02.06.05, 15:35

--Od dłuższego czasu odrzuca mnie od seksu.
Mąż jest kochany, czuły, mówi, że mnie kocha, że go podniecam i najchętniej
to zaraz by się zemną kochał.A ja już nie mogę tego słuchać, boję się
wieczorów i tego, że on znowu będzie się chciał kochać, a ja albo dam się
przkonać i ulegnę (i może w trakcie się wciągnę i będzie ok., albo będę
płakać w poduszkę) albo znów powiem nie, co pociągnie za sobą skwaszoną
atmosferę wieczoru i pełne żalu i spojrzenie męża. Doszło do tego, że jak on
chce mnie w ciągu dnia przytulić ja sztywnieję bo odbieram to jak wstęp do
pieszczot przed którymi uciekam.
Kocham męża, mamy dzieci, wspólne zainteresowania, własne mieszkanie, pracę,
naprawdę jest nam ze soba dobrze, i było by super gdyby nie ten seks...

B.
Obserwuj wątek
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: awersja? 02.06.05, 15:40
      w tym narzekaniu brakuje mi jednego - próby dojśćia "dlaczego".
      samym narzekaniem do niczego konstruktywnego jeszcze nikt nie doszedł
      • benisia Re: awersja? 02.06.05, 16:02
        a myślisz, że się nie zastanawiam co ze mną nie tak?
        Wiem tylko, że jest coraz gorzej! Paraliżuje mnie strach przed zbliżeniem, w
        ogóle temat sexu mnie odrzuca.
        Doszłam do wniosku,że np. mam dość tego, że wygląda tak jakby cały świat tylko
        wokół tego tematu krążył!
        Większość rozmów w towarzystwie dotyczy sexu
        większość reklam - to samo. Filmy? Artykuły w czasopismach typu "Jak to robić
        by było wam wspaniale... itp
        Pierwsza rzecz słyszana rano: chcę cię, albo rece męża od razu w "centrum"
        ostanie słowa wieczorem: idziesz już spać? choć sie pokochać! itp
        No po prostu przesyt tematu.
        I wiem, że to raczej nie jest normalna reakcja.

        B.
        • thistle Re: awersja? 02.06.05, 16:15
          a co konkretnie Cię drazni - sam temat? brak budowania nastroju? ględzenie
          (sorry) małżonka?
          Mnie to ostatnie też nastawia antyseksualnie, ale z odrzucenia tematu wogóle
          wyciagnełam się "świnskimi" dowcipami ;)
          Seks dalej mnie nie ciagnie, ale przynajmniej mogę się posmiać;)
          A na tekst "Chcę Cię" zawsze mozesz odziewnąć: A ja chcękaaaaawy;)
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: awersja? 02.06.05, 16:36
          sorry, ale w tym co piszesz nie ma ani grama analizy :dlaczego - a bez tego NIC
          nie zrobisz.

          opcje są 3
          sama sobie szczerze odpowiesz
          wyciągnie to s ciebie psycholog
          bedziesz sie dalej tym dołować

          wybieraj
          • leszix Re: awersja? 02.06.05, 17:08
            A moze on chce seksu bez milosci? Bez gry? Moze on chce a Ty masz sie polozyc i kochac na zawolanie? Moze seks dla Ciebie to swiece, wieczorny nastroj i czas swiateczny a jedyne co dostajesz to slowa chodz juz bo w koncu jestes moja zona wiec nalezy mi sie?
            • flores7 Re: awersja? 02.06.05, 19:19
              a moze aby sie zastanowic, musisz wziac oddech? nie czuc naporu na siebie, tego
              konfliktu wokol seksu. Pogadaj szczerze z mezem, wytlumacz mu co sie z Toba
              dzieje. Moze na np miesiac, dwa, jesli sie tak umowicie nie bedzie probowal
              zblizac sie do Ciebie, a ty odpoczniesz, nabierzesz dystansu, moze nawet wroci
              Ci ochota? latwiej mi zrozumiec druga strone, bo doswiadczyłam, jak to jest
              kiedy facet, gdy sie do niego przytulalam, od razu odpychal mnie, bo muslal, ze
              moze bede sie chciala kochac. nie rozumialam, dlaczego tak sie dzieje i czułam
              sie koszmarnie. bardzo mi sie wiec podoba, ze Ty nie odwarcasz sie plecami, ze
              dostrzegasz problem i szukasz gdzies pomocy.
              pozdrawiam
              • tomek_abc Re: awersja? 02.06.05, 22:37
                Dopisze dalszy ciąg....
                Mężowi siew końcu znudzi, przestanie prosić,
                sugerować, nalegać,....
                i :
                wariant A - poszuka sobie kochanki
                wariant B- bedzie się meczył z tym, co pewnie też nie wpłynie pozytywnie na
                związek.....

                a tak nawiasem.....skąd to sie bierze....u niektórcyh kobiet (w tym u mojej)
                taka awersja do seksu i wszystkiego co z nim związane...
                Nie tylko niechęć do seksu, a jeśli już to całkowita klasyka....
                ale niechęć do wszystkiego co dot. seksu i seksualności człowieka....
                W tej chwili nawet jakos sobie nie mogę wyobrazić, że mógłbym zonie
                zaproponować...jakieś "urzomaicenie"...choc w sumie, zeby urozmaicać, trzeba
                sie w ogóle kochać
                • jacuniek Re: awersja? 03.06.05, 01:14
                  Podajmy sobie ręce Tomku, podpisuję się pod tym co piszesz wszystkimi
                  kończynami. U mnie jest w tej chwili wariant B i to aż za bardzo odbija się na
                  naszym związku i też na naszych dzieciach, które już mają dość naszych kłótni i
                  niedomówień. Smutne to. Może to się powinno leczyć u jakiegoś lekarza?
                  • anula36 Re: awersja? 03.06.05, 01:17
                    leczy sie u seksuologa - tylko niestety leczenie jest dobrowolne a ozieblego
                    partnera trudno tam zagnac.
                    • ramirres Re: awersja? 03.06.05, 01:51
                      anula
                      skąd ty to wszystko wiesz ?
                      kim ty jesteś na codzień ?
                      • anula36 Re: awersja? 03.06.05, 02:03

                        nie wiesz?
                        wszystkowiedzaca znachorka i czarownica ktora rzuca uroki:)Zwlaszcza na
                        niektore meskie czlonki:)
                        a serio - z wyksztalcenia socjolog, z zawodu pracownik fundacji opiekujacej sie
                        starszymi ludzmi, z plci kobieta, z doswiadczenia kobieta w zwiazku z zimnym
                        facetem, z uczestnictwa na forum- jedna z was.
                • ramirres Re: awersja? 03.06.05, 01:49
                  Zgadzam się Tobą Tomku, też mam ten problem :-((
                  Ja bym chciał ale żona nie!
                  Każda moja próba to groch o ściane i tak już jest od blisko 2 lat.
                  Ja jestem otwary na rozmowę na jej propozycję ale jak tylko słyszy
                  moje "zaczepki" w tym temacie jak czuje moje piesczoty to się stara zawsze od
                  tego wykrecić i czuje jak szywniej.
                  Zastanwiałem się co jest nie tak z nią, ze mną, z nami i niewiem!
                  Próbowałem rozmowy- i nic!
                  Próbowałem poprośbie - i też nic!
                  Próbowałem mały "szantaż"- i to również nic!
                  Już sam nie wiem jak z tym fantem sobie poradzić ale dzięki temu forum i tym
                  wszystkim wypowiedziom wiem że muszę jej pomóc odrodzić sie na nowo w temacie
                  sexu tylko czy mi sie to uda i kiedy i jak itd
                  pozdrawiam
                  • tomek_abc Re: awersja? 03.06.05, 13:35
                    odrodzic sie na nowo w temacie seks? własnie...czy to mozliwe...podobno tak...
                    jesli problem trwa rok -dwa ,...pewnie jest łatwiej
                    a jesli trwa 10 lat?
                    poza tym chyba głowny problem to zrozumieć dlaczego jest jak jest....
                    dlaczego ona/on nie chce....
                    nie mozna leczyć jesli nie znamy choroby, a tylko jej skutki...

                    Mnie niestety nie udało sie zdiagnozować "choroby"
                    zona mowi, ze nasze codzienne sprzeczki sie przenoszą na imtymność, że czasem
                    ją krytykuję, że czasem narzekam....ja mówię, ze to przez tę anormalną sytuację
                    (brak seksu) , ale czy tak jest....sam nie wiem....nigdy nie wiemy co było
                    pierwsze, jajko czy kura.
                    Były rozmowy, były postanowienia,....
                    Czasem zdarzy się....ona mówi ...."zabij mnie", "nie przestawaj"...itp (nie
                    jest więc to impotencja fizyczna)....a potem...potem znowu miesiąc do
                    następnego przypadku...
                    Kazda dyskusja (czytaj kłótnia) po prawia sytuację....na kilka dni ....
                    wiec...czy dalej rozmawiać...
                    A tak nawiasem bardzo ją kocham, kocham dziec....i zaczynam sie czuc czasami
                    czuć głupio...mam wszytsko, zycie jak marzenie....a sprowadzam problem związku
                    do zaspokojenia podstawowych instynktów.

                • thistle Re: awersja? 03.06.05, 14:54
                  a tak nawiasem.....skąd to sie bierze....u niektórcyh kobiet (w tym u mojej)
                  > taka awersja do seksu i wszystkiego co z nim związane...

                  Ja mogę odpowiedziec za siebie:
                  jesli wykluczy się kłopoty zdrowotne, zdradę czy przemęczenie rolą Matki -
                  Polki to
                  Z PRZESYTU I POCZUCIA OSACZENIA.
                  Spotykają się dwie osoby o róznym temperamencie, historii erotycznej,
                  wychowaniu, czy też w koncu układzie hormonalnym - jedna b. potrzebująca seksu
                  do tego, by poczuć sie dobrze, a inna - czegos innego, np. czułości, poczucia
                  bezpieczenstwa, relaksu, zrozumienia, nowosci etc.(wpisać właściwe). Ta
                  pierwsza, czuje się niekochana - bo takiego "dowodu miłosci" oczekuje. Ta druga
                  czuje się wykorzystana, bo to, co ma do zaofiarowania jest niedoceniane - bo
                  nie jest to seksem. Ta pierwsza rozgląda się i widzi - świat kreci sie
                  dookoła "d.maryń wszelakich", nawet panele podłogowe reklamowane są zgrabnym
                  tyłkiem, na ulicach biusty, dekolty, bannery, ulotki za wycieraczkami, od
                  margaryny po lokomotywy - wszędzie seks. Nikt się juz specjalnie nie kryje z
                  tym, że nawet słuchanie słowika po zachodzie słońca ma na celu intensywne
                  wybarłożenie sie gdy tylko ptaszyna zamknie dzioba. Osoba niedopieszczona jest
                  drażniona i nie ma mozliwosci wyładowania sie, osoba z mniejszymi potrzebami
                  czuje sie niedoceniona, odrzucona i uciemiężona - niedość, że przez najbliższą
                  osobę, to jeszcze przez te wszystkie golizny naokoło, poniekąd winne jej
                  kłopotów. To moze budzić awersję i agresję. I jak się nastroić pozytywnie do
                  czegos, co sprawia tylko przykrość?
                  Uff, sorry za dłuzyznę, ale to takie podsumowanie punktu widzenia zimnej ryby.
                  Cierpliwym dziękujemy za uwagę.
                  • alien81 Re: awersja? 07.06.05, 18:03
                    Ja stawiam na dom i katolickie wychowanie. Kobieta, która urodziła dzieci,
                    wkroczyła w "pewien" wiek nie powinna mieć pragnień, o orgazmach nie mówiąc.
                    Seks rano, radosny, nieprzyzwoity, drapieżny - uchowaj Boże! Przecież diabeł
                    tylko czeka:) Żona może być też zupełnie przemęczona: są dzieci, problemy, jakiś
                    rachunek, pranie, mąż znowu coś powiedział, koleżanka schudła a ja nie etc. i
                    kobieta zamiast o penisie męża myśli o tym wszystkim. Rada? Nie wiem, ja na
                    szczęście zawsze potrafiłam oddzielić problemy od seksu i cieszyć się nim, ale
                    może więcej przytulania, chwalenia z byle powodu - "kochanie, ale ta kanapka to
                    dzisiaj ma jakiś lepszy smak" albo "ta baba z pod "3" to się powinna od Ciebie
                    uczyć klasy". Może jakiś prezent bez okazji, kwiaty. Same słowa i dawanie do
                    zrozumienia, że się ma ochotę niektórym kobietom nie wystarczają. Poza tym nie
                    wiem, czy i mój (a raczej nasz) seks byłby taki wspaniały, gdyby nie to, że on
                    mi przynosi czasami kwiatki, albo mówi, że jestem najlepsza:)
                    • petar2 Re: awersja? 08.06.05, 09:42
                      Jakie katolickie wychowanie?
                      Ten mit nadal funkcjonuje?
                      • tomek_abc Re: awersja? 08.06.05, 10:27
                        W swoim poszukiwaniu przyczyn..."dlaczego ONA nie chce" juz rózne rzeczy
                        przychodziły mi do głowy np. moze nie chce, bo antykoncepcja to grzech ;)
                        a tak poważniej (choc tak do konca powyższej przyczyny nie wykluczam) to
                        dochodzę do wniosku, ze przyczyn jest kilka :
                        - niski temperament
                        - model wychowania w rodzinie zony (o sekscie cielesnosci sie nigdy nie mowiło,
                        nawet kawał z podtekstami byłby źle widziany)
                        - róznica charakterów i wynikające z tego nieporozumienia (zdarzało mi sie
                        przynaję uczciwie krytykować zonę, czego ona nie cierpi)
                        - wpływ dzieci (nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy nie ale wieksze
                        problemy zaczeły sie po urodzieniu dziecko...) zona teraz po latach twierdzi,
                        ze niedostatecznie pomagałem jej przy 1 dziecku....ale ono ma teraz 11 lat, a
                        przy drugim staram sie byc super tatą i chyba mi to wychodzi nieźle...
                        ale moze ciezko jej zapomnieć...

                        I znowu sie rozpisałem.....
                        Staję sie monotematyczny, jak większośc ludzi na tym forum...
                        Mam jednak nadzieję, ze jeszcze nie żałosny


                        • ewolwenta Re: awersja? 08.06.05, 10:38
                          Absolutnie nie żałosny :) Spostrzeżenia bardzo ciekawe.
                          • alien81 Re: awersja? 10.06.05, 22:37
                            jasne, że nie żałosny. lepsze szukanie pomocy tutaj, niż w domu z różowym neonem
                            nad wejściem:) poza tym wiele kobiet zapewne by chciało, aby ich mąż zauważał
                            cokolwiek i miał jakieś refleksje na temat ich małżeństwa. a wpływ
                            koleżanek/przyjaciółek przemyślałeś?
                            • tomek_abc awersja? zwrot akcji? 11.06.05, 09:39
                              Wczoraj nastapił nieoczekiwany zwrot akcji...
                              Zona chciała seksu....i.....ja powiedziałem ze nie chce
                              nie wiem dlaczego...
                              troche dlatego, ze wydaje mi sie ze chce to zrobic z obowiązku (pańszczyzna)
                              troche dlatego, ze chciałem pokazac (tylko co?)
                              troche dlatego, ze wyobraziłem znowu sobie ten bierny, beznamietny seks

                              a moze ja jej juz nie pożądam po tylu latach....

                              • ewolwenta Re: awersja? zwrot akcji? 11.06.05, 09:54
                                Ja też miałam wczoraj kiepski dzień :( Choć to nie żadne pocieszenie dla Ciebie.
                                • alien81 Re: awersja? zwrot akcji? 12.06.05, 20:42
                                  może warto zdecydować się na jakąś odmianę? zrobić coś nie w swoim stylu. a żony
                                  nie pytać o zdanie tylko ogłuszyć maczugą, za włosy i zaciągnąć do jaskini. bo
                                  czytając te wszystkie posty tutaj wydaje mi się, że niektóre baby same nie
                                  wiedzą czego chcą i że trzeba je po prostu zmusić:P żarty żartami ale odmianę
                                  polecam. ugotować coś (lub kupić i powiedzieć, że się ugotowało), postawić
                                  kwiatki w widocznym miejscu z tajemniczą karteczką, zostawić liścik "20 w
                                  kawiarni XY, załóż tą czerwoną sukienkę"... i żeby to nie była akcja
                                  jednorazowa. a jak małżonce to zwiśnie to zlać jej tyłek. z miłością:)
    • zebra12 Jejku, mam identycznie to samo! 19.06.05, 19:40
      Bardzo mnie to martwi i podchodzę do tego poważnie! Mąż ma dosć, grozi
      rozwodem! A mnie przeraża tak jak Ciebie wszystko, co ma związek z seksem.
      Kino? Zaprosił mnie po to, żeby potem....Świece?, to tak oczywiste....Prezent?
      Próbuje mnie kupić...Chyba musze isc do psychologa! Możesz do mnie napisać?
      zebra12@poczta.onet.pl, na gazetową rzadko wchodzę!
      • witkacy1975 gdy zaczynam całować moją żonę, to po kilku 19.06.05, 20:36
        cmoknięciach z jej ust pada znudzone: "taaak koochaaaanie?"; jakby chciała mi
        powiedzieć "coooo znooowuuuu?"... i tak właśnie to wygląda... i tak to się
        skończy.... niestety...
      • dosia.samosia Re: Jejku, mam identycznie to samo! 19.06.05, 22:18
        To może idź do psychologa i do seksuologa?
        Ty masz problem. Nie możesz wymagać od zdrowego człowieka, żeby w imię twojego
        widzimisię żył w celibacie bez perspektywy zmiany sytuacji, bo to nieuczciwe,
        okrutne i niesprawiedliwe.
        Rozwodem grozi? Ja też grożę, bo jestem na miejscu Twojego męża. Tyle, że ja
        czekając i działając w kierunku poprawy sytuacji bynajmniej z seksu nie
        zrezygnowałam. Świat na boku ma swoje plusy a jednym z nich jest wyeliminowanie
        nieustannego wk...a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka