Dodaj do ulubionych

Pantoflarz

19.08.17, 16:44
Jestem u kolegi z tenisowego grona i jego żony, którzy przyjechali do Polski na wakacje. Oboje około 50, mieszkają za granicą i bardzo dobrze zarabiają. Dzień wcześniej umówilismy się na pożegnalny mecz, z kolegami (debel). Kolega do mnie podchodzi i mówi: pogadaj z moją żoną i przekonaj ją, żeby nie oponowała przeciwko naszemu spotkaniu na korcie.
- Nie ma problemu – odpowiedziałem nieco zdziwiony, bo jeszcze nikt mnie nie prosił o negocjacje z czyjąś żoną. – Negocjacje to moja specjalność – dodałem.
Problemu nie było i pożegnalny mecz się odbył.
Wieczorem opowiedziałem to mojej.
Kolejny pantoflarz z twojej drużyny – odpowiedziała z uśmiechem.


Obserwuj wątek
    • potwor_z_piccadilly Re: Pantoflarz 19.08.17, 17:26
      Niekoniecznie pantoflarz.
      Może sercowy?
      • marek.zak1 Re: Pantoflarz 19.08.17, 17:58
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Niekoniecznie pantoflarz.
        > Może sercowy?
        --------------------
        Sercowy, czyli......
        Zresztą, to było określenie z ust mojej.
        • potwor_z_piccadilly Re: Pantoflarz 19.08.17, 18:07
          marek.zak1 napisał:

          > Sercowy, czyli......

          Czyli cierpi na wieńcówkę, lub coś w tym rodzaju.

          > Zresztą, to było określenie z ust mojej.

          Bo Tojej mąż nie cierpi na wieńcówkę, lub coś w tym rodzaju.
          • marek.zak1 Re: Pantoflarz 19.08.17, 20:06
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > Sercowy, czyli......
            >
            > Czyli cierpi na wieńcówkę, lub coś w tym rodzaju.
            ------------------------
            Nie, jest mocno wysportowany. Chodziło o zgodę na wyjście.....Skończyło się dealem w rodzaju on ja zabiera w miasto jednego dnia, innego może grać z kolegami.
            You don't get, what you deserve, you get , what you negotiate :)
            • penisylina Re: Pantoflarz 19.08.17, 21:23
              To ma być powód do dumy albo radości z wyników negocjacji? Utwierdziłeś ją tylko w przekonaniu, że może mężowi zabraniać różnych rzeczy wg własnego widzimisię i coś jeszcze na tym ugrać. Gdyby chciał zrobić coś kompletnie irracjonalnego, np kupić Mustanga z lat 80 albo skoczyć z wingsuitem, to ok. Ale spędzić 2-3h urlopu na partyjce tenisa z przyjacielem? Long term - porażka.
              • marek.zak1 Re: Pantoflarz 19.08.17, 22:29
                penisylina napisał:

                > To ma być powód do dumy albo radości z wyników negocjacji? Utwierdziłeś ją tylko w przekonaniu, że może mężowi zabraniać różnych rzeczy wg własnego widzimisię i coś jeszcze na tym ugrać. Gdyby chciał zrobić coś kompletnie irracjonalnego, np kupić Mustanga z lat 80 albo skoczyć z wingsuitem, to ok. Ale spędzić 2-3h urlopu na partyjce tenisa z przyjacielem? Long term - porażka.
                -----------------
                Jak wspomniałem to bardzo zamożni ludzie, mieszkający w USA. On ma swoją avionetkę, więc sprawy finansowe są nieistotne w całej sprawie. Chodzi o wzajemne relacje i definicje męskości, o której była nie raz mowa.
                • penisylina Re: Pantoflarz 20.08.17, 11:49
                  Przecież o tym pisałem. Tymi negocjacjami utwierdziliście ją w przekonaniu, że może kontrolować życie męża w absuradlnym stopniu.
                  • druginudziarz Re: Pantoflarz 21.08.17, 12:59
                    penisylina napisał:

                    > Przecież o tym pisałem. Tymi negocjacjami utwierdziliście ją w przekonaniu, że
                    > może kontrolować życie męża w absuradlnym stopniu.

                    Pewnych rzeczy, na pewnym etapie nie warto już zmieniać ;)
    • triss_merigold6 Re: Pantoflarz 19.08.17, 20:35
      To stara i bardzo skuteczna taktyka przez dzieci określana jako "Zwal na matkę", u dorosłych mężczyzn występuje jako "Zwal na żonę". Zawsze można powiedzieć, że matka/żona zabroniła albo będzie się czepiać więc sorry stary, sam rozumiesz.
      • obrotowy Pantoflarz, ale jest allternatywa - Tris... :) 19.08.17, 21:26
        triss_merigold6 napisała:
        Zawsze można powiedzieć, że matka/żona zabroniła albo będzie się czepiać więc sorry stary, sam rozumiesz

        Moze byc tak jak piszesz, ale niekoniecznie...
        mam rownie apodyktyczna babe...
        zostanie pantoflarzem zapewniloby mi wszelkie wygody i luxusy...

        - niestety nie mam sklonnosci do hipokryzji...

        konczy sie wiec zazwyczaj na dzikich awanturach - gdy zamierzam postawic na swoim...

        i stawiam :)

        a dlaczego ta baba ze mna 30 lat wytrzymuje - to juz jej problem...

        mnie to - wsio riba :)))
        • potwor_z_piccadilly Re: Pantoflarz, ale jest allternatywa - Tris... : 19.08.17, 23:33
          obrotowy napisał:

          > zostanie pantoflarzem zapewniloby mi wszelkie wygody i luxusy...

          Albo by Cię pozbadła. Prędzej to drugie. Kobiety mają jedną cechę. Testują facetów.
          Opisywałem tu przypadek pani zającowej. Leje faceta aż mu uszy podskakują, a tylko po to by sprawdzić czy twardy z niego samiec. Jeśli podda się, ustąpi, to z koniec z nim. Nici z bzykanka. Jeśli jednak to on jej dołoży, ma ją.
          Te reguły miał na myśli Marek (tak sądzę). Tyle tylko, że w świecie zwierząt są one proste. U nas, ludzi, już o wiele bardziej skomplikowane. Różne taktyki przyjmujemy. Tamten bogaty Amerykanin, też jakąś taktykę ma i to niezłą. Nie byłby bogaty gdyby takowej nie miał. Pewnie jak Vito Corleone zalecał synom - Spokojnie, nie denerwujmy go jeśli jest taki mocny. Przyjdzie czas i pora, a sprawę załatwimy.

          > konczy sie wiec zazwyczaj na dzikich awanturach - gdy zamierzam postawic na swo
          > im...

          Powyższe czytaj kolego O, że demonstracyjne stawianie się, i urządzanie awantur słyszanych w całej gminie, to gówniana taktyka. Do szaraków ona pasuje ale do nas, ludzi? Szaraki kierują się instynktem, a my rozumem. Przynajmniej tak powinno być.

          • marek.zak1 Re: Pantoflarz, ale jest allternatywa - Tris... : 20.08.17, 09:22
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > Opisywałem tu przypadek pani zającowej. Leje faceta aż mu uszy podskakują, a ty
            > lko po to by sprawdzić czy twardy z niego samiec. Jeśli podda się, ustąpi, to z koniec z nim. Nici z bzykanka. Jeśli jednak to on jej dołoży, ma ją. Te reguły miał na myśli Marek (tak sądzę). Tyle tylko, że w świecie zwierząt są one proste. U nas, ludzi, już o wiele bardziej skomplikowane. Różne taktyki przyjmujemy. Tamten bogaty Amerykanin, też jakąś taktykę ma i to niezłą. Nie byłby bogaty gdyby takowej nie miał. Pewnie jak Vito Corleone zalecał synom - Spokojnie, nie denerwujmy go jeśli jest taki mocny. Przyjdzie czas i pora, a sprawę załatwimy.
            ------------
            Miałem na myśli 2 sprawy:
            - pozycja faceta a pozycja zawodowa / kasa - nie ma tutaj żadnego znaczenie
            - spontaniczne słowo ,,pantoflarz" z ust mojej pokazuje, jak faceta widzą babki. Na zewnątrz akceptacja, bo sie słucha, a w środku lekceważenie.
            • penisylina Re: Pantoflarz, ale jest allternatywa - Tris... : 20.08.17, 11:50
              Nie babki, tylko Twoja babka.
              A Ty się swojej słuchasz?
        • aandzia43 Re: Pantoflarz, ale jest allternatywa - Tris... : 20.08.17, 02:13
          > Moze byc tak jak piszesz, ale niekoniecznie...
          > mam rownie apodyktyczna babe...
          > zostanie pantoflarzem zapewniloby mi wszelkie wygody i luxusy...
          >
          > - niestety nie mam sklonnosci do hipokryzji...
          >
          > konczy sie wiec zazwyczaj na dzikich awanturach - gdy zamierzam postawic na swo
          > im...
          >
          > i stawiam :)
          >
          > a dlaczego ta baba ze mna 30 lat wytrzymuje - to juz jej problem...
          >
          > mnie to - wsio riba :)))

          Bo są.takie ludzie, płci obojga, co się odnajdują w sparingu naszym powszednim. Tak dla.zdrowotności muszą się raz na.jakiś czas,.stosunkowo często, poszarpać z.kimś, poboksować. Muszą, inaczej się uduszą. Najczęściej z.tym kogo mają pod ręką. Dla mnie męczące, lubię ciszę i dobre maniery.
          • obrotowy spokojnie, jak to na wojnie :) 20.08.17, 11:42
            aandzia43 napisała:
            Dla mnie męczące, lubię ciszę i dobre maniery.

            - ja rowniez.
            jezeli ktos jednak probuje mi cos niechcianego przez ze mnie narzucic, to sie bronie
            - wszelkimi dostepnymi sposobami (naturalnie zgodnymi z prawem - wiec np. bez rekoczynow)
            • lampardzikus Re: spokojnie, jak to na wojnie :) 24.08.17, 15:45
              Chodzi o to, żeby niby słuchać - a naprawdę nie słuchać - to jest metoda idealna. ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka