sabat3
14.11.16, 11:59
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Jak wiadomo, na rozwód mnie nie stać. Obecnie mieszkamy z żoną i dziećmi w mieszkaniu własnościowym, niestety zostało wykupione z potężną bonifikatą i póki co nie opłaca się go sprzedawać. Niemniej - zgodnie ze stanem prawnym oboje jesteśmy współwłaścicielami.
Tak sobie dumam - mógłbym zaproponować żonie następujący układ. Nie rozwodzimy się formalnie, ona nie wnosi o alimenty, a ja zostawiam jej cały majątek do rozporządzania. Pakuję tylko walizę z rzeczami osobistymi i wyprowadzam się do jakiejś wynajętej kawalerki.
To by było wzajemne trzymanie się w szachu, jak obecnie mocarstwa atomowe, bo ja nie dochodziłbym swojej części własności, nie formalizując rozwodu a ona dałaby mi spokój z alimentami. Tylko nie jestem pewny, czy później, gdyby coś jej odbiło i jednak wniosła o rozwód, to mogłaby wnieść o jakieś wyrównanie finansowe za ten okres kiedy przebywałem poza domem? Można wnieść o zapłacenie alimentów wstecz?