mickey.mouse 16.11.04, 07:37 Na ile sama tylko fizyczna bliskosc i czulosc, jest w stanie zastapic Wam seks jako taki ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
archiwald4 Re: Bliskosc 16.11.04, 07:53 Mnie bardzo jest w stanie zastapić, zdecydowanie wolę bliskość bez seksu niż seks bez bliskości i czułości, taki tylko "mechaniczny", dla rozładowania napięcia, doświadczyłam w swoim życiu jednego i drugiego, to wiem. U mnie wystarczająca ilość codziennej, potocznej czułości jest w stanie zredukować potrzeby czysto seksualne znacznie, pewnie gdzieś o połowę. Ale i tak najfajniejszy jest seks utopiony w czułości, nawet gdyby przez to miał być żadszy:) Odpowiedz Link
scriptus Re: Bliskosc 16.11.04, 08:16 Chyba tylko w chorobie, bo co to za bliskość dwojga zdrowych ludzi, w której powstrzymują się od seksu, to nienormalne :) Odpowiedz Link
archiwald4 Re: Bliskosc 16.11.04, 08:46 nie chodziło mi o jakieś sztuczne powstrzymywanie się od seksu, ale np. o sytuację róznicy temperamentów, gdy jedna strona potrzebuje mniej niż druga. Morze słów zostało tu już napisane na temat co czuje niedopieszczony partner. Uważam, że wówczas czułość i fizyczna bliskość jest jedynym rozwiązaniem - jesli w każdej potocznej sytuacji czuje się tą bliskość z partnerem seks jako taki nie jest wg mnie juz tak wazny i bez większych problemów czeka się na partnera. Odpowiedz Link
mickey.mouse Re: Bliskosc 16.11.04, 08:18 Prawdopodobnie wiec nie jestes w tym odosobniony bo ja chyba takze tak to odczuwam. Z drugiej strony jednak, nie jest to zgodne z modnym pojeciem meskosci, zgodnie z ktorym nawet kobieta ktora na codzien skarzy sie na brak czylosci ze strony swojego mezczyzny, mowiac o innych facetach ktorzy po prostu na sportowo przelatuja laski, gdzies w podtekscie przekazuje informacje ze uwaza go za bardziej meskiego. Tak naprawde, chyba nawet nie uswiadamiamy sobie, jak gleboko w naszej wlasnej europejskiej kulturze zakorzeniony jest bledny stereotyp mucho. Tak naprawde zas, w kulturze latynoamerykanskiej nazwac kogos much jest dosc spora zniewaga. Maczo oznacza tam bowiem kogos bardzo nieokrzesanego, chamskiego i prymitywnego, co wiecej, okreslenia maczo czesciej uzywa sie w odniesieniu do zwierzat niz do ludzi. Odpowiedz Link
juna_bis Re: Bliskosc 21.11.04, 16:45 mickey.mouse napisał: > Prawdopodobnie wiec nie jestes w tym odosobniony bo ja chyba takze tak to > odczuwam. Z drugiej strony jednak, nie jest to zgodne z modnym pojeciem > meskosci, zgodnie z ktorym nawet kobieta ktora na codzien skarzy sie na brak > czylosci ze strony swojego mezczyzny, mowiac o innych facetach ktorzy po prostuna sportowo przelatuja laski, gdzies w podtekscie przekazuje informacje ze uwaza go za bardziej meskiego. Tak naprawde, chyba nawet nie uswiadamiamy > sobie, jak gleboko w naszej wlasnej europejskiej kulturze zakorzeniony jest > bledny stereotyp mucho. Tak naprawde zas, w kulturze latynoamerykanskiej nazwac kogos much jest dosc spora zniewaga. Maczo oznacza tam bowiem kogos bardzo > nieokrzesanego, chamskiego i prymitywnego, co wiecej, okreslenia maczo czesciej uzywa sie w odniesieniu do zwierzat niz do ludzi. Bo my byśmy chcięli pogodzić ze sobą niemożliwe. Zeby nasz wymarzony partner był troskliwy, czuły, odpowiedzialny, kochający... i też czasami samcem. Jeśli usłyszałeś to od swojej żony czy dziewczyny, to nie znaczy to, że bardziej podoba się jej samczyk niż ty. Ale to przecież wiesz. Słowa najbliższej osoby bolą najbardziej, bo na nich nam najbardziej zależy. Mężczyźni też czasami oczekują od kobiet cech wykluczających się. Odpowiedz Link
panikara1 Re: Bliskosc 16.11.04, 09:06 mi by zastąpiła, niestety, sam orgazm można osiągnąc bez partnera, i śmiem twierdzić, że nawet częściej :(. bliskość, samo dotykanie, poczucie, że druga osoba kocha każdy skrawek twojego ciała - i w takim dotykaniu jest i czułośc i pożądanie - to dopiero coś. chyba, że pomieszałam bliskość z grą wstępną i to na jedno wychodzi ... Odpowiedz Link
scriptus Re: Bliskosc 16.11.04, 12:19 Pomieszałaś... Bliski jest nawet cmokusek w policzek, jak się wychodzi do pracy. A przytulenie w łóżeczku też jest baaardzo bliskie, choć trzy na cztery razy, lub więcej prowadzi do seksu, który przecież też jest bliskością. Nie wyobrażam sobie gry wstępnej bez bliskości. A onanizm, orgazm bez partnera, to żaden seks, to prędzej można przyrównac do mycia zębów, czy innej czynności higienicznej :( Przepraszam, nie chcę nikogo urazić, po prostu tak to odczuwam ja. Odpowiedz Link
archiwald4 Re: Bliskosc 16.11.04, 12:55 wtedy gdy byliśmy w największym kryzysie właśnie najbardziej brakowało mi nie seksu, a tej jak to nazywam "potocznej" czułości: cmokusków w policzek, buziaczka na dobranoc, wtulenia sie w siebie na łyżeczkę wieczorem, nawet bez seksualnych konsekwencji, naprzemiennego mycia pleców, wtulenia w siebie przy ogladaniu telewizji i tysiąca innych ciepłych codziennych gestów Odpowiedz Link
scriptus Re: Bliskosc 16.11.04, 15:49 Właśnie to samo chce powiedzieć. Dla mnie też ważna jest bliskość, te delikatne "zaczepki", pieszczoty, całuski, uśmiechy, przytulenia itd. Nie wyobrażam sobie, żeby miedzy dwojgiem bliskich ludzi w sytuacjach bliskości nie dochodziło do kontaktów seksualnych, jeżeli oboje są zdrowi i są po temu warunki, tak, jak i nie wyobrażam sobie seksu bez bliskości. ja się w to za bardzo angażuję. Nie jestem macho, jakkolwiek przyznaję, oko mi leci na ładną "laskę" na ulicy, to nie mam ochoty od razu jej "przelecieć". Odpowiedz Link
pocoto05 Re: Bliskosc 20.11.04, 00:19 a co jeśli maja problemy z emocjonalne? czy skazani są bo im nie wychodzi? Odpowiedz Link
panikara1 Re: Bliskosc 16.11.04, 15:52 ale pięknie o tym napisaliście...tylko jak to jest ??? jeżeli partner mówi, że nie lubi bliskości - to znaczy że nie lubi jej konktrtnie ze mną ??? tak to pojmuję, bo przeciez może jest gdzieś kobieta, która zlamie jego skorupę i ja niepotrzebuie ytak się staram i dołuję tym kiedy on mówi "no przecież wiesz, że ja taki nie jestem"...to naprawdę bardzo boli Odpowiedz Link
juna_bis Re: Bliskosc 16.11.04, 17:09 Nie bardzo potrafi zastapic. Zawsze mialam duzo czulosci i bliskosci i jest to dla mnie zupelnie naturalne i oczywiste. Ale widze, ze nie wszedzie tak jest. Byc moze, gdyby brakowalo mi bliskosci, moze za nia bym najbardziej tesknila. Nie wiem. Taka codzienna czulosc to jedno, a seks co innego, bo niesie ze soba zupelnie inne emocje, nawet ten najbardziej czuly. Seksu na zimno nie doswiadczylam, wiec jest on dla mnie wciaz ta najbardziej intymna sytuacja i superbliskoscia. Czasami gdy mam ochote na seks, a dostaje tylko czulosc, wywoluje to we mnie irytacje. Bo to takie trzymanie na smyczy, masz troche, ale ani kroku dalej nie mozna zrobic. Ale z drugiej strony, trudno wymagac od tego drugiego, zeby mial dokladnie taki sam apetyt jak ja i w tym samym czasie. Wiec albo trzeba go rozbujac albo sie dostosowac. Odpowiedz Link
anula36 Re: Bliskosc 16.11.04, 19:57 Mnie nei potrafi. Ludzilam sie ze tak,ale teraz widze ze to bylo zludzenie.I to glupie w dodatku. Nie wiem czy wytrzymam jeszcze dlugo na tych zludzenaich:( Odpowiedz Link
scriptus Re: Bliskosc 17.11.04, 16:20 Po prostu, potrzebne jest jedno i drugie, jak jedzenie i picie :) Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 19.11.04, 12:11 100%, niestety. Właściwie poza potrzebą przytulenia się od czasu do czasu i pogadania nie mam już wobec Ślubnego żadnych oczekiwań :( Odpowiedz Link
pocoto05 Re: Bliskosc 20.11.04, 00:23 dlaczego niestety? ile jesteście po ślubie? ty do niego nic nie czujesz czy razem do siebie nic nie czujecie? Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 21.11.04, 14:21 Niestety - bo wciąż go kocham, choć nie ma w tym już pierwiastka erotycznego. Uczuciem najbliższym pożądaniu jest czułośc. On to widzi i jest nieszczęsliwy. Drugie niestety - jestem młoda, a czuję się na seksualnej emeryturze. Brakuje mi tego dreszczu, który skłanial mnie do "zmolestowania" go za narożnikiem w kuchni, lub przy okazji mycia pleców i innych codziennych, intymnych sytuacji. Nasz staż jest raczej niewielki, związku w sumie 7 lat, małżeństwa trochę mniej. On czuje, nawet bardzo. Ma, w porównaniu ze mną, ogromne potrzeby seksualne. Jest podłamany tym, że nie dosc, ze kochamy się nie dosc czesto (dla niego) to jeszcze czuje, ze robię to dla jego przyjemności, bez specjalnej satysfakcji. To jest jak bomba z opóźnionym zapłonem, boję się, że prędzej czy później rozwali nasze małżeństwo. Odpowiedz Link
pocoto05 Re: Bliskosc 22.11.04, 00:44 thistle napisała: > Niestety - bo wciąż go kocham, choć nie ma w tym już pierwiastka erotycznego. > Uczuciem najbliższym pożądaniu jest czułośc. On to widzi i jest nieszczęsliwy. > Drugie niestety - jestem młoda, a czuję się na seksualnej emeryturze. Brakuje > mi tego dreszczu, który skłanial mnie do "zmolestowania" go za narożnikiem w > kuchni, lub przy okazji mycia pleców i innych codziennych, intymnych sytuacji. > Nasz staż jest raczej niewielki, związku w sumie 7 lat, małżeństwa trochę > mniej. > On czuje, nawet bardzo. Ma, w porównaniu ze mną, ogromne potrzeby seksualne. > Jest podłamany tym, że nie dosc, ze kochamy się nie dosc czesto (dla niego) to > jeszcze czuje, ze robię to dla jego przyjemności, bez specjalnej satysfakcji. > To jest jak bomba z opóźnionym zapłonem, boję się, że prędzej czy później > rozwali nasze małżeństwo. no to nic z tego nie rozumie,wiecie o sobie to i niec z tym nie robicie, a może wogóle nie rozmawiacie o tym ze sobą? Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 22.11.04, 10:27 Rozmawiamy, tylko te rozmowy dołują i mnie i jego, ogólnie sytuacji nie zmnieniając. on chciałby, zebym go pragnęła fizycznie "sama z siebie", ja w sumie też, ale nie mamy koncepcji jak do tego doprowadzić. Na wizytę u seksuologa on nie daje się namówić, on nie ma problemu, tylko ja. Odpowiedz Link
pocoto05 Re: Bliskosc 22.11.04, 23:14 thistle napisała: > Rozmawiamy, tylko te rozmowy dołują i mnie i jego, ogólnie sytuacji nie > zmnieniając. on chciałby, zebym go pragnęła fizycznie "sama z siebie", ja w > sumie też, ale nie mamy koncepcji jak do tego doprowadzić. Na wizytę u > seksuologa on nie daje się namówić, on nie ma problemu, tylko ja. niestety ,gdyby to było takie proste to nie byłoby problemu(iść do seksuologa),on po prostu sie boi określenia:"mam problem z seksem"(bo jak on moze mieć problem?) "ja w sumie też" no to pragniesz go czy nie bo tak troche "niewyraźnie "piszesz? "on nie ma problemu, tylko ja." to raczej napewno WY macie problem RAZEM i powinniście na takiej"stopie" rozmawiać Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 23.11.04, 13:14 szanuję go, cenię i lubię, uważam zanajlepszego przyjaciela, ale nie porządam. Włąściwie równie dobrze mógłby być moim starszym bratem lub kobietą. Odpowiedz Link
pocoto05 Re: Bliskosc 23.11.04, 23:20 thistle napisała: " szanuję go, cenię i lubię, uważam zanajlepszego przyjaciela, ale nie porządam" Nic z tych rzeczy-po prostu przeczy jedno drugiemu. " Włąściwie równie dobrze mógłby być moim starszym bratem lub kobietą." To prawde powiedziawszy traktujesz go jak "piąte koło u wozu". " Na wizytę u seksuologa on nie daje się namówić, on nie ma problemu, tylko ja." Nie bardzo rozumiem to ale chyba chodzi oto,że Ty masz problem? Jesli tak to może Idź sama do seksuologa-on napewno coś Ci doradzi.A nawet jesli nie masz to przynajmniej może Ci poradzi co masz "zrobić z nim". Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 24.11.04, 10:52 Nie jest piątym kołem, mamy mało czasu dla siebie, dwójka dzieci, ja pracuję na dwa etaty, widzimy się przez raptem godzinę dziennie zanim padniemy na nos i zaśniemy, a on z każdej tej godziny chce połowę poswięcić na seks, podczas gdy ja mam się ochotę pokochać średnio raz na dwa miesiące. Brakuje mi czułości, rozmowy i uwagi, właściwie zamieniłabym się w ciemno z większoscią kobiet, których mężowiewolą pogadać czy przytulić się wieczorem, czy pobawić z dziećmi. Do seksuologa pójdę, zrobiłam już nawet na wszelki wypadek komplet badań, myślałam, ze mam jakieś niedobory zdrowotne - ale wydaje mi się, że nic z tych rzeczy. Mam wrazenie, ze on w jakiś sposób zabiera mi siebie, próbując się wykpić orgazmem. Niestety, po kilku latach współżycia to już nie robi na mnie specjalnego wrazenia. I wątpię, czy jeszcze kiedyś będzie. Odpowiedz Link
herge Re: Bliskosc 24.11.04, 12:07 Nie zostajemy małżeństwem, aby żyć w celibacie. Czy zmęczenie pracą i dziećmi może być usprawiedliwieniem dla abstynencji seksualnej? Myślę, że podobną argumentację może wytoczyć moja żona. Problem w tym, że gdyby chciała, to znalazłaby i czas, i siły (nie musi codziennie zaliczać "Na Wspólnej", po której jest tak senna, że nie ma żadnych szans na seks). Owszem, brak czułości w związku to też poważny problem, ale czy on o tym wie? Z czasem zapominamy o najważniejszych sprawach, a na inspirację z powietrza lepiej nie liczyć. Odpowiedz Link
thistle Re: Bliskosc 24.11.04, 12:55 Bossszz, jakby nie choroba dziecka, nie wiedziałabym co to tv lub net, nawet teraz gdy tylko On wraca do domu i przejmuje małoletnich, ja łapię manele i gnam do drugiej pracy. On czasem woli LM od pogadania ze mną, ale poza tym nie ma specjalnie wiele rozrywek, więc nie mam serca się o to boczyć na niego. Co dzień wracam do domu ok21.00, wstaję przed 7,00,czasem nawet wcześniej, między jedną pracą a druga są przynajmniej trzy godziny dla Maluchów, bo gdy wracam one już śpią. ( a po kolejnym odcinku "NA Wspólnej" to faktycznie nic, tylko zasnąć, może lepiej "M jak Miłość"? ;) Odpowiedz Link
xapur Do thistle 25.11.04, 12:32 "Niestety, po kilku latach współżycia to już nie robi na mnie specjalnego wrazenia. I wątpię, czy jeszcze kiedyś będzie. " To bardzo smutne. Wiem, że czasem warunki nie pozwalają na prawdziwe szczęście we dwoje i cieszenie się życiem. Ale czy pisząc to nie nachodzi cię myśl, iż oto stopniowo tracisz coś wielkiego? Myślę, że miłość trzeba pielęgnować. A seks jest jej idealnym dopełnieniem. Jego brak może stopniowo ostudzić najgorętsze uczucie. Wtedy można się nagle obudzić, że gdzieś między pracą, dziećmi a wypoczynkiem zagubiła się miłość i szczęście. Przypomniał mi się tu przykład. Znam ludzi, którzy sporą część roku spędzają z dala od siebie, gdyż ciężko pracują, także za granicą. Mimo to, przynajmniej z moich obserwacji wynika, że jakoś znajdują czas dla siebie i nawet jeśli jest go bardzo mało starają się go wykorzystać do maksimum. Także na seks. W efekcie po 20 latach małżeństwa nadal bardzo się kochają. Odpowiedz Link
thistle Re: Do thistle 26.11.04, 09:04 xapur napisał: > "Niestety, po kilku latach współżycia to już nie robi na mnie > specjalnego wrazenia. I wątpię, czy jeszcze kiedyś będzie. " > To bardzo smutne. Wiem, i mam już dość. Myślę, że miłość trzeba pielęgnować. A > seks jest jej idealnym dopełnieniem. a co, jeśli powoli staje się podstawą? Taki związek wydaje mi się chory i krzywy.Wydaje mi się, że nadmiar seksu nie jest mniej dokuczliwy od braku zupełnego. > Przypomniał mi się tu przykład. Znam ludzi, którzy sporą część roku spędzają z > dala od siebie, gdyż ciężko pracują, także za granicą. Mimo to, przynajmniej z > moich obserwacji wynika, że jakoś znajdują czas dla siebie i nawet jeśli jest > go bardzo mało starają się go wykorzystać do maksimum. Także na seks. W efekcie > > po 20 latach małżeństwa nadal bardzo się kochają. Też znam małżeństwo z długim stażem, które po 27 latach wciąż się kocha i pragnie swej bliskości - to moi Rodzice. I zazdroszczę im jak cholera. Odpowiedz Link
nastinka Re: Bliskosc 22.11.04, 11:00 mam wrazenie, ze pod pseudonimem thistle ukrywa sie moj kochany (maz)..., Wiem, ze to nie mozliwe, ale reakcje i odczucia jakby te same. Tylko, ze moj nigdy nie przyzna sie, ze cos nie tak, ze mnie nie pozada etc. Uwaza, ze wszstko ok., choc mam poczucie, ze wogole sie nie angazuje w te czynnosc, kochamy sie tylko po to, zebym ja byla spokojna i radosna... A dlaczego nie chcesz sie kochac ze swoim ukochanym? Czy wynika to ze "zmeczenia materialu", jego niudolnosci, nieatrakcyjnosci? Ciagle zachodze w glowe i sie staram cos wymyslac i wygladac...,ale zwykle budzi to opor partnera...Czy Twoj ukochany tez cos wymysla, a Tobie sie to nie podoba, bo stracilas do niego seksualny imperatyw? I obojetnie co zrobi, to i tak sie nie nakrecisz? Czy to wynika z budowy partnera? Ze sposobu poruszania sie? Mowienia? Na prawde nie jestes wstanie sie poczuc tego mrowienia? Ja mimo miliona niepowodzen, zalu i petensji, ktore mam gdzies glebolko, i ktore pewnie najczesciej wyplywaja na forum..., jestem sie wstanie blyskawicznie nakrecic jakas mala fantazja. Niestety najbardziej podniecajace sa fantazje zwiazane z jego zaangazowaniem i aktywnoscia, a te maja mala szanse na realizacje... Odpowiedz Link
herge Re: Bliskosc 22.11.04, 11:11 Chyba nie jest w stanie zastąpić, ale dla mnie to na pewno podstawa, wstęp do udanego seksu. I mimo jego braku, to jednak ta bliskość i czułość (choćby lekko zdeformowane) trzymają mój związek w jednym kawałku. To daje nam nadzieję, że jednak ciąg dalszy nastąpi. Odpowiedz Link
taled Re: Bliskosc 23.11.04, 11:17 bliskosc i czulosc rozbudza moj apetyt na wieksza ;) bliskosc a gdy ta nie nastepuje a partner w dodatku nie widzi problemu, bo dla niego sytuacja jest zupelnie normalna, mimo, ze sexu brak, to prowadzi (prowadzilo) do giga frustracji a nastepnie wyladowalam na antydepresantach a i tak frustracja byla chyba silniejsza niz chemia, bo dowod ostateczny mialam i wtedy po normalnym klinicznie pojetym zalamaniu nerwow skonczyla sie moja "przygoda" z tytulowym brakiem sexu w zwiazku ;///// do tej pory lize rany i przesladuje mnie mysl, ze moze on byl gejem albo w dodatku impotentem gejem, bo nawet gej dla dobra sprawy potrafi z kobieta raz na jakis czas "dla swietego spokoju" ;/// teraz miewam sex bez czulosci i bliskosci i to tez nie warte jest tego..wiec w szczesliwym zwiazku nie moze istniec jedno bez drugiego (sex bez czulosci czulosc bliskosc bez sexu) Odpowiedz Link
paulus27 Re: Bliskosc 27.11.04, 00:23 wydaje mi się, że czułość, bliskość nie są w stanie w pełni zastąpić samego seksu, ale mogą sprawić, że życie erotyczne będzie bogatsze i częściej będziemy mieli ochotę na seks. mi bardzo brakuje czułości ze strony partnera. wiem, że gdyby okazywał mi więcej zainteresowania, częściej czule dotykał to nie byłoby takiego postu u nas. ja uwielbiam czułe gesty i okazywanie sobie bliskości a On albo seks albo nic. po kilku latach nawet zapomniał co to jest gra wstępna :((( Odpowiedz Link
xapur Gra wstępna w przypadku mężczyzny to ... 27.11.04, 08:15 pół godziny błagania o seks. :) Odpowiedz Link
paulus27 Re: Gra wstępna w przypadku mężczyzny to ... 28.11.04, 22:47 xapur napisał: > pół godziny błagania o seks. :) to byłby już jakiś postęp :D Odpowiedz Link
anula36 Re: Gra wstępna w przypadku mężczyzny to ... 28.11.04, 23:41 to moze nie warto tak sie meczyc?? Odpowiedz Link
xapur Ja tym się nie męczę. 29.11.04, 15:15 Natomiast z moich obserwacji wynika, że w tym dowcipie jest trochę prawdy. A czy warto? Kwestia gustu. Odpowiedz Link