są we mnie w stanie wywołać wyrzuty sumienia, czy nie wiem co jeszcze -poczucie wstydu?

                                        Ninek pewnie chce przekazać swoim dzieciom swoją ścieżkę życiową (czy nie tak ninek? >

                                        No wiesz, jak mi się nie uda (albo uda, zależy od interpretacji) im przekazać i się zaczną gubić, to może trafią do Ciebie-Ty ich wyprostujesz, choćby z racji kompetencji zawodowych.




                                        .> Ale poza tym jest jeszcze coś..Ja ninek nie wierzyłam gyd kreowała się tu na super-kochankę która spija śmietanę tego życia. Okazało się że jest to namiastka, substytut tego czego pragnie. Tu miałyśmy spór. A głębiej....tak ma niestety głębiej<

                                        Tę kreację to chyba wykreowalas sobie w swojej głowie, a tak poza tym, to nie wiem, jakie masz podstawy, by mi nie wierzyć, no ale ja w Twojej głowie nie siedzę, tak jak Ty w mojej widocznie, skoro wiesz tak dobrze.
                                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 19:51
                                          ninek04 napisała:
                                          > Wiadomo, że Ciebie nikt nie prześcignie pod względem uczciwej, jedynie słusznej
                                          > i prawdziwej postawy życiowej,a do tego wszystko to wypowiadane mentorskim,mo
                                          > ralizatorskim tonem,pouczajacym nawet.

                                          A to jest jakiś wyścig? I co jest główna nagrodą? Bo nie wiem czy startować. Oczywiście że moja prawda jest najsłuszniejsza. Dlatego żyję według niej. Ty nie? Nie masz swojej słusznej prawdy? To według czego żyjesz? Jak podejmujesz decyzje?

                                          Ja już jestem za stara, żeby się nawróci
                                          > ć, albo uznać, że takie nauki o życiu zgodnie z wewnętrzną prawdą są we mnie w
                                          > stanie wywołać wyrzuty sumienia, czy nie wiem co jeszcze -poczucie wstydu?
                                          >

                                          Człowiek nigdy nie jest na nic za stary. Masz się czego wstydzić ninek? I masz powody do wyrzutów sumienia?


                                          > Ninek pewnie chce przekazać swoim dzieciom swoją ścieżkę życiową (czy nie tak n
                                          > inek? >
                                          >
                                          > No wiesz, jak mi się nie uda (albo uda, zależy od interpretacji) im przekazać i
                                          > się zaczną gubić, to może trafią do Ciebie-Ty ich wyprostujesz, choćby z racji
                                          > kompetencji zawodowych.

                                          Nikogo nie da się wyprostować ninek. Ludzie prostują się SAMI. Nikt za nich tej pracy nie wykona. Nikt ich nie zmieni.

                                          > Tę kreację to chyba wykreowalas sobie w swojej głowie, a tak poza tym, to nie w
                                          > iem, jakie masz podstawy, by mi nie wierzyć, no ale ja w Twojej głowie nie sied
                                          > zę, tak jak Ty w mojej widocznie, skoro wiesz tak dobrze.
                                          • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 21:19
                                            zawle napisała
                                            >A to jest jakiś wyścig? I co jest główna nagrodą? Bo nie wiem czy startować.<

                                            Nie musisz startować, bo pierwsza dobieglaś do mety w tej kategorii,o której pisałam.
                                            >
                                            Oczywiście że moja prawda jest najsłuszniejsza. Dlatego żyję według niej. Ty nie? Nie masz swojej słusznej prawdy? To według czego żyjesz? Jak podejmujesz decyzje?>

                                            To,co dla Ciebie oczywiste, dla mnie już nie tak bardzo -nie powiedziałabym nigdy o sobie, tak bez żadnych wątpliwości, że moja prawda jest najsłuszniejsza, bo JA tak uważam.


                                            >Człowiek nigdy nie jest na nic za stary. Masz się czego wstydzić ninek? I masz powody do wyrzutów sumienia?<

                                            W tych sprawach, które zapewne masz na myśli to nie, nie mam wyrzutów sumienia.

                                            >Nikogo nie da się wyprostować ninek. Ludzie prostują się SAMI. Nikt za nich tej pracy nie wykona. Nikt ich nie zmieni. <

                                            Ale może pomóc w naprostowywaniu, w końcu po to ci specjaliści między innymi są.
                                            • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 11:31
                                              ninek04 napisała:
                                              > Nie musisz startować, bo pierwsza dobieglaś do mety w tej kategorii,o której pi
                                              > sałam.

                                              hehe...coś jak Forrest Gump?:)) Mnie pasuje:))

                                              > To,co dla Ciebie oczywiste, dla mnie już nie tak bardzo -nie powiedziałabym nig
                                              > dy o sobie, tak bez żadnych wątpliwości, że moja prawda jest najsłuszniejsza, b
                                              > o JA tak uważam.

                                              I tym się różnimy. U mnie po etapie rozważań, następuje działanie. I nie oglądam się do tyłu. Decyzja którą podjęłam była na tamtą chwilę najsłuszniejsza. Bo nigdy nie pzrewidzimy wszystkich swoich ścieżek życiowych. Nie jest oczywiście tak, że czasami się nie zagłębiam, czy słusznie nie podjęłam jakiś wyzwań, co by było, gdybym zrobiła coś innego. Jak każdy człowiek, jednak staram się żeby nie ciągnęło mnie to do tyłu.

                                              > >Człowiek nigdy nie jest na nic za stary. Masz się czego wstydzić ninek? I

                                              Te sprawy mnie nie interesują. Zdradzaj, uprawiaj seks- to Twoje wybory. Tylko na litość boską, nie zadowalaj się substytutami.

                                              > Ale może pomóc w naprostowywaniu, w końcu po to ci specjaliści między innymi są

                                              Do specjalisty trzeba pójść, być otwartym na sugestie i brać zalecone leki. Włożyć w to pracę. Większość ludzi liczy na różczkę.
                                    • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 14:23
                                      proteinowy napisał(a):

                                      > Jedyne do czego mam obiekcje to próby podważania pozycji ludzi takich jak Ninek
                                      > poprzez "lepiej dla dziecka jest przejść przez rozwód niz tkwić w chorym układ
                                      > zie" i kompletne ignorowanie danych wlasnie. Z tego co widze dookoła to jest pr
                                      > awda głównie wtedy kiedy co najmniej jedno z rodziców ma mentalność i charakter
                                      > nastolatka, czy jest zwykłym bucem.

                                      Wg mnie dla dziecka jest tam lepiej, gdzie bezpieczniej i bogaciej. Wiec jezeli Ninek mieszka w domu z dziecmi, dzieci maja kochajacego ojca, ktory sie nimi zajmuje, a po rozwodzie mialaby mieszkac z matka, ktora sie w macierzynstwie nie realizuje w jednopokojowym mieszkaniu to chyba jest jasne, co jest dla dzieci lepsze. Btw caly czas nie moge wyjsc ze zdumienia nad sposobem myslenia, ktory tu przyjmujemy za standard, ze po rozwodzie dzieci MUSZA zostac z matka? Skad pochodzi jakies idiotyczne zalozenie, ze matka jest lepsza od ojca? Chodzby w tym przypadku ojciec jest lepszy, bo ma dom, zajmuje sie dziecmi i sprawia mu to przyjemnosc, a dzieci chca mieszkac w domu ojca. Chyba, ze to on by sie wyniosl (poprzez smierc np), a Ninek by tam zostala z dziecmi. Choc z pktu widzenia relacji ojciec-syn ojciec dla syna jest wazniejszy, zeby nie chowac dziecka plci meskiej w damskim kregu. Ja np bedac z synem sam na sam staram sie byc dla niego maksymalnie meska. Bardzo sie boje zeby nie wyrosl na pipke z drugiego watku. Dlatego lecimy juz z czwartym sportem (w meskim kregu), a jak tylko bedzie juz to mozliwe wchodzimy w kulturystyke. Zadnego pipowstwa/cipowstwa/mazgajstwa. Moze jakas szkole zolnierska/lotnicza sie wybierze. Czy samotna kobieta z dziecmi cos takiego pociagnie bez supportu mezczyzny?

                                      > Moja ex-szefowa z polskiej firmy miała romans w pracy (podobnie jak wiele/wielu
                                      > innych) i jako 20 latek byłem pod głębokim wrażeniem z jaka gracja rozgrywała
                                      > przy tym swoje zycie rodzinne. Byc moze dlatego trzymam za Ninka kciuki troche
                                      > bardziej.

                                      Ja nie bylabym taka optymistka z uwagi jednak na roznice w psychice miedzy kobieta a mezczyzna. Tutaj wielokrotnie przysluchiwalam sie mezczyznom, ktorzy przedkladaja, ze stosunkowo latwo zadowalaja sie zyciem z zona nawet jesli jej nie kochaja ale zwiazek jako tako funkcjonuje. Po prostu nie widza wiekszej roznicy miedzy obecna, a kazda mozliwa inna na jej miejscu. Natomiast w przypadku kobiety w martwym zwiazku to ona jest wypalona calkowicie na wior psychicznie, zniszczona czyli staje sie albo wredna suka (w tym dla dzieci, partnera) albo popada w depresje albo agituje dzieci przeciwko ojcu albo sie zaczyna puszczac na potege narazajac sie na kolejne zranienia albo wpada w inny odchyl nie do ukrycia przed dziecmi na dluzsza mete. Czyli ostatecznie przenosi odchyl na dzieci. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego kobiety rozstanie jest bardziej oplacalne. Nie sadze zeby Ninek tu cos 'rozgrywala'. Mam wrazenie, ze sie powoli rozpada na kawalki raczej.
                                      • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:18
                                        > Bardzo sie boje zeby nie wyrosl na pipke z drugiego watku.
                                        > Dlatego lecimy juz z czwartym sportem (w meskim kregu), a jak tylko bedzie juz
                                        > to mozliwe wchodzimy w kulturystyke. Zadnego pipowstwa/cipowstwa/mazgajstwa. M
                                        > oze jakas szkole zolnierska/lotnicza sie wybierze. Czy samotna kobieta z dziecm
                                        > i cos takiego pociagnie bez supportu mezczyzny?

                                        E, ten(?) pipka to chyba prowokacja byla.
                                        Z synem - nie mam pojecia. Znaczy: sporty, silka - super.
                                        Ale jak masz tendencje do samobiczowania, to i tak, i siak mozesz na siebie zwalic wine. Mam nadzieje ze nie masz tak.
                                        • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:19
                                          proteinowy napisał(a):

                                          > Ale jak masz tendencje do samobiczowania, to i tak, i siak mozesz na siebie zwa
                                          > lic wine. Mam nadzieje ze nie masz tak.

                                          Przepraszam zupelnie nie zrozumialam co chcesz powiedziec. Moglbys rozwinac? Bardzo mnie ciekawi co masz na mysli w relacji do syna jak rozumiem, tak?
                                          • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:46
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > proteinowy napisał(a):
                                            >
                                            > > Ale jak masz tendencje do samobiczowania, to i tak, i siak mozesz na sieb
                                            > ie zwa
                                            > > lic wine. Mam nadzieje ze nie masz tak.
                                            >
                                            > Przepraszam zupelnie nie zrozumialam co chcesz powiedziec. Moglbys rozwinac? Ba
                                            > rdzo mnie ciekawi co masz na mysli w relacji do syna jak rozumiem, tak?

                                            Tak w kontekście syna ale w relacji do samej siebie. Np Mabelle zdaje sie wspomniała, ze ma tak wyśrubowane oczekiwania w stosunku do siebie, ze czego by nie zrobiła czuje ze nie dorasta. Moja zona tez tak ma. Łatwo od tego przejść do obwiniania siebie jak np młody spuści komuś manto czy (za pare lat) zbrzuchaci jakąś chętna i z doktoratu nici.
                                      • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 15:42
                                        hello-kitty2 napisała: > Wg mnie dla dziecka jest tam lepiej, gdzie bezpieczniej i bogaciej.

                                        A dla mnie bezpieczniej to znaczy w miłości, czytelności i prawdzie.
                                        Ja np bedac z synem sam na sam staram sie byc dla nieg
                                        > o maksymalnie meska. Bardzo sie boje zeby nie wyrosl na pipke z drugiego watku.

                                        I żeby rodzic na dzieci nie przenosił własnego leku i schiz.

                                        > Dlatego lecimy juz z czwartym sportem (w meskim kregu), a jak tylko bedzie juz
                                        > to mozliwe wchodzimy w kulturystyke. Zadnego pipowstwa/cipowstwa/mazgajstwa. M
                                        > oze jakas szkole zolnierska/lotnicza sie wybierze. Czy samotna kobieta z dziecm
                                        > i cos takiego pociagnie bez supportu mezczyzny?

                                        hehe..mój syn samotnej matki od dziecka ma zamiłowanie do broni. Uprawia też kulturystykę naturalną. Bez faceta, jakiś dziwny.Lecisz schematami kitka.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 16:22

                                          > hehe..mój syn samotnej matki od dziecka ma zamiłowanie do broni. Uprawia też ku
                                          > lturystykę naturalną. Bez faceta, jakiś dziwny.Lecisz schematami kitka.

                                          Jedna różnica między Tobą, a Kicią rzuca mi się w oczy. Jej słowa o innych ludziach do nich samych to najczęściej bezpardonowa acz konstruktywna prawda. Twoje - tło, na którym możesz sobie pobłyszczeć.
                                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 17:42
                                            jakbym miała czym;)
                                        • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:32
                                          zawle napisała:

                                          Czy samotna kobieta z
                                          > dziecm
                                          > > i cos takiego pociagnie bez supportu mezczyzny?
                                          >
                                          > hehe..mój syn samotnej matki od dziecka ma zamiłowanie do broni. Uprawia też ku
                                          > lturystykę naturalną. Bez faceta, jakiś dziwny.Lecisz schematami kitka.

                                          Byc moze schematami ale u zrodla swoim strachem lece, ze ja sama (niesamodzielna, chwiejna, emocjonalna) prawdopodobnie bym sobie z wychowaniem syna nie poradzila. Poza tym ja nie mam zaplecza z meskim kregiem (nie przyjaznie sie z mezczyznami, nie mam braci ani ojca, nie umiem utworzyc poprawnego, stalego zwiazku = zero szans na ojczyma). Stad swoja obawe przedstawilam w postaci pytania. Odpowiedzi nie znam, mam watpliwosc.
                                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:38
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Byc moze schematami ale u zrodla swoim strachem lece, ze ja sama (niesamodzieln
                                            > a, chwiejna, emocjonalna) prawdopodobnie bym sobie z wychowaniem syna nie porad
                                            > zila. Poza tym ja nie mam zaplecza z meskim kregiem (nie przyjaznie sie z mezcz
                                            > yznami, nie mam braci ani ojca, nie umiem utworzyc poprawnego, stalego zwiazku
                                            > = zero szans na ojczyma). Stad swoja obawe przedstawilam w postaci pytania. Odp
                                            > owiedzi nie znam, mam watpliwosc.

                                            Kitka, jak zostajesz sama to zaczynasz łapać wiatr w żagle. Mną kierowało wkurwienie i wiara że sobie poradzę. Co do syna, ja obawiam się że jestem za twarda. Ale inna nie mogę być...życie. Staram się tej mojej dwójki nie ograniczać i walczyć z moimi dziewczyńskimi lękami. Co do wychowania dzieci...nie raz się śmieję że zarabiam na swój czas u Drzyzgi:)
                                            >
                                            • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:41
                                              zawle napisała:

                                              > Kitka, jak zostajesz sama to zaczynasz łapać wiatr w żagle. Mną kierowało wkurw
                                              > ienie i wiara że sobie poradzę.
                                              -------
                                              Mów za siebie. Nie każdy jest T-800 z pancernym egzoszkieletem zamiast kręgosłupa. Moim zdaniem kitty wiatru by nie złapała tylko poszła na dno. Optymalnym na dzisiaj rozwiązaniem jest dla niej mieszkanie z synem i ojcem syna plus znalezienie pełnoetatowej pracy i pełnoetatowego kochanka.
                                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 11:35
                                                wont2 napisał:
                                                > Mów za siebie. Nie każdy jest T-800 z pancernym egzoszkieletem zamiast kręgosłu
                                                > pa. Moim zdaniem kitty wiatru by nie złapała tylko poszła na dno. Optymalnym na
                                                > dzisiaj rozwiązaniem jest dla niej mieszkanie z synem i ojcem syna plus znalez
                                                > ienie pełnoetatowej pracy i pełnoetatowego kochanka.

                                                A moim nie. Jedna zmiana pociąga za sobą drugą. Gdy człowiek obierze już jakiś kurs, to wierzę w siłę która go w tym wspomaga i pcha do przodu. A kitka na w sobie od cholery powera.
                                                • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 14:11
                                                  zawle napisała:

                                                  > A moim nie. Jedna zmiana pociąga za sobą drugą. Gdy człowiek obierze już jakiś
                                                  > kurs, to wierzę w siłę która go w tym wspomaga i pcha do przodu. A kitka na w s
                                                  > obie od cholery powera.
                                                  ----------
                                                  A ja wierzę w rozsądek.
                                                  • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 13.02.16, 12:18
                                                    Ale my nie rozmawiamy o tym co ma zrobić kitka, tylko czy dałaby radę. Według mnie dałaby. Nie znam takiej co nie dała, na serio nie znam. No może poza kilkoma alkoholiczkami które płynęły, gdy zabrakło męskiej pięści.
                                                  • wont2 Re: Stałem się ci... Pomocy 14.02.16, 01:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale my nie rozmawiamy o tym co ma zrobić kitka, tylko czy dałaby radę. Według m
                                                    > nie dałaby. Nie znam takiej co nie dała, na serio nie znam. No może poza kilkom
                                                    > a alkoholiczkami które płynęły, gdy zabrakło męskiej pięści.
                                                    ------
                                                    Aaaa, to przepraszam. Nie wiedziałem, że tak wąsko zdefiniowałaś zakres naszej dyskusji - dać radę vs nie dać rady. Ja raczej postulowałbym przed dawaniem rady o dawaniu rady zastanowić się, czy w tym konkretnym, indywidualnym przypadku dawanie sobie rady jest lepsze niż pewne modyfikacje w stanie obecnym, niezmieniające jednak jego istoty. Innymi słowy - czy opuszczenie dziecka i zamieszkanie na własną rękę w Holandii, Polsce czy gdzieś indziej będzie istotnie lepszym rozwiązaniem dla kitty niż mieszkanie z synem i ojcem syna i znalezienie pełnoetatowej pracy i pełnoetatowego kochanka.
                                            • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 01:42
                                              zawle napisała:

                                              > Kitka, jak zostajesz sama to zaczynasz łapać wiatr w żagle. Mną kierowało wkurw
                                              > ienie i wiara że sobie poradzę.

                                              Wierze Ci, naprawde. Wiem, ze wkurw pcha.
                                              • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 06:38
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > zawle napisała:
                                                >
                                                > > Kitka, jak zostajesz sama to zaczynasz łapać wiatr w żagle. Mną kierowało
                                                > wkurw
                                                > > ienie i wiara że sobie poradzę.

                                                > Wierze Ci, naprawde. Wiem, ze wkurw pcha.

                                                Już parę lat upłynęło jak napisałem do zawle, że wkurw nią kieruje.
                                                Wtedy obsobaczyła mnie okrutnie.

                                        • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:53
                                          zawle napisała:

                                          > hello-kitty2 - dla dziecka jest tam lepiej, gdzie bezpiec
                                          > zniej i bogaciej.

                                          > A dla mnie bezpieczniej to znaczy w miłości, czytelności i prawdzie.

                                          Miłość, harmonia i wyciszona acz skuteczna zaradność życiowa, jak najbardziej. Ale gdzie Ty w rodzinie znajdziesz czytelność i prawdę? Rodzice mają swoje sprawy o których dzieci nie powinny wiedzieć i tak ma być. Niech dzieci się uczą tego, że świat nie jest kryształowy i słodki. Nie nauczą się tego, to chyba przyjdzie ich pod kloszem trzymać, bo w zetknięciu z rzeczywistością, stresów, traum i innych dwubiegunowych przypadłości się nabawią.
                                          Ty względem wnuczki jesteś czytelna szczerze? Samą i pełną prawdą ją obdarzasz?
                                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 12.02.16, 11:23
                                            potwor_z_piccadilly napisał:
                                            > Miłość, harmonia i wyciszona acz skuteczna zaradność życiowa, jak najbardziej.
                                            > Ale gdzie Ty w rodzinie znajdziesz czytelność i prawdę? Rodzice mają swoje spra
                                            > wy o których dzieci nie powinny wiedzieć i tak ma być.

                                            Jakie sprawy masz na myśli?

                                            Niech dzieci się uczą te
                                            > go, że świat nie jest kryształowy i słodki. Nie nauczą się tego, to chyba przyj
                                            > dzie ich pod kloszem trzymać, bo w zetknięciu z rzeczywistością, stresów, traum
                                            > i innych dwubiegunowych przypadłości się nabawią.

                                            Nauczą się tego z całą pewnością.wychodząc do ludzi. Fajnie gdy w domu czeka na nich człowiek do którego mają zaufanie i który potrafi im te zawiłości wyjaśnić. A takie spotkania z innymi zaczynają się przecież w domu, w domowych konfliktach, problemach.

                                            > Ty względem wnuczki jesteś czytelna szczerze? Samą i pełną prawdą ją obdarzasz?

                                            O jaką prawdę pytasz?
                                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 11.02.16, 20:08
                                        hello -kitty2 napisała
                                        >Btw caly czas nie moge wyjsc ze zdumienia nad sposobem myslenia, ktory tu przyjmujemy za standard, ze po rozwodzie dzieci MUSZA zostac z matka? Skad pochodzi jakies idiotyczne zalozenie, ze matka jest lepsza od ojca? Chodzby w tym przypadku ojciec jest lepszy, bo ma dom, zajmuje sie dziecmi i sprawia mu to przyjemnosc, a dzieci chca mieszkac w domu ojca. Chyba, ze to on by sie wyniosl (poprzez smierc np), a Ninek by tam zostala z dziecmi. Choc z pktu widzenia relacji ojciec-syn ojciec dla syna jest wazniejszy, zeby nie chowac dziecka plci meskiej w damskim kregu. >


                                        Ale chyba nie chodzi o to,by rozgraniczać, czy licytować się, kto jest lepszy dla dziecka i czy lepszy, bo oferuje na przykład bardziej komfortowe warunki życiowe. Dzieci będą cierpieć niezależnie od tego, czy zostaną z matką, czy ojcem.A ten opór przed zostawieniem dzieci ojcu to pewnie kwestia biologiczna, czyli tego potocznego instynktu wynikającego z racji urodzenia, ja sobie tego w ogóle nie wyobrażam.

                                        >

                                        >Nie sadze zeby Ninek tu cos 'rozgrywala'. Mam wrazenie, ze sie powoli rozpada na kawalki raczej>

                                        Rozgrywać w tym sensie, że wszystko da się rozgraniczyć, bez jakiegoś nadmiernego rozedrgania emocjonalnego.Na razie jestem w całości, nie rozpadam się i nic po mnie nie widać ;)
                • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:58
                  ninek04 napisała:
                  > Sęk w tym, że na tym forum, to tych "mamuś" jest chyba tyle, co na lekarstwo ;)

                  Ja mam w sobie i mamuśkę, i matkę-polkę i zimną sukę i nieomal wszystkie odmiany kobiet jakie istnieją. Niektóre jednak zamordowałam z premedytacją i bez żalu. mamuśka do nich nie należy.
                  • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:45
                    zawle napisała
                    >Ja mam w sobie i mamuśkę, i matkę-polkę i zimną sukę i nieomal wszystkie odmiany kobiet jakie istnieją. Niektóre jednak zamordowałam z premedytacją i bez żalu. mamuśka do nich nie należy.<

                    To tylko takie gadanie. Można się łudzić, że z chwilą posiadania dzieci twój dotychczasowy świat ulega przewartosciowaniu, tak zazwyczaj jest na początku, gdzie wpływ hormonów jest niezaprzeczalny. Ale z czasem okazuje się, że bycie mamuśką możesz sobie podarować, zwłaszcza w sytuacji, gdy cię to nie do końca kręci.



                    • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:51
                      A możesz mi wyłuszczyć jakąś główną myśl? Bo nie wiem co chcesz mi przekazać
                      • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:20
                        A myślisz, że ja sama wiem, o co mi chodzi? No tak to do końca to nie wiem. Tylko tyle, ze fakt bycia matką czyni mnie odpowiedzialną za te byty, które powołalam do życia, mimo, że nie zawsze jest tak, jak opisują to czy sugerują, że bycie matką jest spełnieniem, we wszystkich aspektach i że nie można mieć wątpliwości, że to tak nie do końca jest, jak opisują.
                        • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:28
                          Odpowiedzialność, spełnienie to takie słowa- podkręcacze wartości. Moja przyjaciółka niespełna 30 latka wzięła do siebie trójkę dzieci z dalekiej rodziny. I tu pojawiły się słowa podkręcacze: bohaterka, altruistka, cudowny człowiek. A to jest zwyczajne: Bo tak trzeba.
                          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:31
                            I jeszcze jedno..mnie nic nie uczyniło odpowiedzialną za te byty, które sama powołałam do życia. Z chwilą gdy zdecydowałam że urodzę.
                            • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:04
                              zawle napisała
                              >jeszcze jedno..mnie nic nie uczyniło odpowiedzialną za te byty, które sama powołałam do życia. Z chwilą gdy zdecydowałam że urodzę. <

                              Z chwilą, że zdecydowałam, że urodzę, to jestem kochajacą, zdecydowaną i odpowiedzialną matką, która jest gotowa na wszystko, by jej dzieciom było dobrze, by próbować przygotować je do życia w społeczeństwie, by były zdolne do samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji zgodnie z ich oczekiwaniami, by były zdolne do życia nawet wtedy, gdy mnie już zabraknie. Uważam, że powołanie dziecka na świat wiąże się z pewnymi konsekwencjami, które mogą ograniczyć naszą autonomię i niezależność, ale jeśli już te dzieci są, to my właśnie jesteśmy za nie odpowiedzialne,i nic tego nie zmieni. Każdy ma przecież swój rozum i wie, z czym się wiąże prokreacja i wychowywanie dzieci.


                              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:20
                                ninek04 napisała:
                                > Z chwilą, że zdecydowałam, że urodzę, to jestem kochajacą, zdecydowaną i odpowi
                                > edzialną matką, która jest gotowa na wszystko, by jej dzieciom było dobrze, by
                                > próbować przygotować je do życia w społeczeństwie, by były zdolne do samodzieln
                                > ego myślenia i podejmowania decyzji zgodnie z ich oczekiwaniami, by były zdolne
                                > do życia nawet wtedy, gdy mnie już zabraknie. Uważam, że powołanie dziecka na
                                > świat wiąże się z pewnymi konsekwencjami, które mogą ograniczyć naszą autonomię
                                > i niezależność
                                bardzo ciężko i ambitnie to brzmi. ja to sobie z mini mieszkam i staram się żeby mnie nie wkurzali:)))
                                • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:32
                                  zawle napisała
                                  >bardzo ciężko i ambitnie to brzmi. ja to sobie z mini mieszkam i staram się żeby mnie nie wkurzali:)))<

                                  Ja tez sobie z nimi mieszkam, etap wkurzania jeszcze przede mną, bo jeszcze nie podskakuja za bardzo, ale mimo, że często biję się z myślami, że kurwa, co ze mnie za matka, to jednak nie wyobrażam sobie, że by ich mogło nie być, w żadnym razie ;))
                          • ninek04 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 21:41
                            zawle napisała
                            >Moja przyjaciółka niespełna 30 latka wzięła do siebie trójkę dzieci z dalekiej rodziny. I tu pojawiły się słowa podkręcacze: bohaterka, altruistka, cudowny człowiek. A to jest zwyczajne: Bo tak trzeba. <

                            No pewnie, że tak trzeba, bo tego wymaga przyzwoitość. Tylko ile osób postawionych w takiej sytuacji zdecyduje się na takie doświadczenie?Raczej niewiele, tak mi się coś zdaje.
                        • druginudziarz Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 23:41
                          ninek04 napisała:

                          > A myślisz, że ja sama wiem, o co mi chodzi? No tak to do końca to nie wiem.

                          O! punk za szczerość :)

                          Kim jesteśmy?
                          - Kobietami!
                          Czego chcemy?
                          - nie wiemy!!
                          Kiedy tego chcemy?
                          - natychmiast!

                          (taki mem był)
              • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 18:55
                proteinowy napisał(a):
                > Mozesz nie byc reprezentatywna. Marek i Potwór sa na pewno atrakcyjni, zwłaszcz
                > a w swoim pokoleniu. Co do innych panów: ci ktorzy nie dymają (siebie tez wlicz
                > am) maja jakies braki i to niemałe. Mankamenty urody, charakteru, nastawienia i
                > jakości w łóżku. Moim zdaniem wbrew obiegowej opinii tutaj kobiety z długich z
                > wiązkow wybaczają bardzo wiele, zwłaszcza jak sa syte, wypoczęte, nie krytykowa
                > ne i nie boją sie o przyszłość.
                >
                > Zeby oddać co cesarskie cesarzowi: na 90% rady obu mistrzów sprawdziłyby sie w
                > moim małzeństwie, i cos mi mówi, ze w wielu innych tez. Moze Ciebie nie nawilża
                > ją ale nawilżają wystarczajaco wiele innych kobiet, zwłaszcza "mamuś".

                Mądre słowa. No i Panom można zaufać, bo chyba sprawdzili się niejednokrotnie, w wielu sytuacjach.
              • hello-kitty2 Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 19:29
                proteinowy napisał(a):

                > Zeby oddać co cesarskie cesarzowi: na 90% rady obu mistrzów sprawdziłyby sie w
                > moim małzeństwie, i cos mi mówi, ze w wielu innych tez.

                To dlaczego nie stosujesz?

                Moze Ciebie nie nawilża
                > ją ale nawilżają wystarczajaco wiele innych kobiet, zwłaszcza "mamuś".

                Kto to jest mamuska?
                • proteinowy Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 20:38
                  > To dlaczego nie stosujesz?

                  Bo bym musiał zaczac udawać Marka czy Potwora. Wont niedawno przywołał tekst o lepszości krótkiego zycia lwa od szczura chyba. Ja sie pod tym podpisuje, tylko ze zamiast lwem wystarczy mi byc soba.

                  > Kto to jest mamuska?

                  Ktos, kogo męczą te wszystkie teksty o ambicjach, hobby, pasjach, karierach, Heideggerach i Schroedingerach. Ktos kogo cieszą dzieci, inne matki, bezpieczeństwo. Ktos kto widzi chłopa jako takiego niegroźnego miska, ktory musi se czasem z krzyża spuścić i ponadymac w domu jak lew.
        • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 18:07
          mabelle2000 napisała:

          > Dom jest marzeniem

          1 - Marzenia należy realizować.
          2 - Dom to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze to wymarzone przez kobiety "coś", czyli, nie kończąca się opowieść.

          , a marzenia, zeby je (do)cenic trzeba realizow
          > ac wspolnie.

          Ale ktoś, kiedyś, powinien realizację marzeń zainicjować.

          Nie zwilzy cipki facet, ktory sam zabierze sie za budowe domu, al
          > e wylozy sie na kazdym jej etapie,

          To jasne, przecież może też na łeb upaść.

          poczawszy od pozwolenia na inwestycje, a sko
          > nczywszy na wykonczeniowce i projekcie orodu. Wspolna inwestycja wymaga pracy i
          > wysilku od obojga, nie moze byc inaczej, skoro marzenie i cel jest wspolny.

          A czy ja inaczej napisałem? Przecież napisałem, on zacznie, ona się uaktywni. Ale niech on zacznie, bo taka robota, to nie tylko zadania. To przy nie teges stosunkach między małżonkami, jest też testem do rozwiązania dla niej.
          Czy:
          1 - zaangażuje się euforycznie
          2 - zaangażuje się ot tak sobie
          3 - będzie robić co robiła reszta będzie jej obojętna
          4 - oleje trudy męża paznokcie malując pod bujnym tapirem.
          To się nazywa pieczeniem dwóch pieczeni przy jednym ogniu. Popiecze, a czy ładnie pieczyste się opiecze, sam oceni i podejmie decyzje. Czy ma dalej inwestować, czy po dalszej, dokładnej analizie nabytego, niekorzystnego dla niego materiału poglądowego, grzecznie pani podziękować, a nawet więcej. Czy nawet pani pomóc w przeprowadzce do ewentualnego kochanego.
          A tymczasem, to niech on jej odda tę kartę płatniczą. Takie posunięcie jest bardziej wypowiedzeniem wojny, niż zainicjowaniem terapii.

          > Abstrahujac od powyzszego- najwieksza glupota jest latac zwiazek z kiepskim sek
          > sem budowa domu czy kolejnym dzieckiem. Wielu naiwnych sie na to zlapalo, a wsz
          > yscy rowno poniesli kleske.

          To co mu radzisz?
          Dalsze otłuszczanie się?
          Jak się przez 10 lat coś psuło, to i pewnie z 10 lat potrzeba żeby to naprawić. Lekko nie jest i nie będzie, ale jeśli im się uda, to może starość będą mieli lżejszą?
          • zawle Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 18:15
            potwor_z_piccadilly napisał:
            > 2 - Dom to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze to wymarzone przez kobiety "coś",
            > czyli, nie kończąca się opowieść.

            Plany. Kiedyś chyba domena mężczyzn.
          • mabelle2000 Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 19:53
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > 2 - Dom to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze to wymarzone przez kobiety "coś",
            > czyli, nie kończąca się opowieść.

            Bo wszyscy buduja dom, a tylko dla nielicznych te cztery sciany, dach i komin staja sie Domem.

            > Ale ktoś, kiedyś, powinien realizację marzeń zainicjować.

            Wypowiedziec glosno wspolne marzenia. To bardziej, ale nie probowac przekonywac, ani zachecac, bo to bedzie znaczylo, ze to jednak nie sa wspolne marzenia.

            > A czy ja inaczej napisałem? Przecież napisałem, on zacznie, ona się uaktywni.

            :-) Nie wiem Potwor z jakimi kobietami miales do czynienia. Budowa to taki etap w zyciu, ktory pochlania doglebnie. Tu nie ma miejsca na ogladnaie sie kto i co zainicjuje. Nalepiej to w ogole sie rozdwoic, bo albo trzeba uzerac sie z kierowca koparki o niepodlaczone media, albo zamawiac beton, robic wymian w wiezbie dachowej, albo stawiac komin. W miedzyczasie poloza ci krzywo tynki, przywioza nie te schody co trzeba, albo popeka ci jastrych.
            Jesli mialabym byc mezczyzna, a kobiete miec tylko do malowania paznokci, to w ogole bym sie samodzielnie nie zabierala za budowe. Za duze ryzyko. Bo jesli kobieta nadaje sie tylko do tego, zeby pojechac do sklepu i wybrac kolor tapet, a przede wszystkim boi sie zniszczyc raczki, to nawet jesli facet sobie zyly wypruje, to ona i tak tego nie doceni. Raczej na bank bedzie uwazac, ze to jego psi obowiazek.

            > To co mu radzisz?
            > Dalsze otłuszczanie się?

            No pewno nie radze mu wspolnej inwestycji z osoba, z ktora nie ma satysfakcjonujacego seksu. Wrecz mu to odradzam.
            Radze mu za to zeby zaczal zyc, nie tylko jak domowy kon w kieracie, ale jak indywidualna jednostka, ktora chce dobrze wygladac, dobrze sie czuc i jeszcze miec kawalek tylko swojego zycia. Obawiam sie natomiast, ze on ani tego nie potrafi, ani tego nie chce.
            • potwor_z_piccadilly Re: Stałem się ci... Pomocy 08.02.16, 21:48
              mabelle2000 napisała:

              > Bo wszyscy buduja dom, a tylko dla nielicznych te cztery sciany, dach i komin s
              > taja sie Domem.

              Właśnie, jeszcze musi być to coś.

              > :-) Nie wiem Potwor z jakimi kobietami miales do czynienia.

              Ja też już nie wiem, całkiem się w tych typach pogubiłem.
              No bo czy ktoś dogłębnie poznał kobietę?

              > > To co mu radzisz?
              > > Dalsze otłuszczanie się?
              >
              > No pewno nie radze mu wspolnej inwestycji z osoba, z ktora nie ma satysfakcjonu
              > jacego seksu. Wrecz mu to odradzam.

              Czyli radzisz mu poddać się. Radzisz mu wywiesić białą flagę i pogodzić się z porażką. To poradź mu jeszcze, że gdy zdarzy się moment gdy sromota zacznie mu doskwierać, to niech się urżnie w trupa.
              Koleżanko M, to nie jest takie proste dla mężczyzny.

              > Obawiam sie natomiast, ze on ani tego nie potraf
              > i, ani tego nie chce.

              Też tego się obawiam. Facet zamilkł, a to może być znak, że przeraził się ogromu i wagi zadań do zrealizowania. Ale też może świadczyć o czymś innym. Możliwe, że zaczął fechtunek ćwiczyć i czasu nie ma.
              • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 13:36
                Nie zamilkłem, czytam uważnie rad.
          • potwor_z_piccadilly Re: Poprawka 08.02.16, 22:21
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > A tymczasem, to niech on jej odda tę kartę płatniczą. Takie posunięcie jest bar
            > dziej wypowiedzeniem wojny, niż zainicjowaniem terapii.

            W zamyśle miało być tak:
            Niech on odda jej kartę. Pomyśl odebrania żonie karty, jest bardziej wypowiedzeniem wojny, niż zainicjowaniem terapii.

    • goniacy_kroliczka Re: Stałem się ci... Pomocy 07.02.16, 01:48
      Powiedz mi, bo mam podobny problem, jak to się stało, że Ty rzuciłeś palenie, a ona nie? Mimo, że to ona chciała, żebyś rzucił??? A ona się starała ze swojej strony?
      • pipka39 Re: Stałem się ci... Pomocy 09.02.16, 13:47
        Rzucaliśmy palenie razem. Przestaliśmy palić (tak mi się wydawało, ona nadal paliła tylko się kryła). Po jakimś roku nie palenia znowu zacząłem palić, żona już wcześniej zaczęła oficjalnie palić. Po paru latach palenia małżonka wpadła na pomysł, żeby rzucić palenie bo się trujemy itp., więc rzuciliśmy i znowu ona się kryła i udawała, że nie pali. Ja już nie palę parę lat a ona nadal pali. Jak się pytałem czy pali to w oczy mi się wypierała (straszne doświadczenie nie polecam). Pewien rodzaju brak zaufania został mi do dziś, przeniósł się też na inne dziedziny życia. Ogólnie to mogę Ci powiedzieć, że ciężko Ci będzie rzucić razem z żoną. Jak widzę ludzi rzucających palenie to kobietom sprawia to większe trudności niż facetom, przynajmniej w moim gronie znajomych. Tak jak pisałem nie umiem przelewać myśli na papier, więc teksty, że chcesz dostać nobla za to że nie palisz, albo zajmujesz się dziećmi czy myjesz to sobie darujcie, bo jak widać źle mnie zrozumieliście.
    • renata1152 Re: Stałem się ci... Pomocy 14.02.16, 15:26
      Piszesz,że żona unikała gry wstępnej.Dlatego,że chciała skrócić stosunek seksualny?,
      że ją to nie podniecało?.Jeżeli od samego początku te sprawy ją nie podniecały
      to i teraz się nie polepszy.Po prostu nie jest wulkanem seksu. Gdyby każde małżeństwo
      się rozwodziło z tego powodu to i ja już dawno ze swoim mężem powinnam
      się rozwieść .Mąż jeszcze przed sześćdziesiątką,a już wszystko pozamiatane.

      Znajdź sobie jakąś pasję; może ryby ,może samochody, może jakieś wycieczki?
      Zacznij dbać o siebie tak ,żeby żonie dało to do myślenia.

      Na kanwie dzisiejszego święta-
    • marya Re: Stałem się ci... Pomocy 18.02.16, 18:50
      MISIU
      Przestań słuchać tych bzdur bo to nie ma sensu nie schudniesz raptem tak że zamienisz się w modela z gejowskiej gazety.Owszem...staraj się zrzucić jak najwięcej ale nie dla sexu..wyglądu..tylko dla zdrowia. Twoje stawy Ci podziękują..serce..naczynia krwionośne ale żona nie zrobi się od tego wilgotna. Podobałeś jej się taki czy kilka kilo mniejszy to nie ma powodu zmieniać się tylko dla niej. Poza tym wiele kobiet lubi puszystych facetów tak samo jak obfite panie mają swoich adoratorów.
      Bardziej mnie interesuje dlaczego nie masz kolegów, koleżanek...dlaczego po pracy nie nasz z kim iść na piwo. I jak Twoje pożycie wyglądało wcześniej.Chłopie może brak Ci polotu. .fantazji.Może jej poprostu nie podnie.casz? A może ma kogoś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka