twojabogini
23.07.16, 10:22
Kitek rzuciła interesująca koncepcję - inwalidztwo seksualne kobiet skazuje mężczyzn na pozycję molestujących.
W najprostszym ujęciu tak to wygląda. Sam najbardziej utrwalony schemat zalotów seksualnych zakłada aktywność mężczyzny i bierność kobiety, jak również (obecnie w mniejszym stopniu) - pokonywanie oporu kobiety. Schemat mocny mężczyzna z doświadczeniem, młode dziewczę bez doświadczenia - on ją zdobywa i z z tego rodzi się namiętność jest jednym z archetypów. Ale już sposób jego realizacji jest różny: od gwałtu, podporządkowania kobiety, po schemat kiedy mężczyzna zdobywa się na łagodność i w ramach zalotów i rozbudzania sięga do tych aspektów swojej natury, które określamy jako kobiece. Cały ten schemat nawet w łagodnej wersji zakłada jakiś rodzaj molestowania - przełamania poru kobiety. Brak oporu - brak napięcia seksualnego.
W większości tego rodzaju przekazów (od bajek po pornosy) kobieta nie ma swojej seksualności, potrzeb seksualnych, jest bierna, stawia opór. W tym duchu kobiety są formatowane i w tym sensie są inwalidkami.
Rzecz w tym, że wystarczy pomóc kobiecie w odnalezieniu jej seksualności oraz pomóc wyjść z klatki - bierna i stawiająca opór = zmysłowa i atrakcyjna i nagle przestaje być inwalidką, wie gdzie ma sięgać. Wtedy jednak często zyskuje miano "agresywnej" lub "roszczeniowej" - wypada poza przyjęty schemat bierności.
Rzecz też w tym, że w te same mity wierzą mężczyźni. Wierzą, że dobrą strategią jest pokonywanie oporu kobiet, że kobiety jak mówią nie, to się krygują, nie mają pojęcia jak sprawić by partnerka nie tyle "się oddała", co zapragnęła. Gubią się z partnerkami aktywnymi, mającymi swoje potrzeby - bo byli przygotowywani do spotykania śpiących królewien-obiektów, pozostających w bezruchu, które można pocałować nie pytając o zgodę, wystarczy, że są ładne. Sądzą, że skoro partnerka nie ma potrzeb seksualnych to w zasadzie wystarczy ja ładnie poprosić o stosunek i powinna się zgodzić, bo co jej zależy? W końcu kobieca przyjemność to oddawanie się po przełamaniu oporu. I tak są ucywilizowani, że łamią opór naciskając słownie, a nie fizycznie. A co zrobić jeśli królewna nie śpi i domaga się stymulacji strefy g aż do swojego wytrysku?
Pomijam, że mężczyźni o swojej seksualności wiedzą równie mało co kobiety. Więc z braku wiedzy jako ogół wszyscy są inwalidami. A przemoc seksualna i molestowanie kobiet, jak również przemoc seksualna w związkach ma podłoże kulturowe.
Zamiast znanych kiedyś i popularnych gwałtów małżeńskich (do których wciąż jednak dochodzi) obecnie często obserwuję inne zjawisko - autogwałty kobiet i mężczyzn. Kobiety godzące się na współżycie wbrew sobie. Oraz mężczyzn robiących dokładnie to samo. Konsekwencje są na dłuższą metę takie same - urazy psychiczne, problemy seksualne, problemy z odczuwaniem, emocjonalne. To nie efekt bestialstwa ich partnerów ale elementarnej wiedzy o seksualności własnej i w relacji.