06.06.05, 14:33
najbardziej dziwi mnie, kiedy czytam: była wielka miłość i rewelacyjny seks,
potem coś się załamało...(to samo spotkało przed laty i mnie) Do tej pory nie
mogę pojąć, jak to jest. Ja nie wystygłam, zostałam "poniechana", co sie
własciwie dzieje z milościa? Może sie tylko sniła? Wygląda na to, ze
małżeństwo jest czymś w rodzaju toto-lotka!
Obserwuj wątek
    • lukasz.kozik Re: loteria 06.06.05, 14:44
      totolotek? ja jakos bardziej wierze w trafienie 6 w totka niz w szczesliwe
      malzenstwo (z dlugim stażem oczywiscie, a nie kilkuletnie) - wiem, że to żadne
      dowód, ale nie znam takich szczęśliwych małżeństw, choć kilka wygląda "z
      wierzchu" na takie...sam nie jestem jeszcze w związku małżeńskim, ale jestem już
      z kobietą, która kocham prawie 7 lat...tyle, że u nas jest troszkę inaczej, na
      początku seks to klapa - niestety chyba "rozpuściłem" lubą, która nade wszystko
      upodobałą sobie pieszczoty, zwłaszcza oralne, i tak w sumie wyglądało nasze
      pożycie przez dłuuugi czas... , ale ostatnio jest coraz lepiej:)choć w sumie
      powinien teraz nastąpic kryzys - w końcu to 7 rok:)

      ale mimo, że bardziej wierze w totka niż szczęście po wieki w małżeństwie, w
      totka nie gram, a w związku będę próbował być szczęślicy całe życie..i gdzie tu
      logika?:)
      • petar2 Re: loteria 06.06.05, 14:56
        Jeśli jako szczęśliwe małżeństwo rozumiemy parę radośnie gruchających gołąbków
        nieprzerwanie przez XXdziesiąt lat to może to rzeczywiście rzadkie.
        Ale chyba nie jesteśmy tak infantylni, prawda?
        I nie ograniczamy miłości tylko do jednej jej postaci czy etapu czyli
        namiętności?
        • lukasz.kozik Re: loteria 06.06.05, 15:06
          nie,nie rozumiemy szczęśliwego małżeństwa ani jako gruchające gołąbki ani jako
          wciąż trwającej namiętności...

          ale nie jest dla mnie szczęśliwe małżeństwo zniecierpliwione, nie szanujące się
          nawzajem, pełne pretensji nazbieranych od wielu lat i nigdy nie
          wyjaśnionych...trzymające się razem tylko ze względu na dzieci lub z obawy przed
          samotną starością...a niestety tylko takie znam...

          nie jest to pewno reprezentatywna próba, ale to niejest tak, że oceniam tylko
          tych których znam, opieram sie też na opiniach znajomych, którzy oceniają np.
          swoich rodziców...
          ja moich nie mam co oceniać - są porozwodzie i teraz dopiero wiem, że moja mama
          jest szczęśliwa...

          ale był kiedyś na dwójce chyba taki dokument,a raczej seria dokumentów...na
          różne tematy wypowiadali się ludzie...np na temat uni...ale i na temat miłości
          czy małżeństwa...i była taka pani starsza, która opowiadała o swoim zmarłym
          mężu, że oni marzyli, że będą jako staruszkowie kuśtykać razem z laskami chodząc
          na spacery...i wiem że to infantylne tak myśleć, ale chce wierzyć, że to było
          szczęśliwe małżeństwo ...
    • loppe Re: loteria 06.06.05, 15:02
      Też się zawsze trochę dziwię jak czytam, że była wielka miłość i wspaniały seks
      a dzisiaj już nie są razem ci cudni partnerzy.

      Przyczyną jest jak mi się wydaje ewolucja osobowości, a co za tym potrzeb
      (bynajmniej nie tylko seksualnych, także intelektualnych, etycznych,
      estetycznych). Ludzie przez kilka lat mogą się stać innymi osobami niż byli lub
      w trudnych okolicznościach wykazać, że wcale nie byli tym kim się zdawali swoim
      miłośnikom. Gdy osobowości ewoluują w przeciwnych kierunkach (częściej jest
      niestety tak, że jedna osobowośc w ogóle nie ewoluuje, bo się na wieki wieków
      zatrzymała w rozwoju...)to mogą być problemy.

      Loterią bym tego nie nazwał, chociaż bez szczęścia w decyzjach - tych
      pierwszych - trochę trudniej jest trafić z wyborem bo owszem sama intuicja i
      mądrość nie zawsze wystarczą.
      • loppe Re: loteria 06.06.05, 15:40
        ps. no ale może przecież być i tak, że wszystko dobrze się w związku układa a
        ona/on i tak odchodzi - bo mu czy jej sie wydaje, że gdzie indziej może być
        bardzo dobrze, zakochał się panie dziejku i koniec!
      • petar2 Re: loteria 06.06.05, 15:42
        Związek (w szczególności małżeński) to nie tylko suma osobowości partnerów ale
        nowy "twór", nowa jakość. Dlatego nie ma recepty na ocenę czy dwie osobowości
        stworzą trwały związek i życie pokazuje, że wcześniejsze prognozy często biorą
        w łeb, zarówno in plus jak i in minus.
        Dwoje ludzi łączą więzy na różnych poziomach, począwszy od fascynacji,
        namiętności, seksu a kończąc na przyjaźni i caritas. Część tych więzi rwie się
        z czasem lub pod wpływem kryzysu. Pytanie czy potrafimy, czy chcemy to
        naprawić, czy też "tniemy" związek idąc za łatwymi i szybkimi radami (również
        na tym forum) korzystając z ułatwień prawnych oraz coraz większej akceptacji
        społecznej takich decyzji.
    • kampai Re: loteria 06.06.05, 15:28
      No cóż, tuleje wahaczy w Nubirach też padają po 30 000 km.
      • windy78 Re: loteria 06.06.05, 16:44
        To chyba tak do końca nie jest loteria... Loterią to będzie, jeśli po
        przygodnym seksie np.: na sylwestra z nowopoznaną osobą będzie wpadka, a
        przekonania religijne lub inne spowodują iż nie dokona się mord na dziecku, i
        wejdzie się w taki związek małżeński...

        Natomiast dlatego się z kimś "chodzi", dlatego jest ów okres narzeczeński by
        zminimalizować do minimum ryzyko "inwestycji długoterminowej" :)

        Problem pojawia się wtedy, gdy jak już się złapało ptaszka, to jedna lub obie
        ze stron przestają "inwestować" w związek a wiadomo, że jeżeli coś się nie
        rozwija to oznacza, że się cofa. Podobnie jest w związku.
        By przez długie lata cieszyć się dobrym pożyciem należy
        nieustannie "inwestować" w zasadzie dokładać do związku.

        Jakoś naszego związku, zależy od jakości naszego podejścia do drugiej strony, z
        którą się zawarło kontrakt bezterminowy:)
        • tomek_abc Re: loteria 06.06.05, 16:50
          czasami problem w tym, ze wydaje nam sie ze my iwnestujemy wiecej niz druga
          strona.....
          a druga strona mysli tak samo.....

    • alien81 Re: loteria 06.06.05, 19:00
      Droga woman-in-love bo o miłość i seks trzeba dbać każdego dnia, a nie dopiero
      jak coś się psuje. I nie robić też z siebie ascety i męczennika jak wygaśnie
      tylko rozstać się w dobrym momencie. Jak się idzie do pracy to nie z założeniem,
      że będzie do końca życia. Ma się ulubiony sklep, ale jak otworzą inny, lepszy to
      trudno - można zmienić zdanie. Związki się kończą - takie jest życie.

      Refleksja druga: o wiele, wiele więcej osób tu pisze, że już przed ślubem było
      coś nie za bardzo, niedopasowanie, jakieś braki uczuciowe. I to jest częstsze:
      coś (a nawet dużo tego czegoś) psuło się już na początku, a ludzie z uporem to
      ciągnęli i to jeszcze do ślubu. I to już jest prawdziwa głupota jak dla mnie.


      woman-in-love napisała:

      > najbardziej dziwi mnie, kiedy czytam: była wielka miłość i rewelacyjny seks,
      > potem coś się załamało...(to samo spotkało przed laty i mnie) Do tej pory nie
      > mogę pojąć, jak to jest. Ja nie wystygłam, zostałam "poniechana", co sie
      > własciwie dzieje z milościa? Może sie tylko sniła? Wygląda na to, ze
      > małżeństwo jest czymś w rodzaju toto-lotka!
    • landrynka8 Re: loteria 06.06.05, 19:08
      Bo to jest loteria.
      • yogi.net Re: loteria 08.06.05, 15:45
        Z przeważającą ilością pustych losów :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka