Dodaj do ulubionych

nie wierzę mu

14.11.04, 13:27
Nie wierzę mojemu mężowi. Ile można komuś wierzyć i ufać jak ktoś kłamie i
oszukuje przyrzeka poprawe i znowu robi to samo.Nie mogę od niego odejść nie
chcę zaczynać wszystkiego od nowa no i są dzieci ale jest mi bardzo ciężko.
Odbywamy wciąż rozmowy kóre wiele wyjasniaja ale ja nie umiem mu już uwierzyć
w jego poprawe. On chce zacząc od nowa zapomnieć o tym co było a ja nie mogę
nie zapomnę o latach kiedy mu ufałam i wierzyłam że mnie kocha .Nie chcę
zaczynać nic od nowa Jakby mnie kochał toby mnie nie okłamywał.cały czas się
kłócimy co dojdziemy do czegoś to ja zaraz mam wątpliwości a może znów
kłamieTeraz nie wierze już w nic zniszczył całą moją wiarę w prawdziwą miłóść
. Wiem że wiele osób żyje bez miłóści ale jest mi smutno i nie mam z kim
porozmawiać może ktoś do mnie napisze.
Obserwuj wątek
    • nastinka Re: nie wierzę mu 14.11.04, 19:35
      Hej Karioka,
      mam niestety to samo ostatnio...
      Niby nie chodzilo o jakies bardzo istotne rzeczy,
      nie byla to sprawa zycia i smierci...,
      a raczej drobnych, meskich grzeszkow,
      ale fakt, ze po raz kolejny mnie oklamal prosto w oczy,
      chociaz juz milion razy wczesniej przyrzekal, ze tego nie zrobi,
      kompletnie mnie zalamala.
      Cos mi peklo w srodku, po raz pierwszy chyba trwale w tym 4,5 letnim zwiazku.
      Nie ma dla mnie chyba istotniejszej rzeczy niz prawda i uczciwosc,
      i moj ukochany maz wie o tym, bo maglujemy, te sparawe od paru lat.
      To, ze przylapalam go kilkakrotnie (ostatnio bardzo niedawno) na klamaniu
      spowodowal, ze zachowuje sie jak kierowniczka internatu i prokurator w jednej
      osobie.
      Obrzydliwe.
      Ale ciagle mam niepokoj, ze moze On klamie w roznych innych sprawach, a to co
      odkrylam to tylko wierzcholek gory lodowej?
      Zwykle czuje, kiedy cos nie gra, chyba przez skore,
      bo talentow aktorskich mu nie brakuje.
      Jak pokaze mu dowod, ze klamal, to czesto dalej klamie...,
      a ja zaczynam sie czuc sie jak idiotka.
      Czasami wszystko peka i mowi, ze wiecej nie bedzie, ze wszyscy mezczyzni sie
      tak zachowuja i tylko ja domagam sie wiedzy na ten temat.
      I tez sie ostatnio ciagle klocimy,
      mnie sie co chwila (co 2-3 dni) przypomina ta sytuacja,
      trudno mi wykzresac normalna radosc i normalne relacje.
      On mi zarzuca, ze ciagle grzebie sie w pzreszlosci i nie pozwalam mu udowodnic,
      ze on sie zmienil...
      Ale ile razy mozna?
      Kocham go,
      ale mam wrazenie, ze emocjonalnie wkroczylam chyba 2 tygodnie temu w inny etap
      zwiazku. I nie wiem, co to oznacza.
      I nie wiem, czy jestem nadmiernie intensywna i wymagajaca,i nalezy sobie takie
      rzeczy odpuscic,
      nie niszczyc tego wszystkiego, co fajne (a duzo tego mimo wszystko) miedzy nami
      czy nie,
      czy to jest moze ostani znak ostrzegawczy
      i ze bedzie gorzej, wiec czas podjac jakas decyzje?
      uff
      Jedno mi sie wydaje, ze dla mojego meza milosc i klamstwo wcale sie nie
      wyklucza i to, ze klamie, wcale nie oznacza, ze nie kocha. Pewnie dla Twojego
      tez.
      • olivkaa1 Re: nie wierzę mu 15.11.04, 15:13
        ejj, dziewczyny nie martwcie się, oni tak emocjonalnie jak my nie podchodzą do
        życia i po prostu nie rozumieją czemu tak często się wściekamy. Mężczyźni są
        jak małe dzieci, my powinniśmy mieć swoje hobby i zainteresowania, być
        uśmiechnięte i pełne życia, przymykać oczy na ich niedociągnięcia i kłamstewka,
        to co Ci powiedział to prawda, każdy facet to robi, po to by nie wszczynać
        awantur, po to by Cię nie zdenerwować, jeśli Ty się zmienisz, zaczniesz
        przymykać oko, dbać o siebie jak o śliczną laleczkę, uśmiechać się codziennie i
        ładnie prosić o coś, to sytuacja zacznie się polepszać, a on będzie szeroko
        otwierał oczy i patrzał co się dzieje.
        • panikara1 Re: nie wierzę mu 16.11.04, 09:35
          tak olivkaa, ale też nie możemy ich tłumaczyc w ten sposób. ja cos takiego
          przeszłam - kłamstwo było duże - z tych największych - po 5 latach związku - i
          trwało to ponad rok, żebym umiała zapomniec - i choc to ciągle wracało, i
          czułam że mu dokuczam ciągle nie wierząc- to jest silniejsze od nas. Trudno ,
          żeby komus uwierzyć po dwóch tygodniach (zależnie oczywiście jak duża to
          byłarzecz) . każdy jest inny i potrzebuje mniej liub więcej czasu żeby sie tym
          uporać, - ale nie możemy się winić za to, że nie chcemy wyjśc na idiotki, które
          we wszystko uwierzą. to indywidualna sprawa i nie sądzę, aby ktoś robił to
          celowo chcąc np. ukarać partnera za kłamstwa czy zdrady. to naturalna realkcja
          obronna i w sumie dowód na to, że nam bardzo zależy bo czujem się zranione.
        • scriptus Re: nie wierzę mu 16.11.04, 16:14
          Dołączam się...
          Ja naprawdę nie rozumiem, w czym facet może oszukać swoją kobietę (za wyjątkiem
          oczywiście naruszenia wierności, zdrady, pomijam także jakieś przypadki
          patologii, typu picie i bicie, ale ja nie mam takich znajomych, więc nic o tym
          nie wiem...)

          Ja się spotkałem owszem z zarzutem - oszukałeś mnie! kiedy później wróciłem z
          pracy (zrobiłem oczy wielkie jak spodki ze zdziwienia, wytłumaczyłem, że pilna
          robota). I absolutnie nie rozumiem, na czym polegało oszustwo.
          Albo, spotkałem się ze znajomymi w restauracji, wtedy jeszcze nie było telefonów
          komórkowych, to posłałem faks do domu, że będę później...
          Złapałem gumę i byłem godzinę później z trasy, znowu oszukałem?? W czym, że
          zapowiedziałem, że będę o szóstej, a byłem o siódmmej???

          Mi się tak zdaje, że Wy, drogie Panie żonglujecie tym słowem "oszukałes mnie"
          nadmiernie, zawsze, kiedy coś idzie nie po Waszej myśli, żeby wprawić w
          zakłopotanie partnera. Tymczasem zarzut oszustwa, to poważna sprawa. Oszustwo,
          to przestępstwo. Tymczasem Wy często przypisujecie znaczenie oszustwa drobnym
          przypadkom, które często są niezależne od Waszych Partnerów.

          Oczywiście, nie wykluczam, że wśród Waszych Partnerów istnieją oszuści, którzy
          spędzają wieczory z innymi kobietami, a potem przychodzą "w pracy byłem",
          "zatrzasnęły sie drzwi od ubikacji", albo inne podobne "wytłumaczenia". Bywa, że
          wydadzą wspólne oszczędności na jakieś własne fanaberie i powiedzą "okradli
          mnie!", to też oszustwo. Ale czy takie przypadki są częste??

          Być może same prowokujecie swoich partnerów do mówienia nieprawdy, On nieraz
          został w pracy, bo musiał, ale Wy, mówicie - co Cie ten szef tak wykorzystuje,
          nie potrafisz się postawić..., więc facet wymyśli klienta i wielki kontrakt, coś
          , co ma w Waszych oczach większe znaczenie, niż spełnianie fanaberii szefa...
          Oj, faceci nie lubią się przyznawać, że ktoś nimi pomiata. A z drugiej strony,
          czasami trzeba spełnić fanaberie szefa, albo traci się np. pracę.

          • nastinka Re: nie wierzę mu 16.11.04, 17:34
            ...Wydaje mi sie, ze mezczyzni czesto oszukuja wlasnie w kwestiach damsko
            meskich, w wiekszych i mniejszych nielojalnosciach.
            Utrzymuja, podtrzymuja, odgrzewaja
            (pewnie niektore kobiety tez tak robia)
            np. jakies znajomosci, ktore nie maja charakteru tylko kolezenskiego...
            Zapytani, o to wprost - odpowiadaja:
            "nie, nie, nie widzialem, nie spotkalem, nie wysylalem maili, ani smsow..."
            Czasem cos sie rypnie i okazuje sie, ze Pan sklamal.
            I po co?
            Wtedy dopiero nabieram strasznych podejrzen.
            Wole 100 razy, zeby powiedzial prosto z mostu i koniec.
            Oczywiscie nie zawsze dotyczy to realnych kobiet (mezczyzn).
            I pewnie nie mozna tych sytuacji nazwac zdrada,
            (zreszta nie wiem?)
            ale pozostawiaja jakis niepokoj i dyskomfort.
            Oszukal, to dla mnie:
            krecil glowa przeczaco, patrzac w oczy i
            wiedzac, ze powinien ta glowa raczej wykonywac odwrotny ruch...
            Scriptus, rany boskie,
            przeciez jak mowi, ze bedzie o 18:00,
            a wraca 0 19:00, bo konferencja sie pzredluzyla,
            to ja nie traktuje tego jako oszustwo!
            Jeszcze takiej paranoi nie mam,
            ale kto wie...jeszcze pare przykladow patrzenia w oczy i wykonywania odwrotnych
            ruchow glowa...
            • panikara1 Re: nie wierzę mu 16.11.04, 18:37
              i w temacie przewodnim, podpisuję soę pod nastinką w 100% - zawsze chodzi o
              znajomości - niby- koleżeńskie na gadu, smski, maile , telefonym i wszystko o
              czym nie wiemy... skoro koleżeńskie to po co to ukrywać - no chybaże mówimy o
              bardzo zazdrosnej pani, która nie toleruje koleżanek... ale to chyba nie jest
              koleżeństwo , kiedy się koleżance prpoponuje masaż "bo ma niezwykłe ciało "a
              potem się takiego smsa wypiera ....
          • panikara1 Re: nie wierzę mu - do scriptusa 16.11.04, 18:34
            mi chodziło o zdradę :( , więc chyba nie szafowałam.:) i jeśli wolno mi małą
            wycieczkę osobistą... czytałam wszystko co napisałaeś w "sytuacja patowa" i
            powiem Ci od tego czasu twoje posty są dużo bardziej optymistyczne, mocniejsze,
            bardziej zdecydowane - tak jakbyś czuł się dużzzzzzzzoooo lepiej- tego ci
            bardzo życzę i dzięki za wszystkie uwagi
    • paulus27 Re: nie wierzę mu 29.11.04, 14:52
      ja mojemu też nie wierzę. wiele lat miałam do niego pełne zaufanie i wszystko
      legło w gruzach w ciągu zaledwie kilku dni.niby jesteśmy razem, ale jednak
      osobno. czasami patrzę na niego i zastanawiam się ile jeszcze będę tolerować
      jego obecność, kłamstwa... my już nawet ze sobą nie rozmawiamy, ja już nic nie
      chcę wiedzieć. boli mnie jedynie świadomość tego, że tak bardzo go kochałam a
      on cały czas mnie oszukiwał, patrzać jednocześnie w oczy i mówiać, że mnie
      kocha. to takie podłe :(((
    • xapur Re: nie wierzę mu 29.11.04, 15:45
      "Nie mogę od niego odejść nie chcę zaczynać wszystkiego od nowa no i są dzieci
      ale jest mi bardzo ciężko"
      Skoro nie możesz odejść to chyba lepiej jakoś poukładać to co jest.
      "Teraz nie wierze już w nic zniszczył całą moją wiarę w prawdziwą miłóść"
      Wiesz jak to jest z tą "prawdziwą miłością" - wszyscy o niej mówią, ale dla
      każdego znaczy coś innego. Z twoich słów wynika, że stoisz przed wyborem: żyć z
      mężem bez zaufania i jakby obok siebie lub żyć z zaufaniem (o które trudno, bo
      notorycznie je niszczył) i ze sobą. Myślę, że w tej sytuacji wybór jest tylko
      jeden - wersja druga. Co najwyżej można się zastanowić nie tyle nad zaufaniem
      co nad akceptacją takiego męża. Możesz to zrobić? Jeśli nie - to będzie ciężko.
      • karioka39 Re: nie wierzę mu 05.12.04, 12:25
        Chcę przestać go kochać. Będziemy razem ale jakby osobno nie wiem tylko jak
        długo. Mam dość jego kłamstw.Nie chcę żeby mnie tak bolały jego złośliwości i
        krytyka na każdym kroku.Muszę znależć sposób żeby mi było obojętne co robi jak
        się zachowuje.Nie chcę żeby jego słówa tak raniły bo on mnie nie kocha.Być może
        jest trochę mojej winy bo nikt nie jest bez grzechu ale nawet nie będę z nim
        rozmawiać bo to już nie ma sensu przeciez nie można kazać komuś kochać gdy on
        tego nie czuje.Nie można zmusić nikogo do miłóści.Chcę spokoju i to mi musi
        wystarczyć.Jest mi smutno ale wiem że nie mam wyjścia.JAK PRZESTAĆ KOCHAĆ ŻEBY
        NIE BOLAŁO?Czas le.czy rany
        • monhann2 Re: nie wierzę mu 08.12.04, 21:41
          Karioka, jesli macie dalej byc razem to raczej trudno Ci bedzie. Mam na mysli
          tak po prostu przestac kochac kogos z kims sie jest codziennie, na kogo sie
          patrzy, rozmawia, razem wychowuje dzieci. Tak, czas leczy rany, niewatpliwie
          ale nie za bardzo to sobie wyobrazam w TWojej sytuacji.

          Na Twoje pytanie: "JAK PRZESTAĆ KOCHAĆ ŻEBY
          NIE BOLAŁO?" nasuwa mi sie od razu "szatanski" pomysl: poznac kogos, na kim
          Tobie bedzie zalezec i kto doceni i pokocha Ciebie. Wiem, wiem w sytuacji
          kiedy nie zakladasz, ze opuscisz meza jest to trudne. Jesli jednak pragniesz
          przestac go kochac, jestes pewna swojej decyzji (tak zakladam)to powinnas
          pomyslec takze o sobie. Uwierz, wtedy na 100% przestanie Ci zalezec co robi,
          mowi, stanie sie Tobie obojetny....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka